 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-05-2022 23:09 | romaro (25211 punktów) | Jestem do dyspozycji
1 na 1 | Gdy były poseł PiS ma problem ze spłatą kredytu, przesuwają innego posła na wojewodę, poseł wchodzi i cyk, kredyt spłaca się z budżetu. Obywatelom ze zrujnowanymi budżetami domowymi Suski mówi, że jak wzięli, to niech spłacają. Obrzydliwe. Michale ... wypadłem z sejmu: Michale pozdrawiam, gratuluje Twojego wyniku, ja zaś wypadem z Sejmu, wynik 8024 nie był wystarczający na Ziemi Lubuskiej. Jestem do dyspozycji, może uznasz, że warto gdzieś mnie zaangażować. Nie ukrywam, że kredyt hipoteczny zażre wszystkie moje pobory z Uczelni ( zarabiam tam zaledwie 5.200) kredyt to 3.200 zatem szukam ratunku, pracuje w Szkole Wyższej na 1 etacie, zajęcia jak to na Uczelni mogę dostosowywać do moich możliwości czasowych. Niemniej bez dodatkowego zatrudnienia nie przeżyje i popadnę w poważne kłopoty. Tyle. Jakby co biorę wszystko, jest jeszcze Zelando tuz obok mojego domu w Guben ostatecznie żadna praca nie hańbi. Do odzewu Jacek pbs.twimg.(*)WUAAUhWn?format=jpg&name=large
Strona Pana posła jacekkurzepa.pl/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) | > Gdy były poseł PiS ma problem ze spłatą kredytu, przesuwają innego posła na wojewodę, poseł wchodzi> i cyk, kredyt spłaca się z budżetu. Obywatelom ze zrujnowanymi budżetami domowymi Suski mówi, że jak> wzięli, to niech spłacają. Obrzydliwe.> Michale ... wypadłem z sejmu: Michale pozdrawiam, gratuluje Twojego wyniku, ja zaś wypadem >z Sejmu, wynik 8024 nie był wystarczający na Ziemi Lubuskiej. Jestem do dyspozycji, może uznasz, że >warto gdzieś mnie zaangażować. Nie ukrywam, że kredyt hipoteczny zażre wszystkie moje pobory z >Uczelni ( zarabiam tam zaledwie 5.200) kredyt to 3.200 zatem szukam ratunku, pracuje w Szkole >Wyższej na 1 etacie, zajęcia jak to na Uczelni mogę dostosowywać do moich możliwości czasowych. >Niemniej bez dodatkowego zatrudnienia nie przeżyje i popadnę w poważne kłopoty. Tyle. Jakby co biorę >wszystko, jest jeszcze Zelando tuz obok mojego domu w Guben ostatecznie żadna praca nie hańbi. >Do odzewu Jacek > pbs.twimg.(*)WUAAUhWn?format=jpg&name=large> Parę lat temu wzięło mi się kredyt na samochód. A co, zachciało mi się jeździć czymś lepszym. Zostało mi do spłacenia jeszcze 19 tysi. Wziąłem, pożyczyłem u rodziny, spłaciłem bank, śpię trochę spokojniej. Na mój e-mail codziennie dostaję "okazyjne" propozycję kredytów. Mój brat ma kredyt hipoteczny. przed podwyżką stóp procentowych spłacał 380 zł miesięcznie. Teraz 1.300zł A taka szmata jak Glapiński mówi, że nikogo nie namawiał do brania kredytu. Nikt by go nie brał, gdyby zarabiał tyle co ten ciul i jemu podobnym. Nawet jak takich pisowskich skurwieli poślą na zielona trawę, dostaną takie odprawy i emerytury, że w dupie będą mieli inflację i zdolności finansowe zwykłych obywateli, liczących każdą złotówkę. Nowy Ład dla będących u koryta pisdzielców, który pozwoli im się ustawić, przy jednoczesnym zgnębieniu finansowemu społeczeństwa.
|
|
 | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | > Nawet jak takich pisowskich skurwieli poślą na zielona trawę, dostaną takie odprawy i emerytury, że w dupie będą mieli inflację i zdolności finansowe zwykłych obywateli, liczących każdą złotówkę."Wzrost cen towarów i usług przyczynił się do spadku siły nabywczej uposażenia, a w konsekwencji obniżenia poziomu życia funkcjonariuszy CBA". A tak być nie może przecież. Wynagrodzenia mają wzrosnąć nawet o 1000 zł. Zwiększone środki na wynagrodzenia zostały uwzględnione w budżecie na rok 2022, na ten cel przewidziano ponad 180,9 mln zł. Wyliczyłem - w CBA zatrudnionych jest obecnie 1150 osób, co będzie stanowić średnie miesięczne wynagrodzenie na poziomie około 13100zł. (Nie zgadza się? A może w tabelach nie ujęto premii na rok 2022) W jakich państwach władza dostrzega konieczność lepszego traktowania policji politycznej?www.money.(*)ch-osob-6765200682511168a.html
|
|
|  | 1 na 1 |
| |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | > W każdym państwie. Proszę wymienić jakieś, gdzie tak nie jest  Nie potrafię. Nie znaczy żebym sie zgadzał, nie mam po prostu odpowiedniej wiedzy. Nie wiem jak działają tego typu mechanizmy w innych krajach. Wiem tylko, że władza, która podporządkowuje sobie sądy, musi się ich bardzo obawiać. Zaś Polityczna policja w krajach autorytarnych jest niezbędna, jest utrwalaczem władzy (patrz komunistyczna Korea czy Rosja, czy dawne KGB, SB).
|
|
2 na 2 | farmer (22440 punktów) | . Obywatelom ze zrujnowanymi budżetami domowymi Suski mówi, że jak > wzięli, to niech spłacają.Umorzenie długów Porozumienia Centrum to normalna procedura w przypadku nieściągalnych długów - tłumaczył Jarosław Kaczyński, kiedyś prezes PC. www.rp.pl/(*)edura-czy-skandaliczna-decyzjaCzy PO coś z tym zrobiła? Nic.
|
|
 | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | >. Obywatelom ze zrujnowanymi budżetami domowymi Suski mówi, że jak >>wzięli, to niech spłacają.
W 1997r kiedy regiony Polski nawiedziła powódź, pozbawiając setek tysięcy ludzi dorobku życia, ówczesny premier Cimoszewicz wypowiedział słowa, których szybko pożałował, a które zniszczyły jego karierę polityczną - "To trzeba się było ubezpieczyć"
Teraz pisdzielce bredzą co tylko im ślina na język przyniesie i nikomu to jakoś nie przeszkadza? Mnie przeszkadza i myślę, że wielu innym też. Pomijam komedianta Dudę, który kompromituje się na każdym kroku, ale to on z siebie robi kretyna nieuka i dyletanta - jego sprawa. Ale takie słowa jak Glapińskiego, czy wtedy Cimoszewicza sprawiają, że krew się w człowieku gotuje, a we we mnie budzą się mordercze instynkty.
>Czy PO coś z tym zrobiła? Nic.
Znasz powiedzenie "qurwa qurwie łba nie urwie?"
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >W 1997r kiedy regiony Polski nawiedziła powódź, pozbawiając setek tysięcy ludzi dorobku życia, ówczesny premier Cimoszewicz wypowiedział słowa, których szybko pożałował, a które zniszczyły jego karierę polityczną - "To trzeba się było ubezpieczyć"
I miał rację Obowiązkiem państwa jest zabezpieczenie przed powodzią - budowanie polderów i przeciwpowodziowych wałów, w skrajnych przypadkach zapewnienie ewakuacji, pomoc wojska, ochrona opuszczonego mienia, a także likwidacja skutków - odbudowa wspólnego dobra, można się zastanowić na temat doraźnej pomocy dla ofiar do czasu wypłaty odszkodowań ( jestem za!) ale to wszystko. Państwo powinno także kształtować prawa, które czynią potężnego ubezpieczyciela z bandą prawników i właściciela skromnego domu równymi w zakresie umów, dbałość o konkurencję między ubezpieczycielami, żeby monopolista nie windował cen, ale odbudowa domu powinna być wyłącznie sprawą dobrowolnie ubezpieczonego właściciela domu.
Paradoks że powiedział to Cimoszewicz - człowiek LEWICY, a smutne, że za te mądre słowa poniósł odpowiedzialność.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) |
>I miał rację
Nie miał racji. Gdyby ją miał, nie przeprosiłby za nie publicznie, tłumacząc się, że nie miał pojęcia o skali zniszczeń. A powinien mieć pojęcie, bo był premierem i powinien wiedzieć zanim coś się powie. Chociaż teraz niewiedza jakoś nie przeszkadza Morawieckiemu.
>Obowiązkiem państwa jest zabezpieczenie przed powodzią - budowanie polderów i przeciwpowodziowych wałów, w skrajnych przypadkach zapewnienie ewakuacji, pomoc wojska, ochrona opuszczonego mienia, a także likwidacja skutków - odbudowa wspólnego dobra, można się zastanowić na temat doraźnej pomocy dla ofiar do czasu wypłaty odszkodowań ( jestem za!) ale to wszystko. Państwo powinno także kształtować prawa, które czynią potężnego ubezpieczyciela z bandą prawników i właściciela skromnego domu równymi w zakresie umów, dbałość o konkurencję między ubezpieczycielami, żeby monopolista nie windował cen, ale odbudowa domu powinna być wyłącznie sprawą dobrowolnie ubezpieczonego właściciela domu.
Tutaj się z Tobą zgadzam. Ale jaki był stan tych zabezpieczeń powodziowych - wszyscy wiemy. Za taki stan rzeczy odpowiada państwo, rząd, władze lokalne itd. Ponadto ubezpieczenie nigdy nie pokrywa w całości powstałych strat, a państwo jest od tego jak dupa od srania, aby w takich sytuacjach pomagać obywatelom. Na to powinny być przewidziane pieniądze w budżecie państwa.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>I miał rację >Nie miał racji. Gdyby ją miał, nie przeprosiłby za nie publicznie, Polityka, chęć pozyskania głosów
>Ponadto ubezpieczenie nigdy nie pokrywa w całości powstałych strat, a państwo jest od tego jak dupa od srania, aby w takich sytuacjach pomagać obywatelom. Owszem, doraźnie, ale także tworząc takie prawa, aby poszkodowany miał gwarancje pokrycia całości strat.
Kupujesz nowy samochód za 60 000 zł. Po 5 latach wart jest 40 000 i nikt nie ubezpieczy Ci go na więcej niż 40 000. I słusznie. Natomiast dom należy ubezpieczyć na wartość odtworzenia, aby po jego zniszczeniu wybudować nowy, taki sam, bo o ile kupisz używany 5-letni samochód, to nie odbudujesz starego domu. Państwo powinno tworzyć normy prawne ograniczające ubezpieczycieli, bo obywatel jest zawsze słabszy od wielkiej finansowej spółki. (+ doraźna pomoc)
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | |  | | Berzerac (5671 punktów) | >Polityka, chęć pozyskania głosów
On je wtedy stracił, ale miał chociaż cywilną odwagę przyznać się do błędu i przeprosić.
>Owszem, doraźnie, ale także tworząc takie prawa, aby poszkodowany miał gwarancje pokrycia całości strat. >Kupujesz nowy samochód za 60 000 zł. Po 5 latach wart jest 40 000 i nikt nie ubezpieczy Ci go na więcej niż 40 000. I słusznie. Natomiast dom należy ubezpieczyć na wartość odtworzenia, aby po jego zniszczeniu wybudować nowy, taki sam, bo o ile kupisz używany 5-letni samochód, to nie odbudujesz starego domu. Państwo powinno tworzyć normy prawne ograniczające ubezpieczycieli, bo obywatel jest zawsze słabszy od wielkiej finansowej spółki. (+ doraźna pomoc)
To prawda. Ale nad czym się debatuje w sejmie? Zamiast uchwalać rzeczy ważne dla społeczeństwa, debatują o dupie Marynie, przekrzykuje się jeden z drugim, wypychają się z mównicy itd. Jak dzieci. Taki poseł czy senator przez całą kadencję nie zajmuje się tym, aby walczyć o interesy swoich wyborców, ale przez te 4 lata nachapać się, oraz przyjąć dogodną sytuację strategiczną przez następnymi wyborami. A interes społeczny?, sprawy ważne dla obywateli? - co to qurwa jest i z czym to się je?
|
|
| | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Polityka, chęć pozyskania głosów >On je wtedy stracił, ale miał chociaż cywilną odwagę przyznać się do błędu i przeprosić.
Ano właśnie, czy przyznał się do merytorycznego błędu, czy przeprosił za polityczny, żeby nie stracić wyborców. Niemniej była okazja, żeby więcej ludzi się ubezpieczyło, żeby podatnicy nie płacili na odbudowy domów
Z resztą Twojego wpisu nie polemizuję, nie ma pola sporu
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) | >>>Polityka, chęć pozyskania głosów >>On je wtedy stracił, ale miał chociaż cywilną odwagę przyznać się do błędu i przeprosić. >Ano właśnie, czy przyznał się do merytorycznego błędu, czy przeprosił za polityczny, żeby nie stracić wyborców. Niemniej była okazja, żeby więcej ludzi się ubezpieczyło, żeby podatnicy nie płacili na odbudowy domów
O firmach ubezpieczeniowych nic mi proszę nie mów. Wszystko jest pięknie ładnie jeśli chodzi o pobieranie składek. Schody zaczynają się, kiedy zdarzy się, że to ubezpieczyciel musi wypłacić ludziom pieniądze. Ja z PZU, która odmówiła mi wypłaty należnego mi odszkodowanie musiałem potykać się w sądzie. Przegrałem w I instancji, złożyłem apelację i w II instancji wygrałem. PZU z wielką niechęcią musiało mi wypłacić moją forsę razem z odsetkami. Podejrzewam, że tak się dzieje każdorazowo, kiedy ludzie upominają się o swoje. Ale okazuje się, że z koniem można się kopać.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >O firmach ubezpieczeniowych nic mi proszę nie mów. Wszystko jest pięknie ładnie jeśli chodzi o pobieranie składek. Schody zaczynają się, kiedy zdarzy się, że to ubezpieczyciel musi wypłacić ludziom pieniądze.
