Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dysk SSD vs. HDD - moje doświadczenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
06-06-2014 19:31kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dysk SSD vs. HDD - moje doświadczenia
Ocena 1 na 1
Zachęcony artykułami i opiniami w Internecie na temat dysków SSD oraz zniechęcony czasem, po którym uruchamiał się mój komputer z systemem zainstalowanym na zwykłym HDD postanowiłem przenieść system na dysk SSD.

Kupiłem zatem dysk SSD z "toolkit-em" tzn. oprócz samego dysku w zestawie była szufladka z wkrętami i śrubokrętem do montażu, kabelek USB z metalowo-plastikową "kaburą" do podłączania dysku do komputera, CD ze sterownikiem i aplikacją do transferu systemu z HDD na SSD.

Zamontowałem dysk w komputerze i po ponownym jego uruchomieniu nastąpił pierwszy "zonk". Aplikacja, która miała przenieść system po prostu nie zrobiła tego. Byłem zmuszony do zainstalowania i wykorzystania innej aplikacji, która dała sobie radę z taką operacją.

Po przeniesieniu systemu na SSD i restarcie komputera (z koniecznym grzebaniem w BIOS-ie) zostałem mile zaskoczony - kolejne ekrany BIOS-u uruchomiły się tak szybko, że nawet nie miałem czasu na ewentualne wywołanie menu BIOS-u. Nie mam bladego pojęcia z jakiego powodu BIOS tak szybko się ładuje tylko z powodu obecności dysku SSD - ktoś wie?

Drugi "zonk" - okazało się, że przeniesienie systemu wraz z aplikacjami z dysku HDD na dysk SSD spowodowało co prawda przyspieszenie uruchamiania systemu o ok. 30% (super!), tym niemniej uruchamianie aplikacji użytkowych czy gier nie wykazuje zauważalnego przyspieszenia. Przypuszczam zatem, że za szybkość uruchamiania aplikacji odpowiada wyłącznie system, a nie nośnik.

Przy okazji dobra rada - pod żadnym pozorem nie korzystajcie z programów, które rzekomo są w stanie zaktualizować sterowniki. "Dzięki" takim programom musiałem ostatnio reinstalować system i wszystkie aplikacje, bo nie pomogło nawet przywracanie systemu.

A jakie wy macie wrażenia z korzystania z dysku SSD?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

06-06-2014 22:19Nie na temat
 Ocena-2 na 4
A. Bielecki (-8 punktów)
(zablokowany)
I po co ci to było? Mogłeś te pieniądze przeznaczyć na walkę a AIDS.
Marszalik (733 punktów)
Ja może i jestem zadowolony ze zmiany na dysk SSD w moim laptopie, natomiast zabawy przy ustawianiu systemu miałem na tydzień. Niestety, technologia nadal jest stosunkowo młoda.

Nie mniej, różnica w ładowaniu aplikacji powinna być widoczna gołym okiem. Może aplikacje, które nie ładują się szybciej, masz zainstalowane na drugim dysku - w takim przypadku niestety nie będzie różnicy. Z tym ładowaniem biosa to też dziwna sprawa.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Po przeniesieniu systemu na SSD i restarcie komputera (z koniecznym grzebaniem w BIOS-ie) zostałem
>mile zaskoczony - kolejne ekrany BIOS-u uruchomiły się tak szybko, że nawet nie miałem czasu na
>ewentualne wywołanie menu BIOS-u. Nie mam bladego pojęcia z jakiego powodu BIOS tak szybko się
>ładuje tylko z powodu obecności dysku SSD - ktoś wie?

Na pewno nie z tego powodu, bo BIOS włącza się przez uruchamianiem systemu z dysku. Strzelam, że "grzebiąc w BIOS-ie" powyłączałeś niektóre opcje z gatunku self-diagnose, albo uprościłeś kolejność bootowania, usuwając np. napęd optyczny czy USB.

>Drugi "zonk" - okazało się, że przeniesienie systemu wraz z aplikacjami z dysku HDD na dysk SSD
>spowodowało co prawda przyspieszenie uruchamiania systemu o ok. 30% (super!), tym niemniej
>uruchamianie aplikacji użytkowych czy gier nie wykazuje zauważalnego przyspieszenia.

