Racjonalista - Strona głównaDo treści
STUDENCI- DEBILE

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
26-04-2005 18:22babsy (227 punktów)STUDENCI- DEBILE
Dodaję nowy temat, zainspirowana taką oto scenką z ćwiczeń z przedmiotu "Współczesne systemy polityczne":
siedzimy w sali, drugi rok politologii, Wyższa Szkoła Pedagogiczna TWP. Ja jestem o rok starsza w wyniku dziekanki niż reszta grupy- w większości pogrobowców po Wyższej Szkole W-wskiej, czy jakoś tak. No więc siedzimy, panna o posturze Waligóry, twarzy troglodyty i ogólnej aparycji kompletnego abnegata czyta referat o Słowacji. Co drugie słowo się zacina. Nie potrafi ich przeczytać. Nie zna pojęcia : "deputowany", "kontrasygnata", plącze się przy tworzeniu przymiotników od "konstytucji", a szczytem wszstkiego jest "nienawistna władza sądownicza", zamiast "niezawisłej". Prelekcja trwa ze 30 min., takich kwiatków jest przy tej okazji od groma, a ja siedzę w ławce i zastanawiam się: wybuchnąć śmiechem, wyjść z trzaskiem drzwiami, czy może walnąć tę dziewczynę w czoło i zaproponować, że przeczytam za nią, bo dość już tej błazenady. A Pan Od Ćwiczeń, zresztą wielkie mi co, chyba pracownik również UW, latający z komóreczką i laptopem po różnych konferencjach- nic. Zero reakcji. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, co to takiego. I po cholerę takim prymitywom studia? Niech no pracują na kasie w Lider Prajzie, albo też przyklejają damulkom różowe tipsy! To mają być w przyszłości politolodzy, dziennikarze, inteligenci, elita tego kraju? Nie wymagam przecież od nich znajomości terminologii Bóg wie jak niedostępnej, ale absolutnie ELEMENTARNYCH pojęć, koniecznych nie tylko politologom, ale ludziom na poziomie w OGÓLE!!!
Matko, czy wszędzie tak jest, czy to tylko ja tak wdepnęłam? Czy wszędzie młodzi ludzie (studenci) mają serdecznie w d**** co studiują? Czy nie mają za grosz wstydu, że nie znają najprostszych rzeczy i wychodzą na DEBILI? CZy nikogo nic nie obchodzi? Czy nikt nic nie czyta, bo to przecież w dużej mierze dzięki regularnej lekturze kształtuje się nasz słownik? Strach pomyśleć, kto jest przyszłością POlski, mającą zastąpić skompromitowane i stare elity, nie tylko rządzące...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@bsynt (151 punktów)STUDENCI- DEBILE
> Czy nikt nic nie
>czyta, bo to przecież w dużej mierze dzięki regularnej
>lekturze kształtuje się nasz słownik? Strach pomyśleć, kto
>jest przyszłością POlski, mającą zastąpić skompromitowane i
>stare elity, nie tylko rządzące...
A wiesz ty jaka jes średnia liczba ksiązek czytanych rocznie przez przeciętnego Polaka? I to wliczając w to rozmaite Ludlumy. Jak myślisz, w jaki sopsób na podstawie telewizji mozna się nauczyć poprawnego słownictwa? Chyba musisz się przyzwyczaić i polubić, bo na zmiany nie widać peerspektyw.

Wiera

>Nie wymagam przecież od nich
>znajomości terminologii Bóg wie jak niedostępnej, ale
>absolutnie ELEMENTARNYCH pojęć, koniecznych nie tylko
>politologom, ale ludziom na poziomie w OGÓLE!!!

Problem chyba polega na tym, że wasi wykładowcy tego nie wymagają, bo to przecież ONI są odpowiedzialni za poziom swoich studentów.
eccenemo
>To
>mają być w przyszłości politolodzy, dziennikarze,
>inteligenci, elita tego kraju?
Na studiach mozesz się odwrócić i co najwyżej wyśmiać. Problem zaczyna się gdy te "kwiaty" zaczynają obejmować stanowiska. Znam kilku takich prywatnie, włos się na głowie jeży!!!!! Przeciętny żul z kartonem "kwasa" to przy takiej "elycie" okaz kultury.
babsy (227 punktów)Odp: STUDENCI- DEBILE
Coś mam wrażenie, że takich popisów to nie zdzierżę więcej. Już teraz upajam się fantazyjnymi wizjami eksterminacji mojej grupy:D:D. Dodam jeszcze , że jestem w niej nowa i od samego początku miałam mocne wejście, mianowicie skrytykowałam popapieską histerię i pokłóciłam się tym samym niemal ze wszystkimi. A najśmieszniejsze jest to, że niedawno jeden z przygłupich kolegów, jak mniemam Polak- katolik nazwał Ratzingera nazistą i stwierdził, że nie będzie to jego papież. Pseudofilozofia godna gówniarza, który z zasłyszanych opinii lepi swój światopogląd. Makabra...
mohawk (2936 punktów)
>Dodam jeszcze , że jestem w niej nowa i od samego początku miałam mocne wejście, mianowicie skrytykowałam popapieską histerię i pokłóciłam się tym samym niemal ze wszystkimi.

Gratuluję odwagi. Doceniam Twoją postawę przyznając plusa za post.

>Pseudofilozofia godna gówniarza, który z zasłyszanych opinii lepi swój światopogląd. Makabra...

A do tego jakie mocne podstawy wiary i przynależności do kościoła...
św.Marek
    Szanowny "eccenemo". Bądź łaskaw zdecydować się jakiego chcesz używać nicka i pozostań przy nim. Jednak jest zupełnie co innego "eccenemo" a "Ecce Nemo". Rejestracja nic nie kosztuje, a wtedy zostajesz przy jednym, i jako zarejestrowany użytkownik masz mnóstwo przywilejów łącznie z automatycznym wstawianiem Twojego nicka w każym poście jaki piszesz.

___________
Pozdrawiam
arturSTUDENCI- DEBILE
oto link po co jest szkoła
ingrimayne(*)con/RiskExclusion/review10.htm

okazuje sie ze nie jest po to aby uwalac
Joachim Patryas
Twój sarkazm w opisie scenki na uczelni ma oczywiście swoje uzasadnienie. Proponuję jednak spojrzeć na ten fakt z innej strony. Wiele osób /a właściwie większość/ nie czyta, nie doskonali swojego słownictwa itp. Dzisiaj kiedy powstało tyle wyższych uczelni prywatnych - o, delikatnie sprawę ujmując, zróżnicowanym poziomie studiów - wiele osób "załapało" się na studia, co oczywiście obniżyło ich poziom i prestiż, ale pozwoliło sporej grupie ludzi w jakiś praktyczny sposób doskonalić się. ZGODA, powiesz; ale nie na wyższej uczelni. Uważam jednak, że lepiej tam niż nigdzie.
Nawet przytoczona kasjerka, która nawiasem mówiąc nie musi być słabo rozgarniętą osobą - lecz odwrotnie, powinna być komunikatywna m.in. poprzez swoje odpowiednio wyższe wykształcenie.
Joachim Patryas
www.kkwitolerancji.com

babsy (227 punktów)Odp: STUDENCI- DEBILE
Wszystko się zgadza, ja od nikogo gruszek na wierzbie nie wymagam, ale słowo takie, jak "deputowany", to chyba każdy powinien znać, a nie tylko student- poliolog. I o to właśnie chodzi! Tu nikt nie oczekuje Bóg wie czego, słownictwa na miarę doktora habilitowanego, ale ABSOLUTNEGO MINIMUM, a nawet tego nie ma. To jak ta panna sie komunikuje z innymi . Acha, no tak, w pracy na taśmie czy w gabinecie kosmetycznym wystarczy bardzo ograniczony zasób słów.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Strasznie ci woda sodowa buzuje w głowie. Twoje pogardliwe uwagi odnośnie tzw. szarych ludzi ukazują o wiele większy brak kultury niż trudności w czytaniu tekstu.
Na marginesie - inteligentne DAMY odwiedzające gabinety kosmetyczne cenią sobie możliwość prowadzenia z tam pracującymi paniami konwersacji na odpowiednim poziomie...
babsy

>Na marginesie - inteligentne DAMY odwiedzające gabinety kosmetyczne cenią sobie możliwość prowadzenia z tam pracującymi paniami konwersacji na odpowiednim poziomie...

Może wyjaśnię PANU, który pewnie do kosmetyczki (w przeciwieństwie do mnie) nie chodzi: jak chcę z kimś inteligentnie porozmawiać, to umawiam się z moimi przyjaciółmi na kawę bądź wino, a u pani w salonie kosmetycznym gadam o d. Maryni. I świetnie nam ta rozmowa idzie.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>u pani w salonie kosmetycznym gadam o d. Maryni. I świetnie nam ta rozmowa idzie.
No właśnie - ja przecież pisałem o inteligentnych damach.
babsy (227 punktów)
Hmmm, nieładnie tak dyskryminować. Fryzjerki i kosmetyczki też mogą być damami!
Itachi-san (468 punktów)
>Hmmm, nieładnie tak dyskryminować. Fryzjerki i kosmetyczki też mogą być damami!

To hipokrytyczna uwaga! Wcześniej były przykłady!

Pozdrawiam

babsy (227 punktów)
>>Hmmm, nieładnie tak dyskryminować. Fryzjerki i kosmetyczki też mogą być damami!
>To hipokrytyczna uwaga! Wcześniej były przykłady!
>Pozdrawiam

Dla Twojej informacji, bo nie załapałeś- TO BYŁ ŻART, a nie hipokryzja...
Itachi-san (468 punktów)
Ok, to był żart, lepiej w takim razie korzystaj od czasu do czasu z emotikonów, będzie jaśniej.

Dobra, to ja lecę, adorator znika
babsy (227 punktów)
>Ok, to był żart, lepiej w takim razie korzystaj od czasu do czasu z emotikonów, będzie jaśniej.

Taaaa... ech, to społeczeństwo obrazkowe... Przyzwyczajone do łatwizny intelektualnej... Poprawie ortograficznie też nie potrafi pisać, jeśli "Word" uprzednio tego nie sprawdzi...

Itachi-san (468 punktów)
>Strasznie ci woda sodowa buzuje w głowie. Twoje pogardliwe uwagi...

Dobrze powiedziane jeyes i przynam że w subtelniejszy sposób niż ja, więc trochę lepiej.

Jednak co do moich rzekomych obelg, wyzwisk co mi zarzuca babsy to jakoś cięzko z tym w moim poście znależć. Zresztą niech zacznie od siebie jeśli już, wtedy inni też nie będą używać obelg np. ci obrażeni przez nią studenci. Ja tam staram się byc subtelny, ale czasami i tak nie ważne czy subtelna, zównoważona krytyka czy ostra w stylu Urbana, albo pijaczka z pod budki obraża człowieka. Ile ludzi tyle charakterów, nie dogodzi sie wszystkim.

pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>I o to właśnie chodzi! Tu nikt nie oczekuje Bóg wie czego, słownictwa na miarę doktora habilitowanego, ale ABSOLUTNEGO MINIMUM, a nawet tego nie ma. To jak ta panna sie komunikuje z innymi.
Bez obawy, zapewne niezgorzej. A może jej dukanie wynikało z tego, że pierwszy raz widziała tę pracę na oczy - ktoś jej napisał albo dopiero co ściągnęła jakieś ochłapy z netu?
babsy (227 punktów)

>Bez obawy, zapewne niezgorzej. A może jej dukanie wynikało z tego, że pierwszy raz widziała tę pracę na oczy - ktoś jej napisał albo dopiero co ściągnęła jakieś ochłapy z netu?

Co do tego, że nie przeczytała uprzednio ściągniętej z netu pracy, nie ma najmniejszych wątpliwości. Ale żeby plątać się przy najprostrzych pojęciach? Bo ja rozumiem, że przy jakimś "Grzegorzu Brzęczyszczykiewiczu" ... I jeszcze ta "nienawistna władza", matuniu . Gdyby nie to, że grupa już gruchnęła śmiechem, ona by na ten error cardinale nawet uwagi nie zwróciła.

Itachi-san (468 punktów)
>>I o to właśnie chodzi! Tu nikt nie oczekuje Bóg wie czego, słownictwa na miarę doktora habilitowanego, ale ABSOLUTNEGO MINIMUM, a nawet tego nie ma. To jak ta panna sie komunikuje z innymi.
>Bez obawy, zapewne niezgorzej. A może jej dukanie wynikało z tego, że pierwszy raz widziała tę pracę na oczy - ktoś jej napisał albo dopiero co ściągnęła jakieś ochłapy z netu?
>

Albo ma problemy z mową (do logopedy), albo problemy z tremą w takim razie do psychologa, najlepiej do mnie
Ewentualnie psychiatra, jeśli to cieżki przypadek i nie nabijam się mam wielki szacunek do osób z problemami (inaczej wariatów jak to w społeczeństwie) i psychiatrów, chociaż wiem, że śmieszy to społeczeństwo, znaczy czyjeś wariactwo
mohawk (2936 punktów)
>Albo ma problemy z mową (do logopedy), albo problemy z tremą w takim razie do psychologa, najlepiej do mnie

Moim zdaniem, problem jest zbyt błahy, a my posiadamy zbyt mało informacji, żeby go roztrząsać. Problem zaś poziomu nauczania na różnych uczelniach istnieje i wart jest rozważenia - jak rozumiem - zgodnie z intencją autorki wątku.
babsy (227 punktów)
Tak, owszem, przejrzałes moje intencje. Chciałam podyskutować o PROBLEMIE, a nie o osobistym podejściu do tej kwestii użytkowników forum , o czym co poniektórzy zdają się konsekwentnie zapominać. Chorobka, sądziłam, że to właśnie na stronie Racjonalisty możliwa jest konstruktywna dyskusja zamiast steku inwektyw i nienawistnych podsumowań. No cóż, wszędzie znajdzie się czarna owca. Jeszcze raz apeluję- AD REM!
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)STUDENCI- DEBILE
Problem niskiego poziomu nauczania na uczelniach wyższych jest w Polsce maglowany już od jakiegoś czasu, ale najbardziej kompetentne osoby do wypowiadania się na ten temat same są pracownikami tychże uczelni. Nie będą sobie piłowali gałęzi na której siedzą. Pracownicy naukowi maja po kilka etatów na różnych uczelniach, ledwo starcza im czasu żeby się przemieścić z jednego wykładu na drugi - a gdzie tu jeszcze praca naukowa, a już w ogóle bez sensu jest zajmowanie się "tą studencką hołotą". I nie trafiają do mnie słowa w stylu "winne jest państwo": to nie państwo naucza na uczelniach, nie państwo przeprowadza weryfikację wśród kandydatów, nie państwo ich potem przepuszcza z roku na rok i nie państwo daje im, na koniec, w ramach wdzięczności za zostawione pieniądze tytuł magistra.
Państwo jest winne, bo jego elity nie potrafią sobie poradzić z polityką edukacyjną, która to polityka, te właśnie elity tworzy. Rzucanie haseł w stylu "uczelnie wyższe muszą być powszechne" są absurdalne. I nie chodzi tu wcale o to, że mamy zacząć płacić za studia. Elity państwowe lubują się w statystykach a te mówią, że liczba ludzi z wyższym wykształceniem rośnie, więc niech rośnie dalej, aż obejmie wszystkich. Uczelnie wyższe powinny wreszcie stać się placówkami elitarnymi. Przestańmy wreszcie hołdować w imię źle pojętej równości miernocie i głupocie. Pani siedząca w Albercie za kasą nie potrzebuje wyższego wykształcenia, tylko umiejętności szybkiego i miłego obsługiwania klienta, co można osiągnąć przez zwykłe szkolenie. Motorniczy nie musi być filozofem żeby prowadzić tramwaj, a urzędnik na poczcie biologiem żeby lizać znaczki (nie obrażając pracowników poczty). Jeśli ktoś komuś wmawia, że do wszystkiego jest potrzebne wyższe wykształcenie bo zawsze się może przydać, jest w dużym błędzie. A jeśli taki pogląd głoszą elity, to tylko świadczy o ich poziomie.
babsy (227 punktów)Odp: STUDENCI- DEBILE
Ja własnie miałam to przekonanie, że idąc na studia będę należeć do elity. Że będę się jakoś tam pozytywnie wyróżniać. I co? Takie kwiatki niszczą moją naiwną pewność i sprawiają, że czuję się li tylko częścią jakiejś machiny, do której młodzi ludzie należą tylko dlatego, że z "papierkiem" łatwiej znaleźć pracę (to też nieprawda).
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
>Ja własnie miałam to przekonanie, że idąc na studia będę należeć do elity. Że będę się jakoś tam pozytywnie wyróżniać. I co?
Cóż, jak studiowałem, też miałem podobne zapatrywania i do dzisiaj mi pozostało. Ale jesteśmy w wyraźnej mniejszości. Elitarność nie jest w modzie
Itachi-san (468 punktów)
> Elitarność nie jest w modzie

W końcu musi być przecież populizm, żeby rządziła nami oligarchia, chociaż jej poziom jest niższy niż najgorszego studenciaka i z pewnością student dyletant już byłby lepszy niż tych 'parę' pOSŁÓW.