I na tym powinna polegać rola państwa! Na zapewnieniu takiego prawa, żeby ubezpieczyciel musiał być uczciwy.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | |  | | Berzerac (5671 punktów) |
>I na tym powinna polegać rola państwa! >Na zapewnieniu takiego prawa, żeby ubezpieczyciel musiał być uczciwy.
Tylko jak to zrobić w tym kraju, gdzie oszust i złodziej na złodzieju, różniący się tylko od tego z ulicy, że nosi drogi garnitur. Mission Impossible.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Niemniej była okazja, żeby więcej ludzi się ubezpieczyło, żeby podatnicy nie płacili na odbudowy domów(...)
Co więcej, owa "nieszczęsna" acz prawdziwa do bólu wypowiedź uświadomiła wielu, że taką możliwość jak ubezpieczenie od klęsk żywiołowych trzeba brać pod uwagę.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Polityka, chęć pozyskania głosów> On je wtedy stracił, ale miał chociaż cywilną odwagę przyznać się do błędu i przeprosić.> >Owszem, doraźnie, ale także tworząc takie prawa, aby poszkodowany miał gwarancje pokrycia całości strat.> >Kupujesz nowy samochód za 60 000 zł. Po 5 latach wart jest 40 000 i nikt nie ubezpieczy Ci go na więcej niż 40 000. I słusznie. Natomiast dom należy ubezpieczyć na wartość odtworzenia, aby po jego zniszczeniu wybudować nowy, taki sam, bo o ile kupisz używany 5-letni samochód, to nie odbudujesz starego domu. Państwo powinno tworzyć normy prawne ograniczające ubezpieczycieli, bo obywatel jest zawsze słabszy od wielkiej finansowej spółki. (+ doraźna pomoc)> To prawda. Ale nad czym się debatuje w sejmie? Zamiast uchwalać rzeczy ważne dla społeczeństwa, debatują o dupie Marynie, przekrzykuje się jeden z drugim, wypychają się z mównicy itd. Jak dzieci. Taki poseł czy senator przez całą kadencję nie zajmuje się tym, aby walczyć o interesy swoich wyborców, ale przez te 4 lata nachapać się, oraz przyjąć dogodną sytuację strategiczną przez następnymi wyborami. A interes społeczny?, sprawy ważne dla obywateli? - co to qurwa jest i z czym to się je?Proszę przez chwilę wyobrazić sobie własną sytuacje, gdyby było się posłem/senatorem itp. Ale proszę, broń boże, nie opisywać tego tutaj! (Bo gdy się mówi coś oficjalnie, jak np. oficjalne wypowiedzi posłów, to się zawsze mówi to, co się myśli, że słuchacze chcą usłyszeć.) I jak wypadły potyczki z własną wyobraźnią? Powiem za siebie, bo mi nie grozi wybór na posła: też bym przez 4 lata dbał o swoją przyszłość, a ostatecznie przyjąłbym dogodną sytuację strategiczną  Bo te 4 lata (ewentualnie jeszcze kolejne 4) to jedyna taka okazja w życiu i już się nie powtórzy ponownie. A okazje należy chwytać, nim przeminą. I moim zdaniem nikt rozsądny nie będzie myślał inaczej.(A jeśli będzie myślał, to nie jest rozsądny i takich posłów tym bardziej nie powinniśmy wybierać.) Ale jest na to sposób z punktu widzenia społeczeństwa, dla którego takie myślenie jest z gruntu niekorzystne: na posłów/senatorów należy wybierać tylko takie osoby, dla których ta "okazja" nie jest żadną okazją, bo w życiu mają już lepiej. To jedyne wyjście, moim zdaniem oczywiście
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) |
> Proszę przez chwilę wyobrazić sobie własną sytuacje, gdyby było się posłem/senatorem itp. Ale proszę, broń boże, nie opisywać tego tutaj! (Bo gdy się mówi coś oficjalnie, jak np. oficjalne wypowiedzi posłów, to się zawsze mówi to, co się myśli, że słuchacze chcą usłyszeć.) I jak wypadły potyczki z własną wyobraźnią? Powiem za siebie, bo mi nie grozi wybór na posła: też bym przez 4 lata dbał o swoją przyszłość, a ostatecznie przyjąłbym dogodną sytuację strategiczną Bo te 4 lata (ewentualnie jeszcze kolejne 4) to jedyna taka okazja w życiu i już się nie powtórzy ponownie. A okazje należy chwytać, nim przeminą.> I moim zdaniem nikt rozsądny nie będzie myślał inaczej.(A jeśli będzie myślał, to nie jest rozsądny i takich posłów tym bardziej nie powinniśmy wybierać.) Ale jest na to sposób z punktu widzenia społeczeństwa, dla którego takie myślenie jest z gruntu niekorzystne: na posłów/senatorów należy wybierać tylko takie osoby, dla których ta "okazja" nie jest żadną okazją, bo w życiu mają już lepiej. To jedyne wyjście, moim zdaniem oczywiście  Jestem tego samego zdania. Do polityki powinni iść ludzie majętni, ustawieni w życiu, a nie dorabiający się. Po co takiemu bogaczowi jakaś śmieszna dieta? Po co będzie starał się przepchnąć jakąś korzystną dla siebie ustawę? Przecież ma wszystko. Taki będzie pracował na ludzki szacunek, jeśli do tej pory go nie zdobył.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Proszę przez chwilę wyobrazić sobie własną sytuacje, gdyby było się posłem/senatorem itp. Ale proszę, broń boże, nie opisywać tego tutaj! (Bo gdy się mówi coś oficjalnie, jak np. oficjalne wypowiedzi posłów, to się zawsze mówi to, co się myśli, że słuchacze chcą usłyszeć.) I jak wypadły potyczki z własną wyobraźnią? Powiem za siebie, bo mi nie grozi wybór na posła: też bym przez 4 lata dbał o swoją przyszłość, a ostatecznie przyjąłbym dogodną sytuację strategiczną Bo te 4 lata (ewentualnie jeszcze kolejne 4) to jedyna taka okazja w życiu i już się nie powtórzy ponownie. A okazje należy chwytać, nim przeminą.A może wprost przeciwnie, może należy płacić posłom tyle, żeby opłacało im się bycie uczciwymi? Jeśli Twój postulat zostałby spełniony, do parlamentów weszliby tylko ludzie zamożni i szybciutko ustanowiliby prawo, że kwota powyżej **** zł dochodu jest zwolniona z podatku
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Proszę przez chwilę wyobrazić sobie własną sytuacje, gdyby było się posłem/senatorem itp. Ale proszę, broń boże, nie opisywać tego tutaj! (Bo gdy się mówi coś oficjalnie, jak np. oficjalne wypowiedzi posłów, to się zawsze mówi to, co się myśli, że słuchacze chcą usłyszeć.) I jak wypadły potyczki z własną wyobraźnią? Powiem za siebie, bo mi nie grozi wybór na posła: też bym przez 4 lata dbał o swoją przyszłość, a ostatecznie przyjąłbym dogodną sytuację strategiczną Bo te 4 lata (ewentualnie jeszcze kolejne 4) to jedyna taka okazja w życiu i już się nie powtórzy ponownie. A okazje należy chwytać, nim przeminą.> A może wprost przeciwnie, może należy płacić posłom tyle, żeby opłacało im się bycie uczciwymi?B. słuszna uwaga  Proszę tylko podać taką kwotę. Chętnie poznam cenę uczciwości  > Jeśli Twój postulat zostałby spełniony, do parlamentów weszliby tylko ludzie zamożni i szybciutko ustanowiliby prawo, że kwota powyżej **** zł dochodu jest zwolniona z podatkuA to nie jest głupi pomysł. Tacy ludzie najczęściej nie korzystają w proporcji do swoich kwot wpłacanych podatków z dobrodziejstw państwa. Ich wpłaty też nie są znaczące w budżecie państwa. Więc jaki jest sens ich drenowania? Na pewno sprawiedliwość nie jest tego podstawą. Co najwyżej zazdrość.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >A może wprost przeciwnie, może należy płacić posłom tyle, żeby opłacało im się bycie uczciwymi?> B. słuszna uwaga Proszę tylko podać taką kwotę. Chętnie poznam cenę uczciwości  Taka sama jak w przypadku zarządcy dużej prywatnej firmy. Jego też ktoś opłaca i zaledwie próbuje rozliczyć z uczciwości. > >Jeśli Twój postulat zostałby spełniony, do parlamentów weszliby tylko ludzie zamożni i szybciutko ustanowiliby prawo, że kwota powyżej **** zł dochodu jest zwolniona z podatku> A to nie jest głupi pomysł. Tacy ludzie najczęściej nie korzystają w proporcji do swoich kwot wpłacanych podatków z dobrodziejstw państwa.Ewolucja pozwoliła temu gatunkowi zapanować nad planetą dzięki działaniu stadnemu i inteligencji Stado oznacza solidarność w ponoszeniu ciężarów, a inteligencja nie zawsze idzie w parze z pieniędzmi > Ich wpłaty też nie są znaczące w budżecie państwa.W Polsce jest realnie podatek degresywny. Nie wystarczy? > Tacy ludzie najczęściej nie korzystają w proporcji do swoich kwot wpłacanych podatków z dobrodziejstw państwa.Wprost przeciwnie Sklepowa z Ustrzyk rzadziej niż lekarz z Warszawy korzysta z dróg, lotnisk, uczelni, muzycznych szkół i sportowych klubów dla dzieci, teatrów, opery... a podatki procentowo płaci wyższe
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>A może wprost przeciwnie, może należy płacić posłom tyle, żeby opłacało im się bycie uczciwymi?> >B. słuszna uwaga Proszę tylko podać taką kwotę. Chętnie poznam cenę uczciwości  > Taka sama jak w przypadku zarządcy dużej prywatnej firmy. Jego też ktoś opłaca i zaledwie próbuje rozliczyć z uczciwości.Z tego wniosek, że w małej prywatnej firmie (już nie mówiąc o państwowej) nie da się utrzymać uczciwości?  > >>Jeśli Twój postulat zostałby spełniony, do parlamentów weszliby tylko ludzie zamożni i szybciutko ustanowiliby prawo, że kwota powyżej **** zł dochodu jest zwolniona z podatku> >A to nie jest głupi pomysł. Tacy ludzie najczęściej nie korzystają w proporcji do swoich kwot wpłacanych podatków z dobrodziejstw państwa.> Ewolucja pozwoliła temu gatunkowi zapanować nad planetą dzięki działaniu stadnemu i inteligencji> Stado oznacza solidarność w ponoszeniu ciężarów, a inteligencja nie zawsze idzie w parze z pieniędzmiInteligencja wg testu IQ to tylko narzędzie naukowe. Ale prawdziwa, życiowa inteligencja raczej idzie w parze z pieniędzmi (czy może raczej na odwrót - pieniądze idą w parze z inteligencją). Inaczej się nie da (poza sporadycznymi przypadkami wyjątkowego szczęścia). > >Ich wpłaty też nie są znaczące w budżecie państwa.> W Polsce jest realnie podatek degresywny. Nie wystarczy?Nie no oczywiście, w Polsce to w ogóle ci bogaci to mają wszędzie z górki. Cały naród dba o swoich bogatych...  Jeśli 17% jest większe od 32% to jak najbardziej się zgadzam (już nie mówiąc o kwotach bezwzględnych). Kwestia odpowiedniego przerobienia samej matematyki i wszystkie problemy znikną... > >Tacy ludzie najczęściej nie korzystają w proporcji do swoich kwot wpłacanych podatków z dobrodziejstw państwa.> Wprost przeciwnie> Sklepowa z Ustrzyk rzadziej niż lekarz z Warszawy korzysta z dróg, lotnisk, uczelni, muzycznych szkół i sportowych klubów dla dzieci, teatrów, opery... a podatki procentowo płaci wyższeProcentowo korzysta więcej z np. lekarzy. Bo ten bogaty raczej nie czeka w kolejce na NFZ, czyli nie korzysta z państwowej służby zdrowia w ogóle. Możemy się tu przekomarzać, ale faktem jest, że bez sklepowej z Ustrzyk Polska się nie zawali, a bez niektórych, tych najbogatszych, jakieś dziedziny mogą się zawalić w całym kraju. Sklepowa zasadniczo jest potrzebna ludziom w okolicy + politykom, na których ona głosuje. Ale zasadniczy problem tkwi gdzie indziej. Zgodzę się, że ci najbogatsi płacą stosunkowo mniej, niż by chcieli politycy. I to może nie być OK. Ale jest to rezultatem przeregulowania przepisów. Jeśli na każdy duperel tworzy się przepis, to ci inteligentni bogaci po prostu zatrudnią doradcę podatkowego czy prawnika, który im podpowie, jak obejść głupawy przepis. Gdyby przepisy były zwięzłe, proste i bez masy wyjątków (bo polityk miał szwagra łapiącego się w tym wyjątku...), to by nie trzeba prawnika do ich zrozumienia, ale też nie dałoby się ich obchodzić w najbardziej idiotyczne sposoby (np. zakaz handlu w niedzielę... ale nie dla obiektów pocztowych  ).
