>PS: Kupowanie podręczników do religii to forma wspierania katolickich wydawnictw - nic poza tym. Ja przez 9 lat religii nie miałem żadnego podręcznika i żadnego sprawdzianu. Zeszyty tylko w podstawówce, bo były sprawdzane przy kolędzie. W liceum trzeba to było po prostu odsiedzieć. Każdy księżulo gadał co chciał a potem były czwórki lub piątki na koniec roku. > Ale wtedy nie było oceny z religii na świadectwie i nie wliczało się jej do średniej. A teraz jak cię ksiądz, siostra, katecheta (niepotrzebne skreślić) nie lubi, jak za bardzo fikasz, na mszy w pierwszej ławce nie siedzisz, to da ci tróję i choćbyś z innych przedmiotów miał same szóstki, to z czerwonego paska nici. Ty wiesz jaka to jest władza...
|