 |
Problem z zakrzywieniem promienia laserowego Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-04-2005 14:45 | Ocykan | Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | Wyobraźmy sobie wszechświat w którym istnieją tylko dwie planety, nazwijmy je Alfa i Beta. Alfa i Beta są nieruchome względem siebie i dzieli je odległość 1000 lat świetlnych. Mieszkańcy Alfy, którzy wcześniej rozwinęli cywilizację techniczną, postanowili dać znak swojego istnienia ewentualnym mieszkańcom Bety. Zbudowali więc w tym celu potężny laser optyczny, wycelowali w Betę i włączyli zasilanie. Po tysiącu lat promień lasera dotarł do Bety. Jednakże Becianie w porównaniu z Alfianami byli bardzo zacofani technicznie i nie dysponowali żadnymi środkami umożliwiającymi danie jakiegokolwiek znaku braciom w rozumie. Kiedy od włączenia lasera upłynęło już kilka tysięcy Alfianie zrozumieli, że nie doczekają się odpowiedzi. Zniechęceni przekręcili laser o 90 stopni (tak, że wysyłał promień pod kątem prostym do kierunku Alfa-Beta). Mieszkańcy Bety oczywiście niczego nie zauważyli. Ich planeta wciąż była oświetlana promieniem lasera. Sytuacja ta będzie mogła ulec zmianie dopiero za 1000 lat, gdy zaburzenie pola elektromagnetycznego (rozchodzące się z prędkością światła) dotrze do Bety. Zatem bezpośrednio po przekręceniu lasera sytuacja wyglądała dość osobliwie. W pobliżu Alfy promień lasera miał kierunek prostopadły do kierunku Alfa-Beta, natomiast w pobliżu Bety promień lasera był styczny do kierunku Alfa-Beta. O ile zatem promień zachował ciągłość (a czemu miałby jej nie zachować?) to reprezentował linię krzywą i to nie łuk lecz coś trochę bardziej skomplikowanego (coś na kształt litery S z wyprostowanym jednym z łuków). I tu nasuwa mi się pytanie: Co było przyczyną ugięcia promienia? Światło w próżni rozchodzi się przecież po liniach prostych. Ugięciu ulega w pobliżu wielkich mas, ale w tym przypadku to nie miało miejsca. Czy zatem zadziałały jakieś inne czynniki, których nie uwzględniłem? Mam nadzieję, że wśród uczestników forum znajdą się lepsi ode mnie fizycy, którzy będą mogli wyjaśnić tę sprawę.
|
| Inieto | Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | Coz,fizyka(teoretyczna) jest moja pasja (jak kazda pasje uskutecznia sie ja niekoniecznie majac do niej predyspozycje  )i bynajmniej nie czuje sie adekwatny do udzielania odp na to pytanie ,ale pozwole sobie zauwazyc kilka kwesti... 1.mysle ze ,w konsekwencji bledne pytanie wynika z blednego zalozenia ktorym jest: > O ile zatem promień> zachował ciągłość (a czemu miałby jej nie zachować?)a dlaczego mialby ja zachowac? nie jestem ekspertem ale cos tam czytalemo falowo-kolpuskularnej naturze swiatla a,ale nie wydaje mi sie by swiatlo ktore przez 1000lat swietlnych bylo skierowane na bete mialoby po zmienienu kata zachowac ciaglas promienia(kierunku) poprostu kiedy alfa zmienila kat "ucial sie" promien przeciwlegly a efekt tego "uciecia"dojdzie do bety za 1000lat swietlnych(wiec narazie nie zauwazaja zmian) nie widze powodu dla ktorego mialby ja zachowac (i sie zakrzywiac) ale ale to tylko moja "na chlopski rozum uwaga"polemike pozostawiam ekspertom! swoja droga ciekawe. > I tu nasuwa mi się pytanie: Co było przyczyną ugięcia> promienia?w zwiazku z powyzszym pytanie jest wedlug mnie bledne.Pozdrawiam.
|
|
 | | Inieto | Odp: Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | haha ,mea culpa! powyzszym swoim postem wykazalem jak to "branie na chlopski rozum "i pospieszna analiza nie ida w parze z nauka! --pomialem oczywiscie fakt ze swiatlo nie jest "ucinane"poniewaz reflektor nie jest wylaczany tylko zmienia sie jego kat kiedy jest wlaczony !MEA CULPA  --zatem rzeczywiscie" powinno"zachodzic swoiste zakrzywienie promienia ! Przyznajac sie do bledu, tymbardziej jestem ciekaw jakie bedzie rozwiazanie!
|
|
| mariusz | Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | Fizykiem nie jestm, ale wydaję, mi się, że w tej sytuacji promień wcale nie uległ zakrzywieniu, w moencie przesuwania reflektora powstała ogromna niezliczona ilość odrębnych promieni w bardzo dużej bliskości względem siebie i to zakrzywienie jest tylko pozorne, ponieważ tak na prawdę to nie jast promień.
|
|
 | | Ocykan | Odp: Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | >Fizykiem nie jestm, ale wydaję, mi się, że w tej sytuacji promień wcale nie uległ zakrzywieniu, w moencie przesuwania reflektora powstała ogromna niezliczona ilość odrębnych promieni w bardzo dużej bliskości względem siebie i to zakrzywienie jest tylko pozorne, ponieważ tak na prawdę to nie jast promień.
Nie wydaje mi się. Jeżeli by powstała "ogromna niezliczona" (tzn. chyba nieskończona) "ilość odrębnych promieni w bardzo dużej bliskości względem siebie", to miałyby one również w sumie nieskończoną energię. A skąd? W tym wszechświecie prawo zachowania energii również obowiązuje. A nawet gdyby nie, to gdzie Twoim zdaniem zaczynałby sę ten promień, który kończy się na Becie? I gdzie kończyłby się ten, który zaczyna się na Alfie?
Z wygięciem promienia zresztą też byłby dodatkowy problem, o którym wcześniej nie wspomniałem. Taka zmiana kształtu wiązałaby się z wydłużeniem promienia o kilka conajmniej lat świetlnych w ciągu kilku minut (tyle trwało przekierowanie lasera). A to byłoby niezgodne z kolei z teorią względności.
Wciąż czekam na wyjaśnienie dobrego fizyka-racjonalisty.
|
|
|  | | mariusz | >Nie wydaje mi się. Jeżeli by powstała "ogromna niezliczona" (tzn. chyba nieskończona) "ilość odrębnych promieni w bardzo dużej bliskości względem siebie", to miałyby one również w sumie nieskończoną energię. A skąd? W tym wszechświecie prawo zachowania energii również obowiązuje.
Powiedzmy, że będzie to ograniczona, ale dość duża iloćś promieni.
>A nawet gdyby nie, to gdzie Twoim zdaniem zaczynałby sę ten promień, który kończy się na Becie? I gdzie kończyłby się ten, który zaczyna się na Alfie?
Ten, który kończy się na Becie zaczynałby sie od ostatniego fotonu wyemitowanego z Alfy, tuż przed rozpoczęciem zmiany kierunku jego źródła, natomiast pierwszy foton wyemitowany po zmianie kierunku źródła byłby początkiem promienia, z tymże tych promieni byłoby wiele, zgodnie z moim założeniem, o którym pisałem wcześniej. Każdy foton, a raczej grupa fotonów poruszająca się w jednym kierunku, wyemitowana podczas ruchu źródła bylaby nowym promienim, choć dość krótkim. Znajdowałyby się one jeden obok drugiego i tylko sprawiałyby złudzenie, że to jaden promień.
