 |
Pomocy - chcę zrezygnować z religii, ale.. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-11-2011 19:52 | Mariusz24 (23 punktów) | Pomocy - chcę zrezygnować z religii, ale..
8 na 8 | Witam. Mam 14 lat i chcę zrezygnować z religii. Ale nie mogę. Nie wierzę w Boga, lecz rodzice nie pozwalają mi wypisać się z tego przedmiotu i chcą zmusić mnie do bierzmowania. Inaczej wyobrażałem sobie rozmowę z nimi na ten temat. Myślałem, że nie będzie żadnego problemu, gdyż:
1. Od dłuższego czasu nie chodziłem na msze i zbytnio to im nie przeszkadzało. 2. Sami też nie chodzili do kościoła, przyznali, że robią to ze względu na mnie. (?) 3. Byłem im posłuszny, słuchałem się ich, nie sprawiałem problemów.
Tymczasem trzeci punkt okazał się być na moją niekorzyść. To musiał być dla nich szok. Zadecydowali, że będę chodzić na religię. Potrzebuję zgody na zrezygnowanie z niej, a mama powiedziała mi, że jej nie da. Po prostu. Uważają, że robią to dla mojego dobra. Na wszystkie ich argumenty odpowiedziałem dobrymi, mam nadzieję, kontrargumentami (np. ślub kościelny = moja dziewczyna byłaby głupia, zmuszając mnie do przysięgi przed Bogiem, w którego nie wierzę * teraz nic Ci nie szkodzi = ja cierpię słuchając tych bzdur...). Ich "mamy racje" były znacznie słabsze, niż moje, ale tego nie dostrzegają. Im nie zależy na tym, żebym wierzył. WCALE. Chcą tylko, żebym udawał, że wierzę. Jak oni. To chore. Najgorsze jest to, że jestem introwertykiem, przynajmniej tak mi się wydaje - cechy introwersji dokładnie do mnie pasują. Te rozmowy, wierzcie mi, nie sprawiają przyjemności. Tu nie chodzi o bunt, o sprzeciwianie się rodzicom, ale o moje ideały. Błagam, pomóżcie!
Edit: dość chaotycznie, przepraszam.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 młody banita (209 punktów) (zablokowany) | Z bierzmowaniem to pikuś, wystarczy nie chodzić na spotkania sekty o ile mama nie zastosuje szantażu o ciężkich konsekwencjach. Ze szkołą niestety możemy jedynie współczuć. Rodzice są jakby nie było twoimi właścicielami i oni mają ostatnie słowo w tym do jakiej szkoły pójdziesz, w tym czy będziesz chodził na etykę, czy religie. Jedyne czego możesz spróbować to własnie bunt. Powiedz, że nie zależnie od zapisania Cię na religię, nie będziesz na nią uczęszczał, w wyniku czego możesz nie zdać, spytaj czy to też będzie dla Twojego dobra. Łatwiej będzie gdy skończysz 16 lat, wtedy bodaj sam będziesz mógł zdecydować o przedmiocie.
|
|
 | 2 na 2 | Mariusz24 (23 punktów) | > czy będziesz chodził na etykę, czy religię
Niestety, w mojej szkole nie ma etyki, więc raczej "czy będziesz chodził na religię, czy siedział na korytarzu"
> Łatwiej będzie gdy skończysz 16 lat, wtedy bodaj sam będziesz mógł zdecydować o przedmiocie.
W życiu.
> Jedyne czego możesz spróbować to właśnie bunt. Powiedz, że nie zależnie od zapisania Cię na religię, nie będziesz na nią uczęszczał, w wyniku czego możesz nie zdać, spytaj czy to też będzie dla Twojego dobra.
Nie masz pojęcia, jakie to dla mnie trudne.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >Nie masz pojęcia, jakie to dla mnie trudne. (...)
Właśnie. Rozważ kwestię ceny. Za wszystko w życiu trzeba płacić. Oczywiście nie mam tu na myśli: pieniędzmi. Stresem, konfliktem, brakiem tego czy tamtego. Zamknięciem pewnych dróg, spaleniem pewnych mostów.
Ile jesteś gotów za rezygnację z uczestnictwa w zajęciach religii zapłacić? Ile rodzice są gotowi zapłacić za przymuszenie cię do tego?
Rodzicom wcale się nie dziwię - człowiek w wieku lat nastu uważa się zwykle za dorosłego, rozsądnego, samodzielnego i mądrego.... by po latach nastu kolejnych przekonać się jak wielkim ryzykantem i durniem był za młodu.
Sprawa bierzmowania ma też pewien element stricte formalny. Jest to jeden z sakramentów, bez którego o dalszym pełny udziale w życiu Kościoła nie ma mowy. Zazwyczaj pod tym zawiłym terminem rozumie się: "ślub kościelny". Biorąc pod uwagę statystkę szanowna przyszła małżonka z dużą szansą będzie wierząca. A z szansą graniczącą z pewnością - mieć wierzących krewnych. Rodzice oczekując od ciebie stricte formalnego kontynuowania przynależności do Kościoła wydają się pragnąć ochronić cię przed przyszłymi problemami w pełni uznając twoje prawo do wyboru wiary. Także przed ostracyzmem w środowisku. Owszem, hipokryzja to i tyle. Zawsze jednak jest coś za coś.
Serce nie sługa, miłość zawrócić może w głowie. Może i pokochasz wierzącą, może i ona pokocha ciebie.... i wtedy sprawa nie będzie już tak prosta jak ci się dzisiaj wydaje.
Moja rada - daj sobie i rodzicom czas. Na zmianę w tym semestrze już i tak za późno. Pozwól wygasnąć emocjom i przekonaj się, jak bardzo zależy ci na sprawie. Ustal sobie cenę, jaką jesteś gotów zapłacić. Podejmij decyzję i płać.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | 3 na 3 | Mariusz24 (23 punktów) | >Moja rada - daj sobie i rodzicom czas. Na zmianę w tym semestrze już i tak za późno. Pozwól wygasnąć emocjom i przekonaj się, jak bardzo zależy ci na sprawie. Ustal sobie cenę, jaką jesteś gotów zapłacić. Podejmij decyzję i płać.
Czasu miałem dużo. Za dużo. Decyzja podjęta została przeze mnie podjęta już dawno - i naprawdę przemyślana. Przykro mi, ale Twoje argumenty mnie nie przekonują. Nie będę udawał, że wierzę w te wszystkie bzdury. Nie, po prostu NIE. Dlaczego na zmianę w tym semestrze już za późno? Można wypisać się z religii w każdej chwili. Za zgodą rodzica. :/
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Czasu miałem dużo. Za dużo. Decyzja podjęta została przeze mnie podjęta już dawno - i naprawdę przemyślana. (...)
Jak rozumiem - wraz z ustaleniem ceny. Tedy po co pytasz? Jeśliś podjął decyzję i jeśliś gotów cenę zapłacić zostaje jedynie brać się do roboty. Nie pisz więc, "jakie to dla mnie trudne". To właśnie jest jeden z elementów CENY, którą, jak piszesz przecież, przemyślałeś. Jeśliś gotów ją zapłacić metody realizacji pomysłu podali inni. Jeśli jednak nie chcesz płacić to już zupełnie inna bajka.
Co do terminu:
Z punktu widzenia prawa szkoła powinna w nowym semestrze, a już na pewno w nowym roku szkolnym zapytać, czy chcesz chodzić na religię (konkretnie - lekcje religii organizuje się wyłącznie na wniosek rodziców i/albo uczniów). Oświadczenie o tym, że nie chcesz chodzić z formalnego punktu widzenia nie jest wówczas wymagane i powinno być przyjętym, że ci, którzy chęci uczestnictwa nie deklarują, automatycznie w lekcjach religii uczestniczyć nie będą. Tyle jak być powinno. Jak jest - wiesz lepiej ode mnie. Niemniej jednak pewna fikcja praworządności istnieje i w zgodzie z tą fikcją najłatwiej jest zaprzestać uczestnictwa z początkiem roku szkolnego.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Biorąc pod uwagę statystkę szanowna przyszła małżonka z dużą szansą będzie wierząca. A z szansą graniczącą z pewnością - mieć wierzących krewnych. A skąd wiesz jak będzie się sytuacja kształtować za (powiedzmy) jakieś 10 lat? Wg mnie już teraz większość "przyszłych małżonek" jest mniej więcej tak samo wierząca jak autor posta.
