 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-08-2007 18:22 | Zaratustra (145 punktów) | Racjonalizm a astrologia | Ciekaw jestem waszego zdania na temat astrologii i innych dotąd nie dokońca wyjaśnionych zjawisk. Kiedyś głównie z przyczyny nie zbadania tematu, a opierając swoją opinie na widoku tysięcy oszołomów mieniących się wróżkami, astrologami itp. śmiałem się z tego. Dziś sądzę, że to była ignorancja! Oczywiście horoskopy gazetowe czy wróżby "Tekli" to rzecz nie warta komentowania. Natomiast wpływ kosmosu na przyrodę i na człowieka istnieje. Nie ma dwóch ludzi o identycznym horoskopie, a tranzyty planet względem swego położenia natalnego wywołują określone skutki. Powtarzam: sam byłem nastawiony do astrologii bardzo sceptycznie. Cóż jednak począć kiedy okazuje się, że to działa. Astrologia była kiedyś zresztą uznawana za naukę. Nie przez KK. Chińczycy mają swoje Feng Shui (chińska geomancja) dzięki, której starają się żyć w symbiozie z siłami natury. Festyniarskie Feng Shui z jakim mamy do czynienia w Polsce nie ma z nim nic wspólnego. Tam nie dotarło chrześcijaństwo aby wyplenić te bzdury. Co ciekawe istnieje teoria, że i święte miejsca Słowian to tzw. miejsca mocy, skupiające pozytywną energię. Katolickie kościoły były budowane na miejscu słowiańskich świątyń. Najsilniejsze miejsca mocy w Polsce to ponoć Wawel, Jasna Góra, Ostrów Tumski w Poznaniu (katedra), Ostrów Lednicki (chrzest Polski). Może chrześcijaństwo ograbiło nas z jakiejś wiedzy naszych przodków (może wręcz coś przejęło wyłącznie na watykański użytek)? To tylko hipoteza mająca rozszerzyć temat poza samą astrologię. Natomiast w działanie astrologii wierzę i równocześnie uważam się za racjonalistę! Pozdrawiam, Zaratustra | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Celecrin (11895 punktów) | Czesc >Natomiast w działanie astrologii wierzę i równocześnie >uważam się za racjonalistę! Te dwie rzeczy sie ze soba kloca. Przede wszystkim astrologia nie dziala. Niczego nie potrafi wytlumaczyc, tylko usiluje jakos dopasowac ze soba pewne sprawy. Powtarzalnosc ludzkich psychik, sklonnosci natomiast istnieje, ale nie ma na to wplywu Pluton czy Neptun.
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
> Witam, Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie działa? Wytłumaczyć pewnie i nie potrafi. Jest jednak wspaniałym narzędziem prognostycznym, pokazującym czego i w jakich aspektach życia można się w przyszłosci spodziewać. Jestem zodiakalnym Strzelcem, w związku z czym wpływ Plutona na swoje życie miałem okazje nie tak dawno temu obserwować.
|
|
|  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Jestem zodiakalnym Strzelcem, w związku z czym wpływ Plutona na swoje życie miałem okazje nie tak dawno temu obserwować. <Piszesz o grawitacyjnym wpływie Plutona na ciebie w chwili twoich narodzin? Bo innego wpływu być nie może, a i ten jest bardzo słaby. Policz sobie - jaki wpływ na twoje małe ciałko miała wtedy grawitacja Plutona (znajdź masę i odległość od Ziemi Plutona w chwili swych narodzin), a jaki grawitacja wywierana na ciebie przez położnika oraz położną? No bo grawitacja wywierana przez położną na noworodka jest wielokrotnie większa od grawitacji oddziałujacej z bardzo odległego Plutona. A potem zamiast wierzyć w astrologiczne bzdury zacznij udowadniać tezę "grawitacyjny wpływ otyłości położnej na przyszłe losy noworodków" - równie bzdurne, ale przynajmniej nowatorskie i dowcipne.
|
|
| |  | | Zaratustra (145 punktów) |
>Piszesz o grawitacyjnym wpływie Plutona na ciebie w chwili twoich narodzin?
Pisałem o wpływie tranzytującego Plutona przez natalne położenie mojego Słońca, które zresztą jest w koniunkcji z Jowiszem. Czy racjonalne jest negowanie czegoś z zasady, choć doświadczenie potwierdza, że to coś działa? Czy kiedykolwiek zainteresowałeś się astrologią na tyle, by wydawać tak autorytarne sądy? Pozdrawiam
|
|
| | |  | | TyDraniu (6569 punktów) |
>Pisałem o wpływie tranzytującego Plutona przez natalne położenie mojego Słońca, które zresztą jest w koniunkcji z Jowiszem.
A co to u diabła znaczy?
>Czy racjonalne jest negowanie czegoś z zasady, choć doświadczenie potwierdza, że to coś działa?
Sugerujesz, że przeprowadzono jakieś doświadczenie potwierdzające działanie astrologii. Można by wymyślić takie doświadczenie, np. podać astrologowi listę swoich cech charakteru, na podstawie czego musiałby wydedukować datę urodzenia z dokładnością do miesiąca (podwójnie ślepa próba, duża statystycznie próbka itd.). O ile mi wiadomo, żaden astrolog nie podjął się takiego testu.
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > >Pisałem o wpływie tranzytującego Plutona przez natalne położenie mojego Słońca, które zresztą jest w koniunkcji z Jowiszem.> A co to u diabła znaczy?<To znaczy: "Płać frajerze za wyssaną z palca wróżbę bez gwarancji"
|
|
| estetka (708 punktów) |
>Natomiast w działanie astrologii wierzę i równocześnie >uważam się za racjonalistę!
