 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-02-2008 23:36 | MichaQ (1056 punktów) | Kicz - zwalczać czy nie?
5 na 5 | W tym wątku chciałbym poruszyć problem sztuki, jej roli w społeczeństwie oraz kiczu. (Poniższy wywód to wynik własnych przemyśleń wspartych zapoznaniem się z koncepcjami kilku filozofów).
Raport "Polityki" w numerze z 12 stycznia b.r. zwyczajnie mnie dobił. Ów raport traktował o stanie polskiej kultury. Wypada to co najmniej tragicznie. Najpopularniejsze formy rozrywki to (w kolejności) siedzenie przed telewizją, wypad do multipleksu (raczej, aby się spotkać niż obejrzeć film) oraz wszelakie festyny, dni miast i inne masowe imprezy. Czytanie staje się czymś elitarnym. Jeśli już Polacy dla rozrywki sięgają po książkę, to jest to najczęściej kryminał, sensacja lub tani romans a'la harlequin. I tak najczęściej czytane są książki specjalistyczne potrzebne do pracy. Porażający wskaźnik wtórnego analfabetyzmu też daje do myślenia. W teatrach najpopularniejsze są farsy. Kierownik literacki Teatru Śląskiego w Katowicach przedstawił dwie liczby: 90 i 10. Pierwsza to ilość widzów, którzy oglądają właśnie farsy. Druga do zwolennicy ambitniejszego repertuaru. Galerie i muzea. Dane pokazują, że gdyby nie wycieczki szkolne, to instytucje te znikłyby z powierzchni polskiej ziemi i nikt by tego nie zauważył. Generalnie sytuacja wygląda źle. Swojego czasu zastanawiałem się skąd bierze się u dużej części społeczeństwa taka podatność na populizm. Zwłaszcza mam tutaj na myśli ten rodzaj populizmu, który przez dwa lata serwował nam PiS: sprawiedliwość, patriotyzm, odnowa moralna po aferach za czasów rządów lewicy, walka o godność Narodu itd. Jakby jeszcze było tego mało wwalili do swojej ideologii katolicyzm. Wszystko piękne, chwytliwe, w szczególności dla kraju tak sponiewieranego przez historię, jak Polacy. Kto był sentymentalistą i tradycjonalistą, to nie było siły, żeby na pisowską ofertę się nie nabrał. Zauważyłem (przynajmniej w moim najbliższym otoczeniu), że duża część osób zwyczajnie nie ma poglądów, a jeśli już coś o czymś sądzi, to są to zazwyczaj opinie nie przemyślane, wtłoczone przez rodziców w procesie wychowania (uparcie będę twierdzić, że nie ma poglądów jedynie słusznych, są tylko lepiej lub gorzej uzasadnione). Najlepiej to zjawisko opisał ponad 70 lat temu hiszpański filozof Jose Ortega y Gasset. Mówił on o barbaryzacji życia społecznego. Pojmując cywilizację jako dziedzictwo w masach widział jej zagrożenie. Ja od siebie dodałbym, że w państwie demokratycznym, gdzie opinia publiczna ma duży wpływ na rządzących, owa barbaryzacja jest naprawdę niebezpieczna. Gdyby ktoś nie wierzył w to, co piszę, niech zrobi sondę wśród znajomych o przeczytane ostatnio książki, zapyta o kilka ważnych dat z historii (poleca pytanie o datę dzienną Powstania Warszawskiego). Żeby teraz połączyć pierwszą i drugą część tego wywodu: pojmuję rolę sztuki w kategoriach społecznych. Największy nacisk będę kładł na literaturę, która, moim zdaniem, najbardziej rozwija człowieka. Jeśli moje stanowisko jest rozsądne, to powstaje problem, co zrobić z kiczem? Oczywiście wiem, że granica między arcydziełem a tandetą jest niezbyt wyraźna, ale chodzi mi głównie o te wytwory kultury masowej, które są artystycznie ubogie w sposób rażący (Harry Potter, książki Paolo Coelho, Katarzyny Grocholi itd.).
Tutaj przerywam swój wywód i zwracam się do Państwa z pytaniem: Co Państwo sądzicie o moim stanowisku (sztuka jako czynnik dodatnio kształtujący społeczeństwo), a jeśli się z nim zgadzacie, to co zrobić z kiczem? Czy kicz zostawić w imię wolności (niech każdy robi co mu sie podoba), czy kicz zwalczać mając na uwadze, że nie zawsze to czego chcą ludzie, jest dla nich w 100% dobre? Zdaje sobie oczywiście sprawę, że moje stanowisko jest mocno idealistyczne. Społeczeństwo, w którym nawet robotnik jest intelektualistą, jest utopią. Mimo wszystko jestem głęboko przekonany, że wzrost ilości osób czytających Prousta, Joyce'a, Balzaca, Platona, Nietzschego, czy dzieła innych wielkich pisarzy i filozofów, nie wyszedłby temu narodowi na złe.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | jarekland (142470 punktów) | Odp: Kicz - zwalaczć czy nie? | > W tym wątku chciałbym poruszyć problem sztuki,jej roli w> społeczeństwie oraz kiczu.Czekałem na taki watek , ponieważ uważam ze żaden człowiek (także racjonalista) nie może się obejść bez tego stanu uniesienia jaki daje kontakt ze sztuką. > Co Państwo sądzicie o moim stanowisku (sztuka> jako czynnik dodatnio kształtujący społeczeństwo), a jeśli> się z nim zgadzacie, to co zrobić z kiczem?Zgadzam się z Tobą, uważam że sztuka nie tylko rozwija człowieka ale też zapewnia mu zaspokajanie uczuć wyższych > Czy kicz zostawić w imię wolnościTak uważam. Wolność tworzenia (i oglądania) jest jednym z najistotniejszych filarów na których wspiera się wolnośc osobista. A co zrobić z kiczem? Otóż gdy nie będzie na niego zapo0trzebowania to zniknie on samoistnie. > Zdaje sobie oczywiście sprawę, że moje stanowisko jest mocno idealistyczne.Może nie mocno. > Społeczeństwo, w którym nawet robotnik jest> intelektualistą, jest utopią.Ale nawet robotnika można podnieść do pewnego poziomu odbioru sztuki. Aby zilustrować moje stanowisko posłużę się pewnym porównaniem. Otóż, gdy Darwin sformuował swoją teorię ewolucji to jego przyjaciele starali się ja spopularyzować. Napisano kilka książek popularnonaukowych, udzielono kilku wywiadów, miały miejsce też odczyty (nie robił tego Darwin gdyż stan zdrowia mu na to nie pozwalał). Ale jeden z jego bliskich przyjaciół i zwolenik teorii ewolucji wpadł na pomysł przeprowadzenia serii wykładów dla robotników (trzeba pamietać że robotnicy byli w większości analfabetami).Skoro trudną teorię dało sie w ten sposób spopularyzować to czemu ma się nie udać ze sztuką czy ogólnij miówiąc kulturą? Wszystko zależy od sposobu dotarcia do danego odbiorcy. > wzrost ilości osób czytających Prousta,> Joyce'a, Balzaca, Platona, Nietzschego, czy dzieła innych> wielkich pisarzy i filozofów, nie wyszedłby temu narodowi> na złe.W 100% się zgadzam. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | Dziękuje bardzo za poparcie, jednak w pewnym punkcie nie mogę się z Panem zgodzić.
A co zrobić z kiczem? Otóż gdy nie będzie na niego zapotrzebowania to zniknie on samoistnie.
W swojej pracy na olimpiadę filozoficzną pisałem tak: "Wydawałoby się, że jest jedno pole ludzkiego działania, którego pieniądz nie jest w stanie naruszyć. Jest to kultura. A jednak, w wyniku postępu w zakresie sposobów produkcji oraz wpływu kapitalizmu powstała kultura masowa. Oczywiście ma ona swoje zalety. Na przykład dzięki wynalezieniu druku książka stała się znacznie bardziej dostępna. Jednak doszło do niesamowitego spłycenia poziomu dzieł artystycznych. Wielu twórców tworzy nie dlatego, że chce w jakiś sposób realizować własną indywidualność, ale zwyczajnie chcą zarobić. Jeśli dzieło sztuki ma przynieść dochód, musi trafić do maksymalnie dużej liczby odbiorców. Z tych powodów nie może być ono zbyt ambitne i trudne, bo stanie się zrozumiałe tylko dla wąskiej grupy wykształconych osób, które lubią takie intelektualne wyzwania. Tak powstaje kicz, czyli "dziełko" łatwe, przyjemne i artystycznie bezwartościowe. Przestają się liczyć zdolności twórcy. Wystarczy, że ma tupet, jest bezczelny i ma pomysł na zaszokowanie lub przypadnięcie do gustu szerokiej publiczności."
