Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zasady "współżycia" na forum

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
02-06-2005 18:24Mariusz Agnosiewicz (moderator)Zasady "współżycia" na forum
   Drodzy Użytkownicy Forum,

   W ostatnim czasie na forum parę razy zaiskrzyło i pojawiło się parę konfliktów (a nie polemik). Zwrócono się do mnie o rozstrzygnięcie sporów z moderatorem. I okazało się, że nie bardzo mogę sobie temu zadośćuczynić, gdyż nie śledzę na bieżąco forum i nie znam tych spraw. Powstał też pomysł, aby powołać osobę rzecznika etyki i bardziej przejrzyste zasady działań związanych z banowaniem osób, usuwaniem wypowiedzi czy tekstów. To są dobre pomysły i będziemy w najbliższych tygodniach takie rozwiązania wprowadzać. Zwłaszcza będzie to dotyczyć uzasadniania decyzji o usuwaniu osób z forum. Kilka osób w ten sposób wyleciało i zawsze było to związane tylko z postawą tych osób (nigdy ze światopoglądem).
Z pewnością nie ma możliwości uzasadniania decyzji o usuwaniu każdego posta. Niektórzy czasami złośliwie wklejają np. 20 takich samych postów, je się usuwa hurtowo.

   Niektórych oburzają zwłaszcza dwie sprawy - "czepianie się" o zmiany nicków. Te zasady jednak przyjęliśmy i nie narusza to w żaden sposób praw osobistych użytkowników, ani możliwości ekspresji. Proszę to zaakceptować. To wnosi pewną przejrzystość i z pewnością daje więcej pożytku niż ewentualnych zagrożeń. Pożytkiem tym jest uniemożliwienie w pewnym zakresie manipulacji, jakie wcześniej miały nierzadko miejsce. Nie raz było tak, że jedna osoba multiplikowała wirtualne byty na forum. Trudno jest mi doszukać się zalet tego.

   Po drugie - kultura językowa. Moderator bywa bardzo ostry, przyznaję. Czasami ja byłbym bardziej łagodny, ale z drugiej strony to jednak ma więcej plusów niż minusów. Bo na ogół w internecie webmasterzy i moderatorzy są w tej kwestii zdecydowanie "liberalni" i powszechne jest kaleczenie języka. Często nie mogę na to patrzeć, przez tą "tolerancję" naprawdę upada kultura językowa w społeczeństwie i nie mam szczególnych oporów abyśmy my w tej kwestii się wyróżniali. Może dzięki temu więcej osób będzie bardziej się przykładało do formułowania swych wypowiedzi, aby nie publikować takich bohomazów językowych na które nie można się patrzeć. Jeśli przez to odejdzie od nas parę osób, to nie stracimy tyle co zyskamy na trzymaniu wysokiego standardu językowego. Przyjemnie będzie czytać nasze forum jeśli będzie ono składało się z ładnych w formie wypowiedzi. Nawet jeśli towarzyszyć temu będą ostre polemiki i "wióry lecieć będą", to będzie to estetyczne - tak jak estetyczny jest sam Racjonalista
   Dodam tutaj, że je osobiście traktuję sprawę poprawności językowej jako swą swoistą misję i też propaguję od dawna zasady językowej poprawności. Wprawdzie to jest skierowane go publicystów, jednak sądzę, że i szanowne użytkowniczki i użytkownicy naszego forum mogą tam znaleźć wskazówki, które mogą być przydatne w dyskusjach:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1397
Mogę wyjawić, że opracowanie to będzie też służyć w akcji edukacyjnej (przy użyciu metod e-learningu), którą prowadzi Fundacja Marka Kamińskiego RAZEM NA BIEGUN www.nabiegun.pl/index2.php?nr=26 - jako jedna z lekcji dot. sztuki kreatywnego pisania.

   Jeszcze raz apeluję o zmniejszenie osobistych wojen i sporów do minimum, wówczas pewnie w ogóle nie będzie potrzeby ingerencji administratora, z czego korzystam naprawdę niechętnie. Miałem do czynienia osobiście także z różnymi sytuacjami (dla wielu jestem niestety "atrakcyjny", jako cel ataku, a ze zniesławieniami w mniejszym bądź większym zakresie borykam się już od paru lat, także zresztą w tym forum udział biorą ludzie zainteresowani tym, aby Agnosiewiczowi dołożyć, bynajmniej nie polemiczno-merytorycznie) i powiem, że te niesnaski osobiste są o wiele gorsze niż nawet największe spory merytoryczne. Proszę też, aby nie traktować się nawzajem według jednej miarki, ludzie jacy tutaj przychodzą są naprawdę różni i nie możemy oczekiwać od siebie, że będziemy mieć identyczne sposoby ekspresji. Wymagamy jakichś reguł, ale to jako pewne ramy minimalne, a nie jakiś "totalitarne" wymaganie, aby każdy jednakowo reagował, jednakowo formułował myśli. Jeśli ktoś jest bardziej emocjonalny czy bardziej dosadny, nie znaczy to przecież, że to do dyskwalifikuje jako poważnego rozmówcę.

   Jeśli się da to zresetujcie wcześniejsze spory niemerytoryczne. Postaramy się tworzyć tutaj klimat maksymalnie czysty i przejrzysty. Nie może być tak, aby jakakolwiek grupa światopoglądowa była tutaj na gorszych warunkach.

   Proszę jednak o wyrozumiałość, redakcja potrzebuje od każdego zaufania i ja staram się na to pracować. Naprawdę zależy mi na tym, aby nasze forum było jak najlepsze dla twórczych dyskusji.

   Jeśli macie jakieś konstruktywne uwagi i sugestie w tym zakresie, chętnie je wysłucham. Dodam, że być może okaże się wkrótce konieczne wprowadzenie powszechnego obowiązku logowania dla uczestnictwa w forum.

   pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Jeszcze coś. Chciałbym wkrótce zamieścić kąsek dla forumowiczów bardzo smakowity. Jakieś opracowanie metod polemiki, retoryki. Może Schopenhauera... klasyka Niech decyduje merytoryka... bo często dostrzegam niestety takie zjawisko, że jakaś osoba wyraźnie nie radzi sobie z wytrawnym retorycznie przeciwnikiem, choć po wgryzieniu się w jej wypowiedź - ma ona mocniejsze racje merotyryczne. W polemikach trzeba to jeszcze "umieć sprzedać"

Chciałbym coś takiego zamieścić dla wszystkich użytkowników Racjonalisty.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Forum wymiany myśli
Jeszcze parę słów z wyjaśnień moderatora, bo podał on coś czego wcześniej nie brałem pod uwagę:

"czasem zmuszony jestem do usuwania postów, które dezorganizują forum. (...) Nie mogę mu zwrócić uwagi, bo nie jest zarejestrowany, nie mogę napisać odpowiedzi skoro usuwam jego post. Z drugiej strony, jeżeli nie będę usuwał takich głupich postów, wkótce forum będzie miejscem nieustających awantur."

Racja. Proszę zdecydowanie jakieś niesnaski osobiste wyjaśniać sobie tylko na email, nie zawracać tym głowy reszcie użytkowników. Apeluję o niewszczynanie wątków i wypowiedzi, których głównym podtekstem są sprawy osobiste a nie merytoryczne.

Forum jest od wymiany myśli a nie dylematów osobistych.
Daniel DelimataOdp: Forum wymiany myśli
>"czasem zmuszony jestem do usuwania postów, które dezorganizują forum. (...) Nie mogę mu zwrócić uwagi, bo nie jest zarejestrowany,

Niektórzy niezarejestrowani, ale obecni od dłuższego czasu podają publicznie swoje maile. Można więc na ten adres wysyłać wyjaśnienia. To czy się z tej możliwości skorzysta zależy od dobrej woli lub jej braku.
HRTEM (262 punktów)Odp: Zasady "współżycia" na forum
Przy okazji wtrącę zatem kilka wyników swoich obserwacji.
1. Proponuję, aby Św. Marek, w sytuacjach, w których występuje jako moderator używał nicka np. "Moderator forum", a własnym nickiem podpisywał się tam, gdzie wyraża swe własne, prywatne zdanie. "Św. Marek" jest po prostu jednym z uczestników forum, a "Moderator" to persona o szczególnych uprawnieniach. Taka schizofrenia przydałaby się dla większej jasności dyskusji, zwłaszcza wobec osób, które nie są obeznane ze zwyczajami forum "R".
2. Proponuję "stopniowanie ostrzeżeń" wobec osób naruszających regulamin forum. Św. Marek jest dość, hmm, szorstki (choć zazwyczaj ma oczywiście rację) wobec osób zupełnie przyzwoitych, lecz które w jakiś sposób nieświadomie naruszyły zasady. Wynika z tego czasem zupełnie zbędne napięcie. Może wprowadzenie przez Św. Marka jednej, najłagodniejszej formy pośredniej ostrzeżenia, byłoby wskazane?
3. Pisownia. Gdzie jest granica pisowni o jakości "dopuszczalnej" a "niedopuszczalnej"? Jeśli nieortograficzna bądź niechlujna pisownia jest dowodem na lekceważenie, to czy podobnej zasady nie powinno wprowadzić się dla np.: jakości argumentów merytorycznych, sposobu cytacji źródeł? Zasadę, aby pisac poprawnie, generalnie popieram i staram się to robić. Jednakże mam wrażenie, że momentami nieco za ostre reguły są wprowadzane - tzn. za szybko moderator opieprza forumowiczów.
>aby nie publikować takich bohomazów językowych na które nie można się patrzeć.
Czy przed "na które" nie powinien być przecinek?

tym złośliwym akcentem kończę i pozdrawiam

św.Marek
Ad.1

    W tym co mówisz jest całkowita racja. Tylko boję się, że to nie bardzo technicznie do wykonania. Dla wszystkich byłoby, w tym i dla mnie, wygodnie, gdybym mógł występować zależnie od roli jaką spełniam: albo jako zwykły użytkownik jak każdy, albo oficjalnie, jako moderator.

Ad.2

    Istotnie, czasem też mam wyrzuty sumienia, gdy muszę komuś zwrócić uwagę, że zobiłem to nazbyt ostro. Zwróć jednak łaskawie uwagę, że najczęściej uprzejmie proszę o zastosowanie się do regulaminu, co w zdecydowanej wiekszości wypadków skutkuje, a ja już do sprawy nie wracam. Nie bardzo wiem, na czym miałaby polegać taka gradacja ostrzeżeń. Jeżeli ktoś narusza regulamin, mówię mu to uprzejmie. Miałbym robić to jeszcze uprzejmiej?

Ad.3

    Takie odnosisz wrażenie, bo też zauważ, iż jakość wypowiedzi na forum nie jest zadowalająca. Reaguję z konieczności na wyjątkowe niechlujstwo, drobne i niezamierzone literówki i błędy poprawiając. Zwracam uwagę wyłącznie tym, którzy bądź zupełnie nie reagują, bądź piszą całkowicie niepoprawnie. Wybacz, i wszyscy inni również, ale naprawdę uważam, że o randze naszego znakomitego forum nie świadczy wyłącznie poruszana tematyka, lecz również sposób jej przekazywania. Staranność w mowie i piśmie powinno okazywać się zawsze i wszędzie, bo jest to oznaka poziomu kultury człowieka. Zdecydowana większość pisujących na naszym forum jest w stanie mieć to na uwadze, dlaczegoż nie mają się stosować do tego przybysze? Jeżeli ktoś może mieć o to pretensje, to wyłącznie osoby, którym jest obojętne, czy inni traktują ich z należytym szacunkiem. Nie kryję, iż jestem purystą językowym. Będę więc zwracał uwagę każdemu, kto nie zachowa normalnej staranności w formułowaniu myśli. Niech choć tak wyjątkowy serwis różni się tym od innych.


___________
Pozdrawiam
webmaster (moderator)
>    W tym co mówisz jest całkowita racja. Tylko boję się, że to nie bardzo technicznie do wykonania. Dla wszystkich byłoby, w tym i dla mnie, wygodnie, gdybym mógł występować zależnie od roli jaką spełniam: albo jako zwykły użytkownik jak każdy, albo oficjalnie, jako moderator.
To dobry pomysł. Czy chcesz nowe konto czy zmienić ci nazwę tego konta? W zasadzie można zrobić jeszcze inaczej, poprzez konto redaktorskie, które ma inne prawa niż użytkownika (my z niego czasem piszemy). Wówczas takie posty nawet wyglądają inaczej, wię c byłoby widać, że to moderator pisał.

ps. w sprawie zmiany nicków: nie dopuszczamy takiej możliwości, aby zmienić komuś nick, bez wyjątków (choć to technicznie możliwe).
św.Marek
>To dobry pomysł. Czy chcesz nowe konto czy zmienić ci nazwę tego konta? W zasadzie można zrobić jeszcze inaczej, poprzez konto redaktorskie, które ma inne prawa niż użytkownika (my z niego czasem piszemy). Wówczas takie posty nawet wyglądają inaczej, wię c byłoby widać, że to moderator pisał.

    Zrób proszę, jak uważasz za najbardziej właściwe.

___________
Pozdrawiam
Daniel Delimata
> Dodam, że być może okaże
>się wkrótce konieczne wprowadzenie powszechnego obowiązku
>logowania dla uczestnictwa w forum.
>
>   pozdrawiam

Taka dyskretna forma wyproszenia wszystkich "obcych". Osobiście bardzo cenię fora które zachowują swój poziom pomimo braku konieczności logowania. To tak jak drzwi które dla gości stoją zawsze otworem.

