 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-06-2010 04:10 | nobodylikeyou (972 punktów) | Space Jesus
2 na 2 | Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet - tylko ignorant mógłby stwierdzić, że nie ma tam innych mieszkańców poza Nami.
Czy i na te planety Bóg wysłał się w skórze pewnego rabina aby naprawiać ich mieszkańców, za to jakimi ich stworzył?
Czy - zakładając że "Avatar" J. Camerona istotnie trafił z rzeczywistym wyglądem mieszkańców któreś z tych obcych planet - Pan Jezus miał tam np. 3 metry wzrostu i niebieską skórę?
Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet...
Czymże my i nasze śmieszne przyziemne religie jesteśmy wobec nieskończoności tego Wszechświata?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | >Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet - tylko >ignorant mógłby stwierdzić, że nie ma tam innych mieszkańców poza Nami. > Czy i na te planety Bóg wysłał się w skórze pewnego rabina aby naprawiać ich mieszkańców,
Możliwe , że dopóki nie uporamy się ze swoimi prymitywnymi wierzeniami , nikt w kosmosie nie będzie z nami rozmawiał. Pomyśl , żeby te miliardy wydawane na utrzymanie kleru i budowanie okazałych świątyń , szły na eksplorację kosmosu...
Mielibyśmy 7 teleskopów Hubble i 3 Webba , wycelowanych w najbliższą gromadę kulistą Omega Centauri , gdzie z pewnością występują formy życia.
>za to jakimi ich stworzył? > Czy - zakładając że "Avatar" J. Camerona istotnie trafił z rzeczywistym wyglądem >mieszkańców któreś z tych obcych planet - Pan Jezus miał tam np. 3 metry wzrostu i niebieską skórę?
Cameron stworzył film dla ludzi , więc tylko zmodyfikował Nasz wygląd. Istoty na innych planetach mogą wyglądać totalnie inaczej. Tak różnie , że wręcz niemożliwe będzie ich sklasyfikowanie.
>Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet... >Czymże my i nasze śmieszne przyziemne religie jesteśmy wobec nieskończoności tego Wszechświata?
Nie zapominajmy , że boga wymyśliły prymitywne plemiona pustynnych Nomadów , nie mających pojęcia o rozmiarze Wszechświata. Chrześcijanie wciąż wierzą w tego samego malutkiego ziemskiego boga , pomijając fakt o ogromnym poszerzeniu naszej wiedzy.
Czemu , jeżeli prawdy przekazane przez boga ludziom są ostateczne i absolutne , nie napomknął on w przekazach o istotach pozaziemskich ? Przecież powinno być przykazanie - Nie czcij istot pozaziemskich przede mną ! (gdyż swoją technologią mogą wydawać się bogiem)
Jest odpowiedź na to pytanie. Możliwe , że jesteśmy jedyni we Wszechświecie ! Ale to wielkie marnotrawienie przestrzeni , energii i czasu , więc raczej mało prawdopodobne.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Możliwe , że dopóki nie uporamy się ze swoimi prymitywnymi wierzeniami , nikt w kosmosie nie będzie z nami rozmawiał. Pomyśl , żeby te miliardy wydawane na utrzymanie kleru i budowanie okazałych świątyń , szły na eksplorację kosmosu... Świetna uwaga! Podpisuję się pod nią obydwiema rękami. Całkiem możliwe, że mamy sąsiadów, którzy po prostu nie są zainteresowani odwiedzaniem dzikusów. No bo co mieliby z nami zrobić? Poza tym - być może uważają, iż ewentualny kontakt mógłby nam zaszkodzić. Tylu religijnych ludzi mogłoby stracić sens życia (być może owi sąsiedzi nie doceniają naszej hipokryzji - byłoby o tym, iż Koran, Biblia etc. zawsze mówiły o kosmitach z układu &kja). Pewnie misjonarze chcieliby udowodnić &kja, że ich roślinna forma też zostałą ukrzyżowana na tłustych, rtęciowych falach O3y2y)
|
|
1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
> Czymże my i nasze śmieszne przyziemne religie jesteśmy wobec nieskończoności tego Wszechświata?> Niczym. Nas po prostu nie ma  .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteśmy bardzo drobną częścią wszechświata. Nieco większą niż kamień i nieco mniejszą niż planeta typu ziemskiego. Już przy jednym naszym poczciwym Słońcu jesteśmy tylko maleńką kuleczką.
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nasze przyziemne religie to czysta arogancja wobec wciąż odkrywanych prawd o rzeczywistości.
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jedno zastrzeżenie - nasz wszechświat jest baaaaardzoooo duuuuużyyy, ale raczej na pewno skończony. Być może jest nieskończona ilość wszechświatów, ale ten wszechświat ma określoną i zamkniętą ilość energiomaterii i czasoprzestrzeni.
|
|
1 na 1 | Sakowicz2 reaktywacja (105 punktów) | >Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet - tylko >ignorant mógłby stwierdzić, że nie ma tam innych mieszkańców poza Nami.