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >Taka sama jak w przypadku zarządcy dużej prywatnej firmy. Jego też ktoś opłaca i zaledwie próbuje rozliczyć z uczciwości.> Z tego wniosek, że w małej prywatnej firmie (już nie mówiąc o państwowej) nie da się utrzymać uczciwości?  W małej prywatnej firmie zarządcą jest przeważnie właściciel, sam siebie nie oszukuje (choć kantowanie pracowników jest dość częste) , ale w dużych firmach zarządy robią czasem przekręty porównywalne z państwowymi, Spółka akcyjna, której zarząd mianuje zarząd innej spółki, w której większość ma inna spółka a nad nią holding... do tego nie potrzeba państwa > >Ewolucja pozwoliła temu gatunkowi zapanować nad planetą dzięki działaniu stadnemu i inteligencji> >Stado oznacza solidarność w ponoszeniu ciężarów, a inteligencja nie zawsze idzie w parze z pieniędzmi> Inteligencja wg testu IQ to tylko narzędzie naukowe.Każdy Nieniec, Czukcza, czy amazoński Indianer wyśmialiby testy IQ. Spróbuj przeżyć w ich warunkach > Ale prawdziwa, życiowa inteligencja raczej idzie w parze z pieniędzmiTo jeden z liberalnych dogmatów, dla mnie kompletnie nieuzasadniony. Znam bogatych ludzi, którzy inteligencją nie grzeszą, a mieli np szczęście w biznesie , układy lub pochodzenie > >>Ich wpłaty też nie są znaczące w budżecie państwa.> >W Polsce jest realnie podatek degresywny. Nie wystarczy?> Nie no oczywiście, w Polsce to w ogóle ci bogaci to mają wszędzie z górki.Oczywiście, co nie zmienia faktu, że są w pierwszej trójce narzekaczy po rolnikach i księżach. Ileż to ja się nasłucham jak to przedsiębiorca dopłaca do biznesu!!!! Spróbuj założyć konto w banku, ile dostaniesz procent jeśli jesteś emerytem a ile jeśli masz duży, czy nawet średni biznes. Mój bank daje oprocentowanie zerowe, ale ja już mam dodatnie, bo negocjowałem > Jeśli 17% jest większe od 32% to jak najbardziej się zgadzamOdnieś się do realnej stopy podatkowej. Policz składki na ZUS, odliczenia itp Nawet Balcerowicz twierdzi, że w Polsce podatek jest degresywny. > >Sklepowa z Ustrzyk rzadziej niż lekarz z Warszawy korzysta z dróg, lotnisk, uczelni, muzycznych szkół i sportowych klubów dla dzieci, teatrów, opery... a podatki procentowo płaci wyższe> Procentowo korzysta więcej z np. lekarzy. Bo ten bogaty raczej nie czeka w kolejce na NFZ,Zły przykład. Jak mu przyjdzie leczyć raka, to łatwiej dostanie się do onkologicznego szpitala. Chyba, że piszesz o Kulczyku, który leczył się w Wiedniu. > faktem jest, że bez sklepowej z Ustrzyk Polska się nie zawali, a bez niektórych, tych najbogatszych, jakieś dziedziny mogą się zawalić w całym kraju.Kolejny liberalny dogmat. Bez pojedynczej sklepowej świat się nie zawali, tak jak bez pojedynczego Kulczyka, Bez 100 000 sklepowych gospodarka staje > Ale zasadniczy problem tkwi gdzie indziej. Zgodzę się, że ci najbogatsi płacą stosunkowo mniej, niż by chcieli politycy.Płacą stosunkowo mniej niż robotnicy i emeryci. > I to może nie być OK. Ale jest to rezultatem przeregulowania przepisów.O przeregulowaniu już rozmawialiśmy, nie ma pola sporu > Jeśli na każdy duperel tworzy się przepis, to ci inteligentni bogaci po prostu zatrudnią doradcę podatkowego czy prawnika, który im podpowie, jak obejść głupawy przepis.Dlatego nie należy do Sejmu wybierać tylko bogatych 
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Taka sama jak w przypadku zarządcy dużej prywatnej firmy. Jego też ktoś opłaca i zaledwie próbuje rozliczyć z uczciwości.> >Z tego wniosek, że w małej prywatnej firmie (już nie mówiąc o państwowej) nie da się utrzymać uczciwości?  > W małej prywatnej firmie zarządcą jest przeważnie właściciel, sam siebie nie oszukuje (choć kantowanie pracowników jest dość częste)To wiedza z własnego doświadczenia? Moje jest inne... > ale w dużych firmach zarządy robią czasem przekręty porównywalne z państwowymi, Spółka akcyjna, której zarząd mianuje zarząd innej spółki, w której większość ma inna spółka a nad nią holding... do tego nie potrzeba państwaTakie kombinacje na ogół powstają właśnie z przyczyn państwa - bo pozwalają na obniżenie podatków lub oddzielenie odpowiedzialności od majątku właściciela. Proste przepisy - prostsze życie. Tak bym podsumował to zagadnienie.  > >>Ewolucja pozwoliła temu gatunkowi zapanować nad planetą dzięki działaniu stadnemu i inteligencji> >>Stado oznacza solidarność w ponoszeniu ciężarów, a inteligencja nie zawsze idzie w parze z pieniędzmi> >Inteligencja wg testu IQ to tylko narzędzie naukowe.> Każdy Nieniec, Czukcza, czy amazoński Indianer wyśmialiby testy IQ. Spróbuj przeżyć w ich warunkach> >Ale prawdziwa, życiowa inteligencja raczej idzie w parze z pieniędzmi> To jeden z liberalnych dogmatów, dla mnie kompletnie nieuzasadniony. Znam bogatych ludzi, którzy inteligencją nie grzeszą, a mieli np szczęście w biznesie , układy lub pochodzenieJak pisałem, takie przypadki też bywają Ale to są tylko przypadki. Ogół potrzebuje inteligencji do zarabiania pieniędzy. Nawet szewc, który poza naprawą butów więcej nic nie umie nie da sobie rady na rynku butów. Co najwyżej będzie malutkim zakładzikiem klepiącym biedę. Sieci szewców nie stworzy  A nie wspominam o większych biznesach, informatyce, usługach prawnych itp. Tu naprawdę trzeba mieć łeb nie od parady  > >>>Ich wpłaty też nie są znaczące w budżecie państwa.> >>W Polsce jest realnie podatek degresywny. Nie wystarczy?> >Nie no oczywiście, w Polsce to w ogóle ci bogaci to mają wszędzie z górki.> Oczywiście, co nie zmienia faktu, że są w pierwszej trójce narzekaczy po rolnikach i księżach.> Ileż to ja się nasłucham jak to przedsiębiorca dopłaca do biznesu!!!!A wydaje się to dziwne, prawda? Jednak bywa prawdą, np. przedsiębiorcy biorą kredyty, aby przetrwać gorsze czasy lub rozwinąć biznes na większą skalę. Dziwne... ale prawdziwe. > Spróbuj założyć konto w banku, ile dostaniesz procent jeśli jesteś emerytem a ile jeśli masz duży, czy nawet średni biznes. Mój bank daje oprocentowanie zerowe, ale ja już mam dodatnie, bo negocjowałemW tym właśnie wyraża się inteligencja życiowa - że nie przyjmuje się życia, jak leci, ale negocjuje. A przynajmniej próbuje się negocjować. Ale to tym bardziej dziwne, że poglądy tego beneficjenta negocjacji idą w takim właśnie kierunku, w jakim idą... Świat jednak jest niezbadany... (chciałem napisać: wyroki boskie są niezbadane, ale nie wypada na tym forum...  ) > >Jeśli 17% jest większe od 32% to jak najbardziej się zgadzam> Odnieś się do realnej stopy podatkowej. Policz składki na ZUS, odliczenia itp> Nawet Balcerowicz twierdzi, że w Polsce podatek jest degresywny.A te dodatkowe podatki to wina tych bogatych? Czy to wybrańcy tych biednych ustalają takie zasady? > >>Sklepowa z Ustrzyk rzadziej niż lekarz z Warszawy korzysta z dróg, lotnisk, uczelni, muzycznych szkół i sportowych klubów dla dzieci, teatrów, opery... a podatki procentowo płaci wyższe> >Procentowo korzysta więcej z np. lekarzy. Bo ten bogaty raczej nie czeka w kolejce na NFZ,> Zły przykład. Jak mu przyjdzie leczyć raka, to łatwiej dostanie się do onkologicznego szpitala. Chyba, że piszesz o Kulczyku, który leczył się w Wiedniu.Nie, piszę o zwykłych ludziach (jednak najczęściej właśnie przedsiębiorcach), którzy w obliczu ostatecznej choroby korzystają z leczenia w różnych miejscach (np. Szwajcaria). NFZ to ostatnie z tych miejsc, jak już inaczej nie można. I najczęściej, niestety, już to nie pomaga. Ja też, jak mam czekać na lekarza miesiąc lub pół roku, gdy choroba sama minie lub lekarz będzie już niepotrzebny, to wybieram płatną usługę... > >faktem jest, że bez sklepowej z Ustrzyk Polska się nie zawali, a bez niektórych, tych najbogatszych, jakieś dziedziny mogą się zawalić w całym kraju.> Kolejny liberalny dogmat. Bez pojedynczej sklepowej świat się nie zawali, tak jak bez pojedynczego Kulczyka, Bez 100 000 sklepowych gospodarka stajeHmmm... a bez 100 tys. przedsiębiorców to co jeszcze będzie działać? Chyba tylko przejście graniczne (a i to słabo), którędy będą wszyscy uciekać. > >Ale zasadniczy problem tkwi gdzie indziej. Zgodzę się, że ci najbogatsi płacą stosunkowo mniej, niż by chcieli politycy.> Płacą stosunkowo mniej niż robotnicy i emeryci.Emeryci tak sobie zaoszczędzili  Albo inaczej: uwierzyli politykom i tak mają. > >I to może nie być OK. Ale jest to rezultatem przeregulowania przepisów.> O przeregulowaniu już rozmawialiśmy, nie ma pola sporu> >Jeśli na każdy duperel tworzy się przepis, to ci inteligentni bogaci po prostu zatrudnią doradcę podatkowego czy prawnika, który im podpowie, jak obejść głupawy przepis.> Dlatego nie należy do Sejmu wybierać tylko bogatych  Nadal mam przeciwne zdanie... ale oczywiście wszystkich problemów nie wyjaśnię. Wiem, że nie ma najlepszego, bezstresowego rozwiązania. Ale moim zdaniem zamiast narzekać na tych biednych, co sobie dorabiają w Sejmie, to lepiej już tylko narzekać na tych bogatych, co by może też nie zawsze najlepiej rządzili, ale przynajmniej by nie oszukiwali na dietach
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >W małej prywatnej firmie zarządcą jest przeważnie właściciel, sam siebie nie oszukuje (choć kantowanie pracowników jest dość częste)> To wiedza z własnego doświadczenia? Moje jest inne...Twoje jako pracownika, czy jako przedsiębiorcy? Jeśli to pierwsze, to gratuluję szczęścia, jeśli to drugie, gratuluję uczciwości. Niemniej wystarczy przejrzeć wyroki sądów pracy. > > ale w dużych firmach zarządy robią czasem przekręty porównywalne z państwowymi, Spółka akcyjna, której zarząd mianuje zarząd innej spółki, w której większość ma inna spółka a nad nią holding... do tego nie potrzeba państwa> Takie kombinacje na ogół powstają właśnie z przyczyn państwa - bo pozwalają na obniżenie podatków lub oddzielenie odpowiedzialności od majątku właściciela.1 Nie. To normalny rynkowy mechanizm. 2 Nawet jeśli struktura własności jest o wiele prostsza, kanty są częstym zjawiskiem. Przykład : fałszowanie zleconych naukowych badań w farmacji czy motoryzacji, czy korupcja podczas certyfikacji wyrobów pod kątem bezpieczeństwa > Proste przepisy - prostsze życie. Tak bym podsumował to zagadnienie.  Proste przepisy - prostsze życie biedoty. > >>Ale prawdziwa, życiowa inteligencja raczej idzie w parze z pieniędzmi> >To jeden z liberalnych dogmatów, dla mnie kompletnie nieuzasadniony. Znam bogatych ludzi, którzy inteligencją nie grzeszą, a mieli np szczęście w biznesie , układy lub pochodzenie> Jak pisałem, takie przypadki też bywają Ale to są tylko przypadki. Ogół potrzebuje inteligencji do zarabiania pieniędzy.Także do innych rzeczy. Pieniądz nie jest miarą inteligencji > Nawet szewc, który poza naprawą butów więcej nic nie umie nie da sobie rady na rynku butów.Co najwyżej będzie malutkim zakładzikiem klepiącym biedę. Sieci szewców nie stworzy  Zły przykład. Poziom życia szewca zależy od poziomu życia społeczeństwa (odwrotnie proporcjonalnie) > A nie wspominam o większych biznesach, informatyce, usługach prawnych itp. Tu naprawdę trzeba mieć łeb nie od parady  Owszem, ale nie dowodzi to tezy, że miarą inteligencji jest finansowy sukces > >Oczywiście, co nie zmienia faktu, że są w pierwszej trójce narzekaczy po rolnikach i księżach.> >Ileż to ja się nasłucham jak to przedsiębiorca dopłaca do biznesu!!!!