Pozdrawiam

Daniel
webmaster (moderator)
>Taka dyskretna forma wyproszenia wszystkich "obcych".
Nie, ponieważ założenie konta nic nie kosztuje i zajmuje tylko około minuty.

>Osobiście bardzo cenię fora które zachowują swój poziom pomimo braku konieczności logowania.
Cieszę się, że i nasze sobie cenisz.

Coraz bardziej zastanawiam się nad wprowadzeniem automatycznego słownika i sprawdzania pisowni..
Daniel Delimata
>Cieszę się, że i nasze sobie cenisz.

Tak. Cenię, ale niepokoją mnie zapowiadane zmiany.

>Coraz bardziej zastanawiam się nad wprowadzeniem automatycznego słownika i sprawdzania pisowni..

Dobry pomysł. Popieram.
Daniel Delimata
Jeszcze raz chciałbym poruszyć kwestię języka. Wspominano tu wielokrotnie o problemach dyslektyków, dysgrafików, dysortografików (nie pamiętam czy było coś o dyskalkulikach). Może wartałoby postarać się aby na racjonaliście pojawił się jakiś artykuł wyjaśniający niektórym gorzej zorientowanym na czym polegają te ułomności oraz jak się objawiają. Tylko rzetelna wiedza na ten temat pozwoli uniknąć wielu nieporozumień na ten temat oraz obalić pewne mity.
mohawk (2936 punktów)
>Może wartałoby postarać się aby na racjonaliście pojawił się jakiś artykuł wyjaśniający niektórym gorzej zorientowanym na czym polegają te ułomności oraz jak się objawiają.
Spieszę z wyjaśnieniem: w 90% polegają one na lenistwie młodych ludzi, którym rodzice załatwiają odpowiednie zaświadczenia, żeby nie obniżyli oceny z polskiego...
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Spieszę z wyjaśnieniem: w 90% polegają one na lenistwie młodych ludzi, którym rodzice załatwiają odpowiednie zaświadczenia, żeby nie obniżyli oceny z polskiego...

Dobrze prawisz mohawk! Takie intuicje towarzyszą mi od długiego czasu
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Dobrze prawisz mohawk!

Widzę zresztą, że chyba ogólnie dobrze prawisz, skoro aż tyle punktów nazbierałeś. Taka różnica między liczbą postów, a punktów... fiu fiu

I jeszcze jedna sprawa przy swojej wypowiedzi wstawiłem "uśmiech z puszczonym oczkiem" a to niemal tego nie widać. Nie wiem kiedy wymieniono poprzednie emotikony, ale te są wyraźnie niewyraźne. Brak nam sensownych emotikonów. Czy znajdzie się w końcu jakiś grafik, który zrobi je nam profesjonalnie?

Muszę poza tym sklecić apel do czytelników o pomoc, bo Racjonaista grafików i korektorów (redaktorów technicznych) potrzebuje jak kania dżdżu! Korektorów już miałem ze 20, ale albo nie wytrzymywali tempa publikacji, albo jakości. Potrzebuję do korekty tekstów wielkiego purystę i perfekcjonistę językowego. Nie wyrabiam się sam z tymi tekstami.
św.Marek
>Czy znajdzie się w końcu jakiś grafik, który zrobi je nam profesjonalnie?

    Dysponuję ponad 8 tysiącami emotikonów. Jutro wrzucę do poczty Marcinowi kilka zestawów odpowiednich do naszego forum.

___________
Pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>>Dobrze prawisz mohawk!
>Widzę zresztą, że chyba ogólnie dobrze prawisz, skoro aż tyle punktów nazbierałeś. Taka różnica między liczbą postów, a punktów... fiu fiu
Powiem skromnie, że gdyby redakcja była oceniana, to pewnie Ty byś zgromadził wielokrotnie więcej.

>Nie wiem kiedy wymieniono poprzednie emotikony, ale te są wyraźnie niewyraźne. Brak nam sensownych emotikonów. Czy znajdzie się w końcu jakiś grafik, który zrobi je nam profesjonalnie?
Przyznam, że poprzednie emotikonki wydawały mi się lepsze. Były wielce schematyczne, ale wymowne i nie budziły wątpliwości. To trochę tak jak - proszę wybaczyć tę nocną refleksję niepoprawnego nostalgika - gry na stare komputery. Te, w których autorzy nie usiłowali olśnić grafiką lecz pomysłem bronią się i na dzisiejszych emulatorach atarynki czy commodore'a. Te zaś, w których chciano dobrze dopracować grafikę, wydają się dziś częstokroć żałosne. Z tego natomiast co piszesz zdaje się wynikać, iż ktoś Wam robi emotikony - czyżbyście sami nie kontrolowali tego procesu?

>Muszę poza tym sklecić apel do czytelników o pomoc, bo Racjonaista grafików i korektorów (redaktorów technicznych) potrzebuje jak kania dżdżu! Korektorów już miałem ze 20, ale albo nie wytrzymywali tempa publikacji, albo jakości. Potrzebuję do korekty tekstów wielkiego purystę i perfekcjonistę językowego. Nie wyrabiam się sam z tymi tekstami.
Tempo publikacji jest zaiste imponujące. Co do jakości korekty nie chcę się wypowiadać, ale znajduję także w nowszych tekstach literówki. Sam do tego zadania raczej nie chciałbym się deklarować, żeby nie dołączyć do dwudziestki 'odpadniętych' w przedbiegach. Serio zaś mówiąc, nie mam w tych sprawach ani doświadczenia, ani - jak sądzę - wyrobienia technicznego. Na marginesie dodam, że chyba należałoby bardziej przycisnąć autorów, żeby przykładali się do korekty własnych tekstów - jest to zupełnie rozsądny i zrozumiały wymóg, a zapewne choć trochę odciążyłby redakcję. I mam wrażenie, że tacy redaktorzy są - np. w tekstach Andrzeja Koraszewskiego praktycznie nie ma w ogóle błędów.
nicram79 (460 punktów)
>I jeszcze jedna sprawa przy swojej wypowiedzi wstawiłem "uśmiech z puszczonym oczkiem" a to niemal tego nie widać. Nie wiem kiedy wymieniono poprzednie emotikony, ale te są wyraźnie niewyraźne. Brak nam sensownych emotikonów. Czy znajdzie się w końcu jakiś grafik, który zrobi je nam profesjonalnie?

To może też w końcu się dowiem, czemu wśród emotikonów jest też taki z "puszczonym pawiem", który wyraźnie skłania do niekulturalnej dyskusji ?
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>To może też w końcu się dowiem, czemu wśród emotikonów jest też taki z "puszczonym pawiem", który wyraźnie skłania do niekulturalnej dyskusji ?
To ja ci odpowiem, choć to oczywiste i nie powinno budzić niczyjego zdziwienia: bo używając tego emotka można wyrazić to, że czasem chce się ż...ć czytając niektóre teksty.
nicram79 (460 punktów)
>To ja ci odpowiem, choć to oczywiste i nie powinno budzić niczyjego zdziwienia: bo używając tego emotka można wyrazić to, że czasem chce się ż...ć czytając niektóre teksty.

Moje pytanie było skierowane do Mariusza Agnosiewicza. A tak swoją drogą, to czemu słowo "rzygać" napisałeś z kropkami ?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Moje pytanie było skierowane do Mariusza Agnosiewicza.

Nasze emotikony są do wymiany.
mohawk (2936 punktów)
>>Spieszę z wyjaśnieniem: w 90% polegają one na lenistwie młodych ludzi, którym rodzice załatwiają odpowiednie zaświadczenia, żeby nie obniżyli oceny z polskiego...
>Dobrze prawisz mohawk! Takie intuicje towarzyszą mi od długiego czasu
Jednak nie wszystkim towarzyszą podobne intuicje. Właśnie jeden z użytkowników oddał na powyższy mój post głos negatywny. Jak widać nie wszystkim się spodobał - mimo iż wcale nie przesądzam w nim, że coś takiego jak dysgrafia czy dysleksja w ogóle nie istnieje, lecz tylko, że rzeczywiste przypadki nie są takie częste. Cóż, za czasów moich rodziców nie było dyslektyków... w ogóle; jak to możliwe?
Daniel Delimata
> Cóż, za czasów moich rodziców nie było dyslektyków... w ogóle; jak to możliwe?

Oczywiście, żartujesz sobie. To, że nie rozpoznawano takiego zjawiska nie znaczy, że nie istniało.

Chciałbym jeszcze podkreślić pewną rzecz. To, że coś rzadko występuje wcale nie znaczy, że jest mniej interesujące (czasem wręcz przeciwnie). Wydaje mi się, że tym bardziej warto postarać się o odpowiednią, rzetelną i niezależną informację o nim.
mohawk (2936 punktów)
>> Cóż, za czasów moich rodziców nie było dyslektyków... w ogóle; jak to możliwe?
>Oczywiście, żartujesz sobie. To, że nie rozpoznawano takiego zjawiska nie znaczy, że nie istniało.
Ja przypisałbym również pewną rolę bardziej represyjnym i mniej tolerancyjnym sposobom traktowania problemu. Jestem przekonany, że mniej było wówczas 'kapitulanctwa' przed problemem ("No dobrze, synku, załatwimy zaświadczenie"), gdyż szkoła nie dopuszczała takiego rozwiązania. Czy było to dobre rozwiązanie to inna sprawa - dziś już w każdym razie niemożliwe do stosowania. I tylko biedni nauczyciele, którzy tracą wzrok wczytując się i usiłując zrozumieć niegramatyczne, nieortograficzne bazgroły.

>Chciałbym jeszcze podkreślić pewną rzecz. To, że coś rzadko występuje wcale nie znaczy, że jest mniej interesujące (czasem wręcz przeciwnie).
Oczywiście. Tyle że nic takiego z mojej wypowiedzi nie wynikało.
Daniel Delimata
>Ja przypisałbym również pewną rolę bardziej represyjnym i mniej tolerancyjnym sposobom traktowania problemu. Jestem przekonany, że mniej było wówczas 'kapitulanctwa' przed problemem ("No dobrze, synku, załatwimy zaświadczenie"), gdyż szkoła nie dopuszczała takiego rozwiązania. Czy było to dobre rozwiązanie to inna sprawa - dziś już w każdym razie niemożliwe do stosowania. I tylko biedni nauczyciele, którzy tracą wzrok wczytując się i usiłując zrozumieć niegramatyczne, nieortograficzne bazgroły.

A powinno być tak, że stwierdzenie dys* powinno powodować skierowanie danej osoby na specjalnie prowadzone zajęcia mające na celu na ile to tylko możliwe zminimalizowanie objawów.
mohawk (2936 punktów)
>A powinno być tak, że stwierdzenie dys* powinno powodować skierowanie danej osoby na specjalnie prowadzone zajęcia mające na celu na ile to tylko możliwe zminimalizowanie objawów.
Pełna zgoda.
Zielona
Możliwe było na tej samej zasadzie co swego czasu "możliwym było", że Słońce krąży wokół Ziemi
Dysleksja nie jest wydumanym problemem - miałam swego czasu w grupie dzieci chłopca w wieku wczesnoszkolnym, którego rodzice byli nauczycielami akademickimi. Dziecko bardzo dobrze rozwinięte intelektualnie. Mogłam przyjrzeć się mu bliżej, ponieważ jako jedyny nie uczęszczał na zajęcia religii, więc czas przeznaczony na katechezy spędzał ze mną na wspólnej nauce pisania i czytania. Ten chłopiec nie symulował symptomów dysleksji, one je miał.
A kwestia nadużyć, lewych papierków to inna sprawa.
Nie jestem znawcą problemu pt. "dysleksja", ale myślę sobie, że skoro pojawiają się raporty, nt. wzrostu poziomu depresyjności społeczeństw wysoko rozwiniętych być może rośnie także liczba dyslektyków. Dlaczego? Odpowiedzi należy myślę poszukać w czynnikach, bio-społ-psychicznych, jakie aktualnie oddziałują na ludzi choćby typu zanieczyszczenie środowiska, żywność z fast-food'ów, wzrost liczby godzin spędzanych przed TV itp.
Mózg to organika - może ceną, jaką płacimy za ucywilizowanie naszego mózgu są takie właśnie uboczne efekty jak wzrost przypadków dysleksji, depresji i inne...
Aha i zapomniałam dodać jeszcze oraz plaga ateizmu
Pozdrawiam

Daniel Delimata
>Możliwe było na tej samej zasadzie co swego czasu "możliwym było", że Słońce krąży wokół Ziemi

Nie chciałbym wracać do starych dyskusji, ale Słońce nadal krąży wokół Ziemi jeśli tylko rozważyć jego ruch w układzie odniesienia związanym z Ziemią. (Względność ruchu.)
V0lrath (3440 punktów)
>Nie chciałbym wracać do starych dyskusji, ale Słońce nadal krąży wokół Ziemi jeśli tylko rozważyć jego ruch w układzie odniesienia związanym z Ziemią. (Względność ruchu.)

W sumie tak...

Zabawny byłby też spór w inną stronę - jaki kształt ma trajektoria Ziemii w 4-wymiarowej zakrzywionej czasoprzestrzenii (z teorii względności Einsteina)...
Podpowiedź: prosta.