astrologia nie jest nauka...( byla dyskusja na ten temat w dziale czy teologia jest nauka)..jest jeden warunek, ktory astrologia nie spelnia, brakuje jej specjalistow, naukowcow, ktorzy poslugujac sie naukowymi metodami zajmuja sie ta dziedzina. pamietam... swego czasu byla wielka rewolucja na Sorbonie, kiedy to pani Elizabeth Teisser (wlasnie sprawdzilam - kwiecien 2001 rok) obronila prace na katedrze socjologii uzyskujac tytul doktora socjologii ....(mowimy o autorce wulgarnych horoskopow w ilustrowanych czasopismach -). Pani E. Teisser obronila prace pt " Epistemologia astrologii w ambiwalentnym procesie fascynacji/wzgardy we wspolczesnych spoleczenstwach"... Nikt nie poszedl w jej slady... nie tylko we Francji ale w cywilizowanym swiecie... jezeli juz traktowana jest raczej na pograniczu filozofii jak zauwazyles czy tez na pograniczu antropologii... Mysle, ze wlasnie brak poparcia dla astrologii u naukowcow, do ktorych mielibysmy zaufanie powoduje, ze jezeli nawet mamy sklonnosci do szacunku dla astrologii to mamy jednoczesnie wyrzuty sumienia za te "slabosc"... osobiscie nie jestem ani zafascynowana ani nia nie gardze.... zwykly dystans bez zaangazowania.... z jakiego jestes znaku? ( oczko-)
"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
Jestem strzelcem. Nie interesują mnie pseudohoroskopy i działalność różnej maści naciągaczy. A to przez pryzmat ich zwykle postrzegamy astrologię. Niestety. Też byłem sceptyczny. I do tej pory nie wiem jak to działa. Jednakże działa! Zrób sobie horoskop urodzeniowy (radix na podstawie dokładnej daty oraz miejsca urodzenia, a zdziwisz się ile rzeczy o sobie usłyszysz od astrologa (nie naciągacza) tylko na podstawie mapy nieba w chwili Twoich narodzin. Polecam taki eksperyment. Pozdrawiam,
|
|
|  | | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | Swego czasu Hipokrates - grecki twórca najstarszej szkoły medycznej - rzekł, że człowiek, który nieobeznany jest z wiedzą astrologii, zasługuje raczej na miano błazna, aniżeli lekarza. Z kolei Kopernikowi przypisuje się słowa następujące: "Jeśli godność nauk oceniać mamy według ich przedmiotu, to bez porównania najpiękniejszą z nich będzie ta, którą jedni nazywają astronomią, inni astrologią, a wielu z dawniejszych - szczytem matematyki". No, cóż - astrologia za czasów Kopernika, a tym bardziej Hipokratesa, jak się zdaje, nieco inny wymiar miała - była z nieco innego świata.... (prasowych horoskopów wszak nie było wtedy). Ale poważnie - w horoskopy osobiście nie wierzę, choć przyznaję, że jako maleńka cząstka wielkiego systemu pt. Wszechświat podlegam pewno wpływom innych podsystemów i jakakolwiek zmiana w jednej części tego systemu wpływa na zmiany w innych częsciach, a zatem prawdopodobne jest, że taki czy inny układ planet w dniu moich urodzin może mieć pewien wpływ na moje życie....Póki co jednak, nie zamierzam (na razie) zlecać żadnemu astrologowi postawienia mi "prawdziwego" horoskopu...Może lepiej pewnych spraw nie wiedzieć?... A skoro o znakach Zodiaku jest mowa to ja jestem Baranem, a upartam jak osioł...  Pozdrawiam serdecznie...
|
|
| |  | | Zaratustra (145 punktów) |
> Osioł nie. Barany zawsze są uparte. Patronem osób ze Słoncem w znaku Barana jest Mars. Zresztą baran, strzelec i lew to trygon ognia. Pozdrawiam
|
|
| |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > Swego czasu Hipokrates - grecki twórca najstarszej szkoły medycznej - rzekł, że człowiek, który nieobeznany jest z wiedzą astrologii, zasługuje raczej na miano błazna, aniżeli lekarza.<> Z kolei Kopernikowi przypisuje się słowa następujące: "Jeśli godność nauk oceniać mamy według ich przedmiotu, to bez porównania najpiękniejszą z nich będzie ta, którą jedni nazywają astronomią, inni astrologią, a wielu z dawniejszych - szczytem matematyki".<Jak ktoś traktuje te słowa przebrzmiałych "autorytetów" od fałszywych teorii (nawet słynna teoria heliocentryczna Kopernika jest fałszywa, bo Słońce nie jest centrum Wszechświata) na poważnie, to niech w razie choroby leczy się sam wyłącznie lekami według recept Hipokratesa i Kopernika. Szczególnie polecam tę autentyczną i faktycznie przepisywaną receptę Kopernika, w której skład wchodził sproszkowany róg jednorożca i kość z serca jelenia
|
|
| Grim | >Nie ma dwóch ludzi o identycznym horoskopie
... a bliźniaki?
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
Bliźniaki też nie wypadają jednocześnie  Rodzą się w tym samym miejscu lecz w odstępie czasowym. Odległe planety pozostają praktycznie w tym samym miejscu ale słońce czy księżyc już są gdzie indziej. Najbardziej zmieniaja się osie horoskopu czyli ascendent, descendent, medium coeli i imum coeli.
|
|
|  | | Freeman | Stara sztuczka z tym byłem kiedyś sceptykiem jeśli chodzi o... Nie naciągaj ludzi na ten stary trick. Błagam. Jak tutaj się krytykuje religie to nikt nie pisze "Byłem księdzem ale...". To ani trochę nie podnosi twej wiarygodności a tylko ośmiesza. A co powiesz na to: youtube.com/watch?v=3Dp2Zqk8vHwPrzedstaw mi jakieś dowody naukowe, jak nie zamierzasz to daruj sobie dalsze posty.
|
|
| |  | | Zaratustra (145 punktów) |
A co według ciebie udowadnia ten filmik? Nikogo nie naciągam, ani też nie czuję się ośmieszonym. Myślę, że rozpoczęcie kontrowersyjnego tematu w określonym srodowisku jest mniej ośmieszające niż prostackie krytykowanie religii (nawet jeśli zasługuje na krytykę to krytykować jest najprosciej). > "Nie naciągaj ludzi na ten stary trick. Błagam. Jak tutaj się krytykuje religie to nikt nie pisze "Byłem księdzem ale...". jak nie zamierzasz to daruj sobie dalsze posty."Ja tu piszę w celu wymiany poglądów z myślącymi ludźmi. Najróżniejszych poglądów. A ty idź sobie pokrytykować religię. I nie zabraniaj mi pisania dalszych postów, jako i ja tobie nie zabraniam.
|
|
| keymak (3379 punktów) | Mam tylko jedno pytanie w sprawie horoskopów. Dlaczego horoskop "stawia się" na podstawie daty urodzenia, a nie na podstawie daty poczęcia ?
Pozdrawiam.
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
Bardzo dobre pytanie! A uważasz, ze zapłodniona komórka jajowa tuż po zapłodnieniu jest już człowiekiem?  Pisząc poważnie. Naprawdę jestem sceptykiem i racjonalistą. Na dodatek nie jestem astrologiem. Nie mam żadnego interesu w przekonywaniu kogokolwiek do czegokolwiek. Tyle, że zauważyłem, że astrologia działa. Racjonalne więc by było uzasadnienie jak to się dzieje, że działa!
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | Dobrze, ale odpowiedz na pytanie.
|
|
| |  | | Zaratustra (145 punktów) | Ponieważ narodziny to początek życia (pierwszy oddech).
|
|
| | |  | | keymak (3379 punktów) | Narodziny to nie jest początek życia.
