 |
religia to fascynujące zjawisko Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-12-2010 02:57 | simo.hayha. (433 punktów) | religia to fascynujące zjawisko
3 na 3 | Religia to jednak fascynujące zjawisko pod wieloma względami. Całkowicie abstrahując już od racjonalnej krytyki zasad wiary, a patrząc bardziej na formy nabożeństw, czczenia kultu, itd. Wiele rytuałów, zwyczajów religijnych napawa mnie dziwnymi emocjami. Od przerażenia, przez irytację, czasami ciekawość, aż po współczucie tym biednym ludziom. Ale do meritum. Przeżywam ostatnimi czasy niezwykle mocną chęć uczestnictwa w takich szopkach religijnych. To znaczy, chciałbym posmakować nabożeństw wielu różnych religii przez judaizm (tu będzie najtrudniej), islam, aż po chrześcijaństwo (tu jak na razie msza katolicka i protestancka, konkretnie luterańska - zaliczone) Po prostu zobaczyć jak to jest. Co się dzieje w trakcie takich nabożeństw. Nie wiem czym, poza ludzką ciekawością, to jest spowodowane. Mieliście może podobne doświadczenia? Może to ja jestem jakiś dziwny, ale strrasznie bym chciał uczestniczyć na przykład w czymś takim: chn24.pl/z(*)po-22-latach-zobacz-wideo.htmlCo za klimat! I ci ludzie leżący i ta muzyka! Jeśli komuś się będzie chciało oglądać 13 minutowy filmik to na dole owego artykułu jest link. PS. taki event jak to przebudzenie w Alabamie to idealna robota dla jakiegoś dobrego socjologa zajmującego się psychologią tłumu, tudzież podobnymi rzeczami. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | coreless (16088 punktów) |
>Religia to jednak fascynujące zjawisko pod wieloma względami.
Zwłaszcza z punktu widzenia ekonomii politycznej.
>Wiele rytuałów, zwyczajów religijnych napawa mnie dziwnymi emocjami. Od przerażenia, przez irytację, czasami ciekawość, aż po współczucie tym biednym ludziom.
To rzeczywiście dziwne. Ja również, mniej więcej od ukończenia 4 roku życia, bardzo głęboko przeżywałem uczestnictwo w nabożeństwach religijnych - tak głębokiej, bezgranicznej, bezbrzeżnej, nieogarnionej i przepastnej nudy trudno doświadczyć gdzie indziej niż w kościele.
>Co się dzieje w trakcie takich nabożeństw.
Po mszy nigdy nie mogłem sobie tego przypomnieć. Widocznie nic się nie dzieje. Zresztą, komu prymitywny totemizm w chrześcijańskim wydaniu może działać na wyobraźnię?
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Może to ja jestem jakiś dziwny....  Gdybyś się wybierał na uczczenie którejś z dawnych bogiń płodności, na jakiś obrządek zakończony dziką orgią to może dałbym się namówić. Z ciekawości. Inne religijne uniesienia jakoś mnie fascynują. Już się dość napatrzyłem. Pozdrawiam.
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Religia to jednak fascynujące zjawisko pod wieloma względami. Zdecydowanie tak, dlatego aby uprawiać religioznawstwo trzeba mieć pojęcie o wielu dyscyplinach naukowych. Wymienię te najważniejsze: psychologia, socjologia, filozofia, antropologia. Ale to tylko podstawy.
>Całkowicie abstrahując już od racjonalnej krytyki zasad wiary, a patrząc bardziej na formy nabożeństw, czczenia kultu, itd. Wiele rytuałów, zwyczajów religijnych napawa mnie dziwnymi emocjami. Tak, większość wierzących podczas numinosum przeżywa /jest napawana/ dziwnymi emocjami.
>Od przerażenia, przez irytację, czasami ciekawość, aż po współczucie tym biednym ludziom. Biednym ludziom? Niektórzy mają tak wypchane portfele, czy pełnią tak poważne stanowiska, że tylko im pozazdrościć. Trzeba być bardzo mądrym człowiekiem, aby zarzucić innym pustkę umysłową, a tym bardziej uczynić tak przed rozmową z nimi.