>Z wygięciem promienia zresztą też byłby dodatkowy problem, o którym wcześniej nie wspomniałem. Taka zmiana kształtu wiązałaby się z wydłużeniem promienia o kilka conajmniej lat świetlnych w ciągu kilku minut (tyle trwało przekierowanie lasera). A to byłoby niezgodne z kolei z teorią względności.
Dlatego nie może to być jeden promień.
>Wciąż czekam na wyjaśnienie dobrego fizyka-racjonalisty. ekonomista
|
|
|  | | mariusz | >Z wygięciem promienia zresztą też byłby dodatkowy problem, o którym wcześniej nie wspomniałem. Taka zmiana kształtu wiązałaby się z wydłużeniem promienia o kilka conajmniej lat świetlnych w ciągu kilku minut (tyle trwało przekierowanie lasera). A to byłoby niezgodne z kolei z teorią względności.
Właściwie to tego nie rozumiem, wyjaśnij jeśli możesz?
|
|
| |  | | Ocykan | >>Z wygięciem promienia zresztą też byłby dodatkowy problem, o którym wcześniej nie wspomniałem. Taka zmiana kształtu wiązałaby się z wydłużeniem promienia o kilka conajmniej lat świetlnych w ciągu kilku minut (tyle trwało przekierowanie lasera). A to byłoby niezgodne z kolei z teorią względności. >Właściwie to tego nie rozumiem, wyjaśnij jeśli możesz?
Przed zmianą ustawienia lasera promień laserowy był linią prostą. Po zmianie ustawienia stał się linią krzywą. Ponieważ linia prosta łącząca dwa punkty jest zawsze krótsza od dowolnej krzywej łączącej dwa punkty - promień lasera uległ wydłużenu. Stało się to w czasie przestawiania lasera (powiedzmy, że było to kilka minut). Ponieważ odległośćmiędzy Alfą i Betą to 1000 lat świetlnych a kierunek promiena laserowego nie mógł zmienić się skokowo (nie mogło nastąpić jego załamanie, bo to jest możliwe tylko na granicy dwóch ośrodków) - zatem musiał się wydłużyć o kilka lat świetlnych. A przecież nawet światło na przebycie roku świetlnego potrzebuje roku czasu.
Niezależnie od tego na takie wydłużenie promienia potrzebna byłaby dodatkowa energia. A skąd by się wzięła? No chyba, że gęstość energii zakrzywionego promienia będzie mniejsza niż prostego, zaś całkowita energia pozostanie bez zmiany.
|
|
| | |  | | Piotr Sz. | >>>Z wygięciem promienia zresztą też byłby dodatkowy problem, o którym wcześniej nie wspomniałem. Taka zmiana kształtu wiązałaby się z wydłużeniem promienia o kilka conajmniej lat świetlnych w ciągu kilku minut (tyle trwało przekierowanie lasera). A to byłoby niezgodne z kolei z teorią względności.
Żadna niezgodność z teorią względności tu nie występuje. Promień lasera to nie jest przecież guma, która ulega odkształceniu, lecz zbiór fotonów. Wszystkie fotony w tym zbiorze poruszją się po liniach prostych z prędkością c. Zgadzam się tu z przedmówcą, że należałoby mówić o wielu promieniach, rozchodzących się z jednego punktu. Żaden foton wystrzelony z lasera, nie porusza się szybciej niż z prędkością c, więc nie ma tu mowy o łamaniu teorii względności.
|
|
| aner | Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | Promień to krzywa wzdłuż której propaguje energia świetlna (kierunek propagacji jest styczny do niej w każdym punkcie). A zatem, czy Twój promień spełnia to założenie?
|
|
 | | Ocykan | Odp: Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | >Promień to krzywa wzdłuż której propaguje energia świetlna (kierunek propagacji jest styczny do niej w każdym punkcie). >A zatem, czy Twój promień spełnia to założenie?
Skoro jest promieniem - to chyba tak. Chyba, że promień laserowy jest takim wyjątkowym promieniem, który nie spełnia Twoich warunków. Czyli promień nie jest promieniem.
Zatem na Twoje pytanie można dać tylko odpowedź twierdzącą, bowiem przecząca byłaby sofizmatem. A zatem, skoro odpowiedź jest oczywista, jako racjonalista mogłeś darować sobie to pytanie.
|
|
|  | | aner | >Skoro jest promieniem - to chyba tak. Chyba, że promień laserowy jest takim wyjątkowym promieniem, który nie spełnia Twoich warunków. Czyli promień nie jest promieniem. >Zatem na Twoje pytanie można dać tylko odpowedź twierdzącą, bowiem przecząca byłaby sofizmatem. A zatem, skoro odpowiedź jest oczywista, jako racjonalista mogłeś darować sobie to pytanie.
Ja mogłem sobie darować. Zadając je chodziło mi raczej, żebyś Ty po namyśle na nie odpowiedział. Jednak wolałeś uprawiać sofistykę. Błąd polega tu na tym, że potoczne rozumienie słowa "promień" traktujesz na równi z jego znaczeniem funkcjonującym w teorii optyki i wyciągasz wnioski uprawnione jedynie dla tego drugiego. Niestety błędne.
|
|
| |  | | Ocykan | >Jednak wolałeś uprawiać sofistykę. Błąd polega tu na tym, że potoczne rozumienie słowa "promień" traktujesz na równi z jego znaczeniem funkcjonującym w teorii optyki i wyciągasz wnioski uprawnione jedynie dla tego drugiego. Niestety błędne.
To bądź łaskaw wyciągnąć bezbłędne i oświecić mnie, ciemniaka, a także innych błądzących w mrokach niewiedzy.
|
|
| | |  | | aner | >To bądź łaskaw wyciągnąć bezbłędne i oświecić mnie, ciemniaka, a także innych błądzących w mrokach niewiedzy.
Daruj sobie tę ironię. Po prostu nie sądziłem, że tak się zdenerwujesz jeśli na Twoje pytanie odpowiem pytaniem. Wracając do zagadnienia to krzywa, którą sobie wyobraziłeś nie jest żadnym promieniem w rozumieniu optycznym. Nie może być więc mowy o jego zakrzywianiu się. Energia świetlna (fotony) emitowana przez laser przemieszcza się wzdłuż prostych radialnie rozchodzących się od punktu tożsamego z Alfą i zawartych w kącie 0-90 stopni. Te proste są promieniami i jest ich oczywiście nieskończenie wiele, czyli po obrocie mamy nieskończenie wiele kieunków propagacji światła. Jeśli założymy dodatkowo, że wiązka laserowa jest nieskończenie wąska (założenie niefizyczne, ale upraszczające), czyli ograniczmy się do optyki geometrycznej to krzywa jest miejscem w którym zaburzenie optyczne jest różne od zera. W tych fragmentach, które odpowiadają nieruchomej pozycji lasera (skierowany na Betę i potem prostopadle do niej) pokrywa się ona z promieniem optycznym, a więc jest fragmentem prostej. Jeżeli laser był obracany ze stałą prędkością kątową (w) to część zakrzywiona spełnia we współrzędnych biegunowych równanie r(a)=c*(t-a/w) 0<=a<=90 (stopni) a-kąt między kierunkiem propagacji, a kierunkiem Alfa-Beta, t-czas, jaki upłynął od rozpoczęcia obrotu, c-prędkość światła w próżni. Jest to więc fragment spirali Archimedesa.
