 |
Biblia w interpretacji :) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-12-2004 08:16 | Tęcza (21 punktów) | Biblia w interpretacji :) | Pani Laura Schlesinger jest slynna amerykanska dziennikarka, ktora udziela rad w swoim programie radiowym. Jakis czas temu Laura stwierdzila, ze homoseksualizm wedlug Biblii (III Ksiega Mojzeszowa 18, 22) jest ohyda i w zadnym wypadku nie moze byc tolerowany. Oto list wyslany do Pani Laury przez sluchacza: Szanowna Pani Schlesinger, pisze, zeby Pani podziekowac za ksztalcaca prace o prawie Boga. Naprawde, wiele sie nauczylem dzieki Pani programowi i staralem sie dzielic ta wiedza z jak najwieksza liczba osob. Teraz, kiedy ktos probuje bronic homoseksualnego stylu zycia, po prostu przypominam mu, ze w trzeciej Ksiedze Mojzeszowej mowi sie, ze jest ohyda. Koniec dyskusji. Jednak potrzebuje Pani rady w sprawie innych odrebnych przepisow i ich stosowania. Chcialbym sprzedac swoja corke jako niewolnice, wg Exodus 21,7: jaka cene zasugerowalaby mi Pani? Kiedy na oltarzu spalam byka w ofierze, wiem z Pisma Swietego (III Ksiega Mojzeszowa 1, 9), ze to powoduje bardzo przyjemny dla Boga zapach. Problem jednak pojawia sie z sasiadami: ci okropni bezboznicy twierdza, ze zapach nie jest przyjemny. Czyzbym mial ich bic za to? Wiem, ze moge miec stosunki z kobieta tylko wtedy, kiedy nie ma okresu (III Ksiega Mojzeszowa 15, 19-24). Jak moge partnerke o to zapytac? Wiele kobiet sie obraza. III Ksiega Mojzeszowa w wierszach 25-44 twierdzi, ze moge posiadac niewolnikow obydwu plci, pod warunkiem, ze zostali zakupieni w obcym kraju. Moj kumpel mowi, ze to mozna zrobic tylko z Filipinczykami, a nie z Francuzami. Moze mi Pani to wyjasnic? Dlaczego nie moge posiadac francuskich niewolnikow? Moj sasiad uparl sie, zeby pracowac w sobote. Exodus 35,2 mowi jasno, ze trzeba go usmiercic. Czy jestem moralnie zobowiazany zabic go osobiscie? Moj przyjaciel jest przekonany, ze choc jedzenie skorupiakow jest uwazane za ohyde (III Ksiega Mojzeszowa 11,10), jest mniej ohydne niz homoseksualizm. Wcale sie z tym nie zgadzam. Moze Pani nam wyjasnic te sprawe? Jeszcze III Ksiega Mojzeszowa 21,20 zakazuje zblizac sie do oltarza Boga tym, ktorzy maja wade wzrokowa. Musze faktycznie przyznac, ze nosze okulary do czytania... jest moze jakies inne wyjscie w tej kwestii? Wielu moich znajomych mezczyzn ma zwyczaj golic sobie wlosy na glowie, takze w okolicach skroni, pomimo tego, ze jest to otwarcie zakazane przez Biblie (III Ksiega Mojzeszowa 19, 27). W jaki sposob musza byc usmierceni? Jeszcze w III Ksiedze Mojzeszowej 11, 6 mowi sie, ze jak sie dotyka skory martwej swini jest sie nieczystym. Zatem, zeby grac w pilke musze zalozyc rekawiczki? Moj wujek ma gospodarstwo rolne. Naruszyl III Ksiege Mojzeszowa 19, 19, bo posadzil dwa gatunki warzyw na tym samym polu. Jego zona naruszyla ten sam ustep dlatego, ze zazwyczaj zaklada ubrania z roznych materialow (bawelna, akryl). To nie wszystko: moj wujek klnie jak szewc. Jest naprawde konieczne, zebym fatygowal sie i zbieral wszystkich mieszkancow osady, zeby ich ukamieniowac wedlug Biblii? A moze moglbym po prostu spalic ich w trakcie snu, jak sympatycznie sugeruje III Ksiega Mojzeszowa 20, 14 dla osob, ktore wspolzyja z krewnymi? Wiem, ze Pani uwaznie studiowala powyzsze tematy, wiec jestem pewien, ze latwo Pani odpowie na moje proste pytania. Przy okazji jeszcze raz serdecznie Pani dziekuje za to, ze przypomniala nam wszystkim, ze Slowo Boga jest wieczne i niezmienne. Z uszanowaniem, Oddany wielbiciel
