 |
Dowód na istnienie Przyczyny Pierwszej. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-06-2013 08:42 | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) | Dowód na istnienie Przyczyny Pierwszej.
-16 na 16 | Coś dla matematyków.
Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność, to czy minus nieskończoność jest liczbą, czy pojęciem?Uważam, że minus nieskończoność nie może być liczbą bo liczbą jest 1, 2 itd. Jeżeli minus nieskończoność jest pojęciem, to pojęcie jest początkiem ciągu liczb. Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Coś dla matematyków. >Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność, to czy minus nieskończoność jest >liczbą, czy pojęciem?Uważam, że minus nieskończoność nie może być liczbą bo liczbą jest 1, 2 itd. >Jeżeli minus nieskończoność jest pojęciem, to pojęcie jest początkiem ciągu liczb. >Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego. >
Problem jest taki, że w przyrodzie nie istnieją pojęcia, tylko obiekty, a nieskończoności jako takiej się nie udało w przyrodzie znaleźć. Znalazło się tylko bardzo, bardzo, bardzo duże rzeczy, których jakieś parametry opisane liczbowo nieźle mogą być opisane pojęciowo matematyczną nieskończonością.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
 | -9 na 9 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Problem jest taki, że w przyrodzie nie istnieją pojęcia, tylko obiekty, a nieskończoności jako takiej się nie udało w przyrodzie znaleźć.
Problem jest w tym, że nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie - skąd się wzieła przyroda? Więc, co Cię uprawnia do twierdzenia, że w przyrodzie istnieją tylko obiekty? Dalej, jeżeli w przyrodzie nie odnaleziono nieskończoności, to dla czegp matematycy nią się posługują?
>Znalazło się tylko bardzo, bardzo, bardzo duże rzeczy, których jakieś parametry opisane liczbowo nieźle mogą być opisane pojęciowo matematyczną nieskończonością.
Czyli według Ciebie te " jakieś parametry" są obiektem a nie pojęciem?
|
|
|  | 9 na 9 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Problem jest w tym, że nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie - skąd się wzięła przyroda? Więc, co Cię uprawnia do twierdzenia, że w przyrodzie istnieją tylko obiekty?
Nie jestem w stanie wnioskować o czymkolwiek bez jakichkolwiek o tym danych. Nie mamy żadnych danych o istnieniu w przyrodzie czegokolwiek co NIE JEST obiektem, więc na zasadach logiki, zakłada się, że to coś nie istnieje dopóki się tego nie udowodni. Odpowiedź na pytanie skąd wzięła się przyroda nie jest do tego potrzebna.
Dodatkowo, Pan też nie wie, skąd wzięła się przyroda, a przy "wielkich niewiadomych" najlepiej używać wyjaśnień, które są najprostsze. Pana rozwiązanie z bogiem prowadzi do oklepanego już i znanego nawet gimnazjalistom nieskończonego regresu.
>Dalej, jeżeli w przyrodzie nie odnaleziono nieskończoności, to dla czegp matematycy nią się posługują?
Bo jest przydatnym przybliżeniem i dzięki niemu da się tworzyć teorie, które dobrze odpowiadają temu, co występuje w przyrodzie. W ogóle ludzie zajmują się matematyką, bo jest przydatna.
>Czyli według Ciebie te " jakieś parametry" są obiektem a nie pojęciem?
Parametrem czarnej dziury jest jej masa. Czy masa jest obiektem ? W myśl tego, co chcę przekazać, nie, bo obiektem jest tu czarna dziura.
Zasadniczą różnicą między parametrem a pojęciami jest tu to, że parametry są w dość dobry sposób mierzalne, definiowalne i da się je przypisać istniejącym w przyrodzie obiektom.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | -5 na 5 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Dodatkowo, Pan też nie wie, skąd wzięła się przyroda, a przy "wielkich niewiadomych" najlepiej używać wyjaśnień, które są najprostsze. Pana rozwiązanie z bogiem prowadzi do oklepanego już i znanego nawet gimnazjalistom nieskończonego regresu.
Ja wiem skąd się wzięła przyroda - stworzył ja Bóg. Jeżeli zaś chodzi o najprostsze rozwiązania, to się zgadzam, bo po co komplikować sobie życie skoro i tak jest samo w sobie skomplikowane. Wystarczy przyjąć, że na skomplikowane pytania można znaleźć proste odpowiedzi.
>Bo jest przydatnym przybliżeniem i dzięki niemu da się tworzyć teorie, które dobrze odpowiadają temu, co występuje w przyrodzie.
Jeżeli nieskończoność jest przydatnym przybliżeniem, dzięki któremu da się tworzyć teorie, to dlaczego pojęcie Boga nie może być takim przydatnym przybliżeniem?
>Parametrem czarnej dziury jest jej masa. Czy masa jest obiektem ? W myśl tego, co chcę przekazać, nie, bo obiektem jest tu czarna dziura.
Parametrem czarnej dziury jest masa. Poniżej pisze Pan, że parametry są w dość dobry sposób mierzalne i definiowalne. To niech Pan poda ciężar tej masy lub ją zdefiniuje. >Zasadniczą różnicą między parametrem a pojęciami jest tu to, że parametry są w dość dobry sposób mierzalne, definiowalne i da się je przypisać istniejącym w przyrodzie obiektom.
|
|
| | |  | 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Ja wiem skąd się wzięła przyroda - stworzył ja Bóg. Jeżeli zaś chodzi o najprostsze rozwiązania, to się zgadzam, bo po co komplikować sobie życie skoro i tak jest samo w sobie skomplikowane. Wystarczy przyjąć, że na skomplikowane pytania można znaleźć proste odpowiedzi.
To nie jest w żaden sposób prosta odpowiedź, ani nawet sensowna, bo prowadzi do opisanego wcześniej nieskończonego regresu. Wszystkie odpowiedzi rodzące takie same pytania nie są odpowiedziami.
Poza tym, Pan nie wie. Panu się wydaje, co najwyżej Pan postuluje. Żeby wiedzieć, trzeba pomierzyć, udowodnić, opisać.
>Jeżeli nieskończoność jest przydatnym przybliżeniem, dzięki któremu da się tworzyć teorie, to dlaczego pojęcie Boga nie może być takim przydatnym przybliżeniem?
Może być przybliżeniem, owszem. Jednak nieskończoność jest tu przydatnym przybliżeniem, bo jego stosowanie w SPÓJNY sposób tłumaczy wiele rzeczy, podczas gdy postulat boga namnaża jedynie pytania.
>Parametrem czarnej dziury jest masa. Poniżej pisze Pan, że parametry są w dość dobry sposób mierzalne i definiowalne. To niech Pan poda ciężar tej masy lub ją zdefiniuje.
Podam w przybliżeniu - bardzo dużo. Dokładnie Panu nie podam, bo astrofizyka nie jest moim konikiem. Możemy pójść w drugą stronę : najmniejszą odległością, jaka ma fizyczny sens jest odległość Plancka. Jeśli będziemy schodzili z odległościami coraz niżej, co matematycznie byłoby równoważne przejściu granicznemu do +nieskończoności ciągu 1/x (na przykład) fizycznie rzecz biorąc, doszlibyśmy do długości Plancka. Matematycznie do 1/nieskończoność, czyli 0.
Nieskończoność jako taka nie istnieje, istnieje "fizyczna" granica matematycznego ciągu liczbowego.
Poza tym, niech Pan stosuje odpowiednią terminologię. Ciężar a masa to nie to samo.
> >>Zasadniczą różnicą między parametrem a pojęciami jest tu to, że parametry są w dość dobry sposób mierzalne, definiowalne i da się je przypisać istniejącym w przyrodzie obiektom.
"W dość dobry sposób" czyli mierzalne z jakąś niepewnością.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | |  | -5 na 5 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Wszystkie odpowiedzi rodzące takie same pytania nie są odpowiedziami.
Jeżeli ktoś mnie zapyta - co sądzę o MajkelSS? Ja odpowiem, że jest to człowiek, który poszukuje (tak naprawdę uważam). Czy z tej odpowiedzi mogą się zrodzić takie same pytania?
>Poza tym, Pan nie wie. Panu się wydaje, co najwyżej Pan postuluje. Żeby wiedzieć, trzeba pomierzyć, udowodnić, opisać.
Żeby postulować, trzeba być przekonanym o swoich postulatach. Jeżeli Pan nie byłby przekonany o tym, że chce wypić herbatę, to by Pan jej nie zamówił w restauracji.
>Może być przybliżeniem, owszem. Jednak nieskończoność jest tu przydatnym przybliżeniem, bo jego stosowanie w SPÓJNY sposób tłumaczy wiele rzeczy, podczas gdy postulat boga namnaża jedynie pytania.
Ja cały czas zadaję tylko jedno pytanie - co jest początkiem wszystkiego? Gdzie Pan widzi mnogość pytań?
>Nieskończoność jako taka nie istnieje, istnieje "fizyczna" granica matematycznego ciągu liczbowego.
Pan jedynie użył innej definicji nieskończoności i raz Pan twierdzi, że ona nie istnieje a za drugim razem twierdzi, że jednak istnieje.
>Poza tym, niech Pan stosuje odpowiednią terminologię. Ciężar a masa to nie to samo. >
Masa to ilość materii w obiekcie fizycznym (jeżeli nie, to niech Pan mnie poprawi). Nauka twierdzi, że materię można zważyć. Więc jeżeli materia ma wagę, czyli ciężar, to masa jest ilością ciężaru w obiekcie fizycznym. Wynika, że masa to ciężar.
>"W dość dobry sposób" czyli mierzalne z jakąś niepewnością.
Czyli zakłada Pan niepewność, a większość tu piszących jest pewna swoich racji.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli ktoś mnie zapyta - co sądzę o MajkelSS? Ja odpowiem, że jest to człowiek, który poszukuje (tak naprawdę uważam). Czy z tej odpowiedzi mogą się zrodzić takie same pytania?
>Żeby postulować, trzeba być przekonanym o swoich postulatach. Jeżeli Pan nie byłby przekonany o tym, że chce wypić herbatę, to by Pan jej nie zamówił w restauracji.
Jest Pan niewątpliwie przekonany o słuszności swoich postulatów, ale są one dość nielogiczne i stąd spotyka się Pan z dezaprobatą ludzi z tego forum.
Przykład z herbatą (nadużywany przez Pana w tym, jak i innych wątkach) jest o tyle nietrafiony, że logika, która stoi za herbatą jest tu kompletnie binarna (kupuję/nie kupuję). Przykład z najlepszą herbatą też jest mocno nie trafiony, bo nie zdefiniował Pan kryteriów, względem jakich mierzyć będziemy tę dobroć herbaty.
Co do pierwszego Pana zdania, nie mam kompletnie pojęcia, o co Panu chodzi.
>Ja cały czas zadaję tylko jedno pytanie - co jest początkiem wszystkiego? Gdzie Pan widzi mnogość pytań?
Pan odpowiada na pytanie hipotezą o bogu, a to już namnaża kolejnych pytań. Nieskończony regres, po raz n-ty.
Poza tym, większość ludzi na tym forum odpowiada na pytanie o początek wszystkiego w sposób następujący : "Nie mam pojęcia jak to się zaczęło, ale z dużym prawdopodobieństwem nie było to spowodowane przez boga".
>Pan jedynie użył innej definicji nieskończoności i raz Pan twierdzi, że ona nie istnieje a za drugim razem twierdzi, że jednak istnieje.
Kompletnie Pan nie załapał co chce przekazać. Nieskończoność matematyczna jest abstraktem, który przybliża dobrze graniczne wartości, które występują w przyrodzie. To te "fizyczne nieskończoności".
>Masa to ilość materii w obiekcie fizycznym (jeżeli nie, to niech Pan mnie poprawi).
Masa to miara bezwładności w ruchu prostoliniowym.
