Z naszych informacji wynika, że wspomniany pracownik był powiązany rodzinnie z jednym z wysoko postawionych polityków PiS. Przed dwoma laty akta tej sprawy ściągnął do prokuratury regionalnej Ziarkiewicz i przez ten czas sprawa wyhamowała. Po prostu nic się z nią nie działo. Aż do pierwszych dni stycznia tego roku, kiedy jej akta zostały przekazane innej jednostce.
- Potwierdzam. Otrzymaliśmy do prowadzenia akta tej sprawy z Prokuratury Regionalnej w Lublinie - mówi "Wyborczej" rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zamościu i informuje, że postępowanie toczy się w sprawie i nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Inna sprawa przetrzymywana latami w prokuraturze Ziarkiewicza dotyczy wysoko postawionego policjanta, który miał posługiwać się skradzionym telefonem komórkowym. Funkcjonariusz był skoligacony z byłym wysoko postawionym prokuratorem z okręgu siedleckiego. Ta sprawa trafiła do zamrażarki w Lublinie na ponad cztery lata.
Jerzy Ziarkiewicz ściągnął też do Lublina z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach na wiele miesięcy akta sprawy prezydenta Zamościa Andrzeja Wnuka z PiS. Opowiadają nam o tym sami prokuratorzy z Siedlec.
Latem 2020 r. tamtejsi śledczy przedstawili Wnukowi zarzuty składania fałszywych zeznań w sądzie, które miały obciążać opozycyjnego radnego z Zamościa Marka Kudelę.
Wnuk chciał wykazać, że Kudela jest oszustem, bo nie mieszka w Zamościu, tylko pod miastem, w domku i z tego powodu nie może być miejskim radnym. W tym celu, zdaniem śledczych z Siedlec, nagrywał Kudelę z ustawionego przed jego domem auta. A potem zeznał przed sądem, że nagranie przyniósł mu pewien mieszkaniec. Jednak sąd wykazał, że rzekomy mieszkaniec nie istnieje.
Dopiero po trzech latach, m.in. z powodu ściągnięcia akt sprawy do Lublina, śledczy z Siedlec przedstawili Wnukowi kolejne zarzuty dotyczące fabrykowania dowodów. Chodzi o to, że Wnuk miał wpisać w księdze wejść i wyjść ratusza, podczas nieobecności sekretarki, wizytę nieistniejącego mieszkańca z nagraniem domu Kudeli.
W efekcie akt oskarżenia przeciwko Wnukowi trafił do sądu dopiero w lipcu zeszłego roku, bo sprawa prokuratorska Wnuka była już zbyt głośna. - Wybijała. Nie sposób było ją w nieskończoność przetrzymywać w zamrażarce - dopowiada nasz informator w prokuraturze.
Sprawa karna Wnuka rozpocznie się dopiero wiosną tego roku przed sądem w Kielcach, bo sędziowie z Zamościa się z niej wyłączyli. A to pozwoli Wnukowi na start w wyborach na prezydenta Zamościa. Gdyby nie toczące się w nieskończoność śledztwo w podległej Ziarkiewiczowi prokuraturze w Siedlcach, Wnuk, co jest wielce prawdopodobne, już dziś byłby osobą skazaną prawomocnie, co uniemożliwiłoby mu start w wyborach.
O kwestię spraw ściąganych przez szefa Prokuratury Regionalnej w Lublinie zapytaliśmy rzecznika Ziarkiewicza prokuratora Andrzeja Jeżyńskiego.
- Nadesłane sprawy były przedmiotem analizy wykonanej osobiście przez prokuratora regionalnego, czas trwania badania akt był różny i wynikał z wykonywania przez prokuratora regionalnego wielu innych czynności służbowych
- odpowiedział Jeżyński.
Rzecznika Jeżyńskiego zapytaliśmy także o akta spraw przetrzymywanych w prokuratorskim garażu.
- Akta żadnego z postępowań przygotowawczych, które wpłynęły do Prokuratury Regionalnej w Lublinie, nie były przechowywane w budynkach gospodarczych [...]. W ostatnim czasie w jednym z takich pomieszczeń złożono materiały (inne niż akta), które zostały dostarczone przez funkcjonariuszy służb, z którymi współpracuje prokurator regionalny w ramach prowadzonych przez siebie postępowań przygotowawczych - tłumaczy lakonicznie Jeżyński.
I dodaje: - Decyzja o czasowym umieszczeniu w ten sposób była podyktowana koniecznością ich segregacji, a także wynikała z braku pomieszczeń w budynku głównym, w którym prowadzono prace remontowe.
- Kierowcy prokuratury widzieli w garażu różnego typu dokumenty, także akta spraw w tekturowych obwolutach
- utrzymują nasze źródła.
I jeszcze jedno. Z naszych ustaleń wynika, że najwięcej spraw z "zamrażarki Ziarkiewicza" trafiło w ostatnich dniach do Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Przed tygodniem zapytaliśmy o konkretną liczbę rzeczniczkę tej jednostki Annę Rębacz. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
lublin.wyb(*)owal-sprawy-nieprzychylne.html