 |
Archeologia w służbie ideologii Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-01-2015 10:32 | Arminius (25555 punktów) | Archeologia w służbie ideologii
6 na 6 | Pierwsze pokolenie Syjonistów przyznawało archeologii biblijnej rolę absolutnie priorytetową. Kopali wszędzie gdzie się tylko dało, przeznaczając na te przedsięwzięcia znaczące zasoby finansowe, angażując w nie aparat państwowy oraz środki będące do dyspozycji izraelskiej armii. Kopali w sposób jednoznacznie wybiórczy, pragnąc dokopać się do "warstwy żydowskiej", niszcząc bez pardonu poprzedzające je warstwy archeologiczne innych okresów: ottomańskiego, wypraw krzyżowych, arabskiego, bizantyjskiego, rzymskiego, greckiego, perskiego. W archeologii naukowej chodzi o to, aby odtworzyć na podstawie zachowanych warstw archeologicznych przeszłość danego stanowiska/miejsca. Stąd 7 pokładów Troji, obrazujących jej długą i złożoną historię. Syjonistycznym archeologom chodziło o odkopanie artefaktów, potwierdzających biblijną przeszłość Izraela. I bynajmniej nie religijna gorliwość determinowała ich poczynania, bo zdecydowana większość z nich była zatwardziałymi ateistami. Chodziło o historyczne uzasadnienie do idei politycznej - idei państwa żydowskiego. W tej gorączce archeologicznych poszukiwań, Syjoniści upodabniali się swoiście do nazistów, którzy również pododowani przesłankami natury ideologicznej kopali obficie - na przykła dw Hiszpanii - usiłując archeologicznie odtworzyć potęgę i znaczenie cywilizacji Gotów, Wandali i innych plemion germańskich. Syjonistyczni archeolodzy pragnęli dowieść takich wydarzeń jak wyjście z Egiptu, pdbicie Kaananu, funkcjonowanie królestw Saula, Dawida i Salomona. Najwięcej spustoszeń dokonał osławiony Moshe Dajan - izraelski generał, autor zwycieskiej dla Izraela wojny z 1967 r., który zgromadziwszy znaczące ilości cennych artefaktów, wyprzedawał je potem za spore pieniądze różnym prywatnym kolekcjonerom - tak jakby nie były one własnością państwa Izrael. Najpikantniejsze jest jednak to, iż zainwestowanie tak znaczących środków, sił i czasu przyniosło rezultat równy zeru. Archeologia nie potwierdziła "starożytno - biblijnych" dziejów Izraela. Nie znaleziona ani jednego dowodu na wyjście z Egiptu, na 40 letnie wędrowanie po pustyni, na podbój Ziemi Kanaan tak jak to jest opisane w Księdze Jozuego. Potężne królestwo Dawida - rozciągające się według biblijnego przekazu od płw. Synaj do północnej Syrii - nie pozostawiło po sobie ani jednego archeologicznego śladu. Rezultaty jak powyżej są już same w sobie wysoce niepokojące. Jednakże nasuwający się stąd nieodmiennie wniosek, iż starożytność Izraela to biblijna fikcja, uległ potężnemu wzmocnieniu po analizie dowodów przedkładanych przez inną naukę, a mianowicie egiptologię. W tym wypadku brak archeologicznych artefaktów dopełniony jest ogromną iloscią dokumentow pisanych - w których nie ma śladu wzmianki o starożytnym/biblijnym Izraelu. Co tym bardziej daje do myślenia gdyż od 1730 r. tj. od momentu ataku Hyksosów na Egipt z kierunku azjatyckiego - Egipt przy pomocy licznej armii szpiegów (których raporty zachowały się) obserwował uważnie co się działo w każdym mieście krainy Kanaan. W dokumentach przebadanych przez Egiptologów nie ma nic, co w sposób nawet odległy korespondowałoby z biblijną historią narodu wybranego. W świetle powyższych faktów doprawdy trudno powiedzieć co jest bardziej absurdalne w kontekście wydanego ostatnio przez władze egipskie zakazu rozpowszechniania hollywoodzkiej superprodukcji biblijnej pt. "Eksodus. Bogowie i Królowie"? Czy sam zakaz nasuwający przykre skojarzenia z nadmierną ingerencją władzy państwowej w życie obywateli czy też okoliczność, iż superprodukcja owa obfituje w historyczne nieścisłości, w tym - zdaniem egipskiego ministra kultury - w przekaz, iż to Żydzi bedąc w Egipcie zbudowali piramidy. zope.gush-(*)/en/channels/avnery/1420212779news.yahoo(*)orical-mistakes-194046196.