Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy ateizm jest ascezą od teistyczności człowieka?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
27-06-2007 10:46klucznik (351 punktów)Czy ateizm jest ascezą od teistyczności człowieka?
Teizm jest postawą najczęściej stadną, zaspakajającą moim zdaniem naturalnie rodzącą się w bycie skończonym potrzebę zapomnienia lub zamalowania kolorowymi farbkami tego co nieuniknione.
Tak rodzi się duchowiść i zaufanie irracjonalnościom.
Będące ułatwieniem w życiu.
Racjonalista nie może sobie pozwolić na zamykanie/zamydlanie oczu.
Musimy żyć w tym dyskomforcie.
Naturalną potrzebę (chyba nawet ewolucyjnie uwarunkowaną) odsuwamy od siebie i zgadzamy się świadomie na życie w duchowym niezaspokojeniu.

Czy w istocie dojrzały ateista-sceptyk żyjąc w ascezie od irracjonalizmu, który (nie oszukujmy się) ułatwia życie, skazuje się na przejście przez życie na poziomie =hard=?

Czy ateista prezentuje całokształt życia człowieka takiego jakim ono jest w stanie naturalnym?


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Chudzik (100 punktów)
Na pewno skazuje się na przejście przez życie w zgodzie z własnym rozumem. Z jednej strony ateizm w połączeniu z racjonalizmem dużo utrudnia (względnie pesymistyczna wizja egzystencjalna - jesteśmy tylko raz, tu i teraz ), ale też sporo ułatwia, gdyż nie ogranicza do dogmatów wiary, daje większą swobodę światopoglądową, pozwala dochodzić prawd samodzielnie.
Vincen Van Gore (179 punktów)
Czy ateizm utrudia zycie? Tego bym nie powiedział, może tylko zniechęca, bo tak czy tak według niego po smierci nic nie ma. Wszystko ogranicza sie wtedy do tego co widzi, słyszy, czuje i potrafi pojąć.
nieobecny
Nie rozumiem dlaczego bycie ateistą miałoby wywoływać poczucie dyskomfortu.
Bycie teistą, szczególnie chrześcijaninem (katolikiem) - to jest dopiero serwowanie sobie dyskomfortu. Nie dość, że ze wszystkiego co sprawia człowiekowi przyjemność trzeba się tłumaczyć facetowi schowanemu w drewnianej budce, to jeszcze za nieskładanie takich autodonosów grożą wieczne męki w Piekle.
Albo weźmy sprawę modlitw (próśb) do Boga, jaki procent spośród składanych w ten sposób podań rozpatrywane jest pozytywnie? Szczególnie w przypadku, gdy nie ma na to szans innych niż poprzez lokalne złamanie praw przyrody?
Niby wierzący trafią po śmierci do Nieba, gdzie wszelkie ich problemy znikną, no ale przecież niewierzący są dokładnie tego samego zdania - też uważają, że gdy będą martwi, to życiowe problemy przestaną ich gnębić. Co gorsza, taki wierzący w tę mglistą obietnicę życia po życiu, w ogóle nie wie na co tak naprawdę ma nadzieję. Jeszcze się taki teolog nie urodził, co by wiedział na czym taka niebiańska egzystencja polega. Piekielne męki są dość dokładnie opisane, zaś niebiańskie rozkosze zupełnie nie. A co niewiadome, to budzi większe obawy niż co dobrze znane.