>Ale do meritum. Przeżywam ostatnimi czasy niezwykle mocną chęć uczestnictwa w takich szopkach religijnych. Niebyt godnym jest określanie czyiś stanów emocjonalnych szopkami, a proszę przy tym bardzo uważać, a nuż się nabożeństwo spodoba.
>To znaczy, chciałbym posmakować nabożeństw wielu różnych religii przez judaizm (tu będzie najtrudniej), islam, aż po chrześcijaństwo. Uczestniczyłem we wszystkich. Przyjaciele mnie zaprosili. Przeżywałem nabożeństwo wspólnie z nimi, gdyż nie odpowiada mi naskórkowe poznawanie świata, a zrozumienie innych wymaga empatii. Poddanie się nastrojowi chwili wcale nie zmusza zmiany światopoglądu (nawet tylko na tą chwilę).
>PS. taki event jak to przebudzenie w Alabamie to idealna robota dla jakiegoś dobrego socjologa zajmującego się psychologią tłumu, tudzież podobnymi rzeczami. Zajmowali się tymi zjawiskami nie tylko dobrzy, ale wprost bardzo dobrzy religioznawcy i psychologowie. Tylko usiąść i czytać.
@@@ .
|
|
| simo.hayha. (433 punktów) | >Biednym ludziom? >Niektórzy mają tak wypchane portfele, czy pełnią tak poważne stanowiska, że tylko im pozazdrościć.
Tutaj bardziej miałem na myśli tych "biednych" wiernych uczestniczących w takich wydarzeniach jak to z Alabamy, bezgranicznie wierzących w to co się dzieje. Ich biedota była określeniem kolokwialnym, pokazującym, że jest mi ich trochę szkoda. Jeśli zostałem źle zrozumiany, to przepraszam.
>Niebyt godnym jest określanie czyiś stanów emocjonalnych szopkami, a proszę przy tym >bardzo uważać, a nuż się nabożeństwo spodoba.
Tyle na ile uczestniczyłem w nabożeństwach, wyrobiłem sobie zdanie, choć jak w pierwszym poście, do skompletowania większości religii jeszcze daleko. Ostatnio chciałem się dostać do zboru na jakąś uroczystość zielonoświątkowców. Pastor odmówił. Być może było to spowodowane faktem, że wytłumaczyłem mu pokrótce moje powody uczestnictwa. Z całym dla niego szacunkiem. Być może fakt, że w mszach zielonoświątkowców uczestniczący się nawzajem znają (wielodzietne rodziny na porządku dziennym) i ciężko przyjąć na mszę nie dość, że niewierzącego, to jeszcze obcego.
>Uczestniczyłem we wszystkich. Przyjaciele mnie zaprosili. Przeżywałem nabożeństwo >wspólnie z nimi, gdyż nie odpowiada mi naskórkowe poznawanie świata, a zrozumienie >innych wymaga empatii.
To jest jedna z konkluzji mojej chęci poznania tych religii od środka. Podoba mi się takie podejście. Nie tylko w kontekście religii, ale całego życia.
>Tylko usiąść i czytać. Poleciłby Pan coś? Wiem, wiem. Jest internet, jest wujek google. Tyle, że pozycji z tej dziedziny jest dużo, a warto przeczytać coś sprawdzonego.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Tutaj bardziej miałem na myśli tych "biednych" wiernych uczestniczących w takich wydarzeniach jak to z Alabamy, bezgranicznie wierzących w to co się dzieje. Ich biedota była określeniem kolokwialnym, pokazującym, że jest mi ich trochę szkoda. Jeśli zostałem źle zrozumiany, to przepraszam. Został Pan dobrze zrozumiany, dlatego też wspomniałem o "pustce umysłowej". Nie zgadzam się z tym kolokwializmem.