> A wydaje się to dziwne, prawda? Jednak bywa prawdą, np. przedsiębiorcy biorą kredyty, aby przetrwać gorsze czasy lub rozwinąć biznes na większą skalę. Dziwne... ale prawdziwe.Dziwne, ale prawdziwe. > >Spróbuj założyć konto w banku, ile dostaniesz procent jeśli jesteś emerytem a ile jeśli masz duży, czy nawet średni biznes. Mój bank daje oprocentowanie zerowe, ale ja już mam dodatnie, bo negocjowałem> W tym właśnie wyraża się inteligencja życiowa - że nie przyjmuje się życia, jak leci, ale negocjuje. A przynajmniej próbuje się negocjować.Tak, ale biedny emeryt nie ma szans w negocjacjach z bankiem. > Ale to tym bardziej dziwne, że poglądy tego beneficjenta negocjacji idą w takim właśnie kierunku,Nazywa się to społeczną wrażliwością  > >Zły przykład. Jak mu przyjdzie leczyć raka, to łatwiej dostanie się do onkologicznego szpitala. Chyba, że piszesz o Kulczyku, który leczył się w Wiedniu.> Nie, piszę o zwykłych ludziach (jednak najczęściej właśnie przedsiębiorcach), którzy w obliczu ostatecznej choroby korzystają z leczenia w różnych miejscach (np. Szwajcaria). NFZ to ostatnie z tych miejsc, jak już inaczej nie można. I najczęściej, niestety, już to nie pomaga.OK, przyjmujmy NFZ, ale pozostałe przykłady? > >>faktem jest, że bez sklepowej z Ustrzyk Polska się nie zawali, a bez niektórych, tych najbogatszych, jakieś dziedziny mogą się zawalić w całym kraju.> >Kolejny liberalny dogmat. Bez pojedynczej sklepowej świat się nie zawali, tak jak bez pojedynczego Kulczyka, Bez 100 000 sklepowych gospodarka staje> Hmmm... a bez 100 tys. przedsiębiorców to co jeszcze będzie działać?NIE! To co piszę, jest dowodem na to, że gospodarce potrzebny jest zajedno kapitał jak i praca. > >>Ale zasadniczy problem tkwi gdzie indziej. Zgodzę się, że ci najbogatsi płacą stosunkowo mniej, niż by chcieli politycy.> >Płacą stosunkowo mniej niż robotnicy i emeryci.> Emeryci tak sobie zaoszczędzili Albo inaczej: uwierzyli politykom i tak mają.Co nie zmienia faktów > >>I to może nie być OK. Ale jest to rezultatem przeregulowania przepisów.> >O przeregulowaniu już rozmawialiśmy, nie ma pola sporu> >>Jeśli na każdy duperel tworzy się przepis, to ci inteligentni bogaci po prostu zatrudnią doradcę podatkowego czy prawnika, który im podpowie, jak obejść głupawy przepis.> >Dlatego nie należy do Sejmu wybierać tylko bogatych  > Nadal mam przeciwne zdanie... ale oczywiście wszystkich problemów nie wyjaśnię. Wiem, że nie ma najlepszego, bezstresowego rozwiązania. Ale moim zdaniem zamiast narzekać na tych biednych, co sobie dorabiają w Sejmie, to lepiej już tylko narzekać na tych bogatych, co by może też nie zawsze najlepiej rządzili, ale przynajmniej by nie oszukiwali na dietach  Tak, zapewne nie oszukiwali by na dietach (od tego są media), ale przepisy stanowiliby takie, że tylko ci, których stać na doradców mieliby dobrze.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > Twoje jako pracownika, czy jako przedsiębiorcy?> Jeśli to pierwsze, to gratuluję szczęścia, jeśli to drugie, gratuluję uczciwości.Rozumiem, że jeśli się trafi na niekantującego pracodawcę, to jest jak wygrana w toto-lotka? > Niemniej wystarczy przejrzeć wyroki sądów pracy.To całkiem podobnie, jak na podstawie wyroków sądowych sądzić o mordercach. Pełno ich i aż strach wyjść z domu. Proszę nie patrzeć na wyjątki (to są te wyroki sądowe), a na codzienność: w codzienności oszustwa pracodawców są wyjątkami właśnie. Pracodawcy to normalni ludzie, tacy, jak pracobiorcy. Tylko postanowili inaczej ułożyć swoje życie. Wolno im, a dla społeczeństwa to tylko korzyść. To oni często ryzykują wszystkim, co mają. I dlatego postępują rozważnie, nie chcąc tego stracić. > 1 Nie. To normalny rynkowy mechanizm.> 2 Nawet jeśli struktura własności jest o wiele prostsza, kanty są częstym zjawiskiem. Przykład : fałszowanie zleconych naukowych badań w farmacji czy motoryzacji, czy korupcja podczas certyfikacji wyrobów pod kątem bezpieczeństwaJak dalej będziemy komplikować przepisy, to to coś usprawni? Śmiem wątpić  > >Proste przepisy - prostsze życie. Tak bym podsumował to zagadnienie.  > Proste przepisy - prostsze życie biedoty.Znaczy biedota chciałaby mieć bardziej skomplikowane życie? Nie wiedziałem... > Także do innych rzeczy. Pieniądz nie jest miarą inteligencjiNo nie jest jedyną miarą inteligencji. Ale jednak jakoś tam jest. Przynajmniej ja takie mam zdanie  > >Nawet szewc, który poza naprawą butów więcej nic nie umie nie da sobie rady na rynku butów.> Co najwyżej będzie malutkim zakładzikiem klepiącym biedę. Sieci szewców nie stworzy  > Zły przykład. Poziom życia szewca zależy od poziomu życia społeczeństwa (odwrotnie proporcjonalnie)No dobrze. Faktycznie szewc to zawód zanikający. Zły przykład  Ale dajmy inny: restaurator. Jak tylko umie gotować, to stworzy małą knajpę i na tym poprzestanie. A jak będzie inteligentny, to stworzy McDonalda  > >A nie wspominam o większych biznesach, informatyce, usługach prawnych itp. Tu naprawdę trzeba mieć łeb nie od parady  > Owszem, ale nie dowodzi to tezy, że miarą inteligencji jest finansowy sukcesTo w takim razie co jest miarą inteligencji? Finansowa klapa?  > >>Ileż to ja się nasłucham jak to przedsiębiorca dopłaca do biznesu!!!!> >A wydaje się to dziwne, prawda? Jednak bywa prawdą, np. przedsiębiorcy biorą kredyty, aby przetrwać gorsze czasy lub rozwinąć biznes na większą skalę. Dziwne... ale prawdziwe.> Dziwne, ale prawdziwe.Dzięki za potwierdzenie  > >W tym właśnie wyraża się inteligencja życiowa - że nie przyjmuje się życia, jak leci, ale negocjuje. A przynajmniej próbuje się negocjować.> Tak, ale biedny emeryt nie ma szans w negocjacjach z bankiem.Ma. Nieraz wystarczy spróbować. I ewentualnie przenieść się do innego banku, jak się negocjacje nie udadzą. Najważniejsze - nie rezygnować z możliwości. > >Ale to tym bardziej dziwne, że poglądy tego beneficjenta negocjacji idą w takim właśnie kierunku,> Nazywa się to społeczną wrażliwością  To zaraza współczesnych czasów. Wiem, że brzmi to obrazoburczo i zaraz mnie rozszarpią.  Ale taka "społeczna wrażliwość" to najczęściej przynosi więcej szkody, niż pożytku. Ponieważ zwraca uwagę na to co widać, a nie uwzględnia tego, czego na pierwszy rzut oka nie widać. I skutki są opłakane. > >Nie, piszę o zwykłych ludziach (jednak najczęściej właśnie przedsiębiorcach), którzy w obliczu ostatecznej choroby korzystają z leczenia w różnych miejscach (np. Szwajcaria). NFZ to ostatnie z tych miejsc, jak już inaczej nie można. I najczęściej, niestety, już to nie pomaga.> OK, przyjmujmy NFZ, ale pozostałe przykłady?Kulczyk to przykład znów wydumany. Nie każdy jest Kulczykiem, ale każdy chce być zdrowy. Więc na swoja miarę próbuje pozyskać najlepsze możliwości leczenia. Po to zresztą, między innymi, ludzie chcą zarabiać więcej lub prowadzić własny biznes (żeby też zarabiać więcej). Często nie dla pieniędzy, a dla tego, co te pieniądze dają. > >>Kolejny liberalny dogmat. Bez pojedynczej sklepowej świat się nie zawali, tak jak bez pojedynczego Kulczyka, Bez 100 000 sklepowych gospodarka staje> >Hmmm... a bez 100 tys. przedsiębiorców to co jeszcze będzie działać?> NIE! To co piszę, jest dowodem na to, że gospodarce potrzebny jest zajedno kapitał jak i praca.No oczywiście! Ja też o niczym innym nie mówię cały czas  Mówię tylko o tym, że jak będzie się każdemu obrzydzać własną działalność, to zostaniemy albo bez firm, albo tylko z firmami państwowymi. To ostatnie już przerabialiśmy ze słabym skutkiem, a to przedostatnie to w ogóle nie wydaje mi się możliwe do zrealizowania. > >>>Ale zasadniczy problem tkwi gdzie indziej. Zgodzę się, że ci najbogatsi płacą stosunkowo mniej, niż by chcieli politycy.> >>Płacą stosunkowo mniej niż robotnicy i emeryci.> >Emeryci tak sobie zaoszczędzili Albo inaczej: uwierzyli politykom i tak mają.> Co nie zmienia faktówNo nie zmienia. Nie warto tylko kolejnych pokoleń przekonywać, że to najlepsza opcja. Bo to żadna opcja, tylko że ludzie dowiadują się o tym u schyłku życia, gdy nie ma już odwrotu. Trzeba o tym myśleć na początku życia, a ostatecznie gdzieś w połowie... > >Nadal mam przeciwne zdanie... ale oczywiście wszystkich problemów nie wyjaśnię. Wiem, że nie ma najlepszego, bezstresowego rozwiązania. Ale moim zdaniem zamiast narzekać na tych biednych, co sobie dorabiają w Sejmie, to lepiej już tylko narzekać na tych bogatych, co by może też nie zawsze najlepiej rządzili, ale przynajmniej by nie oszukiwali na dietach  > Tak, zapewne nie oszukiwali by na dietach (od tego są media)Oooo... to nowa definicja mediów. Takiej nie znałem  > ale przepisy stanowiliby takie, że tylko ci, których stać na doradców mieliby dobrze.To tylko przypuszczenie. I - moim zdaniem - mało realne. Bogaty nie znaczy nieuczciwy. T
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Twoje jako pracownika, czy jako przedsiębiorcy?> >Jeśli to pierwsze, to gratuluję szczęścia, jeśli to drugie, gratuluję uczciwości.> Rozumiem, że jeśli się trafi na niekantującego pracodawcę, to jest jak wygrana w toto-lotka?Aż tak źle nie jest, niemniej dobrze (w Polsce) też nie > >Niemniej wystarczy przejrzeć wyroki sądów pracy.> To całkiem podobnie, jak na podstawie wyroków sądowych sądzić o mordercach. Pełno ichDokładnie. Wystarczy przejrzeć ILOŚĆ spraw > Pracodawcy to normalni ludzie, tacy, jak pracobiorcy. Tylko postanowili inaczej ułożyć swoje życie. Wolno im, a dla społeczeństwa to tylko korzyść.Owszem, taka sama jak praca najemników > To oni często ryzykują wszystkim, co mają. I dlatego postępują rozważnie, nie chcąc tego stracić.Kolejny liberalny dogmat Pracodawca ryzykuje majątkiem, pracownik niekiedy zdrowiem, a pracowałem przy wielu wypadkach, w których pracownicy ginęli > >1 Nie. To normalny rynkowy mechanizm.> >2 Nawet jeśli struktura własności jest o wiele prostsza, kanty są częstym zjawiskiem. Przykład : fałszowanie zleconych naukowych badań w farmacji czy motoryzacji, czy korupcja podczas certyfikacji wyrobów pod kątem bezpieczeństwa> Jak dalej będziemy komplikować przepisy, to to coś usprawni? Śmiem wątpić  Przepisy dotyczące bezpieczeństwa w kopalniach (na tym się znam) nie są skomplikowane i to nie tylko w Polsce, a ich łamanie nie zależy od rodzaju własności > >>Proste przepisy - prostsze życie. Tak bym podsumował to zagadnienie.  > >Proste przepisy - prostsze życie biedoty.> Znaczy biedota chciałaby mieć bardziej skomplikowane życie? Nie wiedziałem...Wprost przeciwnie. Proste prowadzenie biznesu - większy napływ najemników do własnej działalności - większa konkurencja w biznesie. Biznes wolałby tego uniknąć, ja to rozumiem. > >Także do innych rzeczy. Pieniądz nie jest miarą inteligencji> No nie jest jedyną miarą inteligencji. Ale jednak jakoś tam jest. Przynajmniej ja takie mam zdanie  Protokół rozbieżności podpisany > No dobrze. Faktycznie szewc to zawód zanikający. Zły przykład Ale dajmy inny: restaurator.To już lepszy przykład  > Jak tylko umie gotować, to stworzy małą knajpę i na tym poprzestanie. A jak będzie inteligentny, to stworzy McDonalda  A jednak nie tak dobry  > >Owszem, ale nie dowodzi to tezy, że miarą inteligencji jest finansowy sukces> To w takim razie co jest miarą inteligencji? Finansowa klapa?  Także nie. Uważam, że inteligencja jest omal niemierzalna, a mierzenie jej pieniędzmi jest chybione > >>W tym właśnie wyraża się inteligencja życiowa - że nie przyjmuje się życia, jak leci, ale negocjuje. A przynajmniej próbuje się negocjować.> >Tak, ale biedny emeryt nie ma szans w negocjacjach z bankiem.> Ma. Nieraz wystarczy spróbować.Przyznasz jednak, że pozycja negocjacyjna jest gorsza niż właściciela sieci restauracji > >Nazywa się to społeczną wrażliwością  > To zaraza współczesnych czasów.W odpowiedniej dawce fundament dobrobytu narodów, a nie jednostek Jednym z fundamentów rozwoju była powszechna edukacja, opłacana przez podatników, a potem opłacany z podatków dostęp do wyższego wykształcenia. Nawet gdyby przyjąć Twoje założenie że bogactwo wynika z inteligencji, to bogactwo może być dziedziczne, ale inteligencja nie zawsze > Wiem, że brzmi to obrazoburczo i zaraz mnie rozszarpią.  Jak mnie liberałowie  > >NIE! To co piszę, jest dowodem na to, że gospodarce potrzebny jest zajedno kapitał jak i praca.> No oczywiście! Ja też o niczym innym nie mówię cały czas Mówię tylko o tym, że jak będzie się każdemu obrzydzać własną działalność, to zostaniemy albo bez firm, albo tylko z firmami państwowymi.Podobnie jak z obrzydzaniem pracy, np poprzez głodowe pensje i zanik praw pracowników > >>>Płacą stosunkowo mniej niż robotnicy i emeryci.> >>Emeryci tak sobie zaoszczędzili Albo inaczej: uwierzyli politykom i tak mają.> >Co nie zmienia faktów> No nie zmienia. Nie warto tylko kolejnych pokoleń przekonywać, że to najlepsza opcja.Pokolenia powinny znać wszystkie opcje. Szkoła powinna być aideologiczna > >Tak, zapewne nie oszukiwali by na dietach (od tego są media)> Oooo... to nowa definicja mediów. Takiej nie znałem  Chyba mieszkasz w Polsce  > >ale przepisy stanowiliby takie, że tylko ci, których stać na doradców mieliby dobrze.> To tylko przypuszczenie. I - moim zdaniem - mało realne. Bogaty nie znaczy nieuczciwy.Nie, nie znaczy nieuczciwy, ale znaczy umiejący działać we własnym interesie
