 |
prawo na złośliwego księdza Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2012 20:25 | Robert G (149 punktów) | prawo na złośliwego księdza
5 na 5 | W pewnej gminie na południu Polski, w szkole, odbywają się zajęcia sportowe - za które rodzice płacą. Ksiądz we wsi wymyślił sobie, że popołudniami w dni, kiedy te zajęcia się odbywają, będą jakieś obowiązkowe msze i czas tych mszy nakłada się na czas wspominanych treningów. Ludzie na te treningi dowożą dzieci i takie wkraczanie w terminy zajęć sportowych komplikuje ich przebieg. Część dzieci/młodzieży, spóźnia się na zajęcia, a ksiądz załatwił z prowadzącym, przesunięcie ich o pół godziny, co innym - dojeżdżającym - cokolwiek komplikuje sprawę. Mimo to dzieci i tak się spóźniają, bo nie zdążają z mszy na trening. Czy jest jakaś możliwość, by wyperswadować temu facetowi, żeby nie ingerował w sprawy innych i nie wywierał wpływu na terminy zajęć ustalaniem swoich mszy - nakładających się na np. treningi? Słyszałem rozmowę zbulwersowanych rodziców, których dzieci się spóźniają, że ksiądz jest złośliwy. Mnie sprawa dotyczy o tyle, że muszę dostosowywać się do kaprysów tego pana, a on mnie o zdanie nie pyta... Ja jakoś to przeboleję, ale inni - którzy posyłają dzieci na te całe msze - mają powody do wzburzenia. Czy jest na kechę jakieś prawo? Co można zrobić w takiej sytuacji poza grzecznym poproszeniem jaśnie pana ekscelencji, o branie pod uwagę rzeczy bardziej przyziemnych niż rytuały kościelne? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
14 na 14 | maciejo (3492 punktów) | A niby dlaczego wszyscy muszą obowiązkowo chodzić na tą mszę? Najlepszym rozwiązaniem jest olanie tego i niech księżulek gada do ściany. Wątpię by był na to jakiś paragraf ale jeśli dyrektor szkoły jest "normalny" to może by coś typowi wyperswadował by zmienił termin swoich guseł.
|
|
 | | Robert G (149 punktów) | > A niby dlaczego wszyscy muszą obowiązkowo chodzić na tą mszę?Ja nie wiem czy wszyscy muszą.., bo mnie to tyle obchodzi, co zeszłoroczny śnieg  wiem tylko, że to księżu załatwił, by zajęcia przesunąć o pół godziny, a i tak się ludzie spóźniają. Wiem też, że tubylcy są na tyle zabobonni, że księdzu się nie sprzeciwią, choćby z nich pasami skórę darł, bo tak już jest i to też mnie tyle samo obchodzi, co poprzednie. Obchodzi mnie natomiast, że gość ingeruje w komercyjną działalność i robi to w dość perfidny sposób, bo utrudnia tak prowadzącemu - facet musi dojeżdżać kilkadziesiąt km - jak i wszystkim zainteresowanym. Czy dyrekcja jest 'normalna'...? ciężko coś powiedzieć... i czy byłaby w stanie wpłynąć na klechę... raczej mało prawdopodobne, a już na pewno nie w sprawie zajęć komercyjnych, pozalekcyjnych. Czy ona ma w ogóle kompetencje, by ingerować w sposoby katechizacji - czy jak się to zwie w ichnim żargonie - tego też nie wiem i raczej wątpię. Może jednak są jakieś inne cywilizowane sposoby walki z tym przekleństwem, jakim jest wdzieranie się klechów w życie postronnych, przez choćby takie ustalanie swoich guślarskich wieców, by kolidowały z zajęciami sportowymi...?
|
|
|  | 9 na 9 | Baranica (275 punktów) | > A niby dlaczego wszyscy muszą chodzić na tą mszę?> Ja nie wiem czy wszyscy muszą.., bo mnie to tyle obchodzi, co zeszłoroczny śnieg  Nie bardzo rozumiem co to jest obowiązkowa msza... Codziennie? Wolny kraj, jak ktoś woli mszę to nic się nie poradzi Możesz mieć tylko nadzieję że to wkurzy ludzi i nastawi przeciw księdzu.
