Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wolna wola a boskie ingerencje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
22-06-2010 11:31osko (291 punktów)Wolna wola a boskie ingerencje
Ocena 3 na 3
Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka? Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież troche porabować i pogwałcić. Wydaje mi sie że tylko Bóg w ujęciu deistycznym, tzn. nieingerujący nie ograniczał by wolnej woli człowieka. Czy mam rację?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie każda religia zakłada wolną wolę człowieka. "Bóg" "pomaga" różnym wojskom i partykularnym ludziom. Logika jest w tym względzie na ostatnim miejscu, a także etyka. Bóg nadal jest totemem plemienia Ungu, albo Kowalskich. Opium wiary sprawnie zmienia perspektywy. Raz bliskie ujęcie, inny razem duch dziejów. Byleby się dobrze ćpało.
Pasia (367 punktów)
Podobny paradoks występuje, kiedy chce się dowieść, że Bóg jest jednocześnie wszechmocny i wszechwiedzący:

Jeśli jest wszechwiedzący to z góry wie co się wydarzy, więc nie może wpłynąć na to co się stanie i "złamać przeznaczenia", co ogranicza dość mocno jego wszechmoc. I odwrotnie: jeśli zmieniłby coś w przyszłości, o której wie wszystko, to znaczy, że stałoby się coś nieoczekiwanego: coś o czym nie wiedział, nie byłby zatem wszechwiedzący.

Kler, o ile już znajdzie się, tyleż bystra, co niewygodna, owieczka, żeby go o to zapytać, odpowiada mniej więcej w ten deseń: "kimże my jesteśmy, by rozumieć Boga", "On wykracza poza granice naszego rozumowania", "Dowiemy się, kiedy znajdziemy się w Jego Królestwie" itd. W każdym bądź razie przesłanie jest jedno: siedź cicho i nie zadawaj głupich pytań. Ileż razy ja to przerabiałam jeszcze jako wierząca osoba...
22-06-2010 12:23 
 Ocena 9 na 9
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>Kler, o ile już znajdzie się, tyleż bystra, co niewygodna, owieczka, żeby go o to zapytać, odpowiada mniej więcej w ten deseń: "kimże my jesteśmy, by rozumieć Boga", "On wykracza poza granice naszego rozumowania", "Dowiemy się, kiedy znajdziemy się w Jego Królestwie" itd. W każdym bądź razie przesłanie jest jedno: siedź cicho i nie zadawaj głupich pytań. Ileż razy ja to przerabiałam jeszcze jako wierząca osoba...

Mam te same doświadczenia. Ja jednak drążyłam zawsze ciut dalej - pytałam dlaczego nie możemy zrozumieć motywów postępowania boga, skoro jesteśmy stworzeniu na jego obraz i podobieństwo?
Skoro nie wyglądamy jak bóg, nie myślimy jak bóg, nie czujemy ja bóg (o ile on czuje?) to gdzie to podobieństwo jest umiejscowione?

Zwykle tutaj się dowiadywałam, że jestem napastliwa i "tak nie będziemy dyskutować".

Lekko licząc 25 lat usiłuję się dowiedzieć w czym jesteśmy podobni do boga, skoro nie fizycznie, nie intelektualnie i nie emocjonalnie.
Parę razy pytałam tutejszych nawracaczy. Dowiedziałam się, że jest to głupie pytanie i świadczy o mojej teologicznej ignorancji. Od tych trzech forumowiczów na krzyż, którzy w ogol na pytanie zareagowali.

Czyli standard.

Od jakiegoś czasu zasadniczo rozważania nad naturą boga mnie nudzą (czasem tylko coś się we mnie obudzi). Na co dzień temat jest mi absolutnie obojętny.
Nigdy się nie dowiem, co jest z tym podobieństwem. Ale jakoś mi to nie spędza snu z powiek. Może to jest właśnie dojrzałość ateizmu?


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
immune.ltd (1783 punktów)
Pójdę dalej niemożliwym jest kompromis i rzeczowa rozmowa nawet z dobrze wytrenowanym nawracaczem jeśli potrafi się i chce się logicznie myśleć
22-06-2010 13:11 
 Ocena 1 na 1
lodowy (1486 punktów)
>Kler, o ile już znajdzie się, tyleż bystra, co niewygodna, owieczka, żeby go o to zapytać, odpowiada mniej więcej w ten deseń: "kimże my jesteśmy, by rozumieć Boga", "On wykracza poza granice naszego rozumowania", "Dowiemy się, kiedy znajdziemy się w Jego Królestwie" itd. W każdym bądź razie przesłanie jest jedno: siedź cicho i nie zadawaj głupich pytań. Ileż razy ja to przerabiałam jeszcze jako wierząca osoba...

Wbrew pozorom nie jest to tak głupia odpowiedź. Jeśli by wywalić elementy religijne to możemy założyć, że życie na Ziemi zostało założone przez superinteligentną istotę z odległej galaktyki. Jesteśmy przez niego obserwowani, może jesteśmy jakimś wielkim ekparymentem. Przy czym nasza ineligencja jest dla niego taka jak inteligencja bakterii dla nas.
22-06-2010 14:37 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>Kler, o ile już znajdzie się, tyleż bystra, co niewygodna, owieczka, żeby go o to zapytać, odpowiada mniej więcej w ten deseń: "kimże my jesteśmy, by rozumieć Boga", "On wykracza poza granice naszego rozumowania", "Dowiemy się, kiedy znajdziemy się w Jego Królestwie" itd. W każdym bądź razie przesłanie jest jedno: siedź cicho i nie zadawaj głupich pytań. Ileż razy ja to przerabiałam jeszcze jako wierząca osoba...
>Wbrew pozorom nie jest to tak głupia odpowiedź. Jeśli by wywalić elementy religijne to możemy założyć, że życie na Ziemi zostało założone przez superinteligentną istotę z odległej galaktyki. Jesteśmy przez niego obserwowani, może jesteśmy jakimś wielkim ekparymentem. Przy czym nasza ineligencja jest dla niego taka jak inteligencja bakterii dla nas.
>
"+" za przetłumaczenie z teistycznego na nasze! I trudno się z Szanownym Przedmówcą nie zgodzić. Pod warunkiem jednak, że rzeczona "superinteligentna istota z odległej galaktyki" naprawdę istnieje - i tu wracamy do wielokrotnie wałkowanego sporu o wiarygodność "doznań duchowych"


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
lodowy (1486 punktów)
>"+" za przetłumaczenie z teistycznego na nasze! I trudno się z Szanownym Przedmówcą nie zgodzić. Pod warunkiem jednak, że rzeczona "superinteligentna istota z odległej galaktyki" naprawdę istnieje - i tu wracamy do wielokrotnie wałkowanego sporu o wiarygodność "doznań duchowych"
Po co wplątywać znowu "doznania duchowe". Tu pojawia się pytanie czy zakładamy, że istnieje tylko i wyłącznie to co możemy "zmierzyć i zważyć"? Czy dopuszczamy możliwość istnienia czegoś o czym nie mamy bladego pojęcia?
22-06-2010 16:04 
 Ocena 1 na 1
osko (291 punktów)
To że o czymś nie mamy bladego pojęcia, nie oznacza że nie można tego zmierzyć i zważyć.
lodowy (1486 punktów)
>To że o czymś nie mamy bladego pojęcia, nie oznacza że nie można tego zmierzyć i zważyć.
Wyciąłeś cudzysłów, a mierzenie i ważenie wziąłeś dosłownie.
23-06-2010 09:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale nie zakładasz pośmiertnego hoteliku dla Homo sapiens?
25-06-2010 10:38 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Ale nie zakładasz pośmiertnego hoteliku dla Homo sapiens?

Koniecznie trzeba dodać, że w tym hoteliku jest żłobek dla nienarodzonych dzieci i specjalne probóweczki z misiem dla zygot i komórek macierzystych


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
25-06-2010 10:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To takie pytanie. Zawsze pytam, gdy ktoś mimo wszystko chce projektanta dla świata. Bo jeśli ktoś widzi absurd chrześcijaństwa, ale reaguje wymyślając sobie swój własny, to wolałbym o tym wiedzieć. A jeśli tego nie robi, może się potoczyć ciekawa dyskusja.
25-06-2010 11:48 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>To takie pytanie. Zawsze pytam, gdy ktoś mimo wszystko chce projektanta dla świata. Bo jeśli ktoś widzi absurd chrześcijaństwa, ale reaguje wymyślając sobie swój własny, to wolałbym o tym wiedzieć.

Wiem, ale nie mogłem się powstrzymać od dorzucenia drobnej złośliwości

>A jeśli tego nie robi, może się potoczyć ciekawa dyskusja.

Trochę liczę na ciekawą dyskusję.


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
25-06-2010 11:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja również, zawsze .
Bartek Górecki (1514 punktów)
> Po co wplątywać znowu "doznania duchowe".

Bo jeśli czegoś nie można "zmierzyć i zważyć" trzeba zaufać własnym "doznaniom duchowym" lub świadectwu ludzi, którzy rzeczone doznania przeżyli.

>Tu pojawia się pytanie czy zakładamy, że istnieje tylko i wyłącznie to co możemy "zmierzyć i zważyć"?

Słowo "zakładamy" jest o tyle niefortunne, bo sugeruje dryfowanie w kierunku dogmatów.

>Czy dopuszczamy możliwość istnienia czegoś o czym nie mamy bladego pojęcia?

Tu nie ma co dopuszczać. Jest faktem, że bardzo mało wiemy o otaczającym nasz Wszechświecie, o większość materii i energii nie mamy bladego pojęcia.


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
25-06-2010 11:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale wiemy, że nasza świadomość jest efektem funkcjonowania mózgu, który jest w pełni materialny. Różne jego uszkodzenia zmieniają naszą świadomość, niekiedy w sposób nie pojęty "na chłopski rozum". Zatem cała tajemniczość, jaką otwiera przed nami niezbadana w pełni rzeczywistość nie dotyczy materialnego charakteru mózgu. Owszem, może się okazać, że gwiazdy to na przykład żyjące organizmy, albo że przestrzeń składa się z większej liczby wymiarów, niż sądzimy. Ale w tych wszystkich wyjaśnieniach nie ma miejsca na zmartwychwstający opar mózgu. A bardzo często różne tajemnice są wykorzystywane TYLKO i WYŁĄCZNIE po to. Tak samo jak ewentualne postulowanie boga.
25-06-2010 13:10 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Ale wiemy, że nasza świadomość jest efektem funkcjonowania mózgu, który jest w pełni materialny. Różne jego uszkodzenia zmieniają naszą świadomość, niekiedy w sposób nie pojęty "na chłopski rozum". Zatem cała tajemniczość, jaką otwiera przed nami niezbadana w pełni rzeczywistość nie dotyczy materialnego charakteru mózgu. Owszem, może się okazać, że gwiazdy to na przykład żyjące organizmy, albo że przestrzeń składa się z większej liczby wymiarów, niż sądzimy. Ale w tych wszystkich wyjaśnieniach nie ma miejsca na zmartwychwstający opar mózgu. A bardzo często różne tajemnice są wykorzystywane TYLKO i WYŁĄCZNIE po to. Tak samo jak ewentualne postulowanie boga.

