 |
Religia w szkole - czy istnieje pole do kompromisu ?? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-05-2005 22:13 | Pieru (21 punktów) | Religia w szkole - czy istnieje pole do kompromisu ?? | To chyba mój pierwszy post na tym forum. Pierwszy ponoć zawsze jest najtrudnieszy. Zobaczymy  . Chciałbym tutaj poruszyć kwestię obecności religii w szkole. Jak wiemy, szanse na całkowite wycofanie tego przedmiotu ze szkół równe są O. Obowiązuje nas po pierwsze konkordat, gdzie Kościół wywalczył sobie zapis zobowiązujący państwo do utrzymywania zajęc w szkole. A po wtóre wciąz obowiązuje ustawa o stosunku państwa do kościoła kat. I tam również takie zapisy się znajdują. W takim razie czy w ogóle istnieje pole do kompromisu? Przedstawię tutaj parę postulatów. Po pierwsze liczba godzin religii. Obecnie w większości szkół wynosi ona 2 h. Jest to zdeycowanie za dużo. Myśle, że 1 h w zupełności wystarczy. I tak o 1 godzinę za dużo, godzinę ideologizacji. Druga sprawa. To sposób deklarowania uczestnitwa w zajęciach. Nie może być aby osoby niewierzące i innych wyznań pisemnie deklarowały zamiar nieuczestniczenia w przedmiocie. Skoro religia jest nieobowiązkowa, to niech Ci co pragną na te lekcje chodzić, niech taki zamiar deklarują. Kolejna sprawa to obecność ocen z religii na świadecetwach. Tutaj oczywiście obowiązują nas zapisy Konstytucji RP, niestety nikt tego nie pragnie brać pod uwagę. Oczywiście ocen z religii na świadectwach być nie może. Również niepoważne są aktualne rozwiązania jeśli chodzi o obecnośc katechetów w radach pedagogicznych. Nie może być na to zgody. Sam sposób odbywania zajęc z religii pozostawia wiele do życzenia. Lekcje z tego przedmiotu są z reguły umieszczane w środku zajęc lekcyjnych. W ten sposób zniechęca się uczniów do niechodzenia na katechezę. Religia powinna być pierwszym lub ostatnim przedmiotem w planie lekcyjnym. Są jeszcze inne postulaty. Te wydają mi się najbardziej sensowne. Czekam na wasze opinie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| aquatarkus | > To chyba mój pierwszy post na tym forum. Pierwszy ponoć> zawsze jest najtrudnieszy. Zobaczymy . Chciałbym tutaj> poruszyć kwestię obecności religii w szkole. Jak wiemy,> szanse na całkowite wycofanie tego przedmiotu ze szkół> równe są O. Obowiązuje nas po pierwsze konkordat, gdzie> Kościół wywalczył sobie zapis zobowiązujący państwo do> utrzymywania zajęc w szkole. A po wtóre wciąz obowiązuje> ustawa o stosunku państwa do kościoła kat. I tam również> takie zapisy się znajdują. W takim razie czy w ogóle> istnieje pole do kompromisu? Przedstawię tutaj parę> postulatów. Po pierwsze liczba godzin religii. Obecnie w> większości szkół wynosi ona 2 h. Jest to zdeycowanie za> dużo. Myśle, że 1 h w zupełności wystarczy. I tak o 1> godzinę za dużo, godzinę ideologizacji. Druga sprawa. To> sposób deklarowania uczestnitwa w zajęciach. Nie może być> aby osoby niewierzące i innych wyznań pisemnie deklarowały> zamiar nieuczestniczenia w przedmiocie. Skoro religia jest> nieobowiązkowa, to niech Ci co pragną na te lekcje chodzić,> niech taki zamiar deklarują. Kolejna sprawa to obecność ocen> z religii na świadecetwach. Tutaj oczywiście obowiązują nas> zapisy Konstytucji RP, niestety nikt tego nie pragnie brać> pod uwagę. Oczywiście ocen z religii na świadectwach być> nie może. Również niepoważne są aktualne rozwiązania jeśli> chodzi o obecnośc katechetów w radach pedagogicznych. Nie> może być na to zgody.