|
|
11 na 11 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Rozwiązanie problemu jest banalnie proste. Organizowanie tych płatnych zajęć sportowych trzeba zaproponować księdzu. Na pewno nie odmówi i z miejsca przeniesie te "obowiązkowe" msze na inny termin.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
3 na 3 | Michał96 (412 punktów) | >Ksiądz we wsi wymyślił sobie, że popołudniami w dni, kiedy te zajęcia się odbywają, będą jakieś >obowiązkowe msze i czas tych mszy nakłada się na czas wspominanych treningów. >Ludzie na te treningi dowożą dzieci i takie wkraczanie w terminy zajęć sportowych komplikuje ich >przebieg. Część dzieci/młodzieży, spóźnia się na zajęcia, a ksiądz załatwił z prowadzącym, >przesunięcie ich o pół godziny, co innym - dojeżdżającym - cokolwiek komplikuje sprawę. Mimo to >dzieci i tak się spóźniają, bo nie zdążają z mszy na trening.
Ludzie to mają problemy...
|
|
 | 3 na 3 | Robert G (149 punktów) | >Ludzie to mają problemy...
Nie wiem za bardzo do kogo teraz pijesz... Problem polega na tym, że ksiądz mając do dyspozycji całą dobę i 7 dni w tygodniu, wymyśla swoją mszę właśnie wtedy, kiedy dzieci do niej zobowiązane mają ustalone zajęcia sportowe. We wsi wiesz co to znaczy? Chyba nie wiesz... To Ci powiem. Otóż znaczy to tyle, że dzieci zamiast na salę gimnastyczną, idą do kościoła, przez co zajęcia sportowe nie mogą się normalnie odbywać, bo 80 proc ich uczestników jest na tej, wstawionej właśnie na tę godzinę, mszy. Czy teraz wszystko jasne??? To nie jest metropolia, tylko wiocha, gdzie takie zajęcia z instruktorem przyjeżdżającym z odległej miejscowości, to wydarzenie!, a nie zwykła codzienność..., ale klecha oczywiście chce być ważniejszy i robi to w bardzo podły sposób.
Może naświetlisz teraz swoją insynuację wygłoszoną w postaci: 'ludzie to mają problemy'...
Bo ja widzę, że jednak tu problem jest i to rzeczywisty, a nie wydumany.
|
|
|  | 11 na 11 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Może naświetlisz teraz swoją insynuację wygłoszoną w postaci: >ludzie to mają problemy'...
Chodzi mu o to że sami hodujecie tego pasożyta.
|
|
| |  | 1 na 1 | Robert G (149 punktów) | > Chodzi mu o to że sami hodujecie tego pasożyta.> ja myślę, że takiego pasożyta jak KK wyhodowano na przestrzeni wieków, a to, co się we wsiach dzieje jest już pokłosiem tegoż hodowania. Co do opisywanej sytuacji, wspomnę tylko, że ów klecha podobno wywiera presję na dzieci i wiąże obecność na tych mszach z jakimiś tam notami na lekcjach religii... Inna sprawa, że w tym wyznaniowym państwie w wielu regionach - jak tu np. - zabobon jest tak głęboko zakorzeniony, że nie sposób go wyplenić. A czy hodujemy...? Raczej hodują, bo ja nie dość, że napływowy tu jestem, to jeszcze w innej wsi mieszkam. Zetem mój wpływ na sprawę jest praktycznie żaden... przynajmniej na razie...
