Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiadomości z Równoległego Świata

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
10-10-2012 04:41Rafał Poniecki (7132 punktów)Wiadomości z Równoległego Świata
Ocena 16 na 16
Biskupy twierdzą, że Europa traci swą chrześcijańską pamięć.
fakty.inte(*)-chrzescijanska-pamiec,1851089
Oni naprawdę muszą żyć w równoległym świecie. Ich percepcja rzeczywistości kwalifikuje ich na pacjentów oddziału zamkniętego kliniki psychiatrycznej. Europa ma ich głęboko w sempiternie. Wg. nich Europejczycy "odczuwają głód i pragnienie wiary". Co za idiotyzm? Jak chcę jeść, albo chce mi się pić, to sam tego szukam i sam to znajduję. Wg. purpurowych katabasów Europejczycy są na tyle głupi, że nie są w stanie sami zaspokoić swojego głodu i pragnienia. A ja sądzę, że tym Europejczykom się po prostu chce rzygać na widok samego chrześcijańskiego menu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Miłosz Michałowski (1657 punktów)
>Biskupy twierdzą, że Europa traci swą chrześcijańską pamięć.
>fakty.inte(*)-chrzescijanska-pamiec,1851089
>Oni naprawdę muszą żyć w równoległym świecie. Ich percepcja rzeczywistości kwalifikuje ich na
>pacjentów oddziału zamkniętego kliniki psychiatrycznej. Europa ma ich głęboko w sempiternie. Wg.
>nich Europejczycy "odczuwają głód i pragnienie wiary". Co za idiotyzm? Jak chcę jeść, albo chce mi
>się pić, to sam tego szukam i sam to znajduję. Wg. purpurowych katabasów Europejczycy są na tyle
>głupi, że nie są w stanie sami zaspokoić swojego głodu i pragnienia. A ja sądzę, że tym
>Europejczykom się po prostu chce żygać na widok samego chrześcijańskiego menu.
>
Ta "choroba" trwa już od dawna. Nie wiem czy sukienkowi się nie połapali, czy też odwrotnie, połapali się i panikują, że skończyły się złote czasy, w których za pomocą bajek, diabłów, demonów, aniołów i figury Ojca można było sterować masami. Te "masy" się kurczą i będą się kurczyć, nawet jeśli w PL pozostanie jeszcze grupa ostatnich "frondowców", tęskniących do XIX wieku, kiedy kobieta siedziała w domu, geja nikt nie znał, a mężczyzna i jego Bóg byli panami tego świata. I wszyscy nieustannie kontaktowali się z Bogiem

Jeszcze a propos linkowanego artykułu i synodu starszych panów w kieckach:

"Żeby rzeczywiście znać Pana Boga, nie wystarczą studia, nie wystarczą zdolności akademickie, ale potrzeba kontaktu z Panem Bogiem. Jest to niezbędne, aby stać się prawdziwym ewangelizatorem w dzisiejszym świecie. Myślę, że gdyby wszystkie kościelne instytucje zdawały sobie sprawę z ważności kontaktu z Bogiem, to byłyby one bardziej skuteczne w dziele ewangelizacji - dodał polski kardynał, cytowany przez papieską rozgłośnię."

Tłumacząc to na język polski: BEŁKOT. I tego typu bełkot na niewielu robi jeszcze wrażenie. Współczesne telefony komórkowe bardziej zachwycają poziomem skomplikowania niż cały Jahwe i ten jego misterny "plan".

Abstrahując nieco, lecz w kontekście wynurzeń biskupów, śmiem twierdzić, że większości "wierzących" czy "trochę wierzących" nie jest potrzebny kontakt z bogiem - potrafią sobie znaleźć zamienniki, suplementy w postaci wróżbitów, horoskopów itp (co pokazały badania przytaczane swego czasu na Racjonaliście, odnoszące się do wiary społeczeństwa we wszelakie zabobony) czy mieszanki chrześcijaństwa, buddyzmu i co tam jeszcze będzie pasowało. Jest to wciąż (niestety) spora grupa ludzi, która potrzebuje psychicznego "wyjścia bezpieczeństwa", w której mogą się odwołać do jakiejś siły wyższej w razie potrzeby: stresu, kryzysu, ale i choroby czy tragedii rodzinnej. Tradycyjnie jest to u nas Matka Boska, Bóg, Jezus, któryś z niezliczonych świętych, ale jako że polski, chłopski katolicyzm jest w sensie strukturalnym zasadniczo politeizmem, to nietrudno znaleźć zastępstwo dla "bóstwa" lub "bóstw', które nie spełniają oczekiwań.