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
A bo to jedyny taki sfabrykowany naród, ze zmyśloną historią i mitologią przejętą od innych? 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
6 na 6 | Kowalski4 (762 punktów) | Kto, poza fundamentalistami, traktuje historię o wyjściu z Egiptu jako historyczną? O Dawidzie się dyskutuje, choć fakt, że najstarsze księgi biblijne zostały spisane z podobnym 'opóźnieniem' w stosunku do faktów, jak Iliada w stosunku do historycznej wojny trojańskiej, większych wątpliwości nie budzi. Swoją drogą, historię mogliby potraktować poważnie także fundamentaliści islamscy -- w końcu Musa przemawiający do faraona także jest postacią z Koranu
|
|
 | 4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | > Kto, poza fundamentalistami, traktuje historię o wyjściu z Egiptu jako historyczną?-Miliony wierzących, którzy w ogóle nie zgłębiają źródeł swej wiary, lecz łykają bez popitki wszystko, co im wcisną najpierw rodzice, a potem klechy. Nawet wątpiący i udający wierzących często uważają biblię za dzieło oparte na prawdziwych opowieściach, a co gorsza, nawet gdy uważają to za zbiór mitów, to mimo wszystko także za źródło wskazówek moralnych. Choćby taki Michnik, który raczej nie należy do fundamentalistów, uzaje ten stek kłamst i bredni za "najmądrzejszą księgę jaką napisano." Cytat:Boli mnie realne odwrócenie się tyłem do Biblii, bo to najmądrzejsza książka, jaką napisano - mówił Michnik.
wiadomosci(*)kosciola-to-czarny-obraz/52zz1-Temat poruszyłem już dawno. Forumowi ateiści też potrafią stwać w obronie tego "dzieła". Ludzie lubią się bezrefleksyjnie kłaniać temu co zostało powszechnie uzane za wartoścowe. Sądzą zapewne, że to czyni ich mądrzejszymi w oczach większości i przy okazji cholernie uduchowionionymi. www.racjonalista.pl/forum.php/s,612550
|
|
|  | 1 na 1 | Kowalski4 (762 punktów) | >Choćby taki Michnik, który raczej nie należy do fundamentalistów, uzaje ten stek kłamst i bredni za "najmądrzejszą księgę jaką napisano." Biblia to nie tylko historia*, ale także przesłanie etyczne, filozoficzne, dawna poezja... To dostatecznie duży zbiór ksiąg, by znaleźć coś na udowodnienie dowolnej tezy jej dotyczącej.
*) To też bardziej złożona kwestia. Bo przecież powstania Machabeuszy miały miejsce, nawet jeśli ich obraz w Biblii jest mocno (propagandowo) zmieniony. Jednak nie można wrzucać całej historyczności Biblii do jednego worka. Generalnie -- do Dawida mamy historię bajeczną. Potem pojawiają się fakty -- istnienie dwóch państw (i sukces północnego, czyli Izraela), istnienie samego Dawida, wreszcie wojenne klęski -- tu owszem, historia spisywana jest z wielkim opóźnieniem i nie może być traktowana zbyt poważnie, jednak pewne prawdziwe informacje również zawiera. Wreszcie niewola babilońska -- początek spisywania tego, co znamy jako Biblię (niektórzy datują powstanie nieco wcześniej, na końcowy okres Królestwa Judy). Potem mamy w niej historię tendencyjną, ale jednak spisywaną z rozsądnym opóźnieniem.
