Racjonalista - Strona głównaDo treści
Żyć w racjonalnym świecie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
02-06-2014 14:37Venominus (38 punktów)Żyć w racjonalnym świecie
0 na 4
Mam pytanie do racjonalistów, jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie. Osobiście mam problemy ze znalezieniem czegoś co stymulowałoby w jakiś sposób mój mózg. Filmy, książki działają na emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam. Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości, ptaki ćwierkają żeby przekazać dalej swoje geny etc. Trudno mi znaleźć coś co by mnie ekscytowało, jedyne co mnie pobudza to wysiłek intelektualny, dlatego od października chcę studiować fizykę. Jak sobie radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hamp (3461 punktów)
Mój świat jest piękny, mimo (a raczej dlatego) że wiem o tych wszystkich zaleznościach i je podziwiam. Ptaki nadal śpiewają pięknie a kwiaty mają cudowne barwy - to, że rozumiem przyczyny tych rzeczy tylko dodaje im wspaniałości.
Nie przesadzaj z tym sprowadzaniem postrzegania świata do jego najniższych poziomów, bo za niedługo wpakujesz się w teorie kwantowe i prawdopodobieństwa, a stąd już tylko krok do zwariowania
Jeżeli ekscytuje cię nauka to wykorzystaj to i bądź kolejnym Einsteinem.
04-06-2014 11:20 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Mój świat jest piękny, mimo (a raczej dlatego) że wiem o tych wszystkich zaleznościach i je podziwiam. Ptaki nadal śpiewają pięknie a kwiaty mają cudowne barwy - to, że rozumiem przyczyny tych rzeczy tylko dodaje im wspaniałości.

Co jest wspaniałego np. w świadomości, że jesteś biologiczną maszyną i Twoje reakcje zależą od chemii organizmu, że wystarczy trochę inny poziom hormonów i będziesz się zachowywał inaczej, inaczej też będziesz postrzegał i interpretował zachowanie innych samców, na kobiety też spojrzysz inaczej?
Nawet Twoje poczucie piękna to tylko uwarunkowana gatunkowo złuda.

Równie dobrze marionetka mogłaby uznać za coś wspaniałego świadomość istnienia sznurków.
spectre (67 punktów)
>Co jest wspaniałego np. w świadomości, że jesteś biologiczną maszyną i Twoje reakcje zależą od chemii organizmu, że wystarczy trochę inny poziom hormonów i będziesz się zachowywał inaczej, inaczej też będziesz postrzegał i interpretował zachowanie innych samców, na kobiety też spojrzysz inaczej?
Hormony to nie tylko hormony płciowe. Dodatkowo zachowanie zależy od poziomu glukozy, a pewnie też innych składników. No i wpływ otoczenia, światło, hałas...

>Równie dobrze marionetka mogłaby uznać za coś wspaniałego świadomość istnienia sznurków.
Bardzo dobre porównanie.
Jeśli te sznurki są jej częścią i bez nich nie mogłaby się poruszać to może nie ma na co narzekać?

Jeśli coś sobie uświadomisz to nie możesz przestać wiedzieć. Musisz jakoś się do tego ustosunkować.
Chyba, że wolisz udawać, że tego nie ma.
04-06-2014 16:53 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
>Co jest wspaniałego np. w świadomości, że jesteś biologiczną maszyną i Twoje reakcje zależą od chemii organizmu, że wystarczy trochę inny poziom hormonów i będziesz się zachowywał inaczej, (...)
Właśnie sobie odpowiedziałeś. Reakcje elektro-chemiczne zachodzące w moim mózgu nakazują mi cieszyć się ze świadomości tego faktu.
Siodemeczka (161 punktów)
>Mam pytanie do racjonalistów, jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie. Osobiście mam
>problemy ze znalezieniem czegoś co stymulowałoby w jakiś sposób mój mózg. Filmy, książki działają na
>emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości, ptaki
>ćwierkają żeby przekazać dalej swoje geny etc. Trudno mi znaleźć coś co by mnie ekscytowało, jedyne
>co mnie pobudza to wysiłek intelektualny, dlatego od października chcę studiować fizykę. Jak sobie
>radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?