30% brzmi bardzo słabo. Typowe zyski wydajnościowe między HDD a SSD liczy się w setkach procentów. Sprawdź jakimś benchmarkiem, czy rzeczywiste osiągi dysku są chociaż w okolicach nominalnych. Jeśli nie, to być może gdzieś jest problem.

>Przypuszczam zatem, że za szybkość uruchamiania aplikacji odpowiada wyłącznie system, a nie nośnik.

To zdanie nie ma sensu.

>Przy okazji dobra rada - pod żadnym pozorem nie korzystajcie z programów, które rzekomo są w stanie
>zaktualizować sterowniki. "Dzięki" takim programom musiałem ostatnio reinstalować system i wszystkie
>aplikacje, bo nie pomogło nawet przywracanie systemu.

Zakładając, że mówisz o systemie Windows, od aktualizacji sterowników jest tam Windows Update, więc nie widzę sensu używania żadnych dodatkowych programów.

>A jakie wy macie wrażenia z korzystania z dysku SSD?

Jak najlepsze. Nie wyobrażam sobie pracy na niczym innym.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Na pewno nie z tego powodu, bo BIOS włącza się przez uruchamianiem systemu z dysku. Strzelam, że "grzebiąc w BIOS-ie" powyłączałeś niektóre opcje z gatunku self-diagnose, albo uprościłeś kolejność bootowania, usuwając np. napęd optyczny czy USB.

Na pewno nie.

BIOS jest zapisany na płycie głównej.

Nie potrzebujemy dysku żadnego, żeby wejść do BIOSA. Kulka słusznie zauważył, że BIOS mu skanuje wszystkie urządzenia przy włączeniu i czas reakcji tych urządzeń ma znaczenie.

Cytat:
The power-on self-test tests, identifies, and initializes system devices such as the CPU, RAM, interrupt and DMA controllers and other parts of the chipset, video display card, keyboard, hard disk drive, optical disc drive and other basic hardware. The BIOS then locates boot loader software held on a storage device designated as a 'boot device', such as a hard disk, a floppy disk, CD, or DVD, and loads and executes that software, giving it control of the PC.[8] This process is known as booting, or booting up, which is short for "bootstrapping".

WIKIPEDIA

>30% brzmi bardzo słabo. Typowe zyski wydajnościowe między HDD a SSD liczy się w setkach procentów. Sprawdź jakimś benchmarkiem, czy rzeczywiste osiągi dysku są chociaż w okolicach nominalnych. Jeśli nie, to być może gdzieś jest problem.

No i znowu gafa! Właśnie takie przyspieszenie, co prawda oszacowane na oko, jest przewidywane przy uruchamianiu systemu. Trzeba pamiętać o tym, że wiele usług systemu Windows (czy też np. linuksowych) ładuje się niezależnie od prędkości odczytu z dysku, np. ustanowienie połączenia internetowego zależy od zachowania karty sieciowej i często też odpowiedzi urządzenia zewnętrznego, z którym się łączymy.

Uruchomienie systemu to nie tylko wgranie danych z dysku do pamięci. Windows jeszcze czasami przeprowadza w tle różne działania diagnostyczne w celu sprawdzenia swojej integralności, które nie polegają na prostym przekopiowaniu danych z dysku do pamięci.

Poza tym najgorszej klasy dysk HDD teraz w laptopie będzie miał sekwencyjny odczyt ~50-60 MB/s (porządny nawet 100 MB/s), a przeciętnej klasy dysk SSD sekwencyjny odczyt 550 MB /s. Rzadko jednak (szczególnie przy ładowaniu systemu) wczytujemy dane SEKWENCYJNIE. Tutaj dysk SSD ma sporą przewagę, ponieważ technologia półprzewodnikowa zapewnia nam STAŁY dostęp do każdej komórki co znacznie przyspiesza proces ładowania systemu, ale nie jest to aż 5-10 razy szybciej jak przy odczycie sekwencyjnym.

Wszystko będzie się dziać płynnie. Nie odczujemy skakania jak w przypadku HDD, kiedy chcemy otworzyć plik albo przeskoczyć film i musimy poczekać aż fizycznie głowica dotrze do niezcachowanej, zupełnie niespodziewanej komórki gdzieś tam na talerzy, zawsze płynnie uzyskamy dostęp do dowolnej komórki w tym samym czasie, ale... nie będzie to aż tak bardzo szybciej jak przy odczycie sekwencyjnym.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Przyspieszenie ładowania BIOS-u było dla mnie dużym zaskoczeniem, bo choć wymieniłem dysk systemowy HDD na SSD, to w komputerze nadal mam zainstalowany inny HDD, na którym przechowuję różne dane.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Strzelam, że "grzebiąc w BIOS-ie" powyłączałeś niektóre opcje z gatunku self-diagnose, albo uprościłeś kolejność bootowania, usuwając np. napęd optyczny czy USB.
Strzał kulą w płot. Chodzi o zmianę w BIOS-ie ustawień IDE na AHCI.

