 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-02-2012 18:55 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Akcja ewangelizacja!
13 na 13 | Hura, hura. W Warszawie narodził się projekt "Misja Warszawa". O całej sprawie pisze oczywiście Fronda  - www.fronda(*)my_mowic_jezus_cie_kocha_19328Od maja do października różne sekty, przepraszam, duszpasterstwa, będą chodzić po ulicach stolicy i sprzedawać Jezusa, tzn. rekrutować, tzn. rozmawiać...  Słowem, będą zawracać ludziom gitarę  Oczywiście niech sobie chodzą i zawracają. Whatever. Pomyślałem sobie jednak, co by się stało, gdyby np. Racjonalista albo ktokolwiek inny oznajmił, że wyjdzie na ulice i będzie rozmawiał z ludźmi, argumentując "za ateizmem" (niestety jako ateiści możemy zaoferować tylko wolność, dojrzałość emocjonalną oraz odpowiedzialność za siebie, a to się nie umywa do miłości Jezusa i życia wiecznego. Chociaż, z jednej strony, nasz "towar" jest darmowy i nie wymaga wprowadzania opłat na Audi dla kapłana, to z drugiej wymaga większego wysiłku... także może być remis  ? Już widzę te histeryczne apele Terlikowskiego, te gromy ciskane przez Michalika, ten krzyk, że oto atakują święty Kościół, że to skandal i granda "w ojczyźnie JPII" itd. Oczywiście taka "ateistyczna" akcja byłaby trudna, bo tak jak do teizmu "dochodzi się" w grupie, tak do ateizmu raczej "solo". Niemniej mogłoby być ciekawie inicjować takie rozmowy z ludźmi - fajnie gdyby się dało zaangażować jakichś znanych polskich ateistów (wiem, brzmi jak oksymoron). Ale tak sobie marzę... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Podany przez ciebie link prowadzi donikąd. Prawidłowy jest taki. Może moderator(ka) poprawi w twoim poście.
Ale ad rem. Niech łażą po ulicach, niech prowadzą tę swoją misję ewangelizacyjną. To bardzo dobry pomysł - u jednych wywołają śmiech, u innych agresję, z jaką sami traktują Świadków Jehowy. A przekonanych nie muszą przecież przekonywać. Podsumowując - rezultat będzie albo żaden, albo "in minus".
Nie da rady. Psa nie ma. Ale mamy akwarium i złote rybki. Więc zgłaszamy się do Klubu Pancernych jako łódź podwodna. Prosimy o przyjęcie. Taka łódź to też rzecz pancerna.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Niech łażą po ulicach, niech prowadzą tę swoją misję ewangelizacyjną. To bardzo dobry pomysł - u jednych wywołają śmiech, u innych agresję, z jaką sami traktują Świadków Jehowy. A przekonanych nie muszą przecież przekonywać. Nie przesadzajmy. Ewangelizatorzy nie chodzą tylko po ulicach. Mają większość mediów i wpychają się wszędzie. Proszę też popatrzeć ilu ich jest ich na naszym forum, począwszy od różnych efemeryd, a skończywszy na wieloletnim uporze. Ewangelizatorzy to nie tylko pełni idioci, to czasem tylko pół, czy ćwierć idioci, a ideologiczny program przygotowują im ludzie całkiem sprawni intelektualnie. Tych naszych, mniej kumaci racjonaliści, którym nie chce się czytać Frondy, czy katolickich portali, to nawet na długo potrafią uważać ich za swoich. A oni na nasze potrzeby potrafią - na przykład - stroić się w piórka poszukującego, racjonalnego obiektywizmu, a swoje główne fideistyczne idee jednak tu przemycają.
>Podsumowując - rezultat będzie albo żaden, albo "in minus". Podsumowując - w ostatnim dwudziestoleciu rezultat fideistycznej indoktrynacji ma ogromny dorobek. Coraz mniejsza grupa inteligencji zauważa totalną i nachalną religijną propagandę, a już boję się nawet lodówkę otworzyć żeby z niej jakiś aniołek nie wyskoczył i nie zaczął ewangelizować.
