 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2010 01:59 | dillema (-56 punktów) | Do ateistów
-26 na 32 | Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma. Czy wszystko już o świecie wiecie?? Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę. A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
22 na 22 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z pewnościa nie ma boga, o którym mówisz. Nie czuję się przez to stwierdzenie arogancki. Sugerowanie boskości, bo gatunek Homo sapiens ma (wow!) psychikę - jest aroganckie. A ja skromnie protestuję. Moim zdaniem nie ma żadnego boga. Na pewno nie istnieje żaden bóg o którym mówią ludzkie religie. Inny bóg jest wyjątkowo mało prawdopodobny, gdyż wszechświat świetnie sobie radzi bez kierowcy. Ale udowodnienie na sto procent, iż nie ma jakiejś ważki - demiurga, która ruchem skrzydeł budzi wszechświaty jest dość trudne. ALe taka ważka nie miałaby nic wspólnego z sensem życia, rajskim ogrodem, nieśmiertelnością, dekalogami. Nie byłaby żadną szatniarką na najwspanialszą wspaniałość, czyli wskrzeszone istoty ludzkie. Nie byłaby hotelarką. Nie wkładałaby diabłoważki na lewe ramię i aniołoważki na prawe. Uważam, że nawet tej ważki (banana, kukułki, stada much kreacji, czegoś podobnego, mniej bardziej) raczej na pewno nie ma. ALe oczywiście - nie na sto procent. Gdyby ktoś mnie spytał, czy wokół gwiazdy, której stąd jeszcze nie widać krąży planeta, której stąd jeszcze nie widać i mieszkają na niej istoty, których stąd jeszcze nie widać - nie mógłbym powiedzieć nie, lecz raczej nie. To samo mówię o ważce. Ale to, że ktoś zgaduje co do ważki nie oznacza, iż istnieje jakakolwiek korelacja zgadujący - ważka. Na pewno nie istnieje.
|
|
 | -19 na 19 | dillema (-56 punktów) | Wow, dużo w Twojej odpowiedzi (opowieści?) żwierzątek i kolorowych przenośni! Zgaduję, że jesteś pod wpływem jakichś środków (może nawet halucynogennych). Podejrzewam, że to tylko próba zlekceważenia (no tak, ta arogancja), bo nie spodobała Ci się moja wypowiedź, ponieważ nie pasuje do Twoich dotychczasowych "poglądów". Rozczarowałeś mnie, bo jako że jestem tu nowa, zasugerowałąm się nazwą portalu i oczekiwałam rzeczywiście racjonalnej odpowiedzi. A dostałam nie tylko komiczną, ale nawet manipulacyjną, bo nie napisałam nic o boskości człowieka. "Sugerowanie boskości, bo gatunek Homo sapiens ma (wow!) psychikę - jest aroganckie." Być może to tylko te halucynogeny, które tak wpływają na proces rozumienia.
|
|
|  | 18 na 18 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jestem trzeźwy, a odpowiedź racjonalna. Zauważ, że nie popełniam błędu, o którym mówiłaś. Uczciwie pokazuję, gdzie kończy się pewność 100%. Rozumiem, że oczekiwałaś innej odpowiedzi, ale nie zawsze nasze oczekiwania prowokują rzeczywistość. Czasem my czegoś chcemy, a rzeczywistość płynie w zupełnie inną stronę.
|
|
| |  | -9 na 11 | dillema (-56 punktów) | Hehehe Nie, nie zauważę, że nie popełniasz błędu, o którym mówiłam, bo zauważyłam, że popełniasz błąd, którego Ty nie zauważyłeś, co za bzdury... Nie pisłam nic o boskości człowieka, to dlaczego mi to zarzucasz? I nic nie pokazujesz, najwyżej swoje ograniczenia umysłowe. Pewność 100% kończy się tam, gdzie nauka, a nauka kończy się tam, gdzie ludzki umysł zdążył sięgnąć, a i ludzki umysł nie jest doskonały, ani nie zdążył wszędzie sięgnąć. Więc jak się wszędzie nie sprawdziło, to jak można twierdzić, że czegoś nie ma? A o to, że "czasem my czegoś chcemy, a rzeczywistość płynie w zupełnie inną stronę" to ja do Ciebie napisałam, a Ty mi to w odpowiedzi parafrazujesz?
|
|
| | |  | 11 na 11 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji. W tym dopatrzyłem się tego, czego ty nie widzisz, co tym bardziej upewnia mnie w tym, co widzę
|
|
| | | |  | -5 na 5 | dillema (-56 punktów) | Dalej nie widzę związku. Czy mógłbyś (przepraszam, mam dylemat, jak się zwracać, ale z tego, co widzę, piszecie sobie na "ty") mi to wytłumaczyć, dlaczego Bóg w ludzkiej psychice ma niby oznaczać boskość człowieka?
|
|
| | | | |  | 19 na 19 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bo uznałaś zupełnie materialną strukturę, jaką jest mózg Homo sapiens za świetne miejsce do poszukiwań boga. Napisałaś też, iż arogancją jest zakładanie iż boga na 100% nie ma. Więc przytoczyłem ci opowiastkę o ważce. Chodziło w niej o to, iż jakiegoś zupełnie nie mającego nic wspólnego z Biblią, Koranem etc ważkowego demiurga nie można ze 100% pewnością wykluczyć. Ale ty chyba stwierdziłaś, iż taki bóg to badziew, bo nie prowadzi hotelu wieczności dla Homo sapiens. Cóż - czasem mam wrażenie, iż osobom wychowanym na tradycjach judeochrześcijańskich wcale nie chodzi o boga, lecz o pewność zmartwychwstania. Taki biznesik. Ale powtórzę raz jeszcze - o ile ważki - demiurga nie mogę wykluczyć na 100% (choć raczej nie przypuszczam, aby coś takiego istniało), to boga prowadzącego hotelik wykluczam w pełni racjonalnie i bez arogancji na 100%. Hotelik na 100% nie istnieje.
|
|
| | | | | |  | -4 na 8 | dillema (-56 punktów) | Nie, ja chyba odpuszczę, znowu jakieś ważki. Ale generalnie dlatego, że mnie obrażasz, tak mi przypisując co, ja CHYBA stwierdziłam i na jakich tradycjach niby zostałam wychowana (nie widzę odzwierciedlenia w mojej wypowiedzi jakichkolwiek tradycji), ale to w sumie dla mnie ciekawy wniosek, że jeden z ateistów, który mi odpisał jest rzeczywiście arogancki i to nawet w rozmowie, zwracając się do mnie, a nie tylko w swoich argumentach  Nie pisałam nic o żadnych zmartwychwstaniach, żadnych hotelikach, ani biznesikach, jestem zszokowana, ale nic, ciekawa jestem, co mi jutro odpiszą inni ateiści  Może odpiszą mi na mojego posta, a nie na nie na ... coś innego.
|
|
| | | | | | |  | 9 na 9 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odpisywałem ci na temat. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego moja przykladowa ważka okazała się dla ciebie istotą niewidzialną (jako odpowiedź na zarzut arogancji - słuszny wobec 100% pewności w niektórych, ale nie we wszystkich przypadkach). I to wszystko.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | immune.ltd (1783 punktów) | do Jacek Tabisz i Madman to prowokacja dajcie spokój, szkoda czasu na tą osobę. Nie zrozumiała ani słowa
|
|
| | | | | | |  | 14 na 14 | Madman (7811 punktów) | >mnie obrażasz, tak mi przypisując co, ja CHYBA stwierdziłam i na jakich tradycjach niby zostałam wychowana Oczywiście, przypisywanie stwierdzeń jest dla Ciebie śmiertelną obrazą, ale Ty przecież nikogo nie obrażasz, przypisując ograniczenie umysłowe i tępotę. Nie dość, że nie zrozumiałaś ani słowa z tego, co Jacek napisał, to jeszcze rozpychasz się coraz bardziej ze swoją roszczeniową postawą. Twoje zachowanie to właśnie jest arogancja.
|
|
| | | | | | | |  | | dillema (-56 punktów) | >>mnie obrażasz, tak mi przypisując co, ja CHYBA stwierdziłam i na jakich tradycjach niby zostałam wychowana >Oczywiście, przypisywanie stwierdzeń jest dla Ciebie śmiertelną obrazą, ale Ty przecież nikogo nie obrażasz, przypisując ograniczenie umysłowe i tępotę. >Nie dość, że nie zrozumiałaś ani słowa z tego, co Jacek napisał, to jeszcze rozpychasz się coraz bardziej ze swoją roszczeniową postawą. Twoje zachowanie to właśnie jest arogancja. > To Ty jesteś arogancki, twierdząc, że niczego nie zrozumiałam. Poza tym rzeczywiście przypisywanie twierdzeń jest chamskie i nie sądzę, żebym miała na to nie zareagować, tak jak każdy inny. Nie mam również żadenj roszczeniowej postawy, chyba nie rozumiesz znaczenia tego pojęcia "roszczeniowa postawa", niby do czego miałabym sobie tutaj prawa rościć. Najwidoczniej nie podoba Ci się to, co piszę, ale to nie powód żeby mnie atakować niemerytorycznie. Zresztą nie dziwię się, że Ci się to nie podoba, skoro jesteś pewnie ateistą od lat. To tak, jakby staremu księdzu mówić, że zrobił błąd, że poszedł do seminarium duchownego.
|
|
| | | | | | | |  | | dillema (-56 punktów) | -Rzeczywiście źle się wyraziłam pisząc > I nic nie pokazujesz, najwyżej swoje ograniczenia umysłowe przepraszam
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > uznałaś (...) mózg Homo sapiens za świetne miejsce do poszukiwań boga
No cóż, to jest świetne miejsce. Nie spodziewam się znaleźć bogów gdzie indziej.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja również  Mam jednakże wrażenie, iż założycielka topiku szuka w owym miejscu PRAWDZIWEGO boga. A to stawia rzecz całą w innym świetle.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Dalej nie widzę związku.
Czy uważasz, że to, że niedowidzisz, uprawnia Cię do aroganckiego zarzucania arogancji, tym co widzą?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | dillema (-56 punktów) | >>Dalej nie widzę związku. > Czy uważasz, że to, że niedowidzisz, uprawnia Cię do aroganckiego zarzucania arogancji, tym co widzą?
To również nie ma związku Arogancję zarzuciłam wcześniej, i objawiała się ona w przypisywaniu mi różnych nieprawdziwych rzeczy, o czym pisałam. A związku nie widziałam później i w czym innym, więc nie mogło mnie to uprawnić, te moje "nibyniedowidzenie".
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Arogancję zarzuciłam wcześniej, i objawiała się ona w przypisywaniu mi różnych nieprawdziwych rzeczy, o czym pisałam. I wcześniej i później i w sam raz.  Z pamięcią też masz kłopoty? ale to w sumie dla mnie ciekawy wniosek, że jeden z ateistów, który mi odpisał jest rzeczywiście arogancki Rzeczywiście. Zaskoczona? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | dillema (-56 punktów) | > I wcześniej i później i w sam raz. Z pamięcią też masz kłopoty?-Nie, aż tak wielkich to nie, a z czym mam jeszcze niby? > ale to w sumie dla mnie ciekawy wniosek, że jeden z ateistów, który mi odpisał jest rzeczywiście arogancki.No i co z tego, że wysnułam taki wniosek? Nie mogłam? Jak mi arogancko przypisywał różne nieprawdziwe rzeczy. > >Dalej nie widzę związku.> Czy uważasz, że to, że niedowidzisz, uprawnia Cię do aroganckiego zarzucania arogancji, tym co widzą?No więc związku w tym co napisałeś jednak nie było, bo arogancję mu zarzuciłam z innego powodu, a nie z tego, że nie widziałam związku. To już męczące. > Zaskoczona?-Tak. Ale czym innym.
|
|
| | |  | 11 na 11 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> ...ograniczenia umysłowe.Bądź łaskawa i nie obrażaj innych, sama nie będąc obrażaną. Jestem na tym forum postrzegany jako obrońca "trolli", ale w Twoim akurat przypadku wyraźnie widać złą wolę i napastliwy styl, co ze smutkiem konstatuję. Czy taki przykład dał Ci Jezus? Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Człowiek Jezus, albo też postać literacka Jezus, bywali baaaaardzo aroganccy. Zatem niestety, taki przykład może źle działać na innych. Na przykład - "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem" - no chyba trudno o bardziej aroganckie stwierdzenie, niezależnie od tego, czy wypowiedział je ogarnięty megalomanią człowiek, czy też twórca takiej postaci literackiej, chcący ją podawać za wzór czegokolwiek.
|
|
-2 na 4 | nobodylikeyou (972 punktów) | Jest bardzo prawdopodobne że nasze życie i materia powstały za sprawą tzw. inteligentnego projektu, przejść jednak od tego, ze Ktos stworzył Wszechswiat do; niepokalanego poczecia, mesjanizmu, Koranu, łaski uswiecajacej, Trzech Osób Bożych w jednej, chrztu, piekła, jihadu, uzdrawiania za pomocą ... plucia w oczy (Mk 8:22-26), zasady sola scriptura, papiestwa, celibatu, przeganiania czortów w stada wieprzy (Mt 8,28-34), obrzezania, ślubów i rozwodów, dogmatow, płacenia odpustów, ascezy, spowiedzi, nieomylności papieży, koszernosci, uff ...
To juz zupeeełnie inna bajka.
Zbyt przyziemna jak na transcendentalnego boga, któremu ludzkość przypisuje cały ten cyrk.
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Jest bardzo prawdopodobne że nasze życie i materia powstały za sprawą tzw. inteligentnego projektu,
Mamy różną ocenę prawdopodobieństwa. Ja przeciwnie - uważam, że powstanie materii jest znacznie bardziej prawdopodobne niż powstanie lub trwanie wieczne jakiegokolwiek inteligentnego projektanta. A jeśli powstanie - to jak miałby wyglądać ten proces?
|
|
13 na 13 | rudyment (3233 punktów) | >Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie >idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga.
A szukaj se sama, zamiast się kimś wyręczać. Ateiści na ogół maja ciekawsze zajęcia.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
7 na 7 | Ksysu (87 punktów) | nie poszukacie prawdziwego Boga A do czego on komuś potrzebny? Jeśli nawet bóg istnieje to jest to tylko i wyłącznie jego problem.
Twierdzenie o lokalnych geniuszach. Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on najwybitniejszy.
|
|
 | | Vytautas (4394 punktów) | >nie poszukacie prawdziwego Boga >A do czego on komuś potrzebny? Jeśli nawet bóg istnieje to jest to tylko i wyłącznie jego problem. Dziwny z Ciebie ateista, taki, który dopuszcza istnienie bogów.
|
|
|  | | Ksysu (87 punktów) | Ja napisałem, dlaczego go nie poszukuję. O dopuszczaniu jego istnienia nic nie było 
Twierdzenie o lokalnych geniuszach. Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on najwybitniejszy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > Ja napisałem, dlaczego go nie poszukuję. O dopuszczaniu jego istnienia nic nie było  Było, było, problemy może mieć tylko ktoś, kto istnieje.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >>nie poszukacie prawdziwego Boga >>A do czego on komuś potrzebny? Jeśli nawet bóg istnieje to jest to tylko i wyłącznie jego problem. > Dziwny z Ciebie ateista, taki, który dopuszcza istnienie bogów.