Elitarność jest w modzie w USA. Tam 50 % ucznówi już jest wyłapywanych w niższych klasach jako geniusze, dostają stypendia, idą do najlepszych szkół i uniwerków. To klasa najlepszych medyków, inżynierów, humanistów itd. Jest to pod tym względem dobre, że osoby bardziej rozgarnięte mogą więcej osiągnąć w innym towarzystwie. Z drugiej strony to hermetyczne środowisko. Napewno wymieszanie sprzyja niechybnie rozwojowi tolerancji, bo osoby mądre i niemądre muszą jakoś ze sobą żyć by się niepozabijać. Ale przemieszanie w Polsce też ma wady, jak już to wymienili inni.
Oczywiście Ci drudzy czyli mniej mądrzy też mogą studiować, ale na znacznie słabszych uczelniach i potem mogą liczyć na mniej płatną pracę, ale uczelie lepsze nadal są otwarte, nawet ten z niżyn może póżniej skończyć Harvard czy California University!
Poza tym u nich łatwiej o genialność, bo nie są przytłoczeni taką masą przdmiotów jak w Polsce i nie uczą się wszystkiego oraz pierdół tylko co im będzie autentycznie potrzebne w pracy psychologa, informatyka, inżyniera czy ekonomisty (jak ja np. budowy myszki , historia psychologii zamiast od razu przejśc do technik wpływu na ludzi!). Dlatego są tam lepsi specjaliści i najwięcej noblistów i świetnych naukowców. Poza tym trzeba zważyć ile wydają na naukę, setki milionów dolców!

Eh Polska to kraj dziwny i chyba tu się rodzimy za karę pod warunkiem, że reinkarnacja to nie bujda a prawo tego świata tak jak grawitacja.

Pozdrawiam
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
>Ja własnie miałam to przekonanie, że idąc na studia będę należeć do elity. Że będę się jakoś tam pozytywnie wyróżniać. I co?
Cóż, jak studiowałem, też miałem podobne zapatrywania i do dzisiaj mi pozostało. Ale jesteśmy w wyraźnej mniejszości. Elitarność nie jest w modzie
Adam
>Ja własnie miałam to przekonanie, że idąc na studia będę należeć do elity. Że będę się jakoś tam pozytywnie wyróżniać. I co? Takie kwiatki niszczą moją naiwną pewność i sprawiają, że czuję się li tylko częścią jakiejś machiny, do której młodzi ludzie należą tylko dlatego, że z "papierkiem" łatwiej znaleźć pracę (to też nieprawda).
>
Trzeba było wybrać sobie lepszą uczelnię a nie teraz Na moim wydziale KAŻDY zna takie słowa jak "deputowany" czy "niezawisły", mimo że :
1)studiuje u nas wielu cudzoziemców
2)jesteśmy przyrodnikami, nie politologami.
Nasza kadra ZAWSZE, powtarzam ZAWSZE ma dla nas czas, troszczy się o nasz wszechstronny rozwój, jesteśmy jedną, wielką, kochającą się rodziną. Z naszymi wykładowcami można nie tylko wypić piwo czy podyskutować o apoptozie, ale również porozmawiać na dowolny inny temat.
Szlak mnie trafia, jak widzę "humanistów" dumnych ze swej ignorancji w zakresie nauk ścisłych, "psychologów" i "politologów" co nie potrafią się podpisać, no i przede wszystkim ich "profesurę", która nie wie jak się pisze "gentleman" a naucza dziennikarstwa, marketingu i zarządzaniu, kontrolingu czy innego g*&%a!
Krzysztof Stankiewicz
>Na moim wydziale KAŻDY zna takie słowa jak "deputowany" czy "niezawisły", mimo że :
>1)studiuje u nas wielu cudzoziemców
>2)jesteśmy przyrodnikami, nie politologami.
>Nasza kadra ZAWSZE, powtarzam ZAWSZE ma dla nas czas, troszczy się o nasz wszechstronny rozwój, jesteśmy jedną, wielką, kochającą się rodziną. Z naszymi wykładowcami można nie tylko wypić piwo czy podyskutować o apoptozie, ale również porozmawiać na dowolny inny temat.
Nic tylko pogratulować A gdziez to znajduje się ta arkadia, jeśli wolno wiedziec?
>Szlak mnie trafia, jak widzę "humanistów" dumnych ze swej ignorancji w zakresie nauk ścisłych, "psychologów" i "politologów" co nie potrafią się podpisać, no i przede wszystkim ich "profesurę", która nie wie jak się pisze "gentleman" a naucza dziennikarstwa, marketingu i zarządzaniu, kontrolingu czy innego g*&%a!
Nie ma to jak umysły ścisłeNiektóre są tak ścisłe, że nie mogą się oderwać od swojego punktu widzenia i takowy umieszczają nawet na tabliczce ze swoim podpisem - vide dr. Kowalski
Itachi-san (468 punktów)
>Szlak mnie trafia, jak widzę "humanistów" dumnych ze swej ignorancji w zakresie nauk ścisłych, "psychologów" i "politologów" co nie potrafią się podpisać, no i przede wszystkim ich "profesurę", która nie wie jak się pisze "gentleman" a naucza dziennikarstwa, marketingu i zarządzaniu, kontrolingu czy innego g*&%a!

Calm down! Po co się denerwować z powodu innych! Jak już tu ktoś powiedział, rób swoje i ciesz się swoimi osiągnięciami, ale popadanie w samouwielbienie z powodu wielu osiągnięć też na miejscu nie jest, wtedy czeka tylko alienacja

Gdzie ty takich ludzi spotykasz? Grubo przesadzone, ale jeśli to prawda to poinformuj ekipę 'nie do wiary'
mohawk (2936 punktów)
>Szlak mnie trafia, jak widzę "humanistów" dumnych ze swej ignorancji w zakresie nauk ścisłych, "psychologów" i "politologów" co nie potrafią się podpisać, no i przede wszystkim ich "profesurę", która nie wie jak się pisze "gentleman" a naucza dziennikarstwa, marketingu i zarządzaniu, kontrolingu czy innego g*&%a!
A co powiedzieć o 'przyrodnikach', którzy nie wiedzą, co ich trafia...?

BTW. Po polsku gentleman to zwyczajnie dżentelmen.
leo_z (935 punktów)
>A co powiedzieć o 'przyrodnikach', którzy nie wiedzą, co ich trafia...?
Szanowny mohawk'u mimo, że masz ich co nie miara, za to co powyżej - plusik

pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>Szanowny mohawk'u mimo, że masz ich co nie miara, za to co powyżej - plusik
Nie powiem, żebym sam nie był zaskoczony. Tym bardziej, że od zarejestrowanych użytkowników - o głosach których dostaje się powiadomienie na mejla - dostałem tylko kilka-kilkanaście.

Pozdrawiam.
Oless (982 punktów)
>Tym bardziej, że od zarejestrowanych użytkowników - o głosach których dostaje się powiadomienie na mejla - dostałem tylko kilka-kilkanaście.

Nie rozumiem, przecież niezarejestrowani(niezalogowani) użytkownicy plusować nie mają możliwości..
A swoją drogą czy na pewno każdy plus przelicza się na 1 pkt ?

mohawk (2936 punktów)
> Nie rozumiem, przecież niezarejestrowani(niezalogowani) użytkownicy plusować nie mają możliwości..
Tak? Nie wiedziałem. W każdym razie ja otrzymałem tylko kilkanaście powiadomień, a punktów mam wszak znacznie więcej.
Itachi-san (468 punktów)
>A co powiedzieć o 'przyrodnikach', którzy nie wiedzą, co ich trafia...?

Może piorun wysłąny przez Zeusa?

Itachi-san (468 punktów)STUDENCI- DEBILE
Ej babsy skąd ta agresja? Skąd ten sarkazm? Skąd ta arogancja? Twoja postawa to zbyt wysokim mniemaniem o sobie (czyżby zaburzenie paranoidalne?) spowodowane pewnie przez ciągłe nagradzanie w róznej postaci w przeszłosci i teraz (świetne oceny, bogaty tatuś, niezły sponsor) stąd ta pogarda dla ludzi odmiennych czy ułomnych. Może też twoje zachowanie wynika z kompleksu niższości i dlatego agresją chcesz odbić siebie od przysłowiowego dna i pokazać- 'oni mi nie dorównują', jednak tak naprawdę jesteś zakompleksionym. Trzecia możliwośc to, że jesteś cholerykiem, bo w przeciwieństwie do ciebie sangwinik to także osoba inteligentna, ale życzliwa, zrównoważona, pokorna i nie nastawiona wrogo, tolerancyjna.

Czujesz sie lepsza od innych, bo znasz słowo 'deputowany', za to innych czyli np. sprzedawczynie z warzywniaka lub ślusarza, uważasz za człowieka złego i bezwartościowego, bo go nie zna? Podobnie ze studentami! Pycha przez ciebie przemawia! Szczycisz się znajomością słownictwa, ale nie lepiej byc poprostu człowiekiem mądrym i skromnym i mówić w stylu Sokratesa 'wciąż za mało wiem'? Powiedz ile zajęło zjedzenie wszystkich rozumów i wchłonięcie całego słownika j.polskiego i wyrazów obcych? Może skorzystam z tej metody, a następnie będę gardził innymi, ho ho A tak wogule to pewnie nie zdajesz sobie sprawy co oznacza słowo 'debil'. Uświadomie cię, że to nie tylko wulgaryzm. Sprawdż! Czy z 'debila' w innym wydaniu, ujęciu medycznym też będziesz się śmiała? Może zaczniemy też z kalek wojennych czy inwalidów? Nikt nie jest winien swojej ułomności i nikt nie chciał być chory!

A co do ludzi naprawdę zdrowych na umyśle, ale dodatkowo poprostu tępych co do nauki to ich niewiedza wypływa tylko z braku czytania wartościowych książek i lawirowania na lekcjach (ściągi itd.). I pomimo tego, że ci ludzie to dyletanci, czy nie możesz spróbować się z nimi zaprzyjaźnić? Może są fajni pod innymi wzgledami?

Wiesz co tu nie chodzi o umoralnianie cię, ale takim postępowaniem narobisz tylko sobie wrogów. Ludzie nielubią nieprzyjemnych osób. Dziwne, ale jesteś zadowolona z siebie, że dowaliłaś innym mówiąc o histerii po papieżu i że masz wrogów.

To indywidualna sprawa każdego czy histeryzuje, czy nie, a naszym obowiązkiem jest uszanowanie odmienności po to żeby ludzie się nie pozabijali nawzajem z powodu poglądów i opinii. Nie wiem czy bardziej współczuć tym ludziom, że mają taką koleżankę oraz współczuć z powodu ich niewiedzy (ale nie śmiać się czy poniżać) czy współczuć tobie, że kiedyś twoje postępowanie może cie skrzywdzić (konflikty, bójki w stylu targanie za włosy jak to u kobiet). Chyba wybiorę większość.

Tylko tolerancją i życzliwością można jeszcze utrzymać tą planetę w ryzach, inaczej pewnie już by parę atomówek walnęło...

Pozdrawiam
vowthynOdp: STUDENCI- DEBILE
Jest wiele racji w tym, co piszecie i sam znam to z autopsji, ale chciałem zwrócic uwagę na jedną istotną rzecz. Elitą intelektualną nie zostaje się przez zdanie egzaminu na ten czy inny kierunek na renomowanej uczelni. Dlatego możliwości zostania taką elitą nie wyklucza koniecznośc studiowania w jednej grupie z półgłówkami. Wiele tutaj niestety zależy od prowadzącego zajęcia, ale jeśli facet jest dobrym nauczycielem, to będzie dążył do jak największej polaryzacji grupy i pokazania osobom studiującym "dla papierka" gdzie jest ich miejsce. Ale nawet jeśli tego nie robi i jak to piszecie (zupełnie słusznie zresztą) "w imię złej pojętej równości" uśrednia wyniki egzaminów, kolokwiów i generalnie pobłażliwie traktuje ewidentne przejawy kalectwa intelektualnego, to i tak nie jest to czynnik decydujący o moim poziomie. Robiąc swoje (czyli generalnie pogłębiając wiedzę przez systematyczną naukę) podnoszę swój poziom i nic mnie nie zmusza, aby trzyma się ram wytyczonych przez poziom zajęc. W końcu wystarczy odpowiednia orientacja w temacie aby wiedziec po jaką literaturę należy sięgnąc (tak jest w moim przypadku - studiuję filozofię - zdaję sobie sprawę, że studia ścisłe rządzą się nieco innymi prawami) a dalej już wszystko zależy ode mnie i ocena z zajęc o niczym tutaj nie decyduje, choc dlaniektórych osób może byc czynnikiem stymulującym. W razie ewentualnych problemów z lekturą wiem do których wykładowców należy się zgłosic, żeby otrzymac wyjasnienie czy w ogóle porozmawiac na dany temat (od tego są konsultacje). Natomiast im bardziej widocznie odstaję na zajęciach od owych "statystów" tym większy powód do zadowolenia dla mnie a zawiści dla nich Chociaż czasami może byc szkoda czasu straconego na takie zajęcia, ja te opisane w pierszym poście, gdy ma się świadomośc że te półtorej godziny można było spożytkowac o wiele bardziej efektywnie. Problem tym większy, że dotyczy w głównej mierze cwiczeń a na tych obecnośc jest obowiązkowa.
Odrębnym problemem jest sytuacja na polskim rynku pracy, która wymusza taki stan rzeczy, a która niewątpliwie ma charakter patologiczny. Pusty śmiech we mnie wzbiera, kiedy widzę ogłoszenie o pracę, w którym wobec kierowcy mającego ciężarówką rozwozic colę stawia się wymóg wyższego wykształcenia. Wydaje mi się, że pracodawca liczy tutaj na to, że osoba po studiach będzie miała wyzszy poziom kultury i tzw. obycia w kontaktach z klientami (bo raczej znajomośc praw mechaniki kwantowej, albo reguł dowodzenia twierdzeń logiki do prowadzenia pojazdu niezbędna nie jest), ale coraz częściej może byc w błędzie właśnie ze względu na taki paranoiczny stan rzeczy, kiedy nie tylko wyższe wykształcenie, ale i posiadanie doktoratu nie jest już niczym wyróżniającym a staje się wręcz pospolite.
Trzeciej kwestii - tj. poziomu wykształcenia elit politycznych w Polsce komentował nie będę ze względów mniej lub bardziej dla każdego oczywistych.
Itachi-san (468 punktów)
>Elitą intelektualną nie zostaje się przez zdanie egzaminu na ten czy inny kierunek na renomowanej uczelni.

Racja

>Dlatego możliwości zostania taką elitą nie wyklucza koniecznośc studiowania w jednej grupie z półgłówkami. Wiele tutaj niestety zależy od prowadzącego zajęcia, ale jeśli facet jest dobrym nauczycielem, to będzie dążył do jak największej polaryzacji grupy i pokazania osobom studiującym "dla papierka" gdzie jest ich miejsce. Ale nawet jeśli tego nie robi i jak to piszecie (zupełnie słusznie zresztą) "w imię złej pojętej równości" uśrednia wyniki egzaminów, kolokwiów i generalnie pobłażliwie traktuje ewidentne przejawy kalectwa intelektualnego, to i tak nie jest to czynnik decydujący o moim poziomie.

No właśnie więc czemu nie pozwolić też inym robić swoje pomimo ich 'kalectwa'

>Robiąc swoje (czyli generalnie pogłębiając wiedzę przez systematyczną naukę) podnoszę swój poziom i nic mnie nie zmusza, aby trzyma się ram wytyczonych przez poziom zajęc. W końcu wystarczy odpowiednia orientacja w temacie aby wiedziec po jaką literaturę należy sięgnąc (tak jest w moim przypadku - studiuję filozofię - zdaję sobie sprawę, że studia ścisłe rządzą się nieco innymi prawami) a dalej już wszystko zależy ode mnie i ocena z zajęc o niczym tutaj nie decyduje, choc dlaniektórych osób może byc czynnikiem stymulującym. W razie ewentualnych problemów z lekturą wiem do których wykładowców należy się zgłosic, żeby otrzymac wyjasnienie czy w ogóle porozmawiac na dany temat (od tego są konsultacje). Natomiast im bardziej widocznie odstaję na zajęciach od owych "statystów" tym większy powód do zadowolenia dla mnie a zawiści dla nich

Zawiść ze strony innych nie jest powodem do dumy, lepiej już starać się być uprzejmym dla innych wtedy potencjalni wrogowie nie będą tacy 'ostrzy' dla nas. Znałem parę osób szalenie mądrych i inteligentnych, które potrafiły oprócz tego żyć w zgodzie z innymi bez zbędnej wrogości i nienawiści.

>Chociaż czasami może byc szkoda czasu straconego na takie zajęcia, ja te opisane w pierszym poście, gdy ma się świadomośc że te półtorej godziny można było spożytkowac o wiele bardziej efektywnie. Problem tym większy, że dotyczy w głównej mierze cwiczeń a na tych obecnośc jest obowiązkowa.

Jeśli jesteś mądry i rozgarnięty to możesz opuszczać wykłady, a ćwiczenia potraktować jako formę rozrywki. Kto jest mądry nawet przysypiając na ćwiczeniach, siedząc z tyłu i rozmawiając z kumplem czy słuchając walkmana i tak sobie poradzi, oczywiście nie na każdym kierunku, ale na humanistycznym ujdzie (filozofia, psychologia, pedagogika). Tych 3 nauk można się nauczyć prawie w całości wyłącznie z literatury.

