 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-11-2013 10:55 | sabek (1444 punktów) | Przyszłość energetyki
4 na 4 | Jaki jest najbardziej racjonalny model energetyki w Polsce, który warto budować? Czy ma ona być oparta na węglu, gazie, źródłach odnawialnych, czy energii atomowej? Osobiście jestem zdania, że odnawialna energia nie może być podstawą enetgetyki. Primo, jest zbyt droga, sekundo wcale nie tak ekologiczna, jak się myśli. Najlepiej się sprawdza w lokalnych zastosowaniach - wiatrak czy panel słoneczny do podgrzania wody w domku, termalne ogrzewanie gdzie to możliwe. Do wyboru pozostaje atom i obecny model paliw kopalnych. Jestem zwolennikiem budowy elektrowni atomowych (obecne technologie, piąta generacja reaktorów daje właściwie pewność bezpieczeństwa) i stopniowemu odchodzeniu od paliw kopalnych (m. in. ze względu na dwutlenek węgla). Ilekroć jednak mówię o korzyściach z budowy elektrowni atomowej, to jestem jednogłośnie przez różnej maści "ekologów" zakrzykiwany, nikt nie podziela moich poglądów. Większość nawet zdaje sobie sprawy, że energia u nas jest głównie z węgla i gazu, tak na marginesie. Z satysfakcją odnotowałem ten artykuł kopalniawi(*)nie-klimatu-James-Hansen,19140A może poczekać na opanowanie zimnej fuzji? Po prawdzie mówi się o tym od kilkudziesięciu lat, ale kiedy realnie "okiełzna się" tą technologię? Zastanawia mnie też, na ile obiecane (zdaje się na 2020) zamknięcie elektrowni jądrowych w Niemczech jest możliwe? Sądzę, że termin będzie po prostu przesuwany raz za razem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Jaki jest najbardziej racjonalny model energetyki w Polsce, który warto budować? Czy ma ona być >oparta na węglu, gazie, źródłach odnawialnych, czy energii atomowej?
Ma być oparta o najtańszym źródle, które nie niszczy środowiska tak jak np. elektrownie węglowe. Proponuję energię jądrową oraz jednocześnie wiatraki czy ogniwa fotowoltaiczne. Żadne z nich nie powinno być finansowane z podatków, żeby nie zakłócać równowagi rynkowej i nie zwiększać w ten sposób obciążenia społeczeństwa kosztami.
>mówię o korzyściach z budowy elektrowni atomowej, to jestem jednogłośnie przez różnej maści >"ekologów" zakrzykiwany, nikt nie podziela moich poglądów. Większość nawet zdaje sobie sprawy, że
To nie ekolodzy, ale ekooszołomy i ekoterroryści. Nie mają nic wspólnego z ekologią. Tylko głośno krzyczą i zamykają usta po otrzymaniu gotówki.
>A może poczekać na opanowanie zimnej fuzji? Po prawdzie mówi się o tym od kilkudziesięciu lat, ale >kiedy realnie "okiełzna się" tą technologię?
Ty sobie czekaj, a ja potrzebuję prąd już dzisiaj.
>Zastanawia mnie też, na ile obiecane (zdaje się na 2020) zamknięcie elektrowni jądrowych w Niemczech >jest możliwe? Sądzę, że termin będzie po prostu przesuwany raz za razem.
Miejmy nadzieję, że zmądrzeją i odwołają ten głupi, oparty na niewiedzy pomysł.
|
|
5 na 5 | Jan Grabiński (1015 punktów) | > Jaki jest najbardziej racjonalny model energetyki w Polsce, który warto budować?Mieszany, z przewagą atomu i paliwa, które posiadamy i nikt obcy nam go nie zabierze (węgiel), wsparty odrobiną gazu, wody i na końcu (niekoniecznie) odrobiną wiatru słońca i geotermii. To wszystko bez dotacji państwowych, ale i bez opodatkowania akcyzą. To nam zapewni stabilne życie, bez ryzyka wyłączeń w przypadku niekorzystnej pogody i bez nadmiernego zagrożenia blokadami, strajkami itp. itd. > Z satysfakcją odnotowałem ten artykuł> kopalniawi(*)nie-klimatu-James-Hansen,19140To dla ludzi z wykształceniem technicznym powinno być normalne. Niestety nie jest. > A może poczekać na opanowanie zimnej fuzji? Po prawdzie mówi się o tym od kilkudziesięciu lat, ale> kiedy realnie "okiełzna się" tą technologię?> Ty sobie czekaj, a ja potrzebuję prąd już dzisiaj.Ja też tak uważam. Ale jak się uda uruchomić takie źródło, będę baaaaaaardzo zadowolony. Co do tak propagowanych przez ekoterrorystów wiatraków i paneli słonecznych, to miałem w rękach książkę, która sugerowała, by takie źródła nie pracowały na sieć elektronergetyczną, ale np. produkowały paliwa płynne z dwutlenku węgla lub oczyszczały wodę. To załatwiłoby problem magazynowania energii wytwarzanej przez nie i zmniejszyłoby rozchwianie w/w sieci, co już się czasami zdarza. Dla mnie to rozwiązanie jest pierwszym, które ma elementy sensowności.
|
|
 | 4 na 4 | sabek (1444 punktów) | >Co do tak propagowanych przez ekoterrorystów wiatraków i paneli słonecznych, to miałem w rękach książkę, która sugerowała, by takie źródła nie pracowały na sieć elektronergetyczną, ale np. produkowały paliwa płynne z dwutlenku węgla lub oczyszczały wodę. To załatwiłoby problem magazynowania energii wytwarzanej przez nie i zmniejszyłoby rozchwianie w/w sieci, co już się czasami zdarza. Dla mnie to rozwiązanie jest pierwszym, które ma elementy sensowności.
Uhm, bo energia ma to do siebie, że musi być dostarczana stale. Żeby energię wiatru/słońca magazynować, jedynym wyjściem są elektrownie szczytowo-pompowe. I to też za cholerę nie trafia do ekooszołomów.
|
|
| Lengyel (2127 punktów) | >Zastanawia mnie też, na ile obiecane (zdaje się na 2020) zamknięcie elektrowni jądrowych w Niemczech >jest możliwe? Sądzę, że termin będzie po prostu przesuwany raz za razem.
Ciężko zgadnąć, gdy się nie wie jaką kalkulację Niemcy stosują, bo przecież w końcu ostatecznym argumentem jest ekonomika przedsięwzięcia. A Niemcy prawdy nie powiedzą, bo tajemnica firmy to sukces firmy. Tak sobie myślałem, że może chodzi tu o rosyjski gaz, który Niemcom wychodzi taniej, niż swoje reaktory? Zwłaszcza jeśli uwzględniają czynnik, że Rusek, który nie sprzeda gazu, będzie głodny, zły i, jak w 1945, przyjdzie, zabierze Niemcom zegarki, rowery, a Niemki pogwałci? Inne nacje, zwłaszcza pod tym ostatnim względem, już takiego zagrożenia nie stanowią.