|
|
| SCV X-COM | Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | Ciekawy problem  Wydaje mi się, że to tak jakby w warunkach braku grawitacji puścić strumień wody (w miare imitujący spójny promień światła laserowego), po czym obrócić go o 90 stopni. Przy czym żeby oddać stosunek prędkości należałoby zrobić to dość szybko. Zakładam, że światło podobnie jak woda jest strumieniem cząstek, na które działają takie same prawa fizyki. Nie wiem natomiast jak zareaguje na to część falowa z teori falowo-korpuskularnej światła...
|
|
 | | agnus dei | Odp: Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | chlopie lepiej wez sie do cepa a nie do fizyki zjawisk falowych. radaru to Ty bys nie skonstruowal!
|
|
|  | | SCV X-COM | > chlopie lepiej wez sie do cepa a nie do fizyki zjawisk falowych.> radaru to Ty bys nie skonstruowal!>  Podkreślam, że to jest dyskusja o fali EM na znacznych odległościach względem szybkości propagacji. To, że na Ziemi możemy odległości zaniedbać (jak w przypadku Twojego radaru), nie oznacza, że tak można zrobić w każdym przypadku. Moje rozumowanie było próbą wyjaśnienia a nie stwierdzeniem i dowodem, zatem oczekuję bardziej rozwiniętego komentarza.
|
|
| Gregor | Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | > I tu nasuwa mi się pytanie: Co było przyczyną ugięcia> promienia?Zanim zacznie sie rozwazac pytanie czy promien lasera ulegnie zakrzywieniu, nalezy najpierw okreslic w jakim ukladzie odniesienia bedzie umieszczony obserwator, ktory bedzie ow promien widzial. Zacznijmy rowazania od lokalizacji na planecie Alfa. Dla mieszkanca TEJ planety cel do ktorego zmierza promien, niezaleznie czy bedzie to inna planeta oddalona o 1000 lat swietlnych, czy sciana przeciwleglego budynku, nie ma istotnego znaczenia. Dlaczego? Wyobrazmy sobie, ze planeta Alfa to okrag, plaski jak nalesnik, a my z laserem z reku stoimy w jego centrum. Jesli wlaczymy laser i bedziemy swiecic w kierunku np. N to wyznaczymy promien okregu Alfa w kierunku S-N. Jesli zaczniemy sie obracac w strone E, to zaczniemy wyznaczac kolejne promienie, az do punktu zatrzymania czyli E. Tak wiec operator lasera, ani zaden inny mieszkaniec tej planety nie bedzie widzial zadnego zagiecia. Dla nich bedzie to ciagle prosty promien, zmieniajacy swoj kierunek. Wsiadamy zatem do SOkola Millenium ze Star Wars i w mgnieniu oka przenosimy sie dzieki napedowi hiperprzestrzennemu (ktory zakrzywia przestrzen tak iz z 1000 lat swietlnych robi nam sie 5 cm ziemskiej miary  ladujemy na planecie Beta, a wiec zmieniamy uklad odniesienia w naszym doswiadczeniu na "betanski". Wyobrazmy sobie, ze siedzimy sobie na pikniku, na slonecznej polance, gdzies na rubiezach Bety, az tu nagle jakis kretyn wali nam po oczach laserem. Jako Betanin, nie mamy zielonego pojecia, czy laser ten przelecial 1000 lat swietlnych, czy to moze po prostu jakis smarkacz siedzi w krzakach i bawi sie chinsko-betanska zabawka za 10 zlotych. W pewnym momencie ktos (koles na Alfa, o ktorym wiemy tylko my jako Badacze, ale nie jako Betanie) zaczyna przesuwac laser z naszych oczu w bok. Co zaobserwujemy.. ano nic specjalnego, bo dla obserwatora na Becie nie ma znaczenia jaka odleglosc promien ow przebyl.. czy jest 15 metrow, czy 1000 lat swietlnych - efekt bedzie ten sam - poruszajacy sie oświetlony laserem punkt. Roznica jest jedynie taka, ze promien z Alfa, w prowonaniu do promienia, ktory bylby wyslany zza krzaka jest 1000 lat starszy, ale swieci tak samo. Jak wiec widzimy, ani "naswietlacz" z Alfy, ani "oswiecony"  na Becie nie zaobserwuje zakrzywienia promienia swiatla. Mozna to rowniez zobrazowac na przykladzie naszego Slonca. Jak wiecie, swiatlo wysylane na Ziemie ze Slonca dociera do nas dopiero po ok. 8 minutach. Tak wiec, jesli Sloneczko zgasloby wlasnie w tej sekundzie, kiedy to czytasz, to dowiesz sie o tym dopiero za 8 minut  Slonce, z punktu obserwacyjnego w ziemskim ukladzie odniesienia, porusza sie po niebosklonie w kierunku E-W, a mimo to nie obserwujemy rozmazania jego kontur w swiecacy prazek, czyli efektu zagiecia jego promieni, ktore znieksztalciloby odbierany przez nas jego ksztalt. Caly czas widzimy je jako swiecacy punkt (choc dosc spory  ) Tak wiec, czy pytanie o zakrzywienie pozostaje aktualne??? Wydaje mi sie,ze TAK !!! Aby moc zaobserwowac to zjawisko musielibysmy obrac uklad odniesienia POZA obiema planetami. Z czystej przekory i sympatii dla tego intelektualnego serwisu nazwijmy punkt z ktorego mamy obserwowac promien, perspektywa Boga  Wyobrazmy sobie, ze widzimy obie planety i przetrzen miedzy nimi (cale 1000 lat siwtlnych) jako pewien odcinek. Coz zobaczymy? Z planety Alfa widzimy mknacy w kierunku planety Beta, niczym harpun uwiazany na linie, czubek promienia lasera. W penym momencie tego lotu operator "dzialka z harpunem, za ktorym wciaz rozwija sie lina" obraca to dzialko prostopadle do kierunku lotu czubka harpuna, czyli szczytu fali elektromagnetycznej (ale skupionej w promien). Zobaczyny wowczas, ze jako calosc: harpun i lina za nim ulegaja zagieciu w przestrzeni, ale tylko dla obserwatora z perspektywa Boga  Mam nadzieje, ze choc troche naswietlilem cala sytuacje. Rozwazajac wszelkie uklady fizyczne, zwlaszcza zwiazane z ruchem, nalezy pomietac, aby wpierw okreslic, w jakim ukladzie odniesienia bedziemy dany problem rozwazac. Zdaje sie, ze wlasnie o tym traktuje miedzy innymi teoria wzglednosci: wynik obserwacji zalezy od ukladu odniesienia w jakim umiejscowiony jest obserwator. Wydaje mi sie, ze zasada ta sprawdza sie nie tylko w fizyce, ale i w stosunkach miedzyludzkich. Kazdy z nas moze miec inne przekonania, swiatopoglad, opnie na rozne tematy, w tym wiare, Boga, bogow, filozofie... Kazdy z Nas postrzega swiat z innej perspektywy, ale najwazniejsze jest to, aby nie zpominac, ze to co widze Ja, musi byc tez prawda niepodwazalna dla innego, postrzegajacego swiat inaczej. Byc moze, choc czasem wydaje sie to irracjonalne i niemozliwe, dwie sprzecznosci moga istniec obok siebie, zeby nie powiedziec, ze musza (i stanowic calosc/jednosc)!!! Znamy to z przekazow roznych religii i filozofii (dobro-zlo, Ying-Yang, czarne-biale, lad-chaos), ale tez z nauk scislych: swiatlo jako czysta energia=fala, a jednoczesnie jako czastki - to jak je widzimy w danej chwili zalezy tylko i wylacznie od sposobu, w ajki tego dokonujemy, ale nigdy nie jestesmy w stanie zaobserwowac obu tych zjawisk jednoczesnie; materia i antymateria - choc w tym przypadku to ponoc delikatnym zachwianiom rownowagi/proporcji pomiedzy iloscia tych czastek na korzysc materii mozemy dzis pisac sobie na forum  . Ale pomijajac ten "szczegol", swiat to rownowaga, wywazenie pomiedzy wszystkim co nas otacza.. Rowniez szczesciem i cierpieniem (tu odsylam do moich rozwazan na temat eutanazji i rzeczowej, naukowej, oderwanej od wiary i religii w innym watku w dziale >Nauka [o ile uda mi sie tamten post zamiescic, bo forum nieco szwankuje  ] ) Pozdrawiam Gregor
|
|
 | | Ocykan | Odp: Problem z zakrzywieniem promienia laserowego | Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Nie wiem, czy jesteś fizykiem i jakimś autorytetem w dziedzinie, której dotyczy moje pytanie, czy też takim samym amatorem jak ja, który posiada pewną wiedzę i zdolność do spekulatywnego myślenia. Bądź łaskaw zatem ujawnić swoje formalne kwalifikacje. W każdym razie ja, amator, nie ze wszystkim się zgadzam.