Zadałem pytanie o moment "stawiania horoskopu", bo dla mnie jest to podstawowy problem wiarygodności horoskopu. Widzę tylko dwie sensowne odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie: 1) Moment urodzenia jest ważniejszy od momentu poczęcia. 2) Nie można dokładnie ustalić momentu poczęcia dlatego horoskop robi się na podstawie daty urodzenia.
Jeżeli chodzi o odpowiedź 1 to jest wiele wątpliwości co do niego i dlatego trudno przyjąć taką odpowiedź za przekonywującą. Nawet jeżeli przyjmiemy że moment urodzenia jest ważniejszy od momentu poczęcia to która faza urodzin jest tą właściwą ? Czy człowiek już się urodził gdy część jego ciała jest poza ciałem matki ? Czy w momencie gdy całkowicie opuści ciało matki ? A może dopiero wtedy, gdy dojdzie do przecięcia pępowiny ? Może jest to niepotrzebne komplikowanie sprawy, ale trzeba brać pod uwagę fakt że niektóre porody trwają bardzo długo i wtedy de-facto nie wiadomo jak ustalić dokładny moment urodzenia. Widać tutaj że o wiele ważniejszy i jednoznaczny jest moment poczęcia, bo jest faktycznym początkiem nowego życia.
Jeżeli zaś chodzi o odpowiedź 2 to widać wyraźnie, że moment porodu jest odrzucany jedynie z powodów technicznych i tym bardziej sprawa horoskopów staje się czymś bardzo ulotnym.
Dodam jeszcze jeden problem jaki widzę w horoskopach. Otóż traktowałbym poważnie horoskopy, gdyby była jednoznaczna procedura ich tworzenia. Chodzi mi o taki sposób, który na żadnym etapie nie wymaga wpływu subiektywnej oceny. Horoskop byłby czymś co można badać w wypadku gdy cały możnaby przełożyć np. na algorytm komputerowy który wykonywał by wszystko za człowieka. W chwili obecnej jest to tylko zbitek subiektywnych ocen na podstawie czysto przypadkowych danych wynikających z daty urodzenia. Na tej podstawie uważam, że horoskop nie jest czymś co należy traktować poważnie.
No i jeszcze jedna sprawa: Pluton już nie jest uznawany za planetę. Dlaczego horoskopy nie uwzględniają tej zmiany ?
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Grim | > No i jeszcze jedna sprawa: Pluton już nie jest uznawany za planetę. Dlaczego horoskopy nie uwzględniają tej zmiany ?Pluton został odkryty dopiero w 1930 roku - jeśli wtedy astrologia uwzględniła zmiany, to teraz też powinna. Ale tak chyba nie będzie: piotrpiotr(*)et.pl/2,ID129160380,index.htmlZ tego co można wyczytać w powyższym artykule, za skreślenie Plutona z listy planet odpowiedzialny jest ... Pluton, który pojawił się w horoskopie tego wydarzenia - "Czyżby to był łabędzi śpiew Plutona? Nie. To astrologiczny argument za tym, że Pluton nadal jest ważnym wskaźnikiem horoskopowym". Jak dla mnie trochę to naciągane. Astrologowie mają problem, bo albo też skreślą Plutona i tym samym sprowokują do pytania o horoskopy powstałe po 1930 roku, albo go zostawią - tylko co wtedy z horoskopami powstałymi przed 1930 rokiem? A przed 1846 (odkrycie Neptuna)? Albo 1781 (odkrycie Urana)?
|
|
| | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >No i jeszcze jedna sprawa: Pluton już nie jest uznawany za planetę. Dlaczego horoskopy nie uwzględniają tej zmiany ?
W astrologii planetami są: Słońce, Księżyc, Pluton i planety Układu Słonecznego, i nie ma to związku z kwestią okrążania Słońca, wielkości czy budowy. Dawne systemy nie uwzględniały nowoodkrytych planet, a te z kolei posłużyły do dokładniejszych prognoz charakteru oraz do szerszego spojrzenia w astrologii - kwestia pokoleń, epok...
Pozdrawiam.
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Dlaczego horoskop "stawia się" na podstawie daty urodzenia, a nie na podstawie daty poczęcia ?
Wedle tradycji, w momencie, kiedy światło dzienne (bądź jakieś promieniowanie kosmiczne) dochodzi pierwszy raz do szyszynki, wówczas tworzy się charakter człowieka. Stąd czas urodzenia jest istotniejszy.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | To raczej naciągany argument. Mózg odbiera już jakieś informacje jeszcze przed urodzeniem.
|
|
| |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Nie tyle odbiera, co po prostu kształtuje się według planu genetycznego, a na to raczej kosmiczne fale wpływu nie mają. Co do wpływu światła na szyszynkę w kreowaniu charakteru - z powodu braku danych doświadczalnych nie będę ani wykluczać, ani popierać.
Pozdrawiam.
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) |
Witam. Przyznam szczerze, że horoskopy, które znajduję w kolorowych pisemkach traktuje raczej jako dobrą zabawę. Bo to chyba tak tylko można traktować. jestem jednak pełna szacunku do do pewnych, wypracowanych przez wieki, teorii. Piszesz o stawianiu chrześcijańskich świątyń na miejscach kultu przedchrześcijańskiego. Bardzo prosta zależność - jedno sastąpic drugim. Udowodnić, że jak pójdziesz oddać cześć "swojemu" bogu, będziesz czcił i tego "naszego". Z czasem pamięć o "Twoim" zatrze się a zostaną mury kościoła, widoczny symbol tego, który "wygrał". Nie da się jednak pominąć w tych dywagacjach faktu, że człowiek (dawno, dawno temu - brzmi jak bajka) posiadał zdolności, o których przez lata coraz bardziej wygodnego życia "zapomniał". O tym także przypominają nam pogardzane i wyśmiewane "nauki", jak astrologia. W niewyjaśniony sposób wybierał miejsce, w którym budował "swój dom". Omijał cieki wodne i inne, niepożądane dla siebie utrudnienia. Dobrze postawiony horoskop faktycznie potrafi powiedzieć dużo. Zodiakalna "przynależność" owocuje takimi, a nie innymi cechami danego człowieka. Nikt nie powiedział, że ma to być na zasadzie matrycy. Dziś, w dobie zupełnie innego życia, innych wartości i priorytetów, astrologia i dyscypliny jej pokrewne nie znajdują poklasku. Nie potrafią zainteresować człowieka, ponieważ pozornie nie wpływają na to, co dzieje się wokół niego. Myślę, że jednak pozornie. Dopóki ktoś tego nie udowodni, nie zachowujcie się jak Święta Inkwizycja. Swego czasu nikt nie wierzył, że Ziemia nie jest centralnym punktem wszechświata. I co?
Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
Brawo! Tą wypowiedź oceniam jako przejaw racjonalnego myślenia. Bo czy racjonalne jest unikanie badania pewnych tematów tylko dlatego, że wcześniej zostały one uznane przez jakieś autorytety za brednie. W przypadku astrologii, w Azji nie jest ona oceniana tak pejoratywnie jak w chrześcijańskiej Europie. Czy racjonalista powinien zamykać się w jakiejś ramce: co mi wolno myśleć, a co nie, aby nikt nie uznał mnie za oszołoma? Ja bardzo cenię uwagi i myśli innych ludzi, natomiast to co Ci ludzie myślą o mnie mam w głębokim poważaniu. Bo w innym przypadku ograniczałbym swobodę swoich rozważań! Po co komu taka autocenzura. Nie da się jednak pominąć w tych dywagacjach faktu, że człowiek (dawno, dawno temu - brzmi jak bajka) posiadał zdolności, o których przez lata coraz bardziej wygodnego życia "zapomniał". >O tym także przypominają nam pogardzane i wyśmiewane "nauki", jak astrologia. >W niewyjaśniony sposób wybierał miejsce, w którym budował "swój dom". Omijał cieki wodne i inne, niepożądane dla siebie utrudnienia. Zranione zwierzęta idą regenerować siły w określone miejsca w lesie, nie w byle jakie miejsca. Czy nie mamy zajmowac się tymi sprawami ponieważ nikt jeszcze ich działania nie udowodnił? Pozdrawiam
|
|
 | | zenon | Twoja wypowiedź to przykład głaskania ludzi żerujących na cudzej naiwności. Ów astrolog nie jest w stanie podać żadnych dowodów na prawdziwość swoich tez. Ale on tego nie musi robić. Ludzie tacy jak Ty odwracają kota ogonem twierdząc, że to faktycznie myśmy powinni mu udowdonić, że się myli. Zapewniam Cię, że to jest nie do zrobienia. Możemy podać przykłady eksperymentów (miedzy innymi Randi przeprowadzał takie, także Dawkins), w których tuziny ludzi (spod różnych znaków) dostały ten sam horoskop i przytłaczająca większość uznała, że się sprawdza. Ale wyznawca/oszust (bo to czasem trudno stwierdzić na 100% do której grupy taki sie zalicza) odpowie, że to nie była prawdziwa astrologia, a ta w jego wykonaniu działa. Niech dowodzi, że działa a nie chrzani głupoty.
>Dobrze postawiony horoskop faktycznie potrafi powiedzieć dużo. Zodiakalna "przynależność" owocuje takimi, a nie innymi cechami danego człowieka.
Czyżby? Jakieś badania znasz na ten temat, czy po prostu tak Ci się wydaje?
>Dopóki ktoś tego nie udowodni, nie zachowujcie się jak Święta Inkwizycja.
To on, u licha, ma przedstawić dowody.
>Swego czasu nikt nie wierzył, że Ziemia nie jest centralnym punktem wszechświata. >I co?
Ale to jest hipotoza, którą ktoś postawił i dowodził. Tak działa nauka (nawej jeśli się myli). Tymczasem w przypadku astrologii (i każedej pseudonauki) mamy do czynienia z twierdzeniami, których autorzy ani myślą czegokolwiek dowodzić. Oni nie są ciekawi czy tak jest naprawdę. Część wierzy, że tak jest. Niektórzy zapewne łżą mając świadomość, że to brednie. Nie wiem z którym przypadkiem mamy tu do czynienia. Wystarczy im, że robią forsę na naiwniakach.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Witaj, Zenonie. Spokojnie. Nie tak do tego podchodzę. Facet gdzieś napisał, że astrologiem nie jest. Jest tylko ciekaw naszych opinii. Twierdzisz, że odwracam kota ogonem. Czy ja wiem? Mnie ta cała astrologia nie przeszkadza. Jeszcze nikt nie udowodnił, że to tylko stek bzdur. A że sami astrolodzy nie prowadzą badań? Może to wcale nie jest im potrzebne? Mój drogi - czy wszystko musi być naukowo potwierdzone? Wkurzają mnie naciągacze, tym bardziej naiwni, którzy nabierają się na mądrze poukładane słówka. Cóż, jeśli dla niektórych to swego rodzaju sposób na życie? Przecież nigdzie nie napisali, że mamy być tylko naukowi i racjonalni, prawda?
Nie jestem pewna, czy w tym niczego nie ma. Dlatego też nie neguję.
A czasem to dobra zabawa. I lekcja historii dla dociekliwych. Poczytaj o runach a będziesz się chciał dowiedzieć o druidach itd
Pozdrawiam, ale na spokojnie, z uśmiechem.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
| |  | | zenek | Cześć
>A że sami astrolodzy nie prowadzą badań? >Może to wcale nie jest im potrzebne?
Zgadzam się. To im jest kompletnie niepotrzebne, bo i bez tego mogą robić ludzi w balona. Ale czy my mamy im w tym pomagać, uwiarygadniać ich twierdzenia?
>Mój drogi - czy wszystko musi być naukowo potwierdzone?
Nie, nie wszystko. Ale coś, co mieni się dziedziną wiedzy, powinno potrafić pokazać, że nią faktycznie jest. Moim zdaniem to wyłącznie szarlataneria. I jeśli oni nie czują potrzeby dowiedzenia, że tak nie jest to, obawiam się, głównie dlatego, że to niemożliwe.
>Wkurzają mnie naciągacze, tym bardziej naiwni, którzy nabierają się na mądrze poukładane słówka. Cóż, jeśli dla niektórych to swego rodzaju sposób na życie?
Hmm. Czyli oszustwo też jest w porządku? Dla mnie facet co "na wnuczka" wyciąga od babci pieniądze, specjalnie się nie różni moralnie od faceta, co wyciąga na przepowiednię, czy rozmowę ze zemarłym krewnym.
>Przecież nigdzie nie napisali, że mamy być tylko naukowi i racjonalni, prawda?
Ja daję ludziom prawo do wyznawania, co im się żywnie podoba. Natomiast, kiedy innym wciskają te historie, to jednak czuję, że powinienem protestować.
>Nie jestem pewna, czy w tym niczego nie ma. >Dlatego też nie neguję.
Ten sposób rozumowania prowadzi do tego, że nie możesz negować żadnych cudzych twierdzeń, nieważne jak absurdalnych. Mi do negowania wystarczy fakt, że nie ma żadnych dowodów. Natomiast jeśli te się pojawią - zmienię zdanie.