>Nauka twierdzi, że materię można zważyć. Więc jeżeli materia ma wagę, czyli ciężar,
Ciężar to wartość siły przyciągania.
>Czyli zakłada Pan niepewność, a większość tu piszących jest pewna swoich racji. >
Niepewność w sensie metrologii to liczbowy przedział, w jakim może się znajdować wartość mierzona. Ni jak nie ma się do pewności/niepewności wypowiadanych sądów. Podobnie jak Pan jest przeświadczony o słuszności swoich tez, tak samo ludzie tutaj są przekonani o swoich. Nie ma tu nic dziwnego.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Przykład z herbatą (nadużywany przez Pana w tym, jak i innych wątkach) jest o tyle nietrafiony, że logika, która stoi za herbatą jest tu kompletnie binarna (kupuję/nie kupuję). Przykład z najlepszą herbatą też jest mocno nie trafiony, bo nie zdefiniował Pan kryteriów, względem jakich mierzyć będziemy tę dobroć herbaty.
To znaczy, że według Pana, jeżeli Pan nie chce wypić herbaty, to i tak ją Pan zamawia w restauracji? Tak na wszelki wypadek, jakby Panu się zachciało? Co do kwestii najlepszej herbaty, to gdyby Pan przeczytał cały wątek, to dowiedziałby się Pan, że znalazła się osoba, która podjęła się wyzwania i ta osoba sama z siebie poruszyła kwestię kryteriów, mimo że ja o nich nie napisałem. Wynika z tego, że są osoby, którym wszystkiego nie trzeba wyjaśnić, bo sami wiedzą o co chodzi.
>Poza tym, większość ludzi na tym forum odpowiada na pytanie o początek wszystkiego w sposób następujący : "Nie mam pojęcia jak to się zaczęło, ale z dużym prawdopodobieństwem nie było to spowodowane przez boga".
Jeszcze nikt na tym forum, odpowiadając na moje posty nie użył sformułowania - nie mam pojęcia, tylko wszyscy z góry negują moją teorię. Nawet sformułowania - z dużym prawdopodobieństwem nie uświadczyłem. A wie Pan dlaczego? Bo duże prawdopodobieństwo to nie to samo co pewność. Ja jestem pewny swojej teorii i chyba mi tego zazdrościcie.
>>Masa to ilość materii w obiekcie fizycznym (jeżeli nie, to niech Pan mnie poprawi). >Masa to miara bezwładności w ruchu prostoliniowym.
I znowu różne definicje jednego pojęcia. Nic dziwnego, że na świecie panuje chaos.
>>Nauka twierdzi, że materię można zważyć. Więc jeżeli materia ma wagę, czyli ciężar, >Ciężar to wartość siły przyciągania.
To co mierzy się w gramach?
>Podobnie jak Pan jest przeświadczony o słuszności swoich tez, tak samo ludzie tutaj są przekonani o swoich. Nie ma tu nic dziwnego.
Tyle tylko, że z takiej przesłanki nic nie wynika. Mogę wnioskować, że niedługo człowiek będzie posługiwał się nowoczesna technologią siedząc na drzewie. Czy to jest według Pana rozwój?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >To znaczy, że według Pana, jeżeli Pan nie chce wypić herbaty, to i tak ją Pan zamawia w restauracji? Tak na wszelki wypadek, jakby Panu się zachciało? >Co do kwestii najlepszej herbaty, to gdyby Pan przeczytał cały wątek, to dowiedziałby się Pan, że znalazła się osoba, która podjęła się wyzwania i ta osoba sama z siebie poruszyła kwestię kryteriów, mimo że ja o nich nie napisałem. Wynika z tego, że są osoby, którym wszystkiego nie trzeba wyjaśnić, bo sami wiedzą o co chodzi.
Jeśli nie chcę kupować herbaty, nie kupuję herbaty. Jeśli zechcę kupić herbatę, kupuję herbatę. Niech Pan nie sprowadza pytań o sens istnienia do herbaty. Nie jest to dobry przykład.
>Jeszcze nikt na tym forum, odpowiadając na moje posty nie użył sformułowania - nie mam pojęcia, tylko wszyscy z góry negują moją teorię.
Bo zawiera pomysł ze stwórcą.
>Nawet sformułowania - z dużym prawdopodobieństwem nie uświadczyłem. A wie Pan dlaczego? Bo duże prawdopodobieństwo to nie to samo co pewność. Ja jestem pewny swojej teorii i chyba mi tego zazdrościcie.
To jest Pan ogromnym ignorantem z powodu swojej stuprocentowej pewności czegoś, co jest nieweryfikowalne.
Ogromnie bliskie zera prawdopodobieństwo można przyjąć za zerowe. To tak jak z tymi nieskończonościami i przejściami granicznymi, których Pan kompletnie nie rozumie.
>I znowu różne definicje jednego pojęcia. Nic dziwnego, że na świecie panuje chaos.
Podałem jedną definicję. Gdzie tu brak spójności ?
>To co mierzy się w gramach?
Masę. Wyprzedzając dalsze pytanie - robi się to na podstawie pomiaru siły ciężkości (pomiar niebezpośredni) albo rezystancji/siły elektromotorycznej w przetwornikach piezoelektrycznych. Przyroda nie wyposażyła nas wprost w "masomierze".
>Tyle tylko, że z takiej przesłanki nic nie wynika. Mogę wnioskować, że niedługo człowiek będzie posługiwał się nowoczesna technologią siedząc na drzewie. Czy to jest według Pana rozwój? >
Nie, to jest Pana teza. Dodatkowo niczym nie poparta. Co to ma do rzeczy jeśli chodzi o jakiekolwiek udowadnianie czegokolwiek ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Podałem jedną definicję. Gdzie tu brak spójności ?
Żeby mówić o spójności wypadałoby podać wszystkie definicje, wtedy można wspólnie wybrać jedną, która stanowi kompromis. Ale rozumiem, że Pan nie jest wstanie podać wszystkich definicji, bo nawet Pan nie wie, że właśnie teraz ktoś stworzył nową.
>Masę. Wyprzedzając dalsze pytanie - robi się to na podstawie pomiaru siły ciężkości (pomiar niebezpośredni) albo rezystancji/siły elektromotorycznej w przetwornikach piezoelektrycznych.
To trochę dziwne, jeżeli masę waży się w gramach, to wystarczy wziąć odważnik i położyć na drugiej szali wagi, przy założeniu, że na pierwszej znajduje się masa. Oczywiście powie mi Pan, że inaczej waży się masę Czarnych Dziur a inaczej masę marchewki. To proszę wprowadzić różne pojęcia, żeby się nie mieszały. Na tym właśnie polega współczesna nauka: jeden obiekt definiuję się na kilka sposobów, a później manipuluje się definicjami. Jak komu wygodnie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Żeby mówić o spójności wypadałoby podać wszystkie definicje, wtedy można wspólnie wybrać jedną, która stanowi kompromis. Ale rozumiem, że Pan nie jest wstanie podać wszystkich definicji, bo nawet Pan nie wie, że właśnie teraz ktoś stworzył nową.
Nie ma wszystkich definicji, bo jest ta jedna, fizyczna, poparta aparatem matematycznym. Cała reszta to jakieś potoczne rozumienie teorii fizycznej.
> To trochę dziwne, jeżeli masę waży się w gramach, to wystarczy wziąć odważnik i położyć na drugiej szali wagi, przy założeniu, że na pierwszej znajduje się masa. >Oczywiście powie mi Pan, że inaczej waży się masę Czarnych Dziur a inaczej masę marchewki. To proszę wprowadzić różne pojęcia, żeby się nie mieszały. Na tym właśnie polega współczesna nauka: jeden obiekt definiuję się na kilka sposobów, a później manipuluje się definicjami. Jak komu wygodnie.
A skąd stwierdzić, że drugi odważnik waży akurat x-gramów ? Stwierdzono na podstawie wzorca w Instytucie Miar i Wag (tam leży kawałek materiału podpisany "1 kg", a gram to tysięczna jego część).
A ten wzorzec pomierzono na podstawie pośrednich pomiarów ciężaru tego obiektu (a nie wprost jego masy, bo jak już mówiłem, tego nie mierzymy).
Nie proszę Pana, jeden obiekt definiuje się na jeden sposób. Dalsze definicje tego obiektu wprowadzane są przez ludzi, którzy nie znają bądź nie rozumieją tej pierwszej definicji. Dodam, że kolejne są tylko redukcją tej pierwotnej, matematycznej i spójnej z resztą fizyki.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Nauka twierdzi, że materię można zważyć. Więc jeżeli materia ma wagę, czyli ciężar, to masa jest ilością ciężaru w obiekcie fizycznym.
> Wynika, że masa to ciężar.
???????????????
Wynika tylko jedno =absolutnie nie wiesz , o czym piszesz. Płodzisz alogiczne nonsensy.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | |  | 13 na 13 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Dodatkowo, Pan też nie wie, skąd wzięła się przyroda, a przy "wielkich niewiadomych" najlepiej używać wyjaśnień, które są najprostsze. Pana rozwiązanie z bogiem prowadzi do oklepanego już i znanego nawet gimnazjalistom nieskończonego regresu. >Ja wiem skąd się wzięła przyroda - stworzył ja Bóg.
A który konkretnie? Jeden czy może grupowo? Skąd się wziął bóg/bogowie? I skąd wiadomo, że to bóg, możne on/ona/ono samo za boga się wcale nie uważa? Co o nim wiesz i skąd to wiesz?
Pierwsza Przyczyna to wytrych dla leniwych, nic o niej nie wiemy, nie ma podstaw żeby łączyć ją z jakąkolwiek znaną religią i zakładać, że ma jakikolwiek wpływ na wszechświat w chwili obecnej, o takim pypciu na nosie wszechświata jak ziemia i jej mieszkańcy nie wspominając. Pierwsza Przyczyna kilkaset lat temu była twórcą ziemi, piekła i nieboskłonu, na którym ponalepiała gwiazdy, wraz z postępem nauki musiała się schować aż za Wielki Wybuch. Jakaś mała i tchórzliwa ta przyczyna.
Jak powiem "przyrodę stworzył Mały Kwantowy Króliczek za pomocą Pierwszego Pięrdnięcia", jest to twierdzenie tak samo mocne, jak Twój bóg. A o ileż bardziej urocze! Mały Króliczek, SO SWEET!
>Jeżeli zaś chodzi o najprostsze rozwiązania,
Mylisz "najprostsze" z "najprymitywniejszym i nie wymagającym wysiłku umysłowego".
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Problem jest w tym, że nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie - skąd się wzieła przyroda? Więc, co Cię uprawnia do twierdzenia, że w przyrodzie istnieją tylko obiekty?
To jest pytanie bezsensowne. Jak powstała? Nad tym można dywagować. "Skąd się wzięła" zakłada istnieje jakiegoś miejsca w którym była, zanim pojawiła się w naszym wymiarze.
>Dalej, jeżeli w przyrodzie nie odnaleziono nieskończoności, to dla czegp matematycy nią się posługują?
Najpierw pokaż nam w przyrodzie linię. Albo chociaż trójkąt. O, trójką jest skończony, będzie łatwiej. Bez trójkąta nie ma trygonometrii,którą posługują się jak na bardziej praktycznie i na co dzień np. inżynierowie. Dlaczego więc nie widać w naturze trójkątów?
Matematyka to nie nauka, nie zajmuje się opisywaniem rzeczywistości lecz jest narzędziem służącym do tego opisania. Czasami też protezą, jak pojecie nieskończoności własnie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | -2 na 2 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>"Skąd się wzięła" zakłada istnieje jakiegoś miejsca w którym była, zanim pojawiła się w naszym wymiarze.
>Najpierw pokaż nam w przyrodzie linię. Albo chociaż trójkąt. >O, trójką jest skończony, będzie łatwiej. Bez trójkąta nie ma trygonometrii,którą posługują się jak na bardziej praktycznie i na co dzień np. inżynierowie. Dlaczego więc nie widać w naturze trójkątów?
