Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak działa Bóg?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
21-11-2011 16:10Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Jak działa Bóg?
Ocena 6 na 6
Wiemy że Bóg jest w pobliżu nas, ale nie wiemy dokładnie w jaki sposób Bóg działa.Od czasów Testamentowych nie objawił się już człowiekowi,zlecając to zadanie synowej.Jedynym kontaktem z Bogiem jest modlitwa, zwana też rozmową z Bogiem.Modlitwa nie jest zwykłą rozmową.W normalnej rozmowie wypowiadają się zazwyczaj wszystkie strony, w czasie modlitwy Bóg milczy.Jest to więc coś w rodzaju monologu, któremu Bóg się tylko przysłuchuje.Modlitwa może być pochwalna,dziękczynna lub intencjonalna.Modlitwa pochwalna nie wywołuje oczekiwań reakcji ze strony Boga.Chwalimy Boga za to że stworzył świat, nas i naszych bliskich, za to że dał nam życie wieczne.W modlitwie dziękczynnej dziękujemy Bogu za konkretną pomoc.Np:że uchronił nas od powodzi.Przy takiej modlitwie powstają już pytania,dlaczego Bóg dopuścił do powodzi w zeszłym roku? Zupełnie inaczej jest z modlitwą intencyjną.Jeżeli modlimy się w intencji zmarłego, żeby mu się polepszyło w zaświatach, to prawdopodobnie tak też się staje.Gorzej gdy modlimy się o rzeczy doczesne.Wygraną w totka,śmierć teściowej.. lub podobne.Napisane jest że "wszystko o co poprosimy,będzie nam dane"."Musimy tylko wierzyć".Przypuszczenie że ktoś się o coś modli, nie wierząc w spełnienie prośby,jest nierozsądne.Dlaczego więc nasze prośby nie zawsze są spełniane? Rzecz w tym że my nie wiemy, jak działa Bóg.Też tego nie wiedziałem, aż znalazłem odpowiedź w pewnej anegdotce.

Pewien chłopiec bardzo pragnął roweru, na który rodziców nie było stać.Modlił się więc do Boga o rower.Jego modlitwy jednak nie przynosiły skutku.I wtedy zrozumiał jak działa Bóg.Rower ukradł, a modlił się tylko o przebaczenie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Domestos z Bidetu (6257 punktów)
? na pewno synowej ?
Bo może ja mam dziś już za dużo komputera?

>Pewien chłopiec bardzo pragnął roweru, na który rodziców nie było stać.Modlił się >więc do Boga o rower.Jego modlitwy jednak nie przynosiły skutku.I wtedy zrozumiał jak >działa Bóg.Rower ukradł, a modlił się tylko o przebaczenie.

cudne!

Jak zobaczę jaką ładną babkę w tramwaju, to sobie muszę tę opowiastkę przypomnieć

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
21-11-2011 17:26 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>? na pewno synowej ?
Na pewno nie. Nie zastanawiałem się zbytnio i zrobiłem błąd. Teraz się zastanawiam i nie mogę znaleźć odpowiedniej roli w klanie rodzinnym. Mówi się że Maria była matką bożą, ale Bóg jest jeden,tyle że w trzech postaciach.Nie mogła być matką Jahwe ale była matką Jezusa,choć Jezus jest Jahwe. Mogła być też nałożnicą Boga, w postaci ducha świętego. W średniowieczu prowadzono dyskusję wśród uczonych w piśmie, w jaki sposób duch święty zapłodnił Marię. Stawiano różne hipotezy np: przez ucho. Widocznie jakiś otwór był jednak potrzebny.W każdym razie chciałem wyrazić myśl że to Maria przejęła obowiązek ukazywania się i rozmów z ludźmi.

21-11-2011 17:37 
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)
Zapewne jest to "wielka tajemnica wiary". Idąc za taką logiką, nawet szmoncesowe powiedzenie: "Bóg jest tak wszechmocny, że potrafi nawet nie istnieć.", pasowałoby do świętych ksiąg.
21-11-2011 17:48 
 Ocena 7 na 7
Gosia (9452 punktów)
>Zapewne jest to "wielka tajemnica wiary". Idąc za taką logiką, nawet szmoncesowe powiedzenie: "Bóg jest tak wszechmocny, że potrafi nawet nie istnieć.", pasowałoby do świętych ksiąg.

Wszelako jest w tej wszechmocy nieco ograniczony - nie potrafił podlizać się sam sobie więc stworzył ludzkość by mu kadziła...
21-11-2011 17:44 
 Ocena 4 na 4
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>Teraz się zastanawiam i nie mogę znaleźć odpowiedniej roli w klanie rodzinnym.