>Wyobrazmy sobie, ze siedzimy sobie na pikniku, na slonecznej polance, gdzies na rubiezach Bety, az tu nagle jakis kretyn wali nam po oczach laserem. Jako Betanin, nie mamy zielonego pojecia, czy laser ten przelecial 1000 lat swietlnych, czy to moze po prostu jakis smarkacz siedzi w krzakach i bawi sie chinsko-betanska zabawka za 10 zlotych.
No nie. Po pierwsze łatwo określimy kierunek, z którego pochodzi promieniowanie i zorientujemy się, że nie z krzaków tylko z kosmosu. Po drugie, wiązka laserowa jest b. spójna, ale na odległości 1000 lat świetlnych trochę się "rozjedzie" i na Becie nie będzie to już punkcik ale całkiem spore koło. Mierząc jego średnicę i potrafiąc obliczyć wysokość trójkąta równoramiennego (a Becianie geometrię znają) można, przynajmniej z jakimś przybliżeniem, określić odległość źródła.
>W pewnym momencie ktos (koles na Alfa, o ktorym wiemy tylko my jako Badacze, ale nie jako Betanie) zaczyna przesuwac laser z naszych oczu w bok. Co >zaobserwujemy.. ano nic specjalnego, bo dla obserwatora na Becie nie ma znaczenia jaka odleglosc promien ow przebyl.. czy jest 15 metrow, czy 1000 lat swietlnych - efekt bedzie ten sam - poruszajacy sie oświetlony laserem punkt.
Tyle, że ten poruszający się punkt Becianin zauważy po upływie 1000 lat od momentu gdy ten koleś na Alfie zaczął przesuwać laser. O ile w ogóle by zauważyli ten poruszający się punkt. Raczej po prostu zniknąłby on znienacka. Jego prędkość byłaby przecież ogromna. Jeżeli promień lasera obrócimy w ciągu sekundy o 90 stopni to w odległości 100 km od Ziem przebędzie on drogę ok. 150 km (1/4 długości okręgu o promieniu 100 km). Czyli wytworzony przezeń punkt będzie miał prędkość 150 km/s. A Beta jest od Alfy odległa o 1000 lat świetlnych. Sam policz jaką prędkość będzie ten "punkt" miał na Becie.
>Slonce, z punktu obserwacyjnego w ziemskim ukladzie odniesienia, porusza sie po niebosklonie w kierunku E-W, a mimo to nie obserwujemy rozmazania jego kontur w swiecacy prazek, czyli efektu >zagiecia jego promieni, ktore znieksztalciloby odbierany przez nas jego ksztalt. Caly czas widzimy je jako swiecacy punkt (choc dosc spory)
No bo dla naszego oka ważna jest nie rzeczywista prędkość obiektu, tylko jego prędkość kątowa. Słoce zaś przesuwa się po firmamencie ze stosunkowo małą szybkością kątową (powiedzmy 180 stopni w 12 godzin).
>Zobaczyny wowczas, ze jako calosc: harpun i lina za nim ulegaja zagieciu w przestrzeni, ale tylko dla obserwatora z perspektywa Boga) >Mam nadzieje, ze choc troche naswietlilem cala sytuacje.
Nie wyjaśniłeś. Bo dalej pozostaje pytanie, co (jakie siły) spowodowało zagięcie promienia, obserwowane przez obserwatora spoza układu Alfa-Beta (mozesz go sobie nazwać Bogiem). No i niewyjaśnione pozostają problemy związane z tak znacznym wydłużeniem promienia w tak krótkim czasie.
|
|
|  | | Gregor | > W każdym razie ja, amator, nie ze wszystkim się zgadzam.I ja nie uwazam siebie za guru. Rowniez jestem kompletnym amatorem i pasonatem fizyki > No nie. Po pierwsze łatwo określimy kierunek, z którego pochodzi promieniowanie i zorientujemy sie, że nie z krzaków tylko z kosmosu.Czy jestes pewnien? Wez zwykly wskaznik laserowy i rzuc punkt na sciane, nastepnie przesun sie o 2 metry i oswietl to samo miejsce, i co? Kierunek sie padania zmienil, ale wynik obserwacji pozostaje ten sam. Punkt lasera na scianie. Co innego gdybys mial zadymiony pokoj.. wowczas dopiero bedziesz w stanie zobaczyc przebieg calego promienia i tym samym okreslic kierunek padania. > Po drugie, wiązka laserowa jest b. spójna, ale na odległości 1000 lat świetlnych trochę się "rozjedzie" i na Becie nie będzie to już punkcik ale całkiem spore koło. Mierząc jego średnicę i potrafiąc obliczyć wysokość trójkąta równoramiennego (a Becianie geometrię znają) można, przynajmniej z jakimś przybliżeniem, określić odległość źródła.A skad bedziesz wiedzial jaka byla wyjsciowa srednica padajacego promienia?? Dajmy na to.. laser na Alfie wysyla bardzo waska np. 5mm wiazke ktora na Becie bedzie mila juz np. 15 cm. Ale w tym samym czasie 100m dalej od obserwatora na Becie "koles zza krzaka" ma duza zabawke (z odpowednio duzym krysztalem skupiajacym swiatlo lasera), ktora wysyla wiazke o srednicy 15 cm. Skad bedziesz wiedzial, ktory z punktow dobiega z kosmosu, a ktory zza krzaka?? Tak wiec wielkosc punktu jest niestotna. > Tyle, że ten poruszający się punkt Becianin zauważy po upływie 1000 lat..."Wiek" tego swiatla nie ma dla niego zadnego znaczenia, bo to co sie dzieje na Becie jest dla niego teraznieszoscia, tak wiec promien padajacy "z przeszlosci" i zza krzaka moga byc identyczne. Swiatlo padajace z Alfy nie dostanie "zmarszczek" tylko dlatego ze ma 1000 lat. Siwecic bedzie tak samo. Tak wiec, przyjmujac czas betanski, to co bylo na Alfie 1000 lat temu (np. wyslanie promienia), dla Betanina jest TERAZ!! Gdyby Betanin mial potezna lornetke  przez ktora moglby spojrzec na Alfe, to widzialby ja w tym momencie taka jaka byla 1000 lat temu, a myslaby (nie znajac praw fizyki i predkosci swiatla), ze tak wyglada ona obecnie. Podobnie zreszta sytuacja wyglada z perspektywy Alfy. Kierujemy teleskop na Beta i widzimy ja jeszcze bardziej zafocana w stosunku do Alfy, niz w rzeczywistosci, bo widzimy jej historie cofnieta o rowne 1000 lat. Prawdziwy obraz rzeczywistosci mozna (ale tylko w wyobrazni) obserwowac tylko z "perspektywy Boga", w ktorej pomijalna musialaby byc przestrzen i czas.. mozna to sobie wyobrazic w nastepujacy: zakrzywiamy przestrzen dzieloca nas od obu planet, tak ze odleglosc miedzy nami a kazda z nich osobna jest niewielka, choc pomiedzy Alfa i Beta pozostaje 1000 lat sw. Sprobuje to narysowac: O - to my (Omega) A - planeta alfa B- planeta Beta l oraz "-" - ogromne odleglosci liczone w latach