 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-10-2014 13:26 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Eksperyment Calhouna
5 na 5 | Ośmiu myszom zapewniono doskonałe warunki życia - miały bezproblemowy dostęp do wszystkiego co było im potrzebne do życia. Liczebność populacji rosła, by po pewnym czasie zacząć maleć aż do całkowitego wymarcia. Eksperyment trwał cztery lata. Powtarzano go kilkukrotnie na myszach i szczurach, a wynik zawsze był ten sam: Nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował wymarcie populacji. Cytat:Myszy wchodzące w dorosłość kompletnie zmieniły zwoje zachowania. Dr Calhoun nazwał je "pięknisiami". Swój czas poświęcały wyłącznie na dbanie o futro, jedzenie i spanie. Nigdy nie interesowały się innymi osobnikami, nie miały ochoty ani na seks ani na walkę. Wszystkie były pięknymi okazami, o przenikliwych i czujnych oczach osadzonych w zdrowym i zadbanym ciele. Jednak nie potrafiły one poradzić sobie z nietypowymi bodźcami. Choć wyglądały na ciekawe życia w rzeczywistości były bardzo głupie. "Wypisz wymaluj jak etapy rozwoju hodowli bakterii w pożywce. Czy mikro czy makro świat prawa uniwersalne." www.physic(*)dict/eksperyment_calhouna.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | Ale przecież ludzie to nie myszy. Zawsze jakieś wyzwanie sobie znajdą. Nawet jeśli mają pod dostatkiem jedzenia to zabiegają o samochód, willę z ogrodem, remont co 3 lata, zdobywanie wiedzy, osiągnięcia sportowe, uznanie, podbój kosmosu... Chodzi o to, że ludzie konsumują nie tylko pożywienie, więc nie da się zapewnić im wszystkiego, czego potrzebują. Tym bardziej, że potrzeby stale rosną, w miarę zaspokajania. Może to kontrowersyjne, ale myślę, że zwykłe reklamy częściowo rozwiązują problem, bo motywują ludzi do zabiegania o coś więcej, uświadamiają, że oni nie wszystko jeszcze mają.
Jeśli chodzi o nieograniczone zasoby, z myszami to mogło się udać, ale ludzie potrafią wybiegać myślami w przyszłość i zdają sobie sprawę z tego, że np. ropa, węgiel, obszary rolnicze kiedyś się skończą i trzeba się martwić. To jest poważne wyzwanie. No i ciągle choroby. Ledwo poradzimy sobie z jednymi, pojawiają się nowe. Nie umknęło mojej uwadze, że te myszy nie miały żadnej rozrywki, nawet głupiego kołowrotka. Każdy by się zdegenerował, gdyby kompletnie nie miał nic do roboty. Zastanawiam się też, jak to się dzieje, że myszy i chomiki hodowane do sklepów zoologicznych jakoś się mnożą. Ktoś im ogranicza jedzenie?
Co do wychowania młodzieży, to myślę że rodzice robią im krzywdę spełniając wymagania, zamiast samemu od nich wymagać i stwarzać wyzwania. To trzeba zmienić, to bardzo niekorzystny trend. Trzeba im też uświadamiać, że nie istnieje coś takiego jak nieograniczone zasoby.
|
|
 | 2 na 2 | Rupson (1793 punktów) | > Zastanawiam się też, jak to się dzieje, że myszy i chomiki hodowane do sklepów zoologicznych jakoś się mnożą. Ktoś im ogranicza jedzenie?-Nie tyle ogranicza, co dawkuje. Ale może to dowód na zgubne skutki chowu wsobnego? Jest 8 osobników, a potem wszystkie ich młode krzyżują się ze sobą. Kazirodztwo jednak nie popłaca...Te ze sklepów zoologicznych są stopniowo wysprzedawane, ich geny nie wracają do tego samego obiegu. I jeszcze coś istotnego, co także dotyczy ludzi. Ograniczeń nie było oprócz przestrzeni do życia. Jedzenie i bezpieczeństwo to jak widać nie wszystko. Zwierzęta jak ludzie, potrzebują wolności.
|
|
|  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Te ze sklepów zoologicznych są stopniowo wysprzedawane, ich geny nie wracają do tego samego obiegu.Ale one nie mnożą się w sklepach tylko u jakiegoś hodowcy, który rozwozi gotowe, dorodne osobniki do sklepów. I właśnie zastanawiam się, co on robi, że nie występują w hodowli takie problemy, jak w tym eksperymencie. No i psy rasowe - też się rozmnażają, a nic im nie brakuje. Są bezpieczne w ciepłych domach i mają pod dostatkiem żarcia. > Zwierzęta jak ludzie, potrzebują wolności.  Potrzebują  Ale tu problem jest złożony. Bo te myszy miały wolność w tym sensie, że mogły robić, co chciały. Jeśli chodzi o przestrzeń to coś w tym może być. Wprawdzie było jeszcze miejsce na więcej myszy, ale myszy mogły mieć inne zdanie i odczuwać stres związany z "przeludnieniem" (nadpopulacją). Jakby upchnąć 10 osób na 50 metrach kwadratowych to też jeszcze byłoby miejsce na więcej osób, ale konflikty byłyby raczej nieuniknione a komfort życia marny.