Mam często dylemat, czy dyskutować w takich sprawach. Mi to nie pomoże, rozmówców nie przekona. A trafisz na chama, to jeszcze zelży. Z drugiej jednak storny dziwnie często na "Racjonaliście" czytam o cudach, oszukanych lądowaniach na Księżycu, astrologii. I myślę, że jednak powinienem, od czasu do czasu, wyrazić swój sceptyczny stosunek do tych rewelacji, choćby po to, żeby przypadkowy czytelnik widział, że nie wszyscy w nie wierzymy.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Zaratustra (145 punktów) |
"A trafisz na chama, to jeszcze zelży." Nic dodać, nic ująć.  Jak wspomniałem nie jestem astrologiem i nigdy złotówki nie zarobiłem stawiając horoskopy.
|
|
| | | |  | | zenek | > "A trafisz na chama, to jeszcze zelży."> Nic dodać, nic ująć.  > Jak wspomniałem nie jestem astrologiem i nigdy złotówki nie zarobiłem stawiając horoskopy.Wielu na tym zarabia, być może Ty nie. Nie interesuje mnie to. Widzę jednak, że nie umiesz odróżnić krytyki twoich poglądów od obrzucania obelgami.
|
|
| | | | |  | | Zaratustra (145 punktów) |
"Ale wyznawca/oszust (bo to czasem trudno stwierdzić na 100% do której grupy taki sie zalicza) " >Widzę jednak, że nie umiesz odróżnić krytyki twoich poglądów od obrzucania obelgami.
Cóż. Mam wrażenie, że faktycznie nie potrafię.
|
|
| | | | | |  | | zenek | >"Ale wyznawca/oszust (bo to czasem trudno stwierdzić na 100% do której grupy taki sie zalicza) " >>Widzę jednak, że nie umiesz odróżnić krytyki twoich poglądów od obrzucania obelgami. >Cóż. Mam wrażenie, że faktycznie nie potrafię.
Sądzę, że w słowie "wyznawca" nie masz niczego niewłaściwego. Trzymam się Twojego oświadczenia, że z tego nie czerpiesz zysków, bo w przeciwnym razie, także słowo oszust nie było by obelgą, tylko stwierdzeniem faktu.
|
|
| | | |  | | zenek | > "A trafisz na chama, to jeszcze zelży."> Nic dodać, nic ująć.  > Jak wspomniałem nie jestem astrologiem i nigdy złotówki nie zarobiłem stawiając horoskopy.Żeby była jasność. Pisząc o chamstwie zupełnie nie miałem na myśli Ciebie. Po prostu często się z tym stykałem, gdy kończyły się argumenty. I to z obu stron sporu.
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Wbrew pozorom, nie tak znowu łatwo coś mi wmówić. Nie posuwam się do obelg i wulgaryzmów. Zostawiam to pseudointelektualistom. To ich broń "ostateczna". I jeszcze całej reszcie, która uważa, że ma monopol na trafne spostrzeżenia i prawdę. Każda dyskusja, oprócz wyrażania swoich sądów powinna posiadać minimum choćby kultury. Moje rozumowanie bardzo mi odpowiada. Nie skreślam niczego tylko dlatego, że jest sprzeczne z tym, co sama myślę o danym zagadnieniu. I dalej twierdzę, że mnie astrologia nie przeszkadza. Jeśli ktoś chce złudy, idzie do wróżki, jego problem, może i strata finansowa. Jeśli to jednak ma pomóc jego psychice, to co warte są pieniądze?
Nie ma gotowego wzoru, dlaczego obdarzamy uczuciem miłości tę właśnie osobę, a nie inną. Czy to znaczy, że nie ma miłości?
Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
| | | |  | | zenek | >Każda dyskusja, oprócz wyrażania swoich sądów powinna posiadać minimum choćby kultury.
Też tak sądzę i mam nadzieję, że nie uważasz, że tę granicę przekroczyłem.
>Moje rozumowanie bardzo mi odpowiada. >Nie skreślam niczego tylko dlatego, że jest sprzeczne z tym, co sama myślę o danym zagadnieniu.
Ja też nie. Trzymając się tematu, nie skreślam astrologii dlatego, że nie odpowiada mojemu światopglądowi. Tylko dlatego, że nie jest w stanie wykazać, że działa. To jednak co innego.
>I dalej twierdzę, że mnie astrologia nie przeszkadza. >Jeśli ktoś chce złudy, idzie do wróżki, jego problem, może i strata finansowa. >Jeśli to jednak ma pomóc jego psychice, to co warte są pieniądze?
Moim zdaniem problem w tym, że wielu ludzi wierzy, że to nie jest złuda. Że rzeczywiście można w życiowych decyzjach kierować się położeniem planet. Oczywiście - jeśli idziesz do wróżki dla zabawy i wiesz, że to ściema - Twoja sprawa. Ale jeśli ktoś głęboko w to wierzy i pozwala oszustce kierować swoim życiem. No chyba nie powinniśmy utwierdzać ludzi w przekonaniu, że "może coś w tym jest, kto wie".
>Nie ma gotowego wzoru, dlaczego obdarzamy uczuciem miłości tę właśnie osobę, a nie inną.
Jak to nie? W wielu horoskopach masz gotowe wzory jakie to znaki zodiaku do siebie nie pasują.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Zaratustra (145 punktów) |
>Jak to nie? W wielu horoskopach masz gotowe wzory jakie to znaki zodiaku do siebie nie pasują.
No i popisałeś się totalną ignorancją. Może zanim zacznie się wydawać autorytarne sądy warto byłoby sprawdzić co to jest horoskop (radix). Nikt tu nie pisze o gazetowych zabawach ani wróżkach. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | zenek (69 punktów) | >No i popisałeś się totalną ignorancją. Może zanim zacznie się wydawać autorytarne sądy warto byłoby sprawdzić co to jest horoskop (radix). Nikt tu nie pisze o gazetowych zabawach ani wróżkach.
Nie rozśmieszaj mnie. Wartość twoich radixów jest dokładnie taka sama, jak gazetowych horoskopów wymyślanych, przez zespół redakcyjny, przy kawie.
|
|
| | | |  | | TyDraniu (6569 punktów) |
> Jeśli ktoś chce złudy, idzie do wróżki, jego problem, może i strata finansowa.> Jeśli to jednak ma pomóc jego psychice, to co warte są pieniądze?Znam jedną starszą panią, która za nic nie poszłaby do wróżki. Bo nie chce poznać swojej przyszłości!
