 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-09-2004 09:18 | RavKo | Racjonalizm | Witam serdecznie Trafiłem na to stronę przez przypadek. Zacząłem ją przeglądać i ... po chwilowym zauroczeniu coraz mniej mi się podoba. Jestem agnostykiem i nie uczęszczam do kościoła. Niestety mam kontakt ze środowiskiem radia maryja, których poglądy są dla mnie co najmniej irytujące. Często wśród nich panuje przekonanie, że wszyscy chcą zniszczyć kościół, katolików polaków itd. itp. Były one dla mnie śmieszne i nie warte uwagi, jednak po zapoznaniu się z tym serwisem niestety odnoszę wrażenie, że są ludzie którzy dają im powód do takiego myślenia. Wstępne wrażenia to takie, że racjonalista to osoba, która "jedzie" na kościół ile się tylko da. Co więcej z faktu, że krytykuje kościół uważa się za co najmniej nadprzeciętnie inteligentną, jednocześnie publikując jakieś bzdury o radiodatowaniu (że obalił teorię itd.) Uważam się za osobę racjonalną, ale jest jedno co nas różni. Kościół może jest ważny w naszym kraju i należy go krytykować, ale nie dajmy się zwariować. Ilość wątków w których naśmiewacie się z kościoła jest naprawdę bardzo duża. Czy nie byłoby bardziej racjonalne gdybyście zajęli się innymi tematami? To już jest nudne. Podobnie jest z istnieniem boga. Racjonalne jest, że albo odrzucamy istnienie boga, bądź twierdzimy, że nie wiadomo czy on istnieje czy nie. Kilka wątków na ten temat jest na pewno potrzebnych, ale ich ilość powinna być raczej marginalna. Chciałbym tu poznać zdroworozsądkowe opinie na wiele różnych tematów. I można sobie poczytać wiele ciekawych rzeczy, ale dajcie sobie pokój z kościołem. Są ludzie którzy wierzą i chodzą do kościoła, ale co z tego? Niech sobie będą i niech wierzą. W związku z tym mam pytanie: czy racjonalizm=niechęć do kościoła, a reszta nieważna? Dlaczego nie ma tu komentarzy na temat najnowszych doniesień naukowych? Dlaczego w zakładce społeczeństwo i kraj znów znaczna większość tematów dotyczy kościoła? Czy nic więcej się nie dzieje na tym świecie? Jest tylko działalność kościoła i nic więcej? Proszę o wytłumaczenie mi bliżej czym jest racjonalizm i jak go odbieracie. Pozdrawiam P.S.Podobne mam wrażenia jeśli chodzi o pozaziemskie cywilizacje. Umieszczanie tych tematów w zakładce nauka jest co najmniej nadużyciem. Ja ETI w wielu przypadkach zrównuję z bogiem. Nie potrafimy czegoś wytłumaczyć wprawadzamy dodatkowy byt: boga bądź przybyszów z obcej planety, czy cokolwiek innego. Jednak wielu racjonalistów na tym forum przyjmuje jako pewnik istnienie ETI. Co jest grane? |
| Mariusz Agnosiewicz | >Trafiłem na to stronę przez przypadek. Zacząłem ją przeglądać i ... po chwilowym zauroczeniu coraz mniej mi się podoba.
Ale z Twoich uwag wynika, że krytykujesz tylko Forum Racjonalisty a nie Racjonalistę. To pewna różnica
>Wstępne wrażenia to takie, że racjonalista to osoba, która "jedzie" na kościół ile się tylko da.
Jeśli przeanalizujesz np. odsetek tekstów antyklerykalnych w stosunku do całości z ostatnich miesięcy przekonasz się, że co do Racjonalisty się mylisz. Na forum jest może inaczej, ale ten stan rzeczy jest w dużej mierze inspirowany przez samych katolików. Ja już pisałem, że mam nadzieję, iż także na forum dyskusje będą się różnicować. Każdego może znudzić ciągłe wałkowanie problemu kościoła i kwestii istnienia bądź nieistnienia boga. Problem wiary w Boga to kwestia uczuć i potrzeb psychicznych, więc nie ma potrzeby przesadnie się tym zajmować od strony rozumu.
>Co więcej z faktu, że krytykuje kościół uważa się za co najmniej nadprzeciętnie inteligentną
Przesadzasz
>jednocześnie publikując jakieś bzdury o radiodatowaniu (że obalił teorię itd.)
Czy wszystko co zostanie napisane na Forum Racjonalisty musi być napisane koniecznie przez racjonalistów?
>Chciałbym tu poznać zdroworozsądkowe opinie na wiele różnych tematów.
To zainicjuj coś, zamiast narzekać.
>W związku z tym mam pytanie: czy racjonalizm=niechęć do kościoła, a reszta nieważna?
Oczywiście nie.
>Dlaczego nie ma tu komentarzy na temat najnowszych doniesień naukowych?
W Racjonaliście jest dział Nowiny naukowe. Zachęcam także do komentarzy.
>Podobne mam wrażenia jeśli chodzi o pozaziemskie cywilizacje. Umieszczanie tych tematów w zakładce nauka jest co najmniej nadużyciem. Ja ETI w wielu przypadkach zrównuję z bogiem.
Mam dokładnie takie samo zdanie.
Pozdrawiam
|
|
 | | Teresa | >Problem wiary w Boga to kwestia uczuć i potrzeb psychicznych, więc nie ma potrzeby >przesadnie się tym zajmować od strony rozumu.
Jak to? Czy na pewno religia to kwestia uczuć i potrzeb psychicznych??
Chyba nie, bo co w takim wypadku miałyby znaczyć poniższe słowa:
"Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zROZUMieć, co jest wolą Pana." (Ef 5:17)?
Pozdrawiam!
P.S. Przy okazji kilka ciekawych myśli filozoficznych:
"Powierzchownie pojmujesz znaczenie swej drogi, jesli sądzisz, żeś ją utracił, bo nagle poczułeś w sobie chłód. To tylko godzina próby, dlatego odebrano ci jakąkolwiek pociechę."
"Rozważasz fakty .. starannie, na zimno. Ileż powodów, aby porzucić rozpoczete dzieło! - A niektóre z nich wydają sie nie do zbicia. Nie ulega wątpliwości, że masz rację. Ale ... racji nie masz!"