Dlaczego dziwny? Ateizm nie oznacza 100% pewności. Agnostycyzm graniczący z pewnością również często jest określany mianem ateizmu. Nie widzę w tym niczego dziwnego.
|
|
| |  | -1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Dlaczego dziwny? Ateizm nie oznacza 100% pewności. Agnostycyzm graniczący z pewnością również często jest określany mianem ateizmu. Nie widzę w tym niczego dziwnego. A to a, to to samo, co polskie 'nie-', lub 'bez-'. Według bezbożników bogów nie ma i już. Niebytu na procenty się nie przelicza.
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Dlaczego dziwny? Ateizm nie oznacza 100% pewności. Agnostycyzm graniczący z pewnością również często jest określany mianem ateizmu. Nie widzę w tym niczego dziwnego. > A to a, to to samo, co polskie 'nie-', lub 'bez-'. Według bezbożników bogów nie ma i już. Niebytu na procenty się nie przelicza. Oczywiście - teista wierzy w boga, ateista nie wierzy. Gdzie tu mowa o pewności i procentach?
|
|
27 na 27 | Adamiak (36436 punktów) | > Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Najtrudniej jest zauważyć to, co się widzi, bo odpowiedź zawarłaś w pytaniu: 1- jesteśmy zbyt leniwi; ... prócz odpowiedzi na kilka innych: 2- odrzuciliśmy wszystkich bogów w odróżnieniu od katolików, którzy zostawili sobie jednego; 3- racjonalizm to w skrócie najwięcej zysku najmniejszym kosztem, więc zaś pragmatyzm, czyli lenistwo. > Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma. Zadeklarowałaś nie ułomność arogancji, lecz deficyt wyobraźni. > Czy wszystko już o świecie wiecie?? Ja wiem wszystko, co wiem. > Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę. Ja jestem tego pewien. > A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Raczej wyłącznie w ludzkiej psychice, lecz nie każdy mózg ma predyspozycje do takich głupot. > Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji. Zrozumienie nie jest przymusowe, tak, jak tępota, do której się przyznajesz, obligatoryjna dla reszty świata.  Tępota przejawiająca się już na dzień dobry traktowaniem wszystkich uczestników tego forum en masse, a prawda jest taka, że każdy jest tępy, lub nie, na własny koszt. Minus za arogancką tępotę.
|
|
3 na 3 | Redrum (9 punktów) | Przede wszystkim, czemu twierdzisz, że odrzucenie jednego boga jest lenistwem? Czemu aroganckim ma być stwierdzenie, że chrześcijańskiego boga nie ma? Czemu twierdzisz, że ateiści odrzucają tylko jednego boga?
Oprócz tego... Nie, nie jestem tego pewien. Nie jestem tego pewien dokładnie tak samo, jak istnienia latających Cylindrów, Czajniczków, FSM'ów itp. I mówię Ci to szczerze, bez zgryźliwości. Zapewne, jest jeszcze wiele rzeczy których o świecie nie wiemy. Nie ma jednak żadnych podstaw, by szukać wszędzie bogów.
Ciekawi mnie jedno. Widać w Twoich wypowiedziach efekt "samospełniającej się przepowiedni". Nazywasz sporą społeczność forum arogantami, a potem interpretujesz ich wypowiedzi jako aroganckie. Hmph. Poza tym - oczekiwanie na same merytoryczne wypowiedzi, po użyciu niemerytorycznej prośby/pytania, jest lekko mówiąc hipokryzją. Nie oczekuj, że ktoś Ci będzie słodził, gdy będziesz kogoś obrażać.
Pozdrawiam.
|
|
4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jesteś prawdziwym bogiem dla głodujących w Afryce, gdy częstujesz ich jedzeniem. Niestety ani Ty, ani żaden inny bóg, czy Bóg nie są w stanie dać rady z syfem jaki tam panuje. Żal się modlić do takich popierdzielonych bogów i Bożków, co zawodzą.
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
1 na 1 | Redrum (9 punktów) | Aha, i co to jest prawdziwy bóg? Jak go rozpoznać? Jak obiektywnie ocenić, że jest on prawdziwy? I czemu miałbym go szukać?
|
|
10 na 10 | placownik (17853 punktów) | Są tacy, którzy wymyślają coraz to nowe sposoby na wyłudzanie od państwa środków na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Są też tacy, którym spać nie daje myśl, że środki te można by przeznaczyć na wsparcie dla katolickich matek, zapłodnionych a następnie porzuconych przez katolickich partnerów. Kim być? To kwestia wyboru. Także etycznego wyboru.
Nie bardzo rozumiem dlaczego poczułaś się upoważniona do stwierdzenia, że wybór ten związany jest z pracowitością bądź lenistwem, szacunkiem bądź arogancją? Czy mogłabyś rozwinąć nieco swą myśl?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobrze powiedziane. Można by dodać, iż są też tacy, którzy odciągają swoje własne dzieci od nauki biologii, chemii, matematyki, literatury etc., aby te znały na pamięć Koran, Torę, lub też były księżmi, zakonnikami lub teologami. Są też tacy, którzy zamiast opowiedzieć coś mądrego dziecku przed snem, żądają od niego by powtarzało bzdury pełne lęku, pochodzące ze świata, w którym epileptyka uznawano za opętanego przez demony, a ślepotę leczono pluciem w oczy. Ze świata w którym ci, którzy nie znają wyuczonych na pamięć wierszyków będą smarzeni w piekle.
|
|
10 na 10 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > dlaczego (...) oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej Oczywiście, że idziemy dalej - tyle że akurat nie w tym kierunku, który proponujesz.
> dlaczego (...) nie poszukacie prawdziwego Boga Lubię takie pytania, w stylu: "czy odnalazłeś już Jezusa?" - a co, zgubił się gdzieś?
> z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma Owszem, "z całą pewnością" nie można tego stwierdzić (no chyba że definicja Boga jest wewnętrznie sprzeczna) - natomiast już z całą pewnością można powiedzieć, że temat niewart jest poświęcania mu czasu.
> Czy wszystko już o świecie wiecie? Nie (i nie spodziewamy się), ale za to wiemy całkiem sporo o metodologii zdobywania i weryfikacji wiedzy.
> jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę. > A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? Dzięki za ostrzeżenie! Będę unikał tych obszarów, aby i mnie nie pokrył.
> Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów Niech żywi nie tracą nadziei.
|
|
8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga.A co, bawi się w chowanego? > Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę. A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje?Może. > A może w ludzkim mózgu i psychice?A to na pewno. pl.wikipedia.org/wiki/Odczarowanie
|
|
7 na 7 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma.Kto tak twierdzi nie jest racjonalistą, ale człowiekiem podobnym ludziom wierzącym. Nawet "guru" racjonalistów, niejaki Richard Dawkins(biolog nota bene) mówi, że Bóg prawdopodobnie nie istnieje. Jestem wolnomyślicielem agnostykiem, nie zawracam sobie głowy żadnym "Bogiem", nie jest mi on do niczego potrzebny. > Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę.Oczywiście, że masz rację. Najbardziej uśmiałbym się z tego, gdyby naukowcy odkryli istnienie świata istot niematerialnych. Ciekawe byłoby zaobserwować reakcję tych "racjonalistów", którzy uważają, że mają patent na rację...  > A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice?Właśnie - może. Może więc nie warto dywagować na tematy, które i tak dywagacjami pozostaną? Jeśli potrzebujesz wiary w Boga i jesteś osobą inteligentną, załóż "jednoosobową sektę", stwórz sobie własną wersję. Będzie ona równie prawdziwa jak pozostałe. Będzie Twoja, dopasowana do Twoich potrzeb i oczekiwań. Zorganizowane struktury religijne(Kościoły) to tylko miejsce, gdzie pracują urzędnicy Pana Boga uzurpujący sobie prawo do wypowiadania się w Jego imieniu i kierowania "owieczkami". > Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.Niektórzy już tak mają - nie tylko ateiści. Przede wszystkim panuje wśród nich niechęć do Krk, jak mi się wydaje. Efektem ubocznym tej niechęci, co dla mnie jest niedopuszczalne, bywa także stosunek do osób wierzących. To frustracja, zrozumiała zresztą(potrafisz ją zrozumieć?). Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
 | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>Najbardziej uśmiałbym się z tego, gdyby naukowcy odkryli istnienie świata istot niematerialnych.
Abo metal cięższy od powietrza, spirytus w proszku czy filtr odsysający energię z wody. Z morskiej wody, bo tam więcej energii. A, i jeszcze żeby nie zakrywali tego co odkryją. Tak jak tego ufoludka kosmitę co go zakonserwowali w formalinie i nikomu pokazać nie chcą.
Wolnomyślicielu, Twój pogląd na naukę uformował się najwyraźniej pod wpływem lektur niejakiego Verne'a. Po czym zakrzepł, a nawet skamieniał. Naprawdę nie masz się czym chwalić. Siedź lepiej cichutko i czekaj na jakiegoś archeologa wiedzy. Może Cię kiedyś odkryje i opisze. Będziesz sławny!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 9 na 9 | Madman (7811 punktów) | > >Najbardziej uśmiałbym się z tego, gdyby naukowcy odkryli istnienie świata istot niematerialnych.> Abo metal cięższy od powietrzaChodzi Ci o coś takiego:  ?
|
|
| |  | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) | > >>Najbardziej uśmiałbym się z tego, gdyby naukowcy odkryli istnienie świata istot niematerialnych.> > Abo metal cięższy od powietrza> Chodzi Ci o coś takiego: Ten jest za lekki. Przecież widać, że lata. Dałem kapelucha.  Nie da się ukryć. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | >>Najbardziej uśmiałbym się z tego, gdyby naukowcy odkryli istnienie świata istot niematerialnych. > Abo metal cięższy od powietrza,
Eee... dowolny?
|
|
 | | Guzik (2020 punktów) | Richard Dawkins(biolog nota bene) mówi, że Bóg prawdopodobnie nie istnieje.
Wolnomyślicielu...Jak ja zrozumiałam, to Dawkins pisał tak, aby ustrzec się przed procesami, które na pewno by mu wytaczano. I jak tu potem udowodnić, że tak jak pisze założycielka tego postu, Bóg nie istnieje w naszych umysłach?Przecież w wielu umysłach istnieje. Więc Dawkins dla świętego spokoju dał to zastrzeżenie. Zresztą Dawkins miał na myśli Boga, wszechmogącego, stwórcę, który nadal rządzi wszechświatem, tak jak to wyobrażają sobie wierzący, a nie jakąś energię.
|
|
|  | 2 na 2 | Bartek Górecki (1514 punktów) | >... Jak ja zrozumiałam, to Dawkins pisał tak, aby ustrzec się przed procesami, które na pewno by mu wytaczano.
Nic podobnego. Dawkins tak pisał z szacunku dla metody naukowej, co obszernie uzasadnia w "Bogu Urojonym". Posądzanie go o konformizm to niedorzeczność. Czy naprawdę uważasz, że "Rottweiler Darwina" całe życie szuka tylko i wyłącznie świętego spokoju?
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > Richard Dawkins(biolog nota bene) mówi, że Bóg prawdopodobnie nie istnieje. >Wolnomyślicielu...Jak ja zrozumiałam, to Dawkins pisał tak, aby ustrzec się przed procesami, które na pewno by mu wytaczano. Aby wygrać taki proces musiano by mu udowodnić, że nie tylko minął się z prawdą - co oznaczało by udowodnienie istnienia boga, a w dodatku że minął się z prawdą celowo i świadomie. Powodzenia. Do momentu udowodnienia tego, mogliby się ci urażeni cmoknąć w pragębę.
> I jak tu potem udowodnić, że tak jak pisze założycielka tego postu, Bóg nie istnieje w naszych umysłach?Przecież w wielu umysłach istnieje.
W moim umyśle istnieje różowy jednorożec - i co z tego? W umysłach istnieją różne głupawe rzeczy, ale żadna nie pretenduje do miana prawdy absolutnej. > Więc Dawkins dla świętego spokoju dał to zastrzeżenie. Zresztą Dawkins miał na myśli Boga, wszechmogącego, stwórcę, który nadal rządzi wszechświatem, tak jak to wyobrażają sobie wierzący, a nie jakąś energię.
Oczywiście - energia to energia, bóg to bóg. Dawkins nie wnikał w istnienie energii przed WW, bo nie taki jest cel jego prelekcji i książek. Ale jak wyjaśniłam - jego sposób wysławiania się wynika z jego poglądów, a nie fałszywej obawy ani ostrożności. Przeciwnie - to jest jedna z osób, które znam (niestety nie osobiście)a która wyraża swoje poglądy w sposób bardzo przemyślany i odważny. Przyznaję, że jest o w moich oczach zaleta, chociaż wiem z doświadczenia, że wiele osób nie akceptuje tego.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jednym z moich głównych argumentów przeciwko istnieniu niematerialnych istot jest nie tylko nauka, ale też to, iż owych istot pożąda się częstokroć jak najbardziej MATERIALNIE, w jak najbardziej MATERIALNYCH, choć niekiedy pośmiertnych celach  Mam taką nawet nową doktrynę filozoficzną: gdy materialne chęci chcą uzasadnić niematerialne dla materialnych korzyści - z tego wynika fałsz. Bo jednym jest przypuszczanie różnych możliwości, a drugim obchodzenie tego co jest wymyślonymi skrótami, gdyż to co jest (rzeczywistość) nie rozdaje kiełbasek  Tym niemniej cieszę się, że jak zwykle nie dopuszczasz, aby ktoś został zakrzyczany przez innych
|
|
15 na 15 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie >idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga.
Tzn. jakiego? A przede wszystkim: po co? Cały czas piszesz "Bóg" z dużej litery, co w naszej kulturze oznacza boga judeochrześcijańskiego opisanego w Biblii. On nie istnieje z całą pewnością. Na 101% Tak jak wszyscy inni bogowie opisywanie przez wszystkie inne zinstytucjonalizowane religie.
O bogu który z jakimś bardzo mały prawdopodobieństwem ewentualnie istnieje nie wiemy nic. Żeby go szukać, musielibyśmy a) potrzebować go - czyli nie być ateistami b) zdefiniować go, żeby wiedzieć czego szukać - nie mam żadnych przesłanek na których można budować definicję, bo ten "bóg prawdziwy" nie zostawił po sobie żadnego śladu.
Jeżeli istnieje bóg, nie interesuje się nami zupełnie. Prawie na pewno, jeżeli istnieje, nie daje żadnych znaków swojego istnienia, bo wcale nie chce być poznany. Ateiści są z tym zupełnie szczęśliwi Doprawdy, Twoja arogancja jest przerażająca. Czemu chcesz zakłócać spokojną egzystencję jakiegoś bogu ducha winnego demiurga?
> Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być >kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma.
Że kogo/czego nie ma, konkretnie?
