 |
Mała refleksja o wieszaniu krzyży Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-11-2011 11:50 | plodzien (7378 punktów) | Mała refleksja o wieszaniu krzyży
8 na 8 | Przed chwilą, nie wiedzieć dlaczego – przypomniała mi się moja babka. Żyła kiedyś a potem umarła. Ale kiedy zdarza mi się myśleć o niej, to z pamięci wyłaniają się raczej obrazy beztroskich zabaw, które czyniły moje dzieciństwo szczęśliwym; treść bajek, które mi opowiadała, a nie ostatnie sceny, kiedy kobieta o wzroście 178 cm ważyła 38 kg i bez przerwy wymiotowała. A już jakże smutny obraz jej świata skurczonego do czterech deszczułek - prawie wyparłem z pamięci. Kiedyś istniał osobnik, który też żył i umarł. Osobnik bez porównania ważniejszy od mojej babki. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich. A jednak jakby mniej zachwycamy się bajkami, które opowiadał; winem, chlebem i rybami, których dostarczanie w nieograniczonej ilości zachwyciłoby nie tylko ministrów gospodarki. Koncentrujemy się przede wszystkim na fakcie, że wykopyrtnął. Zamiast lepić tysiące i miliony figurek przedstawiających Go jak pije sobie wino; jak cudownie łamie prawa fizyki surfując bez deski - tysiące i miliony razy wbijamy mu te gwoździe i z sadystycznym zapamiętaniem pionizujemy go na milionach ścian, która to pozycja jest szczególnie bolesna. Zabijamy Go nieprzerwanie i niezrozumiale czcząc jego cierpienie – pochylamy głowy tuż przy jego stopach. A on zapewne patrzy na to i dusząc się w tej potwornej pozycji żałuje, że nie może wyrazić jednoznacznie swojego stosunku – bo nogi ma przybite. Skąd ludziom się to bierze? Czy pamięć o zamordowanych w Katyniu miałaby polegać na uniesieniu doznawanym podczas rytualnego strzelania w ustawione rzędem wizerunki czaszek? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Nie ma za bardzo nad czym dywagować. Chrześcijaństwo = apoteoza cierpienia. Pamiętasz z jakim zachwytem przyjęto film "Pasja"?
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
 | 2 na 2 | Guzik (2020 punktów) | >Nie ma za bardzo nad czym dywagować. Chrześcijaństwo = apoteoza cierpienia. Pamiętasz z jakim zachwytem przyjęto film "Pasja"?
Wydaje mi się, że obydwaj patrzycie na chrześcijańską apoteozę cierpienia z pozycji osoby zadowolonej, zdrowej, takiej, którą omija cierpienie. Zaś cierpiący Jezus ma być wzorem, wsparciem, pocieszeniem, dla osób naprawdę cierpiących, tak fizycznie jak i psychicznie. W dobie słabej anestezji, biedy i marnej opieki psychiatrycznej, rozumiem ludzi, którzy się w takich momentach swego życia do niego zwracają.
|
|
|  | 10 na 10 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Jeśli komuś ulgę w cierpieniu daje świadomość, że ktoś inny też cierpi, to czy takiej samej ulgi doznaje, gdy zostanie okradziony, ale sąsiadowi ukradli jeszcze więcej?
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
| |  | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | >Jeśli komuś ulgę w cierpieniu daje świadomość, że ktoś inny też cierpi, to czy takiej samej ulgi doznaje, gdy zostanie okradziony, ale sąsiadowi ukradli jeszcze więcej?
Nie wiem. Pewnie trochę takiemu prostemu człowiekowi lżej, że nie tylko on cierpi. Zapewne to prymitywne uczucia. Jakimś wytłumaczeniem może być to, że ktoś - kto sam cierpi - zrozumie cierpiącego. Na pewno.
|
|
| | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Pisząc, że chrześcijaństwo = apoteoza cierpienia miałem na myśli raczej to na czym skupia się ta religia, a nie jak sobie jakiś nieszczęśnik próbuje ulżyć w cierpieniu. W chrześcijaństwie smakuje się męki Jezusa, zadawanie samemu sobie bólu "w imię Chrystusa" jest czymś godnym pochwały, a wegetacja w cierpieniu jest więcej warta niż wola człowieka, który nie podziela tej ideologii sado-maso. Cierpisz? O, to wspaniale! Twoje życia ma sens! Jesteś szczęśliwy? Cieszysz się życiem? O, to niedobrze! Odwracasz się tyłem do Jezusa, który ZA CIEBIE cierpiał i konał na krzyżu!
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Guzik (2020 punktów) | >[color=#330000]Pisząc, że chrześcijaństwo = apoteoza cierpienia miałem na myśli raczej to na czym skupia się ta religia, a nie jak sobie jakiś nieszczęśnik próbuje ulżyć w cierpieniu. >W chrześcijaństwie smakuje się męki Jezusa, zadawanie samemu sobie bólu "w imię Chrystusa" jest czymś godnym pochwały, a wegetacja w cierpieniu jest więcej warta niż wola człowieka, który nie podziela tej ideologii sado-maso. Cierpisz? O, to wspaniale!