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Zastanawia mnie też, na ile obiecane (zdaje się na 2020) zamknięcie elektrowni jądrowych w Niemczech> jest możliwe? Sądzę, że termin będzie po prostu przesuwany raz za razem.Data 31.12.2022 jest ostateczna data wyłączenia ostatniego bloku Isar Block II, Neckarwestheim Block II und Emsland. Do dzisiaj nie rozwiązano w żadnym kraju świata problemu radioaktywnych śmieci. W 80 miejscach na oceanach ziemi zatopiono wysoko radioaktywne śmieci. Kto przejmie odpowiedzialność za takie działania przez następne 100 000 lat przed przyszłymi pokoleniami ?  Tak oto wygląda wydobycie uranu którego zasoby są ograniczone. Groźby zamachów terrorystycznych i koszty zabezpieczenia elektrowni atomowych są ogromne i fizycznie jest niemożliwa 100% ochrona takich obiektów. Na świecie nie istnieje żadne towarzystwo ubezpieczeniowe skłonne takie obiekty ubezpieczyć, ponieważ ryzyko i koszty są nieobliczalne patrz Czernobyl, Fukushima. Francja potęga w produkcji energii atomowej redukuje udział takowej do 50% i do 2025 zamierza zamknąć 24 elektrownie atomowe! Japonia stoi na rozdrożu. Belgia zamyka wszystkie do 2025 Szwajcaria do 2034. Koszty likwidacji reaktorów atomowych w Niemczech są na 500 mld Euro szacowane. Polska, Austria czy Irlandia są najszczęśliwszymi krajami Europy nie posiadając elektrowni atomowej i zagrożeń oraz problemów z tym związanych ! Oby tak pozostało. Czyżby widok i szum wiatraków był bardziej przerażający od dźwięku licznika Geigera ?
|
|
 | 6 na 6 | sabek (1444 punktów) | > Do dzisiaj nie rozwiązano w żadnym kraju świata problemu radioaktywnych śmieci. W 80 miejscach na oceanach ziemi zatopiono wysoko radioaktywne śmieci. Kto przejmie odpowiedzialność za takie działania przez następne 100 000 lat przed przyszłymi pokoleniami ?Nikt. Bo to straszak i tyle. Te same radioaktywne pierwiastki zostały wydobyte z ziemi, część z nich po prostu tam wraca, i tyle. Czy zdajesz sobie na przykład sprawę jak promieniują składowiska popiołów z elektrowni węglowych? Przeraziłbyś się, choć po poznaniu tematu trochę by Ci przeszło  > Groźby zamachów terrorystycznych i koszty zabezpieczenia elektrowni atomowych są ogromne i fizycznie jest niemożliwa 100% ochrona takich obiektów.Uhm. > Na świecie nie istnieje żadne towarzystwo ubezpieczeniowe skłonne takie obiekty ubezpieczyć, ponieważ ryzyko i koszty są nieobliczalne patrz Czernobyl, Fukushima.Skąd to wiesz? II czy III generacji - pewnie tak, ale IV czy V? > Francja potęga w produkcji energii atomowej redukuje udział takowej do 50% i do 2025 zamierza zamknąć 24 elektrownie atomowe!> Japonia stoi na rozdrożu.> Belgia zamyka wszystkie do 2025> Szwajcaria do 2034.A tymczasem stawia się w Europie ok. 20 nowych bloków. Zrozum, zamknięcie ich jest raczej nierealne. > Koszty likwidacji reaktorów atomowych w Niemczech są na 500 mld Euro szacowane.Kto szacuje to? > Polska, Austria czy Irlandia są najszczęśliwszymi krajami Europy nie posiadając elektrowni atomowej i zagrożeń oraz problemów z tym związanych ! Oby tak pozostało.Do tego np. Włochy możesz dodać. Elektrownie węglowe w Polsce zabiły już o wiele więcej ludzi (m. in. choroby płuc) niż wszystkie elektrownie atomowe na świecie. Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć. Choć od 89 roku trochę się poprawia, dzięki filtrom. > Czyżby widok i szum wiatraków był bardziej przerażający od dźwięku licznika Geigera ?Tak.
|
|
|  | 1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Nikt. Bo to straszak i tyle. Te same radioaktywne pierwiastki zostały wydobyte z ziemi, część z nich po prostu tam wraca, i tyle.Myślenie typu reklamówka z ropy, ropa z ziemi  wiec nic się nie stało. Uran uzdatniony mówi coś ? de.wikipedia.org/wiki/Uran-Anreicherungen.wikipedia.org/wiki/Enriched_uraniumDo ziemi wraca zupełnie co innego. de.wikipedia.org/wiki/AtommĂźllen.wikipedia.org/wiki/Radioactive_waste(Sorry linki w innych językach ponieważ obszerniej i kompetentnie informują) > Czy zdajesz sobie na przykład sprawę jak promieniują składowiska popiołów z elektrowni węglowych? Przeraziłbyś się, choć po poznaniu tematu trochę by Ci przeszło  Nie muszę mieszkałem 27 lat w Bytomiu ; 6 kopalń 2 elektrownie węglowe, 2 huty stali huta ołowiu i kilka innych  ) > >Groźby zamachów terrorystycznych i koszty zabezpieczenia elektrowni atomowych są ogromne i fizycznie jest niemożliwa 100% ochrona takich obiektów.> Uhm.No właśnie..... > >Koszty likwidacji reaktorów atomowych w Niemczech są na 500 mld Euro szacowane.> Kto szacuje to?Zycie i fakty w Niemczech od 1995 do 2015 !! jest likwidowana AK Greifswald de.wikipedia.org/wiki/Kernkraftwerk_Greifswalden.wikiped(*)Greifswald_Nuclear_Power_PlantKoszty 4 mld Euro poczyniono 100 mln € oszczędności pozastawiawszy kilka Hall na 50 lat do "samooczyszczenia się"  Na marginesie wspomnę budowa elektrowni atomowej to 2 lata i 4 mld €. > Elektrownie węglowe w Polsce zabiły już o wiele więcej ludzi (m. in. choroby płuc) niż wszystkie elektrownie atomowe na świecie. Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć. Choć od 89 roku trochę się poprawia, dzięki filtrom.Wiec dlaczego uważasz węgiel i atom za rozwiązanie problemów energetycznych Polski ? > >Czyżby widok i szum wiatraków był bardziej przerażający od dźwięku licznika Geigera ?> Tak.Proponuje zmianę miejsca zamieszkania Fukushima lub Czernobyl przestronnie i cicho tylko licznik Geigera cichutko skrzeczy
|
|
| |  | 2 na 2 | sabek (1444 punktów) | Zrozum, wysoko wzbogacona ruda uranu to nic tylko "ekstrakt" uranu 235. Wystarczy zmieszać to z tym, od czego się oddzieliło - dostajemy z powrotem niewzbogacony uran. I odpowiednio, jeśli dalej "rozcieńczymy" ten uran z ziemią z tego wyrobiska odkrywkowego kopalni uranu i wypełnimy tą ziemią te wyrobisko, otrzymamy w rezultacie poziom promieniowania w tym rejonie niższy niż przed eksploatacją. Oczywiście jest to drogie, dlatego zakopuje się beczki z odpadami głęboko pod ziemią. Nie ma niebezpieczeństwa wycieku ze współczesnych mogilników, ponieważ odpady są krystalizowane, choć jakieś tam prawdopodobieństwo napromieniowania wody gruntowej jest, ale raczej teoretyczne i za tysiące lat najwcześniej. To tyle. > >Elektrownie węglowe w Polsce zabiły już o wiele więcej ludzi (m. in. choroby płuc) niż wszystkie elektrownie atomowe na świecie. Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć. Choć od 89 roku trochę się poprawia, dzięki filtrom.> Wiec dlaczego uważasz węgiel i atom za rozwiązanie problemów energetycznych Polski ?Gdzie to napisałem???? Coś zupełnie odwrotnego napisałem. > >>Czyżby widok i szum wiatraków był bardziej przerażający od dźwięku licznika Geigera ?> >Tak.> Proponuje zmianę miejsca zamieszkania Fukushima lub Czernobyl przestronnie i cicho> tylko licznik Geigera cichutko skrzeczy  Zrozum, reaktory starych generacji są zupełnie inne niż nowych i niebezpieczeństwo awarii jest zredukowane do absurdalnego minimum. Choć fakt, w strefach sejsmicznych, nad brzegiem morza nie powinno być ŻADNYCH elektrowni. Mam nadzieję, że wszystkie reaktory starej generacji zostaną zamknięte i zlikwidowane i to jak najszybciej.
