Racjonalista - Strona głównaDo treści
Uświadom "katolikowi" że nim nie jest

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-04-2011 16:09deili (1140 punktów)Uświadom "katolikowi" że nim nie jest
Ocena 9 na 9
Sporo się naprodukowałem z uświadamianiem pewnej osobie że to co robi, mówi i czyni jest zwykłą obłudą i zakłamaniem.
Niestety nie trafiały żadne argumenty, bo przecież kościół ma 2000 lat (i tak dalej, i tak dalej).
W końcu nie wytrzymałem i za pomocą katechizmu jak i dogmatów kościoła udowodniłem że nie ma czegoś takiego jak "umiarkowany katolik", albo nim jest albo będzie się smażył w piekle.
Jako że on nie był w stanie zgodzić się z niektórymi dogmatami kościoła, których nawet nie znał, jak i większość "katolików", doszedł do wniosku że gdyby sam kościół przestrzegał zasad które stworzył musiał by ekskomunikować jakieś 90% wiernych.
Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.

Tutaj pytanie, czy zamiast przekonywać "wierzących" w to że kościół kłamie, nie lepiej im pokazać czego kościół od nich wymaga ?
A przekonany jestem że zdecydowana większość osób tego nie zaakceptuje.

Dla zainteresowanych (niestety anglojęzyczna wersja) :
jloughnan.tripod.com/dogma.htm

Dodam tylko że odrzucenie któregokolwiek z dogmatów, winno skutkować ekskomuniką.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

worek kości (2937 punktów)
>nie ma czegoś takiego jak "umiarkowany katolik", albo nim jest albo będzie się smażył w piekle.

Ja się nie dziwie, że argumenty nie trafiały, skoro próbowałeś udowodnić tak absurdalną tezę. Gdybyś trochę poczytał o katolicyzmie, to byś wiedział, że "piekielny interes" dla ludzi spoza Kościoła już dawno się zwinął, co najmniej od II soboru watykańskiego.

bembergiem w berg
02-04-2011 18:24 
 Ocena 1 na 1
deili (1140 punktów)
>>nie ma czegoś takiego jak "umiarkowany katolik", albo nim jest albo będzie się smażył w piekle.
>Ja się nie dziwie, że argumenty nie trafiały, skoro próbowałeś udowodnić tak absurdalną tezę. Gdybyś trochę poczytał o katolicyzmie, to byś wiedział, że "piekielny interes" dla ludzi spoza Kościoła już dawno się zwinął, co najmniej od II soboru watykańskiego.

Wybacz, ale źle zrozumiałeś moją wypowiedź, lub też ja niejasno się wyraziłem
"Smażenie w piekle" w mojej wypowiedzi było przenośnią, w dosłownym "tłumaczeniu" mojej myśli powinno brzmieć "albo jesteś katolikiem i ze wszystkim się zgadzasz, albo nim nie jesteś i zasługujesz na ekskomunikę".
05-04-2011 14:00 
 Ocena 1 na 1
seidr (56 punktów)
>"Smażenie w piekle" w mojej wypowiedzi było przenośnią, w dosłownym "tłumaczeniu" mojej myśli powinno brzmieć "albo jesteś katolikiem i ze wszystkim się zgadzasz, albo nim nie jesteś i zasługujesz na ekskomunikę".

Przypomina mi to pewną osobę, która kiedyś powiedziała: "przestrzegam kodeksu samurajów Bushido... za wyjątkiem dwóch z ośmiu obowiązkowych cnót".

Tak samo jest z większością "katolików", nawet praktykujących. Już samo małomiasteczkowe "spotykanie się w kościele" na plotki, a ukrywanie się pod maską żarliwej modlitwy, albo grzech główny jakim np. jest lenistwo, a przystąpienie do komunii bez spowiedzi (bo niepotrzebna) - takie sprawy przecież są podstawą bycia katolikiem, a właśnie oni sami naginają je do granic, ba! nawet o tym nie wiedząc lub po prostu ignorując. Sprowadza się to do tego, że katolicyzm jako doktryna, jako wiara składa się tylko z pustych słów, a w społeczeństwie jest traktowany jako przede wszystkim element zrównujący ("bo wszyscy chodzą do kościoła", "bo wszyscy mają ślub kościelny", "bo każde dziecko musi być ochrzczone").

A tak na marginesie: który katolik przestrzega wszystkich bez wyjątku i codziennie przez całe życie i bezwzględnie przykazań swojego dekalogu lub przykazań Kościoła, do którego należy??? Nigdy takiego nie spotkałam...
04-04-2011 19:47 
 Ocena 5 na 5
kognitywista (3391 punktów)
>Gdybyś trochę poczytał o katolicyzmie, to byś wiedział, że "piekielny interes" dla ludzi spoza Kościoła już dawno się zwinął, co najmniej od II soboru watykańskiego.