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Bo już ją zna, wie, co ją czeka...  Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
| Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Mam do astrologii stosunek, że się tak niezgrabnie wyrażę, ambiwalentny. Można też na co najmniej dwa sposoby szukać uzasadnienia astrologii. Jeden jest prostszy, ale ma luki, drugi mógłby luk nie mieć, ale jest niemożliwy do udowodnienia. Jedna z dróg wygląda następująco. Człowiek jest zwierzęciem, które rozmnaża się przez cały rok - nie ma okresu godowego, czy czegoś takiego, chociaż aktywność seksualna rośnie latem, zapewne z powodu silniejszego oświetlenia, ale nie będę się zagłębiał. Dzieci rodzą się przez cały rok i tu zaczyna się ciekawostka. Wydaje mi się, że stosunek długości dnia i nocy, który w całej naturze jest regulatorem życia, może mieć pewien wpływ na rozwój osobowości. Ilość światła, temperatura na zewnątrz, rodzaj pokarmu dostępnego człowiekowi w pierwszych miesiącach i latach życia są czynnikami, które mogą mieć jakiś wpływ na rozwój ośrodkowego układu nerwowego. Jakie są luki tego rozumowania? Po pierwsze - szerokość geograficzna ma wpływ na stosunek długości dnia i nocy oraz na temperaturę i rodzaj dostępnego pokarmu. Płynie stąd wniosek, iż ta sama data urodzenia nie determinowałaby takich samych cech u wszystkich ludzi. Druga droga rozumowania jest nieco bardziej fantastycznonaukowa. Załóżmy, że wszechświat jest komputerem. Założenie samo w sobie wcale nie jest takie głupie, można takie hipotezy spotkać w poważnej literaturze z dziedziny fizyki. Okazuje się, że kiedy widzimy spadający kamień, tak naprawdę widzimy, jak wszechświat wykonuje "program" upadku kamienia. Pozycja początkowa i końcowa kamienia są informacjami, a wynikiem działania programu jest osiągnięcie równowagi. W fantastykę zagłębiamy się, postulując, że odległe programy (ruch planet, gwiazd, życie, ewolucja) mogą się między sobą "porozumiewać", to jest położenie planet ma wpływ na inne fizyczne procesy - niezależnie od ich "odległości" w przestrzeni. Nawet ta druga, fantastyczna teoria nie jest taka "zupełnie" absurdalna w świetle niedawnych symulacji życia w skali kosmicznej. Obie dziwne hipotezy są moje, dlatego nie podaję żadnych źródeł. Nie zamierzam także ich bronić, jest to tylko ciekawy pomysł.
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
Do wykonania radixu potrzebna jest nie tylko data urodzenia (z dokładnością co do minuty) ale też dokładne położenie geograficzne.
|
|
 | | Grzegorz (2117 punktów) | > Druga droga rozumowania jest nieco bardziej fantastycznonaukowa. Załóżmy, że wszechświat jest komputerem. Założenie samo w sobie wcale nie jest takie głupie, można takie hipotezy spotkać w poważnej literaturze z dziedziny fizyki. Okazuje się, że kiedy widzimy spadający kamień, tak naprawdę widzimy, jak wszechświat wykonuje "program" upadku kamienia. Pozycja początkowa i końcowa kamienia są informacjami, a wynikiem działania programu jest osiągnięcie równowagi. > W fantastykę zagłębiamy się, postulując, że odległe programy (ruch planet, gwiazd, życie, ewolucja) mogą się między sobą "porozumiewać", to jest położenie planet ma wpływ na inne fizyczne procesy - niezależnie od ich "odległości" w przestrzeni.
Moim zdaniem ten pomysł nie jest wcale aż tak absurdalny, łączy się np. z ideą "zawiązków nielokalnych". Ograniczona skala naszej percepcji mocno utrudnia pojęcie czegoś o skali wszechświata, ale wszchświat jakby nie był "duży" stanowi pewną całość, a jego wielkość to kwestia względna. Oczywiście pojawia się problem szybkości z jaką porusza się informacja w tym komputerowym wszechświecie, choć z drugiej strony czas to też zjawisko względne podobnie jak przestrzeń czy odległość. Fantasyka bywa inspirująca bo pomija dzisiejsze ograniczenia technologiczne czy naukowe.
Pozdrawiam
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) | Jeden z forumowiczów (nieistotne kto) poprosił mnie, abym napisał coś o astrologii dla tych, którzy utożsamiają ją z tanimi sztuczkami. Znalazłem dość ciekawy tekst: www.taraka.pl/index.php?id=naprogu.htmNie jest, ani nigdy nie było moją inicjatywą propagowanie astrologii dlatego też sam nic nie napiszę. Nie będę podawał też więcej linków. Zainteresowani znają wyszukiwarki.  Pozdrawiam.
|
|
| Markiewicz (31 punktów) | Moim zdaniem astronomia jest nauką z ogromną przyszłością, poparta dowodami lub logicznymi teoriami (czasami śmiałymi) - tyle o rzeczach oczywistych, obserwowalnych i mierzalnych. Astrologia, zbiór zabobonów, wpływ planety, albo planet, to może i galaktyk ? galaktyki są większe, chociaż daleko, ale jaka masa  albo gromady galaktyk ? do tego wpływ planety na planetę i mamy bajkę której nikt nie rozumie - to i każdemu potencjalnie wierzącemu w gusła mozna ja będzie sprzedać - a pieniądz nie śmierdzi (za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli), ot takie jeszcze jedno placebo obok czarnego kota, trzynastki, boga i patrzenia na księżyc w ciąży  .
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) |
To może jesteś w stanie mi wytłumaczyć, dlaczego położne na oddziałach położniczych nie lubią dyżurów nocnych w czasie, gdy jest pełnia? Kardiologia inwazyjna też jakoś tego nie lubi. Może wytłumaczysz mi, dlaczego? Najprościej zacytować jakiś sloganik, durne przysłowie i mieć poczucie uczciwego podejścia do sprawy. Masz jednak prawo do swobodnego wyrażania poglądów. Mylisz astrologię z jarmarcznymi sztuczkami, co znaczy, że tak na prawdę nie masz o tym pojęcia. Ale takie Twoje prawo. Nie musisz znać się na wszystkim  Mam nadzieję, że nie uraziłam, bo to ostatnie, co chciałabym zrobić. Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
|  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >To może jesteś w stanie mi wytłumaczyć, dlaczego położne na oddziałach położniczych nie lubią dyżurów nocnych w czasie, gdy jest pełnia? I dlaczego niby standardowa długość okresu menstruacyjnego jest równa długości miesiąca księżycowego?
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
|
|
| |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >To może jesteś w stanie mi wytłumaczyć, dlaczego położne na oddziałach położniczych nie lubią dyżurów nocnych w czasie, gdy jest pełnia?<
Te położne, które znam, nie wyznają tego zabobonu.