(J. Escriva, doktor filozofii)
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz | Mógłbym się z Tobą przekomarzać, np. podając kontrcytaty - z NT, które przekonują, że ichw wiara oparta jest nie na mądrości, lecz na elementach które sa marne według tego świata, w języku świeckim: na tym co głupie i marne, lecz przeduchowione. Mógłbym pokazywać inne płody wielebnego Escrivy od Opus Dei. Ale do tego musiałbym zejść na pewien poziom, infantylny poziom, do którego zniżać się nie bardzo dziś mam ochotę. Mówiąc inaczej: ja mówię o pewnej obiektywnej właściwości religii a ty mi podajesz jakieś cytaciki z biblii. To niezbyt mądry sposób polemizowania, jeśli w ogóle taki miałaś zamiar. Zdradzę Ci tajemnicę: próbując rozmawiać z kimś kto chrześcijaństwo traktuje w najlepszym razie jako błąd nie powinnaś używać argumentacji chrześcijaństwa. Tak sobie można rozawiać z innymi chrześcijanami, możecie sobie ustanawiać jaki charakter ma Wasza religia, kłócić się o to, szarpać, bić, ekumenizować itd, ale kiedy ateista mówi coś o religii, to jego nie interesuje perspektywa chrześcijańska postrzegania religii, lecz obiektywna, zakładając, że można do takiej docierać. Ergo: kiedy ja piszę, że wiara to kwestia uczuć i potrzeb psychicznych, to próbuj to zbijać za pomocą odwołania się do psychologii i nauki o człowieku, a nie na to, że w jakiejś książce żydowskiej o podejrzanym pochodzeniu napisano, że to nie tak. [Pomijam przy tym, że samą tę książkę niewłaściwie zrozumiałaś...] Wiem, że z tych słów przebija pewna irytacja, ale na litość boską, traktujmy się poważnie
|
|
| |  | | Teresa | W świetle odkryć z dziedziny psychologii nt inteligenji emocjonalnej zdolność do wspierania roznorodności perspektyw postrzegania jest wymieniona jako jedna z najbardziej pożądanych kompetencji. Rónorodność jest bowiem wdziana jako szansa i recepta na sukces, gdyż umożliwia pełniejszy rozwój i większą elastyczność. Natomiast niepotrzebne zwracanie uwagi na czyjąś przynależność do jakiejś grupy, może wywołac stereotypowe wyobrażenia o tej grupie (tzw. 'zagrożenie stereotypem').
Niewątpliwymi wartościami są też inne kompetencje (wg naszej perspektywy cnoty nadprzyrodzone) takie, jak optymizm i nadzieja, stałe doskonalenie się, wytrwałość, sumienność, zaangażowanie czy samokontrola. To właśnie te cechy z punktu widzenia psychologii decydują o sukcesie w życiu.
Te "kompentencje" z psychologii są jednak cały czas "niczym" wobec tego, do czego zaprasza i czego wymaga od nas wiara. Wg niej mamy zmierzać ku szczytom.
Mamy też Boga, który nieustannie wybacza ...
|
|
| | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Niewątpliwymi wartościami są też inne kompetencje (wg naszej perspektywy cnoty nadprzyrodzone) takie, jak optymizm i nadzieja, stałe doskonalenie się, wytrwałość, sumienność, zaangażowanie czy samokontrola. To właśnie te cechy z punktu widzenia psychologii decydują o sukcesie w życiu. Te "kompentencje" z psychologii są jednak cały czas "niczym" wobec tego, do czego zaprasza i czego wymaga od nas wiara.Czym jest TO, do czego zaprasza i czego wymaga wiara, przy KTÓRYM w/w zalety są "niczym"?
|
|
| | | |  | | Teresa | Dzieki za pytanie  . Wprost o Krolestwie Bozym jest napisane w Listach Apost w NT. Zachecam do lektury. Odpowiadajac nie moge nie przywolac ponizszych slow (przypowiesci): "(44) Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazl go pewien czlowiek i ukryl ponownie. Z radosci poszedl, sprzedal wszystko, co mial, i kupil te role. (45) Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukujacego pieknych perel. (46) Gdy znalazl jedna drogocenna perle, poszedl, sprzedal wszystko, co mial, i kupil ja. (47) Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniajacej ryby wszelkiego rodzaju. " (Mt13:44-47) Ja na uwiarygodnienie tych slow zrezygnowalam z tego, co najpiekniejsze tym swiecie (to, o czym zawsze marzylam). Taka rzecza jest milosc i jej owoce. To nie jest latwa decyzja, bo za bycie kochana wiekszosc plci pieknej dalaby sie pokroic (i ja tez nalezalam do tej grupy).Nie jestem siostra zakonna, chodze w miniowie i otacza mnie wielu wspanialych facetow. Wiem, ze jak bardzo dzieki mezczyznie kobieta moze czuc sie piekna. Ja podjelam taka decyzje zeby uwiarygodnic swoja wiare w to, ze na tym swiecie zycie sie nie konczy. Mimo, ze wymaga to ode mnie mestwa. pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Nie rozumiem dlaczego uważasz, że musiałaś zrezygnować z najpiękniejszej i najcenniejszej rzeczy, jaką jest miłość. Nie rozumiem dlaczego będąc osobą wierzącą odrzucasz to, do czego zachęca Jezus - do miłości. Moim zdaniem rezygnacja z miłości i ze wszystkiego, co ona daje człowiekowi jest zupełnym zaprzeczeniem swojego człowieczeństwa, a także stoi w sprzeczności do tego, czym powinna być w życiu człowieka religia. Nie wiem na czym oparłaś swoją decyzję, bo na pewno nie na Ewangelii i nie na zaleceniach KK. Znam kobietę, która spędziła w klasztorze kilka lat, bo uważała, że tam "będzie blisko Jezusa". Po tych kilku latach doszła do wniosku, że "bycie blisko Jezusa" zupełnie nijak się nie ma do bycia blisko zakonnic, księży, kościołów, ołtarzy itd. itp. Opuściła zakon, bo pobyt w nim przeszkadzał jej w realizowaniu się jako kochającej Jezusa. Za kilka tygodni ta kobieta wychodzi za mąż.
|
|
| | | | | |  | | Teresa | Super  . Ja tez znam taka swietna osobe, ktora przez pewien czas byla w zakonie, a teraz jest szczesliwa zona i mama trojki dzieci  . Ja w zadnym wypadku nie rezygnuje z milosci braterskiej. Wprost przeciwnie. Staram sie ja rozwiajac w maksymalnym stopniu  . Natomiast z milosci z mezczyzna (z malzenstwa) rezygnuje dla wyzszych celow. P.S. Czy ta kobieta wychodzi za maz za Ciebie??
|
|
| | | | | | |  | | Teresa | Jeszcze tylko dodam, ze mowiac o 'wyzszych celach' mialam na mysli to, ze moja wiara wrasta kiedy jestem sama.
Po drugie latwo byloby mna manipulowac, poniewaz ma tendencje do calkowitego skupiania sie na potencjalnym obiekcie uczuc. Juz przekonalam sie o tym, ze potrafie sie oddac czemus/komus tylko w sposob totalny. Pozostajac sama moge zrobic wiecej dobrego: moge myslec o wszystkich i robic postepy w bezinteresownosci, moge byc dyspozycyjna, nie jestem podatna na proby manipulacji.
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Powiem tak - dla mnie jesteś w sposób oczywisty obiektem manipulacji. Manipulacji, której skutkiem jest m.in. Twoja rezygnacja z miłości, z roli kochanki, żony, matki. Rezygnacji z roli stanowiącego o swym losie człowieka na rzecz narzędzia, które realizuje nie swoje cele. Oczywiście masz prawo się z tym nie zgodzić, ale dobrze by było, gdybyś zastanowiła się najpierw nad taką rzeczą - skąd się wzięła u Ciebie wiara w istnienie Boga. Gdy sobie odpowiesz na to pytanie, to jednocześnie będziesz wiedziała czy Twoja decyzja ma źródło w Tobie, czy na zewnątrz.