Dlatego też jeśli nie wydarzy się jakaś katastrofa (kryzys zawsze ułatwia życie szamanom), to laicyzacja będzie, dzięki Bogu, postępować. Także w Polsce - nie staniemy się nagle Czechami, ale odwrót od Kościoła wydaję mi się kwestią czasu. Choć moje pokolenie (25-30) jest jeszcze w większości więźniem tradycji, to już tylko lub aż - w zakresie obrzędów i rytuałów . Moim zdaniem to ostatni bastion KK w Polsce (nie wliczając tzw. elektoratu radio-maryjnego). Wiele osób jest przywiązanych/uwiązanych do polskiej obrzędowości i rytów przejścia, które niestety są niemal zrośnięte z katolickimi, wiele osób nosi w sobie jakąś tam ideę "boga", ale coraz częściej jest to bóg "postmodernistyczny", która pozwala w siebie nie wierzyć, wziąć ślub kościelny (bo "atmosfera"), a potem olewać dogmaty i przykazania... aż do komunii dziecka.
10-10-2012 11:25 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Jeszcze a propos linkowanego artykułu i synodu starszych panów w kieckach:
>"Żeby rzeczywiście znać Pana Boga, nie wystarczą studia, nie wystarczą zdolności akademickie, ale potrzeba kontaktu z Panem Bogiem. Jest to niezbędne, aby stać się prawdziwym ewangelizatorem w dzisiejszym świecie. Myślę, że gdyby wszystkie kościelne instytucje zdawały sobie sprawę z ważności kontaktu z Bogiem, to byłyby one bardziej skuteczne w dziele ewangelizacji - dodał polski kardynał, cytowany przez papieską rozgłośnię."

Pamiętam, ktoś kiedyś ładnie to ujął:

Nie ma większego problemu gdy ktoś mówi do boga.
Należy się niepokoić, gdy bóg mu odpowiada.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Tłumacząc to na język polski: BEŁKOT. I tego typu bełkot na niewielu robi jeszcze wrażenie. Współczesne telefony komórkowe bardziej zachwycają poziomem skomplikowania niż cały Jahwe i ten jego misterny "plan".
Zły przykład
Poziom skomplikowania ( wynikający - w uproszczeniu - z wdrożenia do produkcji planu danego urządzenia ) telefonów komórkowych, jak i innych, współcześnie używanych na co dzień, urządzeń jest jaki jest ( dla mnie czasami nie do ogarnięcia ), ale nie jest on ( jak i jego plan - w rozumieniu instrukcji stworzenia ) tajemnicą ( można go jakoś "ogarnąć" ), a plan Jahwego nią jest
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Oni naprawdę muszą żyć w równoległym świecie.

