 |
Rozmowy Patuszkina z Szamanem [czy tylko?] ciąg dalszy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-09-2005 10:07 | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Rozmowy Patuszkina z Szamanem [czy tylko?] ciąg dalszy | Perswazyjna elokwencja to moc wtargnięcia, uprowadzenia, wewnętrznego uwiedzenia, niewidocznego porwania"Jacgues Derrida Wątek ten jest kontynuacją mojej rozmowy z Patuszkinem prowadzonej pierwotnie na wątku "Religia jako uzależnienie" zainicjowanej przeze mnie postem www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w29402 na który Patuszkin odpowiedział powyżej niego (tak jakoś zakręcił tym wszystkim dziwnie) postem www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w29453 pod którym dyskusja nasza znalazła swą daleką od tematyki wątku kontynuację. Z racji tego ostatniego faktu, chcąc naszą naznaczoną rysem pewnej prywatności rozmowę "publicznie" kontynuować, a nie "zagracać" nią niepotrzebnie wątku autorstwa agnus dei, przenoszę ją tutaj i zamieszczam na wątku pierwsze posty, będące odpowiedzią na ostatnie, skierowane do mnie posty Patuszkina... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > nie lubianym przez Ciebie mitem prawdziwego mężczyzny.Eeeee...nie przesadzajmy Patuszkinie, fajny jest ten mit, pośmiać się przecież z niego można tak samo jak z średniowiecznego etosu rycerskiego...wszystko można jakoś ośmieszyć o ile samo się z czasem nie skompromituje... takie życie  A to że nie dorastam do żadnego z nich ... sam sobie jestem prawdziwym mężczyzną i kobietą zarazem  > Jak wolisz Łukaszu, ale dla mnie osobiście, bogate wypowiedzi przyszłego religioznawcy są całkiem niezłym obrazem uzależnienia od religii. Oczywiście to niewinny żart z mojej strony.Tak się zastanawiam czy taki znów niewinny i czy w ogóle żart, nieraz siebie w takich kategoriach postrzegałem. > Metafora jazdy konnej czy zaprzęgu konnego była mi znanaŻartujesz  > choć muszę przyznać, że była bardziej nęcąca dla moich koleżanek ze studiówA zatem znów odezwał się mój rozbudowany pierwiastek kobiecy  > Czy wiesz, że ten obraz prześladował także Bruno Schulza. Polecam ci obejrzenie "Księgi bałwochwalczej" tj. zbioru rysunków, w których zawarł swoje fobie względem kobiet. Lubił przedstawiać się jako mężczyzna udręczony i poniżony przez nagie kobiety. No cóż. Taki był ten Bruno.Nazwisko kojarzę tylko z liceum i mniej niż mgliście. Tę metaforę wyobrażałem zaś sobie zupełnie inaczej, nie było w niej miejsca na kobietę, byłem samotnym woźnicą, a więc wyobrażałem ją sobie też zupełnie inaczej od Twoich koleżanek. "Księgę bałwochwalczą", jeśli będę miał okazję, obejrzę chętnie. > Możesz nazwać mnie niepoprawnym tradycjonalistą, ale trudno mi w sobie pokonać wstręt do męskiego erosa, wszędobylskiej lubieżności w codziennych kontaktach, która owszem jest kluczem i pasuje do dziurek prawie wszystkich drzwi, ale w perspektywie długoterminowej grozi płycizną intelektualną i szybkim popadnięciem w perwersję, która niszczy młode talenty.Tutaj pozwolę sobie przerwać i odnieść mimo wszystko to zdanie do siebie. Po pierwsze, amatorska psychoanaliza, czy Ty nie masz przypadkiem problemów z akceptacją męskiej strony swojej osobowości? Intuicja ta jawi mi się po lekturze nie tylko tej powyższej twojej wypowiedzi  Po drugie, koncepcje greckie są mi Piotrze bliżej nie znane i ja wychodzę z tanrycznych (podobnych nieco freudyzmowi  ) w których energia seksualna/miłosna jest podstawową energią nie tylko dla człowieka ale i podstawową energią kosmosu/wszechświata/przestrzeni. Jej wszędobylskość nie dość, że mnie nie razi (czasem jedynie nuży) to wręcz ją afirmuję. Mam z tym problemy jedynie w przypadku sytuacji/ludzi takich, jak opisanych w związku z Kamasutrą. Stoję również Patuszkinie na stanowisku głoszącym, że energia seksualna może kierować w perspektywie długoterminowej intelekt na jego prawdziwe głębiny...a jeśli już nie...to nie tylko sfery seksualnej w tym wina Piotrze. Co zaś tyczy się perwersji...czyż nie były nią na początku swej "egzystencji" wszystkie przełomowe odkrycia naukowe? Eros/seksualność może dla mnie a wręcz i powinien być jednym z fundamentów genialnego intelektu. > Chodzi o to, żeby proces poznawania świata erotyki był dobrze zaplanowany.Wypalę równie tradycjonalistycznym już banałem...a spontaniczność, żywiołowość? No, ale chyba wiem, co próbujesz powiedzieć. > staram się znaleźć taki modus, który umożliwi mi nasycenie się nią w pełni bez popadnięcia w obłęd.Życzę powodzenia  > Staram się zrozumieć Łukaszu, dlaczego masz skłonności do mizoginii i mizantropii.Już na chłopski rozum Patuszkinie ta pierwsza wynika z drugiej  coś tej logiki to się jednak kiepsko z tej napisanej przez kobietę książki nauczyłeś  A tak poważniej, pójdźmy znów w stronę "homofobii problemem mężczyzn". Wiesz już o dużej roli archetypów Androgyna i Cienia w moim życiu na chwilę obecną (takie amatorskie, jungowskie zboczenie w patrzeniu na siebie pod kątem rzekomej indywiduacji). Nosiłem jeszcze niedawno włosy do ramion i malowałem oczy. Moja ówczesna dziewczyna mnie za to nieraz uwielbiała, podobałem jej się wówczas... i ja również lubiłem, gdy zajmowała się czasem późnym wieczorem moją twarzą z malarską niemalże pasją. Niestety, nie w każde miejsce mogliśmy się udać z bliźniaczym niemal wyglądem twarzy; zrozumiałe ze względu społecznych, lecz czy tak być powinno Patuszkinie? Sądzę, że i Ty myślisz sobie teraz, że nie. Dziś, pozostał mi z tamtych czasów chyba przede wszystkim dzięki mało wyrafinowanym uwagom "mężczyzn" (w różny sposób i na różnym poziomie bezpośredniości wyrażanych...co ciekawe, nigdy jednak wprost) jedynie zwyczaj delikatnego podkreślania oczu kredką...na tyle delikatnego, że tylko czasem dostrzegam w ich twarzach wyraz skupienia się na mojej i pełnego nieznanych mi meandrów zastanawiania się  Wycwaniłem się więc i mam już z facetami na ulicach czy w barach spokój, bo tego nie dostrzegają (podobnie jak nieraz zresztą i u swoich kobiet), kobiety zaś odwrotnie, zauważają i niewiele sobie z tego robią (a nieraz się i dziś odwrócą z wcale nie prześmiewczym zainteresowaniem  )...trudno mi za to wszystko nie nienawidzić (zbyt duże to jednak słowo) mężczyzn a nie kochać (słowo znów zbyt duże) zaś kobiet 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | c.d.> Pierwsze pachnie jakimś nieudanym romansemChciałbym może, żeby tylko jednym. Zaiste Patuszkinie, kiedy porównuję swoje historie w pogaduszkach z kolegami to rzeczywiście, mam się czym szczycić i nie szczycić zarazem  > drugie chęcią cichego odosobnienia, które świetnie służy twórczości.tutaj trafiłeś w 10-tkę...dodam może jeszcze, że pewnie znana Ci koncepcja "dekonstrukcji pozytywnej" Dąbrowskiego jest kolejną bliską mej krwi i jakoś tak świadomie czasem wykorzystywaną...nie przypadkiem założyłem też niedawno związany z autoagresją wątek. > Wybacz moje amatorskie psychoanalizy, ale skoro już sobie dyskutujemy na luzie i rozmawiamy tylko o sobie.....Nie ma problemu, lubię nawet takie, trudno też o inne niż amatorskie, gdy dotyczą historii starych jak świat. A jak czytają jej jacyś psychologowie, to albo mają kupę śmiechu albo im to zwyczajnie w niesmak > Gdybyś tyle nie napisał o sobie samym, pewnie bym się w to nie bawił,Eeeeee...no nie przesadzajmy znów Patuszkinie, dałoby się więcej napisać...duszy Ci jeszcze nie sprzedałem  > ale jeśli już napisałeś, tedy pomyślałem sobie, że chciałbyś aby ktoś się tobą zainteresował.  Taaaaaa...ta amatorska psychoanaliza też jest trafiona, chodziło mi o Ciebie  Drugą stroną medalu jest zaś wyrażenie zainteresowania Tobą i udaną próbą sprowokowania Ciebie do tego samego, tj. napisania czegoś o sobie (podobny manewr przeprowadzałem ostatnio z outsiderem na "Tak sobie myślę"). No bo widzisz, osoby takie jak Ty, outsider czy Itachi-san jawią mi się jako jedne z najbarwniejszych postaci tego forum. I podobnie jak Ty Patuszkinie wolałeś odpowiadać na obronie pracy magisterskiej na pytania inteligentnych osób, tak i ja, będąc już na tym forum, lubię się dosyć regularnie "porwać z motyką na słońce" chcąc się czegoś nauczyć od tutejszych "najlepszych z najlepszych". > Właściwie znajdujemy się w miejscu, mini-utopi, która ma spełniać rolę azylu dla ludzi nieprzystosowanych do realiówOt taka socjoterapia prawda??? Zwłaszcza, ze w moim codziennym otoczeniu wieje intelektualną nudą. > Prowadzę normalne życie, zabieram żonę i dzieci w weekend za miastoZapraszam do moich Gorzyc!!!  Chętnie poznam  Zabiorę na spacer na pola, łąki, lasy "  Pogadamy w cztery oczy  > W tym odosobnieniu, w którym chodzę patrzę i nasłuchuję jako czysty duch, przenikam do świata racjonalnej myśli, gdzie współmyślę z podobnymi sobie. To jest nasz azyl bezpieczeństwa, nasze terytorium wyobraźni, gdzie wspólnie budujemy nasz świat. Czasem w naszym uniwersum pojawia się jakiś meteoryt, który pięknie błyszczy i odlatuje w sobie tylko znane przestrzenie.Pięknie powiedziane > Czasem ktoś przylepi się do skroni jak jesienny liść niesiony ciepłym wiatrem ku swemu przeznaczeniuOt taki wrześniowy, milusiński Majewski  > Czasem jest tak, że przychodzisz i słyszysz, że ktoś prosi cię o przysługę, bo jego buty nie przylegają do podłoża.No dooobra...kimś takim też mogę być  > Ale większość czasu spędzamy na budowaniu, mieszkaniu i doskonaleniu się wzajemnym.  A ja właśnie potrzebowałem budowlanego dokształcenia  > Kiedy szedłem do kawiarni z koleżanką ze studiów z moich ust wylewał się potok filozoficznych teorii.To ty jeszcze nie wiedziałeś wtedy, że kobiet to się przede wszystkim słucha???  Wystarczą tylko słowa i gesty takie jak: yhm, no, tak, no co ty nie powiesz, coś takiego, niesamowite, no kto by pomyślał  O Marsjanach i Wenusjankach nie czytałeś???  > Tylko czy takie samoograniczenie miało sens?No jak się tak empatycznie wczuwam w tę nieszczęsną biedulkę w kawiarni z Tobą to oczywistym jest dla mnie, że nie  > Pomyśl, czy człowiek wysokiej kultury nie powinien brylować raczej znajomością poezji i literatury pięknej, niż książek wąskiej konkretnej dziedziny.Tu znów żyjesz jeszcze w Grecji Patuszkinie. Skończyły się już też czasy renesansu i humanistów w stylu Leonarda da Vinci. Nasza teraźniejszość, to doba wzrastających specjalizacji. Poezję pisaliśmy sobie Patuszkinie oboje w młodości a literaturą piękną może być uważam nasze życie. > Im częściej sobie myślę o wychowaniu tym rzadziej przychodzi mi do głowy pomysł, aby maltretować dojrzewające umysły książkami dotyczącymi Boga i wierzeń religijnych. Wiesz dlaczego? Ponieważ pełna kultura ducha domaga się wszechstronności, ogarnięcia umysłem wielości nauk i sztukOraz związanych z nimi religii > bez popadnięcia w płytkość kalejdoskopowej wyobraźni.Nie zgodzę się, dla mnie to nie musi tak wyglądać, wszystko zależy od tego, jak głęboko zna się te kolorowe kryształki w kalejdoskopie. Dla mnie problem polega na tym, że mimo nieuchronnej globalizacji, edukacja kulturowo-religijna jest zaściankowa. Zgodzę się zaś z tym, że chrześcijańskim Bogiem to można w liceum i na nawet religioznawczych studiach [wymot] bo nawet religioznawstwo jest w dużej mierze chrystocentryczne. Co więcej, jak już wspomniałem, jestem zwolennikiem postmodernistycznych antypedagogiki i mieszania kultury niskiej z wysoką...niech każdy poskleja sobie i poukłada z klocków swoją pełnię kultury i żyje nią pełną piersią. c.d.n.