Jednak chyba każdy wie, że w inercjalnym układzie odniesienia z punktu widzenia 3 wymiarów przestrzennych zarówno Ziemia jak i Słońce obracają się mniej więcej wokół wspólnego środka masy układu (jeśli pominąć wpływ innych planet). Tyle, że słonko jest dużo dużo większe, a więc i promień "orbity" jest bardzo mały.
św.Marek
>Jak widać nie wszystkim się spodobał - mimo iż wcale nie przesądzam w nim, że coś takiego jak dysgrafia czy dysleksja w ogóle nie istnieje, lecz tylko, że rzeczywiste przypadki nie są takie częste. Cóż, za czasów moich rodziców nie było dyslektyków... w ogóle; jak to możliwe?

    Chciałbym, jeśli można, powiedzieć kilka słów na ten temat. Dysleksja i dysortografia były zawsze i zawsze raczej będą. Jak i Ty, ja też nigdy w czasie pobierania wszelkich nauk nie spotkałem się z taką kategorią ludzi. Myślę jednak, iż istnieje wytłumaczenie tego. Podczas trwania poprzedniego systemu takie dys- nie dotyczyły polskiej młodzieży, jako że młodzież socjalistyczna musiała być wolna od byle czego, lepsza od zgniłej, kapitalistycznej przyszłości narodów nękanej różnymi schorzeniami. Takich informacji o różnych dys- żadna socjalistyczna cenzura nie przepuściła, ergo mało kto, prócz specjalistów miał o nich pojęcie, ergo, nikt praktycznie o nich nie wiedział, więc przypadki jakie musiały się zdarzyć tłumaczone były lenistwem, lub wręcz cofnięciem się w rozwoju.
    Rozumiem i współczuję takim ludziom, lecz współczucie nie ma nic wspólnego z tym, że tysiące młodych ludzi wykorzystuje to bez skrupułów. Administrowałem wiele for i zawsze wytłumaczeniem niechlujstwa językowego była jakaś dys-. Jesteśmy w Internecie. Nikt nie ma możliwości sprawdzania prawdziwości czyichś zapewnień, a jeżeli nasze forum ma nie wyglądać tak tragicznie językowo jak pozostałe, musimy żądać od uczestników zachowywania poprawności bez żadnych wyjątków.

___________
Pozdrawiam
Daniel Delimata
>>Spieszę z wyjaśnieniem: w 90% polegają one na lenistwie młodych ludzi, którym rodzice załatwiają odpowiednie zaświadczenia, żeby nie obniżyli oceny z polskiego...
>Dobrze prawisz mohawk! Takie intuicje towarzyszą mi od długiego czasu

Pozostaje jednak ten większy lub mniejszy odsetek ludzi (niekoniecznie z papierkami), którzy rzeczywiście dotknięci są dysortografią.

Przy okazji warto tu podkreślić, że dysortografia nie jest jakimś beznadziejnym stanem. Można i trzeba nad nią pracować. Poprzez odpowiednie działania można zminimalizować jej skutki.

Z całą pewnością dysortografia nie wynika z lenistwa, ani z braku inteligencji.

Zakończę następującą uwagą. Dobrze, że wśród rodziców załatwiających zaświadczenia nie upowszechniła się jeszcze wieść o dyskalkulii bo mielibyśmy społeczeństwo nietylko piszącze nieortograficznie, ale w dodatku gorzej myślące (i tak nie jest rewelacyjnie), a to byłoby o wiele groźniejsze.
Krzysztof Stankiewicz (246 punktów)
>Spieszę z wyjaśnieniem: w 90% polegają one na lenistwie młodych ludzi, którym rodzice załatwiają odpowiednie zaświadczenia, żeby nie obniżyli oceny z polskiego...

Jestem na tym punkcie szczególnie wyczulony i nazwę to co piszesz dobitnym pokazem dyskryminacji. Tak jak pisała Zielona, należy rozróżnić ludzi nieuczciwych z "lewymi" zaświadczeniami i pamiętać, że dysleksja, dysortografia, dysgrafia to prawdziwe jednostki chorobowe. Są one bogato opisane w literaturze naukowej, istnieją metody leczenia, choć nikt tak do końca nie wie co powoduje te problemy. Sam jestem dysgrafem i dysortografem i wiele razy poczułem na własnej skórze co oznacza Twój typ rozumowania - to po prostu nietolerancja. Zapewniam Cię, że moje zaświadczenie, wydane przez psychologa i pedagoga, po 6 miesiącach testów i badań (które zawierały również sprawdzenie zasad pisowni i gramatyki j.polskiego, daleko wychodzące po za to czego uczyłem się wówczas w podstawówce i liceum), jest jak najbardziej prawdziwe. Nie można, spowodu osób fałszujących zaświadczenia, dyskryminować fałszywymi i obraźliwymi tezami osób których ta przypadłość faktycznie dotyczy. Niestety znajomość tematu jest wciąż niewielka, może uda mi się coś na ten temat napisać w Racjonaliście. Gdyby się okazało, że moje dziecko ma podobne problemy, wolałbym mu zaoszczędzić tych samych przykryć przeżyć przez które sam przechodziłem.
Pozdrawiam
Daniel Delimata
Po raz kolejny zgadzamy się w swych wypowiedziach.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Jestem na tym punkcie szczególnie wyczulony

Myślę, że się z tą dys... rozumiemy doskonale, bo przecież to co piszecie jest przez nas doskonale wiadome, ja znam prawdziwych dys..., np. przypadkiem skrajnym był tutaj niejaki Orcio, który niemiłosiernie kaleczył wypowiedzi i nigdy nie miałem wątpliowści, że jest on autentyczny. Powyżej była mowa tylko o nadużyciach, a skoro się wskazuje, że tak duży odsetek dys... to są zwykłe nadużycia, nawet niechby on był na poziomie 50%, więc problem jest realny i nie można o nim zapominać.

Poza tym powiedzmy sobie uczciwie, w internecie ta sprawa jest wyjątkowo cuchnąca, bo o ile np. możesz sobie powiedzieć pani nauczycielce, żeś dys... i ona może to jakoś sprawdzić (choćby była szansa, że to zwykły kant), a my tutaj żadnej takiej możliwości praktycznie nie mamy i jeśli dodamy klauzulę: "Nie dotyczy dys...", to każdy niechlujnie się wypowiadający będzie się tłumaczył, że jest dys...
Jak się domyślacie, nie skłoni to ludzi do pracy nad sobą i jakością wypowiedzi.

Jeśli masz Krzysztof na ten temat wiedzę, to chyba warto, abyś coś na ten temat napisał. Np. czy jest jakiś sposób, abym ja poznał, kto słabo dba o poprawność języka swych artykułów czy wypowiedzi, a kto ma tutaj jakieś wrodzone problemy? To jest kwestia najciekawsza dla mnie, bo jak nie ma to wciąż jesteśmy w lesie. Czytając Twój tekst nie domyśliłbym się, że jesteś dys.. bo większych błędów w nim nie było, tylko zwróciłem uwagę, że ciągle pisałeś w sposób charakterystyczny "po przez" osobno. W każdym razie przy Twoich tekstach zawsze z największą przyjemnością służę pomocą korektorską Tylko je ślij.
Kto z tu obecnych jeszcze może powiedzieć, że ma uczciwie stwierdzoną dys..?
Daniel Delimata
>Kto z tu obecnych jeszcze może powiedzieć, że ma uczciwie stwierdzoną dys..?

(Coś ostatnio mnie tutaj za dużo, ale niech tam. W pewnym sensie jestem wywołany do tablicy.)

Cóż mam powiedzieć. Mam stwierdzoną dysortografię i chyba uczciwie (jeśli pomylono się to nie w złej wierze). W opini napisano "popełnia nieliczne błędy ortograficzne" co chyba się zgadza ze stanem faktycznym, a przynajmniej żywię taką nadzieję.

Co do przyczyn dys... doszukiwano się nawet zależności z urazami przy porodzie. Nie wiem jaki jest obecny stan wiedzy naukowej na ten temat, bo moje wiadomości w tym zakresie pochodzą sprzed lat 10.
mohawk (2936 punktów)
Szanowny Panie Krzysztofie Stankiewiczu, oddający na mnie swój głos negatywny (choć muszę z zadowoleniem przyznać, że przynajmniej - w przeciwieństwie do pewnego innego użytkownika, któremu się moja wypowiedź nie spodobała - widzę tu odruch dyskursywny)! Spieszę ponownie z wyjaśnieniem - tym razem mojego stanowiska. Pisze Pan:

>Jestem na tym punkcie szczególnie wyczulony i nazwę to co piszesz dobitnym pokazem dyskryminacji. Tak jak pisała Zielona, należy rozróżnić ludzi nieuczciwych z "lewymi" zaświadczeniami i pamiętać, że dysleksja, dysortografia, dysgrafia to prawdziwe jednostki chorobowe.
Po pierwsze, uważam, że w gruncie rzeczy rozmawiamy o sprawie błahej. Po drugie, twierdzę - wbrew pańskiemu dobremu samopoczuciu - iż zasadniczo nie jesteśmy w stanie odróżnić oszustów z zaświadczeniami od ludzi z 'rzeczywistymi jednostkami chorobowymi' zaczynającymi się na dys-. Niemożność przeprowadzenia tego rozróżnienia w połączeniu z błahością sprawy natychmiast oddala zarzut dyskryminacji - sam zresztą nie wiem w jaki sposób wywnioskowany z mojej wypowiedzi. Po prostu stwierdziłem pewien fakt w dość mało istotnej sprawie, nie zgłaszając nawet żadnych postulatów praktycznych. Fakt, iż niektóre szkoły czy poszczególni nauczyciele nie zawsze honorują zaświadczenia o dysleksji nie daje powodu, żeby stwierdzenie wysokiej wątpliwości większości tego typu zaświadczeń traktować jako przejaw dyskryminacji. Nie dezawuując samego problemu, uważam jednak, że nie jest tak, iż cały świat ma się przystosować do dyslektyków/dysgrafików. Sprzeciwiając się nietolerancji, nie wyobrażam sobie, żeby w jakichkolwiek poważnych publikacjach - czy to internetowych czy książkowych - tolerować teksty nieortograficzne lub niegramatyczne. Można oczywiście powiedzieć, że w tym miejscu zaczyna się rola redaktora technicznego, jednak w przypadku projektów niekomercyjnych (a zakładam, że jak na razie takim pozostaje Racjonalista), przedstawienie do publikacji tekstu niechlujnego oznacza znaczne niesłuszne przysporzenie pracy osobie, która wykonuje ją nieodpłatnie, a którą to pracę w dobie edytorów tekstów ze spellcheckerem z powodzeniem mógłby wykonać (choćby z grubsza) sam autor - nawet jeśli jest dyslektykiem.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Też nie chciałbym, aby dyskusja na problem starannego pisania zeszła na problem dysleksji. Póki co przedstawiły się tutaj dwie osoby ze stwierdzoną dysleksją - Krzysiek i Daniel, i jak mi się zdaje wypowiedzi tych osób są zdecydowanie dobre językowo, staranne, czytelne. Krzyśka tekst, jaki mi przesłał był językowo jednym z lepszych to co najbardziej denerwujące w pracy korektora, czyli styl i interpunkcja - były zupełnie dobre. Taka dysleksja wydaje mi się więc nieszkodliwa.

>Można oczywiście powiedzieć, że w tym miejscu zaczyna się rola redaktora technicznego, jednak w przypadku projektów niekomercyjnych (a zakładam, że jak na razie takim pozostaje Racjonalista), przedstawienie do publikacji tekstu niechlujnego oznacza znaczne niesłuszne przysporzenie pracy osobie, która wykonuje ją nieodpłatnie, a którą to pracę w dobie edytorów tekstów ze spellcheckerem z powodzeniem mógłby wykonać (choćby z grubsza) sam autor - nawet jeśli jest dyslektykiem.

To ja powiem kilka słów z mojego doświadczenia. Przerobiłem wiele tysięcy stron w pracy korektora i mogę powiedzieć, że generalnie nie stanowią problemu ludzie, którzy nie korzystają z dobrodziejstw automatycznego sprawdzania pisowni np. przez Open Office Mogę tak "na oko" powiedzieć, że 95% tekstów nie miało tego rodzaju zaniedbań, abym się zżymał: człowieku, dlaczego nie używasz wordowskiego korektora. Zaś główne wyzwania korektora to:

1. Interpunkcja 50% korekty
2. Błędy konstrukcyjne 20% korekty; zwłaszcza chodzi o:
a) to, co jest w moim miniporadniku o sztuce pisania wydzielone w partii: "Drobne, ale ważne",
b) kiepskie budowanie akapitów, za długich, za krótkich, zawierających "groch z kapustą".
3. Stylistyka 15% korekty
4. Fleksja 10% korekty
5. Błędy ortograficzne i leksykalne (złe użycie słów) 5% korekty.

Jak więc widać korektor pracuje głównie nad tym, co automatyczna korekta nie zrobi. Ogromna większość tekstów wymaga korekty interpunkcyjnej, więc dla mnie autor, który opanował całkowicie interpunkcję jest warsztatowo na najwyższym stopniu wtajemniczenia (od strony formy). Jest kilkoro takich autorów w Racjonaliście

To w zakresie publikacji.