PS. Z tymi tabunami hurys-nimfomanek w islamskim Niebie, to podobno pomyłka w tłumaczeniu...
plodzien (7378 punktów)
>Teizm jest postawą najczęściej stadną, zaspakajającą
>moim zdaniem naturalnie rodzącą się w bycie skończonym
>potrzebę zapomnienia lub zamalowania kolorowymi farbkami
>tego co nieuniknione.
>Tak rodzi się duchowiść i zaufanie irracjonalnościom.
>Będące ułatwieniem w życiu.>
Na pewno ułatwieniem? A strach przed złym spojrzeniem boskim, że się np. nie uważało na mszy?, że zjadło się kiełbasę w piątek i tysiąc tym podobnych głupot, którymi się taki dręczy, a którymi Ty słusznie nie zaprzątasz sobie głowy?
>Racjonalista nie może sobie pozwolić na
>zamykanie/zamydlanie oczu.>
No właśnie. To jest ułatwienie (nie tamto).
>Musimy żyć w tym dyskomforcie.
Jako ateista ja to widzę inaczej. Ten poziom hard, który dostrzegasz w naszym życiu może dopaść przy odrobinie pecha każdego. Może wynikać z warunków obiektywnych jak i być odczuwanym tylko subiektywnie. Chrześcijanie nawet w tym celują. Taka Faustyna była właściwie ciągle nieszczęśliwa. I nic nie pomagały kontakty z Jezusem.
Natomiast dojrzały ateista musi pogodzić się z tym co nieuniknione (bo co zresztą mu pozostaje) i zużyje czas na rozwijanie się, na pogłębianie swojej wiedzy.
No a finał?
Tutaj także mamy lepiej, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka.
1) nieuleczalna śmiertelna choroba - poprosimy o eutanazję i oszczędzamy sobie kilka tygodni lub miesięcy cierpień. Teista ma obowiązek gryźć z bólu łokcie dopóki go bóg nie zabierze. A co dopiero jak nie ma już zębów?
2) koniec. To jest komfort dla ateisty.
· Jest ci obojętne czy pochowają cię całego, czy w proszku. Czy na prestiżowych Rakowicach, czy w przydomowym ogródku. A wiesz jakie to ważne dla teisty? Płacą 50 tyś zł. za plac o wym 2,2m x 1,7m na tychże Rakowicach zamiast zostawić te pieniądze dzieciom. Już ledwo dycha a jeszcze się boi czy syn nie sprzeda komuś jego placu.
· Jakkolwiek moje życie nie było zgodne z nakazami tego lub tamtego boga - ja wiedząc, że starałem się być człowiekiem odchodzę w błogim przekonaniu, że wszyscy oni mogą mi nadmuchać. Wyobrażasz sobie jak na łożu śmierci trzęsie się teista, że go będą molestować o tę kiełbasę piątkową?
· No i kwestia tamtej strony. Jestem prawie pewny, że nie ma tej kwestii i bardzo dobrze. To strasznie męczące mieć świadomość bezczasową. Istnieć i istnieć. I jeszcze do tego ciągle patrzeć na niego i się podlizywać: hosanna, hosanna i hosanna. Nie móc umrzeć w takiej sytuacji to o moja matko boska.
Pozdrawiam
klucznik (351 punktów)
>Na pewno ułatwieniem? A strach przed złym spojrzeniem boskim, że się np. nie uważało na mszy?, że zjadło się kiełbasę w piątek i tysiąc tym podobnych głupot, którymi się taki dręczy
Religia jak supermarket. Nie pytaj co ty jesteś winien Bogu, zapytuj co jeszcze i jeszcze Bółg ci jest winien.
Komfort, darmowy dożywotnio anioł stróż, miłosierdzie i opieka nad duszą (nieopodatkowane). Wymóg wierzyć (że się to dostanie).
o to potoczne ujęcie mię szło

>Jest ci obojętne czy pochowają cię całego, czy w proszku.
Jak dla mnie to po uprzednim usunięciu serca, nerek, wątroby, rogówek i tego o czym nie wiem, że da się przeszczepić. To tak. Jest obojętne.

>No i kwestia tamtej strony. Jestem prawie pewny, że nie ma tej kwestii i bardzo dobrze. To strasznie męczące mieć świadomość bezczasową. Istnieć i istnieć. I jeszcze do tego ciągle patrzeć na niego i się podlizywać: hosanna, hosanna i hosanna. Nie móc umrzeć w takiej sytuacji to o moja matko boska.
=jeżeli w Pańskim przypadku postawa ateistyczna jest tak realizowana w istocie to z mey strony pełen szacun =
gratulacje i pozdrowienia