A nawet pomijając ten aspekt, to jeśli trafi na taką bardziej tradycyjną i nie da się braku bierzmowania obejść, to zawsze może sobie szybko dorobić "uprawnienia" - google mówi że wystarczy parę spotkań i po krzyku. Spora oszczędność czasu w porównaniu z paroma latami religii. Że już nie wspomnę o możliwości jednostronnego ślubu - odbywa się w kościółku, co zwykle zadowala katolicką część rodziny.
|
|
 | 3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Rodzice są jakby nie było twoimi właścicielamiTo jest złe myślenie. W wychowaniu dziecka rodzice ograniczeni się prawem, które powinni respektować. W tym przypadku zastosowanie ma konstytucja, która nakazuje rodzicom uwzględniać w realizowaniu ich władzy rodzicielskiej wolność sumienia i wyznania dziecka, czyli rodzic nie może zmuszać dziecka na siłę do praktyk religijnych. Cytat:art. 48 1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania. Powiedz im, że nie tylko wywołują w tobie prawdziwą nienawiść do wiary i kościoła, ale na dodatek łamią twoje prawa. I to wcale nie jest żadną zasadą, że 14 latek jest z urzędu głupi, jak tu sugerowano, i po latach zrozumie jak był głupi. Nie należy rozciągać swojej sytuacji na każdą napotkaną osobę.
|
|
|  | 1 na 1 młody banita (209 punktów) (zablokowany) | Uwzględniać stopień dojrzałości? Żartujesz? Dla większości rodziców stopień dojrzałości dziecka zaczyna się przynajmniej w 18 roku życia.
|
|
| |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Są różne rodzaje dojrzałości. Tutaj chodzi o dojrzałość do tego, aby posiadać już jakieś przekonania światopoglądowe. Wielu ateistów pisze, że odrzucili wtłoczone im wierzenia religijne w wieku 12-15 lat. Taki wiek jest więc już początkiem autonomii światopoglądowej od rodziców. Kwestia perswazji i argumentacji. Podałem konstytucję jako jeden z argumentów
|
|
| | |  | młody banita (209 punktów) (zablokowany) | Owszem tego rodzaju dojrzałość osiągamy przed 18 rokiem życia (chociaż nie którzy do końca życia nie) jednak w praktyce subiektywne odczucia rodziców mogą wpłynąć na nas do 18 roku życia i tylko od nich zależy czy pozwolą nam na wolność wyznania, w tym sensie jesteśmy ich własnością której mogą pozwolić pomyśleć i wybrać samej
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Usunięte przez moderatora
|
|
|  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | czyli rodzic nie może zmuszać dziecka na siłę do praktyk religijnych.
Rodzice zmuszają go do,że tak powiem, teorii religii.
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Rodzice zmuszają go do,że tak powiem, teorii religii.
Nadinterpretacja moich słów.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Chcą tylko, żebym udawał, że wierzę.
Możesz udawać na lekcji religii, że spisz, głośno chrapiąc.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 6 na 6 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Chcą tylko, żebym udawał, że wierzę. >Możesz udawać na lekcji religii, że spisz, głośno chrapiąc. To zły pomysł. Lepiej zadawać katechecie podchwytliwe i niewygodne pytania, aż w końcu się wkurwi i sam naszego Mariuszka wypieprzy.
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
|  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > To zły pomysł. >Lepiej zadawać katechecie podchwytliwe i niewygodne pytania, aż w końcu się wkurwi i sam naszego Mariuszka wypieprzy.
Otóż to.To jest metoda którą sam zastosowałem swego czasu.Religia była jeszcze nieobowiązkowa i odbywała się w kościele.Można nawet znaleźć przyjemność w lekcjach religii, zdając księdzu "głupie" pytania.Trzeba tylko trochę się podszkolić historii Kościoła.
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Trzeba tylko trochę się podszkolićWłaśnie dzisiaj nabyłam 
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
|  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) |
>Lepiej zadawać katechecie podchwytliwe i niewygodne pytania, aż w końcu się wkurwi i sam naszego Mariuszka wypieprzy.
Lub świadectwo zniszczy pałą z religii??? Kiepska perspektywa!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) |
> Lub świadectwo zniszczy pałą z religii???Pała z religii jest jak Virtuti Militari
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | > >Lub świadectwo zniszczy pałą z religii???> Pała z religii jest jak Virtuti Militari  oczywiście... aczkolwiek jednak...  jakiś makiawelizm bym proponował... lub  yutubizm 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Lub świadectwo zniszczy pałą z religii
Nie wiem jak jest teraz w szkole, ale ocenę się chyba jakoś uzasadnia. Chyba, że jest tak jak w naszych sądach, że to oskarżony ma udowodnić , że jest niewinny.
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) |
> Nie wiem jak jest teraz w szkole...więc trzeba uważać co się doradza  bo niewiedza cnota nie jest - lub się dowiedzieć przed doradzaniem 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>więc trzeba uważać co się doradza
Ale udawanie chrapania na lekcji religii też nie jest dobre! To KUNKTATORSTWO !!! Lepiej polec z honorem walcząc na argumenty z katabasem niż uciekać się do uników.
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| | | | |  | | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | > >więc trzeba uważać co się doradza >Ale udawanie chrapania na lekcji religii też nie jest dobre!
dobra prowokacja możne dać więcej niż "honorowa" porażka! walczymy w celu wygranej a nie w celu postawienia sobie pomnika po przegranej. nieprawdaż?
>Lepiej polec z honorem walcząc na argumenty z katabasem niż uciekać się do uników.
lepiej wygrać "bez polegania". jeżeli już na etapie wstępnym zakładasz klęskę... to o czym mamy pisać?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | W każdym bądź razie według mnie udawanie chrapania to postawa bierna, wycofująca się, mogąca też skutkować pałą z religii za postawę lekceważącą a nawet obrażającą uczucia religijne wykładowcy. Zadawanie rzeczowych logicznych pytań to postawa czynna. Pytania nie mają być obraźliwe czy kpiarskie tylko właśnie dociekliwe, poparte powszechnie uznawanymi faktami naukowymi.
Od osobowości katechety zaś zależy, która postawa bardziej przypadnie mu do gustu, jeśli w ogóle któraś mu przypadnie. Czy woli być olewany i lekceważony porzez demonstracyjne chrapanie, czy też potraktowany poważnie, jako partner w dyskusji światopoglądowej.
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) | > W każdym bądź razie według mnie udawanie chrapania to postawa bierna,- udawanie spania to bierność. Chrapanie jest juz czynnością. > wycofująca się, mogąca też skutkować pałą z religii za postawę lekceważącą a nawet obrażającą uczucia religijne wykładowcy.? pitu pitu > Zadawanie rzeczowych logicznych pytań to postawa czynna.oczywiście! > Pytania nie mają być obraźliwe czy kpiarskie tylko właśnie dociekliwe, poparte powszechnie uznawanymi faktami naukowymi.Ale to bałwan w sutannie ocenia - subiektywnie - czy i jakie są. A jak jest złośliwy to najmądrzejsze pytanie możne mu obrazić uczucia... Na demagogi znasz się najlepiej wiec sama to sobie wyjaśnij  > Od osobowości katechety zaś zależy, która postawa bardziej przypadnie mu do gustu, jeśli w ogóle któraś mu przypadnie.> Czy woli być olewany i lekceważony przez demonstracyjne chrapanie, czy też potraktowany poważnie, jako partner w dyskusji światopoglądowej.Wiara w inteligencje katechety może być zwodnicza. Niestety, tam nie idą najlepsi.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Chrapanie jest juz czynnością.
Udawanie spania też jest czynnością. Prawdziwe spanie i chrapanie jest biernością, albowiem odbywa się poza świadomością i wolą człowieka. Jednakowoż trudno jest udowodnić komuś, że udaje że śpi. Nie chcę już dalej brnąć w dywagacje na temat tego czy udawanie spania jest lepszym wyjściem i czy jest lepsze od zadawania pytań. > A jak jest złośliwy Tu już budujesz pewne założenie, że może być złośliwy. Faktycznie większość nauczycieli to osobnicy sfrustrowani niskimi zarobkami, krnąbrnością młodzieży i niskim statusem społecznym. To najczęściej też kobiety które dodtkowo przeżywają okresy, menopauzy, posiadają niesatysfakcjonujące pożycie seksualne z partnerem lub też jego całkowity brak lub uwiąd, kłopoty z własnymi dziećmi etc. Katecheci to przecież nie zawsze są księża. Dużo przesłanek przemawia więc za twoim założeniem, że wykładowca religii może być złośliwy i tu się z Tobą zgadzam. Ksiądz katecheta szczególnie. Jest księdzem, a więc z definicji ma problemy w życiu seksualnym, ma nikłe, jeśli w ogóle jakieś, poważanie u uczniów, inni nauczyciele wilkiem na niego patrzą bo etat zajmuje i kasę bierze. Więc na kim jak nie na biednym uczniu ma się odegrać?