A wcześniej się rozwijał i kwitł przez niespełna 2000 lat, będąc jednym z dogmatów katolicyzmu.
Potem nastąpiło olśnienie (objawienie ?)
Teraz dogmatami się żongluje i niewygodne (czytaj: grożące spadkiem pogłowia) odrzuca.
Jeśli odrzucającym jest szara owieczka katolickiej wspólnoty - nazywa się to herezją, względnie apostazją, jeśli odrzucenie ma charakter totalny.
Jeśli natomiast odrzucającym jest papież, bądź też (w bardziej demokratycznej formule) grono książąt Kościoła - wtedy nazywa sie to np. Sobór Watykański II.
worek kości (2937 punktów)
Może to wydać się dziwne, ale niektórzy twierdzą, że zmiany w Kościele to po prostu postęp. Niezbyt pośpieszny, ale jednak. To prawie tak jak w nauce. Prawie.


bembergiem w berg
05-04-2011 08:45 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Może to wydać się dziwne, ale niektórzy twierdzą, że zmiany w Kościele to po prostu postęp. Niezbyt pośpieszny, ale jednak. To prawie tak jak w nauce. Prawie.
Zgadzam się z Tobą w 100 %. Nawet z tą analogią do postępu w nauce. I tu i tu odrzucamy sfalsyfikowane hipotezy, niezgodne z rzeczywistością.
Nauka na tym zyskuje.
Katolicyzm na tym traci. Wiernych (dogmatyków), autorytet, powagę ... Cenię światłych duchownych, odrzucających kolejne dogmaty (którą są przecież stekiem bzdur) na rzecz racjonalnej konfrontacji z rzeczywistością, ale nie wiem, czy więcej szacunku nie mam dla tych, którzy przyjmują katolicyzm z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli zestawem dziwacznych dogmatów. To postawa niemądra, ale chyba bardziej uczciwa niż ten nowoczesny, pseudonaukowy, wyuzdany katolicyzm.
Religia rzymskokatolicka składa się z dogmatów a udaje otwartą postawę. Już wiemy, że świat nie powstał w 7 dni, że ma odrobinkę więcej niż te 4000 lat. Niektórzy wiedzą skąd naprawdę wzięło się bogactwo przyrody. Nieścisłości w poszczególnych wersjach Nowego Testamentu stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność (i świętość) tekstów biblijnych. Gdy to wszystko odrzucimy, co nam zostanie z katolicyzmu ? Miłość bliźniego ? Przecież jest to uniwersalistyczna postawa, przyjmowana w wielu religiach i w wielu odłamach chrześcijaństwa, w katolicyzmie akurat chyba najmniej zauważalna. Przecież byłaby to uzurpacja.
Obecnie mamy taką sytuację, że co katolik to inny zestaw poglądów religijnych. Mamy wśród nich quasi-buddystów, panteistów, agnostyków-tradycjonalistów itp. Stąd niezbędna jest okresowa weryfikacja i uzgodnienie (uśrednienie) stanowisk w postaci uaktualnienia Katechizmu KK.
Podsumowując: zmiany w KK to niewątpliwie postęp. Pozostaje jeszcze tylko odrzucić obłudę i przyznać się do tego, że ta reforma Kościoła to po prostu odchodzenie od katolicyzmu w kierunku postaw mniej lub bardziej do niego zbliżonych, będących bądź jego uszczuploną, okrojoną wersją, bądź też konglomeratem różnych światopoglądów.
worek kości (2937 punktów)
Ale chyba przyznasz również, że ta względna "niezmienność" KK stanowi o jego sile, co widać na tle innych wyznań, bardziej liberalnych ale za to mniej trwałych. Z drugiej strony, gdzieś wyczytałem, że pewien pastor protestancki powiedział, że jak w protestantyzmie pojawia się jakaś nowa "duchowość", to powstaje nowa religia, w KK natomiast w takiej sytuacji powstaje po prostu nowy zakon - wszystko zostaje w rodzinie. Z punktu widzenia "religijnego marketingu", KK jest bardzo sprawną instytucją.

>Już wiemy, że świat nie powstał w 7 dni, że ma odrobinkę więcej niż te 4000 lat.

Nie wiem, czy oglądałeś film Billa Mahera, Religulous, jest zabawny, ale obok prześmiewczych wywiadów z różnymi religijnymi oszołomami, jest też również krótki, ale bardzo fajny wywiad z byłym dyrektorem obserwatorium watykańskiego, ojcem Coynem:

link

bembergiem w berg
05-04-2011 13:39 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Ale chyba przyznasz również, że ta względna "niezmienność" KK stanowi o jego sile, co widać na tle innych wyznań, bardziej liberalnych ale za to mniej trwałych.
Eeee ... tam, niezmienność. KK "głównego nurtu", czyli watykański, balansuje sprytnie pomiędzy tradycjonalizmem a nowatorstwem i liberalizmem, patrząc tylko, z której strony wycieka więcej owieczek.
Nie jest to jakiś tradycjonalistyczny rdzeń, od którego oddzielają się kolejne nurty liberalne. Wystarczy wspomnieć Bractwo św. Piusa X (lefebrystów), których schizma była motywowana chęcią ochrony dogmatów i obrządku przed destrukcyjnym (ich zdaniem) wpływem SW II.
Siłę i trwałość KK bardzo trudno ocenić, bo schizma jest jak rozszepienie gałęzi. Każda z potomnych może odwoływać się do głównego pnia.
Z punktu widzenia lefebrystów to oni zachowali trwałość a schizma watykańska poszła na ugodę i odeszła od "prawdziwego" Kościoła.
07-04-2011 01:25 
 Ocena 1 na 1
prokionis (55 punktów)
>>nie ma czegoś takiego jak "umiarkowany katolik", albo nim jest albo będzie się smażył w piekle.
>Ja się nie dziwie, że argumenty nie trafiały, skoro próbowałeś udowodnić tak absurdalną tezę. Gdybyś trochę poczytał o katolicyzmie, to byś wiedział, że "piekielny interes" dla ludzi spoza Kościoła już dawno się zwinął, co najmniej od II soboru watykańskiego.<

Ostatnio,nieomylny w sprawach wiary, wybitnie inteligentny, błyskotliwy wielce i moralna opoka (dla pedofilów nie tylko moralna, także materialna) teolog Ratzinger ogłosił, że i owszem piekło jest. Natomiast to czego nie ma to limbo.(było uznawane przez teologów przez dobrych kilka wieków). I pomyśleć, że jednym z koronnych argumentów deistów jest to, że oni opierają się na niezmiennych bo danych od boga dogmatach.Tak więc teza, że kościół twierdzi, że piekło nie istnieje jest fałszywa. Jak się chcesz przekonać, to spytaj dzieci, które wychodzą z lekcji religii. Poza kościołem nie ma zbawienia.(extra ecclesiam nulla salus). "Umiarkowany katolik" to taki sam niewierzący jak ja (ateista), tylko ja niczemu nie wierzę, co głosi kościół(mój zdrowy rozsądek i poczucie przyzwoitości odrzuca wszystkie jego brednie), a "umiarkowany katolik" odrzuca tylko niektóre. Tak więc "umiarkowany katoliku" nie myśl, żeś taki dobry,wyrozumiały i postępowy. Jestem człowiekiem jak ty i każdy z nas na tej ziemi. I to ty skazujesz mnie na wieczne potępienie. Nie tylko mnie. Ale wszystkich, których nie pokropiono po głowie wymawiając jakieś bzdurne formułki. Nie wiedzą o tym a sczezną jak ja. (Na szczęście to tylko prymitywne urojenia).
Madman (7811 punktów)
Na mocy postanowień Soboru Trydenckiego katolik zobowiązany jest wierzyć, że to, co wygląda jak wino, pachnie jak wino, smakuje jak wino, ma właściwości fizyczne wina i skład chemiczny wina - jest tak naprawdę krwią. Innymi słowy - czarne jest białe, a jak nie, to ekskomunika.

Młot na czarowników
02-04-2011 21:34
 Ocena 11 na 11
agamn (143 punktów)
>Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.

Jeśli naprawdę dał się przekonać, to moje gratulacje.
Sama jakiś czas temu przeprowadziłam rozmowę z Polakiem-katolikiem (facet po 50, z wyższym wykształceniem, na "stanowisku" kilka rozwodów i jak twierdzi wiele romansów itp.), która wyglądała mniej więcej tak:

On: Bo wie pani, ja jestem katolikiem. Ale do spowiedzi to nie chodzę, bo nie będę księdzu się tłumaczył
Ja: W takim razie nie może pan przystępować do komunii.
On: kto tak powiedział? Dlaczego ktoś ma mówić co ja mogę? ....
(ciągniemy ten wątek jakiś czas, on się upiera, że może się uważać za katolika, mimo, że żyje w cywilnym związku i się nie spowiada, ale spożywa "ciało" - porozumienia nie osiągamy)

Próbuję z innej mańki:
Ja: a czy w ogóle zna pan dogmaty KK, np. o niepokalanym poczęciu
On: to chodzi o to że Jezus począł się bez stosunku?
Ja: Nie.
On: Jak to nie? (wyjaśniam, że chodzi o MB)
On: o nie wiedziałem, że jest coś takiego.
Ja: a grzechy główne?
On: Grzechami to ja się nie interesuję, bo mnie to nie dotyczy. (to miał być taki niby żart)

Ostatnia próba:
Ja: A wierzy pan w życie wieczne?
On: Prawdę mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

Tośmy sobie pogadali. On dalej uważa się za katolika, bo "trzeba w coś wierzyć" (choć udowodnił, że sam w nic nie wierzy).
Mam wrażenie, że to dość typowy obraz Polaka-katolika, który ani nie zna zasad swojej religii, ani ich specjalnie nie przestrzega, ale na wszelki wypadek w pierwszej ławce w kościele usiądzie i na tacę karnie rzuci.
sztejkat (4743 punktów)
>>Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.
>Jeśli naprawdę dał się przekonać, to moje gratulacje.(...)

Celna uwaga.

