TYFUSOWA MARY - tak ochrzczono kobietę która nieświadomie zaraziła
51 osób (z czego 3 zmarło). Tak naprawdę nazywała się Mary Mallon.
Od roku 1901 pracowała w domach na terenie Nowego Jorku jako kucharka i pomoc domowa.
Wszędzie tam gdzie pracowała odnotowano zachorowania na dur brzuszny. Służby "epidemiologiczne" były jednak bezsilne! Nie znaleziono żadnego chorego który łączyłby te przypadki. Jedynie pani Mary Mallon odwiedzała wszystkie te miejsca...tyle, że...
była zdrowa!Jak to możliwe aby zdrowa osoba zarażała?!Początkowo wydawało się to śmieszne.
Dowody były jednak jednoznaczne: kucharka musiała być chora i o tym nie wiedzieć! Okazało się potem, że rzeczywiście tak było!
Dzisiaj takie osoby które są chore ale nie mają objawów choroby nazywamy "
asymptotycznymi nosicielami". Właściwie to śmiało można stwierdzić, że większość populacji ludzkiej jest nosicielami jakiejś choroby o której nie wie.
Przykładowo - za chorobę wrzodową odpowiedzialna jest bakteria
Helicobacter pylori którą szacunkowo ma
70% dorosłych osób. Nie każdy jednak ma chorobę wrzodową!
Zagadnienie o tym co sprawia, że choroba nie powoduje objawów, albo dlaczego jakiś czynnik ją ponownie uaktywnia po wielu latach, jest bardzo ciekawe. Jednakże jest to temat o którym pisze się całe książki. Na ten czas warto jedynie wiedzieć, że OWSZEM: można zarażać samemu nie będąc "chorym" (nie wykazywać objawów choroby).
Wracając jednak do pani Mary Mallon ("Typhoid Mary").
To co uczyniło ją w tym wszystkim sławną, jest to jak się zachowała w czasie całej tej afery z zachorowaniami. Nie współpracowała z lekarzami którzy prowadzili dochodzenie. Uciekała. Zmieniała pracę, nazwisko a nawet atakowała dręczących ich lekarzy grożąc, że ich zarazi. Odmawiała przyznać się, że jest chora, a tymczasem wokół niej chorowali kolejni ludzie.
[A ty? Uwierzyłbyś, że jesteś nosicielem śmiercionośnej choroby mimo iż czujesz się zdrowy, tylko dlatego, że mówi ci tak kilka śledzących cię bezprawnie osób podających się za lekarzy?]Rzeczywiście, początkowo służby medyczne były bezsilne. Była to wyjątkowa sytuacja etyczna, prawna i moralna.
Aresztowano zainfekowaną, a potem wypuszczono ją po długim czasie przetrzymywania w izolacji po tym jak przysięgła, że nie będzie pracować w zawodzie w którym mogłaby zarażać innych ludzi. Zgodziła się, po czym...uciekła i zaczęła znowu zarażać!
Skończyło się to tak, że w końcu odnaleziono ją i odizolowano na całe życie na wyspie North Brother. Podobno po pewnym czasie zrozumiała, że naprawdę jest chora i pomagała nawet w badaniach laboratoryjnych nad swoją chorobą.
>
"Po śmierci Mary Mallon określenie "Tyfusowa Mary" (Typhoid Mary) weszło na stałe do anglosaskiej popkultury i języka. Określa się nim nie tylko nieświadomego roznosiciela zarazków chorobotwórczych, ale także rozsiewających wirusy komputerowe, a nawet osoby często zmieniające pracę. Mianem tym nazwano także jedną z przeciwniczek Daredevila, postaci komiksowej stworzonej w 1964 roku."Przerażający jest fakt, że zbliżając się do ludzi - pomagając im, pracując dla nich, kochając ich albo nawet tylko przebywając wraz z nimi - możesz nieświadomie być przyczyną ich choroby a nawet śmierci. Przypadek Mary Mallon był pierwszym opisanym, ale nie ostatnim. Być może nawet w tej chwili jesteśmy asymptotycznymi nosicielami śmiertelnej choroby!
Oczywiście, bez przesady.
Warto jednak zawsze o tym pamiętać, że istnieje taka możliwość i w razie czego nie należy zachowywać się tak jak Tyfusowa Mary - zarażać ludzi, tylko dlatego, że nie ufa się lekarzom.
------------
Artykuł pochodzi ze strony "
Ciekawostki o poranku" -
goo.gl/z8rTwrDokładniej można przeczytać o historii Tyfusowej Mary na polskiej
Wikipedii:
pl.wikipedia.org/wiki/Mary_Mallon