Chyba źle mnie zrozumiałeś. Zgadam się z Tobą i nie miałem na celu pomniejszać znaczenia dorobku naukowego człowieka pisząc, że mało wiemy o Wszechświecie. Będę bronił racjonalizmu i oceny prawdopodobieństwa różnych zjawisk w oparciu o posiadaną wiedzę naukową. Między prawdopodobieństwem "zmartwychwstania", a istnieniem np. dodatkowych wymiarów jest przepaść na korzyść dodatkowych wymiarów!
Skoro już jesteśmy przy mózgu, to zważ na niebezpieczną, ewolucyjną jego cechę: jeśli obiektywna ocena rzeczywistości przeszkadza w przetrwaniu gatunku to tym gorzej dla obiektywizmu. A wiara w lepsze życie w "pośmiertnym hotelu" pozwala łatwiej znosić ekstremalne życie w prymitywnych warunkach. A rzeczona tajemnica np. wiary jest b. wygodnym narzędziem kontroli społecznej.


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To prawda, najpewniej mamy genetyczne skłonności do postaw religijnych z tych przyczyn, które podałeś.

Natomiast ów hotelik zmartwychwstania pojawia się właśnie dlatego w moich wypowiedziach. Bowiem zdarza nam się, iż szukamy niezwykłości aby coś zyskać, i dlatego nic nie znajdujemy.

Jeśli ktoś chce spojrzeć na rzeczywistość nieco pod prąd, z innej perspektywy, ryzykując ostrą improwizację, to powinien uważać, aby nie weszły mu w to parareligijne oczekiwania. Bo inaczej jest to czysty eskapizm, polegający na ucieczce od poznanej w wielu obszarach wiedzy o rzeczywistości. Oczywiście, ta wiedza nie jest pełna, ale też nie rozwija się poprzez odrzucanie i zastępowanie czymś zupełnie nowym. Wiele mechanizmów zaobserwowaliśmy dobrze i nauka rozszerza jedynie (i aż!!) kontekst, w którym one zachodzą.
lodowy (1486 punktów)
>> Po co wplątywać znowu "doznania duchowe".
>Bo jeśli czegoś nie można "zmierzyć i zważyć" trzeba zaufać własnym "doznaniom duchowym" lub świadectwu ludzi, którzy rzeczone doznania przeżyli.
Można, a nawet należy w ogóle się tym nie zajmować.

>>Tu pojawia się pytanie czy zakładamy, że istnieje tylko i wyłącznie to co możemy "zmierzyć i zważyć"?
>Słowo "zakładamy" jest o tyle niefortunne, bo sugeruje dryfowanie w kierunku dogmatów.
Eee tam. Mnie się sformułowani "zakładamy, że" kojarzy wykładów fizyki czy matematyki.
lodowy (1486 punktów)
>> Po co wplątywać znowu "doznania duchowe".
>Bo jeśli czegoś nie można "zmierzyć i zważyć" trzeba zaufać własnym "doznaniom duchowym" lub świadectwu ludzi, którzy rzeczone doznania przeżyli.
Można, a nawet należy w ogóle się tym nie zajmować.

>>Tu pojawia się pytanie czy zakładamy, że istnieje tylko i wyłącznie to co możemy "zmierzyć i zważyć"?
>Słowo "zakładamy" jest o tyle niefortunne, bo sugeruje dryfowanie w kierunku dogmatów.
Eee tam. Mnie się sformułowanie "zakładamy, że" kojarzy z wykładami z fizyki czy matematyki.
22-06-2010 23:15 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Wbrew pozorom nie jest to tak głupia odpowiedź. Jeśli by wywalić elementy religijne to możemy założyć, że życie na Ziemi zostało założone przez superinteligentną istotę z odległej galaktyki.

Rozumiem, że z "odległej galaktyki" to taki odpowiednik "za siedmioma górami, za siedmioma lasami".


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
lodowy (1486 punktów)
>>Wbrew pozorom nie jest to tak głupia odpowiedź. Jeśli by wywalić elementy religijne to możemy założyć, że życie na Ziemi zostało założone przez superinteligentną istotę z odległej galaktyki.
>Rozumiem, że z "odległej galaktyki" to taki odpowiednik "za siedmioma górami, za siedmioma lasami".

Tak, jeśli galaktyka jest dla Ciebie za trudna to możesz przyjąć "za siedmioma górami, za siedmioma lasami".
23-06-2010 18:56 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Tak, jeśli galaktyka jest dla Ciebie za trudna to możesz przyjąć "za siedmioma górami, za siedmioma lasami".

Hm?

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
immune.ltd (1783 punktów)
Wbrew pozorom nie jest to tak głupia odpowiedź. Jeśli by wywalić elementy religijne to możemy założyć, że życie na Ziemi zostało założone przez superinteligentną istotę z odległej galaktyki. Jesteśmy przez niego obserwowani, może jesteśmy jakimś wielkim ekparymentem. Przy czym nasza ineligencja jest dla niego taka jak inteligencja bakterii dla nas.

Swojego czasu przeczytałem dwie pozycje Danikena i jakoś to do mnie nie przemawia. Nie wykluczam niczego, ale mało w tym jest rzeczowych wyjaśnień.
lodowy (1486 punktów)
>Swojego czasu przeczytałem dwie pozycje Danikena i jakoś to do mnie nie przemawia. Nie wykluczam niczego, ale mało w tym jest rzeczowych wyjaśnień.

Bo szukasz konkretnych dowodów. Spróbuj założyć, że współczesna nauka jest na tyle prymitywna w porównaniu do tego co człowiek będzie wiedział np. za 200 lat. Albo spróbuj sobie wyobrazić, że masz za zadanie przekonać człowieka (najlepiej racjonalistę) sprzed 200 lat, że istnieje promieniowanie Rentgena. Weźmie Cię za nawiedzonego religianta.
immune.ltd (1783 punktów)
Bo szukasz konkretnych dowodów. Spróbuj założyć, że współczesna nauka jest na tyle prymitywna w porównaniu do tego co człowiek będzie wiedział np. za 200 lat. Albo spróbuj sobie wyobrazić, że masz za zadanie przekonać człowieka (najlepiej racjonalistę) sprzed 200 lat, że istnieje promieniowanie Rentgena. Weźmie Cię za nawiedzonego religianta.

za religianta na pewno nie, a nauka już dziś wiele wyjaśniła tylko to nie dla wszystkich jest wygodne. Nie rozsądnie jest nie brać innych możliwych rozwiązań pod uwagę to prawda, ale to do czego się odnosiłem zupełnie mnie nie przekonuje i niczego mi nie wyjaśnia.
25-06-2010 12:09 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
> ... spróbuj sobie wyobrazić, że masz za zadanie przekonać człowieka (najlepiej racjonalistę) sprzed 200 lat, że istnieje promieniowanie Rentgena. Weźmie Cię za nawiedzonego religianta.

Myślę, że na słowo by nie uwierzył, ale po przedstawieniu sposobu działania aparatury badawczej i np. pokazaniu jakie efekty wywiera to promieniowanie na np. organizmy żywe przekonałbym go. I tu dochodzimy do sedna sprawy czyli "wysokich standardów zdobywania wiedzy". Zgodzę się, że umysł ludzki jest niezdolny do całościowej analizy otaczającego świata, a percepcja ludzka jest ograniczona. Nie jest to jednak powód, żeby rezygnować z metody naukowej i wpaść w objęcia lokalnych speców od dogmatów wyprowadzanych z transcendentnych przeżyć
Krocząc drogą racjonalizmu nie da się osiągnąć "wiedzy absolutnej", ale w życiu "nie chodzi o to, żeby złapać króliczka..."

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
lodowy (1486 punktów)
>> ... spróbuj sobie wyobrazić, że masz za zadanie przekonać człowieka (najlepiej racjonalistę) sprzed 200 lat, że istnieje promieniowanie Rentgena. Weźmie Cię za nawiedzonego religianta.
>Myślę, że na słowo by nie uwierzył, ale po przedstawieniu sposobu działania aparatury badawczej i np. pokazaniu jakie efekty wywiera to promieniowanie na np. organizmy żywe przekonałbym go.
Załóżmy, że nie masz pod ręką żadnej aparatury i jesteś w jego czasach. Nie sądzę, żebyś go przekonał. Możemy wymyślić jeszcze bardziej jaskrawy przykład, w którym nie byłbyś w stanie przekonać człowieka o istnieniu czegoś z racji braku wiedzy ówczesnego człowieka.
Trzeba zdać sobie sprawę, że my również posiadamy śmiesznie prymitywną wiedzę o świecie dla człowieka który będzie żył za np. 200 lat.

> I tu dochodzimy do sedna sprawy czyli "wysokich standardów zdobywania wiedzy". Zgodzę się, że umysł ludzki jest niezdolny do całościowej analizy otaczającego świata, a percepcja ludzka jest ograniczona. Nie jest to jednak powód, żeby rezygnować z metody naukowej i wpaść w objęcia lokalnych speców od dogmatów wyprowadzanych z transcendentnych przeżyć
Ale ja nie napisałem że należy porzucać naukę, a już na pewno nie twierdzę, że należy "wpaść w objęcia lokalnych speców od dogmatów".
Możemy mówić o tym co nauka zbadała. Nie możemy jednak twierdzić, że coś nie istnieje tylko dlatego, że nie ma dowodów na istnienie. Możemy jedynie stwierdzić, że nie jesteśmy w stanie się wypowiedzieć na temat tego o czym nauka milczy.
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Załóżmy, że nie masz pod ręką żadnej aparatury i jesteś w jego czasach. Nie sądzę, żebyś go przekonał. Możemy wymyślić jeszcze bardziej jaskrawy przykład, w którym nie byłbyś w stanie przekonać człowieka o istnieniu czegoś z racji braku wiedzy ówczesnego człowieka.