Gdzie w przyrodzie widać trójkąt? Proste pytanie. Człowiek spojrzał nocą na bezchmurne niebo i połączył ze sobą trzy widoczne gwiazdy. W tej samej chwili stworzył też linię.
>Matematyka to nie nauka, nie zajmuje się opisywaniem rzeczywistości lecz jest narzędziem służącym do tego opisania. Czasami też protezą, jak pojecie nieskończoności własnie.
Ciekawe co na to matematycy? Odważna teza, tyle tylko, że tylko nauka posługuje się narzędziami.
|
|
| | |  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Gdzie w przyrodzie widać trójkąt? Proste pytanie. Człowiek spojrzał nocą na bezchmurne niebo i połączył ze sobą trzy widoczne gwiazdy. W tej samej chwili stworzył też linię.
Nie stworzył, wyobraził sobie. Tam nie ma żadnego trójkąta. Jak mi przyniesiesz trójkąt - dwuwymiarową figurę geometryczną - to wtedy możemy porozmawiać.
I jak już, to wyobraził sobie odcinek. Zdecyduj się, pamiętasz coś jeszcze ze szkolnej matematyki czy już zupełnie nic? Co to jest prosta, półprosta, odcinek, styczna, sieczna? No wiesz, cała ta UMOWNA systematyka?
>>Matematyka to nie nauka, nie zajmuje się opisywaniem rzeczywistości lecz jest narzędziem służącym do tego opisania. Czasami też protezą, jak pojecie nieskończoności własnie. >Ciekawe co na to matematycy?
Ci których znam zgadzają się, że matematyka to narzędzie nauki.
>Odważna teza,
Wcale nie. Truizm.
> tyle tylko, że tylko nauka posługuje się narzędziami.
Jakimi narzędziami posługuje się matematyka? Jak się falsyfikuje odkrycia matematyczne? Co to jest odkrycie, obserwacja i eksperyment w matematyce?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Nie stworzył, wyobraził sobie. Tam nie ma żadnego trójkąta. Jak mi przyniesiesz trójkąt - dwuwymiarową figurę geometryczną - to wtedy możemy porozmawiać.
Po co mam Ci przynosić. Weź sobie kartkę i ołówek, na tej kartce narysuj trzy punkty i połącz te punkty liniami. To jest trójkąt.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Andrzej M. (102 punktów) | > >Nie stworzył, wyobraził sobie. Tam nie ma żadnego trójkąta. Jak mi przyniesiesz trójkąt - dwuwymiarową figurę geometryczną - to wtedy możemy porozmawiać.> Po co mam Ci przynosić. Weź sobie kartkę i ołówek, na tej kartce narysuj trzy punkty i połącz te punkty liniami. To jest trójkąt.Tak naprawdę, to nie będzie trójkąt. To tylko jego graficzna reprezentacja, trójkąt jest pojęciem abstrakcyjnym, nie ma grubości a jego boki są idealne (czego nie można powiedzieć o śladzie grafitu na kartce). W rzeczywistości idealny trójkąt nie istnieje (w tym jest podobny bogom  ), to tylko pojęcie, które pomaga nam kategoryzować rzeczywiste obiekty. Nazywanie rysunku na kartce trójkątem, to w rzeczywistości jedynie "skrót myślowy".
|
|
| | | | | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
> Tak naprawdę, to nie będzie trójkąt. To tylko jego graficzna reprezentacja, trójkąt jest pojęciem abstrakcyjnym, nie ma grubości a jego boki są idealne (czego nie można powiedzieć o śladzie grafitu na kartce). W rzeczywistości idealny trójkąt nie istnieje (w tym jest podobny bogom ), to tylko pojęcie, które pomaga nam kategoryzować rzeczywiste obiekty. Nazywanie rysunku na kartce trójkątem, to w rzeczywistości jedynie "skrót myślowy".> I właśnie dla tego zdecydowana większość ludzi używa skrótu myślowego - Bóg.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) |
>I właśnie dla tego zdecydowana większość ludzi używa skrótu myślowego - Bóg.
Skrót myślowy zakłada, że wszyscy myślą tak samo. Oczywiście taki świat to marzenie religiantów, ale rzeczywistość temu przeczy na każdym kroku. Na szczęście.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | |  | 3 na 3 | mateuszy (4 punktów) |
> Ciekawe co na to matematycy? Odważna teza, tyle tylko, że tylko nauka posługuje się narzędziami.Wywołany do tablicy postaram się odpowiedzieć. Z tego co wiem, matematycy w mówią tak (poprawcie mnie jeślli się myle, studia skończyłem dość dawno): - Część uważa, że badając matematykę badamy jakiś obiektywny fragment rzeczywistości. Takie twierdzenie słyszałem głównie z ust speców od matematyki dyskretnej. Ci też stosują na ogół najbardziej restrykcyjne reguły dotyczące dowodzenia, a więc odrzucają na przykład pojęcie nieskończoności czy dowodu niekonstrukcyjnego. - Inni mówią, że tak naprawdę badamy cechę wspólną naszych ludzkich umysłów. Taką opinie często słyszałem od ludzi od algebry. - Ci zajmujący się taką obliczeniową matematyką (analiza itp), którzy najchętniej sięgają po nieskończoności wszelkich rodzajów, liczby zespolone na ogół podpisują się pod stwierdzeniem, że to tylko użyteczne narzędzie stworzone przez ludzi do opisu świata. W świetle Waszej dyskusji oznacza to, że sami matematycy nie są zgodni, czy linia występuje w przyrodzie czy nie, i żadnego z tych sądów nie da się udowodnić ani przyjąć za pewnik. W efekcie, używanie matematyki do dowodzenia istnienia/nieistnienia boga (lub krasnoludków - nie spotkałem dowodu na istnienie boga w którym nie możnaby podpiąć krasnoludka w miejsce boga) wydaje mi się zajęciem jałowym  Ale rozumiem, że może kogoś bawić.
|
|
| | |  | | panTeista (6808 punktów) | >tylko nauka posługuje się narzędziami.
Fryzjer posługuje się narzędziami (np. grzebieniem). Więc to naukowiec?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
14 na 14 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.
Jeżeli jest tak jak piszesz, to Latający Potwór Spaghetti może być początkiem boga.
|
|
 | -15 na 15 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Jeżeli jest tak jak piszesz, to Latający Potwór Spaghetti może być początkiem boga. >
Tak, Latający Potwór Spaghetti jest początkiem Twojego boga, bo mojego nie.
|
|
|  | 13 na 13 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Tak, Latający Potwór Spaghetti jest początkiem Twojego boga, bo mojego nie. >
Te hipotetyczne praprzyczyny się negują. Która jest prawdziwa ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Te hipotetyczne praprzyczyny się negują. Która jest prawdziwa ?
To zależy, którą "hipotetyczną praprzyczynę" przyjmiesz.
|
|
12 na 12 | Jacholek (5699 punktów) |
>Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego. > Nie widzę tu żadnego związku logicznego. Liczby nie istnieją bynajmniej tylko dlatego że na początku istniały nieskończoności. Ewolucja pojęcia liczby pozwoliła dopiero na ukształtowanie się pojęcia liczb nieskończonych, których realność jest wątpliwa, są one jedynie bytami potencjalnymi, abstrakcyjnymi. W takim sensie też człowiek rozwinął pojęcie boga poprzez ekstrapolacje sił natury i porządku czasowego zdarzeń (mity kreacyjne).
|
|
 | -6 na 6 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Nie widzę tu żadnego związku logicznego. Liczby nie istnieją bynajmniej tylko dlatego że na początku istniały nieskończoności.
Ja nie twierdzę, że liczby istnieją bo na początku istniała nieskończoność, tylko mówię, że to człowiek tworząc ciąg liczbowy doszedł do nieskończoności, o czym mówisz poniżej. Dla tego ja uzurpuję sobie prawo do tego, aby na podstawie istnienia Wszechświata dowodzić istnienia Pierwszej Przyczyny, czyli Boga.
>Ewolucja pojęcia liczby pozwoliła dopiero na ukształtowanie się pojęcia liczb nieskończonych, których realność jest wątpliwa, są one jedynie bytami potencjalnymi, abstrakcyjnymi. W takim sensie też człowiek rozwinął pojęcie boga poprzez ekstrapolacje sił natury i porządku czasowego zdarzeń (mity kreacyjne). >
Jeżeli realność nieskończoności jest wątpliwa, to dlaczego matematycy ją stosują?
|
|
|  | 8 na 8 | Jacholek (5699 punktów) |
>Jeżeli realność nieskończoności jest wątpliwa, to dlaczego matematycy ją stosują? > Nieskończoność jest użytecznym pojęciem w sensie operacyjnym, np. gdy chcemy znaleźć asymptotę jakiegoś ciągu liczbowego czy udowodnić jego zbieżność (jak np w paradoksie Zenona z Elei).W tym samym sensie są pomocne liczby zespolone, które są tylko pewnym narzędziem matematycznym a nie stawiamy pytania czy one istnieją w naturze. Niemniej wyniki obliczeń dokonanych przy ich pomocy możemy konfrontować z realnością fizyczną. Przykłady można mnożyć w .. nieskończoność.
|
|
| |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Nieskończoność jest użytecznym pojęciem w sensie operacyjnym,
Jeżeli dla matematyki, która jest jedną z dziedzin opisujących materię, nieskończoność jest użytecznym pojęciem w sensie operacyjnym, to dlaczego ja nie mogę używać pojęcia Boga w celu opisania nie-materii?
|
|
| | |  | 6 na 6 | pawel_wr (4297 punktów) | > >to dlaczego ja nie mogę używać pojęcia Boga w celu opisania nie-materii?
Ponieważ Boga nie ma .
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli dla matematyki, która jest jedną z dziedzin opisujących materię, nieskończoność jest użytecznym pojęciem w sensie operacyjnym, to dlaczego ja nie mogę używać pojęcia Boga w celu opisania nie-materii?
Bo to pojęcie jest bezużyteczne.
|
|
| | | |  | -2 na 2 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Bo to pojęcie jest bezużyteczne. >
Mam wrażenie, że dlatego człowiek stworzył pojęcie "bezużyteczny" aby zbytnio się nie wysilać w kwestii trudnych pytań. Choć moje pytania są bardzo proste.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | pawel_wr (4297 punktów) | > Mam proste pytanie co to jest nic ?Nic to jest pół litra na trzech  Sorry za przytoczenie starego kawału budowlańców z minionej epoki , ale przed chwilą przeczytałem w całości wątek o ciężkości życia z powodu niemożności wyboru herbaty , i wprawiły mnie wypowiedzi Marka Witkowskiego w dobry humor.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | |  | | kogut59 (3090 punktów) | > > Mam proste pytanie co to jest nic ?Nic to jest pół litra na trzech  > Sorry za przytoczenie starego kawału budowlańców z minionej epoki ,> ale przed chwilą przeczytałem w całości wątek o ciężkości życia> z powodu niemożności wyboru herbaty , i wprawiły mnie> wypowiedzi Marka Witkowskiego w dobry humor.Sorry nic to trzy litery a bóg również trzy litery wiec bóg = nic  Tego kawału jeszcze nigdy nie słyszałem !
|
|
| | |  | 8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Nieskończoność jest użytecznym pojęciem w sensie operacyjnym, >Jeżeli dla matematyki, która jest jedną z dziedzin opisujących materię, nieskończoność jest użytecznym pojęciem w sensie operacyjnym, to dlaczego ja nie mogę używać pojęcia Boga w celu opisania nie-materii?
Bo definiujesz jedno abstrakcyjne pojęcie innym, którego jedna, spójna definicja nie istnieje.