> Sam sposób odbywania zajęc z religii pozostawia wiele do> życzenia. Lekcje z tego przedmiotu są z reguły umieszczane> w środku zajęc lekcyjnych. W ten sposób zniechęca się> uczniów do niechodzenia na katechezę. Religia powinna być> pierwszym lub ostatnim przedmiotem w planie lekcyjnym.> Są jeszcze inne postulaty. Te wydają mi się najbardziej> sensowne. Czekam na wasze opinie.Owszem, z jurystycznego punktu widzenia wyprowadzenie katechezy ze szkół byłoby co najmniej trudne, chociaż istnieją liczne przesłanki, żeby nawet Konkordat uznać za bezprawny. Kolejną sprawą jest brak znaczącej siły politycznej, gotowej podjąć się takiej akcji. Kościół katolicki zdołał zagwarantować sobie bardzo silną pozycję w systemie prawnym, a instytucja ta słynie z tego, że zdobytych bastionów raczej nie opuszcza. Twoje postulaty sa jak najbardziej rzeczowe, by nie rzec - oczywiste, jednak z dystansem podchodzę do kwestii jakichkolwiek zmian na niekorzyść KK w państwie, gdzie gniewne chrząknięcie biskupa znaczy więcej niż furia milionów wyborców. Można, rzecz jasna, liczyć na to, że "fatalne mody płynące z zachodu" - jak o europejskich procesach laicyzacyjnych wyraziła się pani Staniszkis, umieszczająca przed nazwiskiem skrót "prof." - sprawią, że coś się ruszy, ale można niestety tego nie doczekać.
|
|
| Kefi |
Jak mialby wygladac ten kompromis? prosze mi pokazac partie, nawet grupe poslow, ktora wniosla by projekt zmian w ustawie...przeciez nikt nie chce 'zadzierac z Kosciolem'...zostaje projekt obywatelski, na ktory potrzeba wiele wysilku Zgadzam sie ze wszystkimi postulatami. Najlepsze jest to, ze religia liczy sie do sredniej...:D Nie zadko ksieza katecheci pietnuja osoby, ktore nie uczeszczaja na religie; np. swiadkow jechowy, jest to nie etyczne, czy zamiast tej religii nie daloby sie nauczac wlasnie etyki, moze smai katecheci by sie czegos douczyli (widze, ze sie spoznile z odpowiedzia, nie jest on co prawda na takim poziome intelektualnym jak mojego przedmowcy, ale jednak ja zostawie)
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) |
czy zamiast tej religii nie daloby sie nauczac wlasnie etyki, moze smai katecheci by sie czegos douczyli Etyka prowadzona przez katechetę stałaby się rychło wykładem teologii moralnej, tak przypuszczam. dajmonion
|
|
| Itachi-san (468 punktów) | > Jak wiemy, szanse na całkowite wycofanie tego przedmiotu ze szkół równe są O.Na dzień dzisiejszy jest to niewykonalne, jednak gdyby stworzyć partię ateistów, ew. innowierców (może ktoś w końcu się tym zajmie?  ) i zdobyć większość głosów, osadzić 'swoich' w rządzie... Problemem jest, że to narazie utopia, katolicyzm ma silne korzenie w Polsce... W konstytucji jest zapis o wolności wyznania, więc ten konkordat i ustawę można zawsze wywalić, mało tego gdy dojdzie ktoś mądry do władzy może spróbować zreformować konstytucje i tworzyć od nowa wszystkie ustawy, ale to zajmie lata... > W takim razie czy w ogóle> istnieje pole do kompromisu?A czy ktoś chce gadać z ateistami i np. buddystami o kompromisie? Kompromis nie jest możliwy, przynajmniej teraz i nie wiadomo na ile lat jeszcze... > Przedstawię tutaj parę> postulatów. Po pierwsze liczba godzin religii. Obecnie w> większości szkół wynosi ona 2 h. Jest to zdeycowanie za> dużo. Myśle, że 1 h w zupełności wystarczy. I tak o 1> godzinę za dużo, godzinę ideologizacji.A ja myślę, że jak ktoś chce się uczyć religii to niech chodzi na katechezy do kościoła tak jak było kiedyś, a nie w szkole. Czyli reforma! W szkole zero godzin, a jak chcesz się uczyć to idziesz do ośrodka katolickiego, protestanckiego, greko-katolickiego