Racjonalista - Strona głównaDo treści
osadzony "buddysta" nie dostal wege posilków. wygrał proces

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
07-12-2010 18:13skieras (186 punktów)osadzony "buddysta" nie dostal wege posilków. wygrał proces
Ocena 4 na 4
wiadomosci(*)ygral,1,4018545,wiadomosc.html


co ciekawe "religia" nie zabraniala mu gwałcic
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)Odp: osadzony "buddysta" nie dostal wege posilków. wygrał pr

Dobrze wiedzieć, na co idą podatki Europejczyków.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>wiadomosci(*)ygral,1,4018545,wiadomosc.html
>co ciekawe "religia" nie zabraniala mu gwałcic

Gratuluję Ci umiejętności formułowania tytułów wątków. Jak na onecie zobaczyłem "W więzieniu jadł mięso pozwał polskę i wygrał" to zabrzmiało to tak idiotycznie, że nawet nie chciałem wchodzić. Może spróbujesz w jakimś portalu formułować tytuły newsów? Świat wiele by na tym zyskał. Poważnie to piszę.

A co do samej sytuacji to jest to tragiczne, ale co poradzić. Poprawność polityczna. W Polsce gwałcisz do woli i jeszcze Ci płacą za to, że dostajesz (sic!) mięso, a w Rosji do pracy i o mięsie marzyć.

Swoją drogą w więzieniach mają lepszą dietę niż ludzie w państwowych szpitalach ;-/

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Cudofix (138 punktów)
Nie pozostaje nic innego jak wymyślić religię, która nakazuje żywić się tylko kawiorem, przepiórkami, pić tylko najlepsze francuskie wina itd. Jeszcze tylko obowiązkowe kontakty seksualne i mamy za darmo życie jak w Madrycie.
09-12-2010 13:38 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Nie pozostaje nic innego jak wymyślić religię, która nakazuje żywić się tylko kawiorem,

A osadzanie wyznawców tej religii traktowałaby jak grzech.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
skieras (186 punktów)
>wiadomosci(*)ygral,1,4018545,wiadomosc.html
>co ciekawe "religia" nie zabraniala mu gwałcic


zaintrygowal mnie fakt wlasnie tego patrzenia polowicznego na religie przez Trybunał
spellbinder (8577 punktów)
>co ciekawe "religia" nie zabraniala mu gwałcic

A wolno, oczywiście, że tak. Wszakże człowiek ma (podobno:P) tzw. "wolną wolę" i jak grzeszy to świadomie obciążając się konsekwencjami. A w więzieniu za więźnia zadecydowali, że ma złamać jeszcze jedno przykazanie - absolutnie wbrew jego woli. Nie wolno karać człowieka w życiu pozagrobowym!
Piątkowski (5131 punktów)
więźniowie bardzo często, aby uprzykrzyć życie służbie więziennej twierdzą, że ich religia nie pozwala im czegoś spożywać, raz są wegetarianami,raz żydami którzy tylko koszerne jedzą... w rzeczywistości są bandytami, bo ciekawe jak ma się Buddyzm do gwałtu...no co innego Islam...ale "chłopak" nie doczytał która religia go usprawiedliwia i trochę głupio wyszło...
Besaleelem (160 punktów)
nawet gdyby zabił, nie mają prawa zmuszać go do jedzenia mięsa lub innego pokarmu, po prostu w żadnej mierze nie zapobiegnie to popełnieniu przestępstwa
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dlaczego? Ze względu na religie?

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
Besaleelem (160 punktów)
czy umniejsza szkodę już wyrządzoną?
ot kopanie drzwi, które nie chcą się otworzyć

nie ma sensu, choć kłóci się to z intuicyjnym wet za wet

Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Czy podawanie mu mięsa do jedzenia robi mu krzywdę?
Nie.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 10:05 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Czy podawanie mu mięsa do jedzenia robi mu krzywdę?
>Nie.

Czy ciągłe przyprowadzanie osadzonemu w areszcie racjonaliście-ateiście księdza usiłującego go nawrócić robi mu krzywdę?
Nie.
09-12-2010 10:20 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ja nie żartowałem.
Według buddyjskiej ahinsy więzień nie doznawał krzywdy, bo to nie on wybierał sobie jedzenie.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 10:57 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Ja nie żartowałem.
>Według buddyjskiej ahinsy

Według konkretnej interpretacji ahimsy. I brak winy nie świadczy o braku krzywdy.

>więzień nie doznawał krzywdy, bo to nie on wybierał sobie jedzenie.