Jeśli jesteś szczęśliwy w takim stanie rzeczy to nie czytaj dalej.
.
.
.

...ale i tak przeczytasz.

.
.
.

1. Świat nie jest racjonalny. Nie jest CAŁKOWICIE logiczny, ułożony, przewidywalny i możliwy do objęcia rozumem.

2. Szukasz pożywki dla mózgu, jesteś totalnie przez niego zdominowany. Twój świat to świat myśli i jesteś ukierunkowany do wewnątrz. W ten sposób bodźce zewnętrzne są dla Ciebie nie atrakcyjne bo dla mózgu nie ma w nich nic interesującego. Żadnego wyzwania, analizowania, dodatkowej wiedzy czy problemów do rozwiązania.

Pozdrawiam
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jak to świat nie jest logiczny w 100 procentach. Co jest nielogicznego?
02-06-2014 18:14 
 Ocena 2 na 2
Siodemeczka (161 punktów)
>Jak to świat nie jest logiczny w 100 procentach. Co jest nielogicznego?
Prawie wszystko. Pomijając już fizykę itp. to przykład pierwszy z rzędu: ludzie. Pozdrawiam.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Z racjonalnego punktu widzenia da się wyjaśnić nawet irracjonalne zachowania ludzi.
02-06-2014 18:37 
 Ocena 2 na 2
Siodemeczka (161 punktów)
>Z racjonalnego punktu widzenia da się wyjaśnić nawet irracjonalne zachowania ludzi.

Mowa o logice. Powtarzam.
Owszem. Po fakcie, o ile dostaniemy informacje o ich intencjach. W związku z tym, że przeszłość to coś czego już fizycznie nie ma. To nie ma już tej sytuacji i nie mamy jak na nią zadziałać. Także jak widzisz, autor tematu wchodząc w sytuacje w której nie wie co sie bedzie działo może się po ludziach spodziewać wszystkiego. Tak samo z innymi rzeczami w przyrodzie. Świat w naszej ludzkiej percepcji funkcjonuje tylko w chwili obecnej, także Twój argument jest nieprawdziwy. Pozdrawiam.
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
>jedyne co mnie pobudza to wysiłek intelektualny,

Jedyne? Przecież właściwie sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. Nie przejmuj się, bodźców ci nie zabraknie, wystarczy na całe życie - im więcej będziesz wiedział, tym bardziej zwiększy się twój obszar niewiedzy.
_
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ja osobiście najwięcej radości czerpię z rozwoju samodyscypliny. Odkrywam jak wiele można zmienić w swoim życiu jeśli się chce naprawdę.

Natomiast mam trzy główne pasje, które mnie pochłaniają:
a) spacery po lesie i brzegu morza (często biegi 5 kilometrowe),
b) wyjazdy do innych miast np. na 2 dni (na taki wyjazd potrzeba ok 350 zł i jest naprawdę świetna zabawa, za tydzień jadę do Wrocławia),
c) czytanie (czytam rzeczy bardzo ambitne, Platona, Schopenhauera, Elzenberga, Kunderę, obszerne monografie, etc).

Poza tym mam pamiętnik - ale nie taki jak typowe zapiski. Jest to robienie sekundowego filmiku kamerą każdego dnia. Potem się te filmiki składa w większe bloki i wychodzi coś takiego:
diogenes (42753 punktów)
>jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie.

