 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-08-2007 03:11 | alkohola (13 punktów) | wiara a | mialam wielki problem kiedy powiedzialam rodzinie ze nie wierze w boga.drwiny.pytania.smiech.jak wy sobie z tym radzicie??wasze rodziny wiedza o tym??rozmawiacie o ateizmie??w mojej rodzinie tylko ja jestem 'inna' wiec wszyscy chca wiedziec w co ja wierze...a ja wierze w SIEBIE... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| estetka (708 punktów) | > >jak wy sobie >radzicie??wasze rodziny wiedza o tym??rozmawiacie o >ateizmie??
moja postawa ideologiczna jest moja wlasnoscia i intymna czescia mojego zycia. nie rozmawiam o tym z przygodnymi osobami. dokladnie wybieram rozmowce. jak sama zauwazylas religie sa czestym powodem do podzialow. jednak co innego sa znajomi, ktorych dobiera sie przeciez juz na podstawie jakiegos kryterium ( u mnie jest np brak fanatyzmu) a co innego rodzina... temat jest bardzo drazliwy i bardzo skomplikowany, zgadzam sie... jezeli bowiem najblizsi nie akceptuja naszego wyboru swiatopogladowego to czy akceptuja nas... i dalej: jezeli wysmiewaja nasza ideologie, to czy nie wysmieja naszych innych wyborow zyciowych... i jeszcze dalej - dlaczego ktokolwiek uzurpuje sobie prawo do wysmiewania sie z innych wyborow- czyzby dlatego, ze wybor jaki dokonal okazuje sie nie jest jedynym a jednym z wielu?
powiem Ci, ze ja osobiscie poza informacja ( konkretne jedno zdanie, ktore sobie umyslilam) jaka przekazuje aby poinformowac o mojej ewentualnej postawie swiatopogladowej, poza wielogodzinnymi rozmowami na tematy religii czy ateizmu z wybranymi osobami - mam kilka slow w odpowiedzi na zbyt obcesowe pytania : "wieeeesz.... to baaaardzo skomplikowane" (dorzucam wymowne westchnienie). poza tym konkretnie u mnie : moja najblizsza rodzina zna moje preferencje swiatopogladowe, dalsza rodzina nie zna a gdy analizuje zyski i straty propagowania tej informacji - nigdy sie nie dowie... (domyslac sie nie zabraniam-) pozdrawiam-)
"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
|
|
| elfir | U mnie nie ma takiego problemu jak smiechy, bo jestem o wiele lepiej zaznajomiona z Pismem Swietym niz cala moja katolicka rodzina. Notabene katolicka tylko z nazwy, bo bardziej wygladaja mi swiatopogladowo na protestantow  W zwiazku z powyzszym zaden z nich nie sprobuje ze mna walki na argumenty, zeby podwazyc moj swiatopoglad.
|
|
 | | Mateusz (879 punktów) | > W zwiazku z powyzszym zaden z nich nie sprobuje ze mna walki na argumenty, zeby podwazyc moj swiatopoglad.To masz fajnie, bo jak ja wyjadę cytatem z bibli, to moja matka odpowie , że wyrwane z kontekstu, kilkakrotnie przeczytałem w zdenerwowaniu jej ten kontekst (z 1-5 stron), to tylko burknie , iż trzeba przestudiować całą biblię,albo częściej jeszcze że to wszystko taka bliżej nieokreślona metafora.- Kompletna masakra.
|
|
| APawłowski (1150 punktów) | Ja sobie nie muszę z tym radzić. Wierząca moja rodzinka, traktuje mnie jak ciekawostkę przyrodniczą. Mam więc względny spokój  Na tematy wiary przestali rozmawiać - nie potrafili znaleźć argumentów a ja nie starałem się nachalnie szafować swoimi. Ja szanuję ich wybór i postarałem się aby uszanowali mój.
|
|
| diogenes | >mialam wielki problem kiedy powiedzialam rodzinie ...
wszystko zalezy od tego, jak rozumiesz rodzinę. jesli to sa związki tzw. krwi - to masz problem. jesli sa to związki oparte na innych więziach (jak mawiał goethe - powinowactwa z wyboru) - to problem znika. dobrze wyraził to też hemingway; napisał gdzieś, że pluje w mleko swoich ojców...
|
|
 | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >dobrze wyraził to też hemingway; napisał gdzieś, że pluje w mleko swoich ojców... Me kago en la leche de tu madre! Fajdam w mleko twojej matki! "Komu bije dzwon."
Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
|
|
| joice (259 punktów) | >mialam wielki problem kiedy powiedzialam rodzinie ze nie >wierze w boga. z moim ojcem rozmawialam sporo o swiatopogladzie,naszym ateizmie itp...nieststy 5 miesiecy temu najwiekszy moj autorytet w wielu sprawach przegral wojne z rakiem i teraz nie mam juz z kim rozmawiac...moja matka i ciotka stwierdzily nawet oststnio,ze jestem w racjonalistycznej sekcie...
w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
|
|
| Witold Baryluk (630 punktów) | > mialam wielki problem kiedy powiedzialam rodzinie ze nie> wierze w boga.drwiny.pytania.smiech.jak wy sobie z tym> radzicie??wasze rodziny wiedza o tym??rozmawiacie o> ateizmie??w mojej rodzinie tylko ja jestem 'inna' wiec> wszyscy chca wiedziec w co ja wierze...a ja wierze w> SIEBIE...Dopiero kilka dni temu oświadczyłem mojej Mamie że jestem ateistą. Mimo że wie iż od ok. 7 lat nie chodzę do kościoła, i zna moje poglądy w sprawie księży (bo wielokrotnie słyszała), zdziwiła się. Najpierw próbowała mnie przekonać że jestem wierzący niepraktykujący (tego się spodziewałem, ale oczywiście dyskutowałem). Może i nazwała, że jestem śmieszny. Wyjaśniłem to, zapytałem dlaczego niby śmieszny. I wyszło że śmieszny raczej dlatego że dopiero teraz o tym mówię  W każdym bądź razie jako że mam tolerancyjną Mamę wszystko zakończyło się w pokoju. (choć Mama zapewne wierzy że kiedyś się nawrócę, to akceptuje mnie i nie widzi w tym nic złego.). Resztą rodziny się nie przejmuję, zrasztą nawet jeśli mnie wyklną z powodu niewiary to tym gorzej o nich świadczy. Ale raczej do tego nie dojdzie.
|
|
| Tofik (5585 punktów) | Kiedy powiedziałam rodzicom, że wątpię zaczęła się rozmowa i doszło do tego, że powiedziałam że nie wierzę, w co oni mi nie wierzą. Na początku kilka dni o tym ze mną rozmawiali, ale to nie przyniosło dla nich żadnych efektów i doszli do wniosku, że jest to bunt, albo po prostu wątpienie i niedługo się nawrócę. Więcej polemizowałam o tym z moją siostrą, a kiedy zapytała mnie jak doszłam do wniosku, że bóg nie istnieje, to w odpowiedzi otrzymała tyle argumentów (gł. cytaty z biblii, bo przecież na tym opiera się cała wiara), że kazała przestać mi je wymieniać, bo bała się, że ją przekonam  heh
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| Nowak (136 punktów) | Ja uświadomiłam moich rodziców o moich poglądach, ale do nich chyba nic nie dociera, bo... 1. MUSZE chodzić na religię 2. MUSIALAM pójść do bierzmowania, z czym się wiąże co niedzielna msza święta itd. i najlepsze jest to, że ja musiałam zdać, lol  Pozdrawiam
|
|