Niestety Domestosie umiesz tylko krytykować cudze pomysły! A jaką Ty byś dał radę temu miłemu zapewne chłopcu szamoczącemu się pomiędzy Scyllą wymagań rodzicielskich a Charybdą własnego poczucia niezależności?
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| | | | | | | | |  | | Domestos z Bidetu (6257 punktów) |
> Niestety Domestosie umiesz tylko krytykować cudze pomysły!Niestety! > A jaką Ty byś dał radę temu miłemu zapewne chłopcu szamoczącemu się pomiędzy Scyllą wymagań rodzicielskich a Charybdą własnego poczucia niezależności?Za mało danych na wejściu  Nie znamy RELACJI pomiędzy obgadywanymi i czynników X. A może to młody ksiądz nas prowokuje  do dziwnej dyskusji  Najpierw dobra RELACJA z rodzicami. Potem można się zastanawiać.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Najpierw dobra RELACJA z rodzicami Relacja wygląda na niezłą. Chłopiec nie uskarża się na nic innego tylko na upór rodziców w sprawie lekcji religii, tym bardziej, że rodzice to nie jacyś fanatycy religijni i jak pisze chłopiec: "Im nie zależy na tym, żebym wierzył. WCALE. Chcą tylko, żebym udawał, że wierzę. Jak oni." Ja osobiście myślę, że to są bardzo kochający a jednocześnie przewidujący i dalekowzroczni rodzice. Wiedzą, że prawica na dobre usadowiła się w siodle i mimo Palikota nie popuści. Dlatego nie chcą aby ich dziecko miało zmarnowaną przyszłość i zamkniętą drogę do awansu, a dzisiaj tylko udając wiarę i przyklaskując Kościołowi można jako tako myśleć o przyszłości tu w Polszcze, a nie gdzieś w jakimś innym karaju Unii. A gołowąs tego jeszcze nie rozumie!
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Domestos z Bidetu (6257 punktów) |
>A gołowąs tego jeszcze nie rozumie!
To od razu każ mu Papieżem zostać. Albo innym księdzem - w dobie bezrobocia zawód z przyszłością! Palikot pewnie jak Lepper skończy jak będzie Staszka kopał. A Gowin umorzy. Jako minister.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>To od razu każ mu Papieżem zostać. Albo innym księdzem Ale on coś o małżeństwie wspomina. Z kobietą!!!
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > walczymy w celu wygranej a nie w celu postawienia sobie pomnika po przegranej.> nieprawdaż?Widzę, że kolega jakieś zachodnie poglądy głosi, zupełnie niepolskie
|
|
| | | | |  | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Ale udawanie chrapania na lekcji religii też nie jest dobre!> To KUNKTATORSTWO !!!To prawda, każdy fałsz jest nie na miejscu. > Lepiej polec z honorem walcząc na argumenty z katabasem niż uciekać się do uników.Jakie polec, jakie polec?! A od czego Autor wątku ma nas? Jeśli zechce mu się walczyć to nie polegnie! 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Zapytaj się rodziców o co im chodzi? Czy chcą mieć syna obrzydliwego hipokrytę, który co innego myśli, a co innego mówi i robi. Czy wobec nich też masz tak postępować? Okłamywać ich? Mówić im to co chcą usłyszeć, a myśleć i robić co innego. I do czego to ma prowadzić?
The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
|
|
| Michał96 (412 punktów) | Miałem rok temu taką samą sytuację  Z bierzmowaniem nie było problemu- po prostu odmówiłem podpisania wniosku o bierzmowanie. Ewentualnie, w przypadku jakichś kar ze strony rodziców itp. powiedz księdzu, że jesteś ateistą, a rodzice Cię zmuszają do udawania wiary, jeżeli jest w miarę normalny (jak na księdza, oczywiście) to wyperswaduje twym rodzicielom ten pomysł. Z religią nie jest tak źle jak się wydaje. Na lekcjach nic nie udaję i często dyskutuję z księdzem, choć nie jest to łatwe, przykład: -"Równie prawdopodobne jak to, że istnieje bóg który nagradza za to, że się w niego wierzy jest to, że jest bóg który nagradza to, że się w niego nie wierzy." -"Nie, szatan nie jest bogiem. Koniec tematu." Pozdrawiam. Michał
|
|
 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >-"Równie prawdopodobne jak to, że istnieje bóg który nagradza za to, że się w niego wierzy jest to, że jest bóg który nagradza to, że się w niego nie wierzy." >-"Nie, szatan nie jest bogiem. Koniec tematu."
Nie rozumiem tej argumentacji.Przecież szatan wierzy w Boga.Rozmawiał nawet osobiście z Jezusem,kusząc go na pustyni.Nie był też tak sprytny jak mu się to przypisuje.Proponował Jezusowi cały świat, choć ten wiedział że tak i tak będzie królem całego świata.Na taką sztuczkę to nawet mnie by szatan nie nabrał.Szatan poza wszelką wątpliwością nie jest ateistą.Przeciwnie do Boga.Ale to też nie jest pewne ponieważ Bóg powiedział:"Nie będziesz miał innych Bogów przede mną." Brzmi tak, że istnieją również inni Bogowie a Jahwe chce ich przed nami ukryć.Czy jest tylko narcyzem i samolubem? Może modlitwy do innych Bogów były by bardziej skuteczne? Innym zagadnieniem jest pytanie, w którym dniu Pan Bóg stworzył piekło i po co? Jeżeli przewidywał że jego anioł może się zbuntować, powinien stworzyć doskonałego anioła, bez jakichkolwiek wrogich tendencji.
|
|
|  | | Michał96 (412 punktów) | >Nie rozumiem tej argumentacji.>
Ja również. Widocznie ksiądz który "uczy" religii w szkole do której chodzę posługuje się własną wersją chrześcijaństwa.
|
|
1 na 1 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Edit: dość chaotycznie, przepraszam.Witaj! Nie wiem czy moja wypowiedz ci pomoże, ale zawszeć to warto młodemu człowiekowi coś podpowiedzieć. Mam córkę w twoim wieku, w zeszłym roku miała bierzmowanie. Rozmawiałem z jej mamą (nie jestem biologicznym ojcem) na temat, czy w ogóle jest to jej potrzebne? Przyznała mi rację co do bezużyteczności tego sakramentu, nota bene wciąż uważając się za katoliczkę. Córa i jej siostra nie wykazują najmniejszego zainteresowania sprawami religijnymi, ale w Irlandii nie ma litości, religion jest obowiązkowa. Miała miejsce, ostatnio, sytuacja z panią od tego przedmiotu która "przy okazji" uczy dziewczynki, ja to nazywam "przysposobienie do bycia żoną" szycie, gotowanie etc. . Doszliśmy do wniosku, że trzeba małe wypisać z lekcji religii(hurra, moje małe zwycięstwo) ale po chwili euforii naszła mnie refleksja: przecież te mendy tak obrzydzą im życie w szkole, że dziewczyny mogą mnie znienawidzić za to co ja(myśląc, że to robię dla ich dobra) im załatwiłem. Wiem, że w pierdoły nie wierzą, zwłaszcza ta w twoim wieku, ale boję się że zabrużdżę tylko w ich życiu. Czekam na sygnał, a wtedy... Oj, się rozpisałem a rady żadnej. Powiem ci jak ja radziłem sobie. Po prostu olej lekcje religii. Ja byłem w technikum kiedy "przywrócili" katechezę w szkole. Wiesz co robiłem ja i kilku moch kolegów? Rozwiązywaliśmy łamigłówki "Magazynu Rozrywki"  Ksiundz coś się czasami pytał, ale za dużo nie pogadał. Żeby zdać wystarczy ci minimm, jako ateista powinieneś znać Pismo, aby wykazać błędy przyszłym adwersarzom. Tych ci nie zabraknie, a i na portalu ich znajdziesz. Trzymaj się swoich zasad! Najważniejsze jest abyś pozostał sobą.