Bo do tego trza mieć doktorat z seriali brazylijskich i habilitacje z polskich tasiemców.


Jest tyle piękniejszych rzeczy do ogarnięcia

czy jest sens na to czas poświęcać ?

ps. mojej wyroczni w sprawie nie przytoczę bo czytają nas nieletni a tam to hardkor i to bez ślubu !

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>ps. mojej wyroczni w sprawie nie przytoczę bo czytają nas nieletni a tam to hardkor i to bez ślubu !
Domyślam się co masz na myśli.Skłaniasz się ku ziemskiemu rozwiązaniu. Ja natomiast rozpatruję problem wychodząc z nauki Kościoła powszechnego.
zupełna (2507 punktów)

>Testamentowych nie objawił się już człowiekowi,zlecając to zadanie synowej.Jedynym kontaktem z
>Bogiem jest modlitwa, zwana też rozmową z Bogiem.Modlitwa nie jest zwykłą rozmową.W normalnej
>rozmowie wypowiadają się zazwyczaj wszystkie strony, w czasie modlitwy Bóg milczy.Jest to więc coś w
>rodzaju monologu, któremu Bóg się tylko przysłuchuje.Modlitwa może być pochwalna,dziękczynna lub
>intencjonalna.Modlitwa pochwalna nie wywołuje oczekiwań reakcji ze strony Boga.Chwalimy Boga za to

Robienie przerw po znakach interpunkcyjnych umożliwia przeczytanie tekstu również przez osoby mające problem z obrazem głoski tj. rozróżniające tylko całe wyrazy
Z góry dziękuję.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Robienie przerw po znakach interpunkcyjnych umożliwia przeczytanie tekstu również przez osoby mające problem z obrazem głoski tj. rozróżniające tylko całe wyrazy
>Z góry dziękuję.
Przepraszam, o tym nie pomyślałem. Kierowałem się raczej oszczędnością znaków.
jasenka (1863 punktów)
>Wiemy że Bóg jest w pobliżu nas, ale nie wiemy dokładnie w jaki sposób Bóg działa.

Jak działa panbuk, to diabli wiedzą. Za to dziwi mnie, jak działają umysły tych, którzy w niego wierzą.
Przykłady:

- Licealiści z Jeżewa, którzy kilka lat temu jechali do Częstochowy modlić się o wyniki na maturze - zginęli w straszliwy sposób, bo autokar się zapalił. Co nie przeszkadzało parę lat później ludziom robić takie rzeczy:
"W miejscu gdzie doszło do wypadku, stoi kapliczka, przed którą wczoraj modlono się, składano kwiaty i zapalano znicze. Za tragicznie zmarłych modlono się też na specjalnych mszach..."
bialystok.(*)a_pod_Jezewem___pamietamy.html

- W podstawówce matka mojej koleżanki omal nie zginęła w wypadku (leżała w szpitalu mocno pokiereszowana), gdy jechała do Częstochowy (także!) modlić się o uratowanie swojej matki chorej na raka. Matka oczywiście zmarła, bo i dlaczego nie, nowotwór był w ostatnim stadium.
21-11-2011 22:38 
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>- Licealiści z Jeżewa, którzy kilka lat temu jechali do Częstochowy modlić się o wyniki na maturze - zginęli w straszliwy sposób, bo autokar się zapalił. Co nie przeszkadzało parę lat później ludziom robić takie rzeczy:
>"W miejscu gdzie doszło do wypadku, stoi kapliczka, przed którą wczoraj modlono się, składano kwiaty i zapalano znicze. Za tragicznie zmarłych modlono się też na specjalnych mszach..."

Odpowiem Ci po ichniemu. Bo jako ateistka, nie jesteś w stanie zrozumieć. >- Licealiści z Jeżewa, którzy kilka lat temu jechali do Częstochowy modlić się o wyniki na maturze - dotąd jest słusznie, a dalej powinno być tak : zginęli pięknie, świadcząc swoją miłość Bogu i zapewne dlatego ON wezwał ich już przed swoje oblicze, gdyż tak ich sobie umiłował, że nie było sensu trzymać ich na tym łez pełnym padole. Zamiast stresu przy nikomu niepotrzebnej maturze i studiach, podczas których mogliby utracić swą niewinność w dowodzonym przez Szatana i jego czeredę akademikach, upajają się teraz JEGO nieskazitelnym obliczem, zatopieni w JEGO nieskończonej miłości. Pan jest ich pasterzem, nie brak im niczego, pozwala im leżeć na niebiańskich pastwiskach.