| Kelly (2051 punktów) | Religia w mojej rodzinie to sprawa conajmniej dziwna. Rodzice mojego Taty kiedyś na pewno byli wierzący. Był ministrantem, chodził do kościoła. Domyślam się, że "zwątpił" jako nastolatek. Teraz żartobliwie mówi o sobie "wierzący niepraktykujący", ale wierzący to on nie jest  . Z Mamą jest jeszcze ciekawiej. Jej ojciec jest bardzo, bardzo, bardzo głęboko wierzący, a jej mama ma skłonności raczej ateistyczne. Czasem mama (nie wiem, czy pół żartem) mówi mi rzeczy w stylu "Zabiłabym się, gdybyś została zakonnicą albo starą panną", a czasem "Religia zawsze była i będzie, i trzeba to uszanować". Ja sama, choć jestem ochrzczona, nigdy nie byłam wychowywana według wzorów preferowanych przez pana Romana G. i Tadeusza O. Mimo to w podstawówce i I klasie gimnazjum chodziłam na religię, a kiedy szkoła wychodziła do kościoła, też musiałam iść. Bo "inteligentny człowiek dostosuje się do każdych warunków". Teraz się przełamałam i otwarcie powiedziałam "Dość". W drugiej klasie będę studiować etykę i mam w "dużym poważaniu", że nie wezmę bierzmowania i ślubu kościelnego. Mimo że "to taka piękna uroczystość"  . Na Twoim miejscu nie przejmowałabym się drwinami, śmiechami i czym tam jeszcze. Życie jest takie krótkie, a nikt nie da mi gwarancji, że po nim jest kolejne, nieskończone. Powiedz, że wierzysz, że Cię kochają na tyle, żeby dać Ci spokój. I dodaj, że, niestety, powoli zaczynasz w to wątpić.
|
|
1 na 1 | Monika (217 punktów) | Ja rowniez spotkałam sie z podobnymi reakcjami, ale szczerze mówiąc nie bardzo mnie to obchodzi. Nikt w rodzinie nie traktuje mnie jako odmieńca, akceptują mój światopogląd, ale chyba tylko dlatego, ze wierzą, iz jest to bunt, który z czasem mi przejdzie, ze to przez dzisiejszą sytuację w Kosciele, ze moj ateizm wynika z "chwilowego"(wg nich) zainteresowania się tą dziedziną, w kazdym razie, że na pewno kiedys się nawrócę  Watpię w to, aczkolwiek nie wykluczam...Ale jest to oczywiscie bardzo, bardzo mało prawdopodobne  Nie chodzę do Koscioła, nie byłam bierzmowana, itd. Nikomu to nie przeszkadza, jednak twierdzą, ze na pewno bedę brala Koscielny slub, więc prędzej czy pozniej zaswiadczenie o bierzmowaniu bedę musiała uzyskac. Co jest oczywiscie błędnym przypuszczeniem  Natomiast o moich przygtowaniach do apostazji, nie wie nikt z rodziny. Dowiedzą się dopiero po fakcie, bo zanim do tego dojdzie wolę, aby nie wiedzieli, chcę darowac sobie zbędnych komentarzy, odwrócenia mnie od tej decyzji i prób nawrócenia. Pozdrawiam
|
|
| Piotr O. (13 punktów) | Muszę przyznać, że nie rozmawiałem otwarcie na temat mojej niewiary z rodziną. Jednak od kilku lat zacząłem unikać kościoła i wszystkiego co z nim związane. Nie obeszło się to oczywiście bez komentarzy typu 'jak my cię wychowaliśmy', 'wyrosłeś nam na ateistę' itd.itp. Ostatnio zauważyłem nawet, że moja rodzina próbuje mnie zmienić. Mimo, że mam 20 lat co niedzielę rano słyszę: 'Piotrek, wstawaj idziemy do kościoła'. Do niedawna były również takie teksty jak: 'jeśli nie pójdziesz z nami na mszę, to zablokujemy ci komputer!'. Teraz chce mi się ztego tylko śmiać  Według mnie to czy ktoś wierzy czy nie to jego indywidualna sprawa i nikt nie powinien się do tego mieszać.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|