Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
15-08-2007 23:32tomczesław (37 punktów)Pytanie do...
Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
-Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku powiedział:
O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Krysztofik (1390 punktów)

   Cud.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
tomczesław (37 punktów)
>   Cud.
>
Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.

Jestem Dociekliwym Idjotą. Opisz jak ten cud ma wyglądać a ja opiszą Ci co się z Tobą stanie potem.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Opisz jak ten cud ma wyglądać a ja opiszą Ci co się z Tobą stanie potem.
   Nie mogę, ponieważ nie jestem w stanie go sobie wyobrazić.
   Jeśli chcesz czegoś niedoskonałego, co nawet do rangi cudu nie może pretendować, voi lá: jeżeli bóg istnieje, niech nie istnieje - nie ma przestać istnieć, ale ma sprawić, że nigdy nie istniał. Serwetka z eleganckim dowodem matematycznym na nieistnienie boga byłaby sympatycznym dodatkiem.

Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.
tomczesław (37 punktów)
>>Opisz jak ten cud ma wyglądać a ja opiszą Ci co się z Tobą stanie potem.
>   Nie mogę, ponieważ nie jestem w stanie go sobie wyobrazić.
>   Jeśli chcesz czegoś niedoskonałego, co nawet do rangi cudu nie może pretendować, voi lá: jeżeli bóg istnieje, niech nie istnieje - nie ma przestać istnieć, ale ma sprawić, że nigdy nie istniał. Serwetka z eleganckim dowodem matematycznym na nieistnienie boga byłaby sympatycznym dodatkiem.
>
Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.

Poproszę cię o niefilozofowanie tylko coś typu: tak, lub nie.
A to, że nie jesteś go sobię w stanie nawet wyobrazić to absolutnie w to nie wierzę!!!!!
MOŻESZ!!!!!!!
Tylko pytanie czy chcesz?????
Jacek
>Poproszę cię o niefilozofowanie tylko coś typu: tak, lub nie.
>A to, że nie jesteś go sobie w stanie nawet wyobrazić to absolutnie w to nie wierzę!
   Kiepski z Ciebie pośrednik. Napisałem czego chcę. A prawdziwego cudu nie można sobie wyobrazić, bo wszystko, co jesteś w stanie sobie wyobrazić, jest możliwe bez cudów.
tomczesław (37 punktów)
>>Opisz jak ten cud ma wyglądać a ja opiszą Ci co się z Tobą stanie potem.
>   Nie mogę, ponieważ nie jestem w stanie go sobie wyobrazić.
>   Jeśli chcesz czegoś niedoskonałego, co nawet do rangi cudu nie może pretendować, voi lá: jeżeli bóg istnieje, niech nie istnieje - nie ma przestać istnieć, ale ma sprawić, że nigdy nie istniał. Serwetka z eleganckim dowodem matematycznym na nieistnienie boga byłaby sympatycznym dodatkiem.
>
Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.

Poproszę cię o niefilozofowanie tylko coś typu: tak, lub nie.
A to, że nie jesteś go sobię w stanie nawet wyobrazić to absolutnie w to nie wierzę!!!!!
MOŻESZ!!!!!!!
Tylko pytanie czy chcesz?????
Osnowa
>absolutnie w to nie wierzę!!!!!
Absolutnie nie wierzę, że nie wierzysz!!!!!
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jestem Dociekliwym Idjotą.

W dociekliwość raczej wątpię (po przeczytaniu całości); w pozostałą część zdania nie (chćby z racji błędu, ale nie tylko).

>Opisz jak ten cud ma wyglądać a ja opiszą Ci co się z Tobą stanie potem.

Zaintrygowała mnie druga część pytania, dlatego podejmę próbę dialogu.
W moim przypadku "cud" powinien wyglądać tak: Odrasta mi amputowana kończyna dolna i wznawiają pracę obie nieczynne od paru lat nerki.
Co się ze mną sytanie "potem"?

fides ex necessitate esse non debet
tomczesław (37 punktów)
>>Jestem Dociekliwym Idjotą.
>W dociekliwość raczej wątpię (po przeczytaniu całości); w pozostałą część zdania nie (chćby z racji błędu, ale nie tylko).
>>Opisz jak ten cud ma wyglądać a ja opiszą Ci co się z Tobą stanie potem.
>Zaintrygowała mnie druga część pytania, dlatego podejmę próbę dialogu.
>W moim przypadku "cud" powinien wyglądać tak: Odrasta mi amputowana kończyna dolna i wznawiają pracę obie nieczynne od paru lat nerki.
>Co się ze mną sytanie "potem"?
>
fides ex necessitate esse non debet

Opisałbym Ci, ale z powodu Twojej chamowatości....
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>>>Jestem Dociekliwym Idjotą.
>Opisałbym Ci, ale z powodu Twojej chamowatości....

A gdzie ją dostrzegasz (pomijam koszmarność tego neologizmu), w swojej własnej samoocenie?

Mimo wszystko, liczę na konstruktywny dialog. Chyba, że masz jakieś inne problemy...

fides ex necessitate esse non debet
Gosia (9452 punktów)

>W moim przypadku "cud" powinien wyglądać tak: Odrasta mi amputowana kończyna dolna i wznawiają pracę obie nieczynne od paru lat nerki.

Wygląda na to, że w Twoim przypadku to nie kwestia "cudu", tylko... czasu.
kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_1873.html

Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
Cały internet wolny od błędów ortograficznych.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Gosia (9452 punktów)

>Cały internet wolny od błędów ortograficznych.

No, taki cud powaliłby mnie na kolana w sekundę.
Tylko, czy to aby nie zbyt drakoński warunek, nawet dla Wszechmocnego?

Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
>Tylko, czy to aby nie zbyt drakoński warunek, nawet dla Wszechmocnego?
Wszechmocny - samo słowo znaczy, że może wszystko. A więc pewnie i to. Ale ja się na tym za bardzo nie znam. Odpowiedziałem po prostu skromnie na pytanie.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Gosia (9452 punktów)
Pytanie było sarkastyczne.Miałam na myśli, że z błędami w internecie nie poradzi sobie nawet "wszechmocny".

Pozdrawiam.
IQ955 (2355 punktów)
>Pytanie było sarkastyczne. Miałam na myśli, że z błędami w internecie nie poradzi sobie nawet "wszechmocny".
A czy Ty naprawdę myślałaś, że moja odpowiedź była całkiem poważna? Chyba wrócę do tych śmieszków, czy co...?

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Gosia (9452 punktów)
Nie wracaj.
Czasami zdarza mi się zapomnieć, że nie każdy facet to brakujące ogniwo w teorii ewolucji.

Pozdrawiam.
Zyga (1539 punktów)
>Nie wracaj.
>Czasami zdarza mi się zapomnieć, że nie każdy facet to brakujące ogniwo w teorii ewolucji.

Wybacz, że się wtrącę, ale to nie do końca tak.
My po prostu jesteśmy prości.

Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie chcesz znać odpowiedzi,
musisz liczyć się z tym, że usłyszysz odpowiedź.
Gosia (9452 punktów)

>Wybacz, że się wtrącę, ale to nie do końca tak.
>My po prostu jesteśmy prości.

Wiem - mam to na drzwiach lodówki:
zemstablondynek.webpark.pl/manifest1.html

Pozdrawiam.


Zyga (1539 punktów)
>Wiem - mam to na drzwiach lodówki:
>zemstablondynek.webpark.pl/manifest1.html

Właśnie nie mogłem sobie przypomnieć gdzie to widziałem.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Cały internet wolny od błędów ortograficznych.
   Chyba nic z tego, ilość wiadomości z niewydarzonym błędem zwiększyła się. Sam, o ironio, pogorszyłeś sprawę uwydatniając błędną pisownię, zamiast poprawnej. I wcale się z Tobą nie drażnię.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
J.Szulc (5723 punktów)

Mam maleńką propozycję a'propos błędu i cudów....
Zacznijmy pisać w Mozilli. Błąd będzie uwidoczniony i zdarzy się mały "cudzik" dla pana Marka.
Cuda mogą się zdarzać, ale jest warunek - trzeba chcieć cudu i (niestety) trochę pomóc mu się urodzić.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
wierzba
>Mam maleńką propozycję a'propos błędu i cudów....
>Zacznijmy pisać w Mozilli. Błąd będzie uwidoczniony i zdarzy się mały "cudzik" dla pana Marka.
>Cuda mogą się zdarzać, ale jest warunek - trzeba chcieć cudu i (niestety) trochę pomóc mu się urodzić.
>Pozdrawiam.
>
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński

*********************************************
Chyba Slonimski.?-(ach drobny szczegol- no nie??)
*************
Jak tam Panie Zbyslawie S. -znawca przedmiotu.?
************************************
J.Szulc (5723 punktów)

>Chyba Slonimski.?-(ach drobny szczegol- no nie??)
>*************

Słonimski miał na imię Antoni, jeśli mnie pamięć nie myli, droga pani..... jakby co.


"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
IQ955 (2355 punktów)
>Sam, o ironio, pogorszyłeś sprawę uwydatniając błędną pisownię, zamiast poprawnej. I wcale się z Tobą nie drażnię.
Rzeczywiście. Ale miałem do wyboru napisać na czerwono przez "ż" lub "rz". Gdybym napisał przez "rz" błąd nie kłułby tak w oczy (no, jak kogo...). Może i rzeczywiście lepiej było przez "rz"... Przemyślę to sobie.

Albo poczekam na cud...


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
A.G. (1725 punktów)
Chyba tylko Ateisci musieli by uwierzyc - agnostycy przeciez "czesciowo" wierza.
pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm
Co by mnie skonilo do wiary? Jakis sensowny, spojny dowod, ktorego nie mozna obalić, wynikajacy z faktow a nie z ich luzniej interpretacji.
Osobiscie uwazam ze wazniejsze jest pytanie co ma dac ta wiara. Nawet gdyby ktos przedstawil niepodwazalny dowod ze Bog istnieje (jakkolwiek sie rozumie to slowo) w moim zyciu to i tak niczego nie zmieni. Postepuje moralnie i wiara badz jej brak tego nie zmieni. Jednakze moje postepowanie wynika z rozumu: gdyby ludzie nie przestrzegali pewnych zasad swiat bylby naprawde nieciekawym miejscem. (przypomiam ze te "zasady" o ktorych pisze wcale nie wynikaja z swietych ksiag - polacem R.Dawkinsa)
A sama wiara w ogolnym rozrachunku przyniosla wiecej zlego niz dobrego (wojny itp) - wystarczy spojrzec do ksiazki o historii, ba wystarczy wlaczyc TV by sie o tym przekonac.
Wiec pytam po co mi wiara skoro w ogolnym rozrachunku wynika z niej wiecej zla niz dobra?
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A sama wiara w ogolnym rozrachunku przyniosla wiecej zlego niz dobrego (wojny itp) - wystarczy spojrzec do ksiazki o historii, ba wystarczy wlaczyc TV by sie o tym przekonac.

Tu się mylisz przyjacielu - wiara (tudzież religia [jakakolwiek]) nie była nigdy przyczyną wojny a przykrywką dla tejże! Przyczyną wojen jest ludzka nienawiść, pazerność, chciwość i chęć posiadania władzy. Wiara miała z tym tyle wspólnego, że paru gości z krzyżykami na płaszczach i rabowali, gwałcili i mordowali "w imię Boże" (czyt. świetna zabawa na legalu, bo przecież w słusznej sprawie). Podejrzewam, że nawet oni sami nie wierzyli w te bzdury o nawracaniu ogniem i mieczem...