Uważam, że tego właśnie nie wziął Pan pod uwagę pisząc o kiczu. Tego, czyli komercjalizacji sztuki. Jest to uboczny efekt działania kapitalizmu, który swoim kultem dla zysku systematycznie obniża poziom dzieł. Za poziom sztuki spada poziom intelektualny odbiorców. Zamknięte koło.
|
|
|  | 3 na 3 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >W swojej pracy na olimpiadę filozoficzną pisałem tak: > "Wydawałoby się, że jest jedno pole ludzkiego działania, którego pieniądz nie jest w stanie naruszyć. Jest to kultura.
Pieniądz też jest wytworem kultury. Zawężasz pojęcie kultury. Kultura 1. «materialna i umysłowa działalność społeczeństw oraz jej wytwory» 2. «społeczeństwo rozpatrywane ze względu na jego dorobek materialny i umysłowy» 3. «odpowiednio wysoki poziom rozwoju społeczeństwa w jakimś zakresie» 4. «umiejętność obcowania z ludźmi» 5. «sztuczna hodowla komórek, tkanek, organów lub całych mikroorganizmów» 6. «rodzaj, gatunek lub odmiana rośliny uprawiane na danym terenie w celach użytkowych; też: teren uprawy tej rośliny i sama uprawa» 7. «struktura gleby uprawnej osiągana w wyniku zabiegów agrotechnicznych i racjonalnej gospodarki; też: te zabiegi i gospodarka»
>Jednak doszło do niesamowitego spłycenia poziomu dzieł artystycznych.
Jak mierzysz głębokość dzieł: Platona i Nietzschego, Homera i Szekspira / Shakespeare, że dostrzegasz niesamowite spłycenie u późniejszych. To subiektywne oceny poszczególnych odbiorców, kwestia tego co uznajesz w swoim życiu za warte poświęcenia czasu. Osobiście wolę Szekspira niż "głębokiego?" Homera.
>Wielu twórców tworzy nie dlatego, że chce w jakiś sposób realizować własną indywidualność, ale zwyczajnie chcą zarobić. Jeśli dzieło sztuki ma przynieść dochód, musi trafić do maksymalnie dużej liczby odbiorców.
Architekt projektuje budowlę (też dzieło kultury) np. stadion, w ten sposób realizuje własną indywidualność, przenosi swój pomysł z głowy w przestrzeń zewnętrzną. Jego wizja musi być jednak na możliwości inwestora i ma zadowolić korzystających. Pomimo ograniczeń architekt jest twórcą. Dlaczego drukarz miałby wykonywać pracę, przy książce takiego twórcy literatury, którego nie chcą czytać?
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Oj, mój drogi... strasznie generalizujesz. tak nie można. Czy uważasz, że robotnik nie może czytać Nitzche'go? Błąd! I to wielki. Nie wszyscy maja potrzebą, żeby wspinać się po drabinie wiedzy tylko po to, żeby okupić to dyplomem. Wbrew pozorom, dużo czytamy. I dużo wiemy. Najłatwiej jest jednak utożsamiać się z tłumem. Pozwól ludziom patrzeć na to, co do nich przemawia. Myślę, że za chwilę poczują głód. I o to chodzi. Nikogo nie uszczęśliwisz na siłę! Każdy musi być panem siebie. Inaczej nic nie ma sensu...........
Pozdrawiam...
To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | Nie twierdzę, że robotnik nie może czytać Nietzschego. Po prostu rzadko się zdarza, żeby górnik, hutnik, malarz pokojowy siedzieli przy sztuce z wyższej półki i ciężkiej filozofii. Nie mówię, aby robić obcować z kulturą dla dyplomu. Marzę po prostu o sytuacji, gdy ludzie zamiast tępieć przy telenoweli wezmą do ręki porządną książkę, a potem wspólne porozmawiają o niej. Marzę o tym, aby rozrywka była nie tylko zabawą, ale i czymś kształcącym, czymś twórczym. Również głęboko wierzę w to, że takie społeczeństwo będzie mądrze kierowało losami własnego państwa. Jak to ktoś kiedyś mądrze ujął: "Jacy ludzie, taka rzeczpospolita". Dużo czytamy i dużo wiemy? Widziałem dane statystyczne na ten temat, część w "Polityce", a część w Wiadomościach, i powiadam Panu, że jest nędznie.
|
|
|  | 2 na 2 | tajnapolska (154 punktów) | >Nie twierdzę, że robotnik nie może czytać Nietzschego. Po prostu rzadko się zdarza, żeby górnik, hutnik, malarz pokojowy siedzieli przy sztuce z wyższej półki i ciężkiej filozofii. >Nie mówię, aby robić obcować z kulturą dla dyplomu. Marzę po prostu o sytuacji, gdy ludzie zamiast tępieć przy telenoweli wezmą do ręki porządną książkę, a potem wspólne porozmawiają o niej. Marzę o tym, aby rozrywka była nie tylko zabawą, ale i czymś kształcącym, czymś twórczym. Również głęboko wierzę w to, że takie społeczeństwo będzie mądrze kierowało losami własnego państwa. Jak to ktoś kiedyś mądrze ujął: "Jacy ludzie, taka rzeczpospolita". >Dużo czytamy i dużo wiemy? Widziałem dane statystyczne na ten temat, część w "Polityce", a część w Wiadomościach, i powiadam Panu, że jest nędznie.
Ale co rozumiesz pod pojęciem wartości artystyczne? Jak pisze Artur Żmijewski we wstępie do książki J. Ranciera "Estetyka jako polityka": "Dla greckiego rzeźbiarza posąg nie był sztuką, ale afirmacją wspólnoty". Podobnie może być z literaturą. Są takie książki, które od razu zostają rozpoznane jako arcydzieła, ale są i takie, które są popularne, ale przechodzą do historii literatury jako ważne pozycje. Weźmy przykład powieści Murakamiego, to są według mnie wybitne powieści, a są również popularne. Klasyków nie wszyscy trawią i bez odpowiedniego przygotowania nie będą trawić. Do lektur szkolnych przechodzą różne książki, nie tylko arcydzieła. Ale ciekawi mnie bardzo co rozumiesz pod pojęciem artyzmu.
tajnapolska
|
|
|  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
"Trawienie" ciężkiej filozofii bywa trudne nawet dla tych bardzo wykształconych, uwierz mi. Z drugiej strony znam górnika, który zaczytuje się w powieściach Kafki, za którym akurat nie przepadam. Jestem przeciętnym odbiorcą sztuki, ale kocham muzykę. Nie "rozumiem" Pendereckiego - czy to źle? Bacha uważam za największego muzyka wszechczasów. Nieprawda? Nie możesz generalizować. Nie masz prawa. Nikt nie ma prawa. Sztuka, ta przez wielkie "S", jest w stanie obronić się sama, a każdy w danym momencie ma na nią takie zapotrzebowanie, a nie inne. A swoją drogą - widziałeś cenniki wstępu do wielkich galerii i muzeów? Czasem przysłowiowemu robotnikowi trudno wysupłać pieniądze na bilet. I wtedy to jest zbytek. Ta uwaga jednak jest tylko na marginesie. Kto ma prawo mówić innym, co jest dla nich dobre?
Pozdrawiam.
To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
|
|
1 na 1 | Miau (116 punktów) | W mojej opinii sztuka powoli umiera. I z pewnością wymrze. Ludzie nie lubią intelektualnych wyzwań (w większości), pragną pozostać w odrętwieniu i półśnie całe życie. Najmniejsza linia oporu. To uniemożliwia odbiór sztuki. Patrze wokoło i co widzę : muzyka się kończy, literatura, teatr, kino się kończy, malarstwo się kończy, nawet fotografia. Może źle widzę i uogólniam. Ale chyba najlepsze, co mogła w tej dziedzinach, ludzkość już stworzyła. Pytanie, gdzie jest granica między sztuką a kiczem? Może zywczajnie gusta się zmieniają. Niemniej jeśli widzę w kinie "Katyń", czytam Coelho tudzież słyszę Ciarę nogi się pode mną uginają. Być może należy pokazać młodzieży, co to w ogóle sztuka i na czym polega. Sama nie wiem, więc się zadania nie podejmę. Dla mnie kunszt wykonania nie jest najistotniejszy, liczą się emocje, uczucia, o których istnieniu wcześniej bym nawet nie pomyślała. Jeśli coś jest popularne i się sprzedaje widać spełnia oczekiwania ludzi. Jak zmienić oczekiwania ? Ludzie nie chcą się zmieniać, od niektórych znajomych slyszę : najważniejsze to być sobą, zawsze stawiać na swoim, nie rozmawiam z tobą i tak nie zmienię Własnego zdania. I nie wiem jaka postawa jest dobra. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | Co do kryterium, z pewnością jest ważna poprawność wykonania. Wątpię, aby książkę niestylistyczną można uznać za arcydzieło. Ważne jest, aby w swojej tematyce książką podejmowała nowe tematy. To nie może być wiecznie miłość, zdrada, nienawiść, a wszystko osadzone w tradycyjnej opozycji dobra-zła. Trzeba łączyć kunszt techniczny z głębią myśli
|
|
|  | 3 na 3 | Miau (116 punktów) | Otóż właśnie zależy. Często wydawałoby się klasyczne tematy można przedstawić w nowy, błyskotliwy sposób. Wykonanie. Weźmy "Pana Tadeusza", rzekomo wielkie dzieło (tak uczą w szkole), u mnie jednak wywołuje tylko frustracje. Rzeczywiście powinno zostać tak jak w planach romansidłem. I te rymy częstochowskie  Już wolę Norwida. Ludzie zwyczajnie są ignorantami (część), co widać na moim przykładzie.