Nieco inaczej problem przedstawia się na forum. Nie można przesadzać z wymaganiem zupełnie poprawnej interpunkcji. To jest problem zbyt pospolity i te błędy popełnia także większość publicystów redagując wiele godzin swój tekst do publikacji. Nie można wymagać, aby na forum w dyskusji przestrzegani na bdb zasad interpunkcji. Powinno być tylko mniej więcej poprawnie. Zła interpunkcja tylko czasami zmienia sens wypowiedzi Do interpunkcji na forum bym się nie czepiał szczególnie. Stylistyka też niech będzie "mniej więcej" poprawna. Natomiast najważniejsze jest, aby nie pisać z błędami ortograficznymi, leksykalnymi oraz konstrukcyjnymi. Te pierwsze zasadniczo można wyeliminować posługując się edytorem z wbudowaną funkcją sprawdzania pisowni. Leksyka i konstrukcja wymaga ogólnej "ogłady", praktyki, zasad staranności. I właśnie o pracę nad tymi słabościami ja bym apelował do forumowiczów.

Daniel ostatnio w komentarzu pisał o rozróżnianiu myślników, dywizów itd. To dla mnie nowość. Proszę o więcej informacji, może się przydać.
św.Marek
>Nieco inaczej problem przedstawia się na forum. Nie można przesadzać z wymaganiem zupełnie poprawnej interpunkcji.

    Nigdy nie czepiam się błędów interpunkcyjnych, często wolę w miarę potrzeby poprawić je, niż pisać uwagę; chyba nie ma takiego bywalca naszego forum, któremu bym nie wstawił brakującego przecinka, lub zmienił jego umiejscowienia dla przejrzystości tekstu. Rzecz tkwi w innej kategorii błędów, które mnie rażą tak dalece, że zawsze na nie reaguję. Kilka osób na forum pisze w taki sposób, iż traktuje znaki interpunkcyjne jako pauzy, przez co post zlany jest w jeden ciąg, w którym szuka się przecinka albo kropki, co znacznie utrudnia czytanie go. To jest równie wielki błąd, jak pisanie bez zachowania zasad ortografii i będę na to zwracał uwagę każdemu.

___________
Pozdrawiam
MaLk__
>    Nigdy nie czepiam się błędów interpunkcyjnych, często wolę w miarę potrzeby poprawić je, niż pisać uwagę; chyba nie ma takiego bywalca naszego forum, któremu bym nie wstawił brakującego przecinka, lub zmienił jego umiejscowienia dla przejrzystości tekstu.

Wnoszę z tego, że moje posty również miałeś okazję poprawiać - bo na pewno nie stanowię wyjątku pod względem literówek, nie przepuszczam swoich tekstów przez moduł sprawdzania pisowni itp.

Ale jednak będę miał prośbę. Z zasady uważam, że ingerowanie w treść cudzych postów nie powinno mieć miejsca. To ja piszę swoje teksty i ja chcę za nie brać pełną odpowiedzialność, nawet w zakresie źle postawionego przecinka. W związku z tym uprzejmie proszę o rezygnację z dokonywania korekt moich postów.

Przy okazji - czasem przesadzanie z ilością przecinków też może mieć swoje złe strony. Mnie na przykład uczono, że nie stawia się przecinka przed spójnikiem "lub" łączącym dwa zdania współrzędne, wchodzące w skład jednego zdania złożonego
św.Marek
>Ale jednak będę miał prośbę. Z zasady uważam, że ingerowanie w treść cudzych postów nie powinno mieć miejsca. To ja piszę swoje teksty i ja chcę za nie brać pełną odpowiedzialność, nawet w zakresie źle postawionego przecinka. W związku z tym uprzejmie proszę o rezygnację z dokonywania korekt moich postów.

    Poprawiam wyłącznie ewidentne błędy, które wyłapię. To nie jest ingerencja w tekst. Gdy oddajesz tekst do pisma czy wydawnictwa, nikt nie pyta Cię, czy może zrobić korektę błędów, bo to oczywiste. Ja również nie mogę nikomu obiecać, że zostawię tekst z błędem, bo to by było absurdalne. Zobisz błąd, to go skoryguję - to moja powinność.

___________
Pozdrawiam
Daniel Delimata
Hugo Dyonizy dwojga imion Steinhaus — światowej sławy polski matematyk opatrywał swoje prace zastrzeżeniem versio ultima i nie godził się — nawet za cenę wycofania z druku — wprowadzać w nich żadnych zmian czy poprawek, szczególnie pod względem norm gramatycznych. Pojawiają się w jego tekstach pytania "Czem jest matematyka i na czem polega jej postęp?" albo pisze, że był świadkiem wielu "inauguracyj", pisze również o "biologji", albo opisuje "materję" jakiegoś problemu. Wiele z tych słów poszłoby pewnie pod nóż redaktorski jednak wola autora jest ostateczną instancją. Publikowane w różnych okresach i miejscach prace Steinhausa, były z romaitą starannością adiustowane przez redakcje poszczególnych czasopism, aczkolwiek ich ostateczny kształt językowy był zgodny ze stanowczo egzekowaną wolą Autora. Warto tu zaznaczyć, że uszanowano ją również teraz, wiele lat po jego śmierci.
Daniel Delimata
PS. Ja, świadom swej językowej ułomności, swych wypowiedzi nigdy nie opatrzę przypisem versio ultima.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Hugo Dyonizy dwojga imion Steinhaus

Interesująca ciekawostka Podoba mi się.

Po pierwsze pięknie kreował własny styl. Glajchszaltowanie redakcyjne stylów to druga strona medalu. Spotykałem się z tym na własnej skórze, kiedy zdarzało mi się publikować poza Racjonalistą. Istotnie czasami "poprawka" redaktora poprawką jest tylko z jego punktu widzenia.

Po drugie - na poziomie ucznia i "profesjonalisty - wyrobnika" publicysta powinien się trzymać obowiązujących reguł jak pijany płotu. Jeśli jesteś mistrzem, możesz sobie pozwolić na traktowanie pana Miodka z ograniczonym zaufaniem i posłuchem. Uważam, że tak można, ale najpierw trzeba przejść przez perfekcyjne opanowanie i wyrażanie reguł, aby móc je czasami przekroczyć. To taka moja prywatna teoryja

Dla mnie ten styl Steinhausa ma pewną interesującą wymowę. Otóż ja sam postrzegam przedwojenny język polski z dużą sympatią, może nawet większą niż język obecny, czytanie książek w tym przedwojennym stylu zawsze sprawiało mi dużą przyjemność. Sam też czasami stosuję stylistykę i gramatykę przedwojenną, która z punktu widzenia obecnych reguł jest niezbyt poprawna. Czasami wytykano mi np. "błędy" stosowania końcówek "-ów" zamiast "-y" w różnych odmianach (np. staram się nie mówić "meczy", lecz "meczów" itd.), takich niuansów jest trochę i też częściowo przenoszę przedwojenne zasady do współczesnej pisowni. Steinhaus jak widzę też jest wyznawcą reguł przedwojennych. Gdyby mi ktoś przesłał tekst w takim stylu z pewnością nie pokaleczyłbym go współczesnym
Oczywiście dodam, że tego mojego prywatnego sentymentu nie rozciągam na moją pracę redaktorską i nie staram się propagować powrotu do tego co było kiedyś. To tylko taki mój mały bzik. Ale przez to doskonale rozumiem Steinhausa, choć nie wiem czym dokładnie się on kierował.

Ale publicysta powinien wypracowywać swój własny indywidualny styl...
MaLk__
>    Poprawiam wyłącznie ewidentne błędy, które wyłapię. To nie jest ingerencja w tekst.

Dla mnie jest i dlatego swój post napisałem. Nie spodziewałem się, że może to Ci sprawić aż taki problem.

>Gdy oddajesz tekst do pisma czy wydawnictwa, nikt nie pyta Cię, czy może zrobić korektę błędów, bo to oczywiste. Ja również nie mogę nikomu obiecać, że zostawię tekst z błędem, bo to by było absurdalne. Zobisz błąd, to go skoryguję - to moja powinność.

To nie jest w żadnej mierze oczywiste. Istnieje dosyć duża różnica między wpisami na forum a publikowaniem w pismach, wydawnictwach czy na Racjonaliście.
Forum służy zupełnie innym celom i zupełnie inna jest zasada jego działania. To miejsce, gdzie ludzie wymieniają się poglądami na daną sprawę zamieszczając swoje krótkie wypowiedzi jakże różne od oficjalnych tekstów do publikacji. Pisząc tekst na forum dla każdego go czytającego jest jasne, że ja i tylko ja jestem jego autorem i odpowiadam ze jego treść i formę - w przypadku publikacji tekstów część odpowiedzialności przechodzi na pismo lub wydawnictwo, które dany tekst w jakimś sensie sygnuje.
Poza tym powinnością moderatora zawsze wydawało mi się raczej moderowanie postów w dyskusji a nie ich poprawianie.

Tak czy inaczej, nie za bardzo mnie interesuje czy uwznasz tę róznicę albo jak będziesz się zachowywał w stosunku do tekstów innych autorów. Ja stanowczo nie życzę sobie ingerencji w moje posty. Chociażby dlatego, że nie zwykłem stawiać przecinków przed "lub" Innym powodem może być to, że czasami umyślnie piszę z błędami lub według dawnych zasad ortografii (np. Jakób). A nawet jeśli zrobię nieumyślnie błąd lub literówkę, to jest to dla mnie potem pewien bodziec do większej pracy czy uwagi.

Jeśli jednak nie pomogła prośba, to powołam się na odpowiednie przepisy prawa - art. 16 pkt 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz.U. z 2000 r., Nr 80, poz. 904 z późn. zm.). MA z pewnościa z chęcią przedstawi Ci treść i znaczenie tegoż przepisu

---
versio ultima
św.Marek
>Poza tym powinnością moderatora zawsze wydawało mi się raczej moderowanie postów w dyskusji a nie ich poprawianie.

    Nie mogę robić dla Ciebie wyjątków. Nie jesteś w jakiś szczególny sposób uprzywilejowany i nie możesz żądać specjalnego traktowania, odmiennego niż wobec pozostałych uczestników.

___________
Pozdrawiam
Daniel Delimata
>>Poza tym powinnością moderatora zawsze wydawało mi się raczej moderowanie postów w dyskusji a nie ich poprawianie.
>    Nie mogę robić dla Ciebie wyjątków. Nie jesteś w jakiś szczególny sposób uprzywilejowany i nie możesz żądać specjalnego traktowania, odmiennego niż wobec pozostałych uczestników.

A może na wzór Steinhausa niektórzy użytkownicy forum mogliby opatrywać swe posty przypisem versio ultima. Byłby to znak dla moderatora, że taki post należy pozostawić bez zmian lub usunąć. Dla czytających zaś oznaczałoby to, że odpowiedzialność za kształt wypowiedzi spada tylko i wyłącznie na utora a nie na serwis.

Nikt nie byłby uprzywilejowany bo każdy mógłby coś takiego sobie dopisać. Byłaby to po prostu pewna możliwość dana wszystkim.
Mariusz Agnosiewicz
>A może na wzór Steinhausa niektórzy użytkownicy forum mogliby opatrywać swe posty przypisem versio ultima.

Pomysł ciekawy, warunkiem powinno być redagowanie wypowiedzi językowo na przeciętnym przynajmniej poziomie. Jeśli ktoś nie chce, aby jego błędy interpunkcyjne poprawiać - niech da taką klauzulę. Ale to nie może dotyczyć ortografii.
MaLk__
>    Nie mogę robić dla Ciebie wyjątków. Nie jesteś w jakiś szczególny sposób uprzywilejowany i nie możesz żądać specjalnego traktowania, odmiennego niż wobec pozostałych uczestników.

Mogę - w oparciu o wspomniany przepis. Dotychczas MA dosyć często podkreślał, że niniejszy serwis stosuje prawo autorskie. Oczekuję konsekwencji i respektowania moich praw autora postów. To, że inni nie odczuwaja takiej potrzeby, nie oznacza też, że i oni takich praw nie mają.

---
versio ultima
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Mogę - w oparciu o wspomniany przepis. Dotychczas MA dosyć często podkreślał, że niniejszy serwis stosuje prawo autorskie.

Widzę, że dyskusja ta idzie na zły tor. Z wyjaśnień Marka wynika, że ingeruje on wówczas tylko kiedy pojawiają się ewidentne błędy językowe. A to jest prawidłowe, i co więcej pożyteczne i dobrze świadczy o moderatorze. Ja z pewnością cieszyłbym się, gdyby wyświadczył on mi taką przysługę i poprawił mój błąd, jeśli gdzieś taki się pojawi. Jestem przekonany, że tak samo widzi to ogromna większość osób, bo trudno jest mi wyobrazić sobie, aby ktoś chciał, aby jego wypowiedź zawierała błędy. Marek nie ingeruje w ogóle w treść. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, niech to powie. Marek poprawia to poprawnie. Jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, niech to powie.