>I dlaczego niby standardowa długość okresu menstruacyjnego jest równa długości miesiąca księżycowego?<
Z tej samej przyczyny, dla jakiej długość mojego małego palca u lewej ręki stanowi jedną trylionową odległości między Proximą Centauri a Syriuszem. Przypadek. U innych ssaków nie ma już tej przypadkowej zależności między kolejnymi owulacjami.
|
|
| | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Te położne, które znam, nie wyznają tego zabobonu. Dyskutujesz tu ze służbą zdrowia, mądralo.
>U innych ssaków nie ma już tej przypadkowej zależności między kolejnymi owulacjami. O rui i okresach godowych związanych ze Słońcem nie słyszałeś?
Zastanów się kilka dni, albo lepiej - lat, zanim odpowiesz. Serio. Nie spiesz się. Jeśli zamilkniesz na ten temat, też nikomu smutno nie będzie.
Konfucjusz powiedział: "Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go."
|
|
| | | |  | | Rosi58 (259 punktów) | Bardzo agresywny ten Twój post. Zaatakowałeś Sataniasława i nie bardzo wiem za co. Ja jestem człowiekiem ze służby zdrowia i spotykam się z różnymi przesądami, ponieważ w służbie zdrowia, tak jak wszędzie pracują różni ludzie - przesądni także. Nie może więc to być dowodem - "skoro położne tak myślą/robią/czują, to jest to prawda" . Twoje pytanie dlaczego cykl menstruacyjny jest tej samej długości co miesiąc księżycowy, jest nielogiczne. Po pierwsze u wielu kobiet różni się długością i to znacznie (i nie jest to patologia, jeśli jest on regularny). Po drugie, mógłbym zapytać np. dlaczego twarz osoby dobrze odżywionej przypomina bardzo księżyc w pełni albo piegi na twarzy wyglądają jak gwiaździste niebo?
Pozdrawiam
"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją." Woody Allen
|
|
| | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Bardzo agresywny ten Twój post. Zaatakowałeś Sataniasława i nie bardzo wiem za co. Nie wydaje mi się, że zaatakowałem. Zresztą Satanisław jest przyzwyczajony do ostrej wymiany zdań i zwykle to on jest bezczelny i przed nim trzeba się bronić.
>Nie może więc to być dowodem - "skoro położne tak myślą/robią/czują, to jest to prawda". Niczego takiego nie twierdziłem. Raczej: "skoro położne tak myślą/robią/czują to może jest jakiś powód?"
>Po pierwsze u wielu kobiet różni się długością i to znacznie (i nie jest to patologia, jeśli jest on regularny). Napisałem, że chodzi mi o normę.
Jest wiele gatunków zwierząt, nie tylko wśród kręgowców, których cykle życiowe są związane z fazami księżyca - jako źródłem światła. W zamierzchłej przeszłości człowiek był uzależniony od księżyca i różne rzeczy wykonywał zgodnie z rytmem przyrody. Dzisiaj, kiedy mamy sztuczne źródła światła i patologicznie wielki przyrost naturalny pewne powiązania mogły ulec zatarciu. Potwierdzają to badania statystyczne, w których nie widać takiej korelacji.
Także ogrodnicy/rolnicy często "słuchają" księżyca.
>Po drugie, mógłbym zapytać np. dlaczego twarz osoby dobrze odżywionej przypomina bardzo księżyc w pełni albo piegi na twarzy wyglądają jak gwiaździste niebo? Mógłbyś, ale wcale nie "równie dobrze".
Pozdrawiam.
Konfucjusz powiedział: "Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go."
|
|
| | | | | |  | | Rosi58 (259 punktów) | No i generalnie się zgadzamy. Nie da się zaprzeczyć temu, że zarówno świat zwierząt jak i roślin podlega cyklom dobowym i rocznym. Człowiek nie jest tu wyjątkiem (sen i czuwanie, cykl miesiączkowy itd.). Jest to jednak argument na korzyść teorii ewolucji a nie argument przemawiający za słusznością astrologii. Wszystko co wiemy o wszechswiecie jest cykliczne, ale to nie znaczy, że na tej podstawie możemy powiedzieć, że osobnik urodzony w określonym czasie i miejscu jutro np. spotka piękną Mulatkę, z którą będzie miał pięcioro dzieci.
Pozdrawiam
"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją." Woody Allen
|
|
| | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
 bo jeszcze tego nie wie. Jeśli "zahaczy" o jakiegoś astrologa, nie będzie żył w niewiedzy  Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
| | | | | | |  | | Zaratustra (145 punktów) |
> że osobnik urodzony w określonym czasie i miejscu jutro np. spotka piękną Mulatkę, z którą będzie miał pięcioro dzieci.Obawiam się, że pomyliłeś astrologię z pracą Cyganki.
|
|
| | | | | | | |  | | Rosi58 (259 punktów) | > Obawiam się, że pomyliłeś astrologię z pracą Cyganki.  Jeżeli na podstawie dokładnego czasu urodzenia i miejsca można określić cechy osobowości danego osobnika, to siłą rzeczy każdy, ale to każdy będzie miał inny profil. Tak więc człowiek nie mógł się tego nauczyć w sposób empiryczny, na podstawie obserwacji (ponieważ nie ma możliwości powtarzalności zjawiska - każdy przypadek jest inny). Wniosek - "wiedzę" tę mógł posiąść tylko od jakiejś istoty o wiele inteligentniejszej od nas (objawienie? kosmici?). Nie kupuję tego. Pozdrawiam
"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją." Woody Allen
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Jeżeli na podstawie dokładnego czasu urodzenia i miejsca można określić cechy osobowości danego osobnika, to siłą rzeczy każdy, ale to każdy będzie miał inny profil. Błędne wnioskowanie.
>Tak więc człowiek nie mógł się tego nauczyć w sposób empiryczny, na podstawie obserwacji (ponieważ nie ma możliwości powtarzalności zjawiska - każdy przypadek jest inny). W medycynie też każdy przypadek jest inny, ale jest skończona ilość elementów, które składają się na kompletny obraz.
Z takiego samego zestawu klocków Lego możesz zbudować domek, statek kosmiczny albo jakąś chaotyczną bryłę. Nie musisz używać wszystkich klocków, niektóre możesz zamienić miejscami, nie zmieniając kształtu konstrukcji.
>Nie kupuję tego. Nie musisz, ale w prawie każdej gazecie są "horoskopy," które są tym wobec profesjonalnego horoskopu, czym amulety i zaklęcia wobec konwencjonalnej medycyny. Kupujesz je mimo woli razem z propagandą i reklamą np. środków kosmetycznych, diety-cud itd.
