Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprostowanie do komentarza W.Muły - Budda prorok nirwany

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
30-06-2004 15:32adrian kołodziejczykSprostowanie do komentarza W.Muły - Budda prorok nirwany
Sprostowanie
Szanowny Panie Wojtku muszę dopowiedzieć tutaj jeszcze jedno słowo sprostowania odnośnie Pana komentarza, o wprowadzeniu czytelników w błąd poprzez moje porównanie paramit do przykazań(wskazań). Otóż cały zaistniały problem wynika z trudności w zrozumieniu motywacji i przesłania jakim mógł się kierować pan Motyl pisząc powyższy tekst. Pan Motyl podjął się w swojej, krótkiej rozprawie z charakteryzować istotę całości buddyzmu (co już jest karkołomnym zadaniem) ze względu na ogromna różnorodność nauk buddyjskich i ich form interpretacji. O ile część pierwszą tegoż tekstu można uznać za zwyczajny historyczny opis samego buddyzmu, tak już druga część budzi duże wątpliwości ze względu - chociażby - jak pan sam to ujął "pewien niesmak budzi stronnicza konfrontacja nauk Buddy z chrześcijaństwem." To jednak nie wszystko i intencja autora w kilku innych kwestiach wydaje się również mało czytelna czy stronnicza (a więc także odbiegająca teoretycznie od racjonalnego obiektywizmu - o ile można stwierdzić, że coś takiego jak racjonalizm istnieje ). Pominę fundamentalna sprawę owego nihilizmu Buddy, co wydaje mi się wystarczającym powodem by zdecydowanie uznać autora za nie znającego się na istocie tego o czym pisze. Być może dla Pana panie Wojtku przyrównywanie Buddy do nihilisty jest "tylko" "nie do końca prawdziwe" - to jednak dla mnie większość nieporozumień i problemów, co do buddyzmu pojawia się właśnie poprzez takie interpretowanie nauk Buddy - czyli, że są one nihilistyczne. Sądzę, że to jednak zasadnicza sprawa, by odrzucić ten typ myślenia o buddyzmie i takowe stanowisko. Kolejne nieporozumienia w tekście to zdania typu : "Dominującą nutą buddyzmu jest litość - współczucie, czyli jednym słowem, altruizm" i zaraz potem tendencyjne porównanie tego do chrześcijańskiej miłości. Pan Motyl używając słowa "litość" a nawet "altruizm" jako "dominująca nuta buddyzmu" - delikatnie mówiąc jest mocno nieprecyzyjny. O ile wiem tym co charakteryzuje buddyzm i jest jego nutą przewodnią jest Bodhicitta, której znaczenie i sens mocno wykracza ponad znaczenie słowa litość czy altruizm. Oto kolejne zdanie z tekstu:
" Buddyzm nie uznaje żadnych zaświatowych, hipotetycznych sił boskich, a tym bardziej żadnych bogów. Stąd w tej religii nie ma żadnych cudów, cudownych miejsc i żadnych świętych w rozumieniu chrześcijańskim. Uczniom Pana Buddy nie wolno czynić żadnych szalbierstw i magicznych sztuczek, zwanych cudami. Buddyzm troszczy się jedynie o rzeczywistość ziemską"
Kolejne nieprecyzyjne sformułowanie, a już na pewno nie odnoszące się do charakterystyki buddyzmu jako całości. Chyba w żadnej innej tradycji duchowej, oprócz buddyzmu nie spotkałem tak wielkiej liczby cudownych miejsc, cudów i świętych. Rozpatrywanie tej kwestii powinno się toczyć przynajmniej na kilku innych jeszcze poziomach, a nie li tylko na kategorycznym stwierdzeniu, iż w buddyzmie to nie istnieje, co dla Pana Motyla jest ostatecznym stwierdzeniem faktu. Być może gdyby charakteryzował on wycinek buddyzmu, takie określenia byłyby uzasadnione, ale ten tekst rości sobie jednak prawo do opisu buddyzmu w ogóle. W tekście Pana Motyla można natknąć się na więcej takich nieprecyzyjnych i tendencyjnych sformułowań, a teoretycznie powinien on reprezentować racjonalistyczny i możliwie obiektywny punkt widzenia. W takim kontekście znajduje się również sformułowanie:
"Chrześcijaństwo ma dziesięć przykazań i jakoś nie może sobie z nimi dać rady. Buddyzm ma ich tylko pięć, i to im wystarcza. Gdybyśmy je spisali w formie dekalogu, brzmiałyby tak: 1. Nie zabijaj. 2. Nie kradnij. 3. Nie kłam. 4. Nie cudzołóż. 5. Nie upijaj się. Jednak nie są to przykazania, lecz raczej prawidła postępowania"
Ponieważ Pan Motyl wymienił tu cechy buddyzmu, które charakteryzują i są zaledwie częścią jednej z paramit (dyscypliny moralnej) tak więc w ten sposób zinterpretowałem jego wypowiedź, iż prawdopodobnie chodzi mu o te kwestię - jakoż dalej napisał "prawidła postępowania" a tak dokładnie można określić paramity czyli jako prawidła, bądź też doskonalenie cech lub też warunki, które trzeba spełnić by dotrzeć do stanu Buddy. Tak więc taka moja a nie inna wypowiedź, to tylko kwestia specyficznej interpretacji (może szkolna) - co też autor chciał przez to powiedzieć. Nie sądzę więc by było to jakoweś celowe nadużycie z mojej strony, a jedynie forma własnej interpretacji i zrozumienia tekstu Pana Motyla, który w moim odbiorze jest nieprecyzyjny i nieobiektywny. Jakkolwiek usprawiedliwieniem dla autora może być fakt, iż osób które "jako tako" znają się w Polsce na buddyzmie - a szczególnie wiedzą coś na temat jego "pierwotnych" nauk można policzyć na palcach obu rąk. Jeśli zatem nastąpiło jakieś niefortunne porównanie z mojej strony, to jest to raczej wynikłe z trudności w odczytaniu i zrozumieniu motywacji i przekazu jaki poprzez swój tekst chciał nam czytelnikom przedstawić autor "Buddy proroka Nirwany"
Pozdrawiam i dla ostatecznego wyjaśnienia wątpliwości w tej sprawie proszę by wymienił Pan owe 10 - nazwijmy je umownie "przykazań", tak by wszystko było już jasne.
Adibudda