Doszedłem do wniosku, że klauzula versio ultima nie jest dobrym pomysłem na forum (co innego do zwykłych publikacji, gdzie czasami ingerencje są większe w praktykach redakcyjnych), bo tutaj w ogóle nie dokonuje się w treść ani w formę, a tylko w poprawność językową. W tym przepisie, na który się Malk powołuje, forma nie może być rozumiana tak szeroko. Forma odnosić się będzie do stylu, środków wyrazu, figur retorycznych wypowiedzi, ale nie do interpunkcji czy ortografii. Są przypadki szczególne, jak ten wspomniany przez Daniela, w którym zasady gramatyczne były zarazem ściśle związane z formą wypowiedzi. Ale na ogół nią nie będą. Nie w tym znaczeniu ustawowym. Gdyby tak było, za ingerencję w formę wypowiedzi autor mógłby sobie uznać to, że nie pojawia się ona w odpowiedniej czcionce, z odpowiednim rozłożeniem na stronie itd. Dlatego nie można się zupełnie zgodzić, że poprawianie błędów w pisowni będzie naruszeniem prawa autorskiego. Nadzór autorski przyznany autorowi w danej redakcji nie obejmuje kwestionowania poprawiania pisowni (chyba że jest spór co do tego, że korekta nie jest wcale zgodna z regułami obowiązującymi, ale to zupełnie inna sprawa).

Staje się to już zupełnie jasne po wzięciu pod uwagę także innych ustaw, które się wiążą ze sprawami językowymi, nie tylko ustawy o języku polskim, ale tutaj w szczególności Prawo prasowe:

Art. 12. 1. Dziennikarz jest obowiązany: (...)
3) dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów.

Art. 25. 4. Redaktor naczelny odpowiada za treść przygotowywanych przez redakcję materiałów prasowych (...). Jest również obowiązany do dbania o poprawność języka materiałów prasowych oraz przeciwdziałania jego wulgaryzacji.


Te nasze zasady są więc realizacją tych obowiązków. I są one tutaj szczególne w stosunku do powołanego przepisu prawa autorskiego.

Wycofuje się więc z tego pomysłu versio ultima, bo stawia ona moderatora w złym świetle. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia co do poprawności jakichś korekt, to proszę o tym napisać najpierw do moderatora, później do mnie, jeśli spór nie zostanie rozwiązany.

Przypominam też, że nikt nie ma obowiązku pisania na forum. Jeśli komuś zasady tutaj obowiązujące nie odpowiadają, może nas opuścić. Sądzę jednak, że zasady te naprawdę nie są uciążliwe dla kogoś, kto ma odrobinę dobrej woli i potrafi się podporządkowywać regulaminom i zasadom, które to ustanawiane są w jednym głównie celu - PORZĄDKOWYM.
Daniel Delimata
Pomysł jak pomysł, nie każdemu oczywiście musiał przypaść do gustu. Przedstawiłem go dlatego, że wydaje mi sie, że autor wypowiedzi powinien mieć możliwość decydowania w pełni o tym co jest, bądź co bądź, sygnowane jego nazwiskiem (lub pseudonimem). Warto zwrócić uwagę na to, że Steinhaus tam, gdzie nie chciano zamieścić tekstu, w takim a nie innym kształcie językowym, wycofywał go z publikacji. Wydawca zaś również mógł nie zgodzić się na warunki autora. Wszystko było więc kwestią świadomego porozumienia między autorem i wydawcą.

Prawo wycofania wypowiedzi w przypadku forum byłoby raczej trudne do realizacji (dla osób niezarejestrowanych pewnie niemożliwe). Ogólnie zaś wydaje mi się, że zapis "versio ultima" stosowany byłby bardzo rzadko, jedynie przez nielicznych forumowiczów.

Warto wreszcie uświadomić sobie, że interpunkcja może niemal zupełnie zmienić sens wypowiedzi. Są na to różne klasyczne przykłady ("carska depesza"). Co do ortografii to autorzy niektórych wypowiedzi mogą celowo wprowadzać pewne niby-błędy, które stanowią dowcipną grę słowną. Rzecz jasna wszelkie poprawki zabiłyby tutaj całkowicie sens wypowiedzi. Wydaje się więc, że niepokój niektórych forumowiczów nie jest tak całkiem pozbawiony podstaw.
św.Marek
    Cały czas Danielu widać, że nie czytasz w ogóle, albo puszczasz mimo uszu, co napisał MA, nie wspominając o mnie. Zastrzegam sobie prawo do wprowadzania korekt do ewidntnych i rażących błędów, których pozostawienie naraziłoby forum na złą opinię. Zamiast narzekać i kombiować jak koń pod górę, jak by tu jeszcze dopiec moderatorowi, wystarczy napisać poprawny językowo post i w ogóle nie wiedzieć o istnieniu moderatora.
    Wprowadzasz w błąd czytających, bo w każdym momencie można swój tekst wycofać. Wystarczy w jakikolwiek sposób dać mi znać, bym go usunął.
    Trzeci akapit mógłbyś sobie w ogóle darować, bo sugeruje, że nie mam żadnego pojęcia o języku, tylko jak lew rzucam się na każdy bez wyjątku tekst, by go poprawić i widzieć po swojemu. Jeszcze raz powtarzam: koryguję wyłącznie ewidntne i rażące błędy. Dodam, że gdy autor robi ich zbyt wiele, zwracam mu uwagę, co łatwo znaleźć można na forum.

___________
Pozdrawiam
Daniel Delimata
>    Cały czas Danielu widać, że nie czytasz w ogóle, albo puszczasz mimo uszu(...)

A ty dalej na wojennej ścieżce. Otóż informuję Cię, że czytam. Co więcej twoja wypowiedź świadczy, że zupełnie nie zrozumiałeś sensu mojego postu i odebrałeś go zbyt osobiście oraz zdecydowanie zbyt emocjonalnie.

Ujmę rzecz prościej. Odczep się ode mnie.

>    Wprowadzasz w błąd czytających, bo w każdym momencie można swój tekst wycofać. Wystarczy w jakikolwiek sposób dać mi znać, bym go usunął.

A skąd będziesz wiedział, że osoba zwracająca się z taką prośbą do Ciebie to autor?

>    Trzeci akapit mógłbyś sobie w ogóle darować, bo sugeruje, że nie mam żadnego pojęcia o języku, tylko jak lew rzucam się na każdy bez wyjątku tekst, by go poprawić i widzieć po swojemu.

Nic nie sugeruje. Porusza hipotetyczny problem zaistnienia sytuacji w której zajdzie rozbieżność w interpretacji znaczenia zmiany.

> Jeszcze raz powtarzam: koryguję wyłącznie ewidntne i rażące błędy. (...)

I po co się powtarzasz? Przecież to już wiemy. Tu dyskutujemy o sytuacji w której autor twoich ewidentnych poprawek sobie nie życzy, a przynajmniej mógłby sobie nie życzyć gdyby o nich wiedział, a wiedzieć ma prawo. Dotarło?

> Dodam, że gdy autor robi ich zbyt wiele, zwracam mu uwagę, co łatwo znaleźć można na forum.

Aż za łatwo.
MaLk__
>Zastrzegam sobie prawo do wprowadzania korekt do ewidntnych i rażących błędów, których pozostawienie naraziłoby forum na złą opinię.(...)
>Trzeci akapit (...) sugeruje, że nie mam żadnego pojęcia o języku, tylko jak lew rzucam się na każdy bez wyjątku tekst, by go poprawić i widzieć po swojemu. Jeszcze raz powtarzam: koryguję wyłącznie ewidntne i rażące błędy.

Zestaw to sobie z poniższym tekstem, na który zareagowałem:

>> Nigdy nie czepiam się błędów interpunkcyjnych, często wolę w miarę potrzeby poprawić je, niż pisać uwagę; chyba nie ma takiego bywalca naszego forum, któremu bym nie wstawił brakującego przecinka, lub zmienił jego umiejscowienia dla przejrzystości tekstu.

Więc zdecyduj się, drogi Moderatorze: albo poprawiasz tylko ewidentne i rażące błędy mogące narazić forum na złą opinię, albo wstawiasz brakujące przecinki(,) lub zmieniasz ich umiejscowienie "dla przejrzystości tekstu"...

Bo w tej chwili wygląda, jabyś sam nie wiedział co robisz na tym forum:/

Bardzo chciałbym się dowiedzieć, jakie to zmiany umiejscowienia przecinka były konieczne aby nie narazić forum na złą opinię
MaLk__
Mariuszu, Ty chyba ze mnie w tej chwili kpisz albo dajesz do zrozumienia, że Twoja dbałość o prawo autorskie jest kompletnie wybiórcza

Może od początku:

art. 1 ust. 1 Prawa autorskiego:
Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
ust. 2
W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory:
1) wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe),
(...)
ust. 3
Utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby miał postać nie ukończoną.
ust. 4
Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.

Z powższego przepisu wynika niezbicie, że każdy post na forum, o ile nie jest wklejeniem cudzego utworu, stanowi utwór podlegający ochronie prawa autorskiego.
Forum w tym przypadku pozostaje jedynie miejscem publicznego udostepnienia utworu, do którego portal nie ma żadnych praw, poza takimi, że może nie zezwolić na jego opublikowanie.

art. 8 ust. 1
Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej.

art. 16
Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
1) autorstwa utworu,
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo,
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania,
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności,
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Nie ma więc tutaj żadnego znaczenia, czy Tobie trudno jest wyobrazić sobie, że "Ty byś się cieszył" albo, że "trudno Ci jest sobie wyobrazić, że ktoś by chiał, aby jego wypowiedź zawierała błędy". Ja wyraźnie zaznaczyłem, że ja się nie cieszę i - jeżeli zrobię błąd, to chcę, aby on pozostał i mam do tego prawo.

>W tym przepisie, na który się Malk powołuje, forma nie może być rozumiana tak szeroko.

A niby jak ma być rozumiana? Ja chcę, żeby się ukazwało to, co napisałem. Dałem już chyba jakies podstawy do tego, aby nie uważano mnie za osobę mocno kaleczcą nasz język - więc raczej nie będę robił ogromnych błędów ani nie będę pisał swoich postów "wyjątkowo niestarannie i niekomunikatywnie".

A brzmienie tego przepisu jest na tyle jednoznaczne, że trudno jest tutaj coś interpretować zawężająco. Jeżeli autor podkreśla, że określona forma jest dla niego ważna, że chce, aby ukazało się dokładnie to, co napisał, to nie ma tutaj co interpretować - ma takie prawo.

> Forma odnosić się będzie do stylu, środków wyrazu, figur retorycznych wypowiedzi, ale nie do interpunkcji czy ortografii.

Niby czemu nie? Co daje Ci podstawy do takiej interpretacji, skoro twórca (ja), wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że tego właśnie oczekuje?

>Są przypadki szczególne, jak ten wspomniany przez Daniela (...)

Dopisz też mnie...

>Gdyby tak było, za ingerencję w formę wypowiedzi autor mógłby sobie uznać to, że nie pojawia się ona w odpowiedniej czcionce, z odpowiednim rozłożeniem na stronie itd.

Gdyby autor uprzednio zaznaczył cos takiego, ingerencja w formę bez jego zgody byłaby naruszeniem prawa autorskiego.

>Nadzór autorski przyznany autorowi w danej redakcji nie obejmuje kwestionowania poprawiania pisowni (...)

Jakiej redakcji? Co ma wspólnego redakcja z forum? Tutejsze forum JEST redagowane??

>Art. 12. 1. Dziennikarz jest obowiązany: (...)
>3) dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów.

Tak - o ile dziennikarz jest autorem... W przypadku moich postów dziennikarz nie jest ich autorem.

Ten przepis w żadnym miejscu nie tworzy uprawnienia do ingerencji dziennikarza w utwory innych osób.

>Art. 25. 4. Redaktor naczelny odpowiada za treść przygotowywanych przez redakcję materiałów prasowych (...). Jest również obowiązany do dbania o poprawność języka materiałów prasowych oraz przeciwdziałania jego wulgaryzacji.

Przykro mi Cię rozczarować, ale moje posty nie są materiałami dziennikarskimi, a już w szczególnosci przygotowywanymi przez redakcję. Mylisz forum z pozostałą częścią Racjonalisty, która służy do publikacji tekstów i za którą ponosisz odpowiedzialność.

Ostatno w naszej rozmowie powołałeś się na istotę forum - więc ja też się teraz na to powołam. Istotą forum jest to, że osoby umieszczają na nich własne opinie na dany temat.

>Te nasze zasady są więc realizacją tych obowiązków. I są one tutaj szczególne w stosunku do powołanego przepisu prawa autorskiego.

jw.

Jeżeli więc sobie dziennikarz/redaktor św. Marek życzy dbać o poprawność językową, to niech to robi w zakresie własnych tektsów bądź tekstów przysyłanych do Racjonalisty celem publikacji.

Jeżeli mój post zawiera jakieś rażące błędy, proszę bardzo, niech usunie tekst (podając oczywiście odpowiedni przepis regulaminu forum) albo niech skomentuje moją wypowiedź a nie ingeruje w nią według własnego pojmowania zasad poprawnej polszczyzny, które nie zawsze musi byc prawidłowe (o czym pisali juz na forum inni użytkownicy, nie tylko ja).

>Wycofuje się więc z tego pomysłu versio ultima, bo stawia ona moderatora w złym świetle. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia co do poprawności jakichś korekt, to proszę o tym napisać najpierw do moderatora, później do mnie, jeśli spór nie zostanie rozwiązany.

Innymi słowy, moderator jest na tym forum również korektorem. Tylko czemu nie ma o tym ANI JEDNEGO SŁOWA w regulaminie?

>Przypominam też, że nikt nie ma obowiązku pisania na forum. Jeśli komuś zasady tutaj obowiązujące nie odpowiadają, może nas opuścić.