Pewnie jesteś jednak na tyle arogancka, żeby powiedzieć z całą pewnością, że nie ma krasnoludków, wampirów, elfów i innej fauny fantastycznej. Czy może wierzysz w to wszystko lub "nie wykluczasz"? Ba, Twoja arogancja na pewno dotyczy Zeusa, Wotana, Mitry, Wisznu i paru tysięcy innych bóstw osobowych i nieosobowych.
Nasza po prostu sięga o jednego boga dalej. Statystycznie to niewielka różnica w poziomie arogancji.
>Czy wszystko już o >świecie wiecie?? Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych >przez naukę.
Owszem, ale to nie powód, żeby zapychać te luki w wiedzy jakimś "bogiem" o nieokreślonych parametrach. To jest dopiero lenistwo i pójście na łatwiznę.
>A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje?
W lukach? Twój bóg to taki korek jak do zlewu?
> A może w ludzkim mózgu i psychice?
Bingo! Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni, a ta jak wiemy, pochodzi właśnie z mózgu.
> Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.
To jest raczej twój problem. Taka ułomność intelektualna jak sądzę. Lub może nie chce Ci się nawet spróbować. Niechęć do wysiłku intelektualnego to też nie powód do dumy.
My (tak, to jest na wyrost), wychowani w wierzącym społeczeństwie ateiście, zwykle rozumiemy wierzących, (pomijam ateistycznych zelotów, to jest taka faza w dojrzewaniu do ateizmu) bo sami nimi byliśmy. A więc kto tu jest tępy?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
14 na 14 | Eliath (1441 punktów) | Też się pokuszę o odpowiedz, jak jazda to jazda  > Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi,Ja nie jestem leniwy, ja racjonalnie wydatkuje energię  > że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalejW przeciwieństwie do przedmówców odrzucam jedynie większość bogów katolickiego, żydowskiego, muzułmańskiego, słowiańskich, celtyckich, germańskich, rzymskich itd... Większość bo niektórzy są ok  Bachus jest w porządku, Loki to śmieszny koleś, jeszcze pewnie paru by się znalazło spoko gości. > i nie poszukacie prawdziwego Boga.Poszukałem i znalazłem: Cthulhu > Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby >z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma.Pomijając braki wyobraźni, to jesteś na tyle arogancka żeby twierdzić że znalazłaś "prawdziwego" ? Cthulhu i tak pożre Twą duszę  > Czy wszystko już o świecie wiecie?? Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa >rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę.Bla bla bal, Ty też wszystkiego nie wiesz, więc nie możesz być pewna, że masz rację Musisz strasznie przeżywać tą niepewność, że czcisz kolejną fałszywkę  > A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? Ten Twój marny bożek to jakiś nieśmiały strasznie. Jowisz dumnie przechadzał się po Kapitolu, monochromatycznego boga w trikolorze od czasu do czasu widywano, podobno. Twój zaś całkiem się schował? Niech wyciągnie głowę z dupy i zajmie się swoją robotą! > A może w ludzkim mózgu i psychice?Jest dla Ciebie nadzieja. Poczytaj trochę o tym. > Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji. Sprawdź sobie co to jest zakład Pascala, uwzględnij wszystkich bogów znanych ludzkości i policz sobie jaka opcja jest lepsza. Potem głośno zakrzyknij: Pier... nie wierzę!  Zdradź mi jeszcze jeden sekret: Jak nazywa się ten bożek który według Ciebie jest prawdziwy?
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
-6 na 6 | dillema (-56 punktów) | Postanowiłam odpisać wam zbiorczo, bo generalnie piszecie podobnie. Najpierw pokażę, że rzeczywiście niektórzy są aroganccy, później, że mam rację, bo rzeczywiście niektórzy wykazują lenistwo umysłowe, i rozumieją ateizm jako odrzucenie bożków z różnych kultur, a generalnie Boga katolickiego. Arogancja w stosunku do mnie (nie ta w twierdzeniu "wiem wszystko") > Czy taki przykład dał Ci Jezus?Dlaczego założyłeś, że to mój wzor i na nim się wzoruję? > Lubię takie pytania, w stylu: "czy odnalazłeś już Jezusa?" - a co, zgubił się gdzieś?- to też pasuje do "problemy ze zrozumieniem", bo nie pisałam nic o Jezusie. > załóż "jednoosobową sektę"> Nasza po prostu sięga o jednego boga dalej. Statystycznie to niewielka różnica w poziomie arogancji.-tak, na pewno "wasza" wszystko jest lepsze. Ciekawe, że wypowiadasz się w imieniu jakiejś grupy, mimo że nie używasz argumentów typowych dla ateistów, czyli nie jesteś typowym jego przedstawicielem. > jesteś na tyle arogancka żeby twierdzić że znalazłaś "prawdziwego" ?-Nic takiego nie napisałam. > Ty też wszystkiego nie wiesz, więc nie możesz być pewna, że masz rację Musisz strasznie przeżywać tą niepewność, że czcisz kolejną fałszywkę-j.w. To już bezczelne. Skąd takie odważne, nieuzasadnione przypuszczenia? (żeby nie przeklinać  > Ten Twój marny bożek to jakiś nieśmiały strasznie.> Zdradź mi jeszcze jeden sekret: Jak nazywa się ten bożek który według Ciebie jest prawdziwy?-Nic takiego nie pisałam. Ani o żadnym sekrecie, ani o bożku, zwłaszcza moim, ani że coś zdefiniowałam i wiem, czego Ty nie wiesz, ani że ma jakieś imię. Napisałam prawdziwy Bóg, takie imię jest dla Ciebie za mało atrakcyjne? Za mało orientalne, dźwięczne, przywodzące na myśl zapachy czy kolory innych krajów lub pioruny i topory? Nie masz tego z czym skojarzyć i się czego uczepić, za nudne innymi słowy imię wg Ciebie? ---------------------------------------------------- Dowody na słuszność mojego pierwszego posta: Lenistwo umysłowe: > A szukaj se sama, zamiast się kimś wyręczać. Ateiści na ogół maja ciekawsze zajęcia.-np. wypisywanie na forach, że Boga nie ma > Ja wiem wszystko, co wiem.> ...temat niewart jest poświęcania mu czasu.> A co, bawi się w chowanego?> ...nie zawracam sobie głowy żadnym "Bogiem", nie jest mi on do niczego potrzebny.> Właśnie - może. Może więc nie warto dywagować na tematy> Ja nie jestem leniwy, ja racjonalnie wydatkuje energięAteizm jako tylko odrzucenie Boga katolickiego (lub innych podobnych mu form): > Niestety ani Ty, ani żaden inny bóg, czy Bóg nie są w stanie dać rady z syfem jaki tam panuje. Żal się modlić do takich popierdzielonych bogów i Bożków, co zawodzą.-No tak, fakt, że nie ma boga, który zsyła na ziemię mannę głodnym ludziom, to już na pewno dowód, że Boga w ogóle nie ma... > Są tacy, którzy wymyślają coraz to nowe sposoby na wyłudzanie od państwa środków na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Są też tacy, którym spać nie daje myśl, że środki te można by przeznaczyć na wsparcie dla katolickich matek, zapłodnionych a następnie porzuconych przez katolickich partnerów.-to tylko antyklerikalizm > ...boga judeochrześcijańskiego opisanego w Biblii. On nie istnieje z całą pewnością. Na 101% Tak jak wszyscy inni bogowie opisywanie przez wszystkie inne zinstytucjonalizowane religie.-j.w. > Ten Twój marny bożek to jakiś nieśmiały strasznie. Jowisz dumnie przechadzał się po Kapitolu, monochromatycznego boga w trikolorze od czasu do czasu widywano, podobno. Twój zaś całkiem się schował? Niech wyciągnie głowę z dupy i zajmie się swoją robotą!-Widzę, że niektórzy rzeczywiście potrzebują widzialnego i atrakcyjnego wizualnie boga, stąd te kolorowe obrządki, obrazki i relikwie w religiach, dla takiego typu człowieka, bo jak nie to, to nie będą wierzyli  > uwzględnij wszystkich bogów znanych ludzkości i policz sobie jaka opcja jest lepsza. Potem głośno zakrzyknij: Pier... nie wierzę!-to tylko odrzucenie znanych bogów.
|
|
 | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Najpierw pokażę, że rzeczywiście niektórzy są aroganccy, później, że mam rację, bo rzeczywiście niektórzy wykazują lenistwo umysłowe, i rozumieją ateizm jako odrzucenie bożków z różnych kultur, a generalnie Boga katolickiego. Na razie udało ci się mnie przekonać, że masz umysł standardowo zdolny do funkcjonowania w podwójnej rzeczywistości, w której jedna, rozumowa, bez specjalnych zgrzytów koegzystuje z drugą, emocjonalną. Mało, że koegzystuje, jak u każdego człeka, to jeszcze w chwilach szczególnej potrzeby, jaką może być przymus wytłumaczenia zjawisk, fenomenów (na razie) niewytłumaczalnych, po prostu z naturalną swobodą, płynnie przechodzi z jednej w drugą. Głównym objawem tej schizofrenii jest nieprzeparty, atawistyczny przymus zdefiniowania każdego zjawiska, bez względu na tego zjawiska proweniencję i także, niestety(?), bez względu na sposób oraz narzędzia do tegoż wyjaśniania użyte. W znakomitym uproszczeniu to wygląda tak: jeśli ktoś mówi, że widział ducha, to starasz się wyjaśnić ten fakt (fakt mówienia, oczywiście  ) rozumem, ale jeśli rozum nie wystarcza (bo często słowo przeciw słowu), to natychmiast zastępujesz rozum emocjami i wrodzony feler twojego mózgu, dyktuje wytłumaczenie najprostsze z możliwych i jednocześnie emocjonalnie najkorzystniejsze: to musiał być duch, w domyśle siła Nadprzyrodzona, bóg. Korzyść emocjonalna takiego tłumaczenia polega na jego niepodważalności w wyniku niemożliwości weryfikacji. U co wrażliwszych zostaje jedynie lekki, często podświadomy niesmak z takiego tłumaczenia, choć natychmiast tłumiony poczuciem powszechności jego występowania - przecie wszyscy tak myślą/robią. Stąd też u teistów dość częsta potrzeba (zamieniona w nawyk) mówienia w trzeciej osobie, by semantycznym sprzężeniem zwrotnym uwiarygodnić takie automanipulacje - w tłumie raźniej. Głównym motorkiem takiej konwersji środków poznania jest strach. Pierwotni ludzie też się bali wszystkiego, co niewytłumaczalne, więc wymyślili sobie bogów, którzy są uniwersalnie-ostateczną odpowiedzią na wszystko. Z tym, że pierwotniakom ten strach ratował często życie, bo niewidzialny szmer w ciemności mógł się okazać złym niedźwiadkiem, więc opłacalnym było bać się na zapas, a współcześniakom zabrakło w realu niedźwiadków, ale strach pozostał. Prócz ciągot za życiem wiecznym, hihi. A, że- przy okazji- handlowanie tym strachem, a raczej panaceum na wszelkie strachy + wieczne życie, okazało się interesem wszech-czasów, to inna para gumofilców, czy bogów, co na jedno wychodzi. Otóż ja nie mam takiego feleru (waloru?) i doskonale funkcjonuję bez prawd ostatecznych, jeśli te prawdy nie mogą być udowodnione jedynie przy użyciu rozumu - u mnie nie ma popytu na ostateczne wyjaśnienia, bo i nie ma strachu przed nieznanym. Dlatego taka konwersja środków używanych w celu poznawania zjawisk u mnie nie zachodzi, mam większą zdolność używania rozumu w warunkach separacji od emocji. Dla mnie nieznane nie jest straszne, tylko po prostu jest jeszcze niewytłumaczone. I wcale nie musi być wytłumaczone za wszelką cenę, czytaj: za cenę rezygnacji z rozumu na rzecz emocji.
|
|
|  | -1 na 1 | dillema (-56 punktów) | >Na razie udało ci się mnie przekonać, że masz umysł standardowo zdolny do funkcjonowania w podwójnej rzeczywistości, w której jedna, rozumowa, bez specjalnych zgrzytów koegzystuje z drugą, emocjonalną. >Mało, że koegzystuje, jak u każdego człeka, to jeszcze w chwilach szczególnej potrzeby, jaką może być przymus wytłumaczenia zjawisk, fenomenów (na razie) niewytłumaczalnych, po prostu z naturalną swobodą, płynnie przechodzi z jednej w drugą. >Głównym objawem tej schizofrenii...
Naprawdę nie musisz sięgać po takie mocne słowa, wręcz ostateczne, jakbyś chwytał się ostatniej deski ratunku (co by świadczyło o sile moich argumentów), żenujące niskie fałszywe pseudoargumenty mające mnie zdewaluować i pozbawić pewności siebie.
Wg Twojej definicji schizofrenii, każdy jest schizofrenikiem, ponieważ każdy człowiek ma stronę emocjonalną i rozumową, a jeśli nie, to jest jakimś ułomem właśnie, a nie odwrotnie.
|
|
| |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Wg Twojej definicji schizofrenii, każdy jest schizofrenikiem, ponieważ każdy człowiek ma stronę emocjonalną i rozumową, a jeśli nie, to jest jakimś ułomem właśnie, a nie odwrotnie. Powiedziałbym raczej, że każdy człowiek ma do tak pojętej schizofrenii głęboko zakorzenione predyspozycje, ale nie każdy w jednakowym stopniu. Można zamienić schizofrenię na hipokryzję bez szkody dla żadnej z nich.  Ujmując rzecz statystycznie, to ja ze swoim sceptycyzmem jestem nienormalny lub chory, ale statystyki nie uważam za dobre narzędzie diagnostyczne.