PS Co to wspomnianej przeze mnie pani - nie, ona nie wychodzi za mnie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Teresa | Drogi yeyes Sa rozne powolania (wlaczajac w to malzenstwo). Odnalezienie wlasciwego wymaga przede wszystkim uczciwosci wobec siebie samego jak i rozsadku oraz realizmu (jest to tez wyzwanie intelektualne  ), nie jest to tylko kwestia uczuc. Nie wiem czego doswiadczyla ta Pani, o ktorej wspomniales, ze doszla do wniosku, ze bycie blisko Jezusa ma sie nijak do bycia blisko zakonnic, księży, kościołów, ołtarzy itd. Moja znajoma byla w zakonie dwa lata. W jej przypadku wygladalo to tak, ze sprobowala zycia zakonnego zeby z czystym sumieniem powiedziec sobie (przekonac sie), ze Bog powolal ja jednak do czegos innego. Co do manipulacji, to przeciez ludzie oddawali zycie za wiare! Czy wg Ciebie oni byli zmanipulowani? Czy np. Maksymilian Kolbe byl zmanipulowany?? Ja bardzo wiele rzeczy zyskalam dzieki wierze - przede wszystkim wolnosc  . Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Teresa | Zrobilam literowke w Twoim nicku. To dlatego, ze kiedy pisze listy na tym forum to reka mi drzy ... z emocji  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Zrobilam literowke w Twoim nicku.Nie należę do tych, którzy z takiego powodu postanawiają się śmiertelnie obrazić i z miejsca zarzucają chamstwo - a są tu na forum i tacy, oj są!  > To dlatego, ze kiedy pisze listy na tym forum to reka mi drzy ... z emocji  Oby to były pozytywne emocje  Jeszcze lepiej, żeby były też konstruktywne 
|
|
| | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Co do manipulacji, to przeciez ludzie oddawali zycie za wiare! Czy wg Ciebie oni byli zmanipulowani?Ludzie robią przeróżne rzeczy pod wpływem przeróżnych motywacji. Są i tacy, którzy składają najcenniejszy dar, jakim jest własne życie na różnego rodzaju ołtarzach, pod różnego rodzaju sztandarami. Nie chcę tu zaczynać dyskusji na temat sensu takiego postępowania, natomiast powiem jedno: oddanie życia (dosłownie czy w przenośni) "za wiarę" nie wydaje mi się rozsądne. Już choćby z tego względu, że martwe osoby nic już dobrego dla świata, dla siebie, dla innych ludzi zrobić nie mogą. A tak na marginesie, w celu oceny sensowności samobójstwa "za wiarę" - co by było, gdyby każdy wierzący doszedł do wniosku, że musi się poświęcić?  Wracając do sedna - oczywiście, że ludzie oddający życie "za wiarę" są ofiarami manipulacji. W ogóle zostanie człowiekiem wierzącym w Boga jest efektem manipulacji innych ludzi - rodziny, znajomych, urzędników kościelnych, mediów itd. itp. Być może się mylę, ale jak dotąd nie spotkałem się z przypadkiem, aby ktoś sam z siebie doszedł do wiary w istnienie Boga. Wiara ta jest narzucana, a więc jest manipulacją. Powiesz może - "ale przecież są ludzie, którzy "sami z siebie" postanowili wierzyć w Boga." Otóż samo postanowienie może być osobistą decyzją, natomiast wszystko to, w co postanawia wierzyć ma swoje źródła na zewnątrz. Jeszcze trochę (sorry za chaos) o oddawaniu życia "za wiarę". W kodeksach karnych istnieją przepisy, które zabraniają i sankcjonują doprowadzanie człowieka do sytuacji, w której naruszone zostaje jego bezpieczeństwo, nie mówiąc o życiu. Nie wolno nikogo namawiać do odbierania sobie życia, ani nie wolno doprowadzać go do podjęcia decyzji o odebraniu sobie życia. > Czy np. Maksymilian Kolbe byl zmanipulowany??O ile mi wiadomo, to o. Kolbe nie poświęcił swego życia "za wiarę", ale oddał je, aby uratować życie innego człowieka. > Ja bardzo wiele rzeczy zyskalam dzieki wierze - przede wszystkim wolnoscO jakiej wolności mówisz?! Póki co odebrałaś sobie prawo do doznawania najpiękniejszej i najcenniejszej rzeczy jaka istnieje na tym świecie - miłości i związku dwojga kochających się ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Teresa |
Widzisz, u mnie milosc i bezinteresowne dobro (!) pojawily sie dopiero po moim uwierzeniu. Pewnie to Cie zaszokuje, ale cale dobro jakie jest we mnie nie jest "moje", to jest cos, co przyszlo z zewnatrz  razem z wiara. To, ze pisze na tym forum jest wynikiem mojej wiary. To, ze staram sie Ciebie zrozumiec jest wynikiem mojej wiary. To, ze chce sie zblizyc do prawdy jest wynikiem mojej wiary. To, ze staram sie byc dobra (choc inni sa zli) jest wynikiem mojej wiary. Wczesniej zanim uwierzylam bylam tak egoistyczna, ze nie zawracalabym sobie glowy problemami innych ludzi. Wtedy myslalam tylko o sobie i o spelnianiu swoich pozadan. Takze mowiac o wolnosci mowie o uwolnieniu z egoizmu i ze zla.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Szkoda, że oprócz wyznania wiary w wiarę  nie odniosłaś się do mojego postu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Naprawde bardzo chetnie odniose sie jeszcze do Twojego mail-a jesli chcesz. Ze wzgledu na glebie i zawilosc tematu jak i na to, ze teraz mam utrudniony dostep do Internetu zrobie to w sobote. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Naprawde bardzo chetnie odniose sie jeszcze do Twojego mail-a jesli chcesz.Gdybym nie chciał odpowiedzi na mój post, to bym nie pisał, że szkoda, iż jej nie otrzymałem, prawda?  > Ze wzgledu na glebie i zawilosc tematu jak i na to, ze teraz mam utrudniony dostep do Internetu zrobie to w sobote.OK.