|
|
|  | | tajnapolska (154 punktów) | > Co do kryterium, z pewnością jest ważna poprawność wykonania. Wątpię, aby książkę niestylistyczną można uznać za arcydzieło. Ważne jest, aby w swojej tematyce książką podejmowała nowe tematy. To nie może być wiecznie miłość, zdrada, nienawiść, a wszystko osadzone w tradycyjnej opozycji dobra-zła. Trzeba łączyć kunszt techniczny z głębią myśli> free.art.pl/pokazpismo/nr37/tekst11.htmlJak pokazuje ten artykuł można na kicz jeszcze inaczej spojrzeć, niż tylko poprzez styl. Ja osobiście sam piszę, niedługo może zostanie wydana moja pierwsza powieść "Dzicy detektywi" i uważam, że każda powieść ma swój własny styl, jeden może się bardziej podobać od drugiego, ale żadnej powieści nie nazwałbym kiczowatą. Może jedne mają na uwadze innego czytelnika modelowego - mniej wykształconego tzw. powieści dla kucharek, ale to nie są wcale złe powieści, może bardziej naiwne jedynie. Kiczu więc nie warto zwalczać, bo w sumie by wychodziło na to, że trzeba zwalczać pewne grupy ludzi. W przyszłości w bogatej UE zapewne więcej ludzi będzie czytało książki niż obecnie, więc i grupa odbiorców sztuki wysokiej się rozszerzy. Poza tym jestem zdania, że każdy twórca jest w stanie napisać jedną dobrą książkę. Jakoś tak bywa.
tajnapolska
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Kicz - zwalczać czy nie? | >sztuka jako czynnik dodatnio kształtujący społeczeństwo...
świat jest jeden. jest więc dziełem sztuki. tylko tępak widzi różnice między tynkiem a płótnem obrazu.
|
|
 | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | > tylko tępak widzi różnice między tynkiem> a płótnem obrazu.Jedną z funkcji sztuki jest komunikacja międzyludzka. Pomyśl może i o tym (w przerwach pomiędzy deliberacjami o dużych literach na początku zdania  ).
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
5 na 5 | Mączka (431 punktów) | > Wypada to co najmniej tragicznie.E tam, też mi tragedia! Jak świat światem, ludzie (większość) lubią skupiać uwagę na ostatnim lokalnym mordobiciu i kragłościach Maryny. Ja w tym nie widzę tragedii, raczej dowód na żywotność ludzką, także na wpisane w nią okrucieństwo, na normalne działanie mechanizmów psychicznych: Przeżyć fizycznie i genetycznie - to najbardziej interesuje. Możemy nadać temu styl i mówić: Eros i Tanatos - będzie ładniej. Różnica polega na estetyce, na stylu, tak? I smutne jest dla ciebie to, że częściej "majteczki w kropeczki" niż więdnące róże Horacego?.. Ja bym się tym nie smuciła, bo dla wszystkiego jest miejsce: Znajdzie się nisza, w której znajdziesz róże, i wielki plac usłany majteczkami, który możesz ominąć. Kultura pojemna jest i każdy trafi na coś, co mu przypadnie do gustu. I teraz pytanie: Czy człowiek rodzi się z gustem, czy gust się w nim kształtuje przez obcowanie z rzeczami na odpowiednim poziomie?.. Co to jest gust? Myślę, że to wrodzona kompilacja wrażliwości, predyspozycji, wyczulenia na pewne rodaje przekazów. Cecha ta może osiągnąć wyższy poziom przez odpowiednie bodźce z zewnątrz, ale jak ktoś się rodzi tępy w danym kierunku, to żadne stymulacje nie uczynią z niego wrażliwego twórcy czy odbiorcy. Tak jak z dysleksją czy dysgrafią. Niesamowite jest to, że niektórzy z nas bardziej słyszą, widzą, rymują... Jedni na tyle, żeby ułożyć piosenkę o majteczkach, inni zaś piszą oratoria. Ktoś na początku swojej estetycznej drogi ma możność trafienia i na to, i na tamto, i zdecydowania, na czym sie zatrzyma. Np. wrażliwy muzycznie, gdy szuka sobie stacji radiowej, przeleci dziesięć z "rąbanką" i trafia na tę jedną z czymś subtelnym - na niej się zatrzymuje. Już jest w miejscu, które go rozwija. Nie było trudno tam się znaleźć, choć więcej było innych ofert. Paradoksem wydaje się tylko to, że mistrzowie zarabiają mało a chałturnicy - krocie. Tak działa demokracja - decyduje proporcja. Słuchaczy oratoriów jest mniej, więc twórcy tych dzieł nie będą tak popularni i bogaci jak wykonawcy disco polo. Szkoda, ale nie ma co nad tym przesadnie boleć. Demokracja w swoich założeniach chroni też prawa mniejszości. Jeśli będzie poprawnie działać, to discopolowiec będzie słuchał swojej muzy w "beemce", klasyk swojej we fiacie i obaj będą zadowoleni. Ważne, by nikt nikomu nie narzucał swojego gustu. Aby każdy miał swoją bezpieczną przestrzeń. > rozrywki to siedzenie przed telewizją,Często to jest zachowanie kompulsywne, opium pozwalające prześnić i przetrwać dzień... To są chorzy ludzie, nieświadomi choroby, a ich sytuacja jest raczej smutna niż naganna. > do multipleksu (raczej, aby się spotkać niż obejrzeć film)Dobrze, że sa takie miejsca - preteksty do spotkań. Młodzież ma dziś kłopoty z życiem towarzyskim. Nie każdy jest z tych, co lubią stać pod blokiem, nie każdy chce spraszać średnio znanych ludzi do domu (tu grozi obmowa, że ma się bałagan w kuchni i niemodne meble), kawiarnie i puby często oznaczają spory wydatek i trzeba się odstawiać przez pół dnia, by nie wypaść tam źle, a w multipleksie mozna wyglądać "na luzie". > festyny, dni miast i inne masowe imprezy.To zawsze przyciągało - odpusty, procesje i "promenady" do pokazania najnowszych kreacji i najnwszych narzeczonych.. ma to swój urok!  > Czytanie staje się czymś elitarnym.Nie wydaje mi się, by kiedykolwiek było zjawiskiem egalitarnym. Owszem, 90% ludzi przymuszono do lektur, ale już posiadanie karty w bibliotece miejskiej dotyczyło moze 20%. > rozrywki sięgają po książkę, to jest to najczęściej> kryminał, sensacja lub tani romansTe gatunki są nieraz o niebo fajniej napisane i inteligentniejsze niż uhonorowane licznymi nagrodami literackie "tromtadratyzmy". > Galerie i muzea. Dane pokazują, że gdyby nie wycieczki> szkolne, to instytucje te znikłyby z powierzchni polskiej> ziemi i nikt by tego nie zauważył.Powtórzę za kimś, kto już to napisał: Nieproporcjonalnie drogie bilety wstępu! > kilka ważnych dat z historiiNie uważam, że to wyznacznik inteligencji. Wkucie daty świadczy o kujoństwie, a np. wyszukanie pięciu rymów do "mulda" - o żywotności umysłu, o którą nam chodzi. > pojmuję rolę sztuki w kategoriach społecznych.Zgadzam się z tym w takim sensie, że powinno być w dziedzinie sztuki dużo propozycji, tak, by ktoś wrażliwy a szukający mógł trafić na to, co go będzie rozwijać i nie był uwięziony w pułapce miernoty. Jednocześnie nie powinno się nikogo "gwałcić przez uszy" tzw. kulturą wysoką i zmuszać do uczestnictwa w niej. To tak, jakby chcieć karmić kota, któremu doskonale odpowiadają myszy, zupą z kwiatu wiśni. > chodzi mi głównie o te wytwory> kultury masowej, które są artystycznie ubogie w sposób> rażący (Harry Potter, książki Paolo Coelho, Katarzyny> Grocholi itd.).Wiesz, czasem taka Grochola pomoże szarej gospodyni domowej powiedzieć: Kochani, radźcie sobie bez mojej obsługi, jestem warta tego, by pojechać na wczasy! Czasem Coehlo pomoże dziecku kierowanemu do księgowości odważnie wyznać: chcę być weterynarzem! Telenowele latynoskie wpłynęły pozytywnie na kulturę życia erotycznego w krajach machismo, na stosowanie antykoncepcji, szacunek wobec kobiet... Nie potępiałabym w czambuł popularnych historii trafiającyh do serc.