>Wiec pytam po co mi wiara skoro w ogolnym rozrachunku wynika z niej wiecej zla niz dobra?

Gdyby nie Chrześcijanie kultura starożytnego Rzymu przetrwałaby pewnie do dziś, więc mógłbyś sobie pójść na stadion popatrzeć jak dzikie zwierzęta rozrywają na strzępy Twoją matkę, dziewczynę i od zaje***** innych osób w celach czysto rozrywkowych. Po takim SHOW wpadłbyś pewnie na jakieś party, gdzie spotkałbyś bandę liżących się homoseksualistów (odrzuciłem pokusę napisania "pedziów'), ale Ciebie by to raziło: BYłOBY TO DLA CIEBIE NORMALNE!!!

Myślę więc, że ogólnej wierze zawdzięczamy kodeks moralny pierwszych Chrześcijan, z którego, niestety, i tak już dziś mało zostało

Pozdrawiam serdecznie.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
kafir (363 punktów)
>Gdyby nie Chrześcijanie kultura starożytnego Rzymu przetrwałaby pewnie do dziś, ...
Nie strasz! To tylko historia alternatywna, czyli żadna.
A kultura starożytnego Rzymu częściowo i tak przetrwała, ...
... >więc mógłbyś sobie pójść na stadion popatrzeć jak dzikie zwierzęta rozrywają na strzępy Twoją matkę, dziewczynę i od zaje***** innych osób w celach czysto rozrywkowych.
... ale rozumiem, że chodzi ci o przetrwanie w formie niezmienionej, co raczej nie jest możliwe. ( fragment o strzępach Twojej matki, dziewczyny i mnóstwa innych osób robi i wrażenie żywcem wziętego z Malleus Maleficarum, ale to tylko tak na marginesie )

>Po takim SHOW wpadłbyś pewnie na jakieś party, gdzie spotkałbyś bandę liżących się homoseksualistów (odrzuciłem pokusę napisania "pedziów'), ale Ciebie by to raziło: BYłOBY TO DLA CIEBIE NORMALNE!!!
No teraz to już zatkało mnie!!!
>Myślę więc, że ogólnej wierze zawdzięczamy kodeks moralny pierwszych Chrześcijan, z którego, niestety, i tak już dziś mało zostało
Po pierwsze, co to jest ta ogólna wiara?
Po drugie, jak to zawdzięczamy? Czyżby przed Chrześcijanami nie było moralności?

Wracając do meritum: co Ciebie przekonałoby jednoznacznie do istnienia bogów?


... a czasu coraz mniej!
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Wracając do meritum: co Ciebie przekonałoby jednoznacznie do istnienia bogów?

Dobre pytanie..
Nie musiałbym widzieć wspaniałych cudów przeczących prawom fizyki czy innych zjawisk opisanych przez innych trochę wyżej, choć niewątpliwie takie spektakularne pokazy dały by mi dużo do myślenia. Nie mam pojęcia co mogłoby mnie jednoznacznie przekonać do istnienia Boga, ponieważ zawsze doszukiwałbym się w danym dowodzie jakiejś mistyfikacji.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
tomczesław (37 punktów)
>>Wracając do meritum: co Ciebie przekonałoby jednoznacznie do istnienia bogów?
>Dobre pytanie..
>Nie musiałbym widzieć wspaniałych cudów przeczących prawom fizyki czy innych zjawisk opisanych przez innych trochę wyżej, choć niewątpliwie takie spektakularne pokazy dały by mi dużo do myślenia. Nie mam pojęcia co mogłoby mnie jednoznacznie przekonać do istnienia Boga, ponieważ zawsze doszukiwałbym się w danym dowodzie jakiejś mistyfikacji.
>Pozdrawiam.
>
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.

Zaryzykuj. Znajdz taki dowód, który na 100% niebyłby mistyfikacją. Opisz krótko.
Dzięki za pozdrowienia.
keymak (3379 punktów)
Dołączę się do dyskusji.

>Tu się mylisz przyjacielu - wiara (tudzież religia [jakakolwiek]) nie była nigdy przyczyną wojny a przykrywką dla tejże! Przyczyną wojen jest ludzka nienawiść, pazerność, chciwość i chęć posiadania władzy. Wiara miała z tym tyle wspólnego, że paru gości z krzyżykami na płaszczach i rabowali, gwałcili i mordowali "w imię Boże" (czyt. świetna zabawa na legalu, bo przecież w słusznej sprawie). Podejrzewam, że nawet oni sami nie wierzyli w te bzdury o nawracaniu ogniem i mieczem...

Takie tłumaczenie jakoś do mnie nie dociera.
Ludzie religijni chcą wmówić innym, że religia nie może być przyczyną zła. Wątpię, aby to było prawdą, a wręcz spotykam na każdym kroku dowody na to że jest wręcz na odwrót.
Jeżeli religia i wszelkie kościoły generują tylko czyste dobro ( które na marginesie mówiąc jest utopią ), to :
- Dlaczego Pani Tysiąc i inne kobiety z podobnymi problemami są jawnie prześladowane ?
- Dlaczego homoseksualiści, którzy raczej nie obnoszą się ze swoją orientacją seksualną są jawnie prześladowani ?
- Dlaczego toleruje się namowy do prześladowań płynące z ust ludzi religijnych ( Rydzyk, Pieronek i inni fanatycy ) ?
- Dlaczego wszędzie tam gdzie mamy społeczeństwa wielowyznaniowe dochodzi do niespotykanych nigdzie indziej napięć społecznych ?
itd. itp.

Przypomniała mi się scenka z filmu "nie ma mocnych", gdy Pawlak pomalował pastą do butów świnię i chciał wmówić innym że właśnie "stworzył" dzika.
Niestety ale trzeba chyba być ślepym, albo bardzo chcieć aby przy pomocy pasty do butów ze świni zrobić dzika.
Tak samo jest z religią.

>Gdyby nie Chrześcijanie kultura starożytnego Rzymu przetrwałaby pewnie do dziś, więc mógłbyś sobie pójść na stadion popatrzeć jak dzikie zwierzęta rozrywają na strzępy Twoją matkę, dziewczynę i od zaje***** innych osób w celach czysto rozrywkowych. Po takim SHOW wpadłbyś pewnie na jakieś party, gdzie spotkałbyś bandę liżących się homoseksualistów (odrzuciłem pokusę napisania "pedziów'), ale Ciebie by to raziło: BYłOBY TO DLA CIEBIE NORMALNE!!!

Rozumiem, że według Ciebie jedynym czynnikiem jaki doprowadził do obecnego poziomu moralności ( cały czas niedoskonałego ) jest jedynie religia. Jest to bardzo wątpliwe, choć przyznam że religia miała wpływ na to jakie mamy obecnie zasady moralne.
Nie będę już wnikał w to czy religia była najważniejszym historycznym czynnikiem, ale mogą powiedzieć co nieco o tym co mamy dzisiaj. Obecnie to właśnie religia jest źródłem wszelkich patologii społecznych. Przykłady podałem wyżej więc nie będę się powtarzał.
Natomiast trzeba zaznaczyć jedno: obecnie kraje które nie należą do tych najbardziej religijnych mają najzdrowsze zasady społeczne. Zaś wszędzie tam gdzie ludzie żyją według zasad własnych religii nie jest lepiej, a wręcz przeciwnie. Religia jest przeciwnikiem największej wartości jaką jest: wolność jednostki. Nawet tak niby nowoczesna religia katolicka cały czas popiera system patriarchalny. Żyjemy w dobie internetu i tzw "globalnej wiosce" i tylko religie cały czas powodują podziały. Kiedyś problemem numer jeden był rasizm, teraz tym problemem jest religia. Widać to na każdym kroku.

>Myślę więc, że ogólnej wierze zawdzięczamy kodeks moralny pierwszych Chrześcijan, z którego, niestety, i tak już dziś mało zostało

To że się zmienia to akurat dobrze, bo w przeciwnym wypadku kamienowano by za cudzołóstwo, oraz palono na stosie za niewygodne poglądy na świat.

Pozdrawiam.
wierzba
>>A sama wiara w ogolnym rozrachunku przyniosla wiecej zlego niz dobrego (wojny itp) - wystarczy spojrzec do ksiazki o historii, ba wystarczy wlaczyc TV by sie o tym przekonac.
>Tu się mylisz przyjacielu - wiara (tudzież religia [jakakolwiek]) nie była nigdy przyczyną wojny a przykrywką dla tejże! Przyczyną wojen jest ludzka nienawiść, pazerność, chciwość i chęć posiadania władzy. Wiara miała z tym tyle wspólnego, że paru gości z krzyżykami na płaszczach i rabowali, gwałcili i mordowali "w imię Boże" (czyt. świetna zabawa na legalu, bo przecież w słusznej sprawie). Podejrzewam, że nawet oni sami nie wierzyli w te bzdury o nawracaniu ogniem i mieczem...
>>Wiec pytam po co mi wiara skoro w ogolnym rozrachunku wynika z niej wiecej zla niz dobra?
>Gdyby nie Chrześcijanie kultura starożytnego Rzymu przetrwałaby pewnie do dziś, więc mógłbyś sobie pójść na stadion popatrzeć jak dzikie zwierzęta rozrywają na strzępy Twoją matkę, dziewczynę i od zaje***** innych osób w celach czysto rozrywkowych. Po takim SHOW wpadłbyś pewnie na jakieś party, gdzie spotkałbyś bandę liżących się homoseksualistów (odrzuciłem pokusę napisania "pedziów'), ale Ciebie by to raziło: BYłOBY TO DLA CIEBIE NORMALNE!!!
>Myślę więc, że ogólnej wierze zawdzięczamy kodeks moralny pierwszych Chrześcijan, z którego, niestety, i tak już dziś mało zostało
>Pozdrawiam serdecznie.
>
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.

******************
Ulubione zdanie Pana Zbyslawa S.glownego komentatora
naszych postow. -znany pisarz -uczulony na bledy ortograficzne
i stylistyczne.Pyszny facet
Ja, Bóg
>Nie polemizuj nigdy z idiotą!
   ...
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>>Nie polemizuj nigdy z idiotą!
>...
   Bo bóg była kobietą.

Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.
wierzba
>>Nie polemizuj nigdy z idiotą!
>   ...
> ulubione slowo niektorych katolikow,gdy nie maja argumentow
>chetnie sie posluguja tym okresleniem , szczegolnie gdy
>ogarnia ich wscieklosc i pustka psychiczna w temacie.
>Madry w swoim slowniku nie znajduje tego okreslenia.