Racjonalista też przecież nie doznawał krzywdy, bo dlaczego miałyby na niego wpływać jakieś gusła i teologiczne wymysły. Czy to znaczy, że takie nasyłanie na niego księdza jest akceptowalne? A gdyby nie był buddystą, a tylko wegetarianinem z przekonania, zacząłby doznawać krzywdy?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Ja nie żartowałem.
>>Według buddyjskiej ahinsyWedług konkretnej interpretacji ahimsy. I brak winy nie świadczy o braku krzywdy.
Zakładam potulnie, że może masz rację z ahinsą. Proszę więc udowodnij! Wskaż interpretację ahinsy odnoszącą się do opisanej sytuacji, według której więzień łamie ahinsę!
Ja wiem dokładnie, co napisałem. Usiłuje być miły i dać Ci szanse, byś mnie oświecił, że może się mylę.

>>więzień nie doznawał krzywdy, bo to nie on wybierał sobie jedzenie.
>Racjonalista też przecież nie doznawał krzywdy, (...)
Doznawał. Z obecności zakłócającego spokój/ciszę księdza nawracacza można spokojnie zrezygnować, a z jedzenia nie da się zrezygnować (bez zrobienia sobie krzywdy).

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
Besaleelem (160 punktów)
>Doznawał. Z obecności zakłócającego spokój/ciszę księdza nawracacza można spokojnie zrezygnować, a z jedzenia nie da się zrezygnować (bez zrobienia sobie krzywdy).

więc należy mu się zadośćuczynienie

Pozdrawiam
09-12-2010 14:22 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Za co?
Jedzenie dostał.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 18:03 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>Według konkretnej interpretacji ahimsy. I brak winy nie świadczy o braku krzywdy.
>Zakładam potulnie, że może masz rację z ahinsą. Proszę więc udowodnij! Wskaż interpretację ahinsy odnoszącą się do opisanej sytuacji, według której więzień łamie ahinsę!

Nie o tym przecież mowa, prawda? Mowa o dziejącej mu się -- lub nie -- krzywdzie. Niezależnie od tego, czy formalnie jest obciążony winą czy nie, ma prawo do a) posiadania przekonań nie pozwalających mu na spożywanie mięsa, oraz b) uszanowania jego woli nie naruszania tychże przekonań. Ponowię pytanie: a gdyby był wegetrianinem "nie-religijnym", nie jadł mięsa z czysto etycznych pobudek, też nie działaby mu się krzywda?

>>>więzień nie doznawał krzywdy, bo to nie on wybierał sobie jedzenie.
>>Racjonalista też przecież nie doznawał krzywdy, (...)
>Doznawał. Z obecności zakłócającego spokój/ciszę księdza nawracacza można spokojnie zrezygnować, a z jedzenia nie da się zrezygnować (bez zrobienia sobie krzywdy).

I to ma być kryterium zasługującej na odszkodowanie krzywdy? Wolne żarty. Gdyby strażnicy uporczywie, nieustannie i gromadnie psuli powietrze w jego celi, też nie działaby mu się krzywda? W końcu od ciepłego smrodu jeszcze nikt nie umarł, a z oddychania nie można zrezygnować?
09-12-2010 18:39 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Uciekasz mi.
Są dwa systemy, które rozpatrujemy:
1. System religijny buddyzmu - w nim więzień nie ucierpiał przez jedzenie mięsa, bo nie złamał ahinsy. Nie może więc na jego podstawie skarżyć się, że zrobiono mu krzywdę. Może skarżyć tych, co odpowiadają za zabicie i zjedzenie zwierzęcia (bez przymusu), że złamali buddyjskie prawo. Ale to do kapłana buddyzmu lub Dalajlamy może się skarżyć.
2. System prawny państwa - tu można skarżyć za "domniemane szykanowanie na tle religijnym". Ech... co by tu napisać? Chyba założę z kolegami religię Vastarianizm, według której wierzący nie możne przebywać w pomieszczeniach o powierzchni mniejszej niż 60 m2, bo to ciężki grzech. A później pójdę kraść, gwałcić i mordować.
Szczęściem w Polsce nie ma kary śmierci wykonywanej...

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 19:21 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Są dwa systemy, które rozpatrujemy:
>1. System religijny buddyzmu - w nim więzień nie ucierpiał przez jedzenie mięsa, bo nie złamał ahinsy.

Bzzzt. Nie ma wynikania. Jeśli np. w katolicyzmie (teoretycznie, bo nie wiem jak jest naprawdę) nie popełnia grzechu ktoś, kto powiedzmy je mięso w piątek pod groźbą pozbawienia życia, to nie jest to podstawą do uznania, że nie dzieje mu się krzywda jeśli do tego zostanie zmuszony przy użyciu wycelowanej w niego broni. Co innego jego formalna, wynikająca z przepisów religii wina, co innego jego osobiste poczucie krzywdy. Ten formalny brak winy nie zmienia faktu, że czlowiek jest zmuszony do robienia czegoś, czego mu religia/przekonania zabraniają. I to można uznać za wyrządzaną mu krzywdę.