Wtedy zajęło by to wiele lat, bo musiałbym więc organicznie popracować i tę aparaturę skonstruować od nowa. Tak to właśnie się historycznie odbyło. Ktoś postawił tezę naukową i całe życie pracował, żeby ją udowodnić. A jeśli moje badania "podgryzałyby" jakiś dogmat to miałbym problem.

>Trzeba zdać sobie sprawę, że my również posiadamy śmiesznie prymitywną wiedzę o świecie dla człowieka który będzie żył za np. 200 lat.

Nie wiemy co będzie za 200 lat, ale załóżmy, że tak. Co to wnosi do naszej dyskusji?

>Ale ja nie napisałem że należy porzucać naukę, a już na pewno nie twierdzę, że należy "wpaść w objęcia lokalnych speców od dogmatów".

Chodziło mi o uznanie autorytetu kapłanów dominującej lokalnie doktryny religijnej lub choćby przyznania, że ich nieskażone racjonalnym dowodem wierzenia zasługują na szczególny szacunek i nie podlegają krytyce.

>... Nie możemy jednak twierdzić, że coś nie istnieje tylko dlatego, że nie ma dowodów na istnienie. Możemy jedynie stwierdzić, że nie jesteśmy w stanie się wypowiedzieć na temat tego o czym nauka milczy.

Wtedy mówimy uczciwie "nie wiem" i nie ferujemy ostatecznych sądów. W oparciu jednak o solidną wiedzę oceniamy prawdopodobieństwo danej tezy, wierzenia religijne nie są tu wyjątkiem, który racjonalnej analizie nie podlega.
A nauka nie chce milczeć w sferach teoretycznie zarezerwowanych dla religii jak np. etyka, cuda czy pochodzenie Wszechświata.
Mam wrażenie, że cały czas tłumaczę się przed Tobą, że nie jestem przysłowiowym wielbłądem Może odwróćmy kota ogonem i Ty wytłumacz w jaki sposób radzisz sobie z religijnymi absurdami jak:
1) niepokalane poczęcie,
2) pochodzenie zła w projekcie wszechmogącego i miłosiernego pana świecie
3) czy upór boga w ukrywaniu się przed jednoznaczną, naukową weryfikacją?
Jak to jest, że w sprawach przyziemnych potrafisz być racjonalny do bólu, a jednak czujesz w sobie wewnętrzny zakaz skierowania ostrza swojej inteligencji w kierunku rzeczonych religijnych absurdów?

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
lodowy (1486 punktów)
>>Załóżmy, że nie masz pod ręką żadnej aparatury i jesteś w jego czasach. Nie sądzę, żebyś go przekonał. Możemy wymyślić jeszcze bardziej jaskrawy przykład, w którym nie byłbyś w stanie przekonać człowieka o istnieniu czegoś z racji braku wiedzy ówczesnego człowieka.
>Wtedy zajęło by to wiele lat, bo musiałbym więc organicznie popracować i tę aparaturę skonstruować od nowa.
Ale to byłoby technicznie niemożliwe w tych czasach, a Twój rozmówca umarłby z pełnym przekonaniem, że jesteś nawiedzonym religiantem.

>>Ale ja nie napisałem że należy porzucać naukę, a już na pewno nie twierdzę, że należy "wpaść w objęcia lokalnych speców od dogmatów".
>Chodziło mi o uznanie autorytetu kapłanów dominującej lokalnie doktryny religijnej lub choćby przyznania, że ich nieskażone racjonalnym dowodem wierzenia zasługują na szczególny szacunek i nie podlegają krytyce.
Cały czas piszę w oderwaniu od wiary, bo mi w tej rozmowie do niczego nie jest potrzebne? Natomiost w Twoich odpowiedziach cały czas przewijają się elementy religijne (dogmaty, kapłani).

>Wtedy mówimy uczciwie "nie wiem" i nie ferujemy ostatecznych sądów. W oparciu jednak o solidną wiedzę oceniamy prawdopodobieństwo danej tezy, wierzenia religijne nie są tu wyjątkiem, który racjonalnej analizie nie podlega.
Wierzenia religijne nie są tezą w sensie naukowym więc nie podlegają racjonalnej analizie. Mówiąc prosto nauka nie zajmuje się religią.
>A nauka nie chce milczeć w sferach teoretycznie zarezerwowanych dla religii jak np. etyka, cuda czy pochodzenie Wszechświata.
Poza cudami które tu jakoś nie pasują, nie są to wcale sfery zarezerwowane dla religii. Co więcej, etyka to nauka badająca moralność, religie budują różne moralności, ale jedno to dziedzina nauki drugie to przedmiot badań.
Co do pochodzenia Wszechświata to z tego co się orientuję to np. KRK uznaję wersję naukową, nie wiem jak inne religie.
>Mam wrażenie, że cały czas tłumaczę się przed Tobą, że nie jestem przysłowiowym wielbłądem
A ja właśnie miałem wrażenie, że to oderwana od osobistych odniesień ogólna rozmowa.
>Może odwróćmy kota ogonem i Ty wytłumacz w jaki sposób radzisz sobie z religijnymi absurdami jak:
>1) niepokalane poczęcie,
>2) pochodzenie zła w projekcie wszechmogącego i miłosiernego pana świecie
>3) czy upór boga w ukrywaniu się przed jednoznaczną, naukową weryfikacją?
Dlaczego sądzisz, że muszę sobie z tym radzić?
>Jak to jest, że w sprawach przyziemnych potrafisz być racjonalny do bólu, a jednak czujesz w sobie wewnętrzny zakaz skierowania ostrza swojej inteligencji w kierunku rzeczonych religijnych absurdów?

Przeprowadziłeś psychoanalizę mojej osobowości, że wiesz że "czuję w sobie wewnętrzny zakaz"?
Myślisz, że w ogóle zajmuję się religią???
To kto w końcu po odwróceniu kota ogonem jest tym wielbłądem?
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Ale to byłoby technicznie niemożliwe w tych czasach,

Niekoniecznie, wystarczyłoby wiedzieć, gdzie np. w Kletnie kopać, aby znaleźć pokłady naturalnego uranu. Co więcej, działanie promieniowania RTG jest weryfikowalne! Zasadniczo metoda naukowa sprawdza sie, bo np. komputery i komórki działają! Niestety nie można tego samego powiedzieć o np. modlitwie!

>a Twój rozmówca umarłby z pełnym przekonaniem, że jesteś nawiedzonym religiantem.

Sugerujesz, że istnieje wiedza o doniosłym, fundamentalnym znaczeniu, której w dzisiejszych czasach nie da się racjonalnie zweryfikować, ale jeśli bym zaufał odpowiedniej osobie, to bym te wiedzę posiadł! Argumentujesz to per analogiam na podstawie wydumanego przykładu, w którym musiałbym się przenieść w czasie, żeby przekonywać racjonalistę 200 lat temu. Proszę Cię ... już słyszałem coś podobnego od ... świadków jehowy!

>Cały czas piszę w oderwaniu od wiary, bo mi w tej rozmowie do niczego nie jest potrzebne? Natomiost w Twoich odpowiedziach cały czas przewijają się elementy religijne (dogmaty, kapłani).

Ale może mi jest do czegoś potrzebne! Poza tym ... czy to nie wątek pt "Wolna wola a boskie ingerencje" w dziale "Religie"?

>Wierzenia religijne nie są tezą w sensie naukowym więc nie podlegają racjonalnej analizie. Mówiąc prosto nauka nie zajmuje się religią.

A religioznawstwo? Fantastycznymi tezami religii może nauka się nie zajmuje na zasadzie brzytwy Ockhama, ale jest sporo pola do naukowej weryfikacji religijnych tez. Np. badania statystyczne działania modlitw czy istnienie lub nieistnienie tzw. cudów. Religie generują przewidywania dotyczące naszego ziemskiego padołu i te przewidywania można weryfikować.

>... etyka to nauka badająca moralność, religie budują różne moralności, ale jedno to dziedzina nauki drugie to przedmiot badań.

I jeśli odczarujemy 10 przykazań ze świętości to poza trzema zakazami dot. zazdrosnej istoty, mamy 7 krótkich zakazów i tony tomów ich autorytarnej interpretacji!

>Co do pochodzenia Wszechświata to z tego co się orientuję to np. KRK uznaję wersję naukową, nie wiem jak inne religie.

Z jednym istotnym wyjątkiem ... nauka nie potwierdza konieczności istnienia stwórcy. Nie wiemy np. czy zasada przyczynowo skutkowa jest fundamentalną cechą materii czy tylko zjawiskiem lokalnym lub emergentnym

>Dlaczego sądzisz, że muszę sobie z tym radzić?

Bo np. jesteś istotą myślącą

>Przeprowadziłeś psychoanalizę mojej osobowości, że wiesz że "czuję w sobie wewnętrzny zakaz"?

Strzelałem w ciemno. Wytłumacz mi proszę gdzie się mylę.

>Myślisz, że w ogóle zajmuję się religią???

To czym się zajmujesz?

>To kto w końcu po odwróceniu kota ogonem jest tym wielbłądem?

Chyba za bardzo wkraczamy w biologię

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
lodowy (1486 punktów)
>>Ale to byłoby technicznie niemożliwe w tych czasach,
>Niekoniecznie, wystarczyłoby wiedzieć, gdzie np. w Kletnie kopać, aby znaleźć pokłady naturalnego uranu. Co więcej, działanie promieniowania RTG jest weryfikowalne! Zasadniczo metoda naukowa sprawdza sie, bo np. komputery i komórki działają! Niestety nie można tego samego powiedzieć o np. modlitwie!
Wiesz gdzie kopać? I co dalej powykopaniu?
Ja wiem ze to wszystko jest weryfikowalne dzisiaj, komputery, komórki, RTG, ale nie dla tamtego człowieka. Próbuję cały czas wykazać że jeśli coś nie da się zweryfikować to nie musi oznaczać, że nie istnieje. (tylko nie napisz teraz, że staram się udowodnić istnienie Boga, piszę o czymś realnym, czymś co istnieje ale jest poza naszym obecnym poznaniem, czymś co może poznamy, a może nie poznamy nigdy bo ludzkość wyginie)

>Sugerujesz, że istnieje wiedza o doniosłym, fundamentalnym znaczeniu, której w dzisiejszych czasach nie da się racjonalnie zweryfikować, ale jeśli bym zaufał odpowiedniej osobie, to bym te wiedzę posiadł! Argumentujesz to per analogiam na podstawie wydumanego przykładu, w którym musiałbym się przenieść w czasie, żeby przekonywać racjonalistę 200 lat temu. Proszę Cię ... już słyszałem coś podobnego od ... świadków jehowy!
Odpowiedź j.w.