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Z przyjemnością spełniam Twoją prośbę. "Źródła wiary by Teresa" Stan wyjściowyByłam szczęśliwym dzieckiem. Jak coś zmalowałam to dostawałam za swoje, ale to miało sens. ZłoBardzo szybko skonstatowałam (już w pierwszych latach podstawówki), że świat jest zły i nie jest wcale sprawiedliwy. Niestety wybrałam sobie najgorszy z możliwych sposobów obrony polegającym na tym, że jeśli ktoś mnie krzywdzi to ja będę jeszcze sto razy gorsza. Nasiąknęłam nienawiścią tak, jak gąbka wodą. Chciałam być "sprytniejsza" od innych ludzi. W tamtym czasie, jeśli przypadkiem pojawiłam się w kościele to i tak nie słuchałam ani nie rozumiałam, o czym mowa. Lekcje religii traktowałam jak każdą inną lekcję. Jedyną rzeczą, jaką mi powiedziano w domu o Bogu to to, że przekonam się o Jego istnieniu po śmierci, kiedy wsadzi mnie do piekła, jeśli się nie poprawię. Tak w skrócie wyglądał mój stan duchowy aż do 18 roku życia. Źródła wiaryRzeczą, która niewątpliwie miała znaczenie, było cierpienie i choroba, kiedy miałam 14 lat, ponieważ właśnie zaczęły się moje modlitwy "na serio". Nie przypominały klepania formułek, tylko żywiołowe kłótnie. Już wtedy miałam własne przewrotne plany, z których nie zamierzałam rezygnować. Można udawać "nawróconego neofitę" przed ludźmi, ale nie przed Bogiem. Drugą rzeczą było przełomowe i nadprzyrodzone zdarzenie. Pewnego wieczoru, kiedy leżałam w łóżku próbując o niczym nie myśleć poczułam, że Ktoś jest na zewnątrz mnie. Wiedziałam, że ta Obecność, była zawsze, tylko teraz była bardziej intensywna. Wiedziałam, kto to był. Odebrałam takie słowa: "Otwórz się na mnie". Pierwszego wieczoru nie zgodziłam się otworzyć i nic się nie stało. Drugiego wieczoru powtórzyło się to samo i zgodziłam się. Poczułam/widziałam silną światłość, która mnie przeniknęła wprawiając w drganie przez parę minut. I to właściwe wszystko  . Po latach, kiedy trafiłam do Odnowy w Duch Św., dowiedziałam się, że to nazwa się "powaleniem Duchem Św.". Pod wpływem tego radosnego zdarzenia moja wiara, która wahała się w granicach 50(50% szans, że Bóg istnieje i 50% szans, że nie istnieje), zmieniła się w pewność i wiedzę, że On istnieje. Po drugie dałam sobie szansę, żeby poznać Go lepiej. Następnie były rekolekcje w 1989 roku w czasie których dosłownie "pałało mi serce". Bez wątpienia to, co było tam mówione, było zapisane w głębi mnie. Dużo radości i nadziei. Niestety jakiekolwiek próby zerwania z grzechem spaliły na panewce, ponieważ ja nawet "nie chciałam" z nim zerwać i nie potrafiłam "zechcieć". WyzwolenieDopiero około dwa lata później doznałam tyle szacunku i miłości od przypadkowego człowieka, że poczułam, że nie muszę i nie chcę już grzeszyć. Wreszcie wyraziłam chęć wyrzeczenia się zła. Jak tylko to się stało trafiła mi w ręce książeczka "Tajemnica szczęścia" św. Brygidy Szwedzkiej. Było w niej napisane, że jeśli ktokolwiek będzie odmawiał modlitwy w niej zawarte przez rok, to każda jego prośba zostanie spełniona. Połknęłam haczyk i może to śmiesznie brzmi, ale ja naprawdę w tą obietnice uwierzyłam. Po pierwszym przeczytaniu stał się cud. Zupełnie zmieniłam się (odnowiłam) i zmieniło się także moje myślenie. Przede wszystkim uwierzyłam w Krzyż, (co przedtem było dla awykonalne), ale co ważniejsze z mojego uwierzenia wypłynęły następujące rzeczy: - wyzwolenie ze zła (odzyskałam kontrolę nad sobą), - wyzwolenie z przesądów (nienawidzę horoskopów, bo one dzielą ludzi, wg niech jedni ludzie pasują do siebie a inni nie, itp., jeśli panuje Bóg, Dobro i Sprawiedliwość, to nie muszę się ich bać), - miłość bliźniego (znikły uprzedzenia do ras ludzi, przestałam patrzeć na mężczyzn tylko pod jednym kątem), - dar rozeznania (niezależność myślenia), - o niektórych rzeczach zaczęłam wiedzieć wcześniej niż się wydarzyły, - mądrość, której wcześniej mi brakowało. Nawet nie odmówiłam modlitw św. Brygidy przez rok, bo tak się zmieniłam, że zaczęło mi bardziej zależeć na tzw. Woli Bożej niż na swojej. Czas studiów upłynął mi w Odnowie w Duchu Św. Później miało miejsce jeszcze wiele różnych zdarzeń i prób wiary. Wiele braków było i jest jeszcze we mnie. Trzeba być jednak wzorem wzrostu a nie doskonałości  . WnioskiTo tyle o mnie bez wdawania się w szczegóły. Także ja już nie chcę być "mądra", (bo był czas, kiedy się za taką uważałam i co??). Wolę być "głupia" i naiwna.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Źródła wiary Rzeczą, która niewątpliwie miała znaczenie, było cierpienie i choroba, kiedy miałam 14 lat, ponieważ właśnie zaczęły się moje modlitwy "na serio". Nie przypominały klepania formułek, tylko żywiołowe kłótnie.To nie jest o źródle wiary, ale o zachowaniach towarzyszących szczególnej sytuacji, kiedy wiara już jest obecna - inaczej nie byłoby modlitw. Moim zdaniem klasyczna sytuacja: "jak trwoga, to do Boga". > Już wtedy miałam własne przewrotne plany, z których nie zamierzałam rezygnować. Można udawać "nawróconego neofitę" przed ludźmi, ale nie przed Bogiem.Nie wiadomo nic o tych planach, więc nie ma się jak to tego ustosunkować. > Drugą rzeczą było przełomowe i nadprzyrodzone zdarzenie. Pewnego wieczoru, kiedy leżałam w łóżku próbując o niczym nie myśleć poczułam, że Ktoś jest na zewnątrz mnie.Wtrącę się - skąd wiesz, że to było nadprzyrodzone zdarzenie? > Wiedziałam, że ta Obecność, była zawsze, tylko teraz była bardziej intensywna.Coś mi tu nie pasuje. "Zbuntowana" dziewczynka mająca problemy z prawidłowymi reakcjami na nieprzyjemne zdarzenia, najwyraźniej pozbawiona wsparcia wynikającego z przekazywania jej w domu podstaw norm etycznych, która dotąd o Bogu nic nie wie, nagle twierdzi, że "od zawsze" żyje z jakąś Obecnością wewnątrz. Patrząc na to chłodnym okiem można zaryzykować twierdzenie o problemach z psychiką większych niż tylko wynikających z braku podstaw moralnych. > Wiedziałam, kto to był.Skąd wiedziałaś? > Odebrałam takie słowa: "Otwórz się na mnie". Pierwszego wieczoru nie zgodziłam się otworzyć i nic się nie stało. Drugiego wieczoru powtórzyło się to samo i zgodziłam się. Poczułam/widziałam silną światłość, która mnie przeniknęła wprawiając w drganie