|
|
4 na 4 | H.Kruger (860 punktów) | Mam za wysoce zabawne, do jakiego stopnia olewa się kwestie ekonomiczne w imię mitycznego celu. Czytane często na Racjonaliscie tłumaczenia felietonów z Anglii i USA dają sporo informacji. Co ciekawe, wiele z nich potwierdza wiedza, jaką mam z pracy - pracuję w firmie dystrybuującej energię elektryczną.
Co ile kosztuje? Dużo zależy od miejsca na świecie. Rozpatrując rzecz z naszego podwórka: - węgiel póki co jest najtańszy. Mówią: węgiel bueee, bo brudny, bo CO2 i tak dalej. Oki. Ale technologie zmieniają się wszędzie. Dzisiejsze bloki uzyskują ze spalania węgla o wiele więcej energii cieplnej, niz 30 lat temu. Mniej emitują odpadów. A dzisiejsze filtry więcej zatrzymują. - atom - wielkim plusem atomu jest stabilność, większa nawet niż przy węglu. Ale niestety atom wcale nie jest tani. Choć tańszy jednak od nowomodnych elektrowni eko. - woda - to w długiej perspektywie czasowej jedno z najtańszych źródeł energii. Ale też pod wieloma względami mało stabilne i wymagające ogromnych nakładów. Przełożenie nakładów na moc generatora jest bardzo niekorzystne, trzeba machnąć potężny zbiornik i zaporę, wysiedlić ludzi, zdewastować teren - ekolodzy tego nie lubią. Szanse na budowe nowych elektrowni takich jak Solina są raczej nikłe. Pozostaje ewentualnie stawianie mniejszych elektrowni na rzekach, bo w końcu budować trzeba niewiele a woda płynie. Tyle, że rzeka jest w porównaniu ze stałym zbiornikiem źródłem neistabilnym. Wielkosc produkcji energii z elektrowni rzecznej zależna jest od nadzoru wodnego, bo to stany rzek raz niskie, raz wysokie i nadzór co rusz każe generatory wyłączać, bo coś tam. W pewnej znanej mi elektrowni rzecznej, którą się trochę zajmowałem, są 4 turbiny. Średniorocznie pracuje 1,7 turbiny. Dwie nie jest normą, trzy to rzadkość, przeważnie jedna. 4 praktycznie nigdy. Ilość uzyskiwanej energii jest śmieszna. - wiatraki - są po prostu drogie. System energetyczny wymusza na sprzedawcach, by kupowali jakis procent energii eko. Robią to z dopłatami państwowymi a i tak ta energia jest o wiele droższa od węglowej. A my musimy im to zwrócić w rachunkach... i w podatkach na te dopłaty. O masakrowaniu ptactwa nie wspomnę, bo skoro ekologów to nie rusza... - solary w skali produkcji energii w większych ilościach to temat po prostu nieistniejący. Acz zauważyć można, że przymiarki są i ekonomicznie nie wypada to dobrze.
Uważam, ze zamiast dobulać do wiatraków, powinniśmy tę furę szmalu przeznaczyć na coś sensownego. Na technologie związane z filtrami dla węgla np. Mniejszą kasą osiągniemy lepszy efekt. A poza tym powinniśmy jak wiewióra na orzechy rzucić się na szczelinowanie łupków. Ale to tez temat nie-eko i w dodatku zbyt polityczny...
Łudzić się nie łudzę. Cena energii będzie rosnąć.
|
|
 | 2 na 2 | sabek (1444 punktów) | >- woda - to w długiej perspektywie czasowej jedno z najtańszych źródeł energii. Ale też pod wieloma względami mało stabilne i wymagające ogromnych nakładów. Przełożenie nakładów na moc generatora jest bardzo niekorzystne, trzeba machnąć potężny zbiornik i zaporę, wysiedlić ludzi, zdewastować teren - ekolodzy tego nie lubią. Szanse na budowe nowych elektrowni takich jak Solina są raczej nikłe. Pozostaje ewentualnie stawianie mniejszych elektrowni na rzekach, bo w końcu budować trzeba niewiele a woda płynie. Tyle, że rzeka jest w porównaniu ze stałym zbiornikiem źródłem neistabilnym. Wielkosc produkcji energii z elektrowni rzecznej zależna jest od nadzoru wodnego, bo to stany rzek raz niskie, raz wysokie i nadzór co rusz każe generatory wyłączać, bo coś tam. W pewnej znanej mi elektrowni rzecznej, którą się trochę zajmowałem, są 4 turbiny. Średniorocznie pracuje 1,7 turbiny. Dwie nie jest normą, trzy to rzadkość, przeważnie jedna. 4 praktycznie nigdy. Ilość uzyskiwanej energii jest śmieszna.
Dla ścisłości, elektrownia wodna w Czorsztynie pełni w zasadzie rolę elektrowni szczytowo-pompowej. Przez pewne okresy woda jest pompowana w górę, gdy w systemie energetycznym występuje nadwyżka. Z drugiej strony, błyskawicznie potrafi się przestawić na produkcję sporej ilości prądu, gdy następuje deficyt mocy w sieci.
Nowe elektrownie wodne na rzekach powinny powstać. Nie dlatego, aby produkować prąd (to przy okazji), ale po to, by chronić przed powodzią. Odra, Nysa Kłodzka, Wisła (staruszka we Włocławku ledwo zipie) i inne rzeki stale wylewają, zapory i zbiorniki retencyjne są tu więc niezbędną inwestycją - drogą, ale która na pewno się zwróci w perspektywie 20-50 lat (ograniczenie strat powodziowych), dając przy okazji prąd. Niewiele tego prądu (dużo wody ale raczej małe przewyższenia przy dużych rzekach), ale zawsze kilka procent zapotrzebowania są w stanie pokryć. Niestety, powódź z 97' niczego rządzących nie nauczyła.