>>Cały czas piszę w oderwaniu od wiary, bo mi w tej rozmowie do niczego nie jest potrzebne? Natomiost w Twoich odpowiedziach cały czas przewijają się elementy religijne (dogmaty, kapłani).
>Ale może mi jest do czegoś potrzebne!
Ok, rozumiem Twoje potrzeby.
>Poza tym ... czy to nie wątek pt "Wolna wola a boskie ingerencje" w dziale "Religie"?
Przyznaje Ci rację, widocznie jestem zbyt racjonalny, by wypowiadać w takich wątkach.

>>Wierzenia religijne nie są tezą w sensie naukowym więc nie podlegają racjonalnej analizie. Mówiąc prosto nauka nie zajmuje się religią.
>A religioznawstwo? Fantastycznymi tezami religii może nauka się nie zajmuje na zasadzie brzytwy Ockhama, ale jest sporo pola do naukowej weryfikacji religijnych tez. Np. badania statystyczne działania modlitw czy istnienie lub nieistnienie tzw. cudów.
Religioznawsto to nauka o religii w sensie zjawiska. Dziwi mnie, że wg Ciebie np. badania statystyczne działania modlitw to nauka. Zaraz Cię tu na forum zlinczują. (Albo i nie, bo już tylko kilka osób czyta ten wątek)

>>Dlaczego sądzisz, że muszę sobie z tym radzić?
>Bo np. jesteś istotą myślącą
Dziękuję za uznanie, ale czy istoty myślące muszą zajmować się wiarą? Nie wszyscy zajmuja się tym co Ty.

>>Przeprowadziłeś psychoanalizę mojej osobowości, że wiesz że "czuję w sobie wewnętrzny zakaz"?
>Strzelałem w ciemno. Wytłumacz mi proszę gdzie się mylę.
Pudło. Co Ci będę tłumaczył, po prostu nie czuję wewnętrznego zakazu.

>>Myślisz, że w ogóle zajmuję się religią???
>To czym się zajmujesz?
Pracuję, odpoczywam, jem, a teraz Ci odpisuję.
22-06-2010 14:53 
 Ocena 6 na 6
Bartek Górecki (1514 punktów)
Skoro już o paradoksach:
Jeśli bóg musi się stosować do praw logiki to wolę wierzyć w prawa logiki niż w boga, a jeśli boga nie obowiązują prawa logiki to po w niego wierzyć i traktować go w logiczny, konsekwentny sposób?


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
23-06-2010 22:58 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Jeśli bóg musi się stosować do praw logiki to wolę wierzyć w prawa logiki niż w boga, a jeśli boga nie obowiązują prawa logiki to po w niego wierzyć i traktować go w logiczny, konsekwentny sposób?

Wg logicznych zasad i metod on nie istnieje. Podświadomie nie z nim się spieramy nie jego szukamy tylko z innymi czyli nami. Sami się wpuszczamy w pułapki myślowe, a potem je staramy się logicznie uzasadnić.
25-06-2010 11:13 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>Jeśli bóg musi się stosować do praw logiki to wolę wierzyć w prawa logiki niż w boga, a jeśli boga nie obowiązują prawa logiki to po w niego wierzyć i traktować go w logiczny, konsekwentny sposób?

>Wg logicznych zasad i metod on nie istnieje.

Ujmę to tak: zgodnie z aktualną ludzką wiedzą jest ekstremalnie mało prawdopodobne istnienie "stwórcy". Człowiek za mało wie o Wszechświecie, żeby ferować ostateczne sądy. Tym się właśnie różni sceptyk od osoby wierzącej.

>Podświadomie nie z nim się spieramy nie jego szukamy tylko z innymi czyli nami. Sami się wpuszczamy w pułapki myślowe, a potem je staramy się logicznie uzasadnić.

Z tym się zgadzam. Jedną z prostych dróg na manowce jest wyciąganie daleko idących wniosków z paradoksów. Trzeba pamiętać, że paradoksy są miejscami, w których dany formalizm (np. język ludzki) załamuje się w opisie rzeczywistości i tym samym nie mówi o świecie nic. Paradoksy natomiast są świetnym materiałem do produkcji sofizmatów. Aby być uczciwym powiem, że powyższy paradoks "logicznego boga" jest dobrym przykładem sofizmatu.

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
26-06-2010 17:27 
 Ocena 1 na 1
drHaust (737 punktów)
>Skoro już o paradoksach:
>Jeśli bóg musi się stosować do praw logiki to wolę wierzyć w prawa logiki niż w boga, a jeśli boga nie obowiązują prawa logiki to po w niego wierzyć i traktować go w logiczny, konsekwentny sposób?
>
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel


witam...
no ALE skoro Bog jest Bogiem, to po co ma sie do czegokolwiek stosować? Chyba że jest Bogiem demokratą i przykładnie chce pokazać jak żyć i tu zaczynają się schody...
Co najmniej etyczne...

a po co w niego wierzyć? a to jest prościutkie ze strachu przed nicością! bo - co to za sens przeżyć DOBRZE, uczciwie? 75 lat i nic z tego nie mieć? trąci bezsensem, choć w umowie o życie na ziemi nie było nigdzie, że życie musi mieć sens - nie ja zdecydowałem o przyjściu na ten świat (ho i znów wolna?wola?) - i nie pamiętam jak to było przy wchodzeniu ze wszechświata w ten padół łez


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
28-06-2010 09:59 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
> no ALE skoro Bog jest Bogiem, to po co ma sie do czegokolwiek stosować?

Niby oczywiste, ale ile razy słyszy się z ust teistów racjonalizacje typu: zrobił tak, bo czekał na to i musiał uwzględnić to. To nakładanie kajdanów z logiki, czasu i zasady przyczynowo-skutkowej na "pana naszego". Na miejscu starotestamentowego jehowy - rozszarpałbym przykładnie!

>choć w umowie o życie na ziemi nie było nigdzie, że życie musi mieć sens

Dobre!


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
22-06-2010 19:30 
 Ocena 5 na 5
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Kler, o ile już znajdzie się, tyleż bystra, co niewygodna, owieczka, żeby go o to zapytać, odpowiada mniej więcej w ten deseń: "kimże my jesteśmy, by rozumieć Boga", "On wykracza poza granice naszego rozumowania", "Dowiemy się, kiedy znajdziemy się w Jego Królestwie" itd. W każdym bądź razie przesłanie jest jedno: siedź cicho i nie zadawaj głupich pytań. Ileż razy ja to przerabiałam jeszcze jako wierząca osoba...

Dokładnie
Księża mówią wtedy, że " to tajemnica wiary". I że " trzeba wierzyć ". I płacić też trzeba, oczywiście. Najnowszy Katechizm KK zmienił nawet piąte przykazanie kościelne : huczne zabawy w poście można już urządzać, ale trzeba obowiązkowo utrzymywać Kościół.
22-06-2010 19:37 
 Ocena 1 na 1
Pasia (367 punktów)
> Najnowszy Katechizm KK zmienił nawet piąte przykazanie kościelne : huczne zabawy w poście można już urządzać, ale trzeba obowiązkowo utrzymywać Kościół.
A to tak serio, czy tylko taki żarcik sytuacyjny? Bo jak serio to proszę o źródło, zawsze jeden argument przeciwko tym hipokrytom więcej
22-06-2010 19:56 
 Ocena 6 na 6
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>> Najnowszy Katechizm KK zmienił nawet piąte przykazanie kościelne : huczne zabawy w poście można już urządzać, ale trzeba obowiązkowo utrzymywać Kościół.
>A to tak serio, czy tylko taki żarcik sytuacyjny? Bo jak serio to proszę o źródło, zawsze jeden argument przeciwko tym hipokrytom więcej

Rozdział o Kościele, podrozdział " Wierni świeccy", KKK 897-913. Szczegółowo reguluje to Kodeks Prawa Kanonicznego. Obecnie V przykazanie kościelne ma brzmienie : "Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła". Czyli z polskiego na nasze, utrzymywać go.
22-06-2010 20:15 
 Ocena 5 na 5
Pasia (367 punktów)
To właściwie tak ładnie napisane: "dawaj na tace albo wpie... w piekle się smażyć będziesz" No cóż, dura lex sed lex.
immune.ltd (1783 punktów)
Rozdział o Kościele, podrozdział " Wierni świeccy", KKK 897-913. Szczegółowo reguluje to Kodeks Prawa Kanonicznego. Obecnie V przykazanie kościelne ma brzmienie : "Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła". Czyli z polskiego na nasze, utrzymywać go.

piszesz na poważnie, że takie zmiany weszły ? Zmieniono V przykazanie ?
immune.ltd (1783 punktów)
Najnowszy Katechizm KK zmienił nawet piąte przykazanie kościelne : huczne zabawy w poście można już urządzać, ale trzeba obowiązkowo utrzymywać Kościół.

To tylko kwestia techniczna przedruku, przecież i tak nikt tego nie czyta ze zrozumieniem , na tym jadą
osko (291 punktów)
>Podobny paradoks występuje, kiedy chce się dowieść, że Bóg jest jednocześnie wszechmocny i wszechwiedzący:
>Jeśli jest wszechwiedzący to z góry wie co się wydarzy, więc nie może wpłynąć na to co się stanie i "złamać przeznaczenia", co ogranicza dość mocno jego wszechmoc. I odwrotnie: jeśli zmieniłby coś w przyszłości, o której wie wszystko, to znaczy, że stałoby się coś nieoczekiwanego: coś o czym nie wiedział, nie byłby zatem wszechwiedzący.
>Kler, o ile już znajdzie się, tyleż bystra, co niewygodna, owieczka, żeby go o to zapytać, odpowiada mniej więcej w ten deseń: "kimże my jesteśmy, by rozumieć Boga", "On wykracza poza granice naszego rozumowania", "Dowiemy się, kiedy znajdziemy się w Jego Królestwie" itd. W każdym bądź razie przesłanie jest jedno: siedź cicho i nie zadawaj głupich pytań. Ileż razy ja to przerabiałam jeszcze jako wierząca osoba...
A jeśli Bóg by zmienił coś w przyszłości ale wiedzaił by o tym że dokona tej zmiany? Czy wtedy nie byłby wszechmogący i wszechmocny?
immune.ltd (1783 punktów)
Mnie ksiądz wolał wysłać do sklepu niż musieć odpowiadać na takie pytania, ale to dla mnie też było wygodne. Trafna wypowiedź +
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka?
>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg
>pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież
>troche porabować i pogwałcić. Wydaje mi sie że tylko Bóg w ujęciu deistycznym, tzn. nieingerujący
>nie ograniczał by wolnej woli człowieka. Czy mam rację?
>

Nie było żadnego cudu nad Wisłą.
Odparcie wojsk radzieckich było zasługą polskich dowódców, polskiej strategii i myśli militarnej. Niewiele takich mamy w historii, głównie masturbujemy się pięknymi porażkami.
Żal, że taki niezaprzeczalny militarny sukces zamieniono w religijne banialuki.
(I niestety, potem dowódcy pożali się, kto wymyślił taki genialny plan rozegrania bitwy - jak zwykle sukces ma wielu ojców).
Żaden bóg nikomu nie pomagał. Ani w tej bitwie ani w żadnej innej.
Wywody na ten temat to przelewanie z pustego w próżne.