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Makowski (596 punktów) | Bardzo ciekawy tekst. Z jednej strony można się trochę z niego pośmiać ale za to z drugiej strony daje do muślenia. Mnie też zastanawia dlaczego to kościół rezygnując z przestrzegania prawa mojrzeszowego nie zrezygnował z dyskryminacji tzw mniejszości seksualnych. Skoro nie kamienujemy niewiernych żon, nie odcinamy rąk złodziejom itp. to dlaczego mamy mieć coś przeciwko homoseksualizmowi? Można by tu było przytoczyć jeszcze wiele przykładów na zacofanie kościoła (nie tylko jeśli chodzi o homoseksualizm) ale podarujmy to sobie....
|
|
 | | MaLk__ | W zasadzie powyższy tekst do tej pory traktowałem jako anegdotę i zabawę - z czym raczej trudno byłoby polemizować, ale skoro już ktoś podjął temat bardziej na poważnie dodam parę słów.
>dlaczego to kościół rezygnując z przestrzegania prawa mojrzeszowego nie zrezygnował z dyskryminacji tzw mniejszości seksualnych. Skoro nie kamienujemy niewiernych żon, nie odcinamy rąk złodziejom itp. to dlaczego mamy mieć coś przeciwko homoseksualizmowi?
Myslę, że pomylone zostały tutaj dwa podstawowe zagadnienia - oceny moralnej i ewentualnej kary za "złe moralnie" postępowanie.
Z Twojego pytania wynikałoby na przykład, że kamienowanie i odcinanie rąk, jakby na to nie spojrzeć w tamtych czasach legalne kary za przestępstwa, postrzegasz jako dyskryminację(sic!). Czy w takim układzie pozbawienie wolności jako kara za bigamię albo kradzież jest dyskryminacją? Co ciekawe, ustawiłeś w jednym szeregu czyny jednoznacznie naganne moralnie (zdrada, kradzież) z homoseksualizmem - czy to nie jest dyskryminacja?
Wiadomym jest, że w czasach mojżeszowych prawo "karne" czerpało oceny moralne z religii, obie te sfery były mocno ze sobą wymieszane - stąd obecność kar, w swej istocie przecież "państwowych", w Biblii. Ten fragment to po prostu kodeks, który do kwalifikacji czynów jako zabronionych używa także ocen z punktu widzenia religii. Ale karanie zawsze pozostawało domeną społeczeństwa - państwa. Jako że tak jest w dalszym ciągu, to państwo odpowiedzialne jest za ustalanie i wymierzanie kary, nie ma najmniejszych podstaw do rozważań, czy kościół może tutaj "zrezygnować" z takich uprawnień, z przestrzegania prawa mojżeszowego pod względem wymierzania zawartych tam kar.
Czym innym jest natomiast ocena moralna danych zdarzeń. Z samej negatywnej oceny czynu nie wynika jeszcze konieczność jego zakazywania pod groźbą kary. I każdy z nas ma prawo do własnej oceny moralnej w oparciu o takie przesłanki, jakie uzna za stosowne. Kościół korzysta z tego prawa i podaje własną ocenę homoseksualizmu, której jedną z przesłanek jest zawartość Biblii, uważana przezeń za pochodzącą od Boga. Krótko mówiąc, uważa homoseksualizm za ohydę. W imię czego miałby zrezygnować z oceny przy zastosowaniu kryteriów moralnych prawa mojżeszowego?