>Odrębnym problemem jest sytuacja na polskim rynku pracy, która wymusza taki stan rzeczy, a która niewątpliwie ma charakter patologiczny. Pusty śmiech we mnie wzbiera, kiedy widzę ogłoszenie o pracę, w którym wobec kierowcy mającego ciężarówką rozwozic colę stawia się wymóg wyższego wykształcenia. Wydaje mi się, że pracodawca liczy tutaj na to, że osoba po studiach będzie miała wyzszy poziom kultury i tzw. obycia w kontaktach z klientami (bo raczej znajomośc praw mechaniki kwantowej, albo reguł dowodzenia twierdzeń logiki do prowadzenia pojazdu niezbędna nie jest), ale coraz częściej może byc w błędzie właśnie ze względu na taki paranoiczny stan rzeczy, kiedy nie tylko wyższe wykształcenie, ale i posiadanie doktoratu nie jest już niczym wyróżniającym a staje się wręcz pospolite.

No i tutaj masz rację, nie dla każdego nauka na studiach wyższych, chociaż myślę że na zdanie chociażby licencjata/inżyniera każdy ma dość rozumu, nawet ten mechanik czy kierowca; nie popadajmy w skrajności i uogólnienia, przecież mechanik nie jest równy cepowi ale zdecydowanie nie każdy powinien być doktorem czy profesorem!!! CO do poziomu kultury na studiach i po studiach, nawet wielu kierunkach i stopniach naukowych, to ona nie idzie w parze z wyksztalceniem, czasami zdarza się zależność wręcz odwrotna, czasem nie

>Trzeciej kwestii - tj. poziomu wykształcenia elit politycznych w Polsce komentował nie będę ze względów mniej lub bardziej dla każdego oczywistych.

To już oczywiste, przykład Beger i Lepper, niestety od takich ludzi trzeba wymagać jak najwyższego wykształcenia, inaczej to parodia lub groteska .
vowthyn
>No właśnie więc czemu nie pozwolić też inym robić swoje pomimo ich 'kalectwa'

Dlaczego? W celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie opiszę pokrótce moje doświadczenia w temacie. Początkowo (1, 2 semestr) osoby, które brały czynny udział w zajęciach, nie ograniczały się tylko do ścisłego wypełniania poleceń prowadzącego i generalnie starały się "wyrastac ponad przeciętną" motywowane zwykłą chęcią pogłębiania wiedzy (po to przyszły na studia) były traktowane przez reszte studenckiej "braci" conajmniej jak dziwolągi. Sam fakt zabierania głosu niepytanym, podejmowania nowych kwestii w dyskusji był traktowany z niechęcią (traktowany jako "mądrzenie się"), również dlatego, że podnosił poziom dyskusji, a co za tym idzie wymagania stawiane osobomo biorącym w niej udział. Również przedstawienie poglądu na dany temat odmiennego od "powszechnie uznanego przez większośc za oczywisty i niepodlegający dyskusji" był traktowany (wnioskuję z reakcji emocjonalnej osób biorących udział w dyskusji) za bezczelnośc i po raz kolejny "mądrzenie się na siłę" - bo zmuszał osoby przyjmujące dany pogląd bezkrytycznie za oczywisty do poparcia swojego stanowiska rzeczowymi argumentami, a tych - jak to zwykle w wypadku oczywistości - zazwyczaj brakowało. Dochodziło do śmiesznych sytuacji, kiedy do prowadzącego wylewane były żale, że częśc osób w grupie "zdominowała" zajęcia co nie pozwala się wykazac innym (jakby ktoś im kneblował usta na zajęciach). Rozumiesz teraz o co mi chodzi? Również jestem za tym aby "pozwolic robic swoje każdemu", tylko, że z definicji nie każdy musi to robic na wyższej uczelni, a jeśli już - do czego ma pełne prawo - na studiowanie na takowej uczelni się zdecydował, niech dostosuje się do jej wymagań, lub przynajmniej siedzi cicho, a nie ma pretensje do osób, które studiują dla czegoś więcej niż tylko papierka o "zawyżanie poziomu" - a takie patologiczne sytuacje mają często miejsce i są głęboko zakorzenione w postsocjalistycznej mentalności naszego społeczeństwa, a są spowodowane właśnie fałszywie pojętym, a jakże szumnie głoszonym przez wszystkich demagogów i populistów sloganem o powszechnej "równości".

>Zawiść ze strony innych nie jest powodem do dumy, lepiej już starać się być uprzejmym dla innych wtedy potencjalni wrogowie nie będą tacy 'ostrzy' dla nas.

F.Nietzsche pisał, że należy się troszczyc o swoich wrogów, bo między innymi dzięki nim możemy tym, kim jesteśmy Zawiśc innych nie jest dla mnie powodem do dumy (pomijając fakt, że osób o których pisałem nie traktuję jak wrogów). W ogóle do określenia swojego poziomu intelektualnego nie jest mi potrzebne porównanie do "szarej masy" na tle której miałbym staram się byc wybitnym. Wystarczy mi krótka refleksja nad tym, czego jeszcze nie wiem - zdanie sobie sprawy z ilości tej nieznanej mi wiedzy prowadzi do natychmiastowej konkluzji, że mój poziom intelektualny jest zawsze za niski.

>oczywiście nie na każdym kierunku, ale na humanistycznym ujdzie (filozofia, psychologia, pedagogika). Tych 3 nauk można się nauczyć prawie w całości wyłącznie z literatury.

Co do tego, że filozofii można się nauczyc z literatury to się oczywiście zgadzam, natomiast dwie pozostałe kwestie są conajmniej dyskusyjne - po pierwsze filozofia NIE JEST nauką, po drugie nie jest w całości humanistyczna (zagadnienia humanistyczne stanowią jedynie jej częśc) a w związku z tym nazwanie jej "nauką humanistyczną" to podwójna nieścisłośc.

>No i tutaj masz rację, nie dla każdego nauka na studiach wyższych, chociaż myślę że na zdanie chociażby licencjata/inżyniera każdy ma dość rozumu, nawet ten mechanik czy kierowca; nie popadajmy w skrajności i uogólnienia, przecież mechanik nie jest równy cepowi

Nigdzie nie napisałem że jest, napisałem jedynie, że nie widzę sensu stawiania wymogów posiadania wyższego wykształcenia przed osobami, które do dobrego wykonywania swojej pracy zawodowej wiedzy zdobytej na takich studiach zwyczajnie nie potrzebują. Uważam to za czynnik szkodliwy, gdyż wymusza studiowanie na osobach, które chcą zdobyc jakiekolwiek zatrudnienie, a tym samym obniża poziom nauczania na uczelniach wyższych (gdyż jest on z konieczności dostosowywany do poziomu osób studiujących "dla papierka"). Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się, kiedy ów mechanik podejmuje studia wyższe z własnej inicjatywy powodowany chęcią poszerzania swoich horyzontów intelektualnych i pogłębiania wiedzy - jak już napisałem - ma do tego pełne prawo i jest to zachowanie jak najbardziej godne pochwały.

>To już oczywiste, przykład Beger i Lepper, niestety od takich ludzi trzeba wymagać jak najwyższego wykształcenia

Ja dodałbym jeszcze obowiązkowe, kompleksowe badania psychologiczno/psychiatryczne
Itachi-san (468 punktów)
Jest w tym dużo racji w czym piszesz, moją tylko delikatną uwagą była większa pokora, tolerancja i akceptacja rzeczywistości taką jaka jest, ze wszystkimi jej wadami a robienie swoje czyli np. studiowanie z kretynami, no i oprócz tego porozmawianie z nimi czy wipicie czasami piwka, inaczej staranie się złagodzić konflikty (a nie tworzenie ich), zaprzyjażnić, wtedy jakoś inni przymkną oko, że ty się wyróżniasz, nabiorą szacunku dla ciebie, a ty dla innych, bo może nie są najbystrzejsi, ale mogą być np. pozytywnie zakręceni. Oczywiście te uwagi nie są do ciebie, tylko do babsy i jej potencjalnych naśladowców. Właściwie nie są to uwagi, a sugestie ja jest lepiej dla wszystkich, z nią i szaraczkami włącznie, a jak gorzej dla całokształtu.

Co do badań psychiatryczno-psychologicznych zgadzam się i to także obowiązkowe dla urzędników. Często spotyka się chamów gorszych niż tych z pod budki, a załatwienie coś to masakra. Urzędasy są zazwyczaj zadufani w sobie, a jak zwrócisz im uwagę nawet subtelną, żeby ci coś załatwili to wychodzi niezły kociokwik Kultura nie idzie w parze z intelektem, a czasami wprostproporcjonalnie. W psychologii uważa się, że czym inteligentniejszy człowiek lub czym mniej inteligentny, w porównaniu ze średniakiem tym większa alienacja ze strony innych i więcej negatywnych zachowań. Oczywiście ta teoria, może być błędna, psychologia się cały czas rozwija, więc może coś się zmieni. Swoją drogą to chyba lepiej być średniakiem, oni często z każdym wypiją piwko i pogadają, a studia też kończą. Czyli przyjemne z pożytecznym i w miarę normalne życie.

Pozdrawiam
Adam
"Jeśli jesteś mądry i rozgarnięty to możesz opuszczać wykłady, a ćwiczenia potraktować jako formę rozrywki. Kto jest mądry nawet przysypiając na ćwiczeniach, siedząc z tyłu i rozmawiając z kumplem czy słuchając walkmana i tak sobie poradzi, oczywiście nie na każdym kierunku, ale na humanistycznym ujdzie (filozofia, psychologia, pedagogika). Tych 3 nauk można się nauczyć prawie w całości wyłącznie z literatury."
Nie doceniasz geniuszy z MSOŚu i z MISMAPu. Nawet na medycynie, farmacji, weterynarii, biotechnologii czy architekturze krajobrazu można sobie poradzić bez wykładów i części ćwiczeń, jak sie ma wrodzone predyspozycje.
A jak sie ich nie ma, to nawet feta nie pomoże
Itachi-san (468 punktów)
>Nie doceniasz geniuszy z MSOŚu i z MISMAPu. Nawet na medycynie, farmacji, weterynarii, biotechnologii czy architekturze krajobrazu można sobie poradzić bez wykładów i części ćwiczeń, jak sie ma wrodzone predyspozycje.
>A jak sie ich nie ma, to nawet feta nie pomoże

No właśnie, ale to już chyba mówimy o skrajnym przypadku oligofrenii (czyli upośledzenia umysłowego)

Tak poza to ja sobie świetnie radziłem, a większość to zwykli szaracy i oni pomimo chodzenia regularnie mieli problemy.
Oczywiście nie popadajmy w skrajnośc i nie mówię, że opuszczałem 80-90 % zajęć, nawet 60 % to byłoby przegięcie i geniusz by nie zdał, ale osobiście uważam, że tak w ciągu roku czyli 2 semestrów można z 10 godzin ćwiczeń opuścić, a wykładów więcej niż 10 też bym nie zalecał (jak sam robiłęm), chociaż znam takiego pana co przez 5 lat nie chodził i tylko kserował wykłady. Swoją drogą te osoby co mu pożyczały miały wielką cierpliwość, ja w końcu bym powiedział, po pewnym czasie, że jednak coś z tym oraz nim jest nie tak

Pozdrawiam
babsy
Po pierwsze- nie obrażaj mnie, bo sobie tego nie życzę. NIC, ale to NICCCC o mnie nie wiesz, ani o moich rodzicach . Mój ojciec jest urzędnikiem państwowym i zarabia średnią krajową, nizezmienną od 30 lat. Więc walnąłeś jak kulą w płot. Zresztą, co to za argumen??? Sponsora nie mam, bo k***ą nie jestem, więc ZEJDŹ ze mnie i mi nie ubliżaj. Nie masz do tego prawa. Skoro tak bardzo rekomendujesz poszanowanie odmiennego zdania i postaw, to szanuj również moje. Jestem człowiekiem, ktory sądzi, że jakiegoś MINIMUM trzeba bronić. I dla mnie to minimum to właśnie znajomość takiego słowa, jak "deputowany", szczególnie jak się jest na studiach, drugim roku i to jeszcze politologii. Przecież napisałam, że nie wymagam znajomości encyklopedii, ale studnent, ELITA, MUSI się czymś odróżniać od innych. I to raczej chwalebna zasada- sięgać wzwyż i się ulepszać.
Mój sarkazm i złośliwość to moja sprawa. Moje stosunki z ludźmi- również. Mam przyjació w przeciwieństwie do tego, co tu imputujesz, i bardzo sobie ich cenię. Dlatego nie martw się, nie jestem tak samotna, jak Ci się może wydawać. !
>A co do ludzi naprawdę zdrowych na umyśle, ale dodatkowo poprostu tępych co do nauki to ich niewiedza wypływa tylko z braku czytania wartościowych książek i lawirowania na lekcjach (ściągi itd.). I pomimo tego, że ci ludzie to dyletanci, czy nie możesz spróbować się z nimi zaprzyjaźnić? Może są fajni pod innymi wzgledami?

To ja z nimi chodzę na zajęcia i ja to oceniam. Dziękuję za dobre rady, tatusiu, ale ja już od jakiegoś czasu sama radzę sobie w życiu.

>To indywidualna sprawa każdego czy histeryzuje, czy nie, a naszym obowiązkiem jest uszanowanie odmienności po to żeby ludzie się nie pozabijali nawzajem z powodu poglądów i opinii. Nie wiem czy bardziej współczuć tym ludziom, że mają taką koleżankę oraz współczuć z powodu ich niewiedzy (ale nie śmiać się czy poniżać) czy współczuć tobie, że kiedyś twoje postępowanie może cie skrzywdzić (konflikty, bójki w stylu targanie za włosy jak to u kobiet). Chyba wybiorę większość.

Nie chodzi o tolerancję, bo póki co jeszcze za kałasza nie złapałam. Mam prawo wyrazić swoją opinię, co niniejszym robię. I bardzo się cieszę, że otrzymuję tyle głosów poparcia. A tak przy okazji, z tym ciągnięciem za włosy też nie trafiłeś, sierpowe i proste ćwiczę sobie na aeroboksie, także daj Sobie spokój z tymi "seksistowskimi" żarcikami...

I po raz ostatni- apelujesz o tolerancję, to sam świeć przykładem. Zamiast mnie ochrzaniać, obrażać, wyciągać jakieś daleko idące wnioski (na jakiej podstawie, ja się pytam???), podsumowywać mnie i w tym podobne sposoby tracić czas- z pokorą i sokratejską mądrością przyjmij, że istnieje ktoś taki, jak ja i daj mi wyrazic własne zdanie. A jeśli nadepnęłam Ci na odcisk, bo sam jesteś niedoszłym studentem, albo ktoś kiedyć wytknął Ci że "w ogóle" pisze się przez "ó" - przełknij to gładko. Życie jest brutalne ...
babsy
PS.
Pragnę nadmienić, że "dyletanci", prześlizgujący się przez studia o ludziach, którzy naprawde chcą coś z nich wynieść, mówią jeszcze gorsze rzeczy.
Kefi
mam identyczne zdanie w tej kwesti
Kefi
Tak sie niestety zlozylo ze wyladowalem na Politologii w prywatenj szkolce, gdzie dyletanctwo jest na porzadku dziennym. Na szczescie sa wyjatki, ktore z tego miejsca pozdrawiam
babsy
Tak jest, liga rządzi, liga radzi, liga nigdy cię nie zdradzi .
Itachi-san (468 punktów)
>PS.
>Pragnę nadmienić, że "dyletanci", prześlizgujący się przez studia o ludziach, którzy naprawde chcą coś z nich wynieść, mówią jeszcze gorsze rzeczy.

To są tylko subiektywizmy, projekcje i ogólniki. Społeczeństwo jest znacznie bardziej 'szerokie i głębokie' . W rzeczywistości można znależć uprzejmych dyletantów i nieuprzejmych dyletantów. Podobnie także z mądralami.

Jak już mówiłem zbytnie ogólniki czy krytyka na temt jakiegoś środowiska, części ludzi, powodują tlyko wzmacnianie uprzedzeń i stereotypów.

Odsyłam do książki "Stereotypy i uprzedzenia" wszystkich tych co mają dużo uprzedzeń, hołdują stereotypom oraz lubują się w tworzeniu nowych jednych i drugich.