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
> >Rozumiem, że jeśli się trafi na niekantującego pracodawcę, to jest jak wygrana w toto-lotka?> Aż tak źle nie jest, niemniej dobrze (w Polsce) też nieA gdzie jest dobrze? Jakiś wzór dla Polski? > >>Niemniej wystarczy przejrzeć wyroki sądów pracy.> >To całkiem podobnie, jak na podstawie wyroków sądowych sądzić o mordercach. Pełno ich> Dokładnie. Wystarczy przejrzeć ILOŚĆ sprawTo poproszę o tę ilość w stosunku do ilości pracowników. To wyjaśni sprawę i nas pogodzi  > >Pracodawcy to normalni ludzie, tacy, jak pracobiorcy. Tylko postanowili inaczej ułożyć swoje życie. Wolno im, a dla społeczeństwa to tylko korzyść.> Owszem, taka sama jak praca najemnikówPo kiego diabła taki Kulczyk się starał? Nie prościej było pójść do pracy w najbliższym PGR? Głupi facet! > >To oni często ryzykują wszystkim, co mają. I dlatego postępują rozważnie, nie chcąc tego stracić.> Kolejny liberalny dogmatDogmat, to coś przyjmowane z góry, nie udowadnialne. A to prosto można udowodnić sprawdzając historie różnych osób. > Pracodawca ryzykuje majątkiem, pracownik niekiedy zdrowiem, a pracowałem przy wielu wypadkach, w których pracownicy ginęliPracownik ryzykuje zdrowiem, bo tak wybrał. Nie musiał zostać górnikiem, mógł listonoszem (też przydatny zawód). > >Jak dalej będziemy komplikować przepisy, to to coś usprawni? Śmiem wątpić  > Przepisy dotyczące bezpieczeństwa w kopalniach (na tym się znam) nie są skomplikowane i to nie tylko w Polsce, a ich łamanie nie zależy od rodzaju własnościAkurat na tym się kompletnie nie znam (poza zdrowym rozsądkiem). Ale przykład kopalni jest tak drobnym i nieistotnym w wymiarze społecznym, że nie należy go przywoływać za przykład, gdy mówimy o skomplikowanych przepisach. Proszę wpisać w google "nowy ład" - wyskoczy prostota przepisów dotyczących WSZYSTKICH ludzi w Polsce. > Proste prowadzenie biznesu - większy napływ najemników do własnej działalności - większa konkurencja w biznesie. Biznes wolałby tego uniknąć, ja to rozumiem.A więc komplikujmy przepisy - niech krwiopijcy wiedzą, kto tu rządzi! > >Jak tylko umie gotować, to stworzy małą knajpę i na tym poprzestanie. A jak będzie inteligentny, to stworzy McDonalda  > A jednak nie tak dobry  To zależy dla kogo. Dla większości ludzi znacznie lepszy, niż inne restauracje  > >>Owszem, ale nie dowodzi to tezy, że miarą inteligencji jest finansowy sukces> >To w takim razie co jest miarą inteligencji? Finansowa klapa?  > Także nie.> Uważam, że inteligencja jest omal niemierzalna, a mierzenie jej pieniędzmi jest chybioneJak coś jest niemierzalne, to nie gadajmy o tym. Bo nie ma o czym  Możemy się co najwyżej sprzeczać o nic. > >>>W tym właśnie wyraża się inteligencja życiowa - że nie przyjmuje się życia, jak leci, ale negocjuje. A przynajmniej próbuje się negocjować.> >>Tak, ale biedny emeryt nie ma szans w negocjacjach z bankiem.> >Ma. Nieraz wystarczy spróbować.> Przyznasz jednak, że pozycja negocjacyjna jest gorsza niż właściciela sieci restauracjiTeoretycznie tak. Ale nie powinno jednak być odwrotnie. > >>Nazywa się to społeczną wrażliwością  > >To zaraza współczesnych czasów.> W odpowiedniej dawce fundament dobrobytu narodów, a nie jednostekProszę o przykład takiego narodu, który na tym zyskał  > Jednym z fundamentów rozwoju była powszechna edukacja, opłacana przez podatników, a potem opłacany z podatków dostęp do wyższego wykształcenia.Rozumiem, że to z przyczyny "społecznej wrażliwości"? Ja bym postawił inną tezę: proszę sobie wyobrazić analfabetę - pilota samolotu pasażerskiego  Powszechność kształcenia (już nie dyskutuję o obecnym jego poziomie) wynikła z potrzeb, nie ze współczucia, jacy to ludzie głupi bez tych szkół. > Nawet gdyby przyjąć Twoje założenie że bogactwo wynika z inteligencji, to bogactwo może być dziedziczne, ale inteligencja nie zawszeA co to ma do rzeczy? > >Wiem, że brzmi to obrazoburczo i zaraz mnie rozszarpią.  > Jak mnie liberałowie  Liberałowie zwykle są mniej krwiożerczy  > >>NIE! To co piszę, jest dowodem na to, że gospodarce potrzebny jest zajedno kapitał jak i praca.> >No oczywiście! Ja też o niczym innym nie mówię cały czas Mówię tylko o tym, że jak będzie się każdemu obrzydzać własną działalność, to zostaniemy albo bez firm, albo tylko z firmami państwowymi.> Podobnie jak z obrzydzaniem pracy, np poprzez głodowe pensje i zanik praw pracownikówFakt, ten ciągły zanik XIX-wiecznych praw pracowniczych jest przerażający. To się musi zmienić! Tak nie może być! Do czego to doprowadzi? > >>>>Płacą stosunkowo mniej niż robotnicy i emeryci.> >>>Emeryci tak sobie zaoszczędzili Albo inaczej: uwierzyli politykom i tak mają.> >>Co nie zmienia faktów> >No nie zmienia. Nie warto tylko kolejnych pokoleń przekonywać, że to najlepsza opcja.> Pokolenia powinny znać wszystkie opcje. Szkoła powinna być aideologicznaPrzecież to nierealne. Zawsze będzie jakoś ideologiczna. Z definicji  Choć boleję nad tym, że nie po mojej myśli  > >>Tak, zapewne nie oszukiwali by na dietach (od tego są media)> >Oooo... to nowa definicja mediów. Takiej nie znałem  > Chyba mieszkasz w Polsce  Jak najbardziej. Inaczej pisałbym po angielsku lub chińsku  > >>ale przepisy stanowiliby takie, że tylko ci, których stać na doradców mieliby dobrze.> >To tylko przypuszczenie. I - moim zdaniem - mało realne. Bogaty nie znaczy nieuczciwy.> Nie, nie znaczy nieuczciwy, ale znaczy umiejący działać we własnym interesieTo chyba dobrze? Interes społeczny składa się z małych interesów jego członków. Inaczej to zostaje interes przywódców, który mają (pod przymusem fizycznym, psychicznym i każdym innym) realizować całe społeczności. Co było do udowodnienia  ))
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >>Rozumiem, że jeśli się trafi na niekantującego pracodawcę, to jest jak wygrana w toto-lotka?> >Aż tak źle nie jest, niemniej dobrze (w Polsce) też nie> A gdzie jest dobrze? Jakiś wzór dla Polski?Kraje, w których kapitalizm dojrzewał pokoleniami, w których właściciele firm zrozumieli, że pracownik jest współtwórcą sukcesu, a nie nawozem dla ich sukcesu > >>Pracodawcy to normalni ludzie, tacy, jak pracobiorcy. Tylko postanowili inaczej ułożyć swoje życie. Wolno im, a dla społeczeństwa to tylko korzyść.> >Owszem, taka sama jak praca najemników> Po kiego diabła taki Kulczyk się starał? Nie prościej było pójść do pracy w najbliższym PGR?Dla SIEBIE. Nie dla korzyści społeczeństwa. Przy czym, o ile widzę znaczącą społeczną korzyść z pracy dla siebie przedsiębiorcy, który inwestuje w sklep, warsztat, fabrykę, szkołę, szpital, o tyle nie dostrzegam tej społecznej korzyści w pracy kogoś, kto w państwowym banku bierze kredyt, żeby kupić państwową firmę i sprzedaje ją dalej. Od tego chleba nie przybyło > >Pracodawca ryzykuje majątkiem, pracownik niekiedy zdrowiem, a pracowałem przy wielu wypadkach, w których pracownicy ginęli> Pracownik ryzykuje zdrowiem, bo tak wybrał.... a przedsiębiorca ryzykuje majątkiem, bo tak wybrał. > >>Jak dalej będziemy komplikować przepisy, to to coś usprawni? Śmiem wątpić  > Proszę wpisać w google "nowy ład" - wyskoczy prostota przepisów dotyczących WSZYSTKICH ludzi w Polsce.Proponuję nie rozmawiać o patologiach > >Proste prowadzenie biznesu - większy napływ najemników do własnej działalności - większa konkurencja w biznesie. Biznes wolałby tego uniknąć, ja to rozumiem.> A więc komplikujmy przepisy - niech krwiopijcy wiedzą, kto tu rządzi!I to się dzieje > >>Jak tylko umie gotować, to stworzy małą knajpę i na tym poprzestanie. A jak będzie inteligentny, to stworzy McDonalda  > >A jednak nie tak dobry  > To zależy dla kogo. Dla większości ludzi znacznie lepszy, niż inne restauracje  Temat poboczny ale nie nazywaj restauracją bufetu, w którym nie można zjeść zupy Oczywiście, ktoś wpadł na świetny pomysł i założył sieć bufetów, zarobił, zaspokoił potrzeby własne i innych ludzi, dał pracę tysiącom, ale to nie jest miara inteligencji. Nie każdy restaurator chce mieć sieć. Nie każdy chce pracować 2 razy więcej, żeby mieć trzy razy więcej. Czasem jadę na wakacje, a wtedy nie zarabiam, bo nie pracuję. Pieniądz nie jest jedynym celem życia. > >>>Nazywa się to społeczną wrażliwością  > >>To zaraza współczesnych czasów.> >W odpowiedniej dawce fundament dobrobytu narodów, a nie jednostek> Proszę o przykład takiego narodu, który na tym zyskał  Kraje skandynawskie. > >Jednym z fundamentów rozwoju była powszechna edukacja, opłacana przez podatników, a potem opłacany z podatków dostęp do wyższego wykształcenia.> Rozumiem, że to z przyczyny "społecznej wrażliwości"? Ja bym postawił inną tezę: proszę sobie wyobrazić analfabetę - pilota samolotu pasażerskiego  Czyli opłacało się z podatków finansować edukację, żeby kpt Wrona nauczył się czytać i latać > Powszechność kształcenia (już nie dyskutuję o obecnym jego poziomie) wynikła z potrzeb, nie ze współczucia, jacy to ludzie głupi bez tych szkół.A jednak są kraje, w których się tego nie dostrzega, gdzie liberalna ideologia doprowadziła do całkowitej odpłatności za studia, czego skutkiem była dostępność studiów dla młodzieży zamożnej a nie dla zdolnej. następnym skutkiem było sprowadzanie lekarzy z ultrasocjalistycznej Kuby, bo chilijskich lekarzy nie miał nawet kto uczyć. Warunkiem dostępu do edukacji powinny być zdolności i pracowitość. Wyłącznie. > >Nawet gdyby przyjąć Twoje założenie że bogactwo wynika z inteligencji, to bogactwo może być dziedziczne, ale inteligencja nie zawsze> A co to ma do rzeczy?Odziedziczone bogactwo nie świadczy o inteligencji (finansowy sukces może też być skutkiem wielkiej pracowitości inteligentnego średniaka) > >>No nie zmienia. Nie warto tylko kolejnych pokoleń przekonywać, że to najlepsza opcja.> >Pokolenia powinny znać wszystkie opcje. Szkoła powinna być aideologiczna> Przecież to nierealne. Zawsze będzie jakoś ideologiczna. Z definicji Choć boleję nad tym, że nie po mojej myśli  Ożesz Ty socjalisto!  A gdyby tak uczyć po prostu... ekonomii i ekonomiki? > >>>ale przepisy stanowiliby takie, że tylko ci, których stać na doradców mieliby dobrze.> >>To tylko przypuszczenie. I - moim zdaniem - mało realne. Bogaty nie znaczy nieuczciwy.> >Nie, nie znaczy nieuczciwy, ale znaczy umiejący działać we własnym interesie> To chyba dobrze?Oczywiście! I to nawet jeśli jego interes oznacza straty innych! Przecież na tym polega konkurencja. Jednak postulat, żeby tylko ludzie zamożni mieli możliwość stanowienia prawa, doprowadzi do tego, że prawo będzie służyło tylko jednej społecznej grupie, działającej, co zrozumiałe we własnym interesie. To już było, kiedy sejmy głosowały zwiększenie pańszczyzny. > Interes społeczny składa się z małych interesów jego członków.Tak, ale do osiągnięcia tego społecznego interesu potrzeba jest równowaga między kapitałem a pracą, z możliwością łatwego przenikania między społecznymi klasami.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