|
|
| | |  | 7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Kto jeszcze i ile razy jeszcze ma ci tłumaczyć, że ksiądz posuwa się tak daleko na ile pozwalają mu jego owce? Są miejscowości, gdzie mieszkańcy ładują proboszcza na taczki i wywożą, są miejscowości, gdzie mieszkańcy po cichu psioczą na plebana, ale nic nie robią, aby się go pozbyć, aby zmienić swój los. Ten ostatni przypadek dotyczy sytuacji wioski, o której piszesz i nic z tym nie zrobisz, jeśli sami nic z tym nie zrobią. Decyzja należy do tych ludzi, nie ma żadnego prawa, które by zabraniało klesze organizowania spędów owieczek. W Polsce obowiązuje Konkordat, który - w skrócie - daje wolną rękę klerowi. Jeśli naprawdę zależy ci, aby klecha zaprzestał swoich praktyk, to rozmawiaj o tym z mieszkańcami wioski, uświadamiaj ich, że skoro nie akceptują postępowania księdza, to powinni mu to powiedzieć i zażądać zmiany postawy albo po prostu olać jego pomysły.
Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Co do opisywanej sytuacji, wspomnę tylko, że ów klecha podobno wywiera presję na dzieci i wiąże obecność na tych mszach z jakimiś tam notami na lekcjach religii...W szkole jest dyrektor, niech się sprawą zajmie. A nie, to napiszcie skargę do kuratorium i biskupa. Ceterum censeo religia w szkole to czyste nieporozumienie www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045#w523888
|
|
| | |  | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Co do opisywanej sytuacji, wspomnę tylko, że ów klecha podobno wywiera presję na dzieci i wiąże obecność na tych mszach z jakimiś tam notami na lekcjach religii...Jeśli już można się czegoś przyczepić, to chyba tylko tego. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby nauczyciel matematyki czy biologii ogłosił, że raz w tygodniu klasa ma się pojawić u niego w domu na korepetycjach (choćby darmowych), a nieobecni zostaną ukarani negatywną oceną. No właśnie. Czy jest prawnik na sali?  Nauczyciel ma prawo domagać się od dzieci, by po szkole uczestniczyły w jakimś wydarzeniu mającym miejsce poza jej murami, grożąc gorszą oceną?
|
|
| | | |  | | Robert G (149 punktów) | > >Co do opisywanej sytuacji, wspomnę tylko, że ów klecha podobno wywiera presję na dzieci i wiąże obecność na tych mszach z jakimiś tam notami na lekcjach religii...> Jeśli już można się czegoś przyczepić, to chyba tylko tego. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby nauczyciel matematyki czy biologii ogłosił, że raz w tygodniu klasa ma się pojawić u niego w domu na korepetycjach (choćby darmowych), a nieobecni zostaną ukarani negatywną oceną.> No właśnie. Czy jest prawnik na sali?  > Nauczyciel ma prawo domagać się od dzieci, by po szkole uczestniczyły w jakimś wydarzeniu mającym miejsce poza jej murami, grożąc gorszą oceną?Tylko, że klecha i jest i nie jest nauczycielem... Sprawa jak dla mnie jest w sumie chyba dość śliska mimo wszystko. Wprawdzie z jednej strony może on jakoś tam kształtować wygląd tych nieszczęsnych świadectw, ale nie wiem czy może spowodować nieudzielenie promocji do następnej klasy tylko z religii... chyba nie? Na pewno natomiast może grać na emocjach gawiedzi i to robi. O zajęciach do których przymusza uczniów, to już całkiem słuszny argument. Zdaje się, że takiego prawa nie ma nawet (sic!) jaśnie ksiądz. Problem w tym, jak od niego to prawo wyegzekwować, bo nie podlega on żadnej z 'normalnych instytucji', a KK w Polsce jest państwem w państwie, które swymi mackami wlazło do szkół.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) |
>Tylko, że klecha i jest i nie jest nauczycielem... >Sprawa jak dla mnie jest w sumie chyba dość śliska mimo wszystko. Wszystko na temat Twojego wątku chyba juz zostało powiedziane i juz mnie nudzisz, może to Ty jesteś tym klechą i potrzebujesz pręgierza?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Robert G (149 punktów) | >Wszystko na temat Twojego wątku chyba juz zostało powiedziane i juz mnie nudzisz, może to Ty jesteś tym klechą i potrzebujesz pręgierza?
nie jestem klechą... ale ale... cóż za kultura i ton... czy jest na sali moderator? jak jesteś znudzony, to nikt ci nie każe czytać chyba co?
|
|
| | | | |  | | Michał96 (412 punktów) | >Wprawdzie z jednej strony może on jakoś tam kształtować wygląd tych nieszczęsnych świadectw, ale nie wiem czy może spowodować nieudzielenie promocji do następnej klasy tylko z religii... chyba nie?