Pozdrawiam
Itachi-san (468 punktów)
A więc w punktach:
1.naucz się odróżniać tolerancję, od krytyki. Zrównoważona krytyka nie wiąże się z nietolerancją, poprotsu wskazujesz czego nie popierasz.
2.Popełniłem błąd ortograficzny i co z tego? Najmądrzejsze zdanie jakie da się powiedzieć o człowieku to chyba to, że popełnia błędy. Nie mam problemu z przełknięciem, bo jestem człowiekiem wielkiej cierpliwości. Poza tym ciężko mnie zranić.
3.Gdy człowiek jest zakompleksiony to wszędzie widzi wrogów, wyzwiska, obłudników! Gdy człowiek jest niezrównoważony to cały czas 'pizga' na innych stąd ten afekt do mnie.
4.Nie użyłem słowa 'k....', takie słowo nie istnieje w moim osobistym słowniku, gdyż jestem człowiekiem zrównoważonym i kulturalnym. Te przykłady bogaty tatuś itd. to były ogólniki, mógłbym wymienić listę 300 słów i nie wiedziałbym czy trafiłem, bo jak słusznie zauwałżyłaś nie znam cię.
5.No więc widzę, że twoje zachowanie nie wynika z zaburzenia paranoidalnego, a neurozy, przeszkadza ci to że tatuś za mało zarabia, że żyjesz w takim podłym kraju gdzie wszędzie są 'wrogowie', gdzie świat jest taki niesprawiedliwy, a ludzie nie robią wszystkiego pod moje dyktando by zaspokoić moje ego, dodatkowo przeszkadza ci, że nie możesz podbudować się i podźwignąć z kompleksów uczęszczając do elitarnej szkoły. NIe wystarcza ci bycie studentem, trzeba byc elitą, podbić świat, pokazać im wszystkim że jednak jestem coś warta! Ho, ho, ho!
6.Pewnie zdenerwowało cię, też że mówię o zaburzeniach, nic nie mam do zaburzeń, nie używam takich słow jak wariat, obłąkany czy debil, uważam każdego z tych ludzi za normalnych, tylko że ich prawdziwą naturę zasłaniają gęste chmury, stąd depresje, kompleksy niższości, poczucie winy, gniew, pycha itd.
7.Nie jestem tatusiem i nie mam zamiaru, za młody na to jestem.
8.Nie obrażam nikogo i z każdym moge pogadać w sposób konstruktywny i kulturalny, nawet jeśli mamy odmienne zdania. Poznawanie innych opinii jest jak najbardziej wskazane, a przecież nie musimy z tego powodu się kłócić i rozchodzić w niezgodzie z powodu, że ktoś myśli inaczej.
9.Powinnaś zrozuieć także, że opinia innych nie jest niczym więcej jak opinią, to są tylko słowa, a nasza osobista interpretacja zachodząca w umyśle powoduje czy nas ranią czy nie. Czyjesz się tak jak myślisz jak mówili stoicy czy Budda. Poza tym nie powinny ci zranić moje słowa, chociaż rozumiem że każdy ma inną granicę 'odporności'.
10. Jeżeli od innych wymaga się tolerancji i równości to samemu trzeba dawać przykład, dlatego ja toleruje także 'ułomnych', ponieważ mimo wszystko także oni są na tym świecie potrzebni, każdy pragnie szczęścia i chce uniknąć cierpienia. Jeśli będziesz tolerować innych, a twoja mowa stanie się zrównoważona nawet w przypadku odmiennego zdania i opinii drugiej osoby to mimo wszystko zaczną szanować ciebie, nawet potencjalni 'wrogowie'. Nawet toleruje twój naskok na mnie, osobiście wiem ile w nim racji, a ile nie. Więc nie masz racji, ale czy ja mam rację co do ciebie to przez neta nie da się ocenić, ale kolejnym wybuchem tylko potwierdziłaś moje zdanie. Jednak mniejsza o to kto ma rację, nie chodzi o rzadne wygrywanie sporów i mistrzostwo w dyskusji! Czasami krytyka jest dobra bo otrzymujemy od innych informacje zwrotne o sobie i dowiadujemy się co musimy zmienić w sobie.
11.Osobiście nie dam ci już więcej pozytywnych sugestii jak byłoby lepiej dla ciebie i innych byś pstępowała jak na 'tatusia' przystało.
12.Uważam, że jako ludzie na poziomie międzyludzkim wszyscy jesteśmy równi, ale oczywiście zawse znajdzie się ktoś mądrzejszy, ładniejszy, bardziej utalentowany, bardziej wysporotwany itd. niż my! Normy społeczno-polityczne obowiązują, więc normalne jest że ktoś dzierży władzę, a ktoś inny nie ktoś jest burżujem, a ktoś inny nie, jednak na poziomie międzyludzkim wszyscy powinniśmy się szanować.
13.Kazdy człowiek jest wart szacunku!
14.Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Postawa normalna, sangwiniczna, co nie oznacza, że że wszystkich szanujemy i traktujemy jednakowo, wiadomo lepiej traktujemy rodzinę i bliskich znajomych, niż słabych znajomych i nieznajomych. Nie jestem katolikiem!
Kochaj siebie samego zamiast bliźniego swego (paranoja).
Nie kochaj siebie samego, a bliżniego twego (poczucie niższości, neuroza)
Nie kochaj siebie ani bliżniego twego, wszystko jest marne (katastrofizm)
15.Jak już mówię na poziomie międzyludzkim każdy z nas jest równy, ale jak wyżej zaznaczyłem normy społeczno-polityczne obowiązują, więc nie jestem też komuchem czy katolikiem. Jestem humanistą, ateistą, aczkolwiek to mało ważne kim jestem.
16. Największą doktryną stworzoną przez ludzi jest wolnomyślicielstwo (dlatego mas prawo do włąsnej opinii o histerii czy o mnie), ale nie podawanaj w taki złośliwy sposób, właśnie taka postawa powoduje alienacje, czy to na uczelni czy gdziekolwiek indziej.
17. Jak już wyżej mówiłem nie obrażam się, więc nawet dalsze teksty nic nie dadzą.
18. Osobiście uważam, że twoja zrównoważona, spokojna natura, pełna zadowolenia z życia takiego jakim jest, samego w sobie jest głęboko ukryta pod chmurami ignorancji, pychy i gniewu, pogardy dla innych.

Proponuję trochę zainteresowac się psychologią może się trochę uspokoisz, a twoje kontakty z innymi bedą bardziej harmonijne.
Na początek: 1. 'Wprowadzenie do psychologii' Gerd Mietzel, GWP
2. 'Asertywność. Sięgaj po to co chcesz, nie raniąc innych', GWP
3. 'Uzdrawiająca osobowość' Howard S.Friedman, GWP
4. 'Zrozumiesz uczucia, pokonasz problemy' KDC
5.Moze trochę filozofii stoickiej i filozofii/psychologii buddyjskiej.

GWP-Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
KDC-Klub Dla Ciebie

Mimo wszystko pozdrawiam.
mohawk (2936 punktów)
Witaj, Itachi-san, na tym forum. Na początek proponuję zluzować nieco. Wykład, jaki powyżej dałeś to coś zupełnie niepoważnego - tak nie prowadzi się dyskusji. Czy takie 'zawodowe' natręctwo klasyfikowania rozmówców ma jakąś nazwę w żargonie nauk, które studiujesz? Oceń siebie pod tym kątem. Uważam, że niesłusznie czepiasz się ~babsy. Pomijając pewne, niekoniecznie oględne, sformułowania, których użyła w temacie ludzie prości vs. 'elita', zwróciła jednak uwagę na ważny problem - niskiego poziomu nauczania w niektórych szkołach prywatnych oraz okrawania wymagań do zdolności, a często wręcz tylko do 'chęci' (których brakuje) studentów. Wiem, o czym mówię, bo znam sprawę nie tylko od strony studenckiej, ale i profesorskiej.
Itachi-san (468 punktów)
>Witaj, Itachi-san, na tym forum. Na początek proponuję zluzować nieco. Wykład, jaki powyżej dałeś to coś zupełnie niepoważnego - tak nie prowadzi się dyskusji. Czy takie 'zawodowe' natręctwo klasyfikowania rozmówców ma jakąś nazwę w żargonie nauk, które studiujesz? Oceń siebie pod tym kątem. Uważam, że niesłusznie czepiasz się ~babsy. Pomijając pewne, niekoniecznie oględne, sformułowania, których użyła w temacie ludzie prości vs. 'elita', zwróciła jednak uwagę na ważny problem - niskiego poziomu nauczania w niektórych szkołach prywatnych oraz okrawania wymagań do zdolności, a często wręcz tylko do 'chęci' (których brakuje) studentów. Wiem, o czym mówię, bo znam sprawę nie tylko od strony studenckiej, ale i profesorskiej.
>

Witaj mohawk. Jak już mówiłem, mój wywód nie był najsubtelniejszy. Masz rację to zboczenie zawodowe
Klasyfikowania w psychologii istnieje i chyba we wszystkim, ale oprócz klasyfikowania powinien byc szacunek dla odmienności oraz niepopieranie pewnych szkodliwych zachowań (np. lekceważenie i bluzgi mogą kogoś zranić). W tym wypadku histeria po papieżu jest czymś mniej szkodliwym, a my jako ludzie kulturalni (zapewne mało takich) powinniśmy uszanować żałobe po kimś. A na co się niepowinniśmy godzić? Napewno nie na to żeby świeckie media pokazywały tylko czarnych non-stop. Rozumiem godzinny program, 2 godzinny, ale nie non-stop! W tym wypadku to brak szacunku do nas ateistów czy innowierców, ale gdy my sie moralnie obrażamy, że ktoś chce oddać hołd np. minutą ciszy papieżówi w szkole to wtedy nasza postawa jest szkodliwa. Tak więc szacunek powinien być z obu stron, niestety jest on na dzisiejsze czasu niemożliwy bo żyjemy w hermetycznym państwie 96 % katolików, reszta ateiści, buddyści, protestanci. Za mało jest czarnych (chodzi o murzynów) ora zółtych. Nie ma różnic śwaitopoglądowych, jest wszechobecny populizm. Populizm jest zły, a z populizmu zapewne wynika hołdowanie zaniżaniu poziomu w dół na uczelniach. Ja popieram indywidualność taką np. jak widzimy w USA, dodatkowo tam chcąc czy nie chcąć ludzie musieli zacząć szanować odmienność. I o to chodzi indywidualność i szanowanie odmienności. Powiem także, że postawa obużenia babsy narazie nie ma sensu (nic nie wskazuje na zmianę uwarunkowan polityczno-społeczno-kulturowych w Polsce) bo i tak nic nie zdziała, więc po co się denerwować? A jeśli chce coś zmienić to niech to robi w sposób asertywny (a nie agresywny) jak Gandhi, dzięki temu łatwiej zjednamy sobie 'serca' ludzi, a agresja nic nie zdziałamy, wprost przeciwnie zostaniemy wyalienowani. CZym barzdiej się złościmy tym więsze prawopodobieństwo, że inni się wściekną, a gdy porozmawiamy w spoósb zrównoważony i kulturalny, ludzie pomyślą, może jednak coś w tym jest, w tych poglądach etc.

Jak już mówiłem mój wywód się kończy. Namawiam wogule wszystkich do obiektywizmu, spoglądania na problemy ze wszystkich możliwych stron, to raczej do innych, a nie do ciebie.

Pozdrawiam
babsy (227 punktów)
No i proszę! Wystarczyło kilka głosów w mojej obronie, a nawet Itachi- san zmiękł i zaczął pisać do rzeczy. Z powyższym postem- spokojnym, logicznym , wyważonym, mogę się zgodzić. Nie ma tu już tego kuriozalnego ataku na mnie, a jest logika i sens. Brawo!
Zgodzę się, że agresja zniechęca ludzi do siebie. Tak, pewnie cierpliwość i spokój to cnoty, których muszę się jeszcze nauczyć. JEdnak nie będę robić tego, gdy ktoś posądza mnie o paranoję, czy jawnie obraża.
Po drugie nie akceptuję takiej postawy : "oburzenie babsy narazie nie ma sensu (nic nie wskazuje na zmianę uwarunkowan polityczno-społeczno-kulturowych w Polsce) bo i tak nic nie zdziała, więc po co się denerwować?" Już to wyjaśniałam. W ten sposób myślą prawie wszyscy, dlatego NIC w tym kraju się nie zmienia. A tu trzeba właśnie ZACZĄĆ coś robić.
PO trzecie- póki co, to jawnie wstydu "studentce- debilce" nie zrobiłam. Nie wyzwałam jej, ani nie wyśmiałam na forum publicznym. Wyzywam się za to na Racjonaliście bo wiem, że tu znajdę ludzi, co mnei zrozumieją i może nawet poprą. Daję upust swojemu oburzeniu, artykułuję pogląd na sprawę. Czy to źle? PRzecież nie pikietuję w szkole i nie wołam :Analfabeci do gazu. A że piszę jadowite posty na forum- doprawdy, czy jest to aż tak kolosalny przejaw zacietrzewienia? Chyba przesadzasz, Itachi- san. Gorzej zachowują się już bojówki Giertycha, ja sobie na razie grzecznie siedzę przed monitorem i piszę.
Poza tym każdy ma prawo do stawiania oporu, jak sam chce. Ja mam inny temperament, więc- niestety- Ghandim nigdy nie będę. Tolerancja, mili moi, tolerancja!
Itachi-san (468 punktów)
> zwróciłą uwagę niskiego poziomu nauczania w niektórych szkołach prywatnych oraz okrawania wymagań do zdolnośc

O to jest ważny problem, uważam, że nie wolno okrajać wymagań czy poziom obniżać do poziomu wiedzy studenckiej braci, ale chodziło o tolerancje indywidualizmu w tym także nawet do dyletantów, którzy ściągają i się nie uczą albo nie mają predyspozycji do nauki albo tylko im mamusia kazała, ale pozwólmy im robić swoje i żyjmy z nimi w zgodzie, jak się nie będą starali to i tak wylecą, więc po co się wk.... Pozwólmy także żyć 'miernocie' tak jak chce czyli uczyć się, nie uczyć, ganiac na balety itd.

"Każdy człowiek ma prawo żyć tak jak chce, dopuki nie broni tego innym i nie łamie ich praw" Kto powiedział te słowa, moi drodzy intelektualiści, humaniści, racjonaliści, ateiści, chrześcijanie, buddyści i inni

Upokarzanie innych jest łamaniem praw innych, więc dlatego nie powinniśnmy tego robić, ot co. Najwyżej subtelnie skrytykować co nam się nie podoba

Pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>Pozwólmy także żyć 'miernocie' tak jak chce czyli uczyć się, nie uczyć, ganiac na balety itd.
Odnoszę jednak wrażenie, że owa miernota to jest określony - całkiem spory zresztą - rynek i szkoła nierzadko dostosowuje się do tego. Tym samym niejako dezawuuje wartość wyższego wykształcenia - skoro przyznaje je tym, którzy przez studia zostali 'przepchnięci'.
Monia
>Mimo wszystko pozdrawiam.
Podoba mi si eto co i jak piszesz.
Itachi-san (468 punktów)
>>Mimo wszystko pozdrawiam.
>Podoba mi si eto co i jak piszesz.
>

Dzięki, dzięki, jak mówił Nietzche (to mówił także Jezus i chyba jescze jakiś pan) szanuj swoich wrogów czy dbaj (w każdym razie nie będę szukał cytatu po książkach, zresztą mam ich sporo i niezły 'burdel' bym zrobił gdybym wszystko zaczął wertować )

Pozdrawiam
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
>Ej babsy skąd ta agresja? Skąd ten sarkazm? Skąd ta arogancja? Twoja postawa to zbyt wysokim mniemaniem o sobie (czyżby zaburzenie paranoidalne?) spowodowane pewnie przez ciągłe nagradzanie w róznej postaci w przeszłosci i teraz (świetne oceny, bogaty tatuś, niezły sponsor) stąd ta pogarda dla ludzi odmiennych czy ułomnych. Może też twoje zachowanie wynika z kompleksu niższości i dlatego agresją chcesz odbić siebie od przysłowiowego dna i pokazać- 'oni mi nie dorównują', jednak tak naprawdę jesteś zakompleksionym. Trzecia możliwośc to, że jesteś cholerykiem, bo w przeciwieństwie do ciebie sangwinik to także osoba inteligentna, ale życzliwa, zrównoważona, pokorna i nie nastawiona wrogo, tolerancyjna.

Ciekawa psychologizująca analiza, chyba mamy tu do czynienia z głębokim przeświadczeniem Towarzysza o wyższości swojego rozumowania nad rozumowaniem innych - czyżby neuroza? Miast rzeczonej tolerancji mamy tu "inteligentne" wyzwiska. No cóż proponuję spróbować zastosować to zachowanie wyważonego inteligenta, życzliwego wszystkim, zrównoważonego, pokornego i tolerancyjnego do siebie w pierwszej kolejności.

> Czujesz sie lepsza od innych, bo znasz słowo 'deputowany', za to innych czyli np. sprzedawczynie z warzywniaka lub ślusarza, uważasz za człowieka złego i bezwartościowego, bo go nie zna? Podobnie ze studentami! Pycha przez ciebie przemawia! Szczycisz się znajomością słownictwa, ale nie lepiej byc poprostu człowiekiem mądrym i skromnym i mówić w stylu Sokratesa 'wciąż za mało wiem'? Powiedz ile zajęło zjedzenie wszystkich rozumów i wchłonięcie całego słownika j.polskiego i wyrazów obcych? Może skorzystam z tej metody, a następnie będę gardził innymi, ho ho

Jak mi się zdaje Towarzyszowi się wydaje, choć oczywiście mogę się mylić, iż uważać się za lepszego od innych znaczy jednocześnie innymi gardzić. No cóż, skoro już Towarzysz zna Sokratesa, to może i innych filozofów lizną. Piszą tam oni o cnotach, przywarach i takich tam jeszcze różnych sprawach, tyle że używają pięknego języka i logiki. Proponuję studia nieco głębsze. W każdym razie ja też uważam się za lepszego od innych pod wieloma względami, dlatego np. to ja prowadzę samochód a nie moja żona, ale gdzież mi od razu do traktowania mojej żony za "złego i bezwartościowego człowieka" (nieźle by mi się zresztą dostało) I również, nie ma to nic wspólnego z żadną pychą, a już tym bardziej nie ma to nic wspólnego z Sokratesem. Mimo iż ten rozmawiał ze wszystkimi i uważał, że od każdego się czegoś wartościowego można dowiedzieć, daleko mu było do uważania wszystkich za równych. Oczywistym jest, że jeśli coś jest lepsze to coś innego musi być gorsze, ale już wcale nie jest oczywisty, całe ten wartościujący bagaż który twoje twierdzenie wyraźnie niesie.