Nie chodzi tylko o radzenie sobie. Ważniejsze jest nieradzenie sobie. Racjonalność to również świadomość ograniczeń. I to na wielu płaszczyznach. Jeśli astronomowie stwierdzą, że w stronę Ziemi podąża jakieś ciało niebieski, które zniszczy nas i naszą cywilizację, to najprawdopodobniej nic nam racjonalizm nie pomoże. Takie same ograniczenia występuja w innych dzidzinach, też tej psychologicznej czy społecznej: rozumiemy mechanizmy np. religijnego ogłupiania ludzi, ale niewiele jesteśmy w stanie zrobić, by im zapobiec.

>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości,....

Nawet gdyby tak było, to dlaczego odmówić piękna falom, działaniu genów, spinowi cząstki czy jej rozpadowi? Ale mam wrażenie, że mylisz poziomy racjonalności: czym innym jest racjonalność poziomu potocznego spostrzeżenia, a czym innym różne (np. naukowe) jego interpretacje. Piękno tęczy, kwiatu czy oka muchy może być inspiracją do jego zgłębiania, co wiąże się nie tyle z jego zniesieniem, co przejściem w inny wymiar, np. fraktalny.

>Jak sobie radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?

Różnie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
bohandas (842 punktów)
>Nie chodzi tylko o radzenie sobie. Ważniejsze jest nieradzenie sobie. Racjonalność to również świadomość ograniczeń. I to na wielu płaszczyznach. Jeśli astronomowie stwierdzą, że w stronę Ziemi podąża jakieś ciało niebieski, które zniszczy nas i naszą cywilizację, to najprawdopodobniej nic nam racjonalizm nie pomoże. Takie same ograniczenia występuja w innych dzidzinach, też tej psychologicznej czy społecznej: rozumiemy mechanizmy np. religijnego ogłupiania ludzi, ale niewiele jesteśmy w stanie zrobić, by im zapobiec.

Dlaczego tylko religinego?
Religijne ogłupianie to tylko szczególny przypadek ogłupiania.
Reszta to (1) kultura masowa - te wszystkie szpile, głupie programy, piosenki o tekstach tak debilnych, że tęskni się do czasów, gdy nie znało się angielskiego, (2) biznes i sprzedaż towarów - reklamowe pyerdy, (3) polityczny teatrzyk.
Ogłupianie to narzędzie i służy podtrzymywaniu wpływów, zdobywaniu i utrzymywaniu władzy i tworzeniu poytu na własne towary.

Wszystko zgodnie z zasadą, że im głupszy lud tym łatwiej nim manipulować i zarządzać oraz na nim zarabiać.
Jacholek (5699 punktów)
>co mnie pobudza to wysiłek intelektualny, dlatego od października chcę studiować fizykę. Jak sobie
>radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?
Jako fizyk raczej bliżej końca niż początku kariery mogę zapewnić iż uprawianie tej dyscypliny wysoce racjonalistycznej nie pozbawia bynajmniej wrażliwości na piękno i harmonię świata, nawet jeśli przyjąć jego redukowalność do praw podstawowych. Jest coś takiego jak nieredukowalna złożoność tłumaczona w teorii złożoności (complexity theory) co pozostawia dostatecznie dużo miejsca na zjawiska "duchowe". Polecam w tym temacie książkę omawianą na lubimyczyt(*)adzenie-do-duchowosci-bez-boga
spectre (67 punktów)
>kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości,
Możliwe, że cała materia to tylko fale.
Czy to nie ekscytujące, że z paru rodzajów fal powstaje taki złożony świat?
03-06-2014 16:51 
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)
>Czy to nie ekscytujące, że z paru rodzajów fal powstaje taki złożony świat?
>
Jak z prostych reguł operujących na niewielkim zbiorze elementów można otrzymać
ciekawą i bogatą ewolucję ilustruje np ten automat komórkowy - Game of Life
www.youtube.com/watch?v=OEbCsKJKXaE
bohandas (842 punktów)
>Możliwe, że cała materia to tylko fale.
>Czy to nie ekscytujące, że z paru rodzajów fal powstaje taki złożony świat?