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | c.d.> Często zdarza się badaczom, że traktują swoją dziedzinę jako jedyną, która wyjaśnia im rzeczywistość. W ten sposób zamykają się w kręgu swojej specjalizacji, skazani na siebie lub samotność jak zakażeni Dżumą mieszkańcy Oranu. Cząstka staje się całością, co jest oczywiście złudzeniem, które niesie przykre konsekwencje w obszary przyszłości. Ale to już osobista sprawa każdego z nas czy chce mieć różnokolorowe piórka czy jednolite ubarwienie akceptowane tylko przez ptaszki tej samej rodziny..Słuchaj, ja, na co dzień noszę piórka czarne (bywa, ze granatowe, brązowe lub białe do tego) i religioznawcze...owszem, problemy z dogadaniem się ze społeczeństwem przez to mam, ale tu nie o problem z akceptacją chodzi, ale o problem umiejętnego dialogu w duchu naukowego ekumenizmu. No bo widzisz, jak zabieram gdzieś ze sobą papużkę reprezentującą inną naukę to i owszem, mógłbym jej zrobić w Twoim dawnym stylu filozoficzny również w dużej mierze i może nawet i fascynujący dla niej (bo kobity nieraz właśnie na moją "rodzynkowatą" wiedze lecą, zazdroszczą mi jej i pociąga je ona  ) nawet jako religioznawczyni wykład pod tytułem np. takim jak "Psychologiczno-społeczna funkcja orgii seksualnej w rytuałach będącym przedstawieniem wiecznie powracającego i odnawianego mitu kosmogonicznego w ujęciu eliadowskiej szkoły morfologii świętości" ale tak jak napisałeś, po co? Ja wolę po troszeczku... ja zdanie jej... ona zdanie mi... i tak się wzajem uczymy... odnajdujemy wspólne punkty widzenia, uśmiechamy się do siebie, dotykamy swych rąk, patrzymy sobie przez coraz to dłuższe chwile w oczy... odkrywamy się na innych poziomach, których istnienia wcześniej nawet nie podejrzewaliśmy... rozumiesz... atmosfera robi się tak cieplutka, że okoliczne świecie zapalają się same gdy już tylko tego oboje zapragniemy  . Tak jak w tym heglowskim żarcie...ona ( nauka1) mi z tezą, ja ( nauka2) jej z anty...i wychodzi wiadomo co. I jest tez jeszcze tak, ze ja mając jakieś takie całkowicie inne piórka niż ona ładniejszy jestem dla niej a ona dla mnie też jakaś taka inna, tajemnicza, niezbadana.... Murzynek i Azjatek Patuszkinie nie lubisz? Rasista jakiś jesteś?  Chociaż i tutaj Cię rozumiem  bo jak krzyżować konie z mułami to osobniki bezpłodne wychodzą a z mniej do siebie podobnych gatunków to nic  Ja rozumiem również Patuszkinie, że Tobie takie słowa cisną Ci się na usta bo po filozofii jesteś i że taki już urok nienaukowej powiedzmy to sobie szczerze tej dziedziny, że zawsze chyba będzie miała ona prawo do uzurpowania sobie prawa do szerokiej i słusznej perspektywy na wszystko, no ale to nie ja posłużyłem się pierwszy metaforą kalejdoskopu. > Na studiach buszując w księgarni kupiłem sobie książkę M. Eliade o pysznym tytule: "Mefistofeles i androgyn".Tytuł zaiste pyszny, jak moje "archetypowe pasje". Ja przeczytałem jakieś dwa tygodnie temu. > przyznam, że Eliade jest ciekawym pisarzem  > Znałem kiedyś taką kobietę, buddystkę. Miała syna rok starszego ode mnie.  > Wiesz, kiedyś Fryderyk N. wysnuł taki pomysł, że młodzi mężczyźni powinni parzyć się ze starszymi kobietami. Dlaczego? Otóż, dojrzała kobieta jest w stanie więcej nauczyć młodzika niż jego rówieśnica. Był to zabieg pedagogiczny. Ponadto, kobieta dojrzała nie pała aż taką chęcią posiadania potomstwa jak młoda. Zazwyczaj już miała dziecko, teraz pragnie rozwijać umysł. Z taką nauczycielką zrobisz kilka lat świetlnych w ciągu mięsiaca, bez obciążeń.Ja to jednak dosyć emocjonalnie mógłbym do tego podejść i miesiąc to by mi mógł nie wystarczyć...strata zaś obciążeniem mogłaby być dużym...no ale o dekonstrukcjii pozytywnej wspominałem...masz zatem świętą rację Patuszkinie. No i jest tez taka sprawa, ze para taka ma bardziej wyrównany poziom libido niż "tradycyjne". > Cudny pomysł.Ot taka moja buddyjska właśnie intuicja  Ja znałem kiedyś króciutko kobietę po teologii, mieściłem się wiekowo w środeczku pomiędzy nią a jej córką...ale tak jak napisałem...spięcie emocjonalne (tylko) było króciusieńkie, gwałtowne i nic z tego nie wyszło...epizod...oślepiający błysk w ciemności... > Roisz sobie jakieś wizje kobiety demonicznej.No roje sobie, tylko, że to wizja mojego kobiecego wnętrza i niczego innego...w realu tego nie ma i nigdy nie będzie. > Młoda metalówa to psinka,  Tu byś już od niejednej w policzek może nawet i z pięści dostał jak myślę  > która pragnie być prowadzona na smyczy Erotycznego Demona.Święte cnotki też się pewno zdarzają, takie tam pozerki do niczego, jak wszędzie. Patrzysz na to zresztą jak w średniowieczu patrzyło się na czarownice i Szatana  > Stara metalówka do łożka bierze łańcuchy i szucznego penisa, jak hiena jakaś. Wiesz jak wyglądają samice hien? TAK!!!  Weź już przestań Patuszkinie!!!  AAAAAA!!!  Ja czytałem niedawno w "Wiedza i życie" albo "Świat nauki" (nie?) o tych ich penisach!! AAAAA...daj mi spokój!!!! Nie mów tego więcej!!! Ale uproszczenie fajne takie no fajne  O tych kobietach to napisałem jedynie chcąc być wobec Ciebie układnym. Podstawa to tak jak wspomniałem, Cień (Mefistofeles) i Androgyn (eliadowska jedność przeciwieństw, coincidentia oppositorum). > Znowu konie Łukaszu.To był cały czas jeden i ten sam, więc rzeczywiście, można się nim było znudzić...ale o głupawości moich nastroi wspomniałem > Ciekawy jestem czy to konie cyrkowe czy konie w kieracie?Wielofunkcyjny Patuszkinie, wielofunkcyjny  wybitnie uzdolniony ogier ...  > W cyrku też trzeba cięzko harować.... który radzi sobie znakomicie w każdej sytuacji  [ała... mój brzuch  ) ] c.d.n.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Zaiste, chodzę po wódzie i teraz, ale nie jako Jezus, bo z tym trudno mi się utożsamić, raczej jako PatuszkinNo znów rzeczywiście...dionizje to nie chrześcijaństwo :-/ może Jezuszkin?  > (G. Turnau "Kawałek cienia")Jak już taki grecki jesteś Patuszkinie to mam coś ekstra Siła dyskursu pozostaje do dyspozycji duszy w takim samym stosunku jak działanie środków leczniczych do natury ciał. Tak samo jak pewne środki lecznicze usuwają z ciała pewne humory, każdy własny, i jedne zatrzymują chorobę, inne zaś życie, tak też niektóre dyskursy zasmucają, niektóre znów sprawiają radość  (Platon, "Gorgiasz") Mam też Patuszkinie do Ciebie małe pytanko, miewam trudności z interpretacją minek  i  , w pogaduszkach z Tobą szczególnie  Czy jako moderator mógłbyś mi wyjasnić ich "oficjalne" znaczenie...albo może ktoś inny byłby uprzejmy 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | Patuszkin (2279 punktów) | Witaj Łukaszu. Przedstawię najpierw kontekst w jakim odbywa się nasza dyskusja, bo to nie prawda, że żyjemy sobie w odizolowanym dwuosobowym światku. Kiedy napisałeś pierwszego posta przywołując moje wypowiedzi na temat greckiej kultury, chciałeś sobie ze mną porozmawiać jak kolega z kolegą przy dzbanku piwa. Chciałeś jak to robią chłopcy w szynku pogadać o kobietach, jakie to one są czasem dla nas niedobre oraz ile z ich powodu musieliśmy wycierpieć. Rozumiem takie nastawienie, niejednokrotnie wychodząc na piwo do baru ze swoimi przyjaciółmi, poruszaliśmy tego typu tematy, podobnie jak kobiety, które spotykają się w swoim gronie rozmawiają o mężczyznach. Przy czym, forum to nie bar, ale "miejsce" publiczne, gdzie każde twoje słowo jest trwale zapisane i pozostaje do wglądu dla setek osób. Kiedy Ania Słota przyłączyła się do dyskusji, lakonicznie stwierdzając, że prawdziwy mężczyzna raczej kobiety chwali niż gani, wtedy poczułeś się urażony, i postanowiłeś udowodnić wszystkim forumowiczkom, że również zasługujesz na poważanie. Właściwie Twoje kolejne wypowiedzi były albo obroną własnej osoby albo subtelnym atakiem na mnie( zacząłeś sugerować, że mam kłopoty z akceptacją własnej męskości). Jak wiadomo, najlepszą obroną jest atak. Przy czym Łukaszu, w mojej intencji nie jest i nie będzie zarzucanie Ci braku męskości czy zrozumienia dla kobiet. Dlaczego? Po pierwsze, takie gierki są zabójcze dla nas obu. Po drugie nic w nich wygrać nie można. Bo kto niby zasiada w jury? Sądzisz, że dziewczyny śledzą nasze brednie i nas punktują? Bez sensu. Po trzecie, zdaję sobie sprawę z prostego faktu, że każdemu z nas zdarza się miewać humory, zwłaszcza kiedy coś w związku nie wychodzi. Wtedy zarówno kobiety jak i mężczyźni mają skłonności do tego, aby obarczać winą drugą stronę. Kobiety zazwyczaj mówią: ach ci faceci, wszyscy są świniami. Mężczyźni na to: ach te baby, są beznadziejnie................ Ale kiedy pojawi się nowa miłość, lub związek się odradza, wtedy już zapominamy o tych krzywdzących opiniach i jesteśmy skłonni raczej szukać zalet. Wtedy nagle przychodzi do głowa prosta myśl, że kiedy mężczyzna mówi coś o kobietach to z jego wypowiedzi można więcej dowiedzieć się o nim samym niż o kobietach właśnie. To działa także w drugą stronę. Odpisałem na twego posta tylko po to, aby zwrócić twoją uwagę na ten szczegół, że ogólniki są krzywdzące i celowo przywoływałem nazwiska, aby rozpatrywać sprawę w perspektywie indywidualistycznej. Nie widzę innego sensu tej dyskusji jak tylko chęć udowodnienia sobie i innym, że jest się jednak wartym miana: prawdziwego mężczyzny, lub po prostu mężczyzny, który zasługuje na przychylną opinię kobiet. Dowodem na to jest fakt, że wczoraj wysłałem na twoją skrzynkę list, w którym zaproponowałem ci współpracę, natomiast dzisiejszego ranka ty postanowiłeś rozpocząć dyskusję o sprawach prywatnych na forum publicznym, co odczytuję jako zachętę do rywalizacji na oczach gawiedzi. Jak się domyślasz, nie zamierzam brać w tej komedii udziału. Być może mój list do ciebie nie dotarł, jeśli tak, wyślę ci go raz jeszcze. Jeśli go jednak czytałeś, uznaję, że bardziej niż na współpracy zależy ci na rywalizacji. Ja rywalizować nie zamierzam, ponieważ jak wcześniej wspomniałem, w tej grze nic nie możemy wygrać, najwyżej ośmieszyć się wzajemnie. Bo czym niby ma być dyskusja, która po pierwsze nie dotyczy żadnego konkretnego tematu? Jest o wszystkim i o niczym, a tak naprawdę jest przerzucaniem się hasełkami: zobacz jaki jestem mądry, oczytany, atrakcyjny dla kobiet. Ja na to nie zamierzam marnować czasu, ponieważ są ważniejsze sprawy. Być może jako student nudzisz się potwornie. Ja studia skończyłem kilka lat temu i teraz mam pracę, która pochłania dużo mojej energii, muszę utrzymywać mieszkanie i sam dbać o swoje życie. Natomiast wolny czas chciałbym spędzać na czymś bardziej pożytecznym niż dostarczanie Łukaszowi Majewskiemu sposobności do potwierdzenia swojej męskości, której zresztą nie musi udowadniać, ponieważ jest widzialna gołym okiem. Tak jest Łukaszu. Szanuję cię i cenię, tym bardziej chciałbym abyś swój duży potencjał wykorzystał w pożytecznych sprawach. Pozdrawiam 
