Racjonalista - Strona głównaDo treści
Akt stworzenia. Bóg jest nicością.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
21-08-2013 00:52ślusarski (750 punktów)Akt stworzenia. Bóg jest nicością.
Czy można wyobrazić sobie nicość? Ja nie potrafię i konia z rzędem temu, kto potrafi. Ewolucja nas nie wyposażyła w taką zdolność, bo nigdy nie była potrzebna i być może nicość nie istnieje. Ale czy na pewno? Spróbuję jednak wyobrazić sobie nicość w eksperymencie myślowym z mniejszym, lub większym powodzeniem. Nicość to jest brak wszystkiego z czym się spotkaliśmy i możemy sobie wyobrazić. Nicość, nic, zero, są synonimami, pomimo że zero Millera wydaje się czymś innym. Jednak nie, bo poseł jest czymś, jak nicość i nic w serze.
Nicością w serze niech będą dziury, które mają swój kształt, konfiguracje, liczbę. Gdyby objętość dziur była próżnią pozbawioną powietrza, cząstek elementarnych, oddziaływań, pól, ciemnej materii i energii, byłyby wyobrażoną nicością. A więc nicość może mieć kształt otaczającej je materii i nicości może być wiele. One mogą wchodzić z sobą w interakcje, jak dwie dziury w serze częściowo się pokrywając.
Wyobraźmy sobie teraz, że usuwamy otaczającą materię wokół nicości, to ten zabieg nie powinien na nią wpłynąć. Nadal powinna mieć swój kształt i cechy. Nicość może przybierać dowolne rozmiary, liczbę i nakładać się na siebie. Kto zabroni nicości mieć długość Plancka, albo kosmiczną? A ich liczbę nieskończoną?
Świat nie może być zbudowany z nicości, bo istnieje i ma się dobrze, więc w eksperymencie myślowym spróbuję go wykreować. Otóż poruszę nicościami względem siebie tak, by wykonały pewną drogę. Niech to będą nicościowe ruchy Browna z prędkościami relatywistycznymi. Każda nicość poruszająca się po prostej wyznacza jeden wymiar. Kiedy poruszy się w innym kierunku nie leżącym na tej prostej, tworzy dwuwymiarową płaszczyznę. W trzecim kierunku, przestrzeń trójwymiarową.
A więc to nic innego, jak struny i brany w teorii strun/M-teorii.
Dalej jest z górki i wystarczy wgłębić się w teorię.

Przedstawiłem wizję stworzenia świata z niczego w połączeniu z ideą boga. Oczywiście w formie żartobliwej i dlatego zamieszczam w tym dziale.
Ale pogadać możemy poważnie. Czekam na kontrargumenty.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Nicością w serze niech będą dziury, które mają swój kształt, konfiguracje, liczbę. Gdyby objętość
>dziur była próżnią pozbawioną powietrza, cząstek elementarnych, oddziaływań, pól, ciemnej materii i
>energii, byłyby wyobrażoną nicością. A więc nicość może mieć kształt otaczającej je materii i

Objętość nie może być nicością, bo posiada kształt i przestrzeń.
A z drugiej strony jako ciekawostkę powiem, że podstawowe cząstki materii pojedynczo nie mają kształtu, ani koloru.
Na jakiej podstawie przypisałeś nicości cechy właściwe materii jak choćby czasoprzestrzeń? Ze swojej fantazji?

>Wyobraźmy sobie teraz, że usuwamy otaczającą materię wokół nicości, to ten zabieg nie powinien na
>nią wpłynąć. Nadal powinna mieć swój kształt i cechy. Nicość może przybierać dowolne rozmiary,

Jak wyżej. Nie posiada kształtu ani rozmiarów. To co opisujesz, to doskonała próżnia, a nie nicość.

>liczbę i nakładać się na siebie. Kto zabroni nicości mieć długość Plancka, albo kosmiczną? A ich
>liczbę nieskończoną?

Nie trzeba zabraniać, bo nicość nie może posiadać długości z powodu braku przestrzeni i czasu.

