Nasi politycy nie dorośli jeszcze do demokracji. Jest dla mnie niepojęte, żeby w XXI w. światły niby polityk mógł mówić takie kompromitujące bzdury: "nie narażę Polski na skandal i te uroczystości prawdopodobnie się nie odbędą".
Dla mnie pierwszym skojarzeniem ze słowem "demokracja" jest obrazek ciągłych demonstracji w okolicach Białego Domu. Jeżeli jakieś ważne uroczystości są gdzieś na zachodzie obchodzone, to zawsze towarzyszą im jakieś demonstracje i zamieszki. Podobne zjawiska towarzyszą wszelkim większym spotkaniom przywódców świata zachodniego. Najlepszym przykładem są rozróby wywoływane przez antyglobalistów. Zgoda władz na antyrządowe demonstracje jest fundamentem demokracji. Mam wrażenie, że nasz rząd nie rozumie tego pojęcia - nasi politycy to wciąż ludzie o mentalności homo sovieticus.
Ja jestem dumny z tego, że mamy w Polsce wolność zgromadzeń. Będę dumny z Polski, jeśli świat zobaczy, że podczas obchodów 20-lecia obalenia socjalizmu, część społeczeństwa demonstruje przeciwko kapitalizmowi. Mimo że z przekonania jestem zwolennikiem kapitalizmu, to jednak silniejsze jest we mnie liberalne przekonanie, że godność i wolność to wartości najwyższe, dlatego popieram stoczniowców szykujących się do antyrządowych demonstracji, chociaż jestem przeciwko ich postulatom. Chciałbym, żeby świat zobaczył, że rząd Polski potrafi świętować na tle antyrządowych demonstracji i zamieszek.
Jako Polak wstydzę się za premiera, który chce pokazać Europie, że Polacy nic się od czasów PRL nie zmienili i że pokazują światu tylko jedno oblicze pod światłym przewodnictwem rządu.
Panie Premierze! Proszę zrozumieć, że komunizm polega na tym, że ludziom jest źle, ale ludzie nie demonstrują przeciwko rządowi, bo opozycja jest prześladowana, podczas gdy w wolnym kraju ludziom jest dobrze, a mimo to ludzie demonstrują przeciwko rządowi, dlatego że opozycja nie jest prześladowana. |