Piotrek Patucha
|
|
|  | | Łukasz "Szaman" Majewski |  > Przedstawię najpierw kontekst w jakim odbywa się nasza dyskusja, bo to nie prawda, że żyjemy sobie w odizolowanym dwuosobowym światku.  Że niby ja tak...gdzieś...kiedy??? Przecież nawet zapraszałem tutaj ludzi z Religia jako uzależnienie. Zedytowałem ten mój ostani post...nie czytałeś?  http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w29659 > Kiedy napisałeś pierwszego posta przywołując moje wypowiedzi na temat greckiej kultury, chciałeś sobie ze mną porozmawiać jak kolega z kolegą przy dzbanku piwa. Chciałeś jak to robią chłopcy w szynku pogadać o kobietach, jakie to one są czasem dla nas niedobre oraz ile z ich powodu musieliśmy wycierpieć. Rozumiem takie nastawienie, niejednokrotnie wychodząc na piwo do baru ze swoimi przyjaciółmi, poruszaliśmy tego typu tematy, podobnie jak kobiety, które spotykają się w swoim gronie rozmawiają o mężczyznach.Mnie nie szynk i piwo do takich rozmów potrzebny  W barach to wolę jeszcze weselsze nastroje miewać  Zaznaczyłem też później, ze na odpowiedź nie liczyłem. Choć miłe było to, że dałeś się sprowokować > Przy czym, forum to nie bar, ale "miejsce" publiczne, gdzie każde twoje słowo jest trwale zapisane i pozostaje do wglądu dla setek osób.Noooooo.... > Kiedy Ania Słota przyłączyła się do dyskusji, lakonicznie stwierdzając, że prawdziwy mężczyzna raczej kobiety chwali niż gani, wtedy poczułeś się urażony, i postanowiłeś udowodnić wszystkim forumowiczkom, że również zasługujesz na poważanie.??????? Anna Słota odezwała się pod Tobą...i jak mnieniam, niejako po znajomości, postem tym mogłem się poczuć dotknięty co najwyżej pośrednio i nie mogłem mieć pewności, że "bije" on do mnie. Niczego też nikomu nie udawadniałem...co najwyżej zaproponowałem wartosciowe uważam, religioznawcze spojrzenie na ten społeczny fenomen...czy mnie się zdaje Piotrek, czy jesteśmy na serwisie również religioznawczym, bo może rzeczywiście źle trafiłem...ale mnie tak jakoś temat wątku zmylił wiesz  > Właściwie Twoje kolejne wypowiedzi były albo obroną własnej osoby albo subtelnym atakiem na mnie( zacząłeś sugerować, że mam kłopoty z akceptacją własnej męskości).No przecież nie ja zacząłem Patuszkinie z może i rzeczywiście mało zabawnymi psychoanalizami...mnie Twoje ani trochę nie zabolały i pomyślałem, że można podyskutować i w takim ujęciu...za brak wyczucia osoby (trudno o to na forum) przepraszam Patuszkinie... rozumiem, że niejednego faceta takie uwagi wytrącają z równowagi choćby w niewiadomo w jakim stylu powiedziane. Ja nie widzę żadnego ataku w napisaniu o problemach z tym a owym. Przyznam, że liczyłem na większą otwartość, ale rozumiem. > Jak wiadomo, najlepszą obroną jest atak. Przy czym Łukaszu, w mojej intencji nie jest i nie będzie zarzucanie Ci braku męskości czy zrozumienia dla kobiet....i nigdy nie było i ani razu nie dałeś mi tego odczuć > Dlaczego? Po pierwsze, takie gierki są zabójcze dla nas obu.Boisz się dekonstrukcji pozytywnej?  > Po drugie nic w nich wygrać nie można.To mu tu w coś graliśmy? > Bo kto niby zasiada w jury? Sądzisz, że dziewczyny śledzą nasze brednie i nas punktują? Bez sensu.... bo prędzej by nas tu może jacyś faceci popunktowali > Po trzecie, zdaję sobie sprawę z prostego faktu, że każdemu z nas zdarza się miewać humory, zwłaszcza kiedy coś w związku nie wychodzi. Wtedy zarówno kobiety jak i mężczyźni mają skłonności do tego, aby obarczać winą drugą stronę. Kobiety zazwyczaj mówią: ach ci faceci, wszyscy są świniami.Mężczyźni na to: ach te baby, są beznadziejnie................Sądzę Patuszkinie, ze widocznym jest w moich postach to, jak dalekim jestem od obwiniania tylko jednej strony, już w tym otwierającym poście... z drugiej strony... brak jego uważnej lektury nie dziwi...mógł być dla niejednej osoby niesympatyczny > Ale kiedy pojawi się nowa miłość, lub związek się odradza, wtedy już zapominamy o tych krzywdzących opiniach i jesteśmy skłonni raczej szukać zalet. Wtedy nagle przychodzi do głowa prosta myśl, że kiedy mężczyzna mówi coś o kobietach to z jego wypowiedzi można więcej dowiedzieć się o nim samym niż o kobietach właśnie.No i w to mi graj Patuszkinie...przecież to dlatego spróbowałem dialogu z Tobą (do którego każdy mógł się jeszcze w każdej chwili dołączyć), by czegoś się może dowiedzieć, uzyskać inną perspektywę, zracjonalizować pewne kwestie , wzbogacić się doświadczeniem innych, moze to i egoistyczne, ale każdy mógł to sobie poczytać, być może z czymś się utożsamić i samemu zyskać inną perspektywę. Gdybym chciał Patuszkinie ponarzekać sobie na kobiety, to bym sobie jakieś inne wątki pozakładał, bardziej ambitne... w mój potencjał w tym zakresie z pewnością wierzysz  > Nie widzę innego sensu tej dyskusji jak tylko chęć udowodnienia sobie i innym, że jest się jednak wartym miana: prawdziwego mężczyzny, lub po prostu mężczyzny, który zasługuje na przychylną opinię kobiet.Jeśli tak stawiasz sprawę, to ja również nie widzę w ogóle sensu w naszej dalszej dyskusji > Dowodem na to jest fakt, że wczoraj wysłałem na twoją skrzynkę list, w którym zaproponowałem ci współpracę, natomiast dzisiejszego ranka ty postanowiłeś rozpocząć dyskusję o sprawach prywatnych na forum publicznym, co odczytuję jako zachętę do rywalizacji na oczach gawiedzi. Jak się domyślasz, nie zamierzam brać w tej komedii udziału.Szanuję Twoją granicę tolerancji > Być może mój list do ciebie nie dotarł, jeśli tak, wyślę ci go raz jeszcze.Patuszkinie...dotarł!!! Wspominam o tym i dziękuję Ci za niego na Religia jako uzależnienie!!! www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w29659> Jeśli go jednak czytałeś, uznaję, że bardziej niż na współpracy zależy ci na rywalizacji. Ja rywalizować nie zamierzam, ponieważ jak wcześniej wspomniałem, w tej grze nic nie możemy wygrać, najwyżej ośmieszyć się wzajemnie.Jak racjonalistyczna powaga... no to racjonalistyczna powaga... ale polecam Ci może odwiedzić ponownie www.racjonalista.pl/forum.php/s,24396#w29775c.d.n.
|
|
|  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | c.d.Pracuję właśnie nad odpowiedzią na Twojego mail'a, jest bardzo obszerna i w niej to dopiero dyskutuje sobie jak w szynku i bynajmniej nie o sprawach damsko męskich, czy homofobii czy czym tam jeszcze. Wpadłem dziś do kawiarenki tylko po to, by zabrać do domu linki ze strony warunków współpracy z racjonalistą a tu na forum takie coś z Twojej strony... przyznam, ze mnie speszyło. Myślałem, że długo nic nie odpiszesz po tym, jak zasugerowałem Ci na www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w29659 brak pospiechu. Zastanawiam się nad poważną zmianą stylu tego mail'a jak Ty taki konkret facet na polach racjonalistycznych jesteś. > Bo czym niby ma być dyskusja, która po pierwsze nie dotyczy żadnego konkretnego tematu? Jest o wszystkim i o niczym, a tak naprawdę jest przerzucaniem się hasełkami: zobacz jaki jestem mądry, oczytany, atrakcyjny dla kobiet.No pod tym względem to jest luzacka, nie da się ukryć...ale mnie się taka podobała... > Ja na to nie zamierzam marnować czasu, ponieważ są ważniejsze sprawy.Obyś dokończył ten jeden i napisał te dwa artykuły jak najszybciej  > Być może jako student nudzisz się potwornie. Ja studia skończyłem kilka lat temu i teraz mam pracę, która pochłania dużo mojej energii, muszę utrzymywać mieszkanie i sam dbać o swoje życie.Dlatego zdziwiła mnie Twoja odpowiedź na forum i szybciej bym się spodziewał jakiejś krótkiej na mail'a w stylu "spadaj mały" > Natomiast wolny czas chciałbym spędzać na czymś bardziej pożytecznym niż dostarczanie Łukaszowi Majewskiemu sposobności do potwierdzenia swojej męskości, której zresztą nie musi udowadniać, ponieważ jest widzialna gołym okiem.Szkoda że tylko ona, bo ja androgynek przecież chce być!!!!!!!!  Daj już spokój z tą manią męskości.. > Tak jest Łukaszu. Szanuję cię i cenię, tym bardziej chciałbym abyś swój duży potencjał wykorzystał w pożytecznych sprawach.Ja mam taki potencjał Patuszkin, że z każdej sprawy robię pożyteczną  3maj się chłopie Mail'a wyślę w ciągu tygodnia. Zdziwi Cię to pewnie, ale w czwartek mam egzam przełożony z czerwca więc aż tak potwornie to mi się nie nudzi, żeby myśleć jedynie o racjonaliście i współpracy z nim 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Ja mam taki potencjał Patuszkin, że z każdej sprawy robię pożytecznąAby nie być gołosłownym i odejść z klasą (miejmy nadzieję, że się uda), ułożyłem Patuszkinie na pożegnanie z Forum Racjonalisty zapowiedziane Ci na mail'u religioznawcze podsumowanie naszej rozmowy. Będę się posuwał od szczegółu do ogółu, by pokazać, że wbrew temu, co napisałeś, nie była ona ani o niczym, ani o wszystkim zarazem i wyłuszczę z naszych bzdur parę tematów, które przy odrobinie dobrej woli innych czytelników nadawałyby się na osobne wątki, inspirowane naszą dyskusją. A więc Let the ceremony begin, the voyage to the dimensions unseen......far now... Zaczęło się od postu z tymi prostytutkami, który potraktowałeś jako "barowy"i chłopięcy, czym mnie dotknąłeś...i prostytutki może też. Ja do prostytucji pewnie jak i Ty Patuszkinie niczego nie mam...jednym wypada współczuć innym zaś zazdrościć pracy wykonywanej dla przyjemności i z przyjemnością bo i dziwki z powołania się zdarzają, a te bogatsze mogą sobie jeszcze pozwolić na wybór pracodawców. W poście tym odwoływałem się do wspomnianych przez Ciebie heter i kapłanek- hierodul (Korynt, Cypr), pamiętając również o występowaniu prostytucji sakralnej na całym starożytnym Bliskim Wschodzie, w Indiach aż do dziś (we wspomnianych przeze mnie ruchach tantrycznych i siaktyzmu). Mam również ogromny szacunek dla tradycji chińskich kurtyzan i japońskich gejsz i sztuki miłości Dalekiego Wschodu (żeby dać już spokój tej indyjskiej tantrze). Jestem Patuszkinie przekonany, że mimo wiary w mój potencjał nie doceniłeś mnie. Mam wątpliwość Patuszkinie, czy