>30% brzmi bardzo słabo. Typowe zyski wydajnościowe między HDD a SSD liczy się w setkach procentów.
Doprawdy? Czyli jeśli system uruchamiał się z HDD w ciągu np. 90 s, to z SSD będzie się uruchamiał w 0,3 s?

>>Przypuszczam zatem, że za szybkość uruchamiania aplikacji odpowiada wyłącznie system, a nie nośnik.
>To zdanie nie ma sensu.
Piszę o wnioskach z mojego doświadczenia, zatem w 100% sensownie.

>Zakładając, że mówisz o systemie Windows, od aktualizacji sterowników jest tam Windows Update, więc nie widzę sensu używania żadnych dodatkowych programów.
Windows Update potrafi aktualizować wyłącznie sterowniki Windows. Producenci podzespołów komputerowych publikują własne sterowniki.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Doprawdy? Czyli jeśli system uruchamiał się z HDD w ciągu np. 90 s, to z SSD będzie się uruchamiał w 0,3 s?

To byłaby poprawa nie o kilkaset, a o 30000%.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Nie mam bladego pojęcia z jakiego powodu BIOS tak szybko się
>ładuje tylko z powodu obecności dysku SSD - ktoś wie?

W wielkim uproszczeniu BIOS przy każdym uruchomieniu skanuje wszystkie urządzenia SATA itp. Jakbyś podłączył uszkodzony dysk HDD to BIOS ładowałby się zauważalnie wolno, nawet kilka sekund.

Po prostu BIOS musi sobie przy każdorazowym starcie sprawdzić co gdzie jest podłączone. To oczywiście wymaga komunikacji z podłączonymi urządzeniami, więc ich czas reakcji ma wpływ na czas załadowania samego BIOSu.

>A jakie wy macie wrażenia z korzystania z dysku SSD?

Podobnie.

Klonowałem dysk z Windowsem na SSD. Zajęło mi to cały dzień, ale robiłem to ręcznie z linuksa z konsoli. Kopiowałem system Windows 7. Cały myk polegał na tym, że Windows ma ukrytą partycję, na której ma swojego bootloadera, którego też trzeba było bajt w bajt skopiować. Później musiałem przenieść partycję NTFS z samym systemem bajt w bajt, ale dodatkowo pozwolić windowsowi przeskanować całą partycję w celu naprawy przy starcie systemu.

No i później wystarczyło ustawić odpowiednio flagę rozruchową na tej ukrytej partycji.

W tej chwili zrobiłbym to w pół godziny, ale pamiętam, że w zasadzie robiłem to dla zaspokojenia własnego ego, bo obiecałem dziewczynie, że jej po prostu sklonuję dysk, włożę i będzie działać tylko, że SSD, zamiast HDD.

Udało się, ale nakląłem się przy tym i nie polecam.

Miałem też kilka podejść przy klonowaniu na dyski SSD linuksów i też zawsze coś poszło nie tak, że zajmowało mi to ładnych kilka godzin.

Zasadniczo teraz trzymam wszystkie rzeczy w chmurze i jak potrzebuję jestem w stanie szybko system postawić od nowa, zainstalować co trzeba i pościągać wszystkie dane. Tym bardziej, że nie mam pojęcia jak się to klonowanie dysków ma do UEFI i Secure Bootów bo to dla mnie wciąż dziewicze obszary informatyki (znam teorie, ale głównie ostatnio korzystam z pecetów, więc utknąłem na BIOSach).

Odnośnie samych dysków SSD to jestem zadowolony bardzo. Bardzo przyzwyczajają. Praca na HDD staje się nie do zniesienia. Chociaż teraz w jednym komputerze mam hybrydę 16 GB/1 TB i też jest całkiem okej, ale nie zająłem jeszcze 17 GB na tym dysku i prędko się to nie zmieni

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-06-2014 08:59 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Cały myk polegał na tym, że Windows ma ukrytą partycję, na której ma swojego bootloadera, którego też trzeba było bajt w bajt skopiować.