>2. System prawny państwa - tu można skarżyć za "domniemane szykanowanie na tle religijnym". Ech... co by tu napisać? Chyba założę z kolegami religię Vastarianizm, według której wierzący nie możne przebywać w pomieszczeniach o powierzchni mniejszej niż 60 m2, bo to ciężki grzech. A później pójdę kraść, gwałcić i mordować.

Jeśli obronisz takie coś w sądzie. Bo bynajmniej nie jest powiedziane, że każde poczucie krzywdy zostanie tak samo potraktowane. Ważny jest stan faktyczny, nie abstrakcyjne zasady, a stan faktyczny będzie taki, że jest to tylko wymówka.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ja rozumiem, że powinno działać coś w rodzaju złotego środka. Biegunami są:
1. >Ten formalny brak winy nie zmienia faktu, że czlowiek jest zmuszony do robienia czegoś, czego mu religia/przekonania zabraniają. I to można uznać za wyrządzaną mu krzywdę.
Poczucie krzywdy.
2. >Bo bynajmniej nie jest powiedziane, że każde poczucie krzywdy zostanie tak samo potraktowane. Ważny jest stan faktyczny, nie abstrakcyjne zasady.
Stan realny, fizyczny.

Ale gwałciciel dostający odszkodowanie z powodów religijnych, czyli za jedzenie mięsa w więzieniu. Dla mnie to nie jest złoty środek. Pocieszam się tylko, że prawdopodobnie złapał adidaska, jak większość gwałcicieli, którzy posiedzieli i się nie nacieszy.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 19:46 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
> Pocieszam się tylko, że prawdopodobnie złapał adidaska, jak większość gwałcicieli, którzy posiedzieli i się nie nacieszy.

Aż mi się nie chce wierzyć , że coś takiego mogłeś napisać.

Pozdrawiam
09-12-2010 20:08 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>> Pocieszam się tylko, że prawdopodobnie złapał adidaska, jak większość gwałcicieli, którzy posiedzieli i się nie nacieszy.
>Aż mi się nie chce wierzyć , że coś takiego mogłeś napisać.
Masz rację - nie pocieszam się tak. Niemniej uważam za bardzo niesprawiedliwe, że taka osoba dostanie odszkodowanie 'za jedzenie mięsa'.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 20:18 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
No to wróciliśmy na ziemię.
09-12-2010 22:14 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Ja rozumiem, że powinno działać coś w rodzaju złotego środka. Biegunami są:
>
>Poczucie krzywdy.

Plus okoliczności.

>Stan realny, fizyczny.

Faktyczny, nie fizyczny. Tu zresztą też decydują faktyczne okoliczności, bo nie ma jeszcze jakiejś psychoskopii pozwalającej sprawdzić co kto ma w głowie. Dla sądu będzie istotne, że taka religia istnieje, ma takie zasady i można potwierdzić, że skazany był jej wyznawcą. Znacznie mniej chętnie będzie słuchany ten twój hipotetyczny wyznawca przykazania o niemieszkaniu w celi, mimo że ten pierwszy mógł swój buddyzm traktować czysto instrumentalnie, np. wyłącznie jako sposób na spotykanie lekko odjechanych kobiet.

>Ale gwałciciel dostający odszkodowanie z powodów religijnych, czyli za jedzenie mięsa w więzieniu. Dla mnie to nie jest złoty środek.

A jaką proponujesz alternatywę? Z automatu pozbawianie wszystkich skazanych praw obywatelskich? No miał prawo wystąpić do sądu, a sąd przyznał mu rację. Jego karą za przestępstwo jest odosobnienie, a nie suma wszystkich dodatkowych przykrości jakie do kary więzienia dołoży fantazja władz więzienia. To jest konsekwencja życia w państwie prawa. Jego minus, jeśli tak wolisz.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Znając realia polskich więzień (chociażby z debat o reformie więziennictwa) bardzo ciężko mi przeżyć to odszkodowanie. Jeszcze mniej rozumiem, jak mógł być wydany wyrok skazujący - oznacza to mniej więcej "skazanie" kucharza na pichcenie potraw (dodatkowo) wegetariańskich, mimo, że kucharz niekoniecznie jest buddystą.
Nie znajduję w tym żadnej logiki - zrozumiałbym, gdyby był protest grupy więźniów, tak się 'normalnie' robi - ale ten przypadek. Porażka.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
09-12-2010 22:39 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Nie znajduję w tym żadnej logiki - zrozumiałbym, gdyby był protest grupy więźniów, tak się 'normalnie' robi - ale ten przypadek. Porażka.