> >A gdzie jest dobrze? Jakiś wzór dla Polski?> Kraje, w których kapitalizm dojrzewał pokoleniami, w których właściciele firm zrozumieli, że pracownik jest współtwórcą sukcesu, a nie nawozem dla ich sukcesuHmmmm.... i w związku z tym przenosi się z tych krajów produkcję do Chin, żeby pracownicy mogli sobie odpocząć i nie być wyzyskiwanymi. Całkiem słusznie. > >Po kiego diabła taki Kulczyk się starał? Nie prościej było pójść do pracy w najbliższym PGR?> Dla SIEBIE. Nie dla korzyści społeczeństwa.Ależ każdy pracuje najlepiej dla siebie właśnie. A tylko przy okazji dla społeczeństwa. My też tu rozmawiamy nie dla dobra czytelników, a dla własnego... ego?  > .... o tyle nie dostrzegam tej społecznej korzyści w pracy kogoś, kto w państwowym banku bierze kredyt, żeby kupić państwową firmę i sprzedaje ją dalej. Od tego chleba nie przybyłoTo zależy, jak na to patrzeć. Jeśli przez pryzmat prywatyzacji, to oczywiście, że chleba przybyło. Prawie w żadnej państwowej firmie nie pracuje się wydajniej i skuteczniej, niż w prawie każdej prywatnej. > >Pracownik ryzykuje zdrowiem, bo tak wybrał.> ... a przedsiębiorca ryzykuje majątkiem, bo tak wybrał.No właśnie... i każdy powinien dbać o swój wybór. Nie zaglądając innym do garów  > >Proszę wpisać w google "nowy ład" - wyskoczy prostota przepisów dotyczących WSZYSTKICH ludzi w Polsce.> Proponuję nie rozmawiać o patologiachOooo... to już przesada. Sztandarowa akcja przewodniej siły narodu i patologia? Za to się idzie do więzienia (za takie słowa  ) > >A więc komplikujmy przepisy - niech krwiopijcy wiedzą, kto tu rządzi!> I to się dziejeNo właśnie, dlatego nad tym ubolewam i dyskutuję tutaj. > >To zależy dla kogo. Dla większości ludzi znacznie lepszy, niż inne restauracje  > Temat poboczny ale nie nazywaj restauracją bufetu, w którym nie można zjeść zupyJa mogę nie nazywać. Zresztą nawet nie wiem, czy tam nie można zjeść zupy  > Oczywiście, ktoś wpadł na świetny pomysł i założył sieć bufetów, zarobił, zaspokoił potrzeby własne i innych ludzi, dał pracę tysiącom, ale to nie jest miara inteligencji.Ja bym tego nie potrafił. Ze wstydem przyznaję. > Nie każdy restaurator chce mieć sieć. Nie każdy chce pracować 2 razy więcej, żeby mieć trzy razy więcej. Czasem jadę na wakacje, a wtedy nie zarabiam, bo nie pracuję. Pieniądz nie jest jedynym celem życia.Pieniądz chyba w ogóle nie jest celem życia. Jedynie to, co za niego można zyskać.  Ale tych ludzi, którym chce się pracować więcej, niż przeciętnie, powinniśmy hołubić, a nie potępiać. > >Proszę o przykład takiego narodu, który na tym zyskał  > Kraje skandynawskie.Jakoś w ogólnoświatowych rankingach czegokolwiek nie są one zwykle czołówką. Więc ten "dobrobyt" to taki umowny raczej. I ludzie jakoś masowo tam nie emigrują... Pewnie nie wiedzą, jak tam dobrze. > >Rozumiem, że to z przyczyny "społecznej wrażliwości"? Ja bym postawił inną tezę: proszę sobie wyobrazić analfabetę - pilota samolotu pasażerskiego  > Czyli opłacało się z podatków finansować edukację, żeby kpt Wrona nauczył się czytać i lataćNo oczywiście. Gdyby się nie opłacało, to sama wrażliwość by tego nie spowodowała. Tylko chęć zysku  > A jednak są kraje, w których się tego nie dostrzega, gdzie liberalna ideologia doprowadziła do całkowitej odpłatności za studia, czego skutkiem była dostępność studiów dla młodzieży zamożnej a nie dla zdolnej. następnym skutkiem było sprowadzanie lekarzy z ultrasocjalistycznej Kuby, bo chilijskich lekarzy nie miał nawet kto uczyć.To zupełnie jak u nas. Też już nawet nie ma kto uczyć. O leczeniu ludzi nawet nie wspominam, bo po Covidzie to się okazuje, że można zamknąć szpitale i świat się nie zawali. A że kilku umrze... nic im nie będzie od tego... > Warunkiem dostępu do edukacji powinny być zdolności i pracowitość. Wyłącznie.Zasadniczo tak... jednak nie ma darmowych obiadów, ktoś musi za to zapłacić. Tylko kto? > >>Nawet gdyby przyjąć Twoje założenie że bogactwo wynika z inteligencji, to bogactwo może być dziedziczne, ale inteligencja nie zawsze> >A co to ma do rzeczy?> Odziedziczone bogactwo nie świadczy o inteligencjiI to bardzo często. Spadkobiorcy często przepuszczają majątek po rodzicach czy dziadkach. Zapewne właśnie z braku inteligencji do jego co najmniej utrzymania. > >>>No nie zmienia. Nie warto tylko kolejnych pokoleń przekonywać, że to najlepsza opcja.> >>Pokolenia powinny znać wszystkie opcje. Szkoła powinna być aideologiczna> >Przecież to nierealne. Zawsze będzie jakoś ideologiczna. Z definicji Choć boleję nad tym, że nie po mojej myśli  > Ożesz Ty socjalisto!  Mieliśmy unikać przekleństw! > A gdyby tak uczyć po prostu... ekonomii i ekonomiki?To nic nie da, właśnie szczególnie w tych przedmiotach jest prawie sama ideologia  Co doskonale ostatnio się objawiło w odwołaniu wykładu na temat podatków na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Prelegentem miał być Sławomir Mentzen. Podkreślę: o podatkach. Czysta ekonomia. > Oczywiście! I to nawet jeśli jego interes oznacza straty innych! Przecież na tym polega konkurencja. Jednak postulat, żeby tylko ludzie zamożni mieli możliwość stanowienia prawa, doprowadzi do tego, że prawo będzie służyło tylko jednej społecznej grupie, działającej, co zrozumiałe we własnym interesie. To już było, kiedy sejmy głosowały zwiększenie pańszczyzny.A przed wiekami to nawet sejmu nie było... i było dobrze  Nie można za przykład dla współczesności podawać rzeczy sprzed wieków. > >Interes społeczny składa się z małych interesów jego członków.> Tak, ale do osiągnięcia tego społecznego interesu potrzeba jest równowaga między kapitałem a pracą, z możliwością łatwego przenikania między społecznymi klasami.Aż taki biegły w marksizmie nie jestem. Nie wiem, czy te klasy społeczne to są jeszcze modne? Podobno nie klasy się liczą, a ludzie. Ale też nie jestem pewny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Kraje, w których kapitalizm dojrzewał pokoleniami, w których właściciele firm zrozumieli, że pracownik jest współtwórcą sukcesu, a nie nawozem dla ich sukcesu> Hmmmm.... i w związku z tym przenosi się z tych krajów produkcję do Chin, żeby pracownicy mogli sobie odpocząć i nie być wyzyskiwanymi. Całkiem słusznie.Jakoś mimo tych przenosin, bezrobocie w bogatych krajach nie staje się większe. Życzę jednak polskim pracownikom, żeby byli traktowani jak w Szwecji a nie jak w Chinach > >>Po kiego diabła taki Kulczyk się starał?> >Dla SIEBIE. Nie dla korzyści społeczeństwa.> Ależ każdy pracuje najlepiej dla siebie właśnie.Oczywiście!, Dlatego przypisywanie mu społecznych zasług jest bezzasadne. > >.... o tyle nie dostrzegam tej społecznej korzyści w pracy kogoś, kto w państwowym banku bierze kredyt, żeby kupić państwową firmę i sprzedaje ją dalej.> Prawie w żadnej państwowej firmie nie pracuje się wydajniej i skuteczniej, niż w prawie każdej prywatnej.Dlatego podałem przykłady, gdzie chleba rzeczywiście przybywa. Nie jestem zwolennikiem państwowej własności fabryk. > >>Pracownik ryzykuje zdrowiem, bo tak wybrał.> >... a przedsiębiorca ryzykuje majątkiem, bo tak wybrał.> No właśnie... i każdy powinien dbać o swój wybór.I dba, nie róbmy z tego bohaterstwa. > >>Proszę wpisać w google "nowy ład" -> >Proponuję nie rozmawiać o patologiach> Oooo... to już przesada. Sztandarowa akcja przewodniej siły narodu i patologia? > Za to się idzie do więzienia (za takie słowa )Do granicy blisko, zdążę uciec > >>A więc komplikujmy przepisy - niech krwiopijcy wiedzą, kto tu rządzi!> >I to się dzieje> No właśnie, dlatego nad tym ubolewam i dyskutuję tutaj.A jednocześnie bronisz pozycji tych, którzy na komplikacjach najbardziej zyskują, bo stać ich na podatkowych doradców. > >Oczywiście, ktoś wpadł na świetny pomysł i założył sieć bufetów, zarobił, dał pracę tysiącom, ale to nie jest miara inteligencji.> Ja bym tego nie potrafił. Ze wstydem przyznaję.Co nie czyni z Ciebie człowieka o niższej inteligencji Ja też nie i zapewne bym nie chciał. Wolałem swoją pracę. > Pieniądz chyba w ogóle nie jest celem życia. Jedynie to, co za niego można zyskać. Ale tych ludzi, którym chce się pracować więcej, niż przeciętnie, powinniśmy hołubić, a nie potępiać.Nie potępiam, ale też nie hołubię > >>Proszę o przykład takiego narodu, który na tym zyskał  > >Kraje skandynawskie.> Jakoś w ogólnoświatowych rankingach czegokolwiek nie są one zwykle czołówką.Jeden ranking. Poziom społecznego zadowolenia > >A jednak są kraje, w których się tego nie dostrzega, gdzie liberalna ideologia doprowadziła do całkowitej odpłatności za studia, czego skutkiem było sprowadzanie lekarzy z ultrasocjalistycznej Kuby.> To zupełnie jak u nas. Też już nawet nie ma kto uczyć.Z innego powodu. Nauczyciele są niedoceniani i uciekają z zawodu, naukowcy są niedoceniani i mają słabe warunki pracy i uciekają za granicę > >Warunkiem dostępu do edukacji powinny być zdolności i pracowitość. Wyłącznie.> Zasadniczo tak... jednak nie ma darmowych obiadów, ktoś musi za to zapłacić. Tylko kto?Podatnicy. To się im opłaca. Wolisz, żeby Cię leczył lekarz, który studia skończył dzięki zdolnościom, pracy i zaangażowaniu, czy taki, którego było stać na studia? Wolisz takiego, który nocami siedział w bibliotece, czy takiego, który z biedy dorabiał jako barman? Krystian Zimerman pochodził z nizin, gdyby podatnicy nie współfinansowali mu szkół, pewnie nie byłby wielkim muzykiem > >Odziedziczone bogactwo nie świadczy o inteligencji> I to bardzo często. Spadkobiorcy często przepuszczają majątek po rodzicach czy dziadkach.A nawet jeśli udaje im się go utrzymać, nie świadczy to o inteligencji. > >A gdyby tak uczyć po prostu... ekonomii i ekonomiki?> To nic nie da, właśnie szczególnie w tych przedmiotach jest prawie sama ideologia  Bywałem prezesem spółdzielni, musiałem trochę łyknąć ekonomiki. To głównie matematyka. ekonomia, bywa zideologizowana, ale też opiera się na matematyce i obserwacji społeczeństw. > Co doskonale ostatnio się objawiło w odwołaniu wykładu na temat podatków na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Prelegentem miał być Sławomir Mentzen. Podkreślę: o podatkach. Czysta ekonomia.Nie znam sprawy, nazwisko kojarzy mi się raczej z Korvinowcami, a to już ideologia, ale uniwersytet powinien być otwarty na różne poglądy, > >Oczywiście! I to nawet jeśli jego interes oznacza straty innych! Przecież na tym polega konkurencja. Jednak postulat, żeby tylko ludzie zamożni mieli możliwość stanowienia prawa, doprowadzi do tego, że prawo będzie służyło tylko jednej społecznej grupie, działającej, co zrozumiałe we własnym interesie. To już było, kiedy sejmy głosowały zwiększenie pańszczyzny.