>Świat nie może być zbudowany z nicości, bo istnieje i ma się dobrze, więc w eksperymencie myślowym
>spróbuję go wykreować. Otóż poruszę nicościami względem siebie tak, by wykonały pewną drogę. Niech

Nie możesz tego zrobić, bo po pierwsze nicości nie istnieją jako obiekty lub próżnie położone w czasoprzestrzeni, a po drugie żeby zmierzyć pokonaną przez nie drogę musiałyby posiadać fizyczne cechy takie jak wymiar, położenie itp. Popełniasz więc kolejny błąd logiczny i nie tylko.

>Przedstawiłem wizję stworzenia świata z niczego w połączeniu z ideą boga. Oczywiście w formie

Nie zauważyłem idei boga. Pewnie kawa, którą teraz piję nie zaczęła jeszcze działać.
ślusarski (750 punktów)
>Objętość nie może być nicością, bo posiada kształt i przestrzeń.

Mowa jest o objętości przestrzeni jaką zakreśla materia skupiona wokół dziury, czyli wyobrażonej nicości.

>A z drugiej strony jako ciekawostkę powiem, że podstawowe cząstki materii pojedynczo nie mają kształtu, ani koloru.

Nie wszystkie cząstki nie mają kształtu, bo na przykład proton i neutron maja średnicę. Skoro ją mają to posiadają również kształt kulisty, lub do niego zbliżony. Następnie, hipotetyczne struny są jednowymiarowymi tworami, więc o kształcie też może być mowa.
W przypadku koloru też nie mogę się zgodzić, ponieważ cząstki mają kolor, zapach, a nawet powab. Jednak te cechy nie mają nic wspólnego z desygnatami sów.

>Na jakiej podstawie przypisałeś nicości cechy właściwe materii jak choćby czasoprzestrzeń? Ze swojej fantazji?

Jest oczywiste, ze bez materii nie ma czasoprzestrzeni, jednak w eksperymencie myślowym nicość umieściłem wewnątrz materii. Skutkiem tego ową nicość "otacza" czasporzestrzeń o określonym kształcie i wymiarach. Taką nicość umysł może już sobie wyobrazić i w następnym kroku usuwamy materię wokół nicości. Zatem fakt usuwania materii nie powinien mieć wpływu na nicość, która wcześniej określała jej kształt.

>To co opisujesz, to doskonała próżnia, a nie nicość.

W rzeczywistości fizycznej nie ma doskonałej próżni, choćby z powodu oddziaływań grawitacyjnych. Ale w eksperymencie myślowym tak, pomimo, ze zahacza o fantazję. Ona często jest przyczyną postępu i odkryć naukowych.

>Nie możesz tego zrobić, bo po pierwsze nicości nie istnieją jako obiekty lub próżnie położone w czasoprzestrzeni, a po drugie żeby zmierzyć pokonaną przez nie drogę musiałyby posiadać fizyczne cechy takie jak wymiar, położenie itp. Popełniasz więc kolejny błąd logiczny i nie tylko.

>a po drugie żeby zmierzyć pokonaną przez nie drogę musiałyby posiadać fizyczne cechy takie jak wymiar, położenie itp.

Nicości mogą przybierać różne wymiary, a także Plancka, albo poniżej. Przy tych wielkościach interpretacje fizyczne tracą sens. Tam następuje kwantyzacja przestrzeni, czasu i innych parametrów, występują fluktuacje. Już w klasycznej mechanice kwantowej nie można mówić o wielu cechach znanych z makro świata, a co dopiero tyle rzędów wielkości poniżej mikro.
Na jakiej podstawie twierdzisz, że nicości nie istnieją? Ja drogą logicznego rozumowania i analogii podjąłem się próby wykazania istnienia nicości, a Ty autorytarnie stwierdzasz, że to błąd logiczny i fantazja. O argumenty proszę.

>Nie zauważyłem idei boga. Pewnie kawa, którą teraz piję nie zaczęła jeszcze działać.