Jaki bóg? Jakie ma cechy, wymiary, granice? I skąd to wszystko o nim wiesz?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Bo definiujesz jedno abstrakcyjne pojęcie innym, którego jedna, spójna definicja nie istnieje. >
Liczba jest też pojęciem abstrakcyjnym (tego dowiedziałem się od Was) a za jej pomocą opisuje się rzeczywistość, tworząc definicje obiektów.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Bo definiujesz jedno abstrakcyjne pojęcie innym, którego jedna, spójna definicja nie istnieje. >> >Liczba jest też pojęciem abstrakcyjnym (tego dowiedziałem się od Was) a za jej pomocą opisuje się rzeczywistość, tworząc definicje obiektów.
Wszyscy matematycy na świecie są zgodni co do tego jak czytać i interpretować liczby, co one oznaczają, jakie są zasady, poczynając od prostych działań, na wyższej matematyce kończąc. Umówili się i są zgodni, bo jest to przydatne a nawet konieczne. Każdy wie jak niewygodne potrafi być zderzenie dwóch systemów miar i wag, a co dopiero gdyby funkcjonowało kilka systemów matematycznych. Pewnie dalej pisałbyś na glinianych tabliczkach.
Co do tego czym jest bóg są na świecie setki milionów opinii. Wyznawcy jednej religii i tej samej denominacji nie mają na ten temat wspólnego zdania i nigdy nie mieli. W miarę rozrastania się ludzkiej populacji tylko rosła liczba wersji boga/demiurga. W miarę postępów nauki malała liczba systemów matematycznych, został jeden, efekt ogólnoludzkiego konsensusu.
Wierzący nie są w stanie się dogadać, bo koncepcja boga jest potrzebna ludziom tylko na gruncie emocjonalnym, do niczego innego nie służy, niczego nie wyjaśnia, za to wciskana do nauki tylko upośledza proces poznawania świata.
Matematycy się dogadali, bo wspólny język jest warunkiem rozwoju nauki, jest niezbędny i najbardziej użytecznym narzędziem jakie wymyśliła ludzkość. Każdy potrzebuje matematyki, nawet hómanista (nie poprawiać).
Bóg to nie jest ostateczna odpowiedź, to jest ostateczny knebel. Bóg to sprawił i koniec dyskusji!
Tylko dzięki odważnym ludziom, którzy zadali sobie pytanie "a co jeżeli to nie bóg? a jakby go nie było" leczysz się dziś skutecznymi lekami a nie wzywasz szamana, żeby odstraszył złe duchy (a możne wzywasz?). Dzięki ludziom którzy założyli, że nie ma żadnej siły nadnaturalnej, tylko prawa fizyki, masz ten komputer, którego używasz i masz dostęp do internetu.
Co Ci dała idea boga, poza usprawiedliwieniem umysłowego lenistwa?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
14 na 14 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność
Początkiem ciągu liczbowego jest pierwszy wyraz ciągu, a nie żadna minus nieskończoność.
Zbiór liczbowy, a ciąg liczbowy to są różne pojęcia w matematyce. Każdy ciąg liczbowy będzie pewnym zbiorem liczb, ale nie każdy zbiór liczb będzie ciągiem.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | -2 na 2 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Początkiem ciągu liczbowego jest pierwszy wyraz ciągu, a nie żadna minus nieskończoność.
To wymień wszystkie liczby. Czy nie dojdziesz do minus nieskończoności, która będzie pierwszym wyrazem ciągu?
>Zbiór liczbowy, a ciąg liczbowy to są różne pojęcia w matematyce. Każdy ciąg liczbowy będzie pewnym zbiorem liczb, ale nie każdy zbiór liczb będzie ciągiem.
Dla mnie zbiór liczb wyraża się ciągiem tych liczb. Jeżeli nie przyjmiesz takiego założenia, to w Twoim zbiorze liczb 3 będzie przed 2. A przecież tak nie jest.
|
|
|  | 10 na 10 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > To wymień wszystkie liczby. Czy nie dojdziesz do minus nieskończoności, która będzie pierwszym wyrazem ciągu?To zależy gdzie zacznę, ale zawsze zacznę od pierwszego wyrazu ciągu, który będzie jak najbardziej znany. Np. zacznę o 0,5 później 0,75 później 0,875 i nigdy nie dojdę nawet do 1 ! Wiesz jak w tym dowcipie: matematyk i inżynier zostali postawieni w drzwiach do pokoju, na końcu którego w łóżku leżała gorąca kobieta. Powiedziano im, że co sekundę mogą zmniejszać połowę dystansu między nimi, a kobietą. Matematyk od razu dał sobie spokój, ale inżynier przebył połowę dystansu. Zdziwiony matematyk stwierdził, że to bez sensu, ponieważ i tak nigdy nie uda mu się dojść do łóżka, w którym znajduje się gorąca kobieta. Na to inżynier odparł, że to nie ma znaczenia, bo wkrótce będzie na tyle blisko, żeby zrobić z nią wszystkie fajne rzeczy. Spójrzmy też na zbiór liczb ujemnych (całkowitych). Pierwszym wyrazem ciągu będzie -1, drugim -2 itd. Półprosta też ma początek w pewnym punkcie, co kogo obchodzi, że nie ma końca w przestrzeni euklidesowej? W przestrzeni euklidesowej z aksjomatu wyboru mamy paradoks Banah-Tarski, co się ma do rzeczywistości jak krowa do wieprza. > Dla mnie zbiór liczb wyraża się ciągiem tych liczb. Jeżeli nie przyjmiesz takiego założenia, to w Twoim zbiorze liczb 3 będzie przed 2. A przecież tak nie jest.Ciąg to pewne abstrakcyjne reguły. Jeśli przyjmiemy np. malejący ciąg to oczywiście 3 będzie przed 2. Wiemy, że liczby ujemne maleją do nieskończoności, a nie rosną z minus nieskończoności. Ten drugi tok rozumowania nie opiera się na indukcji matematycznej i jest niczym więcej, jak wnioskiem z tego pierwszego (przy czym ten pierwszy jest oczywiście oparty na indukcji  ).
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>To zależy gdzie zacznę, ale zawsze zacznę od pierwszego wyrazu ciągu, który będzie jak najbardziej znany.
Minus nieskończoność też jest znana i można od niej zacząć.
>Np. zacznę o 0,5 później 0,75 później 0,875 i nigdy nie dojdę nawet do 1 !
Czyli matematyka zakłada coś do czego nie można dojść. To, czy rzeczywiście nasz świat jest realny? Może istnieje jednak Matrix?
>Wiesz jak w tym dowcipie: matematyk i inżynier zostali postawieni w drzwiach do pokoju, na końcu którego w łóżku leżała gorąca kobieta. Powiedziano im, że co sekundę mogą zmniejszać połowę dystansu między nimi, a kobietą. Matematyk od razu dał sobie spokój, ale inżynier przebył połowę dystansu. Zdziwiony matematyk stwierdził, że to bez sensu, ponieważ i tak nigdy nie uda mu się dojść do łóżka, w którym znajduje się gorąca kobieta. Na to inżynier odparł, że to nie ma znaczenia, bo wkrótce będzie na tyle blisko, żeby zrobić z nią wszystkie fajne rzeczy.
Jeżeli matematyk uznał, że to jest niemożliwe, to jak fizyk mógł przebyć połowę dystansu? Czyżby matematyka zaprzeczała fizyce? Przecież wtedy panował by chaos.
>Spójrzmy też na zbiór liczb ujemnych (całkowitych). Pierwszym wyrazem ciągu będzie -1, drugim -2 itd.
Z góry zakładasz zbiór ograniczony, a ja mówię o całym zbiorze liczb.
>Ciąg to pewne abstrakcyjne reguły. Jeśli przyjmiemy np. malejący ciąg to oczywiście 3 będzie przed 2.
Przecież to Wy cały czas zarzucacie mi abstrakcjonizm, a okazuje się, że i nauka jest pełna abstrakcji.
>Wiemy, że liczby ujemne maleją do nieskończoności, a nie rosną z minus nieskończoności.
To jest Twoje założenie. Dla jednej osoby czerwień będzie z odcieniem fioletu, a dla drugiej osoby ta sama czerwień będzie z odcieniem wrzosu.
|
|
| | |  | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Minus nieskończoność też jest znana i można od niej zacząć.
Minus nieskończoność nie jest liczbą. Ciąg jest liczbowy.
>Czyli matematyka zakłada coś do czego nie można dojść. To, czy rzeczywiście nasz świat jest realny? Może istnieje jednak Matrix?
Nie, matematyka zakłada coś, do czego nie można dojść przy użyciu tego ciągu.
Co do tekstu z Matrixa, zaczynam się zastanawiać, czy Pan aby trollem nie jest.
>Jeżeli matematyk uznał, że to jest niemożliwe, to jak fizyk mógł przebyć połowę dystansu? Czyżby matematyka zaprzeczała fizyce? Przecież wtedy panował by chaos.
Fizyk zbliży się do kobiety o epsilon. Z odległości epsilon można z kobietą robić wszystko.
>Przecież to Wy cały czas zarzucacie mi abstrakcjonizm, a okazuje się, że i nauka jest pełna abstrakcji.
Jest pełna abstrakcji, ale użytecznej abstrakcji.
>To jest Twoje założenie. Dla jednej osoby czerwień będzie z odcieniem fioletu, a dla drugiej osoby ta sama czerwień będzie z odcieniem wrzosu.
Przy czym dany kolor czerwony będzie tak samo opisany w RGB, albo tą samą długością fali.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Fizyk zbliży się do kobiety o epsilon. Z odległości epsilon można z kobietą robić wszystko.
Piękna teoria tyle tylko, że oderwana od rzeczywistości.
>Jest pełna abstrakcji, ale użytecznej abstrakcji.
Czyli według Was jest dobra abstrakcja i zła abstrakcja, dosłownie użyteczna i nieużyteczna. Czy A może być jednocześnie B i C? To jest Wasza logika?
>Przy czym dany kolor czerwony będzie tak samo opisany w RGB, albo tą samą długością fali.
Rozumiem, że RGB i długość fali rozróżnia odcienie i ostatecznie zdefiniuje te odcienie jako kolor czerwony. To tak samo jakby w sądzie prokurator swoje, obrońca swoje a sędzia swoje.
|
|
| | | | |  | MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >>Fizyk zbliży się do kobiety o epsilon. Z odległości epsilon można z kobietą robić wszystko. >Piękna teoria tyle tylko, że oderwana od rzeczywistości. Ależ niezwykle spójna z matematyką ! Fizyk zbliży się na epsilon (infinitezymalny). Z tak bliskiej odległości zrobi z kobietą wszystko co będzie chciał.
>Czyli według Was jest dobra abstrakcja i zła abstrakcja, dosłownie użyteczna i nieużyteczna. Czy A może być jednocześnie B i C? To jest Wasza logika?
Tak, są abstrakcje, które coś tłumaczą i takie, które nic nie tłumaczą. W matematyce wszystkie pojęcia abstrakcyjne są z sobą spójne i nie zaprzeczają się wzajemnie.
>Rozumiem, że RGB i długość fali rozróżnia odcienie i ostatecznie zdefiniuje te odcienie jako kolor czerwony. To tak samo jakby w sądzie prokurator swoje, obrońca swoje a sędzia swoje.
Nie, to tak samo jakby psa określić jako psa. Albo temperaturę 30 stopni Celsjusza uznać za 30 stopni Celsjusza.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Tak, są abstrakcje, które coś tłumaczą i takie, które nic nie tłumaczą. W matematyce wszystkie pojęcia abstrakcyjne są z sobą spójne i nie zaprzeczają się wzajemnie.