Swoją drogą zawsze się dziwiłem, dlaczego Biblia traktowana jest tak serio, jako źródło historyczne. W opracowaniach, które nie traktują serio wojny trojańskiej, mamy rozpisywanie się o znaczeniu starożytnego Izraela z mapkami, albo komentarze dotyczące kultury egipskiej na podstawie biblijnego opisu panowania króla Salomona... Pewien znajomy (ateista, ale konserwatywny zwolennik Biblii) wyjaśnia, że 'Naród Żydowski wynalazł myślenie historyczne, więc jego dzieła należy traktować z powagą'. A przecież nigdzie w Biblii nie mamy 'bezstronnego badania', jako ideału, czyli czegoś, co mimo wszelkiej bajeczności przyświecało Herodotowi; przeciwnie -- właściwie wszyscy dyskutujący o Biblii podkreślają, że w niej teologia ma pierwszeństwo przed historią.
|
|
1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | Ciekawy i często kontrowersyjny temat. Interesuję się nim tylko sporadycznie. Ale najstarsze wzmianki o Izraelu pochodzące z ok. 1400 roku p.n.e.: Nie da się do końca stwierdzić, czy wymieniona nazwa określa już państwo czy tylko naród izraelski, ani jakiego dokładnie okresu w historii biblijnej dotyczy ze względu na duże rozbieżności w datowaniu (różnice sięgają nawet setek lat). Natomiast niewątpliwie stanowi dowód historyczności "Izraela" w II tysiącleciu p.n.e.lub ta z 1200 r. p.n.e.: Od dawna uczeni przyjmowali, że nazwa "Izrael" po raz pierwszy pojawiła się, na odkrytej przez Flindersa Petriego w 1896 roku, steli faraona Merenptaha. Zabytek obecnie znajduje się w Muzeum Egipskim w Kairze i jest datowany na około 1200 rok p.n.e. Stela jest formą poetyckiej pochwały dla władcy Egiptu z XIX dynastii, który sprawował swe rządy po Ramzesie II.i tak chyba mogą imponować narodowi, który swoją "starożytność" z trudem wywodzi z okresu ponad dwa tysiące lat późniejszego.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Czy sam zakaz nasuwający przykre skojarzenia z nadmierną ingerencją władzy państwowej w życie >obywateli czy też okoliczność, iż superprodukcja owa obfituje w historyczne nieścisłości, w tym >zdaniem egipskiego ministra kultury - w przekaz, iż to Żydzi bedąc w Egipcie zbudowali piramidy. Dzisiejsi Egipcjanie mają tyle wspólnego z narodem zamieszkującym te ziemie 4 tys. lat temu, co dzisiejsi Izraelici z tymi z czasów choćby Heroda. Jednak, choć Izrael to bardziej etnos niż etniczność, to dzisiejszy Egipt to kompletnie inna bajka.
|
|
 | | Kowalski4 (762 punktów) | >Dzisiejsi Egipcjanie mają tyle wspólnego z narodem zamieszkującym te ziemie 4 tys. lat temu, co dzisiejsi Izraelici z tymi z czasów choćby Heroda. Jednak, choć Izrael to bardziej etnos niż etniczność, to dzisiejszy Egipt to kompletnie inna bajka. Akurat w Egipcie wskazuje się na ciągłość. Zmienił się język i religia, ale ludność napływowa nie miała większego znaczenia (w całości społeczeństwa).
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | >Akurat w Egipcie wskazuje się na ciągłość. Zmienił się język i religia, ale ludność napływowa nie miała większego znaczenia (w całości społeczeństwa). Może mają więcej genów starożytnych,jednak tzw. rdzenni Egipcjanie to już była mieszanka, kiedy przyszli Arabowie. Ciągle się tam osiedlały różne ludy. Kulturowo nie czują więzów z dawnymi czasami, kraj typowo arabski, gdzie islamiści chcielimy rozebrać piramidy.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Chodziło o historyczne uzasadnienie do idei politycznej - idei państwa żydowskiego.
Uzasadnienie swej egzystencji poprzez historię (pochodzenie, "błękitna krew") to nieporozumienie. Historia jest konstruktem aktualnej obecności, czasu teraźniejszego. W militarystycznej wersji: kto ma więcej kałachów, ma historię.
>Syjonistyczni archeolodzy pragnęli dowieść takich wydarzeń jak wyjście z Egiptu, pdbicie Kaananu, funkcjonowanie królestw Saula, Dawida i Salomona.
A gdzie jest granica tych narodowych wykopków? Nawet, powtarzam, nawet gdyby dokopali się do kości Salomona - to co? Co leży głebiej, w niższej warstwie? Źródło historii? Nie ma innych opcji? Tylko te, które wyznacza narodowa ideologia? Żałosne.