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | Zacznę z wysokiego C  Jak to powiedział Nietzsche: "Żyjemy w czasach, w których kulturze grozi, że zginie od środków kultury." Moje elitarne stanowisko sprawie sztuki jest wynikiem obserwacji sceny politycznej, gdzie widać ciągłe niemerytoryczne spory, populizm, brak spójnej argumentacji, brak kultury dyskusji, a co najgorsze brak wyrobionych poglądów. Ludzie przerzucają się stereotypami i truizmami. Doszedłem do wniosku, że tylko sztuka, filozofia i gruntowna edukacja mogą poprawić sytuację. W państwie demokratycznym opinia publiczna ma relatywnie duży wpływ na władzę. Od poziomu intelektualnego tej opinii zależy, jaki to będzie wpływ. Ktoś to mądrze kiedyś ujął: "Jacy ludzie, taka rzeczpospolita". Nie mówię, aby zmuszać ludzi, żeby masowo stali się odbiorcami kultury wysokiej. Zmuszanie nic tutaj nie da. Metody rozwiązania widzę w propagowaniu, edukacji oraz położeniu nacisku na to, aby w szkołach uczono, co jest, a co nie jest wartościowe. Powinno delikatnie kierować ludzi tak, aby kicz sam zginął. Nie mogę się też zgodzić z Pani komentarzem, jako że (w moim odczuciu) sprowadza Pani istotę człowieka do jego najbardziej prymitywnych i fizjologicznych potrzeb. Konsumpcjonistyczna pułapka, w której znalazł się współczesny świat nie może dać szczęścia, szczęścia pojmowanego jako pełne, trwałe zadowolenie z całości życia. Oczywiście ta definicja (zapożyczyłem ją od Tatarkiewicza) jest pewnym ideałem, jako że w pełnym wymiarze jest w warunkach twardego reality nie do osiągnięcia. Idąc jednak za Platonem, twierdzę, że szczęście człowiek osiągnie tylko "wychodząc z jaskini i starać się dotrzeć do Słońca". Pokazanie kiecki? Chwalenie się nowym narzeczonym? Pomijając potocznie ujęty materializm, który przebija sie przez tekst o "chwaleniu się kiecką", to chwalenie się drugą osobą brzmi niczym jej reifikacja. Wiedza historyczna świadczy o kujoństwie? Za odpowiedź przychodzi mi na myśl nietzscheańskie pojęcie resentymentu. Nie mogę się zgodzić z Pani wizją świata, jeśli tak górnolotnie można ująć treść Pani komentarza. Owa wizja jest przesiąknięta nihilizmem i materialistycznym hedonizmem. Dodatkowy zarzutem wobec tej koncepcji jest skrajny wręcz relatywizm. Człowiek pozbawiony Boga musi coś zrobić ze swoją wolnością, musi sam wytworzyć nowe wartości. Jak to mówił Nietzsche: "Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami - kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła? Jakież uroczystości pokutne, jakież igrzyska święte będziem musieli wynaleźć? Nie jestże wielkość tego czynu za wielka dla nas? Czyż nie musimy sami stać się bogami, by tylko zdawać się jego godnymi?" > rozrywki sięgają po książkę, to jest to najczęściej> kryminał, sensacja lub tani romansTe gatunki są nieraz o niebo fajniej napisane i inteligentniejsze niż uhonorowane licznymi nagrodami literackie "tromtadratyzmy". To, że coś jest dobrze napisane i fajnie sie to czyta, nie oznacza jeszcze, że mamy do czynienia z dobrą książką. Literatura popularna, której Pani broni, nie stawia pytań pierwszych, nie dostrzega zjawisk społecznych, nie zastanawia się na złożonością losu ludzkiego. Podejmuje tematy wiecznie aktualne, wykorzystując motywy miłości, zbrodni, intrygi, ucieczki, prześladowania, organizuje tekst wokół opozycji dobro-zło, znane-tajemnicze, wina-kara, rezygnuje z ambicji i nowatorstwa w zakresie tematyki, języka czy formy. Oczywiście nie należy skreślać tego typu literatury, ale niezbędne jest jej dogłębniejsze przyjrzenie się i rzetelne ocenienie jej wartości. Arcydzieła mają to do siebie, że, oprócz spełnienie wyżej wymienionych kryteriów, zostawiają wrażenie na długo, a czasami nawet na zawsze. Oczywiście, że istnieje dobry kryminał, sensacja czy romans, ale pisząc o tym miałem na myśli ten główny nurt literatury tego typu, która w żadnym wypadku nie jest lepsza od np. "Pani Bovary" Flauberta.
|
|
|  | 1 na 1 | Mączka (431 punktów) | Toja zacznę zjeszcze wyższego C, w skali minorowej: Jak to powiedział Słowacki: "Aż was, zjadacze chleba, w anioły przerobi!" Mam wrażenie, że tak powinno brzmieć motto projektu, który prezentujesz. I przyznać trzeba, że jest to projekt slusznie opatrywany przez Autora określeniami nawiązującymi do elitarności, Nietzschego, Platona i jego koncepcji idei. Prawda, piękno i dobro winny zatryumfować na ziemi, tak w polityce, jak w estetyce... Ojej! Nigdy nie rozumiałam, jak w praktyce można pogodzić te trzy platońskie obszary perfekcji i nie dziwię się wcale, że dotąd, mimo dość powszechnej zgody co do ich wartości, nie zatryumfowały. Tak, jestem nihilistką i relatywistką. Nie wierzę w obiektywne prawdy, piękna i dobra, a tym bardziej w ich jednię. Fałszywe bywa piękne, dobre - szkaradne, prawdziwe - złe itd. Poza tym indywidualność, ten niepowtarzalny filtr, który sprawia, że nic dla wszystkich nas nie jest jednakowe... Nie ma więc, moim zdaniem, perfekcyjnego modelu ludzkiego, do którego należy wszystkich przykrawać. Kto miałby to robić? Filozofowie? Klasyczni, ze szkoły Platona?.. A jak poeci by im bruździli, obgryzali paznokcie - ze skały jednego z drugim, niech lud ma nauczkę?.. Uanielanie ludzi często zahaczało o totalitaryzmy, pod sztandarem naprawy moralnej i estetycznej stoczono wiele brudnych, złych, niepięknych wojen. Perfekcja, moim zdaniem, powinna być jedynie delikatnie pokazywana, a nie programowo wdrażana. Perfekcja jest zabójcza, gdyż oznacza zabijanie Cienia (Jung), a Cień to niezabijalna sprawa, więc rodzi się frustracja, cedowanie Cienia na kozły ofiarne, rytualne zabijanie kozłów... A nie lepiej zostawić ludzi w spokoju i, (o ile nikogo nie krzywdzą - to podstawa) pozwolić im żyć własnym rytmem?.. Myślę, że szacunek człowieka do człowieka polega na tym, że każdemu wolno pokazywać, co lubi, co jest dla niego ważne, ale nie wolno narzucać wartości. Dobrze jest, gdy jest różnorodność, wolnośc i wybór. I prawo do błędów. Jak widzisz, nie jestem z Gaju Akademosa. Jestem z Ogrodu.  Tak, tak, trafiłeś z tym hedonizmem, choć mój klasyczny ulubieniec zalecał wersję soft.  Ty byś przerabiał świat, ja chciałabym mieć prawo do swojego ogródka, w którym żyję bezpiecznie a z dala od nieestetycznych i niemerytorycznych wypowiedzi polityków. > Nie mogę się też zgodzić z Pani komentarzem, jako że (w moim odczuciu) sprowadza Pani istotę człowieka do jego najbardziej prymitywnych i fizjologicznych potrzeb.Znowu wychodzi z Pana platonik i dualizm dusza/ciało, ze wskazaniem, że cielesne, instynktowne, to złe i prymitywne, duchowe, intelektualne - piękne, dobre, wartościowe. Dla mnie fizjologia jest piękna, obfite pośladki Maryny takoż, podobnie jak sen po męczącym dniu, jak prawy sierpowy w szczękę kogoś, kto nas poniżył. Z uczuć (a może nawet z instynktów), które rodzą się w głębi trzewi, powstaje muzyka, obraz, taniec... Pan woli te rzeczy, kiedy są już oswojone, sklasyfikowane, ujęte w kanony i kiedy już zapomniały o swoim pochodzeniu. Pan widzi pisankę z ornamentem mazurskim - ja widzę coś, co wyszło kurze z dupy i zmieniło się skutkiem wieloletnich procesów kulturowych w pisankę mazurską. I to mi się podoba - z całym dobrodziejstwem inwentarza. A Panu, jak sadzę, w zestawieniu ze świadomością źródeł, znacznie mniej..  > materializm, który przebija sie przez tekst o "chwaleniu się kiecką",Materializm to byłoby chwalenie się portfelem, chwalenie się kiecką to działalność artystyczna, rzec można, kulturotwórcza i wystawiennicza, coś jak w muzeum lub galerii: osoba pokazuje, jak dziś stworzyła swój image, jakie dobrała elementy zdobnicze, etc > to chwalenie się drugą osobą brzmi niczym jej reifikacja.A chwalenie się sobą to zapewne autoreifikacja?.. Jak da się żyć unikając okolicznościowej reifikacji siebie czy innych?... > To, że coś jest dobrze napisane i fajnie sie to czyta, nie oznacza jeszcze, że mamy do czynienia z dobrą książką.A może Pan pozwoli, że ludzie sami zdecydują, która książka jest dla nich dobra?.. >Literatura popularna, nie stawia pytań pierwszych - Podejmuje tematy wiecznie aktualne, wykorzystując motywy miłości, zbrodni, intrygi, ucieczki, prześladowania, (..)dobro-zło, znane-tajemnicze, wina-kara, Wina i kara - "Zbrodnia i kara" - miałki temat? Dobro-zło - byle co? Nie warto fascynować się Wielką Tajemnicą?.. A czy "pytania pierwsze" to nie są "tematy wiecznie aktualne"" miłość (romanse), prawo i moralność (kryminały), intrygi (życie społeczne, tzw. powieści obyczajowe), życie pośmiertne (horror), konstrukcja świata (science fiction). > Arcydzieła mają to do siebie, że zostawiają wrażenie na długoAle wrażenie to pochodna jednostkowego gustu. Dużo ludzi przez całe życie pamięta bajki Jachowicza, które stawiają "pytania pierwsze" o posłuszeństwo człowieka, cnotę skromności itd., nie pamieta zaś odpowiednich tematycznie tekstów teologicznych czy z klasyki filozofii. Czy zatem pamiętany Jachowicz arcydzielnikiem a rzadko i przez nielicznych pamiętany Platon chałturnikiem?..
|
|
2 na 2 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >(raczej, aby się spotkać niż obejrzeć film)
Moim zdaniem spotkania i rozmowy są wartościowe. W filmie scenarzysta, reżyser, aktorzy pokazują swoją interpretację, a widzowi pozostaje bierna rola obserwatora, podobnie jak przy telewizji. Tyle że w telewizji widz ma większą możliwość wyboru.
Podczas spotkania kontakt jest autentyczny- dwustronny i daje większą szansę na wzajemne zrozumienie się, niż kino. Dlaczego postrzeganie scenarzysty, reżysera miałoby być lepsze, niż kogoś nie zajmującego się profesjonalnie filmem?
Powiesz o filmie widzowie mogą dyskutować, równie dobrze mogą dyskutować na inny temat. To od filmowców zależy, czy ktoś uzna że warto zapłacić za bilet. Moim zdaniem to widz ma decydować kupując bilet, a nie minister kultury dotacją do filmu. Artysta uważający że ma dobry pomysł przekonuje producenta, ten podejmuje ryzyko, czy na pomyśle straci, czy zarobi. Dlaczego minister kultury ma odbierać podatki robotnikowi i sponsorować filmowców których robotnik nie chce?
Moje zdanie: spotkanie bezpośrednie, rozmowa, to autentyczny kontakt zbliżający ludzi, aktywny dwustronny i rozwijający. Oglądanie filmu to raczej (nie zawsze) bierna konsumpcja.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
 | 2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | Oczywiście, rozmowa jest wartościowa. Zależy o czym się rozmawia  Co do filmu, ja zwyczajnie boleje nad tym, że mamy do czynienia z komercjalizacją kultury. Oferta kinowa nie zawiera w sobie nic ciekawego. Filmy robione są niemal na jedną modłę, różnią się detalami, a jego jedynym celem jest zysk. Pojawia się tez temat bezmyślnego odbioru kultury, który to najlepiej wyraził Julian Tuwim w swoim wierszu pt: "Kartka z dziejów ludzkości": Tuwim Julian, Karta z dziejów ludzkości Spotkali się w święto o piątej przed kinem Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem. Tutejsza idiotko! - rzekł kretyn miejscowy - Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy? Miejscowa kretynka odrzekła - Z ochotą, Albowiem cię kocham, tutejszy idioto. Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko I poszedł do kina z tutejsza idiotką. Na miłym macaniu spłynęła godzinka I była szczęśliwa miejscowa kretynka. Aż wreszcie szepnęła: - kretynie tutejszy! Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy. Więc poszli na sznycel, na melbe, na winko, Miejscowy idiota z tutejszą kretynką. Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym. W ten sposób dorobią się córki lub syna: Idioty, idiotki, kretynki, kretyna. By znowu się mogli spotykać przed kinem Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | I czego chcesz więcej? Uszczęśliwiać ludzi na siłę?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 3 na 3 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >I czego chcesz więcej? >Uszczęśliwiać ludzi na siłę?
Kto wie czy tych dwoje ze sobą (idiotka i kretyn) nie są szczęśliwsi, niż wielu studentów filozofii zachwycających się Fryderykiem Nietzsche lub Platonem.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
|  | 2 na 2 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >Pojawia się tez temat bezmyślnego odbioru kultury, który to najlepiej wyraził Julian Tuwim w swoim wierszu pt: "Kartka z dziejów ludzkości": >Spotkali się w święto o piątej przed kinem >Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.
Tuwim przypiął pogardliwe etykietki dwu osobom i powtarza je w kółko. Nie podaje argumentów, które użycie słów kretyn i idiotka (mających swoją definicję w psychologii) uzasadniałyby. Takie wyrażanie jest nawet naganne, z punktu widzenia etyki świeckiej, mam na myśli tych etyków, którzy szacunek dla człowieka uważają za wartość. Kiedy autora pogardzającego innymi ludźmi, przypisującego uczucia maszynie ("Lokomotywa" uf jak gorąco) wprowadza się do podręczników szkolnych, to negatywnie wpływa na relacje międzyludzkie. Powtarzanie w kółko epitetów idiotka, kretyn miałoby kształtować wrażliwość estetyczną? To ten nowatorski styl, który nie jest kiczem masowej kultury? Tuwim stawia tu pytania pierwsze, zastanawia się na złożonością losu ludzkiego? Masz prawo cenić sobie ten utwór poetycki, twój wybór.
Osobiście wybrałem utwór kultury masowej (nawet bardzo masowej) napisany przez Andrzeja Mogielnickiego, w którym dostrzegam refleksję nad losem ludzkim, nieuchronnością przemijania i wartością bliskiej relacji z człowiekiem, która pomimo tego losu, pozwala cieszyć się z każdego dnia, póki miłość mieszka w nas. Brać to co daje los i nie mówić, że już dość.
ANDRZEJ MOGIELNICKI
~ Nic nie może wiecznie trwać ~
Znajomy adres te same schody I nagły przestrach u drzwi A może to wszystko się śni Zwyczajne kwiaty na parapecie Po kątach też zwykły kurz A jeśli to przepadło już.
Lęk głuchy lęk Na dnie skryty gdzieś.
Wtedy dziwisz się Że tak kocham nieprzytomnie Jakby zaraz świat miał się skończyć Kiedy pytasz mnie Czemu rzucam się jak w ogień Wprost w ramiona twe myślę sobie.
Nic nie może przecież wiecznie trwać Co zesłał los trzeba będzie stracić Nic nie może przecież wiecznie trwać Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić.
I tylko cisza i nasze ręce I myśl koląca jak cierń A jeśli tak naprawdę jest.
Wtedy dziwisz się Że tak kocham nieprzytomnie Jakby zaraz świat miał się skończyć Kiedy pytasz mnie Czemu rzucam się jak w ogień Wprost w ramiona twe myślę sobie.
Nic nie może przecież wiecznie trwać Co zesłał los trzeba będzie stracić Nic nie może przecież wiecznie trwać Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić.