Rzeczywiście aby przekonać kogoś, że to w co wierzy NIE JEST religią głoszoną przez Kościół Rzymsko-Katolicki niezbędnym jest by ten ktoś w WIERZYŁ.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
DEmonizer (4893 punktów)
>Sporo się naprodukowałem z uświadamianiem pewnej osobie że to co robi, mówi i czyni jest zwykłą
>obłudą i zakłamaniem.
>Niestety nie trafiały żadne argumenty, bo przecież kościół ma 2000 lat (i tak dalej, i tak dalej).

A cóż tu ma trafić, taki grunt.
- Jestem Katolikiem?
- Dlaczego nim jesteś?
- Bo jestem.
- A nie widzisz sprzeczności w katechizmie?
- Nie czytam, nie znam, ale jestem Katolikiem.

Argumenty? Nie sądzę, że podziałają. Jak odlot, to odlot. Jestem bo jestem, gdyż Jest który Jest i takie tam. Tu wszystko przechodzi, troszkę jak przez dziurawe sito, niewiele wyłapujące pod względem wiary. Schodzisz na tematy boskie, to włącza się katarynka: Jestem Katolikiem, a obok sobie skacze rozkoszna małpka i zbiera punkty za ilość powtórzonych Jestem Katolikiem.
Ja się spotkałem z: I co z tego, że boga nie ma, ale ja i tak jestem Katolikiem.
Lepiej przejść na inne tematy ...

>W końcu nie wytrzymałem i za pomocą katechizmu jak i dogmatów kościoła udowodniłem że nie ma czegoś
>takiego jak "umiarkowany katolik", albo nim jest albo będzie się smażył w piekle.
>Jako że on nie był w stanie zgodzić się z niektórymi dogmatami kościoła, których nawet nie znał,
>jak i większość "katolików", doszedł do wniosku że gdyby sam kościół przestrzegał zasad które
>stworzył musiał by ekskomunikować jakieś 90% wiernych.
>Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.
>Tutaj pytanie, czy zamiast przekonywać "wierzących" w to że kościół kłamie, nie lepiej im pokazać
>czego kościół od nich wymaga ?

A może on był sam uratowany? Ile w tym twojej zasługi, a ile efektu jego niewiedzy?
Ale oczywiście i dobra twoja działka.
Ja osobiście bym unikał pojęcia ratowania kogoś przed np. katolicyzmem, nazwałbym siebie tym, który coś pokazał, a resztę zrobił ten oto człowiek. Nie wykluczajmy umysłowości osoby otwartej na zmiany.
Skoro ten przykład taki był, to piąteczka dla niego.
Grunt, że był wyłamany spod: Jestem Katolikiem.

>A przekonany jestem że zdecydowana większość osób tego nie zaakceptuje.

Mają to gdzieś, oni Są Katolikami. Głupie? Nie szkodzi. Ale Ich.

>Dodam tylko że odrzucenie któregokolwiek z dogmatów, winno skutkować ekskomuniką.

Ale wiadomo, że tak nie będzie. Kij i marchewka musi działać. Im bardziej grzeszą, tym lepiej. Takie specyficzne balansowanie na emocjonalnych odczuciach i grzechu.
Taki zakaz seksu przedślubnego potrafi mocno wiercić mózg, choć i tak ludzie to robią, tu chodzi o ślad w głowie, mocny bodziec, a nie faktyczność. Nie ważne co o mnie myślisz, ważne że myślisz, śnisz mną, oddychasz mną, bzykasz się mną, to jest wgranie się w mózg. W nie takie głupoty ludzie całkiem inteligentni wierzyć potrafią ...

Pozdrawiam
02-04-2011 22:36 
 Ocena 2 na 2
deili (1140 punktów)
>A może on był sam uratowany? Ile w tym twojej zasługi, a ile efektu jego niewiedzy?
>Ale oczywiście i dobra twoja działka.

No odrobina narcyzmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła

>Ja osobiście bym unikał pojęcia ratowania kogoś przed np. katolicyzmem, nazwałbym siebie tym, który coś pokazał, a resztę zrobił ten oto człowiek. Nie wykluczajmy umysłowości osoby otwartej na zmiany.

Nie śmiem zaprzeczać

>>A przekonany jestem że zdecydowana większość osób tego nie zaakceptuje.
>Mają to gdzieś, oni Są Katolikami. Głupie? Nie szkodzi. Ale Ich.

Niestety takich jest większość, jednak są jednostki nad którymi warto popracować.
03-04-2011 11:09 
 Ocena 1 na 1
DEmonizer (4893 punktów)

>Niestety takich jest większość, jednak są jednostki nad którymi warto popracować.

Tak nam wyszło.
Nie nad którymi, ale z którymi warto popracować. Istotna różnica.

Pozdrawiam
finerbijk (17282 punktów)
Przeciętny katolik ma gdzieś jakieś dogmaty, nauki ojców kościoła, egzegezy biblijne, prawo kanoniczne, katechizmy i inne duperele. Każdy katolik jest najlepszym kumplem Jezusa i wie doskonale o co tamtemu chodzi. Porządny katolik chodzi do kościoła dla sąsiadów i rodziny, a nie dla księdza, a broń Boże, jakiegoś Boga.