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
23-06-2010 22:54 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Żal, że taki niezaprzeczalny militarny sukces zamieniono w religijne banialuki.

to już taki nasz narodowy styl . Podobnie rzecz się ma z cudowną obroną Częstochowy i wieloma innymi
24-06-2010 19:05 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
> Żal, że taki niezaprzeczalny militarny sukces zamieniono w religijne banialuki.to już taki nasz narodowy styl . Podobnie rzecz się ma z cudowną obroną Częstochowy i wieloma innymi
Jeno "cudownej obrony Częstochowy" nijak militarnym sukcesem nazwać się nie da, już bardziej korupcyjnym Ale to też nasze, swojskie.
immune.ltd (1783 punktów)
Jeno "cudownej obrony Częstochowy" nijak militarnym sukcesem nazwać się nie da, już bardziej korupcyjnym Ale to też nasze, swojskie.

naprawdę się cieszę, że garstka ludzi o tym wie i mówi, to właściwie troszkę trzyma mnie przy dobrym samopoczuciu, dziękuję
25-06-2010 08:05 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
> Jeno "cudownej obrony Częstochowy" nijak militarnym sukcesem nazwać się nie da, już bardziej korupcyjnym Ale to też nasze, swojskie.naprawdę się cieszę, że garstka ludzi o tym wie i mówi, to właściwie troszkę trzyma mnie przy dobrym samopoczuciu, dziękuję
>
Podobno list Kordeckiego do Karola jak byk jest w jakimś szweckim archiwum.
jak by te wszystkie listy polskich dostojników Kościelnych do zagranicznych Królów zebrać do kupy, to by ho, ho, ho
nikt jej nie uwierzył!!!
immune.ltd (1783 punktów)
Podobno list Kordeckiego do Karola jak byk jest w jakimś szweckim archiwum.
>jak by te wszystkie listy polskich dostojników Kościelnych do zagranicznych Królów zebrać do kupy, to by ho, ho, ho nikt jej nie uwierzył!!!

Zrobili by to tak jak z całunem Turyńskim do tej pory konia z rzędem temu, kto z dużą pewnością opowie o nim prawdę, nie licząc poważnych opracowań. Robiąc ankietę na 100 zapytanych 86 osób odpowie, że to oryginał bo tak mówią inni. Nie mniej sam bym pomógł je ujawnić o ile istnieją to by dopiero był rwetes i palenie czarownic hahahha
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Czy mam rację?
Masz, ale tylko w przypadku, gdy bóg jest uczciwy i trzyma się tego, co powiedział.
Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
diogenes (42753 punktów)
>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada.

Żaden normalny historyk nie sklasyfikuje żadnego zdarzenia jako cudownego, nie wynikającego ze splotów przyrodniczych przyczyn i ludzkich motywów. Wolna wola nie polega na tym, że człowiek ma w sobie coś, co jest poza prawami natury. To błedny i szkodliwy pogląd. Wolności trzeba się uczyć, to coś nabytego i nabywanego. Prosty przykład: będąc na dachu wieżowca raczej zjedziesz z niego windą, niż zejdziesz swobodnym lotem. Nauczyłeś się po prostu skutecznie obchodzić z grawitacją (nabijając sobie guza), wiesz, jak działa. W ludzkiej wolności nie ma niczego ponad wiedzę. Żadna ingerencja z zewnątrz nie jest tu potrzebna. Jeśli coś ingeruje w ludzką wolność, to raczej ciemnota i niewiedza, z których ta religijna odgrywała i odgrywa dużą rolę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mamy zmysł poczucia grawitacji (błędnik), zatem najprawdopodobniej nie uczymy się jej na błędach. Guzy dotyczą nauki poruszania się. Grawitacja jest wgrana. Inaczej dziecko zabiłoby się 100 razy przed osiągnięciem wieku nauki chodzenia.
23-06-2010 13:19 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mamy zmysł poczucia grawitacji

Zmysł poczucia...? Może wystarczy zmysł? Albo poczucie? Czy jeśli coś czujemy trzeba to jeszcze dodatkowo spostrzegać? Czy samo (po)czucie nie jest formą spostrzegania, ,ze oto coś jawi się w polu świadomości?

>zatem najprawdopodobniej nie uczymy się (grawitacji) na błędach. ... Grawitacja jest wgrana.

Niemowlaka nie możesz zostawić na stole: nie cofnie się instynktownie przed jego krawędzią, spadnie na podłogę. Czym innym jest więc podlegać prawom, a czym innym nauczyć się życia z nimi, wykorzystywać je.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Słuszne uwagi. Kiedy jakieś 100 ooo lat temu powstał nasz mózg w takiej formie, jakiej do dziś używamy, nie było stołów. Zgubny wpływ cywilizacji. Natomiast zmysł grawitacji... Może masz rację, ale zauważ, że mówi się "zmysł widzenia, słuchu, dotyku, węchu". Grawitacja należy do innego zbioru. To siła zewnętrzna. Nie mówimy na przykład "zmysł światła, zmysł fal akustycznych..."
23-06-2010 18:05 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Kiedy jakieś 100 ooo lat temu powstał nasz mózg w takiej formie, jakiej do dziś używamy, nie było stołów.

Stół to tylko przykład. Chodzi o wszelkie niebezpieczeństwo upadku, utraty gruntu pod nogami (czy plecami w przypadku noworodka). Człowiek widział i wiedział, że spada (jak inne przedmioty), ale upłynęło trochę czasu, nim wyjaśnił to sobie grawitacją.

>mówi się "zmysł widzenia, słuchu, dotyku, węchu". Grawitacja należy do innego zbioru.

Jasne. Kiedy stoisz nad przepaścią, wiesz (w oparciu o inne doświadczenia i ich ekstrapolację), a nie widzisz, że możesz runąć w przepaść. Małe dziecko nie ma takich wątpliwości. Kiedyś moja córka omal nie przypłaciła tego życiem.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
No, no, mój drogi, nie-znający-się-na-poezji filozofie. Przegadałeś mnie. Nie jestem jeszcze ojcem. Ale zgodzisz się, że maleńkie dzieci są stosunkowo odporne na złamania? Wydaje mi się, że jakieś 100000 lat temu nasi młodziutcy przodkowie nie mieli za bardzo skąd spaść. Natomiast noworodki mają atawizm polegający na silnym zaciskaniu pięści, który później zanika i malec uczy się chwytać od nowa. Ów atawizm jest dziedzictwem podróżowania w stylu "uczepiony u brzucha czworonożnej matki".
24-06-2010 13:03 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nie-znający-się-na-poezji filozofie.

Różnie można patrzeć na poezję. Jedni (znawcy) mielą ją w maszynkach swych krytycznoliterackich kategorii. Inni czytają i czuja się na tyle zainspirowani, że sięgają po pióro. Jeśli uda im się uwolnić od inspiracji, piszą swoją drogą.

>zgodzisz się, że maleńkie dzieci są stosunkowo odporne na złamania?

Nie chodzi o anatomię czy też wytrzymałość materiałów. Chodzi o podleganiu prawom i ich znajomość, co czyni nas wolnymi.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Warszawiak (140 punktów)
>Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka?
>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg
>pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież
>troche porabować i pogwałcić. Wydaje mi sie że tylko Bóg w ujęciu deistycznym, tzn. nieingerujący
>nie ograniczał by wolnej woli człowieka. Czy mam rację?
>

"Cud" nad Wisłą nie odnosi się do boskiej interwencji tylko do tego że w sierpniu cała Europa postawiła nad Polską krzyżyk,a jednak udało się. Owszem jest jakieś wśród tamtego pokolenia przeświadczenia o boskim ratunku, o czym świadczy obraz bitwy na który są elementy nadprzyrodzone. Większość to jednak traktowała jako metaforę- zwycięstwo chrześcijaństwa nad bolszewizmem. Znajdą się jak zawsze jacyś radykałowie którzy uwierzą, ale nie ma co nad nimi biadolić. O takich sukcesach militarnych zdarza się mówić "cud", przypomnę "cud nad Marną".

Powiedzcie mi ateiści, po co wy rozważacie teologie?
To bez sensu, oni jeśli zakładają dogmat o istnieniu Boga mogą dalej logicznie (w miarę logicznie) to rozważać, dochodzić do swoich wniosków, ale wy ten dogmat odrzucacie, nie rozumiem.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Powiedzcie mi ateiści, po co wy rozważacie teologie?

Bo to przyjemne tak się trochę poznęcać nad głupotą wierzących i cynizmem teologów
Sidian (21 punktów)
>Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka?

Pomijajac teorie i wywody na temat cudu nad wisla (chociaz faktycznie wybrales nienajlepszy "cud") moim zdaniem tak, masz racje. Przywolam inny, czysto hipotetyczny cud. Kowalski (bez urazy, drodzy Kowalscy) skoczyl na glowke do jeziora i zlamal sobie kregoslup. Nikt go nie wepchnal, mama go ostrzegala. Od tego momentu Kowalski codzien na wozeczku, potulnie do kosciola jezdzil i modlil sie zarliwie do swojego boga o ozdrowienie. Nagle *puff*, cud sie stal, Kowalski z wozka wstal (rym przypadkowy). Czy taki cud ingeruje w wolnosc czlowieka? Oczywiscie. Jego wola byl skok na glowke, a z wola nierozerwalnie polaczone sa konsekwencje. Gdyby bylo inaczej, to kto by sie tam opieprzal z czymkolwiek? Zastrzele go dzisiaj, jutro wymodle sie o jego cudowne zmartwychwstanie. Chyba nie o to bogom chodzi, zeby ich wyznawcy nie potrafili bez nich funkcjonowac?