To też powód, dla którego Windowsy od 7 wzwyż bardzo nie lubią, jak obok nich linuksy próbują robić swój bootloader. Zazwyczaj kończy się pisaniem po tej ukrytej partycji, wielkim żalem i konieczności pełnego formatowania dysku i utraty na nim wszystkich danych.

Co do samego SSD, jest to niebotyczne poprawienie prędkości działania systemu operacyjnego. Jednak warto pamiętać, że te dyski są znacznie mniej trwałe od HDD (licząc w cyklach zapisu-odczytu).
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>To też powód, dla którego Windowsy od 7 wzwyż bardzo nie lubią, jak obok nich linuksy próbują robić swój bootloader. Zazwyczaj kończy się pisaniem po tej ukrytej partycji, wielkim żalem i konieczności pełnego formatowania dysku i utraty na nim wszystkich danych.

Warto wspomnieć, że ten mechanizm zmienił się w Windowsie 8, gdzie na osobnej partycji część systemu jest zapisywana jak w przypadku hibernacji, dzięki czemu można skorzystać z dobrodziejstw sekwencyjnego odczytu na dowolnym dysku i w ten sposób dużo szybciej załadować system. Taka pół-hibernacja.

>Co do samego SSD, jest to niebotyczne poprawienie prędkości działania systemu operacyjnego. Jednak warto pamiętać, że te dyski są znacznie mniej trwałe od HDD (licząc w cyklach zapisu-odczytu).

Dlatego warto się upewnić, że mamy włączony TRIM. Chociaż nowe kontrolery są dużo bardziej trwałe, niż to co dominowało rynek trzy lata temu. Teraz taki przeciętny dysk SSD MLC powinien mieć dość dużą żywotność komórek (około 3 tysięcy), tak więc nawet z wyłączonym trimem powinien działać ładnych parę lat.

Świadczyć o tym może też wydłużona gwarancja producentów. Takie dyski można kupić teraz z 3, a nawet 5 letnią gwarancją.

Dalej jednak stosunek ceny do pojemności dla przeciętnego użytkownika komputerów jest odpychający.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
romaro (25211 punktów)
>Dalej jednak stosunek ceny do pojemności dla przeciętnego użytkownika komputerów jest odpychający.
Zgadzam się. Na tyle odpychający, że zastanawiam się czy jest sens zakupu takiego dysku, zwłaszcza, że WIN8 z uśpienia wstaje praktycznie od razu. Ja na laptopie Ósemki praktycznie nigdy nie wyłączam. Jeżeli jeszcze do tego dodamy, że wiele laptopów ma miejsce na zamontowanie tylko jednego dysku...
Dla przykładu pierwszy z brzegu - Samsung 840 EVO SSD 1TB Basic (MZ-7TE1T0BW) - 1729,00 zł
07-06-2014 15:00 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Jak ktoś ma wydać 500 zł na dysk po to, żeby mu się przeglądarka szybciej włączyła raz dziennie, kiedy jego laptop kosztował niecałe 2 tysiące złotych to nie będą to chyba najlepiej zainwestowane pieniądze.

Z drugiej strony jak ktoś np. non stop pracuje lokalnie z bazami danych to przesiadka z HDD na SSD pozwala zaoszczędzić bardzo dużo czasu.

Tak jak z klawiaturami. Przeciętny Kowalski raczej nie będzie czuł potrzeby zakupu klawiatury za pół tysiąca.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
romaro (25211 punktów)
Zwłaszcza gdy taki dysk może zagwarantować firmie większy zysk, wtedy jego koszt nie jest przeszkodą. Prędzej czy później ich ceny spadną i terabajtowe dyski SSD nie będą jakimś rarytasem.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Prędzej czy później ich ceny spadną i terabajtowe dyski SSD nie będą jakimś rarytasem.
W lutym kupiłem SSD 120 GB za 400 zł. Dziś mógłbym kupić SSD 256 GB za podobną kwotę. Chyba żadne podzespoły komputerowe nie tanieją w takim tempie.
bohandas (842 punktów)
>Zgadzam się. Na tyle odpychający, że zastanawiam się czy jest sens zakupu takiego dysku, zwłaszcza, że WIN8 z uśpienia wstaje praktycznie od razu. Ja na laptopie Ósemki praktycznie nigdy nie wyłączam. Jeżeli jeszcze do tego dodamy, że wiele laptopów ma miejsce na zamontowanie tylko jednego dysku...