"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
plodzien (7378 punktów)
>>No i kwestia tamtej strony. Jestem prawie pewny, że nie ma tej kwestii i bardzo dobrze. To strasznie męczące mieć świadomość bezczasową. Istnieć i istnieć. I jeszcze do tego ciągle patrzeć na niego i się podlizywać: hosanna, hosanna i hosanna. Nie móc umrzeć w takiej sytuacji to o moja matko boska.>
>=jeżeli w Pańskim przypadku postawa ateistyczna jest tak realizowana w istocie to z mey strony pełen szacun =>
>gratulacje i pozdrowienia
Drogi kluczniku.
Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Pragnę zwrócić uwagę na jeden jeszcze także ważny aspekt sprawy.
Odrzucenie boga dostatecznie uzasadnione zarówno racjonalnym rozumowaniem oraz brakiem jakichkolwiek empirycznych doświadczeń potwierdzających jego istnienie - wsparte jest (przynajmniej u mnie) dodatkowym powodem - nazwijmy go etyczno-moralnym.
Nie chciałbym urazić obecnych tu naszych teistycznych oponentów, którzy zapewne w większości są uczciwymi ludźmi, ale nie rozumiem jak można próbować dostać się do domu, gdzie gospodarzem jest pospolity przestępca.
Gdybym Go nie odrzucił - musiałbym go nienawidzić:
- za potop,
- za krzywdę syna Abrahama,
- za narcycm,
- za okrucieństwo,
- za Torquemadę, Hitlera i Stalina,
- za każdą dziecięcą główkę zeszpeconą chemiczną terapią.

Cóż miałbym robić w jego niebie? Nie cierpię obecności bytów przeze mnie pogardzanych. Gdyby mnie jednak obudzono na końcu świata - poprosiłbym o przydział do piekła. Na ochotnika.
Pozdrawiam
Kuczyński Sebastian (7 punktów)
>Odrzucenie boga dostatecznie uzasadnione zarówno racjonalnym rozumowaniem oraz brakiem jakichkolwiek empirycznych doświadczeń potwierdzających jego istnienie - wsparte jest (przynajmniej u mnie) dodatkowym powodem - nazwijmy go etyczno-moralnym.

Racjonalne rozumowanie podwaza nie tylko istnienia Boga ale czegokolwiek poza Twoja jaznia .Odrzucasz istnienie Boga jako zjawiska, a nie jako bytu.Zakladasz ze istnienie MUSI przejawiac sie w fizycznej namacalnej formie.Zauwaz jednak ze idea Boga zaklada jego istnienie bez przejawow zewnetrznych.Zaklada wiare a nie namacalne doswiadczenie zjawiska.Zakladajac ze nie istnieje to czego nie mozemy doswiadczyc empirycznie, Boga nie ma.Zakladajac ze Bog nie musi przejawiac swego istnienia nie jestesmy w stanie stwierdzic jednoznacznie ze go nie ma a musimy przyjac mozliwosc jego istnienie.I to jest wiara.Obie te tezy sobie nie przecza i nie wchodza w droge.Kwestia zalozenia.A to jak wybor koloru lakieru u dealera w salonie

>Gdybym Go nie odrzucił - musiałbym go nienawidzić:
>- za potop,
>- za krzywdę syna Abrahama,
>- za narcycm,
>- za okrucieństwo,
>- za Torquemadę, Hitlera i Stalina,
>- za każdą dziecięcą główkę zeszpeconą chemiczną terapią.

Dalej kierujesz sie zalozeniem.Zakladasz ze Bog jest wszystkiemu winien.Z powodu swojej wiary w jego wine odrzucasz go nie na zasadzie negacji istniena a na zasadzie obrazenia sie.
Nie mozna sie obrazac na cos w co sie nie wierzy
Wiec wierzysz w niego tak po cichu w skrytosci przed soba ale nie chcesz sie do tego przyznac bo nie rozumiesz swiata ktory Cie otacza.
Z jednej strony wywoluje potop a z drugiej strony potopu nie zeslal na Torquemade,Hitlera i Stalina. Czyz nie tak?

Pozdrawiam
plodzien (7378 punktów)
>.....>
>Obie te tezy sobie nie przecza i nie wchodza w droge.Kwestia zalozenia.A to jak wybor koloru lakieru u dealera w salonie >
Niezupełnie. Bardzo prawdopodobnym jest, że dealer zaoferuje auto zielone, czerwone, czarne lub białe. Mniej prawdopodobne, ale zupełnie możliwe, że będzie chciał mi sprzedać żółte. Można jeszcze wybierać między metalikiem a zwykłym kolorem.
Ale w tym wypadku rzecz w zaoferowaniu auta we wszystkomającym i wszystkomogącym kolorze. Nie wiem jakimi właściwościami cechowałby się taki kolor. Nie tylko nie oczekuję, że dealer pokazałby mi takie auto, pozwolił dotknąć, polizać itp. - ale wiem, że jego istnienia nie będzie w stanie udowodnić.
Jego istnienie nie ja zakładam tylko dealer.