|
|
-4 na 6 | dillema (-56 punktów) | ------------------------------------------------ Problemy ze zrozumieniem lub nieprawda (postanowiłam odpisać, jak zabawa to zabawa): > tak, jak tępota, do której się przyznajesz- nieprawda > Tępota przejawiająca się już na dzień dobry traktowaniem wszystkich uczestników tego forum en massenieprawda, po wypowiedzi jednego z ateistów czekałam z wnioskami na wpisy innych > racjonalizm to w skrócie najwięcej zysku najmniejszym kosztem, więc zaś pragmatyzm, czyli lenistwo.- nieprawda albo nawet celowe kłamstwo pl.wikipedia.org/wiki/RacjonalizmWg definicji tylko racjonalista właśnie może poszukać Boga, jako że jest to byt niematerialny, a więc nie dający się poznać w inny niż rozumowy sposób. > Przede wszystkim, czemu twierdzisz, że odrzucenie jednego boga jest lenistwem?> Czemu aroganckim ma być stwierdzenie, że chrześcijańskiego boga nie ma?> Czemu twierdzisz, że ateiści odrzucają tylko jednego boga?-To są jakieś totalne bzdury, nic takiego nie pisałam > Nie ma jednak żadnych podstaw, by szukać wszędzie bogów.-Tak też nie napisałam. > a) potrzebować go - czyli nie być ateistami-Nieprawda. Wierzyć (nie wykluczać) w istnienie a potrzebować to zupełnie inne rzeczy. > zdefiniować go, żeby wiedzieć czego szukać - nie mam żadnych przesłanek na których można budować definicję, bo ten "bóg prawdziwy" nie zostawił po sobie żadnego śladu.-Nieprawda, bo jako że Bóg jest bytem niematerialnym, to samo jego definiowanie, to już szukanie. > Jeżeli istnieje bóg, nie interesuje się nami zupełnie.-Skąd takie założenie? > nie daje żadnych znaków swojego istnienia, bo wcale nie chce być poznany.-j.w. > Twoja arogancja jest przerażająca. Czemu chcesz zakłócać spokojną egzystencję jakiegoś bogu ducha winnego demiurga?-to zupełnie "od czapy", ale nawet śmieszne. > >Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.> To jest raczej twój problem. Taka ułomność intelektualna jak sądzę.> Lub może nie chce Ci się nawet spróbować. Niechęć do wysiłku intelektualnego to też nie powód do dumy.No nie wiem, mi się wydaje, że wpisanie tutaj tego, to jednak nie lenistwo, tylko właśnie ta próba, o której piszesz hahaha ----------------------------------------------- Argumenty, które uznaję za argumenty: > A do czego on komuś potrzebny?-różne mogą być powody, żeby go poszukać, np. zaspokojenie ciekawości, dążenie do poznania (odwrotność lenistwa umysłowego) i zrozumienia świata, a w waszym wypadku upewnienie się, że napewno się nie mylicie > Jeśli nawet bóg istnieje to jest to tylko i wyłącznie jego problem.-Pewnie tak, ale dla ludzi to by była wielka strata, gdyby nie byli świadomi jego istnienia > Nie oczekuj, że ktoś Ci będzie słodził, gdy będziesz kogoś obrażać.Nikogo nie obraziłam, "arogant" to nie epitet i chodziło mi arogancję objawiającą się u ateistów w twierdzeniu, że wie się wszystko i że Boga z pewnością nie ma, bo jeśli się twierdzi, że Boga nie ma, to twierdzi się, że wie się już wszystko. > odrzuciliśmy wszystkich bogów w odróżnieniu od katolików, którzy zostawili sobie jednego;-ateiści najczęściej stają się ateistami poprzez odrzucenie Tylko niektórzy z nich zadają sobie trud, by poszukać czegoś sensownego w innych religiach, co również z rozpędu odrzucają, zatem typowy polski ateista to tak naprawdę tylko antyklerykał i rzeczywiście tego dowodzicie, zarzucając mi np. że jestem obrońcą Jezusa (mimo że nic o mnie nie wiecie tak naprawdę, a ja nie widzę żadnych wskazówek na to, że tak można przypuszczać, no ale zaraz ktoś napisze mi, że to tylko dowodzi, że jestem ślepa  jak w > Zadeklarowałaś nie ułomność arogancji, lecz deficyt wyobraźni.)> Owszem, ale to nie powód, żeby zapychać te luki w wiedzy jakimś "bogiem" o nieokreślonych parametrach. To jest dopiero lenistwo i pójście na łatwiznę.Racja, ale ja mówię właśnie o próbie poszukania go, a nie zapychania, czyli to jednak nie jest lenistwo. > W lukach? Twój bóg to taki korek jak do zlewu?j.w. ----------------------------------------------------------- COś więcej: > Aha, i co to jest prawdziwy bóg? Jak go rozpoznać? Jak obiektywnie ocenić, że jest on prawdziwy? I czemu miałbym go szukać?- No to już są pierwsze próby szukania go  > Tzn. jakiego? A przede wszystkim: po co?-j.w. > Że kogo/czego nie ma, konkretnie?j.w. > Nie bardzo rozumiem dlaczego poczułaś się upoważniona do stwierdzenia, że wybór ten związany jest z pracowitością bądź lenistwem, szacunkiem bądź arogancją? Czy mogłabyś rozwinąć nieco swą myśl?-"lenistwem umysłowym", skoro twierdzi się, że nie ma Boga i basta, "arogancją", skoro twierdzi się, że wie się wszystko (m.in. że Boga na 100% nie ma). Przyznają mi rację: > > uznałaś (...) mózg Homo sapiens za świetne miejsce do poszukiwań boga> No cóż, to jest świetne miejsce. Nie spodziewam się znaleźć bogów gdzie indziej.> > A może w ludzkim mózgu i psychice?> A to na pewno.-czyli jednak istnieje  > Owszem, "z całą pewnością" nie można tego stwierdzić- To już nie ateizm. > Nie (i nie spodziewamy się), ale za to wiemy całkiem sporo o metodologii zdobywania i weryfikacji wiedzy.- No i co z tego? > >A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje?> Może.-To też już nie ateizm. > Bingo! Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni, a ta jak wiemy, pochodzi właśnie z mózgu.-Czyli jednak istnieje, ja bym jednak sprostowała, że niekoniecznie wyobraźni, jako że jest niematerialny, więc nie ma kształtu i koloru, ale może rozumu, jako że jest pojęciem, bytem lub ideą. > >A może w ludzkim mózgu i psychice?> Jest dla Ciebie nadzieja. Poczytaj trochę o tym.- Ok, dzięki za zachętę. Chyba jednak też nie jesteś ateistą. A więc jednak ktoś przyznaje mi rację. Uff ale się napracowałam, uwzględnijcie to proszę w dalszej rozmowie, chętniej odpisywałabym tylko na te "argumenty, które uznałam za argumenty"
|
|
 | 14 na 14 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>-Czyli jednak istnieje, ja bym jednak sprostowała, że niekoniecznie wyobraźni, jako że jest niematerialny, więc nie ma kształtu i koloru, ale może rozumu, jako że jest pojęciem, bytem lub ideą. Najlepiej mi do twoich teorii pasuje Niewidzialny Różowy Jednorożec. Też mi się podoba. PS Mogłabyś przestać pisać zagadkami. Piszesz niejasno, z manierą wyższości i dziwisz się że potraktowano Cię jak idiotkę.
|
|
|  | -2 na 4 | dillema (-56 punktów) | >Najlepiej mi do twoich teorii pasuje Niewidzialny Różowy Jednorożec. >Też mi się podoba. >PS Mogłabyś przestać pisać zagadkami. Piszesz niejasno, z manierą wyższości i dziwisz się że potraktowano Cię jak idiotkę. >
A Ty na mesjasza czekasz?? Który Ci powie, jak się prawdziwy Bóg nazywa (znowu potrzeba oryginalnego imienia, najlepiej zwierzątka, konkretnej formy materialnej). Skąd niby miałabym wiedziec, czym jest Bóg, to chyba bym jakimś niesamowitym przypadkiem była. Chodziło mi tylko o nie odrzucanie możliwości jego istnienia, skoro nie ma do tego podstaw, o czym wyżej. (I próbę jego określenia.) Niektórzy tutaj bardzo potrzebują jakiejś materialnej formy tego Boga, bo jak nie, to nie będą wierzyć, tymczasem inni taką odrzucają, no i nic dziwnego, skoro materialna forma nigdy nie będzie doskonała. Imię takie, a nie inne, a dlaczego z takich literek, a innych nie? To może ze wszystkich, skoro ma być idealnie? To idealnie by było raczej, gdyby Bóg w ogóle nie miał imienia, skoro żadne nie będzie idealne. To się zresztą pojawia w niektórych religiach, "Ten, który jest, albo "Bóg" i tak chyba wystarczy, a prawdziwy, dla odróżnienia od tych zafałszowanych przez chciwych ludzi, używających go dla swojego zysku i władzy.
|
|
| |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>A Ty na mesjasza czekasz?? Który Ci powie, jak się prawdziwy Bóg nazywa (znowu potrzeba oryginalnego imienia, najlepiej zwierzątka, konkretnej formy materialnej). Na nikogo nie czekam. Po co mi następny fantazyjny stwór?
>Skąd niby miałabym wiedziec, czym jest Bóg, to chyba bym jakimś niesamowitym przypadkiem była. Chodziło mi tylko o nie odrzucanie możliwości jego istnienia, skoro nie ma do tego podstaw, o czym wyżej. (I próbę jego określenia.) A do czego miałby mi być potrzebny? Nie potrzebuję żadnego.
>Niektórzy tutaj bardzo potrzebują jakiejś materialnej formy tego Boga, bo jak nie, to nie będą wierzyć, tymczasem inni taką odrzucają, no i nic dziwnego, skoro materialna forma nigdy nie będzie doskonała. Żadna forma boga,bóstw nie jest mi potrzebna w odpowiedzi na pytania jakie sobie stawiam >Imię takie, a nie inne, a dlaczego z takich literek, a innych nie? Imię też nie jest potrzebne. Z resztą jak nazwać coś co nie istnieje? - WIELKIE NIC
|
|
| | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
> Zresztą jak nazwać coś co nie istnieje? - WIELKIE NICZamilknij nieszczęsna! Kiedy WIELKIE NIC znany także jako ZMNIEJSZACZ WSZECHŚWIATÓW dobierze się do naszego Wszechświata, nie będzie nam do śmiechu. Szadoki coś o tym wiedzą... 
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
| |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Skąd niby miałabym wiedziec, czym jest Bóg, to chyba bym jakimś niesamowitym przypadkiem była. Chodziło mi tylko o nie odrzucanie możliwości jego istnienia, skoro nie ma do tego podstaw, o czym wyżej. (I próbę jego określenia.)
Czego istnienia?
Skoro nie wiemy co to jest to nie możemy tego odrzucać.
Może to pszczoła?
Pszczoły istnieją.Żaden racjonalista nie zaprzeczy.A więc jeśli "bóg" to pszczoła -to istnieje.
Jeśli energia to też.
Jeżeli geotermalna to nawet wiemy gdzie.
Łukaszewicz.
|
|
| | |  | | dillema (-56 punktów) | > >Skąd niby miałabym wiedziec, czym jest Bóg, to chyba bym jakimś niesamowitym przypadkiem była. Chodziło mi tylko o nie odrzucanie możliwości jego istnienia, skoro nie ma do tego podstaw, o czym wyżej. (I próbę jego określenia.)> Czego istnienia?> Skoro nie wiemy co to jest to nie możemy tego odrzucać.> Może to pszczoła?> Pszczoły istnieją.Żaden racjonalista nie zaprzeczy.A więc jeśli "bóg" to pszczoła -to istnieje.> Jeśli energia to też.> Jeżeli geotermalna to nawet wiemy gdzie.> Łukaszewicz.> No jest to juz jakaś próba  Ja jednak myślę np., że to nie pszczoła hahahahaha
|
|
 | -1 na 3 | dillema (-56 punktów) | > -Czyli jednak istnieje, ja bym jednak sprostowała, że niekoniecznie wyobraźni, jako że jest niematerialny, więc nie ma kształtu i koloru, ale może rozumu, jako że jest pojęciem, bytem lub ideą.Właściwie to jeszcze muszę to sprostować, bo co innego, to co napisałam na początku, czyli że jak się nie poznało (nauka nie objęła) wszystkiego to nie można wykluczać istnienia Boga, jak i samo odrzucenie Boga katolickiego (jak i różnych "zagranicznych" bogów) nie jest powodem do takiego wykluczenia. A co innego już to co napisałam powyżej, bo naprawdę sama nie wiem, czym jest Bóg, może nie tylko ideą ale jakąś energią? Nie wykluczam, dlatego że nauka nie wyjaśniła wszystkiego, nawet nie poznała całego ludzkiego genomu, nie wiadomo, co jest w czarnej dziurze, czemu powstał wszechświat i jak wyglądał Wielki Wybuch itp. itd. nie mówiąc o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu. Chociaż gdyby Bóg był tylko ideą w ludzkiej świadomości, to czy idee nie mają niesamowicie dużego wpływu na nasze życie?? Weźmy np. wolność albo sprawiedliwość. Przecież te pojęcia miały na ludzi ogromny wpływ. Według mnie Boga można zacząć szukać np. rozważając pojęcie "sprawiedliwość". A może już sam fakt, że tyle ludzi w niego wierzy, sprawia, że istnieje. Przecież z założenia nie jest materialny. Jeśli istnieje w ludzkich umysłach, to jak można mówić że nie istnieje? A jaką ma siłę oddziaływiania, niekoniecznie bezpośrednią. A może człowiek tak jest zaprogramowany, że ma takie miejsce na Boga, skoro tyle lat ludzie wierzyli w Boga, może coś jest w genach, w ludzkiej podświadomości, taki archetyp. Ludzka podświadomość jest przecież też nie zbadana, a przecież wykorzystujemy tylko jakiś % naszego mózgu, co by było, gdybyśmy wykorzystali 100? Tak samo nie wszystkie geny ulegają ekspresji, czyli odczytaniu. Tak samo niektórzy bardziej a inni mniej korzystają ze swojej podświadomości, a co gdyby korzystać z niej w 100%? A co by było gdyby ludzie mieli zdolność telepatii i połączyli się wszyscy w 1? Albo gdy powszczepiać im chipy połączone z ich mózgami (neuroelektronika czy elektroneurologia) i połączyć ich za pomocą internetu (np. bezprzewodowego) w jeden wielki mózg? jedna wielka baza danych. Czy byłby to rozum obiektywny z punktu widzenia człowieka, tzn. czy byłby on zdolny do obiektywnego ocenienia każdej jednostki? Chyba trzeba by uwzględnić tych, co przed nami, żeby mieć wgląd we wszystkie powiązania i przyczyny. A może Bóg to pojęcie "dobro"? I znów można zacząć dywagować, czyje, wspólne, czy jednostki, obiektywne czy subiektywne, wyższe, niższe, co tym dobrem jest itp. itd. To by też tylko ludzkiego mózgu dotyczył, bo poza nim zła nie ma, więc i dobra poza ludzkim mózgiem nie ma. A może inaczej, może Bóg jest w każdym atomie? A może to dusza rozprzestrzeniona po wszystkich żywych stworzeniach? No, popisałam trochę różnych opcji, ale nawet jak odrzucicie wszystkie z tych, to przecież nie napisałam wszystkich możliwych
|
|
|  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> No, popisałam trochę różnych opcji, ale nawet jak odrzucicie wszystkie z tych, to przecież nie napisałam wszystkich możliwych I może już na tych poprzestańmy?
|
|
| |  | | dillema (-56 punktów) | > I może już na tych poprzestańmy?Ja nikogo do niczego nie zmuszam przecież. Nie brałeś przecież udziału w dyskusji, to co chcesz poprzestawać
|
|
|  | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | Sprostowanie: > Ludzka podświadomość jest przecież też nie zbadana, a przecież wykorzystujemy tylko jakiś % naszego mózgu, co by było, gdybyśmy wykorzystali 100?A) Im bardziej badamy naszą podświadomość tym bardziej zwyczajna się staje. Żadnego hokus pokus, ot zwykły program lecący w tle. Do tego ma wiele dziś niepotrzebnych funkcji i błędów  B) Wykorzystujemy 100% naszego mózgu. Zapytaj jakiegoś neurochirurga. Jest to rozpowszechniona bzdura, że niby % tylko wykorzystujemy. > nie można wykluczać istnienia BogaGeneralnie się zgadzam, dlatego jestem bardziej agnostykiem niż ateistą. Jednak jestem agnostykiem, z zastrzeżeniem. Jakikolwiek byt, który ludzkość byłaby skłonna uznać za Boga (wymagania na tą posadę są żenująco niskie- sprawdź sobie kult cargo  ) o ile nie będzie po prostu bardziej zaawansowaną technologicznie bytem, to będzie po prostu istotą operującą na innych zasadach niż my. Walenie twarzą o bruk na jej widok, będzie świadczyło o intelektualnym prymitywizmie, nie jakichś przymiotach ducha. Spójrz na to tak: Mrówki wprowadziły się do Twojego domu. Zbudowały ołtarz, a przy nim ustawiły Twoją podobiznę i odprawiają jakieś tańce... Najpierw fajne... potem żenujące i prymitywne. > naprawdę sama nie wiem, czym jest Bóg, może nie tylko ideą ale jakąś energią?Nawet jak jest to patrz wyżej. > Według mnie Boga można zacząć szukać np. rozważając pojęcie "sprawiedliwość".To prowadzi do przykrych skutków. Wszystko jest ok, do puki to Twoja religia trzyma kij, potem jest niewesoło. > A może już sam fakt, że tyle ludzi w niego wierzy, sprawia, że istnieje.Taa... Tak poważnie, to tak: W pewnym sensie wiara w Boga sprawia, że istnieje. Jako idea. Dla wierzących. > A co by było gdyby ludzie mieli zdolność telepatii i połączyli się wszyscy w 1?Feedback by nas zajeb...  Reality check!
