Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mały byłem, bałem się.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
18-07-2011 19:48Sicza (31 punktów)Mały byłem, bałem się.
Ocena 18 na 18
Jestem z rocznika 1973. Jeżeli pozwolicie, przedstawię moje wspomnienia z lekcji religii. Byłem w pierwszej klasie podstawówki, a kościół znajdował się 40 metrów obok. Jako dziecko gówno miałem do gadania - po szkole szło się na obiad i potem do salki katechetycznej na religię. Babcia i jej siostra, moja Ciocia, które już nie żyją, ale które pokazały mi dobro w postaci pięknej, bo pełnego oddania rodzinie, wspierały mnie w tych katechezach. Cieszyły się, gdy chodziliśmy razem do kościoła, gdy z lekcji religii za 10 złotych (od Nich) przynosiłem jakiś obrazek i uczestniczyłem regularnie w katolickich obrządkach. Potem, po wielu latach, uświadomiłem sobie, że Ich podejście do innych ludzi było najpiękniejszą "religią", jaką poznałem.
Wróćmy do tematu, katechezę prowadziła stara siostra zakonna i JEDYNE co pamiętam do dziś, to wizja piekła. Jestem osobą o dużej wyobraźni. Byłem taki od dziecka. Opowieści, które słyszałem, jawiły się przed moimi oczami zwielokrotnione, kształtne i barwne. Pamiętam, gdy ze strachem myślałem, że "zgrzytanie zębów" to coś tak potwornego, że nie ma gorszej rzeczy. Opowieści o "smażeniu w smole" sprawiały, że bałem się mieć jakikolwiek grzech. MUSIAŁEM wierzyć, bo inaczej skończyłbym w piekielnym kotle. Ale...
nie czułem nic boskiego, Jezus był potworną, rozciągniętą na krzyżu legendą z posmakiem octu na ustach ("gąbka podetkana na włóczni"), a moje zaangażowanie polegało na klepaniu odpowiedniej ilości modlitw, których nie rozumiałem (pewnie jak każde dziecko). Komunia, mimo że "wpuszczałem Jezusa do swojego serca", była tremą, którą chciałem mieć ją już za sobą i obejrzeć prezenty w ciepłym rodzinnym gronie, tak odległym od ziejącego przerażeniem i zimnem kościoła. I tak moja "katolickość" stała się lękiem, obawą przed piekłem, diabłami i tą straszną, gorącą smołą. Bierzmowanie pamiętam jako wizyta z kumplami ze szkoły w kościele, gdzie miałem tylko pamiętać co powiedzieć i kiedy.

Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i człowieka, który myśli i szuka odpowiedzi, wiem że nie da się strachem wytworzyć miłości. Wiem, że to oczywiste, ale wiem też, że bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła. Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli, potrafiąc się nią dzielić. A Bóg... jeżeli w ogóle jakiś jest, to właśnie doceni.




Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

catseye (1381 punktów)
> I tak moja "katolickość" stała się lękiem, obawą przed piekłem, diabłami i tą straszną, gorącą smołą.

Niemal to samo mówi znana mi osoba, która właśnie dojrzewa do apostazji.

> wiem też, że bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła. Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli, potrafiąc się nią dzielić.

Nie wczytuję: chodzą do kościoła ze strachu, bo miłość jest w nich?
18-07-2011 21:41 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>> wiem też, że bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła. Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli, potrafiąc się nią dzielić.
>Nie wczytuję: chodzą do kościoła ze strachu, bo miłość jest w nich?
Chyba raczej: potrzeba chodzenia do kościoła wynika raczej ze strachu, a nie z miłości do boga, bo miłość tkwi w nas i nie potrzebuje ceremoniału.
Tak to zrozumiałam.
Sicza (31 punktów)
>>> wiem też, że bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła. Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli, potrafiąc się nią dzielić.
>>Nie wczytuję: chodzą do kościoła ze strachu, bo miłość jest w nich?
>Chyba raczej: potrzeba chodzenia do kościoła wynika raczej ze strachu, a nie z miłości do boga, bo miłość tkwi w nas i nie potrzebuje ceremoniału.
>Tak to zrozumiałam.

