 |
Jak walczyłem z polską mafią Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-09-2009 18:00 | Psyk (14071 punktów) | Jak walczyłem z polską mafią
15 na 19 | Chodnik. Dwukierunkowy czyli do wymijania się. Z przodu szła kobieta. Przede mną wyrosła natomiast maska czerwonego Alfa Romeo. Nijak obejść a facet władował się nie tylko przodem, ale całymi kołami. Samochód był po prostu przechylony do tyłu. Nachyliłem się do kierowcy. Zobaczyłem chłopaka około 20-letniego. Otworzyło się elektrycznie sterowane okno. - Przepraszam, czy mógłbyś trochę wycofać? - Spytałem grzecznie. Odpowiedzią było przeczące kręcenie głową. "Chamski synek bogatego tatusia" - pomyślałem bez szacunku. - Stoisz na chodniku, czy możesz cofnąć samochód? - Spróbowałem ponownie. Chłopak machnął do mnie palcami tak jakby strzepywał łupież i zamknął okno. Moje możliwości perswazji właśnie zostały wyczerpane. Nie przywykłem do tego, by mnie ignorowano a do tego nie widziałem powodu, by koleś zajmował pół chodnika. Przyszło mi do głowy przejść po masce żeby mu uświadomić, że przeszkadza pieszym. Zastosowałem jedynie wariant minimum - stanąłem na zderzaku i zrobiłem krok do przodu z prawą nogą na jego Alfie Romeo. Spodziewałem się kłótni, choć sprowokowanej przez niego. - Ty pedale j****y! - Wrzasnął, wyskoczywszy nagle jak oparzony. - Prosiłem żebyś wycofał. Zajmujesz chodnik. - Odparłem i sądziłem, że już po przykrym incydencie. Przeszedłem kilkadziesiąt metrów gdy nagle czerwona Alfa Romeo z rykiem silnika spełniła moją prośbę. I zaczęła mnie gonić. - Jesteś nienormalny, idź do lekarza. - Poradził mi chłopak gdy się ze mną zrównał. Nie miałem ochoty rozmawiać z chamem, poza tym za chwilę kończyła się ślepa ulica w którą wjechał. Jeszcze chwila i będzie po wszystkim. Po jeszcze kilku groźbach pod moim adresem wreszcie byłem wolny. Przeszedłem kilkaset metrów gdy nagle zobaczyłem znajome auto jadące obok mnie. Chłopak z piskiem opon zaparkował w alejce przede mną. Zanosiło się na grubszą przeprawę. Mogłem jeszcze skręcić w inną drogę, co też bez przekonania uczyniłem. Nagle za sobą usłyszałem wiązankę przekleństw. Nie było sensu udawać, że to nie do mnie, ale nie chciałem też uciekać. Chłopak był sam i mniejszy ode mnie. Byłem pewny, że resztę dnia spędzę na komisariacie i obdukcji. Mój układ hormonalny też był tego zdania. Zaatakować czy czekać aż on zacznie - myślałem, zastanawiając się czy byłaby to już obrona konieczna czy jeszcze napaść. Stanęliśmy naprzeciw siebie. Jednak jego pierwsze słowa sprawiły, że omal się nie zaśmiałem. - Wiesz kim ja jestem? - Spytał. - Nie interesuje mnie to. - Odpowiedziałem. - A wiesz czyj jest ten samochód? Jakbyś wiedział to byś uciekał. - Było to cokolwiek absurdalne doświadczenie być straszonym właścicielem. Spodziewałem się raczej tak zwanej solówki. - Powiedz mi to będę wiedział. - Odbiłem piłeczkę. Zauważyłem, że mimo buńczucznej postawy nie chciał bójki. W przeciwnym wypadku już by zaatakował. - I tak ci to nic nie powie. Stanąłem na chodniku żeby inny mógł wyjechać. Zastanawiałem się czy powinienem go przeprosić, ale uznałem, że już tam stał przez jakiś czas i zignorował mnie więc nie było to usprawiedliwienie. I nagle wyjawił przyczyny swojej wstrzemięźliwości: - Jakbym nie miał wyroku to już bym ci dawno zajebał. Lekcja poglądowa się skończyła. IC czyli Important Criminalist wrócił do samochodu VIC czyli Very Important Criminalist. Oto dowód, że karanie działa! Dzięki ujęciu i skazaniu go wcześniej mogłem stanąć na odcisk polskiej mafii w jej czerwonym Alfa Romeo. Od dziś mogę mówić, że walczyłem z mafią. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Odp: jak walczyłem z polską mafią |
>- Ty pedale j****y!