>Tyle na ile uczestniczyłem w nabożeństwach, wyrobiłem sobie zdanie, choć jak w pierwszym poście, do skompletowania większości religii jeszcze daleko. Uczestniczyłem w wielu nabożeństwach i "szopkami" były tylko niektóre msze katolickie, ale na to może sobie pozwolilić tylko wyznanie triumfalistyczne, pełne pychy ze swojej dominacji.
>Ostatnio chciałem się dostać do zboru na jakąś uroczystość zielonoświątkowców. Pastor odmówił. Być może było to spowodowane faktem, że wytłumaczyłem mu pokrótce moje powody uczestnictwa. Z całym dla niego szacunkiem. Być może fakt, że w mszach zielonoświątkowców uczestniczący się nawzajem znają (wielodzietne rodziny na porządku dziennym) i ciężko przyjąć na mszę nie dość, że niewierzącego, to jeszcze obcego. Moim zdaniem miał rację. Nie warto pokazywać przedmiotu swojej miłości temu, kto może powiedzieć o nim, że jest brzydki i głupi. Zielonoświątkowcami od strony religioznawczej zajmuje się /chyba już profesor/ Zbigniew Pasek.
>To jest jedna z konkluzji mojej chęci poznania tych religii od środka. Podoba mi się takie podejście. Nie tylko w kontekście religii, ale całego życia. Do poznania innych od środka koniecznym jest szacunek i próba zrozumienie postawy i racji poznawanego człowieka. Głupota jest przywiązana do ludzi, a nie do ich swiatopoglądów. /Poglądy mogą być błędne i dlatego mądrzy ludzie poddają swoje poglądy permanetnej weryfikacji, a głupcy dogmatyzują/. Ludzie którzy nie mają racji w jakimś przedmiocie, wcale nie muszą być głupsi od nas.
>>Tylko usiąść i czytać. >Poleciłby Pan coś? Wiem, wiem. Jest internet, jest wujek google. >Tyle, że pozycji z tej dziedziny jest dużo, a warto przeczytać coś sprawdzonego. Warto zacząć od klasyki np.: Williams James, Rudolf Otto, Gerardus van der Leeuw, Emile Durkheim, a potem to już samo pójdzie i dojdzie Pan do wielkiego erudyty Eliade'go.
Pozdrawiam i satyfakcji z pasjonujących lektur życzę. Będą znakomitym podłożem do tzw. obserwacji uczestniczącej.
@@@ .
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Przeżywam ostatnimi czasy niezwykle mocną chęć uczestnictwa w takich szopkach religijnych. >zobaczyć jak to jest.
A może daje o sobie znać powołanie? Polecam wydział aktorski jakiejś szkoły filmowej.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | simo.hayha. (433 punktów) | >Nie warto pokazywać przedmiotu swojej miłości temu, kto może powiedzieć o nim, że jest brzydki i głupi.
>Głupota jest przywiązana do ludzi, a nie do ich swiatopoglądów. /Poglądy mogą być błędne i dlatego mądrzy ludzie poddają swoje poglądy permanetnej weryfikacji, a głupcy dogmatyzują/. >Ludzie którzy nie mają racji w jakimś przedmiocie, wcale nie muszą być głupsi od nas.
Panie Andrzeju, z całym szacunkiem, nigdzie nie zaznaczyłem w swoich wypowiedziach, iż Ci ludzie są głupi. Mam wiele szacunku dla religii i religioznawstwa, na pewno sięgnę po więcej książek (z tych wymienionych przez Pana czytałem jedynie Durkheima)
Rozmowa z pastorem była niezwykle merytoryczna i rzeczowa. W żadnym, powtarzam żadnym momencie nie dałem mu zrozumienia, że jest głupi/jego religia jest głupia. Po prostu powiedziałem szczerze, że modlić się nie będę, a jedynie obserwował całe nabożeństwo z boku, coś jak obserwator, dziennikarz. Szukam trochę zrozumienia dla zjawisk zachodzących w takich uroczystościach, będąc na kilku uroczystościach religii chrześcijańskich mam prawo powiedzieć, że są szopkami (choć nie wszystkie, bo na wszystkich nie byłem) Proszę mi wierzyć. Jestem młodym człowiekiem mającym wiele pokory i respektu dla poglądów innych ludzi, mimo iż można było odebrać to inaczej. Wszakże:
"Cokolwiek wiesz i umiesz, pamiętaj o tym, że jesteś ignorantem i że wiedza twoja, jakkolwiek byłaby rozległa, nie sięga tego, co najważniejsze. Prawdziwa mądrość na tym polega." - L. Kołakowski
>A może daje o sobie znać powołanie? >Polecam wydział aktorski jakiejś szkoły filmowej.