Taki posłucha Radia Maryja, na pasterce będzie śpiewał najgłośniej z ławki, zagłosuje odpowiednio w wyborach i śpi spokojnie bez lęku o swoje zbawienie wieczne.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Który z katolików wierzy, że podczas komunii przyjmuje ciało dżizasa jako prawdziwe ciało, a nie jako opłatek? Katolicy z reguły myślą, że jestem porąbany jak sugeruję, że to nie jest symboliczne, ale prawdziwa konsumpcja ciała bożego. 90% idzie w zaparte, że to tylko symbol, a przecież podstawą ich wiary jest właśnie wiara w to, że ksiądz podczas przeistoczenia z opłatka robi Jezusa ciało, a z wina krew.

Podobnie katolicy uważają, że mogą nie zgadzać się z księdzem co do tego, co ksiądz od nich oczekuje. Hucpa jedna wielka i tyle. Zresztą wszystko jest w wyznaniu wiary:

Cytat:
Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

Wierzę również mocno w to, co jest zawarte w słowie Bożym, spisanym lub przekazanym przez Tradycję, a co Kościół, jako objawione przez Boga, podaje do wierzenia, tak w Nauczaniu uroczystym, jak i w zwyczajnym Nauczaniu powszechnym.

Z przekonaniem przyjmuję i uznaję również wszystkie i poszczególne prawdy, które Kościół w sprawach wiary i moralności podaje w sposób ostateczny.

Przyjmuję nadto z religijnym posłuszeństwem woli i umysłu naukę głoszoną przez Papieża czy też przez Kolegium Biskupów sprawujących autentyczny Urząd Nauczycielski, także wtedy, gdy nie jest ona podawana z intencją definitywnego jej określenia.


Kto głosuje za in-vitro albo popełnia umyślnie grzech ciężki, albo nie jest rzymskim-katolikiem. Tu się wybitnie zgadzam z Frondą.

Ja pamiętam, że jako mały chłopiec posyłany do kościoła nie potrafiłem zrozumieć, czemu ksiądz cały czas mówi o tym, że trzeba być dobrym, miłym, uprzejmym i robić dobre uczynki, a tak naprawdę nikt tego nie robi. Ani w szkole, ani na ulicy, skoro w tym kraju jest tylu katolików! Otóż teraz już wiem, że żart polega na tym, iż wierzy się wybiórczo. I nie dotyczy to tylko katolików...

System wartości kształtuje się tak, że każdy ma przyjąć bierzmowanie. Żeby mieć bierzmowanie musi zdobyć podpisy za obecność na mszy. Więc jak się zostaje bierzmowanym? Idzie się po mszy po podpis. Podobnie trzeba wziąć ślub kościelny. Więc się go bierze, żeby było okej. Nikt nie przejmuje się metafizycznymi dyrdymałami. To jest na zasadzie wciąć i odpukać. Podobnie posyła się dzieci do chrztu.

Wszelkie dogmaty i artykuły duchownych i "inteligencji" są pisane tak naprawdę dla nas. Przecież wyznawcom nikt nie czyta tego, co nam Dajmonion serwował w dziale filozofia i światopogląd. Toż ludzie wolą pójść do kościoła, wrzucić 2 zł na tacę i mieć z głowy. W dodatku wszyscy zadowoleni. A co się klepie co tydzień w wyznaniu wiary to co to kogo obchodzi?

Zresztą kto czyta biblię? Ateiści, księża i teologowie... Swoją drogą jest takie powiedzenie, że na 3 roku teologii 80% to ateiści. Myślę że jest w nim wiele prawdy.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
03-04-2011 09:56 
 Ocena 5 na 5
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Toż ludzie wolą pójść do kościoła, wrzucić 2 zł na tacę i mieć z głowy.
2zł? Czyś ty oszalał? Może za odrzucanie dogmatów nikt nikogo nie ekskomunikuje, ale za wrzucenie na tacę 2zł to można na wieczność zostać potępionym. U mojej cioci w jednej z podkarpackich wsi ksiądz kupił liczarkę do banknotów i ostrzegł wiernych, żeby monet nie wrzucać, bo: po pierwsze to ciężkie jest, a po drugie nie ma tego jak na liczarce policzyć.
03-04-2011 10:12 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>U mojej cioci w jednej z podkarpackich wsi ksiądz kupił liczarkę do banknotów i ostrzegł wiernych, żeby monet nie wrzucać, bo: po pierwsze to ciężkie jest,

Pomyśleć: Dobry Pan Jezus krzyż na własnych barkach dźwigał, a temu się bilonu nie chce...

>a po drugie nie ma tego jak na liczarce policzyć.

A kartą można na tacę dawać?


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
03-04-2011 11:13 
 Ocena 3 na 3
DEmonizer (4893 punktów)

>Pomyśleć: Dobry Pan Jezus krzyż na własnych barkach dźwigał, a temu się bilonu nie chce...

