Racjonalista - Strona głównaDo treści
zobowiązanie nauczyciela do obsługi rekolekcji w kościele

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
26-02-2012 17:16Ratatoskr (4439 punktów)zobowiązanie nauczyciela do obsługi rekolekcji w kościele
Ocena 2 na 2
Moja partnerka otrzymała właśnie zarządzenie dyrektora informujące ją, że nauczyciele wychowawcy klas w ciągu trzech dni rekolekcji mają pilnować porządku w szkole. Sytuacja jest taka, że w ciągu owych trzech dni oficjalnie nie ma zajęć szkolnych. Nauczyciele natomiast nie mają wolnego i mają się stawić do pracy. I teraz pytanie brzmi: czy tego typu zarządzenie dyrekcji jest legalne?

Naturalnie wiem, że konstytucja zabrania zmuszania kogokolwiek do uczestnictwa w obrzędach religijnych, ale wiem też, że żołnierzom np. wytłumaczono, że robiąc wartę honorową na mszy wcale nie uczestniczą w obrzędzie, oni tylko tam stoją. A mojej lasce mogą powiedzieć, że nie ma przecież uczestniczyć, tylko ma pilnować w trakcie.

Ktoś ma w tej kwestii jakieś doświadczenia?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Przed udzieleniem odpowiedzi na tak postawione pytanie warto zastanowić się, co oznacza ono samo.
Po pierwsze, piszesz, że żona ma się stawić do szkoły, a nie do kościoła.
Po drugie, dzień wolny od zajęć dydaktycznych, to nie to samo, co dzień ustawowo wolny od pracy.
Po trzecie, minister edukacji każdego roku przydziela pewna pulę dni, jaką dyrektorzy szkół mogą wykorzystać jako dni wolne od zajęć. Część tych dni jest do wykorzystania w czasie rekolekcji. Nie są to dni wolne od pracy, ale wolne od zajęć dydaktycznych. Zgodnie z prawem nauczyciele powinni być wtedy w pracy - mogą brać udział w radach pedagogicznych, zebraniach, posiedzeniach zespołów, uzupełniać dokumentację, wreszcie - zapewniać zajęcia opiekuńczo-wychowawcze dla uczniów nie biorących udziału w rekolekcjach.
Ratatoskr (4439 punktów)
>Przed udzieleniem odpowiedzi na tak postawione pytanie warto zastanowić się, co oznacza ono samo.

Aj! Moja Wtopa, moja wtopa!

Napisałam, że "ma pilnować porządku w szkole". To byłby pikuś, w szkole to nie problem, do szkoły i tak musi przyjść.

Problem jest, że ją dyrektor chce tym swoim zarządzeniem do kościoła zagonić, żeby w tym kościele dzieciaków pilnowała w dniu, w którym oficjalnie nie ma zajęć dydaktycznych.

p.s. Sorki za pomieszanie z poplątaniem, ale widać wnerw mi się na klarowność przekazu rzucił.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
26-02-2012 22:32 
 Ocena-13 na 13
worek kości (2937 punktów)
>Problem jest, że ją dyrektor chce tym swoim zarządzeniem do kościoła zagonić, żeby w tym kościele dzieciaków pilnowała w dniu, w którym oficjalnie nie ma zajęć dydaktycznych.

Mhm, a gdyby sprawa dotyczyła wycieczki do lasu? Wtedy pewnie - jasne, nie ma sprawy. Ale jak do kościoła - to już się doszukują niewiadomoczego.


bembergiem w berg
26-02-2012 22:50 
 Ocena 12 na 12
fiiś (1053 punktów)
>Mhm, a gdyby sprawa dotyczyła wycieczki do lasu? Wtedy pewnie - jasne, nie ma sprawy. Ale jak do kościoła - to już się doszukują niewiadomoczego.
>
Z tego co wiem las jest neutralny światopoglądowo!
26-02-2012 22:53 
 Ocena-11 na 11
worek kości (2937 punktów)
>Z tego co wiem las jest neutralny światopoglądowo!