Nie przeżywał Pan nigdy chęci dogłębnego poznania religii od środka? Skreślił pan wszystkie z góry/ Posiadł pan wiedzę z wielkich ksiąg najważniejszych religii (i tych mniej ważnych też)? Jest Pan pewien, że wyczerpał wszystkie możliwości poznania? Sądzę, że warto czasami stanąć po drugiej strony barykady i zobaczyć jak to jest.
Pozdrawiam, simo
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Proszę mi wierzyć. Jestem młodym człowiekiem mającym wiele pokory i respektu dla poglądów innych ludzi, mimo iż można było odebrać to inaczej. Bardzo mnie to cieszy, mam uznanie dla postaw poszukujących i ludzi otwartych na świat.
>Wszakże: >"Cokolwiek wiesz i umiesz, pamiętaj o tym, że jesteś ignorantem i że wiedza twoja, jakkolwiek byłaby rozległa, nie sięga tego, co najważniejsze. Prawdziwa mądrość na tym polega." - L. Kołakowski Cenię sobie Kołakowskiego za jego wiedzę o innych filozofach, znacznie mniej sobie cenię jego własne mądrości. Wydaje mi się, że przespekulował i stał się eklektykiem. Miedzy innymi, teizmu i ateizmu uważając się przy tym za agnostyka, czyli pomieszanie z poplątaniem. Ale ponieważ był człowiekiem ogromnej wiedzy, czytać go zdecydowanie warto.
>>A może daje o sobie znać powołanie? Bardzo proszę nie dyskutować z dwoma osobami w jednym poście. Szanuję, częstokroć bardzo mądre, wypowiedzi pana "Diogenesa", ale różnimy się postawami i poglądami - pomimo, że obaj jesteśmy racjonalistami i ateistami.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... stał się eklektykiem. Miedzy innymi, teizmu i ateizmu uważając się przy tym za agnostyka, czyli pomieszanie z poplątaniem. ... Jeśli dobrze pojąłem, miało być: "stał się eklektykiem - miedzy innymi - teizmu i ateizmu uważając się przy tym za agnostyka, czyli pomieszanie z poplątaniem." Jeśli rzeczywiście taki jest sens tego zdania, zawiera ono błąd: eklektyzm polega na bezmyślnym, przypadkowym, zestawianiu fragmentów wyjętych z różnych całości. Twórcze korzystanie z dorobku poprzedników stanowi fundament cywilizacji. Bez posługiwania się wiedzą zastaną nie mielibyśmy nic. By nazwać K. eklektykiem, należy dowieść, że tworzona przez niego układanka jest pozbawiona sensu, a to byłoby trudne tym bardziej, że - o ile się orientuję - nie usiłuje on stworzyć nowego systemu, a jedynie podziwia zalety i krytykuje wady poszczególnych, znanych poglądów wzdragając się przed wyrokowaniem, którą to postawę nazywamy agnostycyzmem. Uwaga: tak zdefiniowany agnostycyzm nie oznacza konieczności nieposiadania własnego, silnego przekonania w kwestiach zasadniczych.
Stach M. G.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >>... stał się eklektykiem. Miedzy innymi, teizmu i ateizmu uważając się przy tym za agnostyka, czyli pomieszanie z poplątaniem. ... >Jeśli dobrze pojąłem, miało być: "stał się eklektykiem - miedzy innymi - teizmu i ateizmu uważając się przy tym za agnostyka, czyli pomieszanie z poplątaniem." Źle Pan pojął: Stał się eklektykiem w wiekszości swoich filozoficznych poglądów. Miedzy innymi, teizmu i ateizmu.