rozmawiałeś jako chłopiec przy dzbanku Piwa z kolegami o prostytucji w takim kontekście i wątpię, by działo się to w ogóle w męskich pogaduszkach za często. Zbyt wielu chłopców bowiem, słysząc to co ja teraz piszę, zrobiłoby wielkie oczy i chciałoby, by opowiedzieć im o tym więcej. Już więc z tego mojego postu można by choćby i dla nich jakiś konkretny wątek wykombinować, albo nawet dwa, jeden na religiach a drugi na społeczeństwo i kraj. Zasygnalizuję tutaj jeszcze tylko duży wpływ chrześcijaństwa na współczesny odbiór prostytucji w społeczeństwie. Czy takie sprawy były już może na forum dyskutowane? Bo ja znalazłem jedynie jeden kompetentny post na temat oceny prostytutek przez mężczyzn, na wątku Homofobia-eksperyment (trudno mi tu podać link teraz) Po nieuważnej lekturze tego postu, postanowiłeś świadomie sprowadzić mnie na poziom indywidualnych i konkretnych postaci, uważając, że jestem od niego daleki. Gdybym wiedział Patuszkinie, że z taką właśnie motywacją i lekceważącym podejściem do mnie, nie odpowiadałbym dalej. Dalszy mój błąd polegał na pisaniu o kobiecych autorkach bez podania nazwisk, mimo zaproponowanej przez Ciebie a wybacz, że niedostrzeżonej, zmiany płaszczyzny. Błąd ten, być może niepotrzebnie, naprawiam tutaj podając, że chodziło mi o dzieła przede wszystkim socjologiczne takie jak "Religia jako pamięć" D. Hervieu-Leger i dzieła dr hab. Ireny Borowik "Charyzma a codzienność" oraz rozdziały jej autorstwa w "Pluralizmie religijnym i moralnym w Polsce", które przeżywałem ciężko, w odróżnieniu jednak od jej ciekawych wykładów. I przy tej okazji ślę jeszcze ukłony w stronę Pani Joanny Żak-Bucholc, której artykuły, opatrzone solidną bibliografią, uważam za jedne z najwartościowszych na portalu, czyta się je rozkosznie. Teraz sprawa tego nieszczęsnego mitu prawdziwego mężczyzny. Nie wiem czy są na jego temat książki, ale napisać na temat jego historii w naszej kulturze (czy tylko?) dałoby się książkę właśnie religioznawczą. Jeśli za korzeń tego mitu uznać rzeczywiście średniowieczny etos rycerski, to jego religijny charakter jest ewidentny. Inna ciekawa kwestia, którą warto by zasygnalizować, to ta, czy mit prawdziwej kobiety jest już do niego tylko wtórnym czy nie. O roli zdegradowanych mitów we współczesnym społeczeństwie pisze nie tylko Eliade w "Sacrum i profanum" ale i większość socjologów religii. Temat na kolejny wątek na forum Patuszkinie. Następnie, poruszyłem wartościowy uważam problem nie uważania Kamasutry za szczyty seksualnej kultury Indii. Nie wydaje mi się, by była to sprawa powszechnie w naszym społeczeństwie znana, mimo światowej mody na tantryzm. Temat do rozwinięcia na następnym wątku...choćby i takim, na którym podyskutować by o sprawach damsko męskich/seksualności w ujęciu wielu religii...czy była o tym na dziale religie kiedykolwiek mowa? Gdy pisałem o kobiecie, która wyjechała z kraju a ja zrozumiałem to i owo i działo się ze mną to i owo to nie Patuszkinie tak po to żeby pisać, ale dlatego, że wiązało się to z tym co napisałeś wcześniej tj. Miłość rośnie zazwyczaj pod nieobecność obiektu westchnień. Wtedy wyobraźnia osoby zakochanej produkuje intensywne wizje idealizując kochanka, dodając mu przymiotów, których w rzeczywistości nie posiada. Nieopatrznie przymyka oczy na wady. Ten proces został nazwany KRYSTALIZACJĄ (patrz: Stendhal). Też by można z tego zrobić wątek na forum, bardzo przyjemny, romantyczny, dla odważnych, chętnych do zwierzeń, będącym potwierdzeniem koncepcji Stendhala, wejściem w nią głębiej, umożliwiającym introspekcyjne spojrzenie na związane z KRYSTALIZACJĄ procesy i mechanizmy...zbiorowy charakter tych zwierzeń sprzyjałby zaś spojrzeniu bardziej obiektywnemu...być może doszłoby do ciekawych spostrzeżeń, jakiś uogólnień, maleńkich psychologicznych odkryć, racjonalizacji, ja ze swojej strony zaproponowałbym na takim wątku pewną sakralizację osoby za którą tęsknimy a mówiąc po buddyjsku, jej swoistą "jidamizację". W związku z tym ostatnim zdaniem odsyłam do www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28861.c.d.n.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | c.d.Co się tyczy "Księgi bałwochwalczej"...tytuł dosyć religioznawczy i z pewnością, gdy będę miał okazję to zobaczę, przy większej ilości czasu, poszukam może czegoś na necie. Nawet jeśli pisałeś to dla przerzucania się hasełkami, to i tak możesz być pewny, że B. Schulza zapamiętałem. A de Sade'a już trochę czytałem, za bardzo mi nie podpadł, ale życzę realizacji marzeń. Miło też było dowiedzieć się, jaki był Twój odbiór Ciorana...unikaj zatem postu www.racjonalista.pl/forum.php/s,29232#w29498 a najlepiej to i całego tego wątku na którym się znalazł. Czy był już na forum wątek o pokrewnym racjonalizmowi profanicznym bluźnierstwie w sztuce (tutaj malarstwie i literaturze) ??? Kolejny temat naszych pogaduch, to temat seksualności w wychowaniu i rozwoju człowieka, dosyć pedagogiczny. I hasełkami to się może przerzucaliśmy Patuszkin, ale przedstawiliśmy przy okazji różne punkty widzenia a z całą pewnością Patuszkin, nie wyczerpaliśmy tematu, nikt się nie przyłączył, więc dałoby się z tego zrobić następny wątek. Ja z tej dyskusyjki wyniosłem wcale niemało. Podobnie jak z tej o roli edukacji o charakterze "postchrześcijańskim" Teraz weźmy się za mizantropię, którą połączyłem z homofobią i ambiwalentnym stosunkiem zarówno do kobiet jak i mężczyzn jak jeszcze archetypy tam wpieprz****. Spojrzę na to tylko z perspektywy religioznawczej. Otóż, niechęć do osobników nieokreślonej płci/wyglądu wyrażana przede wszystkim przez mężczyzn może się wiązać z patrarchialnym rysem naszej współczesnej kultury a zwłaszcza olbrzymia rolą archetypu Wielkiego Mędrca, który pokutuje również wśród racjonalistów pod postacią Boga w całej naszej kulturze do dziś. Inne ważne dla naszej kultury archetypy to chyba jeszcze anima i animus, jaźń, Wielka Matka. Kultura nasza wypiera zaś archetypy właśnie Cienia i Androgyna, boi się ich i nie akceptuje, są jej obce, nie wiadomo jak sobie z nimi poradzić, trudno o ich nawet historyczne przedstawienia. Jeśli się nie mylę, to dopiero św. Tomasz z Akwinu mówił jako pierwszy o bezpłciowości aniołów a i tak, mało, który katolik ma tego świadomość i pół życia kombinuje nad płcią swojego stróża. Protestantyzm zaś w niedługo po Tomaszu rolę aniołów marginalizował. To kolejny fascynujący temat na wątek. Nie każda kultura wykazuje się takim lękiem przed tymi archetypami. Miałem tu zresztą pewną utarczkę na tym forum na www.racjonalista.pl/forum.php/s,26782#w27175, która pokazuje, jak bardzo ten archetyp jest ludziom obcy. Kolejny temat Patuszkinie...pięknie ujął to outsider : Ja na wypadek, gdybym się jednak miał z rzeczonym Bogiem spotkać (nie sądzę, bom ateista) zamiast czystego lub głupiego sumienia zabiorę w drogę pół litra, może Bóg postawi drugie pół. I porozmawiamy sobie bez wzajemnych oskarżeń o daremności ludzkich i boskich wysiłków, o tym że nawet tworząc iluzję wszechmocy i wszechwiedzy nie uwolnimy bytu od jego istoty, którą jest niespełnienie. Nie będzie chciał wypić za daremność naszych usiłowań? Poproszę o przeniesienie do tego drugiego oddziału..." [post www.racjonalista.pl/forum.php/s,29232#w29528] Zabolało mnie Patuszkinie, gdy sprowadziłeś nasze pisanie o sprawach damsko męskich na tak płytki/powszechny poziom jak w ostatnim poście. Ty w jednym ze swoich postów napisałeś: Zbadajmy nieco dokładniej kwestię małżeństwa. Współcześnie obserwujemy rozpad tej instytucji,... Nie musimy się już okłamywać gadkami o wiecznej miłości i wierności. W modzie są związki przelotne. Stały związek grozi rutyną, a tego współczesna młodzież i nawet starsi obawiają się najbardziej.[post www.racjonalista.pl/forum.php/s,23763#w23952] Ja ze swojej strony zaproponuję podejście religioznawcze, będące niejako syntezą tych dwóch cytatów, inspirowane nimi. Zaproponuję ujęcie, w którym również i miłość/eros przybiera formy postmodernistyczne, fragmentaryczne, staje się towarem. Społeczeństwo jest tą sferą rozczarowane, zaakceptowało całkowicie nieudolność mitu romantycznej miłości, jeśli nie miłości w ogóle, jej słabość i fałsz. I tutaj jest miejsce na niespełnienie bytu (który utożsamiam tutaj z błogością miłości) , o którym pisze outsider. Nie oczekujemy już od miłości tyle co kiedyś. Ważna w chrześcijaństwie i niesiona przez nie w perspektywie religioznawczej do pewnego czasu miłość również została zdegradowana, przez co wpadliśmy w pewien "miłosny gnostycyzm", marazm, niejednokrotnie uważając miłość za coś szkodliwego, przeszkodę na drodze na celu, odarliśmy ją z doskonałości. Na temat miłości w postmodernizmie tez na forum chyba dyskusji nie było. Co gorsza, gdzieniegdzie padają tu jeszcze cytaty ze "sztuki miłości" E. Fromm'a. Ja z tego prochrześcijańskiego wózka Patuszkinie wysiadam bo mi on zwyczajnie nie pasuje i śladem outsidera, proszę "o przeniesienie do tego drugiego oddziału..." to jest działu miłości upadłej, pokonanej, okaleczonej i bezsilnej, do oddziału współczesnej miłości piekielnej. Sprawa kolejna...tknęliśmy temat trudności w porozumieniu pomiędzy naukami przyrodniczymi a społecznymi i humanistycznymi. Fakt, że po napisaniu dowcipkowato o tej papużce, którą gdzieś zabieram (co mi się notabene Patuszkin tak na prawdę nie zdarzyło chyba jeszcze...mitomanię to ja tu też od czasu do czasu dla lepszej zabawy uprawiałem) znalazłem na ten temat posty www.racjonalista.pl/forum.php/s,23755#w23823www.racjonalista.pl/forum.php/s,23755#w23879ale i taki wątek można by na forum założyć, na którym można by podyskutować o trudnościach w dogadywaniu się ze sobą poszczególnych nauk w dobie wzrastających specjalizacji i mnożenia się dziedzin wiedzy. Tyle się już tego uzbierało i dojechałem właśnie do tego kalejdoskopu. I my patrzyliśmy przez kalejdoskop, ale czyż naprawdę nie byłeś dostrzec tego, że wcale nie tak płytkimi znaczeniami i znajomością tych kryształków próbowałem operować. c.d.n.