Chłopak był sam i mniejszy ode >mnie.
Trzeba było mu przywalić, to jest racjonalne. Większemu i silniejszemu, już nie.
>-Stanąłem na chodniku żeby inny mógł wyjechać. >Zastanawiałem się czy powinienem go przeprosić, ale uznałem, że już tam stał przez jakiś czas i >zignorował mnie więc nie było to usprawiedliwienie.
Jasne, co tam będziesz kurdupla przepraszał.
>Oto dowód, że karanie działa! Dzięki ujęciu i skazaniu go wcześniej mogłem stanąć na odcisk >polskiej mafii w jej czerwonym Alfa Romeo. Od dziś mogę mówić, że walczyłem z mafią.
Brawo, porysowałeś komuś zderzak, jego samochodu, jesteś prawdziwym bohaterem.
|
|
 | 1 na 3 | Psyk (14071 punktów) | > Brawo, porysowałeś komuś zderzak, jego samochodu, jesteś prawdziwym bohaterem.
Witwos, mam mgliste przeczucie, że gdybyś to był ty to rzeczywiście użyłbym obrony koniecznej. Rysuje się czymś ostrym a butem można tylko coś wgnieść, ale akurat nie zderzak samochodu. A choćbym mu wgniótł to w tej sytuacji sąd i tak by mnie uniewinnił.
|
|
|  | -1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >> Brawo, porysowałeś komuś zderzak, jego samochodu, jesteś prawdziwym bohaterem. >Witwos, mam mgliste przeczucie,
Nie tylko przeczucie Myśl tej wypowiedzi, też jakaś mglista. Może konkretnie?
|
|
5 na 5 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | Obok mojego domu jest sklepik z warzywami. Sprzedaje tam pani (ok. 50lat). Ona też walczyła z polską mafią i do dziś często o tym opowiada płacząc ze śmiechu. Otóż pewnego deszczowego dnia do sklepu wtargnęło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich trzymał nóż. Panią sparaliżowało ze strachu. Poprzez szum, który pojawił się w jej uszach usłyszała tylko: "Dawaj kasę!". I wtedy - jak opowiada - stało sie coś, nad czym nie miała w pełni kontroli i czego do dziś nie potrafi wytłumaczyć. Pani, patrząc prosto w oczy napastnika trzymającego nóż, spokojnie i powoli odpowiedziała "Nie." Sama nie wierzyła w to co mówi i zaczęła już zastanawiać się, w jakiej sukience rodzina złoży do trumny jej ciało, kiedy nagle obaj polscy mafiozi odwrócili się na pięcie, biegiem wypadli ze sklepu i tyle ich biedna sprzedawczyni widziała.
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Obok mojego domu jest sklepik z warzywami. Sprzedaje tam pani (ok. 50lat). Ona też walczyła z polską mafią i do dziś często o tym opowiada płacząc ze śmiechu. Ja też popłakałem się ze śmiechu. Nie wiem która z was wymyśliła, że tych dwóch dupków należało do mafii, w każdym razie pomysł, że byli to mafiozi rozśmieszył mnie do łez.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
|  | 3 na 3 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >>Obok mojego domu jest sklepik z warzywami. Sprzedaje tam pani (ok. 50lat). Ona też walczyła z polską mafią i do dziś często o tym opowiada płacząc ze śmiechu. >Ja też popłakałem się ze śmiechu. Nie wiem która z was wymyśliła, że tych dwóch dupków należało do mafii, w każdym razie pomysł, że byli to mafiozi rozśmieszył mnie do łez. > Każdy ma taką mafię na jaką sobie zasłużył...
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Każdy ma taką mafię na jaką sobie zasłużył... Każdy ma taką mafię, której może się opłacać.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
 | | Garr (85 punktów) | > Obok mojego domu jest sklepik z warzywami. Sprzedaje tam pani (ok. 50lat). Ona też walczyła z polską mafią i do dziś często o tym opowiada płacząc ze śmiechu. Otóż pewnego deszczowego dnia do sklepu wtargnęło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich trzymał nóż. Panią sparaliżowało ze strachu. Poprzez szum, który pojawił się w jej uszach usłyszała tylko: "Dawaj kasę!". I wtedy - jak opowiada - stało sie coś, nad czym nie miała w pełni kontroli i czego do dziś nie potrafi wytłumaczyć. Pani, patrząc prosto w oczy napastnika trzymającego nóż, spokojnie i powoli odpowiedziała "Nie." Sama nie wierzyła w to co mówi i zaczęła już zastanawiać się, w jakiej sukience rodzina złoży do trumny jej ciało, kiedy nagle obaj polscy mafiozi odwrócili się na pięcie, biegiem wypadli ze sklepu i tyle ich biedna sprzedawczyni widziała.>  > Cytujac samego siebie z innego tematu: "Mozg mi sie zlasowal"
|
|
1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Od dziś mogę mówić, że walczyłem z mafią.