>*****************************************
Osnowa
>>>Nie polemizuj nigdy z idiotą!
>>   ...
>> ulubione slowo niektorych katolikow,gdy nie maja argumentow
>>chetnie sie posluguja tym okresleniem , szczegolnie gdy
>>ogarnia ich wscieklosc i pustka psychiczna w temacie.
>>Madry w swoim slowniku nie znajduje tego okreslenia.
>
>>*****************************************
>
Kogo zacytowałeś?
wierzba
Nie polemizuj nigdy z idi
   ...
ulubione slowo niektorych katolikow,gdy nie maja argumentow
chetnie sie posluguja tym okresleniem , szczegolnie gdy
ogarnia ich wscieklosc i pustka psychiczna w temacie.
Madry w swoim slowniku nie znajduje tego okreslenia.
>>
*****************************************
[/font]
Kogo zacytowałeś?
*************Prof.Kotarbinskiego,ktory na
wykladzie ze studentami rozmawial nt.wulgaryzmow panoszacych
we wczesnym okresie PRL-u.Wowczas studenci operowali tymi "swiecidelkami
slownymi" nader rzadko.Mlotki czuly sie w owym czasie jeszcze niezbyt pewnie.
(krotka rozmowa w czasie przerwy wykladowej).
Byl esteta wysokiej klasy.
Pozniej po kroczacej i nasilajacej sie
ekspansji ludkow ze wsi do miast na niespotykana skale pauperyzacja
doprowadzila do tego ,ze traktujemy to obecnie jako cos normalnego
-nawet w TV mozna uslyszec!
************************
wierzba
>>Nie polemizuj nigdy z idiotą!
*********************,,,,ani z katolikiem
**************
glab pospolity
>>Nie polemizuj nigdy z idiotą!,,,ani z katolikiem-strata czasu.
**********************.

kafir (363 punktów)
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

No nie wiem ... ale przyjemnie byłoby dostać od jakiegoś boga zaproszenie pisemne na pokaz fajnego cudu np. od JHWH do Egiptu (najlepiej zimą) na remake rozstąpienia Morza Czerwonego albo cóś takiego!
Właściwie to gdyby gość dogadał się z Zeusem w sprawie ciskania piorunami, to można by imprezę zorganizować nocą - z pewnością byłoby bardziej spektakularnie. Jezus mógłby wskrzesić smoka na którym św. Jerzy by latał i rozrzucał ulotki o wyjątkowej zniżce na pokaz transsubstancjacji live, a jego mama Miriam rzucałaby replikami granatów z 1920 w Szatana siłującego się na rękę z Kronosem. Na dnie morza w triatlonie wzięliby udział Angra Manju, Aryman, Swaróg, Perun, Świętowit, Weles, Rod, Mokosz, Kryszna, Brahma, Wisznu, Śiwa, Baldur, Freja, Frejr, Frigg, Hel, Loki, Mimir, Nanna, Njördhr, Odin, Sif, Thor, Anat, Aszera, Baal, Dogan, El, Jam, Mot, Itzamna, Ixchel, An Kinchil, Ix Ch'up, Chac, Cumhau, Ah Puch lub Cizin, Kukulkan, Inti, Viracocha, Illapa, Pachamama, Amon, Anubis, Atum, Bastet, Chnum, Chonsu, Geb, Hathor, Horus, Izyda, Maat, Min, Montu, Nechbet, Neftyda, Neit, Nun, Nut, Ozyrys, Ptah, Ra, Set, Sobek, Sokar, Szu, Tawaret, Tefnut, Thot, Wadżet i Ek Chuach (bóg hodowców kakao - mój ulubiony)
Dorzuciłbym jeszcze akwarium z rybkami ... ale tu już bym chyba trochę przesadził, co?
Jak myślisz?


... a czasu coraz mniej!
J.Szulc (5723 punktów)

Jak już zdecydujesz się dorzucić akwarium, daj znać, proszę. mam kilka okazów "patelniowych", które będąc rybami robią mi "krecią robotę" w moim akwarium. Chętnie podeśle je w jakimś szczytnym celu gdzie indziej.
Tymczasem straszę je nadchodzącą Wigilią.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
kafir (363 punktów)
>Tymczasem straszę je nadchodzącą Wigilią.
Ty ich niczym nie strasz!!! Ty lepiej sprawdź czy mogą się żywić ... kaczkami!
Jeśli tak, to od razu napisz ile za nie chcesz.

... a czasu coraz mniej!
J.Szulc (5723 punktów)

Hej, Kafir!
Moje "rybki" to wręcz rekiny!

Podejrzewam, że nie jedną kaczkę mogłyby "załatwić"
Pasuje?
Mogę oddać za darmo, byle w dobre ręce.
Wiesz, karmiłam je na tyle długo, że mam do nich wielki sentyment!

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Gosia (9452 punktów)

>Moje "rybki" to wręcz rekiny!
>
>Podejrzewam, że nie jedną kaczkę mogłyby "załatwić"

Na święte imię Bastet, co z Bandytą, kobieto?! Czy aby cały?

Pozdrawiam.
ps.niejedną kaczkę.
J.Szulc (5723 punktów)

Dziękuję za "niejedną" będę się bardziej pilnować.

Bandyta? Ma się wspaniale!
Nie dopuszczam go w pobliże akwarium z "rekinami". Chłepcze sobie wodę z drugiego do woli. Tam "maleństwa" dbają bardzo o przyrost naturalny
Zastanawiam się czasem, czy czuje między zębami "przepływające" miąsko

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Gosia (9452 punktów)
Uff..Ulżyło mnie i (hipotetycznym) pchłom kotów moich.
Mogę spokojnie zasnąć (za sześć godzin szychta).
Pozdrawiam.
tomczesław (37 punktów)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>No nie wiem ... ale przyjemnie byłoby dostać od jakiegoś boga zaproszenie pisemne na pokaz fajnego cudu np. od JHWH do Egiptu (najlepiej zimą) na remake rozstąpienia Morza Czerwonego albo cóś takiego!
>Właściwie to gdyby gość dogadał się z Zeusem w sprawie ciskania piorunami, to można by imprezę zorganizować nocą - z pewnością byłoby bardziej spektakularnie. Jezus mógłby wskrzesić smoka na którym św. Jerzy by latał i rozrzucał ulotki o wyjątkowej zniżce na pokaz transsubstancjacji live, a jego mama Miriam rzucałaby replikami granatów z 1920 w Szatana siłującego się na rękę z Kronosem. Na dnie morza w triatlonie wzięliby udział Angra Manju, Aryman, Swaróg, Perun, Świętowit, Weles, Rod, Mokosz, Kryszna, Brahma, Wisznu, Śiwa, Baldur, Freja, Frejr, Frigg, Hel, Loki, Mimir, Nanna, Njördhr, Odin, Sif, Thor, Anat, Aszera, Baal, Dogan, El, Jam, Mot, Itzamna, Ixchel, An Kinchil, Ix Ch'up, Chac, Cumhau, Ah Puch lub Cizin, Kukulkan, Inti, Viracocha, Illapa, Pachamama, Amon, Anubis, Atum, Bastet, Chnum, Chonsu, Geb, Hathor, Horus, Izyda, Maat, Min, Montu, Nechbet, Neftyda, Neit, Nun, Nut, Ozyrys, Ptah, Ra, Set, Sobek, Sokar, Szu, Tawaret, Tefnut, Thot, Wadżet i Ek Chuach (bóg hodowców kakao - mój ulubiony)
>Dorzuciłbym jeszcze akwarium z rybkami ... ale tu już bym chyba trochę przesadził, co?
>Jak myślisz?
>
... a czasu coraz mniej!

Uśmiałem się po pachy. Ale do rzeczy! Chyba że jesteś z tych ~tumiwisistów~.
.....bo czasu coraz mniej!
kafir (363 punktów)
>Uśmiałem się po pachy.
Cieszę się!
Mała radość, ale radość.

>Ale do rzeczy! Chyba że jesteś z tych ~tumiwisistów~.
>.....bo czasu coraz mniej!
Do rzeczy? Ale jakiej rzeczy? O jakiego boga pytasz? Są w literaturze różni i nie chodzi mi o nazwy tylko o cechy, przymioty!
Podaj jakąś definicję, opisz jakoś jego, ją lub to coś. Jeśli masz jakiegoś konkretnego na myśli, to napisz - będzie mi łatwiej. Trudno jest odpowiedzieć na twoje pytanie o boga skoro nie wiem o co lub kogo pytasz!

... a czasu coraz mniej!
stilb (1323 punktów)
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

Dlaczego ty jako wierzący zadajesz naiwne pytania?
Wszak po śmierci przekonamy się kto miał racje.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>Dlaczego ty jako wierzący zadajesz naiwne pytania?
>Wszak po śmierci przekonamy się kto miał racje.

Martwi mnie tylko, że jeżeli to ja mam rację to z przyczyn technicznych nie będę mogła niektórym zagrać na nosie...
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Martwi mnie tylko, że jeżeli to ja mam rację to z przyczyn technicznych nie będę mogła niektórym zagrać na nosie...

W jaką religię więc wierzysz, że pozwala Ci ona na zawiść?? Jezus chyba nie jest zadowolony, kiedy grasz komuś na nosie za życia, więc czemu myślisz, że powinien Ci na to pozwolić po Twej śmierci, przy Jego boku??

P.S. Nie obrażaj się proszę, pisałem to z przymrużeniem oka

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Martwi mnie tylko, że jeżeli to ja mam rację to z przyczyn technicznych nie będę mogła niektórym zagrać na nosie...

>W jaką religię więc wierzysz, że pozwala Ci ona na zawiść?? Jezus chyba nie jest zadowolony, kiedy grasz komuś na nosie za życia, więc czemu myślisz, że powinien Ci na to pozwolić po Twej śmierci, przy Jego boku??

Skąd Ci przysżło do głowy że uważam Jezusa (czemu akurat Jezusa a nie Budde, Allaha albo tego fajnego boga azteckiego od kakao) za PRZYCZYNĘ TECHNICZNĄ niemożności grania na nosie innym po śmierci?
To sie kupy nie trzyma.

Przyczynę etyczną, moralna itp to jeszcze na upartego, zakładając że nigdy nie czytałes żadnej mojej wypowiedzi, można by wstawić...
Ale przyczyna techniczna?? Że co, ten Jezus/Allach/Budda/Quil-cośtam za rekę będzie mnie łapał czy jak?

>P.S. Nie obrażaj się proszę, pisałem to z przymrużeniem oka

No właśnie zauważyłam. Mrużenie oczu jak widać przeszkadza w czytaniu ze zrozumieniem i to bardzo... Nie rób tego publicznie, to się kończy publicznym pleceniem trzy po trzy
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Skąd Ci przysżło do głowy że uważam Jezusa (czemu akurat Jezusa a nie Budde, Allaha albo tego fajnego boga azteckiego od kakao) za PRZYCZYNĘ TECHNICZNĄ niemożności grania na nosie innym po śmierci?
>To sie kupy nie trzyma.

Jezusem zarzuciłem tylko dla przykładu wybierając go z grona innych jako najbardziej rozpropagowanego.

Czemu tak uważam?? Bo z zasady bozia nie pozwala krzywdzić bliźniego (tudzież "grać mu na nosie"), prawda (o błędnym pojmowaniu pojęcia "Święta Wojna" nie ma sensu teraz pisać)??
Poza tym najważniejszą TECHNICZNĄ PRZYCZYNĄ byłaby po prostu Twoja śmierć...

>Przyczynę etyczną, moralna itp to jeszcze na upartego, zakładając że nigdy nie czytałes żadnej mojej wypowiedzi, można by wstawić...

Dawno mnie tu już nie było i zapomniałem kto jakie poglądy reprezentuje, wybacz.

>Ale przyczyna techniczna?? Że co, ten Jezus/Allach/Budda/Quil-cośtam za rekę będzie mnie łapał czy jak?