Jeśli maja kieszeń na na nagrywarkę DVD, to i drugi dysk powinno się dać zamontować.
hamp (3461 punktów)
>Windowsy od 7 wzwyż bardzo nie lubią, jak obok nich linuksy próbują robić swój bootloader. Zazwyczaj kończy się pisaniem po tej ukrytej partycji, wielkim żalem i konieczności pełnego formatowania dysku i utraty na nim wszystkich danych.
Jeżeli odpowiednio przygotuje się dysk do instalacji systemów, nie powinno być kłopotów z ich "współżyciem" - kiedyś miałem zainstalowanego równolegle Windowsa 7 i Ubuntu - lepiej zacząć od instalacji Linuxa, bo ma znacznie większe możliwości podziału dysku (tworzenie partycji, deklaracja systemu plików, etc.), a dopiero potem Windowsa, na przygotowanej Linuxem partycji.
08-06-2014 00:18 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Jeżeli odpowiednio przygotuje się dysk do instalacji systemów, nie powinno być kłopotów z ich "współżyciem" - kiedyś miałem zainstalowanego równolegle Windowsa 7 i Ubuntu - lepiej zacząć od instalacji Linuxa, bo ma znacznie większe możliwości podziału dysku (tworzenie partycji, deklaracja systemu plików, etc.), a dopiero potem Windowsa, na przygotowanej Linuxem partycji.

Najlepsze, moim zdaniem, rozwiązanie to dwa odrębne fizycznie dyski - na jednym windows, na drugim linux.
Bootujesz z dysku z linuxem, w menu grub'a możesz wybrać windows.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Tu warto wspomnieć, że jak się ma dwa systemy obok siebie (nie ważne, czy na jednym dysku, czy preferowanie na dwóch) można wtedy uruchamiać drugi system VirtualBoxem (VMware pewnie też) i wtedy zrobić na drugim systemie jakieś rzeczy, które nie wymagają pełnego przyspieszenia sprzętowego.

Ja tego używam głównie do aktualizowania Starcrafta, ale można też te systemy uruchamiać w Seamless Mode. Dodatkowo jak się wszystkie dyski podłączy do wirtualnej maszyny to działania systemów będą całkowicie przezroczyste i nie ma żadnych problemów ze współdzieleniem plików.

Oczywiście można sobie w ten trochę namieszać, (ja np. przypadkiem uruchomiłem tego samego Debiana na Virtualboxie w tym samym Debianie), ale nie wyobrażam sobie posiadania obok siebie dwóch systemów bez tego rozwiązania.

Zresztą osobiście uważam, że instalowanie obok siebie dwóch systemów zamiast używania wirtualnej maszyny, ma sens tylko wtedy jeśli na dwóch systemach potrzebujemy pełnego przyspieszenia sprzętowego.

Ach, można też podłączyć dysk do VirtualBoxa i przeprowadzić na nim pełną instalację systemu i później podłączyć go do maszyny docelowej. To jest bardzo przydatne np. jak docelowy jest starszy i nie ma zaktualizowanego biosu, tak że nie da się nic zbootować przez USB, a nigdzie pod ręką nie ma takiego prehistorycznego wynalazku jak CD/DVD

Ja mam też DataTravelera na którym mam zainstalowanego linuksa, jeśli bym potrzebował skorzystać z czyjegoś sprzętu albo zainstalować komuś Gentoo. Ogólnie rozwiązanie bardzo polecam do nauki linuksa. Robimy pełną instalację na pendrivie (oczywiście ja polecam takie z odczytem ~100 MB/s na USB 3.0 dla płynnego użytkowania, ale nawet stara karta SD się nada).

Później takiego linuksa można odpalić na każdym komputerze, który pozwala nam zbootować coś na USB. Na swoim laptopie, komputerze, laptopie znajomego, czy komputerze w uczelni. Dodatkowo można sobie uruchomić system stamtąd właśnie w VirtualBoxie.