PS. Jest jeszcze gorzej! Gdy przypadkiem mu z rozkoszą przykopię, to zaraz zostanę przez "sprawiedliwców" przywrócony do porządku. (I to pomimo twierdzenia Pana Maceoxa, że żadna policja myśli nie istnieje).
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
1 na 1 | dnlg (85 punktów) | Kiedyś słyszałem jak jehowcy mówili, że katastrofa w Fukushimie to kara boska. Jedno pytanie jakie bym im zadał, to "kiedy ten Jezus do nas przyjdzie? już się 2 tysiące lat zbiera".
Czy w Biblii, którą znają na pamięć nie ma mowy o przyjściu "zbawcy"? Oczywiście cała ta fikcja literacka to zbiór metafor, tak jak przepowiednie Nostradamusa.
|
|
 | 4 na 4 | Madman (7811 punktów) | >Jedno pytanie jakie bym im zadał, to "kiedy ten Jezus do nas przyjdzie? już się 2 tysiące lat zbiera". Mt 10:23(BT) 23. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy. Jak na mój gust, to już dawno wszystkie miasta obeszli wzdłuż i wszerz, a Syna Człowieczego ani widu, ani słychu.
|
|
|  | 5 na 5 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >a Syna Człowieczego ani widu, ani słychu.< O cholerka, a mój ojciec był człowiekiem, a ja jestem jego synem. To co, niby dlaczego nie jestem synem człowieczym?
|
|
| |  | | Madman (7811 punktów) | > >a Syna Człowieczego ani widu, ani słychu.<> O cholerka, a mój ojciec był człowiekiem, a ja jestem jego synem. To co, niby dlaczego nie jestem synem człowieczym?Może i jesteś synem człowieczym, ale na pewno nie Synem Człowieczym.
|
|
5 na 5 | Pa1ryk (1539 punktów) | > O całej sprawie pisze oczywiście Fronda Jak dobrze zauważyłem to chyba już Twój trzeci wątek na temat Frondy. Tak się zastanawiam czy przeglądasz ten... hm portal z powodu nadmiaru wolnego czasu albo jakiś masochistycznych skłonności czy może Ci za to płacą. I tu moje pytanie: jestem studentem i szukam pracy w wolnym czasie. Nie potrzebujecie jeszcze kogoś, lubię czarny humor
|
|
 | 8 na 8 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Hehe. Niestety mi za to nie płacą  A moja przygoda (prawdziwa przygoda) z Frondą zaczęła się jakieś 2 tygodnie temu, wcześniej zaglądałem tam sporadycznie, aby się "zdumieć". Ale jakoś dwa tygodnie temu trafiłem na artykuł o tym, że Hawking stwierdził, iż "Bóg nie był potrzebny" do powstania Wszechświata. Następnie przeczytałem komentarze i ręce wypadły mi z barków aż musiałem złapać się za głowę nogami... Potem, ze zdumieniem w trzewiach, trafiłem na artykuł Terlikowskiego o tym, dlaczego nie będzie on mówił do Anny Grodzkiej per "Pani" (ani per Pan)... Artykuł i wiele komentarzy mnie zbulwersowało, bo mam znajomą, która jest osobą transseksualną, a w pracy wiele osób homoseksualnych, które Terlikowski od niechcenia również obraził. Od tamtej pory zanim wyjdę do pracy czytam sobie przy porannej kawie zestaw: Racjonalista, totalfilm, gazeta.pl i od niedawna również frondę... wiem, to jakaś niezdrowa fascynacja. Ale ten poziom oszołomstwa i debilizmu jest wręcz niewiarygodny. Ponadto wiele osób w mojej pracy jest ateistami (niektórzy nawet "fanami" Racjonalisty), a mój szef jest zatwardziałym antyklerykałem - więc czasem fronda daje sygnał/temat do rozmowy "na fajce" lub przy kawie - co trochę niezwykłe, bo pracuję w amerykańskiej korporacji, ale na moje szczęście w dziale kreacji są ludzie o zdecydowanie innym profilu aniżeli w innych działach. I tak to właśnie działa. Z początku próbowałem nawet komentować i argumentować na frondzie, ale szybko dałem sobie z tym spokój. Teraz jestem tylko obserwatorem, niczym Bóg. I dzielę się z innymi dobrą frondową nowiną... niczym Chrystus