czy buddyjskiego w zależności od wyznania... W przypadku tych 3 ost. jest to normalne, ale w przypadku katolicyzmu, nie... > Druga sprawa. To> sposób deklarowania uczestnitwa w zajęciach. Nie może być> aby osoby niewierzące i innych wyznań pisemnie deklarowały> zamiar nieuczestniczenia w przedmiocie. Skoro religia jest> nieobowiązkowa, to niech Ci co pragną na te lekcje chodzić,> niech taki zamiar deklarują.Dobrze mówisz! > Kolejna sprawa to obecność ocen> z religii na świadecetwach. Tutaj oczywiście obowiązują nas> zapisy Konstytucji RP, niestety nikt tego nie pragnie brać> pod uwagę. Oczywiście ocen z religii na świadectwach być> nie może. Również niepoważne są aktualne rozwiązania jeśli> chodzi o obecnośc katechetów w radach pedagogicznych. Nie> może być na to zgody.Zgoda! > Sam sposób odbywania zajęc z religii pozostawia wiele do> życzenia. Lekcje z tego przedmiotu są z reguły umieszczane> w środku zajęc lekcyjnych. W ten sposób zniechęca się> uczniów do niechodzenia na katechezę.Z tego co wiem to religia zniechęca sama w sobie i młodziany katolicy mają już dosyć indoktrynacji i ideologizacji, rozmów o brzemiennych dziewicach itd. Wolą sobie pograć w karty, posłuchać walkmena czy pośmiać z księdza/katechety lub popatrzeć na fajny biust Baśki. Dlatego jest bezpodstawne nauczanie w szkołach. Innowiercy płacą za coś z czego nie korzystają, a katecheci biorą pieniądze za nic. Dlaeto nauka tylko w kościołach i niech utrzymują swoich tylko wierni, a nie całe społeczeństwo (zaórwno ateiści, agnostycy, protestanci, buddyści czy mahometanie) Religia powinna być > pierwszym lub ostatnim przedmiotem w planie lekcyjnym.> Są jeszcze inne postulaty. Te wydają mi się najbardziej> sensowne. Czekam na wasze opinie.Religii nie powinno wogule być w szkole... Mało tego powinny poznikać symbole religijne z miejsc publicznych, tak jak jest to w USA... Pozdrawiam
|
|
| Marcin_M (596 punktów) | Religia w szkołach to problem (przynajmniej dla niektórych), którego na dzień dzisiejszy raczej nie można rozwiązać. Nawet na drodze kompromisu. Podane przez Ciebie propozycje są bardzo dobre i zgadzam się z nimi w 100%. Niestety nie widzę szans na to, aby w Polsce chociaż jedna z nich przeszła - wiadomo dlaczego.
|
|
 | | pieru | > Religia w szkołach to problem (przynajmniej dla niektórych), którego na dzień dzisiejszy raczej nie można rozwiązać. Nawet na drodze kompromisu. Podane przez Ciebie propozycje są bardzo dobre i zgadzam się z nimi w 100%. Niestety nie widzę szans na to, aby w Polsce chociaż jedna z nich przeszła - wiadomo dlaczego.> Opór kleru jest ogromny. Ktoś tutaj coś mówił o etyce. U mnie w szkole średniej miała być wykładana etyka. Ale pytanie, kto owy przedmiot ma wykładać? U nas padła wyrażna propozycja - etykę mają wykładadać katecheci. Czyli widziecie, wracamy od punktu wyjścia. Znowu kolejna prób podporządkowania z pozoru "lacikiego" przedmiotu katechezie!! Nie wiem jak ta niby "lacika" etyka w wykonaniu katechetów miałaby wyglądać, ale szczerze mówiąc nie spodziewam się niczego sensownego.  Dyksryminacja innych wyznań. Tutaj jest to oczywiste. Z budżetu państwa (czyli za pieniądze wszystkich podatników w tym ludzi niewierzących i innych wyznań) finansuje się nauczanie religii tylko jednego kościoła, kościoła kat. Nie znam takiego kraju na świecie, kraju który w Konstytucji tyle pisze o wolności sumienia itp. a jednocześnie rodzice niewierzący i nieposyłający swoich dzieci na religie muszą za te lekcje płacić. To absurd. To skandal.