> A przed wiekami to nawet sejmu nie było... i było dobrze Nie można za przykład dla współczesności podawać rzeczy sprzed wieków.Dlaczego? > >Tak, ale do osiągnięcia tego społecznego interesu potrzeba jest równowaga między kapitałem a pracą,> Aż taki biegły w marksizmie nie jestem.To nie jest marksizm, w marksizmie nie ma tej równowagi, Marx przewidywał dyktaturę proletariatu i tworzenie społeczeństwa bezklasowego. Jedno się nie sprawdziło, drugie jest nadal marzeniem (także liberałów) > Nie wiem, czy te klasy społeczne to są jeszcze modne?Nie przejmuję się modą, choć w tym roku ponoć mają być modne krótkie spódniczki, co mnie cieszy. Społeczne klasy istnieją. Niestety brak możliwości przekraczania klasowych barier jest blokadą rozwoju społeczeństwa. Dlatego jestem zwolennikiem dostępu do edukacji wyłącznie w oparciu o zdolności i pracowitość.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > Jakoś mimo tych przenosin, bezrobocie w bogatych krajach nie staje się większe.To naturalne  Bo wiele osób pracuje wirtualnie, nic nie wnosząc do koszyka państwa. Ale nie są bezrobotnymi oczywiście. I to się liczy w statystykach. www.money.(*)okracja-6646235934628512a.html Natomiast w Chinach... nie wiem, jak jest  Ale wiem, co od nich kupujemy. Prawie wszystko. I ktoś to produkuje. > A jednocześnie bronisz pozycji tych, którzy na komplikacjach najbardziej zyskują, bo stać ich na podatkowych doradców.Ale te przepisy ustalają rządzący. Więc zapewne nie dla ludu, a dla siebie. > >Ja bym tego nie potrafił. Ze wstydem przyznaję.> Co nie czyni z Ciebie człowieka o niższej inteligencjiTu bym polemizował  > Ja też nie i zapewne bym nie chciał. Wolałem swoją pracę.Ja tam bym wolał mieć sieć McDonalda. Ale rzecz gustu. > >>Kraje skandynawskie.> >Jakoś w ogólnoświatowych rankingach czegokolwiek nie są one zwykle czołówką.> Jeden ranking. Poziom społecznego zadowoleniaCo widać w tych badaniach: forsal.pl/(*)a-zbiera-najwieksze-zniwo.html Zresztą się nie dziwię - taki dobrobyt i wmówione zadowolenie musi się jakoś odbijać na psychice. Mam znajomych w Szwecji, coś o tym wiem... > >To zupełnie jak u nas. Też już nawet nie ma kto uczyć.> Z innego powodu. Nauczyciele są niedoceniani i uciekają z zawodu, naukowcy są niedoceniani i mają słabe warunki pracy i uciekają za granicęZ tym się zgodzę jak najbardziej. Ale mówiliśmy o lekarzach, którzy finansowo są doceniani, nawet przeceniani  (w stosunku do średniej społeczeństwa, nie do Zachodu). A mimo to ich nie ma i nie będzie w najbliższym czasie. I nic tego nie zmieni już. > >>Warunkiem dostępu do edukacji powinny być zdolności i pracowitość. Wyłącznie.> >Zasadniczo tak... jednak nie ma darmowych obiadów, ktoś musi za to zapłacić. Tylko kto?> Podatnicy. To się im opłaca.O tym właśnie dyskutujemy  > Wolisz, żeby Cię leczył lekarz, który studia skończył dzięki zdolnościom, pracy i zaangażowaniu, czy taki, którego było stać na studia?> Wolisz takiego, który nocami siedział w bibliotece, czy takiego, który z biedy dorabiał jako barman?Wolę takiego, który na medycynę poszedł z zamiłowania i własnej ciekawości. I mu to zostało na dorosłe życie. I żeby nie musiał dorabiać, a miał bogatych rodziców, których było stać na wykształcenie dziecka  > Krystian Zimerman pochodził z nizin, gdyby podatnicy nie współfinansowali mu szkół, pewnie nie byłby wielkim muzykiemTo akurat dla społeczeństwa mało istotne (np. w porównaniu z naukowcami czy tymi lekarzami). > >>Odziedziczone bogactwo nie świadczy o inteligencji> >I to bardzo często. Spadkobiorcy często przepuszczają majątek po rodzicach czy dziadkach.> A nawet jeśli udaje im się go utrzymać, nie świadczy to o inteligencji.Moim zdaniem świadczy  To nie takie proste utrzymać miliony przy sobie, jak się wydaje tym, co ich nie mają  > >To nic nie da, właśnie szczególnie w tych przedmiotach jest prawie sama ideologia  > Bywałem prezesem spółdzielni, musiałem trochę łyknąć ekonomiki. To głównie matematyka. ekonomia, bywa zideologizowana, ale też opiera się na matematyce i obserwacji społeczeństw.Są różne twierdzenia na ten temat. Np. część ekonomistów uważa, że cała ekonomia jest oparta o błędne założenie, że ludzie postępują rozumnie. A tak faktycznie nie jest. Co obserwuję nawet na swoim przykładzie (piszę o tym ze wstydem, ale tak jest...). > >Co doskonale ostatnio się objawiło w odwołaniu wykładu na temat podatków na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Prelegentem miał być Sławomir Mentzen. Podkreślę: o podatkach. Czysta ekonomia.> Nie znam sprawy, nazwisko kojarzy mi się raczej z Korvinowcami, a to już ideologia, ale uniwersytet powinien być otwarty na różne poglądy,Ale wykłady nie miały być o Korwinie ani o Mikke, tylko o podatkach  Na uczelni ekonomicznej. > >>Oczywiście! I to nawet jeśli jego interes oznacza straty innych! Przecież na tym polega konkurencja. Jednak postulat, żeby tylko ludzie zamożni mieli możliwość stanowienia prawa, doprowadzi do tego, że prawo będzie służyło tylko jednej społecznej grupie, działającej, co zrozumiałe we własnym interesie. To już było, kiedy sejmy głosowały zwiększenie pańszczyzny.> >A przed wiekami to nawet sejmu nie było... i było dobrze Nie można za przykład dla współczesności podawać rzeczy sprzed wieków.> Dlaczego?Już choćby dlatego, że ci ludzie sprzed wieków nie mieli prawie o niczym pojęcia (poza wykształconymi jednostkami). Więc jak można brać przykład z niepiśmiennych w temacie cywilizacji? > >>Tak, ale do osiągnięcia tego społecznego interesu potrzeba jest równowaga między kapitałem a pracą,> >Aż taki biegły w marksizmie nie jestem.> To nie jest marksizm, w marksizmie nie ma tej równowagi, Marx przewidywał dyktaturę proletariatu i tworzenie społeczeństwa bezklasowego.Ale ta bezklasowość miała powstać z jednej klasy, którą on sobie wymyślił. I co jakoś z rzeczywistością miało mało wspólnego. > Jedno się nie sprawdziło, drugie jest nadal marzeniem (także liberałów)Społeczeństwo bezklasowe, liberałów? Jakoś wcale mi się to nie kojarzy  > >Nie wiem, czy te klasy społeczne to są jeszcze modne?> Nie przejmuję się modą, choć w tym roku ponoć mają być modne krótkie spódniczki, co mnie cieszy.No chyba, że dla równouprawnienia starsi panowie będą obowiązkowo musieli też je zakładać...  > Społeczne klasy istnieją. Niestety brak możliwości przekraczania klasowych barier jest blokadą rozwoju społeczeństwa. Dlatego jestem zwolennikiem dostępu do edukacji wyłącznie w oparciu o zdolności i pracowitość.W Indiach też twierdzą, że kasty istnieją. A u nas nie. To jak to w końcu jest? Istnieją klasy i kasty, czy nie istnieją... czy ktoś po prostu swoją ideologię szerzy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Jakoś mimo tych przenosin, bezrobocie w bogatych krajach nie staje się większe.> To naturalne Bo wiele osób pracuje wirtualnie, nic nie wnosząc do koszyka państwa.Wiele, ale ne na tyle, żeby brakło chleba > >A jednocześnie bronisz pozycji tych, którzy na komplikacjach najbardziej zyskują, bo stać ich na podatkowych doradców.> Ale te przepisy ustalają rządzący. Więc zapewne nie dla ludu, a dla siebie.Dokładnie! I dokładnie chcesz, żeby rządzili ci, dla których komplikowanie podatkowych przepisów jest jeszcze bardziej opłacalne > >>To zupełnie jak u nas. Też już nawet nie ma kto uczyć.> >Z innego powodu. Nauczyciele są niedoceniani i uciekają z zawodu, naukowcy są niedoceniani i mają słabe warunki pracy i uciekają za granicę> Z tym się zgodzę jak najbardziej. Ale mówiliśmy o lekarzach, którzy finansowo są doceniani, nawet przeceniani (w stosunku do średniej społeczeństwa, nie do Zachodu). A mimo to ich nie ma i nie będzie w najbliższym czasie. I nic tego nie zmieni już.A tu się zgodzę z Tobą, że jest to skutek urzędniczej nieudolności i braku rynkowych mechanizmów. Leczenie nie musi być państwowe. Państwowe powinny być lekarskie egzaminy i nadzór nad uczciwością ubezpieczycieli. Przy czym nie podoba mi się (jednak jestem lewicowcem) polisa niezależna od wielkości dochodów. > >Wolisz, żeby Cię leczył lekarz, który studia skończył dzięki zdolnościom, pracy i zaangażowaniu, czy taki, którego było stać na studia?> >Wolisz takiego, który nocami siedział w bibliotece, czy takiego, który z biedy dorabiał jako barman?> Wolę takiego, który na medycynę poszedł z zamiłowania i własnej ciekawości. I mu to zostało na dorosłe życie. I żeby nie musiał dorabiać, a miał bogatych rodziców, których było stać na wykształcenie dziecka  A jeśli rodzice nie są na tyle bogaci, żeby finansować medyczne studia? Do dziś nie byłoby w Polsce przeszczepów serca? > >Krystian Zimerman pochodził z nizin, gdyby podatnicy nie współfinansowali mu szkół, pewnie nie byłby wielkim muzykiem> To akurat dla społeczeństwa mało istotne (np. w porównaniu z naukowcami czy tymi lekarzami).Wprost przeciwnie. 1 Kultura jest ważna 2 Eksport kultury pociąga za sobą opinię o kraju i wzrost eksportu dóbr > >>I to bardzo często. Spadkobiorcy często przepuszczają majątek po rodzicach czy dziadkach.> >A nawet jeśli udaje im się go utrzymać, nie świadczy to o inteligencji.> Moim zdaniem świadczy To nie takie proste utrzymać miliony przy sobie, jak się wydaje tym, co ich nie mają  Łatwiej utrzymać miliony niż setki > >>To nic nie da, właśnie szczególnie w tych przedmiotach jest prawie sama ideologia  > >Bywałem prezesem spółdzielni, musiałem trochę łyknąć ekonomiki. To głównie matematyka. ekonomia, bywa zideologizowana, ale też opiera się na matematyce i obserwacji społeczeństw.> Są różne twierdzenia na ten temat. Np. część ekonomistów uważa, że cała ekonomia jest oparta o błędne założenie, że ludzie postępują rozumnie. A tak faktycznie nie jest. Co obserwuję nawet na swoim przykładzie (piszę o tym ze wstydem, ale tak jest...).Witam w klubie  > Ale wykłady nie miały być o Korwinie ani o Mikke, tylko o podatkach Na uczelni ekonomicznej.Więc stanowczo powinien się odbyć > >>>Oczywiście! I to nawet jeśli jego interes oznacza straty innych! Przecież na tym polega konkurencja. Jednak postulat, żeby tylko ludzie zamożni mieli możliwość stanowienia prawa, doprowadzi do tego, że prawo będzie służyło tylko jednej społecznej grupie, działającej, co zrozumiałe we własnym interesie. To już było, kiedy sejmy głosowały zwiększenie pańszczyzny.> >>A przed wiekami to nawet sejmu nie było... i było dobrze Nie można za przykład dla współczesności podawać rzeczy sprzed wieków.> >Dlaczego?> Już choćby dlatego, że ci ludzie sprzed wieków nie mieli prawie o niczym pojęcia (poza wykształconymi jednostkami). Więc jak można brać przykład z niepiśmiennych w temacie cywilizacji?Tym bardziej należy brać ten przykład pod uwagę, zwłaszcza jeśli byli niepiśmienni  A na poważnie, analfabeci nie wybierali posłów. > >>>Tak, ale do osiągnięcia tego społecznego interesu potrzeba jest równowaga między kapitałem a pracą,> >>Aż taki biegły w marksizmie nie jestem.> >To nie jest marksizm, w marksizmie nie ma tej równowagi, Marx przewidywał dyktaturę proletariatu i tworzenie społeczeństwa bezklasowego.> Ale ta bezklasowość miała powstać z jednej klasy, którą on sobie wymyślił. I co jakoś z rzeczywistością miało mało wspólnego.Nie polemizuję > >Jedno się nie sprawdziło, drugie jest nadal marzeniem (także liberałów)> Społeczeństwo bezklasowe, liberałów? Jakoś wcale mi się to nie kojarzy  Nie, społeczeństwo, w którym nie ma nieprzekraczalnych granic klas. > >>Nie wiem, czy te klasy społeczne to są jeszcze modne?> >Nie przejmuję się modą, choć w tym roku ponoć mają być modne krótkie spódniczki, co mnie cieszy.> No chyba, że dla równouprawnienia starsi panowie będą obowiązkowo musieli też je zakładać...No to pojechałeś. Za karę ubiorę dla Ciebie mini!  > >Społeczne klasy istnieją. Niestety brak możliwości przekraczania klasowych barier jest blokadą rozwoju społeczeństwa. Dlatego jestem zwolennikiem dostępu do edukacji wyłącznie w oparciu o zdolności i pracowitość.> W Indiach też twierdzą, że kasty istnieją. A u nas nie. To jak to w końcu jest? Istnieją klasy i kasty, czy nie istnieją... czy ktoś po prostu swoją ideologię szerzy?Nie znam Indii, znam dość dobrze Polskę. Niestety nawet wielkie zdolności i wielka praca nie gwarantuja społecznego awansu dla wielu młodych ludzi. Społeczeństwo na tym traci jako całość, nie wykorzystując potencjału własnych obywateli. Potencjalnie dobry lekarz sprzedaje pizzę w prowincjonalnej knajpce, bo rodziców nie stać na najm mieszkania w akademickim mieście. Przyznasz, że to marnotrawstwo