Ocena z religii/etyki nie wpływa na promowanie ucznia do następnej klasy.
|
|
|  | 2 na 2 | Michał96 (412 punktów) | Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, lecz wcześniej nie mogłem. W sumie wszystko co chciałem napisać, napisał już przed chwilą w skrócie Lodowy. Ale tak z ciekawości: dlaczego się w ogóle zajmujesz tą sprawą skoro ona Cię wcale nie dotyczy? W tym przypadku osoby zainteresowane muszą wybrać, albo mszę albo zajęcia sportowe. W najgorszym przypadku dzieci klechobojnych rodziców sobie nie pobiegają. Gdyby to było jakieś kółko naukowe to jeszcze rozumiem, ale sport? Najwyżej przybędzie kilku antyklerykałów.
|
|
| |  | 1 na 1 | Robert G (149 punktów) | > Ale tak z ciekawości: dlaczego się w ogóle zajmujesz tą sprawą skoro ona Cię wcale nie dotyczy?pisałem o tym już co najmniej kilkakrotnie i dowodziłem, że jednak dotyczy, ale skoro nie chciało ci się tamtych wypowiedzi czytać uważnie, to pewnie nie przeczytasz ze zrozumieniem i tej, dlatego odpuszczam tłumaczenie tego samego po raz n-ty... jak najbardziej mnie dotyczy !!! a dlaczego? zadaj sobie ciut trudu i poczytaj, a potem się zastanów zanim znowu coś napiszesz  ...
|
|
6 na 6 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Czy jest jakaś możliwość, by wyperswadować temu facetowi, żeby nie ingerował w sprawy innych i nie >wywierał wpływu na terminy zajęć ustalaniem swoich mszy - nakładających się na np. treningi? Oczywiście, musicie mu obrobić pole, umyć i zatankować samochód, dać córki do obsłużenia plebanii, chłopaków do obsłużenia przewielebnego. Nie widze problemu.
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | > Czy jest na kechę jakieś prawo? Co można zrobić w takiej sytuacji poza grzecznym poproszeniem jaśnie> pana ekscelencji, o branie pod uwagę rzeczy bardziej przyziemnych niż rytuały kościelne?Lata edukacji teraz zbierają żniwo  Prawo jest tutaj zbędne klechę należny solidarnie zignorować.
|
|
2 na 2 | Rosa L. (625 punktów) | A może umówić się z kilkorgiem rozsądnych rodziców i zwyczajnie pójść na rozmowę z przedmiotowym księdzem? Wynegocjować zmianę terminu tej mszy. Przy czym rozmowa musi, podkreślam musi, odbywać się na równych warunkach (czyli nie prośba, ale dorośli ludzie rozmawiają ze sobą).
Jeżeli pan ksiądz się zgodzi, to zajęcia się będą odbywały bez problemu.
Jeżeli pan ksiądz się nie zgodzi, to wtedy pytać o uzasadnienie, a ludzie zobaczą, jaki gagatek z ich pasterza jest.