Ale i elektrownie wodne budzą sprzeciw ekoterrorystów. Jakie były protesty przy budowie zapory w Czorsztynie, że ona zniszczy ekosystem rzeczny, co jest zresztą prawdą.
|
|
|  | 2 na 2 | Jan Grabiński (1015 punktów) | >>- woda - to w długiej perspektywie czasowej jedno z najtańszych źródeł energii. Ale też pod wieloma względami mało stabilne i wymagające ogromnych nakładów.
Będąc jeszcze na studiach, w 1991 roku, miałem w rękach opracowanie, z którego robiłem streszczenie na jedno spotkanie koła naukowego. Podsumowano tam możliwości produkcyjne z różnych źródeł. Oszacowano, że na wszystkich ciekach wodnych w Polsce można osiągnąć maksymalnie 3000 MW. Tymczasem letni szczyt zapotrzebowania na moc przekroczył 21000 MW (zapewne do odszukania m in. na wnp.pl). To oznacza, że teoretycznie można osiągnąć do 1/7 krajowego zapotrzebowania na moc, z wody. Tylko często latem jest za mało wody, żeby dostać połowę tej mocy, wobec tego rachunki biorą w łeb.
Nawet największa tama nie zgromadzi wody na miesiąc pracy turbin wodnych. A jeśli nawet zgromadzi, to rok ma dwanaście miesięcy, a nie jeden miesiąc. Tyle o energii z wody.
|
|
| |  | | kogut59 (3090 punktów) | > Nawet największa tama nie zgromadzi wody na miesiąc pracy turbin wodnych. A jeśli nawet zgromadzi, to rok ma dwanaście miesięcy, a nie jeden miesiąc.> Tyle o energii z wody.Elektrownie szczytowo-pompowe . Wiatr czy słońce pompują wodę do góry a w godzinach szczytu woda spada na dol
|
|
| | |  | | Jan Grabiński (1015 punktów) | > >Nawet największa tama nie zgromadzi wody na miesiąc pracy turbin wodnych. A jeśli nawet zgromadzi, to rok ma dwanaście miesięcy, a nie jeden miesiąc.> >Tyle o energii z wody.> Elektrownie szczytowo-pompowe . Wiatr czy słońce pompują wodę do góry a w godzinach szczytu woda spada na dol  Fajnie! Tylko tę górkę musisz mieć koło rzeki, bo inaczej woda nie spadnie i du.a. Energii brak.  Właściwie dlatego w Polsce jest tylko jedna porządna elektrownia szytowo-pompowa - czyli Porąbka-Żar. Kopanie wgłąb ziemii - wydaje mi się trochę drogie (kilka tysięcy metrów sześciennych dla jednej turbiny), niebezpieczne i wątpliwe pod względem ruchowym. Tutaj cała maszyneria byłaby pod ziemią. Gdyby doszło do małego przecieku, ryzyko zalania maszynowni byłoby duże, przy poważnym zagrożeniu dla załogi. Jeżeli postawimy jeszcze kilka elektrowni szczytowych w górach, postawimy sobie inny problem. Przesyłanie energii elektrycznej przebiega ze stratami. Straty powstają poprzez rozgrzewanie się przewodów i wypromieniowania (jak antena). A odbiory mogą być daleko (np. warszawa, Poznań, Trójmiasto czy Szczecin). A na Pomorzu raczej nie da się postawić elektrowni szczytowo-pompowej. To rozwiązanie nie daje nam wielu korzyści. Jest jeszcze sprawa samej wody. Czasami jest jej tak mało, że nie możemy zatrzymać strumienia wody dla elektrowni, aby ludzie poniżej niej nie cierpieli z pragnienia. Mój Ojciec jest zaangażowany w budowę małej elektrowni wodnej w Świnnej (niedaleko Wadowic). Zapora już jest, ale nie potrafią zwiększyć poziomu wody, bo wiecznie jest jej za mało. Na kielecczyźnie wysychają studnie i marnieją uprawy, a wody nie ma skąd wziąć!
|
|
| | | |  | | kogut59 (3090 punktów) | > Fajnie!> Tylko tę górkę musisz mieć koło rzeki, bo inaczej woda nie spadnie i du.a. Energii brak.Mieszkam w pobliżu takiej elektrowni ok 60 km: Rzeka Eder jest niezbyt duza ale to funkcjonuje załączam schemat.  > Kopanie wgłąb ziemii - wydaje mi się trochę drogie (kilka tysięcy metrów sześciennych dla jednej turbiny), niebezpieczne i wątpliwe pod względem ruchowym. Tutaj cała maszyneria byłaby pod ziemią. Gdyby doszło do małego przecieku, ryzyko zalania maszynowni byłoby duże, przy poważnym zagrożeniu dla załogi.Ta elektrownia działa od 1933 roku > A odbiory mogą być daleko (np. warszawa, Poznań, Trójmiasto czy Szczecin). A na Pomorzu raczej nie da się postawić elektrowni szczytowo-pompowej.Rozwiązaniem są na Bałtyku Farmy wiatrowe. Niemcy planują 3 energetyczne autostrady z północy na południe Niemiec o długości ok. 2800 km częściowo jako kabel wysokiego napięcia pod ziemia (co oczywiście jest drogie)
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | >Rozwiązaniem są na Bałtyku Farmy wiatrowe.
Farmy wiatrowe nie są żadnym rozwiązaniem. Dlaczego? Patrz mój wpis niżej w tym temacie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jan Grabiński (1015 punktów) | >Ta elektrownia działa od 1933 roku >> A odbiory mogą być daleko (np. warszawa, Poznań, Trójmiasto czy Szczecin). A na Pomorzu raczej nie da się postawić elektrowni szczytowo-pompowej. >Rozwiązaniem są na Bałtyku Farmy wiatrowe. Niemcy planują 3 energetyczne autostrady z północy na południe Niemiec o długości ok. 2800 km częściowo jako kabel wysokiego napięcia pod ziemia (co oczywiście jest drogie) > A czy ja napisałem, że nie może działać? Będzie działać, jak w Porąbce-Żar od lat 70-tych, pod warunkiem posiadania spadku. Obojętnie, naturalnego czy też uzyskanego przez działalność człowieka. Problem w tym, że dobrych miejsc dla wykonania tego typu elektrowni, w POLSCE, nie ma zbyt dużo i są głównie na południu kraju - w naszych górach. Reszta kraju jest raczej płaska, co zmniejsza możliwe uzyski energetyczne (maksymalną moc chwilową i maksymalną ilość energii zmagazynowanej w postaci wody) i podnosi koszty budowy. Wobec czego się raczej nie opłaca.
|
|
| | | | | |  | | kogut59 (3090 punktów) | > A odbiory mogą być daleko (np. warszawa, Poznań, Trójmiasto czy Szczecin). A na Pomorzu raczej nie da się postawić elektrowni szczytowo-pompowej.Teoretycznie tak, ale istnieje praktyczna możliwość np. polskie wiatrowe elektrownie pracują dla elektrowni szczytowo-pompowych w Norwegi a te magazynują energie i przesyłają na północ Polski kablem pod Bałtykiem  Niemcy do 2018 budują pod morzem północnym kabel o długości 600 km z możliwością przesyłki 1400 MW z Norwegi.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Michał Żelazny (1528 punktów) |
>Jeżeli postawimy jeszcze kilka elektrowni szczytowych w górach, postawimy sobie inny problem. Przesyłanie energii elektrycznej przebiega ze stratami. Straty powstają poprzez rozgrzewanie się przewodów i wypromieniowania (jak antena). A odbiory mogą być daleko (np. warszawa, Poznań, Trójmiasto czy Szczecin). A na Pomorzu raczej nie da się postawić elektrowni szczytowo-pompowej.