A ktoś się każe nauczycielce biednej tam modlić? Nie dajmy się zwariować.

bembergiem w berg
26-02-2012 23:50 
 Ocena 5 na 5
fiiś (1053 punktów)

>A ktoś się każe nauczycielce biednej tam modlić? Nie dajmy się zwariować.
>
Problem w tym, że indoktrynuje się tam dzieci - w kościele.
Nauczycielka ma przyłożyć rękę do zaprowadzenia dzieci do kościoła, gdzie będą się dowiadywać (być może tylko z jej punktu widzenia) głupot. Zostaje zatem zmuszona wystąpić przeciwko własnemu sumieniu.
W byłym Związku Radzieckim nauczyciele byli w bardzo perfidny, ekonomiczny sposób skłaniani, do dyżurów przed cerkwią w celu odbierania dzieci prowadzącym ich tam babciom (bo babciom już było wolno). Dla mnie to symetryczne. W obu przypadkach nauczycielom łamano sumienia. Jeśli już, niech sprawa wiary dzieci zostanie na sumieniu rodziców.
27-02-2012 14:12 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>A ktoś się każe nauczycielce biednej tam modlić? Nie dajmy się zwariować.
>>
>Problem w tym, że indoktrynuje się tam dzieci - w kościele.
>Nauczycielka ma przyłożyć rękę do zaprowadzenia dzieci do kościoła, gdzie będą się dowiadywać (być może tylko z jej punktu widzenia) głupot. Zostaje zatem zmuszona wystąpić przeciwko własnemu sumieniu.

Sugerujesz, że metody sowieckie, chociaż brutalne, to były jednak słuszne?

Jak ktoś uważa, że rekolekcje to uczenie dzieci głupot, a odprowadzanie tam uczniów, to "wystąpienie przeciwko własnemu sumieniu", to dość poważny problem danej osoby. Od społeczeństwa wymaga się np tolerancji dla homoseksualizmu, które to praktyki dla wielu osób mogą wydawać się "obrzydliwe" - ale tolerancja musi być. Bo przecież co kogo obchodzi, co ktoś inny robi w swojej sypialni? No przecież nic. Ale jak ktoś jest nietolerancyjny dla wysłania dzieci (nawet za zgodą rodziców) do kościoła, to w porządku. Trochę tego nie kumam.


bembergiem w berg
27-02-2012 14:31 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Trochę tego nie kumam.
Trochę? Całkiem nie kumasz, o co idzie.
To ja jeszcze raz, ale łopatologicznie:

   Jeśli rodzice życzą sobie posłać dziecko na rekolekcje do kościoła, to mają do tego niezbywalne prawo, gwarantowane im konstytucją. Problem zaczyna się w momencie, gdy:
a/ z powodu katolickich rekolekcji inne dzieci (w tym niewierzące) tracą trzy dni zajęć szkolnych (fakt, że im w to graj, nie zmienia sytuacji);
b/ nadgorliwa dyrekcja szkoły życzy sobie, by w tym czasie dziećmi owymi opiekowali się nauczyciele.
   To ostatnie pociąga za sobą dwie rzeczy:
1/ nauczyciele zostają zmuszeni do ujawnienia swojego światopoglądu, gdy odmówią wykonania tego idiotyzmu, czyli dyrekcja łamie Konstytucję RP;
2/ ta sama dyrekcja pozostaje w rażącej sprzeczności z obowiązującym prawem, czyli z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.
   I proszę mi tu nie machać lekceważąco ręką "nic im się nie stanie, jak zaprowadzą dzieci do kościoła". Stanie się. Niestety, religianci pewnych rzeczy do skończenia Układu Słonecznego nie zrozumieją.
27-02-2012 20:31 
 Ocena 3 na 3
Jan Grabiński (1015 punktów)
>Jak ktoś uważa, że rekolekcje to uczenie dzieci głupot, a odprowadzanie tam uczniów, to "wystąpienie przeciwko własnemu sumieniu", to dość poważny problem danej osoby. Od społeczeństwa wymaga się np tolerancji dla homoseksualizmu, które to praktyki dla wielu osób mogą wydawać się "obrzydliwe" - ale tolerancja musi być. Bo przecież co kogo obchodzi, co ktoś inny robi w swojej sypialni? No przecież nic. Ale jak ktoś jest nietolerancyjny dla wysłania dzieci (nawet za zgodą rodziców) do kościoła, to w porządku. Trochę tego nie kumam.

Jakby nauczycielce kazali odprowadzić dzieci do burdelu, też ma prawo się oburzyć.
Co innego tolerować (nie lubię tego określenia), co innego przykładać do tego rękę.

Ty masz prawo malować swe ciało na zielono i niebiesko, i robić to nawet nago. Mi nic do tego, ale wcale nie muszę do Ciebie przyprowadzać dzieci!
28-02-2012 00:00 
 Ocena 8 na 8
Gosia (9452 punktów)
>Trochę tego nie kumam.