Czy wyrażenie własnego zdania, własnej oceny zjawiska, w państwie, które podobno oparte ma być na wolności słowa jest dyskryminacją? Czy to w jakiś sposób narusza uprawnienia homoseksualistów? Czy jeśli stwierdzę, że moim zdaniem jedzenie skurupiaków to ohyda, posiłkując się przy tym również Biblią, to znaczy, ze dyskryminuję zjadaczy skorupiaków i jestem zacofany?
|
|
|  | | Makowski (596 punktów) | Faktycznie może nie przemyślałem do końca wcześniejszej wypowiedzi. Oczywiście kościół ma prawo do wyrażania własnych poglądów. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że księża (i inni ludzie też) biblię traktują trochę jako narzędzie którym można się posłużyć do usprawiedliwiania czasem nawet drastycznych poglądów. Ich wypowiedzi nierzadko przesycone jest wręcz nienawiścią. W wielu kazaniach zbyt mocno potępia się takich ludzi. A zachowanie np członków LPR-u jest czasami właśnie "ohydne". Wspomnieć tu należy chociażby marsz równości organizowany na wiosnę w Krakowie. Członkowie tej partii zjednoczyli się wtedy z kibicami znanych krakowskich klubów piłkarskich i zachowywali się naprawdę karygodnie. Oczywiście w biblii jest napisane, że homoseksualizm jest niemoralny. Nie daje to jednak nikomu prawa do mieszania tych ludzi z błotem na każdym kroku. W biblii napisane jest wiele o miłości bliźniego, jak również słowa "nie potępiajcie a nie będziecie potępieni". Jak się to ma do rzeczywistości każdy wie. Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo się ze mną zgodzisz.
|
|
| |  | | MaLk__ | > Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że księża (i inni ludzie też) biblię traktują trochę jako narzędzie którym można się posłużyć do usprawiedliwiania czasem nawet drastycznych poglądów.Kościół jako całość, zbiorowość, nie może odpowiadać za to, jak poszczególni ludzie wykorzystują Biblię dla swoich celów, szczególnie jeżeli interpretacje te odbiegają od podstawowych założeń religii katolickiej (miłuj bliźniego...). To taki swoisty paradoks - wiele osób zarzucało Kościołowi, że posiada oficjalną i "jedynie słuszną" interpretację Pisma Św. ale jak widać jakieś podstawy ku temu są, bo "niewłaściwe" odczytanie niektórych fragmentów może dawać takie nieoczekiwane efekty. Pozostaje oczywiście problem tego, jaka interpretacja jest właściwa i najpełniej oddaje sens Biblii - ale to temat na zupełnie inną dyskusję... Wracając do tematu - oczywiście, wypadki wykorzystywania Biblii do własnych celów zdarzały się i pewnie dalej będą się zdarzać, czego nie można pochwalać. > Ich wypowiedzi nierzadko przesycone jest wręcz nienawiścią.Trudno jest mi się tutaj odnieść to tego zdania - bo nie przypominam sobie, abym słyszał takie wypowiedzi z ust jakiegoś księdza (od razu zaznaczam, że wypowiedzi standardowych przykładów, czyli księdza Jankowskiego czy ojca Rydzyka nie są mi znane i nigdy nie starałem się nawet ich poznać, choć prawdopodobnie powinienem dla dobra podobnych dyskusji). Co do innych ludzi - no cóż, mamy swobodę wypowiedzi (w granicach określonych prawem) i nikt, nawet Kościół nie może odpowiadać za wypowiedzi "wiernych". Tym bardziej, że w świetle wspomnianego uprawnienia przedstawiając inną niż rzymsko-katolicka interpretację Biblii (nawołującą do nienawiści) wychodzą moim zdaniem poza ramy tegoż Kościoła. > W wielu kazaniach zbyt mocno potępia się takich ludzi.Tego również nie mogę zweryfikować obiektywnie. Pomijając już fakt niedookreślonego pojęcia "wielu" mogę się jedynie wypowiadać na podstawie