|
|
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | W sprawie wciskania religii katolickiej (i dowolnej innej) uczniom w państwowych placówkach oświatowych i wychowawczych nie może być żadnego kompromisu, bowiem kompromis oznacza przyznanie racji religiantom.
|
|
 | | mohawk (2936 punktów) | >W sprawie wciskania religii katolickiej (i dowolnej innej) uczniom w państwowych placówkach oświatowych i wychowawczych nie może być żadnego kompromisu, bowiem kompromis oznacza przyznanie racji religiantom. Całkowita zgoda. Z jednej strony kościół nie jest zainteresowany takim kompromisem, gdyż ma wszystko, czego chciał i znikąd nie widać siły, która mogłaby zakwestionować jego pozycję. Z drugiej zaś nie powinny być nim zainteresowane środowiska laickie, gdyż kompromis zaproponowany powyżej - mający swoją realizację w czasach gdy ja chodziłem do szkoły średniej - jest zupełnie niesatysfakcjonujący. Model ów można by jedynie uznać - gdyby kościół zechciał przystać na jego realizację - za mały krok w dobrym kierunku i nic ponadto.
|
|
|  | | pieru | >>W sprawie wciskania religii katolickiej (i dowolnej innej) uczniom w państwowych placówkach oświatowych i wychowawczych nie może być żadnego kompromisu, bowiem kompromis oznacza przyznanie racji religiantom. >Całkowita zgoda. Z jednej strony kościół nie jest zainteresowany takim kompromisem, gdyż ma wszystko, czego chciał i znikąd nie widać siły, która mogłaby zakwestionować jego pozycję. Z drugiej zaś nie powinny być nim zainteresowane środowiska laickie, gdyż kompromis zaproponowany powyżej - mający swoją realizację w czasach gdy ja chodziłem do szkoły średniej - jest zupełnie niesatysfakcjonujący. Model ów można by jedynie uznać - gdyby kościół zechciał przystać na jego realizację - za mały krok w dobrym kierunku i nic ponadto. >Zgoda. Ale kazdy kompromis cos oznacza. W Polsce, w obecnych warunkach, nawet to co zostalo zaproponowane jest do przyjecia: zarowno dla kleru, jak i dla prawicy, jak i dla wieku srodowisk pseldo lewicowych. Ale to jest krok w dobrym kierunku, moim zdaniem. To by nieco uzdrowilo ta chora sytuacje jaka jest w chwili obecnej. Jeszcze raz powtorze - odpowiadam sie za calkowitym wycofaniem przedmitow ideologicznych ze wszystkich typow szkol. A religia to wlasnie taki przedmiot. Religia katolicka, warto dodac. Ale musimy postepowac realnie. Mnie zadowoli kazde rozwiazanie ktore oslabi pozycje kosciola.
|
|
| |  | | mohawk (2936 punktów) | >Jeszcze raz powtorze - odpowiadam sie za calkowitym wycofaniem przedmitow ideologicznych ze wszystkich typow szkol. A religia to wlasnie taki przedmiot. Religia katolicka, warto dodac. Ale musimy postepowac realnie. Mnie zadowoli kazde rozwiazanie ktore oslabi pozycje kosciola.
Po pierwsze: cytuj z głową.
