 |
Praca w wymiarze tradycyjnym, a po 10h przez 4 dni/tyg. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-07-2015 16:01 | VonM (709 punktów) | Praca w wymiarze tradycyjnym, a po 10h przez 4 dni/tyg.
1 na 1 | Chciałbym poznać opinie na temat, jakie są zalety, a jakie wady pracy po 10 godzin przez 4 dni w tygodniu. Fakt dalekich dojazdów oraz mojej osobistej cechy - która polega na tym, że nastawiam się albo na długą pracę, albo długie leniuchowanie - zdecydowanie skłania mnie do opinii, że taka forma pracy jest korzystniejsza zarówno dla pracodawcy, jak i dla pracownika. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | dzentelmen (2000 punktów) | Układ jest dobry.4 dni tyrania i 3 odpoczynku,jest ok.Pracowałem kiedyś w Anglii na zmianach: 1 tydz.3 dni po 12 godz. Poniedziałek -Środa.2 tydz.4 dni po 10 godz.Pon-Czw.Ulga z posiadania wiecej niż dwóch dni wolnego w tyg. jest bezcenna.Wtedy rzeczywiście jest weeeekend... Choć gruntem jest robić tak,by robić i się nie narobić,a przy tym dobrze zarobić.
"historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae "
|
|
2 na 2 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | Obecnie pracuje w systemie 12h zwykle 14 lub 15 dni w miesiącu w systemie dwuzmianowym. Wolny co drugi weekend mam wolny i nieco dłuższy (piątek - sobota niedziela wolne). W mojej opinii wygląda to tak - system 8h jest najgorszym z możliwych systemów w jakim można pracować - więcej jest jeżdżenia niż pracy, mało wolnego, żeby coś załatwić/kupić to trzeba brać urlop. Dziwię się że ludzie dali sobie wcisnąć taki system - jak ktoś ma okazję pracować w innym systemie to POLECAM.
|
|
 | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
|  | 2 na 2 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Bo ośmiogodzinny dzień pracy to wielka zdobycz socjalna proletariatu.
Ten system miał chronić wykorzystywanych robotników pracujących 25h na dobę - i w swoim czasie swoją rolę spełnił. Obecnie jednak bardziej ludziom szkodzi niż pomaga - i to mnie właśnie dziwi, że ludzie wad tego systemu jakoś nie widzą i ochoczo na 8h do pracy chodzą.
|
|
| |  | | VonM (709 punktów) | >>Bo ośmiogodzinny dzień pracy to wielka zdobycz socjalna proletariatu. >Ten system miał chronić wykorzystywanych robotników pracujących 25h na dobę - i w swoim czasie swoją rolę spełnił. Obecnie jednak bardziej ludziom szkodzi niż pomaga - i to mnie właśnie dziwi, że ludzie wad tego systemu jakoś nie widzą i ochoczo na 8h do pracy chodzą.
I przede wszystkim jak fabryki pracowały na trzy zmiany. Używając technologii można wytworzyć taką samą liczbę dóbr kilkakrotnie szybciej, z kolei z punktu widzenia usług 8 godzin jest czymś nienaturalnym. Teraz decydują chyba tylko względy arytmetyczne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>to mnie właśnie dziwi, że ludzie wad tego systemu jakoś nie widzą i ochoczo na 8h do pracy chodzą No ja też nie widzę jakichś szczególnych wad, jakie to wady?
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
|  | | Celecrin (6386 punktów) | >Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów. Znowu sobie w stope strzelilas. Pracujac na zmiany nadal pracujesz 40 godzin tygodniowo. Przemysl czasem co piszesz, ok?
|
|
| |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów. >Znowu sobie w stope strzelilas. Pracujac na zmiany nadal pracujesz 40 godzin tygodniowo. Wskaż jak zacytowane zdanie "Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów." odnosi się do czasu pracy, następnie uzasadnij sugerowaną moją recydywę ("znowu"), a na koniec wyjaśnij w czym te moje domniemane uchybienia Ci przeszkadzają.
Czy ja w ogóle gdzieś odniosłam się do zmianowości i/lub tygodniowego wymiaru pracy?