Za rękę może nie, ale gdzieś w Piśmie Świętym jest napisane, że przy boku Boga nie można popełnić grzechu. nie pamiętam czym do było popierane i w jaki sposób miałoby być egzekwowane (np. "brzydkie słowa" mimo wymawiania ich nie brzmiałyby albo zamieniały się w cudowny sposób na słowa typu "kocham Cię mój bracie w Chrystusie Panu"). Bazując na tym cytacie z wyżej wymienionego pisma pisałem o przyczynie TECHNICZNEJ.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
kafir (363 punktów)
>Dlaczego ty jako wierzący zadajesz naiwne pytania?
>Wszak po śmierci przekonamy się kto miał racje.

Zadaje pytania dlatego, że nie jest pewien czy będzie miał taką możliwość ... po śmierci!


... a czasu coraz mniej!
tomczesław (37 punktów)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>Dlaczego ty jako wierzący zadajesz naiwne pytania?
>Wszak po śmierci przekonamy się kto miał racje.
Problem (twój) polega na tym, że po....... już nie będziesz mieć wyboru. Twój status quo nie zmieni się. Nie będziesz mógł powiedzieć n. p.- O!!! Teraz się przekonałem i poproszę o zmianę. Nie!!!
To jest pytanie Twojego życia.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>Dlaczego ty jako wierzący zadajesz naiwne pytania?
>>Wszak po śmierci przekonamy się kto miał racje.
>Problem (twój) polega na tym, że po....... już nie będziesz mieć wyboru. Twój status quo nie zmieni się. Nie będziesz mógł powiedzieć n. p.- O!!! Teraz się przekonałem i poproszę o zmianę. Nie!!!

Hmm... czyli mam uwierzyć pod wpływem szantażu bądź też "na wszelki wypadek"?
Ok, powiedzmy że mi sie uda osiagnąc taki stan umysłu który umożliwi wiarę mam pytanie - ktorego Boga mam wybrać?
Czy politeizm chodzi w rachubę? To by dopiero była asekuracja
Problem w tym, że niektórzy bogowie nie lubia konkurencji.

I tak źle i tak niedobrze...

To może zostanę przy swoim, co będzie to będzie po smierci, przynajmniej zachowam resztki przyzwoitości.
stilb (1323 punktów)
>Problem (twój) polega na tym, że po....... już nie będziesz mieć wyboru. Twój status quo nie zmieni się. Nie będziesz mógł powiedzieć n. p.- O!!! Teraz się przekonałem i poproszę o zmianę. Nie!!!
>To jest pytanie Twojego życia.

Myśle że ty masz większy problem. Ja raczej skłaniam się ku niewierze w boga, to jest tylko jedna opcja.
Ty, masz większy wybór, do końca nie bedziesz wiedział czy wybrałeś dobrze.
tomczesław (37 punktów)
>>Problem (twój) polega na tym, że po....... już nie będziesz mieć wyboru. Twój status quo nie zmieni się. Nie będziesz mógł powiedzieć n. p.- O!!! Teraz się przekonałem i poproszę o zmianę. Nie!!!
>>To jest pytanie Twojego życia.
>Myśle że ty masz większy problem. Ja raczej skłaniam się ku niewierze w boga, to jest tylko jedna opcja.
>Ty, masz większy wybór, do końca nie bedziesz wiedział czy wybrałeś dobrze.
A to ci dopiero. Zadać komuś pytanie i samemu na nie odpowiedzieć.
stilb (1323 punktów)
>>>Problem (twój) polega na tym, że po....... już nie będziesz mieć wyboru. Twój status quo nie zmieni się. Nie będziesz mógł powiedzieć n. p.- O!!! Teraz się przekonałem i poproszę o zmianę. Nie!!!
>>>To jest pytanie Twojego życia.
>>Myśle że ty masz większy problem. Ja raczej skłaniam się ku niewierze w boga, to jest tylko jedna opcja.
>>Ty, masz większy wybór, do końca nie bedziesz wiedział czy wybrałeś dobrze.
>A to ci dopiero. Zadać komuś pytanie i samemu na nie odpowiedzieć.
>
No, przynajmniej umysłu nie przemęczyłeś.
stilb (1323 punktów)
>Problem (twój) polega na tym, że po....... już nie będziesz mieć wyboru. Twój status quo nie zmieni się. Nie będziesz mógł powiedzieć n. p.- O!!! Teraz się przekonałem i poproszę o zmianę. Nie!!!
>To jest pytanie Twojego życia.

Myśle że ty masz większy problem. Ja raczej skłaniam się ku niewierze w boga, to jest tylko jedna opcja.
Ty, masz większy wybór, do końca nie bedziesz wiedział czy wybrałeś dobrze.

Prosze o usunięcie drugiej wypowiedzi!
Osnowa
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

Musiałby mi się objawić Bóg i powiedzieć: o rany pomyliłem się! Ja naprawdę istnieję !!! Bo póki co jestem po objawieniu, w którym powiedział, że go nie ma. A ja mu wierzę.

Ewentualnie tortury lub inny skuteczny szantaż.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

Musiałby pewie "obajwić" mi się w sposób nie budzący wątpliwości i zrobic coś sprzecznego z zasadami fizyki czego efekty były by mierzalne. I zrobic to parę razy przy świadkach (powtarzalność jest podstawą, nie że raz mu się udało)

A tak a propos - zdajesz sobie sprawe że gdybym miała mocne, dające się zweryfikowac dowody na istnienie boga to dalej bym w niego nie wierzyła? Prosta sprawa - skoro wiem że istnieje to nie ma tu miejsca na wiare. Dalej nie wierzyła bym w boga tak samo jak nie wierzę w stół przy którym siedzę.

Swoją drogą zakładając że skoro ów domniemany bóg mnie stworzył i zrobił to tak, że nie jestem w stanie w niego uwierzyć (wiara to nie akt woli!) to:
- albo coś sknocił (nie jest nieomylny)
- albo tak miało być (a to juz jakis sadyzm skoro nie wierząc nie dostąpię zbawienia)
- albo mu ktos popsuł robotę, przeszkadzał, rozpraszał może (nie jest wszechmocny)
- albo go nie ma.

Z braku dowodów na jego istnienie trzy pierwsze odpadają, zostaje czwarte.
Osnowa
>...wiara to nie akt woli!...
No właśnie.
tomczesław (37 punktów)
>>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>Musiałby pewie "obajwić" mi się w sposób nie budzący wątpliwości i zrobic coś sprzecznego z zasadami fizyki czego efekty były by mierzalne. I zrobic to parę razy przy świadkach (powtarzalność jest podstawą, nie że raz mu się udało)
>A tak a propos - zdajesz sobie sprawe że gdybym miała mocne, dające się zweryfikowac dowody na istnienie boga to dalej bym w niego nie wierzyła? Prosta sprawa - skoro wiem że istnieje to nie ma tu miejsca na wiare. Dalej nie wierzyła bym w boga tak samo jak nie wierzę w stół przy którym siedzę.
>Swoją drogą zakładając że skoro ów domniemany bóg mnie stworzył i zrobił to tak, że nie jestem w stanie w niego uwierzyć (wiara to nie akt woli!) to:
>- albo coś sknocił (nie jest nieomylny)
>- albo tak miało być (a to juz jakis sadyzm skoro nie wierząc nie dostąpię zbawienia)
>- albo mu ktos popsuł robotę, przeszkadzał, rozpraszał może (nie jest wszechmocny)
>- albo go nie ma.
>Z braku dowodów na jego istnienie trzy pierwsze odpadają, zostaje czwarte.
>Oczywiście maszrację!
Nie można wierzyć w coś co się widzi. Masz całkowitą rację. Skoro widzę to nie wierzę tylko wiem!!! To proste.
Ale mi nie chodziło o to czy będziesz niewierzyła nadal, tylko oto, jak musiałoby wyglądać takie objawienie. A to, że musiałoby ono być powtarzalne wcale nie jest warunkiem prawdziwości. Wystarczy że będzie trwać wystarczająco długo n.p. 2-3 godziny.
Rozważ czas n.p. 2-3 godziny. Co w tym czasie może się wydażyć???????
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ale mi nie chodziło o to czy będziesz niewierzyła nadal, tylko oto, jak musiałoby wyglądać takie objawienie. A to, że musiałoby ono być powtarzalne wcale nie jest warunkiem prawdziwości. Wystarczy że będzie trwać wystarczająco długo n.p. 2-3 godziny.
>Rozważ czas n.p. 2-3 godziny. Co w tym czasie może się wydażyć???????
>

Dobra, może ustalmy jedną rzecz.
Nie pytasz jakiego dowodu potrzebujemy na istnienie boga, bo wtedy mamy "wiarę naukową" np. wierzę ze istnieją atomy chociaż ich nie widzę albo po prostu wiedzę - wiem ze stół istnieje bo mogę go dotknąć - a taki efekt Cię nie satysfakcjonuje jak widać.
Pytasz czego potrzebuje ateista żeby uwierzyć w sensie religijnym. A to wyklucza wiarę na podstawie dowodów.
Czyli wszystkie wysiłki ludzi na te liście na marne, ani 6-godzinny orgazm ani inne cuda nie są odpowiedzią.

Hmm...

Niedawno czytałam, że naukowcom udało sie wywołać "objawienia", stan religijnej ekstazy u ludzi niewierzących manipulując chemią ich mózgów. Efekt był krótkotrwały, kiedy prze8stano podawać delikwentom odpowiednią chemię mózg po pewnym czasie wracał do stanu wyjściowego a pacjent to swojego ateizmu (chociaż stan zażenowania pewnie trwał jeszcze jakiś czas .

Zawsze uważałam, że to czy wierzę w boga (bóg - skrót myślowy do wszelkich rzeczy nadprzyrodzonych) czy nie nie zależy ode mnie ergo jedynym sposobem żebym uwierzyła w boga jest abym w niego uwierzyła.
Skoro jest wszechmocny, może to sprawić.
Niemniej otwartym pozostaje pytanie dlaczego stworzył mnie niezdolną do wiary w niego?

Natomiast odrzucając koncepcję boskiej ingerenci dochodzę do wniosku że wiara to rodzaj wrodzonej umiejętności, coś jak umiejętność ruszania uszami albo zwijania języka w trąbkę (nie można sie nauczyć, albo się to robi albo nie i o ile pamiętam to jest dziedziczne) - taki atawizm, kiedyś pewnie przydatny, dziś... no cóż, kiedys poderwałam jednego chłopaka na zwijanie języka w trąbke (na usprawiedliwienie dodam, że to była podstawówka).

Ewentualnie może ktoś wynajdzie pigułkę powodującą wiarę. Tyle że w co dana osoba uwierzy byłoby kwestią przypadku. Chociaż może odpowiednia indoktrynacja zaaplikowana od momentu w którym człowiek staje się podatny na "wiarę" wykluczyłaby przypadkowość?
Sądzę jednak że gdyby efekt był permanentny nie byłoby wielu chętnych na "kurację".

Ja nie potrafię zmusić sie do wiary bo, powtarzam;
wiara to nie akt woli!
Gdyby była nim to skąd wzięła by sie w teologii "łaska wiary".
Moja osobista matka poinformowała mnie kiedyś, że wraz ze swoimi franciszkanami modli się za mnie, żeby bóg obdarzył mnie łaską wiary. Widać słabo sie modlą braciszkowie albo bóg mnie nie lubi.