A ja nie kumam, że w kraju podobno w 95% katolickim, trzeba decyzją administracyjną popartą poleceniem przełożonego zmuszać ludzi niechętnych do prowadzania młodzieży do kościoła. Naprawdę tak trudno znaleźć chętnych rodziców, rodziców chrzestnych, przecież przyrzekali pomoc w katolickim wychowaniu, bezrobocie wciąż rośnie, na pewno ktoś ma czas. Gdzie członkowie jakichś organizacji religijnych? Nie znajdą trzech dni w roku dla tak podobno ważnej dla nich sprawy?
Czyżby katoliccy rodzice mieli to gdzieś? Inaczej nie mogę wytłumaczyć sobie dlaczego osoby niewierzące mają być zmuszane do wyręczania katolików w ich obowiązkach.

Weźcie się do roboty lenie przebrzydłe, dosyć już tej spychologii!


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
worek kości (2937 punktów)
A jakby na akademie z okazji dnia niepodległości jakiś nauczyciel nie chciał pójść, bo mu się to święto za bardzo z faszyzmem kojarzy, to też by się pewnie musiał tłumaczyć. A Gosia na to: jak chcą na takie święta prowadzić dzieci, to niech idą z kibolami!!!

hmm

...

hihi


bembergiem w berg
28-02-2012 01:45 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)
"Ojców moich wielki boże", ale żenada...

Jakbyś nie zauważył, to mamy rozdział Kościoła od Państwa. Załatwiajcie swoje gusła i obrzędy po swojemu, za swoje i własnymi siłami.
Czas się do tego przyzwyczajać, czasy dojenia całego społeczeństwa zaczynają powoli być słusznie minione.

Przeczytaj, ciekawe


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
28-02-2012 08:32 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>A jakby na akademie z okazji dnia niepodległości jakiś nauczyciel nie chciał pójść, bo mu się to święto za bardzo z faszyzmem kojarzy, to też by się pewnie musiał tłumaczyć.
A rozdział Kościoła i państwa?
A odróżnienie boskiego od cesarskiego?

Pomogłoby Ci to zrozumieć parę rzeczy.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-02-2012 13:12 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>>A jakby na akademie z okazji dnia niepodległości jakiś nauczyciel nie chciał pójść, bo mu się to święto za bardzo z faszyzmem kojarzy, to też by się pewnie musiał tłumaczyć.
>A rozdział Kościoła i państwa?
>A odróżnienie boskiego od cesarskiego?
>Pomogłoby Ci to zrozumieć parę rzeczy.

Na dole był cytat z konstytucji:

"Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania".

Więc ten sam problem dotyczy nauczyciela, który ze względów światopoglądowych nie chce wziąć udziału w obchodach święta niepodległości. Myślę, że przykłady można by mnożyć.

bembergiem w berg
29-02-2012 13:09 
 Ocena 1 na 1
Mateusz(Kojut) Kozuch (2120 punktów)
>"Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania"

A ja Tobie dam plusa. Widzę, że stałeś się zwolennikiem usunięcia religii ze szkół, jak i usunięcia wszystkich symboli religijnych z jednostek państwowych. Worek kości- wielkie brawa się Tobie należą i stos plusów!


Jak brakuje ogonków znaczy, że piszę z telefonu.
27-02-2012 07:08 
 Ocena 14 na 14
Meretseger (61860 punktów)
A klerykalny worek kości jak zwykle swoje głupstwa wypisuje. Czy worek kości nie rozumie, że łamanie konstytucji to nie jest "niewiadomoco", tylko poważne przestępstwo?
27-02-2012 11:44 
 Ocena 10 na 10
Gosia (9452 punktów)
>A klerykalny worek kości jak zwykle swoje głupstwa wypisuje. Czy worek kości nie rozumie, że łamanie konstytucji to nie jest "niewiadomoco", tylko poważne przestępstwo?

Nie oczekuj poszanowania Konstytucji RP od kogoś kto ma swoje prawo. Kanoniczne.


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
worek kości (2937 punktów)
>A klerykalny worek kości jak zwykle swoje głupstwa wypisuje. Czy worek kości nie rozumie, że łamanie konstytucji to nie jest "niewiadomoco", tylko poważne przestępstwo?

Tam niżej RaSid wyłożył, jak to wygląda w prawie, więc się tak "poważnymi przestępstwami" już nie unoś - klerykalny worek kości - znów mu się udało

bembergiem w berg
27-02-2012 14:15 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
A chociaż przeczytałeś to, co RaSid wyłożył? Przynajmniej ostatni akapit? Jak sądzisz, do jakiej kategorii przestępstw zalicza się łamanie konstytucji?
I znów się nie udało
Miłego studiowania na KULu
27-02-2012 14:40 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>A chociaż przeczytałeś to, co RaSid wyłożył? Przynajmniej ostatni akapit? Jak sądzisz, do jakiej kategorii przestępstw zalicza się łamanie konstytucji?
>I znów się nie udało