przez parę minut.A może to był np. jakiś demon, hę? Wiesz, z rodzaju tych, które opętują ludzi, a potem trzeba odprawiać egzorcyzmy. Skąd wiesz, że to nie to? Albo skąd wiesz, że to nie schizofrenia? > I to właściwe wszystko . Po latach, kiedy trafiłam do Odnowy w Duch Św., dowiedziałam się, że to nazwa się "powaleniem Duchem Św.".Podoba mi się to wyrażenie  A może przekonanie, że tamto wydarzenie było "powaleniem" wzięło się PO fakcie? Może tylko Ci się wydaje, że wówczas widziałaś co to czy kto to ruszało się w Tobie, a tak naprawdę zasugerowano Ci coś później? Skąd wiesz, że nie? > Pod wpływem tego radosnego zdarzenia moja wiara, która wahała się w granicach 50(50% szans, że Bóg istnieje i 50% szans, że nie istnieje), zmieniła się w pewność i wiedzę, że On istnieje. Po drugie dałam sobie szansę, żeby poznać Go lepiej.O którym zdarzeniu mówisz - o tym w chorobie, czy o uzyskaniu wyjaśnień po latach? I nadal pytam - skąd wiesz co było powodem tamtego chorobowego wydarzenia? I jak z niego wynika istnienie Boga? (Istnienie, w które przecież wierzyłaś wcześniej skoro się modliłaś). > Następnie były rekolekcje w 1989 roku w czasie których dosłownie "pałało mi serce". Bez wątpienia to, co było tam mówione, było zapisane w głębi mnie. Dużo radości i nadziei.Fakt, są słowa i są ludzie, którzy potrafią używać odpowiednich słów w odpowiedniej sytuacji. Odpowiednich, czyli takich, które bez problemu każdy weźmie za swoje przemyślenia będąc w odpowiednim nastroju. Socjotechnika i/lub ewentualnie demagogia - prawda?  > Niestety jakiekolwiek próby zerwania z grzechem spaliły na panewce, ponieważ ja nawet "nie chciałam" z nim zerwać i nie potrafiłam "zechcieć".Czar chwili (rekolekcji) prysł, emocje opadły, nastąpiło wyjście z transu. Życie przypomniało o swoich problemach, które nie rozwiązują się same mimo zapadających w ucho recept i obietnic. Szkoda. > Wyzwolenie Dopiero około dwa lata później doznałam tyle szacunku i miłości od przypadkowego człowieka, że poczułam, że nie muszę i nie chcę już grzeszyć. Wreszcie wyraziłam chęć wyrzeczenia się zła.Szacunku i miłości, której zabrakło wtedy, gdy były potrzebne do prawidłowego ksztaltowania Twej osobowości - w dzieciństwie. > Jak tylko to się stało trafiła mi w ręce książeczka "Tajemnica szczęścia" św. Brygidy Szwedzkiej. Było w niej napisane, że jeśli ktokolwiek będzie odmawiał modlitwy w niej zawarte przez rok, to każda jego prośba zostanie spełniona. Połknęłam haczyk i może to śmiesznie brzmi, ale ja naprawdę w tą obietnice uwierzyłam.Ja nie mam takiego szczęścia. Rozsyłam każdego maila, w którym piszą, że jego rozesłanie do 400 osób w ciągu 20 sekund po otrzymaniu zapewni dobrobyt, a rozesłanie do 5 osób w ciągu tygodnia sprawi, że już nigdy nie otrzymam żadnego "łańcuszka szczęścia" i nic. Dobrobytu nie ma, łańcuszki ciągle przychodzą, chlip, chlip. > [...] Przede wszystkim uwierzyłam w KrzyżSorry, ale ja nie jestem "w temacie" - co to znaczy, że uwierzyłaś w Krzyż? > [...] ale co ważniejsze z mojego uwierzenia wypłynęły następujące rzeczy:[...] - wyzwolenie z przesądów (nienawidzę horoskopów, bo one dzielą ludzi, wg niech jedni ludzie pasują do siebie a inni nie, itp., jeśli panuje Bóg, Dobro i Sprawiedliwość, to nie muszę się ich bać), Jaką widzisz różnicę między sensem wiary w horoskopy i wiary w spełnienie każdego życzenia po jednorocznym modleniu się? > - miłość bliźniego (znikły uprzedzenia do ras ludzi, przestałam patrzeć na mężczyzn tylko pod jednym kątem),W ogóle przestałaś patrzeć pod kątem, który cechuje normalnie kobiety  > - dar rozeznania (niezależność myślenia),No cóż, skoro tak sądzisz... > - o niektórych rzeczach zaczęłam wiedzieć wcześniej niż się wydarzyły,Przewidywanie przyszłości - no, to już jest coś! > - mądrość, której wcześniej mi brakowało.Hmmm... > Nawet nie odmówiłam modlitw św. Brygidy przez rok, bo tak się zmieniłam, że zaczęło mi bardziej zależeć na tzw. Woli Bożej niż na swojej.To jeden z najgorszych przejawów wpływu religii na człowieka - dążenie do realizacji wyimaginowanych celów Boga zamiast swoich własnych. > Czas studiów upłynął mi w Odnowie w Duchu Św. Później miało miejsce jeszcze wiele różnych zdarzeń i prób wiary. Wiele braków było i jest jeszcze we mnie. Tr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | ciąg dalszy:> Czas studiów upłynął mi w Odnowie w Duchu Św. Później miało miejsce jeszcze wiele różnych zdarzeń i prób wiary. Wiele braków było i jest jeszcze we mnie. Trzeba być jednak wzorem wzrostu a nie doskonałości .Źle czy bezsensownie ukierunkowany rozwój jest gorszy niż stagnacja. > Także ja już nie chcę być "mądra", (bo był czas, kiedy się za taką uważałam i co??). Wolę być "głupia" i naiwna.Ja jednak wolę odwrotnie  Mam nadzieję, że moje komentarze nie wywołają u Ciebie chęci obrażenia się na mnie. Nie miałem zamiaru Cię obrażać, chciałem jedynie spróbować Ci pokazać, że wszystko, co uważasz za rzeczy niezwykłe wywołujące Twoją wiarę można spróbować wyjaśnić bez uciekania się do zjawisk nadprzyrodzonych. Nawet gdy coś jest trudno wyjaśnić, to jeszcze nie oznacza, że nie ma wyjaśnienia na gruncie racjonalnym. Tłumaczenia z odwołaniem do zjawisk nadprzyrodzonych oznaczają w gruncie rzeczy pychę - przekonanie, że ma się na wszystko odpowiedź. Obawiam się, że Twoje przystąpienie do sekty nie oznacza rozwiązania problemów, z którymi się borykasz od dzieciństwa. Obawiam się też, że samej nie uda Ci się wyrwać stamtąd - ci ludzie doskonale zdawali sobie sprawę z Twojego stanu, gdy Cię werbowali - z Twego opisu jasno wynika, że byłaś "podręcznikowym" przykładem ofiary sekty. No ale cóż - nie należy tracić nadziei.