Mam dokładnie odwrotne odczucia. Dla mnie jest to sukces państwa prawa. Tak, fragmentaryczny, i owszem, niekoniecznie tu gdzie najbardziej byłby potrzebny, ale zawsze. Ustępowanie przed siłą, jak przy buncie więźniów, to jest coś co potrafi nawet dyktatura. Uznanie _praw_ tego kogoś kto odbywa karę więzienia to z kolei coś, co cechuje szanującą prawo demokrację. Więzień to nie pod-człowiek z automatu pozbawiony praw obywatelskich. Dzisiaj "niesłuszny" wyrok dla gwałciciela, ale jutro może być jak najbardziej słuszny wyrok dla szykanowanego alimenciarza czy innego defraudanta.
10-12-2010 08:26 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Dla mnie jest to sukces państwa prawa.
Też uważam, że prawo zadziałało właściwie, niezależnie od mojej osobistej opinii o osadzonym (gwałciciel to dla mnie coś pośredniego między karaluchem a mordercą). Niemniej czym innym jest przyznanie racji i satysfakcji skazanemu buddyście, a czym innym wypłacanie odszkodowania. Uważam, że gratyfikacja pieniężna to przesada. Wystarczyłyby przeprosiny. No i niechby sobie jadł ten ryż z warzywami i naleśniki z dżemem...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
10-12-2010 08:55 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
W ten sposób więzienia stały się dodatkowo restauracjami.

Pozdrawiam


Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
10-12-2010 09:01 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>W ten sposób więzienia stały się dodatkowo restauracjami.

Przesadzasz. Tak jak pisałem, liczy się stan faktyczny. Taki wyrok nie oznacza, że automatycznie dostanie analogiczny wyrok ktoś, kto sobie zażyczy diety bezbrokułowej, za to pełnojajecznej, ale niesmażonej. A prowadzenie wariantu bezmięsnego to nie jest jakieś warte wzmianki obciążenie.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Powiedz to kucharzowi, który musi przygotować dwa obiady zamiast jednego.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
10-12-2010 10:54 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Powiedz to kucharzowi, który musi przygotować dwa obiady zamiast jednego.

Nie dwa zamiast jednego, tylko np. 120 typu A i 16 typu B. Sorki, ale jakoś nie sądzę, żeby normalnej kuchni w miejscu typu więzienie robiło to naprawdę jakąś różnicę.
10-12-2010 11:25 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Robi, robi, zapytaj kucharza albo sam spróbuj zamiast obiadu dla trzech osób zrobić jednocześnie obiad dla dwóch osób i inny dla jednej osoby.

Pozdrawiam

Kto ogląda niebo w wodzie, widzi ryby na drzewach.
10-12-2010 09:06 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>W ten sposób więzienia stały się dodatkowo restauracjami.
Pewnie teraz potencjalni więźniowie zawczasu pozapisują się do związków wyznaniowych o wyszukanych wymogach kulinarnych. Gorzej będą mieć niewierni, bo same gusta smakowe nie staną się chyba dla władz więziennych argumentem..
10-12-2010 11:00 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Pewnie teraz potencjalni więźniowie zawczasu pozapisują się do związków wyznaniowych o wyszukanych wymogach kulinarnych.

A jakie "wyszukane wymogi kulinarne" mogą mieć religie? Chyba tylko koszerność poza wgetarianizmem przychodzi mi do głowy. Chcesz naprawdę twierdzić, że potencjalni przestępcy będą dawali się obrzezać, żeby w razie wpadki mieć w więzieniu to samo żarcie co inni, tylko koszernie przyrządzone?
10-12-2010 10:10 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Więzień to nie pod-człowiek..
W sensie prawnym chyba "pod" - skoro kara polega na ograniczeniu praw, to nie-więźniowie mają prawa wyższe.
>.. z automatu pozbawiony praw obywatelskich.
Tu racja - pozbawienie wszelkich praw przeczyłoby zasadom resocjalizacji.
Dyskusyjny pozostaje stopień pomniejszenia praw, zależny zwykle od 'wagi' wykroczenia.
Z drugiej strony jak określić minimum praw podstawowych?
Czy 'posiadanie' przekonań religijnych ma to ew. minimum powiększać?
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
> Z drugiej strony jak określić minimum praw podstawowych?
> Czy 'posiadanie' przekonań religijnych ma to ew. minimum powiększać?