Wojciech Muła
>Szanowny Panie Wojtku muszę dopowiedzieć tutaj jeszcze
>jedno słowo sprostowania odnośnie Pana komentarza, o
>wprowadzeniu czytelników w błąd poprzez moje porównanie
>paramit do przykazań(wskazań).

To była li tylko kwestia techniczna: paramity są cechami
charakteru, zaś przykazania to skodyfikowane przepisy.

>Pominę fundamentalna sprawę owego nihilizmu Buddy, co
>wydaje mi się wystarczającym powodem by zdecydowanie uznać
>autora za nie znającego się na istocie tego o czym pisze.

Nie pozwoliłem sobie na taką ocenę Autora, choć mógłbym,
prawda? Wyszedłem z założenia, że chciał On przybliżyć
czytelnikom racjonalisty.pl buddyzm -- a że po drodze są
*drobne* potknięcia? Autor nie musi wiedzieć wszystko, nie
musi zainterpretować prawidłowo, zgodnie z Jedynie Słuszną
Linią, wszystkich informacji.

> [...]

Co do reszty (pozowoliłem sobie wyciąć), ma Pan rację,
nie na wszystko zwróciłem uwagę w swoim komentarzu. Istotnie
byłoby dobrze, gdyby Pan Bogdan Motyl sprecyzował o jakiej
tradycji pisze, szczególnie w kontekście bóstw/bogów. Byłoby
dobrze, gdyby nieco rozwinął niektóre stwierdzenia, np. o
nihiliźmie, czy przykazaniach. Jednak ogólnie nie jest
tak źle, jak Pan sugeruje.

>Pozdrawiam i dla ostatecznego wyjaśnienia wątpliwości w tej
>sprawie proszę by wymienił Pan owe 10 - nazwijmy je umownie
>"przykazań", tak by wszystko było już jasne.

Dalsze pięć to: 6) nie mówić o błędach innych, 7) nie
chwalić się, 8) nie być skąpym, 9) nie wpadać w gniew,
10) nie oczerniać Trzech Klejnotów.

Pochodzą one, jak piszą na mahajna.net, z sutry Bramahadżali.
(Można ją znaleźć na www.metta.lk: Sutta Pitaka/Digha Nikaya,
pierwsza sutta od góry).

pozdrawiam
Wojtek

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365