Tam w tytule jest kawałek boga. Zresztą sam tekst z aktem stworzenia pachnie bogiem. Czymże różni się mój pogląd od BB? tam też jest ukryty kreacjonizm. Albo u Hawkinga z pożyczeniem energii?
Kawa na takie rozważania to za mało. Spróbuj piwa, które polecał Paul Figura.
rysiek (4593 punktów)
Opisujesz "coś" dziwnego o licznych cechach, ale dlaczego nazywasz to nicością? I w dodatku można ją sobie wyobrazić?
Chyba dobrym określeniem "nic" jest użyte przez komentującego pod jednym a artykułów: "żadnej narracji".
sinapis (1725 punktów)
>Ale pogadać możemy poważnie. Czekam na kontrargumenty.

Stasiu L. w bajce "Król Globares i mędrcy" już pół wieku temu sprawę podsumował. Też żartobliwie, bo czy można poważnie gadać o niczym? Polecam.
ślusarski (750 punktów)
>>Ale pogadać możemy poważnie. Czekam na kontrargumenty.
>Stasiu L. w bajce "Król Globares i mędrcy" już pół wieku temu sprawę podsumował. Też żartobliwie, bo czy można poważnie gadać o niczym? Polecam.
>

To gadajmy żartobliwie
bohandas (842 punktów)
>Czy można wyobrazić sobie nicość? Ja nie potrafię i konia z rzędem temu, kto potrafi.

Żyjemy w przestrzeni trójwymiarowej i też każde swoje wyobrażenie lokujemy w tej przestrzeni.
Chyba dlatego nie potrafimy wyobrazić sobie braku przestrzeni.

Pytanie: "czy można wyobrazić sobie nicość?" jest podobne do pytań: "gdzie znajduje się wszechświat?" lub "co znajduje się poza wszechświatem?". Jeśli wyobrazić sobie wszechświat (model) jako rozszerzającą się 2-wym sferę w przestrzeni trójwymiarowej, to naturalne w tej modelowej sytuacji jest pytanie o to, co znajduje się na zewnątrz.
ślusarski (750 punktów)

>Chyba dlatego nie potrafimy wyobrazić sobie braku przestrzeni.

Ale mamy narzędzia wspomagające nasz niedoskonały umysł.
diogenes (42753 punktów)
>Czy można wyobrazić sobie nicość? Ja nie potrafię i konia z rzędem temu, kto potrafi.

Zerknij do Heideggera, do jego rozprawy pt. Co to jest metafizyka?

Jeśli próbować podejść do nicości od strony intelektualnej - przedsięwzięcie jest chybione: pytanie jak i odpowiedź - pisze Heidegger - w odniesieniu do nicości są wewnętrznie sprzeczne. Nicość w kategoriach racjonalnych to coś takiego, jak trójkąt o czterech bokach. Ale czy intelektualne podejście do bytu jest jedyne? Otóż wielu twierdzi, że nie. Zdaniem wspomnianego Heideggera "nicość odkrywa się w trwodze", a więc nie tylko intelekt, czy też nie tylko empirię, lub jedno i drugie, przyjmowano za źródła poznania, w szczególności poznania nicości i ontologicznego uzasadnienia negacji. Czy tego rodzaju dywagacje zasługuja na uwagę, czy - jak zdaniem wielu - stanowią czysty bełkot, to inna sprawa. Jedno jest pewne: jeśli przyjmiemy, że jedyną logiką poznania jest logika bytu, to nie ma w kontekście takiego założenia miejsca na nicość.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
ślusarski (750 punktów)

>Zerknij do Heideggera, do jego rozprawy pt. Co to jest metafizyka?

Jesteś świetny w wielu działach filozofii i historii filozofii. Jednak cenne jest też wyrażanie się własnymi słowami, interpretacjami i pomysłami, nawet gdy można narazić się na śmieszność. Jeśli swoją śmieszność obronisz, to będziesz kawał gościa. I śmieszność nie będzie śmiesznością.
21-08-2013 13:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli swoją śmieszność obronisz, to będziesz kawał gościa.

