>
Zatanawiam się, kto wymyślił opłatek i czym podpierał>
się przemycając go do zwyczajów KK? No bo przecież nie>
biblią? Organoleptyka pańskiej skórki.
Opłatek najprawdopodobniej wymyśliliśmy my, czyli komuniści,
znaczy tacy chłopcy z zalotnie wysuniętym czerwonymi językami,

biorący na klęczkach od księży, z ręki do buzi,
ciało Jerzusia, pardon, członka boskiego trójkąta,
w trakcie grzesznych uciech du**owych z kapłanami katolickimi, zwanych komunią.
Albowiem według polskich mediów, my komuniści wszystkiemu jesteśmy winni, działając pod natchnieniem Spirytusa z

bezalkoholowych....

reklam piwnych.
W wszystko to zaczęło się w czasach, kiedy mycie sie i kompiele były katolickim grzechem,
na chwałę pana i chorobotwórczych bakterii doświadczającą uciechę.
Notabene, ponoć oto mycie, pokłócił się z synem cieśli zamieniającym wodę w wino, czyścioszek Jan Chrzciciel.
Bo jakżesz słusznie głosił zbawiciel, że trzeba mieć chyba nie pokolei w dyni,
żeby ten swoisty zacier na wino i popitkę, marnować do oblucji na suchej pustyni.
Ale zacznijmy od podstaw.
Biblia, biblijny bóg i podstawy religi chrześcijańskiej to osiągnięcia cywilizacji semickiej.
Matka, łatwowierny ojciec i syn z atrakcyjnego genetycznie supersamca, byli bez wątpienia narodowości żydowskiej.
Niestety (dla większości ruchów religijnych Cesarstwa Rzymskiego, ale jakże fartownie dla chrześcijańskich zamiarów w temacie ruchu w religijnym biznesie),
ówczesne żydowskie autorytety religijne zaprzeczyły oryginalności boskiego cudzołóstwa.
Było to (przez kolejne dwa tysiące lat) przyczynkiem do mściwego cenzurowania żydowskich korzeni nowego odłamu religii, po przez wyrzynanie potomków starszych w wierze braci na wszelkie (znane miłosiernym chrześcijanom) możliwe sposoby.
Aby bardziej dokopać tym, którzy twierdzili, że mesjasz jeszcze nie przyszedł,
zabroniono Żydom czytać ich własnej świętej księgi
i dodatkowo obarczono ich winą za osądzenie
i uśmiercenie przez rzymską administrację czterdziestoletniego komunizującego rewolucjonisty -Jezusa.
Związki pomiędzy seksem, religią i polityką wydają się być ponadczasowe.
Tu był jednak jeden feler z "siedzącym po prawicy",
(opisywany przez KarlHainz Deschner'a w książce " Seksualizm w kościele katolickim"),
albowiem trudno było zaprzeczyć, że Jezus był "obrzezanym w okolicach przyrodzenia" z racji nacji, czyli etnicznego pochodzenia.
Dorobiono więc legendę ,
(w interesie wyciszenia onej konfuzji katolickich hagiografów zbawiciela), że założycielowi chrześcijańskiej religi musiał boski napletek odrosnąć,
" no bo jak katolicki syn boży może tak bez czapeczki na żołędzi, resztę wieczności spędzić ".
Pozostał jeszcze delikatny problem: "co zrobić z tym napletkiem", co to go rabin ekstrahował po urodzeniu boskiego Ben. K. Arta?
Katolicyzm, jako dochodowa religia typu "high profitable",
rzecz jasna, nie mógł popuścić takiej okazji biznesowej, niczym polski bramkarz, że się tak wyrażę, "między nogami".
Skutkiem powyższego, we wczesnym średniowieczu istniało co najmniej 400 miejsc świętych, do których pielgrzymowali religijni turyści,
by zobaczyć relikwię napletka pierworodnego, gwarantującego płodność pielgrzymom po złożeniu klechom odpowiedniej opłaty, ma się rozumieć .
W zwierzeniach licznych świętych kobiet roi się
od mnóstwa opisów, kiedy to,
doznająć słodkich rozkoszy mimowolnego orgazmu,
(generowanego bez wętpienia z niezaspokojenia seksualnego, w średniowiecznym obłędzie ślubów czystości)
nagle poczuły, że rozmiękczony śliną w ustach skrobiowy substytut bosko-ludzkiego ciała, zdawał się im rzeczywistym i żywym napletkiem zbawiciela.
Sprytni religijni cukiernicy, w oparciu o relacje owych katolickich mistyczek,
stworzyli z dodatkiem ziela marychu*any substytut owej boskiej słodkości jezusowego napletka, rozpływającego się w damskich ustach religijną rozkoszą mistycznej ekstazy,
sprzedawany na katolickich odpustach pod nazwą "PAŃSKA SKÓRKA".
Tu przestroga mała, dla opłatkowych miłośników konsumpcji skrobiowego substytutu ciała katolickiego pana boga:
Jeśli apodstołowie a później katolicy twierdzili, że skrobiowy substytyt żydowskiej macy to zbawiciela ciało, to pewnikiem ich do takiej konkluzji cosik pociągało.
Trudno przyjąć, że Jezus wykrajał sobie kawałki ciała celem karmienia swoich kompanów winnych,
albowiem postać jego chuda była niemożebnie i cokolwiek zniewieściała, co widać na wszystkich jego podobiznach.
Już bardziej wiarygodna jest przypowieść wspaniała jak anielski taniec,
o tym, jak stworzona została, przez przyjaciółki Jezusa, potrawa zwana "żydowski przekładaniec",
według recepty: "Jedno jajko, jedna maca, drugie jajko, druga maca", w ten czas kiedy Jezus wyposzczony, z pustyni powraca.
Jedyne łatwodostępne białko ludzkie,
które mogło być wiarygodną, bezkrwawą offjarą z samego siebie, czyli z boskiego ciałka,
akceptowalne do przełknięcia jako mięsko zbawiciela, we wspomnianym skrobiowym wyrobie piekarskim, to jego sperma zamiast z kurzego jajka.
Ooooooo!! "wtenczas" nie była by, to urojona religijna bajka.
Znajomy ministrant, syn kościelnego, nomen omen, z "Trąbek",
tych rodzinnych pieleszy posła Piłki,
twierdzi, że jak najbardziej,
ta ostatnia tradycja jest kultywowana na katolickich plebaniach, gdzie przygotowuje się kosztowne zapiekanki zwane opłatkami.
Nazwa opłatek wigili,gili,lejny, ponoć pochodzi od pieszczot genitalnych, ("Gili, gili, gili, zaraz się "zleje", więc niech się do dzieży z ciastem pochyli",
którymi księża pedofile obdarzają nieletnich ministrantów celem pozyskania ich młodego nasienia do nabożnie kleistego ciasta zagniecenia.
Jeszcze apropos słodkości doznań.
Jeśli uwzględnimy, że higiena osobista, zwłaszcza w miejscach intymnych, była zabroniona religijnym prawem,
to oczywistym staje się masturbacyjna geneza, katolickiego obyczaju przypisywania boskich doznań kojarzonych z rytuałem czystości owych miejsc zakazanych,
kiedy myjąc się od wielkiego święta, można było nareszcie dotknąć, pogłaskać, wyszorować, zwilżyć i namydlić t