Zaskoczę Cię, jak napiszę, że straty mocy czynnej (te o których piszesz, że powstają przez rozgrzewanie) są pomijane w obliczeniach dla układów wysokiego napięcia? Są znikome w porównaniu do innych strat i najmniej powinny Cię martwić. Straty przez wypromieniowanie... Szczerze mówiąc nie wiem co masz na myśli. Okej, pole wokół przewodnika powoduje powstanie zjawiska ulotu, który pociąga za sobą znaczne straty w przesyle. Ale z tym umiemy walczyć i walczymy m.in przewody wiązkowe (zmniejszenie gradientu pola). Straty mocy w liniach, to straty mocy pozornej, której jednym ze składników jest moc czynna - w przypadku strat uwidaczniająca się jako ciepło - i to wcale nie największym składnikiem.
Przesył energii liniami WN na ogromne odległości to naprawdę nie jest zagadnienie skomplikowane technicznie (i wcale nie najdroższe). Ludzkość wymyśliła naprawdę masę urządzeń, które to umożliwiają. A pozostają jeszcze linie HVDC (linie wysokiego napięcia prądu stałego). Znika tutaj sporo trudności związanych z prądem przemiennym. największym problemem są obecnie kwestie pozyskiwania gruntów pod inwestycje. Ziemia jest droga, a jej właściciele problematyczni.
|
|
| | | | |  | |
| | | | | |  | 2 na 2 | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Przesył na duże odległości - masz na myśli GIG z tego opracowania?> www.plan-r(*)ty/konferencja/artykuly/31.pdfChodziło Ci zapewne o GIL? Tak, między innymi to miałem na myśli. Jest tutaj tylko jeden problem. Cieplarniany SF6. Tak naprawdę to nie jest problem, bo nowoczesne układy są niesamowicie bezpieczne i szczelne, obsługa jest informowana o najmniejszym wycieku niemal natychmiast, a SF6 ze względu na jego właściwości fizyczne dość łatwo "posprzątać. Poza tym, nowoczesne układy izolowane gazem (czy to linie, czy rozdzielnice) są produkowane w taki sposób, że po wyjściu z fabryki, nie ma się jak dostać do gazu. Ogromna zaleta tej technologii to oszczędność miejsca. Miałem okazję oglądać od środka dużą stację elektroenergetyczną, którą zmodernizowano zastępując pola napowietrzne polami z SF6 - wrażenie robił ogrom terenu, ogrodzonego, bo będącego częścią stacji, ale nieużywanego, bo cała aparatura zmieściła się w małym budyneczku. Podobnie sprawa ma się z liniami - linie napowietrzne są drogie i problematyczne, ale są możliwości techniczne budować linie podziemne, które problemów sprawiają mniej (zwłaszcza "terytorialnych", estetycznych i "homeopatycznych" - mam na myśli ich rzekomy wpływ na zdrowie) > I jeszcze o stratach w Polsce, sporo tego, najwięcej wynika z "nadwyżek" produkcji nad potrzebami - których nie da się do końca wyeliminować, ale wystarczy "trochę elektroniki" i straty te znacznie się zmniejszą.> www.google(*)2w&sig2=BCWtpuUMX3GEKtgA9OLMGgI o tą elektronikę się rozchodzi. Przesył (z małymi stratami) energii na ogromne odległości można już realizować, dzięki urządzeniom FACTS (mają one także masę innych ważnych zastosowań). Dlatego to nie stanowi problemu. Problem stanowi zupełny brak stabilności wszelkich OZE - uzależnienie się od kaprysów przyrody cofa nas o całe lata wstecz. Ujarzmiliśmy elektryczność m.in dlatego, żeby nie być od przyrody zależnymi. Cykl dobowy i pory roku nie mają już znaczenia, bo mamy elektryczne oświetlenie, ogrzewanie, klimatyzację itd. Teraz co niektórzy chcą, żebyśmy zatoczyli koło i znowu byli zależni od natury. Elektrownie wiatrowe wymagają naprawdę ogromnego zachodu już podczas procesu projektowania i naprawdę nie są to problemy techniczne (te zawsze da się rozwiązać). Problemem jest ziemia i ludzie (i oczywiście kapryśna przyroda, ale to truizm, który powtarzam w kółko). Elektrownie słoneczne zwracają się z kolei po kilkudziesięciu latach. No i po co nam energia w południe, gdy szczyt obciążenia mamy zimowymi wieczorami? Wtedy słońce nie świeci. A jak już było wyjaśniane w tym wątku, energii elektrycznej nie daje się magazynować (tak wiem, są elektrownie szczytowo-pompowe, próbuje się używać układów SMES czy zasobników bateryjnych a nawet kół zamachowych - ale to układy mogące gromadzić najwyżej ilość energii na potrzeby średniego miasta). Może kiedyś uda nam się schwytać energię elektryczną "na później" w znaczeniu systemowym, ale na razie bardziej realne są elektrownie jądrowe. Staram się unikać szczegółów technicznych, bo większości osób interesuje rezultat, a nie sam proces, ale gdyby ktoś chciał jakiś temat dotyczący elektroenergetyki, systemów elektroenergetycznych czy wytwarzania energii pogłębić to jestem skory do dyskusji. Zawsze dobrze z kimś podyskutować - można się czegoś nowego dowiedzieć.
|
|
| | | | | | |  | | Jan Grabiński (1015 punktów) | Dziękuję za ciekawy artykuł. Rzeczywiście, taki sposób przesyłania energii zaoszczędzi nam wiele z możliwych strat, niemniej jednak straty pozostają. Z tabeli w artykule wynika, że na 100 km trasy tracimy ok 1% przesyłanej energii. Problem jest ten, że ze Śląska, a tym bardziej z naszych gór do Szczecina lub Gdańska to ok. 600 km. Tracimy co najmniej 6% wyprodukowanej energii. To wyraźnie mniej niż do tej pory, ale nadal sporo.