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Co się tyczy tych związków ze starszymi kobietami, kolejny temat na wątek Patuszkinie!!! O ile czegoś nie mylę, to wiele kultur stosuje ten pedagogiczny zabieg w sposób zupełnie naturalny i można by to trochę szerzej obgadać. W Chinach np.:, to właśnie kobietę uważa się za nauczycielkę seksu, nieco odwrotnie niż jeszcze do niedawna u nas, gdzie kobieta sprowadzana była do roli podrzędnej i zaniedbywana. Mężczyzna jest w Chinach żółtodziobem, który pobiera od niej nauki. Teraz te metalówy Patuszkinie. Kupa śmiechu kupą śmiechu, ale tak jak napisałem, uproszczenie rodem z średniowiecza. Jest nawet na portalu artykulik Lectusa pt.: "Diabeł i psychoanaliza" www.racjonalista.pl/kk.php/s,1396, bardzo amatorski ale przeczytać go warto, autor bardzo nieudolnie próbuje w nim pokazać jak w średniowieczu na wspomniane przeze mnie czarownice ich rzekome związki z Szatanem zablokowaną przez ówczesną sytuację społeczną kobiecą seksualność związaną silnie z popędowym archetypem cienia (Szatana). Wspomina o tym Eliade w eseju "Kilka uwag o czarach w Europie" w zbiorze "Okultyzm, czary i mody kulturalne" i zastanawiam się, czy to nie na tym tekście autor oparł swoich niepotrzebnie ostrożnych przemyśleń, ale nie chciało mu się zamieszczać go w bibliografii, albo akurat zapomniał, albo gdzieś zasłyszał. No i widzisz Patuszkinie, i tutaj pozostało nam wiele z średniowiecza, bo w myśl przedstawionego wyżej mechanizmu współczesne metalówy czy satanistki traktuje się często właśnie tak jak niegdyś czarownice, w co i Ty się Patuszkinie wpisałeś projektując na nie swoje De Sade'owskie skłonności. Subkultura metalowa nie jest też zresztą tożsama z subkulturą sado-masochistyczną. Co by się zaś tyczyło jeszcze tego prowadzącego na smyczy swą psinkę Erotycznego Demona, to Eliade pisze wyraźnie, że o przyjemnościach stosunków z Szatanem rzekome czarownice zeznawały pod przymusem. Faktem jest, że "puszczały się z nim" z nadzieją na przyjemność i odmianę życia, ale niejednokrotnie czarownice te wspominały o nieprzyjemnym charakterze inicjacji, polegającej na gwałcie. Ot co. Myślisz sobie może, że zamiast się tu produkować napisałbym artykulik lepszy od Lectusa, ale po co, wystarczy sięgnąć do Eliadego. No i związany z tym wątek też by można założyć. Dałoby się go połaczyć z tym o prostytucji...prostytucja jako ujście dla męskiego cienia Nie jest dla mnie również jasne, dlaczego napisałeś: Przy czym, forum to nie bar, ale "miejsce" publiczne, gdzie każde twoje słowo jest trwale zapisane i pozostaje do wglądu dla setek osób. Czy złamałem w którymś momencie § 2. Uczestnicy Forum zobowiązani są do respektowania norm prawnych i obyczajowych obowiązujących w Polsce.? lub § 15. Wszystkie treści umieszczane na forum winny zachowywać ogólnie przyjęte zasady kultury i szacunku dla poglądów innych osób. Zabronione jest używanie wulgaryzmów i zwrotów obraźliwych.? Czy może jestem wspomnianym na samym końcu regulaminu Trollem? Jeśli zaś próbowałeś mi zwrócić pruderyjnie uwagę, na zbyt wiele aluzji o charakterze seksualnym i przesadną jak na niektóre gusta otwartość na tym polu, to być może zainteresuje Cię, że intymną cząstkę siebie sprzedałem w mym odczuciu na forum tylko raz, w poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28857Moje kolejne odpowiedzi mogły być odbierane jako obrona mojej osoby ale w świetle całości powyższej wypowiedzi, w której próbowałem wykazać Twoją ignorancję w stosunku do mnie chyba Cię to nie dziwi i mam wrażenie, że "broniłem" się w miarę uprzejmie. Może to mój infantylizm, ale jestem zwolennikiem jak najwierniejszego oddawania za pomocą minek, tego co dzieje się ze mną przed monitorem w trakcie pisania. Posty jakimi mi odpowiadałeś były ich pozbawione i nie dziw się, że miałem problemy z ich interptetacją. Minkę "  " ja odbieram jako mocny żart i dawałeś ją w dziwnych dla mnie momentach [pozdrawiając]. Minek nie daję, gdy piszę o rzeczach poważnych www.racjonalista.pl/forum.php/s,29232#w29498albo w marnym nastroju i z pozycji "wyższego"... www.racjonalista.pl/forum.php/s,24335#w26735www.racjonalista.pl/forum.php/s,24335#w26726...no i popyskuję Ci tu jeszcze trochę moderatorze Patuszkinie, ale możesz się tą mą powyższą i świadomie pozbawioną kilku minek wypowiedzią uznać za potraktowanego właśnie w ten sposób. A skoro już i wcześniej zechciałeś niefortunnie bo niefortunnie odebrać moje posty jako atak na siebie, ja, nie mając nic przeciwko takiemu postawieniu sprawy nawet dziś jeszcze, napiszę Ci również, że dla mnie rywalizacja to nic innego jak jeden z wymiarów intelektualnej współpracy. Pisanie sobie oh jak Cię szanuję, jaki masz potencjał, głaskanie się i wzajemne poklepywanie po plecach jest kluczem i pasuje do dziurek prawie wszystkich drzwi, ale w perspektywie długoterminowej grozi płycizną intelektualną i szybkim popadnięciem w perwersję, która niszczy młode talenty. [post www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w29586] Ja Patuszkinie potrzebuję dla rozwoju również nieco mocniejszych wrażeń o czym wspomniałem niedługo po pojawieniu się na forum na początku sierpnia www.racjonalista.pl/forum.php/s,24335#w26787.www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28195
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > Aby nie być gołosłownym i odejść z klasą (miejmy nadzieję, że się uda), ułożyłem Patuszkinie na pożegnanie z Forum Racjonalisty zapowiedziane Ci na mail'u religioznawcze podsumowanie naszej rozmowy. Będę się posuwał od szczegółu do ogółu, by pokazać, że wbrew temu, co napisałeś, nie była ona ani o niczym, ani o wszystkim zarazem i wyłuszczę z naszych bzdur parę tematów, które przy odrobinie dobrej woli innych czytelników nadawałyby się na osobne wątki, inspirowane naszą dyskusją. A więc Let the ceremony begin, the voyage to the dimensions unseen......far now...Łukaszu, kto by cię nie znał, ten by cię kupił. Myślisz, że się wzruszyłem twoimi uwagami? Celowo starasz się obrócić kota ogonem, żeby posadzić na swoim. Jak sam powiedziałeś każda forma współpracy jest subtelnie podszyta rywalizacją. W tym przypadku mamy do czynienia ze szlachetnym rodzajem walki, bowiem dzięki tej wymianie, czasem bolesnej, urodziło się kilka dobrych pomysłów. Jak doskonale wiesz, bo napisałem Ci o tym w liście, wcale nie zależało mi na tym, aby unikać rozmowy z Tobą, ale na tym aby rozmawiać na konkretne tematy omijając sprawy osobiste. Jestem człowiekiem, który nie lubi mówić wprost o sobie. Lubię przebierać się maski poglądów, które przywołuję i rozważam. To przypomina trochę platońskie dialogi. Podczas lektury trudno odgadnąć kiedy autor żartuje, a kiedy mówi serio. Emotikonów nie używałem, ponieważ zwykle ich nie stosuję. Taki mam zwyczaj. Ale chyba potrafisz docenić mój gest, ponieważ w ostatnim do Ciebie liście, siałem nimi gęsto, właśnie przez wzgląd na Twoje poprzednie uwagi.  Zgadzam się w pełni, że z naszej krótkiej i burzliwej dyskusji (jak czytam Twoje ostatnie wypowiedzi, odnoszę wrażenie, że była tragiczna) można wyciągnąć kilka cennych wniosków i zainicjować parę ciekawych tematów. Tak czy owak, przekornie stwierdziłeś, że masz ważniejsze sprawy na głowie. Zrobiłeś nam smaki i dałeś drapaka. Mam nadzieję, że Twoje kolejne objawienie będzie niosło ze sobą duuużo pożytku i mało niepotrzebnie psutych nerwów. Coincidentia nie zawsze jest pełnym harmonii współgraniem. Są także zgrzyty, piski i dysonanse. Tak czy owak było to cenne doświadczenie. > Zaczęło się od postu z tymi prostytutkami, który potraktowałeś jako "barowy"i chłopięcy, czym mnie dotknąłeś...i prostytutki może też."Sofistyko moja żona, jednak tyś najlepszą z dam....." Moja odpowiedź nie dotyczyła prostytutek, lecz twoich niedwuznacznych uwag pod adresem intelektualnego poziomu kobiet in genere. > Ja do prostytucji pewnie jak i Ty Patuszkinie niczego nie mam...Owszem, ale czemu piszesz o prostytutkach?  Przecież nic do nich nie masz. > Jestem Patuszkinie przekonany, że mimo wiary w mój potencjał nie doceniłeś mnie. Mam wątpliwość Patuszkinie, czy rozmawiałeś jako chłopiec przy dzbanku Piwa z kolegami o prostytucji w takim kontekście i wątpię, by działo się to w ogóle w męskich pogaduszkach za często.Często rozmawiałem z takimi ludźmi, którzy próbowali mi wsadzić w usta pogląd, którego nie wyraziłem. Twój ogromny potencjał doceniam, aczkolwiek nie przeceniam. Jestem przekonany, że masz pewne ciągotki, aby wymusić na mnie fałszywe zeznania i wykorzystujesz w tym celu swoje talenta. Te twoje uwagi są niesmaczne bo gorzkie, kolego. > Zbyt wielu chłopców bowiem, słysząc to co ja teraz piszę, zrobiłoby wielkie oczy i chciałoby, by opowiedzieć im o tym więcej.Zatem szukaj chłopców, którzy będą spijać z ust twych miodem i mlekiem płynące dygresje na temat prostytutek, kapłanek a nawet eunuchów, jeśli przyjdzie Ci na to ochota.  > Czy takie sprawy były już może na forum dyskutowane? Bo ja znalazłem jedynie jeden kompetentny post na temat oceny prostytutek przez mężczyzn, na wątku Homofobia-eksperyment (trudno mi tu podać link teraz)Czasem były. Ale nie należały do moich ulubionych. Zresztą cóż tu można odkrywczego powiedzieć. Jestem w stanie przewidzieć jakby taka dyskusja się potoczyła.  > Po nieuważnej lekturze tego postu, postanowiłeś świadomie sprowadzić mnie na poziom indywidualnych i konkretnych postaci, uważając, że jestem od niego daleki. Gdybym wiedział Patuszkinie, że z taką właśnie motywacją i lekceważącym podejściem do mnie, nie odpowiadałbym dalej.Twój post przeczytałem i moja odpowiedź lekceważąca nie była. Po prostu zwróciłem uwagę na pewien szczególik. Powinieneś być zły na samego siebie, a nie na mnie. Czego się spodziewałeś, że zacznę papuzio powtarzać za tobą, że kobiety są głupie, niech żyje męski eros!?  Piotrek Patucha