>Najwięcej spustoszeń dokonał osławiony Moshe Dajan ...wyprzedawał je potem za spore pieniądze różnym prywatnym kolekcjonerom...
Bo historia, jak wszystko, z bogiem i narodem włącznie, może być geszeftem.
> Nie znaleziona ani jednego dowodu na wyjście z Egiptu...
Nawet gdyby je znaleźli - to co? Idźmy dalej...Skąd wzięli się w Egipcie? Z X? A w X? Z Y? A w Y? Z Z?...Oparcie aktualnej egzystencji na historii to logiczne nieporozumienie: istniejesz jako człowiek nie dlatego, że jesteś Żydem, Polakiem, Arabem, Niemiecem czy potomkiem ameby. To zupełnie przypadkowe atrybuty. Na nieszczęście wyniesione do poziomu świętości.
> ...Żydzi bedąc w Egipcie zbudowali piramidy.
No to są w klubie: który to z Sarmatów uważał, że bóg mówił w raju po polsku?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Pierwsze pokolenie Syjonistów przyznawało archeologii biblijnej rolę absolutnie priorytetową.<<
A więc zaczynajmy. Wprawdzie najstarsze zachowane fragmenty Biblii są z I w. p.n.e., ale Biblia powstała dużo wcześniej. Autorstwo pierwszych pięciu ksiąg przypisywano Mojżeszowi i można było stracić życie, jeśli chciało by się to poddać w wątpliwość. Ale to już nie te czasy. A co o tym Autorze wiemy? Lub co możemy się dowiedzieć? Skoro staroegipskie źródła nic o nim nie mówią, to może ziemia coś powie? W końcu niby przez 40 lat razem z tłumem Izraelitów błąkał się po półwyspie Synaj. Coś po sobie musieli niewątpliwie pozostawić. Podobno tak długo się włóczyli, żeby wymarło pokolenie urodzone w Egipcie. Zaczęto kopać i co? I nic. Tzn. nie zupełnie nic. Znaleziono ślady obozowisk z czasów sprzed rzekomej ucieczki z Egiptu i ślady późniejsze niż ów exodus, ale nie znaleziono niczego potwierdzającego opowieść biblijną. Kopano również na terenie Palestyny i znaleziono. Co? Ano, nie ślady podboju, ale dowody na to, że naród izraelski tam praktycznie zawsze mieszkał. Niczego nie musiał podbijać. Raczej musiał się organizować. No to mamy jeden problem z głowy. Nie było żadnego Mojżesza, żadnej wędrówki po pustyni, żadnych kamiennych tablic wręczonych Mojżeszowi przez boga JAHWE. To wszystko jest wymyślone, tak jak np. Księga Mormona wymyślona przez Ziutka Kowala (Josepha Smitha). Żeby dojść do tego, kto i kiedy sprokurował Biblię, trzeba odwołać się do badań nad tekstem Biblii. Tego raczej nie znajdzie się w Biblii Tysiąclecia czy Biblii króla Jakuba. Ale z hebrajskiej wersji da się wyłuskać, że było kilku autorów i że ich wersje są wymieszane. Za wyjątkiem Księgi Powtórzonego Prawa, która powstała osobno i nie została domieszana do reszty. Głównym kryterium podziału było określanie boga imieniem JAHWE, lub słowem ELOHIM (czyli bóg). Z części elohistów wydzielić można jeszcze dalszą część, ale to jest mniej istotne. Podział na dwie wersje najwyraźniej świadczy o tym, że to mogło zdarzyć się po tym, gdy Izraelici rozpadli się na dwa królestwa: północne Izraela i południowe Judy. A to nastąpiło po śmierci króla Salomona. Nie był on zresztą aż tak potężny, jak to przedstawia Biblia. A kiedy mogło nastąpić połączenie tych dwóch wersji w jedną? Najprawdopodobniej gdy te krolestwa się połączyły. Ale naprawdę takiego połączenia nie było. Był za to najazd Assyryjczyków na któlestwo Izraela. Część trafiła do niewoli, część rozproszono, część znalazla schronienie w królestwie Judy. Razem z tymi ostatnimi dotarła tam wersja elohistów. R.E.Friedman, autor książki "Who wrote the Bible" argumentuje,że w zaistniałej sytuacji pozostawienie dwóch nieco różnych tekstów Biblii nie wchodziło w rachubę i połączono je w jedną całość przeplatając opowieści z jednej wersji z opowieściami z drugiej, wstawiając gdzieniegdzie zdania poprawiające spójność. W tym też okresie powstała Księga Powtórzonego Prawa, ale oficjalna wesja była taka, że znaleziono tę księgę schowaną gdzieś w świątyni. Żeby chociaż w jakiejś jaskini? No i tak powstało dzieło, ktore dotarło do naszych czasów jako jeśli nie dyktowane, to na pewno inspirowane przez samego boga JAHWE. I to ma stanowić podstawę wiary? Dla wielu stanowi. Również wiary w to, że Żydzi są narodem wybranym (chociaż to oni wybrali boga, a nie odwrotnie) i że im się coś należy.