Z tym się zgadzam. Szczególnie kobiety katoliczki to wieczne cierpiętnice i osoby, które dają z siebie więcej niż otrzymują. Poświęcają się dla bliskich przez długie lata. Nie rozumieją, że to jest wbrew zasadom psychologii.Kiedyś każą sobie za to poświęcenie i tak zapłacić słony rachunek.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Szczególnie kobiety katoliczki to wieczne cierpiętnice i osoby, które dają z siebie więcej niż otrzymują. Poświęcają się dla bliskich przez długie lata. Nie rozumieją, że to jest wbrew zasadom psychologii.Kiedyś każą sobie za to poświęcenie i tak zapłacić słony rachunek. Nie wiem czy ten syndrom "cierpiętnicy" dotyczy głównie katoliczek, natomiast wiem z doświadczenia, że są kobiety "poświęcające się dla rodziny", które rachunek za to "poświęcenie" wystawiają bardzo często, użalając się nad sobą do tych, którym "się poświęciły", bez mała każąc otaczać się kultem.
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
| |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >...to czy takiej samej ulgi doznaje, gdy zostanie okradziony, ale sąsiadowi ukradli jeszcze więcej?
Własnie tak to działa. Ofiara jest pocieszona, że bóg ją mniej doświadczył niż sąsiada. A co ze złodziejami. Ten co mniej ukradł "czuje", że w oczach boga tak źle nie wygląda, bo są gorsi. Po prawdzie nie wiem, czy to jest postawa podyktowana religią, ale na pewno jest to bardzo polskie.
|
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | No tak, podobno Polak nie modli się o krowę, ale żeby sąsiadowi zdechła. 
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
| | | |  | 2 na 2 | licho nie śpi (487 punktów) | >No tak, podobno Polak nie modli się o krowę, ale żeby sąsiadowi zdechła.<
Coś w tym jest. Już dawno temu zauważyłam, że kiedy mam jakiś problem i "sobie marudzę" o tym do innych, to najczęściej słyszanym pocieszeniem jest wielce wnerwiający tekst w rodzaju "inni mają jeszcze gorzej". Rozumiem, że intencją niektórych osób jest zwrócenie mi uwagi, że ten mój problem to w sumie coś, co można stosunkowo łatwo rozwiązać. Ale zwykle mam wrażenie, iż ludzie mówią to z głębokim przekonaniem, że gdy pomyślę sobie, że to nie ja głoduję, cierpię na nieuleczalną chorobę, nie mam dachu nad głową itp., bo to dotyczy "innych", to od razu zrobi mi się lepiej...
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | jasenka (1863 punktów) | >Coś w tym jest. Już dawno temu zauważyłam, że kiedy mam jakiś problem i "sobie marudzę" o tym do innych, to najczęściej słyszanym pocieszeniem jest wielce wnerwiający tekst w rodzaju "inni mają jeszcze gorzej".
Też mnie to wkurza. Zdrowy egoizm jest rzeczą jak najbardziej pożądaną u naszego gatunku (ewolucyjnie, socjologicznie, ekonomicznie). Zdrowy - powtarzam - nie wliczam w to świństw, złodziejstw i nadużyć, które popełniają czasem ludzie dla swojej korzyści, niszcząc przy tym innym życie. Ja na taki tekst odpowiadam od jakiegoś czasu: 'no pewnie, że inni mają gorzej, zwłaszcza ci, którzy już nie żyją'. Działa!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | licho nie śpi (487 punktów) | > Ja na taki tekst odpowiadam od jakiegoś czasu: 'no pewnie, że inni mają gorzej, zwłaszcza ci, którzy już nie żyją'. Działa!<Ech..., tylko problem polega na tym, że kiedy mam doła, a słyszę "pocieszający" tekst o tych innych, co to gorzej mają, to sobie myślę: no i na dodatek świat to bagno, a ludzie są głupi  Co ma swoje dobre strony, bo dzięki temu sama staram się uważniej dobierać słowa pocieszenia dla innych ludzi. Co ciekawe, nigdy nie usłyszałam niczego w stylu "innym gorzej" od obcokrajowca. Oni zwykle mówią coś w rodzaju: "hej, nie jest tak źle, wiesz, że dasz radę, życie jest ok". Może to i niezbyt wyrafinowane i banalne, ale jakże odmienny przekaz niesie.
|
|
| | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Już dawno temu zauważyłam, że kiedy mam jakiś problem i "sobie marudzę" o tym do innych, to najczęściej słyszanym pocieszeniem jest wielce wnerwiający tekst w rodzaju "inni mają jeszcze gorzej". Z czego może wynikać nasze osobiste zadowolenie z "tu i teraz"? Czy ze świadomości, że "inni mają gorzej", czy z wiedzy, że "inni mają lepiej"? Moim zdaniem ani z jednego, ani z drugiego, ale właśnie z zadowolenia z "tu i teraz", czyli umiejętności czerpania radości z tego co się ma. To nie oznacza akceptacji losu niewolnika, losu chorego, losu biednego poprzez brak chęci zmiany swojego losu. To oznacza nadanie wartości temu, do czego się doszło, co się posiada, w czym przejawia się nasza wartość. To niezwykle trudna sztuka, którą - jak usiłują nas przekonać media - posiedli wyłącznie Amerykanie, którzy na pytanie "How are you?" odpowiadają "I'm fine, thank you".