własnego doświadczenia i zaręczyć Ci, że nie przypominam sobie abym spotkał się z kazaniem, w którym byłaby mowa o homoseksualizmie, o "zbyt mocnym potępianiu" nawet nie wspominając. > A zachowanie np członków LPR-u jest czasami właśnie "ohydne".LPR to nie Kościół... > Wspomnieć tu należy chociażby marsz równości organizowany na wiosnę w Krakowie. Członkowie tej partii zjednoczyli się wtedy z kibicami znanych krakowskich klubów piłkarskich i zachowywali się naprawdę karygodnie.Nie wiem, nie byłem. Nie przypominam też sobie abym słyszał o przedstawicielach duchowieństwa na tym marszu. > Oczywiście w biblii jest napisane, że homoseksualizm jest niemoralny. Nie daje to jednak nikomu prawa do mieszania tych ludzi z błotem na każdym kroku.Nic nie daje człowiekowi uprawnienia do mieszania innych z błotem, a zwłaszcza Biblia. Oczywiście można wyrażać włąsną opinię na jakiś temat ale pewne granice "dobrego smaku" powinny zostać zachowane. > W biblii napisane jest wiele o miłości bliźniego, jak również słowa "nie potępiajcie a nie będziecie potępieni". Jak się to ma do rzeczywistości każdy wie.Czy ktoś z nas ma taki wpływ na zachowanie innych, aby zabronić mu potępienia innej osoby? Czy same słowa w Biblii to zmienią? Możemy zmienić jedynie swoje własne postępowanie i zachęcić innych swoim przykładem. Nie można nikogo obarczyć winą za zachowanie drugiej osoby. > Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo się ze mną zgodzisz.Nie wiem jak pod tym kątem ocenisz moją powyższą wypowiedź
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | > >Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że księża (i inni ludzie też) biblię traktują trochę jako narzędzie którym można się posłużyć do usprawiedliwiania czasem nawet drastycznych poglądów.> Kościół jako całość, zbiorowość, nie może odpowiadać za to, jak poszczególni ludzie wykorzystują Biblię dla swoich celów, szczególnie jeżeli interpretacje te odbiegają od podstawowych założeń religii katolickiej (miłuj bliźniego...).Śmiem sądzić, że tu się mylisz. Kościół przyjmuje do siebie wyznawców na określonych warunkach i wymaga od nich określonych postaw - w tym moralnych. Wypadało by oczekiwać od Kościoła większej jednoznaczności w napiętnowaniu zachowań nie przystających do wyznawanych przez ludzi Kościoła zasad. Co jak co, ale Kościół posiada doskonałe narzędzia aby móc zareagować, o ile tylko potrafi chcieć. > To taki swoisty paradoks - wiele osób zarzucało Kościołowi, że posiada oficjalną i "jedynie słuszną" interpretację Pisma Św.(...)Mi się natomiast wydaje - patrząc historycznie, że to Kościół starał się wykreować oficjalną i "jedynie słuszną" interpretację Pisma św. i właśnie z uwagi na zbyt małą jednoznaczność tekstów składających się na Pismo św. nie do końca to Kościołowi wychodziło czego dowodem chociażby wszelakie schizmy, jak i poszczególne sobory. > Nie wiem, nie byłem. Nie przypominam też sobie abym słyszał o przedstawicielach duchowieństwa na tym marszu.Ale też nie możesz zaprzeczyć, że faktycznie tak było. Trudno posądzić ABS-y (Absolutny Brak Szyi) o samoistne działanie nacechowane na negację odmienności seksualnej. Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi jest wiadomej proweniencji, a jej działacze wręcz za honor sobie poczytują wywołanie ekscesów w trakcie tej "imprezy" > Czy ktoś z nas ma taki wpływ na zachowanie innych, aby zabronić mu potępienia innej osoby? Czy same słowa w Biblii to zmienią? Możemy zmienić jedynie swoje własne postępowanie i zachęcić innych swoim przykładem. Nie można nikogo obarczyć winą za zachowanie drugiej osoby.MaLK__(u) czy nie będziesz się poczuwał zobligowany do zareagowania, o ile ktoś w Twoim imieniu lub na Twoje konto będzie postępował w sposób nie licujący Tobie i wyznawanym przez Ciebie zasadom. Ponadto, jak zwykle pozdrawiam Cię serdecznie