I taki był sens tej wypowiedzi. Choć może faktycznie - niezbyt jasno się wyraziłem.
lilith6 (179 punktów)
> ale wiem też, że bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła.
Nie przesadzałabym. Wiele ludzi nie do końca wierzy w piekło i ma wątpliwości co do samego boga ale i tak chodzą. Ulegają presji społecznej. Mąż, który nie ma najmniejszej ochoty wysłuchiwać kazań księdza dla świętego spokoju pójdzie na mszę, bo żona nalega. To polska tradycja narodowa, obowiązkowo pójść do kościoła w niedzielę. Takie katechetki straszące piekłem należałoby żywcem spalić na stosie, niech za życia się smażą.
18-07-2011 22:00 
 Ocena 3 na 3
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Takie katechetki straszące piekłem należałoby żywcem spalić na stosie, niech za życia się smażą.
Podpalisz ten stos?
rhotax7 (3947 punktów)
>Podpalisz ten stos?

www.youtube.com/watch?v=BZGa40Hl4zI
Z przyjemnością spalę wraz zawartością.
Sicza (31 punktów)
>> ale wiem też, że bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła.
>Nie przesadzałabym. Wiele ludzi nie do końca wierzy w piekło i ma wątpliwości co do samego boga ale i tak chodzą. Ulegają presji społecznej. Mąż, który nie ma najmniejszej ochoty wysłuchiwać kazań księdza dla świętego spokoju pójdzie na mszę, bo żona nalega. To polska tradycja narodowa, obowiązkowo pójść do kościoła w niedzielę. Takie katechetki straszące piekłem należałoby żywcem spalić na stosie, niech za życia się smażą.
>
Jakże sensu nabiera pojęcie "świętego spokoju" w tej sytuacji. I jakże płytką jawi się tradycja...
19-07-2011 07:20 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>... ale i tak chodzą. Ulegają presji społecznej.

Upraszczasz. Pomijasz większość istotnych przyczyn.

>Takie katechetki straszące piekłem należałoby żywcem spalić na stosie, niech za życia się smażą.

Niektóre z nich myślą to samo o ateistach, więc w tym względzie jesteście siebie warte.
-
19-07-2011 08:42 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Takie katechetki straszące piekłem należałoby żywcem spalić na stosie, niech za życia się smażą.
Kategorycznie protestuję. Stosy i pokrewne utensylia to zabawki kościelne, nie ateistyczne.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
rhotax7 (3947 punktów)
>Kategorycznie protestuję. Stosy i pokrewne utensylia to zabawki kościelne, nie ateistyczne.
W 100% popieram i proponuję kierować klechów i teologów na obozy reedukacyjne gdzie by musieli przepisywać ręcznie Boga Urojonego i wybrane artykuły z Racjonalisty.
Osoby u których wiara i tak by się utrzymywała pomimo ateizacji mogłyby trafiać na leczenie klimatyczne na Antarktydę.
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i człowieka, który myśli i szuka odpowiedzi, wiem że nie da się strachem wytworzyć miłości.
Bo nie o miłość w tym wszystkim chodzi.
>Wiem, że to oczywiste, ale wiem też, że bez potworności piekła
>ludzie nie chodziliby do kościoła.
Ludzie chodzą do kościoła ze względu na niebo i świecidełka, piekło poważnie traktują tylko dzieci (wiem też coś o tym)
>Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli,
>potrafiąc się nią dzielić. A Bóg... jeżeli w ogóle jakiś jest, to właśnie doceni.
Niema żadnego, docenmy się sami.
Sicza (31 punktów)
>>Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i człowieka, który myśli i szuka odpowiedzi, wiem że nie da się strachem wytworzyć miłości.
>Bo nie o miłość w tym wszystkim chodzi.
>>Wiem, że to oczywiste, ale wiem też, że bez potworności piekła
>>ludzie nie chodziliby do kościoła.
>Ludzie chodzą do kościoła ze względu na niebo i świecidełka, piekło poważnie traktują tylko dzieci (wiem też coś o tym)
>>Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli,
>>potrafiąc się nią dzielić. A Bóg... jeżeli w ogóle jakiś jest, to właśnie doceni.
>Niema żadnego, docenmy się sami.
>
To też już wiem. Dziękuję za zrozumienie.
FemiRenia (12 punktów)
>Jestem z rocznika 1973.
A ja jestem z rocznika 1968. Moje pokolenie jeszcze trudniej musi przepracować obłudę KK. W tamtych czasach - mojego dzieciństwa sporo księży faktycznie wspomagało Solidarność i ruch oporu przeciw komunie. Pamiętam jeszcze aktywistów partyjnych bywających na niedzielnych mszach. Ubolewam nad faktem, że ci którzy niegdyś pomagali narodowi wyzwolić się z jednego totalitaryzmu w chwili obecnej sami tworzą inny - z pewnością nie mniej groźny. Ba, posługują się metodami bardzo podobnymi lub takimi samymi, a miłości od tych działań jak nie było tak i nie przybywa. Bardzo to smutne, że tak w stosunku do ustroju komunistycznego, KK, jak i wyborów politycznych pozostaje wybór mniejszego zła.
damiang (226 punktów)
Oczywiście nie można ująć niektórym księżom zasług w walce z komuną. Jakże uwielbiany przez 98% PRAWDZIWYCH polaków Papież, Ojciec Święty, Jan Paweł II, Święty, Przenajświętszy, Karol Wojtyła, również oklaskiwany jest za swój wkład w rozpad totalitaryzmu.
Jednak pamiętajmy, że oni wszyscy mieli w tym swój interes. Zgadujmy, kiedy KK w Polsce żyło się lepiej, w PRL czy dziś?
soad (49 punktów)
>Oczywiście nie można ująć niektórym księżom zasług w walce z komuną. Jakże uwielbiany przez 98% PRAWDZIWYCH polaków Papież, Ojciec Święty, Jan Paweł II, Święty, Przenajświętszy, Karol Wojtyła, również oklaskiwany jest za swój wkład w rozpad totalitaryzmu.
>Jednak pamiętajmy, że oni wszyscy mieli w tym swój interes. Zgadujmy, kiedy KK w Polsce żyło się lepiej, w PRL czy dziś?