Richard E. Friedman - Who Wrote The Bible Israel Finkelstein, Neil Asher Silberman - The Bible Unearthed
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >No i tak powstało dzieło, ktore dotarło do naszych czasów...
Nasze czasy określają to, co dociera do naszych czasów. Jutro dotrze zupełnie coś innego. A pojutrze...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Kopano również na terenie Palestyny i znaleziono. Co właściwie znaleziono?
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Kopano również na terenie Palestyny i znaleziono. >Co właściwie znaleziono? M.in. znaleziono, że istniały tam plemiona jadające wieprzowinę, oraz plemiona nie jadające wieprzowiny. To można wywnioskować z resztek kości znalezionych przez archeologów. Nic natomiast nie sugerowało, że jakieś plemię stroniące od wieprzowiny najechało i podbiło ten rejon. A już bez związku z archeologią, to jak to było możliwe, że (Mojżesza) "pochowano go w dolinie Moabu naprzeciw Bel-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień". ?
|
|
| |  | | Kowalski4 (762 punktów) | >A już bez związku z archeologią, to jak to było możliwe, że (Mojżesza) "pochowano go w dolinie Moabu naprzeciw Bel-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień". ? Spotkałem się z sugestią, że sposób w jaki Biblii opisuje śmierć Mojżesza sugeruje, że nie bardzo chce się wgłębiać w ten temat. Na przykład dlatego, że przywódcę zamordowali 'swoi'. (No, ale to sugerowałoby historyczność Mojżesza.)
|
|
| | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Spotkałem się z sugestią, że sposób w jaki Biblii opisuje śmierć Mojżesza sugeruje, że nie bardzo chce się wgłębiać w ten temat. Na przykład dlatego, że przywódcę zamordowali 'swoi'. (No, ale to sugerowałoby historyczność Mojżesza.)
Opis żywota i śmierci Mojżesza jest taki, że sugeruje, iż jest to postać jeśli nie zupełnie mityczna, to silnie zmitologizowana.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Co właściwie znaleziono?Znaleziono, że Żydzi wywodzą się od Dawida, Rzymianie od Eneasza, a Polacy od Lecha. Tak jest w książkach napisane, więc to na pewno prawda. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Kopali wszędzie gdzie się tylko dało... Może kopali nie tam, gdzie trzeba. Może znaleźliby coś ciekawszego np. w Pakistanie?
|
|
4 na 4 | makoshika (1454 punktów) |
Polska archeologia też może poszczycić się podobnymi osiągnięciami.
Przykładem może być tzw. "prasłowiański" Biskupin i sekowanie zwolenników allochtonistycznej teorii pochodzenia Słowian. Wszystko w imię polityki i racji stanu.
|
|
 | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Przykładem może być tzw. "prasłowiański" Biskupin i sekowanie zwolenników allochtonistycznej teorii pochodzenia Słowian. Wszystko w imię polityki i racji stanu. W myśl modelu allochtonistycznego Słowianie przywędrowali na ziemie Polskie z górnego dorzecza Dniepru dopiero ok. VI w. Według zwolenników modelu autochtonicznego Słowianie nie przywędrowali, tylko zasiedlali obecne terytorium Polski od okresu wpływów rzymskich a może nawet wcześniej. Na korzyść polityki katolickiej i racji stanu działa pierwszy model.
|
|
|  | | makoshika (1454 punktów) |
Tak? A dlaczego?