>>Gdybym Go nie odrzucił - musiałbym go nienawidzić:>
>.....>
>Dalej kierujesz sie zalozeniem.>
Na potrzeby tej dyskusji kieruję się założeniem teistów.
>Zakladasz ze Bog jest wszystkiemu winien.>
Jeśli założymy jego istnienie jako wszechwiedz i wszechmoc - to jest.
>Z powodu swojej wiary w jego wine odrzucasz go nie na zasadzie negacji istniena a na zasadzie obrazenia sie.>
>Nie mozna sie obrazac na cos w co sie nie wierzy >
Napisałem: "Gdybym... musiałbym".
>Wiec wierzysz w niego tak po cichu w skrytosci przed soba...>
Jak Boga kocham, że nie. To nie wynika z mojej wypowiedzi.
>... ale nie chcesz sie do tego przyznac bo nie rozumiesz swiata ktory Cie otacza.>
Nie rozumiem świata, w którym żyją ludzie wmawiający sobie, że stworzony przez nich brutalny bóg kocha ich. Nie rozumiem ludzi wmawiających sobie, że oni także go kochają, choć mię się zdaje, że bardziej boją się go.
>Z jednej strony wywoluje potop a z drugiej strony potopu nie zeslal na Torquemade,Hitlera i Stalina. Czyz nie tak
Mniej więcej tak. Przy założeniu, że jest i że jest wszechmoc i wszechwiedz - mógłby temu i owemu zapobiec.
A jeśli odrzucimy to nieuprawnione założenie - wszystko staje się zrozumiałe. Życie na tym padole kieruje się twardymi prawami, do których nie ma sensu mieć pretensji. Do których nie ma sensu się modlić, bo to pomoże tak samo jak modły do boga. Trzeba je poznać. Dzięki czemu można zaradzić niepomyślnym konsekwencjom, jeśli takie niosą.
Słowem - nie będę błagał potopu ani go nienawidził. Pomyślę o regulacji rzeki.
Myśląc nad problemem Hitlera, nie będę się zastanawiać, czy bóg go posłał by przez niego ukarać morderców Chrystusa, lub - czy Adi miał wolną wolę a bóg to przespał.
Pojawienie się tak dramatycznej postaci dostrzegę jako przejaw jednej z najgorszych możliwych form ludzkiej konkurencji i wynaturzonego (a raczej odkulturowanego) współzawodnictwa, walki o byt.
Bóg tutaj tylko miesza a niczego nie wyjaśnia w zadowalający sposób.

Pozdrawiam
Tofik (5585 punktów)
Bardziej bym powiedziała, że jesteśmy skazani na ateizm. Nie potrafimy myśleć inaczej, irracjonalnie, co powoduje, że jesteśmy ateistami i cieszymy się każdym rozwiązaniem na najgłupsze pytanie! Mi ateizm przynosi więcej radości niż życie z zamydlonymi wiarą oczami, które nigdy nie zauważą, że świat mimo swej prostości jest taki piękny. Właśnie to piękno pcha mnie do przodu, żeby więcej wiedzieć. Jestem skazana na ateizm i jest mi z tym dobrze.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
d3us
>Naturalną potrzebę (chyba nawet ewolucyjnie uwarunkowaną)
>odsuwamy od siebie i zgadzamy się świadomie na życie w
>duchowym niezaspokojeniu.

Ateizm nie musi się równać nihilizmowi. Również możemy wierzyć w to co uważamy za słuszne i jest zgodne z naszym rozumem, wartościami... Np. taka wiara hm w lepszą przyszłość czy w ludzi może okazać się pomocna w życiu

>Czy w istocie dojrzały ateista-sceptyk żyjąc w ascezie
>od irracjonalizmu, który (nie oszukujmy się) ułatwia życie,
>skazuje się na przejście przez życie na poziomie =hard=?