|
|
2 na 2 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | I tu widzimy, wszyscy, bezsens religii w szkołach. Od czasu do czasu wspominałem o tym (w dowcipach) na innym forum i ... nie skończyło się to sympatycznie  A może pomoże Ci taki fakt z Wrocławia: Gdybyś bardzo dobrze się uczył to trafiłbyś (zapewne) do bardzo dobrego liceum ścisłego. W takim liceum - obecnie jest to na przykład III LO we Wrocławiu nagle znalazł byś się w gronie uczniów w dużej części niewierzących. Wiem to na bank bo znam rodziców tamtejszych uczniów. I wtedy (tam) rezygnacja z religii jest naturalna. Bo nikt tu nie wspomniał, że najważniejsze czy Ci to zamieszanie nie obniży innych ocen potrzebnych do załapania się do ulubionej szkoły. Choć znam przypadek, że w podstawówce syneczek po prostu wymusił (jakimś ultimatum) na moim koledze z pracy napisanie takiego pisma. Jeszcze Ciekawostka. Ojciec dziecka co było w III LO powiedział mi kiedyś, że walka z wiarą (w bajki (czyli boga)) jest zbędna bo - jego zdaniem - w naszych czasach każdy kto zdał maturę musi być niewierzący. Gdyż trudno myśląc w miarę sprawnie wierzyć w takie rzeczy. On rzadko wychodzi (prędzej wyjeżdża) ze swojego "zamku" poza miastem i może dlatego jest takim optymistą (co do mózgów 19 letnich Homo Sapiens bytujących i patologocznie(religijnie) indoktrynowanych, od małego, w Polsce)  Ty - jak widać - szybko się wyzwoliłeś z tych cudów wyśnionych. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | zapomniałem dodać pouczający przykład z autopsji. Moja córka (lat 23) właśnie jest w takiej sytuacji. Moja ex-żona wyprosiła u mnie kiedyś (opóźniony) chrzest i komunię ale córeczka i tak jest obecnie ateistką  W gimnazjum i liceum "oportunistycznie" chodziła na religię ale na skutek pewnego zamiesznia (i olewania sprawy) w końcu nie poszła do bierzmowania. Dziś ma chłopaka wierzącego (niestety) ale jemu bynajmniej to nie przeszkadza. Ona się tym (bierzmowaniem) jakoś nie martwi. Jeśli będzie trzeba to zapewne zagryzie zęby (żeby nie wybuchnąć śmiechem) i uda co trzeba żeby dostac papier na jedno lub dwustronny ślub kościelny. Tfu/Uff ... ciężko mi się to pisze ale cóż.  Moim skromnym zadaniem takiej okazji (zarobku) ksiądz raczej nie przepuści. Pozdrawiam p.s. Ja oczywiście miałem tylko komunię; bierzmowania ani ślubu kościelnego nigdy nie miałem - to by dopiero było
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Moja córka (lat 25) swoim katolickim przyszłym teściom powiedziała, żeby się ślubem kościelnym wypchali (oczywiście uczyniła to o wiele grzeczniej, niż ja  ). Narzeczony jest raczej niewierzący, więc problemów nie robi i jeszcze swoim rodzicom tłumaczy, że tak ma być i inaczej być nie może. Ślub będzie w USC i koniec. Zapowiedziała też, że chrzcić swojego ewentualnego przyszłego dziecka, o ile jakieś będzie, też nie zamierza.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Zapowiedziała też, że chrzcić swojego ewentualnego przyszłego dziecka, o ile jakieś będzie, też nie zamierza.
Zależy jak szybko jej Bóg pobłogosławi.Czytam ostatnio znowu, na mój ulubiony temat:Grzech pierworodny.Kościół Ewangelicki jest już blisko odrzucić wynalazek Augustyna. Również w KRK jest duża grupa teologów która uważa to wręcz za herezję.Może podzieli niezadługo los limbus puerorum.
|
|
| | |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | > Czytam ostatnio znowu, na mój ulubiony temat:Grzech pierworodny.Kościół Ewangelicki jest już blisko odrzucić wynalazek Augustyna. Również w KRK jest duża grupa teologów która uważa to wręcz za herezję.Może podzieli niezadługo los limbus puerorum.Potem wystarczy, by Kościół uznał, że bogów nie ma, a już będzie można mówić o wstępnym zbliżeniu stanowisk.
|
|
| | | |  | | maruda (5550 punktów) | >Potem wystarczy, by Kościół uznał, że bogów nie ma, a już będzie można mówić o wstępnym zbliżeniu stanowisk.
Ostrożnie z życzeniami, kościół już uznaje innych bogów za nieprawdziwych.
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Hej! Cieszę się że napisałeś. Ateista biorący udział w katolickich rytuałach jest katolikiem. Od niepamiętnych czasów wierzenia wzmacniali oportuniści, którzy swym uczestnictwem wzmacniali religie równie dobrze i równie mocno, jak osoby wierzące. Takich oportunistów należy chyba ocenić jeszcze gorzej niż osoby na tyle nieszczęśliwe, iż wmówiły sobie wiarę religijną i są w niej szczere, kosztem samooszustwa. Dlatego cieszę się, że nie chcesz zostać oportunistą. Jak zauważył Mariusz Agnosiewicz, masz pełne prawo sprzeciwić się indoktrynacji religijnej. Wydaje mi się, że za dobra wszystkich, również twoich rodziców, którzy chcą wychować dziecko na oszusta/oportunistę powinieneś walczyć o swoje, bo masz rację.
Jeśli chodzi o ew. ślub z wierzącą kobietą. To:
1) miłość polega na tym, iż obie strony sobie coś dają. Dlaczego miałbyś być zmuszony do ślubu katolickiego? Jeśli przyszła wybranka tego nie zrozumie, nie wróżę najlepiej waszemu ew. związkowi, bo nie ma w tym miłości. 2) partnera na całe życie wybiera się nie tylko po wyglądzie. Należy szukać też intelektualnego zrozumienia. Wtedy chyba łatwiej związać się z kobietą - ateistką. Zaś kobieta - katoliczka niech będzie szczęśliwa z mężczyzną - katolikiem. 3) możesz przekonać do ateizmu osobę w której się kiedyś zakochasz. Masz do tego wielkie prawo, bowiem katolicyzm to bzdury, zaś ateizm to prawda o naszej rzeczywistości. Jeśli miłość pozwoli ci w przyszłości pomóc wyzwolić się z oków religijnych narkotyków jakiej wybrance twojego serca, to super, tak trzymać. 4) nie słuchaj komentarzy zachęcających do oportunizmu. Lepiej poczytaj sobie artykuły na stronie głównej. Między innymi te o historii chrześcijaństwa. To wstyd nawiązywać do takich niegodziwych ludzi swoim własnym życiem. To nie chodzi tylko o kłamstwo, ale też o względy etyczne.
|
|
 | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | >4) nie słuchaj komentarzy zachęcających do oportunizmu.
Wbrew pozorom ja nic innego nie napisałem. Co by nie mówić moja córka zrezygnowała z bierzmowania.
Czyli chciałem Ci uzmysłowić, że nawet jesli z jakichś (ostrych - przypadkowa ciąża u {chwilowo jeszcze} wierzącej partnerki? no nie wiem?)
powodów to bierzmowanie będzie Ci kiedyś potrzebne
to wtedy pojawią się jakieś wyjścia!
I TO POWIEDZ RODZICOM !!!
__________________________________________________________________ nie zmienia to faktu, że potrafię wyobrazić sobie istnienie szkoły i nauczycielki matematyki, ktora nieco tendencyjnie ocania prace uczniów o których sadzi, że sa głupawi bo wykryło się, że nie chodzą na religię - ale od czego są odwołania (oraz solidna nauka!)
|
|
| ssplayer (706 punktów) | Cóż, na pewno mogę ci polecić książkę "Ukryta Perswazja" (to pół żartem, pół serio).
Ja pozbyłem się religii w sposób wymagający czasu ale bardzo dobitnie świadczący o moim stosunku do niej - zaniżyłem sobie średnią i nie dostałem przez nią paska. Z perspektywy czasu widzę, że 3-krotne przerabianie historii starożytnej Grecji (itp) jest dość nudne i nieopłacalne, więc we własnym zakresie wolę poświęcić czas Biologii i ew. innym zainteresowaniom.
@Ekologik - 1) Dlaczego miałby brać za żonę wierzącą osobę? 2) Jakim prawem to jedna ze stron będzie decydować o n.p. wychowaniu potomstwa?
|
|
 | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) |
>@Ekologik - 1) Dlaczego miałby brać za żonę wierzącą osobę? >2) Jakim prawem to jedna ze stron będzie decydować o n.p. wychowaniu potomstwa?