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Drogi Jeyes, Jest mi smutno, bo gdybyś naprawdę życzył mi dobrze, to przede wszystkim ucieszyłbyś się z tego, że mimo, że kiedyś w ogóle nie stosowałam zasad etycznych, to teraz stosuję je od lat. Do tego stopnia, że jestem w stanie dla nich coś poświecić (co nie o każdym można powiedzieć).  P.S. Dodam jeszcze, rekolekcje, o których wspomniałam, prowadził nie bylo, kto tylko o. Dominikanie. To byli pierwsi ludzie, z którymi się zetknęłam, którzy stosowali radykalizm ewangeliczny nie tylko w teorii, ale i w praktyce, (którzy żyli tym, co głosili). Dlatego byli dla mnie tak przekonywujący. Ten przypadkowy człowiek, który zrobił dla mnie tak wiele (wypełnił brak dzieciństwa), to był ateista i doktor matematyki. Chce podkreślić to, że jednak decydującym zdarzeniem, które mnie odrodziło (oraz spowodowało mój powrót na łono KK) było "nowe narodzenie" (powtórne narodzenie) tak się w naszym języku to, co mi się wydarzyło po przeczytaniu "Tajemnicy szczęścia". Czy z tego wynika, że św. Brygida z zaświatów zgarnęła mnie do sekty???  Wiara w Krzyż uwalnia nas z niewoli grzechu i zwraca wolność do wyboru dobra i zła. Czuję niewysłowioną wdzięczność za Krzyż.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Drogi Jeyes, Jest mi smutno, bo gdybyś naprawdę życzył mi dobrzeA gdzie ja napisałem, że dobrze Ci życzę?!  > mimo, że kiedyś w ogóle nie stosowałam zasad etycznych, to teraz stosuję je od lat. Do tego stopnia, że jestem w stanie dla nich coś poświecić (co nie o każdym można powiedzieć)."Kosztem" stosowania się do zasad moralnych są albo utracone korzyści, albo zgryz wywołany koniecznością wyboru między dwiema zasadami np. między solidarnością a odpowiedzialnością. Baaardzo rzadko prowadzenie moralnego życia obywa się bez utraty korzyści (pieniądze, władza, awans, lepszy partner/partnerka itd. itd.), więc sorry, ale Twoja gotowość do "poświęcania czegoś" nie jest niczym wyjątkowym, jest regułą. > [...] Dominikanie [...] którzy żyli tym, co głosili. Dlatego byli dla mnie tak przekonywujący.Zupełnie nie wiadomo o jakie przekonanie chodzi. Przekonałaś się, że nie ma rozbieżności między tym co mówią, a tym co robią? Czy przekonałaś się, że to co mówią musi być prawdą skoro żyją tak, iż widać, że sami wierzą w to co mówią? > Ten przypadkowy człowiek, który zrobił dla mnie tak wiele (wypełnił brak dzieciństwa), to był ateista i doktor matematyki.No proszę, a mówią, że nie ma naukowców ateistów  > Chce podkreślić to, że jednak decydującym zdarzeniem, które mnie odrodziło (oraz spowodowało mój powrót na łono KK) było "nowe narodzenie" (powtórne narodzenie) tak się w naszym języku to, co mi się wydarzyło po przeczytaniu "Tajemnicy szczęścia".Ekhmmm... przyczyną Twego odrodzenia było Twoje powtórne narodzenie... Mocno to brzmi jak masło maślane, a przypomina mi podobne stwierdzenia typu: "Przyczyną mego uwierzenia w Boga było to, że Bóg pozwolił mi w siebie uwierzyć"... > Czy z tego wynika, że św. Brygida z zaświatów zgarnęła mnie do sekty???  Słyszałem, że to członkowie sekty prowadzą do niej nabór, ale może w Twoim przypadku było jakoś inaczej. > Wiara w Krzyż uwalnia nas z niewoli grzechu i zwraca wolność do wyboru dobra i zła. Czuję niewysłowioną wdzięczność za Krzyż.Nadal nie wiadomo co to znaczy "wiara w Krzyż" - napisałaś jedynie czym to coś wedle Ciebie skutkuje. Nie rozumiem także wyrażenia "wdzięczność za Krzyż".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Jeyes, myślę, że nie jesteś w stanie pojąć rzeczy, które chcę Ci przekazać, ponieważ odwołuję się do sfery duchowej  . Jesli naprawdę chcesz poznać ta sferę musisz otworzyć się na działanie Ducha (nawrócić się). Nie widzę innej możliwości...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Zadaję proste pytania (jak sądzę) i nie widzę powodu, żeby nie dało się na nie odpowiedzieć. Jeśli natomiast nie da się odpowiedzieć, to znaczy, że albo nie da się czegoś wyrazić słowami, czyli sama nie wiesz o czym piszesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa |
To ja powiem na to tak: Odpowiem na wszystkie Twoje pytania, jeśli Ty mi odpowiesz na moje pytania, jakie zadałam w wątku pt. "Rozum". Co Ty na to?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | A ja na to: nie to nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Tak myślałam  . Mówiąc serio mam wyrzuty sumienia, że tak Ci wcześniej napisałam.  O chodzi z tym Krzyzem, którego wartości nie jestem w stanie pojąć, ale z niej korzystam? Pokrótce wygląda to tak, że na krzyżu Bóg wydał swego Syna na śmierć, żeby moc wybaczyć nam nasze winy. Niestety za grzech trzeba zapłacić. Krzyż jest zadośćuczynieniem Sprawiedliwości Boga. Przez Krzyż jesteśmy więc usprawieliwieni. Żeby skorzystać z tego usprawieliwienia trzeba tylko uwierzyć! Fakt ten musimy przyjąc wiarą. Bóg sam wydał się na śmierć, żeby móc nam wybaczac. Jesli jeden człowiek (Adam w raju) doprowadził do klęski, tak drugi człowiek Syn Boży odwrócił tę sytuację. ("Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni" (1Kor15,22)) Przez Krzyż została pokonana też śmierć, bo wg ST było karą za grzech była bowiem śmierć. Przez Krzyż został też pokonany szatan i jego dziela, nie przypuszczał bowiem, że Bóg odda swego Syna calkowicie w rece mocy zła, że az do tego stopnia nas kocha. Szatan przez klęskę Adama zdobył bowiem w jakiś tajemniczy sposób kontrolę na światem. To chyba tyle. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Bóg dał człowiekowi wolną wolę, czyli możliwość wyboru. Człowiek skorzystał z boskiego daru... i Bóg mu wlepił mandacik - grzech pierworodny - w wyskości nieznanej. W każdym razie miliardy ludzi w każdym kolejnym pokoleniu miało odtąd cierpieć, ot taki żarcik Boga.