Da się? Da. Trzeba tylko trochę dobrej woli.
22-11-2011 11:49 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>>- ON wezwał ich już przed swoje oblicze, gdyż tak ich sobie umiłował, że nie było sensu trzymać ich na tym łez pełnym padole.

No jestem w stanie sobie wyobrazić taki tok myślenia, jak się wysilę (bo tak zawsze wierzący tłumaczą śmierć niewinnych), ale - na Jowisza! - dlaczego tatuś w niebie zabrał ich w taki bolesny i okrutny sposób? Przecie on stworzył system nerwowy i receptory bólu. Czy tym wierzącym nie otwiera się w kieszeni choćby mały scyzoryk?
Bo ja osobiście takie bóstwo wysłałabym na drzewo.
To nam daje pogląd, jak silne jest to zaślepienie, jak trudno z tym walczyć, skoro nawet takie drastyczne przykłady nie przemawiają do serca (do rozumu nie wymagam).
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
No, ale to było takie spektakularne, z pompą. Zamiast dożyć starości i gdzieś skonać w bezimiennym hospicjum, na śnie. A tu w kwiecie wieku, na oczach milionów. Tak umierają ulubieńcy Bogów. To jak James Dean albo Morrison. Już widzę te szwadrony anielskie witające trąbami nowowstępujących. Syna swego jednorodzonego też przecież nie skazał na nędzne dogorywanie w opuszczonej izbie. Ból i cierpienie, cóż to na przeciw wiecznosci? Syn przećwiczył, co prawda zwinął się, nie wiedzieć czemu, z krzyża po kilku godzinach, a nie jak zwykły śmiertelnik po kilku dniach, ale pompa była. Ziemia zadrżała, skały zaczęły pękać, groby się nawet otworzyły. On tak naznacza ulubieńców.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>No jestem w stanie sobie wyobrazić taki tok myślenia, jak się wysilę (bo tak zawsze wierzący tłumaczą śmierć niewinnych)
Ten problem został już odkryty przez starych Greków.Był też szeroko rozpracowywany przez wielu filozofów. pl.wikipedia.org/wiki/Teodycea
setarkos (10757 punktów)
>.. I wtedy zrozumiał jak działa Bóg. Rower ukradł, a modlił się tylko o przebaczenie.

Toż to wypisz-wymaluj działanie szatańskie (choć często w dostojne szaty przebrane)!
Ci, co prawdziwie w dziele bożym uczestniczyli, gdy nie było komu ukraść (wymodlić lub pobrać co łaska), sami rękawy zakasali i jednoślad dwukołowy wymyśliwszy z mozołem go skonstruowali.
Tylko ateiści bywają kreatywni i w pewnym sensie boscy, a tzw. wierzący (że ich kto wyręczy?) wolą chyba konsumować 'dary'.
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Trzeba przyznać, że religia jest w tym sensie po prostu genialna! Inaczej nazwać tego nie można. To po prostu świetny mechanizm prania mózgów:
modlisz się o zdrowie bliskiej osoby - osoba ta umiera. Płacz, lament, ale to przecież nie jest "wina" Boga, bo "Bóg tak chciał", "Bóg potrzebuje w Niebie dobrych ludzi" (WTF? A po co? Tysiące świętych to za mało? Chyba źle się dzieje w republice metafizycznej...), "teraz zmarłemu jest już lepiej" i oczywiście "niebawem się zobaczymy/zobaczycie" etc.
Innymi słowy, Bóg nie może schrzanić! Tsunami? Straszny wypadek, w którym giną dzieci, ludzie na co dzień umierający z głodu (ale bez widowiska i kamer)... to nie jego wina! Jest nie tylko wszechmocny, ale ma też najlepsze ubezpieczenie.
I zastanawiam się, po co ta cała gimnastyka umysłowo-emocjonalna wiernych... chyba tylko w jednym celu... utrzymania w sobie mrzonki o życiu wiecznym. Racjonalnego (jeśli można takiego doszukiwać) wyjaśnienia nie widzę. Można jeszcze dodać zakodowany tradycyjnie odruch nie zgłębiania się (krytycznego) w wiarę... ale nie jestem w stanie uwierzyć, że w takich chwilach wierzący nie zadają sobie takich trudnych pytań. Rzecz chyba w tym, że na ten wypadek mają już zakodowane odpowiedzi.
i.czaplicka (5782 punktów)

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365