Podsumowując - żebym uwierzyła w boga chrześcijan ów bóg musiałby mnie pokochać i obdarzyć łaską wiary, każdy inny bóg miłość może sobie odpuścić, histora zna przypadki wiary w bogów którzy ludzi wcale nie lubili a stworzyli czlowieka bo sie nudzili, mieli akurat trochę zbędnej gliny albo kłopoty żołądkowe.
Tylko proszę bez takich ze "bóg cię kocha". Czyny, nie słowa!

ps. bardzo stare, widać Ameryki nie dokryłam:

Żył sobie pobożny Żyd Mojsze. Przestrzegał przykazań, jadł koszernie, w szabat nie pracował i ognia nie rozniecał, wspierał ubogich, ostatni grosz na trzymanie synagogi dawał, modlił się i pracował. I ciągle spotykały go nieszczęścia.
Dzieci chorowały, jedyna krowa padła, żona zmarła w połogu zostawiając go z gromadką potomstwa, złodzieje skradli ostatni grosz. Nic nie zachwiało jego wiary.
W końcu w pogodny, bezchmurny dzień piorun trafił w chałupę, wraz z chałupą spłonęła matka Mojsze.
Stojąc na pogorzelisku Mojsze wzniósł ręce do nieba i zawołał "Jahwe, dlaczego? Czyż nie byłem najwierniejszy, najbardziej pobożny, czyż nie chwaliłem Cię, nie czciłem w każdej chwili mojego życia, czyż nie żyłem według Twoich przykazań? Dlaczego??"
I wychylił się z nieba Jahwe i rzekł:
"BO JA CIĘ, MOJSZE, JAKOŚ NIGDY NIE LUBIŁEM"

wierzba
>>Ale mi nie chodziło o to czy będziesz niewierzyła nadal, tylko oto, jak musiałoby wyglądać takie objawienie. A to, że musiałoby ono być powtarzalne wcale nie jest warunkiem prawdziwości. Wystarczy że będzie trwać wystarczająco długo n.p. 2-3 godziny.
>>Rozważ czas n.p. 2-3 godziny. Co w tym czasie może się wydażyć???????
>>Dobra, może ustalmy jedną rzecz.
>Nie pytasz jakiego dowodu potrzebujemy na istnienie boga, bo wtedy mamy "wiarę naukową" np. wierzę ze istnieją atomy chociaż ich nie widzę albo po prostu wiedzę - wiem ze stół istnieje bo mogę go dotknąć - a taki efekt Cię nie satysfakcjonuje jak widać.
>Pytasz czego potrzebuje ateista żeby uwierzyć w sensie religijnym. A to wyklucza wiarę na podstawie dowodów.
>Czyli wszystkie wysiłki ludzi na te liście na marne, ani 6-godzinny orgazm ani inne cuda nie są odpowiedzią.
>Hmm...
>Niedawno czytałam, że naukowcom udało sie wywołać "objawienia", stan religijnej ekstazy u ludzi niewierzących manipulując chemią ich mózgów. Efekt był krótkotrwały, kiedy prze8stano podawać delikwentom odpowiednią chemię mózg po pewnym czasie wracał do stanu wyjściowego a pacjent to swojego ateizmu (chociaż stan zażenowania pewnie trwał jeszcze jakiś czas .
>Zawsze uważałam, że to czy wierzę w boga (bóg - skrót myślowy do wszelkich rzeczy nadprzyrodzonych) czy nie nie zależy ode mnie ergo jedynym sposobem żebym uwierzyła w boga jest abym w niego uwierzyła.
>Skoro jest wszechmocny, może to sprawić.
>Niemniej otwartym pozostaje pytanie dlaczego stworzył mnie niezdolną do wiary w niego?
>Natomiast odrzucając koncepcję boskiej ingerenci dochodzę do wniosku że wiara to rodzaj wrodzonej umiejętności, coś jak umiejętność ruszania uszami albo zwijania języka w trąbkę (nie można sie nauczyć, albo się to robi albo nie i o ile pamiętam to jest dziedziczne) - taki atawizm, kiedyś pewnie przydatny, dziś... no cóż, kiedys poderwałam jednego chłopaka na zwijanie języka w trąbke (na usprawiedliwienie dodam, że to była podstawówka).
>Ewentualnie może ktoś wynajdzie pigułkę powodującą wiarę. Tyle że w co dana osoba uwierzy byłoby kwestią przypadku. Chociaż może odpowiednia indoktrynacja zaaplikowana od momentu w którym człowiek staje się podatny na "wiarę" wykluczyłaby przypadkowość?
>Sądzę jednak że gdyby efekt był permanentny nie byłoby wielu chętnych na "kurację".
>Ja nie potrafię zmusić sie do wiary bo, powtarzam;
> wiara to nie akt woli!
>Gdyby była nim to skąd wzięła by sie w teologii "łaska wiary".
>Moja osobista matka poinformowała mnie kiedyś, że wraz ze swoimi franciszkanami modli się za mnie, żeby bóg obdarzył mnie łaską wiary. Widać słabo sie modlą braciszkowie albo bóg mnie nie lubi.
>Podsumowując - żebym uwierzyła w boga chrześcijan ów bóg musiałby mnie pokochać i obdarzyć łaską wiary, każdy inny bóg miłość może sobie odpuścić, histora zna przypadki wiary w bogów którzy ludzi wcale nie lubili a stworzyli czlowieka bo sie nudzili, mieli akurat trochę zbędnej gliny albo kłopoty żołądkowe.
>Tylko proszę bez takich ze "bóg cię kocha". Czyny, nie słowa!
>ps. bardzo stare, widać Ameryki nie dokryłam:
>Żył sobie pobożny Żyd Mojsze. Przestrzegał przykazań, jadł koszernie, w szabat nie pracował i ognia nie rozniecał, wspierał ubogich, ostatni grosz na trzymanie synagogi dawał, modlił się i pracował. I ciągle spotykały go nieszczęścia.
>Dzieci chorowały, jedyna krowa padła, żona zmarła w połogu zostawiając go z gromadką potomstwa, złodzieje skradli ostatni grosz. Nic nie zachwiało jego wiary.
>W końcu w pogodny, bezchmurny dzień piorun trafił w chałupę, wraz z chałupą spłonęła matka Mojsze.
>Stojąc na pogorzelisku Mojsze wzniósł ręce do nieba i zawołał "Jahwe, dlaczego? Czyż nie byłem najwierniejszy, najbardziej pobożny, czyż nie chwaliłem Cię, nie czciłem w każdej chwili mojego życia, czyż nie żyłem według Twoich przykazań? Dlaczego??"
>I wychylił się z nieba Jahwe i rzekł:
>"BO JA CIĘ, MOJSZE, JAKOŚ NIGDY NIE LUBIŁEM"
>
>.....no tak to typowe-tak b.po polsku i po katolicku.
> Nisko cenisz swego "boga"wkladajac mu do glowy>
> sposob myslenia zyczeniowego.
>Stary znany kawal krazyl po seminarium swego czasu.Jestes klerykiem?
*****************************************************
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>>.....no tak to typowe-tak b.po polsku i po katolicku.
>> Nisko cenisz swego "boga"wkladajac mu do glowy>
>> sposob myslenia zyczeniowego.

Mam jedno pytanie. Co bieżesz i czy mozna troche tego dostać?

Mam nadzieje ze przez najbliższe 48 godzin nie siądziesz za kierownicą...

>>Stary znany kawal krazyl po seminarium swego czasu.Jestes klerykiem?
>*****************************************************
>

Poniewaz kawal jest przedwojenny powinnas się zdziwić że taka wiekowa osoba radzi sobie z internetem. Przeciez dobiegam dziewiędziesiątki!

ps. zdajesz sobie sprawe że w polskiej gramatyce po końcowkach czasowników rozróżnia się płeć mowiącego? Oczywiście pod warunkiem że potrafi sie czytać...
No i po co ja to piszę... ale moze poprosisz kogoś o przeczytanie. Kolegę z seminarium np?
wierzba
>>>.....no tak to typowe-tak b.po polsku i po katolicku.
>>> Nisko cenisz swego "boga"wkladajac mu do glowy>
>>> sposob myslenia zyczeniowego.
>Mam jedno pytanie. Co bieżesz i czy mozna troche tego dostać?
>Mam nadzieje ze przez najbliższe 48 godzin nie siądziesz za kierownicą...
>>>Stary znany kawal krazyl po seminarium swego czasu.Jestes klerykiem?
>>*****************************************************
>>Poniewaz kawal jest przedwojenny powinnas się zdziwić że taka wiekowa osoba radzi >sobie z internetem. Przeciez dobiegam dziewiędziesiątki!
>ps. zdajesz sobie sprawe że w polskiej gramatyce po końcowkach czasowników rozróżnia >się płeć mowiącego? Oczywiście pod warunkiem że potrafi sie czytać...
>No i po co ja to piszę... ale moze poprosisz kogoś o przeczytanie. Kolegę z seminarium np?
******************************************************************
***kolega z seminarium lezy krzyzem i prosi Boga o przebaczenie-nie ma czasu. ***************************************************************

>Taka dyskusja prowadzi do nikad jaka prowadzicie,to jest takie ble,ble,ble-na zasadzie >np.ilu dziablow zmiesci sie na glowce od szpilki (rozwazania >studentow .sredniowiecznego .Univ.Jagiellonskiego),wlasnie w takim stylu
>prowadzicie dyskusje.Dzielicie "zapalke na czworo"-tylko nie pisac mi ,ze to nie po polsku.
>Za duzo tutaj panow w czarnych sukiennkach.Proponuje przeniesc tak wazne rozmowy
>do "szkolki parafialnej" a wszystko bedzie wyjasnione.Amen

Sorry.Jestem na hajjju.
********************************************
********************************************

.
&Aelig;nigma
>Skoro widzę to nie wierzę tylko wiem!!! To proste.
   Zdefiniuj "widzieć."

>Ale mi nie chodziło o to czy będziesz niewierzyła nadal, tylko oto, jak musiałoby wyglądać takie objawienie.

>A to, że musiałoby ono być powtarzalne wcale nie jest warunkiem prawdziwości. Wystarczy że będzie trwać wystarczająco długo n.p. 2-3 godziny.
   Takie już były... mnóstwo ludzi uwierzyło i... "gucio."