>Przemysl czasem co piszesz, ok Przemyśl te swoje protekcjonalne uwagi.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | |  | | Celecrin (6386 punktów) | Napisałaś coś nieprzemyślanego, odniosłem się tylko do Twojej trochę nadętej dewizy  .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Napisałaś coś nieprzemyślanego, odniosłem się tylko do Twojej trochę nadętej dewizy .Może zamiast nadymać tę swoją nieprzemyślaną wypowiedź zajmij się jej uzasadnianiem.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | > Może zamiast nadymać tę swoją nieprzemyślaną wypowiedź zajmij się jej uzasadnianiem.Przeciez Ci napisalem w pierwszym poscie. Pracujac na 12 godzinne zmiany nadal masz 40 godzinny tydzien pracy. Ja tez pracuje w takim systemie i bardzo sobie chwale. Mam srednio 3,5 dnia pracy i 3,5 dnia wolnego. Sadze, ze kiedy walczono o 8 godzinny dzien pracy nikomu do glowy nie przyszlo by pracowac krocej niz 6 dni w tygodniu  . Czyli de facto walczono o 48 godzinny tydzien pracy. Dzis mam 35 godzinny tydzien pracy. Wiec pracuje na 12 godzinne zmiany. W jednym tygodniu 5 dni a drugim 2. To ciagle za duzo. W miesiacu mam 13 godzin wiecej, wiec u nas rozwiazane to jest tak, ze dostajemy za ne nadgodziny, ale gdzie indziej to dodatkowy urlop.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Może zamiast nadymać tę swoją nieprzemyślaną wypowiedź zajmij się jej uzasadnianiem. >Przeciez Ci napisalem w pierwszym poscie. Pracujac na 12 godzinne zmiany nadal masz 40 godzinny tydzien pracy. A czy ja to negowałam? Przecież nie, jedynie wyjaśniłam zdziwionemu użytkownikowi skąd się bierze pracownicze przywiązanie do ośmiogodzinnego systemu.
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | Kolega wyraznie napisal, ze pracuje 2-3 razy w tygodniu po 12 godzin. Zapewne chodzilo mu o to, ze nie lubi pracy 5x8 godzin. Watek jest o systemie zmianowym, to optyka tygodniowa a nie dniowkowa  . To wszystko to piramidalne nieporozumienie. Nawiasem mowiac mamy w Polsce system zmianowy 8 godzinny. Oj uwierz nie chcialabys pracowac w systemie zmianowym na 8 godzin. Ruina zycia  W jednym tygodniu chodzisz na 3 zmiany po 2 dni i ostatnia zmiana na 3 dni. Masakra.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Watek jest o systemie zmianowym, to optyka tygodniowa a nie dniowkowa .Tak, dokładniej mówiąc w wątku idzie o rozkład czasu pracy, a nie jego wymiar. Tylko że mój przedmówca, choć krytykował skutki rozkładu, użył określenia odnoszącego się do wymiaru: "8h". A ponieważ 8-godzinność nie musi być realizowana w tym krytykowanym rozkładzie (czyli jednozmianowym), skutecznie skrytykowana została część wskazania odnosząca się do samego wymiaru, czyli owych 8h. I do tego się, półżartem zresztą, odniosłam. > To wszystko to piramidalne nieporozumienie.A teraz wszystko jasne?
Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.
|
|
 | | VonM (709 punktów) | >Obecnie pracuje w systemie 12h zwykle 14 lub 15 dni w miesiącu w systemie dwuzmianowym. Wolny co drugi weekend mam wolny i nieco dłuższy (piątek - sobota niedziela wolne). >W mojej opinii wygląda to tak - system 8h jest najgorszym z możliwych systemów w jakim można pracować - więcej jest jeżdżenia niż pracy, mało wolnego, żeby coś załatwić/kupić to trzeba brać urlop. Dziwię się że ludzie dali sobie wcisnąć taki system - jak ktoś ma okazję pracować w innym systemie to POLECAM.
>
Otóż to. Do pracy się przygotować, ubrać dojechać tam i z powrotem, to przynajmniej dwie godziny. Czyli chcąc się wyspać 8 godzin, de fakto człowiek po pracy ma tylko 6 dla siebie. A tak, kiedy pracuje się rzadziej a dłużej, zawsze ten "czas manipulacyjny" się zmniejsza.
|
|
 | 11 na 11 | KORUND (4922 punktów) | >W mojej opinii wygląda to tak - system 8h jest najgorszym z możliwych systemów w jakim można pracować - -Rozpatrujesz to tylko ze swojej perspektywy, a każdy zawód, zakład pracy, system produkcji, mają swoją specyfikę. Właściwie to tylko administracja ma dość sztywno wyznaczone godziny pracy. 10 h w 4 ścianach i 10 h na powietrzu to zupełnie co innego, praca fizyczna i umysłowa, w ciszy i w hałasie, stojąca i siedząca, to inne obciążenia. Listonosz biegający 10 h może paść, a księgowa pow. 8 h zacznie popełniać banalne błędy.