Mi osobiście ateizm daje cos czego nie doświadczyłem jako teista
a mianowicie czuje się całkowicie wolny jednocześnie czuje odpowiedzialność jaka idzie z wolonością w parze. Czuje się również konkretnie panem własnego losu i to mi się strasznie podoba. Jestem i potrafie być szczęśliwy jako ateista.
Wydaje mi się ze wizja śmierci jako "wiecznego snu" bardziej mi odpowiada, poprzednik już pisał dlaczego .
Tofik (5585 punktów)
Dałabym Ci plusika, bo mam bardzo podobne odczucia co do ateizmu, ale nie jesteś zalogowany

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
d3us
>Dałabym Ci plusika, bo mam bardzo podobne odczucia co do ateizmu, ale nie jesteś zalogowany

hehe spoko dzięki, w końcnu się pewnie zaloguje, milo wiedzieć ze ktoś odbiera życie podobnie pozdrawiam!
diogenes (42753 punktów)
>Musimy żyć w tym dyskomforcie.

niby w jakim dyskomforcie? czy złudzenia uważasz za komfort?

>Naturalną potrzebę (chyba nawet ewolucyjnie uwarunkowaną)
>odsuwamy od siebie i zgadzamy się świadomie na życie w
>duchowym niezaspokojeniu.

zaspokojony duch to martwy duch.

>Czy w istocie dojrzały ateista-sceptyk żyjąc w ascezie
>od irracjonalizmu,...

czy uważasz, że możliwy jest 100% racjonalizm? przecież jesteś w stanie określić go tylko na tle czegoś irracjonalnego. tak jak ateizm vs. teizm, itd.

>Czy ateista prezentuje całokształt życia człowieka takiego
>jakim ono jest w stanie naturalnym?


"ateizowanie" jest równie komicznym zajęciem jak "teizowanie", wzajemnie się dopełniającymi. ich - jak powiedziałby hegel - syntezą jest ...zmiana płyty...

klucznik (351 punktów)
>czy złudzenia uważasz za komfort?
Wszystko co nie wymaga wysiłku, uwalnia nas od myślenia, jest rozwiązaniem wygodnym. Co nie oznacza, że się z takim postępowaniem zgadzam.

>zaspokojony duch to martwy duch.
Ale lepiej dążyć do nieskończoności, czy z premedytacją stanąć w punkcie "0". Efekt absolutny będzie taki sam. Ale samopoczucie podczas drogi podciągam tu pod rozwagę; nie jego ocenę.

>czy uważasz, że możliwy jest 100% racjonalizm? przecież jesteś w stanie określić go tylko
na tle czegoś irracjonalnego. tak jak ateizm vs. teizm, itd.
Asceta jest ascetą bo wie od czego ascezę powziął. A poza tym nie uważam, że człowiek jest zdolny do 100% racjonalizmu, ale nie z powodu podanego przez Ciebie tylko dlatego, że jest człowiekiem, a nie SI.

>"ateizowanie" jest równie komicznym zajęciem jak "teizowanie",
Nie rozumiem skąd tu komizm się wziął?

pozdrawiam i pytam

"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
estetka (708 punktów)
>Teizm jest postawą najczęściej stadną, zaspakajającą
>moim zdaniem naturalnie rodzącą się w bycie skończonym
>potrzebę zapomnienia lub zamalowania kolorowymi farbkami
>tego co nieuniknione."

Nie zgadzam sie z taka definicja teizmu. czlowiek z natury rzeczy jest osobnikiem stadnym czy to ateista czy teista. Wiara w Boga to skomlikowany mechanizm i rozmyslania na temat tego "co nieuniknione" jest wg mnie bardzo piekna dzialanoscia umyslowa... w jakim celu? hmmm... troche wg mnie zbanalizowales problem....

>Czy ateista prezentuje całokształt życia człowieka takiego
>jakim ono jest w stanie naturalnym?
>
Dlaczego ateista mialby miec monopol na prawde? Dla mnie ateizm, teizm, deizm czy agnostycyzm jest wolnym wyborem kazdego czlowieka, cokolwiek moznaby powiedziec na temat percepcji natury, zycia, to bedzie ta percepcja zawsze relatywna.. ani ostateczna ani jedynie prawdziwa....
d3us
>Wiara w Boga to skomlikowany mechanizm