Absolutnie sie zgadzam, ze kazdy cud (gdyby taki faktycznie mial miejsce) ograniczalby wolnosc czlowieka. Spojrz jednak w stary testament. Polecam plagi egipskie albo przypowiesc o Hiobie. Gdzie byla wolna wola rodziny Hioba, kiedy bog wyrznal ja do nogi w imie zakladu o przekonanie? Gdzie byla wolna wola, kiedy bog celowo utwardzil serca Egipcjan (ze szczegolnym uwzglednieniem samego faraona) tak, by nie wypuszczali Zydow z Egiptu? Z ta wolna wola to roznie bywalo, jak widac.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Absolutnie sie zgadzam, ze kazdy cud (gdyby taki faktycznie mial miejsce) ograniczalby wolnosc czlowieka. Spojrz jednak w stary testament. Polecam plagi egipskie albo przypowiesc o Hiobie. Gdzie byla wolna wola rodziny Hioba, kiedy bog wyrznal ja do nogi w imie zakladu o przekonanie? Gdzie byla wolna wola, kiedy bog celowo utwardzil serca Egipcjan (ze szczegolnym uwzglednieniem samego faraona) tak, by nie wypuszczali Zydow z Egiptu? Z ta wolna wola to roznie bywalo, jak widac.

Ale jak bóg spokojnie patrzył na rzezie, które urządził Jozue mieszkańcom ziemi Kanaan, żeby im tę ziemię odebrać ( bo przecież była to ziemia rzekomo obiecana Izraelitom przez boga), to wolna wola była szanowana aż nadto.
drHaust (737 punktów)
>>Absolutnie sie zgadzam, ze kazdy cud (gdyby taki faktycznie mial miejsce) ograniczalby wolnosc czlowieka. Spojrz jednak w stary testament. Polecam plagi egipskie albo przypowiesc o Hiobie. Gdzie byla wolna wola rodziny Hioba, kiedy bog wyrznal ja do nogi w imie zakladu o przekonanie? Gdzie byla wolna wola, kiedy bog celowo utwardzil serca Egipcjan (ze szczegolnym uwzglednieniem samego faraona) tak, by nie wypuszczali Zydow z Egiptu? Z ta wolna wola to roznie bywalo, jak widac.
>Ale jak bóg spokojnie patrzył na rzezie, które urządził Jozue mieszkańcom ziemi Kanaan, żeby im tę ziemię odebrać ( bo przecież była to ziemia rzekomo obiecana Izraelitom przez boga), to wolna wola była szanowana aż nadto.
>

hm ze świętej księgi Słowian o Kargulu i Pawlaku: "Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie."
można tak i z wolną wolą...

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
drHaust (737 punktów)
to ja podpowiem inny przykład "ingerencji" w wolną wolę.
czy mając ją, mogę wybrać - piekło/niebo?
bo skąd wiadomo, że będzie mi się podobało w niebie? a - jeżeli tam trafię i nie spodoba mi się? mogę wyjść?
przecież to skazywanie na niebo a nie nagroda...
jeżeli niebo ma być nagrodą za moje życie, co już mi się z kijem i marchewą kojarzy - to czy mogę iść do innego nieba niż np biskup Paetz? i tato Rydzyk? bo mniemam,ze oni już tam prawie są... teoretycznie śmieszne i niepoważne rozważania ALE - naprawdę czuje że ktoś mnie w konia robi...


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>to ja podpowiem inny przykład "ingerencji" w wolną wolę.
>czy mając ją, mogę wybrać - piekło/niebo?

Możesz wybrać konkurencję i przystąpić wyznawców szatana. Mniejszy kościół niż KRK, ale bardziej uczciwie stawia sprawę - zapewnia, że nic dobrego Cię nie spotka.
drHaust (737 punktów)
>>to ja podpowiem inny przykład "ingerencji" w wolną wolę.
>>czy mając ją, mogę wybrać - piekło/niebo?
>Możesz wybrać konkurencję i przystąpić wyznawców szatana. Mniejszy kościół niż KRK, ale bardziej uczciwie stawia sprawę - zapewnia, że nic dobrego Cię nie spotka.

hola hola? jak to NIC DOBREGO MNIE NIE SPOTKA? idąc w drastyczność może, niech i za bardzo - a jak ja lubię opalanie solarka i te klimaty i nie lubię błękitu? to może słowo NIC DOBREGO - określenie - nie do końca jest precyzyjne? skoro wolna wola to ja wybieram co dobre... odmrożę/poparzę sobie uszy ale skoro mam taka możliwość to chyba mogę? w myśl praw Murphiego winny jest ten kto poniesie konsekwencje...
zgadzam się na konsekwencje...


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
kognitywista (3391 punktów)
>jeżeli niebo ma być nagrodą za moje życie, co już mi się z kijem i marchewą kojarzy - to czy mogę iść do innego nieba niż np biskup Paetz? i tato Rydzyk? bo mniemam,ze oni już tam prawie są...
Z tego, co mi wiadomo, dla Paetza szykują miejsce w piekle, a Rydzyk ma wstępnie dostać wezwanie do czyśćca ... na czas negocjacji miedzy Bogiem i Szatanem.
orchidea78 (385 punktów)
Wolna wola to iluzja.
Wiara w Bożą ingerencję ,opiera się na nieznajomości ludzkiego układu nerwowego i ludzkiej psychiki.
Tak uważam.
Większości ludzi jest potrzebna,nie neguję tego.
Nie staram się,również, nikogo przekonać do swojego punktu widzenia.
Każdy myśli inaczej...
zachaj (5239 punktów)
>Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka?

Tak to jest paradoks , których wyrasta cała masa , gdy zagłębiamy się w tajniki wiary. Najlepiej wyłączyć mózg i ślepo wszystko łykać tak jak podają. Czasami się zastanawiam jak to możliwe , że ludzie wciąż wierzą mimo natłoku faktów przeczących dogmatom. To mi pachnie spiskiem i to nie jest kolejna teoria spiskowa dziejów. Jestem pewien , że jest wielu światłych ludzi , którzy oficjalnie wierzą , ale w głębi wiedzą , że to stek bzdur. Tak jest prościej kontrolować masy , a kontrola to władza , to trzecia rzecz obok seksu i pieniędzy , którą ludzie pożądają.
22-06-2010 19:26 
 Ocena 1 na 1
orchidea78 (385 punktów)
Wychowanie ma kolosalne znaczenie, jeżeli chodzi o punkt widzenia, jaki przybierzesz w latach późniejszych.
22-06-2010 19:38 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
> Wychowanie ma kolosalne znaczenie, jeżeli chodzi o punkt widzenia, jaki przybierzesz w latach późniejszych.

Rzeczywiście masz rację. Mamy wiele przykładów do czego prowadzi wychowanie w patologicznych rodzinach.

Dlatego tak ważne jest , żeby wprowadzić etykę w szkołach. To nie rozwiąże problemu ale będzie stanowiło alternatywę , która spowoduję choćby chwilę zastanowienia.
orchidea78 (385 punktów)etyka
Obawiam się, że większość rodziców, "nie chciałaby się się wychylać", bo przecież nasz katolicki kraj, nie toleruje odstępstw od wiary i ,i tak, posyłałaby swe pociechy na religię, tak jak robią to inni.
A zajęcia z etyki, prowadziłby ktoś zupełnie nieprzygotowany do roli, jaką mu narzucono.
To z domu, ten młody człowiek powinien wynieść normy i zasady, którymi będzie się kierował w późniejszych latach.
22-06-2010 19:39 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)Odp: Wolna wola a boskie ingerencje
>Czasami się zastanawiam jak to możliwe , że ludzie wciąż wierzą mimo natłoku faktów przeczących dogmatom. To mi pachnie spiskiem i to nie jest kolejna teoria spiskowa dziejów. Jestem pewien , że jest wielu światłych ludzi , którzy oficjalnie wierzą , ale w głębi wiedzą , że to stek bzdur.

Podejrzewam, że najmniej wierzącym katolikiem jest papież. Najwięcej wie.
22-06-2010 19:54 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Podejrzewam, że najmniej wierzącym katolikiem jest papież. Najwięcej wie.

Nie wiem jak jest z papieżem ale jest wielu wykształconych biskupów - biologów i fizyków , którzy współpracują z Watykanem. Może chcą po prostu mieć kontrolę nad ludzkimi sumieniami , może uważają , że wiara w boga to mniejsze zło , niż prawda , która niektórych może przygnębić , a może to i to. Wszystko to jest grubymi nićmi szyte , chyli się ku upadkowi i kiedyś mam nadzieję ,że za mojego życia kościół wyzna prawdę. Odda należny człowiekowi i nauce hołd.
22-06-2010 20:00 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
> Może chcą po prostu mieć kontrolę nad ludzkimi sumieniami , może uważają , że wiara w boga to mniejsze zło , niż prawda , która niektórych może przygnębić , a może to i to.

Zgadzam się. Niewielu ludzi ma odwagę patrzeć absurdowi prosto w twarz. Zdecydowana większość woli złudzenia.

>Wszystko to jest grubymi nićmi szyte , chyli się ku upadkowi i kiedyś mam nadzieję ,że za mojego życia kościół wyzna prawdę.

Może nie wyzna, ale już nie będzie mógł zaprzeczyć. Mnie to wystarczy.

>Odda należny człowiekowi i nauce hołd.

Teraz to Ty masz złudzenia.
22-06-2010 20:02 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>
>Teraz to Ty masz złudzenia.

To tylko moje małe marzenie ...

Swoją drogą , to czy Świat może istnieć bez zabobonu ?

W "Kropce nad i" teraz Senyszyn się wypowiada.
22-06-2010 20:25 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Swoją drogą , to czy Świat może istnieć bez zabobonu ?

Może, ale woli zabobony. To bezpieczny azyl dla tych, którzy za wszelką ceną chcą uciec przed samotnością, bezsensem cierpienia , myślami o śmierci itp.
22-06-2010 20:31 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>>Swoją drogą , to czy Świat może istnieć bez zabobonu ?
>Może, ale woli zabobony. To bezpieczny azyl dla tych, którzy za wszelką ceną chcą uciec przed samotnością, bezsensem cierpienia , myślami o śmierci itp.