|
|
4 na 4 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Jaki jest najbardziej racjonalny model energetyki w Polsce, który warto budować? Czy ma ona być oparta na węglu, gazie, źródłach odnawialnych, czy energii atomowej?Podstawą powinna docelowo stać się energetyka atomowa ze wsparciem hydroelektrowni, innych odnawialnych źródeł energii i gazu, z malejącym stopniowo udziałem węgla kamiennego (brunatny trzeba wycofać z racji znacznie większej niż w przypadku kamiennego toksyczność zarówno spalin jak i powstałych popiołów oraz konieczności wyjątkowo niszczycielskiej eksploatacji odkrywkowej). > Osobiście jestem zdania, że odnawialna energia nie może być podstawą energetyki. Primo, jest zbyt droga, sekundo wcale nie tak ekologiczna, jak się myśli. Najlepiej się sprawdza w lokalnych zastosowaniach - wiatrak czy panel słoneczny do podgrzania wody w domku, termalne ogrzewanie gdzie to możliwe.Pewnie podstawą nie będzie natomiast jej udział może być wbrew pozorom bardzo znaczący, nawet kilkunastoprocentowy, a to za sprawą morskich siłowni wiatrowych. Moc jednego takiego morskiego wiatraka może przekraczać 6 MW! Nad polskim morzem istnieje potencjał do zainstalowania nawet 10 GW mocy. Wraz z rozwojem technologii moc pojedynczych siłowni z pewnością będzie rosła, także kto wie ile będzie można wygenerować energii z takiego wiatraka np. 2030 roku. Wiatr nad morzem wieje ciągle, a konstrukcja siłowni pozwala na korzystanie z wiatru o różnym kierunku, więc nie są one de facto zależne od kaprysów natury. Lądowe wiatraki są może i słabsze od morskich, ale można ich postawić więcej. Potencjał jest. Do tego jakby dołożyć ogniwa fotowoltaiczne (słoneczne), które są znacznie słabsze, ale można je np. stosować w celu zmniejszenia kosztów energii na dachach bloków, biurowców czy galerii. Są jeszcze takie cudeńka jak np. odzyskiwanie energii powstającej podczas ruchu pieszych czy pojazdów: www.elektr(*)twarzajaca-energie-elektrycznaNie ma to mocy morskiego wiatraka, ale zawsze to trochę kilowatów do przodu (idealnie, żeby np. zasilić kilka okolicznych latarni czy sygnalizację świetlną na najbliższym skrzyżowaniu zupełnie za darmo). Hydroenergetyka (oczywiście ta nowoczesna nie wpływająca na migrację ryb ana- i katadromicznych, co mnie jako zapalonemu wędkarzowi bardzo leży na sercu) jest konieczna z racji występowania w naszym kraju ryzyka katastrofalnych w skutkach powodzi, gdyż tworzy zbiorniki retencyjne. Duże elektrownie można jednak budować tylko w dolnym biegu rzeki, gdyż w górnym bardzo negatywnie oddziałują na środowisko. Nie ma natomiast przeciwwskazań dla budowania małych elektrowni w górnym biegu rzek. > Do wyboru pozostaje atom i obecny model paliw kopalnych. Jestem zwolennikiem budowy elektrowni atomowych (obecne technologie, piąta generacja reaktorów daje właściwie pewność bezpieczeństwa) i stopniowemu odchodzeniu od paliw kopalnych (m. in. ze względu na dwutlenek węgla).Dwutlenek węgla to nie największy problem- procentowo energetyka emituje go bardzo niewiele, dużo gorsze są kwaśne deszcze, pyły zawierające metale ciężkie oraz hałdy bardzo toksycznych i co gorsza również promieniotwórczych (wszystkie polskie elektrownie węglowe "przetwarzają" więcej pierwiastków promieniotwórczych niż będą potrzebować elektrownie jądrowe o mocy 6 tys. MW, jakie mają powstać w Polsce do 2030 r.) > Ilekroć jednak mówię o korzyściach z budowy elektrowni atomowej, to jestem jednogłośnie przez różnej maści "ekologów" zakrzykiwany, nikt nie podziela moich poglądów. Większość nawet zdaje sobie sprawy, że energia u nas jest głównie z węgla i gazu, tak na marginesie.Wiatrakom też są przeciwni, bo podobno zabijają nietoperze i ptaki (co z resztą nie jest prawdą, oczywiście pod warunkiem, że dobrze przeprowadzi się przedinwestycyjne badania oddziaływania na środowisko i przestrzega pewnych zasad montażu siłowni). Ekoterrorystom nic się nie podoba i najchętniej żyliby jak w średniowieczu, tyle że w ziemiankach (bo wyrąb drewna w celu budowy domów też jest zły) i jako wegetarianie. > A może poczekać na opanowanie zimnej fuzji? Po prawdzie mówi się o tym od kilkudziesięciu lat, ale kiedy realnie "okiełzna się" tą technologię?To będzie coś pięknego- ogromna moc przy niewielkiej ilości prawie nietoksycznych, możliwych do zagospodarowania odpadów. Od czasu do czasu śledzę eksperymenty jakie prowadzą Francuzi i postęp jest, choć na razie "elektrownia" zamiast wysyłać prąd do sieci to go zużywa.  > Zastanawia mnie też, na ile obiecane (zdaje się na 2020) zamknięcie elektrowni jądrowych w Niemczech jest możliwe? Sądzę, że termin będzie po prostu przesuwany raz za razem.Niestety jest to możliwe, a wtedy znowu uschnie połowa lasów w Sudetach.
|
|
 | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | > Wiatrakom też są przeciwni, bo podobno zabijają nietoperze i ptaki (co z resztą nie jest prawdą, oczywiście pod warunkiem, że dobrze przeprowadzi się przedinwestycyjne badania oddziaływania na środowisko i przestrzega pewnych zasad montażu siłowniWiatraki szkodzą ptakom i nietoperzom całkiem realnie, nie tylko "podobno", co jest zresztą stosunkowo łatwe do sprawdzenia. Już to parokrotnie na forum pisałam, bo jeden z dyskutantów z lubością twierdził, jakoby szkodliwość wiatraków dla zwierząt była zjawiskiem marginalnym i łgał notorycznie, rzucając liczbami pozbawionymi jakichkolwiek związków z rzeczywistością, ale nic to - wkleję ponownie. - German Wind Farms Can Kill Bats from Near and Far, Research Suggests: Cytat:Previous studies have already highlighted that more than 200,000 bats are killed each year by German wind turbines. Researchers are convinced that such high mortality rates may not be sustainable and lead to drastic population declines in their breeding ranges. "Bats have a very low reproductive output, with only one or two offspring per year," says Christian Voigt from the IZW. Bat populations may need a long time to recover from any additional losses owing to fatalities at wind turbines if they recover at all.