Dość skomplikowany ale myślę, że można go w prosty sposób wyjaśnić. Wiara jest emocją i jak wiadomo wpływa na nasze decyzje i zachowanie. Wiadomo też, że emocje mogą trwać krótko jak również mogą towarzyszyć nam niemal przez całe życie. Ich pojawienie się i zniknięcie podlega pewnym swoistym prawom. Pan Frijda psycholog poznawczy wyróżnił 10 praw. Jedno z nich mówi, że do powstania emocji potrzebne jest subiektywne stwierdzenie/uznanie danego bodźca za rzeczywisty. Niektórym ludziom nie potrzeba dowodów aby coś uznać za prawdziwe, do tego może im wystarczyć nawet czyjś autorytet. Więc do powstania wiary w Boga wystarczy subiektywne uznanie tego pojęcia za rzeczywiste. Myśle, że różne religie po przez obrzędy, świątynie itp dodatkowo sprytnie manipulują emocjami. Np niektóre kościoły są naprawdę sporych rozmiarów, w środku jest przepych różnego rodzaju przedmiotów, chociażby sam ołtarz, obrazy rzeźby ... dodatkowo dochodzi gra na organach, śpiewy. To wszytko powoduje, że w człowieku pojawiają się różnego rodzaju emocje dodatkowo sam wprawny kaznodzieja po przez słowa również stara się wywołać odpowiednie stany emocjonalne. Człowiek te emocje może błędnie przypisywać np. wpływowi jakiejś ponad-naturalnej siły a nie wyżej wymienionym czynnikom, co wzmacnia wiarę w Boga. Wiadomo są to tylko moje przemyślenia, nie ma na nie, żadnego dowodu, również prawo pana Fryidy zostało przeze mnie zaadoptowane do tego problemu nie zmieniałem jednak jego teiści.

>i rozmyslania na temat tego "co nieuniknione" jest wg mnie >bardzo piekna dzialanoscia umyslowa... w jakim celu?

Śmierć jest nieunikniona i myśle, że trzeba się z tym po porstu pogodzić...
estetka (708 punktów)
>>Wiara w Boga to skomlikowany mechanizm
>Dość skomplikowany ale myślę, że można go w prosty sposób wyjaśnić(...)

Niestety Twoje wyjasnienia oparte na "prawdzie" i "emocjach" sa niewystarczajace. Mysle, ze problem jest o wiele bardziej zlozony. Ruch ateistyczny jest relatywnie nowy. Jeszcze Wolter kpil z ateistow. Ateisci kojarzyli sie a i teraz sie czesto kojarza z brakiem zasad moralnych, z brakiem celu w zyciu i anarchia destrukcyjna. religia od poczatku sluzyla na urzeczywistnienia wladzy, wiec utrzymac lud w ryzach to nie byl cel klechow ale celem wladzy, ktora rzadzila ludem wykorzystujac religie, ktora przy okazji mniej lub bardziej wykorzystywala swoja pozycje bogacac sie czy narzucajac ludom wlasne dodatkowe zasady postepowania. Mysle, ze Rewolucja Francuska pierwsza zerwala wiezy jakie lacza religie z wladza. To byl chyba pierwszy ruch prawdziwie swiecki... W Polsce jeszcze nie ma podzialu pomiedzy wladza a religia, jako ze obie ciagna z tego stanu rzeczy korzysci, nikt nie jest zainteresowany zerwac taki piekny uklad... pranie mozgow wiernych jest opcja niekoniecznie przyjemna, ale kto mialby byc przeciwko tej sytuacji? Ateisci w Polsce nie maja zadnego prawa glosu, sa zbyt nieliczni i malo zorganizowani...

">Śmierć jest nieunikniona i myśle, że trzeba się z tym po porstu pogodzić... "

jezeli tak uwazasz, to ok.... ale pozwol, ze inni moga miec inne zdanie lub zdania nie miec.
M. Satanisław (499 punktów)
>Ateisci w Polsce nie maja zadnego prawa glosu, sa zbyt nieliczni i malo zorganizowani...<

Współczuję ateiście Aleksandrowi Stolzmanowi, znanemu szerzej jako Kwaśniewski. Biedaczyna przez całe dziesięć lat preziował w tym katolickim kraju, a teraz się dowiedział (o ile czyta to forum), że nie miał kompletnie nic gadania...