>2-3 godziny. Co w tym czasie może się wydażyć?
   Można przyswoić reguły ortografii. To prostsze i logiczniejsze, niż Summa Theologiæ.
tomczesław (37 punktów)
>>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>Musiałby pewie "obajwić" mi się w sposób nie budzący wątpliwości i zrobic coś sprzecznego z zasadami fizyki czego efekty były by mierzalne. I zrobic to parę razy przy świadkach (powtarzalność jest podstawą, nie że raz mu się udało)
>A tak a propos - zdajesz sobie sprawe że gdybym miała mocne, dające się zweryfikowac dowody na istnienie boga to dalej bym w niego nie wierzyła? Prosta sprawa - skoro wiem że istnieje to nie ma tu miejsca na wiare. Dalej nie wierzyła bym w boga tak samo jak nie wierzę w stół przy którym siedzę.
>Swoją drogą zakładając że skoro ów domniemany bóg mnie stworzył i zrobił to tak, że nie jestem w stanie w niego uwierzyć (wiara to nie akt woli!) to:
>- albo coś sknocił (nie jest nieomylny)
>- albo tak miało być (a to juz jakis sadyzm skoro nie wierząc nie dostąpię zbawienia)
>- albo mu ktos popsuł robotę, przeszkadzał, rozpraszał może (nie jest wszechmocny)
>- albo go nie ma.
>Z braku dowodów na jego istnienie trzy pierwsze odpadają, zostaje czwarte.
>
Moglibyśmy na ten temat rozmawiać w nieskończoność. Filozofować, spierać się o to czy tamto. Dawać sobie odpowiedzi co to jest n.p. widzieć, słyszeć, czuć, myśleć i.t.d. Albo co może się zdażyć lub co zdażyć się absolutnie nie może? Lub że w ciągu 2-3 godzin można nauczyć się n.p. ortografii i wiele wiele innych tematów drugo, trzecio i czwartorzędnych omówić.Tylko taka przydłuuuuuuuuuuuuuuuuuuga dyskusja rozwadnia temat.
Dlatego napiszę tak: W stolicy Egiptu - Kairze - jest takie muzeum starożytności. Są w nim zgromadzone mumie faraonów. Najmłodszy z tych nieboszczyków ma około 1000 lat.
Moje pytanie jest takie: czy jeśli te mumie powstaną z martwych , to znaczy będą mówić jeść, czuć, widzieć, słyszeć to czy Taaaaaaaaaakie objawienie będzie dla ciebie :
1- cudem,
2-dowodem na istnienie Boga
Proszę o poważne odpowiedzi
Jacek Krysztofik (1390 punktów)NIE MA CUDÓW. I kropka.
>Moje pytanie jest takie: czy jeśli te mumie powstaną z martwych, to znaczy będą mówić jeść, czuć, widzieć, słyszeć to czy Takie objawienie będzie dla ciebie :
> 1 - cudem,
> 2 - dowodem na istnienie Boga
   Nie i ... nie.
Arthura C. Clarke'a trzy prawa predykcji:
1. Jeśli uznany naukowiec w podeszłym wieku twierdzi, że coś jest możliwe, to najprawdopodobniej ma rację. Jeżeli natomiast taka sama osoba twierdzi, że coś jest niemożliwe, to prawie na pewno się myli.

2. Jedynym sposobem, by odkryć granice możliwego jest wyjść poza nie - ku niemożliwemu.

3. Dostatecznie zaawansowana technologia jest nierozróżnialna od magii.

Alberta Einsteina definicja geniusza:
Zdarza się, że wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. Czasem pojawia się ktoś, kto o tym nie wie i on to robi. Ta ostatnia osoba to geniusz.

Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądać, jak gwóźdź.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Odp: Pytanie do...
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
Szesciogodzinny orgazm.
Pozdrawiam
J.Szulc (5723 punktów)

Dlaczego pragniesz śmierci?
Bo Ci nigdy takie przeżycie nie było dane?
Daj na luz! Zamiast jednego, ale "śmiertelnego", zażycz sobie ciągu. To dopiero będzie dla Ciebie "odlot"!!!



Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ja tylko precyzyjnie odpowiedziałem na zadane pytanie.

Pozdrawiam
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego pragniesz śmierci?
>Bo Ci nigdy takie przeżycie nie było dane?
>Daj na luz! Zamiast jednego, ale "śmiertelnego", zażycz sobie ciągu. To dopiero będzie dla Ciebie "odlot"!!!
>

No daj spokój. Kolega nie dopisał że to ma być sześciogodzinny orgazm ktory on przeżyje To się chyba samo przez się rozumie, inaczej "po" nie miałby już kto uwierzyć

W końcu jak cud to cud
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Szesciogodzinny orgazm.

Minimalista... :-D

>Pozdrawiam

Ja także.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
less
>Szesciogodzinny orgazm.
Extended sexual orgasm. Ewentualnie portalwied(*),58234694,2312177,0,forum.html
Teraz musisz zostać przynajmniej agnostykiem.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Sześciogodzinny orgazm.
>Extended sexual orgasm. Ewentualnie portalwied(*),58234694,2312177,0,forum.html
>Teraz musisz zostać przynajmniej agnostykiem.
Hahahahaha. Na razie jest godzina na maksa podobno (jak wyżej pod linkiem napisano). Pozostaje jeszcze pięć, by osiągnać cel.
W sumie i tak podałem bogu łatwy warunek. Sześciogodzinny orgazm jest łatwiejszy do przeprowadzenia niż odrośniecie utraconej reki dla inwalidy w programie emitowanym na żywo w TV przed milionami widzów. Myślałem, ze bóg załatwi mi to bez problemu... Zostaje przy ateizmie.
Pozdrawiam
Totus
>Hahahahaha. Na razie jest godzina na maksa podobno (jak wyżej pod linkiem napisano). Pozostaje jeszcze pięć, by osiągnać cel.
Z tego co wyczytałem chodzi o orgazm kobiecy (czyżby z wyłączonym wibratorem?).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Hahahahaha. Na razie jest godzina na maksa podobno (jak wyżej pod linkiem napisano). Pozostaje jeszcze pięć, by osiągnać cel.
>Z tego co wyczytałem chodzi o orgazm kobiecy (czyżby z wyłączonym wibratorem?).
Nie jestem pewien. Pod linkiem w pewnym miejscu było, że meżczyzni mają podobnie pod wzgledem czasu.
Pozdrawiam
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Szesciogodzinny orgazm.
   Tantra lub BDSM.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Szesciogodzinny orgazm.
>   Tantra lub BDSM.
OMN(ot)E(xisting)G nie wiem, co to jest BDSM, ale tantra to jakis schiz. To z grupy tych systemow z Indii. Męczysz sie w nich 40-50 lat, by na koniec miec w naturalny sposób efekt, jak po zażyciu ziółek. A może wziąłem to, co napisałes zbyt poważnie??
Pozdrawiam
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>nie wiem, co to jest BDSM,
   bdsm.pl/

>Męczysz sie w nich 40-50 lat,
   Wiesz coś o tym?

>efekt, jak po zażyciu ziółek.
   Jaki? Jakich? Poleć coś.

>A może wziąłem to, co napisałes zbyt poważnie??
   Może

Pozdrawiam

Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>nie wiem, co to jest BDSM,
>   bdsm.pl/
Dobre, hahahahah.
>>Męczysz sie w nich 40-50 lat,
>   Wiesz coś o tym?
A w ilu to programach widziałem 60latków joginów czy innych od medytacji, ktorzy mówili, że praktykuja od dziecka prawie i teraz na zawolanie potrafia sie zrobic tak spokojni, jak po zażyciu pigułek na uspokojenie. To sie powinno nazywac 'w poszukiwaniu straconego czasu'.
>>efekt, jak po zażyciu ziółek.
>   Jaki? Jakich? Poleć coś.
Popytaj swojej babci.
>>A może wziąłem to, co napisałes zbyt poważnie??
>   Może

>Pozdrawiam
>
Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.

Wiesz coś o tym?
Marian (5438 punktów)
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
   Pytanie dziecinne, ale takie są najlepsze.
   Po pierwsze, jeśli za pomyłkę uznać wyciągnięcie fałszywych wniosków z dostępnych danych to nie sądzę abym mógł kiedykolwiek przyznać, że się pomyliłem z tego prostego względu, że wiara (co przyznają z resztą sami wierzący) nie polega na wyciąganiu wniosków. To raczej coś, co zostaje wpojone ludziom w dzieciństwie i jest przez nich później traktowane jako niekwestionowana prawda.
   Z dostępnych mi danych nie wynika, że jakikolwiek bóg istnieje, zatem jeśli kiedyś okaże się, że istnieje rzeczywiście, będę mógł jedynie przyznać, że nie mogłem tego wiedzieć.
   Po wtóre, zastanówmy się co musiałoby się zdarzyć, aby można było uznać istnienie boga? Dwie rzeczy:
a) omawiany byt musiałby zamanifestować swoją obecność (prosta sprawa)
b) omawiany byt musiałby udowodnić swoją boskość
   Tu zaczynają się schody. Jak rzekomy bóg może udowodnić swoją boskość? Musi udowodnić, że posiada takie atrybuty jak: nieśmiertelność, omnipotencja, omniprezencja, omniscjencja, transcendencja itd. Istota nie posiadająca w/w atrybutów nie zasługuje na miano boga.
   Jak sądzę, jest dość jasne, że bóg nie mógłby zademonstrować tych atrybutów człowiekowi (czy już udowodniliśmy brak omnipotencji?).
   Dodajmy jeszcze, że żaden "cud" nie może być uważany za przekonujący. Wyobraźmy sobie, że Ziemię nawiedzają potężne, acz próżne istoty dokonujące niesamowitych rzeczy dzięki swojej przewadze technologicznej. Czy rozsądnym byłoby okrzyknąć ich bogami? Z pewnością nie.
   Mimo wszystko wydaje mi się, że ludzie przywiązują zbyt dużą wagę do istnienia, bądź nie, bogów (lub któregokolwiek z nich). Nawet jeśli istoty takie istnieją, to co z tego? Kolejnym nieuzasadnionym krokiem jest konstrukcja religii wokół takich bytów.

   Pozdrawiam.

Vivere militare est - Seneka
tomczesław (37 punktów)

>Wierzę że do tej wypowiedzi podejdziesz poważnie i bez uszczypliwości.

   To chyba niemożliwe.
   Ale z pewnością możliwe jest wycinanie zbędnych cytowań. I o to Cię proszę.

   Pozdrawiam
kowalski
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

Ale co rozumiesz przez boga, no bo, jesli bedzie to ktos nieskonczenie inteligentny, madry, sprawiedliwy to powinien powiedziec: "dobra ty ziom szturchales zone sasiada, idziesz na dwa lata do kotla ze smola",
albo jesli bedzie to raczej maszyna cos ala matrix, ktora nie rozroznia dobra od zla i powie: "potrzebne mi jest jeszcze troche pradu, wiec znowu wszystko od nowa"
chodzi mi o to, ze COS mogloby sie wydarzyc i to COS mogloby powiedziec, ze jest np. bogiem, ale to nie znaczy, ze nim byloby. Pytasz o boga, ale zdefinuj najpierw co przez to rozumiesz a gdy juz to zrobisz to odpowiedz przyjdzie sama. Bo bog w ktorego nie wierze musialby byc nieskonczenie inteligentny, madry, sprawiedliwy, dobry, dopiero, gdy by to udowodnil to stwierdzilbym dobra ziom jestes bogiem.
Tofik (5585 punktów)
Szczerze powiedziawszy nie wiem czy powiedziałabym to nawet, gdyby zdarzył się jakiś cud, bo zapewne doszłabym do wniosku, że także to można jakoś wyjaśnić i żaden bóg nie maczał w tym palców.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
głos z szafy
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

Musiałby mi się objawić. On sam. Osobiście. Nie na papierze. Wówczas musiałbym być w pełni świadomy rzeczywistości, czyli: trzeźwy, nie będący pod wpływem innych środków odurzających, nie znajdujący się w strefie oddziaływań geomagnetycznych, itp. Wtedy mógłbym powiedzieć: "jesteś, a więc jesteś, zatem... cóż, muszę być dobry, bezwzględnie... skończyły się radosne czasy... za to będę żył po śmierci, na pewno...".

Po co Ci takie pytanie? Nie każdemu potrzebny jest Bóg, bóg, czy jakakolwiek wiara w moc nadprzyrodzoną. To sprawa jak najbardziej indywidualna. Wiara w Boga, bądź - jakby nie było również wiara - w to, że po śmierci niczego nie będzie, mają służyć człowiekowi w osiągnięciu szczęścia. Jeden uznaje za pewnik istotę Boga, więc łatwiej mu pogodzić się ze śmiercią, łatwiej żyć, mając świadomość obecności Tajemnicy, nadprzyrodzonej mocy, aniołów znajdujących się na wyciągnięcie ręki; drugi wierząc, że życie - również umysłowe - skończy się wraz z obumarciem pewnych organów chce korzystać z życia na wszelkie sposoby, by znaleźć szczęście na Ziemi, ateista chce być szczery z sobą, widzieć świat takim jakim jest, brać sprawy we własne ręce, nie potrzebuje Boga do szczęścia.