Owce też potrafią walczyć z wilkami.
|
|
2 na 2 | Lodowy (1486 punktów) | Co to za problem? Ani zajęcia sportowe, ani msze w tygodniu nie są obowiązkowe, nawet dla katolików. Poza tym jeżeli ktoś ma z tym problem to jedynie wierzący i to ci bardzo pobożni. Ty, jak widzę, go masz.
|
|
 | 1 na 1 | Robert G (149 punktów) | > Co to za problem? [...] Ty, jak widzę, go masz.Tak... mam problem z tym, że księżulo ingeruje w komercyjne zajęcia i ja bezpośrednio wpływu na to nie mam. Mnie jego msza tak samo interesuje i absorbuje jak prawdopodobnie Ciebie, ale on prowadzi w szkole lekcje religii i wywiera na dzieci presję, że żeby 'cośtam' uzyskać na tych lekcjach, trza przyjść na jakieś tam wydumane msze o godzinie nakładającej się na zajęcia karate na sali gimnastycznej. Żeby było ciekawiej, to zajęcia zaczęły się we wrześniu, a owe msze - dla religiantów - odbywają się w październiku. Czyli nie karate wlazło klesze, tylko klecha wlazł zajęciom sportowym. Ja se mogę...  , bo jestem dość, że niereligijny, to jeszcze z innej wsi i napływowy, zatem z góry skazany na zignorowanie. A, że klecha to okaz wredoty, świadczą wypowiedzi wzburzonych rodziców owych religiantów uczęszczających jednocześnie na zajęcia sportowe. Nie oczekuję tu porad w stylu 'sam jesteś sobie winien, bo nie poszedłeś do klechy z mordą...', tylko pytam, czy taki problem jaki tu się wywiązał, jest do rozwiązania cywilizowanymi metodami. Gdyby to ode mnie zależało, to poszedłbym do klechy i grzecznie, acz stanowczo powiedziałbym, że to nie lud jest dla niego, tylko on dla ludu i ma swoje plany korelować z obowiązującymi już harmonogramami, a nie wchodzić w cudze zajęcia i utrudniać ludziom przez to życie. Tak się jednak w obecnej sytuacji nie da i tyle, bo jak kolo jest złośliwy, to będzie robił na przekór, a biedne owieczki z wyuczonej pobożności i strachu, będą słuchały klechy, przez co ten jest w stanie zniszczyć każdą co lepszą inicjatywę takim jak wyżej sposobem. Spróbuję przy najbliższej okazji pogadać z tymi wzburzonymi rodzicami, ale... jestem tu nowy i jeszcze nie 'spośród nich', to niezbyt wiele sobie obiecuję. Oni narzekają i boją się klechy jak ognia, ale się mu nie sprzeciwią - chyba że...  Coś podziałam na ile się da.
|
|
|  | 4 na 4 |
5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >będą jakieś obowiązkowe msze Nie wierzę w to, co czytam. Pierwszy raz słyszę o obowiązkowej mszy. >Czy jest jakaś możliwość, by wyperswadować temu facetowi, żeby nie ingerował w sprawy innych i nie wywierał wpływu na terminy zajęć ustalaniem swoich mszy - nakładających się na np. treningi? Jest. Zrezygnować z mszy. >Słyszałem rozmowę zbulwersowanych rodziców, których dzieci się spóźniają, że ksiądz jest złośliwy. Ale dalej posyłają dzieci na "obowiązkowe" msze, utrudniając sobie życie. >Czy jest na klechę jakieś prawo? Nie ma. To sprawa proboszcza i parafian, o której godzinie sobie msze poustalają. >Co można zrobić w takiej sytuacji poza grzecznym poproszeniem jaśnie pana ekscelencji, o branie pod uwagę rzeczy bardziej przyziemnych niż rytuały kościelne? Po prostu raz solidarnie nie iść na mszę zorganizowaną w głupim terminie. Ostatecznie to tabakiera winna być dla nosa, prawda? Niech więc się ksiądz dostosuje. Rodziców jest więcej, ksiądz jest jeden.
|
|
2 na 2 | Marudek (208 punktów) | >Czy jest jakaś możliwość, by wyperswadować temu facetowi, żeby nie ingerował w sprawy innych i nie >wywierał wpływu na terminy zajęć ustalaniem swoich mszy - nakładających się na np. treningi? Odczep się od klechy. Zapotrzebowanie na msze jest na wsiach większe niż na dodatkowe, płatne zajęcia sportowe, bądź co bądź, obowiązkowe nie są ani jedne ani drugie. Ostatecznie katabas wykazał dobrą wolę uzgadniając terminy z prowadzącym zajęcia, a dojazdy z Końskiego Łba zawsze będą kolidowały z tymi z Psiej Wólki.