Czyżby był tylko ukrytym figurantem dla o. Tadeusza Rydzyka?
estetka (708 punktów)

czyzby angielskie słowo "communist" tłumaczy się na polskie "ateista"? gdzies to juz slyszalam...
M. Satanisław (499 punktów)
>czyzby angielskie słowo "communist" tłumaczy się na polskie "ateista"? gdzies to juz slyszalam...<

Tu słyszałaś:
209.85.135(*)cd=12&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl

Z Kwaśniewskiego taki komunista, jak ze mnie buddysta. Pragmatyczny karierowicz i tyle - wybrał karierę wśród komunistów, bo w momencie wyboru kariery ci akurat rządzili, a gdyby ich nie było, to wdział by dla kariery nawet moherowy beret. Zresztą sam nie deklaruje się jako komunista, za to jego ateizm jest powszechnie znany:

209.85.135(*)cd=23&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl

pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
(patrz dział - znani polscy ateiści)
A przy okazji - co tam robi minister ultrakatolickiego rządu Religa?
estetka (708 punktów)

>pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
>(patrz dział - znani polscy ateiści)
>A przy okazji - co tam robi minister ultrakatolickiego rządu Religa?

zostawmy wiec te informacje, ktore podajesz jako fakty i po przecinku je podwazasz...
jezeli mowilam o osamotnieniu ateistow i brakiem mozliwosci dzialania na rzecz ateizmu w Polsce, mowilam raczej o tym, ze szkoly panstwowe nauczaja lekcji religii a i tysiace innych przykladow swiadcza o absurdalnosci swieckosci panstwa. Nie widze zadnych zmian na rzecz swieckosci panstwa a przykladow na "wrecz przeciwnie" sporo...
Zalamuje mnie wrecz infantylnosc polskich politykow, ktorzy chca zapisania wartosci chrzescijanskich jako podstawowych wartosci humanitarnych w konstytucji Unii Europejskiej... W takich momentach oficjalne stanowisko ateistow w Polsce jest albo nieistniejace albo nieslyszalne...
M. Satanisław (499 punktów)

>zostawmy wiec te informacje, ktore podajesz jako fakty i po przecinku je podwazasz...<

Nie tyle podważam, co dziwię się, że ateista zostaje ministrem w rządzie katolickim.

>szkoly panstwowe nauczaja lekcji religii...<

Tylko dla zainteresowanych.

>Zalamuje mnie wrecz infantylnosc polskich politykow, ktorzy chca zapisania wartosci chrzescijanskich jako podstawowych wartosci humanitarnych w konstytucji Unii Europejskiej<

No dobrze - to z którymi "wartościami" się nie zgadzasz, że tak ci przeszkadzają?
estetka (708 punktów)

>>Zalamuje mnie wrecz infantylnosc polskich politykow, ktorzy chca zapisania wartosci chrzescijanskich jako podstawowych wartosci humanitarnych w konstytucji Unii Europejskiej<
>No dobrze - to z którymi "wartościami" się nie zgadzasz, że tak ci przeszkadzają?
>
nie bede odpowidac rowniez na pytanie "kiedy przestane bic mojego psa" zanim moj interlokutor nie przekona sie czy po 1. czy mam psa a po 2. czy bije psa...

naprawde nie przyszlo Ci do glowy, ze to nie jest kwestia "przeszkadzania"?
czy ktos, kto nie zabija jest automatycznie chrzescijaninem przestrzegajacym 10 przykazan bozych? proponuje troche wiecej elastycznosci w mysleniu.... jezeli takowe juz ma miejsce
Totus
>czy ktos, kto nie zabija jest automatycznie chrzescijaninem przestrzegajacym 10 przykazan bozych?
>proponuje troche wiecej elastycznosci w mysleniu.... jezeli takowe juz ma miejsce
Super!
Jaki jest sens tak silnego zaakcentowania przez Jezusa abyś nie użyła wobec drugiego człowieka określenia "Bezbożniku" czytając "Piąte przykazanie chrześcijanina" ?
.
Osnowa
>>szkoly panstwowe nauczaja [...]religii[...]dla zainteresowanych

Jako państwowe powinny uchylić się od wnikania w tego rodzaju zainteresowania.

>No dobrze - to z którymi "wartościami" się nie zgadzasz, że tak ci przeszkadzają?

Mnie wadzi pierwsze przykazanie.
Totus
>Mnie wadzi pierwsze przykazanie.
No pewnie, że głupota, bo czy możliwa jest etyka uniwersalna?
.
Osnowa
>>Mnie wadzi pierwsze przykazanie.
>No pewnie, że głupota, bo czy możliwa jest etyka uniwersalna?
>.
1. Co nazywasz głupotą?
2. Etyka uniwersalna istnieje. To nauka.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365