Potem Bóg wymyślił chrzest, który kasuje grzech pierworodny. Super! Tylko że chrzest jest jak kasacja wyroku bez uwolnienia skazanego - ochrzczony czy nie ochrzczony - obaj nadal siedzą w więzieniu - cierpienia. Mijały wieki i jakoś tak nudno było Bogu. Wymyślił więc, że zabije swego syna. A co tam, Bóg jest wszechmocny. Synowi Boga nie bardzo się to podobało, bo z natury nie był masochistą, więc postanowił negocjować z tatą. Mówi: "OK, dam się zabić, ale niech to ma jakiś sens!" Tata Bóg pomyślał przez chwilę, aż w końcu rzecze: "Dobra synu, zrobimy tak - ty swoją śmiercią zmażesz grzechy ludzi." Zdziwił się syn lekko: "Tatek, przecież każdy ochrzczony nie ma już grzechu pierworodnego w sobie, więc o co tu biega?" Bóg ojciec nie dał się wciągnąc w dyskusję na ten temat tylko szybko ripostował: "Ha! Zapominasz synu o tych nie ochrzczonych! Twoja śmierć zmaże ich grzech, jarzysz?" Syn już był gotów to kupić, ale przypomniał sobie z kim w końcu rozmawia i zagadał: "Eeee... tato, przecież to nie ma sensu - ja jestem nieśmiertelny, więc moja smierć będzie fikcją - sam siebie chcesz oszukać? A poza tym - masz te swoje boskie atrybuty - skorzystaj z wszechmocy i miłości nieskoczonej i daruj grzech tym nie ochrzczonym, co to cię będzie kosztować?" Na te słowa Bóg nie miał rozsądnego argumentu, ale faktycznie skorzystał ze swojej wszechmocy - piorunem wysłał Ducha Świętego, żeby zapłodnił jakąś dziewicę, a gdy to się dokonało, to przy pomocy boskiej, błyskawicznej inżynierii genetycznej umieścił swego synka mądralę w zapłodnionym jajeczku. "Chciałeś wszechmocy, to ją masz" - mruknął pod nosem tata Bóg i poszedł na próbę chóru anielskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Też odeszliśmy od tematu, ale odpowiadam. Zgadzam się. Bóg stworzył świat jako doskonałą calość. Stworzył tez człowieka, którego obdarzył wolnością wyboru. Adam był przeznaczony na króla ziemi, był obdarzony umysłem, duszą i miał pełną swobodę w posługiwaniu się nimi. I Adama dokonał wyboru. NIe można winić za to Boga. Wina obciąża wyłacznie Adama i Ewę, którym dana była możliwośc wyboru i którzy woleli słuchać kłamst kusiciela niż prawd Boga: "Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, (3) tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! "(Ks. Rodzaju 3:2-4) Zanim powiemy o Bogu że jest niesprawiedliwy i nierozsądny, gdyz pozwala na to, ze grzech ogarnia swiat trzeba spojrzec na sprawe uwazniej. Bog zeslałam Swego Syna żeby Ten doświadczył tych samych pokus co Adam i Ewa i by je pokonał. Szatan proponował Jezusowi władze i chwałę jeśli zaprze się Boga tak, jak proponował to Adamowi przez Ewę. Jeyes, coś pomieszałeś, chrzest w Duchu Św. miał miejsce dopiero po Krzyżu i jest jedną z korzysci jakie płyną z Krzyża. Mam nadzieję, że choś trochę rozwiałam Twoje wątpliwości. Codziennie każdy z nas doświadcza takich samych prób jak Adam i Ewa w raju.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Bóg stworzył świat jako doskonałą calość. Stworzył tez człowieka, którego obdarzył wolnością wyboru. Adam był przeznaczony na króla ziemi, był obdarzony umysłem, duszą i miał pełną swobodę w posługiwaniu się nimi. I Adama dokonał wyboru. >NIe można winić za to Boga. Wina obciąża wyłacznie Adama i Ewę, którym dana była możliwośc wyboru i którzy woleli słuchać kłamst kusiciela niż prawd Boga: Przede wszystkim - przyznam, że Twoje przekonanie o realności Raju, faceta ulepionego z gliny, kobiety wystruganej z żebra tegoż faceta i węża gadającego ludzkim głosem jest niezwykle zaskakujące swym archaizmem. To tak, jakbym ja uważał, że bajki poznane w dzieciństwie opisują dosłownie prawdziwe wydarzenia. Ale co tam, może wiara w bajki ma jakieś pozytywne strony dla wierzącego, nawet gdy nie jest już dzieckiem. A propos do doskonałości stworzenia i bezrefleksyjnego przejścia do porządku dziennego nad - bądź co bądź - wszechwiedzą i wszechmiłsocią Boga: wiedział o przyszłych losach człowieka - jeśli nie na podstawie swej wszechwiedzy, to na podstawie doświadczenia - przecież dokładnie ta sama historia "buntu" dotyczy poprzedniego eksperymentu twórczego - aniołów. Mówienie zatem o braku winy Boga jest absurdem.
>Zanim powiemy o Bogu że jest niesprawiedliwy i nierozsądny, gdyz pozwala na to, ze grzech ogarnia swiat trzeba spojrzec na sprawe uwazniej. Bog zeslałam Swego Syna żeby Ten doświadczył tych samych pokus co Adam i Ewa i by je pokonał. Szatan proponował Jezusowi władze i chwałę jeśli zaprze się Boga tak, jak proponował to Adamowi przez Ewę. Bóg jest nie tylko niesprawiedliwy i nierozsądny, Bóg jest psychopatycznym sadystą. Robi sobie plany, których głównym motywem jest skazywanie swoich - podobno ukochanych dzieci, nie wyłączając Jezusa - na cierpienia. Męka i śmierć Jezusa ma sprawić, że skorzystanie przez człowieka z wolnej woli, danej mu przez Boga zostanie odkupione w oczach psychopatycznego Prawodawcy. Bóg zamordował własnego syna zgodnie ze swoim planem, aby dać się przebłagać za skorzystanie przez człowieka z możliwości, jaką ten sam Bóg człowiekowi dał - wyboru. >Jeyes, coś pomieszałeś, chrzest w Duchu Św. miał miejsce dopiero po Krzyżu i jest jedną z korzysci jakie płyną z Krzyża. Nie jestem specjalistą od teologicznej sofistyki i nie posiadam zdolności interpretacji Biblii w dowolny sposób zapewniający, że aktualne regulaminy kościelno-religijne zawsze dadzą się "udowodnić", więc jako prosty człowieczyna zapytam - w jakim duchu chrzcił Jan Chrzciciel?
>Mam nadzieję, że choś trochę rozwiałam Twoje wątpliwości. Chyba żartujesz? Może Ty faktycznie nie widzisz nierozwiązywalnych paradoksów związanych z religią chrześcijańską, albo za ich rozwiązanie wystarcza Ci stwierdzenie, że Bóg jest niewinny, bo jest dobry. Dla mnie i nie tylko opowieści biblijne oraz postulaty wszystkich "wszech" Boga są absurdem.
>Codziennie każdy z nas doświadcza takich samych prób jak Adam i Ewa w raju. Mylisz się. Codziennie każdy z nas doświadcza skutków kary, jaką na niezliczone pokolenia ludzie nałożył psychol - Bóg.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Bóg stworzył świat jako doskonałą calość. Stworzył tez człowieka, którego obdarzył wolnością wyboru. Adam był przeznaczony na króla ziemi, był obdarzony umysłem, duszą i miał pełną swobodę w posługiwaniu się nimi. I Adama dokonał wyboru. NIe można winić za to Boga. Wina obciąża wyłacznie Adama i Ewę, którym dana była możliwośc wyboru i którzy woleli słuchać kłamst kusiciela niż prawd Boga: Przede wszystkim - przyznam, że Twoje przekonanie o realności Raju, faceta ulepionego z gliny, kobiety wystruganej z żebra tegoż faceta i węża gadającego ludzkim głosem jest niezwykle zaskakujące swym archaizmem. To tak, jakbym ja uważał, że bajki poznane w dzieciństwie opisują dosłownie prawdziwe wydarzenia. Ale co tam, może wiara w bajki ma jakieś pozytywne strony dla wierzącego, nawet gdy nie jest już dzieckiem. A propos do doskonałości stworzenia i bezrefleksyjnego przejścia do porządku dziennego nad - bądź co bądź - wszechwiedzą i wszechmiłością Boga: wiedział o przyszłych losach człowieka - jeśli nie na podstawie swej wszechwiedzy, to na podstawie doświadczenia - przecież dokładnie ta sama historia "buntu" dotyczy poprzedniego eksperymentu twórczego - aniołów. Mówienie zatem o braku winy Boga jest absurdem.