Tylko, że na razie odkryto niewiele planet podobnych do ziemi i dosłownie zero form życia poza ziemskimi. Zresztą należy sobie postawić pytanie czy warto szukać obcych form życia. Jeżeli nawet takie gdzieś znajdziemy i będą to formy życia rozwinięte to istnieje duże prawdopodobieństwo( dla mnie 99%), że będą chciały nas zniszczyć. Zatem czy jest sens szukać?
|
|
 | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) |
>Zresztą należy sobie postawić pytanie czy warto szukać obcych form życia. Jeżeli nawet takie gdzieś znajdziemy i będą to formy życia rozwinięte to istnieje duże prawdopodobieństwo( dla mnie 99%), że będą chciały nas zniszczyć.
Należy przypomnieć czym skończyło się spotkanie cywilizacji Indian z cywilizacją europejską.
Przepłynęliśmy ocean z ciekawości ale przede wszystkim z chęci zdobycia bogactw. Jeżeli którejś cywilizacji udałoby się dolecieć do Ziemi , z pewnością potrzebowaliby oni masę surowców aby uzupełnić zapasy i na pewno nie przekładaliby naszego interesu ponad swój własny.
Pojawia się coraz więcej głosów naukowców , którzy krytycznie odnoszą się do zdradzania naszej pozycji w galaktyce i ujawniania technologii. Może powinniśmy zastanowić się nad systemem maskującym. Możliwe , że takie systemy działają gdzieś w kosmosie i dlatego nie potrafimy odkryć , żadnych inteligentnych istot.
|
|
|  | | Pasia (367 punktów) | > Może powinniśmy zastanowić się nad systemem maskującym. Możliwe , że takie systemy działają gdzieś w kosmosie i dlatego nie potrafimy odkryć , żadnych inteligentnych istot.To trochę tak, jakbyśmy chcieli się osłaniać przed Boogiemanem z szafy. Najpierw zobaczmy, czy coś tam jest, a potem się przed tym ukrywajmy  Chociaż nie wiem, czy to dobry pomysł, protekcjonalizm zazwyczaj nie wychodzi na dobre. Co do wiary w kosmosie, to Lem pisał w (bodajże) "Dziennikach Gwiazdowych" o space misjonarzach nawracających pozaziemskie cywilizacje. Znając zapędy Krk i Islamu, to na pewno będą chciały siać ziarno "prawdy" na planetach innych niż ziemia.
|
|
| |  | | zachaj (5239 punktów) | . >Co do wiary w kosmosie, to Lem pisał w (bodajże) "Dziennikach Gwiazdowych" o space misjonarzach nawracających pozaziemskie cywilizacje. Znając zapędy Krk i Islamu, to na pewno będą chciały siać ziarno "prawdy" na planetach innych niż ziemia.
Czarno to widzę ...
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale jest też możliwe, iż cywilizacja, aby zacząć eksplorację kosmosu przez duże "E" musi zjednoczyć własną planetę (czy inne miejsce występowania). Musi się nauczyć pokoju. Myślę, że nie każda idzie taką drogą, ale sądzę, iż jest całkiem sporo argumentów na wyobrażenie sobie pokojowo nastawionych zaawansowanych kosmicznych cywilizacji. A surowce? Nie przypuszczam, aby odbywająca częste podróże międzygwiezdne cywilizacja (i mogąca dostarczać z układu na układ sprzęt militarny, górników, kolonistów) nie umiała pozyskiwać surowców z niezasiedlonych planet. Tych ostatnich jest z pewnością dużo więcej niż zasiedlonych, więc przy rozwoju górnictwa martwych światów odpaść może potrzeba sięgania po te zasiedlone inteligentnym życiem. Zwłaszcza, że z pewnością atmosfera ewentualnych gości nie będzie tożsama z atmosferą ziemską. A gdyby nawet była, dochodzi niebezpieczeństwo epidemii.