Po drugie: meritum. Otóż uważam, że nie ma między nami wielkiej różnicy. Też powitałbym z pewnym zadowoleniem osłabienie nacisku ideologicznego kościoła na szkolnictwo publiczne, na co - w moim przekonaniu - nie ma obecnie najmniejszych szans. Nawet jednak spełnienie się owej hiptetycznej sytuacji nie odwiedzie mnie od przekonania, iż w szkołach publicznych po prostu lekcji religii być nie powinno. Nie rozumiem przeto na czym ów kompromis miałby polegać. Skoro bowiem wszystkie atuty są w ręku kościoła, ruch laicki o niczym nie decyduje, to nie ma powodu, żeby do tej swojej słabości dodawał jeszcze rozwodnienie własnych postulatów ideowych. Tak więc kompromis, o którym piszesz nie byłby nim w istocie, a jedynie jednostronnym ustępstwem ze strony kościoła, w dodatku nie budzącym entuzjazmu po żadnej ze stron.
|
|
| PTRqwerty | Powrócić do wariantu dawnego. Religia w salkach katechetycznych, np. popołudniem. Zwiększyłoby to szansę, że nie chodziłyby osoby, które by nie chciały. A jak to zwykle bywa, im mniej osób niezaintersowanych, tym wyższy poziom. A obecny poziom katechezy szkolnej nie jest zadowalający.
|
|
 | | mohawk (2936 punktów) | > Powrócić do wariantu dawnego. Religia w salkach katechetycznych, np. popołudniem.> Zwiększyłoby to szansę, że nie chodziłyby osoby, które by nie chciały.> A jak to zwykle bywa, im mniej osób niezaintersowanych, tym wyższy poziom.> A obecny poziom katechezy szkolnej nie jest zadowalający.Jakże rozsądna to refleksja, tylko czy nie zadajesz sobie pytania, dlaczego Twój kościół tak usilnie obstaje przy katechizacji w szkołach z tendencją do jej quasi-'obligatoryzacji'.  Może więc wcale nie chodzi o jakość, tylko właśnie o ilość...
|
|
|  | | PTRqwerty | Myślę, że polski kościół wciąż jest w pozycji do obrony przed komunizmem, którego już co prawda nie ma, ale nawyki zostały. Dlatego nie sposób się doprosić, by była przejrzystość finansowa (o raportach parafialnych w necie nie wspominając). To jest skutek tego jak byli traktowani. A tę całą katechezę w szkołach widzę jako pewną zamanifestowanie uzyskanej wolności. Tyle, że to nie daje takiego poziomu nauczania jakiego można by oczekiwać.
No chyba, że ktoś się przejmie, że dzieci mają nie maszerować same przez miasto... no ale to też w formie dodatkowych zajęć, po zajęciach, a nie gdzieś w połowie planu lekcji.
|
|
| |  | | mohawk (2936 punktów) | > Myślę, że polski kościół wciąż jest w pozycji do obrony przed komunizmem, którego już co prawda nie ma, ale nawyki zostały.Pod tym złowrogim komunistycznym butem wybudowano więcej kościołów niż w całej Europie Zachodniej.  > A tę całą katechezę w szkołach widzę jako pewną zamanifestowanie uzyskanej wolności. Tyle, że to nie daje takiego poziomu nauczania jakiego można by oczekiwać.Cóż, z mojego punktu widzenia jest to najmniejszy problem, ale jeśli dałoby się osiągnąć konsensus między opcją religijną a laicką w sprawie wyrugowania religii ze szkół, to nie będę kruszył kopii o sposób uzasadnienia tej decyzji.  > No chyba, że ktoś się przejmie, że dzieci mają nie maszerować same przez miasto...Jakie całe miasto. Bo to w Polsce kościołów brakuje?