|
|
|  | 1 na 1 | tivk (99 punktów) | Z tego, co powiedziałeś, masz odjazdowy zespół w pracy. Działań nie zakłócają wojujący teiści  . Zaś jeżeli chodzi o fronda.pl, najbardziej śmieszy mnie fakt, iż jest tam zakładka "modlitewnik". Uważam, że to już jest zupełne błazeństwo ze strony kościoła. Modlitwa w internecie traci swoje znaczenie (która w sumie i tak niewiele jest warta). Publikowanie takowych postów na temat swojego cierpienia ze względu na niedawno zmarłych członków rodziny lub przyjaciół, proszenie o "zesłanie łaski wiary", pomyślne zdanie egzaminu na prawo jazdy itd. w moich oczach jest żałosne. Mam koleżankę, która jest adwentystką dnia siódmego i któregoś razu zaprosiła mnie do swojego kościoła na spotkanie młodzieżowe. Czytają fragment biblii i go analizują, ewentualnie opowiadają o tym, w jaki sposób pomógł im bóg, np.: dziewczyna studiowała (lub studiuje, nie wiem) biologię. Zastanawiam się, czy ona zdawała sobie wcześniej sprawę z tego, jakie zagadnienia będą rozpatrywane podczas zajęć. W każdym razie przytoczyła swoją bolesną historię o tym, jak ciężko było jej zdać egzamin z ewolucji. Z tego względu, iż według niej świat stworzył bóg w ciągu sześciu dni, powstawanie organizmów na drodze ewolucji było wybitnie niezgodne z tym, w co wierzy. W wyniku tego twardo trzymała się postanowienia, że nie przystąpi do zaliczenia. Dostała warunek, była bliska wyrzucenia ze studiów. W ostateczności pomodliła się do boga o to, aby nie gniewał się na nią za naukę ewolucji. Udało jej się napisać na 3. Jestem niezmiernie ciekawa, czy gdyby umieściła swoją modlitwę w internecie, na jakiejś stronie adwentystów w zakładce "modlitewnik", jej bóg odpaliłby w niebie kompa i czytał posty-modlitwy. A propos ewolucji, jeżeli ktoś lubi czytać artykuły zatwardziałych wierzących na ten temat, to na stronie ads jest obszerny tekst, który mnie osobiście bawił; przebudzen(*)ostki/170-skacz-abo-skacz.html
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > na stronie ads jest obszerny tekst, który mnie osobiście bawił; przebudzen(*)ostki/170-skacz-abo-skacz.htmlJa nie jestem do końca pewna, czy to jest zabawne. Dla mnie jest to niepokojące. I żałosne: te głupie anegdotki o tym, ja to wiek kości poznaje się po warstwie, a wiek warstwy po kościach (tylko idiota by tak powiedział - albo wierzący w Biblię), o żabie, której odcina się nogi (stare jak sam świat - znam ten dowcip w wersji o pchle), te wszystkie łgarstwa i naciąganie faktów do granicy trzeszczenia - no, biedni ludzie, po prostu, co tu kryć. Cytat:Człowiek rozejrzał się wokół siebie i powiedział: Jeśli to nie Bóg stworzył świat, to kto tu rządzi? Na pewno my! To zrodziło humanizm, komunizm, marksizm, nazizm, socjalizm - wszystko to się łączy. Stanisław Lem miał rację. Ja zresztą też nie wiedziałam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | tivk (99 punktów) | > Ja nie jestem do końca pewna, czy to jest zabawne.Teksty religijne zazwyczaj są z tej samej grupy pt. "nie wiadomo czy mamy się śmiać, czy płakać". Wolę się śmiać  .
|
|
4 na 4 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > > Od maja do października różne sekty, przepraszam, duszpasterstwa, będą chodzić po ulicach stolicy i sprzedawać Jezusa,> A od października do maja, to nie łaska? Za zimno?
|
|
2 na 2 | hubin (2274 punktów) | W ślad za poprzednikami gratuluję "kevlarowych nerwów" do czytania frondy, z pewnością niezbędne.