>Zanim powiemy o Bogu że jest niesprawiedliwy i nierozsądny, gdyz pozwala na to, ze grzech ogarnia swiat trzeba spojrzec na sprawe uwazniej. Bog zeslałam Swego Syna żeby Ten doświadczył tych samych pokus co Adam i Ewa i by je pokonał. Szatan proponował Jezusowi władze i chwałę jeśli zaprze się Boga tak, jak proponował to Adamowi przez Ewę. Bóg jest nie tylko niesprawiedliwy i nierozsądny, Bóg jest psychopatycznym sadystą. Robi sobie plany, których głównym motywem jest skazywanie swoich - podobno ukochanych dzieci, nie wyłączając Jezusa - na cierpienia. Męka i śmierć Jezusa ma sprawić, że skorzystanie przez człowieka z wolnej woli, danej mu przez Boga zostanie odkupione w oczach psychopatycznego Prawodawcy. Bóg zamordował własnego syna zgodnie ze swoim planem, aby dać się przebłagać za skorzystanie przez człowieka z możliwości, jaką ten sam Bóg człowiekowi dał - wyboru.
>Jeyes, coś pomieszałeś, chrzest w Duchu Św. miał miejsce dopiero po Krzyżu i jest jedną z korzysci jakie płyną z Krzyża. Nie jestem specjalistą od teologicznej sofistyki i nie posiadam zdolności interpretacji Biblii w dowolny sposób zapewniający, że aktualne regulaminy kościelno-religijne zawsze dadzą się "udowodnić", więc jako prosty człowieczyna zapytam - w jakim duchu chrzcił Jan Chrzciciel?
>Mam nadzieję, że choś trochę rozwiałam Twoje wątpliwości. Chyba żartujesz? Może Ty faktycznie nie widzisz nierozwiązywalnych paradoksów związanych z religią chrześcijańską, albo za ich rozwiązanie wystarcza Ci stwierdzenie, że Bóg jest niewinny, bo jest dobry. Dla mnie i nie tylko opowieści biblijne oraz postulaty wszystkich "wszech" Boga są absurdem.
>Codziennie każdy z nas doświadcza takich samych prób jak Adam i Ewa w raju. Mylisz się. Codziennie każdy z nas doświadcza skutków kary, jaką na niezliczone pokolenia ludzkie nałożył psychol - Bóg.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | To spróbuję wyjaśnić o co mi chodzi jeszcze inaczej. Zobacz Jeyes co mówi wąż: "On to rzekł do niewiasty: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? (2) Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, (3) tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. (4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! " (Ks. Rodzaju 3:1-4) Zobacz on de facto nakłania Ewę i Adama, żeby sami sobie zdefiniowali co jest dobre a co złe. Bóg tego zabronił, ponieważ dobro i zło nie podglegają umowie, bo to nie my o tym decydujemy co jest dobre a co złe. Drzewo po środku ogródu właśnie to symbolizuje , bo jest to drzewo poznania dobra i zła. Natomiast Ty Jeyes wyraźnie chcesz, żeby Adam i Ewa nie mieli możności wyboru dobra i zła. Czy z tego wynika, że wolisz być zaprogramowanym automatem a nie człowiekiem?? Jeśli masz ochotę ze mna pogadać to możesz napisać: lp.po@tuo_mt.  Albo założ nowy wątek, jeśli wolisz rozmawiać na forum. Pozdrawiam.
|
|
| Żniwiarz (103 punktów) | >Dlaczego w >zakładce społeczeństwo i kraj znów znaczna większość >tematów dotyczy kościoła? Czy nic więcej się nie dzieje na >tym świecie? Jest tylko działalność kościoła i nic więcej? >Proszę o wytłumaczenie mi bliżej czym jest racjonalizm i >jak go odbieracie. > Pozdrawiam
Drogi Ravko irytuje Cię radio maryja? Podobno tak. Co jeszcze? Tylko to? Czy jeszcze dopniesz bazylikę w Licheniu? Też? A może coś z własnego podwórka? Jak się zapatruje na to nasz oburzony racjonalista? Jak odbiera jego agnostyczne ego pewne fakty? Jeśli czujesz polską nutę za granicą to może wesprzesz chłopaków w Iraku? Skoro chcesz więcej tego co dzieje się na świecie włącz telewizor i popatrz na co idą wysiłki cywilizacji i ogromne pieniądze, które podniosłyby jakość życia na Ziemii o stopień w nieistniejącej skali, wiesz na co? Na islamski dom publiczny, żeby nie użyć słowa na B. Chcesz by świat skupił się na tym czego pragniesz? Daj nam na to sposób!
|
|
 | | Koszałkowski (5 punktów) |
> Drogi Ravko irytuje Cię radio maryja? Podobno tak. Co jeszcze? Tylko to? Czy jeszcze dopniesz bazylikę w Licheniu? Też? A może coś z własnego podwórka? Jak się zapatruje na to nasz oburzony racjonalista?Nie, napewno nie jestem oburzony. Świat się akceptuje jakim jest albo się go probuje zmienić. Pogniewanie się ze światem jest dowodem na niedojrzałość. Tak czy nie? > Jak odbiera jego agnostyczne ego pewne fakty? Jeśli czujesz polską nutę za granicą to może wesprzesz chłopaków w Iraku? Skoro chcesz więcej tego co dzieje się na świecie włącz telewizor i popatrz na co idą wysiłki cywilizacji i ogromne pieniądze,Forum nie jest zamiennikiem TV, ale zawsze może mnie pan odesłać na inne forum, bądź na grupy dyskusyjne. > które podniosłyby jakość życia na Ziemii o stopień w nieistniejącej skali, wiesz na co? Na islamski dom publiczny, żeby nie użyć słowa na B."RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia(...)" (cytat ze strony głównej) > Chcesz by świat skupił się na tym czego pragniesz? Daj nam na to sposób!Nie próbuje zająć świata moimi zachciankami czy pragnieniami (i nigdzie tak nie napisałem). Krytykuję tylko fakt nadmiernego zainteresowania jednym tematem. Wracając do w/w cytatu odnoszę wrażenie, że dla forumowiczów: 1. racjonalny obraz świata = obraz kościoła 1. absurdy, przesądy itd. = religia Natomiast ja zamiast równoważności wstawiam tam symbol zawierania (prawa strona zawiera się w lewej). Chciałbym się więc dowiedzieć, czy forumowicze stawiają tam znak równości, czy po prostu ignorują resztę spraw. Znalazłem tu wiele ciekawych postów, których poziom znacznie przewyższa średnią w polskim internecie. Jednak nie rozumiem dlaczego tak wiele energii marnujecie na kościół. P.S. Do Mariusza Agnosiewicza: Tak, krytykuję forum. Nawet forma 1. zdania sugeruje mi, że na początku było tam "forum" zamiast "stronę"
|
|
| | |  | | Ewusia (100 punktów) | No tak mnie skopiwoać Jeyes, naprawdę...
|
|
| | |  | | Jakub Dudziński | A wszystko zaczęło się od niewinnego stwierdzenia "Biblia się myli..." lub coś w ten deseń. Jedni nie przekonają drugich, ani na odwrót. Polemizować można, ale dlaczego tylko jedna strona czuje się w tej dyskusji znieważona, zelżona i najogólniej mówiąc obrażona???
pozdrawiam
Kuba
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|