Gdyby konstytucja była napisana w sposób nie dopuszczający odmiennych interpretacji, nie potrzebny byłby Trybunał Konstytucyjny - jeśli ktoś uważa, że odmowa nauczyciela do opieki nad uczniami podczas ich uczestnictwa w mszy, jest zmuszeniem go do publicznego wyznania światopoglądu, to gmatwamy się w paradoks - dzieci mają pójść do kościoła, ktoś ich musi pilnować, ale nie wiadomo kto, bo gdy brakuje katechetów, to nie można nawet sprawdzić, który nauczyciel chce, a który nie chce pójść, bo to łamałoby konstytucję. Lekka przesada? A wycieczka szkolna do zabytkowego kościoła, w którym przypadkiem akurat odbywa się jakaś "praktyka religijna", też naraża takiego nauczyciela na bycie ofiarą "poważnego przestępstwa"?

Czy tylko mi się wydaje, że takie zamiłowanie do literalnego odczytywania prawa, bez uwzględniania kontekstu, w jakim przychodzi ludziom funkcjonować, to domena raczej fundamentalistycznych kreacjonistów literalnie rozumiejących Biblię? Mówi się, że teologia i prawo mają ze sobą wiele wspólnego, obie dyscypliny pracują na zastanym tekście - jeden (uważa się za) Objawiony, drugi spisany jest przez ludzi. I jak widać, w oby tych przypadkach można mieć podobnych fanatycznych fundamentalistów.

>Miłego studiowania na KULu

thx

bembergiem w berg
28-02-2012 08:28 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

> Gdyby konstytucja była napisana w sposób nie dopuszczający odmiennych interpretacji, nie potrzebny byłby Trybunał Konstytucyjny
Oj, zaiste biedne by byli katoliki gdyby jasno w Konstytucji zapisano, że prawo do wolności religijnej oznacza także prawo do wolności od religii i żadnemu katolickiemu warchołowi nie wolno się wpychać ze swoim obskurantyzmem do życia innych.
Bez bejsbola Damoklesa nad głową katolik najprostszych rzeczy nie pojmie, będzie chachmęcił do upadu jak z pewną starożytną antologią bzdurnych bajęd, byle wyszło na jego.

>A wycieczka szkolna do zabytkowego kościoła, w którym przypadkiem akurat odbywa się jakaś "praktyka religijna", też naraża takiego nauczyciela na bycie ofiarą "poważnego przestępstwa"?
Wycieczka poznawcza (historia, architektura, religioznawstwo...) to co innego, niż wciskanie dennego kitu o jakimś facecie co zabili go i uciekł.
Jakiś umysłowy prymityw wymachujący ampułką pokazywany po jarmarkach - ok!; jako Krajowy Guru - obciach.
Etc.

>Czy tylko mi się wydaje, że takie zamiłowanie do literalnego odczytywania prawa, bez uwzględniania kontekstu, w jakim przychodzi ludziom funkcjonować, to domena raczej fundamentalistycznych kreacjonistów literalnie rozumiejących Biblię?
Czemu literalnego? Duch! Duch ważniejszy, a on mówi inaczej, niż worek kości.
I niektórzy mają prawo już rzygać tym katolickim, dusznym kontekstem.

>Mówi się, że teologia i prawo mają ze sobą wiele wspólnego, obie dyscypliny pracują na zastanym tekście - jeden (uważa się za) Objawiony, drugi spisany jest przez ludzi. I jak widać, w oby tych przypadkach można mieć podobnych fanatycznych fundamentalistów.
Sztuka w tym, aby ci pierwsi nie mieszali swych urojeń do tego drugiego. Jeśli się ludzie umawiają to w swoim imieniu, a nie jakichś wydumanych bytów i opowiadanie religijnych idiotyzmów nie powinno dawać żadnych przywilejów jak to sobie katolicy uzurpują.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
29-02-2012 11:02 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

> Gdyby konstytucja była napisana w sposób nie dopuszczający odmiennych interpretacji,
...liczyłaby sobie więcej stron niż Biblia. Prawo stanowione przez człowieka, zwłaszcza tak bardzo ogólne, jak konstytucja ma to do siebie, że nie przewiduje wszystkich możliwych sytuacji. Ale art. 53 jest w sumie dość jasno napisany i nie ma co się tu silić na odmienne interpretacje. Ale art. 25 jest napisany równie jasno, a podobnie jak 53 łamany na każdym możliwym kroku.
Masz tu tekst:
Cytat:
Art. 25.
1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
(...)
Art. 53.
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
(...)
4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
(...)
6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
(...)