Jeżeli mnie napadną owi ewangelizatorzy to się będę darł, że zboczeńcy mnie molestują albo wezwę policję!
Odnośnie akcji czy też kontrakcji, nie czuję żadnej potrzeby uczestniczenia.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 2 na 2 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Odnośnie akcji czy też kontrakcji, nie czuję żadnej potrzeby uczestniczenia.Szanuję twój wybór, ale właśnie na tym środowiska ateistów tracą. Nie potrafimy zebrać się do kupy, bo... odpowiedź powyżej. Kurde, czy nie stać nas na zorganizowanie się? Tak wiem jest PSR i inne organizacje.. i co przychodzi po 20, 30 osób? A kościólkowi? Ale owszem, zapominam: indywidualizm uber ales! Ech...
|
|
|  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Nie potrafimy zebrać się do kupy, bo... << W kupie jest siła, kupy nikt nie ruszy. Ale bycie ateistą to wybór osobisty i przemyślany. My nie potrzebujemy tej kupy, w której byśmy czuli się bezpieczni, a przynajmniej nietykalni. Nie pójdziemy - wzorem Świadków Jehowy: od domu do domu szukać kandydatów do naszego grona. Z bycia ateistami kasiory nie mamy. A kiecunom chodzi głównie o kasiorę, więc dla nich nawet kandydaci z łapanki są dobrzy. Czego efektem jest ta akcja.
|
|
| |  | | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | To teraz rozumiesz, dlaczego jesteśmy w tyle za relgiantami? Sam jesteś odpowiedzią, nigdy nie znajdziemy wspólnego języka, a klechowo ręce zaciera... W "tyle" znaczy tyle,że w tyle
|
|
| perun (8610 punktów) | >(niestety jako ateiści >możemy zaoferować tylko wolność, dojrzałość emocjonalną oraz odpowiedzialność za siebie, a to się >nie umywa do miłości Jezusa i życia wiecznego. Wolność od czego mogą zaoferować ateiści? Dojrzałość emocjonalną? Każdy ateista ją posiada? Z tą odpowiedzialnością za siebie to Pan przegiął. Z tego co widzę na tym portalu większość ateistów nienawidzi ponoszenia odpowiedzialności za siebie i z olbrzymią radością ową odpowiedzialność za siebie przerzuca na urzędników państwowych .
Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
|
|
 | 5 na 5 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | >Wolność od czego mogą zaoferować ateiści?<
Choćby wolność od Papieża, wolność od wyrzutów sumienia z powodu nieprzestrzegania absurdalnych zakazów, bądź realizowania zupełnie naturalnych i nikomu nie szkodzących (chyba, że Bogu) zachowań, np. seksualnych.
>Dojrzałość emocjonalną? Każdy ateista ją posiada?< - oczywiście, że nie. Tak jak każdy chrześcijanin nie jest niedojrzały emocjonalnie. Niemniej odrzucenie myślenia magicznego można uznać za krok w dobrym kierunku.
>Z tą odpowiedzialnością za siebie to Pan przegiął< Nie wiem do końca do czego się Pan odnosi z "przerzucaniem odpowiedzialności" na Państwo? Ad. odpowiedzialność za siebie - to oczywiście zależy od jednostkowych przypadków i indywidualnej filozofii. Choć dialogicy starali się pogodzić odpowiedzialność z wiarą w Boga, to wydaje mi się to w gruncie rzeczy nie do pogodzenia - bo zawsze, moim zdaniem, pozostaje ta ostateczna instancja odpowiedzialności jaką jest Bóg, kiedy instancją tą winien być drugi człowiek. Można oczywiście powiedzieć, że Bóg jest w tym drugim człowieku, ale to tylko sztuczka semantyczna. Innymi słowy, ateiści/racjonaliści mogli by ludziom mówić/uczyć: przestrzeganie założeń etycznych zależy tylko i wyłącznie od Ciebie - jeśli coś "przeskrobiesz" nie bój się Biga, ale tego, że będziesz musiał spojrzeć w oczy Drugiemu. Wówczas Bóg przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie - ale możesz go sobie dopowiadać, jeśli już musisz.