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| |  | | dillema (-56 punktów) | >>Według mnie Boga można zacząć szukać np. rozważając pojęcie "sprawiedliwość". >To prowadzi do przykrych skutków. Wszystko jest ok, do puki to Twoja religia trzyma kij, potem jest niewesoło. -Nie pisałam nic wcale o żadnej religii. Poza tym taki dialog to rzeczywiście mogłoby być trudne wyzwanie, ale nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo. Taki dialog to chyba jednak najlepsze rozwiązanie, skoro nikt nie chce dyktatury i dogmatów Kościoła, tworzonych na ich użytek. Ale najpierw narzeka się na to, że Kościół katolicki tylko narzuca i każe wierzyć i wszelkie próby dyskusji i wątpliwości traktuje jak herezję, a teraz nagle ludzie chcą, żeby im tego Boga ktoś objawił, nazwał, wyłożył, a najlepiej przedstawił dowody naukowe. (A oni go tylko przyjmą lub odrzucą.)
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Wszystko jest ok, do puki to... Plus, p óki co.
|
|
|  | 8 na 8 | jankw (453 punktów) | Otóż nie - musimy wiedzieć, czego szukamy. Bóg w Twoim ujęciu jest bezkształtną masą, wszystkim i niczym jednocześnie. Taka intelektualna plastelina. Nie mamy żadnego powodu, by szukać nadnaturalnego fenomenu czy wyższej siły we wszystkim, co jest dla nas zagadką i próbować nazywać to bogiem. Nie muszę więc odrzucać każdej Twojej propozycji z osobna, ponieważ rzecz jest w tym, że jeśli jakieś zjawisko (niekoniecznie ze ścisłego obszaru nauk przyrodniczych) "nie mieści" nam się w głowach, to nie oznacza to automatycznie, że koniecznie potrzebne jest rozważenie, czy nie stoi za tym jakieś niezidentyfikowane, wzięte z czystej wyobraźni "coś więcej". Być może po prostu nasze głowy są za małe? Tak samo jak kilkaset lat temu głowy naszych przodków były za małe na wiele innych prawd? A jeśli jako cywilizacja dorośniemy do tego, by lepiej je poznać, zobaczymy, co za tym stoi, lub... rzeczywiście otrzemy się o jakąś nieprzeniknioną tajemnicę. To jednak w przyszłości, a jak na razie nie jest w dobrym tonie wyzywanie od arogantów tych, którzy jedynie nie widzą żadnego konkretnego powodu, by wraz z Tobą bawić się w szukanie produktów bogopodobnych pod każdym kamykiem.
|
|
|  | 1 na 1 | Redrum (9 punktów) | Jakby, a może, być może. Wszystko jest okay, teoretyzować każdy może. Możemy wymyślać różne ciekawe teorie. Ja jednak mam nadzieję, że swoich, wydaje mi się - w pewnym sensie utwardzonych poglądów na takich "a możach" nie opierasz. A jeżeli tak nie jest, to chętnie poznam ich wytłumaczenie. Jeżeli nie jest się pewnym/pewną, to lepiej powiedzieć "nie wiem". Szczerość intelektualna wśród rozsądnych dysputantów jest podstawą porozumienia. A mam nadzieję że z chęcią odbycia rozsądnej debaty tutaj przyszłaś. Pozdrawiam Również zarobiony (ale przed!) sesją student
|
|
| |  | 1 na 1 | dillema (-56 punktów) | >Jeżeli nie jest się pewnym/pewną, to lepiej powiedzieć "nie wiem". No właśnie:D Aż się rozpromieniłam:D Ale ateiści nie mówią: "nie wiem", oni mówią: "nie ma"!!!
|
|
| | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | >>Jeżeli nie jest się pewnym/pewną, to lepiej powiedzieć "nie wiem". >No właśnie:D Aż się rozpromieniłam:D >Ale ateiści nie mówią: "nie wiem", oni mówią: "nie ma"!!!
A co z planetą X?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>A co z planetą X? Ja tam nie wiem  Przynajmniej NA PEWNO. Raczej nie istnieje. Raczej. Ale może istnieć. Jak zobaczę dowody na to, że nie istnieje/nie może istnieć, to ją wykluczę. Tak samo jak np. różowe jednorożce. Raczej nie istnieją. Ale nie na pewno. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > Cytat:>A co z planetą X? > Ja tam nie wiem Przynajmniej NA PEWNO. Raczej nie istnieje.> Raczej. Ale może istnieć. Jak zobaczę dowody na to, że nie istnieje/nie może istnieć, to ją wykluczę. Tak samo jak np. różowe jednorożce. Raczej nie istnieją. Ale nie na pewno.Ale szukasz jej? Czy wykazujesz się lenistwem? 
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Cytat:>A co z planetą X? Cytat:> Ale szukasz jej? Czy wykazujesz się lenistwem?  A wiesz, że swego czasu się zainteresowałem tą całą historią z "planetą X", Nibiru itd. Postąpiłem jak zwykle, czyli zebrałem argumenty najzagorzalszych zwolenników jak i przeciwników jej istnienia. Ci ostatni, wywodzący się głównie ze środowisk naukowych przekonali mnie, że planeta X istnieje najprawdopodobniej tylko w twórczych umysłach panów Zecharii Sitchina ( pl.wikipedia.org/wiki/Zecharia_Sitchin) oraz Ericha von Dänikena ( pl.wikipedia.org/wiki/Erich_von_Däniken) którzy stwierdzili, że mogą "po swojemu" tłumaczyć sumeryjskie tabliczki, wbrew odkryciom setek archeologów i historyków. Poza tym ciało niebieskie o rozmiarach sugerowanych przez zwolenników "Nibiru" powinno być dawno zauważone przez astronomów oraz wpływać na orbity innych planet. Nie zostało zauważone i nie wpływa  Zatem - planeta X NAJPRAWDOPODOBNIEJ nie istnieje. Aleeeeee  Wykluczyć egzystencji takiej planety o bardzo wielkiej orbicie nie można. Aczkolwiek zapasów nie robię ani nie wykopałem schronu na wypadek jej pier...dyknięcia w ziemię bo i tak byłoby to: - Ooo, coś leci, jakie ładne, BUM. Koniec.  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Zatem - planeta X NAJPRAWDOPODOBNIEJ nie istnieje. Aleeeeee  > Wykluczyć egzystencji takiej planety o bardzo wielkiej orbicie nie można.> Aczkolwiek zapasów nie robię ani nie wykopałem schronu na wypadek jej pier...dyknięcia w ziemię bo i tak byłoby to:> - Ooo, coś leci, jakie ładne, BUM. Koniec.OK, ale bierzesz ją pod uwagę w swoich życiowych planach? Wszak wykluczyć jej istnienia nie można (podobnie jak czegokolwiek, co tylko sobie wymyślisz).
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | > >Zatem - planeta X NAJPRAWDOPODOBNIEJ nie istnieje. Aleeeeee  > >Wykluczyć egzystencji takiej planety o bardzo wielkiej orbicie nie można.Cytat:>OK, ale bierzesz ją pod uwagę w swoich życiowych planach? Cytat:Aczkolwiek zapasów nie robię ani nie wykopałem schronu na wypadek jej pier...dyknięcia w ziemię bo i tak byłoby to: - Ooo, coś leci, jakie ładne, BUM. Koniec. Myślę, że to wyjaśnia mój stosunek do planety X Cytat:Wszak wykluczyć jej istnienia nie można (podobnie jak czegokolwiek, co tylko sobie wymyślisz). A tu się nie mogę zgodzić. Niektóre z rzeczy, które sobie wymyślę, można łatwo wykluczyć. np. żywą kuropatwę orbitującą od 100 lat wokół Jowisza albo Empire State Building za moim oknem. (Właśnie sprawdziłem - nie ma  ) Istnienia wielu rzeczy nie da się wykluczyć (ot choćby różowych jednorożców) bo przyroda jest na tyle różnorodna, że kiedyś, dawno temu takie cholerstwo mogło się pałętać po łąkach ale ich egzystencja nie może wpłynąć w znaczący sposób na moje życie a są i takie, o których nikt nigdy przede mną nie wspominał więc NAJPRAWDOPODOBNIEJ je sobie wymyśliłem  Są też i takie, o których mnóstwo ludzi non-stop mówi i mogą być dla mnie groźne/pomocne. Te staram się dokładnie przeanalizować. Pozdrawiam.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Cytat:Aczkolwiek zapasów nie robię ani nie wykopałem schronu na wypadek jej pier...dyknięcia w ziemię bo i tak byłoby to: >- Ooo, coś leci, jakie ładne, BUM. Koniec. > Myślę, że to wyjaśnia mój stosunek do planety X  Nie, nie wyjaśnia. Nie przejmujesz się nią, bo nie wiadomo, czy istnieje, czy też dlatego, że efekt spotkania z nią jest dla Ciebie jasny? Czy jednak to, że jest jasny dla Ciebie oznacza, że musi taki być obiektywnie? A może jednak da sie temu jakoś zaradzić, może trzeba szukać sprzymierzeńców w środowiskach naukowych, lobbować u ludzi sprawujących władzę. Może trzeba zmobilizować możliwie największe środki i najpotężniejsze umysły na Ziemi, aby wymyślić ochronę przed planetą X? Wszak może istnieć. Co więcej - wielu ludzi wierzy w to, że ona istnieje. Też jakoś do tego doszli. Z bogami jest podobnie. Nie wystarczyłoby życia, gdyby chcieć się zająć wszystkimi fantastycznymi bytami i teoriami. Gdybyś chciał być uczciwy, wszystkie powinieneś rozpatrywać na równi (albo mniej więcej na równi). Twierdzenie, że jedna z nich jest wyjątkowa i że trzeba się z nią liczyć (realnie, nie tylko gdzieś w zakamarkach świadomości), uważam za błąd.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:> > Myślę, że to wyjaśnia mój stosunek do planety X  > Nie, nie wyjaśnia. Nie przejmujesz się nią, bo nie wiadomo, czy istnieje, czy też dlatego, że efekt spotkania z nią jest dla Ciebie jasny?Jedno i drugie. Cytat: Czy jednak to, że jest jasny dla Ciebie oznacza, że musi taki być obiektywnie? A może jednak da sie temu jakoś zaradzić, może trzeba szukać sprzymierzeńców w środowiskach naukowych, lobbować u ludzi sprawujących władzę. Może trzeba zmobilizować możliwie największe środki i najpotężniejsze umysły na Ziemi, aby wymyślić ochronę przed planetą X? A tu masz rację. Tu leży granica mojego "lenistwa" w zajmowaniu się planetą X.  Jeśli ktoś coś zauważy, pojawią się nowe okoliczności, być może uznam ją za problem dla którego należy szukać rozwiązania. Uprzedzając Twoją ripostę  , tak wiem, że w taki sam sposób można potraktować Boga. Tyle, że nawet w przypadku domniemanej planety X starałem się dotrzeć do każdej informacji na ten temat i na tyle obiektywnie na ile potrafię ją przeanalizować. Jeśli tak samo podeszłaś do kwestii Boga to nie mam najmniejszych pretensji i mam wielki szacunek dla Twoich poglądów, mimo tego, że Twoje wnioski różnią się od moich. Wbrew temu co niektórzy tutaj o mnie myślą, nie piszę na tym forum, żeby kogokolwiek na siłę "nawracać". Mam problem, bo przy tych samych faktach część ludzi wyciąga podobne wnioski jak ja a część odmienne. Chcę dociec, gdzie tkwi różnica. Nie mogę się zgodzić, że wynika ona np. z mojej głupoty. Są ludzie znacznie mądrzejsi ode mnie, (ot. np. Werner Heisenberg który był współtwórcą podwalin nowoczesnej fizyki) pl.wikipedia.org/wiki/Werner_Heisenberg którzy doszli do podobnych wniosków jak ja. Są też inni, równie mądrzy, którzy mają całkowicie odmienne zdanie. Ktoś musi się mylić. Cytat:Wszak może istnieć. Co więcej - wielu ludzi wierzy w to, że ona istnieje. Też jakoś do tego doszli. Z bogami jest podobnie. Nie wystarczyłoby życia, gdyby chcieć się zająć wszystkimi fantastycznymi bytami i teoriami. Gdybyś chciał być uczciwy, wszystkie powinieneś rozpatrywać na równi (albo mniej więcej na równi). Kiedy jeszcze byłem ateistą tak je właśnie traktowałem. Wszystkie jednakowo. Nie wiem, czy znalazłby się jakikolwiek tekst religijny dostępny w języku polskim lub angielskim, którego nie czytałem. Jeden mnie zastanowił. Cytat:Twierdzenie, że jedna z nich jest wyjątkowa i że trzeba się z nią liczyć (realnie, nie tylko gdzieś w zakamarkach świadomości), uważam za błąd. Zgadzam się, to jest błąd. O ile się tak uważa, bo "ksiądz/rabin/imam/guru/Dawkins tak powiedział". Tyle, że do swoich poglądów doszedłem sam, odrzucając nie tylko opinie kleru i całych mas "proroków" ale i ateistów oraz tzw. "autorytetów". Niestety.. bardzo mało ludzi chce słuchać moich argumentów bo mają swoją ustaloną opinię i osiągnęli "granicę lenistwa" o której wspominaliśmy wcześniej. Nie mówię o Tobie, raczej o ogólnym "trendzie". Nie wiem czemu ale nie potrafię tak stwierdzić "ja już wszystko wiem" i pozwolić sobie na wykluczenie tego, co możliwe. W tej chwili zakładam ("wierzę"), że Bóg istnieje aleeeeee  być może jutro pojawi się argument/dowód, który to założenie obali a wtedy natychmiast zmienię zdanie. Pozdrawiam P.S. Jeśli znasz angielski, poczytaj sobie artykuł pewnego pana, który podobnie jak ja jest sfrustrowany tym, że na ważne pytania nie uzyskuje odpowiedzi i nie jest chrześcijaninem ani kreacjonistą : www.lewrockwell.com/reed/reed59.html
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No, popisałam trochę różnych opcji, ale nawet jak odrzucicie wszystkie z tych, to przecież nie napisałam wszystkich możliwych Leżę sobie piękna i mądra i tak sobie dumam, a wszystko to genialne dumania, więc wam rzucam, abyście mieli coś, poza waszym nieprzemyślanym ateizmem, do przemyślenia. Szanowna Pani, to co napisała Pani na tym wątku, to stek zupełnie nie przepuszczonych przez rozum, nieuporządkowanych, wyrwanych z kontekstu bzdur. Prawie każde Pani merytoryczne zdanie świadczy o głębokim nie zrozumieniu tego o czym Pani pisze. Nie chce się Pani zajrzeć do słowników, encyklopedii i książek. Nawet nie chce się Pani przeczytać ze zrozumieniem, wysiłku kilku osób próbujących zrozumieć, o co Pani chodzi, znaleźć w tym jakieś racjonalne jąderko i starających podsunąć Pani do przemyślenia jakiś w miarę prosty materiał. Szanowna Pani, większość z nas przepuszczała przez własny rozum przeróżne opcje dochodząc do posiadanych przekonań, ale chętnie przepuścimy następne, aby zmodyfikować poglądy dotychczas posiadane, ale albo przedstawia Pani jakiś problem, z którym pomimo własnych prób nie mogła się Pani uporać. Albo przestawia nam Pani jakiś głęboko przemyślany swój pogląd pod dyskusję, jako próbę jego podważenia. Pani przedstawiła nam jakieś pensjonarskie szczebioty licząc na poważne potraktowanie. To nie to forum. Przynajmniej ja mam taką nadzieję. @@@ .