>więcej jest jeżdżenia niż pracy, mało wolnego, żeby coś załatwić/kupić to trzeba brać urlop. -Tak, trudno coś załatwić bez urlopu, ale to nie kwestia ilości godzin, a ich nakładania się. Osobiście nie miałbym nic przeciwko "mijanym" weekendom, np. niedziela-poniedziałek, zamiast soboty, a jako bezbożnika nawet poniedziałek-wtorek by mnie urządzał.
>Dziwię się że ludzie dali sobie wcisnąć taki system - jak ktoś ma okazję pracować w innym systemie to POLECAM. -A ja bym nie chciał by mi wciskano inny system. To kwestia trybu życia i warunków bytowych. Jeżeli mieszkasz w budynku wolnostojącym, to codzienie wymaga on nieco więcej "obsługi", niż ma to miejsce w bloku. Sezon grzewczy (teraz jakieś 7 miesięcy) to konieczność codziennego rozpalania, a gdy jedna osoba ma to robić, to po pracy. Po 10 h w czasie mrozów przyjeżdzałbym do lodówki i tylko walił do pieca, chyba do północy, żeby dało się spać. Nie mam też służby w domu więc trochę obowiązków jest, każda godzina cenna i nie da się wszystkiego odłożyć na wolny weekend. A jeszcze by coś czlowiek przeczytał, obejrzał. Niektórzy to nawet sport jakiś uprawiają. Wyobrażasz sobie ćwiczenia np. 2 dni pod rząd i 4, 5 dni przerwy? -Reasumując wolę mieć codziennie "życie po pracy", różnorodność, a nie kilkudniowy zapieprz i czekanie jak na zbawienie na kilka dni luzu.
|
|
|  | 2 na 2 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | >Właściwie to tylko administracja ma dość sztywno wyznaczone godziny pracy. Nieprawda większość zakładów pracy domyślnie przyjmuje 8h i za bardzo nie da się w tej dziedzinie nic zrobić
>10 h w 4 ścianach i 10 h na powietrzu to zupełnie co innego, praca fizyczna i umysłowa, w ciszy i w hałasie, stojąca i siedząca, to inne obciążenia. Listonosz biegający 10 h może paść, a księgowa pow. 8 h zacznie popełniać banalne błędy.
Paść to można jak się codziennie bez sensu jeździ w korkach tam i z powrotem - to jest dopiero męczące kosztowne i bez sensu. Jak ktoś ma firmę za płotem to 8h polecam. A co do prac które wymieniłeś to praca biurowa świetnie się nadaje jako praca powyżej 8h.
>-A ja bym nie chciał by mi wciskano inny system(...)
Chodzi o to żeby można było wybrać - a takiego wyboru zwykle nie ma (chociaż bez problemu w wielu przypadkach mógłby być).
>Nie mam też służby w domu więc trochę obowiązków jest, każda godzina cenna i nie da się wszystkiego odłożyć na wolny weekend. A jeszcze by coś człowiek przeczytał, obejrzał. Niektórzy to nawet sport jakiś uprawiają. Wyobrażasz sobie ćwiczenia np. 2 dni pod rząd i 4, 5 dni przerwy?
Ludzie z którymi pracuje WSZYSCY sobie ten system chwalą a mają domy, piece i sport też uprawiają - więc to nie jest tak że moja opinia jest odosobniona. Czasu jest naprawdę dużo więcej, a sama praca wcale tak nie męczy jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.
|
|
|  | 2 na 2 | Celecrin (6386 punktów) | >Reasumując wolę mieć codziennie "życie po pracy", różnorodność, a nie kilkudniowy zapieprz i czekanie jak na zbawienie na kilka dni luzu. Pracowalem w Polsce od godziny 7 do 15 przez 5 dni w tygodniu. Ciagle bylem zmeczony. Na poczatku dojazd 15km do pracy powodowal ze musialem wstawac o 6 czasem przed. Pozniej mieszkalem blizej, ale przebijalem sie przez miasto, nie bylo wcale lepiej. Ciagle bylem niewyspany. Kurde zeby sie porzadnie wyspac musialem chodzic spac o 10-11 (a z reguly nie chodzilem). Po pracy? Niezbyt wesolo. Zanim zjechalem do domu, zanim sie rodzina poskladala, zrobilo sie obiad to byla juz 19.