No właśnie problem polega na tym, że KK jest jak kot który spada na cztery łapy. Wtedy było świetnie, gdy było się sumieniem i duszą narodu z pełnymi kościołami wiernych, ale teraz z możliwością posiadania majątku i dotacjami z budżetu też jest świetnie.
diogenes (42753 punktów)
>bez potworności piekła ludzie nie chodziliby do kościoła.

Jest coś gorszego, niż wyobrażenie piekła. To nawyk bezmyślnego robienia czegokolwiek, a zwłaszcza - myślenia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
fiedorek.t (5805 punktów)
>Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i człowieka, który myśli i szuka odpowiedzi, wiem że nie
>da się strachem wytworzyć miłości. Wiem, że to oczywiste, ale wiem też, że bez potworności piekła
>ludzie nie chodziliby do kościoła. Bo miłość jest w nas i to jest najważniejsze, żebyśmy żyli,
>potrafiąc się nią dzielić. A Bóg... jeżeli w ogóle jakiś jest, to właśnie doceni.
>
Natomiast ja,rocznik75,mam nieco inne wspomnienia.Nigdy nie miałem jakiś irracjonalnych lęków z powodu piekła,byłem "skazany na niebo".Dzięki wpływom mojej babci jako 8-letni smyk zostałem ministrantem.Tygodniami wstawałem raniutko,by służyć w pierwszej mszy,nie wspomnę o większych uroczystościach.Krok po kroku,ta bogobojna istota,zmieniała mnie żarliwego wyznawcę i obrońcę wiary.Broszury,rozmowy,wspólne modlitwy.W swej dziecięcej wyobrazni już widziałem się na chmurce obok pogodnego brodacza.Słyszałem nawet jak z wielką nadzieją w głosie,mowiła do mamy:"może zostanie księdzem?"Jakże okrutnie się myliła!Dorastałem i zadawałem więcej i więcej pytań,aż w pewnym momencie uświadomiłem sobie,że nie wierzę.Nie musimy ufać jakiemuś bogu,żeby stać się dobrymi ludzmi,żeby kochać i być kochanym.Ludzka potrzeba chodzenia do kościoła to w większości przypadków tylko przyzwyczajenie,tym samym zgadzam się z moimi przedmówcami."Kochanie,na którą idziemy dziś do kościoła?Nie wiem,może na 18?O,to zdąże sie trochę poleczyć po wczorajszym!"Takie dialogi to w wielu rodzinach standard,byłem świadkiem owych.Po kilku "klinach",chęć pójścia na modlitwę uchodzi,bo większym piekłem od samego piekła jest kac. Miłość do ludzi i świata mamy w genach,strach jedynie ją tłumi.
slik (20011 punktów)
>Jestem z rocznika 1973. Jeżeli pozwolicie,

Pierwszy dzień czteroletniego Dave w katolickiej szkole

www.youtube.com/watch?v=W_rx1Ex2FqY

Mam kuzyna w tym wieku - jego umysł, chłonie wszystko jak gąbka. Na szczęście ma wujka, dzięki któremu dowiedział się, że nie wszystko co mówią dorośli jest prawdą

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365