|
|
| Roman (1901 punktów) | > postulatów. Po pierwsze liczba godzin religii. Obecnie w> większości szkół wynosi ona 2 h. Jest to zdeycowanie za> dużo. Myśle, że 1 h w zupełności wystarczy. I tak o 1> godzinę za dużo, godzinę ideologizacji. Druga sprawa.O, to juz sa 2 godziny??? Nie jestem na czasie. Tak czy inaczej, ciesz sie ze masz TYLKO 2 godziny, bo w czasach Polski miedzywojennej bylo 4 godz. religii, a kler walczyl z wszelkimi probami zmiejszenia jej wymiaru. (Przynajmniej na Slasku). "Prym wiedzie tu w ostatnich kilku miesiącach "Gość Niedzielny": Gdy się czyta, że chcą dzieciom naszym w szkole ograniczyć naukę religji, to aż nas, matki, zmysły odchodzą z przerażenia, na co się to w katolickiej Polsce zanosi? My pod zaborem pruskim miałyśmy 4 godziny nauki religji w tygodniu, a jeszcze na piątą się nieraz jeszcze zdobył nauczyciel, bo mówił, że nam tego najwięcej potrzeba.("Dom i szkoła" dodatek do "Gościa Niedzielnego" 29.I.1933) Przy udzielaniu czterech godzin nauki religji w szkołach dawniejszych nie było wypadków, żeby ojca syn zabił; a ileż mamy dzisiaj takich wypadków? I dlatego nie tak, jak sobie Ogniskowiec życzy, tylko tak wymagają czasy - więcej godzin nauki religji w szkołach dla uchronienia naszej dziatwy przed niebezpieczeństwami. Myśmy mieli cztery godziny nauki religji pod Prusakami; nie znaliśmy piłki nożnej i t. d. ("Dom i szkoła" 26 marca 1933).W N-rze 7-mym z 1932 r. "Głosu Misji Wewnętrznej" czytamy następujące wywody ks. biskupa Adamskiego: O co chodzi? Nie mniej i nie więcej, jak tylko o zachowanie w naszej diecezji tych czterech godzin nauki religji, które dotąd mamy na Śląsku Górnym. Był czas, że nauka religji we wszystkich szkołach zajmowała znacznie większą liczbę godzin, aniżeli dzisiaj. Prawdy Boże, głębiej i szerzej wykładane, zapisywały się też w duszach ludzkich silniej i działały potężniej. Nadszedł potem czas inny, w którym zaczęto utyskiwać, że szkoda licznych godzin na naukę religji, że ważniejsze są przedmioty inne, któremi na drogę życia zaopatrzyć trzeba młodego czlowieka. A ponieważ równocześnie były to czasy odradzającej się niewiary, ponieważ zwłaszcza wrogowie religji katolickiej pragnęli zmniejszać jej wpływ, przeto wbrew woli Kościoła katolickiego zmniejszano w szkołach liczbę godzin nauki religji i zostawiono dla niej zaledwie tyle godzin, ile przeznaczono dla najmniej ważnych przedmiotów nauczania." i dalej: "Przypominam Wam, mili bracia, że wciąż jeszcze modlitwę wspólną Misji Wewnętrznej ofiarowywać będziemy na intencję, żeby nauka religji w naszej diecezji żadnego nie doznała uszczerbku - żeby ci katolicy, którzy doniosłości czterech godzin nauki religji nie rozumieją, łaską Boską oświeceni poznali, jak wielką na siebie ściągają odpowiedzialność, gdyby z ich winy nauka religji w diecezji naszej, tak narażonej na agitację wrogą, miała choćby najmniejszego doznać uszczerbku. " "Walka o szkołę wyznaniową w Polsce rozpoczęła się omal że bezpośrednio po odzyskaniu niepodległości. Już na Sejmie Nauczycielskim w 1919 r. wypowiedział się kler wraz z garstką swoich zwolenników przeciwko zasadzie jednolitej szkoły, żądając natomiast zaprowadzenia w Polsce szkoły wy-znaniowej. Od tego