Nie trzeba nic wtedy majstrować przy komputerze z bootowaniem, a takie rozwiązanie jest dużo wygodniejsze niż kopiowanie wirtualnej maszyny.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
08-06-2014 00:36 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Co do samego SSD, jest to niebotyczne poprawienie prędkości działania systemu operacyjnego. Jednak warto pamiętać, że te dyski są znacznie mniej trwałe od HDD (licząc w cyklach zapisu-odczytu).

Na dodatek właściwie wszystkie tanie dyski SSD to MLC, a nie SLC.
bohandas (842 punktów)
>Klonowałem dysk z Windowsem na SSD. Zajęło mi to cały dzień, ale robiłem to ręcznie z linuksa z konsoli. Kopiowałem system Windows 7. Cały myk polegał na tym, że Windows ma ukrytą partycję, na której ma swojego bootloadera, którego też trzeba było bajt w bajt skopiować. Później musiałem przenieść partycję NTFS z samym systemem bajt w bajt, ale dodatkowo pozwolić windowsowi przeskanować całą partycję w celu naprawy przy starcie systemu.
>No i później wystarczyło ustawić odpowiednio flagę rozruchową na tej ukrytej partycji.

A nie lepiej było zrobić obraz całego dysku (łącznie z ukrytymi partycjami i MBR), a następnie wgrać go na nowy dysk?
Clonzilla na bootowalnym pendrivie i po sprawie.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A nie lepiej było zrobić obraz całego dysku (łącznie z ukrytymi partycjami i MBR), a następnie wgrać go na nowy dysk?
>Clonzilla na bootowalnym pendrivie i po sprawie.

To jest bardzo dobre rozwiązanie, kiedy kopiujemy z dysku na taki sam dysk. Jak partycje mają mieć inne rozmiary niż wcześniej to się robi problem.

Jeśli bym kopiował z dysku na taki sam albo większy to by wystarczyło dd


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
bohandas (842 punktów)
>To jest bardzo dobre rozwiązanie, kiedy kopiujemy z dysku na taki sam dysk. Jak partycje mają mieć inne rozmiary niż wcześniej to się robi problem.

Rzeczywiście wtedy jest problem, ale można też w gParted spróbować zmniejszyć partycje do rozmiarów nie przekraczających pojemności dysku docelowego.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Dokładnie tak to zrobiłem koniec końców. Przekopiowałem na początek dysku gpartem ukrytą partycję Windowsa i za nią ze zmianą miejsca systemowego NTFSa. Tylko zawsze po takiej operacji Windows bedzie chciał tego NTFSa przeskanować i jest problem z rozmiarem, do którego można skurczyć taką partycję.

Wcześniej kombinowałem z użyciem tych narzędzi do odtwarzania ukrytej partycji, które są na obrazie instalatora windowsa 7, ale nie zadziałało mi to już nie pamiętam dlaczego.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
romaro (25211 punktów)
>A jakie wy macie wrażenia z korzystania z dysku SSD?[/color]
Przede wszystkim system się ładuje dużo szybciej.
Jednak pamiętaj, że w największym stopniu życie dysków SSD skraca nie odczyt, ale zapis danych, dlatego warto utworzyć ramdysk. Aplikacje uzyskają duże przyśpieszenie, a przy tym dłużej będziesz się cieszył dyskiem. Oczywiście pod warunkiem, że dysponujesz co najmniej 4Gb pamięci ram. (Rozumie się, że im więcej tym lepiej). W laptopach otrzymujemy dodatkowy bonus - system na baterii dłużej pracuje. Warto o tym wiedzieć, zwłaszcza, że mamy okres urlopowy.

>BIOS tak szybko się ładuje tylko z powodu obecności dysku SSD - ktoś wie?
BIOS - Posiada własną pamięć, Jest to program zapisany w pamięci ROM płyty głównej.Uruchomiony zostanie nawet bez dysku. BIOS testuje sprzęt po włączeniu komputera. Czas trwania testu zależny jest od ilości i jakości komponentów. Przy wolnych, bądź uszkodzonych dyskach, bądź wolnej magistrali, wolnej pamięci itp. czas testu się wydłuża.
07-06-2014 13:45 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Jednak pamiętaj, że w największym stopniu życie dysków SSD skraca nie odczyt, ale zapis danych, dlatego warto utworzyć ramdysk. Aplikacje uzyskają duże przyśpieszenie, a przy tym dłużej będziesz się cieszył dyskiem. Oczywiście pod warunkiem, że dysponujesz co najmniej 4Gb pamięci ram. (Rozumie się, że im więcej tym lepiej). W laptopach otrzymujemy dodatkowy bonus - system na baterii dłużej pracuje. Warto o tym wiedzieć, zwłaszcza, że mamy okres urlopowy.