Jeżeli abstrakcja nic nie tłumaczy, to nie powinna się nazywać abstrakcją, bo abstrakcja coś tłumaczy. Wymyśl inną nazwę.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Jeżeli abstrakcja nic nie tłumaczy, to nie powinna się nazywać abstrakcją, bo abstrakcja coś tłumaczy. Wymyśl inną nazwę. >
Ta nazwa to wodolejstwo. W kilka dni napisałeś 300 postów , które w 90% są Twoimi filipkami erystyczno-dialektycznymi , dając Twoim dyskutantom obraz Twojej quasi-wiedzy z mniemanologii stosowanej.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli abstrakcja nic nie tłumaczy, to nie powinna się nazywać abstrakcją, bo abstrakcja coś tłumaczy. Wymyśl inną nazwę. >
Czemu ? Abstrakcja to coś, czego początkiem jest umysł człowieka, a nie empiria. Po co rozgraniczać dalej abstrakcję na tłumaczącą cokolwiek i nic nie tłumaczącą ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Co do tekstu z Matrixa, zaczynam się zastanawiać, czy Pan aby trollem nie jest.< Jest. I to ciężkim przypadkiem.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. Spostrzegłem to po czasie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Minus nieskończoność też jest znana i można od niej zacząć.Tam gdzie mnie uczyli matematyki nieskończoność i minus nieskończoność oznaczały po prostu pewien sposób "zachowania". Np. f(x)=x^-2 miała granicę z prawej strony przy punkcie 0 +inf, co znaczyło nic więcej, niż że im bliższy 0 argument podasz tym większy wynik otrzymasz. Sama wartość nieskończoności była nieznana. + i - miały tylko oznaczać do jakich wartości funkcja, ciąg, zbiór, czy cokolwiek dąży. Nieskończoność nie jest liczbą, ani wartością. Dlatego używając jej w określaniu przedziałów nie stosujemy nigdy domkniętego nawiasu. To znaczy tyle, że możemy te wartości tak wyznaczać i wyznaczać i nigdy nie wyznaczymy jakiejś końcowej wartości. > Czyli matematyka zakłada coś do czego nie można dojść. To, czy rzeczywiście nasz świat jest realny? Może istnieje jednak Matrix?Co to znaczy "coś do czego nie można dojść"? Matematycy zauważyli, że ciągi albo funkcje opisane pewnymi wzorami, mogą nigdy nie osiągać pewnych wartości. To tyle. W językach programowania mamy leniwe wartościowanie i generatory - możemy sobie tak samo utworzyć np. "nieskończoną" tablicę liczb naturalnych. Czym to się różni od oznaczenia matematycznego, które mówi, że dalej możemy sobie tak pisać wartości i pisać, aż nam sił nie zabraknie? > Jeżeli matematyk uznał, że to jest niemożliwe, to jak fizyk mógł przebyć połowę dystansu? Czyżby matematyka zaprzeczała fizyce? Przecież wtedy panował by chaos.To jest paradoks ruchu Zenona z Elei obrócony we współczesny żart. Nie uczyli Cię nigdy dlaczego Achilles jest w stanie prześcignąć żółwia? I matematyk uznał coś zupełnie innego. Myślę że powinieneś to przeczytać raz jeszcze. > Z góry zakładasz zbiór ograniczony, a ja mówię o całym zbiorze liczb.Jakich liczb?  I "ograniczony", a "skończony" to zasadnicza różnica w matematyce. Weźmy np. zbiór liczb zespolonych. I co teraz? Jak tu nawet nie mamy żadnego kryterium porządkowania takich liczb. I stosuje się te liczby w fizyce  > Przecież to Wy cały czas zarzucacie mi abstrakcjonizm, a okazuje się, że i nauka jest pełna abstrakcji.Naukowe pojęcia abstrakcyjne opierają się na aksjomatach i nie ma od tego wyjątku. Aksjomaty sobie wzajemnie nie zaprzeczają. Pojęcia wzajemnie się wykluczające są uznawane za sprzeczne i odrzucane jako nienaukowe. Np. stwierdzenie, że nieskończoność może posiadać określoną wartość, ale jednocześnie określa coś nieskończonego (nie posiadającego skrajnej wartości) jest sprzeczne. Wszystkie matematyczne twierdzenia muszą pozostać ze sobą zgodne (pozostają niewykluczające się). Zwróć też uwagę, że te wszystkie twierdzenia matematyczne muszą zgadzać się z logicznymi aksjomatami, które Ty odrzucasz (tu też stosuje się kwantyfikatory duże i małe). Matematyka wymaga nawet dowodu na to, że istnieje jeden zbiór pusty i ten dowód opiera się na aksjomatach logiki klasycznej. W matematyce nie ma nic co by tym aksjomatom przeczyło, natomiast w teologii i ontologii przeczy im mnóstwo "twierdzeń", chociaż niektórzy ontologowie i teologowie próbowali uznać aksjomaty logiczne jako własność bytu, ale to skończyło się tragicznie wraz z postępem w dziedzinie fizyki kwantowej. Polecam Ci np. fajną książkę na temat metodologii nauk z punktu widzenia teologa, który jednak chwyta takie rzeczy jak matematyka i fizyka, mianowicie "Filozofia i wszechświat", Michała Hellera. Nie pisz też "Wy" bo każdy użytkownik tego forum może mieć zupełnie inne poglądy. Ja mam swoje, inni użytkownicy mają swoje. W kwestii epistemologii i ontologii tu jest prawdziwa tęcza poglądów. > >Wiemy, że liczby ujemne maleją do nieskończoności, a nie rosną z minus nieskończoności.> To jest Twoje założenie. Dla jednej osoby czerwień będzie z odcieniem fioletu, a dla drugiej osoby ta sama czerwień będzie z odcieniem wrzosu.Bynajmniej. Czerwień zawsze będzie miała długość fali od 630 do 780 nm. nawet jak sobie oczy wydłubiesz albo będziesz daltonistą  to że ludzie będą nazywać to inaczej bo są w jakiś sposób niedoskonali nie zmieni długości fal, którym przypisują kolory. Poza tym znanych jest wiele oszukujących zmysły obrazków, gdzie ludzie nie są w stanie poprawnie przyrównać do siebie takich samych barw ze względu na inne z nimi kontrastujące. Na szczęście fizyka i technika zostawia tutaj lepsze narzędzia pomiarowe niż ludzkie oko. Wracając do problemu, nie jesteś w stanie udowodnić indukcyjnie, że liczby rosną od nieskończoności bo nie znasz najmniejszej wartości (bo taka nie istnieje - to nazywamy minus nieskończonością). Jedynie możesz opisać taki ciąg i za pomocą indukcji matematycznej udowodnić, że te liczby maleją na całym przedziale. Wtedy dopiero możesz wydedukować, że w drugą stronę te wartości będą rosnąć. Formalna definicja liczb ujemnych brzmi tak, że są to liczby przeciwne do liczb naturalnych. A liczby naturalne to 1,2,3,4... Naturalnie liczby ujemne to -1,-2,-3,-4... itd. Nie uporządkujesz całego zbioru liczb ujemnych rosnąco bo to niemożliwe, gdyż jest nieskończony.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
> Naukowe pojęcia abstrakcyjne opierają się na aksjomatach i nie ma od tego wyjątku. Aksjomaty sobie wzajemnie nie zaprzeczają. Pojęcia wzajemnie się wykluczające są uznawane za sprzeczne i odrzucane jako nienaukowe.> Np. stwierdzenie, że nieskończoność może posiadać określoną wartość, ale jednocześnie określa coś nieskończonego (nie posiadającego skrajnej wartości) jest sprzeczne.> Wszystkie matematyczne twierdzenia muszą pozostać ze sobą zgodne (pozostają niewykluczające się).Z definicji aksjomatu wynika, że są to zdania wyodrębnione spośród wszystkich twierdzeń danej teorii, wybrane tak, aby wynikały z nich wszystkie pozostałe twierdzenia tej teorii. Jak to się ma do tego, że teorie są zmienne i trudno określić wszystkie twierdzenia tej teorii, a tym samym wyodrębnić z niej zdania, tak, aby wynikały z nich pozostałe twierdzenia tej teorii, tym bardziej, że za rok mogą powstać kolejne twierdzenia w danej teorii? Wiem, to jest trudne do ogarnięcia, ale proszę spróbuj. Nie możemy zakładać, że teoria jest niezmienna, bo inaczej nie powstawałyby nowe teorie. Dlatego chcę się odważyć zanegować definicję aksjomatu. > Bynajmniej. Czerwień zawsze będzie miała długość fali od 630 do 780 nm. nawet jak sobie oczy wydłubiesz albo będziesz daltonistą to że ludzie będą nazywać to inaczej bo są w jakiś sposób niedoskonali nie zmieni długości fal, którym przypisują kolory.Ale zakłada się przedział długości fali od 630 do 780 nm. i nazywa kolorem czerwonym. Jak jeden kolor może mieć kilka długości fali? To przecież zakłada istnienie odcieni.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >Z definicji aksjomatu wynika, że są to zdania wyodrębnione spośród wszystkich twierdzeń danej teorii, wybrane tak, aby wynikały z nich wszystkie pozostałe twierdzenia tej teorii. >Jak to się ma do tego, że teorie są zmienne i trudno określić wszystkie twierdzenia tej teorii, a tym samym wyodrębnić z niej zdania, tak, aby wynikały z nich pozostałe twierdzenia tej teorii, tym bardziej, że za rok mogą powstać kolejne twierdzenia w danej teorii? Wiem, to jest trudne do ogarnięcia, ale proszę spróbuj. >Nie możemy zakładać, że teoria jest niezmienna, bo inaczej nie powstawałyby nowe teorie. Dlatego chcę się odważyć zanegować definicję aksjomatu.
Jak podważymy aksjomat, podważymy całą teorię. Dalej tworzona jest kolejna teoria.
>Ale zakłada się przedział długości fali od 630 do 780 nm. i nazywa kolorem czerwonym. Jak jeden kolor może mieć kilka długości fali? To przecież zakłada istnienie odcieni.
Czy ktoś zaprzecza istnieniu odcieni ? Oczywiście, że nie. Faktem jest, że kolor(i jego odcień, bo to naprawdę nie ma ŻADNEGO znaczenia) kodowany jest długością fali.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Ale zakłada się przedział długości fali od 630 do 780 nm. i nazywa kolorem czerwonym. Jak jeden kolor może mieć kilka długości fali? To przecież zakłada istnienie odcieni.
To co nazywasz odcieniem można tez nazwać kolorem i vice versa. Zmiana fali o najmniejszą możliwą jednostkę oznacza zmianę "koloru". Zresztą samo określenie "kolor" jest tylko użyteczną protezą. Język ludzki jest ograniczony, nie jesteśmy w stanie wymyślić miliardów rożnych nazwa na rożne długości fali, często dla ludzkiego oka nie różniące się niczym.
Dlatego profesjonaliści używają parametrów liczbowych, aby przekazać sobie nawzajem jakiego koloru ma być puszka coca-coli.
To że nazywam coś kolorami a co innego odcieniami nie ma żadnego przełożenie na optykę. W naturze są tylko rożne długości fal. One istniały zanim pojawili się ludzi i zaczęli różne rzeczy nazywać.
Podobnie w naturze nie ma gatunków, gatunek jest stworzonym przez ludzi (i podlegającym ciągle modyfikacjom) myślowym uproszczeniem, żeby sobie jakoś uporządkować i usystematyzować rożne formy organizmów żywych i pokrewieństwa między nimi. Zmiana nazewnictwa nie wpływa na obiekt, który nazywamy. Pluton przestał być oficjalnie planetą, ale ma taką samą masę i orbitę, jak kiedy planetą go nazywaliśmy. Bo to człowiek ustalił sobie nazwy dla własnej wygody. Wszechświat nie potrzebuje być nazywany żeby istnieć. Pies nie musi wiedzieć, że jest psem a nie kotem żeby szczekać i merdać ogonem.
Czy Tobie się wydaje, że piorun uderza bezgłośnie, jeżeli nie ma akurat człowieka, który możne usłyszeć grzmot?