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > ukłony w stronę Pani Joanny Żak-Bucholc, której artykuły, opatrzone solidną bibliografią, uważam za jedne z najwartościowszych na portalu, czyta się je rozkosznie.Na pewno się ucieszy. Ciekawe jest to, że mamy takie zboczenie, aby każdą błahą sprawę, jakąś drobną pomyłkę odbierać zbyt emocjonalnie, nadmiernie się potem z niej tłumacząc. Usprawiedliwianie się zdradza utajoną intrygę, która polega a tym, ażeby w nieco bardziej wyrafinowanej formie dotykać tej samej kwestii. Wypity chłop powiedziałby ci: "Majewski przestań pierdo....Baby też rozum mają." Patuszkin zaś wzleci na wyżyny swoich możliwości, aby problemik naświetlić w filozoficznej perspektywie. > Teraz sprawa tego nieszczęsnego mitu prawdziwego mężczyzny. Nie wiem czy są na jego temat książki, ale napisać na temat jego historii w naszej kulturze (czy tylko?) dałoby się książkę właśnie religioznawczą.O właśnie! Zamiast mordobicia będzie z tego książka.  > Jeśli za korzeń tego mitu uznać rzeczywiście średniowieczny etos rycerski, to jego religijny charakter jest ewidentny. Inna ciekawa kwestia, którą warto by zasygnalizować, to ta, czy mit prawdziwej kobiety jest już do niego tylko wtórnym czy nie. O roli zdegradowanych mitów we współczesnym społeczeństwie pisze nie tylko Eliade w "Sacrum i profanum" ale i większość socjologów religii. Temat na kolejny wątek na forum Patuszkinie.Albo co najmniej nowy wątek na forum. Ale czym byłoby nasze życie bez problemów? Kiedy wchodzisz nocą w zaułek więziennych cweli, alfonsów i handlarzy narkotyków, a ktoś cię pyta: masz problem? To znaczy, że jest bardzo niedobrze. Natomiast kiedy spotykasz profesora filozofii i masz jakieś problemy, to oznacza, że jesteś utalentowanym młodzieńcem. > Następnie, poruszyłem wartościowy uważam problem nie uważania Kamasutry za szczyty seksualnej kultury IndiiA ja zawsze myślałem, że de gustibus non disputandum est. Widocznie się pomyliłem. Ale chciałbym zobaczyć, jak przekonujesz europejki do walorów tantrycznych uniesień na niekorzyść oklepanej Kamasutry. Podejrzewam, że z hinduskami poszłoby by ci szybciej, ale skoro się upierasz.....  > Gdy pisałem o kobiecie, która wyjechała z kraju a ja zrozumiałem to i owo i działo się ze mną to i owo to nie Patuszkinie tak po to żeby pisać, ale dlatego, że wiązało się to z tym co napisałeś wcześniej tj. Miłość rośnie zazwyczaj pod nieobecność obiektu westchnień. Wtedy wyobraźnia osoby zakochanej produkuje intensywne wizje idealizując kochanka, dodając mu przymiotów, których w rzeczywistości nie posiada. Nieopatrznie przymyka oczy na wady. Ten proces został nazwany KRYSTALIZACJĄ (patrz: Stendhal). Też by można z tego zrobić wątek na forum, bardzo przyjemny, romantyczny, dla odważnych, chętnych do zwierzeń, będącym potwierdzeniem koncepcji Stendhala, wejściem w nią głębiej, umożliwiającym introspekcyjne spojrzenie na związane z KRYSTALIZACJĄ procesy i mechanizmy...Nie sądzisz, że w tych sprawach nie teoria, ale praktyka czyni mistrza?  > Kolejny temat naszych pogaduch, to temat seksualności w wychowaniu i rozwoju człowieka, dosyć pedagogiczny. I hasełkami to się może przerzucaliśmy Patuszkin, ale przedstawiliśmy przy okazji różne punkty widzenia a z całą pewnością Patuszkin, nie wyczerpaliśmy tematu, nikt się nie przyłączył, więc dałoby się z tego zrobić następny wątek. Ja z tej dyskusyjki wyniosłem wcale niemało. Podobnie jak z tej o roli edukacji o charakterze "postchrześcijańskim"Ech, mnie naprawdę już to nudzi. Rozumiem, że erotyka to fajny temat, ale ileż można o tym gadać. Za dużo słów, za mało czynów. Ot co bracie! > Otóż, niechęć do osobników nieokreślonej płci/wyglądu wyrażana przede wszystkim przez mężczyzn może się wiązać z patrarchialnym rysem naszej współczesnej kultury a zwłaszcza olbrzymia rolą archetypu Wielkiego Mędrca, który pokutuje również wśród racjonalistów pod postacią Boga w całej naszej kulturze do dziś. Inne ważne dla naszej kultury archetypy to chyba jeszcze anima i animus, jaźń, Wielka Matka. Kultura nasza wypiera zaś archetypy właśnie Cienia i Androgyna, boi się ich i nie akceptuje, są jej obce, nie wiadomo jak sobie z nimi poradzić, trudno o ich nawet historyczne przedstawienia.Ejże, Witkacy często w swoich dramatach obsadzał persony, o których nie wiadomo było czy to chłopiec czy dziewczynka.  > Jeśli się nie mylę, to dopiero św. Tomasz z Akwinu mówił jako pierwszy o bezpłciowości aniołów a i tak, mało, który katolik ma tego świadomość i pół życia kombinuje nad płcią swojego stróża.Zauważyłeś może, że jesteśmy w miejscu, w którym angelolog traktowany jest jako persona non grata? Być może katolicy mają problem z odróżnianiem płci swoich duchów opiekuńczych, ale wątpię aby mieli z tym kłopot ateusze. Chyba, że niektórzy mają.....  > Protestantyzm zaś w niedługo po Tomaszu rolę aniołów marginalizował.Może to nawet zaleta.  Piotrek Patucha
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > To kolejny fascynujący temat na wątek. Nie każda kultura wykazuje się takim lękiem przed tymi archetypami. Miałem tu zresztą pewną utarczkę na tym forum na www.racjonalista.pl/forum.php/s,26782#w27175, która pokazuje, jak bardzo ten archetyp jest ludziom obcy.Mi nie jest obcy. Ale żebym za nim przepadał.... to nie. > Zabolało mnie Patuszkinie, gdy sprowadziłeś nasze pisanie o sprawach damsko męskich na tak płytki/powszechny poziom jak w ostatnim poście.Do diabła, czułem, że ciebie wierszem trzeba raczej potraktować niż prostacką "kawą na ławę". Oto moja próba rehabilitacji. Do kobiety nie wypada Mówić rzeczy przykrych, zatem Licha to fanfaronada Gdy jej lico smagasz batem. Zważ co czynisz, mówię serio Gdy po pióro sięgasz z gracją Zdób kobietę raczej perłą Niż plastyczną operacją. Mit rycerza, romantyka Ma swój urok dzisiaj jeszcze Serca mocniej on dotyka Niż praktyki twe oszczercze. Zacny druhu, przyjacielu Nigdym zguby Ci nie życzył Wrogów robisz sobie wielu Gdyż kobiety pejczem ćwiczysz. I tak dalej, bla bla.......  Prawda jest taka, że chcesz się usprawiedliwić. A ja ci tego płazem nie puszczę, ponieważ wyjechałeś na forum ze sprawami prywatnymi wbrew moim prośbom, abyś tego nie czynił.  Piotrek Patucha
|
|
| | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | > Tyle się już tego uzbierało i dojechałem właśnie do tego kalejdoskopu. I my patrzyliśmy przez kalejdoskop, ale czyż naprawdę nie byłeś dostrzec tego, że wcale nie tak płytkimi znaczeniami i znajomością tych kryształków próbowałem operować.Oczywiście Łuki, twoja głębia mnie zachwyca. Pozwól, że przedstawię sytuację z mojej perspektywy. Nawet średnio zainteresowany rozmówca jest w stanie dostrzec, że w twoich forumowych produkcjach przeważają wątki dotyczące: diabła, aniołów, czarownic, sacrum, Boga, ekstaz itp. Zagadnień, które owszem pewnie są ciekawe, ale dla mnie osobiście, już nie są. Starasz się naświetlić każdą nawet błahą sytuację poprzez pryzmat religijnych pojęć. Oczywiście ludzie religijni mają duży ubaw. Dla mnie jest zresztą bardzo dziwne, że na forum ateuszy, bo tak z grubsza można by to miejsce nazwać, tak często pojawiają się wątki dotyczące zawiłości religii. Być może mnie to dlatego tak mierzi, ponieważ nigdy nie czułem się związany duchowym węzłem z naszą religią. W zasadzie rzadko o tym myślę, a kiedy czytam o religii, szybko mnie to nudzi. Bardziej wciągające wydają mi się być dyskusje rasowo naukowe lub popularno naukowe. Z przyjemnością chłonę kolejne artykuły dotyczące nauk, omijam zaś artykuły traktujące o religii, chyba, że są utrzymane w żartobliwym tonie, jak np. teksty A. Koraszewskiego, który bawi się pojęciami religijnymi, częstokroć zmieniając ich pierwotne znaczenie. Tak czy owak, rozumiem, że religioznawstwo jest twoją pasją i nie zamierzam jej dyskredytować. Proszę jedynie o wyrozumiałość, kiedy ziewam czytając raz kolejny o aniołach, diabłach i sacrum. Te pojęcia jednym uchem mi wlatują, a drugim je opuszczają. Pragniesz rozważać archetypy, mity, stereotypy w perspektywie religioznawczej. Ja wolę rozważać te kwestie w perspektywie biologicznej. Byłoby arcyciekawe, gdybyśmy zaprosili do dyskusji jakiegoś neodarwinistę, który pomógłby nam zrozumieć skąd takie archetypy w ludzkich umysłach się wzięły, dlaczego ludzie tak chętnie posługują się językiem mitu unikając logosu, czemu mają służyć stereotypy? A czym polega ich rola w społeczeństwach. Gdyby wejść w twój problem "od dołu", mogłoby się okazać, że stereotypy, to rodzaj "nauki dla ubogich", jaskiniowej teorii, która im pozwala objaśniać rzeczywistość. Prawdziwy Mężczyzna i prawdziwa Kobieta: sprytne posunięcie samej natury, która pragnie trwania gatunków. Gdyby "androgyn" upowszechnił się bardziej niż "M-K" wtedy siłą rzeczy musielibyśmy zmuszać czy nakłaniać osobniki do romansów damsko-męskich, ponieważ tylko takie gwarantują rozmnażanie. Wszelkie próby zdyskredytowania pierwistków kobiecych u mężczyzn odbieram jako walko o przywrócenie tożsamości osobniko, które mają zapewnić trwanie gatunku. Rozumiem, że rozbudzanie kobiecej strony osobowości u mężczyzny moze posiadać duży walor wychowawczy lub wpływać znacząco na rozwój duchowy, ale przecież ludzie nie są duchami, posiadają ciała: krew, kości skórę i bebechy. Ostatecznie bowiem do mięsa ostatnie zdanie należy. To co mamy w głowie pragnie być zrealizowane w rzeczywistości. Jeśli ktoś w duchu swym częściej postrzega siebie jako kobietę, istnieje duże prawdopodobiestwo, że będzie chciał być kobietą w realu. Wtedy słowo ciałem się stanie. Dlatego nie przesadzałbym z apoteozą archetypu androgyna i Cienia. Wierz mi, że to jest obecne w myślach wielu...oj bardzo wielu. Ale realność rządzi się swoimi prawami. I to on jest mocniejsza i z niej ostatecznie wypływa prawda o tym czym jest człowiek (tzn. bydleciem o boskich aspiracjach). Nie wierzę w czyste duchy. Chcę człowieka z krwi i kości. Czasem tylko piszę jak pseudopoeta, że duchem jestem, ale to pic na wodę. Jestem zwierzem, Łukaszu. Ty także.  W ten sposób oczyścilibyśmy sobie umysły z mętnych pojęć religijnych, które wywołują przynajmniej we mnie jakiś rodzaj pomieszania z poplątaniem. Uważam, że w języku potocznym lub płytkim jak go nazywasz, można ujawnić problemy bardzo głębokie. PS. Zmyśliłem anegdotkę: Dwóch kucharzy zamieszkało w jednym domu. Jak to kucharze, zaczęli się prześcigać w gotowaniu i podawaniu drugiemu wymyślonych przez siebie potraw. Jeden przyniósł żeberka w słodkim sosie Eliade, a drugi....... tylko żabie udka. Pierwszy się wściekł, że ten mu francuskie danie podał(ukłon w stronę kobiecych gustów, potwarz!). Zatem przynosi trzy talerze skrzydełek w sosie kwaśnym a la Cioran. Tamten w odpowiedzi ugotował trzykilogramowe golonko (z kością i ze skórką) w sosie własnym. Do tego tamten chciał obficie zakrapiać wódką, przy czym ten drugi struł się wcześniej greckim winem i musiał pić ostrożnie, żeby pawia nie puścić. Tamten nie zważając na uwagi kolegi, gotował nadal, coraz więcej gotował przekonany, że im więcej tego będzie, ten drugi doceni jego kunszt. Podał na stół kolejne dania i desery. Tamten odpowiadzieł tylko swojskim "leczo" bo nie chciał aby kolega był zbyt dużo przybrał na wadze. Kolega jednak znowu poszedł do kuchni, bo uważał, że żarcie rozwiązuje wszystkie problemy, mimo "pustych" kalorii, dużej zawartości tłuszczy i braku witamin. W dodatku polał to kwaśnym(tzw. wytrawnym) winem, a jego kompan był przecież na diecie i musiał unikać alkoholi. W końcu miał już tego dość. Powiedział mu: gotuj dla innych, nie dla mnie. Ja jestem już syty i w sztok pijany. Wolę pobiegać lub popływać. Dbam o swoją formę przyjacielu, proszę nie maltretuj mnie kolejnymi potrawami, których nie zjem w całości i będzie ci przykro, że nie jem wszystkiego. Kucharz opuścił głowę. Jest mu przykro, przecież tak się starał, a ten drań nie potrafi go docenić. Pójdzie sobie w miejsce, gdzie żyją obżartuchy, dla których będzie mógł gotować potrójne obiady z przystawkami i deserami. A ty sobie biegaj sam, chudzielcu!  Trzymaj się druhu! Nos do góry  Piotrek Patucha