>Jeśli rzeczywiście taki jest sens tego zdania, zawiera ono błąd: eklektyzm polega na bezmyślnym, przypadkowym, zestawianiu fragmentów wyjętych z różnych całości. /.../ By nazwać K. eklektykiem, należy dowieść, że tworzona przez niego układanka jest pozbawiona sensu,/.../ Wikipedia: Eklektyzm występuje w różnych epokach, choć od 2. ćwierci XIX wieku do początku wieku XX był, pod postacią historyzmu, stosowany świadomie i programowo, obejmując swym zasięgiem całą Europę oraz Amerykę Północną.
>Uwaga: tak zdefiniowany agnostycyzm nie oznacza konieczności nieposiadania własnego, silnego przekonania w kwestiach zasadniczych. Uwaga: Nie pisałem tu artykułu ani o Kołakowskim, ani o jego poglądach. /Na naszym forum, bardzo często, polemiki zawierają uproszczenia, a także różne błędy językowe, za które w swoim imieniu przepraszam./ Ale także trudno mi uznać Pańskie powyższe zdanie za zbyt komunikatywne.
Niczego w swojej wypowiedzi nie definiowałem, było to tylko retoryczne uproszczenie - ("nie usiłuje on stworzyć nowego systemu, a jedynie podziwia zalety i krytykuje wady poszczególnych, znanych poglądów ") i właśnie jako "retoryczne uproszczenie" - wyrażony tam pogląd podtrzymuję nadal. Pańskie dziecinnie banalne stwierdzenia typu:- "Twórcze korzystanie z dorobku poprzedników stanowi fundament cywilizacji. Bez posługiwania się wiedzą zastaną nie mielibyśmy nic." - niczego w moim zdaniu o Kołakowskim nie zmienią.
Różnimy się w poglądach Szanowny Panie, a nawet w pojęciach. Mnie bliższe jest rozumienie agnostycyzmu opisanemu w Wikipedii: Agnostycyzm - pogląd, według którego obecnie niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości. Czasami agnostycyzm oznacza tylko niemożliwość dowiedzenia się, czy bogowie istnieją, czy też nie. Jednym z pierwszych przejawów agnostycyzmu było "Wiem, że nic nie wiem" Sokratesa. Thomas Henry Huxley wprowadził termin agnostycyzm, wykluczając możliwość poznawczą człowieka na polu "istoty" rzeczy jak i "istoty" związków przyczynowo-skutkowych. Agnostycyzm przybiera różne formy, i tak agnostyk może być ateistą jak i teistą, jak i żadnym z nich.
Od zaproponowanego przez Pana:
>jedynie podziwia zalety i krytykuje wady poszczególnych, znanych poglądów wzdragając się przed wyrokowaniem, którą to postawę nazywamy agnostycyzmem.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| farmer (22440 punktów) | > Religia to jednak fascynujące zjawisko pod wieloma względami.Tak, tworzenie w głowie wirtulanych światów, niesamowita sprawa. Najlepsze jest to że ludzie są w stanie zabić za to co im się w tym wirtualnym świecie dzieje. Nie są w stanie zrozumieć że ja nie chcę wiedzieć co oni tam w tej głowie sobie wymyślają. Ja też całe życie czekam aż trafię na drugi koniec tęczy bo ponoć leży tam wielki garnek złota, pamiętam z dzieciństwa. I nawet wiem co to ta tęcza ale jakoś mnie to nie zniechęca. Wiara to potęga
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... ludzie są w stanie zabić za to co im się w tym wirtualnym świecie dzieje. Należy jednak pamiętać o tym, że byli również ludzie zabijający za przekonanie o istnieniu tego "wirtualnego" świata. To prawda, że było ich stosunkowo niewielu, lecz prawdopodobnie wynika to z faktu, że areligijność w całej historii ludzkości jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Sądzę, że gdyby obliczyć procent skrajnych (zdolnych do mordowania w imię idei) wśród członków poszczególnych wyznań i pomiędzy ateistami, to różnic nie dałoby się zauważyć.