Pracowalem tez w Polsce w systemie zachodnim, dzieki serwisantom z USA. Po pierwsze na 9, po drugie lunch, praca do 17. I to bylo to! Przynajmniej dla mnie. Znacznie lepszy system niz tradycyjny 8 godzinny polski.
Teraz pracuje w systemie zmianowym, po 12 godzin. Ciekawy jest. 2 dni praca, 2 dni wolnego, 3 dni praca, 2 dwa dni wolnego znow 2 praca i 3 wolnego. Czyli co drugi weekend wolny (3 dni) i zawsze w tygodniu jeszcze dwa dni wolnego. Ten system mi najbardziej odpowiada.
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Pracuję zazwyczaj po 12h (czasem 13-14) 7 dni w tygodniu. Co jakiś czas wracam po 8 godzinach, żeby trochę więcej się wyspać. Mam bardzo dużo pracy. Specyfika branży nie pozwala na jakiekolwiek "dylematy" związane z czasem pracy. Sama praca owszem ciekawa, powiedziałbym, że pasjonująca. Niestety zarobki powiedzmy nieadekwatne do odpowiedzialności i trudności. W dodatku duża konkurencja, dlatego drugi raz nie wybrałbym tych studiów. W młodym ciele głupie ciele niestety. To tylko tak piszę, żeby Cię pocieszyć, że naprawdę nie masz tak źle
|
|
8 na 8 | Abdullah (1241 punktów) | Wszystko zależy od tego co robisz. Są zawody takie gdzie można pracować po 12 godzin albo I więcej a są takie gdzie i 6 godzin już jest nie wskazane. (Ja tam wole aby kroił mnie wypoczęty chirurg a pilnował mnie wypoczęty anestezjolog)
Do tego dochodzi jeszcze sytuacja życiowa. Uwierz mi, spojrzenie na ten temat zmienia się gdy pojawią się dzieci a potem jeszcze raz gdy pójdą do szkoły.
|
|
4 na 4 | Grzegorz (5685 punktów) | >taka forma pracy jest korzystniejsza zarówno dla pracodawcy, jak i dla pracownika.
Uogólnienie. Owszem, dla części pracodawców, zwłaszcza tych dostarczających swój "produkt" (cokolwiek to będzie - serwisy IT, ochrona) 24h/dobę lepiej będzie mieć w tym czasie 2 zmiany. Ale np. nie widzę większego sensu (a czasem i możliwości) takiego zatrudniania w niektórych placówkach (typu np. biblioteka osiedlowa, czy szkoła).
To samo z pracownikami. Jednego męczą 12h zmiany, a drugiego cieszą długie weekendy.
|
|
3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | Pracowałem w różnych systemach i każdy mi, swojego czasu, odpowiadał. Jak zauważają poprzednicy, sprawa jest złożona. Pomijam fakt, że niektórych usług czy nawet linii produkcyjnych tak po prostu zatrzymać się nie da, bo to można rozwiązać dzieląc pracowników na zmiany. Sporo zależy od tego, jakie obowiązki masz w domu i jak daleko masz do pracy. Jeśli masz dzieci, to nie możesz pracować od świtu do zmierzchu ani dnia, bo codziennie trzeba się nimi choć trochę zająć. Jeśli jednak nie masz takiego obowiązku albo zastąpić może cię ktoś inny, to dzielenie dni na stracone i dla siebie jest wcale niegłupie. Tym bardziej im więcej tracisz na dojazd, bo ten jest czasem straconym już z całą pewnością. Nikt ci za to nie zapłaci a jeśli zapłaci, to nie jest to stricte dojazd tylko już praca właściwie  W to, że dłuższy dzień pracy jest bardziej korzystny dla pracodawcy, bardzo wątpię. Człowiek się męczy i mało kto potrafi pracować 12 godzin na pełnych obrotach. Czasem, choć jestem strasznym leniem, to zdarzało mi się, że wątek mnie wciągnął i wręcz do domu wracać mi się nie chciało ale to zdarza się tylko niektórym i tylko czasem. Najgorsze dla pracownika, moim zdaniem, jest takie rozdzielenie czasu pracy, tak, że w całości pokrywa się on z godzinami pracy wszelkich urzędów, banków, poczty, przychodni. Niby takie to bardzo normalne a praktycznie niczego nie można załatwić bez urlopu.
Jaskinia Trolli team
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|