Nie odpowiada mi ingerowanie w cudze posty. Kolejna "ciekawostka" tego forum, o której dowiaduję się przez przypadek.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Malku szanuję twoją wiarę w nieomylność interpretacji prawa autorskiego, ale jej kompletnie nie podzielam. Jeśli uważasz, że Twe prawa autorskie są naruszane przez to, że poprawiamy błędy ortograficzne, możesz złożyć pozew do sądu. Jeśli tego nie chcesz uczynić musisz zgodzić się na moje interpretacje, które tutaj będą współtworzyć zasady regulaminowe. Zatem jak chcesz walczyć o prawo do błędów ortograficznych - idź do sądu, albo zrezygnuj z pisania na forum Racjonalisty. Możesz się przecież dowolnie przenieść na forum, które pozwoli Ci kaleczyć język tak, jak Ci się żywnie spodoba.

Jeśli uważasz, że ortografia ma być formą Twojej wypowiedzi, to dlaczego nie uważasz, że ma nią być również odpowiadająca Tobie czcionka czy odstępy między wierszami? Nie możemy spełnić Twego pragnienia, aby wypowiedź jakie tu chcesz wpisać pojawiały się w odpowiadających Tobie czcionkach, i tak samo nie możemy spełnić Twego pragnienia, aby wypowiedzi pojawiały się tutaj w dowolnych zasadach gramatycznych.

>Dałem już chyba jakies podstawy do tego, aby nie uważano mnie za osobę mocno kaleczcą nasz język - więc raczej nie będę robił ogromnych błędów ani nie będę pisał swoich postów "wyjątkowo niestarannie i niekomunikatywnie".

Czyli jednym słowem nie masz się co "obawiać" o korektę. Jednak z góry nie możesz też zastrzec, aby jej nie było, bo jeśli zrobisz wielkiego kulfona ortograficznego, którego nie poprawisz sam w edycji, to pewnie zrobi to moderator.

>A brzmienie tego przepisu jest na tyle jednoznaczne

Egzegeza jest właśnie po to, aby pokazać, że nic nie jest jednoznaczne

>Jeżeli autor podkreśla, że określona forma

Błędy nie są formą. Jeśli byś przekonał mnie, że dane słowo piszesz stale inaczej niż obowiązujące reguły i że czynisz to świadomie (np. Jakób), wówczas prawdopodobnie mógłbyś mnie przekonać, że dany błąd nie jest błędem, ale częścią Twej formy wypowiedzi. Przypadkowe błędy nie należą do formy wypowiedzi. A dodatkowo inna ustawa usilnie podkreśla, żeby dbać o poprawność językową.

>Co daje Ci podstawy do takiej interpretacji, skoro twórca (ja), wyraźnie daje Ci do zrozumienia, że tego właśnie oczekuje?

To ja odpowiem Ci, że nasze oczekiwania się rozchodzą, a ponieważ jako redaktor naczelny wytyczam politykę publicystyczną tego medium, mam prawo ustalić pewne zasady tutaj obowiązujące o charakterze już to porządkowym, już to aksjologicznym. Zasada mówiąca o wymogach poprawnego pisania jest ustalona w celu aksjologicznym. Ta dyskusja jest właśnie po to, aby zwerbalizować i doprecyzować pewne zasady jakie tutaj powinny obowiązywać. W początkowym stadium serwisu nie tworzy się na ogół regulaminów. My jesteśmy aktualnie w początkowym stadium kreowania zwerbalizowanych i zapisanych zasad. Chciałbym, aby czytelnicy i użytkownicy w tym pomogli kierując się tym, aby organizacja tego wszystkiego była optymalna.

>Gdyby autor uprzednio zaznaczył cos takiego, ingerencja w formę bez jego zgody byłaby naruszeniem prawa autorskiego.

Ty jesteś naprawdę niepoważny. Czy Ty myślisz, że ja kiedykolwiek się pytałem autorów tysięcy błędów ortograficznych czy mogę je poprawić??? Czy uważasz, że jakakolwiek redakcja odeśle Ci tekst do sprawdzenia, jeśli poprawili w nim tylko literówki lub błędy ortograficzne???

>Jakiej redakcji? Co ma wspólnego redakcja z forum? Tutejsze forum JEST redagowane??

Jest moderowane. Zapominasz, że Prawo prasowe, to jak wskazywałem w ostatnim swoim tekście, to "relikt stanu wojennego". Ono nie uwzględnia rozwoju techniki mediów i pewne instytucje są stosowane siłą rzeczy odpowiednio. Ja mam zamiar uczestniczyć w przyszłości w kształtowaniu prawa w odniesieniu do internetu, m.in. także prawa autorskiego i prasowego.

>Art. 25. 4. Redaktor naczelny odpowiada za treść przygotowywanych przez redakcję materiałów prasowych (...). Jest również obowiązany do dbania o poprawność języka materiałów prasowych oraz przeciwdziałania jego wulgaryzacji.

Ja stosuję to odpowiednio. W odniesieniu do internetu wiele przepisów prawa prasowego będzie stosowane odpowiednio, póki nie dokona się gruntownej ich zmiany.

>Innymi słowy, moderator jest na tym forum również korektorem. Tylko czemu nie ma o tym ANI JEDNEGO SŁOWA w regulaminie?

No i już jest Od teraz więc robi to lege artis. Mówiąc inaczej, jeśli napiszesz w poście "kturzy" i nie poprawisz tego, to Marek to poprawi. Jeśli na taki punkt regulaminu się nie zgadzasz - możesz w ogóle nie pisać na forum. Jeśli natomiast wielu użytkowników forum uważa, że:
- poprawianie rażących błędów w ich postach jest dla nich nie do przyjęcia,
- moderator źle poprawia błędy
- moderator zmienia sens wypowiedzi
Wówczas ten punkt regulaminu można zrewidować. Można go przedyskutować.
Uzasadniając taki punkt regulaminu powiem, że ma on na celu dbanie o poprawność języka polskiego w stosunkach interpresonalnych w internecie, co jest tym bardziej pożądane, że powszechne jest lekceważenie poprawności. Poprawność językowa wszelkich treści prezentowanych za pośrednictwem domeny racjonalista.pl jest dla redakcji normą o wysokim dodatnim potencjale aksjologicznym.

Nie można zarzucać, że tego w ogóle w regulaminie nie było, to jego § 13 mówił:
"Treść wypowiedzi powinna być napisana w poprawnej polszczyźnie, bez błędów; w razie wątpliwości należy posłużyć się słownikiem lub innym sposobem sprawdzania pisowni."
Tamten brak to była luka, a nie zła wola.

>Nie odpowiada mi ingerowanie w cudze posty

Twierdzę, że w najmniejszym stopniu moderator nie zmienił znaczenia żadnej wypowiedzi. Jeśli uważasz, że jest inaczej powiedz o tym głośno. Wówczas zastanowimy się co dalej. Marek wskazywał, że nie robi tego powszechnie, tylko w odniesieniu do najbardziej rażących błędów.

Twój styl wypowiedzi był napastliwy. W ten sposób nic na mnie nie wymusisz. Trzeba umieć rozmawiać, a nie mentorsko napadać posługując się prywatnymi interpretacjami prawa.
Daniel Delimata
Postawa Malka nie była napastliwa, a raczej asertywna. Broni swojego i nie tylko swojego prawa do tego by jego nazwisko/pseudonim ukazywało się przy jego wypowiedziach.

Wydaje mi się, że w tej sytuacji moderator czy redaktror naczelny jeśli nie jest w stanie zaakceptować danej formy językowej a autor nie godzi się na jej zmianę (np pisząc versio ultima) to dany post należałoby usunąć.

Co do czcionek i rozłożenia znaków na ekranie to jest to zależne od przeglądarki i czcionek zainstalowanych w systemie, a nawet jak się okazuje plików CSS które zapamiętała sobie przeglądarka. (Jeśli piszę bzdury niech webmaster mnie poprawi). Autor musi być świadom ograniczeń technicznych i jeśli chce dokonać pewnych ograniczeń w tym zakresie, nie powinien zamieszczać niczego na stronach internetowych (w HTML-u, XHTML-u itp.) Jeśli zależy komuś na rozkładzie tekstu na stronie i krojach czcionek to oczywiście sięga po PDF-y tak jak np ja to uczyniłem polemizując z p. Korzeniewskim.

Przecinki natomiast nie zależą od przeglądarki, a są elementem o ogromnym znaczeniu dla sensu tekstu toteż troska autora o kształt wypowiedzi zgodny z jego oczekiwaniami jest jak najbardziej zrozumiała.
mohawk (2936 punktów)
>Postawa Malka nie była napastliwa, a raczej asertywna.
A do tego małostkowa - jak większość jego tyrad przeciw "cenzurze" Racjonalisty. Ja wprawdzie nie popełniam (zasadniczo ) błędów ortograficznych, ale - podobnie jak Mariusz - nie miałbym nic przeciwko, żeby zwłaszcza szczególnie kompromitujące wpadki zostały przez moderatora poprawione.

>Przecinki natomiast nie zależą od przeglądarki, a są elementem o ogromnym znaczeniu dla sensu tekstu toteż troska autora o kształt wypowiedzi zgodny z jego oczekiwaniami jest jak najbardziej zrozumiała.
Z tym bym się zgodził. Ingerencja moderatora w interpunkcję, zwłaszcza zdań wielokrotnie złożonych, jest niebezpieczna. Wymagałaby co najmniej 'zagłębienia się' w treść wymiany zdań na forum i prawidłowego jej zrozumienia, a następnie skonfrontowania cudzego tekstu z obowiązującymi regułami interpunkcyjnymi. Bezpieczniej jednak zostawić wersję autorską - wówczas to on ponosi odpowiedzialność za nieprawidłowe zrozumienie jego wypowiedzi przez innych dyskutantów.
Teresa
>>Postawa Malka nie była napastliwa, a raczej asertywna.
>A do tego małostkowa - jak większość jego tyrad przeciw "cenzurze" Racjonalisty.

No właśnie, a wydawałoby się, że poprawność językowa to będzie taki spokojny, bezpieczny temat ... ale nie, zawsze znajdą się tacy, którzy będą to jątrzyć i jątrzyć bez końca ... ach, ci źli teiści...
mohawk (2936 punktów)
>ach, ci źli teiści...
Taka już, jak widać, ich natura. W tym kontekście nie ulega wątpliwości, iż w historii serwisu złotymi zgłoskami zapiszą się teiści tacy jak Ty, droga Tereso, którzy w swoim wysiłku ewangelizacyjnym nie wahają się zarejestrować jako użytkownicy bluźnierczego serwisu, ryzykując czystość swojej duszy dla ratowania naszych.
MaLk__
>A do tego małostkowa - jak większość jego tyrad przeciw "cenzurze" Racjonalisty.

Po prostu chcę w pełni ponosić pełną odpowiedzialność za to, co piszę i jak piszę. I (bardzo) nie lubię, jak ktoś ingeruje w moje teksty bez mojej wiedzy i zgody. Zwłaszcza, jeżeli praktycznie nie mam możliwości weryfikacji zmian.

>Z tym bym się zgodził. Ingerencja moderatora w interpunkcję, zwłaszcza zdań wielokrotnie złożonych, jest niebezpieczna. Wymagałaby co najmniej 'zagłębienia się' w treść wymiany zdań na forum i prawidłowego jej zrozumienia, a następnie skonfrontowania cudzego tekstu z obowiązującymi regułami interpunkcyjnymi. Bezpieczniej jednak zostawić wersję autorską - wówczas to on ponosi odpowiedzialność za nieprawidłowe zrozumienie jego wypowiedzi przez innych dyskutantów.

Zwracam i Tobie uwagę, że zareagowałem alergicznie właśnie na informację o powszechnym stosowaniu takiej właśnie ingerencji "interpunkcyjnej" przez św. Marka. Ingerencji, o której w zasadzie nic nam nie było wiadomo - i która odbywała się baz jakiejkolwiek kontroli.
mohawk (2936 punktów)
>Po prostu chcę w pełni ponosić pełną odpowiedzialność za to, co piszę i jak piszę. I (bardzo) nie lubię, jak ktoś ingeruje w moje teksty bez mojej wiedzy i zgody. Zwłaszcza, jeżeli praktycznie nie mam możliwości weryfikacji zmian.
Propozycja, żeby serwis wysyłał automatycznie mejl o korekcie - choćby była możliwa do realizacji na nic się zda w przypadku osób - jak np. Ty i DD - odmawiających (nie wnikam w przyczyny) rejestracji bądź nielogujących się. Czy jest to wystarczający powód, żeby zrezygnować w ogóle z korekty ewentualnych 'rażących' błędów - to musi ocenić redakcja.
Daniel Delimata
Czyż jednak nie warto zadbać o prawa zarejestrowanych i logujących się?
mohawk (2936 punktów)
>Czyż jednak nie warto zadbać o prawa zarejestrowanych i logujących się?
O ile uważnie czytałem tę dyskusję, nie ma już 'praw' zarejestrowanych i logujących się. Jest zadekretowany poprawnościowo-ortograficzny 'dyktat' św. Marka.
Daniel Delimata
>Twierdzę, że w najmniejszym stopniu moderator nie zmienił znaczenia żadnej wypowiedzi. Jeśli uważasz, że jest inaczej powiedz o tym głośno. Wówczas zastanowimy się co dalej. Marek wskazywał, że nie robi tego powszechnie, tylko w odniesieniu do najbardziej rażących błędów.