|
|
| |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >Tak? A dlaczego? Ponieważ historia jest w służbie ideologii. Załóżmy, że wiara w legendy okazałaby się racjonalna i mielibyśmy za historycznych bohaterów Lecha, Kraka i Wandę. Gdyby któraś z tych postaci stała symbolem polskiej świadomości narodowej, tak jak Libusza w Czechach może byłoby więcej pogan w Polsce i więcej prac naukowych krytycznie oceniających rządy pierwszej chrześcijańskiej dynastii. Jak zapewne wiesz każdy Kościół dba o swój autorytet.
|
|
| | |  | | makoshika (1454 punktów) |
Mylisz się. Na korzyść kościoła i "racji stanu" zawsze działał DRUGI MODEL. I on był przez lata promowany, nawet w czasach PRL-u w dziwnej symbiozie komunistycznego państwa i kościoła katolickiego. W tej jednej kwestii Gomułka i Wyszyński stali po jednej stronie. I tak w zasadzie jest do dzisiaj. Znajdź mi księdza katolickiego i parwdziwego "patriotę", którzy nie okażą zdziwienia lub wrogości, kiedy spróbujesz im odowodnić, że Biskupin nie jest "prasłowiański", a przodkowie Polaków pojawili się na ziemiach polskich dopiero w VI w n.e. Dodaj jeszcze, że kultury archeologiczne na tych terenach przed VI wiekiem wykazuja raczej związki z kręgiem kultur germańskich niż słowiańskich, a zostaniesz okrzyknięty "zdrajcą narodu".
|
|
| | | |  | | szarley (54912 punktów) | >Znajdź mi księdza katolickiego i parwdziwego "patriotę", którzy nie okażą zdziwienia lub wrogości, kiedy spróbujesz im odowodnić, że Biskupin nie jest "prasłowiański", a przodkowie Polaków pojawili się na ziemiach polskich dopiero w VI w n.e. Bez trudu.
Nigdy nie spotkałem katolickiego dogmatu o prasłowiańskości Biskupina, choć w wielu środowiskach tę bzdurę słyszałem.
|
|
| | | | |  | | makoshika (1454 punktów) | >>Znajdź mi księdza katolickiego i parwdziwego "patriotę", którzy nie okażą zdziwienia lub wrogości, kiedy spróbujesz im odowodnić, że Biskupin nie jest "prasłowiański", a przodkowie Polaków pojawili się na ziemiach polskich dopiero w VI w n.e. >Bez trudu.
Ależ ja właśnie o tym.
>Nigdy nie spotkałem katolickiego dogmatu o prasłowiańskości Biskupina, choć w wielu środowiskach tę bzdurę słyszałem.
A czy ja napisałem, że sprawach prasłowiańskości Biskupina ksiądz potrzebuje dogmatów? Wystarczy, że jest "z dziada pradziada".
|
|
| | | | | |  | | szarley (54912 punktów) | >>>Znajdź mi księdza katolickiego i parwdziwego "patriotę", którzy nie okażą zdziwienia lub wrogości, kiedy spróbujesz im odowodnić, że Biskupin nie jest "prasłowiański", a przodkowie Polaków pojawili się na ziemiach polskich dopiero w VI w n.e. >>Bez trudu. >Ależ ja właśnie o tym. O czym. Ja piszę, że bez trudu znajdę zarówno księdza jak i patriotę o historycznej wiedzy
>>Nigdy nie spotkałem katolickiego dogmatu o prasłowiańskości Biskupina, choć w wielu środowiskach tę bzdurę słyszałem. >A czy ja napisałem, że sprawach prasłowiańskości Biskupina ksiądz potrzebuje dogmatów? Wystarczy, że jest "z dziada pradziada". W takim razie nie rozumiem, dlaczego posłużyłeś się przykładem katolickiego księdza
|
|
| | | | | | |  | | makoshika (1454 punktów) |
>W takim razie nie rozumiem, dlaczego posłużyłeś się przykładem katolickiego księdza >
Pewnie dlatego, że każdy jest "z dziada pradziada". Jedynemu, o jakim słyszałem, że nie jest, właśnie zamknięto usta.