A do ZBoWiD-u kiedy?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Psyk (14071 punktów) | > >Od dziś mogę mówić, że walczyłem z mafią.> A do ZBoWiD-u kiedy?> fides ex necessitate esse non debetTeraz to się nazywa Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych. www.kombatantpolski.pl/
|
|
|  | 2 na 4 | Psyk (14071 punktów) | > >>Od dziś mogę mówić, że walczyłem z mafią.> > A do ZBoWiD-u kiedy?> > fides ex necessitate esse non debet> Teraz to się nazywa Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych.> www.kombatantpolski.pl/Witwos, twoja głupota jest legendarna. Możesz mi powiedzieć za co te minusy we wszystkich moich wypowiedziach? Potrafisz patrzeć dalej niż poza czubek swojego nosa i obsesji na czyimś punkcie?
|
|
| |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | Panie Psyk,
Mając na koncie bany, ostrzeżenia i upomnienia w związku z niekulturalnymi wypowiedziami powinien Pan sobie zdawać sprawę z tego, że na żadną taryfę ulgową nie może Pan liczyć. Co więcej, przy Pańskim nazwisku widnieje informacja o przynależności do PSR - ten znaczek zobowiązuje. Ban jednodniowy za nieumiejętność zachowania oceny interlokutora dla siebie i wyrażenie jej w sposób dlań obraźliwy.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | |  | | pavvel (8272 punktów) |
> ...i wyrażenie jej w sposób dlań obraźliwy.
A w sposób zawoalowany można?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Wojtek (3465 punktów) | Można. To wielka sztuka dokopać komuś nie mogąc być posądzonym o argumentum ad personam.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Można. To wielka sztuka dokopać komuś nie mogąc być posądzonym o argumentum ad personam.
Nie chcem, lecz muszem. Raz Ci przyznam racje. Tylko adresat, owego subtelnego kopa i tak przeważnie nie rozumie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Wojtek (3465 punktów) | >Nie chcem, lecz muszem. Raz Ci przyznam racje. Tylko adresat, owego subtelnego kopa i tak przeważnie nie rozumie. Adresat nie musi, zwykle i tak nie ma dostatecznie rozwiniętej percepcji. Za to jaka frajda dla obserwujących dyskusję.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Chodnik. Dwukierunkowy czyli do wymijania się. Z przodu szła kobieta. Przede mną wyrosła natomiast >maska czerwonego Alfa Romeo. Nijak obejść a facet władował się nie tylko przodem, ale całymi kołami. Jak to był czerwony wóz, to już wiem o którą mafię chodzi.
|
|
 | | Psyk (14071 punktów) |
>Jak to był czerwony wóz, to już wiem o którą mafię chodzi.
A to ciekawe. O jaką?
|
|
|  | 2 na 2 | Matix (5786 punktów) | > >Jak to był czerwony wóz, to już wiem o którą mafię chodzi.> A to ciekawe. O jaką?Zapewne o tzw. homomafię na co wskazywałby jeszcze użyty przez młodzieńca zwrot: Ty pedale!
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >>Jak to był czerwony wóz, to już wiem o którą mafię chodzi. >A to ciekawe. O jaką? Oczywiście czerwoną. "Normalna" mafia jeździ czarnymi BMW.
|
|
2 na 2 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Mnie raz jeden mafiozo auto opluł pod światłami, bo nie dałem sie wyprzedzic na podwojnej ciąglej w zabudowie na zakrętach. Wolałem przyspieszyć niż dac mu wyprzedzać. Pojechalem na policje, to mi powiedzieli ze skoro nie otworzylem szyby i na mnie nie splunął, to nie maja nic na niego.
Na drugiego zatrąbiłem bo wyprzedzał na podwójnej ciągłej i wcisnął się przede mnie, to zatrzymał auto i cały ruch blokując i zaczał grozić. Już na policję nie pojechałem, bo wiem że nie ma po co.