Dźwigał, dźwigał i wydźwigał. Dzięki tym dźwiganiom powstała korporacja zbieracko-łowiecka nastawiona na pieniądze.

>A kartą można na tacę dawać?

Poczekaj ... bóstwa idą z duchem czasu.
Oddaj kartę, przekaż konto i podaj pin. Wszystko dla pana.

Pozdrawiam
03-04-2011 12:11 
 Ocena 4 na 4
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>A kartą można na tacę dawać?
Zapomnij... Przecież jak kartą płacisz, to suma przychodów jest łatwa do sprawdzenia. A na tym przecież nikomu nie zależy. Prędzej w kruchcie bankomat zainstalują, żeby wierni wybierali, a na tacę to już gotóweczka idzie.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.
Ale, jak się nawróci na łożu śmierci to guzik z tego!


Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
zachaj (5239 punktów)
Nad "chłopaczkami z ferajny" stoi urojony "ojciec chrzestny", którego każdy skutecznie indoktrynowany się boi.


Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
"W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?". Nie ma co się przejmować nie akceptowaniem dowodów. Systemu opartego na pirackim oprogramowaniu, na w pełni sprawny nie przerobisz.
Kowalska (14008 punktów)
A tu się podepnę.

   Jak w każdą niedzielę, po wykładach, poszłam do kościoła. Kościół ten jest przecudny i stareńki aż strach. Należy do parafii ewangelicko - augsburskiej, co mi akurat za jedno, bo chodzi mi o sam klimat tego miejsca.

Po pierwsze mają max skromny ołtarz, co bardzo mi się podoba.


Po drugie aż dyszy to miejsce wiekami historii


tu więcej

A po trzecie, w żadnym innym kościele nie widziałam, żeby tylu ludzi przychodziło na msze, całymi rodzinami.

   Ale żeby nie było, dla równowagi zabrałam ulotkę na temat pielgrzymki do Fatimy. Organizuje ten wyjazd, teraz uwaga, Diecezjalne Duszpasterstwo Turystyki i Wypoczynku.

Proponuję, żeby wszystkie ministerstwa w Polsce nazywały się podobnie, na ten przykład:

Diecezjalne Rządowe Ministerstwo Rolnictwa, albo Katolickie Rządowe Ministerstwo d/s Rodziny, czy Chrześcijańskie Ministerstwo Obrony.

   Na pielgrzymkę jednak się nie wybiorę. Ona jest autokarowo - samolotowa. Złe ma doświadczenia Polska ostatnio czy to w przewozie autokarami, o samolotach nie wspomnę. Lepiej w domu siedzieć.

No co? Niedziela jest, to dzień święty postem uczciłam.


"Pani nigdy nie dostanie mojego autografu!" To z listu R. Dawkinsa do mnie.
Manian (950 punktów)
>udowodniłem że nie ma czegoś takiego jak "umiarkowany katolik", albo nim jest albo będzie się smażył w piekle.
z katolicyzmem jest jak z ciążą. Nie można być trochę w ciąży.
>Jako że on nie był w stanie zgodzić się z niektórymi dogmatami kościoła, których nawet nie znał, jak i większość "katolików", doszedł do wniosku że gdyby sam kościół przestrzegał zasad które stworzył musiał by ekskomunikować jakieś 90% wiernych.
>Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.
Wow, sukces, większość katolików wezwałaby do Ciebie egzorcystę, bo w końcu tylko ich argumenty są najważniejsze.
>A przekonany jestem że zdecydowana większość osób tego nie zaakceptuje.
Weźmy choćby in vitro i za jednym trafem nie ma co najmniej połowy katolików.
>Dodam tylko że odrzucenie któregokolwiek z dogmatów, winno skutkować ekskomuniką.
Hehe, już widzę te masowe ekskomuniki.
deili (1140 punktów)
>>Tym sposobem ukradłem kościołowi jedną duszyczkę.
>Wow, sukces, większość katolików wezwałaby do Ciebie egzorcystę, bo w końcu tylko ich argumenty są najważniejsze.

A żeby tak zliczyć tych co by mnie chętnie na stos posłali ....

>>Dodam tylko że odrzucenie któregokolwiek z dogmatów, winno skutkować ekskomuniką.
>Hehe, już widzę te masowe ekskomuniki.

O tuż to, jak zmusić kościół by zaczął stosować swoje własne prawo ?
Ja tam ciesze się że jest taki Rydzyk i inni, szkoda że ich tak mało, bo oni odwalają dla nas kawał dobrej roboty.
asmodai (2845 punktów)
Jeśli uświadamianie to od najmłodszych lat. Ja ostatnio trafiłem na Pomniejsze Bóstwa Terry Pratchetta. Lepiej pisze jak Dawkins i ciekawiej się czyta.
05-04-2011 15:15 
 Ocena 2 na 2
seidr (56 punktów)
>Jeśli uświadamianie to od najmłodszych lat. Ja ostatnio trafiłem na Pomniejsze Bóstwa Terry Pratchetta. Lepiej pisze jak Dawkins i ciekawiej się czyta.
>

"Pomniejsze bóstwa" są wspaniałe. Polecam wszystkim!