1) W praktyce to masz racje - nalezy omijac obłędnie (PIS-owsko) wierzące Panie, a te stonowane spokojnie przy okazji przekonywac podsuwając to i owo (teksty/ksiązki)
2) Zrobiłem to wtedy z litości (bo ex żona była osobą starszą ode mnie i juz niereformowalną) ale - na szczęście - nie wojująca katoliczką - raczej - po prostu - zmęczoną bardzo opieką nad dzieckiem (dawało w kość).
|
|
2 na 2 mbielecki (2227 punktów) (zablokowany) |
Jeśli nie wierzysz w Boga, to nie powinieneś otrzymać sakramentu bierzmowania - to oczywiste i Twój katecheta też to wie. Z kolei Twoi rodzice Cię kochają, a Ty kochasz ich, więc lepiej byłoby uniknąć konfliktu i nie sprawiać im przykrości. Radziłbym Ci powiedzieć Twojemu katechecie, że nie wierzysz w Boga i poprosić go o przekonanie Twoich rodziców, żeby nie sprzeciwiali się temu, że w tym roku nie przystąpisz do sakramentu bierzmowania.
|
|
 | młody banita (209 punktów) (zablokowany) | > w tym roku nie przystąpisz do sakramentu bierzmowania.Najlepiej w przedziale (2011-OO)
|
|
|  | 1 na 1 | Mietek Krokietek (5 punktów) | Rozumiem twoją sytuację. Mam 13 lat i od trzech miesięcy nie chodzę na religię. Jeżeli Ty nie wierzysz to powinieneś rozmawiać z rodzicami do skutku, a jeżeli się nie uda to z inną osobą bliską, katechetą lub wychowawcą. Ja rozmawiałem z moimi rodzicami przez 2 lata o moich poglądach religijnych i udało się. Twoi rodzice powinni zdać sobie sprawę z tego, co Ci da bierzmowanie, jeżeli nie wierzysz i nie chcesz brać w przyszłości ślubu kościelnego. Przecież to powinna być Twoja decyzja. Porozmawiaj z nimi, staraj się, dąż do szczęścia, którego Ci życzę.
|
|
 | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Wyjątkowo w większości się z tobą zgadzam, jakkolwiek obawiam się, że przeceniasz nieco poziom katechetów.
|
|
|  | -1 na 3 mbielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >Wyjątkowo w większości się z tobą zgadzam, jakkolwiek obawiam się, że przeceniasz nieco poziom katechetów.
Tak podejrzewałem, że trafiłaś w dzieciństwie na niewłaściwego.
|
|
| |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >>Wyjątkowo w większości się z tobą zgadzam, jakkolwiek obawiam się, że przeceniasz nieco poziom katechetów. >Tak podejrzewałem, że trafiłaś w dzieciństwie na niewłaściwego.
Naprawdę dobrze ci radzę, byś darował sobie uwagi typu 'ad personam'.
|
|
| |  | | Grzegorz (5685 punktów) | >Tak podejrzewałem, że trafiłaś w dzieciństwie na niewłaściwego. Ja podejrzewam że po prostu statystycznie dużo łatwiej trafić na niewłaściwie prowadzoną religię niż odwrotnie. Przyczyn można znaleźć wiele - od dość specyficznych predyspozycji osób świeckich idących na teologię do tego że cholernie trudno jest wyłożyć ten przedmiot tak aby jednocześnie był w miarę atrakcyjny, mieścił się w kanonach prawowierności KRK a jeszcze na dodatek nie obrażając przy tym za bardzo inteligencji słuchaczy.
Z ciekawości poproszę o wpisy osoby które uważają że udało im się trafić na WŁAŚCIWIE prowadzoną religię. Aha, chodzi mi raczej o okres gimnazjum/liceum - kiedy uczniowie umieją już czytać, a niektórym nawet zdarza się rozumować logicznie.
|
|
| | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | U mnie w liceum był ludzki katecheta. Przeprowadzał rozmowy uświadamiające z rodzicami, że jeśli dziecko nie chce, to niech nie chodzi - bo się jeszcze bardziej zniechęci. Ja już byłam na wstępnym etapie do totalnego ateizmu, więc byłam tylko na pierwszej lekcji, ale jakoś go to nie ruszyło - trochę się może zaciekawił, że tak całościowo nie wierzę, ale był bardzo miły. Nawet trochę się stropił, że muszę przynieść oświadczenie rodziców, że przejmują opiekę, kiedy mnie nie ma w szkole. Czasami sobie pogadaliśmy na przerwie o jakichś etycznych duperelach, bo to oczytany chłopak był. Obecnie, jak słyszałam od znajomych z liceum, siedzi w jakimś klasztorze eremickim, już od kilku lat. Wcale mu się nie dziwię 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
 | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Z kolei Twoi rodzice Cię kochają, a Ty kochasz ich, więc lepiej byłoby uniknąć konfliktu i nie sprawiać im przykrości.
Jeśli rodzice kochają, to powinni uniknąć konfliktu i nie sprawiać synowi przykrości.
|
|
|  | mbielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >>Z kolei Twoi rodzice Cię kochają, a Ty kochasz ich, więc lepiej byłoby uniknąć konfliktu i nie sprawiać im przykrości. >Jeśli rodzice kochają, to powinni uniknąć konfliktu i nie sprawiać synowi przykrości.
Jeśli rodzice kochają swoje dziecko, to konflikty i przykrości są od czasu do czasu nieuniknione.
|
|
| |  | 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) | >>Jeśli rodzice kochają, to powinni uniknąć konfliktu i nie sprawiać synowi przykrości. >Jeśli rodzice kochają swoje dziecko, to konflikty i przykrości są od czasu do czasu nieuniknione. Co człowiek to rozumienie miłości. Dla jednych to uczucie pokojowa nastawiona na dobro współegzystencja a dla p. Mbieleckiego miłość wyraża się przez konflikt i przykrość. Ciekawe.
|
|
| | |  | mbielecki (2227 punktów) (zablokowany) | > >>Jeśli rodzice kochają, to powinni uniknąć konfliktu i nie sprawiać synowi przykrości. >>Jeśli rodzice kochają swoje dziecko, to konflikty i przykrości są od czasu do czasu nieuniknione.> Co człowiek to rozumienie miłości.> Dla jednych to uczucie pokojowa nastawiona na dobro współegzystencja a dla p. Mbieleckiego miłość wyraża się przez konflikt i przykrość. Ciekawe.Oczywista demagogia  Bo przecież napisałem wyraźnie: "od czasu do czasu". A poza tymi rzadkimi chwilami "konfliktu i przykrości", w kochającej się rodzinie powinna oczywiście panować radość i pokój. Jeżeli rodzice pozwalają dziecku na wszystko, żeby unikać konfliktów albo żeby nie sprawiać dziecku przykrości, to znaczy, że tak naprawdę nie kochają swojego dziecka.
|
|
| | | |  | | zupełna (2507 punktów) | > Oczywista demagogia  Właściwie dla mnie to komplement.  > Bo przecież napisałem wyraźnie: "od czasu do czasu". Jak czytałam twoją wypowiedź to "od czasu do czasu " jeszcze nie było.
|
|
| wafelos (517 punktów) | Stwierdzenie że rodzice cię kochają a ty ich więc nie powinno się kłócić ani sprawiać przykrości im to jest prawdziwe , ale to musi działać w obie strony. Rodzice karząc chodzić ci na religie sprawiają ci przykrość a ty nie chodząc na religie sprawiasz im przykrość. To takie błędne koło. Prawda jest taka że ktoś musi ulec. Ja osobiście ci życzę żebyś trwał w swoich przekonaniach. Z czasem rodzice zaakceptują twoją filozofię. W końcu zrozumieją że ich syn dorasta a także ma własny plan na życie i filozofie życia i oni muszą mu zaufać i zaakceptować. Na tym polega miłość, na kochaniu innych osób nie za zalety a mimo różnić ich dzielących.
|
|
| Selanos (12869 punktów) | Co tu dużo mówić: masz pecha. Ten pech nazywa się bycie czternastolatkiem, co powoduje, że Twoi rodzice zawsze mogą użyć argumentów z rodzaju "kiedyś zrozumiesz, to jest typowy bunt okresu dorastania, kiedyś nam podziękujesz za to, że jednak nie daliśmy tego zwolnienia". Tak przynajmniej było w przypadku moich rodziców, kiedy byłem w Twoim wieku. Moje logiczne argumenty nie trafiały do rodziców, albo może i trafiały, ale rodzice uważali swoje argumenty z rodzaju "A ŚLUB KOŚCIELNY?!" za bardziej logiczne.
