To chyba nie tylko kwestia kościoła. Żyjemy w czasach rynku, dobro także stało się wartością rynkową, robimy coś, co uważa się za dobre by potem ogłosić/pokazać to światu, i zyskać na wartości. Jeżeli więc tak traktujemy dobro, to staje się ono "produktem" na rynku i oczywiście zaczyna się walka o to dobro, powoływane są różne organizacje dla czynienia tego dobra, ale każda stara się o wyłączność i większość z nich nie znosi konkurencji, którą zwalcza, no tak, jak choćby w przypadku kk, któremu Owsiak wszedł na dotychczasowe pole działania i co tu dużo nie mówić, robi to znacznie lepiej. Pomagasz komuś ktoś okazuje wdzięczność i to cieszy, przychodzi ktoś inny, pomaga nieco lepiej i stajesz się zazdrosny, bo wdzięczność nieco się rozwodniła, kiedy pomaga już setka ludzi w zasadzie nie dostrzegasz wdzięczności i wycofujesz się uważając, że tracisz niepotrzebnie czas. Rzecz jasna nie zawsze tak to wygląda, ale to dosyć typowa, ludzka przypadłość i nie tylko związana z kk.
|