Słowo stało się ciałem tylko raz, ale i na ten raz nie ma żadnych dowodów, tylko starożytne bajki.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >Czerwień zawsze będzie miała długość fali od 630 do 780 nm. Gwoli ścisłości: Barwę światła powinno się chyba definiować częstotliwością fali elektromagnetycznej, ponieważ jej długość może być różna w różnych ośrodkach. Przykładowo dla wody prędkość światła wynosi ok. 3/4 c, co przekłada się na wydłużenie fali o czynnik 4/3 w porównaniu z powietrzem. Zanurzenie w wodzie nie zmienia kolorów, bo zostaje zachowana częstotliwość. Dla czerwieni byłby to zakres od 385 do 475 THz.
[Warto też może zastanowić się jak działają detektory barw. Prawdopodobnie bazują one na reakcjach fotochemicznych (fotowoltaicznych), które zachodzą tylko dla konkretnych kwantów energii promieniowania danej wzorem E=hf.]
|
|
| |  | | Jacholek (5699 punktów) |
>Wiesz jak w tym dowcipie: matematyk i inżynier zostali postawieni w drzwiach do pokoju, na końcu którego w łóżku leżała gorąca kobieta. Powiedziano im, że co sekundę mogą zmniejszać połowę dystansu między nimi, a kobietą. Matematyk od razu dał sobie spokój, ale inżynier przebył połowę dystansu. Zdziwiony matematyk stwierdził, że to bez sensu, ponieważ i tak nigdy nie uda mu się dojść do łóżka, w którym znajduje się gorąca kobieta. Na to inżynier odparł, że to nie ma znaczenia, bo wkrótce będzie na tyle blisko, żeby zrobić z nią wszystkie fajne rzeczy. Jest to ubarwiona, współczesna wersja paradoksu Zenona z Elei o którym wspomniałem już wcześniej. Oczywiście można kreować wiele jego wariantów ale istota rzeczy pozostaje ta sama.
|
|
|  | 8 na 8 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Dla mnie zbiór liczb wyraża się ciągiem tych liczb. Jeżeli nie przyjmiesz takiego założenia, to w Twoim zbiorze liczb 3 będzie przed 2. A przecież tak nie jest. >
Nonsens. Nie masz elementarnej wiedzy ( czyli matura podstawowa z matematyki) i wypisując androny budzisz politowanie. Coś przeczytałeś , o czymś słyszałeś , coś poplątałeś i wysilasz się na pseudospekulacje.
Twoje wywody są typu :
Jeżeli wydajność pszenicy z ha w roku 2013 spadła w porównaniu do 2012 o 25 dżuli/cm3 ,to afiniczna mrówka Langtona , osiągnie implozje po 12500 iteracjach, pod warunkiem że hiperpłaszczyzna ewaluowana na przestrzeni Banacha ma X punktów stycznych . Jednocześnie prawdziwe jest twierdzenie , że świadomość określa byt.
Gdzie X jest ilorazem [ ilość dzieci kombajnisty koszącego pszenicę]/[temperaturę piwa tyskiego ] Temperaturę mierzymy w km/h
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
|  | 3 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Dla mnie zbiór liczb wyraża się ciągiem tych liczb. Jeżeli nie przyjmiesz takiego to w Twoim zbiorze liczb 3 będzie przed 2. A przecież tak nie jest.
Skąd wiesz, że nie jest? Czy czasem nie dlatego, że wpojono w Ciebie takie przekonanie w dzieciństwie, nie podając uzasadnienia i każąc w to wierzyć? Czy kiedykolwiek zadałeś komuś pytanie "dlaczego 2 jest przed 3"?
I nie, odpowiedzią nie jest "bo tak jest w naturze" albo "bóg tak chciał" ale "bo kiedyś ludzie się tak umówili, żeby było wygodniej" Tylko tyle.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 1 na 1 | Maciej Feczko (285 punktów) | nie ma czasu, nie ma liczb, nie ma wymiarów, nie ma nic, wszystko jest wymysłem człowieka aby obserwować i zrozumieć. wszystkie definicje boga są samo reduncjalne, czyli jak sprowadzimy definicje do myslowego wspólnego mianownika zawsze wychodzi ze bóg jest bo bóg jest.
Panie Marku, moja wypowiedź powinna zakończyć ten jałowy spór. Dziwi mnie że dyskusja jeszcze trwa, obawiam się że jest bez owocnaa, obie strony nie mają nic więcej do powiedzenia. mogą się kłócić na temnat semantyki ale chyba nie o to chodzi.
|
|
| | |  | | worek kości (2937 punktów) | >nie ma czasu, nie ma liczb, nie ma wymiarów, nie ma nic
Kononowicz approved.
bembergiem w berg
|
|
6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > czy minus nieskończoność jest liczbą, czy pojęciem?Zauważ, że liczba to też "pojęcie". > Uważam, że minus nieskończoność nie może być liczbą bo liczbą jest 1, 2 itd.Masz dość ograniczone wyobrażenie "liczby", tutaj możesz poszerzyć horyzonty. > Jeżeli minus nieskończoność jest pojęciem, to pojęcie jest początkiem ciągu liczb."Początek" ciągu powinien być jego elementem, a minus nieskończoność nie jest liczbą (w Twoim rozumieniu "liczby"). > pojęcie Boga może być początkiem wszystkiegoPojęcia, jako obiekty abstrakcyjne, mogą być "początkiem" obiektów materialnych wyłącznie w sensie metaforycznym.
|
|
 | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Zauważ, że liczba to też "pojęcie".
Liczba nie jest "obiektem"? Czyli matematyka opiera się, jak to napisałeś poniżej na metaforyzmie i jest tylko abstrakcją. Do nie samowitych wniosków dochodzicie na tym forum.
>"Początek" ciągu powinien być jego elementem, a minus nieskończoność nie jest liczbą (w Twoim rozumieniu "liczby").
To dlaczego matematycy przedstawiają "cały" ciąg liczbowy jako od minus nieskończoności do plus nieskończoności, pomiędzy wstawiając -3,-2;-1;0,1,2,3 itd.
>Pojęcia, jako obiekty abstrakcyjne, mogą być "początkiem" obiektów materialnych wyłącznie w sensie metaforycznym.
|
|
|  | | pawel_wr (4297 punktów) |
>To dlaczego matematycy przedstawiają "cały" ciąg liczbowy jako od minus nieskończoności do plus nieskończoności, pomiędzy wstawiając -3,-2;-1;0,1,2,3 itd. >>Pojęcia, jako obiekty abstrakcyjne, mogą być "początkiem" obiektów materialnych wyłącznie w sensie metaforycznym. >
Którzy matematycy ? Podaj dokładnie , w którym podręczniku matematyki to wyczytałeś?
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Którzy matematycy ? >Podaj dokładnie , w którym podręczniku matematyki to wyczytałeś?
Pierwszy nieskończoności liczb pierwszych dowiódł Euklides, który tak oto pisał: Jest więcej liczb pierwszych, niż każda dana liczba liczb pierwszych.
|
|
| | |  | 4 na 4 | pawel_wr (4297 punktów) | > >Którzy matematycy ?> >Podaj dokładnie , w którym podręczniku matematyki to wyczytałeś?> Pierwszy nieskończoności liczb pierwszych dowiódł Euklides, który tak oto pisał: Jest więcej liczb pierwszych, niż każda dana liczba liczb pierwszych.> Euklides liczył od minus nieskończoności ? Ho , ho , ho... Ale muszę Ciebie pocieszyć . Chuck Norris policzył od minus nieskończoności do plus nieskończoności. I to trzy razy. 
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
|  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Zauważ, że liczba to też "pojęcie". >Liczba nie jest "obiektem"? Czyli matematyka opiera się, jak to napisałeś poniżej na metaforyzmie i jest tylko abstrakcją. Do nie samowitych wniosków dochodzicie na tym forum.
Nie tylko na tym forum. To jest oczywiste dla każdego, który pojął matematykę na poziomie wyższym niż gimnazjum. Matematyka to czysta abstrakcja ale pomaga opisać i zrozumieć świat. Liczby nie istnieją w przyrodzie, ludzie je wymyślili.
>>"Początek" ciągu powinien być jego elementem, a minus nieskończoność nie jest liczbą (w Twoim rozumieniu "liczby"). >To dlaczego matematycy przedstawiają "cały" ciąg liczbowy jako od minus nieskończoności do plus nieskończoności, pomiędzy wstawiając -3,-2;-1;0,1,2,3 itd.
Bo tak się umówili. Serio, serio. Wszystko w matematyce, cała symbolika, pojęcia, zasady są kwestią umowy między matematykami. Tylko konsekwentne trzymanie się tych zasad pozwala jednemu matematykowi zrozumieć, o czym mówi drugi. Gdyby wymyślić całkiem nową matematykę, taką która radzi sobie np. bez pojęcia zera, miałoby to, nomen omen, zerowe przełożenie na świat realny.
Nie ma żadnego udowodnionego przypadku, żeby słowo cało się ciałem, to tylko starożytne bajki.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Nie tylko na tym forum. To jest oczywiste dla każdego, który pojął matematykę na poziomie wyższym niż gimnazjum. Matematyka to czysta abstrakcja ale pomaga opisać i zrozumieć świat. >Liczby nie istnieją w przyrodzie, ludzie je wymyślili.
Zaczyna mi się podobać na tym forum, bo moi rozmówcy zaczynają sensownie się wypowiadać. Warto było uzbroić się w cierpliwość. Jeżeli liczby nie istnieją w przyrodzie, tylko wymyślili je ludzie aby pomóc sobie opisać i zrozumieć świat, to dlaczego człowiek nie może wymyślić Boga, który też nie występuje w przyrodzie i w ten sposób pomóc sobie opisać i zrozumieć świat?
>Bo tak się umówili. Serio, serio. Wszystko w matematyce, cała symbolika, pojęcia, zasady są kwestią umowy między matematykami. Tylko konsekwentne trzymanie się tych zasad pozwala jednemu matematykowi zrozumieć, o czym mówi drugi. >Gdyby wymyślić całkiem nową matematykę, taką która radzi sobie np. bez pojęcia zera, miałoby to, nomen omen, zerowe przełożenie na świat realny. >
To dlaczego ludzie nie mogą się umówić co do symboliki, pojęć i zasad w obrębie pojęcia Bóg?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Jacholek (5699 punktów) | >Jeżeli liczby nie istnieją w przyrodzie, tylko wymyślili je ludzie aby pomóc sobie opisać i zrozumieć świat, to dlaczego człowiek nie może wymyślić Boga, który też nie występuje w przyrodzie i w ten sposób pomóc sobie opisać i zrozumieć świat? Matematyka okazała się niezwykle skutecznym narzędziem w zrozumieniu mechanizmów funkcjonowania Wszechświata, bowiem stała się podstawowym językiem wyrażania praw fizyki, która z kolei pozwoliła człowiekowi rozwinąć technologię i w pewnym stopniu stać się "Panem Przyrody". Oczywiście można tez wymyślać różnych bogów i religie, ale te ewentualnie funkcjonują jedynie w sferze kultury ludzkiej, będąc najczęściej narzędziem do panowania nad ludźmi (a nie nad przyrodą)nie wyjaśniając bynajmniej świata zewnętrznego, tak jak nie wyjaśniają go bajki czy legendy.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Draska (285 punktów) | >Jeżeli liczby nie istnieją w przyrodzie, tylko wymyślili je ludzie aby pomóc sobie opisać i zrozumieć świat, to dlaczego człowiek nie może wymyślić Boga, który też nie występuje w przyrodzie i w ten sposób pomóc sobie opisać i zrozumieć świat
Liczby nie mordują.
|
|
|  | 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> Zauważ, że liczba to też "pojęcie". > Liczba nie jest "obiektem"?
Jest obiektem abstrakcyjnym, nie materialnym.
> Czyli matematyka opiera się, jak to napisałeś poniżej na metaforyzmie i jest tylko abstrakcją.