To jak My sobie z tym radzimy ? Czy jesteśmy wyjątkowi bo nie potrzebujemy bezpiecznego magicznego azylu ? A może silni psychicznie ?
22-06-2010 21:52 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>To jak My sobie z tym radzimy ? Czy jesteśmy wyjątkowi bo nie potrzebujemy bezpiecznego magicznego azylu ? A może silni psychicznie ?

A może tylko wolimy surową prawdę od cukierkowych złudzeń ?
22-06-2010 22:05 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>>To jak My sobie z tym radzimy ? Czy jesteśmy wyjątkowi bo nie potrzebujemy bezpiecznego magicznego azylu ? A może silni psychicznie ?
>A może tylko wolimy surową prawdę od cukierkowych złudzeń ?

To na pewno.
22-06-2010 22:08 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>To na pewno.

To plusik za tę pewność.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Niekoniecznie. Ludzie religijni są mistrzami w oszukiwaniu samych siebie. Pozatym zasada "cel uświęca środki" pomaga wierzyć katolikom.
drHaust (737 punktów)
>>Czasami się zastanawiam jak to możliwe , że ludzie wciąż wierzą mimo natłoku faktów przeczących dogmatom. To mi pachnie spiskiem i to nie jest kolejna teoria spiskowa dziejów. Jestem pewien , że jest wielu światłych ludzi , którzy oficjalnie wierzą , ale w głębi wiedzą , że to stek bzdur.
>Podejrzewam, że najmniej wierzącym katolikiem jest papież. Najwięcej wie.

e.. ja bym się spierał bo zawsze w królestwach najwięcej wiedziały królowe... lub... magowie? nie sam władca. Władca z racji wieku niekoniecznie wie... wszystko tudzież - władze umysłowe z lekka nie dają mu już ogarnąć całości przez co staje się szczęśliwszy
ładny miły uśmiech na twarzy i wyważone słowa ...
pytanie tylko: kto jest królową a kto magiem?

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg
>pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież
>troche porabować i pogwałcić.

Cud nad Wisłą polegał na tym, że Piłsudski napadł na ZSRR, a potem cudem uniknął klęski. Jeśli zdefiniujemy cud jako zjawisko nie dające się wytłumaczyć racjonalnie, to "cud" zaczął się już na początku wojny w 1920r. Racjonalny wódz małego państwa nie porywałby się na totalitarne imperium.
22-06-2010 19:40 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Cud nad Wisłą polegał na tym, że Piłsudski napadł na ZSRR, a potem cudem uniknął klęski. Jeśli zdefiniujemy cud jako zjawisko nie dające się wytłumaczyć racjonalnie, to "cud" zaczął się już na początku wojny w 1920r. Racjonalny wódz małego państwa nie porywałby się na totalitarne imperium.

To jak nazwać wydarzenia z 1939 roku i później kilkadziesiąt lat komuny ? Kara boska ?
22-06-2010 19:42 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>To jak nazwać wydarzenia z 1939 roku i później kilkadziesiąt lat komuny ? Kara boska ?

Wydarzenie cudowne inaczej
23-06-2010 09:13 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A może niemiecki Jezus? Bo oni też wtedy byli w większości chrześcijanami i też modlili się o zwycięstwo, zaś pastorzy i księża spełniali swoją powinność. Służyli Hostią i pocieszeniem. Z tego co wiem, Papież raczej skłaniał się w owych dniach ku niemieckiemu Jezusowi. Ale jeszcze bardziej cenił hiszpańskiego Jezusa.
23-06-2010 13:38 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>A może niemiecki Jezus? Bo oni też wtedy byli w większości chrześcijanami i też modlili się o zwycięstwo, zaś pastorzy i księża spełniali swoją powinność. Służyli Hostią i pocieszeniem. Z tego co wiem, Papież raczej skłaniał się w owych dniach ku niemieckiemu Jezusowi. Ale jeszcze bardziej cenił hiszpańskiego Jezusa.

Wiem , przecież my mamy Królową Polski ! A zdarzało się już w historii , że bóg zapominał o kobietach....
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Idąc za tą metaforą, tym lepiej dla nich
23-06-2010 21:42 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A może niemiecki Jezus?
>Wiem , przecież my mamy Królową Polski !

Królowa Polski to akurat jest czystej krwi Żydówką
23-06-2010 22:05 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>>A może niemiecki Jezus?
>>Wiem , przecież my mamy Królową Polski !
>Królowa Polski to akurat jest czystej krwi Żydówką

Fakt. Naród wybrany ... do eksterminacji.
23-06-2010 22:09 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Fakt. Naród wybrany ... do eksterminacji.

Lubią się lansować w ten sposób. Stary Testament to właśnie taki wizerunek .Polacy zresztą też. Martyrologia to nasze logo narodowe.
Warszawiak (140 punktów)
>>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg
>>pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież
>>troche porabować i pogwałcić.
>Cud nad Wisłą polegał na tym, że Piłsudski napadł na ZSRR, a potem cudem uniknął klęski. Jeśli zdefiniujemy cud jako zjawisko nie dające się wytłumaczyć racjonalnie, to "cud" zaczął się już na początku wojny w 1920r. Racjonalny wódz małego państwa nie porywałby się na totalitarne imperium.

Nie poważna jesteś, Rosja, białą czy czerwona zagrażała istnieniu niepodległej Polski, komunizm zakładał rozszerzenie swojej ideologii na cały świat, atak Piłsudskiego to atak prewencyjny.
23-06-2010 21:44 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie poważna jesteś, Rosja, białą czy czerwona zagrażała istnieniu niepodległej Polski, komunizm zakładał rozszerzenie swojej ideologii na cały świat, atak Piłsudskiego to atak prewencyjny.

Zgoda, że prewencyjny, ale atak. Ten jest agresorem, kto zaczyna wojnę, wszystko jedno z jakiego powodu.

P.S. Niepoważna piszemy łącznie. Pozdrawiam.
kognitywista (3391 punktów)
>Cud nad Wisłą polegał na tym, że Piłsudski napadł na ZSRR, a potem cudem uniknął klęski. Jeśli zdefiniujemy cud jako zjawisko nie dające się wytłumaczyć racjonalnie, to "cud" zaczął się już na początku wojny w 1920r. Racjonalny wódz małego państwa nie porywałby się na totalitarne imperium.

O żadnym cudzie nie ma mowy ... nawet o "cudzie". Siła bojowa polskiego wojska przewyższała walory militarne Armii Czerwonej. Wojna zaczepna była sensowna i skuteczna. Powstrzymała marsz bolszewickiej dziczy na Europę, a Piłsudski odegrał w samej Bitwie Warszawskiej rolę marginalną ... polecam wersję odmitologizowaną . Poniżej zamieszczam najistotniejszy fragment:

"W zmaganiach zbrojnych na dużą skalę (a do takich należała bitwa warszawska), podstawowe znaczenia mają: wielkość i jakość zaangażowanych sił, przygotowanie i kompetencja kadry dowódczej, źródła i szlaki zaopatrzenia, rozpoznanie pola walki, łączność (zwłaszcza między sztabami dowódczymi), znajomość zamiarów przeciwnika, organizacja i dyslokacja głównych sił, sposób dowodzenia, przypadek. Armia Czerwona, mimo znacznej liczebności, była w okresie bitwy warszawskiej słabo uzbrojona i wyekwipowana, a jej żołnierze wyczerpani długimi marszami pościgowymi i dotkliwym brakiem aprowizacji. Kadra, poza nielicznymi wyjątkami, nie miała fachowego przygotowania wojskowego. Sam dowódca Frontu Zachodniego, Michał Tuchaczewski, wywodzący się z młodszych oficerów armii carskiej, miał zaledwie 27 lat! Ambicje części kadry, pretendującej do miana wielkich strategów (widoczne zwłaszcza na przykładzie Józefa Stalina), powodowały ostre tarcia między nimi, co skutkowało chaosem i dezorganizacją. W efekcie, Armia Konna Budionnego, wikłając się w drugorzędne i nieskuteczne walki o Lwów, nie mogła uczestniczyć w decydującym momencie bitwy na jej newralgicznym odcinku warszawskim, Stalin, który był wówczas komisarzem przy dowództwie Frontu Południowego, opóźnił - wbrew rozkazowi naczelnego dowódcy marszałka Kamieniewa - wysłanie Armii Budionnego do wzmocnienia sił Tuchaczewskiego pod Warszawą."
J.A. (49 punktów)
>Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka?
>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg
>pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież
Moim zdaniem - nie. Wybrali co chcieli, a że im nie wyszło to nie jest kwestia wolnej woli. Wolna wola jest, ale idzie się do piekła, jeśli się nabroi. Taka sama sytuacja.
osko (291 punktów)
>>Czy Bóg ingerujący w świat poprzez różnego rodzaju cuda, nie zaprzecza wolnej woli człowieka?
>>Przykład: cud nad wisłą. Nie jest to chyba oficjalnie uznany cud ale na przykład się nada. Bóg
>>pomagając polskim wojskom ograniczył wolną wolę czerwonoarmistów którzy chcieli sobie przecież
>Moim zdaniem - nie. Wybrali co chcieli, a że im nie wyszło to nie jest kwestia wolnej woli. Wolna wola jest, ale idzie się do piekła, jeśli się nabroi. Taka sama sytuacja.
Gdyby im po prostu nie wyszło, OK. Ale zakładając że Bóg ingerował w świat, ograniczona została ich wolność.
J.A. (49 punktów)
>Gdyby im po prostu nie wyszło, OK. Ale zakładając że Bóg ingerował w świat, ograniczona została ich wolność.
Ograniczona została ich możliwość osiągnięcia celu, ale nie wybrania tego celu.

Lubię chipsy.
osko (291 punktów)
>>Gdyby im po prostu nie wyszło, OK. Ale zakładając że Bóg ingerował w świat, ograniczona została ich wolność.
>Ograniczona została ich możliwość osiągnięcia celu, ale nie wybrania tego celu.
>
Lubię chipsy.

No i? Ograniczona została wolna wola. Ma ona polegać na tym że co prawda wybierzemy sobie co chcemy (chociaż Bóg i tak wie co wybierzemy) a potem Bóg będzie nas juz kierował za rączkę według włąsnego uznania?
Warszawiak (140 punktów)
>>>Gdyby im po prostu nie wyszło, OK. Ale zakładając że Bóg ingerował w świat, ograniczona została ich wolność.
>>Ograniczona została ich możliwość osiągnięcia celu, ale nie wybrania tego celu.
>>
Lubię chipsy.

