Nie wróżę powodzenia - jakby powiedział wróżbita Maciej. Pomijając na pierwszy rzut oka typowo antypisiorską i LGBT-owską (czy tam ile tych literek teraz jest) agitkę, na negacji nie da się na dłuższą metę bazować pozytywnych treści. Kto to ma czytać? Wierzący nie weźmie do ręki, a ateista nie musi sobie odświeżać co jakiś czas wiedzy, że boga nie ma, bo inaczej a nuż by uwierzył, że jest i po ptokach. W sprawach typu jak to fajnie tworzyć niekonwencjonalną rodzinę gejowską i móc wychowywać dzieci też każdy ma zdanie już wyrobione.
|