>A tak wogule to pewnie nie zdajesz sobie sprawy co oznacza słowo 'debil'.
>Uświadomię cię, że to nie tylko wulgaryzm. Sprawdź! Czy z 'debila' w innym wydaniu, ujęciu medycznym też będziesz się śmiała? Może zaczniemy też z kalek wojennych czy inwalidów? Nikt nie jest winien swojej ułomności i nikt nie chciał być chory!

To oczywiście prawda, o oświecony Towarzyszu, ale słowo to w języku potocznym ma wyraźnie pejoratywny charakter, podobnie jak kretyn - co wcale nie oznacza, że odnosi się ono do osób z tymi schorzeniami. Często w językach zdarza się, że jedno słowo ma wiele znaczeń.

>A co do ludzi naprawdę zdrowych na umyśle, ale dodatkowo po prostu tępych co do nauki to ich niewiedza wypływa tylko z braku czytania wartościowych książek i lawirowania na lekcjach (ściągi itd.). I pomimo tego, że ci ludzie to dyletanci, czy nie możesz spróbować się z nimi zaprzyjaźnić? Może są fajni pod innymi względami?

Dobra rada Ale gdybym ja chciał się zaprzyjaźnić z kimś "fajnym pod innymi względami" to bym się za pewnie wybrał do knajpy na imprezkę, albo zapisał do koła modelarskiego, będę wiedział czego od innych oczekiwać (jeśli chodzi o ich potencjał intelektualny) a nie w szczgólności zapisywał się na studia po których oczekuję czegoś innego. Pewnie dlatego, że uczelnia musi przyjmować ludzi tępych, może dla większych zarobków muszę ich znosić tam gdzie nie szczególnie miałbym na to ochotę.

>Wiesz co tu nie chodzi o umoralnianie cię, ale takim postępowaniem narobisz tylko sobie wrogów. Ludzie nielubią nieprzyjemnych osób. Dziwne, ale jesteś zadowolona z siebie, że dowaliłaś innym mówiąc o histerii po papieżu i że masz wrogów.

Tak, tak, ale każdy z nas ma też swoje zdanie, pewnie powinno ono podlegać ciągłej autocenzurze byśmy nie urazili przez przypadek innych. Zapewne to właśnie to postępowanie Sokratesa sprowadziło na niego śmierć.

>Tylko tolerancją i życzliwością można jeszcze utrzymać tą planetę w ryzach, inaczej pewnie już by parę atomówek walnęło

Życzę przyjemnego obcowania z ciemnotą, proszę się im koniecznie nisko ode mnie pokłonić. Panu natomiast życzę więcej tolerancji i zrozumienia i niech Towarzysz uważa bo go jeszcze ta hołota o głowę skróci na gilotynce
Itachi-san (468 punktów)
1.To osobista opinia towarzysza o wyższości mojego rozumowania nad innymi, nie rozumiem tylko skąd się bierze. Skąd te cyniczne oceny? Ja tylko stwierdzam fakty jak traktuje innych babsy i że ta postawa jest szkodliwa, ale nie mówię, że moja opinia jest najlepsza. Nie ma tu 'inteligentnych' wyzwisk, ani nieinteligentnych wyzwisk, a jeśli już to pan też musi nad tym popracować.
2.Nie używaj określenia towarzyszu, komuna minęła i całe szczęście! Lepsze błyoby już określenie kolego czy bracie!
3.>Jak mi się zdaje Towarzyszowi się wydaje, choć oczywiście mogę się mylić, iż uważać się za lepszego od innych znaczy jednocześnie innymi gardzić

Tak często tak jest, uważanie się za lepszego w końcu prowadzi do arogancji czyli nadmiernej pewności siebie, nadmiernego samouwielbienia i lekceważenia innych. Panu też proponuję trochę poczttanie filozofii i psychologii jak babsy.

4.>W każdym razie ja też uważam się za lepszego od innych pod wieloma względami, dlatego np. to ja prowadzę samochód a nie moja żona, ale gdzież mi od razu do traktowania mojej żony za "złego i bezwartościowego człowieka" (nieźle by mi się zresztą dostało.

No więc jest to pycha. Jak już mówiłem na poziomie międzyludzkim nie ma lepszych i gorszych, są wszyscy równi, ale zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy, ładniejszy itd. Dobrze, że przynajmniej druga częśc zdania jest normalna (zaczyna się od ale)

pycha-wysokie mniemanie o sobie; duma, wyniosłość, zarozumiałość

5.Sokrates, nie poddawał swoich wypowiedzi autocenzurze, dlatego go zabili, właściwie sam chciał, można było mu złagodzić wyrok. Trudno sobie wyobrazić człowieka, który nie dba o swoje życie, dla mnie sokrates to niezły myśliciel i tylko niezły, ale są lepsi. Więc wolność słowa obowiązuje przyznaje to, ale normy społeczne, etyczne też czyli powinna obowiązywać kultura, tolerancja, równość, szacunek dla odmienności, czego co niektórym brak.
Jak to już ktoś powiedział tolerancja niektórych głosicieli tolerancji jest równa zero!

6.Proszę czytać ze zrozumieniem. Moje wypowiedzi.

7.Jeśli chce pan pogadać o psychologii, analizach psychologicznych to musiałby pan odbyć studia, następnie terapię, potem certyfikat PTP oraz parę lat praktyki i nadzór superwizorów wtedy można mówić o równym dialogu o analizach i wtedy możemy sobie poanalizowac użytkowników forum, bo inaczej skończyłoby się tylko na udzielaniu rad z mojej strony co jest dobre, a co złe znaczy konstruktywne emocje, zachowanie itd, a które negatywne. Zresztą pchany jest pan mocą ignorancji, może coś tam pan poczytał, ale trzeba to też pogłębić, od laika do psychologa długa droga. Przyznaję na filozofii nie znam się tak jak na psychologii, moja wiedza jest z książek i nie ma doświadczenia np. w nauczaniu filozofii. Mam za to inne padogogiczne i psychoterapeutyczne i terapeutyczne (wiem, że to bardzo szeroko brzmi, nie chcę mi się ojaśniać). Nigdy bym nie wygrał rozprawy z filozofem,albo z politologiem, ale to nie znaczy, że moja opinia jest zła lub złą jest tego drugiego gdy on gada o psychologii.

8.Słowa mają rózne znaczenie i naszym obowiązkiem jest już znać je jeśli ich używamy. Co do tego co mowiłą babsy, to która wiedza jest elementarna a która nie, i które słowa są elementarne a które nie? Nie da się tego określić, dlatego ktoś może nie znać 'deputowanego', ale np. każdy powinien znać słowo 'sklep' to jest już chyba bardziej elementarne.

9.Trochę obiektywizmu!

10.>Życzę przyjemnego obcowania z ciemnotą, proszę się im koniecznie nisko ode mnie pokłonić.

OOO! No teraz to mamy kpiny! Nikomu się nie będę kłaniał, nie mamy feudalizmu, ale równość jak najbardziej. A czemu miałbym nie obcować z ciemnotą, a swoją drogą to kto to wg pana ciemnota, czy ten kto niezna matematyki ale jest genialnym filozofem? Albo ślusarz czytający poezję? Tu znowu ogólniki, inwektywy i brak tolerancji. Einstain obłał egzamin z francuskiego i był średnim uczniem, spisywał z matematyki prace domowe, obłał nawet egzaminy na studiach, był w młodości traktowany jako człowiek ułomny i dziwak przez rówieśników, bo się wyrózniał, dlatego prawie stał się dzieckiem autystycznym w pewnym wieku. Jednak pomimo jego wrodzonej niedoskonałości i ułomności napisał pare prac naukowych i jedną największą czyli szczegółową teorię względności. Jak widać przeciętniak i ciemniak może coś osiągnąc. Dlatego uważam, że zawsze będą lepsi i gorsi w pewnej dziedzinie czy w wyglądzie fizycznym etc. ale na poziomi miedzyludzkim wszyscy powinniśmy się szanować i głosic równość, bo inaczej powstają takie patologie jak faszyzm, nietolerancja religii monoteistycznych czy nacjonalizm, oligarchizm, autorytaryzm, hegemonia, niewonictwo. To wszystko brało się z pychy i pogardy.

Mimo wszystko pozdrawiam i życzę wzrastaniu w drodze do oświecenia, życzę trochę pokory jak na humanistę przystało (sprawdzałem profil) , bo humanista jako osoba zainteresowana człowiekiem nie robi rozróżnień na lepsze czy gorsze, a raczej co pochwala a co nie, co krytykuje a co nie, ale osobiście jest w stanie zaakceptować (tolerować) stan rzeczy taki jaki jest. Humanista mimo wiedzy co jest lepsze, a co gorsze, stara się by ludzkośc jakoś razem ze soba funkcjonowała pomimo róznorodności światopoglądów czyli stwarza postawę równości, tolerancji i pokoju przede wszystkim!
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
>1.To osobista opinia towarzysza o wyższości mojego rozumowania nad innymi, nie rozumiem tylko skąd się bierze. Skąd te cyniczne oceny? Ja tylko stwierdzam fakty jak traktuje innych babsy i że ta postawa jest szkodliwa, ale nie mówię, że moja opinia jest najlepsza. Nie ma tu 'inteligentnych' wyzwisk, ani nieinteligentnych wyzwisk, a jeśli już to pan też musi nad tym popracować.

Dziękuję za rade, staram się jak mogę Moja osobista opinia jest jedynie założeniem:
Ciekawa psychologizująca analiza, chyba mamy tu do czynienia z głębokim przeświadczeniem Towarzysza o wyższości swojego rozumowania nad rozumowaniem innych Proszę zwrócić uwagę na pogrubienia i teraz zinterpretować zdanie.
Teraz:
>Twoja postawa to zbyt wysokim mniemaniem o sobie (czyżby zaburzenie paranoidalne?) spowodowane pewnie przez ciągłe nagradzanie w róznej postaci w przeszłosci i teraz (świetne oceny, bogaty tatuś, niezły sponsor) stąd ta pogarda dla ludzi odmiennych czy ułomnych. Może też twoje zachowanie wynika z kompleksu niższości i dlatego agresją chcesz odbić siebie od przysłowiowego dna i pokazać- 'oni mi nie dorównują', jednak tak naprawdę jesteś zakompleksionym. Trzecia możliwośc to, że jesteś cholerykiem, bo w przeciwieństwie do ciebie sangwinik to także osoba inteligentna, ale życzliwa, zrównoważona, pokorna i nie nastawiona wrogo, tolerancyjna.

Jeśli to jest stwierdzanie faktów to chyba muszę jeszcze raz zacząć studiować. Chyba, że na Pańskich studiach uczą podobnych bzdur. Żadne z powyższych zdań to nie stwierdzenie faktów, tylko najczystsze w świecie spekulacje. Odsyłam do Popera (choć nie łatwy w zrozumieniu).

>2.Nie używaj określenia towarzyszu, komuna minęła i całe szczęście! Lepsze błyoby już określenie kolego czy bracie!

W pożądalu Bracie

>3.>Jak mi się zdaje Towarzyszowi się wydaje, choć oczywiście mogę się mylić, iż uważać się za lepszego od innych znaczy jednocześnie innymi gardzić
>Tak często tak jest, uważanie się za lepszego w końcu prowadzi do arogancji czyli nadmiernej pewności siebie, nadmiernego samouwielbienia i lekceważenia innych. Panu też proponuję trochę poczttanie filozofii i psychologii jak babsy.

Z tego, że coś do czegoś często prowadzi nie można wyciągać wniosku, że prowadzi zawsze, zatem, mnie np. to stwierdzenie nie dotyczy, podobnie jak prawdopodobnie wielu innych. Analizy też, wymaga powód dla którego u kogoś rodzi się poczucie wyższości i czy jest czy też nie związane z sądem wartościującym. Np. u mnie stwierdzenie, że jestem lepszy od żony w prowadzeniu samochodu, jest stwierdzeniem faktu, a nie sądem wartościującym.

>4.>W każdym razie ja też uważam się za lepszego od innych pod wieloma względami, dlatego np. to ja prowadzę samochód a nie moja żona, ale gdzież mi od razu do traktowania mojej żony za "złego i bezwartościowego człowieka" (nieźle by mi się zresztą dostało.
>No więc jest to pycha. Jak już mówiłem na poziomie międzyludzkim nie ma lepszych i gorszych, są wszyscy równi, ale zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy, ładniejszy itd. Dobrze, że przynajmniej druga częśc zdania jest normalna (zaczyna się od ale)
>pycha-wysokie mniemanie o sobie; duma, wyniosłość, zarozumiałość

Ta słownikowa definicja pychy wymaga rozszerzenia - pycha niesie za sobą balast pejoratywności, a nie zawsze uważanie się za lepszego od innych pod pewnymi względami = wysoki mniemanie, duma, wyniosłość itd. Patrz wyżej. Ale najbardziej ciekawi mnie skąd u Pana to stwierdzenie, że na poziomie międzyludzkim nie ma lepszych i gorszych - co to znaczy poziom międzyludzki?, bo rozumiem, że nasza równość odznacza się wobec poziomu międzyludzkiego (równość sama w sobie nie istnieje - odsyłam do Kotarbińskiego i własnego rozumu).

>5.Sokrates, nie poddawał swoich wypowiedzi autocenzurze, dlatego go zabili, właściwie sam chciał, można było mu złagodzić wyrok. Trudno sobie wyobrazić człowieka, który nie dba o swoje życie, dla mnie sokrates to niezły myśliciel i tylko niezły, ale są lepsi. Więc wolność słowa obowiązuje przyznaje to, ale normy społeczne, etyczne też czyli powinna obowiązywać kultura, tolerancja, równość, szacunek dla odmienności, czego co niektórym brak.
Jak widzę niewiele zrozumiał Pan z życia i twórczości Sokratesa. A szkoda

>Jak to już ktoś powiedział tolerancja niektórych głosicieli tolerancji jest równa zero!
Rozumiem, że to do mnie

>6.Proszę czytać ze zrozumieniem. Moje wypowiedzi.
Niestety nie wiem do czego się to odnosi - jestem troszkę roztrzepany, jeśli zechciałby Pan przytoczyć fragment który Pana zdaniem nie doczytałem, byłbym wdzięczny.
C.D.N.
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
>7.Jeśli chce pan pogadać o psychologii, analizach psychologicznych to musiałby pan odbyć studia, następnie terapię, potem certyfikat PTP oraz parę lat praktyki i nadzór superwizorów wtedy można mówić o równym dialogu o analizach i wtedy możemy sobie poanalizowac użytkowników forum, bo inaczej skończyłoby się tylko na udzielaniu rad z mojej strony co jest dobre, a co złe znaczy konstruktywne emocje, zachowanie itd, a które negatywne. Zresztą pchany jest pan mocą ignorancji, może coś tam pan poczytał, ale trzeba to też pogłębić, od laika do psychologa długa droga. Przyznaję na filozofii nie znam się tak jak na psychologii, moja wiedza jest z książek i nie ma doświadczenia np. w nauczaniu filozofii. Mam za to inne padogogiczne i psychoterapeutyczne i terapeutyczne (wiem, że to bardzo szeroko brzmi, nie chcę mi się ojaśniać). Nigdy bym nie wygrał rozprawy z filozofem,albo z politologiem, ale to nie znaczy, że moja opinia jest zła lub złą jest tego drugiego gdy on gada o psychologii.

Tak się składa, że jestem po socjologii, i mam z racji swoich zainteresowań długie doświadczenie terapeutyczne. Wiem zatem co nieco o psychologii nie tylko z książek Do prowadzenia rozmowy na forum i analizowania wypowiedzi innych nie jest mi potrzebny cały aparat towarzyszący prawidłowo prowadzonej terapii psychologicznej. Rozumieniem zdań (o żadnej analizie użytkowników forum być nie może, chyba, że z każdym przeprowadzimy wywiad) zajmuje się m.in. logika, lingwistyka, etnometodologia, hermeneutyka i wiele wiele innych dziedzin.

>8.Słowa mają rózne znaczenie i naszym obowiązkiem jest już znać je jeśli ich używamy. Co do tego co mowiłą babsy, to która wiedza jest elementarna a która nie, i które słowa są elementarne a które nie? Nie da się tego określić, dlatego ktoś może nie znać 'deputowanego', ale np. każdy powinien znać słowo 'sklep' to jest już chyba bardziej elementarne.
Akurat jeśli jestem na studiach, w dodatku mam odczyt na właściwy temat, a nie znam aparatury pojęciowej to chyba pomyliłem sale Elementarne pojęcia które powinien znać student są z całą pewnością arbitralne, ale jego kompetencja językowa powinna być większa niż sprzedawczyni w sklepiku po podstawówce. (Od razu zaznaczam, że to nie sąd wartościujący - nie mam nic do sprzedawczyń i sprzedawców)

>9.Trochę obiektywizmu!
Jakiego?