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
|
|
| |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) | > Jeśli komuś ulgę w cierpieniu daje świadomość, że ktoś inny też cierpi, to czy takiej samej ulgi doznaje, gdy zostanie okradziony, ale sąsiadowi ukradli jeszcze więcej?Polakowi na pewno daje to ulgę. Bo jak wiadomo Polak, jak sąsiad ma 15 krów, a on tylko 5, to nie pomodli się do boga ; boże spraw abym i ja miał 15 krów. Prawdziwy Polak modli się słowami ; boże spraw, aby sąsiadowi zdechło 10 krów.
|
|
| | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | |  | 2 na 2 |
 | | spellbinder (8577 punktów) | >Pamiętasz z jakim zachwytem przyjęto film "Pasja"?
To coś jak filmy ze Stevenem Segalem, ale mocniejsze. Najbardziej podobała mi się ta scena, jak prasnęli Jezuska biczem tak przez plecy aż na bok, i mu wyrwało strzępy mięsa! To było lepsze nawet niż ta scena w którymś filmie, jak Segal przybił kolesiowi dłoń do ściany za pomocą tasaka.
|
|
1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Zamiast lepić tysiące i miliony figurek przedstawiających Go jak pije sobie wino; jak cudownie łamie >prawa fizyki surfując bez deski - tysiące i miliony razy wbijamy mu te gwoździe i z sadystycznym >zapamiętaniem pionizujemy go na milionach ścian, która to pozycja jest szczególnie bolesna. >Zabijamy Go nieprzerwanie i niezrozumiale czcząc jego cierpienie
W zasadzie jest to sensowne. Religia uczy, że najważniejszym czynem tego człowieka było to, że umarł. Tyleż to mądre co i wesołe ale tak to właśnie wygląda.
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) |
>.. miliony razy wbijamy mu te gwoździe i z sadystycznym zapamiętaniem.. Pewnie mówisz o wbijaniu wyobrażanym, ale i wtedy użycie formy "my" to przesada. Może jakimś sadyzmem kierują się producenci 'samolocików z pilocikiem' lub ich zleceniodawcy (po trosze i nabywcy), lecz wśród zwykłych ludzi chyba nie jest powszechna pokusa znęcania się nad kukiełkami.
>Skąd ludziom się to bierze? Prawdopodobnie nie ludziom tylko religijnym uzurpatorom władzy, którzy w ten sposób straszą domyślne dzieci (np. "popatrz jak skończysz, gdy będziesz 'lepszy' od nas"), by przez ten wgrany podświadomie strach zachować późniejszy posłuch.
Pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Pewnie mówisz o wbijaniu wyobrażanym, ale i wtedy użycie formy "my" to przesada.
Powiedz to zakonnicy, która dzieciom w zerówce opowiada, że kiedy są niegrzeczni to wbijają gwoździe Jezuskowi co ich tak kocha jak tylko mamusia mu przypomni... ohyda!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
1 na 1 | kkuj (614 punktów) | Uważam, że za dużo wymagasz od polskich wiernych katolików. Z doświadczenia wiem, że ich wiedza na temat dogmatów swojej religii jest nikła, i manifestuje się ona w kanalizowaniu potrzeby świętowania tradycyjnych świąt. Mało kto wie kiedy pojawił się dogmat o niepokalanym poczęciu i czemu przez kilkanaście wieków istnienia kościoła, takiego dogmatu nie było a teraz jest. Spora grupa wiernych myli ten dogmat z dziewictwem Maryi. Tym samym, ciężko wymagać aby również zawiła symbolika była rozumiana przez gawiedź. Inna sprawa, że o ile można było by interpretować krzyż jako symbol pozytywny, np. poświęcenia się człowieka w imię idei, czy dla ratowania innych, to niestety nie są to główne wartości w chrześcijaństwie. W chrześcijaństwie liczy się odkupienie, czyli parabola kozła ofiarnego, który zmywa złe uczynki, które z założenia musiałeś/aś kiedyś uczynić w totalitarnym systemie moralnym, który wprowadza pojęcie grzechu, a co lepsze grzechu poprzez myślenie i wątpienie. Bardzo to uwłaczające w stosunku do człowieka, i dlatego uwłaczający jest ten symbol.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|