Cytat, który akurat można pięknie odnieść do tematu:

"Wiara się przesuwa. Ludzie zaczynają od wiary w boga, a kończą na wierze w strukturę. "
05-04-2011 16:02 
 Ocena 3 na 3
asmodai (2845 punktów)
Ogólnie książki Pratchetta trącą Herezją, " wiedzmikołaj" np i ten tekst, kiedy śmierć mówi do swojej adoptowanej wnuczki "TAK MYŚLISZ? WEŹ ZATEM WSZECHŚWIAT I ROZGNIEĆ GO NA NAJDROBNIEJSZY PYŁ, PRZESIEJ PRZEZ NAJDROBNIEJSZE SITO, A POTEM POKAŻ MI CHOCIAŻ JEDEN ATOM SPRAWIEDLIWOŚCI, JEDNĄ MOLEKUŁĘ MIŁOSIERDZIA. A JEDNAK... Śmierć machnął ręką. A JEDNAK DZIAŁACIE, JAK GDYBY ISTNIAŁ JAKIŚ IDEALNY PORZĄDEK ŚWIATA, JAK GDYBY BYŁA WE WSZECHŚWIECIE JAKAŚ... JAKAŚ SŁUSZNOŚĆ, WEDŁUG KTÓREJ MOŻNA GO OCENIAĆ". Oby pan Pratchett wracał do zdrowia
budweiser (39 punktów)
Byłem przeciwny chrzszczeniu swej córki,aczkolwiek mój opór sprowadzał sie do sugestii mojej żonie,że moglibyśmy tego po prostu nie robić.Nie do końca wiem,czy to dobrze,czy nie,ale nie miałem ochoty odwracać kijem Wisły i wojować z każdym ze swojej bliższej i dalszej rodziny.Nawet w mało wnikliwej rozmowie śmieszył mnie kompletny brak argumentu "za".Ot tak,po prostu,trzeba i już.Nie było osoby,która potrafiłaby mi wyjaśnić czym jest chrzest i jakie ma znaczenie dla osoby wierzącej.To chyba nie będzie zbyt śmiała generalizacja,jeśli stwierdze,że te 90% wierzących,to 80% właśnie takich zaprogramowanych robotów,którym zawiesza sie system,za każdym razem kiedy próbuje sie wgrać update.Ręce opadają
05-04-2011 03:57 
 Ocena 8 na 8
CamelOT (915 punktów)
>Byłem przeciwny chrzszczeniu swej córki (...)

Och, ja mojej córki nie ochrzciłem i nigdy nie pozwalałem na udział w katechezie. Jeśli wyznaje się jakieś wartości, to trzeba być konsekwentnym. Po kilku latach jej życia, gdzy nadszedł czas komunii dla tego rocznika, popłynęliśmy na tropikalne wyspy. Czar tamtej wyprawy przeważył nad wszelkimi możliwymi "efektami ubocznymi" faktu, że dzieciak nie jest członkiem stada. Zamiast różańca i roweru dostała piękną opaleniznę i szramę na nodze od ostrej płetwy ryby, którą wciągnęliśmy na pokład, ale nikt nie miał serca jej zamordować, więc ją uwalnialiśmy nie bez strat własnych.

Cały czas odbiera "polską edukację", przepojoną katolicyzmem aż do urzygu. Co chwila przynosi do opracowania takie tematy, jak "jaka księga jest najcenniejsza dla ludzkości i dlaczego Biblia?". Religię ma na języku polskim, historii, WOSie i (chyba) też na wuefie.

Natręctwo edukacyjne kościoła jakoś tam działa. W klasie córki mniej więcej połowa to "wierzący", nie zadający pytań. Przecież tu nie chodzi o dogmaty i jezusiki, tylko i wyłącznie o zaintrodukowanie posłuszeństwa wobec kleru. I NIC WIĘCEJ! I to się dokonuje i działa.

Nie, rodzina nie robiła żadnych wstrętów. Prababcia usiłowała uczyć dziecko paciorka. Pozwoliliśmy na to staruszce, bo nie straszyła piekłem, tylko wspólnie deklamowały "i nie wuć nas na pokuszenie, ale nas spaw ode złego", jeśli dobrze oddaję fonetykę...

W zamian uczyłem pannę czegoś innego: uczciwości intelektualnej, sztuki dyskutowania. Nie należy się zaperzać i używać demagogii. Trzeba wysłuchać argumentów rozmówcy i, jeśli są przekonujące, zmodyfikować swoje pojmowanie spraw. Bo dyskusja nie jest meczem, w którym wygrywa się na punkty. Nie to jest ważne. Ważna jest rzeczywistość i realność. Jeśli można się od rozmówcy czegoś nowego dowiedzieć, trzeba z tego skorzystać, bo to jest jedyna, realna wartość. Poznanie. Zrozumienie.