|
|
 | | Redrum (9 punktów) | > pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizm> Wg definicji tylko racjonalista właśnie może poszukać Boga, jako że jest to byt niematerialny, a więc nie dający się poznać w inny niż rozumowy sposób.Według ściśle filozoficznej definicji, która nie zdała testu rzeczywistego, tak. Ale nie każdy jest tutaj racjonalistą z punktu filozofii, być może nawet nikt... > >Przede wszystkim, czemu twierdzisz, że odrzucenie jednego boga jest lenistwem?> >Czemu aroganckim ma być stwierdzenie, że chrześcijańskiego boga nie ma?> >Czemu twierdzisz, że ateiści odrzucają tylko jednego boga?> -To są jakieś totalne bzdury, nic takiego nie pisałam"żebym mogła być kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma" "dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej" Srsly? > >"arogant" to nie epitetWydaje mi się, że istnieje wiele konstrukcji gramatycznych, które nie są epitetami, a obrażają innych. Pamiętaj, że kłamstwo też może kogoś obrazić. > - No to już są pierwsze próby szukania go Proszę o odpowiedź na pytanie.
|
|
 | | Sidian (21 punktów) | > > Tępota przejawiająca się już na dzień dobry traktowaniem wszystkich uczestników tego forum en masse> nieprawda, po wypowiedzi jednego z ateistów czekałam z wnioskami na wpisy innych"Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi," A wiec prawda. > > racjonalizm to w skrócie najwięcej zysku najmniejszym kosztem, więc zaś pragmatyzm, czyli lenistwo.> - nieprawda albo nawet celowe kłamstwo> pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizm> Wg definicji tylko racjonalista właśnie może poszukać Boga, jako że jest to byt niematerialny, a więc nie dający się poznać w inny niż rozumowy sposób.Pomijajac fakt, ze uwazam racjonalizm za akt najwiekszej odwagi a nie lenistwo, to nie uwazam, zeby racjonalista mogl szukac boga, o ktorym piszesz, bo nie da sie dowiesc jego istnienia - ergo racjonalista go odrzuci. > >Czemu twierdzisz, że ateiści odrzucają tylko jednego boga?> -To są jakieś totalne bzdury, nic takiego nie pisałam"Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej..." W dwoch pierwszych przypadkach mialas racje, to jednak napisalas. > Argumenty, które uznaję za argumenty:> >A do czego on komuś potrzebny?> -różne mogą być powody, żeby go poszukać, np. zaspokojenie ciekawości, dążenie do poznania (odwrotność lenistwa umysłowego) i zrozumienia świata, a w waszym wypadku upewnienie się, że napewno się nie mylicieNa przestrzeni wiekow powodem szukania boga byl strach przed niepoznanym. Z biegiem czasu granice niepoznanego oddalaly sie od nas i wraz z ich ruchem zmieniala sie religia. Przestala tlumaczyc, skad sie biora pioruny i pory roku, zaczela zas wyjasniac problemy trudniejsze - skad sie wzialem? jak powstalem? jaki jest cel mego istnienia? Na tej samej przestrzeni wiekow to religia byla stoperem rozwoju i to religia powodowala w ludzkosci symptomy lenistwa umyslowego (choc nie byly jego efektem), wiec radzilbym ostrozniej podchodzic do tematu szukania boga jako drogi rozwoju. Teoretycznie brak istnienia boga wynika z indukcji matematycznej. Kiedys bogowie byli we wszystkim, co nas otacza, pozniej nauka opisywala te zjawiska naprawde i bogowie uciekali coraz dalej. Nie widze powodu, dla ktorego teraz, nagle historia mialaby zmienic swoj bieg i nauka mialaby przestac wyganiac bogow coraz dalej wyjasniajac kolejne kwestie. Dlatego religia tak broni sie przed nauka. > >Nie oczekuj, że ktoś Ci będzie słodził, gdy będziesz kogoś obrażać.> Nikogo nie obraziłam, "arogant" to nie epitet i chodziło mi arogancję objawiającą się u ateistów w twierdzeniu, że wie się wszystko i że Boga z pewnością nie ma, bo jeśli się twierdzi, że Boga nie ma, to twierdzi się, że wie się już wszystko.Arogant to epitet. To po pierwsze. Twierdzenie, ze boga nie ma nie jest tozsame z twierdzeniem, ze sie wie wszystko. Najprostsza roznica miedzy tymi dwoma jest to, ze mozna jednoznacznie dowiesc falszywosci tego drugiego, a pierwszego nie. Nie mozna wiec postawic miedzy nimi znaku rownosci. Zeby dokladniej zrozumiec kwestie musisz wybic sie ponad swoj system wartosci. Nie dla wszystkich bog jest ukoronowaniem wszystkich staran i nie dla wszystkich w ogole ma jakiekolwiek znaczenie. Dla Ciebie, jako osoby najwyrazniej wierzacej (lub uwazajacej sie za wyzsza forme ateisty) bog jest zwienczeniem wszystkiego, tymczasem dla kogos (np. dla mnie) jest czyms zupelnie obojetnym i obok dowodu na brak jego istnienia przeszedlbym bez wiekszego zainteresowania, moze procz "nareszcie" i poszedlbym dalej robic to, co robilem wczesniej. > > Nie bardzo rozumiem dlaczego poczułaś się upoważniona do stwierdzenia, że wybór ten związany jest z pracowitością bądź lenistwem, szacunkiem bądź arogancją? Czy mogłabyś rozwinąć nieco swą myśl?> -"lenistwem umysłowym", skoro twierdzi się, że nie ma Boga i basta, "arogancją", skoro twierdzi się, że wie się wszystko (m.in. że Boga na 100% nie ma).Jeszcze raz odwoluje sie do tego, co napisalem powyzej. Fakt uznania nieistnienia boga jest dopiero poczatkiem drogi. Wierzacy znajduja swojego boga i znajduja ukojenie i wszystko, czego potrzebuja, a dla ateistow odrzucenie boga to dopiero pierwszy krok. > Przyznają mi rację:> >> uznałaś (...) mózg Homo sapiens za świetne miejsce do poszukiwań boga> >No cóż, to jest świetne miejsce. Nie spodziewam się znaleźć bogów gdzie indziej.> >> A może w ludzkim mózgu i psychice?> >A to na pewno.> -czyli jednak istnieje To jest wlasnie arogancja/brak zrozumienia. Taka odpowiedz. Arogancko zakladasz, ze twoi rozmowcy sa prymitywni (przyjmujac za pewnik, ze mieli na mysli najprostsze wytlumaczenie tych slow) lub zwyczajnie nie rozumiesz, co znaczy szukanie boga w ludzkich umyslach. > >Owszem, "z całą pewnością" nie można tego stwierdzić> - To już nie ateizm.Po czym wnosisz? Ateizm zaklada brak wiary a nie wiare w zaprzeczenie. Mylisz przeciwienstwo z odrzuceniem. > >Bingo! Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni, a ta jak wiemy, pochodzi właśnie z mózgu.> -Czyli jednak istnieje, ja bym jednak sprostowała, że niekoniecznie wyobraźni, jako że jest niematerialny, więc nie ma kształtu i koloru, ale może rozumu, jako że jest pojęciem, bytem lub ideą.No blagam cie, przestan. Nie czujesz ironii tych slow? "Bog jest wytworem ludzkiej wyobrazni" znaczy "Czyli jednak istnieje"? W jakim wszechswiecie, bo przeciez nie w naszym. Pokaz mi inny, istniejacy wytwor ludzkiej wyobrazni pomijajac oczywiscie wynalazki naukowe, dziela sztuki itd. Czy czlowiek wyobraznia powolal do zycia jakikolwiek byt inteligentny? Nie przypominam sobie. Tak, jestem ateista i tak, nie interesuje mnie to, czy bog istnieje czy nie. Nie wierze w niego, bo odrzucam wiare jako taka. Niewiara w boga jest tylko efektem odrzucenia wiary i oparcia sie na wiedzy i logice. Jego istnienie mnie nie interesuje i wcale nie zaprzecza to mojej ateistycznej filozofii zyciowej.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, A dlaczego mielibyśmy być pracowitymi. Jesteśmy ludźmi, na ogół, inteligentnymi, a taki na siłę roboty sobie nie szuka.
>że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Nie jestem ateistą i najprawdopodobniej dlatego nie odrzucałem Boga katolickiego. Zresztą żadnego innego też nie odrzucałem. Mogę nawet powiedzieć, że poszukiwałem Boga, ale jak dotąd nikt nie przedstawił mi weryfikowalnych naukowo przesłanek za jego istnieniem. Znałem określenia "prawdziwy komunista", teraz słyszę o "prawdziwych Polakach", a tu jeszcze Pani "prawdziwego Boga" podaje, jako alternatywę dla tego "nieprawdziwego katolickiego". No fajnie, chcemy posłuchać o tych różnicach?
>Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnością powiedzieć, że Boga nie ma. Nie Pani jedna, Pani Kochana, tak sądzi znakomita większość ludzi. Zapewne zna Pani dowód z much? Więc miliardy nie mogą się mylić.
>Czy wszystko już o świecie wiecie?? Pani Kochaniutka, straszliwie mało. Optymiści sądzą, że doszliśmy do promili.
>Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę. Wystarczy roboty na wiele pokoleń, a jeszcze do tego poznania, to jakie dziś zupełnie niewyobrażalne narzędzia trzeba zbudować. Ale z Boską pomocą ludzkość da radę!
>A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? Tak, istnieje takie zjawisko nazywane "Bogiem-zapchajdziurą". Wtyka się go wszędzie,gdzie tylko jest coś niewyjaśnione.
>A może w ludzkim mózgu i psychice? 100% zgody!
>Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji. 100% zgody!
No i widzi Pani, że im bliżej końca Pani wypowiedzi tym większa zgodność między nami, a na zakończenie to już uzyskaliśmy nawet pełną - 100%.
Wiecej optymizmu, to i teistka z ateistą się dogadają.
@@@ .
|
|
 | -3 na 3 | dillema (-56 punktów) | Odsyłam do rozmowy wyżej, bo już o tym mówiliśmy, inni zdążyli już się podobnie wypowiedzieć, a ja na to odpisywałam. Poza tym: >No i widzi Pani, że im bliżej końca Pani wypowiedzi tym większa zgodność między nami, a na zakończenie to już uzyskaliśmy nawet pełną - 100%. >Wiecej optymizmu, to i teistka z ateistą się dogadają. >. To jest bzdura i manipulacja.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> To jest bzdura i manipulacja.. . . . . . . . Co!? . . . . . . . . .  . .
|
|
1 na 1 |
 | -1 na 1 | dillema (-56 punktów) | > >Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.> Spróbuj: www.youtube.com/watch?v=5wV_REEdvxoNie rozumiem aż tak dobrze angielskiego, jednak widzę już że facet gada nawet szybciej niż w innych dokumentalnych filmach, a co dopiero takich wymagająch refleksji, co by wskazywało na to, że "niewskazane" jest, żeby widz za dużo się zastanawiał i dzięki temu mógł przeoczyć jeden lub kilka błędów myślowych, które są podstawą tego wywodu i tylko dzięki nim możliwe jest dotarcie do założonych z góry wniosków końcowych. Już na tym slajdzie, gdzie jest napisane: "we can list beings that can't exist: -an omniscient being capable of choice -a perfect being that needs to be worshipped -a non-spatial omnipresent being -an all-loving omnpotent being that allows eternal agony" się nie zgadzam, bo niby dlaczego możemy to wykluczyć. Nie możemy.
|
|
|  | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | > >>Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.> >Spróbuj: www.youtube.com/watch?v=5wV_REEdvxoGdybym przypuszczał, że może to wpłynąć na kształt tej dyskusji, z chęcią zaoferował bym Ci przetłumaczenie treści.. > Już na tym slajdzie, gdzie jest napisane:> się nie zgadzam, bo niby dlaczego możemy to wykluczyć.Nie możecie wykluczyć bo nie do końca rozumiecie, obywatelko. > "we can list beings that can't exist: Możemy wymienić istoty które nie mogą istnieć:> -an omniscient being capable of choice -wszystkowiedząca istota zdolna do dokonywania wyborów> -a perfect being that needs to be worshipped -doskonały byt, który potrzebuje czci /być czczony (?)> -a non-spatial omnipresent being -nie-przestrzenna wszechobecna istota> -an all-loving omnpotent being that allows eternal agony" wszystko-kochająca wszechmocna istota, która zezwala na wieczną agonię
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| |  | 1 na 1 | dillema (-56 punktów) | > Gdybym przypuszczał, że może to wpłynąć na kształt tej dyskusji, z chęcią zaoferował bym Ci przetłumaczenie treści..To co na tym slajdzie akurat nie sprawiło mi trudności, ale "agony" przetłumaczyłabym jako "cierpienie" raczej. Może ten błąd polegał na tym, że w każdej definicji było umieszczony jakiś haczyk do którego by można się przyczepić. Wykreśliłabym "capable of choice", "needs to be worshipped", "non-spatial", "all-loving". Trzeba by je umieścić po lewej stronie slajda. I jak by się filmik potoczył wtedy? Ja nie wiem, może obejrzę go do końca jutro, bo dzisiaj muszę się już uczyć. Mam sesję  Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | webmaster (moderator) | >się nie zgadzam, bo niby dlaczego możemy to wykluczyć. Nie możemy. Możemy wykluczyć istnienie bytów posiadających sprzeczne logicznie cechy. Podane wyżej opisują właśnie takie przypadki. Przemyśl to dokładniej, widzę że masz manierę niechlujnego pośpiesznego wyciągania wniosków.
|
|
| |  | | dillema (-56 punktów) | >>się nie zgadzam, bo niby dlaczego możemy to wykluczyć. Nie możemy. >Możemy wykluczyć istnienie bytów posiadających sprzeczne logicznie cechy. Podane wyżej opisują właśnie takie przypadki. Przemyśl to dokładniej, widzę że masz manierę niechlujnego pośpiesznego wyciągania wniosków.