czasu walka ani na moment nie ustaje, czego najlepszym dowodem jest Śląsk Górny (...)" A jak podobaja ci sie takie postulaty???: "Śląska Kurja Biskupia w memorjale do Wydziału Oświecenia Publicznego z dnia 25.V.1926, L. 2156/26, powołując się na ustawę niemiecką uważa, że szkoły ludowe na Śląsku są wyznaniowe i na tej podstawie żąda: 1) wyłącznie katolickich nauczycieli w szkołach, 2) utrzymania wyznaniowości seminarjów nauczycielskich, 3) napisów, które na szkołach i dokumentach uwidaczniały wyznaniowy charakter szkoły, 4) zwiększenia ilości godzin nauki religji w seminarjach nauczycielskich do sześciu, 5) zwiększenia ilości godzin nauki religji w szkołach powszechnych do pięciu, 6) zmuszenia do pobierania nauki religji dzieci rodziców dyssydentów, 7) niezwalniania dzieci z obowiązku szkolnego tak długo, dopóki nie przystąpią do Komunji św., 8) odmawiania świadectw dojrzałości seminarzystom, podejrzanym "pod względem moralnym". (Mowa tu oczywiście o moralności z punktu widzenia kleru), 9) wywierania wpływu na nauczycieli, by spełniali swe obowiązki religijne, zwłaszcza niedzielne i wielkanocne, 10) przesiedlenia ze Śląska tych nauczycieli, którzy nie wypełniają obowiązków religijnych, 11) usunięcia ze Śląska tych nauczycieli, którym odebrano misję kanoniczną, 12) powołania do życia specjalnej komisji z udziałem delegatów Kurji Biskupiej, która to komisja ocenzurowałaby książki, przeznaczone dla młodzieży."  -- RG
|
|
| sekta (10 punktów) | Młody jestem, dopiero niedawno skończyłem liceum  Dlatego bardzo dobrze wiem, że ok. 98% uczniów i większość rodziców jest za zniesieniem religii w szkołach. Może by tak, ktoś kto się na tym zna, sporządził wymagane papiery i możnaby spróbować zebrać wymaganą ilość podpisów, żeby przepchnąć to jako inicjatywe obywatelską?? Myśle że taki projekt miałby szanse
|
|
 | | św.Marek | Twoja młodość i płynący z niej brak doświadczenia nie pozwala na dostrzeżenie, iż taka inicjatywa spaliłaby na panewce. Po pierwsze to nieprawda, że 98% społeczeństwa jest za wycofaniem religii ze szkół. Skądżeś wytrzasnął taką liczbę? Policz sobie ilu jest zwolenników: 5 milionów miłośników Radia Maryja, sympatycy grupowań katolickich w rodzaju PiSu czy LPRu; jakbyś nie liczył, znajdzie się z pewnością powyżej 30%. Do tego dodaj wszystkich, którym jest to wszystko jedno, a z pewnością wyjdzie Ci ponad 50%. Niby kto ma tego żądać? Po wtóre, to zobacz na sytuację polityczną. Do przeprowadzenia takiej inicjatywy potrzebna jest większość w Sejmie. Już teraz jest on zdominowany przez prokościelne ugrupowania, a po wyborach będzie całkowicie do nich należał. Bo na lewicę nie licz, od dawna żebra o łaskawe spojrznie Kościoła, a gdyby teraz próbowała to przepchnąć, pewnie by zjechała poniżej błędu statystycznego w sondażach. Na koniec Polską rządzi Kościół i bez jego wiedzy niemal nic się nie odbywa w stosunkach społecznych, szkolnictwie, kulturze, i w wielu innych dziedzinach. Sądzisz, że znalazłoby się wielu chętnych do buntu? Dam sobie uciąć łeb z płucami i cewką moczową, że balon tej inicjatywy dałoby się nadmuchać ledwo, ledwo, a i tak pękłby z takim hukiem, że nieprędko buntownicy podnieśliby swoje nieostrożne głowy.