Gonienie nauczycieli do kościółków to nic innego, jak złamanie p. 4 i 6 art. 53 Konstytucji RP. Niech rodzice pilnują swoich dzieci, jak im zależy na religijnej indoktrynacji młodego pokolenia. Koniec tematu, przepis jest jasny, Twoje ą-ę widzimisię nie ma tu nic do rzeczy.
worek kości (2937 punktów)
A jednak konstytucja, z czym się pewnie tutejsi racjonaliści zgodzą, jest łamana na każdym kroku. Te "poważne przestępstwa" popełnia się z czystej złośliwości, czy raczej wymuszane są prozą życia?


bembergiem w berg
29-02-2012 12:38 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Te "poważne przestępstwa" popełnia się z czystej złośliwości, czy raczej wymuszane są prozą życia?
Jaką prozą jakiego życia? Głupotą i służalczością, a nie prozą.
27-02-2012 12:03 
 Ocena 7 na 7
Gosia (9452 punktów)

>Mhm, a gdyby sprawa dotyczyła wycieczki do lasu? Wtedy pewnie - jasne, nie ma sprawy.
>Ale jak do kościoła - to już się doszukują niewiadomoczego.

Już widzę oczyma wyobraźni jak katecheci bez słowa skargi prowadzą młódź szkolną na leśne polany i uroczyska w celu zapewnienia jej opieki, w czasie gdy rzeczona młódź będzie oddawać cześć świętym dębom i Leszowi, a biskupi zapewne powstrzymają się od rzucania gromów z ambon, boć przecie nikt nie zmusza katechetów do udziału w tych obrządkach, mają tylko zapewnić młodzi opiekę.


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
worek kości (2937 punktów)
>Już widzę oczyma wyobraźni jak katecheci bez słowa skargi prowadzą młódź szkolną na leśne polany i uroczyska w celu zapewnienia jej opieki, w czasie gdy rzeczona młódź będzie oddawać cześć świętym dębom i Leszowi

Nie wiem, jak to dokładnie wygląda, ale wydaje mi się, że katecheci podlegają kurii, a nie dyrektorowi szkoły, więc jak już, to bardziej prawdopodobna sytuacja wyglądałaby tak, że do lasu wysłani by zostali jednak nauczyciele.

bembergiem w berg
27-02-2012 14:13 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>Nie wiem, jak to dokładnie wygląda, ale wydaje mi się, że katecheci podlegają kurii, a nie dyrektorowi szkoły, więc jak już, to bardziej prawdopodobna sytuacja wyglądałaby tak, że do lasu wysłani by zostali jednak nauczyciele.

Otóż to. Nauczyciele podlegają dyrektorowi szkoły a nie kurii, więc do kościoła niech młódź prowadzą katecheci.

Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
27-02-2012 07:21 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Problem jest, że ją dyrektor chce tym swoim zarządzeniem do kościoła zagonić, żeby w tym kościele dzieciaków pilnowała w dniu, w którym oficjalnie nie ma zajęć dydaktycznych.
No to tego zrobić nie może. Warto by mu pokazać tekst konstytucji, niech się sierota po plebanie z nią zapozna.
26-02-2012 23:33 
 Ocena 13 na 13
RaSid (111 punktów)

Zgodnie z rozporządzeniem ministra MEN z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach (Dz. U. z dnia 24 kwietnia 1992 r.) opiekę nad uczniami podczas rekolekcji mają sprawować katecheci (mówi o tym § 10 pkt. 1).
Jednak zdanie następne brzmi: "Szczegółowe zasady dotyczące organizacji są przedmiotem odrębnych ustaleń między organizującymi rekolekcje a szkołą". Szkołę reprezentuje dyrektor a "organizatorem rekolekcji" jest formalnie proboszcz danej parafii. Sprawa rozgrywa się więc między "panem a plebanem". I w praktyce oznacza to, że przy dużej liczbie uczniów dyrektor szkoły wspomaga proces indoktrynacji własnymi strażnikami.
Dyrektor szkoły może więc zgodnie z prawem zobowiązać nauczycieli do zapewnienia opieki nad uczniami, ale w sposób, który "nie wywołuje konfliktów sumienia" (takie są zalecenia Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej). Oznacza to, że właściwie można odmówić wykonania tego wspaniałego zadania wychowawczego, za które niechybnie będzie nagroda w niebiesiech. Trzeba tylko wyspowiadać się dyrektorowi i wytłumaczyć, dlaczego wybiera się skazanie na męki piekielne.