Stach M. G.
|
|
|  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > ...lecz prawdopodobnie wynika to z faktu, że areligijność w całej historii ludzkości jest zjawiskiem niezwykle rzadkim.Tu będzie kłopot z danymi, po pierwsze - Kościół chce mieć duże statystyki, po drugie może teraz ktoś to bada, ale dawniej na pewno nie. Znalazłem taka mapę, ale nie wiem na ile jest to wiarygodne... Ma to być ile procent ateistów jest w danym państwie: 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | | AdamGr (3037 punktów) | Wydaje mi się że nie są, zaniżone i to sporo. A gdzie znalazłeś?
|
|
| | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Wydaje mi się że nie są, zaniżone i to sporo.> A gdzie znalazłeś?nie bardzo wiem gdzie, bo ja dużo grzebie, dla studentów, racjonalista  to efekt uboczny  jak znajdę w historii to odpowiem... jak znajdę.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | 2 na 2 | maruda (5550 punktów) | Znalazłem źródło mapki. Cytat:The map shows the results of an Eurobarometer poll conducted in 2005. This is the percentage of people in each country who answered "I don't believe there is any sort of spirit, God or life force". commons.wi(*)pe-atheism-2005.png?uselang=plDla porównania mapka "wierzących" z tego samego badania. Procenty nie sumują się do 100% co ładnie widać na przykładzie Czech. commons.wi(*)e_belief_in_god.png?uselang=pl
|
|
3 na 3 | gohna (5585 punktów) | Że akurat pochodzę z katolickiej rodziny zdarza się czasami, że muszę z powodu jakiś ważniejszych świąt udać się do kościoła. Staram się więc wyciągnąć przy tej okazji jakieś pozytywy, tak więc obserwuję ludzi i ich zachowania. Tak, jest to fascynujące, jak to za jednym przewodnim głosem, wszyscy powtarzają po stokroć te same słowa, jak klękają na jeden znak, jak patrzą w jeden punkt. Fascynujące, a właściwie PRZERAŻAJĄCO fascynujące. To w jaką psychozę wprowadza się ludzi pod wpływem religii i wszystkich obrządków, które temu towarzyszą oraz ciągłemu wmawianiu tych niepotrzebnych zakazów i poglądów powoduje, że oni wierzą we wszystko co im się powie, zrobią wszytko co im się każe. Tak jest w każdej religii i w każdej jest to tak samo przerażające. Dlatego uważam, że może warto zbadać socjologicznie co napędza te "zagubione owieczki" do takich zachowań i może warto z boku przynajmniej raz w życiu zobaczyć, jak przebiegają te obrządki, ale na pewno będąc tam będzie więcej przerażenia, aniżeli czystej fascynacji.
Co było pierwsze Bóg, czy Człowiek?
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Dlatego uważam, że może warto zbadać socjologicznie co napędza te "zagubione owieczki" do takich zachowań i może warto z boku przynajmniej raz w życiu zobaczyć, jak przebiegają te obrządki, ale na pewno będąc tam będzie więcej przerażenia, aniżeli czystej fascynacji.Już istnieje na ten temat bogata literatura, warto usiąść i poczytać. Podaję link do referatu studentki III roku, ona poprowadzi Panią dalej. www.google(*)CNFopktqRszIc1zHFhsHaBjSGNJ6tAOczywiście, częściowo bredzi, ale to przyzwoity referat. > Co było pierwsze Bóg, czy Człowiek?Człowiek z dużej litery, to też bóg, ale najważniejszym tworem człowieka jest Bóg. @@@ .