Żywotność obecnie produkowanych dysków SSD jest dużo większa, trim jest powszechnie dostępny, więc polemizowałbym z tym, czy trzeba się tym w ogóle przejmować.

Pewnie w przypadku serwerowych dysków SSD wysokiej klasy, które pracują pod wysokim obciążeniem takie zabiegi mogą pomóc wydłużyć żywotność, ale jaki to ma sens w domowym komputerze?

Odnośnie RAMDISKu to też nie bardzo mogę się z tym zgodzić. Po to kod programów jest zapisany na dysku, żeby nie zaśmiecać tym pamięci. Montując przestrzeń pamięci RAM jak dysk twardy w większości przypadków po prostu tracimy to samo miejsce dwukrotnie, a często ładujemy dane niepotrzebnie. Domyślnie ani linuks, ani Windows, ani mac nie będzie mapował tego kodu wykonywalnego automatycznie tylko będzie normalnie stamtąd kopiował kod programu do osobnego miejsca w pamięci.

Jeśli ma się sporo pamięci można uzyskać spore przyspieszenie w działaniu np. przeglądarki internetowej przenosząc jej foldery z cache na RAMDISK. Zasadniczo taki zabieg ma sens tylko jeśli chodzi o przechowywanie tymczasowych danych, które domyślnie programy zapisują na dysku dlatego, że są zbyt duże do przeciętnej pamięci RAM (np. właśnie cache przeglądarki, która zapisuje obrazki, filmy, niektóre dokumenty tymczasowo).

Ładowanie aplikacji bezpośrednio z pamięci to według mnie ogromna strata pamięci

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
07-06-2014 13:58 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Jeśli ma się sporo pamięci można uzyskać spore przyspieszenie w działaniu np. przeglądarki internetowej przenosząc jej foldery z cache na RAMDISK. Zasadniczo taki zabieg ma sens tylko jeśli chodzi o przechowywanie tymczasowych danych,
Szczególnie to miałem na myśli.
>Ładowanie aplikacji bezpośrednio z pamięci to według mnie ogromna strata pamięci
Jeżeli mamy do dyspozycji powyżej 4Gb to nie do końca się zgodzę, no ale cóż,zdania są tu podzielone. Prawdopodobnie zależne jest to od tego do czego wykorzystujemy komputer.
Co do trwałości dysków, to kwestia szczęścia. Szczególnie na 2,5 calowe bym uważał.
GrzeTor (1279 punktów)
Dysk SSD nie jest "sprzeczny" z HDD, można sobie utworzyć hybrydę - pod Windows albo intelowskim SRT (do konkretnych płyt głównych), albo komercyjnym PrimoCache. Pod Linuxem są wbudowane w system bcache, dm-cache.

Podejście hybrydowe jest oparte o sterownik, który dba o to, aby najczęściej używane bloki dyskowe były na SSD, a rzadziej używane na dysku mechanicznym.
Balcerek (166 punktów)
>A jakie wy macie wrażenia z korzystania z dysku SSD?[/color]

Dysk Crucial M4 SSD 128GB sprawuje się doskonale już ponad 3 lata. Pracuję z komputerem większą część doby, bywa, że komputer nie jest wyłączany kilka dób z rzędu - żadnej awarii SSD. Od czasu zainstalowania dysku w komputerze i konfiguracji systemu nie zamieniłbym na HDD, różnica w szybkości i jakości pracy znacząca. Oczywiście mam też dysk HDD ale służy jedynie do magazynowania danych.

Kilka porad odnośnie tego co i jak ustawić w systemie aby w pełni cieszyć wydajnością SSD:

www.benchm(*)dysk-ssd-w-windows-7-3230.html
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Plusik za podanie linka z poradami. Choć już wcześniej z nich skorzystałem, to może komuś się przydadzą.
Tak naprawdę, to nie wiadomo czy jest sens ustawiania folderów tymczasowych oraz pliku wymiany na HDD. Z jednej strony cel jest jasny - unikać częstych zapisów na SSD, bo to mu szkodzi. Z drugiej strony po to instalujemy SSD, aby system i aplikacje działały szybciej niż na HDD.


Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365