Trzeci raz to zwykły Polak katolik, próbował mnie wyprzedzić na zakrętach bez widoczności busem, przy zakazie wyprzedzania i dwóch ciągłych liniach, co mi się nie spodobało i korzystając z prawa do złamania przepisu z wyższej konieczności sytuacyjnej, zaczałem przyspieszać ze 100km na 120, tak żeby nie mógł się ze mną zrównać i mieć możliwość ucieczki. Wolałem nie dać mu szansy na wyprzedzanie, a zjeżdzałem 1km dalej. Polak katolik pojechał za mna, zjechał z drogi, wyprzedził na prostej w terenie zabudowanym bez kłopotu, bo mu na to pozwoliłlem jadąc specjalnie 50 km/h, zajechał drogę, zmusił do zatrzymania i zaczał grozić mordobiciem. Nie byl sam, był z kolegą który najwyraźniej na moje szczęście nie palił się do bójki. Na policję nie poszedłem, bo w między czasie zadarłem z nią na maks. z powodu bezczynności i tuszowania spraw. (Byłem m. in. przypadkowym świadkiem interwencji policyjnej podzas której oficer wydał podwładnym rozkaz porozmawiania na osobności z alkoholikiem, za to, że tamten nie chciał czy nie potrafił mówić ściszonym głosem.)
A co do tego przyspieszania jako reakcji obronnej na wyprzedzanie przez duży i dość ociężały pojazd w niedozwolonym i niebezpiecznym miejscu, to kilka razy mi się już zdarzyło i dalej nie widzę lepszego wyjścia z sytuacji. Hamowanie oceniam jako bardziej niebezpieczne ze względu na następne pojazdy, a pozwalanie wyprzedzania, też nie jest za ciekawe jeśli z naprzeciwka też dwóch takich artystów pojedzie. Ciekawe co by sąd na to powiedział, który w Polsce ma zawsze właściwe i jedynie prawdziwe zdanie?
Ruch drogowy. to też jest wątek na osobny temat.
|
|
 | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Mnie raz jeden mafiozo... Jedno z moich spotkań mafijnych też miało miejsce na ulicy, przy czym w tym zdaniu tylko sformułowanie "moich" jest przesadnie nieprecyzyjne. Od dłuższej chwili widziałem w lusterkach szarżującego wściekle między autami i pasami ruchu dresiarza, usiłującego czarną beemwicą wyrobić sobie pierwszą pozycję startową na światłach. Tymczasem zupełnym przypadkiem pierwsze miejsce na prawym pasie dwupasmówki zająłem ja, więc dresiarz wmanewrował się przy mnie na pas dla skręcających w prawo, ale z braku włączonego kierunkowskazu (między innymi) wywnioskowałem, że chce mnie objechać i wyprzedzić na skrzyżowaniu, by uplasować się na honorowej, upragnionej i prestiżowej pool position. Pomyślałem sobie, że się pewnie śpieszy, więc niech se gościu jedzie, ale coś mnie podkusiło, by na niego spojrzeć. Nie pierwszy raz widziałem takie lekceważąco-drwiąco i, co ważne, prowokujące spojrzenie, jakim mnie obrzucił, więc postanowiłem dać się sprowokować, bo jestem facetem spolegliwym i nie lubię bez powodu przyprawiać ludzi o gorycz rozczarowań, tym bardziej, im mniej mnie to kosztuje. Zapaliło się żółte i wystartowaliśmy. Facet nie mógł wiedzieć, że moje pragmatyczne lenistwo skutkuje stosowanym poglądem, iż pojazd służy do jeżdżenia, a nie do mycia, manikurów czy innych pieszczot, więc nie przewidział też, że moje autko ma dużo bardziej korzystny stosunek mocy do masy i wyglądu, niż by mogło to wynikać z jego (autka) wyliniałej aparycji. No i, że mam nietypowy tylny most, co przeniesienie napędu silnika znosiło równie nonszalancko i beznamiętnie, jak ja. To by było na tyle. Cholera, zapomniałem o czym miałem pisać.  Aha, już wiem - spotkanie z mafią. Więc słupek ze znakiem drogowym (zakaz wyprzedzania  ) na chodniku po prawej stronie, będący dla dresiarza tak spektakularnym, jak niespodziewanym finałem pośpiechu, został wymieniony już nazajutrz po niefortunnym spotkaniu z mafią. .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|