Każdy wierzy w to, co uważa za słuszne i prawdziwe. Czemu służy zadane w temacie pytanie? Ukazaniu, że część ateistów to jedynie buntownicy, agresywnie nastawieni do teistów antyklerykałowie, ludzie pragnący kłócić się, by pokazać, że mają rację, którzy - choćby przedstawiono im dowód - obalą go? Każdy kto ma "równo pod sufitem" widzi i wie doskonale, że tylko mały procent ateistów to prawdziwi ateiści, podobnie jak mały procent katolików to prawdziwi katolicy.

PS.Był już taki doktor (bodaj Niemiec), który chciał sprawdzić, czy Bóg istnieje w sposób namacalny, doświadczalny i dostępny dla większości ludzi. Kościół nie pozwolił na badania ze względu na wartości etyczne. Osobiście zapomniałem nazwiska doktora. Chodziło mu o to, by po udanych eksperymentach na zwierzakach, samego człowieka wprowadzić w stan śmierci klinicznej na długi czas, zdaje się kilku godzin. Nie pozwolono mu. Może ktoś wie, jak ta sprawa potoczyła się dalej? Pozdrawiam.
tomczesław (37 punktów)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydażyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>Musiałby mi się objawić. On sam. Osobiście. Nie na papierze. Wówczas musiałbym być w pełni świadomy rzeczywistości, czyli: trzeźwy, nie będący pod wpływem innych środków odurzających, nie znajdujący się w strefie oddziaływań geomagnetycznych, itp. Wtedy mógłbym powiedzieć: "jesteś, a więc jesteś, zatem... cóż, muszę być dobry, bezwzględnie... skończyły się radosne czasy... za to będę żył po śmierci, na pewno...".
>Po co Ci takie pytanie? Nie każdemu potrzebny jest Bóg, bóg, czy jakakolwiek wiara w moc nadprzyrodzoną. To sprawa jak najbardziej indywidualna. Wiara w Boga, bądź - jakby nie było również wiara - w to, że po śmierci niczego nie będzie, mają służyć człowiekowi w osiągnięciu szczęścia. Jeden uznaje za pewnik istotę Boga, więc łatwiej mu pogodzić się ze śmiercią, łatwiej żyć, mając świadomość obecności Tajemnicy, nadprzyrodzonej mocy, aniołów znajdujących się na wyciągnięcie ręki; drugi wierząc, że życie - również umysłowe - skończy się wraz z obumarciem pewnych organów chce korzystać z życia na wszelkie sposoby, by znaleźć szczęście na Ziemi, ateista chce być szczery z sobą, widzieć świat takim jakim jest, brać sprawy we własne ręce, nie potrzebuje Boga do szczęścia.
>Każdy wierzy w to, co uważa za słuszne i prawdziwe. Czemu służy zadane w temacie pytanie? Ukazaniu, że część ateistów to jedynie buntownicy, agresywnie nastawieni do teistów antyklerykałowie, ludzie pragnący kłócić się, by pokazać, że mają rację, którzy - choćby przedstawiono im dowód - obalą go? Każdy kto ma "równo pod sufitem" widzi i wie doskonale, że tylko mały procent ateistów to prawdziwi ateiści, podobnie jak mały procent katolików to prawdziwi katolicy.
>PS.Był już taki doktor (bodaj Niemiec), który chciał sprawdzić, czy Bóg istnieje w sposób namacalny, doświadczalny i dostępny dla większości ludzi. Kościół nie pozwolił na badania ze względu na wartości etyczne. Osobiście zapomniałem nazwiska doktora. Chodziło mu o to, by po udanych eksperymentach na zwierzakach, samego człowieka wprowadzić w stan śmierci klinicznej na długi czas, zdaje się kilku godzin. Nie pozwolono mu. Może ktoś wie, jak ta sprawa potoczyła się dalej? Pozdrawiam.

Świetna wypowiedź. W takim razie co z tym obiegowym kłamstwem że w Polsce 90% to katolicy???
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>Świetna wypowiedź. W takim razie co z tym obiegowym kłamstwem że w Polsce 90% to katolicy???

Wiesz że jest taki poziom piekła specjalnie dla tych którzy nie potrafia wycinać niepotrzebnych cytatów?

Zdaje sie dla tych, którzy zmieniają temat bo nie potrafia udzielić zadnej sensownej odpowiedzi w dyskusji którą SAMI zaczeli też jest.

Bedziesz sie musiał rozdwoić...
Maliński (102 punktów)
Gdybym znał odpowiedź na to pytanie,pewnie nie był bym ateistą.
Może agnostycy mogą coś powiedzieć?


Absurd
tomczesław (37 punktów)
>Gdybym znał odpowiedź na to pytanie,pewnie nie był bym ateistą.
>Może agnostycy mogą coś powiedzieć?
>
Absurd

Nie trać życia. Szukaj jej.
Maliński (102 punktów)

>Nie trać życia. Szukaj jej.

Dla mnie szukanie odpowiedzi a to pytanie to właśnie strata czasu.

Absurd
wierzba
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
*************************************
>Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nasz otacza.
.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

wierzba
**********************************
wierzba

>Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nas otacza.
.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.
wierzba
************************************
tomczesław (37 punktów)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>*************************************
> >Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nasz otacza.
>.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

> wierzba
>**********************************
Malutkie pomylenie przyczyn ze skutkami. Nas otacza przyroda, wszechświat. To są skutki. A gdzie przyczyna???
Niema jej????
Samochód wyprodukował się sam!!!
wierzba
>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>*************************************
>> >Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nas otacza.
>>.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

>> wierzba
>>**********************************
>Malutkie pomylenie przyczyn ze skutkami. Nas otacza przyroda, wszechświat. To są skutki. A gdzie przyczyna???
>Niema jej????
>Samochód wyprodukował się sam!!!
*********************************************
Prosze ksiedza proboszcza "niema" pisze sie oddzielnie.
"NIE MA"/do szkolki koscielnej na przeszkolenie.
Poza tym radze poczytac o starym zydzie -Baruch mial na imie.
Spinoza.
pzdr.
pl.wikipedia.org/wiki/Strona_główna


qwertyuiop
>>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>>powiedział:
>>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>>*************************************
>>> >Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nas otacza.
>>>.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

>>> wierzba
>>>**********************************
>>Malutkie pomylenie przyczyn ze skutkami. Nas otacza przyroda, wszechświat. To są skutki. A gdzie przyczyna???
>>Niema jej????
>>Samochód wyprodukował się sam!!!
>*********************************************
>Prosze ksiedza proboszcza "niema" pisze sie oddzielnie.
>"NIE MA"/do szkolki koscielnej na przeszkolenie.
>Poza tym radze poczytac o starym zydzie -Baruch mial na imie.
I proszę jak ładnie można BRAK ARGUMENTU obejść brakiem jednej spacji.
A ponnadto widzę żeś jasnowic tyle że od siedmiu boleści i ósmego smutku.
Nie jestem ani NIGDY NIE BYŁEM księdzem. Mam 40-tkę z hakiem. Z tego 20 lat przebimbane, 8 odsiedziane, kolejne 9 przepracowane na kopalniach. Howk.
wierzbaOdp: Pytanie do...bimbacza
>>>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>>>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>>>powiedział:
>>>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>>>*************************************
>>>> >Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nas otacza.
>>>>.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

>>>> wierzba
>>>>**********************************
>>>Malutkie pomylenie przyczyn ze skutkami. Nas otacza przyroda, wszechświat. To są skutki. A gdzie przyczyna???
>>>Niema jej????
>>>Samochód wyprodukował się sam!!!
>>*********************************************
jasnowic pisze sie "jasnowidz" a jednak do szkolki.
20 lat bimbania ,jak podajesz to i tak duzo wiesz.
Nie poczytales jednak w wilkipedii nt Spinozy a szkoda?
Cytat:
Zachowaj w ulubionych-przyda sie!znajdziesz tam wszystko,
wiedza jest niezglebiona/pamietaj im glebiej w las tym wiecej drzew//
*********************************************
>I proszę jak ładnie można BRAK ARGUMENTU obejść brakiem jednej spacji.
>A ponnadto widzę żeś jasnowic tyle że od siedmiu boleści i ósmego smutku.
>Nie jestem ani NIGDY NIE BYŁEM księdzem. Mam 40-tkę z hakiem. Z tego 20 lat przebimbane, 8 odsiedziane, kolejne 9 przepracowane na kopalniach. Howk.
tomczesław (37 punktów)Odp: Pytanie do...
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>*************************************
> >Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nasz otacza.
>.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

> wierzba
>**********************************
Odpisałem ci już. Ale moja wypowiedź nie ukazała się! I nie tylko ta!!!
Czyżby dowodzący tym Forum skrewił???
tomczesław (37 punktów)
>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>*************************************
>> >Spinoza mowil,ze Bog jest tym co nasz otacza.
>>.>utozsamial Boga z Natura i tylko Jemu wierze.

>> wierzba
>>**********************************
>Odpisałem ci już. Ale moja wypowiedź nie ukazała się! I nie tylko ta!!!
>Czyżby dowodzący tym Forum skrewił???
Jednak nie skrewił!
Przepraszam!!!
Jacoobs (59 punktów)
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>

Ojeeeeju. Sam nie wiem, bo po objawieniu poszedłbym do psychiatry. Po cudownym uzdrowieniu może tak, ale nie wiedziałbym, w którego boga mam wierzyć :>
Nowak (136 punktów)
No, w końcu jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo do błędu. Co bym zrobiła? Pewnie to samo, co inni ateiści lub agnostycy, "uwierzyłabym", bo w końcu Bóg wtedy by istniał. Trudno byłoby mi się zmienić swoje dotychczasowe przekonania i przyzwyczajenia, ale skoro Bóg by istniał...
Pozdrawiam
JATO (2644 punktów)
Jak słońce wzejdzie na zachodzie - chociaż i to nie jest niemożliwe i wcale o cud się nie ociera.
Ale ujmując rzecz prosto. Agnostycyzm nie wyklucza istnienia Boga. Ja w swoim agnostycyzmie wykluczam KRK i jego dogmaty a nie
Pana Boga naszego - kwestia pojmowania a nie wiary.
pozdrawiam!!!
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Rotor
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

- Odpowiedź: zapoznanie się z >>>teologią Kościoła dobra, mądrości i prawdy o Bogu faktycznie istniejącym, o Jego wszystkich prawdziwych cechach.
A.Wielogórska
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

Musiałabym dostać naukowy odwód na istnienie Boga.
Wiem, że to nie byłaby wtedy prawdziwa wiara, ale to dlatego jestem ateistką

Gdy wycięte zostanie ostatnie drzewo, zatruta zostanie ostatnia rzeka i zginie ostatnia ryba, odkryjemy wreszcie, że nie można jeść pieniędzy.
Drobner
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

"O rany" - rozumiem
"pomyliłem się!" - nie jeden raz
"naprawdę" - powoli przestaję rozumieć
"istnieje" - właściwie nie rozumiem
"Bóg" - nic już nie rozumiem, znaczenia tego słowa po prostu nie znam.