___________ Pozdrawiam
|
|
|  | | sekta (10 punktów) | > Po pierwsze to nieprawda, że 98% społeczeństwa jest za wycofaniem religii ze szkół. Skądżeś wytrzasnął taką liczbę?Tak sobie strzeliłem  ale naprawde, to nie jest tak że Polacy mają w głowie nie wiadomo co. Akurat w sprawie religii w szkołach duuuuża większość znajomych jest zdania że powinna być usunięta. Skoro jest tak w moim otoczeniu, to mam powody przypuszczać że jest tak też w innych rejonach - bo to są właśnie tzw. wierzący niepraktykujący których jest najwięcej. I nie chodzi o samych uczniów, rodzice na wywiadówkach od zawsze mieli do tego przedmiotu pretensje, naprawde - czasy sie zmieniły  > Po wtóre, to zobacz na sytuację polityczną. Do przeprowadzenia takiej inicjatywy potrzebna jest większość w Sejmie. Już teraz jest on zdominowany przez prokościelne ugrupowania, a po wyborach będzie całkowicie do nich należał. Bo na lewicę nie licz, od dawna żebra o łaskawe spojrznie Kościoła, a gdyby teraz próbowała to przepchnąć, pewnie by zjechała poniżej błędu statystycznego w sondażach.Zdaje sobie sprawę że jest to mało realne. Ale może gdyby coś takiego zorganizować, może na nowo rozpoczęłoby to dyskusje wśród Polaków, może coś by drgnęło  . > Na koniec Polską rządzi Kościół i bez jego wiedzy niemal nic się nie odbywa w stosunkach społecznych, szkolnictwie, kulturze, i w wielu innych dziedzinach. Sądzisz, że znalazłoby się wielu chętnych do buntu? Dam sobie uciąć łeb z płucami i cewką moczową, że balon tej inicjatywy dałoby się nadmuchać ledwo, ledwo, a i tak pękłby z takim hukiem, że nieprędko buntownicy podnieśliby swoje nieostrożne głowy.Troche przesadzasz. Tu nie chodzi o legalizacjie małżeństw homoseksualnych - w stosunku do których większość rodaków przedstawia konserwatywne podejście, a o wyłączenie z programu nauczania religii co, jak napisałem wcześniej, ma wielu zwolenników wśród samych katolików.
|
|
| |  | | Pieru (21 punktów) | Mam wrażenie, że niektórzy się w tej dyskusji trochę pogubili. Po pierwsze jeśli chodzi o całkowite wycofanie religii ze szkół. Jeszcze raz powtórzę. Obowiązuje nas Konkordat, który gwarantuje kościołowi religię we wszystkich typach szkół publicznych, po drugie jest ustawa o stosunku państwa do kościoła kat. która również coś podobnego zawiera. A po trzecie. W tej sprawie społeczeństwo polskie jest bardzo podzielone. Ja jestem zwolenikiem wycofania religii ze szkół, ale marzenia a realność to zupełnie co innego. Co należy zrobić aby wycofać religię ze szkół. Należy po pierwsze: wypowiedzieć Konkordat (umowa międzynarodowa). A jest to w obecnej sytuacji NIEREALNE. Po drugie należy zmienić parę innych ustaw i roporządzeń. Jednym słowem - przejśc przez mękę. Mękę legislacyjna, walkę z kościołem, walkę z ogromną częścią społeczeństwa. O wiele łatwiejsze jest dokonanie pewnych zmian w obrębie religii (np. ograniczenie ilości godzin, wykluczenie katechetów z Rad Pedagogicznych, zmianę sposobu finansowania, wycofanie ocen ze świadectwa). To wszystko wiążę się również z wielkim wysiłkiem ale jest napewno bardziej realne niż całkowite wycofanie naucznia katechetycznego ze szkół. ********************* A jeśli chodzi o obronę religii w szkołach. Cóż, są tutaj także racje. Ale w moim odczuciu musimy dążyć do modelu europejskiego, lacikiego. Tak nie ma miejsca na religie, i nie na miejsca na ideologizację.
|
|
| | |  | | sekta | No niech Ci będzie, masz racje  . Tak tylko rzuciłem luźny pomysł. Udało mi się nawet dotrzeć do treści tego całego Konkordatu i faktycznie jest jak byk w art. 12, ust. 1: "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych." Tylko cholera, to naprawde jest bezterminowe?  W takim razie faktycznie pole manewru ostro sie kurczy
|
|
| | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > Udało mi się nawet dotrzeć do treści tego całego Konkordatu [...]No, to chyba nie było takie trudne.  > Tylko cholera, to naprawde jest bezterminowe? W takim razie faktycznie pole manewru ostro sie kurczyPole manewru się nie kurczy - gdyż umowę międzynarodową można wypowiedzieć - jednak zmiana sytuacji wymaga 'manewrów' radykalnych, na które żadne ugrupowanie na polskiej scenie politycznej nie zdecyduje się in the foreseeable future. Wydaje się zresztą, że nawet wiarygodnie laicki rząd mógłby mieć z tym problem, gdyż ważne jest również takie kształtowanie świadomości społecznej, żeby sprzyjała ona takim zmianom, a więc żeby mogły one zostać wprowadzone na stałe.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|