Czy modyfikacje moderatorskie są zapisywane w jakichś logach? (Moim zdaniem powinny być)
MaLk__
>Jeśli uważasz, że Twe prawa autorskie są naruszane przez to, że poprawiamy błędy ortograficzne, możesz złożyć pozew do sądu. Jeśli tego nie chcesz uczynić musisz zgodzić się na moje interpretacje, które tutaj będą współtworzyć zasady regulaminowe. Zatem jak chcesz walczyć o prawo do błędów ortograficznych - idź do sądu, albo zrezygnuj z pisania na forum Racjonalisty.

W porządku, teraz już wiem jak wygląda TWOJE podejście do stosowania prawa autorskiego. Stosujesz go tylko wtedy, kiedy zinterpretujesz go po swojej myśli. Innymi słowy, Twoje deklaracje o przestrzeganiu prawa autorskiego na tym serwisie możemy włozyc między bajki.

>Jeśli uważasz, że ortografia ma być formą Twojej wypowiedzi, to dlaczego nie uważasz, że ma nią być również odpowiadająca Tobie czcionka czy odstępy między wierszami?

Własnie dlatego, że nie możecie spełnić tych oczekiwań. A pozostawienie moich wypowiedzi bez ingerencji możecie.

>Czyli jednym słowem nie masz się co "obawiać" o korektę.(...)
>Marek wskazywał, że nie robi tego powszechnie, tylko w odniesieniu do najbardziej rażących błędów.

Mariuszu, bądź łaskaw zajrzeć do mojej powyższej odpowiedzi do św. Marka, w której podałem na jaką informację zareagowałem. Tam nie było nic o poprawianiu najbardziej rażących błędów, tylko o "poprawianiu przejrzystości" itp.

Coś takiego jest już moim zdaniem ZBYT daleko idącą, w praktyce DOWOLNĄ i niczym nie ograniczoną ingerencją w tekst.

Niech już wam będzie, że rażące błędy mozna poprawiać - ale najwyraniej do tej pory św. Marek kierował się innymi zasadami. I pod tym względem uważam, że niniejsza dyskusja spełniła swoja rolę i doprowadziła go do tego, że nastepnym razem głębiej się zastanowi czy ewentualne zmiany sa naprawdę konieczne.

>Egzegeza jest właśnie po to, aby pokazać, że nic nie jest jednoznaczne

A o zasadzie clara non sunt interpretanda słyszał? A o pewności prawa?

>Jeśli byś przekonał mnie, że dane słowo piszesz stale inaczej niż obowiązujące reguły i że czynisz to świadomie (np. Jakób), wówczas prawdopodobnie mógłbyś mnie przekonać, że dany błąd nie jest błędem, ale częścią Twej formy wypowiedzi.

W obecnej sytuacji musiałbym to zrobić post factum, co więcej, musiałbym w ogóle zauważyć, że moja wypowiedź została poprawiona. Tymczasem trudno od użytkowników oczekiwać, że będą co jakiś czas sprawdzać swoje wypowiedzi, czy przypadkiem moderator czegoś nie poprawił wbrew sensowi wypowiedzi. Bo zawiadomień o dokonaniu reedycji postu nie ma, że nie wspomnę o sytuacji tych, którzy pisza niezalogowani. Mam sobie zapisywać każdy post, żeby wiedzieć co moderator uznał za stosowne poprawić?

>To ja odpowiem Ci, że nasze oczekiwania się rozchodzą, a ponieważ jako redaktor naczelny wytyczam politykę publicystyczną tego medium, mam prawo ustalić pewne zasady tutaj obowiązujące o charakterze już to porządkowym, już to aksjologicznym.

Nie uważasz, że Twoje zapędy aksjologiczne zaczynają schodzić na niebezpieczne miejsca? W pełni podzielam Twoje oczekiwania co do korekty tekstów publicystycznych - ale nie uważam, żeby to było potrzebne na forum, gdzie każdy daje świadectwo o sobie i swoich poglądach za pomocą swoich komentarzy.

>Ta dyskusja jest właśnie po to, aby zwerbalizować i doprecyzować pewne zasady jakie tutaj powinny obowiązywać. W początkowym stadium serwisu nie tworzy się na ogół regulaminów. My jesteśmy aktualnie w początkowym stadium kreowania zwerbalizowanych i zapisanych zasad.

No widzisz, a "niektórzy" tutaj mają do mnie pretensje o napastliwość czy małostkowość Tymczasem okazuje się, że mam swój dosyć poważny wkład w ustalenie części zasad obowiązujących na tym forum

>Ty jesteś naprawdę niepoważny. Czy Ty myślisz, że ja kiedykolwiek się pytałem autorów tysięcy błędów ortograficznych czy mogę je poprawić??? Czy uważasz, że jakakolwiek redakcja odeśle Ci tekst do sprawdzenia, jeśli poprawili w nim tylko literówki lub błędy ortograficzne???

Jak już o tym wspomniałem, uważam, że forum należy tutaj odróznić od publikowania czyichś tekstów jako "redakcja" czy "wydawca". Poza tym, nieśmiało przypominam Ci, że aby pozostawać w zgodzie z prawem autorskim powinieneś twórców uprzedzać o mozliwości korekty. Tak właśnie robią profesjonalni wydawcy

> Zapominasz, że Prawo prasowe, to (...) to "relikt stanu wojennego".

A Ty nie chcesz zwrócić uwagi na to, że pisanie na forum bardziej przypomina publikowanie ogłoszeń w gazecie niż artykułów

>Ja stosuję to odpowiednio.

Zapewne wiesz, że odpowiednio nie znaczy wprost, ale z uwzględnieniem specyfiki danego przypadku

>Uzasadniając taki punkt regulaminu powiem, że ma on na celu dbanie o poprawność języka polskiego w stosunkach interpresonalnych w internecie, co jest tym bardziej pożądane, że powszechne jest lekceważenie poprawności.

Akurat tym przepisem możesz sprawić, że ludzie nie będą sie przejmowac ortografią, bo w razie czego moderator poprawi

>Twierdzę, że w najmniejszym stopniu moderator nie zmienił znaczenia żadnej wypowiedzi. Jeśli uważasz, że jest inaczej powiedz o tym głośno.

Właśnie nie wiem - musiałbym teraz sprawdzać wstecz wszystkie swoje wypowiedzi. A nigdy tego nie robiłem - bo zwykle czytam posty przed wysłaniem i potem tylko sprawdzam czy się ukazały. Po prostu nie wiedziałem, że ktoś mógł mój post zmieniać. Zresztą, pewnie teraz nawet sam św. Marek nie wie komu co pozmieniał.

>Marek wskazywał, że nie robi tego powszechnie, tylko w odniesieniu do najbardziej rażących błędów.

Jw. - św. Marek wskazywał, że robi to powszechnie, w odniesieniu do wszystkich forumowiczów.

>Twój styl wypowiedzi był napastliwy.

Przeczytaj od początku. W moim pierwszym poście była prośba. Styl się zmienił dopiero w momencie, kiedy nie poskutkowała ani prośba, ani zwykłe powołanie się na przepis prawa.

>Trzeba umieć rozmawiać, a nie mentorsko napadać posługując się prywatnymi interpretacjami prawa.

To Ty posługujesz się prywatnymi interpretacjami prawa.
Daniel Delimata
>>Ty jesteś naprawdę niepoważny. Czy Ty myślisz, że ja kiedykolwiek się pytałem autorów tysięcy błędów ortograficznych czy mogę je poprawić??? Czy uważasz, że jakakolwiek redakcja odeśle Ci tekst do sprawdzenia, jeśli poprawili w nim tylko literówki lub błędy ortograficzne???
>Jak już o tym wspomniałem, uważam, że forum należy tutaj odróznić od publikowania czyichś tekstów jako "redakcja" czy "wydawca". Poza tym, nieśmiało przypominam Ci, że aby pozostawać w zgodzie z prawem autorskim powinieneś twórców uprzedzać o mozliwości korekty. Tak właśnie robią profesjonalni wydawcy

Nieśmiało musze potwierdzić. Niedawno zajmowałem się składem pewnej książki. Po drodze następował ciąg rozmaitych poprawek. Wszystkie były konsultowane z autorem, a i tak na końcu procesu wydawniczego przed oddaniem tekstu do druku wymagana była parafka na każdej stronie finalnego produktu. W trakcie prac nad tekstem niektóre sugestie korekty (pozornie tylko jezykowe) nie uzyskały akceptacji autora.

Każdy ma prawo aby jego nazwisko widniało wyłącznie przy tym z czym się identyfikuje i za co bierze odpowiedzialność.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>W porządku, teraz już wiem jak wygląda TWOJE podejście do stosowania prawa autorskiego. Stosujesz go tylko wtedy, kiedy zinterpretujesz go po swojej myśli.

Poprawnie je interpretuję.

>Twoje deklaracje o przestrzeganiu prawa autorskiego na tym serwisie możemy włozyc między bajki.

Skoro sobie uroiłeś, że naruszam prawo autorskie...

>>Jeśli uważasz, że ortografia ma być formą Twojej wypowiedzi, to dlaczego nie uważasz, że ma nią być również odpowiadająca Tobie czcionka czy odstępy między wierszami?
>Własnie dlatego, że nie możecie spełnić tych oczekiwań

A dlaczego niby? Ustawienie różnych krojów jest względnie łatwe. Dla mnie łatwiejsze do przełknięcia niż niepoprawna pisownia. Powtarzam: jeśli domagasz się, aby na formę wypowiedzi rozciągać także zasady języka polskiego, które są zasadniczo (z wyjątkiem np. poezji) stroną techniczną wypowiedzi, to równie dobrze za formę możesz uznać odpowiednią czcionkę czy rozkład na stronie.

Ustalmy więc, że ewentualna korekta w przypadku bezczynności autora może polegać na poprawieniu ewidentnych i rażących błędów językowych, ale nie zasadniczo interpunkcji. Prosiłem też Michała, aby dodał opcję powiadamiania autora o każdej ingerencji moderatorskiej w jego wypowiedź, ale nie wiem jeszcze czy to zrealizuje. W każdym razie to by zupełnie odsunęło podejrzenia i uspokoiło autorów wypowiedzi, bo gdyby było cokolwiek nie tak, łatwo mogliby to sami sprawdzić.

>>Egzegeza jest właśnie po to, aby pokazać, że nic nie jest jednoznaczne
>A o zasadzie clara non sunt interpretanda słyszał? A o pewności prawa?

Po pierwsze sama ta zasada jest sporna i niektórzy w ogóle jej nie podzielają. To jednak detal. Ten przepis z pewnością nie jest "clara". Z pewnością napiszę coś więcej o tym w formie artykułu, bo prawem autorskim będę się jeszcze pewnie nieało zajmował. I takie kontrowersje są dla mnie pożyteczne.

>nie wspomnę o sytuacji tych, którzy pisza niezalogowani

Sytuacja niezalogowanych mnie nie interesuje. Jeśli problemem jest dla Ciebie zalogowanie się, nie oczekuj ode mnie wiele. Poza tym niewykluczone, że wkrótce już nic nie będzie można zrobić bez zalogowania.

>Mam sobie zapisywać każdy post, żeby wiedzieć co moderator uznał za stosowne poprawić?

Brak zawiadomień o każdej zmianie, także moderatorskiej uważam za lukę. Mam nadzieję, że Michał ją naprawi. Oczywiście tylko dla zalogowanych.

>Nie uważasz, że Twoje zapędy aksjologiczne zaczynają schodzić na niebezpieczne miejsca?

Może się zdarzyć
>W pełni podzielam Twoje oczekiwania co do korekty tekstów publicystycznych - ale nie uważam, żeby to było potrzebne na forum, gdzie każdy daje świadectwo o sobie i swoich poglądach za pomocą swoich komentarzy.

Nie interesuje mnie "otrzymywanie świadectw", lecz forum na wyższym niż przeciętne poziomie, także pod względem językowym. Kwestia tylko, aby ustalić sensowną granicę tych wymagań.

>Jak już o tym wspomniałem, uważam, że forum należy tutaj odróznić od publikowania czyichś tekstów jako "redakcja" czy "wydawca".

I różni się, ale pewne reguły poprawnościowe można wprowadzać. W artykułach dużo więcej się wymaga pracy korektorskiej.

>powinieneś twórców uprzedzać o mozliwości korekty

Nie sądziłem dotąd, że poprawienie błędu językowego komuś może przeszkadzać. Choć niewątpliwie powinny być powiadomienia dla użytkowników.

>Akurat tym przepisem możesz sprawić, że ludzie nie będą sie przejmowac ortografią, bo w razie czego moderator poprawi

Nie, bo jak będzie recydywa, to na poprawieniu się nie skończy.
webmaster (moderator)
Powiadamianie o edycji moderatora już jest.
Dla bojących się logować: nie zapisujemy historii logowań, nie gromadzimy waszych danych w niecnych celach, nawet ich nie oglądamy, potrzebne nam są tylko wasze emaile, aby nam wszystkim trochę ułatwić życie.
Daniel Delimata
>Powiadamianie o edycji moderatora już jest.
>Dla bojących się logować: nie zapisujemy historii logowań, nie gromadzimy waszych danych w niecnych celach, nawet ich nie oglądamy, potrzebne nam są tylko wasze emaile, aby nam wszystkim trochę ułatwić życie.