>No i? Ograniczona została wolna wola. Ma ona polegać na tym że co prawda wybierzemy sobie co chcemy (chociaż Bóg i tak wie co wybierzemy) a potem Bóg będzie nas juz kierował za rączkę według włąsnego uznania?
>

Oni chyba z tego powodu nie cierpią.
osko (291 punktów)
>>>>Gdyby im po prostu nie wyszło, OK. Ale zakładając że Bóg ingerował w świat, ograniczona została ich wolność.
>>>Ograniczona została ich możliwość osiągnięcia celu, ale nie wybrania tego celu.
>>>
Lubię chipsy.

>>No i? Ograniczona została wolna wola. Ma ona polegać na tym że co prawda wybierzemy sobie co chcemy (chociaż Bóg i tak wie co wybierzemy) a potem Bóg będzie nas juz kierował za rączkę według włąsnego uznania?
>>
>Oni chyba z tego powodu nie cierpią.
Skąd wiesz? Tak przy okazji, to jaką możliwość wyboru miał Paweł gdy bóg go oślepił?
23-06-2010 21:48 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Tak przy okazji, to jaką możliwość wyboru miał Paweł gdy bóg go oślepił?

Tak przy okazji, według części historyków Paweł pod Damaszkiem prawdopodobnie dostał ataku padaczki z nagłym przemijającym zaniewidzeniem ( tak to się medycznie nazywa ) i to wydarzenie przeszło do historii pod hasłem : nawrócenie św. Pawła. Cóż, zwykła choroba, a choroby się nie wybiera, więc wolnej woli nic do tego.
drHaust (737 punktów)
>>>>>Gdyby im po prostu nie wyszło, OK. Ale zakładając że Bóg ingerował w świat, ograniczona została ich wolność.
>>>>Ograniczona została ich możliwość osiągnięcia celu, ale nie wybrania tego celu.
>>>>
Lubię chipsy.

>>>No i? Ograniczona została wolna wola. Ma ona polegać na tym że co prawda wybierzemy sobie co chcemy (chociaż Bóg i tak wie co wybierzemy) a potem Bóg będzie nas juz kierował za rączkę według włąsnego uznania?
>>>
>>Oni chyba z tego powodu nie cierpią.
>Skąd wiesz? Tak przy okazji, to jaką możliwość wyboru miał Paweł gdy bóg go oślepił?

zapewne mógł wcześniej zamknąć oczy, ale - nie było by to w Planie dobrym posunięciem, wiec wolna wola je zamykała ale chwilowa niedyspozycja medyczna zwana cudem nie dopuściła do zamknięcia czego konsekwencje mamy do dziś...


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
osko (291 punktów)
Na wiki znalazłem coś takiego:
"Inną kwestią jest integracja boga w działania człowieka. Według doktryny Kościoła katolickiego działanie boga nie może być sprzeczne z ludzką naturą, więc bóg jest wszechmocny z wyjątkiem sytuacji narzucania swojej woli człowiekowi. Natomiasta relacja między bogiem i człowiekiem ma charakter relacji między wolnymi osobami, zatem narzucanie przez boga swojej woli nie może być zgodne z jego naturą. Taką wizję relacji boga z człowiekiem opisywali Jan Paweł II i Benedykt XVI (np. w encyklice "Bóg jest Miłością")."

Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale według katolików Bóg nie ma prawa ingerować w działania człowieka? Co oznacza że Bóg jest wszechmogący oprócz jakiejś sytuacji?
Warszawiak (140 punktów)
>Na wiki znalazłem coś takiego:
>"Inną kwestią jest integracja boga w działania człowieka. Według doktryny Kościoła katolickiego działanie boga nie może być sprzeczne z ludzką naturą, więc bóg jest wszechmocny z wyjątkiem sytuacji narzucania swojej woli człowiekowi. Natomiasta relacja między bogiem i człowiekiem ma charakter relacji między wolnymi osobami, zatem narzucanie przez boga swojej woli nie może być zgodne z jego naturą. Taką wizję relacji boga z człowiekiem opisywali Jan Paweł II i Benedykt XVI (np. w encyklice "Bóg jest Miłością")."
>Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale według katolików Bóg nie ma prawa ingerować w działania człowieka? Co oznacza że Bóg jest wszechmogący oprócz jakiejś sytuacji?

No tak, np. nie musi w Boga wierzyć, bo to od człowieka zależy.
osko (291 punktów)
>>Na wiki znalazłem coś takiego:
>>"Inną kwestią jest integracja boga w działania człowieka. Według doktryny Kościoła katolickiego działanie boga nie może być sprzeczne z ludzką naturą, więc bóg jest wszechmocny z wyjątkiem sytuacji narzucania swojej woli człowiekowi. Natomiasta relacja między bogiem i człowiekiem ma charakter relacji między wolnymi osobami, zatem narzucanie przez boga swojej woli nie może być zgodne z jego naturą. Taką wizję relacji boga z człowiekiem opisywali Jan Paweł II i Benedykt XVI (np. w encyklice "Bóg jest Miłością")."
>>Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale według katolików Bóg nie ma prawa ingerować w działania człowieka? Co oznacza że Bóg jest wszechmogący oprócz jakiejś sytuacji?
>No tak, np. nie musi w Boga wierzyć, bo to od człowieka zależy.
No ale jak wydarza się cud który ma skłonić do uwierzenia to juz nie tylko od człowieka zależy. Po za tym co do za idiotyzm - albo Bóg jest wszechmogący, albo nie. Albo jest wszechwiedzący, albo nie. Bo z wszechwiedzą też przeczytałem nie jest tak oczywisto - okazuje się że Bóg nie wie dokładnie co zrobią ludzie, żebymy mogli mieć wolną wolę! Co za absurd.
Warszawiak (140 punktów)

>No ale jak wydarza się cud który ma skłonić do uwierzenia to juz nie tylko od człowieka zależy. Po za tym co do za idiotyzm - albo Bóg jest wszechmogący, albo nie. Albo jest wszechwiedzący, albo nie. Bo z wszechwiedzą też przeczytałem nie jest tak oczywisto - okazuje się że Bóg nie wie dokładnie co zrobią ludzie, żebymy mogli mieć wolną wolę! Co za absurd.

1.Cud może skłonić do uwierzenia, ale nie musi. To co dla jednego cud, dla drugiego już nie, choćby dlatego,
2.Jesteś teologiem że tak zastanawiasz się nad istotą Boga?
23-06-2010 10:14 
 Ocena 1 na 1
osko (291 punktów)
>>No ale jak wydarza się cud który ma skłonić do uwierzenia to juz nie tylko od człowieka zależy. Po za tym co do za idiotyzm - albo Bóg jest wszechmogący, albo nie. Albo jest wszechwiedzący, albo nie. Bo z wszechwiedzą też przeczytałem nie jest tak oczywisto - okazuje się że Bóg nie wie dokładnie co zrobią ludzie, żebymy mogli mieć wolną wolę! Co za absurd.
>1.Cud może skłonić do uwierzenia, ale nie musi. To co dla jednego cud, dla drugiego już nie, choćby dlatego,
>2.Jesteś teologiem że tak zastanawiasz się nad istotą Boga?

Przede wszystkim żadnego cudu być, nie może bo przecież Bóg nie jest wszechmogący w relacjach z człowiekiem. Ale jak juz przymniemy że mogą zdarzac sie cuda. Dla kogoś wszechwiedzącego, cud ma albo taki afekt albo taki. Czyli jest obliczony na określony wynik.
edit: Jak
o tym pomyślałem, to w wiki chodziło chyba o manipulacje ludzkim umysłem, tzn że Bóg nie może nam mieszać w głowie. Ale przecież świat zewnętrzny, ten którym bóg manipuluje, ma na nas wpływ, czyli Bóg i tak może pośrednio "mieszać" nam w głowie poprzez manipulacje światem. A że jes wszechwiedzący, to wie jaki skutek to odniesie.
23-06-2010 22:00 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Ale przecież świat zewnętrzny, ten którym bóg manipuluje, ma na nas wpływ, czyli Bóg i tak może pośrednio "mieszać" nam w głowie poprzez manipulacje światem. A że jes wszechwiedzący, to wie jaki skutek to odniesie.

Idąc tropem myślenia teologów i zakładając prawdziwość przymiotów, które przypisują Bogu, to jest on koszmarnym manipulatorem. Zanim stworzył szatana jako anioła, wiedział kim on zostanie. A więc z premedytacją wprowadził do świata zło. Zanim stworzył człwieka i umieścił go w pobliżu tego zakazanego drzewka, wiedział, co człowiek zrobi i z jakim skutkiem. Albo jest bardzo złośliwy, albo się bardzo nudzi w tym swoim absolucie.
23-06-2010 21:54 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale według katolików Bóg nie ma prawa ingerować w działania człowieka? Co oznacza że Bóg jest wszechmogący oprócz jakiejś sytuacji?

Bóg jest wszechmogący, kiedy jest to mu na rękę, a raczej jego samozwańczym ziemskim reprezentantom. Bóg nie ingeruje, kiedy jego owieczki wyrzynają się nawzajem w rozmaitych konfliktach i wojnach, bo wtedy szanuje wolną wolę, pozwala pedofilom krzywdzić dzieci, a mordercom zabijać ofiary, ale z wolną wolą tych dzieci i ofiar, które chcą żyć i być szczęśliwe, to jakoś się wcale nie liczy. Ciekawe.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale według katolików Bóg nie ma prawa ingerować w działania człowieka? Co oznacza że Bóg jest wszechmogący oprócz jakiejś sytuacji?

Każdy mądry teolog katolicki powie, że jedynie uprawnione twierdzenia na temat Boga formułuje tzw. teologia negatywna - tzn. określająca, jaki Bóg nie jest. A zatem kwestia jego wszechmocy czy ewentualnych ograniczeń musi z zasady pozostać nie rozstrzygnięta.
hulajduszka (20 punktów)

>Każdy mądry teolog katolicki powie, że jedynie uprawnione twierdzenia na temat Boga formułuje tzw. teologia negatywna - tzn. określająca, jaki Bóg nie jest. A zatem kwestia jego wszechmocy czy ewentualnych ograniczeń musi z zasady pozostać nie rozstrzygnięta.
z zasady raczej nie, zawsze teologia negatywna moze stwierdzic ze Bog nie jest wszechmocny (nigdy nie wiadomo, co tam pomagierom wszechmocnego boga przyjdzie do glowy), tyle ze prawdopodobienstwo takiego zdarzenia jest niezwykle nikle

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365