Nawet jeśli śmieszności nie obronisz, to nic się nie stanie. Było śmiesznie, to wystarczy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
ślusarski (750 punktów)
>>Jeśli swoją śmieszność obronisz, to będziesz kawał gościa.
>Nawet jeśli śmieszności nie obronisz, to nic się nie stanie. Było śmiesznie, to wystarczy.

No nie, nie aż takk. Bronić się przed śmiesznością trzeba do upadłego, ale jeśli nie da się obronić, to należy uznać śmieszność, bo inaczej śmiesznym zostaje się na zawsze.
HoloFaust (87 punktów)
Na mnie strasznie działa heideggerowski eufemizm filozoficzny nicościowanie się nicości. Śmiało powtarzam, że to konotacja fluktuacji kwantowej. Poza tym coś w tym jest, że emocja, którą jest poczucie trwogi ma wiele wspólnego z poczuciem nicości.
Wiem, że to może wydać się śmieszne, ale w nicości jest gęstość Plancka, hihi.
21-08-2013 11:34 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
> nicościowanie się nicości

Neologizmy i odbiegające od typowego użycie czy też nadużycia języka to specyfika Heideggera: das Nichts nichtet, czasowniki typu: nichten, lichten, wesen,...Z jednej strony odrzuca on intlekt jako narzędzie poznania (objawienia?) nicości, z drugiej zaś wtłacza swoje wglądy w tradycyjne struktury języka podmiotowo - orzecznikowego, w jego fleksję (nichten/ nichtet). To zbliża jego język do języka poetyckiego: róża róży się o zmierzchu...Sam Heidegger chciał w ten sposob zdystansować sie do języka tradycyjnej filozofii, co znaczy, że doceniał wartość sceptycyzmu, z którym można odnieść się i do jego filozofii. Elementarna krytyka języka pokazuje, że za słowami niekoniecznie musi iść rzeczywistość. To, że uprawiamy werbalną żonglerkę w todze, w powadze i w murach uniwersytetu nie znaczy jeszcze, że nie jesteśmy w kabarecie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Rylew (3965 punktów)
>Czy można wyobrazić sobie nicość?
Jeżeli we wszechświecie istnieje coś czego nie ma, to z pewnością jest to nicość.
ślusarski (750 punktów)
>>Czy można wyobrazić sobie nicość?
>Jeżeli we wszechświecie istnieje coś czego nie ma, to z pewnością jest to nicość.
>

Samo wyobrażenie sobie nicości staje się czymś. Przynajmniej w naszych głowach. A obiektywnie czy nie istnieje? Pewnie podobnie do materii - istnieje pod warunkiem, ze obserwuje ją inteligentny umysł. Lub wyobraża sobie?
21-08-2013 14:16 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Samo wyobrażenie sobie nicości staje się czymś. Przynajmniej w naszych głowach.
No właśnie.

>A obiektywnie czy nie istnieje? Pewnie podobnie do materii - istnieje pod warunkiem, ze obserwuje ją inteligentny umysł. Lub wyobraża sobie?

Istniejące nic?
Obserwowalne nic?
Wyobrażalne nic?
???
HoloFaust (87 punktów)
>Istniejące nic?
>Obserwowalne nic?
>Wyobrażalne nic?
>???
Ale tu się nie należy dziwić. Nicość to tylko znak językowy. Tak samo można powiedzieć gdy mówimy o przypadku, że nie ma czegoś takiego jak przypadek, bo jeśli używamy tego znaku językowego, wynika to z faktu, że nie posiadamy odpowiednich informacji o przyczynach jakiegoś zdarzenia.
rysiek (4593 punktów)
>Ale tu się nie należy dziwić. Nicość to tylko znak językowy.
Znakowi językowemu się nie dziwię.

>Tak samo można powiedzieć gdy mówimy o przypadku, że nie ma czegoś takiego jak przypadek, bo jeśli używamy tego znaku językowego, wynika to z faktu, że nie posiadamy odpowiednich informacji o przyczynach jakiegoś zdarzenia.