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Łukaszu, kto by cię nie znał, ten by cię kupił? Myślisz, że się wzruszyłem twoimi uwagami?O aż taką wrażliwość Cię nie podejrzewałem, choć nie zdziwi mnie, jeśli uznasz to zdanie za ponowne poruszanie Twoich spraw prywatnych  > Celowo starasz się obrócić kota ogonem, żeby posadzić na swoimTo dlatego, że tak jak pisałem już do Gai w poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,29151#w29450 koty uważam za ładne, sprytne i lubię je oglądać ze wszystkich stron... brak Twojej sympatii do ich zadów jestem w stanie zrozumieć. > Jestem człowiekiem, który nie lubi mówić wprost o sobie.Patuszkinie, taj jak Ci napisałem na mail'u. Sam się podłożyłeś, sam odpowiedziałeś, sam dałeś się sprowokować. W powyższych postach napisałem już, że nie spodziewałem się odpowiedzi, że mnie zaskoczyłeś. Co więcej, być może nie powinienem tu tego pisać, ale po zamieszczeniu przez ze mnie na religia jak uzależnienie 3 postowej odpowiedzi na Twoją odpowiedź, wlepiłeś mi równocześnie z dalszą Twoją odpowiedzią 3 głosy pozytywne. Trudno mi było Patuszkinie nie potraktować tego jako zachętę do dalszej dyskusji. Mail'owych dyskusji jeszcze nie prowadziliśmy i przyznam Patuszkinie, że Cię nie rozumiem i jawisz mi się jako osoba chorobliwie niekonsekwentna. Co więcej, przecież chyba i tak o sobie wprost nie pisałeś, mnie na tym nie zależało i nie podejrzewałem Cię o to chwilami, mogłeś zmyślać, nikt nie jest w stanie tego sprawdzić, wyluzuj Patuszkinie. Sam piszesz przecież dalej... > Lubię przebierać się maski poglądów, które przywołuję i rozważam. To przypomina trochę platońskie dialogi. Podczas lektury trudno odgadnąć kiedy autor żartuje, a kiedy mówi serio.I w tym momencie sorry, ale ja już nie nadążam za Twoimi Platońskimi dialogami i dziwne, ze masz do mnie w świetle Twych powyższych jakiekolwiek pretensje. Ja do Ciebie o zmyślanie nie mam żadnych. > Tak czy owak, przekornie stwierdziłeś, że masz ważniejsze sprawy na głowie. Zrobiłeś nam smaki i dałeś drapakaSpoko spoko, jeszcze jestem. Wątki jak mi się zachce tez jeszcze mogę sformułować, dla lepszej zabawy, "zbombardować" nimi wszystkimi forum równocześnie. Uwagi o smakach sobie chudzielcu daruj. Trochę zresztą dziwne, żeś się chudzielcem nazwał po takiej tłustej kuchni jaką preferujesz. > "Sofistyko moja żona, jednak tyś najlepszą z dam....."> Moja odpowiedź nie dotyczyła prostytutek, lecz twoich niedwuznacznych uwag pod adresem intelektualnego poziomu kobiet in genere.Tutaj mnie Patuszkinie zdenerwowałeś. Cytuję moje niedwuznaczne uwagi pod adresem intelektualnego (w którym momencie????) poziomu kobiet podkreślając to, co po raz chyba trzeci albo czwarty jeśli nie piąty umknęło Twojej uwadze... ...że kobiety zbyt często nie potrafią dorosnąć do męskiej pasji nawet wtedy, gdy same nią są Oczko to zaś puściłem dlatego, że my sami [tj. faceci] mamy z tym problemy [a tego oczka już wyjaśniał nie będę ]Zgoda, że w ogólnym rozrachunku wyszło niby na stronę facetów, ale żartobliwość i sofistyka tej wypowiedzi jest chyba Patuszkinie już teraz dla Ciebie widoczna. Słowo inteligencja nie padło ani razu, pasja to rzecz wydaje mi się w głównej mierze emocji. Z resztą czy ja Ci muszę przytaczać wyniki rozmaitych testów na inteligencję i rozwiązywanie zadań. Baby są dobre w jednym, chłopy w czym innym, o mózgowych różnicach tez kurde wspomniałem. A skoro już mnie tak chamsko kolejny raz zupełnie niepotrzebnie do muru przypierasz... geniuszy było wśród facetów więcej i temu nie zaprzeczysz, możemy się jedynie spierać o przyczyny tego zjawiska ale o tym tez wspomniałem . Co więcej Patuszkinie, ja również cholera znam inteligentne kobiety i często one same właśnie uznają wyższość męskiego umysłu na polach nauki. Ciągle bawisz się w rozmowie ze mną w rycerza w ślniącej zbroi broniącego kobiety i sprowadzającego naszą rozmowę do wzajemnego udowadniania soboe męskości. Pytam się po co? Umknęło Twej uwadze, że jak do Tej pory żadna z kobiet nie dała na forum wyrazu niezadowolenia z moich słów? (na mail'a zapewniam Cie też nie) Czy fakt ten Cię jeszcze nie zastanawił? Czy i tam razem zakładasz jeszcze jedną platońską maskę. > Zatem szukaj chłopców, którzy będą spijać z ust twych miodem i mlekiem płynące dygresje na temat prostytutek, kapłanek a nawet eunuchów, jeśli przyjdzie Ci na to ochota.Baaardzo śmieszne  Niech czytają chłopaki i trzymają się od moich ust daleko  chyba że ładni, bardzo androgyniczni z wyglądu... Ci to mogą mnie niczym koleżanki w policzek na pożegnanie i przywitanie pocałować. > Powinieneś być zły na samego siebie, a nie na mnie. Czego się spodziewałeś, że zacznę papuzio powtarzać za tobą, że kobiety są głupie, niech żyje męski eros!?Jestem zły na nas obu  I tak jak napisałem Ci na mail'a, biłem już wtedy do "postmodernistycznej" sytuacji miłości, której czaty o których wspomniałeś, interenet, smsy i inne techniczne nowinki sprzyjają, są jej dobrym barometrem. Pełno w nich mniej lub bardziej subtelnych (i nie tylko) skoków w bok i innych seksualnych "badziewi". Owszem zgoda, można mówić, że tak było zawsze i zawsze będzie, ale dziś jest to chyba wyjątkowo widoczne. Nigdzie nie napisałem, że kobiety są głupie Patuszkinie, a męski eros, jeśli jest prymitywny, niech umiera i gnije gdzie jego miejsce, tj. w samotności. > Ciekawe jest to, że mamy takie zboczenie, aby każdą błahą sprawę, jakąś drobną pomyłkę odbierać zbyt emocjonalnie, nadmiernie się potem z niej tłumacząc.Dam temu zboczeniu dalszy wyraz po raz kolejny przypominając, że wcześniej napisałem, że swój błąd naprawiam "może niepotrzebnie". Twe filozoficzne wyżyny cenię, ale podobnie jak Ty, zachowuję zdrowy umiar i nie przeceniam, bo do gór im rzeczywiście daleko  Nie z moich nizin to zresztą oceniać, na których wolę tego podpitego chłopa, twoje alter-ego jak mniemam chodzący po wódzie Patuszkinie 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Kiedy wchodzisz nocą w zaułek więziennych cweli, alfonsów i handlarzy narkotyków, a ktoś cię pyta: masz problem? To znaczy, że jest bardzo niedobrze. Natomiast kiedy spotykasz profesora filozofii i masz jakieś problemy, to oznacza, że jesteś utalentowanym młodzieńcem.Ta pierwsze sytuacje sprzyjają w zdrowej dawce rozwojowi talentu, zbliżają do realizmu  Kontakt z marginesem społecznym jest zazwyczaj bardzo inspirujący, nawet ten gwałtowny, po którym ląduje się na asfalcie... Coincidentia nie zawsze jest pełnym harmonii współgraniem. Są także zgrzyty, piski i dysonanse. Tak czy owak było (zamieniam na JEST) to cenne doświadczenie.> A ja zawsze myślałem, że de gustibus non disputandum est. Widocznie się pomyliłemAle tylko troszeczkę  > chciałbym zobaczyć, jak przekonujesz europejki do walorów tantrycznych uniesień na niekorzyść oklepanej KamasutryZnów Twoja niekonsekwencja Patuszkinie, sam się znów podkładasz, pod coś, pod co nie chcesz... i mimo tego zapytam Cię tu intelektualny przyjacielu złośliwie... chciałbyś tylko zobaczyć czy sam dać się przekonać? Bo ja dałbym Ci co najwyżej posłuchać a i to w sytuacji, gdybym nie przewidywał z ów damą przekonywania sensu stricte (choć przewidzieć pewne rzeczy nieraz trudno  ). Po za tym... co ja tu piszę... ja nie przekonuję, co najwyżej propaguję, a to nie w przypadku każdej dziewuchy... to się nudzi nie tylko Tobie Patuszkinie, ale mnie również, ciągłe zachwyty religioznawczymi nowinkami.Wypalenie zawodowe  I rzecz najważniejsza, ja żadnym tanrycznym przekazem nie dysponuję...czytałem tylko opracowania i mogę o tym trochę jedynie opowiadać. To napisać musiałem, bo każdy bliżej się znający mógłby ze mnie nieźle przylachać, gdybym się wpisał pod tanryczne uniesienia, od których jestem daleki. ...miałem tylko jedną dziewuchę z którą paratantrycznych, wstepnych i dostępnych ludziom zachodu uniesień próbowałem i wychodziły z nią, bo też sama od siebie ich chciała, czytała na ich temat i przekonywać jej nie trzeba było, dość dawno temu... nawet tu o niej dyskretnie na forum wspomniałem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28249> Podejrzewam, że z hinduskami poszłoby by ci szybciej, ale skoro się upierasz..... www.racjonalista.pl/forum.php/s,27841#w28946, nie odezwała się do dziś  To że ma 15 lat niczego nie tłumaczy  większą wskazówką byłby już tutaj jej login  w Indiach w tym wieku już ponoć wychodzą za mąż  [nie bierz tego User Unfriendly jeśli czytasz proszę do siebie  ] . Swoją drogą Patuszkin, polecam Ci jednodniową lekturę: "Majtreji"... samemu Eliademu w ostatecznym rozrachunku nie wyszło  > Nie sądzisz, że w tych sprawach nie teoria, ale praktyka czyni mistrza?Mimo minki....odpowiem cytatem autorstwa Ego: Nie wiem czy wystarczy krótka odpowiedz pytaniem na pytanie : a na ile praktykę można utożsamić z teorią ? Teoria cieniem praktyki - jeżeli teoria satanizmu przekłada się na rzeczywistość, czyli satanizm jest praktykowany, to nie zgłaszam sprzeciwu. www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28198> Ech, mnie naprawdę już to nudzi. Rozumiem, że erotyka to fajny temat, ale ileż można o tym gadać. Za dużo słów, za mało czynów. Ot co bracie!To też jeszcze wezmę to sobie zupełnie niepotrzebnie do siebie i emocjonalnie i powiem Ci, że mnie też jak napisałem czasem nieźle nuży, no a że dziewuch miałem mało to tez już napisałem więc amator jestem i tak się jakoś jeszcze ciągle głupotami podniecam  > Zauważyłeś może, że jesteśmy w miejscu, w którym angelolog traktowany jest jako persona non grata?Zauważyłem również dzięki innym Twoim wypowiedziom, że to samo ma się tutaj do religioznawców (wśród których fanów angelologii mnóstwo), nad czym boleję i czym czuję się osobiście urażony (trzeba było do mnie w tym momencie znów z wierszem Patuszkinie), bo stronkę tę znalazłem wpisując w google "religioznawstwo". No ale cóż, szerzej o mojej opinii na temat głupio nazywającego się działu "Religie i sekty" napisałem Ci już w mail'u i w tym zakresie powtarzać mi się nie chce. Kulejący dział forum nazywający się religie również wydaje mi się być tutaj w świetle powyższej wypowiedzi 5tym kołem (zbyt okrągłe to zresztą słowo) u wozu i zastanawiam się Patuszkinie poważnie, nad ponownym rozpatrzeniem twojej propozycji, bo dopiero dziś zrozumiałem, dlaczego nie wśród wszystkich znajomych mi religioznawców ta skromna pod względem tej nauki stronka nie cieszy się poważaniem. No ale żeby być uczciwym...posty Teresy też mi na nerwy działają  i stąd o tym Frommie napisałem i nazwałem go prochrześcijańskim [z probuddyjskim i religioznawczo -ekumenicznym pozdrowieniem Teresko  ] > Prawda jest taka, że chcesz się usprawiedliwić. A ja ci tego płazem nie puszczę, ponieważ wyjechałeś na forum ze sprawami prywatnymi wbrew moim prośbom, abyś tego nie czynił.Już napisałem na mail'u, że kontynuowałem tylko rozpoczęte (i cholera jedna wie czy Twoje