Owszem ekscytujące, ale możliwe też, że jest tylko kwestia punku widzenia (obserwatora).
spectre (67 punktów)
>Owszem ekscytujące, ale możliwe też, że jest tylko kwestia punku widzenia (obserwatora).
A to jest jakiś problem?
Nawet jeśli to istnieje w mojej głowie, to sam fakt istnienia takiej głowy jest ciekawy.
Choć przyznam, że poznanie obiektywnej rzeczywistości też mogłoby być ekscytujące.
Heremis (587 punktów)
Ktoś powiedział, że inteligentni ludzie nie nudzą się. Jest wiele możliwości, życie to świetna okazja i szansa. Trzeba tylko umieć to dostrzec. Rozumiem, że są też gorsze dni, sam miewam gorsze czasy. Jednak to normalne, takie jest życie:
"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake
Szukanie stanu w którym zawsze będzie idealnie to utopia, na tym świecie nie ma takiej możliwości. Można jednak zmienić sposób patrzenia na świat. Cieszyć się nawet drobnymi sprawami.
Mam trochę zajęć: medytacja, książki stosowne do zainteresowań ( w moim przypadku Ken Wilber, Osho, Anthony de Mello oraz różne książki religioznawcze, historia starożytna). Gry na PC, dobry sposób na wyluzowanie się i odreagowanie. Poza tym aktywność fizyczna: ćwiczenia w domu na wszystkie partie mięśni, bieganie, rower (tutaj poprawa nastroju jest sprawą oczywistą). Poza tym długie spacery, kontemplacja przyrody, chyba jedna z piękniejszych rzeczy w moim życiu. Ponadto własne hobby, moim jest robienie figurek z plasteliny oraz modeliny. Ostatnio nawet dostałem zamówienie na jedną. Poza tym muzyka, prawdziwe cudo, w moim przypadku głównie metal i rock. Jest dużo możliwości, trzeba zastanowić się i szukać, poznać swoje potrzeby.

"Com napisał, napisałem" J 19, 22
Meretseger (61860 punktów)
>Mam pytanie do racjonalistów, jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie.
Dziękuję, bardzo dobrze, miło, że pytasz.
>Filmy, książki działają na emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
Co do horrorów, nic dziwnego, że nie odczuwasz strachu, jeśli jesteś dorosły. Powszechnie wiadomo, że to tylko fikcja literacka. Cała reszta (filmy, książki) też. Coś się może podobać lub nie, ale nie warto przeżywać silnych emocji w związku z perypetiami postaci literackich.
>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości
Skoro istnieją fale o różnej długości, a oko je odbiera jako kolory, to w czym problem? Widzisz kolory.
>ptaki ćwierkają żeby przekazać dalej swoje geny etc. Trudno mi znaleźć coś co by mnie ekscytowało
Nie ma nic złego w ćwierkaniu ptaków, tak ogólnie, chociaż... Powiem Ci, że ten sam śpiew tego samego ptaka może budzić zgoła skrajne emocje. Wyobraź sobie, że leżysz sobie w ogrodzie w ciepłe, wiosenne popołudnie, a na drzewie siedzi kos i gwiżdże. Fajnie, prawda? A teraz druga scenka - ten sam kos gwiżdże Ci za oknem o 4 rano. Można się zagotować...
>jedyne co mnie pobudza to wysiłek intelektualny, dlatego od października chcę studiować fizykę
Bardzo dobrze, studiuj.
>Jak sobie radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?
Świetnie, może dlatego, że widzę kolory i lubię ćwierkanie ptaków. Byle nie o świcie.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

>>Filmy, książki działają na emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
>Co do horrorów, nic dziwnego, że nie odczuwasz strachu, jeśli jesteś dorosły. Powszechnie wiadomo, że to tylko fikcja literacka. Cała reszta (filmy, książki) też. Coś się może podobać lub nie, ale nie warto przeżywać silnych emocji w związku z perypetiami postaci literackich.