Pozdrawiam wszystkich
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
3 na 3 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >I tak najczęściej czytane są książki specjalistyczne potrzebne do pracy.
Mnie to bardzo cieszy, że ludzie chcą podnosić kwalifikacje, produkować trwalsze i bezpieczniejsze dla ludzi i środowiska, niezbędne w codziennym życiu produkty i usługi. Lepiej leczyć i lepiej rozumieć się wzajemnie.
>Porażający wskaźnik wtórnego analfabetyzmu też daje do myślenia.
Do nauki czytania i pisania bardziej przydatny elementarz, niż Biblia, dzieła filozofów i artystów z "górnej półki". Na świadectwie szkolnym religia przed językiem polskim, to wielki krok wstecz ku ciemnocie. Udział w pielgrzymce i rekolekcjach w miejsce laickiej nauki czytania, logiki, nauk przyrodniczych to przestępcza działalność w szkolnictwie. Naruszenie konstytucyjnej zasady wolności wyznania, bo pieniądze podatnika wydaje się na płace katechetów. Trybunał Stanu powinien rozliczyć za te decyzje.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | >Mnie to bardzo cieszy, że ludzie chcą podnosić kwalifikacje, produkować trwalsze i bezpieczniejsze dla ludzi i środowiska, niezbędne w codziennym życiu produkty i usługi. Lepiej leczyć i lepiej rozumieć się wzajemnie.
Wyraziłem się tutaj nieskładnie. Miałem na myśli, że ludzie, jeśli już sięgną po książkę, to jest to albo literatura niezbędna do pracy albo kiepskie czytadło
>>Porażający wskaźnik wtórnego analfabetyzmu też daje >do myślenia.
Miałem tutaj na myśli wtórny analfabetyzm, czyli sytuację, gdy dana osoba posiadając umiejętność czytania nie rozumie czytanego tekstu. Zjawisko to jest niezwykle powszechne w społeczeństwie. Szczególnie dużo mówi się o nim po każdym większym egzaminie typu egzamin gimnazjalny lub matury. Dla mnie największym paradoksem był odbiór przez społeczeństwo polskie utworu "Mury" Jacka Kaczmarskiego. Wszyscy, wbrew nawet zamiarowi i późniejszym wypowiedziom autora, odbierali wiersz jako sprzeciw wobec komunizmu. Tam nie ma słowa o komunizmie na co wskazują strofy pierwsza i ostatnia. Kompletny brak zdolności interpretacyjnych.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Dla mnie największym paradoksem był odbiór przez społeczeństwo polskie utworu "Mury" Jacka Kaczmarskiego. Wszyscy, wbrew nawet zamiarowi i późniejszym wypowiedziom autora, odbierali wiersz jako sprzeciw wobec komunizmu. Tam nie ma słowa o komunizmie na co wskazują strofy pierwsza i ostatnia. Kompletny brak zdolności interpretacyjnych.
To zechciej się łaskawie pogodzić z faktem, że kiedy dzieło opuści szufladę biurka twórcy, zaczyna swoje własne, autonomiczne życie. I wtedy nie ma znaczenia "co Autor chciał przez to powiedzieć".
fides ex necessitate esse non debet
|
|
2 na 2 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >Czy kicz zostawić w imię wolności (niech każdy robi co mu sie >podoba), czy kicz zwalczać
A niby jak chciałbyś zwalczać kicz w literaturze? Papier na przydziały administracyjne, cenzura. Palenie na stosie autorów. Zapędy części filozofów świeckich ujawniają autorytaryzm, tak jak u "uczonych" przewodników w koloratkach, chcą decydować za ludzi. Wolność to nie znaczy (niech każdy robi co mu sie podoba), tyle wolności żeby szanować prawa innych. Czytelnik wybiera za którą książkę zapłaci. Co to za mędrzec (filozof) który nie potrafi nauczyć się języka czytelnika i pisać w sposób zrozumiały, dla tego czytelnika, do którego adresuje swoje dzieło? Pisze się książki dla znawców (specjalistów) i do szerszego odbiorcy. To od autora zależy, czy pisze wystarczająco zrozumiale: tylko dla tysiąca specjalistów, czy dla miliona odbiorców niewtajemniczonych w zagadnienie.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
 | 2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | >A niby jak chciałbyś zwalczać kicz w literaturze? Papier na przydziały administracyjne, cenzura. Palenie na stosie autorów. Zapędy części filozofów świeckich ujawniają autorytaryzm, tak jak u "uczonych" przewodników w koloratkach, chcą decydować za ludzi. >Wolność to nie znaczy (niech każdy robi co mu sie podoba), tyle wolności żeby szanować prawa innych. Czytelnik wybiera za którą książkę zapłaci.
Już odpowiadam. Oczywiście nie miałbym zamiaru palić na stosie książek. Jest taki dość skuteczny środek: propaganda i edukacja. Ważne jest, aby przez odpowiednie łagodne oddziaływanie na ludzi wyrobić w nich elementarną wrażliwość estetyczną.
>Co to za mędrzec (filozof) który nie potrafi nauczyć się języka czytelnika i pisać w sposób zrozumiały, dla tego czytelnika, do którego adresuje swoje dzieło? Pisze się książki dla znawców (specjalistów) i do szerszego odbiorcy. To od autora zależy, czy pisze wystarczająco zrozumiale: tylko dla tysiąca specjalistów, czy dla miliona odbiorców niewtajemniczonych w zagadnienie.
Jednym z kryteriów uznania danej książki za arcydzieło jest nowatorstwo w zakresie formy. Przykład? "Ferdydurke" Gombrowicza. Uważam, że byłoby znacznie lepiej, gdyby to ludzie dostosowali swój poziom do odbioru bardziej skomplikowanych dzieł, niż gdyby to dzieła miały obniżać swój poziom dla coraz gorzej wykształconych.
|
|
2 na 4 | luka (3 punktów) | >Tutaj przerywam swój wywód i zwracam się do Państwa z >pytaniem: Co Państwo sądzicie o moim stanowisku (sztuka >jako czynnik dodatnio kształtujący społeczeństwo), a jeśli >się z nim zgadzacie, to co zrobić z kiczem? Czy kicz >zostawić w imię wolności (niech każdy robi co mu sie >podoba), czy kicz zwalczać mając na uwadze, że nie zawsze >to czego chcą ludzie, jest dla nich w 100% dobre? Zdaje >sobie oczywiście sprawę, że moje stanowisko jest mocno >idealistyczne. Społeczeństwo, w którym nawet robotnik jest >intelektualistą, jest utopią. Mimo wszystko jestem głęboko >przekonany, że wzrost ilości osób czytających Prousta, >Joyce'a, Balzaca, Platona, Nietzschego, czy dzieła innych >wielkich pisarzy i filozofów, nie wyszedłby temu narodowi >na złe. > Jestem robotnikiem. Nie czuję sie intelektualistą, ale mam wrażliwość estetyczną. Dostarczam swoim zmysłom tyle piękna, na ile mnie stać. Chciałbym być wolnym od kiczu. Uznaję prawo innych do kiczu, jeśli nie narusza ono mojego prawa do wolności od kiczu. Często muszę o to walczyć. Często przegrywam w imię demokracji, bo jest mnie mniej. Wtedy mogę po prostu odejść w inne miejsce. Tam, gdzie nie ma kiczu. Jeżeli nie mogę ani zmienić sytuacji, ani odejść, to mogę się przystosować. To dobry sposób w ostateczności. Zaakceptować kicz, polubić go. Wtedy już się nie męczę. To nie jest przegrana. Sztuka jest towarem. Powinna być towarem luksusowym. Powinna być droga. Jeżeli sztuka nie będzie miała swojej ceny, to czym się stanie? Sztuką dla mas, kiczem. Kogo nie stać na zakup luksusowego towaru, ten nie musi kupować. Ma prawo kupić, musi tylko zarobić dość pieniędzy. Jeżeli naprawdę mu zależy, to będzie miał motywację do ciężkiej pracy, aby społecznie awansować. Nic na siłę. Ten, kto nie zaspokoił swoich podstawowych potrzeb, nie myśli o wyższych. Są ludzie, którzy całe życie zabiegają tylko o zaspokojenie potrzeb podstawowych, o przetrwanie. Sztuka nie jest dla nich - nie mają na nią czasu. Dla nich jest kicz - jest łatwy i tani. Kto nie ma dość ambicji, ten nie dostanie więcej. Sztuką można edukować lud. Reklamy komercyjne, propaganda, biblia pauperum i t.p. Sztuka jako narzędzie do prania mózgów. Czy zmienianie ludzkich postaw to sens sztuki? A może jej istotą jest po prostu przedstawianie piękna (albo piękne przedstawianie)? Wolałbym, żeby sztuka pozostała bardziej celem, niż środkiem, bo mogłaby stać się kiczem. Taki jest w skrócie mój pogląd na sprawę.
|
|
2 na 2 | jarcio (1198 punktów) | >Swojego czasu zastanawiałem się skąd bierze się u dużej części społeczeństwa podatność na populizm. Zwłaszcza mam tutaj na myśli PiS. Kto był sentymentalistą i tradycjonalistą, to nie było siły, żeby na pisowską ofertę się nie nabrał. >Żeby teraz połączyć pierwszą i drugą część tego wywodu: pojmuję rolę sztuki w kategoriach społecznych. Największy nacisk będę kładł na literaturę, która najbardziej rozwija człowieka.