>10.>Życzę przyjemnego obcowania z ciemnotą, proszę się im koniecznie nisko ode mnie pokłonić.
>OOO! No teraz to mamy kpiny!
Oczywiście, że kpiny, ale nie słyszałem, żeby tego zabronili, zwłaszcza jeśli ktoś na kpinę zasługuje. A cała reszta tego wywodu - to chyba z żalu

>Mimo wszystko pozdrawiam i życzę wzrastaniu w drodze do oświecenia, życzę trochę pokory jak na humanistę przystało (sprawdzałem profil) , bo humanista jako osoba zainteresowana człowiekiem nie robi rozróżnień na lepsze czy gorsze, a raczej co pochwala a co nie, co krytykuje a co nie, ale osobiście jest w stanie zaakceptować (tolerować) stan rzeczy taki jaki jest. Humanista mimo wiedzy co jest lepsze, a co gorsze, stara się by ludzkośc jakoś razem ze soba funkcjonowała pomimo róznorodności światopoglądów czyli stwarza postawę równości, tolerancji i pokoju przede wszystkim!

Dziękuję uprzejmie, postaram się hołdować powyższym zasadom. Jedno pytanko, kto Panu powiedział, że
> humanista jako osoba zainteresowana człowiekiem nie robi rozróżnień na lepsze czy gorsze,(...) , ale osobiście jest w stanie zaakceptować (tolerować) stan rzeczy taki jaki jest.
Całości nie będę się nawet starał analizować, zgadnijcie dlaczego...?
Pozdrawiam!
babsy (227 punktów)
Ech, Krzysztofie, ciskasz perły Swojego intelektu przed wieprze, a ktoś taki, jak Itachi- san i tak będzie twierdził swoje... Jeśli pisanie o mnie, jako o panience, która ma pretensje, że nie ma odpowiednio bogatego tatusia oraz sponsora nie jest "inteligentną obelgą", to czym jest? Uwielbiam to, naprawdę: raz na jakiś czas trafi się na forum Racjonalisty taki "kwiatek" (onegdaj miałam do czynienia z "Człekopodobnym", teraz jest Itachi- san), który zamiast pisać na temat, będzie wygłaszał swoje sądy i opinie na temat ROZMÓWCY, będzie go umoralniał, pouczał, sprowadzał na dobrą drogę (kto go o to prosił?) i tak przeinaczał wypowiedzi antagonistów, żeby suma sumarum wyszło na jego. Takiemu nic nie przetłumaczysz, choćbyś i Homera i Kieerkegarda i samego Jezusa Chrystusa w niebiesiech cytował . Szkoda się postponować.
A tak na marginesie proponuję zawiązanie towarzystwa wzajemnej adoracji z ludzi, którzy- podobnie jak ja- są przesiąknięci pychą i wywyższają się ponad plebs. Będziemy się spotykali raz w tygodniu w jakichś katakumbach, czytali bardzo uczone pisma, rozmawiali o Einsteinie i słuchali tylko i wyłącznie muzyki poważnej. Bojówki organizacji "Równość Międzyludzka" będą nas ścigać i palić na stosach jako tych, którzy nie dali się zglajchszaltować i na domiar złego są z tego dumni . Pozdrawiam serdecznie!
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
Dzięki za dobre słowo.
Moja postawa racjonalisty nie pozwala mi jednak przechodzić obojętnie obok ślepego Wykazując delikatnie acz dobitnie, że kolega, ten czy tamten, stosując pseudo racjonalne rozmyślania nie dociera do głębi rozumienia. W tym wypadku nie pozwolę sobie na ignorancję, wykazując błędy w jego myśleniu być może uda się coś zmienić Ale specjalnego programu mesjanistycznego nie mam. Itachi- san, cóż być może zmora specjalizacji. Niemniej jednak jeśli widzi logiczne niekonsekwencje w moim rozumowaniu, niech je wykaże, ale nie przez odwolywanie się do "świętego autorytetu" specjalizacji. Ma chłopak głowę na karku, tylko coś mu jeszcze obraz przesłania - morze jakieś wierzenia. Takowe, co stwierdził już staruszek Condorcet, rodzą się tam gdzie brakuje naukowych podstaw w wyjaśnianiu zjawisk, dzisiaj miast naukowych, możnaby użyć słowa racjonalnych.
A tak na marginesie - zapraszamy na spotkania PSR, można tam nieźle podyskutować a i pomysły swoje w życie wdrożyć.
Pozdrawiam i jeszcze raz zapraszam!
arturSTUDENCI- DEBILE
przepraszam szanowna babsy

chcialem sie zapytac czy moze zrobilas test co ci dalem

ingrimayne(*)con/RiskExclusion/review10.htm

to jest bardzo wazny test gdyz pokazuje dlaczego wogule uczelnia istnieje

absolutnie nie bronie przyglupow gdyz sam z nimi mialem problem

jednak fakt ze uczelnia jest w jakims scisle okreslonym celu a nie w innym daje podstawe do twierdzenia ze nie kazda uczelnia ma prawo uczyc tego co uczy

jest tak poniewaz skoro jakies istnienie jest przypisane do scisle okreslonego celu to nie kazde przejawianie sie tego istnienia ma racje bytu
św.MarekOdp: STUDENCI- DEBILE
    A czemu to użytkownik "KOKOSfly" tym razem użył nicka "artur"? Czy trzeba usuwać posty, żeby nektórzy pamiętali o regułach na naszym forum?

___________
Pozdrawiam
Itachi-san (468 punktów)
Jescze nasunęła mi się ciekawa myśl. Największym problemem Polaków jest to, że nie szanują się między sobą, a każdy myśli, że jest Bóg wie kim, stąd pewnie ciągle ta niezgoda wszędzie i ciągły upadek Polski w całej historii. Co innego Japończycy to bardzo tolerancyjny naród albo Anglicy czy Amerykanie, oni chcąc czy nie chcąc muszą się szanować, bo inaczej by się pozabijali w mnogości religii, kultur, kolorów skóry i poglądów, a jakoś to funkcjonuje i całkiem nieźle. Kolejnym problemem Polaków jest brak humanizmu, altruizmy, a tylo interesowność, egoizm, egocentryzm co prowadzi oczywiście do uszczęśliwienia tylo jednostek czyli paru oligarchów, frustrację tych, którzy się nie przebili, upadek całego społeczeństwa.
Indywidualizm jest jak najbardziej wskazany w przypadku każdego człowieka, dzięki temu mamy różnorodność na świecie, ale samouwielbienie i troszczenie się tylo o siebie nie. Może powiniśmy pójść wzorem USA i zakłądać pełno organizacji pozarządowych, pomagających innych nastawionych na człowieka a nie na kasę, to jest prawdziwa 'solidarność' a nie 'solidarność' w Polskim wydaniu dla oligarchów.

Pozdrawiam
vowthyn
>Indywidualizm jest jak najbardziej wskazany w przypadku każdego człowieka, dzięki temu mamy różnorodność na świecie, ale samouwielbienie i troszczenie się tylo o siebie nie. Może powiniśmy pójść wzorem USA i zakłądać pełno organizacji pozarządowych, pomagających innych nastawionych na człowieka a nie na kasę, to jest prawdziwa 'solidarność' a nie 'solidarność' w Polskim wydaniu dla oligarchów.

Chyba zupełnie nie rozumiem do czego zmierzasz. Możesz jakoś jaśniej wytłumaczyc do kogo te słowa i co nazywasz "troszczeniem się tylko o siebie"? To że ktoś chce wiedziec więcej wbrew tendencjom ogółu do równania w dół i pochwalania intelektualnej miernoty. Każdy ma prawo byc miernotą i nic nam do tego. Ale nie róbmy z tej miernoty ideału i nie piętnujmy ambicji intelektualnej dlatego, że nie chce się z ową miernotą solidaryzowac i jeszcze ma się za coś lepszego (a przecież "wszyscy jesteśmy i powinniśmy byc równi" - czyli mierni :-/).
vowthyn
jeszcze jedno: " Pomagaj sobie samemu: wtedy każdy ci jeszcze dopomoże. Zasada miłości bliźniego." [F.Nietzsche]
Itachi-san (468 punktów)
>Chyba zupełnie nie rozumiem do czego zmierzasz. Możesz jakoś jaśniej wytłumaczyc do kogo te słowa i co nazywasz "troszczeniem się tylko o siebie"? To że ktoś chce wiedziec więcej wbrew tendencjom ogółu do równania w dół i pochwalania intelektualnej miernoty. Każdy ma prawo byc miernotą i nic nam do tego. Ale nie róbmy z tej miernoty ideału i nie piętnujmy ambicji intelektualnej dlatego, że nie chce się z ową miernotą solidaryzowac i jeszcze ma się za coś lepszego (a przecież "wszyscy jesteśmy i powinniśmy byc równi" - czyli mierni :-/).
>

Oczywiście każdy ma prawo byc miernotą, jak każdy ma prawo nie być, wiec dobrze jest jak ktoś się uczy, a jeśli ktoś nieuczy sie to źle. Z drugiej strony jeśli ktoś się nieuczy i jest mu z tym dobrze, jest szczęśliwy to czemu nie. Pozwólmy każdemu byc sobą i nabierzmy szacunku do odmienności! To jest coś o czym cały czas mówię.

A co do troszczenia się o siebie, to chodzi mi o skrajny egocentryzm. Nauka nie jset zła sama w sobie, czy jest zła zależy od tego jakie powoduje konsekwencje. Jeśli wykorzystujesz ją do budowy bomb to jest zła, a jeśli do pomocy medycznej, psychologicznej, nauczania innych, utrzymywania demokratycznego, wolnego państwa, czy pisania programów komputerówych dla rozrywki, nauki czy projektowania, albo jesteś elektrykiem i naprawiasz instalacje elektryczne, żeby inni mieli światło to wtedy nauka jest dobra. Tak samo studiowanie filozofii jest dobre, bo z niej wyłoniło się wiele nauk zmieniających świat na lepsze. Dzięki niej możesz nauczać albo napisać ciekawe ksiązki, albo zrobić nawet dużo wiecej etc. Gromadzenie pieniędzy też nie jest złe, ale jest złe wtedy gdy robimy to nieuczciwymi metodami, oszukujemy społeczeństwo jak politycy, wtedy całe społeczeństwo cierpi, a żyje dobrze tylko parę jednostek. CZyli wiele jest nakierunkowanych tylko na 'ja', a nie na 'my'. Tak samo zbytnia pogoń za karierą i pieniędzmi może dopowadzić, że w końcu oddalimy sie od rodziny i przyjaciół, odejdzie żona bo nie zaspokajamy jej podstawowych potrzeb m.in. nie spędzmy z nią czasu i dziećmi, albo musi korzystać z pomocy wibratora, bo po pracy mąż już nie am siły Dalajlama powiedział-"Jeśli chcesz byc samolubny, rób to z głową. Troszcz się o innych!" CZyli skrajny egocentryzm/egoizm jest zły, ale skrajny altruizm też, bo mogą cię inni wykorzystać. Wszystkie zjawiska są wzgledne, zależne, relatywne jak zwał tak zwał. Trzeba zachować wszędzie umiar, bo popadanie w skrajności albo doprowadzi do naszego cierpienia np. wyczerpania z powodu pracy, następnie utraty jej, a w konsekwencji możliwe że rodziny; albo cierpienia ogółu bo potem jak będziesz bezrobotny i bez żony podatnicy muszą cię wspomóc. Reszta na tym cierpi. Dlatego jak się tworzą organizacje (rózne) wtedy powinny byc ukierunkowane nie na dochody dla nich (oczywiście jakaś pensja może byc, ale nie takie jak sobie biorą niektórzy co mają fundacje, większośc środków które zebrali, potrafi iśc na pensje, a ptem krzyczą mało, brakuje np. na sprzęt medyczny), a na pomoc w tworzeniu demokracji, tolerancji, zbieranie pieniędzy na lekarstwa, sprzęt medyczny, pomoc ludziom z rakiem etc.

Dlatego nie popieram skrajnego egoizmu i braku szacunku dla odmienności. Polaczki lubują się w tworzeniu konfliktów z powodu odmienności, wciąż antysemityzm sięga zenity, a wkonsekwencji mamy antypolskość w Izraelu czy społecznościach żydowskich, lecz gdy jedna strona zmieni zachowanie, prawdopodobnie 2 też, bo juz nie ma wroga.

Pozdrawiam
Itachi-san (468 punktów)
Sorki za błędy, szybko piszę i zdarzają mi się byki

Jak nie za jasno objaśniłem to pytaj, to bardzo rozległy temat i można by napisać całą książkę, ale jak coś to jeszcze odpisze. Tylko lepiej dawaj bardziej szczegółowe pytania, bo na ogłólnikowe można pisać bardzo dużo a i tak nie wyczerpiesz tematu.

Pozdrawiam
babsy (227 punktów)
Itachi- san, jesteś moim kolejnym adoratorem na tym forum, skoro tak wiele czasu mi poświęcasz? Doprawdy, spraw, by woda sodowa odeszła z mojej głowy i przestań wreszcie do mnie i o mnie pisać. Twoja elokwencja nieco mnie przeraża, ponieważ z nadmiernie rozwleklego "bla, bla, bla" trudno jest odsączyć jakieś konkrety. Więc apeluję (jako założycielka wątku), żebyś pisał na temat studentów i ich kondycji umysłowej, a nie o mnie. TEN TEMAT NIE JEST O MNIE ani o tym, kim jestem i czego powinnam się uczyć, jakie książki czytać i co w sobie zmienić. Problem polega na tym, że ja wiem, o co w życiu należy walczyć i się tego trzymam. JEstem stanowcza. Ludzie nie lubią takich osobników, ponieważ o wiele lepiej dogadać się z "chorągiewką na wietrze" i komformistą. Ja mam odwagę krytykować nizinę intelektualną, która woła o pomstę do nieba i to- nie wiedzieć czemu- tak CIę irytuje. Możesz się ze mną nie zgadzać, ale nie pisz zaraz o pysze, zakompleksieniu i innych takich, ponieważ zielonego pojęcia o mnie nie masz, a ja nie życzę sobie, żebyś zgrywał mojego psychoanalityka. A dla Twojej wiadomości: psychologię i filozofię miałam na studiach, oba przedmioty zaliczyłam dobrze, mało tego, interesowałam się nimi. Szczególnie Nietzschem i jego teorią nadczłowieka, który jest istotą obdarzoną wyjątkowymi cechami (talentami, urodą, charyzmą itd.) i ma wobec tego dług wobec społeczeństwa. W tym rozumieniu nadczłowieka owszem, też czuję się lepsza od pospolitego przedstawiciela gat. homo sapiens z tym, że na ową "lepszość" ciężko pracowałam. POnieważ bycie człowiekiem inteligentnym i wrażliwym KOSZTUJE. I to bardzo dużo. Jeśli nie wiesz, o czym mówię, to znaczy, że nie jesteś ani inteligentny ani wrażliwy. Jeszcze raz apeluję- zamiast pisać rozprawki i podsumowania o mnie, zajmij się lepiej meritum.
Dziękuję za słowa poparcia. Oczywiście dalej twierdzę, że studia powinny być chociaż quasi albo semi- elitarne . W końcu absolwenci studiów mają być "siłą przewodnią" tego narodu. Powinni odbudować wymordowaną przez hitlerowców i bolszewików inteligencję. To wielka odpowiedzialność, którą nie każdy może i chce znieść. I w tym wymiarze od studentów powinno się wymagać. Więcej i stale więcej od ludzi "zwykłych" (proszę zwrócić uwagę na CUDZYSŁÓW). Tu nie chodzi o puste wywyższanie się z powodu samego faktu bycia studentem. Za tym słowem powinno się coś kryć, jak pragnę zdrowia! To wyzwanie, więc albo stają do niego najlepsi i bardzo dobrzy, albo dajmy spokój z elitarnością, zróbmy studia obowiązkowymi i nie psioczmy, że rządzą nami półmózgi (takiej choroby chyba nie ma w terminologii medycznej).
HRTEMSTUDENCI- DEBILE
Babsy, chyba Cię lubię, choć forumowym adoratorem nie będę...

Zatem coś pozytywnego.
Wczoraj miałem na UJ wykład dla studentów (których znałem jeszcze zreszta z czasów, gdy sam tam pracowałem). Sala była pełna, po mimo tego, że kurs jest nieobowiązkowy, a prowadzący wymagający. Studenci dopytywali sie o każdy szczegól, przerywając mi często w trakcie wykładu. Zadawali mnóstwo pytań, zahaczając o tak szerokie spektrum specjalności, że w wielu momentach musiałem się ostro sprężać lub robiłem głupią minę...
Materiału nie skończyłem w ciągu 1.5h, które zleciały w moment i musze wykład dokończyć za tydzień. Az serce roście, patrząc na takich studentów

A teraz łyżka dziegciu.
Nie wszyscy studenci UJ i innych dobrych uczelni tak wyglądają. Moim zdaniem - winnymi sytuacji opisywanej w wątku jest postawa takich "niedobrych ludzi" (mam inną nazwę na końcu języka, ale Św. Marek by mnie wyrzucił), jak Itachi-san. Pobłażliwość dla głupoty, naciski ze strony władz, związków studenckich (no jak można ulać 80% w pierwszym terminie), rozpacz studentów (a zwłaszcza studentek: panie dochtórze, ale ja się tyle łuczyłam...) i ogólna presja na wykładowców jako tych nieludzkich kreatur, zmuszających przeciążonych studentów do bógwiejakich wysiłków.
Nauczyciel, w walce z głupim studentem, pozostaje zupełnie sam. Nikomu nie zależy na tym, żeby odsiać ziarno od plew. Wręcz odwrotnie - student walczący o ocenę zaliczającą jest widziany jako osobnik tworzący problemy, których żadna dyrekcja sobie nie życzy. Wyjątek robiony jest wyłącznie w sytuacji, gdy dyrektor osobiście kogoś nie lubi. W każdym innym wypadku wykładowca ryzykuje złą opinię wśród studentów i kolegów. W swej krótkiej akademickiej karierze nikogo na dobre nie uwaliłem, czego teraz bardzo żałuję, bo się niektórym należało. W pewnym momencie zadałem sobie pytanie: w imię czego ja mam się z tym studentem barować? kto sprawdza jakość wiedzy studentów wychodzących spod mojej ręki? nikt. nikomu to nie jest potrzebne. Jedynie tzw. elementarna uczciwość wobec siebie i studentów nakazywała mi wysiłek w celu próby nauczenia ich czegoś i sprawiedliwej oceny ich wiedzy (baaardzo trudne).
Dobry student kończący dziś uczelnie niczym się nie różni w papierach od swego kolegi - krętacza lub idioty, który cudem się przez studia prześlizgnął. Mają takie same możliwości wobec prawa i wymagań społeczeństwa. To potwornie frustrujące.
Na to jest, niestety, jedna rada: wszystkie płatne studia + dobry system stypendialny, obejmujący zarówno czesne, jak i koszty przeżycia na studiach.
I coroczna weryfikacja pracowników naukowych - skrajnie rygorystyczna i posyłająca wszystkich głupków i olewaczy błyskawicznie na bruk.

