Racjonalista - Strona głównaDo treści
Opłatek

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
02-01-2005 01:45KrzysiuOpłatek
Zatanawiam się, kto wymyślił opłatek i czym podpierał się przemycając go do zwyczajów KK? No bo przecież nie biblią?

inhet (1073 punktów)
>Zatanawiam się, kto wymyślił opłatek i czym podpierał
>się przemycając go do zwyczajów KK? No bo przecież nie
>biblią?

Dawny zwyczaj dzielenia się chlebem, powszechny w wielu kulturach.
MaLk__
>Zatanawiam się, kto wymyślił opłatek i czym podpierał się przemycając go do zwyczajów KK? No bo przecież nie biblią?

> Dawny zwyczaj dzielenia się chlebem, powszechny w wielu kulturach.

Za najnowszym Focusem (1/2005):

"Wigilijny rytuał dzielenia się opłatkiem poza Polska jest praktycznie nieznany. Tylko nasi sąsiedzi - Litwini i Słowacy - przejeli ten zwyczaj. Nie jest on wspólny dla całego świata chrześcijańskiego, chociaż korzenie tej wigilijnej tradycji sięgają pierwszych lat chrześcijaństwa - spotykajacy się na modlitwach współwyznawcy łamali się chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.
Ten ofiarny chleb, po łacinie "oblatum" (to, co ofiarowane) dał nazwę opłatkowi. Niekonsekrowane chleby, zwane eulogiami, wierni zabierali też do domów, by podzielić się nimi z bliskimi (...).
Początkowo do mszy i podczas uczt religijnych chrześcijanie używali zwykłego, niekwaszonego chleba. Pieczywo przypominające dzisiejszy opłatek (...) pojawiło się około X wieku. Wypiekali je m.in. benedyktyni z klasztoru w Cluny. (...)"
Krzysiu

>Za najnowszym Focusem (1/2005):
>"Wigilijny rytuał dzielenia się opłatkiem poza Polska jest praktycznie nieznany. Tylko nasi sąsiedzi - Litwini i Słowacy - przejeli ten zwyczaj. Nie jest on wspólny dla całego świata chrześcijańskiego, chociaż korzenie tej wigilijnej tradycji sięgają pierwszych lat chrześcijaństwa - spotykajacy się na modlitwach współwyznawcy łamali się chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.

Ostatnia wieczerza? dzień przed narodzeniem Jezusa?
Pomieszanie z poplątaniem!!!
MaLk__
>Ostatnia wieczerza? dzień przed narodzeniem Jezusa? Pomieszanie z poplątaniem!!!

W cytowanym tekście nie jest napisane, że pierwsi chrześcijanie łamali sie chlebem w wigilię tylko spotykając się na wspólnych modlitwach. Tradycyjny opłatek we wigilię to już polski wkład...

Oczywiście masz rację, sensowniej byłoby np. łamać się opłatkiem w wielki czwartek. Ale w sumie jakie to ma znaczenie kiedy? Równie dobrze można się łamać opłatkiem np. co tydzień - w niedzielę. Rzecz w tym, że jednak jakieś uzasadnienie biblijne tej tradycji istnieje.
inhet (1073 punktów)
Widać dość wyraźnie związek z żydowską macą...
Swoją drogą, Krzysiu, jak ci nie wstyd? Przecież w Biblii jest wsystko, jak możesz szukać wyjaśnień poza nią?
Jerzy Cieślański

Jedyny stały kawałek ciała Jezusa, którym mogli się dzielić apodstołowie, bez uszczerbku na zdrowiu zbawiciela to pozostałość z obrzędu obrzezania zwana napletkiem.
Nawet podobnie brzmi.

Przewidująca Maryja przechowywała toto cós w słoju z octem winnym, na czasy panowania chrześcijańsywa, kiedy to brak czapeczki na żołędzi okazywał się zgoła śmiercionośną dysfunkcją dla milionów hebrajczyków.
Pijani apodstołowie oszamali toto cóś na zakaskę w czasie ostatniej wieczerzy i dla tego Rzymianie mogli rozpoznać Jezusa jako zakapowanego przez sanchedryn wiarołomnego żyda a nastepnie go sponiewierać.
gooa (746 punktów)

Moim zdaniem bez wzgledu na to czy sie wierzy, czy nie - tradycyjny oplatek, to symbol pokoju.
Trzba zdobyc sie na odwage, aby podejsc do kogos (na ogol z rodziny), po to, aby cos mu zyczyc, a jezeli jestesmy uczciwi, to; szczerze. Trudne, co ?
cieślańskiorganoleptyka pańskiej skórki
>Zatanawiam się, kto wymyślił opłatek i czym podpierał
>się przemycając go do zwyczajów KK? No bo przecież nie
>biblią?