Nie wydaje mi się żeby to była dobra analogia. Oczywiście, określenie "przypadek" stosuje się gdy z jakichś powodów "nie posiadamy odpowiednich informacji". Ale jakich informacji można oczekiwać na temat nicości?
HoloFaust (87 punktów)
>Nie wydaje mi się żeby to była dobra analogia.
Analogia dla jednego dobra, a dla innego zła, ale nie to jest istotą tego porównania.
>Ale jakich informacji można oczekiwać na temat nicości.
Właśnie dlatego, że nie wiemy, nazwaliśmy ją nicością. Myślę, że świetnie ten znak pasuje do przedmiotu rozważań.
ślusarski (750 punktów)

>Istniejące nic?
>Obserwowalne nic?
>Wyobrażalne nic?
>???

Jasne, że nic (brak czegoś) może być czymś. Takie coś istnieje i można zmierzyć jako dziura elektronowa w półprzewodnikach. pl.wikipedia.org/wiki/Dziura_elektronowa
HoloFaust (87 punktów)
>To zbliża jego język do języka poetyckiego.
Ale to wcale nie dziwi, jeśli rozpatrujemy morfologie rzeczywistości, to prędzej czy później dochodzimy do wniosku, że jej najgłębsze pokłady opisać możemy jedynie w liryczny sposób.
HoloFaust (87 punktów)
>Jest oczywiste, ze bez materii nie ma czasoprzestrzeni, jednak w eksperymencie myślowym nicość umieściłem wewnątrz materii. Skutkiem tego ową nicość "otacza" czasporzestrzeń o określonym kształcie i wymiarach. Taką nicość umysł może już sobie wyobrazić i w następnym kroku usuwamy materię wokół nicości. Zatem fakt usuwania materii nie powinien mieć wpływu na nicość, która wcześniej określała jej kształt.

Myślę, że jednak przestrzeń powstaje w nicości, to jest dla mnie bardziej wiarygodne, a poza tym wynika to z naszej aktualnej wiedzy. Tak to w każdym razie interpretuje. Wiemy przecież, że Porządek nie jest wieczny i statyczny, a przestrzeń wciąż się rozszerza, to niby gdzie ma to robić jak nie w nicości, w której jak pisałem prawdopodobnie jest gęstość Plancka, gdzie wszystkie siły jakie znamy nie istnieją, jakby wszystko było zuniformizowane do jednej pra siły- Nicości, która sama w sobie może być po prostu istnieniem, które powiło istotę. JPS pisał, że istnienie wyprzedza istotę i myślę, że tak jest, ale mogę się mylić, to zresztą nie dziwi, bo z samego założenia nasza postawa zakłada pomyłkę.

Poza tym ciekawe rzeczy dzieją się w osobliwości za horyzontem zdarzeń czarnej dziury. W ogóle rozpierdala mnie i fascynuje sama myśl, że jest nieskończone zakrzywienie przestrzeni, nieskończona masa.
ślusarski (750 punktów)

>Myślę, że jednak przestrzeń powstaje w nicości, to jest dla mnie bardziej wiarygodne, a poza tym wynika to z naszej aktualnej wiedzy.

Przestrzeń jest wtórna wobec materii, bo materia ja tworzy. Czy możesz wyobrazić sobie samą przestrzeń? Bo ja nie, ale jeśli pojawią się 4 punkty materialne nie leżące na prostej i płaszczyźnie, to tak.

>Poza tym ciekawe rzeczy dzieją się w osobliwości za horyzontem zdarzeń czarnej dziury. W ogóle rozpierdala mnie i fascynuje sama myśl, że jest nieskończone zakrzywienie przestrzeni, nieskończona masa.

Fizykę czarnych dziur opisał dobrze Hawking i Pernose. Tam nic wielkiego się nie dzieje, pomimo że mało wiemy. A z tą nieskończoną masą i zakrzywieniem nie przesadzaj - one są skończone.