Matematyka operuje na abstrakcjach (niematerialnych). Aczkolwiek te abstrakcje mają również zastosowanie praktyczne, jako modele zachowań obiektów materialnych.
> To dlaczego matematycy przedstawiają "cały" ciąg liczbowy jako od minus nieskończoności do plus nieskończoności, pomiędzy wstawiając -3,-2;-1;0,1,2,3 itd.
Zdecyduj się czy mówisz o zbiorze liczb całkowitych - który nie posiada elementu minimalnego ("początku") - czy o ciągu, a więc zbiorze "ponumerowanym", indeksowanym.
Indeksowania takiego ciągu nie możesz "zacząć" od minus nieskończoności - bo jaki byłby kolejny element? Możesz co najwyżej zrobić np. tak: 0, 1, -1, 2, -2, ... - wtedy "początkiem" (pierwszym elementem) ciągu będzie 0.
|
|
| |  | 12 na 12 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Indeksowania takiego ciągu nie możesz "zacząć" od minus nieskończoności - bo jaki byłby kolejny element?> Możesz co najwyżej zrobić np. tak: 0, 1, -1, 2, -2, ... - wtedy "początkiem" (pierwszym elementem) ciągu będzie 0.Eee... nie doceniasz go. Witkowski nie tylko zna najlepsze herbaty, ale i najmniejszą liczbę, od której już za cholerę nie da się odjąć 1, z dowolnego otworu wyciągnąć potrafi  .
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> nie możesz "zacząć" od minus nieskończoności - bo jaki byłby kolejny element? > Witkowski nie tylko zna najlepsze herbaty, ale i najmniejszą liczbę, od której już za cholerę nie da się odjąć 1
Już zdaje się uznał "minus nieskończoność" za "najmniejszą liczbę całkowitą", więc taka pewnie byłaby odpowiedź. Ale bardziej mnie interesuje czy potrafiłby do niej dodać 1 - żeby skonstruować ciąg, na który się powołuje.
|
|
| | | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Już zdaje się uznał "minus nieskończoność" za "najmniejszą liczbę całkowitą", więc taka pewnie byłaby odpowiedź. >Ale bardziej mnie interesuje czy potrafiłby do niej dodać 1 - żeby skonstruować ciąg, na który się powołuje.
Dobrze, że Pan stwierdził, że "zdaje się". Nigdzie nie napisałem, że minus nieskończoność jest najmniejszą liczbą całkowitą. Twierdzę, że pojęcie minus nieskończoności jest początkiem ciągu liczb całkowitych. Co do drugiej kwestii, to pojęcie jest abstrakcją i liczba jest abstrakcją, czyli jak dodamy abstrakcję do abstrakcji wyjdzie kolejna abstrakcja. Proszę bardzo to jet ta abstrakcja - nieskończoność + 1 = n do nieskończoności +1.
|
|
| | |  | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
> Eee... nie doceniasz go.> Witkowski nie tylko zna najlepsze herbaty, ale i najmniejszą liczbę, od której już za cholerę nie da się odjąć 1, z dowolnego otworu wyciągnąć potrafi .Jesteś taki błyskotliwy, że też dam Ci plusa tak jak sześciu moich poprzedników. Chociaż będziecie mieli się z czego pośmiać, bo na inteligencję to już Was nie stać.
|
|
| |  | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Matematyka operuje na abstrakcjach (niematerialnych). >Aczkolwiek te abstrakcje mają również zastosowanie praktyczne, jako modele zachowań obiektów materialnych.
Przecież wystarczy w miejsce pojęcia abstrakcja wstawić pojęcie Bóg i na to samo wyjdzie.
>Zdecyduj się czy mówisz o zbiorze liczb całkowitych - który nie posiada elementu minimalnego ("początku") - czy o ciągu, a więc zbiorze "ponumerowanym", indeksowanym.
Moje pojęcie "cały zbiór liczb" zawiera Twoje pojęcia "zbiór liczb całkowitych" i "ciąg liczb całkowitych".
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >Pojęcia, jako obiekty abstrakcyjne, mogą być "początkiem" obiektów materialnych wyłącznie w sensie metaforycznym.
A coś niematerialnego może być w ogóle początkiem materii? Bo zdaje się, że z grubsza to właśnie zakłada teoria Wielkiego Wybuchu.
bembergiem w berg
|
|
|  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > A coś niematerialnego może być w ogóle początkiem materii? > Bo zdaje się, że z grubsza to właśnie zakłada teoria Wielkiego Wybuchu.
Ale "coś niematerialnego" w sensie energia, czy w sensie boskiego "fiat"?
|
|
3 na 3 | marcin z torunia (331 punktów) | >to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.
A przyczyna Boga? Skąd się Wziął? Nagle, niczym królik z kapelusza, zwisający z nieba hak? Moim zdaniem byt, który by był w stanie zaprojektować tak niewyobrażalnie skomplikowaną rzecz jak kosmos, czy ludzki mózg musiałby być sam niewątpliwie skomplikowany, złożony, czyli w gruncie rzeczy nieprawdopodobny. To po pierwsze. Stephen Hawking powiedział bardzo logiczną rzecz. Wszystko powstało po Wielkim Wybuchu, czas, energia, materia. Z tego wynika, że przed WW nie było czasu, Bóg by nie miał więc czasu na istnienie i kreację kosmosu. Kosmos, moim zdaniem, przeszedł pewną ewolucję, której jeszcze do końca nie znamy, w tej drodze prawa fizyki odegrały rolę największą, a nie jak u nas na Ziemi prawa biologii. Od prostych początków do organizmów jak najbardziej skomplikowanych, taka jest ewolucja. A nie złożona, skomplikowana przyczyna tworzy skomplikowany kosmos. Kończąc już, wielki Bertrand Russell, opowiedział taką anegdotę. Rozmawiał z hinduistą, który mówił, że Ziemia stoi na słoniu i żółwiu, na to Russell : A skąd żółw? . Rozmowa szybko się skończyła.
|
|
 | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>A przyczyna Boga? Skąd się Wziął? Nagle, niczym królik z kapelusza, zwisający z nieba hak? Moim zdaniem byt, który by był w stanie zaprojektować tak niewyobrażalnie skomplikowaną rzecz jak kosmos, czy ludzki mózg musiałby być sam niewątpliwie skomplikowany, złożony, czyli w gruncie rzeczy nieprawdopodobny. To po pierwsze. Stephen Hawking powiedział bardzo logiczną rzecz. Wszystko powstało po Wielkim Wybuchu, czas, energia, materia. Z tego wynika, że przed WW nie było czasu, Bóg by nie miał więc czasu na istnienie i kreację kosmosu. Kosmos, moim zdaniem, przeszedł pewną ewolucję, której jeszcze do końca nie znamy, w tej drodze prawa fizyki odegrały rolę największą, a nie jak u nas na Ziemi prawa biologii. Od prostych początków do organizmów jak najbardziej skomplikowanych, taka jest ewolucja. A nie złożona, skomplikowana przyczyna tworzy skomplikowany kosmos. Kończąc już, wielki Bertrand Russell, opowiedział taką anegdotę. Rozmawiał z hinduistą, który mówił, że Ziemia stoi na słoniu i żółwiu, na to Russell : A skąd żółw? . Rozmowa szybko się skończyła.
Forum jest tak skonstruowane, że przy nazwie autora są wskazane wszystkie wypowiedzi autora. Można jednym kliknięciem otworzyć wszystkie te wypowiedzi. Proszę, zrób to, a dowiesz się o co tak naprawdę mi chodzi.
|
|
|  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Forum jest tak skonstruowane, że przy nazwie autora są wskazane wszystkie wypowiedzi autora. Można jednym kliknięciem otworzyć wszystkie te wypowiedzi.
Takie pytanie mam: po co? To straszne nudziarstwo, na dodatek mętne, niespójne i przerywane przechwałkami godnymi trzylatka.
Podejrzewasz kolegę o masochizm?
>Proszę, zrób to, a dowiesz się o co tak naprawdę mi chodzi.
A sam wiesz o co w ogóle Ci chodzi? Czy liczysz na to, że jakiś straceniec w końcu Ci to wyjaśni?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >..Russell, opowiedział taką anegdotę. Rozmawiał z hinduistą, który mówił, że Ziemia stoi na słoniu i żółwiu, na to Russell : A skąd żółw? . Rozmowa szybko się skończyła.<<Nie wnikając w to, co ten słoń i żółw żrą, to pod nimi musi być wielka masa gówna. Ot, do czego sprowadza się nieskończoność.
|
|
 | | worek kości (2937 punktów) | >byt, który by był w stanie zaprojektować tak niewyobrażalnie skomplikowaną rzecz jak kosmos, czy ludzki mózg musiałby być sam niewątpliwie skomplikowany
Kosmos i mózg są złożone w tym sensie, że materia jest w nich ułożona w sposób niezwykle skomplikowany. Bóg z definicji nie jest czymś materialnym, a więc nie jest też z niczego złożony - podobnie jak niczym złożonym ani skomplikowanym (w sensie materialnym) nie będą liczby. Niektórzy teiści utrzymują, że matematyka jest manifestacją Boga.
>Wszystko powstało po Wielkim Wybuchu, czas, energia, materia. Z tego wynika, że przed WW nie było czasu, Bóg by nie miał więc czasu na istnienie i kreację kosmosu.
Bóg w teizmie uważany jest za byt poza-czasowy.
>Kosmos, moim zdaniem, przeszedł pewną ewolucję, której jeszcze do końca nie znamy, w tej drodze prawa fizyki odegrały rolę największą, a nie jak u nas na Ziemi prawa biologii.
Zakładasz obiektywne istnienie praw fizyki jako dodatkowego elementu w kosmosie, który "odgrywa jakąś rolę"? Nawet nie masz pojęcia, jak blisko jesteś teraz teizmu.
>Rozmawiał z hinduistą, który mówił, że Ziemia stoi na słoniu i żółwiu, na to Russell : A skąd żółw? . Rozmowa szybko się skończyła.
A czy nie to samo twierdzą teraz fizycy próbujący wyjaśnić istnienie kosmosu? Co było przed Wielkim Wybuchem? Osobliwość pierwotna! A co przed nią? Osobliwość jeszcze pierwotniejsza! A przed nią? Osobliwość jeszcze jeszcze pierwotniejsza itd.
bembergiem w berg
|
|
9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Coś dla matematyków.> Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność, to czy minus nieskończoność jest> liczbą, czy pojęciem?Uważam, że minus nieskończoność nie może być liczbą bo liczbą jest 1, 2 itd.> Jeżeli minus nieskończoność jest pojęciem, to pojęcie jest początkiem ciągu liczb.> Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.O, qurwa...  > Dowód na istnienie Przyczyny PierwszejA dowodu na istnienie Ostatniego Skutku nie podałbyś w wolnej chwili aby? 
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
 | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) | > A dowodu na istnienie Ostatniego Skutku nie podałbyś w wolnej chwili aby?  Nie prowokuj.
|
|
|  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >A dowodu na istnienie Ostatniego Skutku nie podałbyś w wolnej chwili aby?  > Nie prowokuj.Dawaj, dawaj! 