swietlnych "." - blisko jak przyslowiowy "rzut beretem" tudziez "o dwa strzaly z luku stad"  I. Sytuacja wyjsciowa: II. Po zakrzywieniu przestrzeni: O O l . l A---------B l l A----l-----B (odleglosc A-B pozostaje stala) W sytuacji nr II jedynie obserwator O jest w stanie widziec obie planety w takim stanie w jakim sa obecnie (dla czasu mierzonego przez kazda z nich), czyli w wywmiarze bezwzglednego, inaczej mowiac, widzi obie planety, ktore znajduja sie dokladnie w tym samym punkcie na osi Czasu w 4-rowymiarowym ukladzie wspolrzednych (X-Y-Z-Czas). To co moga zobaczyc nieszkancy obu planet jest juz wzgledne, zalezne od ukladu odniesienia, w kotrym sie znajduja, nie tylko wzgledem XYZ, ale i czasu. Tak wiec kwestia "czasu" jakie pokonalo swiatlo jest istotna tylko dla obserwatora Omega, natomiast calkowicei pomijalna dla Betanina czy Alfianina - bo ich czas jest wzgledny. > od momentu gdy ten koleś na Alfie zaczął przesuwać laser. O ile w ogóle by zauważyli ten poruszający się punkt. Raczej po prostu zniknąłby on znienacka...Ale tu juz wkraczasz w obszar biologii i zdolnosci percepcji zjawisk przez czlowieka, a nie fizyki. A co jesli Betanin moglby, nie tak jak czlowiek rejestrowac marne 25 klatek na sekunde, ale (a co tam, zaszalejmy) 250.000 klatek na sekunde ??? Dokladnie widzialby ruch tego punktu.. ale to juz kwestia biologii a nie fizyki.. Podobnie jest z mucha.. owad ten rejestruje obrazy znacznie szybsze niz czlowiek (nie pamietam dokladnie ile klatek na sekunde). Dla muchy szybki film akcji, to tak jak dla nas ogladanie komisku.. powoli zmieniajace sie kolejno obrazki. Dlatego tak trudno upolowac muche  Po prostu ona widzi zblizajaca sie reke (w zaleznosci od naszego refleksu oczywiscie) baaardzo powoli (no czasem nieco szybciej, jak oberwie gazeta)  > >...efektu zagiecia jego [Slonca] promieni, ktore znieksztalciloby odbierany przez nas jego ksztalt. Caly czas widzimy je jako swiecacy punkt (choc dosc spory)> No bo dla naszego oka ważna jest nie rzeczywista prędkość obiektu, tylko jego prędkość kątowa. Słoce zaś przesuwa się po firmamencie ze stosunkowo małą szybkością kątową (powiedzmy 180 stopni w 12 godzin).Wiedzialem, ze to nie idealny przyklad  ale jedyny jaki przyszedl mi do glowy, choc idea ruchu swiecacego punktu jest aktualna. > Nie wyjaśniłeś. Bo dalej pozostaje pytanie, co (jakie siły) spowodowało zagięcie promienia, obserwowane przez obserwatora spoza układu Alfa-Beta (mozesz go sobie nazwać Bogiem). No i niewyjaśnione pozostają problemy związane z tak znacznym wydłużeniem promienia w tak krótkim czasie.1) Nie dzialaly zadne sily, po prostu przemiescilo sie zrodlo swiatla. A poniewaz swiatlo to rowniez czasteczki, to (jak ktos wczesniej porownal to do strumienia wody) obracajac zrodlo swiatla (w tym momencie rozpatrujemy jego ceche korpuskularna, czasteczkowa) zmieniamy kierunek wystrzeliwanych z predkoscia niemal 300.000km/s fotonow. A poniewaz jest ich nieskonczenie wiele, to zmieniajac kierunek ich lotu powodujemy "b>zludzenie zakrzywienia.
|
|
| |  | | Gregor | > Ciag dalszy wypowiedzi....... A poniewaz jest ich nieskonczenie wiele, to zmieniajac kierunek ich lotu powodujemy zludzenie zakrzywienia. Bo przeciez fotony wystrzelone w kierunku N dalej poleca na N, gdy bedziemy zmieniac kierunek o 0.0001 stopnia na E, to fotony wystrzelone w momencie zmiany kierunku beda lecialy tylko i wylacznie w tym kierunku, czyli odchylonym od N o 0.0001 stopnia na E. Innymi slowy zaden z fotonow nie zmieni kierunku lotu. Beda sie one poruszaly caly czas w swoim pierwotnym kierunku. To nasza percepcja powoduje, ze zobaczymy ugiecie promienia, ale przeciez zaden z fotonow nie skreci z kierunku NNE na N. 2) Promien sie nie wydluzy, on po prostu mknie przez przestrzen az napotka na swojej drodze przeszkode (Beta) na ktorej sie zatrzyma. My na Alfie z laserem caly czas wysylamy "nowa dawke" swiatla. Gdybys poslal swiatlo lasera nie strumieniem ciaglym tylko pulsami, to z "perspektywy Boga" (hihi) zobaczysz mknacy przez przestrzen odcinek swiatla laserowego, o konkretnym poczatku i koncu. Ot taka swiecaca, pedzaca na oslep kreske. Jesli wysylalbys pulsacyjnie swiatlo lasera, zmieniajac jednoczesnie kierunek dzialka laserowego, to zobaczylbys mnostwo swietlistych odcinkow mknacych przez przestrzen kosmiczna, kazdy z nich w innym kierunku. Rozchodzilyby sie one promieniscie od miejsca z kotrego zostaly wyslane. P.S. Prosze nie traktowac moich wypowiedzi jako autorytatywne i nieomylne. Pisze tylko to co mi logika i nabyta wiedza z fizyki podpowiada, ale poniewaz nie jestem fizykiem, wiec moge sie mylic. Po prostu za duzo czasu i miejsca, przy tylu rozwazaniach, zajeloby dopisywanie "wydaje mi sie, ze..", "nie jestem pewien, ale.." itp. Zapewniam wszystkich, ze nie uzurpuje sobie prawa do nieomylnosci i wszechwiedzy na ten (i inne  tematy. Pozdrawiam Gregor
|
|
| | |  | | Gregor | > Poniewaz schemat zle sie wkleil, probuje ponownie:
I. Sytuacja wyjsciowa: II. Po zakrzywieniu przestrzeni: O O l . l A---------B l l A----l-----B
(w obu sytuacjach odleglosc A-B pozostaje taka sama)
|
|
| | | |  | | Gregor | > > Poniewaz schemat zle sie wkleil, probuje ponownie:> I. Sytuacja wyjsciowa: II. Po zakrzywieniu przestrzeni:> ```````` O ````````````````````````` O ```````````````````````` > ```````` l ````````````````````````` . ````````````````````````> ```````` l ```````````````````` A---------B ```````````````````> ```````` l ````````````````````````````````````````````````````> ```````` l ````````````````````````````````````````````````````> ``` A----l-----B ``````````````````````````````````````````````> (w obu sytuacjach odleglosc A-B pozostaje taka sama)i ponownie..  Czy na prawde nie mozna czegos zrobic aby usprawnic dzialanie tego forum?