A posiadanie przekonań etycznych? Jeśli ktoś jest wegetarianinem z pobudek etycznych, powinien mieć prawo do bezmięsnych posiłków, czy nie?
setarkos (10757 punktów)
>A posiadanie przekonań etycznych? Jeśli ktoś jest wegetarianinem z pobudek etycznych, powinien mieć prawo do bezmięsnych posiłków, czy nie?
Jeśli trafił do więzienia przez naruszenie ważnych zasad etycznych, to może być czasowo pozbawiony prawa powoływania się na własne "przekonania etyczne".

[Sprawa samego jedzenia jest tu nieco marginalna i łatwa do rozwiązania. Wystarczy więźniom zawczasu przedstawiać listę składników potraw, by mogli niektóre wykreślić bez podania przyczyn, co i działanie kuchni usprawni.]
10-12-2010 11:45 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>A posiadanie przekonań etycznych? Jeśli ktoś jest wegetarianinem z pobudek etycznych, powinien mieć prawo do bezmięsnych posiłków, czy nie?
>Jeśli trafił do więzienia przez naruszenie ważnych zasad etycznych, to może być czasowo pozbawiony prawa powoływania się na własne "przekonania etyczne".

Ale to po pierwsze jest wprowadzanie zasady "więzienie jako zemsta", a po drugie otwiera drogę do tysiąca nadużyć. Na słowo "więzień" zwykle przed oczami rysuje nam się obraz zwyrodnialca w kajdanach, a tymczasem więzienia są też pełne alimenciarzy, defraudantów, kierowców powodujących wypadki itp. IMVHO nie byłoby dobrze, gdyby można było ich bezkarnie szykanować pod dowolnym względem tylko dlatego, że czymś zasłużyli na karę więzienia.
setarkos (10757 punktów)
>.. nie byłoby dobrze, gdyby można było ich bezkarnie szykanować pod dowolnym względem tylko dlatego, że czymś zasłużyli na karę więzienia.
Tak, nie byłoby dobrze. W żadnej mierze nie obstaję za znęcaniem się pod pretekstem wykroczenia.
Bronię jednak tezy, że jeśli ktoś wyróżnił się negatywnie (za co trafił do więzienia), to nielogiczne jest wyróżniać go pozytywnie (poprzez szczególne względy).
10-12-2010 12:41 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
> Bronię jednak tezy, że jeśli ktoś wyróżnił się negatywnie (za co trafił do więzienia), to nielogiczne jest wyróżniać go pozytywnie (poprzez szczególne względy).

No ale to jest właśnie sedno sprawy: czy są to "szczególne względy", czy też przysługujące ludziom prawa, które nawet w więzieniu nie powinny być łamane. Sąd przychylił się do tej drugiej opinii.
15-12-2010 14:55 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. przysługujące ludziom prawa, które nawet w więzieniu nie powinny być łamane.
OK. Podobno jednak na statystycznego więźnia budżet łoży więcej niż na nie-więźnia, a to jest jakby praw odwróceniem..

Pewnie, że szlachetnym jest traktować po ludzku "nawet" skazanego, ale czy to nie staje się zbyt łatwym 'wytrychem emocjonalnym' lub tanim gestem 'na pokaz', pozwalającym nie dbać o niemających kolizji z prawem (np. zamarzających bezdomnych)?
15-12-2010 16:43 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>.. przysługujące ludziom prawa, które nawet w więzieniu nie powinny być łamane.
>OK. Podobno jednak na statystycznego więźnia budżet łoży więcej niż na nie-więźnia, a to jest jakby praw odwróceniem...

Czy ja wiem? Z drugiej strony masę praw mu odbiera. Nie ma chyba cywilizowanych krajów, w których więzienie nia kosztuje podatnika, a dla nie-więźniów sytuacja normalna to właśnie nie pozostawanie na utrzymaniu budżetu.

>Pewnie, że szlachetnym jest traktować po ludzku "nawet" skazanego, ale czy to nie staje się zbyt łatwym 'wytrychem emocjonalnym' lub tanim gestem 'na pokaz', pozwalającym nie dbać o niemających kolizji z prawem (np. zamarzających bezdomnych)?

Moim skromnym -- bynajmniej. Nie spotkałem jeszcze ludzi, którzy by się jakoś specjalnie litowali akurat nad biednymi więźniami. Wręcz przeciwnie, powszechne są postawy "twarde" wobec przestępców, wystarczy popatrzeć jak łatwo ludzi epatować właśnie np. kosztami utrzymania, poziomem życia itp. w więzieniach.
09-12-2010 13:00 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Czy ciągłe przyprowadzanie osadzonemu w areszcie racjonaliście-ateiście księdza usiłującego go nawrócić robi mu krzywdę?
>Nie.
Pewnie, że nie. Ale wkurza niemiłosiernie...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
11-12-2010 11:08 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>>Czy ciągłe przyprowadzanie osadzonemu w areszcie racjonaliście-ateiście księdza usiłującego go nawrócić robi mu krzywdę?
>>Nie.
>Pewnie, że nie. Ale wkurza niemiłosiernie...
No bez przesady:
Cytat:
O ile wśród generalnej populacji USA niewierzący stanowią 8%-14%, to wśród więźniów odsetek deklarujących ateizm jest nieproporcjonalnie mniejszy i wynosi 0,21%