życzę jak najwyższego mniemania o sobie i nie poddawania się presji łagodności dla idiotów
babsy (227 punktów)Odp: STUDENCI- DEBILE
Ach, łaknęłam taki słów jak kania dżdżu . Moje poglądy są poglądami liberalnymi, ergo- nie jesteśmy wszyscy równi, ponieważ zjawisko "równości" w przyrodzie nie istnieje. NIE chodzi mi tutaj o równość w sensie rozumianym przez prawa człowieka, ale w sensie "wyposażenia" intelektualno- fizycznego. W zw. z tymi nierównościami jeden człowiek dostaje Nobla a inny zamiata ulice. I jeden i drugi jest nam potrzebny i należy go szanować jako osobę ludzką, tylko że ten pierwszy musiał się na Nobla nieźle nacharować, a ten drugi do wykonywania swojej pracy potrzebuje tylko miotły i szczerych chęci .
Owszem, nie będę tolerować zidiocenia, choćby mnie mieli krajać na ćwierci i będę wołać o pomstę do nieba, gdy usłyszę panienkę, która czyta o "nienawistnej władzy sądowniczej". Bo milczenie jest przyzwoleniem, a przyzwolenie na płyciznę umysłową świadczy, że ja również się na niej znajduję. Poza tym o coś w tym życiu trzeba walczyć. W świecie, gdzie niemal wszystko jest relatywne i "zależy od punktu widzenia". Musi być coś, za co warto obrywać od różnych Itachi- sanów oraz być wyklętym z grupy półmózgów. Mam w nosie moją grupę na studiach. Nie chce mi się z nimi gadać, bo to strata czasu. Wolę sobie popisać na forum Racjonalisty, gdzie często można trafić na inteligentnego człowieka . I nie boję się ostracyzmu- może przez to, że będę otwarcie mówić, co o tym wszystkim myślę, tym ludziom jakaś klapka otworzy się w mózgownicy. A może nie, w sumie jest mi to dość obojętne. Ale by być w porządku WOBEC SIEBIE samej- będę piętnować abnegację i przejawy ewidentnego zidiocenia. Ktoś to musi robić.
Bo jeśli uznamy, że dla ludzi trzeba być "tolerancyjnym", czyli akceptować "mnogość postaw", to zacznijmy tolerować morderców, złodziei, pijanych kierowców i Młodzież Wszechpolską. Oni bowiem też reprezentują "inny sposób na życie" oraz inny poziom mentalny. Nie powinno się ich za to krytykować, a jedynie akceptować tę odmienność.
Doprawdy, przyzwyczailiśmy się mowić: "To nie moja sprawa", "A co mnie to obchodzi", "Mam własne problemy". Tylko że taka postawa owocuje podbitym okiem sąsiadki zza ściany, która ma męża- sadystę, a na jej krzyki nikt nie reaguje. To owocuje wypadkami po pijaku, ponieważ w towarzystwie nikt nie piętnuje znajomka, co wsiada za kierownicę na fleku. To owocuje magistrami- debilami, którzy potem będą nas np. obsługiwać w urzędach i tym samym doprowadzać do ciężkiej furii, bo nie będą umieli np. przeczytać urzędowego pisma.
Itachi-san (468 punktów)
>Bo jeśli uznamy, że dla ludzi trzeba być "tolerancyjnym", czyli akceptować "mnogość postaw", to zacznijmy tolerować morderców, złodziei, pijanych kierowców i Młodzież Wszechpolską.

Mnogość postaw tak, ale nie pijanych kierowców, morderców czy złodzieji bo to jest negatywne i robią innym krzywdę.
A jaką robią ci 'studenci-debile'?
Ludzie jeśli nie wiecie co to tolerancja w demokracji to po co o niej rozmawiacie, po co chcecie tej demokracji, jeśli jej nierozumiecie.

Tolerancja pijanych kierowców, złodzieji i morderców to chyba tylko w skrajnej postaci liberalizmu.

Wogule tutaj już widzę 3 osoby z kółka 'różańcowego' lub wzajemnej adoracji. To co nasze okej, czyli nasza opinia, nasze poglądy, nasza miara, nasze wszystko.

Cóż to przypomina? Dyktature, despotyzm.

W końcu wydało się? Brawo! Wiemy kim są babsy, Krzysztof i parę popleczników. Dyktatorami, chcą zawładnąć władzą w Warszawie i wprowadzić swoje despotyczno-cesarskie rządy, lecz my się nie damy demokraci-humaniści-intelektualiści do boju!


babsy (227 punktów)
Ech, ręce opadają i biust. A już sądziłam, że wyżej produkujący się delikwent wyszedł na ludzi. Niestety. Znowu porcja "ble, ble, ble", naskakiwania, wymądrzania się, pouczania i zgrywania najmądrzejszego arbitra ludzkości. Mierzi mnie to oraz nudzi nieskończenie. Zaprawdę powiadam Wam, jestem w stanie dyskutować z każdym, byle tylko ów "każdy" pisał logicznie i z sensem na temat oraz dyskutował o FAKTACH, a nie co chwila urządzał sobie personalne wycieczki. Rzeczywiście, najprostszą formą zdyskredytowania przeciwnika jest napisać- "paranoja"?, "psychoza" czy co tam jeszcze, o co posądza nas Itachi- san. Z jego tonu wynika, że jest nawiedzony. Wszędzie wietrzy obecność dyktatorów . To się chyba nazywa mania prześladowcza. Tak, tak, Itachi, ja jestem inkarnacją Stalina, Krzysztof- Mao etc. Z czymś takim to nawet nie chce się polemizować...
Coś mam wrażenie, że Itachi był dyskryminowany w czasie swojego uczelnianego życia i teraz się odgrywa. Robi to koślawo i nieudolnie, przez co dodatkowo mnie obraża, ponieważ wolałabym mieć wrogów na nieco wyższym poziomie. Ale nic to. Jako że żaden argument do niego nie trafia, niniejszym kończę z nim dyskusję i nie odpiszę więcej na żadnego jego posta, choćby mnie nie wiem jak obrażał.
Doprawy, dyskusja z CIEKAWYM adwersarzem jest pasjonująca. Wymiana zdań z człowiekiem, który ciągle chce udowodnić swoją kompetencję (szastanie tytułami książek itd.) jest nieciekawa i nużąca.
Itachi-san (468 punktów)
Arbitrem to ty jesteś, potępiasz innych a uważasz się za lepszą i głosisz rację tylko swoich przekonań i swojego stylu życia, pozwól innym być sobą!

Ty masz biust pierwsze słyszę? To coś między nosem!?
Itachi-san (468 punktów)
Nawet nie umiesz intelektualnie odpisać, a uważasz się za inteligentnego człowieka.

Koń by się uśmiał!
Itachi-san (468 punktów)
>Itachi był dyskryminowany w czasie swojego uczelnianego życia i teraz się odgrywa.

Ho, ho, ho, miałem więcej znajomych niż twój rozum zmieścił by neuronów pod mózgoczaszką! Byłem starostą jednej z grup, powszechnie lubiany przez 3 pozostałe, znałem wiele z tych ludzi i nie gardziłem nawet tym 'studentem-debilem' i mogłem z nim iść na piwo! Dam ci małą radę to moja tajemnica sukcesu. Dzięki temu ludzie otrzymują wiele korzyści obcując z tak życzliwym człowiekiem! A jak obserwują twoje fair zachowanie wobec nich, sami tacy się stają! Jak mówię Gandhi tym więcej zdziałał i ja zdziałałem wiele. Narka studenciaku, szkoda już słów na ciebie, laleczko. Miło było popolemizować z taką małą dziecinką walczącą z rzeczywistością, nie akceptującą jej taką jaka jest, wszędzie chcącą zmniany na lepsze, zwłaszcza w innych, w uczelni ale tylko nie w sobie!!! Najprościej zająć się błędami innych, ale nie sobą. Pochwal się swoimi efektami w zmienianiu świata? Pochwal się co zrobiłaś?



Dobra koniec dżołków z cieibe, tylko się nie porycz, bo bedzie mi przykro. Naprawdę!
babsy (227 punktów)
No nie, ale nuda... uuuu... eeee.... ło matko, ale się trzeba namęczyć, żeby przez to przebrnąć. Żadnej finezji, żadnej subtelności. Twardo między oczy. Doprawdy, coś na poziomie kibola z "żylety". Żenadka. ................ (przerwa na przeciągłe ziewnięcie). Idę sobie zrobić kawy. Mam nadzieję, że kolejny wpis w tym wątku będzie już bardziej błyskotliwy, nawet jeśli będzie pochodził od człowieka o odmiennych od moich poglądach.

A tak jeszcze w ramach "ps-a" :
miałam kiedyś kolegę, znakomitego operatora telewizyjnego. Po prostu specjalista w każdym calu, który kręcił koncerty Stonesów, klipy Jamiroquai, pracował dla National Geographic. Ale kiedy jechał z kimś po raz pierwszy na zdjęcia twierdził, że on się na tej robocie w ogóle nie zna, że on tylko "sluby i wesela" kręcił. Bo to był człowiek, którego klasy nie trzeba było manifestować, ona w pewnym momencie sama wychodziła. Dlatego nie ufam nikomu, kto przechwala się swoimi "osiągnięciami", "wyczynami" i "zasługami", kto robi z siebie Bóg wie kogo i przy każdej okazji zaznacza jakich to nie ma tytułów, albo jakich to książek nie czytał. To świadczy zazwyczaj o niskiej samoocenie i kompleksach. Ale to tylko tak na marginesie, sobie a muzom. To idę po tę kawę .
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
Problem Itachi-san polegać może na tym, że sam nie rozumie co znaczy demokracja
Może zechciałbyś go tu przytoczyć. Interesuje mnie również Pana rozumienie "równości", boć wydaje mi się ono u Pan nieco zbyt oddalone od rzeczywistości. I podobnie jak babsy nie jest mi źle z tym, że jestem lepszy, w niektórych rzeczach, od innych. Taka jest "niestety" kolej. Jak już wspomniałem wyżej, pojęcie równości można rozpatrywać tylko w odniesieniu do czegoś. Żadne z moich zdań nie wyklucza tolerancji i w żadnym miejscu nie zakładam, że jeśli ktoś jest lepszy od kogoś innego to znaczy, że ten drugi jest gorszy, musi zostać pozbawiony praw, czy jakieś tam podobne dyrdymały. Ja po prostu stwierdzam dziejowy fakt. A demokracja w moim rozumieniu na pewno nie zakłada promowania miernoty.
I gdzież się podziała ta Pańska tolerancja, pluralizm poglądów, skoro w imię Pańskiej "równości" nie wolno mi wypowiedzieć swojego zdania? Żeby nie urazić innych, "tych gorszych" sam powinienem się z nimi zrównać.
Wtedy problem się rozwiąże i w spokoju i ciszy będziemy, jak równy z równym zajadać banany na drzewach, stękając do siebie "uuuuu...uuuuu....uuuuu"...

Adam
"musiał się na Nobla nieźle nacharować" No proszę, nie tylko tacy prości przyrodnicy, ale i genialna politolożka Babsy maja kłopoty z ortografią . Chyba zostanę ministrem edukacji i uproszczę ortografię
babsy (227 punktów)
No i proszę, genialną mnie nazwał. No i jak tu nie popaść w samouwielbienie ...
Itachi-san (468 punktów)
>Babsy, chyba Cię lubię, choć forumowym adoratorem nie będę...
>Zatem coś pozytywnego.
>Wczoraj miałem na UJ wykład dla studentów (których znałem jeszcze zreszta z czasów, gdy sam tam pracowałem). Sala była pełna, po mimo tego, że kurs jest nieobowiązkowy, a prowadzący wymagający. Studenci dopytywali sie o każdy szczegól, przerywając mi często w trakcie wykładu. Zadawali mnóstwo pytań, zahaczając o tak szerokie spektrum specjalności, że w wielu momentach musiałem się ostro sprężać lub robiłem głupią minę...
>Materiału nie skończyłem w ciągu 1.5h, które zleciały w moment i musze wykład dokończyć za tydzień. Az serce roście, patrząc na takich studentów
>A teraz łyżka dziegciu.
>Nie wszyscy studenci UJ i innych dobrych uczelni tak wyglądają. Moim zdaniem - winnymi sytuacji opisywanej w wątku jest postawa takich "niedobrych ludzi" (mam inną nazwę na końcu języka, ale Św. Marek by mnie wyrzucił), jak Itachi-san. Pobłażliwość dla głupoty, naciski ze strony władz, związków studenckich (no jak można ulać 80% w pierwszym terminie), rozpacz studentów (a zwłaszcza studentek: panie dochtórze, ale ja się tyle łuczyłam...) i ogólna presja na wykładowców jako tych nieludzkich kreatur, zmuszających przeciążonych studentów do bógwiejakich wysiłków.
>Nauczyciel, w walce z głupim studentem, pozostaje zupełnie sam. Nikomu nie zależy na tym, żeby odsiać ziarno od plew. Wręcz odwrotnie - student walczący o ocenę zaliczającą jest widziany jako osobnik tworzący problemy, których żadna dyrekcja sobie nie życzy. Wyjątek robiony jest wyłącznie w sytuacji, gdy dyrektor osobiście kogoś nie lubi. W każdym innym wypadku wykładowca ryzykuje złą opinię wśród studentów i kolegów. W swej krótkiej akademickiej karierze nikogo na dobre nie uwaliłem, czego teraz bardzo żałuję, bo się niektórym należało. W pewnym momencie zadałem sobie pytanie: w imię czego ja mam się z tym studentem barować? kto sprawdza jakość wiedzy studentów wychodzących spod mojej ręki? nikt. nikomu to nie jest potrzebne. Jedynie tzw. elementarna uczciwość wobec siebie i studentów nakazywała mi wysiłek w celu próby nauczenia ich czegoś i sprawiedliwej oceny ich wiedzy (baaardzo trudne).
>Dobry student kończący dziś uczelnie niczym się nie różni w papierach od swego kolegi - krętacza lub idioty, który cudem się przez studia prześlizgnął. Mają takie same możliwości wobec prawa i wymagań społeczeństwa. To potwornie frustrujące.
>Na to jest, niestety, jedna rada: wszystkie płatne studia + dobry system stypendialny, obejmujący zarówno czesne, jak i koszty przeżycia na studiach.
>I coroczna weryfikacja pracowników naukowych - skrajnie rygorystyczna i posyłająca wszystkich głupków i olewaczy błyskawicznie na bruk.
>życzę jak najwyższego mniemania o sobie i nie poddawania się presji łagodności dla idiotów
>

Po pierwsze to chyba nie umie pan czytać ze zrozumieniem (to jest analfabetyzm funkcyjny), bo ja nie hołduje głupocie, a jedynie hołduje szacunkowi dla człowieka nie ważne czy wybierze droge głupoty czy nie. To indywidualna spraw czy ktoś ściąga czy nie, czy ktoś się uczy czy nie, a naszym obowiązkiem jest pozolić wszystkim studiować i robić swoje, w ten sposób najlepsi przetrwaja na uczelni, inni odpadną, ale nikt nie będzie dyskryminowany. Za to pan hołduje dyskryminacji, pewnie wspomina pan miło czasu komunizmu, podczas których za darmolke pan się wykształcił? NO w takim wypadku pewnie można innych wyzywać od debili, w końcu jest pan tak mądry, jeszcze raz napisze MĄDRY.
Poziom w PRL-u był znacznie niższy, poza tym to włąśnie ci ludzie studiowali po 10-20 lat jakiś przedmiot bo nie mogli go zdać, a tera ci ludzie uczą na naszych uczelniach i są w sejmie, u władzy. No i powiecie jeszze, że młodzież jest głupia. Proszę spojrzeć na siebie, panie gromowłądny i wszechwiedzący wszystko najlepiej.