P.S. Nie jestem, jak już napisałem "przekonany" o prawdziwości horoskopów, ale pewnych schematów w zachowaniach ludzi "spod jakiegoś-tam znaku" nie mogę nie zauważyć.
Konfucjusz powiedział: "Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go."
|
|
| | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Wszystko co wiemy o wszechswiecie jest cykliczne, ale to nie znaczy, że na tej podstawie możemy powiedzieć, że osobnik urodzony w określonym czasie i miejscu jutro np. spotka piękną Mulatkę, z którą będzie miał pięcioro dzieci.
Prawdziwa astrologia nigdy nie przepowiadała zdarzeń. Już prędzej Tarot.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> Konfucjusz powiedział: "Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go."> I pan doktór ucichł był bez szemrania  Pozdrawiam. P.S. po prostu nigdy nie był położną ani położnikiem. Jakby co, to najwięcej porodów (podobno, nie jestem położną) odbywa sie w tym właśnie czasie. Do tego nie są "najciekawsze". Tak twierdzą koleżanki położne. 
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > >Te położne, które znam, nie wyznają tego zabobonu.> Dyskutujesz tu ze służbą zdrowia, mądralo.<Jesteś "służbą" Jacku? Miło mi, służący, np. lokaj też człowiek. Ja jestem tylko lekarzem, nie kamerdynerem  > O rui i okresach godowych związanych ze Słońcem nie słyszałeś?<Rozmowa jest o cyklu księżycowym, mądralo
|
|
|  | | Markiewicz (31 punktów) | > To może jesteś w stanie mi wytłumaczyć, dlaczego położne na oddziałach położniczych nie lubią dyżurów nocnych w czasie, gdy jest pełnia? Kardiologia inwazyjna też jakoś tego nie lubi. Może wytłumaczysz mi, dlaczego?nie mogę, bo wyszła by jakaś bzdura, jak to co Ty napisałeś > Najprościej zacytować jakiś sloganik, durne przysłowie i mieć poczucie uczciwego podejścia do sprawy.bez komentarza  > Masz jednak prawo do swobodnego wyrażania poglądów.dziękuję > Mylisz astrologię z jarmarcznymi sztuczkami, co znaczy, że tak na prawdę nie masz o tym pojęcia.niczego nie mylę, to są jarmarczne sztuczki wplecione w fakty zapożyczone z astronomii > Ale takie Twoje prawo. Nie musisz znać się na wszystkim  widzę, że Ty się znasz - udowodniłeś (oglądasz czasem programy naukowe ? - jeżeli tak, to straciłeś czas) > Mam nadzieję, że nie uraziłam, bo to ostatnie, co chciałabym zrobić.nie uraziłeś > Pozdrawiam.ja również
|
|
| |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Nie chciałam niczego udowadniać, panie Markiewicz. Zabrałam głos w dyskusji. Tak jak panu, mnie tez wolno, prawda? I wcale nie muszę mieć takich samych poglądów, jak pan. Owszem, nie prowadziłam badań w tym zakresie (wpływ pełni na ilość porodów), to tylko obserwacje. Pan uważa, że to bzdura. Prowadził pan badania? Jeśli tak, to gratuluję. Może pan nazwać mój post bzdurą. Programy naukowe CZASEM oglądam, wcale nie uważam, że tracę czas. Uczę się kultury, zdobywam wiadomości, nabieram perspektywy i dystansu do pewnych spraw. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam. 
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
| | |  | | Markiewicz (31 punktów) | >Tak jak panu, mnie tez wolno, prawda? to oczywiste >I wcale nie muszę mieć takich samych poglądów, jak pan. to wskazane >Owszem, nie prowadziłam badań w tym zakresie (wpływ pełni na ilość porodów), to tylko obserwacje. Pan uważa, że to bzdura. Prowadził pan badania? >Jeśli tak, to gratuluję. Może pan nazwać mój post bzdurą. >Programy naukowe CZASEM oglądam, wcale nie uważam, że tracę czas. >Uczę się kultury, zdobywam wiadomości, nabieram perspektywy i dystansu do pewnych spraw. Szanowny Panie, z mojego punktu widzenia nie ma potrzeby prowadzenia badań nad pewnymi "zjawiskami" gdyż są tak oczywistym nieporozumieniem z punktu widzenia nauki, że żaden trzeźwy nie będzie tego badał, chyba że z nudów. Czy należy dowodzić takich rzeczy jak: - czarny kot (pomarażczowy kot i przeźroczysty kot) - trzynastka (a w innych kulturach czwórka, im trzynaście nie szkodzi... heh...) - damska torebka na podlodze Jeżeli uważa Pan, że należy takie rzeczy badać, to wstał Pan lewą nogą. Chcę też Pana zapewnić iż nie obrażam, mi jak ktoś wytyka defekt mózgu, staram się go u siebie korygować.
Pozdrawiam i zyczę milego dnia.
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Jest pan WIELKIM CZŁOWIEKIEM, skoro sam pan potrafi skorygować defekt mózgu.
Szczerze podziwiam.
Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Lewą nogą nie wstaje, bo mnie boli, proszę pana.
|
|
| | | | |  | | Markiewicz (31 punktów) | > Jest pan WIELKIM CZŁOWIEKIEM, skoro sam pan potrafi skorygować defekt mózgu.Dlaczego Pan prowokuje ? czy to chęć posiadania ostatniego słowa w wypowiedzi, zwykła przekora czy też mam nadzieję że nie, zwykła złośliwość gdy "poszło inaczej niż chciałem" ? Pozdrawiam i czułe całuski - nie obrażaj się Pan
|
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Wytknął mi pan DEFEKT. Czy w takim układzie inne zdanie jest defektem? Nie, drogi panie, nie muszę (a nawet nie chcę) mieć ostatniego zdania. Po co? Obrażać sie też nie mam zamiaru. Bo i po co? To tylko (?) rozmowa, prawda? Jakem baba, za czułe całuski dziękuje. Nie wiem, czy mogę przyjąć. Chyba nie powinnam, prawda? Zwłaszcza po śniadanku, przy kawie  Pozdrawiam.
"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
>Astrologia, zbiór zabobonów, wpływ planety, albo planet
To księżyc nie ma wpływu na przypływy i odpływy mórz i oceanów?
|
|
|  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >>Astrologia, zbiór zabobonów, wpływ planety, albo planet >To księżyc nie ma wpływu na przypływy i odpływy mórz i oceanów?<
To księżyc jest planetą?
|
|
| |  | | Zaratustra (145 punktów) | Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Astrologia uważa Słońce i Księżyc za tzw. światła. W praktyce traktuje je jak inne planety. I to najważniejsze z planet. Ale najwyższy już czas, aby zamknąć ten wątek.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|