|
|
|  | 3 na 5 | perun (8610 punktów) |
>Choćby wolność od Papieża, wolność od wyrzutów sumienia z powodu nieprzestrzegania absurdalnych zakazów, bądź realizowania zupełnie naturalnych i nikomu nie szkodzących (chyba, że Bogu) zachowań, np. seksualnych. Dzisiaj nikt już siłą nikogo nie zmusza do słuchania papieża. Jeśli ktoś lubi słuchać to jest jego wolny wybór. Wystarczy tylko trochę wysiłku ze strony wierzącego, żeby przemyśleć, czy chce go słuchać, czy też nie. Ateiści wcale nie są bardziej wolni pod względem słuchania kogoś od wierzących. (przynajmniej jeśli mówimy o Europie). Wielu ateistów również słucha różnych ludzi na podobnej zasadzie co wierzący papieża.
>>Dojrzałość emocjonalną? Każdy ateista ją posiada?< - oczywiście, że nie. Tak jak każdy chrześcijanin nie jest niedojrzały emocjonalnie. Niemniej odrzucenie myślenia magicznego można uznać za krok w dobrym kierunku. Zgoda. Tylko, że odrzucenie myślenia magicznego nie gwarantuje od razu jakiegoś lepszego myślenia. Ateiści, jak wszyscy inny ludzie, ulegają różnym innym, mniej lub bardziej magicznym myśleniom, propagandzie, ideologii itd.
>>Z tą odpowiedzialnością za siebie to Pan przegiął< >Nie wiem do końca do czego się Pan odnosi z "przerzucaniem odpowiedzialności" na Państwo? >Ad. odpowiedzialność za siebie - to oczywiście zależy od jednostkowych przypadków i indywidualnej filozofii. Tu nie chodzi o filozofie tylko o niemożliwość bycia odpowiedzialnym za siebie jeśli całe moje życie reguluje państwowy urzędnik i on podejmuje decyzje dotyczące mojego życia. Przepisy traktują mnie jak nieodpowiedzialnego człowieka, który nie jest wstanie podjąć racjonalnej decyzji w stosunku do siebie i swojego życia. Najprostszym przykładem są tutaj maglowane już do znudzenia pasy bezpieczeństwa w samochodzie. Przepis zmusza mnie do ich stosowania zakładając z góry, że jestem nieodpowiedzialny i gdy przepisem nie zmusi się mnie do ich zapinania, to ich nie zapnę. Inny przykład to zakaz palenia różnych ziół, nakaz ubezpieczenia emerytalnego, niemożność kupienia sobie bez zezwolenia różnych leków itd. Napisałem, że Pan przegiął z tą odpowiedzialnością dlatego, że znaczna część użytkowników tego portalu uważa, że ludzi trzeba do tego zmuszać ''siłom'' Widocznie uważają ludzi za nieodpowiedzialny tłum, którym trzeba kierować dokładnie w ten sam sposób jak zakłada to religia. Tutaj akurat owi ateiści nie mają czym się chwalić, bo ich myślenie jest dokładnie takie samo jak papieża w stosunku do swoich wiernych. I papież i ci ateiści uważają, ze jak ludzie nie czują nad sobą bata (np; piekielnej grożby, lub grożby grzywny, mandatu, ogólnie kary) to będzie Sodoma i Gomorra na świecie. I religijni i ci ateiści-racjonaliści uważają że ludzie bez nakazów\zakazów\przepisów\urzędników\pasterzy zrobią sobie krzywdę. Ogólnie uważają, ze wolność wyboru szkodzi człowiekowi.