Komentarze internautów pod artykułem zdają się potwierdzać powyższą tezę.
Choć, moim zdaniem, sytuacja panujących purpuratów staje się podobna do sytuacji aparatczyków w końcowych latach naszej rodzimej komuny. Do końca twierdzili oni, że nieświadomy naród - tak na prawdę - w pełni zgadza się z ich jedyną słuszną linią, a jednocześnie powoli acz skutecznie budowali sobie podstawy dla dalszej swojej godziwej egzystencji bez przewodniej roli "stwora", którego reprezentowali.
Sądzę, że w tym przypadku mamy do czynienia z identycznym zjawiskiem.
10-10-2012 12:18 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>...sytuacja panujących purpuratów staje się podobna do sytuacji aparatczyków w końcowych latach naszej rodzimej komuny. Do końca twierdzili oni, że nieświadomy naród - tak na prawdę - w pełni zgadza się z ich jedyną słuszną linią, a jednocześnie powoli acz skutecznie budowali sobie podstawy dla dalszej swojej godziwej egzystencji bez przewodniej roli "stwora", którego reprezentowali.
>Sądzę, że w tym przypadku mamy do czynienia z identycznym zjawiskiem.
Genialne podsumowanie - też się tego obawiam. Dlatego stawiają na Opus Dei i inne - laickie organizacje, których członków umieszczają w najbardziej wpływowych instytucjach, w tym finansowych. Wall Street jest obsadzony katolikami właśnie z Opus Dei (niektóre czołowe banki europejskie również), podobno w Sądzie Najwyższym jest kilku, a do niedawna wyższe warstwy społeczne w Stanach to byli protestanci. Romney też liczy na głosy katolików i zabiega o ich względy. Zresztą po co patrzeć na Stany - kto był przez wiele lat prezesem NBP, a obecnie prezydentem Warszawy?
Kilka lat temu Przekrój zrobił statystyki, ilu członków różnych sekt katolickich jest w polskim parlamencie - porażające. Dominowali członkowie Legionów Chrystusa.
Cieszmy się więc, że PSL obsadza spółki "swojakami" - to przynajmniej znajomi, a nie nominaci Episkopatu.
Anna Salman (16360 punktów)
>Biskupy twierdzą, że Europa traci swą chrześcijańską pamięć.
>... Wg. nich Europejczycy "odczuwają głód i pragnienie wiary". ...
Cytat:
... z powodu niżu demograficznego i starzenia się populacji


Wydawało mi się, że te popędy, które powodują wyż demograficzny nazywają się inaczej ...
10-10-2012 17:47 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Biskupy twierdzą, że Europa traci swą chrześcijańską pamięć.
>>... Wg. nich Europejczycy "odczuwają głód i pragnienie wiary". ...
> Cytat:
... z powodu niżu demograficznego i starzenia się populacji

>Wydawało mi się, że te popędy, które powodują wyż demograficzny nazywają się inaczej ...

Tak, ale na libido Europejczycy nie narzekają, a na problemy powiedzmy, natury technicznej, wymyślili viagrę.

Więc w czym problem? Niech nam szanowni purpurowi odpowiedzą.
Anna Salman (16360 punktów)
>Tak, ale na libido Europejczycy nie narzekają, a na problemy powiedzmy, natury technicznej, wymyślili viagrę.
Na pewno? Niedawno był jakiś artykuł, z którego wynikało, że chuć spada.
>Więc w czym problem? Niech nam szanowni purpurowi odpowiedzą.
Może to brak wiary ...we własne możliwości.
Selanos (12869 punktów)
Cytat:
"odczuwają głód i pragnienie wiary" z powodu niżu demograficznego i starzenia się populacji, a także w rezultacie kryzysu ekonomicznego oraz "osłabienia tożsamości kulturowej i religijnej".


Nie widzę związku. Co ma głód wiary do niżu demograficznego? Może chodzi o to, że księża mają zbyt mało dzieci do, w najmniej szkodliwym przypadku, ewangelizowania, a w bardziej szkodliwym do molestowania? Kto wie, kto wie...
10-10-2012 19:20 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Cytat:
"odczuwają głód i pragnienie wiary" z powodu niżu demograficznego i starzenia się populacji, a także w rezultacie kryzysu ekonomicznego oraz "osłabienia tożsamości kulturowej i religijnej".

Biskupowi chodziło zapewne o to, że w dobie kryzysu ekonomicznego, osłabienia tożsamości, starzenia się społeczeństwa i niżu demograficznego, trzeba czym prędzej dostosować produkt o nazwie wiara, a tym samym strukturę firmy go dystrybuującej, do oczekiwań współczesnego nabywcy, bo jak tak dalej będzie jak jest to za parę lat nikt już tego nie kupi. No cóż. Z jego punktu widzenia obawy jak najbardziej zasadne.
A, że trzeba było to jakoś w słowa "ubrać" ( dla prasy i wizerunku ) to wyszło jak powyżej.
Ale przekaz - jak dla mnie - nader czytelny. Ludzie potrzebowali też, jak kania dżdżu ( cokolwiek to znaczy ten dżdż ) iphona.


Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365