Cały ten sprytny trik organizacyjny jest jednak w gruncie rzeczy niezgodny z prawem, ponieważ o ile uczniowie deklarują udział w religii (więc de facto deklarują wiarę), to nauczyciele przyjmowani do pracy robić tego (jeszcze) nie muszą. Jeśli więc nawet odmówią pójścia na rekolekcje (lub będą stali przed kościołem), to zmusza się ich do publicznego zamanifestowania prywatnego światopoglądu. Jest to sprzeczne z Konstytucją RP, której art. 53 pkt. 6 i 7 jasno mówią: "Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania".
26-02-2012 23:55 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
>Zgodnie z rozporządzeniem ministra MEN (...) opiekę nad uczniami podczas rekolekcji mają sprawować katecheci (...) Szczegółowe zasady dotyczące organizacji są przedmiotem odrębnych ustaleń między organizującymi rekolekcje a szkołą

Dzięki Pomedytujemy nad tym jeszcze i jak co, będzie jeden więcej papier na podkładkę.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
27-02-2012 14:52 
 Ocena 6 na 6
jasenka (1863 punktów)
>Cały ten sprytny trik organizacyjny jest jednak w gruncie rzeczy niezgodny z prawem (..)
>Jeśli więc nawet odmówią pójścia na rekolekcje (lub będą stali przed kościołem), to zmusza się ich do publicznego zamanifestowania prywatnego światopoglądu.

Na dodatek zmuszeni są do wykonywania obowiązków niezgodnych z ich zawodem, bo ich celem jest edukacja, a nie ogłupianie. Co więcej - odmawiając mogą sobie zaszkodzić u swojego przełożonego, naraża ich to na utratę pracy przy najbliższej okazji, gdy taki dyro-katolik będzie mieć do wyboru - oni czy jakaś dewotka.
Wkurzające.
Dlaczego w rozporządzeniu MEN nie poszło dalej i nie nakazało w piątki przeszukiwać dzieciom tornistry, czy aby nie mają kanapek z kiełbachą?
fiiś (1053 punktów)