>Choć dialogicy starali się pogodzić odpowiedzialność z wiarą w Boga, to wydaje mi się to w gruncie rzeczy nie do pogodzenia - bo zawsze, moim zdaniem, pozostaje ta ostateczna instancja odpowiedzialności jaką jest Bóg, kiedy instancją tą winien być drugi człowiek. Można oczywiście powiedzieć, że Bóg jest w tym drugim człowieku, ale to tylko sztuczka semantyczna. Zgadzam się. Tylko znaczna część ateistów - jak juz napisałem, myśli podobnie tylko zamienia boga na państwo. I to całą różnica. Można to łatwo przetestować. Jak pan myśli, ilu z czytających to forum użytkowników- ateistów zgodzi się na to, że to rodzić powinien decydować o tym czy chce posyłać dziecko do szkoły z religią czy bez? Że to rodzic powinien decydować o tym ile lekcji matematyki powinno mieć w szkole jego dziecko? Sądzę, że niewielu. Większość będzie uważała, że o tym czy w szkole jest religia, czy jej nie ma i czy jest 10 godzin matematyki czy 2, powinno decydować państwo. Wg nich pewnie owo mityczne państwo lepiej zna zdolności mojego dzieciaka niż ja, czy jego matka. Więc gdzie tu miejsce na odpowiedzialność?
>Innymi słowy, ateiści/racjonaliści mogli by ludziom mówić/uczyć: przestrzeganie założeń etycznych zależy tylko i wyłącznie od Ciebie - jeśli coś "przeskrobiesz" nie bój się Biga, ale tego, że będziesz musiał spojrzeć w oczy Drugiemu. Wówczas Bóg przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie - ale możesz go sobie dopowiadać, jeśli już musisz. > Jak napisałem, ateiści nie chcą mówić\uczyć. Oni chcą tylko, żeby ktoś kierował ich życiem wg ich światopoglądu. Dlatego protestują, gdy w szkole jest przymus nauki religii, ale sami chętnie wprowadziliby do szkół przymus świeckiej etyki zamiast owej religii. I religijni i owi ateiści aż palą się do tego, aby mieć możliwość decydowania o tym czego będzie uczyło się MOJE\PANA dziecko. Dlatego osobiście trudno mi zauważyć jakąś różnice między niektórymi wierzącymi a niektórymi ateistami-racjonalistami. Wolność jest obca i jednym i drugim. Jak dla mnie żadnej różnicy nie ma miedzy tymi którzy zmuszają mnie do czegoś strasząc bogami, a tymi którzy zmuszają mnie do czegoś strasząc urzędnikami. Jedni mówią, że muszę rezygnować ze swojej wolności dla dobra owczarni, drudzy dla dobra społeczeństwa. Czy to jest ewangelizacja religijna czy ateistyczna... jak dla mnie zero różnicy.
Ale to takie moje przemyślenia.
Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
|
|
| |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | Jeśli nadal będziesz śmiecił swoimi ulubionymi zagadnieniami w tematach niezwiązanych z nimi, będzie to traktowane jak spam.
|
|
| |  | 6 na 6 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Bezludna wyspa może być dla Ciebie wybawieniem. Pozdrawiam.
|
|
2 na 2 | hubin (2274 punktów) | Cóż już to kilka razy mówiłem, zresztą nie tylko ja, czuję się jednak w obowiązku rozwinąc mój poprzedni post.
Nie mamy nic do zaoferowania osobie religijnej, nasz sceptycyzm to zdecydowanie mniej wygodna droga życiowa niźli wiara w cokolwiek... Prawdy uczciwie rzecz biorąc sami nie powinniśmy być pewni, co zatem chciałbyś sprzedawać ludziom niepewność, wątpliwość, sceptycyzm?
Zdecydowanie niewiara jest zabawą solo na własną zgubę i odpowiedzialność. Byli już ustawowi ateiści i ateiścikonformiści, dziś zamienili się w ateistów episkopalnych i wiaroklepaczy, taki niewierzący to więcej szkody niźli pożytku, powinniśmy iść w jakość...
Ograniczony zasób swojego czasu lepiej wykorzystasz poznając świat, ewangelistów nam nie trzeba, natomiast krk jest tak dobry w ośmieszaniu samego siebie, że wystarczy im jedynie nie przeszkadzać.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|