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Tak jest w każdej religii i w każdej jest to tak samo przerażające.Nie tylko w religii - człowiek ustawiony w tłumie, złączony z tym tłumem pewnymi wartościami, będący częścią tegoż tłumu wyłącza myślenie. Wpada w mantrę gestów, odstawiania scenek, czy to okrzykami, czy to symbolicznym kucaniem  Tak jak na koncercie - tysiące ludzi, których niejednokrotnie łączy tylko to, że przyszli na ten koncert. Część z nich wpada w "trans", przy czym zaczynają zachowywać się tak jak wypada w danej sytuacji. Przemowa do tłumu ma bogatą tradycję - ważne jest zachowanie rytuału, czy to klęczenie, czy machanie wyprostowaną ręką i darcie mordy - instynkt stadny jest jeden  I niewątpliwie jest przerażający, gdyż tłum jest głupszy niż najgłupszy członek tłumu rozpatrywany osobno.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... wszyscy powtarzają po stokroć te same słowa, jak klękają na jeden znak ... A nie przeraża cię np. widok sali pełnej ludzi jednakowo podrygujących w takt wybijanego rytmu?
Stach M. G.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > chn24.pl/z(*)po-22-latach-zobacz-wideo.htmlTrochę offtop, ale mnie bardzo ciekawi jak to jest że ludziom znika rak, wstają z wózków inwalidzkich, a nikomu jeszcze ręka, ani noga nie odrosła?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | malinmac (353 punktów) | Moim zdaniem jednak, to niezbyt fascynujące zjawisko. Bywam czasem w kościele przy okazji wydarzeń o charakterze rodzinno - świątecznym, wesela, pogrzeby, chrzciny. Nie zauważyłem na twarzy rodzimych katolików szczególnej kontemplacji, raczej znużenie większości, a także twarze niezmącone żadną myślą. Cieszy mnie to i martwi. Cieszy, bo przy takim celebrowaniu religii są małe szanse na fundamentalne podejście naszych rodaków. Martwi, bo większość z nich może tak samo odbierać mądre przekazy, a to już może oznaczać ułomność umysłową. Bywają też wyjątki nieznacznie uśmiechniętych, raczej wątpiących. Są z takich przyczyn jak ja, albo upewniają się czy ksiądz dalej mówi takie brednie jak kiedyś. Jeśli chodzi o jakąkolwiek fascynację religią, to tu faktycznie Amerykanie, a szczególnie Afroamerykanie są mistrzami, oni potrafią zrobić "szoł". Tam poszedłbym posłuchać dobrze zaśpiewanych pieśni, nie dla ich treści, a dla kunsztu z jakim są wykonywane. Przy tym nasze wycia i zawodzenia starych dewotek to istna antyreklama dla kościoła. Gdyby wierzącego Amerykanina zabrać do naszego kościoła i powiedzieć mu po mszy, że w Polsce jest 90% katolików to padłby ze śmiechu.
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Co się dzieje w trakcie takich nabożeństw.No co się dzieje - jest rytuał. Rytuał, który przez uczestnictwo w nim spaja tych ludzi w jedność, owczy pęd jako najwyższe uniesienie - klepanie modlitw, podśpiewywanie, klękanie, kucanie, skakanie. W pewnym momencie przestaje być ważne to co się dzieje, i czy to jest prawda czy nieprawda, liczy się tylko świadomość uczestnictwa w czymś wielkim - stąd to parcie do budowania gmachów mogących pomieścić tłumy ludzi. Z mszą jest jak z koncertem, w niektórych wyznaniach nawet dosłownie  Ludzie chodzą do kościoła, gdyż chcą być częścią wspólnoty, chcą poczuć tą pierwocinę każącą im wyłączyć mózg i powtarzać to co robią ludzie naokoło.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... owczy pęd jako najwyższe uniesienie - klepanie modlitw, podśpiewywanie, klękanie, kucanie, skakanie. ... Przeżycia ludzi są nieprzetłumaczalne. Koronka dla jednego jest pięknym haftem, gdy kto inny widzi w niej jedynie dziurawą serwetę. To samo z odbiorem obrazów, architektury, dzieł literatury, opisów praw rządzących naturą itd.
Stach M. G.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|