Jestem omylny jak każdy!
Ale zdań z 'pseudorzeczownikiem' "Bóg" nie jestem w stanie pojąć.
Co znaczy "Bóg"?
Co znaczy "flogiston"?
Co znaczy "eter"?
Co znaczy " prągwals"?

Mów WYRAŹNIEJ, proszę!

Drobner, lubiący wiedzieć o czym mowa.
Nethis
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>
Musiałbym umrzeć i ujrzeć go na własne oczy
tomczesław (37 punktów)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>Musiałbym umrzeć i ujrzeć go na własne oczy
Warunek umarcia nie jest konieczny. Pytanie: ujżeć Go by być potępionym czy zobaczyć po to, aby być zbawionym?
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>>Musiałbym umrzeć i ujrzeć go na własne oczy
>Warunek umarcia nie jest konieczny. Pytanie: ujżeć Go by być potępionym czy zobaczyć po to, aby być zbawionym?

Zadajesz takie pytanie ludziom którym z definicji kwestia zbawienia "wisi"?

Swoją drogą skąd absurdalne założenie że to będzie akurat Twój bóg chrześcijańsko - katolicki, będzie jakies zbawienie, potepienie itp...
Cały czas kręcisz sie dookoła jak żuczek na szpilce.
Nie potrafisz zdefinować boga a pytasz czy jak costam sie stanie (mumieś powstaną, komuś ręka odrośnie czy coś rownie dziecinnego) to w niego uwierzymy.
Ale w kogo????????
Może w końcu odpowiedz na to pytanie, zadało je już kilka osób ale tchórzliwie unikasz odpowiedzi zmieniając temat.
I jeszcze chcesz żeby ci poważnie odpowiadać?

Żebyś się nie zdziwił jak się odrodzisz jako muszka owocówka....
diogenes (42753 punktów)
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!

niestety, nie ma takiej możliwości. chyba, że tak dalece zmienisz pojęcie boga, że go sobie na nowo wymyślisz. baśnie z dwóch ewangelii chrześcijan to ontologiczny nonsens, a nie pomyłka. nawet jeśli są w nich jakieś racjonalne treści (np. niektóre etyczne wskazówki), to nie wymagają one żadnych religijnych uzasadnień. to, co w religi jest dobre, może obyć się bez boga, a to, co bez niego obyć się nie może - jest zbędne i w wielu przypadkach (jak pokazuje historia) - szkodliwe. nie ma problemu istnienia boga. jest to zagadnienie wyłącznie psychospołeczne. tak więc problem (jeśli ktoś ci go zafundował) wygląda tak: o rany, myliłem się. bóg to naprawdę nonsens!
Markiewicz (31 punktów)
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>
proste pytanie - prosta odpowiedź: nic
napisałeś coś w stylu: 2 + 2 = 7 albo 9
można też zadać pytanie tak: co musiało by się wydarzyć abyś dowiódł, że jesteś osłem (i tu chodzi o zwierzę)
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>proste pytanie - prosta odpowiedź: nic
>napisałeś coś w stylu: 2 + 2 = 7 albo 9
>można też zadać pytanie tak: co musiało by się wydarzyć abyś dowiódł, że jesteś osłem (i tu chodzi o zwierzę)

Źle postawione pytanie.
Powinno być: "co musiałoby się wydarzyć abyś uwierzył, że jesteś osłem".
Żeby zaczął czegokolwiek dowodzić, musi być najpierw przekonany do twierdzenia.

Wszak Tomczesław pyta czego potrzeba, żeby wywołać naszą wiarę.
Niestety, Tomczesław nie był tak uprzejmy jak Ty i uparcie odmawia zdefiniowania, w co mamy uwierzyć.

Proponuję zgadywankę. Ja pierwsza!!

W krasnoludki?

Jacek Krysztofik (1390 punktów)
W siebie?

Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W siebie?
>
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.


Ja już wierzę w siebie.
Ba, mój maż zawsze mi powtarza, że we mnie wierzy.
Jeszcze pare osób i może zbudują mi ołtarzyk
tomczesław
>>W siebie?
>>
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.

>Ja już wierzę w siebie.
>Ba, mój maż zawsze mi powtarza, że we mnie wierzy.
>Jeszcze pare osób i może zbudują mi ołtarzyk

Bardzo przepraszam, żona, dziecko. A i tak mi się już dostało że zaniedbuję rodzinę bo ciągle tylko Racjonalista i Racjonalista. Ale do tematu: Nie mówiąc o jakiego Boga mi chodzi NIE CHCIAŁEM nic sugerować, a nie dla tego, że sam nie wiem o co mi chodzi lub czego ja właściwie szukam. Skoro jednak, to bardzo proszę: JEZUS CHRYSTUS jest tym Bogiem.

Czy jeśli zobaczycie POWSTAJĄCYCH Z MARTWYCH setki milionów ludzi? Tych co zmarli kilka tysięcy lat temu wstecz, do tych co zostali pogrzebani wczoraj.
Czy jeśli na niebie zobaczycie tysiące tysięcy istot NIE Z TEGO ŚWIATA- aniołów?
Czy jeśli usłyszycie pieśń tak piękną JAKIEJ JESZCZE NIGDY NIKT NIE SŁYSZAŁ i TEGO, który
to powiedział co ja napisałem (wyjąwszy to o dziecku, żonie i rodzinie) przychodzącego z TAKĄ POTĘGĄ przy której BOMBA WODOROWA to mały pikuś?

CZY WTEDY BĘDZIE TO DLA WAS DOWODEM ŻE JEST BÓG?
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Czy jeśli zobaczycie POWSTAJĄCYCH Z MARTWYCH setki milionów ludzi? Tych co zmarli kilka tysięcy lat temu wstecz, do tych co zostali pogrzebani wczoraj.

Problem w tym że doktryna chrześcijańska nie zakłada zmartwychwstania ciała. To taka metafora, nie uważałeś na religii.
A jak nie zmartwychwstanie, to co? Zostaje noc żywych trupów...

>Czy jeśli na niebie zobaczycie tysiące tysięcy istot NIE Z TEGO ŚWIATA- aniołów?

Takich, jakich opisał Ezechiel? "Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca..." itd.

>Czy jeśli usłyszycie pieśń tak piękną JAKIEJ JESZCZE NIGDY NIKT NIE SŁYSZAŁ

Na ziemi jak rozumiem?
Piękno jest rzecza względną. Może mi sie akurat nie spodobać.
De gustibus non est disputandum.

>to powiedział co ja napisałem (wyjąwszy to o dziecku, żonie i rodzinie) przychodzącego z TAKĄ POTĘGĄ przy której BOMBA WODOROWA to mały pikuś?
> CZY WTEDY BĘDZIE TO DLA WAS DOWODEM ŻE JEST BÓG?

Eeee.... nie?
Łatwiej będzie mi uwierzyć, że to wrócili ci kosmici Danikena, którzy porwali Eliasza na swój "rydwan ognisty".
Perspketywa jakby przyjemniejsza.

Niemniej na pewno nie będzie skojarzeń z cieślą z Nazaretu. On takich cyrków nie odstawiał.
O ile pamiętam to niewierny Tomasz miał być ostatnim, któremu "bóg" cokolwiek udowadniał.
Co za niesłowne stworzenie ten Twój bóg. Pewnie zapomniał już co obiecywał.

Mógłbyś się wysilić bardziej, niż cytowanie bajek z "Biblii dla dzieci".

A co byś zrobił, jakby dziś przed twoim domem wylądował Vulkański statek? (*)


(*) no co, każdy ma swoje marzenia...
A.Wielogórska
>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>

To ja mam ciekawsze pytanie: Co musiałoby się stać, żebyś Ty katoliku, powiedział, o rany!pomyliłem się!Boga jednak nie ma!

Gdy wycięte zostanie ostatnie drzewo, zatruta zostanie ostatnia rzeka i zginie ostatnia ryba, odkryjemy wreszcie, że nie można jeść pieniędzy.
Osnowa
>Co musiałoby się stać, żebyś Ty katoliku, powiedział, o rany!pomyliłem się!Boga jednak nie ma!

Na mojego, ateistycznego czuja, musiałby Bóg powiedzieć: o rany, ale się pomyliłem - nie ma ani jednego katolika!
tomczesław
>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>powiedział:
>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>To ja mam ciekawsze pytanie: Co musiałoby się stać, żebyś Ty katoliku, powiedział, o rany!pomyliłem się!Boga jednak nie ma!
O jej!!!???!!!
W tej chwili NIE WIEM. Ale jak Boga kocham - jesteś Geniuszem. Jest to NAJLEPSZE PYTANIE dla mnie od lat!!!!!!!
Zastanowię się i NAPEWNO odpiszę. Z góry przepraszam za ortografię - staram się ale czasami trafi mi się jakiś bykol.
Serdeczne Pozdrowienia!!!
tomczesław
>>>Pytanie do wszystkich ateistów, agnostyków.
>>> -Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku
>>>powiedział:
>>> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!
>>>To ja mam ciekawsze pytanie: Co musiałoby się stać, żebyś Ty katoliku, powiedział, o rany!pomyliłem się!Boga jednak nie ma!
>O jej!!!???!!!
> W tej chwili NIE WIEM. Ale jak Boga kocham - jesteś Geniuszem. Jest to NAJLEPSZE PYTANIE dla mnie od lat!!!!!!!
>Zastanowię się i NAPEWNO odpiszę. Z góry przepraszam za ortografię - staram się ale czasami trafi mi się jakiś bykol.
>Serdeczne Pozdrowienia!!!
Już odpowiadam.
1. Musiałoby nie być 1, 2, 3, prędkości kosmicznej. Musiałoby nie być prawa Ohma, Faradaya, Coulomba, I I prawa elektrolizy, Pierwszej Zasady termodynamiki, Stałej Grawitacyjnej, Prawa Joula, Prawa Bernouillego i nnych. Jednym zdaniem: Musiałoby nie być fizyki, chemii, astronomii, mechaniki kwantowej.
2. Musiałoby NIE BYĆ śmierci.
3. Musiałyby do TEJ PORY istnieć tak potworne państwa jak Starożytny Rzym, Imperjum Majów, Azteków, Starożytne Cesarstwo Japonii, Chin. Musiałoby do tej pory istnieć tak obrzydliwa potęga jak Średniowieczne Imperjum Religii Rzymskokatolickiej.
4.Musiałoby nie być życia. Tego biologicznego.
5.Ludzie nie znaliby słów: kocham cię.
To na tyle. Cześć.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)
>Co musiałoby się wydarzyć, żebyś Ty ateisto, agnostyku powiedział:
> O rany pomyliłem się! Bóg naprawdę istnieje !!!<

Pod moją chałupę musiałby zalecieć prorok Eliasz na wozie ognistym i zabrać mnie do raju Allacha. Tam skosztował bym wina i hurys, potem zstąpił bym do piekieł, by pogadać z Belzebubem przy kotle ze skwierczącym papieżem Aleksandrem VI Borgia. Potem z Jezusem pochodził bym sobie po wodzie i powskrzeszał umarłych - np. zrobił z kostki mydła wyprodukowanej w latach 40-tych i kupki popiołu Żyda. Pograł na trąbach z aniołkami fruwając wraz z nimi w przestworzach. A na koniec zrobił test, czy czasem tu, na Ziemi nie podano mi podstępnie LSD czy grzybków halucynogennych

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365