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | > Tych ostatnich jest z pewnością dużo więcej niż zasiedlonych, więc przy rozwoju górnictwa martwych światów odpaść może potrzeba sięgania po te zasiedlone inteligentnym życiem. Zwłaszcza,...Gorzej jak ludzie będą stanowić surowiec lub siłę roboczą. Spróbujemy zniszczyć ich bronią atomową a oni , dzięki swojej zaawansowanej technologii , śmiejąc się z nas , zamienią i wchłoną energię z eksplozji nuklearnej na paliwo do swojego statku. Już jakiś czas temu zastanawiałem się czy dałoby się zmagazynować energię wysokoenergetycznych dżetów wyrzucanych przez jakiś obiekt gwiazdopodobny. Jeżeli jakaś cywilizacja posiadła taką technologię , czym byłby dla niej impakt z głowicą nuklearną... Kosmiczne dżety składają się z kilku rodzai promieniowania , które potrafi zniszczyć gwiazdę a nawet "zagotować" cała galaktykę. > ...że z pewnością atmosfera ewentualnych gości nie będzie tożsama z atmosferą ziemską. A gdyby nawet była, dochodzi niebezpieczeństwo epidemii.Był kiedyś taki film. Kosmici chcieli zniszczyć Ziemię , już im się to prawie udało , ale zarazili się katarem i przegrali
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zapewne możliwe są bardzo agresywne cywilizacje kosmiczne, ale ja chciałem tylko pokazać, że nie musi to być koniecznością. Całkiem możliwe, iż wiele z cywilizacji musi pokonać wyścig i wojnę szczurów u siebie, żeby ruszyć gdzieś dalej. Natomiast z niewolnictwem zupełnie sobie nie wyobrażam. U nas niewolnictwo zaczęło stawać się archaizmem prawie 200 lat temu. Już w sumie osiągnęliśmy poziom, w którym większość prostych prac fizycznych (pala, fabryki, budowy) moglibyśmy wykonywać za pomocą maszyn. To, że tak się nie dzieje, to tylko kwestia takich, a nie innych nierówności społecznych pomiędzy państwami i w nich samych.
|
|
2 na 2 | Pasia (367 punktów) | Najbliżej do poszukiwania życia i ewentualnego nawracania mamy chyba tu:  Pod grubą warstwą lodu tego księżyca Jowisza najprawdopodobniej kryje się ocean słonej wody! Niech się jednak kler modli, żeby przypuszczalni, wodni mieszkańcy tej Europy nie byli tak zacietrzewieni jak Ci ze Starego Kontynentu, inaczej różnie się to może skończyć i nie wiadomo będzie kto kogo nawróci
|
|
 | | zachaj (5239 punktów) | To najbardziej interesujące miejsce w Układzie Słonecznym według mnie. Często się nad tym zastanawiam. Tylko jak przedostać się przez kilkukilometrową warstwę lodu ? Podobno czasami powstają pęknięcia przez które wylewa się woda , tam można byłoby szukać życia. No cóż , kto mógłby tam polecieć ? Wydaję się , że USA ale oni są bardziej zajęci dwiema wojnami , niestety ...
|
|
|  | 1 na 1 | Pasia (367 punktów) | > Tylko jak przedostać się przez kilkukilometrową warstwę lodu ?
Jeśli nie znalazłyby się/nie zostały zauważone żadne pęknięcia to najlepiej i najprościej byłoby użyć jakiegoś wybuchu atomowego: wiertła by sobie z tym nie poradziły. Tylko pytanie, czy to by nie zaszkodziło ewentualnemu życiu Europy? No bo po pierwsze taki wybuch wytworzyłby silne promieniowanie, a po drugie naruszyłby szczelność (jeśli takowa istnieje) tej lodowej warstwy.
>No cóż , kto mógłby tam polecieć ?
NASA już sobie ostrzy zęby na badania tego księżyca, więc pewnie oni, przy pomocy bezzałogowego satelity.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Pasia (367 punktów) | No i ta jego łysina to taka opływowa. Jeszcze mu do kompani księdza z kropidłem: woda święcona się pomiesza z wodą na Europie i powstanie jeden, wielki lek homeopatyczny.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | > No i ta jego łysina to taka opływowa. Jeszcze mu do kompani księdza z kropidłem: woda święcona się pomiesza z wodą na Europie i powstanie jeden, wielki lek homeopatyczny.hehehe  Juz Cie lubię ...
|
|
2 na 2 | Madman (7811 punktów) | > Czymże my i nasze śmieszne przyziemne religie jesteśmy wobec nieskończoności tego Wszechświata?W tym temacie polecam absolutnie genialny odcinek South Park pt. Starvin' Marvin in Space.  W skrócie wygląda to tak: Głodujący Marvin znajduje statek kosmiczny, którym może przewieźć wszystkich głodujących Etiopczyków na planetę Marklar. Mieszkańcy tej planety nigdy nie słyszeli o Jezusie, dlatego chrześcijańska organizacja wyrusza w pogoń za Marvinem, by zanieść Ewangelię bezbożnym kosmitom... "We need your money to spread the Word of Jesus and build more advanced deflector shields for our Galactic Cruiser."
|
|
 | | nobodylikeyou (972 punktów) | Genialny odcinek.  Dzięki za linka.