- Small wind turbines 'halve' bat numbers- Why Wind Turbines Can Mean Death For Bats- Pa. wind turbines deadly to bats, costly to farmers- Wind turbines and bat mortality: Doppler shift profiles and ultrasonic bat-like pulse reflection from moving turbine blades.- A forensic investigation into the etiology of bat mortality at a wind farm: barotrauma or traumatic injury?- Variation in bat and bird fatalities at wind energy facilities- Barotrauma is a significant cause of bat fatalities at wind turbines- The catchment area of wind farms for European bats: A plea for international regulations Cytat:During the last decade, wind turbines have been particularly promoted in many North American and European countries, although recent risk assessment studies have highlighted that wind farms may involve severe costs to biodiversity. For example, large raptors and some songbirds are frequently killed when colliding with wind turbines at daytime (e.g. Barrios and Rodriguez, 2004). At night, large numbers of bats are also killed at wind farms (Arnett et al., 2008 and Rydell et al., 2010), which may cause significant declines in breeding populations due to the low capacity of bats for recovering from increased mortality rates (Jones et al., 2003 and Kunz et al., 2007). - Investigating the causes of death for wind turbine-associated bat fatalities- Patterns of Bat Fatalities at Wind Energy Facilities in North America Cytat:However, bat fatalities at wind energy facilities generally received little attention in North America until 2003 when an estimated 1,400-4,000 bats were killed at the Mountaineer Wind Energy Center in West Virginia, USA (Kerns and Kerlinger 2004). High bat fatalities continued at the Mountaineer facility in 2004, and large kills also have been reported at facilities in Pennsylvania, USA, and Tennessee, USA (Fiedler 2004, Arnett 2005).
Cytat:Based on estimates of installed capacity and the limitations and assumptions with respect to fatality rates, projected annual fatalities of bats in the Mid-Atlantic Highlands in the eastern United States could range from 33,017 to 61,935 (2,158-MW installed capacity) or from 58,997 to 110,667 (3,856-MW installed capacity) bats per year by 2020 in just this one region (National Research Council 2007).
Sprawdzaj, proszę, takie rzeczy zanim znów napiszesz, że "coś podobno".
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
 | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Pewnie podstawą nie będzie natomiast jej udział może być wbrew pozorom bardzo znaczący, nawet kilkunastoprocentowy, a to za sprawą morskich siłowni wiatrowych. Moc jednego takiego morskiego wiatraka może przekraczać 6 MW! Nad polskim morzem istnieje potencjał do zainstalowania nawet 10 GW mocy. Wraz z rozwojem technologii moc pojedynczych siłowni z pewnością będzie rosła, także kto wie ile będzie można wygenerować energii z takiego wiatraka np. 2030 roku. Wiatr nad morzem wieje ciągle, a konstrukcja siłowni pozwala na korzystanie z wiatru o różnym kierunku, więc nie są one de facto zależne od kaprysów natury.Stabilność! To że wieje ciągle to jeszcze nic. Wiatrak pracuje w określonym przedziale prędkości wiatru. Jak wieje, ale za słabo, to nie generuje energii. Ale jak wieje za mocno, to też nie generuje! Nie będę rzucał teraz liczbami, bo nie mam przy sobie specyfikacji turbin montowanych w Polsce, ale po weekendzie podrzucę jakieś konkrety (o ile mnie pamięć nie zawiedzie). Nie da się też nie wiadomo jak bardzo zwiększać mocy pojedynczej siłowni - bo te ograniczenia techniczne istnieją i nadal będą istnieć. Wiatrak to nie tylko śmigła, to transformatory i przekształtniki. A i jedne i drugie mają ograniczone możliwości przetwarzania energii (przy zachowaniu rozsądnych wymiarów i cen) > Lądowe wiatraki są może i słabsze od morskich, ale można ich postawić więcej. Potencjał jest.Nie. Kropka. Nie jest tak łatwo postawić "więcej" wiatraków na lądzie. Jak już pisałem - kwestie terytorialne i prawne. Proces pozyskiwania terenów i wymaganych prawnie pozwoleń to proces bardzo rozciągnięty w czasie i potrafi mu stanąć na drodze wiele czynników, które ciężko przewidzieć. Nawet koncerny energetyczne potrafią zablokować budowę wiatraka, bo np. stoi za blisko linii przesyłowej wysokiego napięcia. > Do tego jakby dołożyć ogniwa fotowoltaiczne (słoneczne), które są znacznie słabsze, ale można je np. stosować w celu zmniejszenia kosztów energii na dachach bloków, biurowców czy galerii.Fotowoltaika zwraca się po dziesięcioleciach. Jedyne rozsądne jej wykorzystanie to panele solarne do ogrzewania wody. Ponadto, to nie działa tak, że ktoś sobie postawi panel czy wiatrak na budynku i zmniejszy energię kupowaną z sieci. Za konkretną moc umowną i tak zapłaci, nawet jak pobierze jej mniej. Dodatkowo, żaden operator sieci dystrybucyjnej nie chce się zgodzić na coś takiego (a źródło trzeba uzgadniać z lokalnym zakładem energetycznym - nawet jeśli to tylko agregat prądotwórczy), bo sieci dystrybucyjne nie są przystosowane do generacji rozproszonej (chociażby z powodu braku możliwości pracy linii średniego napięcia jako zasilanych dwustronnie - linie niskiego napięcia pomińmy milczeniem...). > Są jeszcze takie cudeńka jak np. odzyskiwanie energii powstającej podczas ruchu pieszych czy pojazdów: www.elektr(*)twarzajaca-energie-elektryczna> Nie ma to mocy morskiego wiatraka, ale zawsze to trochę kilowatów do przodu (idealnie, żeby np. zasilić kilka okolicznych latarni czy sygnalizację świetlną na najbliższym skrzyżowaniu zupełnie za darmo.Ty tak na serio? To jest ciekawostka. Kilka kilowatów to jest 10 - 20 latarni ulicznych. Które i tak muszą mieć zasilanie podstawowe (bo nikt nie oprze zasilania oświetlenia ulicznego, a tym bardziej sygnalizacji świetlnej o "wynalazek" - a przynajmniej mam nadzieję, że nie oprze!). > Hydroenergetyka (oczywiście ta nowoczesna nie wpływająca na migrację ryb ana- i katadromicznych, co mnie jako zapalonemu wędkarzowi bardzo leży na sercu) jest konieczna z racji występowania w naszym kraju ryzyka katastrofalnych w skutkach powodzi, gdyż tworzy zbiorniki retencyjne. Duże elektrownie można jednak budować tylko w dolnym biegu rzeki, gdyż w górnym bardzo negatywnie oddziałują na środowisko. Nie ma natomiast przeciwwskazań dla budowania małych elektrowni w górnym biegu rzek.Na wodzie się nie znam, takoż na powodziach. Wiem za to, co już kilka razy podkreśliłem, że małe elektrownie nie nadają się do tworzenia podstawy systemu elektroenergetycznego. No, chyba, że z niego zrezygnujemy i porobimy wyspy w obrębie gmin czy powiatów - bez centralnej synchronizacji częstotliwości. Ale tutaj muszę Cię zmartwić - cała Europa ma taką samą częstotliwość pracy sieci i cała Europa jest do niej synchronizowana. W małych wyspach nikt nie zagwarantuje stałości częstotliwości, która jest podstawą działania współczesnych urządzeń elektrycznych. Na odchylenia napięcia nasze urządzenia są dość odporne, na odchylenia częstotliwości niemal wcale. Mówię o urządzeniach, których rola ma znaczenie, czyli maszyny produkcyjne, nie domowe komputerki i telefony. > Wiatrakom też są przeciwni, bo podobno zabijają nietoperze i ptaki (co z resztą nie jest prawdą, oczywiście pod warunkiem, że dobrze przeprowadzi się przedinwestycyjne badania oddziaływania na środowisko i przestrzega pewnych zasad montażu siłowni). Ekoterrorystom nic się nie podoba i najchętniej żyliby jak w średniowieczu, tyle że w ziemiankach (bo wyrąb drewna w celu budowy domów też jest zły) i jako wegetarianie.To jest prawda. Znany jest mi przypadek śmierci orła bielika na wskutek kolizji z łopatą wiatraka. A to tylko kropla w morzu. Moje doświadczenia zawodowe (w projektowaniu farm wiatrowych) mówią jedno. To nie jest dobre rozwiązanie. Sprawdza się tylko jako DODATKOWE źródło energii (a sprawdzi się jeszcze lepiej jak opanujemy magazynowanie). Budowanie na tym krajowej energetyki to czyste szaleństwo i mrzonki.