>Ktoś ma w tej kwestii jakieś doświadczenia?
Pewnie Kotliński od Palikota - może warto spróbować.
Meretseger (61860 punktów)
>Moja partnerka otrzymała właśnie zarządzenie dyrektora informujące ją, że nauczyciele wychowawcy klas w ciągu trzech dni rekolekcji mają pilnować porządku w szkole.
Oczywiście. To nie jest dzień wolny typu ferie czy święto i choć dzieci są zwolnione z lekcji, nauczyciele nie mają wolnego. Tzn. że mają przyjść do pracy i w niej siedzieć, po kościołach się nie szwendać. A że nie ma lekcji? Trudno, mogą coś sobie przygotować na następne lekcje, pogadać, wymienić uwagi o uczniach, może któryś ma jakieś kłopoty, więc nauczyciele się wspólnie zastanowią, jak mu pomóc, mogą kwiatki podlać, wypić kawę i przeczytać gazetę, mogą też zająć się tymi uczniami, którzy nie chodzą na religię i do kościoła. W szkole, czyli swoim miejscu pracy. W żadnym wypadku nie muszą iść do kościoła, a dyrektor szkoły nie ma prawa tego od nich wymagać. Jeśli jakiś nauczyciel-katolik zechce podjąć się zadania odholowania dzieci do kościoła, to już jego sprawa, reszta nie musi. Dyrektor nie może wydać takiego zarządzenia, które stałoby w jawnej sprzeczności z konstytucją. Natomiast wymagać obecności nauczyciela w szkole może. Może też udzielić nauczycielom urlopu, ale to sprawa do indywidualnego dogadania.
28-02-2012 08:04 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>Jeśli jakiś nauczyciel-katolik zechce podjąć się zadania odholowania dzieci do kościoła, to już jego sprawa, reszta nie musi.
A ja Veto!
Jeśli jakiś nauczyciel-katolik zechce podjąć się zadania odholowania dzieci do kościoła niech to robi w ramach swego czasu wolnego za swoje pieniądze. Uprawianie prywatnych zabobonów w godzinach płatnej pracy oświatowej nie powinno mieć miejsca - to wyłączny przywilej katechetów.
Katecheci z proboszczem powinni organizować dostawę dzieci do siedliska ciemnoty na własną rękę, z pomocą katolickich rodziców bez naruszania zasobów nauczycielskich.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Kowalski (2244 punktów)
Udział w rekolekcjach jest dla ucznia dobrowolny, ale nieuczestniczenie w zajęciach religijnych nie oznacza trzech dni wolnych. Obowiązkiem szkoły jest zapewnienie zajęć alternatywnych, a co za tym idzie zadaniem dyrektora jest podzielić nauczycieli na tych, którzy zaopiekują się uczniami na przykład w kościele, jak i tymi pozostającymi w szkole. Z opowiadań koleżanki-nauczycielki wiem, że akurat jej dyrektor, świadom, że niektórzy nauczyciele mają alergię na kościelne kadzidła, daje wolna rękę i nauczyciele we własnym zakresie dzielą się obowiązkami. Zupełnie inną kwestią jest zasadność zawieszania lekcji na trzy dni. Z moich rodzicielskich doświadczeń wynika, że katecheci nie mają pomysłów na zagospodarowanie takiego ogromu czasu. Zajęcia trwają góra półtorej godziny, często jest to po prostu zwykła msza. Tzw. rekolekcje spokojnie mogłyby odbywać się w ramach zajęć religii, które i tak swoim wymiarem godzinowym przewyższają lekcje historii, geografii, chemii, biologii czy informatyki. Mamy do czynienia z nieprawdopodobnym absurdem, z którym nikt nie ma odwagi się zmierzyć.
29-02-2012 11:21 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>zadaniem dyrektora jest podzielić nauczycieli na tych, którzy zaopiekują się uczniami na przykład w kościele
Katecheci...
>jak i tymi pozostającymi w szkole.
Cała reszta.
I ci nauczyciele w ogóle nie powinni chodzić z dziećmi na rekolekcje. To nie jest ich sprawa. Mają uczyć fizyki i geografii.
No, jak już koniecznie chcą, można przymknąć oko na to, że idą z dziećmi. Ale to i tak poza przepisami.
>Tzw. rekolekcje spokojnie mogłyby odbywać się w ramach zajęć religii, które i tak swoim wymiarem godzinowym przewyższają lekcje historii, geografii, chemii, biologii czy informatyki.
To jest pomysł genialny w swej prostocie. Ciekawe tylko, dlaczego strona kościelna uparcie nie chce przyjąć do wiadomości tak prostego rozwiązania?
>Mamy do czynienia z nieprawdopodobnym absurdem, z którym nikt nie ma odwagi się zmierzyć.
Nie ma odwagi albo zwyczajnie nie chce, bo "to nikomu nie szkodzi"
Ejek (176 punktów)
>Udział w rekolekcjach jest dla ucznia dobrowolny, ale nieuczestniczenie w zajęciach religijnych nie oznacza trzech dni wolnych.
>
A czy są takie 3 dni "dobrowolnego" douczania z matematyki lub j.polskiego?
Nie mam dzieci w wieku szkolnym, więc jestem nieco nie w temacie.
Rozczulamy się nad nauczycielami którym za to w końcu płacą. A co z dziećmi?
To nie prawda, że jeśli chodzą na religię to oni i ich rodzice wierzą. Sądzę, iż wielu po prostu nie ma dość odwagi by się wychylać. Narazić cioci, babci itp. I dla spokoju w rodzinie próbują to przecierpieć.
Ratatoskr (4439 punktów)
Dla tych, co ew. będą kiedyś czytać ten wątek, mając podobny problem. Znalazłyśmy dzisiaj taką stronkę:

www.oswiat(*)olach-i-placowkach-oswiatowych

I tam piszą między innymi:

Opiekę nad uczniami w czasie rekolekcji sprawują katecheci. Udział nauczycieli w zajęciach rekolekcyjnych w pomieszczeniach sakralnych jest całkowicie dobrowolny.
Dyrektor nie może zmusić nauczyciela do udziału w zajęciach rekolekcyjnych w pomieszczeniach sakralnych. Obowiązki nauczycieli związane z odbywającymi się rekolekcjami nie mogą być podłożem konfliktów sumienia kadry pedagogicznej.

Nauczyciel nie jest zwolniony z obowiązku zapewnienia uczniom bezpieczeństwa podczas zajęć organizowanych przez szkołę zarówno w szkole, jak i poza jej obiektami.
(...)
Odpowiedzialność za uczniów ponoszą katecheci, którzy w rekolekcjach uczestniczą. Pozostali nauczyciele z tej odpowiedzialności są zwolnieni, ale dotyczy to trwania rekolekcji w obiektach sakralnych.

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
Zetsu (89 punktów)
Sprawa jest prosta.
Rekolekcje odbywają się w czasie szkolnym.
Twoja laska jest nauczycielem, więc w tym czasie ma pracować.
I ten p... Konkordat.
Niech sobie poczyta zakres obowiązków.
Niestety musi i tyle.
29-02-2012 09:24 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Twoja laska jest nauczycielem, więc w tym czasie ma pracować.
W szkole. Nie w kościele.
29-02-2012 21:38 
 Ocena-1 na 3
Zetsu (89 punktów)
>>Twoja laska jest nauczycielem, więc w tym czasie ma pracować.
>W szkole. Nie w kościele.