|
|
 | | Robert G (149 punktów) | Ostatecznie katabas wykazał dobrą wolę uzgadniając terminy z prowadzącym zajęcia, a dojazdy z Końskiego Łba zawsze będą kolidowały z tymi z Psiej Wólki. > No niby racja hehe...
|
|
3 na 3 | DeeDee (822 punktów) | Dlaczego tylu dorosłych Polaków nie wierzy w siłę sprawczą swoich czynów i woli odwoływać się do wyższej instancji (w tym przypadku prawo/sąd). Czyżby to "mentalne" ubezwłasnowolnienie społeczeństwa było również skutkiem religijnej indoktrynacji? W końcu religia wmawia nam, że od nas nic nie zależy, jedynie wyższa instancja (bóg) może coś poradzić (o ile się ładnie pomodli). A w rzeczywistości wystarczy tak niewiele, żeby problem z księdzem rozwiązać.. ech...
|
|
2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Człowieku! Nie obchodzi Cię ani chodzenie do kościoła, ani ci ludzie co mają z tym problem, sam tak pisałeś. To po cholerę tym się interesujesz? A jak już jesteś taki altruista, co chce zawalczyć jednak o czyjeś sprawy, to idź powiedz księdzu co Ci na wątrobie leży i już. W czym mamy Ci pomóc? Kopa w d...ę chcesz do działania? Kurdę - nie ma takiej ikonki. Sorry, uniosłem się srodze.
|
|
 | | Robert G (149 punktów) | > Sorry, uniosłem się srodze.  No uniosłeś się, uniosłeś  , a w dodatku nie przeczytałeś uważnie. Ale i tak dziękuję za głos w dyskusji hehe. Wprawdzie mało racjonalny - pewnie jak cała ta dyskusja - ale zawsze. Twój sposób zagrzewania do działania iście zadziwia :-D. Altruistą nie jestem i mówiąc brzydko, zwisa mi ten cały bałagan. Obawa jest jedna. Klecha ma zbyt dużo do powiedzenia i zbyt silny głos decydujący w sprawach całkiem nienależących do niego. Nawiązując jednak do innej wypowiedzi o 'mocy sprawczej własnych czynów', zaznaczę że kogo jak kogo, ale mnie już o mocy sprawczej własnego działania przekonywać nie trzeba. Jednak jak mawiał wieszcz... nec hercules contra plures. I tu się kończy owa moc sprawcza hehe, bo uderzając w 'nie ten stół', można spowodować odezwanie się 'nie tych' nożyc... i kłopotu sobie narobić.
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Twój sposób zagrzewania do działania iście zadziwia :-D. Dobry kop, daje dobry pęd, zwłaszcza gdy w d...ę. No tak jest po prostu.
|
|
1 na 1 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | hmm, a nie jest tak może, że jeśli nauczyciel ( a chyba klechów w trakcie pełnienia obowiązków nauczyciela dotyczy - biorąc pod uwagę art. 3 ust. 9 ustawy o systemie oświaty - "9) nauczycielu - należy przez to rozumieć także wychowawcę i innego pracownika pedagogicznego szkoły, placówki oraz zakładu kształcenia i placówki doskonalenia nauczycieli;"), to uzależnienie oceny końcowej od uczestnictwa w nabożeństwie jednego związku wyznaniowego, a co za tym idzie de facto od wyznania bądź chociażby konieczności wysłuchania tez związanych z danym jednym określonym wyznaniem, nie jest naruszeniem artykułu 6 ustęp 4 ustawy Karta Nauczyciela, który obliguje nauczyciela (w rozumieniu ust. o syst. ośw.) "kształcić i wychowywać młodzież (...) w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka"?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|