|
|
| | | | |  | | Gregor | Przyszla mi wlasnie do glowy jeszcze inna analogia, do problemu "ugiecia" promienia. Zastapmy nasz laser, super-szybkostrzelnym karabinem. Nikt chyba nie ma watpliwosci, ze kula raz wystrzelona leci tylko w jednym kierunku (pomijamy tu oczywiscie warunki atmosferyczne, jak wiatr, bo mowimy o prozni w kosmosie). Jesli "pociagniemy" serie po przeciwleglej scianie, to w zaleznosci od szykostrzelnosci karabinu i naszego obrotu lufy z kierunku N w strone E na scianie bedziemy mogli zobaczyc albo oddalone od siebie puntky w ktore uderzaly kule (sytuacja taka ma miejsce, gdy predkosc z jaka zmieniamy kierunek lufy jest wieksza od czestosci wystrzeliwanych kul) lub zobaczymy rozryta na scianie linie, bo kule lecialy tak gesto, ze udarzaly jedna obok drugiej (ta sytuacja ma miejsce, kiedy szybkostrzelnosc karabinu bedzie wieksza niz szybkosc zmiany kierunku lufy). Gdyby miec karabin o niewyobrazalnie wielkiej szybkostrzelnosci (a takim "karabinem" plujacym fotonami jest nasz laser) to "robiac stopklatke" w czasie lotu kul zobaczylibysmy wlasnie "zagieta" linie (nasz promien) zlozona z miliardow wystrzelonych kul, polozonych tak blisko siebie, ze dla nas - obserwatorow - widoczne bylyby one jako ciagla, olowiana ZAGIETA linia.
Poniewaz nie mozna przekroczyc predkosci swiatla, nigdy nie obrocisz tak szybko lasera, aby uzyskac pojedyncze, rozdzielone fotony, wysylajac CIAGLY ich strumien. Szybka zmiana jego kierunku objawi sie nam jako swiecaca, "zagieta" linia, choc w rzeczywistosci sa to polozone nieskonczenie blisko siebie punkty, ktore jednak leca w roznych kierunkach.
To jest dokladnie ten sam efekt, jaki mozna zaobserwowac "rysujac" kola laserem na scianie, szybko nim poruszajac. De facto w ten sam sposob dziala lampa kineskopowa w telewizorze. Lecz tu rowniez mamy juz czynienia z nasza percepcja zjawisk w marnej jakosci 25 klatek/sekunde.
|
|
| |  | | Ocykan | >Co innego gdybys mial zadymiony pokoj.. wowczas dopiero bedziesz w stanie zobaczyc przebieg calego promienia i tym samym okreslic kierunek padania.
Beta ma bardzo wilgotny klimat, stąd na porządku dziennym są tam gęste mgły. Zresztą astronomowie (nawet na Becie) potrafią określić kierunek padania strumienia świetlnego i bez użycia mgły lub dymu.
>A skad bedziesz wiedzial jaka byla wyjsciowa srednica padajacego promienia?? Dajmy na to.. laser na Alfie wysyla bardzo waska np. 5mm wiazke ktora na Becie bedzie mila juz np. 15 cm. Ale w tym samym czasie 100m dalej od obserwatora na Becie "koles zza krzaka" ma duza zabawke (z odpowednio duzym krysztalem skupiajacym swiatlo lasera), ktora wysyla wiazke o srednicy 15 cm. Skad bedziesz wiedzial, ktory z punktow dobiega z kosmosu, a ktory zza krzaka?? Tak wiec wielkosc punktu jest niestotna.
No nie. Nie istnieją lasery wysyłające wiązkę o tak dużej średnicy. Maksimum to kilka (no może kilkanaście) milimetrów. Zatem przybliżoną odległość źródła można określić.
>>od momentu gdy ten koleś na Alfie zaczął przesuwać laser. O ile w ogóle by zauważyli ten poruszający się punkt. Raczej po prostu zniknąłby on znienacka... >Ale tu juz wkraczasz w obszar biologii i zdolnosci percepcji zjawisk przez czlowieka, a nie fizyki. A co jesli Betanin moglby, nie tak jak czlowiek rejestrowac marne 25 klatek na sekunde, ale (a co tam, zaszalejmy) 250.000 klatek na sekunde ??? Dokladnie widzialby ruch tego punktu.. ale to juz kwestia biologii a nie fizyki..
No nie. Nie policzyłeś szybkości tego punktu na Becie. Żadna istota biologiczna nie będzie w stanie dostrzec jego ruchu. Przepływ impulsów elektrycznych we włóknach nerwowych jest na to zbyt wolny.
Co do reszty, to chyba dobrze kombinujesz.
|
|
| | |  | | Gregor | > Beta ma bardzo wilgotny klimat, stąd na porządku dziennym są tam gęste mgły.To jednak nie ma nic wspolnego efektem o ktorym rozmawiamy, bo jesli bedziemy co chwila "przyczepiac" sie szczegolow, to w koncu okaze sie, ze Beta to tak naprawde Czarna Dziura i caly problem zniknie  Nie zmieniaj warunkow modelu doswiadczalnego w trakcie trwania doswiaczenia  > Zresztą astronomowie (nawet na Becie) potrafią określić kierunek padania strumienia świetlnego i bez użycia mgły lub dymu.O.. i tu wlasnie wychodzi moja niewiedza... Mea Culpa.. nie mam kontrargumentow, ale jak znajde to dam znac  > No nie. Nie istnieją lasery wysyłające wiązkę o tak dużej średnicy. Maksimum to kilka (no może kilkanaście) milimetrów. Zatem przybliżoną odległość źródła można określić.Wszystko zalezy od mocy lasera i zdolnosci skupiajacej krysztalu (tam mi sie zdaje). Chociaz my takim nie dysponujemy, to nie znaczy, ze stworzenie takiego jest niemozliwe. Pamietaj.. sa to rozwazania hipotetyczne i caly nasz model doswiadczalny jest teoretyczny, niemozliwy do zrealizowania (przy obecnych zdobyczach nauki). > No nie... [..] Żadna istota biologiczna nie będzie w stanie dostrzec jego ruchu. Przepływ impulsów elektrycznych we włóknach nerwowych jest na to zbyt wolny.Znow w fizyke wplatujemy biologie i jej ograniczenia. Wyeliminujmy ten element, ustawiajac zamiast biologicznego obserwatora urzadzenie, ktore bedzie w stanie to zjawisko zarejestrowac z wystarczajaca dokladnoscia (oczywiscie obecnie My Ziemianie, nie potrafimy zapewne go zbudowac, ale w przyszlosci kto wie..) Musimy zdac sobie sprawe, ze probujac postrzebac zjawiska fizyczne za pomoca naszych zmyslow, z gory jestesmy skazani na kleske. Przeciez ani Ty ani ja nie widzielismy na wlasne oczy elektronow, a jednak nikt z nas nie watpi, ze istnieja. To co obserwujemy to tylko przejaw ich dzialania (np. swiecaca zarowka, czy tez monitor kompa, ktory teraz wypala mi oczy  ) > Co do reszty, to chyba dobrze kombinujesz.Dziekuje  Pozdrawiam Gregor
|
|
| | | |  | | Ocykan | Przemyślałem sprawę jeszcze raz i pozwolę sobie podzielić się mymi przemyśleniami. O przesuwaniu się plamki laserowej po powierzchni Bety w ogóle nie możebyć mowy. Przy tak ogromnej odległości między Alfą i Betą (1000 lat świetlnych) nawet przy bardzo małej, nieosiągalnej dla nas, rozbieżności wiązki , w jej stożku zmieści się nie tylko cała Beta ale i kawałek okolicznej przestrzeni. Toteż obsewator na Becie nie zobaczy żadnej plamki. Zaobserwuje natomiast pojawienie się na firmamencie jasnego punktu (rozmytego nieco przez atmosferę). Na pewno więc nie pomyśli, że to jakiś dowcipniś z krzaków. Ponadto przecież Becianie nie wynaleźli jeszcze laserów (dlatego nie mogą dać Alfianom żadnego znaku swego istnienia).