A ja tam lubię się bać. Lubię jak mnie się straszy i bez przesady "obgryzam paznokcie" z napięcia. Co to za horror, który Cię nie straszy? Aż strach po takim przerażającym filmie zejść np. do piwnicy. No chyba nie chcesz powiedzieć Meretseger, że tego nie odczuwasz?
05-06-2014 08:06 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Aż strach po takim przerażającym filmie zejść np. do piwnicy. No chyba nie chcesz powiedzieć Meretseger, że tego nie odczuwasz?
No... nie. Tego akurat nie odczuwam. To nie znaczy, że w ogóle nie odczuwam strachu, ale akurat nie przed zejściem do ciemnej piwnicy po obejrzeniu horroru Zresztą horrory zazwyczaj oglądam wieczorem, przed snem, a w jakim celu miałabym latać w nocy do piwnicy, skoro nie mam tam żadnego interesu? W dodatku cztery kondygnacje w dół, a potem, co gorsza, w górę?
Większość horrorów mnie śmieszy. Nieśmieszne są tylko te naprawdę dobre (np. "The Haunting" z 1963 - dla mnie mistrzostwo świata).
05-06-2014 21:55 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

>No... nie. Tego akurat nie odczuwam. To nie znaczy, że w ogóle nie odczuwam strachu, ale akurat nie przed zejściem do ciemnej piwnicy po obejrzeniu horroru Zresztą horrory zazwyczaj oglądam wieczorem, przed snem, a w jakim celu miałabym latać w nocy do piwnicy, skoro nie mam tam żadnego interesu? W dodatku cztery kondygnacje w dół, a potem, co gorsza, w górę?
>Większość horrorów mnie śmieszy. Nieśmieszne są tylko te naprawdę dobre (np. "The Haunting" z 1963 - dla mnie mistrzostwo świata).

Klasyka... mniam, mniam... tak jak Psychoza. Może także Egzorcysta, Dziecko Rosemary. Dużo jest dobrych horrorów. Człowiek lubi być straszony, a ja się temu poddaję bez reszty. Prawdą jest, że o dobry horror coraz trudniej. Ciekawym cyklem był japoński Ring. Japończycy potrafią straszyć. Z drugiej strony nie lubię wyprowadzać się ze stanu strachu - że to tylko film. Staram się filmowi poddać - niech straszy jak umie najlepiej. Do tego jednak potrzeba budowania atmosfery - dlatego nie oglądam filmów w telewizji, bo to profanacja kina, a horroru z kilkunastominutowymi przerwami na reklamy po prostu nie da się oglądać. Może z tej przyczyny właśnie zaczyna odżywać czytelnictwo i dobra książka?
Co do śmieszności horrorów: rzeczywiście wiele z nich śmieszy, bo nieudolnie straszą, ale i są takie, które śmieszyć chcą - np. Nieustraszeni pogromcy wampirów czy też Armia Ciemności - to moje ulubione.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jak sobie radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?

Lubię wyzwania i pozwalam sobie na nie.
Kiedyś pojechałem do małego, acz malowniczego Suzhou (ok 80 km pod Szanghajem).
Usłużne uczennice na dworcu, które jeszcze znały angielski wsadziły mnie do autobusu i było ok, ale zgapiłem się i wysiadłem dużo poza centrum, którego jeszcze miałem mapę. Błądziłem przez 2 h w siąpiącym deszczu wśród Chińczyków, którzy nie znali angielskiego. Dużo później, kiedy znalazłem drogą i zobaczyłem co zamierzałem, wsiadłem do rikszy, a Chińćzyk zawiózł mnie nie tam gdzie trzeba.

Nie chodzi do końca o to, żeby organizować sobie życie z naciskiem na takie doznania. Chodzi o to, żeby odkryć sobie ciekawość świata, sięgać dalej i ryzykować upadek własnych dotychczasowych poglądów / wartosci, aby m.in. zamienić je na lepsze / bardziej życiowe.