Nie ma znaczenia ma być z uczniami.
A jak jest przeciwna wycince lasów to na wycieczkę do tartaku nie pojedzie ? Przykro mi żałosne to jest ale nic nie zwojuje. Zawsze może na chorobowe iść. Chore to jest ale co zrobić
fiiś (1053 punktów)
>>>Twoja laska jest nauczycielem, więc w tym czasie ma pracować.
>>W szkole. Nie w kościele.
>Nie ma znaczenia ma być z uczniami.
>A jak jest przeciwna wycince lasów to na wycieczkę do tartaku nie pojedzie ? Przykro mi żałosne to jest ale nic nie zwojuje. Zawsze może na chorobowe iść. Chore to jest ale co zrobić
>

fajny przykład, ale mimo wszystko jestem za tym, że trzeba nagłaśniać i przekonywać do swoich racji - w tym do tego, aby szkoła była świecka i uczyła prawdy a nie zabobonów.
01-03-2012 07:39 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>>W szkole. Nie w kościele.
>Nie ma znaczenia ma być z uczniami.
   Ależ mylisz się zasadniczo.
   Nauczyciel nie ma dnia wolnego, to prawda. Ale rekolekcje to nie jest impreza organizowana przez szkołę, tak jak wycieczka do tartaku. Nauczyciel nie ma żadnego obowiązku prowadzić uczniów na rekolekcje. Szkoła zwalnia ich na 3 dni (tj. usprawiedliwia ich nieobecność na lekcjach) i w tym czasie opiekę nad dziećmi sprawuje parafia plus oddelegowani do szkoły katecheci, ale z ramienia parafii, nie szkoły. I rodzice. Ponieważ dużo dzieci zwalnia się z lekcji w związku z rekolekcjami, dla ich wygody nie organizuje się wtedy normalnych zajęć.
   Tylko te dzieci, które nie chodzą na religię i nie uczestniczą w rekolekcjach muszą mieć zapewnioną opiekę w szkole, ponieważ ich nieobecność w tych dniach nie może być usprawiedliwiona (chyba, że rodzice zadecydują inaczej i napiszą usprawiedliwienie). Tym dzieciom zapewnia się zajęcia alternatywne z nauczycielami.
   Nie wiem, czyj zakres obowiązków czytałeś, ale wszyscy moi znajomi nauczyciele niczego takiego nie muszą. Siedzą w szkole i zajmują się dziećmi "bezbożnymi".
   Powiem Ci, jak to jest zorganizowane w szkole mojego siostrzeńca. Normalne planowe lekcje są odwołane. Dzieci chodzące na religię mają rekolekcje, dzieci niechodzące na religię przychodzą normalnie do szkoły. Ponieważ katechetki nie "wyrabiają" (mają za dużo klas, chociaż niekompletnych), z pomocą przychodzą im zakonnicy - parafia prowadzona jest przez kapucynów (OFMCap). Oni pilnują dzieci w kościele. A do kościoła dzieci przychodzą z domów same lub przyprowadzają je rodzice czy inni domowi opiekunowie. Nie ma w ogóle mowy o jakimś zbiorowym marszu ze szkoły do kościoła i z powrotem pod opieką nauczycieli. Nauczyciele w tym czasie są normalnie w pracy i mają czas dla dzieci, których rodzice wolą rozwijać ich ciekawość świata i pogłębiać ich wiedzę, miast wtłaczać do głów religijne legendy.
   Tak wygląda prawidłowa organizacja rekolekcji. Każda inna jest chora.
Nemi21 (5 punktów)
>> Ponieważ katechetki nie "wyrabiają" , z pomocą przychodzą im zakonnicy. Oni pilnują dzieci w kościele. A do kościoła dzieci przychodzą z domów same Nie ma w ogóle mowy o jakimś zbiorowym marszu ze szkoły do kościoła i z powrotem pod opieką nauczycieli. Nauczyciele w tym czasie są normalnie w pracy i mają czas dla dzieci, których rodzice wolą rozwijać ich ciekawość świata i pogłębiać ich wiedzę, miast wtłaczać do głów religijne legendy.Tak wygląda prawidłowa organizacja rekolekcji. Każda inna jest chora.<<
Niestety w naszej szkole jest chory system, najpierw 45 minut w klasie, później przemarsz do kościoła i godzinka mszy. O 10 koniec rekolekcji. W dodatku, by ułatwic życie dzieciom wierzącym, spowiedź zrobiono od 16-17 godz. I to nauczyciele prowadzą owieczki do kościoła, mimo, że w okolica obfituje w zakony siostrzyczek i braciszków. A moje dzieci w ciągu 3 dni stracą 16 godzin dydaktycznych...

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365