Mnie natomiast zastanawia coś innego: owa "poszkodowana" była dyrektorem marketingu. Praca jak praca, ale trudno w niej zachować świętość: wszak marketing to z natury rzeczy gra klientem w piłkę kopaną. Czy to aby przy tak delikatnej kompleksji nie może spowodować u osoby niezwykle moralnej nadmiernego wydzielania soku żołądkowego, nawet pod nieobecność helicobactera pylori?
Choć - nie da się ukryć - mobing jest obrzydliwy w każdej postaci: nawet gdy prezes mobuje dyrektora. a lud prosty bije brawo.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|