Organoleptyka pańskiej skórki.

Opłatek najprawdopodobniej wymyśliliśmy my, czyli komuniści,
znaczy tacy chłopcy z zalotnie wysuniętym czerwonymi językami,
biorący na klęczkach od księży, z ręki do buzi,
ciało Jerzusia, pardon, członka boskiego trójkąta,
w trakcie grzesznych uciech du**owych z kapłanami katolickimi, zwanych komunią.

Albowiem według polskich mediów, my komuniści wszystkiemu jesteśmy winni, działając pod natchnieniem Spirytusa z bezalkoholowych.... reklam piwnych.

W wszystko to zaczęło się w czasach, kiedy mycie sie i kompiele były katolickim grzechem,
na chwałę pana i chorobotwórczych bakterii doświadczającą uciechę.

Notabene, ponoć oto mycie, pokłócił się z synem cieśli zamieniającym wodę w wino, czyścioszek Jan Chrzciciel.

Bo jakżesz słusznie głosił zbawiciel, że trzeba mieć chyba nie pokolei w dyni,
żeby ten swoisty zacier na wino i popitkę, marnować do oblucji na suchej pustyni.

Ale zacznijmy od podstaw.

Biblia, biblijny bóg i podstawy religi chrześcijańskiej to osiągnięcia cywilizacji semickiej.

Matka, łatwowierny ojciec i syn z atrakcyjnego genetycznie supersamca, byli bez wątpienia narodowości żydowskiej.

Niestety (dla większości ruchów religijnych Cesarstwa Rzymskiego, ale jakże fartownie dla chrześcijańskich zamiarów w temacie ruchu w religijnym biznesie),
ówczesne żydowskie autorytety religijne zaprzeczyły oryginalności boskiego cudzołóstwa.

Było to (przez kolejne dwa tysiące lat) przyczynkiem do mściwego cenzurowania żydowskich korzeni nowego odłamu religii, po przez wyrzynanie potomków starszych w wierze braci na wszelkie (znane miłosiernym chrześcijanom) możliwe sposoby.

Aby bardziej dokopać tym, którzy twierdzili, że mesjasz jeszcze nie przyszedł,
zabroniono Żydom czytać ich własnej świętej księgi
i dodatkowo obarczono ich winą za osądzenie
i uśmiercenie przez rzymską administrację czterdziestoletniego komunizującego rewolucjonisty -Jezusa.

Związki pomiędzy seksem, religią i polityką wydają się być ponadczasowe.

Tu był jednak jeden feler z "siedzącym po prawicy",
(opisywany przez KarlHainz Deschner'a w książce " Seksualizm w kościele katolickim"),
albowiem trudno było zaprzeczyć, że Jezus był "obrzezanym w okolicach przyrodzenia" z racji nacji, czyli etnicznego pochodzenia.

Dorobiono więc legendę ,
(w interesie wyciszenia onej konfuzji katolickich hagiografów zbawiciela), że założycielowi chrześcijańskiej religi musiał boski napletek odrosnąć,
" no bo jak katolicki syn boży może tak bez czapeczki na żołędzi, resztę wieczności spędzić ".

Pozostał jeszcze delikatny problem: "co zrobić z tym napletkiem", co to go rabin ekstrahował po urodzeniu boskiego Ben. K. Arta?

Katolicyzm, jako dochodowa religia typu "high profitable",
rzecz jasna, nie mógł popuścić takiej okazji biznesowej, niczym polski bramkarz, że się tak wyrażę, "między nogami".

Skutkiem powyższego, we wczesnym średniowieczu istniało co najmniej 400 miejsc świętych, do których pielgrzymowali religijni turyści,
by zobaczyć relikwię napletka pierworodnego, gwarantującego płodność pielgrzymom po złożeniu klechom odpowiedniej opłaty, ma się rozumieć .

W zwierzeniach licznych świętych kobiet roi się
od mnóstwa opisów, kiedy to,
doznająć słodkich rozkoszy mimowolnego orgazmu,
(generowanego bez wętpienia z niezaspokojenia seksualnego, w średniowiecznym obłędzie ślubów czystości)
nagle poczuły, że rozmiękczony śliną w ustach skrobiowy substytut bosko-ludzkiego ciała, zdawał się im rzeczywistym i żywym napletkiem zbawiciela.