pl.wikiped(*)m#Ateizm_a_moralno.C5.9B.C4.87
Nie mam bardziej solidnego źródła, ani danych o Polsce, jednak sądzę, że na bakier z prawem to są w ogromnej większości katolicy
Oczywiście tym kryminalistom-ateistom współczuję, tym bardziej, że na pewno siedzą za niewinność

Byt dla siebie jest tym, czym nie jest, nie będąc tym, czym jest. - Sartre
09-12-2010 13:46 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Czy ciągłe przyprowadzanie osadzonemu w areszcie racjonaliście-ateiście księdza usiłującego go nawrócić robi mu krzywdę?
>Nie.

Weź pod uwagę opcję, że za entym razem ksiądz zrzuca sutannę i zostaje ateistą.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)
>.. ciągłe przyprowadzanie osadzonemu w areszcie racjonaliście-ateiście księdza usiłującego go nawrócić..
Ale przecież.. jakby to delikatnie ująć.. małe porcje nieroślinnego białka niezbyt trudno oddalić, udając się przed posiłkiem do toalety..
10-12-2010 10:19 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Ale przecież.. jakby to delikatnie ująć.. małe porcje nieroślinnego białka niezbyt trudno oddalić, udając się przed posiłkiem do toalety...

To nie ma znaczenia. Istotne jest to, że więzień nie może być szykanowany. Ja bym na miejscu drugiej strony apelował, bo rzeczywiście pieniężne odszkodowanie w tym kontekście wygląda fatalnie. Ale nie martwi mnie fakt, że cywilizowane zasady postepowania z więźniami mogą być nadużywane. Ważne, że są.
Besaleelem (160 punktów)
>Ale przecież.. jakby to delikatnie ująć.. małe porcje nieroślinnego białka niezbyt trudno oddalić, udając się przed posiłkiem do toalety..

przed czy po?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>co ciekawe "religia" nie zabraniała mu gwałcić
Skoro piszesz na portalu racjonalistów to zachowuj się racjonalnie, a nie emocjonalnie.
Za gwałt poniósł karę w postaci uwięzienia. Dodatkową karą było dla niego karmienie go mięsem, którego sobie nie życzył. Ale może uważasz, że buddystów należy jeszcze dodatkowo karać, tak jak pedofilów. Do pier....lić im! Bo jedna kara to za mało?
08-12-2010 22:50 
 Ocena 2 na 2
skieras (186 punktów)
>>co ciekawe "religia" nie zabraniała mu gwałcić
>Skoro piszesz na portalu racjonalistów to zachowuj się racjonalnie, a nie emocjonalnie.
>Za gwałt poniósł karę w postaci uwięzienia. Dodatkową karą było dla niego karmienie go mięsem, którego sobie nie życzył. Ale może uważasz, że buddystów należy jeszcze dodatkowo karać, tak jak pedofilów. Do pier....lić im! Bo jedna kara to za mało?
>



w zadnym wypadku nie podchodze do tego emocjonalnie

tak jak napisalem w moim drugim poscie
zaintrygowalo mnie to ze ma wolnosci religijne a nie ma obowiazków religijnych
checkmate (1197 punktów)
>zaintrygowalo mnie to ze ma wolnosci religijne a nie ma obowiazków religijnych

Ma wolności gwarantowane przez prawo, natomiast co do obowiązków religijnych, ma prawo wyboru.
I jest to dobry przyczynek do dyskusji: prawo świeckie a prawo religijne w kontekście konsekwencji wyborów.


Elemele dutki...
09-12-2010 14:07 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>prawo świeckie a prawo religijne w kontekście konsekwencji wyborów.

Polski pierdel to nie buddyjska sangha.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-12-2010 14:06 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>ma wolnosci religijne a nie ma obowiazków religijnych

Większość religii dość łagodnie obchodzi się z tymi, którzy łamią zasady (grzeszą). Gdyby rygorystycznie potraktować np. dekalog (jego złamanie byłoby bezwzględnym wykluczeniem) - ilu wiernych liczyłby kościół? Statystycznie rzecz biorąc religie sankcjonują sprzeczną naturę człowieka (człowiek bywa dobry i bywa zły), a ideały doskonalenia umieszczają w klasztorach, w których też bywa różnie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-12-2010 14:11 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Skoro piszesz na portalu racjonalistów to zachowuj się racjonalnie, a nie emocjonalnie.