|
|
|  | | zleper | >Czy wyrażenie własnego zdania, własnej oceny zjawiska, w państwie, które podobno oparte ma być na wolności słowa jest dyskryminacją? Czy to w jakiś sposób narusza uprawnienia homoseksualistów? Czy jeśli stwierdzę, że moim zdaniem jedzenie skurupiaków to ohyda, posiłkując się przy tym również Biblią, to znaczy, ze dyskryminuję zjadaczy skorupiaków i jestem zacofany? Tak jeśli zjadanie skorupiaków nie jest ochydne a Twoja opinia konserwuje system społeczny, w którym włąściciele restauracji, uważają, że serwowanie owoców morza jest ochydne. Co do słuszności drugiego członu koniunkcji, chyba nie będzie między nami różnicy zdań. Co do pierwszego, to o to chodzi w tym satyrycznym tekście. Szereg normi i ocen z prawa mojżeszowego uległo odrzuceniu, więc skąd ta pewność, że napiętnowanie homoseksualizmu nie podzieli ich losu. Nie stanie sie to napewno, jeśli nie będzie dyskusji. A jeżeli nie ma pewności, czy homoseksualizm jest zły, to może lepiej powstrzymać działania dyskryminacyjne, które mogą okazać się większym złem, niż homoseksualizm.
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | >I każdy z nas ma prawo do własnej oceny moralnej w oparciu o takie przesłanki, jakie uzna za stosowne. >Kościół korzysta z tego prawa i podaje własną ocenę homoseksualizmu, której jedną z przesłanek jest zawartość Biblii, uważana przezeń za pochodzącą od Boga. Krótko mówiąc, uważa homoseksualizm za ohydę. >W imię czego miałby zrezygnować z oceny przy zastosowaniu kryteriów moralnych prawa mojżeszowego? Zapominasz, ze Kościół nie jest zawieszony w próżni. Na dzień dzisiejszy dziewięćdziesiąt parę procent naszego społeczeństwa utożsamia się z instytucją jaką jest Kościół i raczej nie skłamię jak powiem, że Kościół ma niebagatelny wpływ na kształtowanie poglądów społecznych - szczególnie w warstwie społeczeństwa o najsłabszym stopniu wykształcenia. Kościół to nie statystyczny Kowalski i jego prawo do własnej oceny moralnej w oparciu o takie przesłanki, jakie uzna za stosowne powinno podlegać swoistej autocenzurze z uwagi na świadomość, że napiętnowanie kogoś lub czegoś może mieć brzemienne tego czynu skutki - historia jak i dzień dzisiejszy wskazuje, że pogromy za "inność" nie należą do rzadkości. Fakt, ze mnie czy Tobie homoseksualizm może się wydawać ohydny nie zmieni faktu, że tacy ludzie będą istnieć wśród nas. Nie wiem, czy w tym wypadku Kościół nie wykazuje swoistej obłudy tak jednoznacznie potępiając tę grupę osób. Zauważ, że Kościół mimo, że potępia, to nie odwraca się od zbrodniarza nawet najbardziej zdeprawowanego i tak też powinien czynić i w tym wypadku. To, że tych ludzi wyrzucimy poza nawias społeczeństwa nie sprawi, że z tą chwilą przestanie istnieć problem. Uważam, że trzeba tu wielkiej rozwagi zarówno ze strony "liberalnych światopoglądowo" jak samego Kościoła.
>Czy wyrażenie własnego zdania, własnej oceny zjawiska, w państwie, które podobno oparte ma być na wolności słowa jest dyskryminacją? Czy to w jakiś sposób narusza uprawnienia homoseksualistów? MaLK__(u) to już trąci demagogią - raczej Ci to nie przystoi
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|