Tak racja, z tym się nie popisałam:D
|
|
| stanik121 (102 punktów) | > Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych >przez naukę. A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Ale sie rzuciliscie na dziewczyne! Moze ona jest rzeczywiscie POSZUKUJACA. Jesli rzeczywiscie musisz odnalezc boga, to poszukaj go w sobie. Tylko tam go znajdziesz, ukrytego za twoim JA.
|
|
4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Ateizm nie jest odrzuceniem boga katolickiego. Ateizm jest niezajmowaniem się jakimkolwiek bogiem/boginią. Z tego powodu ateista nie szuka "prawdziwego boga".
Zarzucasz ateistom lenistwo i arogancję, tymczasem sama jesteś zbyt leniwa, aby dowiedzieć się na czym polega ateizm a jednocześnie na tyle arogancka, żeby się w tej kwestii wypowiadać.
Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
|
|
 | -2 na 2 | dillema (-56 punktów) | > Ateizm nie jest odrzuceniem boga katolickiego.> Ateizm jest niezajmowaniem się jakimkolwiek bogiem/boginią.> Z tego powodu ateista nie szuka "prawdziwego boga".> Zarzucasz ateistom lenistwo i arogancję, tymczasem sama jesteś zbyt leniwa, aby dowiedzieć się na czym polega ateizm a jednocześnie na tyle arogancka, żeby się w tej kwestii wypowiadać.No proszę, nie spodziewałam się, że będę ateiście tłumaczyć pojęcie ateizmu, ale gratka hahaha  Piszesz o ukrytym ateizmie, a zapominasz o zdeklarowanym, tymczasem w Polsce... chyba nie ma ukrytych ateistów, ponieważ nie sposób uniknąć konfrontacji z Kościołem, a więc albo go przyjąć albo odrzucić
|
|
|  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Podałem ci definicję ateizmu, w odpowiedzi przytoczyłaś nie zdefiniowane pojęcia ateizmu "ukrytego" i "zdeklarowanego". Podaj ich definicje.
Poza tym, że nie masz pojęcia czym jest ateizm utożsamiasz go z antyklerykalizmem.
Cieniutka jesteś.
Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
|
|
| |  | -3 na 3 | dillema (-56 punktów) | > Podaj ich definicje.Napisałam: > Piszesz o ukrytym ateizmie, a zapominasz o zdeklarowanymNapisałeś: > Ateizm jest niezajmowaniem się jakimkolwiek bogiem/boginią.Więc o co jeszcze pytasz? > Podałem ci definicję ateizmuukrytego > nie masz pojęcia czym jest ateizmojejku, naprawdę?? A może Ty... pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20080607202304"Schemat przedstawia związek pomiędzy słabym/silnym i ukrytym/zdeklarowanym ateizmem. Ukryty ateista nie myślał na temat wiary w bogów. Zdeklarowany ateista obstaje przy swojej opinii na ten temat; może zrezygnować z wiary w bogów (słaby ateizm) lub twierdzić, że bogowie nie istnieją (silny ateizm)." pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm> utożsamiasz go z antyklerykalizmem.gdzie tak napisałam?? > Cieniutka jesteś.Czekam na "przepraszam"
|
|
| | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Więc o co jeszcze pytasz? Jakie "jeszcze"? Raz spytałem o definicje ateizmu "ukrytego" i "zdeklarowanego". Nie umiesz ich podać, to się tymi pojęciami nie posługuj, unikniesz ośmieszania samej siebie.
>>nie masz pojęcia czym jest ateizm >ojejku, naprawdę?? A może Ty... Od kiedy podanie jakiegoś odnośnika świadczy, że podający ma pojęcie o czym rozprawia? Szczególnie, gdy podaje link nie do definicji?
>>utożsamiasz go z antyklerykalizmem. >gdzie tak napisałam?? W swoim poście. Nie moja wina, że nie rozumiesz co piszesz.
>>Cieniutka jesteś. >Czekam na "przepraszam" Przepraszam. Jesteś jeszcze bardziej cieniutka niż myślałem.
Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | dillema (-56 punktów) | > >Więc o co jeszcze pytasz?> Jakie "jeszcze"? Raz spytałem o definicje ateizmu "ukrytego" i "zdeklarowanego". >Nie umiesz ich podać, to się tymi pojęciami nie posługuj, unikniesz ośmieszania samej siebie.No miałeś już definicję ukrytego, jak napisałam, że to co napisałeś, to było odnośnie ukrytego. Zresztą google chyba się nie zepsuł. Dlatego "jeszcze". > >>nie masz pojęcia czym jest ateizm> >ojejku, naprawdę?? A może Ty...> Od kiedy podanie jakiegoś odnośnika świadczy, że podający ma pojęcie o czym rozprawia? Szczególnie, gdy podaje link nie do definicjiA gdzie Cię ten link odniósł?? Oj, biedny, zgubiłeś się w sieci przeze mnie  > >>utożsamiasz go z antyklerykalizmem.> >gdzie tak napisałam??> W swoim poście. Nie moja wina, że nie rozumiesz co piszesz.to zacytuj. > >>Cieniutka jesteś.> >Czekam na "przepraszam"> Przepraszam. Jesteś jeszcze bardziej cieniutka niż myślałem.Trudno się przyznać do błędu, co?
|
|
|  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | >... chyba nie ma ukrytych ateistów, ponieważ nie sposób uniknąć konfrontacji z Kościołem, a więc albo go przyjąć albo odrzucić
Chyba też nie ma pijanych kierowców bo nie sposób uniknąć konfrontacji z policją.
|
|
| |  | -1 na 1 | dillema (-56 punktów) | >>... chyba nie ma ukrytych ateistów, ponieważ nie sposób uniknąć konfrontacji z Kościołem, a więc albo go przyjąć albo odrzucić >Chyba też nie ma pijanych kierowców bo nie sposób uniknąć konfrontacji z policją. -Gdzie tu analogia? Poza tym da się uniknąć konfrontacji z policją.
|
|
| | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) |
> Poza tym da się uniknąć konfrontacji z policją.
Nie wiedziałem, że kościół jest tak krwiożerczy.
|
|
| | | |  | | dillema (-56 punktów) | >> Poza tym da się uniknąć konfrontacji z policją. >Nie wiedziałem, że kościół jest tak krwiożerczy. Nie rozumiem, tak jak policja??
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) | >>> Poza tym da się uniknąć konfrontacji z policją. >>Nie wiedziałem, że kościół jest tak krwiożerczy. >Nie rozumiem, tak jak policja??
Parafrazując Twoją powyższą wypowiedź: >No proszę, nie spodziewałam się, że będę ateiście tłumaczyć pojęcie ateizmu, ale gratka hahaha
Nie spodziewałem się, że takiej apologetce (panteizmu?) będę musiał tłumaczyć tak zawiłą metaforę. Bez gratki.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | dillema (-56 punktów) | > >>> Poza tym da się uniknąć konfrontacji z policją.> >>Nie wiedziałem, że kościół jest tak krwiożerczy.> >Nie rozumiem, tak jak policja??> Parafrazując Twoją powyższą wypowiedź:> >No proszę, nie spodziewałam się, że będę ateiście tłumaczyć pojęcie ateizmu, ale gratka hahaha> Nie spodziewałem się, że takiej apologetce (panteizmu?) będę musiał tłumaczyć tak zawiłą metaforę. Bez gratki.> Czyli nie wytłumaczysz?? Poza tym nie jestem apologetką (wg definicji z Wikipedii, bo moim celem nie jest "wykazanie braku konfliktów między nauką a religią oraz między rozumem a wiarą" Ale co z tą metaforą??
|
|
|  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Piszesz o ukrytym ateizmie, a zapominasz o zdeklarowanym, tymczasem w Polsce... chyba nie ma ukrytych ateistów, ponieważ nie sposób uniknąć konfrontacji z Kościołem, a więc albo go przyjąć albo odrzucić Aha, więc Bóg to to samo, co Kościół (rzymsko-katolicki oczywiście). Jeśli tak, to Bóg istnieje.
|
|
4 na 6 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Jaki jest dowód na istnienie boga? Musisz być bardzo arogancka wmawiając wszystkim jego istnienie i uważając, że istnieje bez najmniejszego dowodu :> No chyba, że masz takie dowody... Czekam
|
|
 | -1 na 1 | dillema (-56 punktów) | > Jaki jest dowód na istnienie boga?> Musisz być bardzo arogancka wmawiając wszystkim jego istnienie i uważając, że istnieje bez najmniejszego dowodu :>No chyba, że masz takie dowody...> Czekam Widzę tu problemy ze zrozumieniem. Gdzie wmawiałam wszystkim istnienie Boga?
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Gdzie wmawiałam wszystkim istnienie Boga? Masz rację, wmawiasz tylko ateistom i tylko w poście tytułowym + innych. Na Twoim miejscu szybciutko bym Panią dillema przeprosił, Alpho Phoenicis.
|
|
| |  | | dillema (-56 punktów) | > >Gdzie wmawiałam wszystkim istnienie Boga?> Masz rację, wmawiasz tylko ateistom i tylko w poście tytułowym + innych.> Na Twoim miejscu szybciutko bym Panią dillema przeprosił, Alpho Phoenicis.  > Zacytuj w takim razie, gdzie wmawiam istnienie Boga w poście tytułowym, umieram z ciekawości. Znalazłam tytlko tutaj: > A może już sam fakt, że tyle ludzi w niego wierzy, sprawia, że istnieje. Przecież z założenia nie jest materialny. Jeśli istnieje w ludzkich umysłach, to jak można mówić że nie istnieje?Nie da się zaprzeczyć, że taki bóg nie istnieje, jako wytwór kulturowy, pojęcie, obiekt wierzeń. Nie mówiłam, że materialnie, taki jak jest opisywany.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Zacytuj w takim razie, gdzie wmawiam istnienie Boga w poście tytułowym, umieram z ciekawości. A już w pierwszym zdaniu " ... dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga." zakładasz, czyli wmawiasz istnienie jakiegoś "prawdziwego Boga", w którego znalezieniu nasze lenistwo jest główną przeszkodą. Ciekawość jest tak samo dobrym powodem do umierania, jak każdy.
|
|
| | | |  | -3 na 3 | dillema (-56 punktów) | >>Zacytuj w takim razie, gdzie wmawiam istnienie Boga w poście tytułowym, umieram z ciekawości. >A już w pierwszym zdaniu " ... dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga." zakładasz, czyli wmawiasz istnienie jakiegoś "prawdziwego Boga", w którego znalezieniu nasze lenistwo jest główną przeszkodą. Nie jest to wmawianie jego istnienia.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > " ... dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga."> Nie jest to wmawianie jego istnienia. To zdanie będzie miało identyczny sens w wersji: dlaczego jesteście na tyle głupi, że prócz zdjęcia dziesięciu warstw z obrazu nie działacie dalej i nie szukacie prawdziwej, Pierwszej Warstwy. Jeśli to nie jest wmawianie, że Pierwsza Warstwa istnieje, to wracaj do przedszkola, tępy, arogancki analfabeto.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że to jest wmawianie. Sugerujesz, że jacyś ignoranci odrzucili katolickiego boga i nie szukają prawdziwego boga. Sądząc po tym zdaniu, jesteś przekonaną właścielką "znaleziska"  . Istnieje jedno ale. Nic nie stoi na przeszkodzie w zrobieniu czegoś z piasku i nazwaniu tego "Czarodziejskim Pałacem Czarodziejskiego Księcia Który Spełnia Życzenia".
|
|
|  | 4 na 6 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >Widzę tu problemy ze zrozumieniem. Gdzie wmawiałam wszystkim istnienie Boga? Jeśli uważasz, że ktoś jest głupi bo w nią nie wierzy, to oczywistym jest, że mądry jest ten, kto wierzy. Tak więc jeśli jesteś mądra i wierzysz w nie to podaj mi proszę dowody na jego istnienie, gdyż wiara w coś bez dowodów jest oznaką głupoty, co jest sprzeczne z twoim stwierdzeniem. A ja zamiast dowodów dostałam wymówkę w postaci "nie mam doffoduff wiendz poczepiam siem jakiegoź suoffa". Jak napiszę, że jesteś małomądra też się będziesz tego czepiać? Jaki jest dowód na istnienie boga? Czekam :>
|
|
 | | dillema (-56 punktów) | Ale jeśli co poniektórzy mają problem z odróżnieniem wątpienia w możliwość zaprzeczenie istnienia Boga a wmawianiem w jego istnienie, to ja chyba podziękuję za dalszą rozmowę.
|
|
|  | 6 na 6 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > chyba podziękuję za dalszą rozmowę.Bardzo dobry pomysł:Cytat:Lepiej milczeć i sprawić wrażenie idioty niż się odezwać i rozwiać wątpliwości.
Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
|
|
| |  | | dillema (-56 punktów) | >Bardzo dobry pomysł: >Lepiej milczeć i sprawić wrażenie idioty niż się odezwać i rozwiać wątpliwości.
No ładnie, już epitety... i to od kogo...
|
|
| | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Na dodatek nie odróżniasz epitetu od cytatu...
Preparat zawiera w składzie kompleks sylimarynowo-fosfolipidowy o zawartości 30% flawonolignanów w przeliczeniu na sylibinę.
|
|
|  | 4 na 6 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | >Ale jeśli co poniektórzy mają problem z odróżnieniem wątpienia w możliwość zaprzeczenie istnienia Boga a wmawianiem w jego istnienie, to ja chyba podziękuję za dalszą rozmowę. "Ach, zagięła mnie, muszę uciekać, bo jeszcze stracę dar wiary, łaaaaa!!!"
xD Jaki jest dowód na istnienie boga?
|
|
 | -2 na 2 | dillema (-56 punktów) | > Jaki jest dowód na istnienie boga?> Musisz być bardzo arogancka wmawiając wszystkim jego istnienie i uważając, że istnieje bez najmniejszego dowodu :>No chyba, że masz takie dowody...> Czekam A Ty masz dowody na jego nieistnienie?
|
|
|  | | nomilk (1013 punktów) | A Ty masz dowody na jego nieistnienie?
Ja mam... 2.20 za dowód; wpłatę przyjmę w gotówce lub w naturze.
three of a perfect pair
|
|
|  | 5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > A Ty masz dowody na jego nieistnienie?
Cóż, to chyba kończy ten przydługi wątek.
|
|
| |  | 4 na 4 | nomilk (1013 punktów) | Cóż, to chyba kończy ten przydługi wątek.