Uświadomić katolikowi, że nim nie jest? Ależ jest i to on rozumie prawdziwie katolicyzm, nie "badacze Pisma". Katolicyzm to jest właśnie posłuszeństwo wobec kleru, bezmyślne stawianie się na mszy i wykonywanie gestów i przyklęków tak, aby nie dopuścić do osłabienia warunkowania. Jeśli to czyni - jest bardzo dobrym i najprawdziwszym katolikiem. Cała reszta to tylko wata, którą obetkano ten system władzy przez wieki. Nic ważnego, owijka. Powoli niepotrzebna, bo intelektualiści są ponad to i ich się już nie nabierze zaś lud tam nigdy nie sięgał.
budweiser (39 punktów)
>>Byłem przeciwny chrzszczeniu swej córki (...)
>Och, ja mojej córki nie ochrzciłem i nigdy nie pozwalałem na udział w katechezie. Jeśli wyznaje się jakieś wartości, to trzeba być konsekwentnym>

Owszem,ale do jakiego stopnia?Nie wiem,czy czułbym się dobrze,gdybym wojował jak opętany z bliższym otoczeniem wykazując na jakimkolwiek towarzyskim spotkaniu absurd takich działań.Zauważyłem,że ludzie w dużym stopniu zdają sobie sprawe,że coś tu z tym wszystkim jest nie tak,jednak żaden z nich nie ma ochoty odstępować od tego wzorca postępowania na poczet prawdy.Dla nich po prostu:"jak jest tak fest".Nie wiele kosztuje pójscie na 45 minut do kościóła na chrzest,ale ile wysiłku kosztuje odstępstwo od takiej reguły?Prawde ma każdy w sobie,ja swoją odnośnie religii wszelkiej maści raczej odnalazłem,czy powinienem czuć się zoobowiązany do nawoływania na swoją droge?Jestem bardziej konkretny i anty we wszelkiego rodzaju natręctwie,które puka do drzwi i niesie "prawde o świecie",ale w codziennych sytuacjach czasem wole machnąć reką i zapomnieć o byciu konsekwentnym.
05-04-2011 16:47 
 Ocena 2 na 2
CamelOT (915 punktów)
>>>Byłem przeciwny chrzszczeniu swej córki (...)
>>Och, ja mojej córki nie ochrzciłem i nigdy nie pozwalałem na udział w katechezie. Jeśli wyznaje się jakieś wartości, to trzeba być konsekwentnym>Owszem,ale do jakiego stopnia?

Po pierwsze bądź pewien, że w żaden sposób Ciebie nie krytykuję czy oceniam. Po prostu przedstawiłem swoją postawę.

Do jakiego stopnia pytasz? No... bez faszyzmu, ale moja córka jest dla mnie ważna i oddanie jej w łapy kleru nie wchodziło w rachubę. Teraz jest blisko matury, wie wiele o religii (więcej niż "wierzący") a nie ma warunkowania. Jeśli podjęłaby decyzję, że chce chrztu i uczestnictwa w mszach, nie stwarzałbym problemów. Ale prędzej piekło zamarznie Uważam, że akurat tutaj ta konsekwencja była potrzebna. Dzieci są ważne. Za to śmiało można ją rozluźnić podczas spotkań rodzinnych, kiedy ciotka-dewotka rozwodzi się nad swoją wizytą w Lourdes i powstrzymać się od komentowania jej zachwytów czy prezentowania na iPadzie fragmentów filmu 'Roots of all evil' z Dawkinsem. Dla dobrego trawienia smacznego posiłku, dla utrzymania uśmiechów wokół stołu. Staję się w tym coraz lepszy i teraz nawet umiem powstrzymywać kpiny! Imagine that! Rodzina wygaduje takie bzdury, że aż włosy się skręcają na klacie a ja ze spokojem wychodzę na papierosa do ogrodu, mimo że nie palę, i nie wracam do stołu aż temat się wyczerpie!
budweiser (39 punktów)
>Po pierwsze bądź pewien, że w żaden sposób Ciebie nie krytykuję czy oceniam. Po prostu przedstawiłem swoją postawę.>

Postawę szanuje,a co do krytyki to nie odczułem.Próbuje odnieść sie do tego co przeczytałem i przyznam z niechęcią,że chyba przy okazji usprawiedliwiam trochę mój brak odwagi do stanowczego przeciwstawienia się tym rytuałom,a raczej tym,którzy bez zrozumienia chcą do nich przystępować.

>Do jakiego stopnia pytasz? No... bez faszyzmu, ale moja córka jest dla mnie ważna i oddanie jej w łapy kleru nie wchodziło w rachubę.>

Chrzest póki co myślę,że nie przesądza jeszcze postawy mojej córki i tego,w czyich rękach się znajduje.Już zadbam o to,żeby wszelkiej maści przedstawiciele ciemnogrodów czuli zakłopotanie w jej towarzystwie.To jednak za dobre naście lat.Aczkolwiek żałuje czasem,że nie uderzyłem pięścią w stół i pozwoliłem,by zasiliła statystyki kościelne swym nazwiskiem.W przyszłości dowie się o apostazji

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365