|
|
| Jacholek (5699 punktów) | > A może poczekać na opanowanie zimnej fuzji?Jest jeszcze w zanadrzu technologia oparta na Thorium, która nie jest obarczona problemem odpadów radioaktywnych indico.cern.ch/conferenceDisplay.py?confId=222140No a na jeszcze dłuższą metę to możemy pomarzyć o ujarzmieniu reakcji termojądrowych w warunkach kontrolowalnych...
|
|
1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Nikt nie bierze pod uwagę aspektów tylko i wyłącznie technicznych? Źródła odnawialne są niestabilne. Generują energię nie wtedy, gdy jej potrzeba. Ciężko jest tą energię "ujarzmić". Wahania mocy, jakie występują w liniach przesyłowych, przy generacji rozproszonej mogą być rozpoznawane przez różne automatyki jako zwarcia - i w rezultacie taka farma wiatrowa może być nagle w szczycie zapotrzebowania odłączona od systemu. Czym to grozi? Ano nagły niedostatek mocy (czynnej) generowanej w stosunku do zapotrzebowania powoduje załamanie częstotliwości w naszym systemie elektroenergetycznym (SEE). Prowadzi to najpierw do wystąpienia niestabilności, potem zgodnie z planem ratunkowym dla SEE do wyłączania kolejnych odbiorców (wg. priorytetów) a następnie do rozpadu SEE. Bloki są odłączane od sieci, pracują na potrzeby własne, cały kraj pozostaje bez zasilania. Postawienie tego wszystkiego na nogi łatwe nie jest, może potrwać kilka dni i potrzebuje jakiegokolwiek punktu zaczepienia (to nie jest tak, że można włączyć wszystkie bloki wytwórcze, podłączyć je do systemu i działa, nie - jest wręcz przeciwnie). Opieranie SEE o energetykę wiatrową jest bzdurne. Podobnie ma się sprawa, ze wszystkimi źródłami, które zależne są od kaprysów przyrody.
Bloki węglowe, jak zostało już wspomniane, są znacznie bardziej ekologiczne i sprawne, niż lata temu (z których to lat pochodzi wiedza znacznej części krzykaczy). Ale to nadal nie to - to się kiedyś skończy. Ja wiem, że myślenie krótkoterminowe ma się w tym kraju wybitnie dobrze. Ale potrzebujemy planów znacznie bardziej dalekosiężnych.
Elektrownie jądrowe (jądrowe, nie atomowe - reakcje zachodzą w jądrze atomu i stąd bierze się poprawna nazwa) też uległy zmianom. Są bezpieczne i ekologiczne - i przede wszystkim stabilne. A stabilności SEE potrzebuje najbardziej. Zarówno stabilnych odbiorników, ale przede wszystkim stabilnych źródeł. Nie ma tutaj czasu i miejsca, żeby tłumaczyć wszystkim naokoło zasadę działania współczesnych siłowni jądrowych. Ci, którzy wiedzą jak to działa, tłumaczenia nie potrzebują, resztę odsyłam do literatury - zarówno tej fizycznej jak i elektrycznej. Bo o elektryce (zagadnieniach stabilności i regulacji) najczęściej się zapomina podczas jakże gwałtownych dyskusji o energetyce jądrowej. Polecam czytać książki naukowe, nie popularno-naukowe (czy inne dzieła populistyczne), które przedstawiają suche fakty (schematy, zasadę działania, itd.) i samemu wyciągać wnioski, zamiast przyjmować na wiarę wnioski, które wyciągnął ktoś w publikacji popularno-naukowej (jak wiedza może być jednocześnie popularna i naukowa?)
Kraj, który będzie chciał oprzeć swoją energetykę na OZE zbuduje kolosa na glinianych nogach i prędzej czy później będzie potrzebował pomocy z zewnątrz. Kraj, który zbuduje swoją energetykę na węglu i reakcjach jądrowych będzie tej pomocy udzielał.
|
|
| maciejo (3492 punktów) | Wg. mnie energetyka powinna być oparta na atomie i nowoczesnym węglu ze znacznym wsparciem energii odnawialnej - głównie wiatrowej. Bardzo ciekawym tematem są natomiast niewielkie atomowe elektrociepłownie, na których rozwój USA przeznaczyło ogromne fundusze. Jest to jednak pieśń przyszłości, a prądu potrzeba obecnie. Wydaje się, że na obecną chwilę jedyną realną możliwością uzupełniania niedoborów mocy jest rozwój energetyki wiatrowej oraz węglowej, zwłaszcza w perspektywie wyłączania wielu przestarzałych bloków w najbliższej przyszłości - przed planowanym oddaniem pierwszej elektrowni atomowej. Drugą kwestią jest wyczerpanie się zasobów węgla brunatnego w Bełchatowie przed 2040 r. Póki co nie ma ustawy o zabezpieczeniu strategicznych rezerw surowców, tak by w razie konieczności móc w dość krótkim okresie czasu otworzyć kopalnie, bez konieczności zmian planów zagospodarowania przestrzennego, wysiedlania ludzi. Trzeba pamiętać, że Bełchatów ma ok. 6 GW. To jest ogromna elektrownia i takiego braku mocy szybko się nie zastąpi.
|
|
| Frank Holman (5897 punktów) | Cytat: Drożdż był w MSWiA jednym z najbliższych ludzi Grzegorza Schetyny. Odszedł wiosną 2010 r., kilka miesięcy po dymisji Schetyny, a przed wybuchem afery z CPI. Znalazł pracę w Polskiej Grupie Energetycznej, gdzie kierował spółką PGE Energia Jądrowa. W czasie gdy pełnił tę funkcję, CBA zainteresowało się podpisanymi bez przetargu umowami na "budowę pozytywnych emocji wokół energetyki jądrowej". Koszt umów, za których podpisanie odpowiedzialny był Drożdż, to 11 mln zł. wyborcza.p(*)rski__Niestety__chyba_tak.htmlCiekawe czy ten skorumpowany (i skandaliczny, jak każde indoktrynowanie obywateli za pieniądze publiczne) projekt był także "realizowany" w jakiś sposób na tej witrynie, np. poprzez wpisy opłaconych klakierków.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|