Chcialem podzielić się nastepujacymi refleksjami.
Obecnie często słyszy się określenie „PRL – system słusznie miniony”; sugerujące ze w w PRL-u wszystko było zle.
Moim zdaniem sa aspekty, w których PRL był lepszy, niż obecna rzeczywistość.
Takim obszarem jest na przykład traktowanie zwierzat hodowlanych – podkreślam mam tu na myśli, zwierzęta które były hodowane w celach konsumpcyjno spożywczych: „na mieso”; krowy hodowane w celu pozyskiwania mleka; kury hodowane w celu pozyskiwania jajek. Nie chodzi mi natomiast o psy czy koty czyli tak zwane zwerzeta domowe.
Wracjac do tematu zwierzat hodowlanych - jako człowiek 50+ pamiętam „obrazki” z mojej wczesnej mlodosci gdy jezdzilem na wies:
- kury, kaczki, gesi chodzące sobie po podworku w gospodarstwie – wolny wybieg
- sceny uśmiercania tychże ptakow poprzez odcięcie im glowy lub poderznięcie gaardla
- krowy i owce wyprowadzane na pastwiska.
Zwierzeta te w mojej opinii miały po wielokroć lepsze zycie niż obecne zwierzęta hodowlane.
Obecne hodowle zgodnie z maksyma maksymlizacji zysku odznaczają się bardzo brutalnym traktowaniem tych zwierzat – chciałoby się powiedzieć nieludzkim traktowaniem – w wielu przypadkach zwierzęta te przez cale zycie bardzo intensywnie cierpia.
Można to zobrazować przykładem hodowli kur na mieso.
W internecie można znaleźć stosowne informacje – podam jeden przykład. Mam na myśli artykul:
„17 faktów o hodowli kurczaków na mięso, które hodowcy starają się ukryć”
www.otwart(*)w-o-hodowli-kurczakow-na-mieso Artykul ten zawiere bardzo wiele opisow cierpień kurczakow w hodowlach – sa one bardzo drastyczne wiec nie będę ich przytaczal. Zacytuje jedynie pierwsze zdanie tego artykulu:
<<Paul McCartney powiedział, że „gdyby rzeźnie miały szklane ściany, każdy byłby wegetarianinem”>>.
Można latwo domyslec się, ze w podobnie brutalny sposób traktowane sa w hodowlach inne zwierzęta hodowane do celów kulinarnych – w szczególności zas krowy i świnie; ale na przykład również lososie. Niewatpliwie latwo można sobie wygooglac artykuly, piszące o takich praktykach.
Chcialem tu jeszcze poruszyć pare dodatkowych watkow.
Gdy na farmie krów rodzi się osobnik plci męskiej wówczas jego przyszlosc to jedna z dwu drog:
- większość z tych zwierza zostanie szybko zabita na tak zwana cielecine
- nieduza ich czesc „uratuje życie” jako zwierzęta rozpłodowe.
Innym skajnie brutalnym traktowaniem (a może raczej sadystycznym) jest hodowla gesi i kacek na tak zwany pasztet strasburski (nawiasem mowiac hodowle tego typu zakazane sa w niektórych krejach Europy)
Przez ponad dwa tygodnie przed ubojem do gardeł kaczek i gęsi wkłada się metalową rurę, pompując wysokokaloryczny pokarm bezpośrednio do żołądka. W przypadku kaczek to jest około kilograma paszy dziennie, a gęsi - 2 kg. To tak, jakby człowiekowi wmuszano jedzenie 20 kg makaronu dziennie.
Dazenie do maksymalizacji zysku w hodowli zwierzat prowadzi oczywiście do tego, ze produkty mięsne, mleko czy jajka sa relatywnie tanie. Cene za to placa zwierzęta poddawane swoistym torturom, o których pisałem wyżej. Inna kwestia jest niska jakość tego typu produktów.
Inny negatywny skutek wspomnianych niskich cen produktów pochodzenia zwierzęcego to miedzy innymi obecnie obserwowane nasilenia takich chorob u ludzi jak: otylosc, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca a w dalszej konsekwencji zawaly i udary. Z punktu widzenia ekonomicznego nasilenie tychże chorob implikuje koszty leczenia/opieki nad osobami chorymi.
Poniekad kwadratura kola.
W mojej ocenie najbardziej drastyczne sa jednak dlugotwale intensywne cierpienia, jakich doswiadczaja zwierzęta w hodowlach.
Smutno pozdrawiam