|
|
| Piotrek_84 (631 punktów) | >Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet - tylko >ignorant mógłby stwierdzić, że nie ma tam innych mieszkańców poza Nami. > Czy i na te planety Bóg wysłał się w skórze pewnego rabina aby naprawiać ich mieszkańców, >za to jakimi ich stworzył? > Czy - zakładając że "Avatar" J. Camerona istotnie trafił z rzeczywistym wyglądem >mieszkańców któreś z tych obcych planet - Pan Jezus miał tam np. 3 metry wzrostu i niebieską skórę? >Setki miliardów galaktyk, a w nich setki miliardy gwiazd i zapewne tyleż samo planet... >Czymże my i nasze śmieszne przyziemne religie jesteśmy wobec nieskończoności tego Wszechświata? >
A Dawkins co innego:
**************** Natykamy się tutaj na kwestię fascynującą. Otóż odpowiedź na pytanie: ile przypadku wolno nam postulować?, zależy od tego, czy życie istnieje wyłącznie na naszej planecie, czy też jest we wszechświecie rozpowszechnione. Na pewno wiemy tylko, że życie powstało - tu właśnie, na naszej planecie. Nie mamy jednak pojęcia, czy istnieje jeszcze gdzie indziej we wszechświecie. Bardzo możliwe, że nie. Wyliczono jednak, że życie musi też istnieć gdzie indziej - na takiej oto podstawie (błąd tego rozumowania wskażę za chwilę):
We wszechświecie występuje zapewne co najmniej 10^20 (tj. 100 miliardów miliardów) planet z grubsza odpowiednich dla życia. Wiadomo, że życie powstało na Ziemi, a zatem jego powstanie nie może być kompletnie nieprawdopodobne. Jest więc niemal nieuniknione, że życie występuje również choć na niektórych spośród owych miliardów innych planet.
Błąd tej argumentacji polega na wnioskowaniu, że skoro życie powstało na Ziemi, to jego powstanie nie może być zdarzeniem zupełnie nieprawdopodobnym. Łatwo zauważyć, że to wnioskowanie opiera się na założeniu, że cokolwiek zdarzyło się na Ziemi, równie dobrze mogło też wydarzyć się gdzie indziej we wszechświecie - a to omija całe pytanie. Innymi słowy, rozumowanie statystyczne tego typu, że skoro życie występuje tutaj, to musi też występować gdzie indziej, zawiera w sobie jako założenie właśnie to, co usiłuje udowodnić. To nie znaczy, że wniosek o istnieniu życia gdzieś we wszechświecie musi być błędny. Myślę, że jest on słuszny. Ale to konkretne rozumowanie, które do tego wniosku prowadziło, w ogóle nie jest rozumowaniem. To po prostu założenie.
Przyjmijmy - na użytek tej dyskusji - założenie odwrotne, założenie, że życie powstało tylko raz, tu na Ziemi. To założenie budzi sprzeciw emocjonalny. Czyż nie brzmi ono zgoła średniowiecznie? Czyż nie przypomina czasów, gdy Kościół nauczał, że Ziemia jest środkiem wszechświata, a gwiazdy to tylko maleńkie iskierki światła zapalonego na niebie dla naszej przyjemności (albo też - jeszcze bardziej absurdalnie - że gwiazdy schodzą z zaplanowanej trasy po to, by wywrzeć astrologiczny wpływ na nasze ludzkie żywoty)? Cóż to za zarozumialstwo zakładać, że - spośród miliardów i miliardów planet we wszechświecie - to właśnie nasze własne podwórko w naszym lokalnym zaułku Układu Słonecznego w naszym specyficznym zakątku galaktyki wybrane zostało na powstanie życia? Czemuż, na Boga, miałaby to być akurat nasza planeta?
Jest mi okropnie przykro - bo naprawdę z całego serca cieszę się, że uciekliśmy już od ciasnoty poglądów Kościoła średniowiecznego, i nie znoszę współczesnych astrologów - ale obawiam się, że metafora zaułka w poprzednim akapicie to tylko pusta retoryka. Całkiem możliwe, że nasza planeta zaułek to naprawdę jedyne miejsce, gdzie kiedykolwiek powstało życie. Rzecz w tym, że gdyby istotnie życie powstało tylko na jednej planecie, to musiałaby to być akurat nasza planeta - po prostu dlatego, że to "my" rozważamy tę kwestię! Jeśli powstanie życia jest wydarzeniem tak nieprawdopodobnym, że nastąpiło tylko na jednej jedynej planecie we wszechświecie, to tą jedną jedyną planetą musi być właśnie Ziemia. Nie można zatem posłużyć się faktem, że życie występuje na Ziemi, do wnioskowania, że jego powstanie jest zdarzeniem dostatecznie prawdopodobnym, by nastąpiło też na innej planecie. Taki wywód ma charakter błędnego koła. ****************
Koniec cytatu. ^^
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|