WSTĘP
Klub piłkarski to znakomity przykład organizacji złodziejskiej. Niezależnie od tego, kto kradnie za jego pomocą. Czy są to mafiozi, mający kupę kasy z działalności przestępczej, czy firmy państwowe pozyskujące kasę z niczyjego, czyli państwowego, czy w końcu prywatni złodzieje. Posiadanie klubu to przywilej bogatych, którzy z jego pomocą stają się jeszcze bogatsi, a kibice robieni są w wała, chodzą na mecze, kupują bilety, kiełbaski itp. a banda wyżelowanych cieniasów biega po boisku jakby im jaja drutem związali. Jedyną czerpiącą radość z meczu grupą społeczną są szalikowcy, oni to wykorzystują stadion po to, aby wyżyć się fizycznie. Piłka nożna swoje początki ma już w czasach biblijnych, Kain kopał Abla, Duch święty strzelił gola Maryi, Judasz strzelał samobóje, Onan nie lubił podawać, był "samolubem". W późniejszych czasach piłka rozpleniała się po świecie szybko, jak syfilis w burdelu. Do Polski trafiła pod koniec XIX wieku, co jak okazało się było złym pomysłem. Podstawowymi źródłami, z których korzystałem to pomysły wyssane z własnego brudnego palca, natchnie Ducha świętego, biografie: Słowika, Kiełbasy, Masy, Biblia, Fakty i Mity oraz strony internetowe: nonsensopedia.pl, sejm.pl, albatros.pl. W pracy zastosowałem metodę dogmatyczną, wszystko co napisałem ma nieomylny charakter, jest najprawdziwszą prawdą i faktem autentycznym, zaznaczam też, że nie cofnę swoich słów to tyłu. Praca składa się z czterech rozdziałów. W pierwszym rozdziale podjąłem próbę ukazania tego jak wyglądało złodziejstwo w historii. Omawiam przypadki Kościoła Katolickiego, który potrafił zarabiać na wszystkim, począwszy od zwłok, poprzez odpusty, podatki i ostatnimi czasy radio, i głodne dzieci. Opisuję też powiązane z Kościołem partie polityczne, które wysysają nas z ostatniego grosza budując np. atrapy autostrad, po których gdy chcemy pojechać musimy znów zapłacić. Rozdział drugi to opis właścicieli klubów, którzy handlują sobie meczykami na lewo i prawo, a my tępe dzidy oglądamy te pseudo popisy, pseudo piłkarzy popijając smaczne piwo. W trzecim rozdziale mamy do czynienia z sposobami zarządzania klubami, swoją drogą prezesi muszą się sporo nagimnastykować, aby ogarnąć taki bajzel. Ostatni rozdział w całości poświęcony jest temu jak pozyskuje się środki w tych klubach, listę otwiera handel meczami, następnie to co lubimy najbardziej - gwałty, no i na koniec jeden cwaniarski myk - "na wnuczka". Celem niniejszej pracy jest odpowiedź na pytanie: po kiego nam to wała?
"...nie warto o tym dziś gadać, cały ten dzień to jest zdrada..." Pablopavo i Ludziki
|