W gnuśności i braku podejmowania ryzyka nie znajdziesz stymulacji.

Może na początku znajdź kogoś, z kimś lubisz rozmawiać, ale troszki Cię denerwuje. Ja np. lubię dociekać co we mnie jest takiego, że mnie dana wypowiedź lub człowiek wyprowadza z równowagi
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Draska (285 punktów)
>Mam pytanie do racjonalistów, jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie. Osobiście mam
>problemy ze znalezieniem czegoś co stymulowałoby w jakiś sposób mój mózg. Filmy, książki działają na
>emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości, ptaki
>ćwierkają żeby przekazać dalej swoje geny etc. Trudno mi znaleźć coś co by mnie ekscytowało, jedyne
>co mnie pobudza to wysiłek intelektualny, dlatego od października chcę studiować fizykę. Jak sobie
>radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?

To nie jest problem wiary czy jego braku, po prostu chciałbyś wykorzystać do czegoś swój umysł, i nie ma za bardzo do czego, bo reszta jest gdzieś przy 11 wieku.
Jak sobie radzimy w 100% irracjonalnym świecie należy zadać pytanie.
Ja osobiście mam wielu kolegów po 50, 60. 70, nigdy nie rozmawiam z nimi na temat ateizmu czy wiary. Nie ma sensu. Oni wierzą, nic tego nie zmieni. Nie ma jak wytłumaczyć zła kościoła. Zresztą często coś co my uważamy za zło oni uważają za dobro.
W ośrodku naukowym 99% ludzi jakich znam nie tyle deklatuje się katolikami ile postępuje tak (ślub kościelny, chrzest) niby mądrzy ludzie ale to w czym wyrośli jednak wpływa na nich.
paganus (731 punktów)
> ... jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości, >ptaki
>ćwierkają żeby przekazać dalej swoje geny etc. Trudno mi znaleźć coś co by mnie >ekscytowało,...

To nie jest racjonalne życie, tylko funkcjonowanie androida.


Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Mam pytanie do racjonalistów, jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie. Osobiście mam
>problemy ze znalezieniem czegoś co stymulowałoby w jakiś sposób mój mózg. Filmy, książki działają na
>emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości

Racjonalizm nie oznacza obojętności i braku empatii.
Racjonalista to nie robot albo jakiś Vulcan.
Jakaś horrendalna pomyłka pojęciowa.
Racjonalista potrafi cieszyć się życiem, wąchać kwiaty, podziwiać zachody słońca, obrazy Monet i sonaty Bacha. Zakochuje się, cierpi, lubi, nie lubi, czasem nienawidzi.
I dalej jest racjonalistą,.

To co opisujesz to są jakieś głębokie problemy psychiczne i emocjonalne wymagające fachowej pomocy a nie racjonalizm.

ps. Nie, fizyka to nie jest kierunek dla Ciebie, uprawianie tej nauki na poziomie wymaga wyobraźni i pasji. Już raczej pasuje Ci archiwistyka.

"We live in times of smart phones and stupid people"
bohandas (842 punktów)
>Racjonalizm nie oznacza obojętności i braku empatii.
>Racjonalista to nie robot albo jakiś Vulcan.
>Jakaś horrendalna pomyłka pojęciowa.
>Racjonalista potrafi cieszyć się życiem, wąchać kwiaty, podziwiać zachody słońca, obrazy Monet i sonaty Bacha. Zakochuje się, cierpi, lubi, nie lubi, czasem nienawidzi.
>I dalej jest racjonalistą,.

Pod warunkiem, że poddawanie się emocjom uznasz za racjonalne.
Emocje nie służą racjonalnemu oglądowi i ocenie rzeczywistości, nie służą też racjonalnym zachowaniom.

>ps. Nie, fizyka to nie jest kierunek dla Ciebie, uprawianie tej nauki na poziomie wymaga wyobraźni i pasji. Już raczej pasuje Ci archiwistyka.