Sprytni religijni cukiernicy, w oparciu o relacje owych katolickich mistyczek,
stworzyli z dodatkiem ziela marychu*any substytut owej boskiej słodkości jezusowego napletka, rozpływającego się w damskich ustach religijną rozkoszą mistycznej ekstazy,
sprzedawany na katolickich odpustach pod nazwą "PAŃSKA SKÓRKA".

Tu przestroga mała, dla opłatkowych miłośników konsumpcji skrobiowego substytutu ciała katolickiego pana boga:

Jeśli apodstołowie a później katolicy twierdzili, że skrobiowy substytyt żydowskiej macy to zbawiciela ciało, to pewnikiem ich do takiej konkluzji cosik pociągało.

Trudno przyjąć, że Jezus wykrajał sobie kawałki ciała celem karmienia swoich kompanów winnych,
albowiem postać jego chuda była niemożebnie i cokolwiek zniewieściała, co widać na wszystkich jego podobiznach.

Już bardziej wiarygodna jest przypowieść wspaniała jak anielski taniec,
o tym, jak stworzona została, przez przyjaciółki Jezusa, potrawa zwana "żydowski przekładaniec",
według recepty: "Jedno jajko, jedna maca, drugie jajko, druga maca", w ten czas kiedy Jezus wyposzczony, z pustyni powraca.

Jedyne łatwodostępne białko ludzkie,
które mogło być wiarygodną, bezkrwawą offjarą z samego siebie, czyli z boskiego ciałka,
akceptowalne do przełknięcia jako mięsko zbawiciela, we wspomnianym skrobiowym wyrobie piekarskim, to jego sperma zamiast z kurzego jajka.

Ooooooo!! "wtenczas" nie była by, to urojona religijna bajka.

Znajomy ministrant, syn kościelnego, nomen omen, z "Trąbek",
tych rodzinnych pieleszy posła Piłki,
twierdzi, że jak najbardziej,
ta ostatnia tradycja jest kultywowana na katolickich plebaniach, gdzie przygotowuje się kosztowne zapiekanki zwane opłatkami.

Nazwa opłatek wigili,gili,lejny, ponoć pochodzi od pieszczot genitalnych, ("Gili, gili, gili, zaraz się "zleje", więc niech się do dzieży z ciastem pochyli",
którymi księża pedofile obdarzają nieletnich ministrantów celem pozyskania ich młodego nasienia do nabożnie kleistego ciasta zagniecenia.

Jeszcze apropos słodkości doznań.
Jeśli uwzględnimy, że higiena osobista, zwłaszcza w miejscach intymnych, była zabroniona religijnym prawem,
to oczywistym staje się masturbacyjna geneza, katolickiego obyczaju przypisywania boskich doznań kojarzonych z rytuałem czystości owych miejsc zakazanych,
kiedy myjąc się od wielkiego święta, można było nareszcie dotknąć, pogłaskać, wyszorować, zwilżyć i namydlić t
cieślańskic.d. organoleptyka pańskiej skórki
Ciąg dalszy : organoleptyki
te wszystkie kuszące i wysoce erogonne zakończenia nerwowe łechtaczki, warg sromowych i okolic odbytu.

W kwestii słodyczy brania do buzi w imię woli bożej,
nie obędzie się bez usta'wicznego dylematu w drażliwej kwestii pt.:
"czy to obraza uczyć religijnych" praktycznych porad apropos prenatalnych aspektów delektowania opłatków wigilijnych.

Ale od czegóż jest światopogląd naukowy.
Prawiczki z podpuszczenia księżego, lamentują na spadek liczby efektywnych zapłodnień,
czyli zmniejszenie dochodów kościelnych ze ślubów, chrztów, komunii, bierzmowań,
oraz przytaczanego w mediach handlu nielegalnymi adopcjami porzuconych dzieci w ośrodkach prowadzonych przez zakonnice.

Tymczasem jakość nasienia, szybkość i ruchliwość plemników a tym samym ich wysoka bojowość w skutecznym atakowaniu damskiego jaja, zależy od zawartości cukru - glukozy, w płynie ejakulacyjnym.

Słodka sperma jest bardziej zarodowa od kwaśnej, która śledziem postnym jedzie.

Innymi słowy,
bez pouczenia,
w andrologicznej nieświadomości,
spada nam naturalny katolików przyrost narodowy,
bo nie wiedzą religijne ofermy,
jak bardzo ważne dla skuteczności katolickich demograficzno-rozpłodowych powinności,
jest wusta'wiczne i do ustne, zwane organoleptycznym,
testowanie przez katolickie współmałżonki inseminowanej spermy słodkości.

I niech Wam w Nowym Roku "matkabezbutów" w dzieciach wynagrodzi, bo w kaczogrodzie mają płacić po 5 od łebka.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365