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
13 na 13 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
Z tego jakże eleganckiego ciągu myślowego należałoby raczej wyciągnąć wniosek, że początkiem wszystkiego powinien być minus bóg. _
|
|
 | 7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Z tego jakże eleganckiego ciągu myślowego należałoby raczej wyciągnąć wniosek, że początkiem wszystkiego powinien być minus bóg.Minus bóg zmierzający do nieskończoności 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 7 na 7 | pawel_wr (4297 punktów) |
> Minus bóg zmierzający do nieskończoności  Minus Bóg zmierzający do plus nieskończoności.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
 | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) | >Z tego jakże eleganckiego ciągu myślowego należałoby raczej wyciągnąć wniosek, że początkiem wszystkiego powinien być minus bóg. >_
Możemy tak się umówić.
|
|
6 na 6 | Maciej Feczko (285 punktów) | >Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność, to czy minus nieskończoność jest >liczbą, czy pojęciem?Uważam, że minus nieskończoność nie może być liczbą bo liczbą jest 1, 2 itd. >Jeżeli minus nieskończoność jest pojęciem, to pojęcie jest początkiem ciągu liczb. >Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego. > Po pierwsze nieskończoność nie jest początkiem ciągu liczb (chyba że założymy początek, od -5 do nieskończoności np.), więc wstępne założenie jest błedne. Nieskończoność jako taka nie ma początku ani końca. Jest tworem abstrakcyjnym wymyślonym przez człowieka i jemu służącym aby lepiej zrozumieć i opisać rzeczywistość (tak samo zresztą jak liczby czy czas czy wiele innych "tworów"). Na tej zasadzie Bóg w wielu religiach też jest "nieskończony", nie ma początku ani kończa i też jest wymyślony przez człowieka aby lepiej zrozumieć i opisać rzeczywistość.
Twierdzenie, że skoro nieskończoność moze być początkiem wszystkiego to Bóg też może, jest o tyle błędne że można pod słowo "Bóg" podstawić dowolne słowo, np zielone jabłko i będzie miało tyle samo sensu i wartości dowodowej. Podobne twierdzenie to np. skoro 1 jest pierwszą liczbą naturalną to Bóg jest pierwszy i nieomylny. Skoro drzewa rosną do góry to Bóg jest jakiś tam. Wszystko w zasadzie się zgadza poza "Bóg jest".
|
|
 | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
>Twierdzenie, że skoro nieskończoność moze być początkiem wszystkiego to Bóg też może, jest o tyle błędne że można pod słowo "Bóg" podstawić dowolne słowo, np zielone jabłko i będzie miało tyle samo sensu i wartości dowodowej. >
Po pierwsze nie twierdzę, że nieskończoność może być początkiem wszystkiego (proszę nie wkładać do moich ust nie moje słowa), a po drugie pojęcie zielone jabłko jest obiektem już opisanym i zdefiniowanym. Jak więc może być definicją czegoś innego. To jest nie logiczne.
|
|
2 na 2 | marcel.tsk (8 punktów) | > Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.No to już wiem skąd się wziął Twój talent do trollowania
|
|
 | 6 na 6 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.> No to już wiem skąd się wziął Twój talent do trollowania  To jest dar  Dar od boga zapewne.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) | > >Jeżeli pojęcie może być początkiem ciągu liczb, to pojęcie Boga może być początkiem wszystkiego.> No to już wiem skąd się wziął Twój talent do trollowania  Jesteś tu nowy i od razu skaziłeś się ignorancją starych wyjadaczy. Gratuluję! Gwarantuję, że szybko zdobędziesz 1000 plusów.
|
|
|  | 7 na 7 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > Jesteś tu nowy i od razu skaziłeś się ignorancją starych wyjadaczy.> Gratuluję! Gwarantuję, że szybko zdobędziesz 1000 plusów.Przyganiał kocioł garnkowi. A Ty co? Stary wyjadacz? Trollujesz od tygodnia, wypowiadasz się w tematach, o których nie masz bladego pojęcia (choćby matematyka z tego wątku), karcisz każdego, kto wytyka Ci błędy i nie zgadza się z Twoją "logiką". Ja się dziwię, że jeszcze Cię nie zbanowali za założenie kolejnego wątku o tym samym- czyli o niczym (riuhbdgsgywjbzhastiu)- i powtarzaniu jak katarynka tych samych idiotyzmów.
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | >Ja się dziwię, że jeszcze Cię nie zbanowali za założenie kolejnego wątku o tym samym- czyli o niczym (riuhbdgsgywjbzhastiu)- i powtarzaniu jak katarynka tych samych idiotyzmów. A ja tam się nie dziwię. Powinien raczej zostać nagrodzony - przez niecały tydzień napłodził setki postów choć nie ma nic do powiedzenia. I tym niczym przyciąga i trzyma w szachu wielu rozmówców. Przecież trolla , aby mu pomóc, trzeba zapędzić w kozi róg jego głupoty, dać mu szansę zrozumienia, że plecie trzypotrzy. Dopóki znajduje chętnych rozmówców do pitolenia na wszystkie tematy naraz troll rozkwita bez końca i bryluje pogrążając się w tępym zadowoleniu z siebie. I to nawet ktoś taki kto prezentuje poziom umysłowy tak żenujący jak Autor wątku. Co by było gdyby zawitał na forum ktoś jeszcze bystrzejszy, jeszcze bardziej wyszczekany - już nie mówię, że od Marka Witkowskiego, ale od worka kości czy Marka Bieleckiego? Jakiś Dziewiecki, Oko, Terlikowski...? Ojerumpajtasz! kamień na kamieniu by nie pozostał!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 2 na 2 | marcel.tsk (8 punktów) | > Jesteś tu nowy i od razu skaziłeś się ignorancją starych wyjadaczy.> Gratuluję! Gwarantuję, że szybko zdobędziesz 1000 plusów.Ale po co te nerwy? Konto na portalu mam od 05-11-2011. Ty za to od 21 tegoż miesiąca. Więc...Powinieneś czuć się wyróżniony na tle swoich kolegów z większym stażem mędrkowania
|
|
4 na 4 | Marian (5438 punktów) | >Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność [...] To jest założenie błędne. Nieskończoność najłatwiej sobie wyobrazić na przykładzie liczb naturalnych. Są one zdefiniowane tak, że jeśli pewna liczba n należy do zbioru liczb naturalnych, to n+1 też należy. To oznacza, że liczby naturalne „ciągną się w nieskończoność”, czyli nie istnieje największa liczba naturalna. Jeżeli teraz każdej nieparzystej liczbie naturalnej przyporządkuję kolejne, dodatnie liczby całkowite, a parzystej - ujemne, to dostanę cały zbiór liczb całkowitych, który ciągnie się w nieskończoność również w ujemną stronę. To tylko oznacza, że nie istnieje najmniejsza liczba całkowita. A jeżeli nie istnieje najmniejsza liczba całkowita, to nie ma czegoś takiego jak początek zbioru liczb całkowitych (w sensie relacji porządku, oczywiście).
Pozdrawiam.
|
|
 | Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) |
> To jest założenie błędne. Nieskończoność najłatwiej sobie wyobrazić na przykładzie liczb naturalnych. Są one zdefiniowane tak, że jeśli pewna liczba n należy do zbioru liczb naturalnych, to n+1 też należy. To oznacza, że liczby naturalne „ciągną się w nieskończoność”, czyli nie istnieje największa liczba naturalna. > Jeżeli teraz każdej nieparzystej liczbie naturalnej przyporządkuję kolejne, dodatnie liczby całkowite, a parzystej - ujemne, to dostanę cały zbiór liczb całkowitych, który ciągnie się w nieskończoność również w ujemną stronę. To tylko oznacza, że nie istnieje najmniejsza liczba całkowita. > A jeżeli nie istnieje najmniejsza liczba całkowita, to nie ma czegoś takiego jak początek zbioru liczb całkowitych (w sensie relacji porządku, oczywiście). > Dziękuję za wykład, ja to wszystko rozumiem, tyle tylko, że ja nie zakładam, że minus nieskończoność jest wartością, tylko początkiem wartości.
|
|
|  | 12 na 12 | szarley (54913 punktów) |
> Dziękuję za wykład, ja to wszystko rozumiem
Jak dotąd starałem się nikogo na tym forum nie obrazić (a jeśli obraziłem, to przepraszam) , ale Ciebie nie będę przepraszał. Matematyka nie jest nauką, jest Królową nauk, poświęciłem jej sporą część swojego życia i kiedy czytam Twoje wypociny na temat kwadratów, prostokątów i rombów, to mogę Ci złożyć tylko dwie propozycję:
1. Ty grzecznie zakończ swoją bytność na tym forum, a ja w zamian pomodlę się za Ciebie , żeby dobry Bóg przywrócił Ci chociaż część tego rozumu który A.A. Milne przypisał pewnemu "Misiowi o bardzo małym rozumku"
2. ... stąd mędrku gminny, bo Twoje kretyństwa wkirytują i narażają na zbanowanie nawet bardzo spokojnych ludzi. Zazwyczaj szanuję ludzi bez skończonej podstawówki, ale Twoje niedouczone kretyństwo ma tenedencje do pouczania innych: nawet Einsteina chcesz uczyć fizyki, Mendelejeva chemii, a Leibnitza matematyki.
Dopóki nie zacząłem czytać Twoich idiotyzmów, byłem fanatycznym zwolennikiem wolności słowa. Mea maxima culpa, ten fanatyzm też jest powodem do wstydu.
|
|
6 na 6 | Dariusz Godyń (2403 punktów) | |
|
 | -1 na 1 Marek Witkowski (-135 punktów) (zablokowany) | > Nie dalej jak przedwczoraj w tonie dramatycznym, żegnałeś się z naszym forum www.racjonalista.pl/forum.php/s,572996.> Co sprawiło, że dalej piszesz u nas swoje brednie?  Pojawiło się kilka jaskółek w tym stadzie sępów.
|
|
|  | 5 na 5 | Dariusz Godyń (2403 punktów) |
> Pojawiło się kilka jaskółek w tym stadzie sępów.Bardzo mnie ujęła twoja ornitologiczna metafora, czy mogę żywić nadzieję, że jak utworzysz z tych jaskółek klucz odlecicie sobie i już nie wrócicie?
|
|
| |  | 1 na 1 | Maciej Feczko (285 punktów) | > >Pojawiło się kilka jaskółek w tym stadzie sępów.> Bardzo mnie ujęła twoja ornitologiczna metafora, czy mogę żywić nadzieję, że jak utworzysz z tych jaskółek klucz odlecicie sobie i już nie wrócicie?  > Nie no fajnie że ktoś daje pytania i ludzie odpowiadają, na tym chyba polega to forum, nie krzywdźmy, logicznie wytykajmuy błędy, wogóle to ja się cieszę bardzo że katolik z wątpliwościami przyszedł na to forum a nie na inne. To że ktoś nie wierzy w jakieś bóstwo albo że ktoś wierzy w coś tam nie jest podstawą do źleczyczenia. Tym bardziej jeśli wierzący wypowiada się na forum racjonalisty należy skończyć z agresją.
|
|
| | |  | | Selanos (12869 punktów) | Nie rozumiem o co Panu chodzi. Za dowód na istnienie "Przyczyny Pierwszej" uznaje Pan jakieś teorie matematyczne, które są no cóż, Pańskie. Nie czuję się przekonany.
Polecam Paradoksy Zenona z Elei, pomagają ogarnąć o co z tą nieskończonością chodzi. Tylko niech Pan też przeczyta jak współczesna matematyka sobie z tym poradziła.
|
|
| Selanos (12869 punktów) | >Coś dla matematyków.
Proponuję, żeby zostawił Pan nieskończoność matematyce.
|
|
4 na 4 | maniek1 (3407 punktów) | Jak czytam wypowiedzi np. Arystypa z Cyreny, ale i innych "naszych" forumowiczów, w porównaniu z Markiem W. w tym wątku - to jestem dumny z bycia w gronie racjonalistów. Doceniam w nieskończoność to, że jestem ateistą, pozbawionym łaski groźnego wirusa mózgu - zwanego religią (nieistotne którą). Groźnego dlatego, że prowadzi (jak widać) do paranoi, urojeń i fałszywego postrzegania rzeczywistości. Pozdrawiam wszystkich nie żyjących w Matrixie
|
|
| Scarabaeus (2198 punktów) | >Coś dla matematyków. >Jeżeli początkiem ciągu liczbowego jest minus nieskończoność
?
Jaką matematykę uprawiasz? religijną?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|