To Twoi rodzice, Ty znasz ich najlepiej i Ty wiesz jak się z nimi dogadać. Ja walczyłem na wszelakie sposoby, aż został mi tylko ten ostateczny, prawdziwa bomba atomowa: po prostu przestałem chodzić na religię. Szczęśliwie czy nie, akurat w tamtym roku, decyzją ministra Giertycha, ocena z religii zaczęła wliczać się do średniej, więc chcąc nie chcąc, po tym jak na mnie nie podziałało odcięcie internetu, kieszonkowego, konfiskata komórki i zakaz wychodzenia na dwór, rodzice ustąpili, w trosce o moją przyszłość.:> To metoda ostateczna, nie polecam, kłóciłem się z rodzicami o to następne pół roku, ale z dumą mogę stwierdzić, że przynajmniej za moim przykładem poszły jeszcze dwie osoby. Konsekwencje niezbyt miłe, ale naprawdę było warto:> Aha, no i dużo godzin nieusprawiedliwionych kiepsko wygląda w papierach.
|
|
| Mariusz24 (23 punktów) | Użyłem wszystkich możliwych argumentów, nic nie dociera. Nawet argument użytkownika prof. Grabowska! Boli mnie to, że w ogóle nie próbują mnie zrozumieć.
Co do katechety - mój nie jest najlepszy, ma różne dziwne poglądy, broni Kościoła w durnych sprawach, np. Harry Potter (magia to zło, to nic, że seria propaguje dobre wartości, a potępia złe), Halloween (wywodzi się od religii pogańskich, to nic że to samo można powiedzieć o zapalaniu zniczy). Ale może do niego pójdę, powiem, że nie wierzę, że nie chcę chodzić na religię, ale muszę, bo głupiej zgody nie mogę dostać. Jestem ciekaw, jak zareaguje. Może źle go oceniam, ale wydaje mi się jednak, że przyjmie postawę taką, jak moi rodzice czy user sztejkat.
|
|
 | 4 na 4 | maruda (5550 punktów) | >Użyłem wszystkich możliwych argumentów, nic nie dociera.
Religia i wiara nie opierają się na rozumie, dlatego nie licz że jakakolwiek argumentacja zmieni nastawienie rodziny. Nastaw się na długą wojnę, nie na pojedynczą bitwę. Skoro wojna ma być długa możesz wypróbować różne strategie i obserwować rezultat. Pytaj rodziców czy krwawe rytuały są niezbędne do tego by być opętanym przez diabła. Zapytaj rodziców i ich znajomych co sądzą o sektach i innych wyznaniach, zapytaj ich jak się zapisać do zboru Świadków Jehowy. Możesz być bardziej wierzący od nich, spróbuj ich przegonić codziennie, w niedzielę po kilka razy do kościoła, sam urywając się przed wejściem lub wychodząc tuż po rozpoczęciu. Spróbuj przejąć część rytuałów ze starszych słowiańskich wyznań. "Lechicki Krąg Czcicieli Światowida" jest obecny na Facebooku. Rozpisz plan działań na miesiące. Ostatnia rada, przestań na swój użytek traktować tą sprawę śmiertelnie poważnie. Na zewnątrz i wszystkim wokół wmawiaj że tak ją traktujesz, a sam zacznij się przyglądać dokładnie rozmówcom i badaj ich reakcję. Przygotuj się na niezłą zabawę.
|
|
 | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >Ale może do niego pójdę, powiem, że nie wierzę, że nie chcę chodzić na religię, ale muszę, bo głupiej zgody nie mogę dostać. Zgody? Dyrekcja Twojej szkoły łamie prawo. Zgoda jest potrzebna na to, żebyś chodził na te lekcje.
|
|
| Simpson (51 punktów) | Powodzenia
|
|
2 na 2 | Zetsu (89 punktów) | Niestety miałem podobnie. Moi rodzice swoje a ja swoje, słyszałem nawet takie słowa że mnie wydziedziczą. Kłótnie trwały tygodniami, a potem tygodniami nie odzywaliśmy się do siebie. Pamiętam nawet że moja matka chciała egzorcystę wezwać  . Ech to były czasy. Rady dla ciebie nie mam musisz po prostu być konsekwentny w tym co robisz, od tamtych czasów minęło sporo lat, teraz wszyscy akceptują moje podejście do kościoła. Argumentacja że kler jest zły, przedstawianie im dowodów itd. to mija się z celem. Jesteś jeszcze bardzo młody ale skoro wybrałeś taką drogę musisz być konsekwentny, pamiętaj że opanowaniem i spokojem można więcej zyskać( np gorzej kogoś wkur...)niż kłótnią. Twoi rodzice po prostu wstydzą się sąsiadów rodziny itd. typowe polskie podejście - a co inni powiedzą. Nieraz trzeba tez odpuścić przecież to twoi rodzice i szacunek im się należy, a to że oni wychowani za komuny uważają że dzieciak jest rzeczą i nie ma własnego zdania to inna sprawa. Wyciągnij wnioski na przyszłość i przypomnij sobie tę sytuację jak będziesz miał własne dzieciowiny  . Tak czy siak gratuluję racjonalnego myślenia.
|
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >a to że oni wychowani za komuny uważają że dzieciak jest rzeczą i nie ma własnego zdania Przepraszam bardzo, ja też jestem wychowana za komuny i to pewnie jeszcze za "głębszej" komuny, niż rodzice Mariusza, ale wcale tak nie uważam. No, ale poza tym to racja.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | | Zetsu (89 punktów) | > >a to że oni wychowani za komuny uważają że dzieciak jest rzeczą i nie ma własnego zdania> Przepraszam bardzo, ja też jestem wychowana za komuny i to pewnie jeszcze za "głębszej" komuny, niż rodzice Mariusza, ale wcale tak nie uważam.Oczywiście przejaskrawiłem to zdanie. Masz rację nie powinno wrzucać się wszystkich do jednego worka, nie było to moim zamiarem
|
|
 | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Nieraz trzeba tez odpuścić przecież to twoi rodzice i szacunek im się należy, a to że oni wychowani za komuny uważają że dzieciak jest rzeczą i nie ma własnego zdania to inna sprawa. Również zakwestionuję. Moja mama jest wychowanką komuny, i to głębokiej, ale nigdy nie traktowała mnie jak rzecz. Przeciwnie, to ona nauczyła mnie jak wyrabiać sobie ocenę sytuacji.
|
|
|  | | Zetsu (89 punktów) | >>Nieraz trzeba tez odpuścić przecież to twoi rodzice i szacunek im się należy, a to że oni wychowani za komuny uważają że dzieciak jest rzeczą i nie ma własnego zdania to inna sprawa. >Również zakwestionuję. >Moja mama jest wychowanką komuny, i to głębokiej, ale nigdy nie traktowała mnie jak rzecz. Przeciwnie, to ona nauczyła mnie jak wyrabiać sobie ocenę sytuacji.
Chodziło mi o ten konkretny przykład i stereotyp myślenia ludzi wychowanych w tamtych czasach. Proszę nie brać takich wypowiedzi do siebie bo to zdanie absolutnie nie definiuje wszystkich rodziców wychowanych w komunie !!!
|
|
| |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Nieraz trzeba tez odpuścić przecież to twoi rodzice i szacunek im się należy, a to że oni wychowani za komuny uważają że dzieciak jest rzeczą i nie ma własnego zdania to inna sprawa. >>Również zakwestionuję. >>Moja mama jest wychowanką komuny, i to głębokiej, ale nigdy nie traktowała mnie jak rzecz. Przeciwnie, to ona nauczyła mnie jak wyrabiać sobie ocenę sytuacji. >Chodziło mi o ten konkretny przykład i stereotyp myślenia ludzi wychowanych w tamtych czasach. Proszę nie brać takich wypowiedzi do siebie bo to zdanie absolutnie nie definiuje wszystkich rodziców wychowanych w komunie !!! Bo ten stereotyp jest marny, jak każdy. Szczerze mówiąc w okresie powojennym dużo się zmieniło na korzyść. Moja babcia wyrastała w rodzinie z tak silnym patriarchatem, że dzieci nie odzywały się do ojca niepytane. Ojciec jadł pierwszy, dopiero później dzieci i matka. Wiele dzieci nie mogło się kształcić, bo rodzice zabraniali im, kazali pracować w polu. Stereotyp zimnych i bezdusznych rodziców wychowanych w okresie komuny jest bez sensu, bo właśnie w okresie powojennym powstały i rozgościły się pod strzechą prawa, w tym pewne prawa dziecka. Dzieci musiały iść do szkoły i wola rodziców nie miała znaczenia. Kobiety poszły do pracy, patriarchat miał coraz mniejsze znaczenie. Wtedy dopiero można było mówić o prawach dziecka np. do nauki, do opieki zdrowotnej w szkole, itd.