Które to emocje pozbawione są racjonalności?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Które to emocje pozbawione są racjonalności?
Generalnie panuje , od czasów co najmniej Platona , rozdział między rozumem, a emocjami. Potem odkryto, że w mózgu inne jego części odpowiedzialne są za emocje (jakiś układ limbiczny bodajże) a inne za rozum - kora mózgowa. Chociaż ona i za tzw. emocje wyższe odpowiada. Ale ogólnie zachowania powodowane emocjami gorzej się ocenia od tych na bazie ratio podejmowanych. Mówi się, że mężczyźni są racjonalni, a kobiety emocjonalne. Dlatego kobieta za kierownicą jest nieprzewidywalna, albo też, dosyć łatwo rozpoznać kobietę po prowadzeniu samochodu, mimo iż jej zza szyby nie widać. Bo wyprawia różne dziwaczne manewry, których by mężczyzna nie robił. Chyba że jest zdemenciałym staruszkiem. Jednak kobiety niby to, prowadzą, mimo wszystko, bezpieczniej. Czyny podejmowane pod wpływem emocji, gniewu, silnego podniecenia płciowego, zazdrości , a nawet euforii z reguły są nieracjonalne, gdyż potem często ich żałujemy, ale cofnąć już ich nie można. Natomiast kiedy działania z udziałem rozumu podejmujemy,to mamy czas rozważyć wszystkie za i przeciw. Podział takowy jest zapewne nieco sztuczny bo nie da się rozdzielić emocji od rozumu o czym pisał António Damásio w swojej książce "Błąd Kartezjusza".
09-12-2010 16:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Generalnie panuje...

Tego typu stwierdzenie otwiera drogę sztampowej analizie. Po prostu odwołujesz się do uświęconego tradycją stereotypu.

>od czasów co najmniej Platona , rozdział między rozumem, a emocjami.

U Platona, tak jak w Biblii, możesz znaleźć co chcesz. Zerknij np. do Fedona (III C), gdzie Sokrates analizuje przeciwieństwa przykrości i przyjemności, które to bóg chciał na próżno pogodzić, bo są w wojnie ze sobą. Mając jedno z przeciwieństw, masz i drugie: wojna to wszakże związek, pewien rodzaj więzi. Za Heglem powiedzieć moglibyśmy, że to związek dialektyczny, a próba logicznego podziału (dychotomicznego) nie opisuje rzeczywistych zależności miedzy przeciwieństwami.

>Czyny podejmowane pod wpływem emocji, gniewu, silnego podniecenia płciowego, zazdrości , a nawet euforii z reguły są nieracjonalne,...

Trudno właściwie powiedzieć, kiedy człowiek zachowuje się nierozumnie, słowem poza swoim istotowym określeniem: homo sapiens. Nawet podczas silnego afektu kategoryzuje rzeczywistość zgodnie ze swoimi potrzebami (chcąc zabić sięga po nóż, a nie np. kartkę papieru), wciąż posługuje się schematem przyczynowo-skutkowym, wyciąga wnioski, które ex post określić można jako logiczne. Nawet jesli powiemy, że człowiek działa pod wpływem afektu, to jest to afekt ludzki, a nie wilczy czy motyli. Bydlak w odniesieniu do człowieka to mimo wszystko tylko i zawsze metafora.

>Podział takowy jest zapewne nieco sztuczny bo nie da się rozdzielić emocji od rozumu o czym pisał António Damásio w swojej książce "Błąd Kartezjusza".

Rozróżniając substancję (a więc coś samoistniejącego) myślącą od rozciągłej Kartezjusz wprowadził dualizm, który jemu samemu wydawał się zbyt radykalny. Poszukiwanie związku między nimi na poziomie mózgu było jednak interesującą próbą rozwiązania. Dzisiaj wiemy, że myśl nie jest możliwa poza materialnym nośnikiem oraz że wcale nie musi (jak to przyjmowała tradycyjna filozofia) realizować się w języku.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> chcąc zabić sięga po nóż, a nie np. kartkę papieru
Ze wszystkim co napisałeś się zgadzam, chociaż czasami SŁOWO , napisane na kartce papieru, może zabić tak jak nóż. Ale to też jest wynikiem rozmyślnej deliberacji. Czym go można lepiej ugodzić. Słowem, czy nożem.
09-12-2010 17:58 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>SŁOWO , napisane na kartce papieru, może zabić tak jak nóż.