Twoja analogia z karabinem maszynowym jest niezła. Oczywiście, gdy sprawę będziemy rozpatrywać na gruncie korpuskularnej teorii światła. Ale można i na gruncie falowej, tu już musi być inne wyjaśnienie.
Odrzućmy światło. Wyobraźmy sobie, że Alfianie skierowali na Betę bardzo spójną wiązkę fal radiowych a następnie postąpili jak z laserem. Jak sprawa Twoim zdaniem będzie wyglądała w tym przypadku (z punktu widzenia obserwatora spoza układu Alfa-Beta)?
|
|
| | | | |  | | Gregor | > ...nawet przy bardzo małej, nieosiągalnej dla nas, rozbieżności wiązki , w jej stożku zmieści się nie tylko cała Beta ale i kawałek okolicznej przestrzeni. Toteż obsewator na Becie nie zobaczy żadnej plamki...Hmm.. ten problem bierze sie jedynie z naszej ulomnosci technicznej do stworzenia promienia o odpowiednio silnym skupieniu. Poniewaz sa to rozwazania czysto teoretyczne, nie do sprawdzenia w warunkach laboratoryjnych, (ale na pewno do obliczenia - choc na to jestem "za cienki w uszach  " ) mozemy przeciez zalozyc, ze wysylamy silnie skupiony promien, ktory nie rozejdzie sie nadto na tak olbrzymiej odleglosci. Pamietajmy, ze rozwazajac model nierealny, wyobrazony, nie mozemy ograniczac naszej sie do technologii obecnie dostepnej. Wymysly rowniez nieralne (na dzisiejsze mozliwosci technicze) narzedzia, aby to doswiadczenie w naszych glowach przeprowadzic. Bo na tym polega wlasnie fizyka teoretyczna - przewiduje, to co dopiero w przyszlosci bedzie mozna udowodnic empirycznie. Tak bylo z czasteczkami subatomowymi.. najpierw madrzy wyliczyli, ze takie po prostu musza istniec (matematycznie udowodnili na liczbach), a dopiero potem udalo sie je zaobserwowac w cyklotronach.. Tak wiec stworzmy sobie laser potrafiacy wysylac np. pojedynczy strumien fotonow.. Wygladajacy tak: D - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - a nie jak obenie potrafimy: -------------------------------------------- -------------------------------------------- -------------------------------------------- gdzie D to glowica lasera  W drugiej sytuacji juz jej nie umieszczalem. > Zaobserwuje natomiast pojawienie się na firmamencie jasnego punktu (rozmytego nieco przez atmosferę).W zwiazku z powyzszym problem znika  > Ale można i na gruncie falowej, tu już musi być inne wyjaśnienie.Ale dlaczego inne.. Jak juz wczesniej spomnielismy swiatlo to zarazem fala I czasteczki. Nie mozna rozpatrywac jego cech oddzielnie. Model obserwacji swiatla powoduje jedynie, jaki charakter tej energo-materii ujrzysz jako obserwator. Ale EFEKT wywolany przez nia bedzie taki sam. Punkt swiatla. Rozwazajac nasze doswiadczenie po prostu latwiej jest wytlumaczyc je korzystajac z "formy" czasteczkowej, ale nie zapominajmy, ze w tym samym czasie mowimy i fali EM. Problem polega jedynie na tym, ze czasteczki latwiej jest nam sobie wyobrazic niz fale EM (przynajmniej mi  ) > Odrzućmy światło. Wyobraźmy sobie, że Alfianie skierowali na Betę bardzo spójną wiązkę fal radiowych a następnie postąpili jak z laserem.Musialbym sie nad tym mocno poglowic. W wolnej chwili sprobuje. Ale od razu narzuca mi sie pytanie, czy fale RADIOWA, czyli o innej czestotliwosci niz swiatlo, mozna skupic, czy tylko bedzie sie ona rozchodzila we wszystkich kierunkach ?? Nie mam pojecia.. na pewno bylby w stanie na to odpowiedziec ktos, kto zna sie dobrze na dzialaniu radarow. Wydaje mi sie, ze w gre wejdzie tu takze zjawisko interferencji fali, co dodatkowo skomplikuje cala sprawe.. Ocykan.. Czy Ty chcesz, zeby mi sie mozg zagotowal??? Zlituj sie i wez sie za cos pozytecznego.. smieci wyrzuc, dzialke skop.. ale cos takiego  P.S. ..ale i tak bede sie przez Ciebie nad tym zastanawial hihi
|
|
| | | | | |  | | Gregor | A wlasciwie to juz mam chyba rozwiazanie..
Po pierwsze, przyznaje sie bez bicia do bledu. Sam wczesniej wytykalem Tobie, ze szykasz naszych ograniczen, a tymczasem sam probuje je wprowadzic. Coz z tego, gdybysmy nawet nie potrafili skupic wziaki radaru (a zdrugiej strony czemu nie, skoro to taka sama forma energi jak swiatlo - czyli fala EM, tylko o innej, niewidocznej golym okiem dla nas - czestotliwosci). Ale zalozmy (moze blednie) ze obecnie nie potrafimy. Wiec w naszym, wciaz teoretycznym modelu, stworzmy go na nasze potrzeby w wyobrazni.