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Jakoś mimo tych przenosin, bezrobocie w bogatych krajach nie staje się większe.> >To naturalne Bo wiele osób pracuje wirtualnie, nic nie wnosząc do koszyka państwa.> Wiele, ale ne na tyle, żeby brakło chlebaCo świadczy, że pewien poziom dobrobytu już osiągnęliśmy. I na chleb starcza. Ale większość ludzi chętnie by sobie gdzieś na wakacjach leżała na plaży i czekała, aż dobrobyt wzrośnie do poziomu Niemiec lub wyżej. Jednak on sam nie chce rosnąć, skubany. Trzeba by pracować, a to już trudniej. > Dokładnie! I dokładnie chcesz, żeby rządzili ci, dla których komplikowanie podatkowych przepisów jest jeszcze bardziej opłacalneOpłacalne może i tak, ale nie jest to dla nich sprawa życia i śmierci. I jest nadzieja, że chęć poważania wśród ludzi przeważy nad chciwością. A biedni raczej nie mają wyjścia: albo teraz, albo nigdy. > >Z tym się zgodzę jak najbardziej. Ale mówiliśmy o lekarzach, którzy finansowo są doceniani, nawet przeceniani (w stosunku do średniej społeczeństwa, nie do Zachodu). A mimo to ich nie ma i nie będzie w najbliższym czasie. I nic tego nie zmieni już.> A tu się zgodzę z Tobą, że jest to skutek urzędniczej nieudolności i braku rynkowych mechanizmów.O, jak miło.  > Leczenie nie musi być państwowe. Państwowe powinny być lekarskie egzaminy i nadzór nad uczciwością ubezpieczycieli. Przy czym nie podoba mi się (jednak jestem lewicowcem) polisa niezależna od wielkości dochodów.Lewicowcem... tzn. chodzi o dwie lewe ręce?  Co do leczenia i ubezpieczeń pewnie byśmy znaleźli złoty środek. Z pożytkiem dla wszystkich. > A jeśli rodzice nie są na tyle bogaci, żeby finansować medyczne studia? Do dziś nie byłoby w Polsce przeszczepów serca?Nie mam pojęcia... ale słyszałem o czymś takim, jak stypendia fundowane przez różne bogate osoby czy organizacje. A nawet państwo: sam kiedyś miałem stypendium za wyniki. > >To akurat dla społeczeństwa mało istotne (np. w porównaniu z naukowcami czy tymi lekarzami).> Wprost przeciwnie.> 1 Kultura jest ważna> 2 Eksport kultury pociąga za sobą opinię o kraju i wzrost eksportu dóbrTak. Ale trzeba to umieć robić. Np. kultura amerykańska \i kilka innych\ umie, my - nie. A samo się nie zrobi. > >>>I to bardzo często. Spadkobiorcy często przepuszczają majątek po rodzicach czy dziadkach.> >>A nawet jeśli udaje im się go utrzymać, nie świadczy to o inteligencji.> >Moim zdaniem świadczy To nie takie proste utrzymać miliony przy sobie, jak się wydaje tym, co ich nie mają  > Łatwiej utrzymać miliony niż setkiAle już setki milionów to naprawdę trudne  Podobno nie ma obecnie tak bogatych ludzie, którzy by swoje bogactwo odziedziczyli po przodkach. Albo ktoś umie robić pieniądze i je robi, albo trwoni spadkowe. Niestety, nie mam większych doświadczeń w tej dziedzinie  > >>>To nic nie da, właśnie szczególnie w tych przedmiotach jest prawie sama ideologia  > >>Bywałem prezesem spółdzielni, musiałem trochę łyknąć ekonomiki. To głównie matematyka. ekonomia, bywa zideologizowana, ale też opiera się na matematyce i obserwacji społeczeństw.> >Są różne twierdzenia na ten temat. Np. część ekonomistów uważa, że cała ekonomia jest oparta o błędne założenie, że ludzie postępują rozumnie. A tak faktycznie nie jest. Co obserwuję nawet na swoim przykładzie (piszę o tym ze wstydem, ale tak jest...).> Witam w klubie  Wolałbym nie... ale pewnie muszę... > >>>A przed wiekami to nawet sejmu nie było... i było dobrze Nie można za przykład dla współczesności podawać rzeczy sprzed wieków.> >>Dlaczego?> >Już choćby dlatego, że ci ludzie sprzed wieków nie mieli prawie o niczym pojęcia (poza wykształconymi jednostkami). Więc jak można brać przykład z niepiśmiennych w temacie cywilizacji?> Tym bardziej należy brać ten przykład pod uwagę, zwłaszcza jeśli byli niepiśmienni  > A na poważnie, analfabeci nie wybierali posłów.Nie będę się sprzeczał, bo nie wiem. Historia to nie moja dziedzina  > >>Jedno się nie sprawdziło, drugie jest nadal marzeniem (także liberałów)> >Społeczeństwo bezklasowe, liberałów? Jakoś wcale mi się to nie kojarzy  > Nie, społeczeństwo, w którym nie ma nieprzekraczalnych granic klas.Na tym polega ideologia: wymyślić coś (te klasy) i potem zażarcie napuszczać na siebie ludzi. To zawsze działa. Świeżutkie przykłady: szczepienia przeciw C-19, wojna na Ukrainie. > >>>Nie wiem, czy te klasy społeczne to są jeszcze modne?> >>Nie przejmuję się modą, choć w tym roku ponoć mają być modne krótkie spódniczki, co mnie cieszy.> >No chyba, że dla równouprawnienia starsi panowie będą obowiązkowo musieli też je zakładać...> No to pojechałeś. Za karę ubiorę dla Ciebie mini! To będzie obowiązkowe, więc żadna łaska. Co innego topless... > >W Indiach też twierdzą, że kasty istnieją. A u nas nie. To jak to w końcu jest? Istnieją klasy i kasty, czy nie istnieją... czy ktoś po prostu swoją ideologię szerzy?> Nie znam Indii, znam dość dobrze Polskę.Nie chodzi o znajomość kraju, a o mechanizm, jaki działa w danym społeczeństwie. > Niestety nawet wielkie zdolności i wielka praca nie gwarantuja społecznego awansu dla wielu młodych ludzi. Społeczeństwo na tym traci jako całość, nie wykorzystując potencjału własnych obywateli.Niestety, w życiu nie ma żadnych gwarancji. Niezależnie od ustroju, kraju czy bogactwa. Jednym coś wychodzi, innym nie. > Potencjalnie dobry lekarz sprzedaje pizzę w prowincjonalnej knajpce, bo rodziców nie stać na najm mieszkania w akademickim mieście.> Przyznasz, że to marnotrawstwoPrzyznaję. Ja też mogłem zrobić karierę... ale uparłem się jej nie robić
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > Co świadczy, że pewien poziom dobrobytu już osiągnęliśmy. I na chleb starcza. Ale większość ludzi chętnie by sobie gdzieś na wakacjach leżała na plaży i czekała, aż dobrobyt wzrośnie do poziomu Niemiec lub wyżej. Jednak on sam nie chce rosnąć, skubany. Trzeba by pracować, a to już trudniej.Nie twierdzę, że nie trzeba pracy, twierdzę, że pracy należy się godziwe wynagrodzenie i uważanie, ale ja jestem lewicowcem > >Dokładnie! I dokładnie chcesz, żeby rządzili ci, dla których komplikowanie podatkowych przepisów jest jeszcze bardziej opłacalne> Opłacalne może i tak, ale nie jest to dla nich sprawa życia i śmierci.Wystarczy, że się opłaca > >A tu się zgodzę z Tobą, że jest to skutek urzędniczej nieudolności i braku rynkowych mechanizmów.> O, jak miło.  Argumenta wystarczają > >Leczenie nie musi być państwowe. Państwowe powinny być lekarskie egzaminy i nadzór nad uczciwością ubezpieczycieli. Przy czym nie podoba mi się (jednak jestem lewicowcem) polisa niezależna od wielkości dochodów.> Lewicowcem... tzn. chodzi o dwie lewe ręce?  Nie, chodzi o to, żeby nikogo nie zostawiać samemu "Jesteś pewien, że zawsze sobie sam poradzisz"? (prof Oręziak) > Co do leczenia i ubezpieczeń pewnie byśmy znaleźli złoty środek.Jakoś z Tobą się to udaje mimo biegunowej odmienności poglądów  Cóż... argumenta zamiast ideologii > >A jeśli rodzice nie są na tyle bogaci, żeby finansować medyczne studia? Do dziś nie byłoby w Polsce przeszczepów serca?> Nie mam pojęcia... ale słyszałem o czymś takim, jak stypendia fundowane przez różne bogate osobyZapomnij, choć sam studiowałem za pieniądze prywatnej fundacji i teraz finansuję stypendium na medycznej uczelni. To jest uzupełnienie systemu , a nie system > A nawet państwo: sam kiedyś miałem stypendium za wyniki.Gratuluję (bez ironii) Co studiowałeś? > >Wprost przeciwnie.> >1 Kultura jest ważna> >2 Eksport kultury pociąga za sobą opinię o kraju i wzrost eksportu dóbr> Tak. Ale trzeba to umieć robić.Powołałem przykład Zimermana.... > >>Moim zdaniem świadczy To nie takie proste utrzymać miliony przy sobie, jak się wydaje tym, co ich nie mają  > >Łatwiej utrzymać miliony niż setki> Ale już setki milionów to naprawdę trudne  Wprost przeciwnie. Pieniądz rodzi pieniądz, a jak z setki milionów zostanie połowa, to na chlebuś z szyneczką wystarczy > Podobno nie ma obecnie tak bogatych ludzie, którzy by swoje bogactwo odziedziczyli po przodkach.Podobno Ale mowa jest o inteligencji w kontekście zamożności > >>>>A przed wiekami to nawet sejmu nie było... i było dobrze Nie można za przykład dla współczesności podawać rzeczy sprzed wieków.> >>>Dlaczego?> >>Już choćby dlatego, że ci ludzie sprzed wieków nie mieli prawie o niczym pojęcia (poza wykształconymi jednostkami). Więc jak można brać przykład z niepiśmiennych w temacie cywilizacji?> >Tym bardziej należy brać ten przykład pod uwagę, zwłaszcza jeśli byli niepiśmienni  > >A na poważnie, analfabeci nie wybierali posłów.> Nie będę się sprzeczał, bo nie wiem. Historia to nie moja dziedzina  Kończyłem fizykę i matematykę, pracowałem jako górnik, więc jestem humanistą  > >>Społeczeństwo bezklasowe, liberałów? Jakoś wcale mi się to nie kojarzy  > >Nie, społeczeństwo, w którym nie ma nieprzekraczalnych granic klas.> Na tym polega ideologia: wymyślić coś (te klasy) i potem zażarcie napuszczać na siebie ludzi.W czasach Marxa klasy istniały, i, niestety istnieją dziś > >No to pojechałeś. Za karę ubiorę dla Ciebie mini! > To będzie obowiązkowe, więc żadna łaska. Co innego topless...OK wyślę Ci moje zdjęcie topless. Żałuję że ta moda się upowszechnia tak wolno "Wesołe jest życie staruszka wesołe co krok tu biuścik zachwyci tam nóżka bo nie ten już wzrok" (cytat z pamięci) > >Niestety nawet wielkie zdolności i wielka praca nie gwarantuja społecznego awansu dla wielu młodych ludzi. Społeczeństwo na tym traci jako całość, nie wykorzystując potencjału własnych obywateli.> Niestety, w życiu nie ma żadnych gwarancji. Niezależnie od ustroju, kraju czy bogactwa. Jednym coś wychodzi, innym nie.A ja piszę o społecznym interesie Zimenran, Religa, Wolszczan ... > >Potencjalnie dobry lekarz sprzedaje pizzę w prowincjonalnej knajpce, bo rodziców nie stać na najm mieszkania w akademickim mieście.> >Przyznasz, że to marnotrawstwo> Przyznaję. Ja też mogłem zrobić karierę... ale uparłem się jej nie robić  Twój wybór, ja karierą zniszczyłem zdrowie i dziś przekładam dialogowe listy dla telewizji i techniczne podręczniki. Warto było, żyję szczęśliwiej niż właściciele KFC i mD
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | > . Obywatelom ze zrujnowanymi budżetami domowymi Suski mówi, że jak> >wzięli, to niech spłacają.> Umorzenie długów Porozumienia Centrum to normalna procedura w przypadku nieściągalnych długów - tłumaczył Jarosław Kaczyński, kiedyś prezes PC.> www.rp.pl/(*)edura-czy-skandaliczna-decyzja> Czy PO coś z tym zrobiła? Nic.Licząc (i słusznie) na wzajemność.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Przepraszam, a co jest złego w proszeniu ustosunkowanego kolegi o pomoc w trudnej chwili?
To raz.
Dwa, dane udostępnione oraz pozyskane z naruszeniem prawa nie są wiarygodnym źródłem informacji. Czy panowie wywołani do tablicy ustosunkowali się jakoś do tego przerobionego ręcznie zrzutu z ekranu?
Tomasz Sztejka
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|