Uprawianie fizyki teoretycznej wymaga głównie znajomości matematyki.
Dobrze też mieć jakąś motywację, ale to zawsze dobrze mieć.
Siodemeczka (161 punktów)

>Pod warunkiem, że poddawanie się emocjom uznasz za racjonalne.
>Emocje nie służą racjonalnemu oglądowi i ocenie rzeczywistości, nie służą też racjonalnym zachowaniom.

Pod warunkiem, że odcięcie się od emocji uznasz za racjonalne.
Emocje służą poznaniu świata i ocenie rzeczywistośći, w o wiele racjonalniejszy sposób niż opisywanie każdej najmniejszej rzeczy i analizowaniu jak ona funkcjonuje po to by tylko gromadzić niepraktyczną wiedzę. Bo co jest bardziej racjonalne niż szukanie pozytywnych doznań i szczęscia? Odcinając się i negując swoją emocjonalność odcinasz się od prawdziwego smutku, autentycznej złości, agresji, ale też za jednym zamachem tracisz ekspresję, euforię, namiętność, lekkość ducha itp. Racjonalnym nie jest bycie przekonanym w 100% iż to co wiemy jest faktycznie prawdziwe (w raz z postępem nauki co raz więcej rzeczy jest względnych lub obalanych) oraz niezmienne.
bohandas (842 punktów)
>Emocje służą poznaniu świata i ocenie rzeczywistośći, w o wiele racjonalniejszy sposób niż opisywanie każdej najmniejszej rzeczy i analizowaniu jak ona funkcjonuje po to by tylko gromadzić niepraktyczną wiedzę. Bo co jest bardziej racjonalne niż szukanie pozytywnych doznań i szczęscia?

O ile dobrze rozumiem Twoją wypowiedź uważasz, że racjonalne jest poznawanie rzeczywistości poprzez emocje, a za najbardziej racjonale uznajesz szukanie pozytywnych doznań i szczęścia.
Może to trochę spłaszczam, ale różnie dobrze mógłbyś napisać, że najbardziej racjonalne w życie jest robić sobie dobrze.

To całkiem oryginalne pojmowanie racjonalizmu.

>Odcinając się i negując swoją emocjonalność odcinasz się od prawdziwego smutku, autentycznej złości, agresji, ale też za jednym zamachem tracisz ekspresję, euforię, namiętność, lekkość ducha itp.

Po co intelektowi, autentyczna złość, smutek, euforia i namiętność?
04-06-2014 20:05 
 Ocena 2 na 2
Siodemeczka (161 punktów)

>O ile dobrze rozumiem Twoją wypowiedź uważasz, że racjonalne jest poznawanie rzeczywistości poprzez emocje, a za najbardziej racjonale uznajesz szukanie pozytywnych doznań i szczęścia.

Dobrze zrozumiałeś.

>Może to trochę spłaszczam, ale różnie dobrze mógłbyś napisać, że najbardziej racjonalne w życie jest robić sobie dobrze.

Szybko by mi się znudziło.

>To całkiem oryginalne pojmowanie racjonalizmu.

Cieszę się, iż mogę wprowadzić nowe świeże spojrzenie na ten temat.

>Po co intelektowi, autentyczna złość, smutek, euforia i namiętność?
Nie wiem kto to jest intelekt . A tak serio to emocje oprócz cennych wskazówek co masz robić, służą też komunikacji (ekspresja). Ułatwia to relacje międzyludzkie, co pozwala łatwiej osiągać cele.