|
|
| | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >kiedy spróbujesz im odowodnić, że Biskupin nie jest "prasłowiański", a przodkowie Polaków pojawili się na ziemiach polskich dopiero w VI w n.e. Nie spróbuję bo nie potrafię tego udowodnić. Moim zdaniem ze Słowianami mamy do czynienia od czasu, gdy nastąpiła środkowej i zachodniej Europie unifikacja kulturowa. Zjawisko to związana jest z rozprzestrzenieniem się nurtu ideowo-społecznego o charakterze religii zorganizowanej wokół kultu solarnego. A Słowianie sensu stricto wcale nie przywędrowali na ziemie polskie jak Mojżesz z Izraelitami do Ziemi Obiecanej. To przywędrowały nowe idee, które znacząco odróżniły pewne grupy protosłowian od innych, co prawdopodobnie związane było z jakąś rewolucją kulturową. Mit o przybyciu jakiegoś koczowniczego, barbarzyńskiego plemienia wykazującego znaczne upośledzenie cywilizacyjne względem chrześcijaństwa to woda na młyn polityków watykańskich bo według nich powinniśmy być wdzięczni za chrystianizacje.
|
|
| | | | |  | | makoshika (1454 punktów) | Ponieważ: - twoim tezom przeczą dowody w postaci pozostałości kultury materialnej, - nadajemy na zupełnie różnych falach, dlatego nie podejmuję się dalej toczyć dyskusji.
|
|
| | | | | |  | Šemū' el Lönneberg (1919 punktów) (zablokowany) | >- twoim tezom przeczą dowody w postaci pozostałości kultury materialnej, A jakież to pozostałości kultury materialnej dowodzą nagłego wtargnięcia na arenę dziejów w VI wieku n.e.? Czy ludy słowiańskie przywędrowały pod wodzą jakiegoś wielkiego męża pokroju Mojżesza, czy też postanowili się przesiedlić jak pewien starożytny lud celtycki pod przewodnictwem Orgetoryxa? Może mi ktoś wyjaśni dlaczego kwestia autochtoniczności Słowian na terenie Polski miała tak istotne znaczenie dla Polaków pod zaborami? W okresie rodzenia się narodowego socjalizmu w Niemczech i w czasach hitlerowskich Niemieccy często próbowali znaleźć dowodu na allochtoniczną koncepcję i co z tego wynikło to pamiętają jeszcze nasi dziadkowie. Ich dowody nie przedstawiają wielkiej wartości poznawczej.
|
|
| | | | | | |  | | makoshika (1454 punktów) | >>- twoim tezom przeczą dowody w postaci pozostałości kultury materialnej, >A jakież to pozostałości kultury materialnej dowodzą nagłego wtargnięcia na arenę dziejów w VI wieku n.e.?
Poczytaj: Pierwotne siedziby Słowian, Kazimierz Godłowski, Michał Parczewski, może czegoś się dowiesz i przestaniesz być człowiekiem jednej książki.
>Czy ludy słowiańskie przywędrowały pod wodzą jakiegoś wielkiego męża pokroju Mojżesza, czy też postanowili się przesiedlić jak pewien starożytny lud celtycki pod przewodnictwem Orgetoryxa?
Brak źródeł pisanych dla tamtych wydarzeń, więc oczywiste, że nie znamy zadnych imion. Ale któryś z ich przywódców mógł się nazywać Krak, bo to taka sama postać historyczna jak Mojżesz.
>Może mi ktoś wyjaśni dlaczego kwestia autochtoniczności Słowian na terenie Polski miała tak istotne znaczenie dla Polaków pod zaborami?
Żeby udowodnić prawa do "ziemi ojczystej"? Pod zaborami i później też? Zgodnie z zasadą "Ziemia i krew"? Uważam to za bzdurę, ale tak było.
>W okresie rodzenia się narodowego socjalizmu w Niemczech i w czasach hitlerowskich Niemieccy często próbowali znaleźć dowodu na allochtoniczną koncepcję i co z tego wynikło to pamiętają jeszcze nasi dziadkowie. Ich dowody nie przedstawiają wielkiej wartości poznawczej.<
Wiedziałem, że bełkoczesz, ale sugerowanie, że zwolennik teorii allochtonistycznej to jednocześnie zwolennik nazizmu, to zwykłe chamstwo.
Złamałem się, ale cóż, nie zawsze potrafię udawać, że pada, gdy plują. Tym razem to już naprawdę koniec. Żegnam ozięble.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|