Zastanów się zanim chlapniesz, bo taki stereotyp to bujda, jak wiele stereotypów zresztą.
|
|
1 na 1 | Mariusz24 (23 punktów) | Napisałem dość długi wywód, ale nie skopiowałem go do schowka, coś poszło nie tak, a cały tekst przepadł. Nauczka na przyszłość. :/ Więc w skrócie - rozmawiałem z katechetą. Uważa, że powinienem chodzić na religię. Chyba chce mnie jeszcze nawrócić, nawet próbował (jednak jego "dowody" były baardzo słabe). Na wywiadówce rozmawiał z mamą, powiedział, że lepiej, żebym chodził na jego lekcje. Zasugerował, że zostałem zostałem ateistą przez Internet. Internet? Raczej mózg. Ale kary nie mam? Bo za co? Zresztą, jeśli bym taką karę dostał, to zawsze są książki, a tych mi nie zabiorą na pewno. Jestem ciekaw, czy jeśli nie przystąpię do bierzmowania (w przyszłym roku), to nadal będę musiał chodzić na religię z powodu braku zgody rodzica  ? Jeszcze nie wszystko stracone - mama chce jeszcze ze szkolnym psychologiem na ten temat (skąd jej to przyszło do głowy?). Na razie posłucham Waszej rady i będę zadawał kłopotliwe pytania.
|
|
 | | Manian (950 punktów) | >Na razie posłucham Waszej rady i będę zadawał kłopotliwe pytania. Dokładnie to samo bym Ci polecił. Niech wiedzą, że nie jesteś gówniarzem, a ateizm to nie jest moda. Pokaż swoje zdanie, ale zawsze musi być konkretnie uargumentowane. Jak chcesz z grubej rury zacząć to oczywiście JPII idealnym rozwiązaniem. No i oczywiście ogólna negacja wszystkich dogmatów i opowieści, które katecheta przekazuje.
|
|
 | | Ironhide (432 punktów) | A jak wygląda sprawa z Twoimi znajomymi ze szkoły? Wyłamywanie się z lekcji religii wpłynie negatywnie na wasze relacje i staniesz się obiektem ostracyzmu, czy może nie ma żadnych problemów w tej kwestii? Jak koledzy mają ciskać w Ciebie kredą i obrażać, to może lepiej się nie wychylać. Pamiętam do czego byli zdolni 14-latkowie z mojego gimnazjum.  Jeżeli masz spoko kumpli i atmosfera w szkole będzie ok, to nawet zazdroszczę Ci możliwości zagrania na nosie religijnym indoktrynatorom.
Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz24 (23 punktów) | > A jak wygląda sprawa z Twoimi znajomymi ze szkoły? Wyłamywanie się z lekcji religii wpłynie negatywnie na wasze relacje i staniesz się obiektem ostracyzmu, czy może nie ma żadnych problemów w tej kwestii?pl.wikipedia.org/wiki/IntrowersjaRelacje są... zerowe? Prawie. Kilka osób wie o moim ateizmie, ale nie sprawiają większych problemów. Natomiast "obiektem ostracyzmu" często bywam, gdyż jestem... hmm... inny? Nie robię tego co wszyscy, czytam dużo książek, wolę każdą inną lekcję od WF, z którego mam najgorsze oceny... długo by można wymieniać. Ale zbytnio się tym nie przejmuję. Można powiedzieć, że się przyzwyczaiłem.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >A jak wygląda sprawa z Twoimi znajomymi ze szkoły? Wyłamywanie się z lekcji religii wpłynie negatywnie na wasze relacje i staniesz się obiektem ostracyzmu, czy może nie ma żadnych problemów w tej kwestii?> pl.wikipedia.org/wiki/Introwersja> Relacje są... zerowe? Prawie. Kilka osób wie o moim ateizmie, ale nie sprawiają większych problemów. Natomiast "obiektem ostracyzmu" często bywam, gdyż jestem... hmm... inny? Nie robię tego co wszyscy, czytam dużo książek, wolę każdą inną lekcję od WF, z którego mam najgorsze oceny... długo by można wymieniać.Straszne! A tak serio - witamy w klubie. Również byłam takim uczniem, ale na szczęście, na każdym kolejnym etapie to się zmieniało. Na studiach było fajnie - wiele osób było mi podobnych, więc nie było problemu z tępakami izolującymi tzw. kujonów - to określenie mnie dobijało, bo kujonem nie byłam. Miałam dość dobrą pamięć, nie siedziałam nad podręcznikami, a czytanie wszystkiego co jest w domu nie należy chyba do kujonizmu. Widzę, że i tak się nie przejmujesz, i dobrze. Rób to co uważasz za odpowiednie, słuszne. A reszta się jakoś poukłada sama.
|
|
| |  | | Ironhide (432 punktów) | Dalsze uczęszczanie na religię i zadawanie kłopotliwych pytań, to nie jest dobry plan.
Nie chcesz uczęszczać na religię, to nie rób tego. Jakie mogą Ci grozić konsekwencje?
Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!
|
|
| | |  | | Mariusz24 (23 punktów) | >Dalsze uczęszczanie na religię i zadawanie kłopotliwych pytań, to nie jest dobry plan. >Nie chcesz uczęszczać na religię, to nie rób tego. >Jakie mogą Ci grozić konsekwencje?
Nieusprawiedliwione nieobecności (wagary) -> obniżone zachowanie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Nieusprawiedliwione nieobecności (wagary) -> obniżone zachowanie.
Rodziców nie przekona groźba pogorszenia świadectwa przez przedmiot de facto nieobowiązkowy?
|
|
| | | | |  | | Mariusz24 (23 punktów) | >>Nieusprawiedliwione nieobecności (wagary) -> obniżone zachowanie. >Rodziców nie przekona groźba pogorszenia świadectwa przez przedmiot de facto nieobowiązkowy?
Nie. Próbowałem tym trochę postraszyć, ale nic to nie dało. Chciałem nie przyjść na jedną lekcję i powiedzieć, że na kolejne też nie pójdę, itd. - może by podziałało (chociaż wątpię), ale zajrzałem do regulaminu:
OCENA WZOROWA (...) usprawiedliwia w terminie wszystkie nieobecności.
OCENA BARDZO DOBRA (...) usprawiedliwia w terminie wszystkie nieobecności.
OCENA DOBRA (...) liczba godzin nieusprawiedliwionych nie może przekraczać 5, podobnie jak liczba spóźnień
Z tego wynika, że jedna nieobecność - i nie można mieć oceny wzorowej ani bardzo dobrej. A religii nie ma nigdy na początku/na końcu, więc by się nie dało tego usprawiedliwić...
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > A religii nie ma nigdy na początku/na końcu, więc by się nie dało tego usprawiedliwić...Proponuję zatem zacząć być bardzo praworządnym obywatelem - na początek warto by napisać kilka petycji dotyczących tej właśnie lokalizacji religii w planie lekcyjnym - wszak zalecana jest na początku/końcu zajęć (niestety, to tylko kwestia dobrej woli szkoły chyba, ale warto być trochę nachalnym). Pismo do dyrektora/kuratorium/lokalnej prasy, piętnowanie wszelkich religijnych rysów podczas szkolnych uroczystości i nieprawidłowości związanych z organizacją samych zajęć z religii (czy rodzice pisali prośbę o ich zorganizowanie, czy włączono was do "owczarni" automatycznie?), etc  Lojalnie uprzedzam, że może ci to nieco popsuć opinię wśród kadry nauczycielskiej. A dociekliwość i aktywny udział w zajęciach to przecież chluba dla ucznia - pytania i przynoszenie wszelkiej możliwej literatury dodatkowej są bardzo wskazane
|
|
| | | | | |  | | Ironhide (432 punktów) | No co za los. Kiedy już się wszystko wyjaśniło, to Mariusz24 pewnie męczył lekcje katechezy przez ten tydzień. 
Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ironhide (432 punktów) | Szperałem w sieci i znalazłem tę ciekawą relację: www.wykop.(*)religie-albo-przyslowiowe-won/Cytat:- Ciekawe kiedy wreszcie wszyscy będą uświadomieni: Uczeń nie ma obowiązku chodzić na religię czy etykę, nie trzeba składać żadnych deklaracji o wypisanie, tylko jak już to o WPISANIE na te lekcje. Ba nawet nie musisz być pełnoletni. W razie czego może interweniować rzecznik praw ucznia - Maciej Osuch www.maciekosuch.com. Aby potwierdzić moje tezy przytoczę wam pewne rozporządzenie: ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. § 1. 1. W publicznych przedszkolach organizuje się, w ramach planu zajęć przedszkolnych, naukę religii na życzenie rodziców (opiekunów prawnych). W publicznych szkołach podstawowych, gimnazjach, ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych, zwanych dalej "szkołami", organizuje się w ramach planu zajęć szkolnych naukę religii i etyki: 1) w szkołach podstawowych i gimnazjach - na życzenie rodziców (opiekunów prawnych), 2) w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych - na życzenie bądź rodziców (opiekunów prawnych), bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu religii i etyki decydują sami uczniowie. 2. Życzenie, o którym mowa w ust. 1, jest wyrażane w najprostszej formie oświadczenia, które nie musi być ponawiane w kolejnym roku szkolnym, może natomiast zostać zmienione. 3. Uczestniczenie lub nieuczestniczenie w przedszkolnej albo szkolnej nauce religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek w jakiejkolwiek formie. Interpretacja: Uczeń mający 18 lat może bez zgody rodziców zażyczyć sobie, żeby lekcje religii były organizowane w jego szkole. Uczeń nie mający 18 lat, a chcący żeby w jego szkole uczono religii, musi poprosić rodziców o złożenie wniosku do szkoły, bo sam tego nie może zrobić. Przepis ten nie mówi nic o zasadzie: "musisz mieć 18 lat, aby sam się wypisać". Właśnie ten przepis jest mylnie interpretowany przez szkoły. - Tak, nie musisz chodzić na te lekcje, ani składać żadnych deklaracji. Jakby szkoła robiła problemy skontaktuj się z Rzecznikiem Praw Ucznia - www.maciekosuch.com lub zacytuj podaną prze zemnie interpretacje www.wykop.(*)yslowiowe-won#comment-1532526. Idź w zaparte, mi wychowawczyni nie uwierzyła, wysłała mnie na rozmowę do dyrektora, wyjaśniłem mu o co mi chodzi i niechętnie przyznał mi rację. Ale pamiętaj, nie podchodź do tego "bo mi się należy" - w ten sposób nic dobrego nie zdziałasz, postępuj spokojnie i dyplomatycznie. - Rodzice muszą podpisać deklarację UCZESTNICTWA/ORGANIZACJI TAKICH LEKCJI, a nie wypisania/chęci nieuczestniczenia. Napisz oświadczenie, że nie będziesz chodził na religię. Daj je wychowawcy i niech się on martwi co robić (nauczyciele są dla ucznia, a nie uczeń dla nauczycieli). W oświadczeniu napisz, że w czasie katechezy będziesz znajdował się w świetlicy szkolnej/bibliotece/zajęciach innej klasy (jeżeli to środek zajęć szkolnych). Co powiesz na ten pomysł? Edit: Cytat:www.maciekosuch.com/page/2/Przed dniem dziecka otrzymałem wiadomości z Biura RPO iż nadeszła odpowiedź z MEN w sprawie rezygnacji z lekcji religii w trakcie roku szkolnego. Szybciutko więc publikuję tę odpowiedź w dwóch plikach. Pozdrawiam. Maciek Osuch Odpowiedź MEN do Biura RPO w sprawie rezygnacji uczniów z nauki religii cz. 1. - 08 05 2008 r. Odpowiedź MEN do Biura RPO w sprawie rezygnacji uczniów z nauki religii cz. 2. - 08 05 2008 r.  
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Nieusprawiedliwione nieobecności (wagary) -> obniżone zachowanie.
A to zachowanie do czegoś jest potrzebne? Czy w ogóle jakiekolwiek oceny są do czegoś potrzebne? Zasadniczo, z tego co pamiętam, to za "moich czasów" nie miało to absolutnie żadnego znaczenia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nieusprawiedliwione nieobecności (wagary) -> obniżone zachowanie. Lekcje religii są nieobowiązkowe - nie może być mowy o żadnych wagarach.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | mbielecki (2227 punktów) (zablokowany) |
> pl.wikipedia.org/wiki/Introwersja> Relacje są... zerowe? Prawie. Kilka osób wie o moim ateizmie, ale nie sprawiają większych problemów. Natomiast "obiektem ostracyzmu" często bywam, gdyż jestem... hmm... inny? Nie robię tego co wszyscy, czytam dużo książek,No i super. Mnie w tym wieku pochłonęła filozofia; najpierw czytałem jakieś marksistowskie badziewia, potem Teilharda de Chardin, całą "Historię filozofii" Tatarkiewicza, Newmana, Dostojewskiego... Po roku byłem już innym człowiekiem. Ważne jest, żeby mieć z kim rozmawiać - z kimś kogo znasz, kto Ci dobrze życzy i do kogo mógłbyś mieć zaufanie.
|
|
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Są ludzie, którym się chce wykłócać o wszystko. Są tacy, co po prostu robią to co chcą niezależnie od wyniku i ewentualnych represji, jakie temu mają towarzyszyć. Musisz sam zadać sobie pytanie o to, jakie rozwiązanie będzie dla Ciebie przypuszczalnie najbardziej korzystne. Masz jeszcze kilka ładnych lat zależności od rodziców przed sobą, (w tym wieku, z tego co pamiętam, ciągną się te lata niemiłosiernie), więc trzeba sprawę dobrze rozplanować. Co się stanie, jeśli nie pójdziesz do bierzmowania? Prawdopodobnie nic. Są już podobno śluby mieszane - ostatnio mój kolega żenił się w kościele, mimo że chłopak nawet chrztu nie ma. Ksiądz widać w dzisiejszych czasach nie może być zbyt wybredny  W razie czego to nie jest tak, że musisz sobie to bierzmowanie zrobić TERAZ ZARAZ, bo jak nie, to Cię ekskomunikują, nie dadzą podejść do tego bierzmowania itd. I według mnie tak powinieneś pogadać z rodzicami. Jeśli kiedyś będziesz miał partnerkę, która zechce wziąć kościelniaka, i nie będzie możliwości zrobienia tego bez bierzmowania, to się wtedy usakramencisz. Co to za problem? Możesz spróbować ich wziąć pod włos - powiedz, że nie wiesz jak będzie. Teraz jeszcze jesteś niedojrzały, ale na wszystko będzie czas i zmiana w przyszłości niekoniecznie przecież oznacza, że musisz postępować wbrew sobie dziś! Tak na koniec może coś zasugeruję w kwestii W-Fu, jako że sam miałem z tym problem. Nie jestem ani nie byłem nigdy zbyt "inteligentny ruchowo". Niechęć do przepychania się na boisku skazała mnie na męki przez lata dosłownie. Parę razy w liceum zaliczyłem pałę z tego przedmiotu, a to za brak stroju przez połowę zajęć, a to że tańczyć nie chciałem itd. Ze sportu to tylko szachy  Problemem jednak nie było wcale to, że ja sportu nie lubiłem, ale to że nie lubiłem grać z innymi ludźmi. W pewnym momencie zaraziłem się od ojca uwielbieniem do jazdy na rowerze. Naprawdę, wysiłek taki "samotny", dla siebie, a nie dla jakichś debili z klasy był bardzo gratyfikujący. Bez będnego owijania w bawełnę, poszedłem któregoś razu do wuefisty, wkurzony jak cholera tymi debilnymi lekcjami naparzania się piłką i oznajmiłem mu, że ja grać nie będę. Że ja od tej pory będę zasuwał okrążenia wokół boiska. Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Jako, że nauczyciel był złamasem, to i oceny mi dobrej nie dał mimo sporego postępu - (przed wakacjami ledwo przebiegałem tą cholerną rozgrzewkę (to ze 2km tak na oko były), na końcu się gdzieś snułem - po roku byłem drugi najszybszy w klasie). Takie rozwiązanie jest o tyle fajne, że masz z bani nauczyciela, biegniesz tak jak możesz, na początku będzie tak, że przebiegniesz okrążenie, drugie przejdziesz, ale nikt nie drze na Ciebie ryja, z nikim się nie naparzasz tą piłką, jesteś SAM ze sobą. I wtedy "sport" jest naprawdę fajny. Koniec końców nauczyciel okazał się złamanym męskim członkiem, bo o ile można było w moim wypadku zarejestrować jakiś gigantyczny wzrost siły - np. zajęcia na siłowni były. Podciąganie się na drążku - w 3-ciej liceum nie robiłem ani jednego podciągnięcia. W 4-tej robiłem 25. Jako jedyny w klasie byłem w stanie robić przysiady na jednej nodze. Pompki, wcześniej z 5 może, w 4-tej klasie koło 40. Bieganie - skok formy bez porównania. Ten złamas o tym wiedział. Ale niestety, niestety, tych koszykowych dwukroków czy dwuskoków robić nie robiłem, z kolegami nie grałem, to i 2 na koniec dostałem.
|
|
6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Potrzebuję zgody na zrezygnowanie z niej, a mama powiedziała mi, że jej nie da.
To nieprawda. Religia byłaby dla Ciebie obowiązkowa gdyby rodzice napisali podanie do szkoły z prośbą o zapisanie Cię na lekcje religii. Nie ma podania, to nie musisz chodzić i nie możesz być za to oceniany, zwłaszcza pod względem sprawowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|