Tradycyjnie: Don't feed... itd.
three of a perfect pair
|
|
|  | 3 na 5 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > A Ty masz dowody na jego nieistnienie?Oczywiście: NIE ISTNIEJE bo NIE ISTNIEJE. Proste i logiczne  Dopóki nie znajdziesz dowodów na istnienie latającego słonia takie słonie nie istnieją. Chcesz, by zaczął istnieć? Jaki jest dowód na istnienie boga?
|
|
7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | Wysilę się na inną odpowiedź. > Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Moje genetyczne lenistwo dotyczy głównie spraw beznadziejnych i niebilansujących się w żaden zysk, a do takich zaliczam powtórne szukanie jakiegoś boga, że o Bogu nie wspomnę. > Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych> przez naukę. A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Masz oczywistą rację, że istnieje całe mnóstwo rzeczy i zjawisk niewyjaśnionych i do takich należy początek Wszechświata, ale kwestia "pierwszego początku" raczej nigdy nie zostanie wyjaśniona, więc zaliczam ją do spraw jw., czyli definitywnie niewyjaśnialnych. Twoje niezrozumienie ateistów bierze się, moim zdaniem, z przykładania swojej, emocjonalnej miareczki do cudzego sposobu myślenia, a raczej sposobu odczuwania rzeczywistości. Uważam, że tobie się wydaje, iż ludzie deklarujący niewiarę w jakiegoś Boga po prostu kłamią. Blefują z różnych względów (szpan, chęć oryginalności, przekora, itp.), ale kłamią wszyscy. Bo w główce ci się nie mieści i wyobraźni nie staje, że ktoś nie potrzebuje takich wzruszeń na temat praw przyrody, jak teiści (ty?). Stąd, m/innymi, wrzucenie wszystkich potencjalnych adwersarzy do wspólnego wora użyciem liczby mnogiej w twoim tekście. Otóż moja prawda o różnicy między mną a przeciętnym teistą wygląda tak, że nawet gdyby za mojego życia (w co wątpię) odkryto jakąś siłę sprawczą będącą przypuszczalnie animatorem Wszechświata, to dla mnie i tak będzie to jedna z sił rządzących tym światem, jak grawitacja, przemiana energii czy (bliżej) prawo dżungli, ale nigdy nie będzie żadnym powodem do rzucania się przed nią na kolana. Albo powodem do składania hołdów fałszywym akwizytorom, przypisującym sobie monopol na handel tym prawem. Po prostu przyjmę do wiadomości fakt jej istnienia, bez żadnych konsekwencji emocjonalnych z tym faktem związanych. Tak samo nie podnieca mnie prawo powszechnego ciążenia, choć jego znajomość bywa mi w życiu przydatna - jestem dekarzem.  W odróżnieniu od teisty nie rejestruję przymusu mieszania pojęć rozumowych z uczuciami, emocjami. Bo główna różnica między nami jest taka, że ja w istnieniu lub nieistnieniu boga nie widzę żadnego zysku. Dotarło? Edycja. Boga szukałem tak między szóstym a dziesiątym roczkiem życia, ale już od dziesiątego do piętnastego im bardziej zaglądałem do tego niebka, tym bardziej żadnego Boga w nim nie widziałem - później odechciało mi się szukania, bo zrozumiałem, że go nie ma. Jest tylko Natura, tylko i aż.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | .. > Masz oczywistą rację, że istnieje całe mnóstwo rzeczy i zjawisk niewyjaśnionych i do takich należy początek Wszechświata, ale kwestia "pierwszego początku" raczej nigdy nie zostanie wyjaśniona, więc zaliczam ją do spraw jw., czyli definitywnie niewyjaśnianych. Jest Pan pesymistą. Ludzie nie tylko badają, ale także poszukują narzędzi badawczych. Za kilkaset lat o "pierwszym początku", całkowicie już wyjaśnionym, mogą uczyć w szkołach podstawowych. Cóż, ale też sądzę, że wówczas pojawią się problemy do wyjaśniania, o których teraz nam się nie śni.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | | Adamiak (36436 punktów) | > Jest Pan pesymistą. Ludzie nie tylko badają, ale także poszukują narzędzi badawczych. Za kilkaset lat o "pierwszym początku", całkowicie już wyjaśnionym, mogą uczyć w szkołach podstawowych. Jestem realistą, bo wtedy dzieci zaczną się pytać o prototyp "pierwszego początku". Plus za optymizm, cóż, że nieuzasadniony - nie takie rzeczy modre me oczęta na tym forum widziały.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Plus za optymizm, cóż, że nieuzasadniony - nie takie rzeczy modre me oczęta na tym forum widziały. Coż teza o poznawalności świata jest tezą filozoficzną, a więc trudną do udowodnienia. Można tu tylko oprzeć się na historii myśli ludzkiej i doświadczeń, gdzieś tam zapisanych, a to tylko parę tysięcy lat. Natomiast, gdy ja się uczyłem fizyki ledwo zaczynało się mówić o "czarnych dziurach", jako konsekwencji teorii Einsteina. Dzisiaj mówimy ze sporym rozumieniem o "wielkich osobliwościach". Zaczynało się coś mówić o mionach, mezonach i hiperonach jako cząstkach elementarnych, dzisiaj znamy około 200 takich cząstek i zbudowaliśmy "wielki zderzacz hadronów". Nie jestem fizykiem. Znam ją tylko pobieżnie i podejmuję się szczegółowej dyskusji na problemy już rozwiązane i problemy do rozwiązania, które przed nami stoją. Natomiast widzę stały postęp w rozwiązywaniu problemów naukowych, wraz z narastaniem nowych, jeszcze nie rozwiązanych. Moim zdaniem, będzie tak dopóki będzie istniał człowiek, ale świat jest poznawalny. PS. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie budowa mózgu i jego funkcje. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | | orchidea78 (385 punktów) | Bóg jest wytworem ludzkiego umysłu.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Bóg jest wytworem ludzkiego umysłu.
No dobrze kwiatuszku, ale może zechciałaby Pani przedstawić nam jakieś uzasadnienie tego twierdzenia, gdyż bez niego jest ono tyle samo warte co:
Ludzki umysł jest wytworem Boga.
Serdecznie pozdrawiam i czekam na uzasadnienie.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Moją poprzednią wypowiedź moderator, z nieznanych mi przyczyn usunął. Tak, czy inaczej wyobrażenie Boga istnieje w różnych religiach... Wyobrażenie-Chrześcijaństwo czy Islam -mają odmienne "wizje".
Pozdrawiam!
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Moją poprzednią wypowiedź moderator, z nieznanych mi przyczyn usunął. Usunęłam jedynie jedną z dwóch identycznych wypowiedzi. Czasem tak się zdarza, że pokazują się dwie a czasem i więcej identycznych wypowiedzi.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Do moderatora. Pani Alu, co robi tu wypowiedź Piotrek84. Jest to wypowiedź tak bardzo nie na temat wątku, że świadczy tylko o złośliwości lub chorobie autora. Pozdrawiam.
.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . . Co na to moderatorzy? . Czy na forum racjonalistów uwagi, ostrzeżenia i bany są nakładane przez moderatorów tylko racjonalistom, których poniosły głupie wypowiedzi dyskutantów i adekwatnie do poziomu głupoty interlokutora na nie odpowiedzieli? . Czy na pewno na tym forum mają rządzić "racjonaliści" typu Piotrek84 zawyżając nam niebotycznie poziom dyskusji?> . Serdecznie pozdrawiam. . Andrzej Bogusławski. . @@@ .
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | .> Moją poprzednią wypowiedź moderator, z nieznanych mi przyczyn usunął. >Tak, czy inaczej wyobrażenie Boga istnieje w różnych religiach... > Wyobrażenie-Chrześcijaństwo czy Islam -mają odmienne "wizje". Tak, dziecino! Tak! Ale nam tego tu nie objawiaj! To są rzeczy powszechnie znane i nikt im nie przeczy. Interesującym byłoby porównanie tych wizji - choć to praca na kilka godzin. Może warto choć zajrzeć do artykułów na portalu Racjonalista.pl i trochę poczytać. Pozdrawiam! .
|
|
| | |  | | orchidea78 (385 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Natomiast widzę stały postęp w rozwiązywaniu problemów naukowych, wraz z narastaniem nowych, jeszcze nie rozwiązanych. Też nie jestem ślepy.
>Moim zdaniem, będzie tak dopóki będzie istniał człowiek, ale świat jest poznawalny. I tu się zgodzę, jednak z zastrzeżeniem co do granicy poznania tego świata początków, w tym jestem sceptykiem.
>PS. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie budowa mózgu i jego funkcje. Do tego mam zbyt małą wiedzę biologiczną, ale chałupniczo interesuję się motywami swoich (ludzkich) działań.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych przez naukę. A co to ma wspólnego z Bogiem? > A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu A po co się kryje? W chowanego się z nami bawi czy co?
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
|
|
| Sylwek (15472 punktów) | >Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie >idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga.
"prawdziwy bóg".
Cóż, a czemu ma mnie interesować "prawdziwy bóg" skoro naprawdę istotne pytanie dotyczy "prawdziwego ćbuka"?
Ja szukam prawdziwego ćbuka, bo tylko prawdziwy ćbyk może być właściwą odpowiedzią na wszelkie istotne pytania.
|
|
| Piotrek_84 (631 punktów) | > Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie> idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być> kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma. Czy wszystko już o> świecie wiecie??Ja również nie wyobrażam sobie, żebym był kiedykolwiek na tyle arogancki, żeby z całą pewnością powiedzieć, że Gumisiów nie ma. Czy wszystko już wiesz o świecie? Przeszukałaś wszystkie lasy i nory w poszukiwaniu Gumisiów? Chyba nigdy nie zrozumiem agumiśców i ich tępej arogancji
|
|
5 na 5 nieprzenikniony inspektor Lee (2125 punktów) (zablokowany) |  Gratulacje dla Dillemy, dawno nie widziałem trollingu, który sprowokowałby tak długą "dyskusję". "Racjonaliści", dobre sobie.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Służę Panu uprzejmie, na tym wątku znajduje się wypowiedź pana "Piotrka84" można zobaczyć ile miejsca zajęła jego chora obsesja w tym miesiącu. Parę lat temu odpowiedziałem na wątek pani Agacińskiej, tak jak mu się to należało. Proszę zobaczyć jak przez moderatorów zostałem przywołany do porządku i jak długo trwała dyskusja. Jest polityka redakcji Racjonalisty (moderatorów) szacunku dla wszystkich głupców, dopóki nie ubliżają innym, i to są konsekwencje właśnie takiej polityki. Wątek "Współczesny sceptycyzm" założony przez panią Agacińską. www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,15892 witam wszystkich forumowiczów! mam pytanie natury filozoficznej, ponieważ jest dla mnie od jakiegoś czasu trapiące, zwracam się o pomoc do Was. czy znajdujecie obok Kołakowskiego, Umberto Eco czy Ciorana jakiegokolwiek współczesnego sceptyka. Ale sceptyka z prawdziwego zdarzenia. Otóż sprawa ze sceptykami w starożytności jest dość prosta i klarowna, problem pojawia się wówczas, kiedy należy wskazać na sceptyków tych "dzisiejszych". Czekam na propozycje i rzetelne odpowiedzi, a co za tym idzie dyskusję. pozdrawiam, alexSerdecznie pozdrawiam. .
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) |
> A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Chyba nigdy nie zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.www.youtube.com/watch?v=b8Tw-mqS2GEa teraz ??
|
|
 | 1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Przychylam się do twierdzenia, iż mamy Boga w mózgu-Jego wyobrażenie.
|
|
1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | Dzięki ludziom , którzy tak bezkrytycznie wierzą , wiem , że on nie istnieje.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, to też jest znakomity argument  Plus!
|
|
1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Zastanawia mnie, dlaczego jesteście na tyle leniwi, że oprócz odrzucenia Boga katolickiego nie >idziecie dalej i nie poszukacie prawdziwego Boga. Poza tym nie wyobrażam sobie, żebym mogła być >kiedykolwiek na tyle arogancka, żeby z całą pewnościa powiedzieć, że Boga nie ma. Czy wszystko już o >świecie wiecie?? Bo mi sie wydaje, że jest jeszcze całą masa rzeczy niepoznanych i niewyjaśnionych >przez naukę. A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice? Chyba nigdy nie >zrozumiem ateistów i ich tępej arogancji.
Wydaje mi się, że są dwa gatunki ludzi, tacy, którzy myślą prawą półkulą mózgową (sercem), oraz tacy którzy myślą lewą półkulą (rozumem). Przekonać do czegoś kogoś z tej pierwszej grupy, to znaczy uwieść go -- mile się uśmiechać, mówić słodkim głosem, umieścić wśród już przekonanych, aby wpadł w rezonans i przejął ich przekonania. Do takich należy nasza dilema. Innych nie rozumie, a że swoich kocha, to tych obcych musi nienawidzić. Dlatego uważa, że jesteśmy aroganccy, tępi, że nie rozumiemy, na czym polega prawda. Chciałaby swoją wściekłość wyrazić jeszcze innymi inwektywami, ale postanowiła być tak samo układna i miła, jak ci, którzy ją uwiedli. Argumentów tych obcych dilema nie rozumie, ponieważ nigdy nie używała rozumu, sama umie tylko kochać i nienawidzić i sądzi, że istnieją tylko tacy, jak ona. Chciałaby nas, jak sądzę, przytulić do piersi i łona i zapłakać nad nami błądzącymi i grzesznymi, abyśmy jako ten Tomasz nie byli niedowiarkami, tylko wierzącymi. W jednym ma rację, nigdy nie zrozumie jak można pozwolić sobie na samodzielne myślenie, co ona nazywa arogancją.
|
|
1 na 1 | lipschitz (1674 punktów) | Przede wszystkim jest cała masa rzeczy wyjaśnionych - wynik ciężkiej pracy wielu ludzi przez wiele pokoleń, niektórzy tymi badaniami nad rzeczywistością ryzykowali życiem, niektórzy je stracili.
W dużej mierze swoje oskarżenia kierujesz do tych "rozleniwionych, tępych arogantów", badaczy, bo to głównie oni przynieśli wieści mówiące o tym, że boga nie znaleźli a dotychczasowe jego koncepcje nie trzymają się zupełnie kupy. Jednak nie tylko boga nie znaleźli, nie znaleźli płaskiej ziemi, duchów wywołujących choroby, czarownic latających na miotłach itd. Znaleźli natomiast rzeczy, których się nikt nie spodziewał znaleźć, bakterie, wirusy, geny itd. Stworzyli nową, jakże odmienną od poprzednich opowieść dotyczącą życia, a Ty się domagasz, aby wcisnęli gdzieś fragmenty starodawnych koncepcji, starodawnego sposobu postrzegania rzeczywistości. To dopiero arogancja!
|
|
| ksalk (26 punktów) | >A może Bóg gdzieś tam właśnie kryje? A może w ludzkim mózgu i psychice?
A może nie? Nie wciskaj bogów gdzie ich nie potrzeba. Kiedyś pioruny były dziełem bogów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|