Co napisałby lekarz w akcie zgonu?
Rozróżnijmy przecięcie aorty (nóż)
od zawału (Józek cię zdradził).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Rozróżnijmy przecięcie aorty (nóż)
>od zawału (Józek cię zdradził).
Ale SKUTEK, skutek jest ten sam. Czyli exitus.
10-12-2010 15:23 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ale SKUTEK, skutek jest ten sam. Czyli exitus.

Ten sam skutek nie sprawia, że wywołujące go przyczyny są identyczne. Jak zabije cię (exitus) źle założona instalacja elektryczna, wywleką pijanego elektryka z jego kanciapy i zaprowadza przed sąd. Jak zabije cię (exitus) piorun, westchną i powiedzą: i to było na tyle.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> wywleką pijanego elektryka z jego kanciapy
Za dużo założeń a priori. Że elektryk był pijany. To raczej szewcu (szewcowi) przypisuje się pociąg do spirytualiów. Mówi się "pijany jak szewc", a nie, "pijany jak elektryk". Szewc ostatecznie może sobie pofolgować względem alkoholu. Najwyżej młotkiem się łupnie w paluch, a taki elektryk, jak saper . Myli się tylko raz. Poza tym nie każdy elektryk w naszym państwie dysponuje kanciapą. Jest , tak przypuszczam, wielu elektryków bezkanciapowych. Wolnych strzelców. Tułających się po ulicach miast i wiejskich drogach. Co prawda zawód elektryka jest zawodem typowo męskim, ale być może i przedstawicielki płci pięknej w nim pracują. A co, jeśli tenże przez Ciebie pomówiony o alkoholizm, a co najmniej o pijaństwo, elektryk był kobietą? Że odniosę się tu do znanej cytaty z filmu "Seksmisja". Kobiety zaś mają podobno większe kłopoty w opanowaniu umiejętności technicznych. Więc może nie trunek był powodem źle założonej instalacji elektrycznej a brak umiejętności, brak odpowiedniego wyszkolenia. Może ta kobieta np. za łapówkę w postaci swego ponętnego ciała zdobyła uprawnienia elektryczne? Wtedy sąd inaczej oceniłby jej winę, niż jakiegoś pijanego elektryka. W jej wypadku zachodziły by okoliczności łagodzące ( o ile uczciwie zdobyła certyfikat) a w wypadku pijaka stanowiłoby to okoliczność obciążającą.
10-12-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
Pani prof. - chodziło o związek przyczynowo-skutkowy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Pani prof. - chodziło o związek przyczynowo-skutkowy.
No właśnie o tym mówimy. Przyczyny mogą być różne, ale prowadzą do tego samego skutku. Więc inteligentny sprawca dobiera metodę zabójstwa do charakterystyki ofiary. Jeśli ofiara ma słabe serce wystarczy ją przestraszyć lub zakomunikować jej wiadomość,o której z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością wiadomo, że spowoduje skutek w postaci zejścia. Natomiast sprawca prymitywny, albo działający w afekcie używa metod nieracjonalnych, powodujących hałas, duży rozlew krwi itp. A w ogóle to przecież Hume zakwestionował związek przyczynowo - skutkowy, więc o czym my tu mówimy!
jkl; (5859 punktów)
>co ciekawe "religia" nie zabraniala mu gwałcic

A jeśli nawrócił się w więzieniu?
Kowalska (14008 punktów)
>wiadomosci(*)ygral,1,4018545,wiadomosc.html
>co ciekawe "religia" nie zabraniala mu gwałcic

   Z żarciem się zgłosił. I wygrał. Ciekawe czy się zgłosi, że go pod celą zgwałcili, tak jak on to zrobił. Bo nie lubią tam takich. Może wygra, bo udowodni, że jego religia pozwala mu gwałcić, ale jego samego to już nie można.

   A w ogóle to co to k***a za absurd jakiś?! Z tego co pokazują w telewizji, to oni nie dostają gotowych posiłków. Nie chcesz na stołówce mielonego z ziemniakami i surówką? To s********j. Mielony zostanie dla kogo innego, ty masz resztę.

   Trzeba mieć tupet, żeby domagać się swoich praw, kompletnie nie szanując praw innych gwałcąc i robiąc innej osobie tak straszliwą krzywdę.

   A co do klech w więzieniach. Jakoś nikomu nie przeszkadza, że każde ma własnego katolickiego kapelana więziennego na etacie. Niech zastrajkują więźniowie innych wyznań, że mają być nawet przedstawiciele scjentologów, bo on wierzy akurat w to, i musi się pomodlić.

   I w ogóle niech im k***a z Sheratona dowożą żarcie. I panienki sprowadzają. A raz w miesiącu dyskotekę organizują. Należy im się. A co.

Wkurzyłam się. Sorry za przekleństwa.


Myślenie jest głupie.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365