maski czy nie Patuszkinie ) i ja się Ciebie wcale nie boję i powiem Ci to kolejny raz prosto w oczy ... nie masz racji  ! Co się tyczy wierszyka, to część związanych z nim moich poglądów można znaleźć na "Bicie kobiet...2" [o ile nie był tym wątkiem inspirowany] niepoprawny romantyku...a talentem mnie mile zaskoczyłeś 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Oczywiście Łuki, twoja głębia mnie zachwyca. Pozwól, że przedstawię sytuację z mojej perspektywy. Nawet średnio zainteresowany rozmówca jest w stanie dostrzec, że w twoich forumowych produkcjach przeważają wątki dotyczące: diabła, aniołów, czarownic, sacrum, Boga, ekstaz itp. Zagadnień, które owszem pewnie są ciekawe, ale dla mnie osobiście, już nie są. Starasz się naświetlić każdą nawet błahą sytuację poprzez pryzmat religijnych pojęć. Oczywiście ludzie religijni mają duży ubaw. Dla mnie jest zresztą bardzo dziwne, że na forum ateuszy, bo tak z grubsza można by to miejsce nazwać, tak często pojawiają się wątki dotyczące zawiłości religii. Być może mnie to dlatego tak mierzi, ponieważ nigdy nie czułem się związany duchowym węzłem z naszą religią.Tylko że Twój duchowy korzeń jest z nią już związany ściślej...i jeszcze jedno Patuszkinie...po ki cholerę piszesz "naszą religią, freudowska pomyłka ateuszu? Ja sobie wypraszam, praktykuję buddyzm, o którym również na forum gęsto wspominam i jestem zafascynowany do tego gnostycyzmem [o podobieństwie intuicji buddyjskich i gnostyckich pisze jako chyba jeden z pierwszych w Polsce wybitny religioznawca Jacek Sieradzan, są tu nawet jakimś cudem na tym portalu jego książki w księgarni, polecam]. To że się trochę znam i łatwo tym i owym operuję, wynika po części z mojej wspomnianej już łaskawie przez Ciebie i zachwycającej Cię głębi mojej charyzmatycznej i numinotycznej osobowości jak też chrystocentryzmu religioznawstwa, któremu jako jeden z naprawdę nielicznych studentów na mym roku próbuje się aktywnie przeciwstawić. I chwała Bogu (eh eh), że szefem Instytutu został w tym roku dr hab. Łukasz Trzciński prof. UJ, który zastąpił prof. dr hab. Jana Drabinę...wykaz publikacji tych dwóch panów można na necie znaleźć. > Bardziej wciągające wydają mi się być dyskusje rasowo naukowe lub popularno naukowe...No to mamy temat na kolejny wątek Patuszkinie...naukowość religioznawstwa...ale zastanawiam się, czy nie za trudny jak na ten portal  ...swoją drogą...jak Ty w takim razie studia filozoficzne skończyłeś. > Z przyjemnością chłonę kolejne artykuły dotyczące nauk, omijam zaś artykuły traktujące o religii, chyba, że są utrzymane w żartobliwym tonie, jak np. teksty A. Koraszewskiego, który bawi się pojęciami religijnymi, częstokroć zmieniając ich pierwotne znaczenie.Rozczaruję Cię, ten interesujący Cię mistycyzm w misteriach greckich, który miałbym tu jako pierwszy zamieścić nie jest napisany żartobliwie. Co gorsza Patuszkinie, piszę o nim o mistycznych ekstazach zjednoczonia z Dionizosem/bogiem/sacrum bakchantek łapiących na Parnasie dzikie zwierzęta i w iście diabelski i "czarownicowaty" sposób zjadających ich surowe mięso. No a tak przy okazji...latają jeszcze do tego nago po śniegu  Szkoła językowa jest szkołą nową w religioznawstwie, do której jedyny w Polsce Instytut Religioznawstwa jeszcze nie dorósł... przoduje jak się zdaje dr T. Sikora, idący w stronę neurolingwistyki religioznawczej...a jego książki to podobno sieczka dla mózgu...czytać póki co nie mam czasu... jestem dopiero na trzecim roku...miej wyrozumiałość > Proszę jedynie o wyrozumiałość, kiedy ziewam czytając raz kolejny o aniołach, diabłach i sacrum. Te pojęcia jednym uchem mi wlatują, a drugim je opuszczają.Nie musisz o nią wcale prosić. Swoją drogą... ja o nich często piszę jako filozof religijny Patuszkinie, a taki dział jak Filozofia i Światopogląd też tu jest. Moich postów czytać nie musisz, co najwyżej zaczynać, z nadzieją, ze tym razem nie będę nudził. No, ale jeśli piszesz jako moderator, że tu miejsce tylko dla (mówiąc w sposób satanistyczny) podwórkowych ateuszy rozprawiających sobie wrogo o religiach, o których nie mają niejednokrotnie bliższego pojęcia i nie chcących słuchać dla poszerzenia horyzontów ludzi mojego pokroju... zostanę sobie już lepiej na forach takich jak satan.pl www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28250, gdzie wrogich wobec chrześcijaństwa i religii, ograniczonych przez to ludzi się nie wpuszcza prze stosowanie wstępnego formularza poglądowego. > Pragniesz rozważać archetypy, mity, stereotypy w perspektywie religioznawczej. Ja wolę rozważać te kwestie w perspektywie biologicznej.Nikt tu takich wątków nie zakłada Patuszkinie bo to forum do tego nie dorasta. To się już w religioznawstwie robi, ja jednak wolałem poprzestać na fenomenologii religii (którą utożsamiasz z całym religioznawstwem), jest to szkoła prostsza i starsza, pewniejsza... neuroteologia np. i inne nauki dopiero się Tworzą, cała psychologia religii też idzie w stronę biologii. Brak mi tu tez z tych powodów większej kompetencji i nie chciałem popełniać błędów. Chociaż na Religiach Objawionych www.racjonalista.pl/forum.php/s,26541#w27451, i satanizmie www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28533 próbowałem zaproponować takie ujęcie i być może umknęło Twej uwadze, że wszyscy wymiękli, znów nikt nie skrytykował. Powołując się zaś niejednokrotnie na Wiercińskiego gdy pisałem o archetypach, nawiązywałem do koncepcji właśnie biologicznej i ewolucyjnej...ale miałeś pełne prawo jako jeszcze jeden religioznawczy amator tego forum tego nie wiedzieć. > Byłoby arcyciekawe, gdybyśmy zaprosili do dyskusji jakiegoś neodarwinistę, który pomógłby nam zrozumieć skąd takie archetypy w ludzkich umysłach się wzięły, dlaczego ludzie tak chętnie posługują się językiem mitu unikając logosu, czemu mają służyć stereotypy? A czym polega ich rola w społeczeństwach.Szczerze wątpię, by chciało się tutaj komuś takiemu zjawić i babrać...coś niecoś na ten temat czytałem, ale daruję sobię. Czeka mnie na tym roku "Teoria Mitu" i po tym kursie, będę w stanie opowiedzieć więcej i w bardziej kompetentny sposób. Co do tych archetypów, to polecam właśnie Wiercińskiego. Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Gdyby wejść w twój problem "od dołu", mogłoby się okazać, że stereotypy, to rodzaj "nauki dla ubogich", jaskiniowej teorii, która im pozwala objaśniać rzeczywistość. Prawdziwy Mężczyzna i prawdziwa Kobieta: sprytne posunięcie samej natury, która pragnie trwania gatunków. Gdyby "androgyn" upowszechnił się bardziej niż "M-K" wtedy siłą rzeczy musielibyśmy zmuszać czy nakłaniać osobniki do romansów damsko-męskich, ponieważ tylko takie gwarantują rozmnażanie. Wszelkie próby zdyskredytowania pierwistków kobiecych u mężczyzn odbieram jako walko o przywrócenie tożsamości osobniko, które mają zapewnić trwanie gatunku. Rozumiem, że rozbudzanie kobiecej strony osobowości u mężczyzny moze posiadać duży walor wychowawczy lub wpływać znacząco na rozwój duchowy, ale przecież ludzie nie są duchami, posiadają ciała: krew, kości skórę i bebechy. Ostatecznie bowiem do mięsa ostatnie zdanie należy. To co mamy w głowie pragnie być zrealizowane w rzeczywistości. Jeśli ktoś w duchu swym częściej postrzega siebie jako kobietę, istnieje duże prawdopodobiestwo, że będzie chciał być kobietą w realu. Wtedy słowo ciałem się stanie. Dlatego nie przesadzałbym z apoteozą archetypu androgyna i Cienia. Wierz mi, że to jest obecne w myślach wielu...oj bardzo wielu. Ale realność rządzi się swoimi prawami. I to on jest mocniejsza i z niej ostatecznie wypływa prawda o tym czym jest człowiek (tzn. bydleciem o boskich aspiracjach). Nie wierzę w czyste duchy. Chcę człowieka z krwi i kości. Czasem tylko piszę jak pseudopoeta, że duchem jestem, ale to pic na wodę. Jestem zwierzem, Łukaszu. Ty także.Ależ oczywiście Patuszkinie i świetnie pomyślane, trafiłeś w sedno współczesnego religioznawstwa ...z tym zwierzęciem to po satanistycznemu nawet, choć z pewnością niechcący. Dodam jeszcze tylko, że archetypu Androgyna nie należy kojarzyć wyłącznie/przede wszystkim z płciowością. Wyraża on, bowiem przede wszystkim jedność wszelkich przeciwieństw, jest on archetypem mistyków, a że wiąże się go seksualnością, to tylko dlatego, że jest ona tak ważna właśnie z ewolucyjnego punktu widzenia. Zauważ Ptuszkinie...jego personifikacje nie posiadają narządów płciowych obojga płci, one nie posiadają ich w ogóle!!! Androgyn jest najmniej biologicznym z archetypów, jest archetypem najbardziej duchowym/umysłowym, wyrazem wyższej natury człowieka, tego co ponad jego biologią. > W ten sposób oczyścilibyśmy sobie umysły z mętnych pojęć religijnych,Toś teraz wymyślił z tą Twoją filozoficzną chirurgią umysłową potraktowanego jak śmietnik. Może jeszcze jakieś profetyczne wizje technokratyczne???  > które wywołują przynajmniej we mnie jakiś rodzaj pomieszania z poplątaniem.Taka już Twoja ludzka natura Patuszkinie. > Uważam, że w języku potocznym lub płytkim jak go nazywasz, można ujawnić problemy bardzo głębokie.Ziomal, czeszesz mnie taką gadką zupełnie niepotrzebnie bo ja nigdy nie przeczyłem, a że gadkę religioznawczą masz za głęboką to tylko dlatego, że nie jest Ci tak swojska jak mi. To tak jeślibyśmy poszli w stronę neurolingwistyki i wrażeń głębi spowinowaconych dzięki naszym ewolucyjnie wykształconej budowie mózgu z wrażeniami boskości/sacrum/ekstazy, za którymi Twój mózg z jakiś przyczyn nie przepada, przyczyn najprawdopodobniej genetycznych... a być może jeszcze masz to wszystko połączone z pojęciami filozoficznymi albo naukowymi i myśleniem racjonalnym, nie wiem, trzeba by Cię przebadać  Może sam byś jeszcze swoja religijnością zaskoczył bracie > Trzymaj się druchu! Nos do góryNic nie bój  Cały czas jest do góry  Jeszcze na tego mail'a Ci musze odpisać a egzaminu z przeklętego chrześcijaństwa nowożytnego to przez to forum jutro chyba nie zdam  Takie nudy ludziska, że się tego za Chiny nie chce uczyć i wole się tu z Patuszkinem użerać  Pozdrawiam Piotrek  Z nadzieją na dalsza wartką i emocjonującą dyskusję 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | placownik | >Trzymaj się druchu! Nos do góry
Nie przesadzacie z tym druhem? Niektórzy mogą uwierzyć, że to poprawna pisownia. Dodajcie choć buźkę!
Pozdrawiam.
_______________ Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Patuszkin (2279 punktów) | > Nie przesadzacie z tym druhem? Niektórzy mogą uwierzyć, że to poprawna pisownia. Dodajcie choć buźkę!> Pozdrawiam.> _______________> Niech strój słów podkreśla urodę myśliDzięki za tego "druha", już pozmieniałem. 
Piotrek Patucha
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|