Adam
Popieram
Itachi-san (468 punktów)STUDENCI- DEBILE
No to teraz zabawmy się:
-dorośli są ważniejsi od dzieci
-szefowie są ważniejsi od podwładnych
-mężczyżni są ważniejsi od kobiet
-biali są ważniejsi od innych raz
-lekarze są ważniejsi od hydraulików
-nauczyciele są ważniejsi od uczniów
-politycy są ważniejsi od wyborców
-generałowie są ważniejsi od przegranych
-zwycięscy są ważniejsi od przegranych
-"Nasi" są ważniejsi od obcokrajowców

Mało, idżmy dalej...

-ateiści są ważniejsi od aktolików
-katolicy są ważniejsi od ateistów
-studenci-elita są ważniejsi od studentów-dylentów i na odwrót
-intelktualiści są ważniejsi od sprzątaczek (no ciekawe, chyba już by w smrodzie i brudzie zgineli ci intelektualiści)
....

Wszystko to są błędne postawy, poglądy, ktore powodują ciągle cierpienie na świecie, brak zgody, pokoju, konflikty etc.

Można wymieniać w nieskończoność

Jak już mówiłem na poziomie międzyludzkim (miedzy szefem a pracownikiem, czy sprzątaczką a profesorem) nie ma lepszych i gorszych, ludzie są równi, jednak zawsze znajdzie sie ktoś mądrzejszy, piękniejszy, indywidualność jest normalna i naturalna, ale trzeba założyć że wszyscy są równi, ponieważ dominacja i dyskryminacja innych powoduje konflikty m.in. zbrojeń, znamy to z historii np. inkwizycja, faszyzm, czy wyprawy krzyżowe. Nie ma tego problemu u zwierząt, nie biją się z powodu wierzeń czy poglądów, zabijają jedynie z głodu.

Jeśli któs nie rozumie tych zależności to w istocie jest człowiekiem głupim, aspołecznym i trzeba go izolować ze społeczeństwa. Taki był np. Hitler i Stalin, a na forum też pojawiają się tacy z wygórowanymi aspiracjami. Naszczęście demokracja obroni się sama w sobie!

Stereotypy i uprzedzenia, nadmierna krytyka z brakiem szacunku odmienności jest zła. Powodowała wiele nieszczęść!

Pozdrawiam.
Itachi-san (468 punktów)Odp: STUDENCI- DEBILE
To dla "światłych racjonalistopodobnych humanoidów"

Bibliografia:
1."Stereotypy i uprzedzenia" GWP
2."Asertywność. Sięgaj po to co chcesz nie raniąc innych" GWP
3."Konstytucja Narodów Zjednoczonych"
4.Filozofia Nietzsche'go- zwłaszca zapamiętanie o szanowaniu wrógów.
4.Dowolny podręcznik historii
5.Słownik języka polskiego i wyrazów obcych niektórym tutaj pseudointelektualistom się przyda.

Suplement- ewentualnie Biblia, ale tylko to co mówi o szacunku do innych i miłości bliźniego, jednak uważm że rligie monoteistyczne mogą też być źródłęm nietolerncji gdy mówi sie w stylu "mój Bóg jest dobry, a twój nie" jak już wcześniej objaśniałem.

Monia
>No to teraz zabawmy się:
>-dorośli są ważniejsi od dzieci
>-szefowie są ważniejsi od podwładnych
>-mężczyżni są ważniejsi od kobiet
>-biali są ważniejsi od innych raz
>-lekarze są ważniejsi od hydraulików
>-nauczyciele są ważniejsi od uczniów
>-politycy są ważniejsi od wyborców
>-generałowie są ważniejsi od przegranych
>-zwycięscy są ważniejsi od przegranych
>-"Nasi" są ważniejsi od obcokrajowców

ja bym jeszcze dodała: racjonalizm jest lepszy od irracjonalizmu , PSR jest lepsze od PSL
A tak w ogole temat nienowy. Walkujemy go od kilku tysiacleci (co lepsze ying czy yang?)
Itachi-san (468 punktów)
>>No to teraz zabawmy się:
>>-dorośli są ważniejsi od dzieci
>>-szefowie są ważniejsi od podwładnych
>>-mężczyżni są ważniejsi od kobiet
>>-biali są ważniejsi od innych raz
>>-lekarze są ważniejsi od hydraulików
>>-nauczyciele są ważniejsi od uczniów
>>-politycy są ważniejsi od wyborców
>>-generałowie są ważniejsi od przegranych
>>-zwycięscy są ważniejsi od przegranych
>>-"Nasi" są ważniejsi od obcokrajowców
>ja bym jeszcze dodała: racjonalizm jest lepszy od irracjonalizmu , PSR jest lepsze od PSL
>A tak w ogole temat nienowy. Walkujemy go od kilku tysiacleci (co lepsze ying czy yang?)

I dobrze Monia myślisz, temat stary jak świat jak mówisz, a wiele rozważań to domysły i spekulacje w stylu co było pierwsze jajko czy kura . Moim skromnym (i jednoczeńsie nieskromnym), racjonalnym i irracjonalnym celem było tylko zwrócenie co niektórym burżujom, że nie da się obiektywnie stwierdzić co jest lepsze, czy gorsze i bardziej wartościowe lub mniej, a przede wszystkim który człowiek jest bardziej wartościowy lub mniej .

Uważam osobiście, że zarówno robotnik w fabryce Loreal Paris czy mydełka Fa jest potrzebny jak i kierownik. Gdyby nie robotnicy to ci burżuje by sie upodobnili do troglodytów (brud, smród) , a gdyby nie kierownictwo to firma by mogła źle funkcjonować, więc są potrzebni za równo jedni i drudzy, wszyscy są wartościowi, ale zawsze jest ktos ładniejszy, bardziej muskulany, mający wyższy stopień w kung-fu, bardziej giętki dzieki ćwiczeniu jogi , mądrzejszy, mający wiecej tytułów naukowych albo więcej inteligencji kinestetycznej potrzebnej do prac rzemieślniczych (czyli nawet robol jest inteligentny, ale jest to inny rodzaj inteligencji, prosze siegnąć do prac Howarda Gardnera, speca w tym zakresie).

Świat to chaos!!!

W tym skompikowanym świecie nie da się ocenić także czy eutanazja jest dobra czy zła. Dla katolika pewnie byc że jest zła, ale dla innych, niekoniecznie. Z jednej strony można trzymać kogoś i czekać na lek, mieć na dzieje, a z drugiej zabić kogoś by nie cierpiał. Są trudne problemy moralne w tym świecie.

Co do miernoty, wystarczy prześledzić wiele biografii uczonych (ale nie z encyklopedii, bo tam tylko o zaletach piszą), były okresy intelektualizmu i debilizmu, a pomimo tego coś osiągneli. Sam Einstein tak miał. Jedni wychwalają Freuda i mówią to geniusz, inni z niego szydzą jak np. Adorno w "Minima moralia".

Są gusta i guściki, a jedyną 'cnotą', która utrzymyje świat już od tylu lat w spokoju, przynazjmniej Europę, Ameryke Płn i parę innych rejonów jest wzajemne poszanowanie.

"Pomiędzy ludźmi, podobnie jak między narodami wzajemne posanowanie dla praw drugiego jest gwarancją pokoju"

Zwrqacam uwage zwłasca na pierwszy człon "Pomiędzy ludźmi... i wzejemne poszanowanie dla praw drugiego"

Pozdrawiam wszystkich, nawet babsy
Itachi-san (468 punktów)
"Pomiędzy ludźmi, podobnie jak między narodami wzajemne poszanowanie dla praw drugiego jest gwarancją pokoju"

Benito Juarez

zapomniałem dodać autora tej myśli
Itachi-san (468 punktów)
I sorki za byki ortograficzne, to z pośpiechu, stukam bardzo szybko w te klawisze

Swoją drogą babsy coś tam mówiła rzekomo o kompleksach (moich), mi się nie chciało już czytać, to tylko (zazwyczaj) człowiek zakompleksiony zawsze będzie bronił swojej racji i nigdy się nie przyzna do błędu, żeby podbudowywać ego...

Dobra ja lecę, coś zjeść a potem ruszam, do roboty
Na portiernie ... Wszyscy wiedzą, że ja tylko jestem oczytanym portierem, który ma internet w budce
Wiecie gdy mnie nie chcą na Uniwerku Trinity i Salford to muszę jakoś dorobić
Wszyscy wiedzą, że z kursów szybkiej nauki i walki ze stresem nie da się żyć. Tym bardziej z poradnictwa psychologicznego (terapeutycznego jak i kursów dla pracowników)
Dlatego ruszam do roboty, wynalazłem tą fuchę i już tak 3 miechy pracuje, niezła sprawa, można wczuć się w rolę człowieka zarabiającego marne pieniądze, ale jednak jakoś żyjącego, pomimo tego całego konsumpcjonizmu, którego czasami nazywam erą hamburgera albo Big Mac'a

No to teraz, kolejna zabawa, która część tego postu to żart. Wytężcie swoje spracowane uczelniane głowy i zgadnijcie...?
Czekam na poprawną odpowiedź, nagrodę wyslę pocztą!!!

To będzie niespodzianka, aha zwycieżca niech poda adres !!! To ważne

Grubo się zdziwi..., ups znaczy napewno będzie zadowolony z nagrody
babsy (227 punktów)
Oto fajny cytacik z zespołu "Die Arzte" (punk rock niemiecki), pasujący jak ulał do tego tematu: "Das ist nicht deine Schuld dass die Welt ist wie sie ist, es war nur deine Schuld wenn sie so bleibt" ergo: "To nie twoja wina, że świat jest, jaki jest, ale będzie tylko twoją winą, jeśli taki zostanie". Kto ma po pięć klepek w głowie- zrozumie ...
babsy (227 punktów)
I jeszcze jeden cytacik tego samego zespołu (genialny jest, szkoda, że niedostępny w Polsce), samo tłumaczenie: "Wiedza tylko obciąża, zatem nie chcemy nic wiedzieć. Pozostawiamy wiedzę nietkniętą, daleko poza nami". Jest to oczywiście piosenka w swoim brzmieniu ironiczna, tekst zwrotek wymienia rzeczy, o których ludzie "nie chcą wiedzieć" (głód, bieda, bezdomność, AIDS, etc.), bo "wiedza obciążą" ...
itachi-san
Babsy, no te cycaty mogą być. Co do poglądów to pewnie bedziemy zawsze się róznili bo ja jestem demokratą a ty liberałem (może jesteś za demokracją liberalną?), w każdym razie wiem, że nie podoba ci się ten system oświaty, sam przyznam nie jest idealny, więc zaproponowałem alternatywę. Sprawdż to!

Wątek: "Jak uzdrowić polską edukację! Pomysł!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,20301

Przenieśmy się w końcu na wyżyny intelektualnej kreacji i potęgi umysłu zamiast snuć rozważania o studentach debilach i nie debilach



Pozdrawiam
Kefi
Chyba czegos nie rozumiem...czy ktos z przedmowcow powiedzial, ze jaks grupa spoleczna nie jest potrzebna? Czy ktos powiedzial, ze nie szanuje jakiejs grupy spolecznej?
Przedmiotem sporu jest "nieznjomosci elementarnych zwrotow", nie wyobrazam sobie zeby np. sprzataczka nie znala sie na srodkach do konserwacji powierzchni plaskich, zeby mechanik nie umial odroznic kluczy, zeby psycholog nie wiedzial co to jest "empatia", i zeby politolog nie znal znaczenia slowa "prerogatywy" czy "niezawisły"...
kazdy ma inny punkt widzenia; dyletant chcialby zeby wszystko poszlo lajtowo, sciagi podeszly, impra sie udala i zeby jeszcze nie bylo kaca, dyletanta nie obchodzi meritum sprawy czy sad jest "niezawisly" czy "niezawistny", zalezy mu tylko na notce i do przodu
Ciebie nie razi postawa czlowieka ktory ma warunki do nauki, ale sie nie uczy bo mu sie nie chce, marnuje pieniadze podatnikow na swoje "studiowanie".. i to jest jak mi sie zdaje glowna przyczyna okreslenia "studenci-debile" nie chodzi tutaj o "debilizm" jako chorobe psychiczna
zauwaz itachi, ze sa jeszcze ludzie, ktorych taka postwa razi, sa ludzie, ktorzy maja zasady, wedle ktorych na studiach nalezy sie uczyc, ew przypadku politologii wypadaloby wiedziec co dzieje sie na swiecie i miec swoje zdnaie na ten temat...sciagac nie wolno, bo to nie przystoi, obraza sie wykladowce ( moze przesadzam ale raz uslyszalem tekst "obraza mnie pan" i juz nie sciagam)

>"Pomiędzy ludźmi, podobnie jak między narodami wzajemne posanowanie dla praw drugiego jest gwarancją pokoju"

Poszanowanie elementarnych praw to zycia w spoleczenstwie to jedno a tolerowanie idiotyzmu to drugie...nie ma nic do mniejszosci rasowych, etnicznych, seksualnych, wyznawcow innych religii, itd pod warunkiem ze zachowuja sie godnie jak na czlowieka przystalo
Itachi-san (468 punktów)
>Poszanowanie elementarnych praw to zycia w spoleczenstwie to jedno a tolerowanie idiotyzmu to drugie...nie ma nic do mniejszosci rasowych, etnicznych, seksualnych, wyznawcow innych religii, itd pod warunkiem ze zachowuja sie godnie jak na czlowieka przystalo.

Ostatnie, mi się podobało najbardziej "... pod warunkiem ze zachowuja sie godnie jak na czlowieka przystalo"

Pozdrawiam panie Kefi
Itachi-san (468 punktów)
>Ciebie nie razi postawa czlowieka ktory ma warunki do nauki, ale sie nie uczy bo mu sie nie chce, marnuje pieniadze podatnikow na swoje "studiowanie"

Widzisz, tego się nie da rozwiązać, nawet w USA o którym rozmawialiśmy w innym poście są dyletanci i co z nimi zrobić...
Można tylko wybrać odbieramy prawa innym albo przymykamy oko i tolerujemy ich...

Tylko jest ważna róznica pomiędzy USA i Polską, dyletanci zajmują niższe stanowiska i studiują/uczą się w gorszych szkołach.

W ten sposób jedni udają, że się uczą inni się naprawdę uczą i jedni i drudzy przymykają na siebie oczy i w miarę każdy jest zadowolony, bo nawet dyletant zarabia nie najgorzej...

Poza tym najlepsze w USA są uczelnie płatne, w Polsce raczej na odwrót, chociaż jest jedna taka uczelnia dobra z prywatnych SWPS (ale to tylko ewenement i tylko w 1 kierunku mamy prymusa!)

Wiadamo, że państwowe nigdy nie będą miały takiego zaplecza naukowego...

A czemu ludzie się nie uczą? Chyba jest to złożone zjawisko wywodzące się z mającego duży wpływ na średnioweiczną Polskę feudalizmu (nie tylko średniow.), klerykalizmu (nawet dzisiaj) i póżniejszego romantyzmu. Poza tym zaborcy dbali o brak edukacji dla Polaczków i dlatego taki pustostan był chodowany od lat w genotypie...
Jak już mówiłem gdzieś tu na forum Japończycy mają w genach tolerncję i pracowitość, a polacy raczej złodziejstwo, oszustwo i ciemnotę... Japończycy mają sie czym chwalić, my nie

Dużo Polaków to kontynuacja jaskiniowców (ludzi gwałtownych i mało myślących)...

Co niektórzy mogą się obrazić, ale ja tylko stwierdzam fakt, nie ma to żadnych emocjonalnych konotacji, niestety to jest Polska właśnie...

Co za kraj...

Pozdrawiam
Adam
"dlatego taki pustostan był chodowany od lat w genotypie..."
"Hodowany" nie "chodowany"! "Chów" i "hodowla" to pojęcie bliskoznaczne, a jednak piszę sie je inaczej
! Jak mawiał pewien mędrzec-filozof: "Polska jenzyk trótna jenzyk"!
W genotypie nie mozna nic hodować(poza samolubnymi genami oczywiście) . Można w nim jedynie zapisywać, rejestrować, przechowywać.
babsy (227 punktów)
Kefi, Twój wywód jest bardzo logiczny i oczywiście streszcza to, o co mi chodziło. Nic dodać, nic ująć. Sądzę, że tym należałoby zakonczyć ten temat, albowiem chyba nic konstruktywnego dodać tu się więcej nie da. Może jeszcze tylko zaznaczę, ze w USA ściąganie jest takim uniwersyteckim "przestępstwem", a nade wszystko plamą na honorze i ludzie tam ponoć NAPRAWDĘ nie ściągają nie ze strachu przed sankcjami, ale przez poczucie przyzwoitości. Ale to już zupełnie inny system wychowania, którego z dnia na dzień zmienić się nie da.
Uważam, że bycie studentem to ciężka praca, a nade wszystko wyrzeczenia i konieczność doskonalenia się. Naprawdę staram się te twierdzenia wcielać w życie. Dlatego drażni mnie, kiedy ktoś waży sobie coś tak ważnego lekce. Tytuł tego posta miał być po prostu interesujący i przykuwać uwagę (to się chyba udało) . A jeśli chodzi o tolerancję, to nie myliłabym jej z abnegacją. I jeśli jeszcze raz na zajęciach będę miała do czynienia z takim popisem głupoty, jaką opisałam na początku tego wątku- to po prostu wyjdę z zajęć, tak mi dopomóż Bóg i wszyscy święci w niebiosach !

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365