Spójrz w górę i zobacz co napisałeś o tradycjonalistach - w tym również o samym sobie. Skoro tak bardzo zachęcasz ludzi do czytania literatury i stawiasz siebie w roli nauczyciela poddając społeczeństwo ocenie to wypada przy tym wykazać się właściwą kompetencją. Niestety, Ty nawet nie zauważyłeś iż w literaturze, jest tak wiele odwołań do tradycji (a bycie tradycjonalistą rzekomo czyni podatnym na populizm PiSowców) iż można stwierdzić, że dominuje tam tendencja do gloryfikacji przeszłości z niechętnym spojrzeniem w przyszłość (to zauważyło już dawno wielu krytyków literackich - tak więc to jest banał i fakt, że o tym nie wiesz świadczy o twojej ignorancji wyłącznie). Jeśli w twoim pojęciu literatura najbardziej rozwija człowieka i jednocześnie uważasz iż tradycjonalizm z populizmem idą w parze to po prostu nie znasz znaczenia słów, którymi się posługujesz. W stwierdzeniu, że angielska ziemia nie zrodzi już tak wybitnego pisarza jakim był William Szekspir występuje paradoks semantyczny. Zarówno ze względu na aspekty psychologiczne jak i lingwistyczne tego typu stwierdzenia nie powinny być wypowiadane. Lecz mimo to brzmi ono niezwykle przekonująco. Jak myślisz co powoduje, że ma ono sens ?
|
|
 | 2 na 2 | tajnapolska (154 punktów) | Jeszcze raz napiszę to co dałem wyżej, bo może być niezauważone przez wszystkich:
free.art.pl/pokazpismo/nr37/tekst11.html Jak pokazuje ten artykuł można na kicz jeszcze inaczej spojrzeć, niż tylko poprzez styl. Ja osobiście sam piszę, niedługo może zostanie wydana moja pierwsza powieść "Dzicy detektywi" i uważam, że każda powieść ma swój własny styl, jeden może się bardziej podobać od drugiego, ale żadnej powieści nie nazwałbym kiczowatą. Może jedne mają na uwadze innego czytelnika modelowego - mniej wykształconego tzw. powieści dla kucharek, ale to nie są wcale złe powieści, może bardziej naiwne jedynie. Kiczu więc nie warto zwalczać, bo w sumie by wychodziło na to, że trzeba zwalczać pewne grupy ludzi. W przyszłości w bogatej UE zapewne więcej ludzi będzie czytało książki niż obecnie, więc i grupa odbiorców sztuki wysokiej się rozszerzy. Poza tym jestem zdania, że każdy twórca jest w stanie napisać jedną dobrą książkę. Jakoś tak bywa.
tajnapolska
|
|
1 na 1 | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:Raport "Polityki" w numerze z 12 stycznia b.r. zwyczajnie mnie dobił. Ów raport traktował o stanie polskiej kultury. Wypada to co najmniej tragicznie. Najpopularniejsze formy rozrywki to (w kolejności) siedzenie przed telewizją, wypad do multipleksu (raczej, aby się spotkać niż obejrzeć film) oraz wszelakie festyny, dni miast i inne masowe imprezy. To źle? Cytat:Czytanie staje się czymś elitarnym. Nie "staje się". Zawsze było. Cytat:Jeśli już Polacy dla rozrywki sięgają po książkę, to jest to najczęściej kryminał, sensacja lub tani romans a'la harlequin. Ja sięgam po fantasy. Mam nadzieję, ze nie robię nic złego. Cytat:I tak najczęściej czytane są książki specjalistyczne potrzebne do pracy. To źle? Cytat:Porażający wskaźnik wtórnego analfabetyzmu też daje do myślenia. To źle, już bez znaku zapytania. Ci biedni ludzie nawet z neta nie umią korzystać. Cytat:W teatrach najpopularniejsze są farsy. Kierownik literacki Teatru Śląskiego w Katowicach przedstawił dwie liczby: 90 i 10. Pierwsza to ilość widzów, którzy oglądają właśnie farsy. Druga do zwolennicy ambitniejszego repertuaru. Ambitny, to jaki? Taki do którego obejrzenia zmusza ambicja nazywania się kultural.. kurtu.. no wiecie o co chodzi. Jak kogoś coś nudzi, to czemu ma oglądać? Cytat:Galerie i muzea. Dane pokazują, że gdyby nie wycieczki szkolne, to instytucje te znikłyby z powierzchni polskiej ziemi i nikt by tego nie zauważył. Generalnie sytuacja wygląda źle. Ja jak chcę starocie oglądać, to zdejmuję obudowę mojego kompusia. Nie wiem tylko czemu sytuacja wygląda źle? Kto tak powiedział? Ojciec Święty? Cytat:Swojego czasu zastanawiałem się skąd bierze się u dużej części społeczeństwa taka podatność na populizm. (...) Kto był sentymentalistą i tradycjonalistą, to nie było siły, żeby na pisowską ofertę się nie nabrał. Nabrali się także wykształceni i kulturalni ludzie (jeden z moich wykładowców mówił, że jakby wiedział, jak to będzie wyglądało, to nigdy by na nich nie zagłosował), więc z szukaniem zależności - wykształcenie/kulturka a łatwowierność - proszę ostrożniej. Cytat:Najlepiej to zjawisko opisał ponad 70 lat temu hiszpański filozof Jose Ortega y Gasset. Mówił on o barbaryzacji życia społecznego. Pojmując cywilizację jako dziedzictwo w masach widział jej zagrożenie. I co? Rozwiązaniem byłoby zredukowanie pogłowia homo sapiensów? Cytat:Ja od siebie dodałbym, że w państwie demokratycznym, gdzie opinia publiczna ma duży wpływ na rządzących, owa barbaryzacja jest naprawdę niebezpieczna. Gdyby ktoś nie wierzył w to, co piszę, niech zrobi sondę wśród znajomych o przeczytane ostatnio książki, zapyta o kilka ważnych dat z historii (poleca pytanie o datę dzienną Powstania Warszawskiego). Nie znam daty wybuchu Powstania Warszawskiego. Ale jestem pewien, że Pan Prezydent zna, i były premier również. To o czymś świadczy? Cytat:Żeby teraz połączyć pierwszą i drugą część tego wywodu: pojmuję rolę sztuki w kategoriach społecznych. Największy nacisk będę kładł na literaturę, która, moim zdaniem, najbardziej rozwija człowieka. A moim zdaniem najbardziej rozwija człowieka jogging. Cytat:Jeśli moje stanowisko jest rozsądne, to powstaje problem, co zrobić z kiczem? Oczywiście wiem, że granica między arcydziełem a tandetą jest niezbyt wyraźna, ale chodzi mi głównie o te wytwory kultury masowej, które są artystycznie ubogie w sposób rażący (Harry Potter, książki Paolo Coelho, Katarzyny Grocholi itd.). Na czym ma polegać artystyczna ubogość tych książek? Cytat: Tutaj przerywam swój wywód i zwracam się do Państwa z pytaniem: Co Państwo sądzicie o moim stanowisku (sztuka jako czynnik dodatnio kształtujący społeczeństwo), a jeśli się z nim zgadzacie, to co zrobić z kiczem? Czy kicz zostawić w imię wolności (niech każdy robi co mu sie podoba), czy kicz zwalczać mając na uwadze, że nie zawsze to czego chcą ludzie, jest dla nich w 100% dobre?