Ok.. mamy urzadzenie wysylajace skupiana wiazke fali EM, o czestotliwosci radiowej.. I co dalej? Czy to w ogole wplywa na zasady obawiazujace w fizyce. Oczywiscie NIE. EM fala radiowa bedzie sie zachowywala dokladnie tak samo jak EM fala o czestotliwosci swiatla widzialnego (laser). Jedynie Betnin bedzie mial problem z zaobserwowaniem efektu tej fali, bo o ile w przypadku fali swietlnej, do stwierdzenia tego zjawiska wystarczy mu oko, to w przypadku skupionej fali radiowej, aby ja "zaobserwowac" potrzebuje jedynie radia i anteny, zdolnej wylapac taka wiazke z przestrzeni. O ile w przypadku fali rozchodzacej sie we wszystkich kierunkach (nieskupionej - czyli swiatlo z zarowki, lub fale np. nieszczesnego Radia Maryja hehe) odbiornik taki moze stac gdziekolwiek i fale taka "wylapie", o tyle w przypadku wizki skupionej musialby stac dokladnie w miejscu, w ktorym ta wiazka pada... Ech.. zaraz polece po kubel zimnej wody na glowe..
|
|
| | | | | | |  | | Gregor | Zapomnialem dodac.. Wynika to oczywscie z tego, ze prawa fizyki sa uniwersalne i zawsze dzialaja tak samo. Sily fizyczne, wzory i prawa nie zmieniaja sie w zaleznosci od tego na co dzialaja.. Oczywiscie nie mam tu na mysli polaczenia praw mechaniki i mechaniki kwantowej.. bo tego rozwiazania poszukuja naprawde tegie umysly fizyczne i jakos nie potrafia sobie z tym poradzic, wiec nie licz na mnie w tej kwesti  Podsumowujac.. niewazne jaka fale EM bedziesz wysylal na Bete.. wynik bedzie ten sam. Jedynie w zaleznosci od czestotliwosci fali ,jaka wysylasz, bedziesz potrzebowal roznych urzadzen aby ja tam stwierdzic: swiatlo -> oko, fala radiowa -> antena, podczerwien -> noktowizor itd. itp.
|
|
| | | | | | | |  | | inhet (1073 punktów) | Problem jest prosty. Żadnego zakrzywionego promienia nie będzie, będzie wachlarz fotonów, jak kul z obracanego karabinu maszynowego. Obojętne, czy potraktujemy foton jako korpuskułem, czy paczkę falową, materia ma budowę nieciągłą. Zreszta inaczej naruszyloby to zasadę zachowania energii/materii. Ta odpowiedź już powyżej padła, ale zaginęła w powodzi słów.
|
|
| | | | | | | | |  | | Gregor | > Ta odpowiedź już powyżej padła, ale zaginęła w powodzi słów.Oczywiscie.. chcialem tylko w nieco bardziej obrazowy sposob to przedstawic, aby latwiej to wytlumaczyc.. rowniez sobie  Przyznaje, niezle z tego wyszlo wodolejstwo. Wyglada wiec na to, ze problem rozwiklany, a temat zakonczony  POzdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ocykan | No to chyba już wszystko wyjaśnione. Zamykam temat i dziękuję wszystkim dyskutantom. Myślę, że wszyscy jakoś skorzystaliśmy na tej wymianie myśli, choć chyba ja najwięcej Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Viator Solus (217 punktów) | > No to chyba już wszystko wyjaśnione. Zamykam temat i dziękuję wszystkim dyskutantom. Myślę, że wszyscy jakoś skorzystaliśmy na tej wymianie myśli, choć chyba ja najwięcej> PozdrawiamA ja przeczytałem ten wątek dopiero teraz i zrobiłem animowanego gifa, który wyjaśnia chyba jeszcze bardziej sprawę  Jak mówią jeden obraz zastępuje tysiąc słów... proszę spojrzeć: www.memoriada.pl/laser.gif_________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ocykan | > A ja przeczytałem ten wątek dopiero teraz i zrobiłem animowanego gifa, który wyjaśnia chyba jeszcze bardziej sprawę Jak mówią jeden obraz zastępuje tysiąc słów...> proszę spojrzeć: www.memoriada.pl/laser.gifChyba to nie wygląda całkiem tak, jak na Twoim rysunku. Wyglądałoby to tak, gdyby przed zmianą kierunku laser został wyłączony. Jednak zmiana kierunku nastąpiła przy włączonym laserze. Nie mogło więc nastąpić zilustrowane przez Ciebie przerwanie wiązki. Poza tym szybkość zmiany kierunku lasera, jak wielka by nie była, jest o wiele mniejsza od prędkości strumienia fotonów. Zatem to nie będą dwie wyraźnie oddzielone wiązki, już prędzej będzie to pęk promieni (coś na kształt wachlarza). Przemyśl sprawę jeszcze raz i postaraj się zrobić rysunek adekwatny do sytuacji. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Viator Solus (217 punktów) | Nowego rysunku, to na pewno nie będzie mi się chciało robić, bo szkoda czasu  Dwie wiązki szeroko rozstawione namalowałem jako uproszczony schemat. Oczywiście, że tych wiązek będzie bardzo wiele (ale chyba skończona ilość). Ale wytłumaczę mój punkt widzenia. Założenie jest takie, że promień lasera to strumień fotonów. Jeśli potraktujemy ten strumień jako szereg wylatujących jeden za drugim fotonów, to cały strumień możemy potraktować jako ciąg jakby kulek wystrzeliwanych jedna za drugą w określonym kierunku. Po przemierzeniu jakiejś drogi trafiają w oko odbiorcy, uderzają w siatkówkę oka, nerwy tej siatkówki przekazują impuls nerwowy do mózgu, i odbiorca interpretuje sygnał jako światło (w przypadku człowieka). I tu jest punkt sporny. Co będzie widziało oko jeśli nie dotrze do niego foton, jeśli nie uderzy w nie kulka? Odpowiedź: Niczego nie zobaczy. Oko nie spotka się z fotonami, które miały nadany nowy kierunek, bo te miną się z nim. W czasie zmiany kąta nastawienia laseru, kolejne wystrzeliwane fotony będą mieć nadawany inny kierunek od poprzedzających ich fotonów. Stare fotony jednak lecą w raz nadanym im kierunku. Gdyby odbiorca był w małej odległości od laseru, to rozstrzał byłby mały i kolejne fotony biegnące po lini nowego kierunku uderzałyby jescze w oko. Ale przy wielkich odległościach, wraz z długością lotu, rośnie rozstrzał i fotony nie trafią do oka, w związku z czym oko niczego nie zarejestruje. Po prostu w pewnym momencie, gdy ostatni foton z pierwotengo kierunku dotrze do niego, światło dla niego zgaśnie. Oko nie zobaczy żadnego wachlarza, ani świetlnego punktu, który zmienia się w linię. _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Viator Solus (217 punktów) | Dopiszę jeszcze coś na temat właściwości wiązki światła. Można zrobić sobie małe doświadczenie z wężem ogrodowym. Gdy trzymasz wąż wydaje się, że strumień wody jest ciągły i jest czymś jednym. Gdy powoli przekręcesz wąż, to wciąż wydaje się, że strumień wody jest stały. Ale gdy zrobisz to bardzo gwałtownie, to będziesz mógł zaobserwować, jak strumień wody się przerywa, i dokładnie jak na moim rysunku rozdziela się na dwa strumienie lub odcinki. Zostaje on rozerwany na krótsze odcinki, wręcz krople lecące w nowym kierunku. _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | Wiązkę światła można potraktować jako zbiór fotonów lub zbiór wiązek i wychodzi nam to samo co by wyszło przy braku grawitacji i oporów ruchu przy opisie ruchu wody gdy pomachamy wężem ogrodowym - czyli to co poprzednicy opisali. Jeśli zaś przejdziemy na opis falowy to będziemy mieli dwie proste wiązki tak jak na animowanym gifie pokazanym wyżej i "łączący" je "łuk" w którym czym dalej tym natężenie światła będzie mniejsze. W pewnym sensie jest to ciągłość, ale nie można mówić, że światło porusza się po tym łuku. Światło tutaj tworzy łuk i porusza się prostopadle do niego. To tak jak przy świeceniu żarówki, ale tutaj światło jest spójne oraz nie tworzy sfery lecz jedynie "dwuwymiarowy" łuk (3 wymiarowy, bo jeszcze grubość wiązki dochodzi). www.spoleczna.edu.pl/alfabeta.txt - zobrazowane (uwaga - . . . . nie oznacza nieciągłości, ale małe natężenie).
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|