Autentyczna złość - gdy ktoś Cię porządnie wkurzy to dajesz upust emocjom. Jak się boisz, że ta osoba może Cię pobić, to dajesz upust w inny sposób. Siłownia, rozwalenie czegoś, wykrzyczenie się itp. Możesz oczywiście się powstrzymac i udawać, że tego nie czujesz, zdusić w sobie. Jednak różnica jest taka, że dając upust emocji ona mija za chwilę, trzymając tę złość w sobie będzie ona w Tobie dłużej a nawet będzie narastać. Zaczniesz ją racjonalizować, oceniać czy analizować To tylko dolejesz benzyny do ognia i będziesz to przeżywać intensywniej. Z czasem będziesz omijać takie sytuacje bo się będziesz bał iż znów coś się w Tobie zagotuje i postąpisz niezgodnie ze swoją naturą.

Smutek - jako emocja nie przewklekły stan. To informacja, że coś się skończyło/ nie potoczyło po naszej myśli. Oznacza, że warto by było się z kimś skontaktować by poczuć się lepiej, coś zrobić innego itp. Również gdy nie bedziemy tego tłumić minie szybciej. Dzięki smutkowi łatwiej docenić stany zadowolenie czy ekscytacji.

Euforia i namiętność nie będę reklamował nawet.

Emocje i tak się pojawiają i tak. Czy Ci się podoba czy nie. Walka z nimi kończy się często alienacją, stresem, depresją... A to nie jest racjonalne

Pozdrawiam
09-06-2014 09:39 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Cieszę się, iż mogę wprowadzić nowe świeże spojrzenie na ten temat.

A nie ma z czego, bo to racjonalny zez.
Choć patrząc na niektórych bywalców tego forum, dla których racjonalizm jest tylko synonimem ateizmu, to może się nawet z takim pojmowaniem racjonalizmu zgodzą.

>A tak serio to emocje oprócz cennych wskazówek co masz robić, służą też komunikacji (ekspresja).

Wolę żeby "szkiełko i oko" mówiły mi co mam robić, a nie emocje.

>Autentyczna złość - gdy ktoś Cię porządnie wkurzy to dajesz upust emocjom. Jak się boisz, że ta osoba może Cię pobić, to dajesz upust w inny sposób. Siłownia, rozwalenie czegoś, wykrzyczenie się itp. Możesz oczywiście się powstrzymac i udawać, że tego nie czujesz, zdusić w sobie. Jednak różnica jest taka, że dając upust emocji ona mija za chwilę, trzymając tę złość w sobie będzie ona w Tobie dłużej a nawet będzie narastać. Zaczniesz ją racjonalizować, oceniać czy analizować To tylko dolejesz benzyny do ognia i będziesz to przeżywać intensywniej. Z czasem będziesz omijać takie sytuacje bo się będziesz bał iż znów coś się w Tobie zagotuje i postąpisz niezgodnie ze swoją naturą.

Bez obrazy, ale to jest jakaś tania psychologia rodem z poradnika dla gospodyń domowych (tych mniej rozgarniętych).
Mufassa (419 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
>Mam pytanie do racjonalistów, jak radzicie sobie w swoim racjonalnym świecie. Osobiście mam
>problemy ze znalezieniem czegoś co stymulowałoby w jakiś sposób mój mózg. Filmy, książki działają na
>emocje np. horrory wywołują poczucie zaszczucia, strachu etc. jednak ja takich rzeczy nie odczuwam.
>Nie widzę też żadnego piękna - kolory nie istnieją, bo są to tylko fale o różnej długości, ptaki
>ćwierkają żeby przekazać dalej swoje geny etc. Trudno mi znaleźć coś co by mnie ekscytowało, jedyne
>co mnie pobudza to wysiłek intelektualny, dlatego od października chcę studiować fizykę. Jak sobie
>radzicie w takim w 100% racjonalnym świecie?


Może nie uwierzysz mi ale ty masz Depresję,to co piszesz to nic innego jak jej objawy,przynajmniej tak twierdzi moja żona (Psycholog Kliniczny ,terapeuta).
Może spróbuj porozmawiać z jakimś Psychiatrą.
sztejkat (4743 punktów)
Studiujemy fizykę?


Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365