Mod.: Naniesiona poprawka.
21-08-2013 13:33 
 Ocena 1 na 1
HoloFaust (87 punktów)
>Przestrzeń jest wtórna wobec materii, bo materia ja tworzy. Czy możesz wyobrazić sobie samą przestrzeń? Bo ja nie, ale jeśli pojawią się 3 punkty materialne nie leżące na prostej i płaszczyźnie, to tak.
Ale to jest jasne, niepotrzebnie gmatwasz.
>A z tą nieskończoną masą i zakrzywieniem nie przesadzaj - one są skończone.
Skończone czy nieskończone, nie zmienia to faktu, że jest fascynujące.
21-08-2013 13:37 
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)

>Skończone czy nieskończone, nie zmienia to faktu, że jest fascynujące.
>
Cała fizyka jest fascynująca. To jest poezja...fizyczna.
21-08-2013 13:47 
 Ocena 1 na 1
HoloFaust (87 punktów)
>>Skończone czy nieskończone, nie zmienia to faktu, że jest fascynujące.
>>
>Cała fizyka jest fascynująca. To jest poezja...fizyczna.
Heh, zastanawia mnie czy doświadczę za życia estetyczno- intelektualno- abstrakcyjnego orgazmu o ferii tysiąca barw jakim będzie teoria unifikacji. To będzie dopiero fascynujące doświadczenie.
ślusarski (750 punktów)

>Heh, zastanawia mnie czy doświadczę za życia estetyczno- intelektualno- abstrakcyjnego orgazmu o ferii tysiąca barw jakim będzie teoria unifikacji. To będzie dopiero fascynujące doświadczenie.

Wierzysz w GUT? Wątpię, żeby unifikacja powstała, bo po czasie będzie trzeba ja znów zmieniać w obliczu nowych faktów i odkryć. A poza tym rzeczywistości do końca nie da się poznać.
21-08-2013 22:35 
 Ocena 1 na 1
HoloFaust (87 punktów)
>Wierzysz w GUT? Wątpię, żeby unifikacja powstała, bo po czasie będzie trzeba ja znów zmieniać w obliczu nowych faktów i odkryć. A poza tym rzeczywistości do końca nie da się poznać.
Zacznijmy od tego, że ja w nic nie wierzę, a unifikacja prędzej czy później pojawi się siłą rzeczy. A to, że trzeba będzie modyfikować stan wiedzy, jest z kolei naturalną koleją rzeczy. Zwróć uwagę na paradygmaty, teza- animizm, antyteza- mechanizm, synteza- systemizm. I systemizm ulegnie heglowskiej dialektyce. To samo z kosmologią, teoria grawitacji, mechanika kwantowa, synteza- unifikacja, która też ulegnie dialektyce.
Był kiedyś Paweł- teza, był i Piotr- antyteza, a dzisiaj syntezą tych dwóch pacjentów jest doktryna katolicka. Taka jest rzeczywistość, która wciąż się zmienia, a czemu, a no temu, że wszechświat jest otwarty. Postępująca entropia kosmosu i umysłu idzie w parze. JA, wokół którego jestem scentralizowany, to już nie to samo JA co ongiś, a więc...
ślusarski (750 punktów)

>Zacznijmy od tego, że ja w nic nie wierzę...

Naprawdę? A w człowieka nie wierzysz? Lepszą przyszłość?

>...unifikacja prędzej czy później pojawi się siłą rzeczy. A to, że trzeba będzie modyfikować stan wiedzy, jest z kolei naturalną koleją rzeczy.

Ta unifikacja zawsze będzie niepełna choćby z powodu nieoznaczoności i przypadkowości. Także sama epistemologia ma swoje ograniczenia. Nie wspomnieć jeszcze o pracy naszych niedoskonałych mózgów.