|
|
| |  | | Rupson (1793 punktów) | > >Te ze sklepów zoologicznych są stopniowo wysprzedawane, ich geny nie wracają do tego samego obiegu.> Ale one nie mnożą się w sklepach tylko u jakiegoś hodowcy, który rozwozi gotowe, dorodne osobniki do sklepów.-I te które rozwiózł już do niego nie wracają. Ich geny wypadają z puli przynajmniej w tej hodowli. > No i psy rasowe - też się rozmnażają, a nic im nie brakuje. Są bezpieczne w ciepłych domach i mają pod dostatkiem żarcia.-Te w domach, rasowe, występują pojedynczo i raczej się nie rozmnażają. Sytuacja podobna jak w przypadku gryzoni. Z danej hodowli stopniowo wysprzedawane są pojedyncze osobniki. Nie ma tego zamkniętego obiegu genów. > >Zwierzęta jak ludzie, potrzebują wolności.  > Potrzebują  > Ale tu problem jest złożony. Bo te myszy miały wolność w tym sensie, że mogły robić, co chciały.-Tak ale na ograniczonym obszarze. > Jeśli chodzi o przestrzeń to coś w tym może być.-Musi coś w tym być. Wszyscy słyszeli zapewne o kłopotach z rozmnażaniem zwierząt w ogrodach zoologicznych. Niektóre bardzo trudno nakłonić do prokreacji, a gdy urodzą się młode to trąbią o tym w mediach.
|
|
| | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | Nie wiem dokładnie, jak to jest z tą hodowla pupilów. Podejrzewam, że hodowcy dbają o uzupełnianie puli genów. Chociaż w przypadku nowych ras może to nie być możliwe.
>-Te w domach, rasowe, występują pojedynczo i raczej się nie rozmnażają. One się rozmnażają bardzo dobrze , jeśli tylko właściciel im pozwoli.
>Wszyscy słyszeli zapewne o kłopotach z rozmnażaniem zwierząt w ogrodach zoologicznych. Niektóre bardzo trudno nakłonić do prokreacji, a gdy urodzą się młode to trąbią o tym w mediach. Tak. Słyszałem też, że żółwie w niewoli żyją 3 lata. A jeśli nie wiedzą, że są w niewoli to nawet kilkadziesiąt. Tylko zastanawiam się, co jest tym czynnikiem, który powoduje, że zwierzęta chcą żyć i mnożyć się albo nie chcą. Czy chodzi o przestrzeń? Czy brak wyzwań? Poczucie wpływu na to, co się z nimi dzieje? Czy jeszcze coś. A gdyby zrobić taki eksperyment, jak ten, co był, tylko dać im więcej przestrzeni i nauczyć szczury sztuczek i w zależności od tego, jaką sztuczkę zrobią, żeby dostawały różne rodzaje żarcia?
|
|
 | | Velius (125 punktów) |
>Może to kontrowersyjne, ale myślę, że zwykłe reklamy częściowo rozwiązują problem, bo motywują ludzi do zabiegania o coś więcej, uświadamiają, że oni nie wszystko jeszcze mają.
Oczywiście, że reklamy motywują ludzi, by kupowali jeszcze więcej. Zadaniem reklamy jest udowodnienie konsumentom, że ciągle maja za mało i nie to, co trzeba. Że ich życie będzie wybrakowane i niepełne, bez tego, czy tam tego produktu. Dlatego w przypadku ludzi, podobnie jak w eksperymencie ze szczurami. Tym co może doprowadzić ludzkość na skraj przepaści moralnej i materialnej, jest bezmyślny konsumpcjonizm. Hedonistyczny materializm, napędzający gospodarkę i globalna ignorancja, na jego wyniszczające działanie.
|
|
 | | Velius (125 punktów) | >Jeśli chodzi o nieograniczone zasoby, z myszami to mogło się udać, ale ludzie potrafią wybiegać myślami w przyszłość i zdają sobie sprawę z tego, że np. ropa, węgiel, obszary rolnicze kiedyś się skończą i trzeba się martwić. To jest poważne wyzwanie.
W świecie gdzie motoryzacja jest na tak wysokim poziomie zużycie ropy będzie tylko wzrastać. Zaś zmartwiony konsument, to najgorsza opcja jaka mogłaby się przydarzyć producentom. Stąd ta odwieczna obietnica, wewnętrznego spełnienia poprzez nowy produkt. Ciągłe zapewnienia o "lepszym jutrze" lub "marchewka na kiju" - i tak się kręci biznes.
|
|
| Rafał Kozłowski (301 punktów) | Dzięki za "szalenie" ciekawy temat. Muszę o tym poczytać.
pozdrawiam
|
|
2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >Ośmiu myszom zapewniono doskonałe warunki życia - miały bezproblemowy dostęp do wszystkiego co było >im potrzebne do życia. Liczebność populacji rosła, by po pewnym czasie zacząć maleć aż do >całkowitego wymarcia. Eksperyment trwał cztery lata. Powtarzano go kilkukrotnie na myszach i >szczurach, a wynik zawsze był ten sam: Nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował >wymarcie populacji.
Ciekawe. Do pełnego obrazu brakuje jednak uwzględnienia w eksperymentach czynnika skali - czy zaczynając od stu czy tysiąca osobników przy odpowiednio zwiększonej przestrzeni ewolucja populacji przebiegałaby podobnie. (Na przeszkodzie zapewne stanął czas trwania obserwacji, który by musiał być o wiele dłuższy.) To nie jest takie oczywiste, zwłaszcza, że, jak słusznie zauważył przedmówca, nic się tu nie mówi o możliwej degeneracji na skutek zbyt małej puli genowej.
Ogólnie chyba zasada jest taka, że życie to walka i ciągła ekspansja. Kiedy to wyeliminować, pozostanie nirwana.
Nawiasem mówiąc, opis schyłkowej fazy i "Pięknisiów" nieodparcie nasuwa mi skojarzenie z Elojami w "Wehikule czasu" Wellsa. Tak, jakby autorzy eksperymentu nieświadomie eksplorowali tamten wyimaginowany świat.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|