Pojęcie "wielkie kopce małopolskie" pojawiło sie w literaturze przedmiotu w połowie lat 70 - tych ubiegłego wieku. Objęto tym terminem kilkanaście kopców, z których wszystkie - z wyjątkiem jedynym kopca w pobliżu Husennego - znajdują się(znajdowały) w Krakowie, Sandomierzu i Przemyślu, (bądź w bezpośrednim ich pobliżu), a więc w sąsiedztwie głównych średniowiecznych ośrodków wczesnopaństwowych, których geneza - jak domniemywano - mogła sięgać czasów plemiennych.
Debatując nad rolą i znaczeniem owych obiektów, postawiono cały szereg interesujących hipotez. Zwracano uwagę na ich możliwą funkcje obserwacyjno - sygnalizacyjno - obronną, utrzymywano, że mogą to być (bardzo powszechne teza) kurhany kryjące w sobie wyszukane pochówki czy to szkieletowe czy to ciałopalne, nie wykluczano ich znaczenia geodezyjno - granicznego(jak kamienie na miedzy rozgraniczające włości) czy też astronomicznego (obserwatoria służące do czynienia określonych pomiarów astralnych) jak również politycznego. W tym ostatnim przypadku kopce miałyby służyć jako miejsce wieców, uroczystości plemienno - państwowych, ilustrowania panowania i dominacji na dokreślonym terytorium, czy też wreszcie - last but not least miały być przejawem zachodzących rozwarstwień w społecznościach plemiennych i walki między elitami władzy. Podkreślano, iż kopce mają chronologicznie charakter starożytny, sięgają czasów neolitycznych, kultury trzcinieckiej, cywilizacji Celtów, z całą pewnością zas czasów plemiennych.
Okazuje się jednak, iż wszystkie powyższe hipotezy zostały zbudowano głównie w oparciu o teoretyzowanie natury religijnej, historiozoficznej, po części etnograficznej przy dużym wkładzie różnorakich podań ludowych z miejsc występowania kopców. Konfrontacja hipotez z twardymi dowodami prowieniencji archeologicznej brutalnie je weryfikuje - ukazując ich miałkość oraz... swoistą megalomanię. Owszem, coś z nich się ostaje ale są to dosyć rozczarowujące fragmenty.
Okazuje się bowiem, iż nie zawsze pożądana chronologia da się archeologicznie obronić, iż nawet jak coś ma rodowód megalityczny, to wcale nie musi oznaczać, iż w okresie plemiennym też był to "aktywny" obiekt. Część obiektów wogóle ma charakter naturalny (kurhanopodobny), część z nich już nie istnieje lub jest nie przebadana, w wielu z nich nie stwierdzono żadnych pochówków.
W zsadzie ze wszystkich kopców tylko kopiec Kraka broni się jako ów "wielki kopiec małopolski" - zasługujący na swoją nazwę. Odsyłając do podlinkowanego artykułu, apeluję o nie przeoczenie jego końcówki, w której autor zwraca uwagę na węgierskie uroczystości koronacyjne Franciszka Józefa w Budzie (1867). Ceremoniał ów polegał - między innymi - na tym, iż wznoszono uprzednio kopiec na który składały się ziemie ze wszystkich węgierskich komitatów, na którego to wierzchołek wjeżdżał koronowany władca, w celu objęcia panowania nad nimi. Z wykopalisk archeologicznych wiadomo natomiast, iż kopiec Kraka został zbudowany z ziemi o różnorakim pochodzeniu ubijanej pomiędzy drewniane i wiklinowe przegrody prowadzone od centralnie wstawionego słupa do podstawy kopca. Bardzo podobną konstrukcję miał ów węgierski kopiec ceremonialny z 1867 r. Jakie hipotezy z owego podobieństwa można wysnuć - o tym w podlinkowanym tekście.
www.archeo(*)13/05/analecta_3/09_Florek.pdf