>Był kiedyś Paweł- teza, był i Piotr- antyteza, a dzisiaj syntezą tych dwóch pacjentów jest doktryna katolicka. Taka jest rzeczywistość, która wciąż się zmienia, a czemu, a no temu, że wszechświat jest otwarty. Postępująca entropia kosmosu i umysłu idzie w parze. JA, wokół którego jestem scentralizowany, to już nie to samo JA co ongiś, a więc...
>

Ale filozofujesz!
Myślę, że rozciąganie kosmosu na zachowania ludzkie jest przesadzone. Przynajmniej w kwestii otwartego Wszechświata. Nie wiemy czy jest otwarty, czy zamknięty. Są różne modele.
22-08-2013 11:49 
 Ocena 1 na 1
HoloFaust (87 punktów)
>Naprawdę? A w człowieka nie wierzysz? Lepszą przyszłość?
Wiara co najwyżej może występować naturalnie, tak jak widzimy to w naturze u innych gatunków, a więc jako subiektywna ocena prawdopodobieństwa.
>Ta unifikacja zawsze będzie niepełna choćby z powodu nieoznaczoności i przypadkowości. Także sama epistemologia ma swoje ograniczenia.
Jeszcze nie tak dawno myśleliśmy, że Ziemia jest płaska i spoczywa na dwóch krokodylach.
>Nie wspomnieć jeszcze o pracy naszych niedoskonałych mózgów.
Mózgi są doskonałymi substratami, to ich funkcja umysł jest niedoskonała w tym rozumieniu, o którym piszesz.
>Ale filozofujesz! Myślę, że rozciąganie kosmosu na zachowania ludzkie jest przesadzone.
A ja z kolei myslę, że nie jest.
>Przynajmniej w kwestii otwartego Wszechświata. Nie wiemy czy jest otwarty, czy zamknięty. Są różne modele.
Jeśli załozymy, że wszechświat to czasprzestrzeń, którą znamy, to jest otwarty, bo inaczej by się nie rozszerzał. W epoce Plancka był zamkniety, bo miał formę sferyczną. Tak mówi literatura i intuicja.
Myszkojad1 (1 punktów)

>>Cała fizyka jest fascynująca. To jest poezja...fizyczna.
>Heh, zastanawia mnie czy doświadczę za życia estetyczno- intelektualno- abstrakcyjnego orgazmu o ferii tysiąca barw jakim będzie teoria unifikacji. To będzie dopiero fascynujące doświadczenie.

Ekstaza religijna.
21-08-2013 14:43 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> Czy możesz wyobrazić sobie samą przestrzeń? Bo ja nie, ale jeśli pojawią się 3 punkty materialne nie leżące na prostej i płaszczyźnie, to tak.
Gwoli ścisłości: w klasycznym rozumieniu płaszczyzny każde trzy punkty do niej należą - do wyjścia w przestrzeń trzeba co najmniej czterech (tylu, co do brydża)). Jednak także cztery są w pewnym sensie zamknięte w przestrzeni dwuwymiarowej, bo nawet 'krzywo' ułożone należą do jakiejś sfery (powierzchni kuli). Wygląda na to, że dopiero piąty element (kwintesencja?) może ewidentnie wystawać poza dwa wymiary.
Grey (2102 punktów)
>Wygląda na to, że dopiero piąty element (kwintesencja?) może ewidentnie wystawać poza dwa wymiary.
Aby na pewno? A jak powierzchnia będzie pofałdowana?
ślusarski (750 punktów)

>Gwoli ścisłości: w klasycznym rozumieniu płaszczyzny każde trzy punkty do niej należą - do wyjścia w przestrzeń trzeba co najmniej czterech (tylu, co do brydża)). Jednak także cztery są w pewnym sensie zamknięte w przestrzeni dwuwymiarowej, bo nawet 'krzywo' ułożone należą do jakiejś sfery (powierzchni kuli). Wygląda na to, że dopiero piąty element (kwintesencja?) może ewidentnie wystawać poza dwa wymiary.

Sorki wkradł się błąd - miałem na myśli trzy osie, które wyznaczają przestrzeń. W przypadku punktów muszą być co najmniej cztery. A pięcioma punktami nie zawracajmy sobie głowy i zostańmy przy geometrii euklidesowej.
Nie mogę poprawić błędu, więc poproszę Moda, by to zrobił.
Dziękuję za wskazanie błędu.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365