Jestem za! Mogę być przewodniczącym Wysokiej Komisji Określania Co Jest Dobre Dla Ludzi . Cytat:Zdaje sobie oczywiście sprawę, że moje stanowisko jest mocno idealistyczne. Co to znaczy idealistyczne? Cytat:Mimo wszystko jestem głęboko przekonany, że wzrost ilości osób czytających Prousta, Joyce'a, Balzaca, Platona, Nietzschego, czy dzieła innych wielkich pisarzy i filozofów, nie wyszedłby temu narodowi na złe. No, to ciekawy pogląd. Joyce'a i Balzaca nie czytałem, ale czytałem Platona i Nietzschego. Platon był przeciwny zgłębianiu tajemnic filozoficznych przez klasę demiurgów(szare społeczeństwo), przeciwny wszystkim artystom, którzy Jego zdaniem kiepsko kopiowali kopie idei... W wizji państwa Platona nie ma miejsca na to, co nazywasz kulturą. Czy o tym powinno czytać nasze społeczeństwo? A Nietzche zgodziłby się pewnie, żeby istniały oddzielne sztuki dla panów i niewolników. Poza tym wiemy, co było, jak Nietzschego naczytali się ludzie, którzy powinni rowy kopać. Może niech lepiej zostanie jak jest.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| Marcinlet |
>Tutaj przerywam swój wywód i zwracam się do Państwa z >pytaniem: Co Państwo sądzicie o moim stanowisku (sztuka >jako czynnik dodatnio kształtujący społeczeństwo), Nie zgadzam się w ogóle , pewien naród artystów i filozofów niezbyt się popisał w pierwszej połowie ubiegłego stulecia.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jeśli już Polacy dla >rozrywki sięgają po książkę, to jest to najczęściej >kryminał, sensacja lub tani romans
Nie jest tak źle. Znam wiele osób, które czytają klasykę i s.f. Zresztą warto zwrócić uwagę na fakt, że liczy się nie tylko treść (ambitna) ale też kunszt pisarski. Weźmy np. Kinga, który pisze głównie horrory, ale jest niewątpliwie najsprawniejszym literacko pisarzem naszych czasów. Popularność jego książek bierze się wg mnie głównie z tego powodu. Ludzie chętnie czytają Kinga, bo jest mistrzem, nawet jeśli tego nie wiedzą, to jednak mają dobry gust. Popularność nie zawsze oznacza mierność.
doku
|
|
| tesiedemdziesiąttrzy | >Czytanie staje się czymś elitarnym. Jeśli już Polacy dla >rozrywki sięgają po książkę, to jest to najczęściej >kryminał, sensacja lub tani romans a'la harlequin. I tak >najczęściej czytane są książki specjalistyczne potrzebne do >pracy. Czyli mam z tego rozumieć, że rozróżniasz "dobre czytanie" i "złe czytanie"? Bo przecież czytanie kryminału, sensacji itp. też jest - w rozumieniu dosłownym - czytaniem. Zresztą wrzucanie "do jednego worka" wszystkich kryminałów (i oczywiście fantastyki)prowadzi do spłycenia tematu. Znam sporo książek z tej dziedziny "trudniejszych" i bardziej wartościowych od niejednej "klasyki". A że wałkują cały czas jeden temat - miłość , zdrada, poświęcenie, dobro - zło, umieranie - odrodzenie? Toż już Graves napisał, że jest tylko jeden i ten sam temat literacki, a cała sztuka polega na jego odtworzeniu i przekazywaniu pokoleniom(polecam "White Goddes"). Nie doceniasz znaczenia napisanej lekko i przystępnie książki. To pewnie wina wychowania nas w przekonaniu, że książka naukowa powinna być gruba, nudna i pełna przypisów (najlepiej końcowych, żeby trzeba było wertować co 2 - 3 słowa). A wystarczy zobaczyć co się dzieje "za miedzą", jak mogą być przystępnie i ciekawie napisane książki naukowe z dziedzin tak nudnych jak fizyka czy chemia (polecam "Guziki Napoleona"). Dlaczego ludzie, którzy nie wezmą do ręki książek naukowych, czy popularnonaukowych "starego stylu", zaczytują się w różnych "Świętych Graalach" czy "Kluczach Hirama? Przecież tam jest tyle samo dat, wydarzeń i faktów co w "naukowych" książkach. Ale są podane ciekawie i przystępnie. Teorie autorów można oceniać różnie, ale temu, że powołują się na wiele prawdziwych wydarzeń, cytatów, odkryć archeologicznych itp, nie można zaprzeczyć. A czytałeś może kryminały "społeczne", jak przygody Maigreta czy "Śmiejącego się policjanta"? Przecież one więcej mówią o ludziach, społecznościach i moralności niż niejedna poważna klasyka. Z książek Deavera dowiesz się o nowoczesnej kryminalistyce więcej niż z Hołysta, uwierz mi na słowo. >Porażający wskaźnik wtórnego analfabetyzmu też daje >do myślenia.
I dlatego właśnie czytanie tej "gorszej" literatury" zapobiega jego rozprzestrzenianiu się. Wyrabia w ludziach "nawyk czytelniczy". Nie można wymagać od wszystkich ludzi, by na "dzień dobry" rozumieli pisma filozofów. Zaczynajmy małymi kroczkami. Czytając więcej, rozumiemy coraz więcej. Potrafimy powoli odróżnić kiepski tekst od lepszego. A potem sięgniemy po coś innego, żeby sprawdzić czy nie jest jeszcze lepsze. Należy promować czytanie jako czynność, nie wskazując co czytać. To przyjdzie z czasem samo (Zawsze można zresztą taką osobę namówić do czytanie czegoś poważniejszego przez porównanie do tego co już zna - "Czytałeś kryminał "X"? Poczytaj "Hamleta", tam jest dopiero rzeźnia" >W teatrach najpopularniejsze są farsy. Kierownik literacki >Teatru Śląskiego w Katowicach przedstawił dwie liczby: 90 i >10. Pierwsza to ilość widzów, którzy oglądają właśnie farsy. >Druga do zwolennicy ambitniejszego repertuaru.W teatrach zawsze były popularne farsy. Tak to już jest, że ludzie je lubią. I jakoś od tego sztuka teatralna nie umarła. >Galerie i muzea. Dane pokazują, że gdyby nie wycieczki >szkolne, to instytucje te znikłyby z powierzchni polskiej >ziemi i nikt by tego nie zauważył. Generalnie sytuacja >wygląda źle.Akurat tak się składa, że jestem zapalonym miłośnikiem wizyt w "muzeach" i gdziekolwiek widzę taką"instytucję", to jej "nie przepuszczę". Ale powiedzmy smutną prawdę - większość wystaw muzealnych jest "drętwa". Żyjemy w XXI wieku, powinno się wprowadzić więcej multimedialności, światła i dźwięku itp. Oglądanie zamkniętych w gablotkach "kawałków staroci" z lakonicznym opisem nie każdego zaciekawi. A pierwotnie muzea miały zaciekawiać, były gabinetami osobliwości. I dlatego bawiąc - uczyły. Może czas do tego wrócić? >Swojego czasu zastanawiałem się skąd bierze się u dużej >części społeczeństwa taka podatność na populizm.
Pewnie stąd, że jesteśmy zwierzętami stadnymi i lubimy od czasu do czasu poczuć się częścią stada. >Gdyby ktoś nie wierzył w to, co piszę, niech zrobi sondę >wśród znajomych o przeczytane ostatnio książki, zapyta o >kilka ważnych dat z historii (poleca pytanie o datę dzienną >Powstania Warszawskiego).Osoby znającej historię nie poznasz po tym, ile dat dziennych pamięta. Tak samo jak nie poznasz dobrego prawnika po tym, ile przepisów potrafi wymienić z pamięci, z podaniem dziennika ustaw i numeru artykułu. Od tego są przecież podręczniki. Na studiach zawsze mi powtarzano, że trzeba wiedzieć gdzie i czego szukać. A może osoba która nie wie, kiedy było powstanie w Warszawie, ale potrafi wymienić wszystkich faraonów XIX dynastii? Albo opisać wszystkie gatunki ryb tropikalnych? >Żeby teraz połączyć pierwszą i drugą część tego wywodu: >pojmuję rolę sztuki w kategoriach społecznych. Największy >nacisk będę kładł na literaturę, która, moim zdaniem, >najbardziej rozwija człowieka. Jeśli moje stanowisko jest >rozsądne, to powstaje problem, co zrobić z kiczem?Niestety,jest problem z ustaleniem, co jest kiczem? Czy filmy Tarantino są kiczowate, czy tylko w inteligentny sposób wykorzystują formułę filmów sensacyjnych z lat 70-tych, igrając z klasycznymi wątkami gatunku? Czy "Psy" są kiczowatym kryminałem, czy tez pod pozorem wulgarności ukazują złożoność przemian ustrojowych, wiernie oddając rzeczywistość opisywanej grupy społecznej (jak twierdzi wielu pracowników "resortu")? Skupiłem się na filmach, dla jaśniejszego obrazu (  , ale dotyczy to także literatury.
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Za ten tekst masz u mnie ogromnego PLUSA, a nawet i kilka.
Serdecznie pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|