Jeśli to było do mnie to informuję, że nie "boję się" rejestrować. Nie boję się również podpisywać swoich (bardzo przecież zróżnicowanych w wydźwięku) wypowiedzi podpisywać swym imieniem i nazwiskiem przy którym pokazują się w dodatku dane o IP. Nie strach jest tu decydujący, a świadomy wybór, do którego mam prawo. Wydaje mi się, że w przypadku innych nierejestrujących się jest podobnie.
webmaster (moderator)
>Jeśli to było do mnie to informuję,
Nie, to nie było do ciebie, nie bądź taki przewrażliwiony.
Daniel Delimata
>>Jeśli to było do mnie to informuję,
>Nie, to nie było do ciebie, nie bądź taki przewrażliwiony.

Ja na tym punkcie, moderator i red. naczelny na innym, Malk na jeszcze innym. Czyż ten pluralizm przewrażliwień nie jest piękny?
MaLk__
>Poprawnie je interpretuję.

Kwestia mocno dyskusyjna i na tym zakończmy.

>Ustalmy więc, że ewentualna korekta w przypadku bezczynności autora może polegać na poprawieniu ewidentnych i rażących błędów językowych, ale nie zasadniczo interpunkcji.

Niech będzie, bo niby co mam zrobić? Jak sie jest w sytuacji "dostosuj sie albo spływaj" tak bywa

>Z pewnością napiszę coś więcej o tym w formie artykułu, bo prawem autorskim będę się jeszcze pewnie nieało zajmował.

Kiedyś bym Ci uwierzył - ale ciągle czekam na artykuł o ofiarach...
Daniel Delimata
>Ustalmy więc, że ewentualna korekta w przypadku bezczynności autora może polegać na poprawieniu ewidentnych i rażących błędów językowych, ale nie zasadniczo interpunkcji (podkreślenia moje D.D.). Prosiłem też Michała, aby dodał opcję powiadamiania autora o każdej ingerencji moderatorskiej w jego wypowiedź, ale nie wiem jeszcze czy to zrealizuje. W każdym razie to by zupełnie odsunęło podejrzenia i uspokoiło autorów wypowiedzi, bo gdyby było cokolwiek nie tak, łatwo mogliby to sami sprawdzić.

Jest to tym samym gruntowna zmiana linii w stosunku do wcześniejszej deklaracji moderatora, który chwalił się zmienianiem umiejscowiania przecinka u wszystkich (chyba) piszących na forum. To bardzo znaczący krok do przodu.

Informacja zwrotna też jest bardzo istotna, gdyż pozwala na indywidualną pracę nad dalszymi własnymi wypowiedziami.

W dalszym ciągu z niepokojem odnoszę się do zapowiedzi wysłania niezalogowanych precz. Czy tak jak jest, jest źle? Jeśli tak to dlaczego? Czyż każdego posta (osoby zalogowanej czy nie) moderator nie może usunąć? Czyż forumowych złośliwców (za jakiego być może uznawany jest niejaki Daniel Delimata) nie można grzecznie poprosić aby nie pisali na forum?
mohawk (2936 punktów)
>W dalszym ciągu z niepokojem odnoszę się do zapowiedzi wysłania niezalogowanych precz.
Gdybyś był w stanie podać choć jeden dobry powód do nielogowania się, pewnie należałoby poważnie potraktować ten argument. Oczywiście, masz prawo go nie podawać, tak jak redakcja ma prawo organizować swoje forum podług swego uznania. Założenie jednak z góry, że chodzi o eliminację 'niewygodnych' 'złośliwców' jest niepoważne.
Daniel Delimata
>Gdybyś był w stanie podać choć jeden dobry powód do nielogowania się(...)

Nie mam zamiaru się powtarzać, a stosunek Mareczka do mojej osoby też wiele mówi.
MaLk__
>Gdybyś był w stanie podać choć jeden dobry powód do nielogowania się, pewnie należałoby poważnie potraktować ten argument.

Ja przyznaję się bez bicia - nie loguję się, ponieważ:
- tak się przyzwyczaiłem,
- zwykle mi się nie chce,
- logowanie z poziomu forum u mnie zwykle nie działa i po zalogowaniu muszę ponownie wchodzić na forum i szukać wątków,
- czasami piszę z pracy i nie chcę na komputerze oraz serwerze zostawiać niepotrzebnych cookies związanych z pojedynczym logowaniem bądź automatycznym.

Tak na dobrą sprawę, to loguję się ostatnio tylko na forach, gdzie udzielenie odpowiedzi tego wymaga. Wszędzie, gdzie takiego wymogu nie ma, piszę na tymczasie... Z tego wynika, że jak wprowadzicie taki wymóg dla wszystkich odpowiedzi, to pewnie to będę robił. Chyba że zrezygnuję z pisania tutaj, czym pewnie nikt się specjalnie nie zmartwi.
mohawk (2936 punktów)
>Ja przyznaję się bez bicia - nie loguję się, ponieważ: [...]
Są to jakieś argumenty, ale nie można też oczekiwać, że redakcja w odpowiedzi na nie zrezygnuje z planów (o ile takie w ogóle są - a sądząc po wypowiedziach m.in. w tym wątku - są) wprowadzenia obowiązkowego logowania, co nie jest żadnym ewenementem, lecz obowiązuje na wielu forach. Dla mnie konto - które nie jest w najmniejszym nawet stopniu uciążliwe, gdyż logowanie regulują za mnie bodaj ciasteczka - ma takie znaczenie, że wiem, i wiedzą wszyscy użytkownicy, że nikt się pode mnie nie podszywa.
Daniel Delimata
>Dla mnie konto - które nie jest w najmniejszym nawet stopniu uciążliwe, gdyż logowanie regulują za mnie bodaj ciasteczka - ma takie znaczenie, że wiem, i wiedzą wszyscy użytkownicy, że nikt się pode mnie nie podszywa.

Ja z przypadkami podszywania się pode mnie, jak na razie, nie spotkałem się.
MaLk__
>Ja z przypadkami podszywania się pode mnie, jak na razie, nie spotkałem się.

Ja też nie, ale powiedzmy sobie szczerze - kto by się chciał pod nas podszywać?
Daniel Delimata
>>Ja z przypadkami podszywania się pode mnie, jak na razie, nie spotkałem się.
>Ja też nie, ale powiedzmy sobie szczerze - kto by się chciał pod nas podszywać?

Chciałby kto czy nie, i tak w trosce o nas, ktoś postara się uszczęśliwić nas na siłę i zapewni aby coś takiego miejsca nigdy nie miało.

DZIĘKUJEMY!!!
MaLk__
>Są to jakieś argumenty, ale nie można też oczekiwać, że redakcja w odpowiedzi na nie zrezygnuje z planów (o ile takie w ogóle są - a sądząc po wypowiedziach m.in. w tym wątku - są) wprowadzenia obowiązkowego logowania

Ja też nie twierdzę, że te niezwykle ważkie argumenty akurat to uzasadniają

Ot, poprosiłeś o argumenty za nielogowaniem (a nie za rezygnacją z wprowadzenia obligatoryjnego logowania), a ja, człowiek uczynny, takie podałem
Daniel Delimata
>A dlaczego niby? Ustawienie różnych krojów jest względnie łatwe.(...)

No właśnie. To jest tylko ustawienie krojów. Jeśli na komputerze na którym strona jest wyświetlana brak fontów w odpowiednim kroju to tekst zostanie wyświetlony w innym. Oczywiście można w pewien sposób "wbudować" czcionkę w stronę, ale zwykle gra nie jest warta świeczki. Do tego dochodzi Osoby piszące na forum powinny zdawać sobie sprawę z ograniczeń internetowych środków przekazu i nie stawiać wymagań ponad miarę.
Daniel Delimata
Oups. Miało być: "Do tego dochodzi kwestia ustawień rozdzielczości ekranu"
Daniel Delimata
>Daniel ostatnio w komentarzu pisał o rozróżnianiu myślników, dywizów itd. To dla mnie nowość. Proszę o więcej informacji, może się przydać.

Proszę bardzo. To w sumie drobiazg, ale z drobiazgów składa się otaczająca nas rzeczywistość

Więcej informacji
typografia.ogme.pl/r2_poziome_kreski.htm
typografia(*)ma-w-mikrotypografii/index.php
www.gust.org.pl/PDF/BIUL/06/01-jmn.pdf
pl.wikipedia.org/wiki/Dywiz

To najlepsze strony omawiające tę problematykę spośród tych które pamiętałem. Jak coś jeszcze sobie przypomnę to dorzucę.

Dla webmastera jest tu pewien problem bo co nieco zależy tu od tego jaką czcionkę ma użytkownik na swoim komputerze.

- – —
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Zapomniałem jeszczo o bardzo ważnych usterkach tekstów, które autorzy mogą sami poprawiać automatycznym korektorem, ale często to przepuszczają - literówki. Uciążliwa dla korektra część pracy.

I jeszcze coś innego - "zlepienia" wyrazów, tylko to już niemal w ogóle nie jest wina autorów. Może ktoś mi pomoże. One się generują zasadniczo po przekonwertowaniu tekstu z formatu .doc na .html i po wrzuceniu do "oczyszczacza", który usuwa "śmieci" "wordowskie". Po takiej operacji w niektórych dokumentach powstaje mi niemało "zlepień" wyrazów. Nie wiem dokładnie od czego to zależy, np. jeśli ja przerabiam swoje dokumenty, to mi nigdy ich nie "zlepia". Czy to problem starych edytorów do .doc?

Oczywiście to jest tak, że w .doc jest poprawnie, nie ma "zlepienia", a pojawia się ono po przekonwertowaniu. To chyba jakiś problem z "twardymi" spacjami. Czy można coś na to poradzić??? Co radzić autorom, aby w ich tekstach nie pojawiały się mi później takie problemy?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Czy mi się zdaje, czy nasze okienka z wypowiedziami wyskoczyły z zawiasów? Dlaczego?
Daniel Delimata
>Czy mi się zdaje, czy nasze okienka z wypowiedziami wyskoczyły z zawiasów? Dlaczego?

Czy mi się zdaje, czy kolorowanie cytatów się wyłączyło?
webmaster (moderator)
Wnioskuję, że twoja przeglądarka zapamiętała nieaktualny styl i używasz Mozilli.
webmaster (moderator)
>jakiś problem z "twardymi" spacjami. Czy można coś na to poradzić??? Co radzić autorom, aby w ich tekstach nie pojawiały się mi później takie problemy?
Jeżeli się wyeksportuje tekst do rtf, a potem z worda do formatu html przy zgodności z netscape to nie powinno być takich rzeczy.

Co do emotikonów, to po prostu ktoś musi siąść i wybrać powiedzmy 30 najciekawszych, najważniejszych i aby miały rozmiar zbliżony do wysokości tekstu na forum. Podmiana ikonek to nie problem.
zbycho
>Zapomniałem jeszczo o bardzo ważnych usterkach tekstów, które autorzy mogą sami poprawiać automatycznym korektorem, ale często to przepuszczają - literówki. Uciążliwa dla korektra część pracy.

Czy napisanie "korektra" to był zamierzony żart?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Czy napisanie "korektra" to był zamierzony żart?

Niestety nie, ale zauważam, że robię na forum literówki
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Niektórzy niezarejestrowani, ale obecni od dłuższego czasu podają publicznie swoje maile. Można więc na ten adres wysyłać wyjaśnienia.

Jeśli w wątku, który został usunięty nie było emaila, to trudno wymagać, aby moderator znał emaile podawane np. w komentarzach.

Swoją drogą nie musisz kodować swojego emaila antyspamowo u nas, skoro mamy takie zabezpieczenia programowe.

>Taka dyskretna forma wyproszenia wszystkich "obcych"

Zarzut bez sensu, skoro większość "obcych" też jest zalogowana. Poza tym część "swoich" jest niezalogowana. Takie coś może (choć jeszcze nic nie jest przesądzone) zostać wprowadzony z innych przyczyn, m.in. organizacyjnych. Mnie też czasami irytował brak danych danej osoby z którą nie mogę się skontaktować, a istniała taka potrzeba. Np. ktoś mi kopiuje w dobrej wierze lecz z naruszeniem praw autorskich jakiś duży artykuł i go wkleja na forum. Ja to oczywiście usuwałem, ale autor mógł to odebrać jako cenzurę (bo wciąż świadomość praw autorskich jest mizerna), więc chciałbym wyjaśnić autorowi w czym rzecz. Takich przypadków jest sporo.

>Osobiście bardzo cenię fora które zachowują swój poziom pomimo braku konieczności logowania.

Obecnie niemal wszystkie fora wymagają logowania. To jest standard. Minimalna bariera przed niepotrzebnym oszołomstwem. Większość fanatyków, którzy przychodzą, aby sobie pobluzgać nie będzie miało aż takiej determinacji, aby zakładać konto, które i tak zostanie zaraz usunięte.

>Jeszcze raz chciałbym poruszyć kwestię języka. Wspominano tu wielokrotnie o problemach dyslektyków, dysgrafików, dysortografików (nie pamiętam czy było coś o dyskalkulikach). Może wartałoby postarać się aby na racjonaliście pojawił się jakiś artykuł wyjaśniający niektórym gorzej zorientowanym na czym polegają te ułomności oraz jak się objawiają

Być może to dobry pomysł, ale jego celowość nie jest dla mnie oczywista. Pomijam już to, że musiałby się znaleźć ktoś znający temat dobrze i nim zainteresowany. Chodzi o to, że od ludzi takich po prostu więcej się wymaga. Jeśli chcą werbalizować swoje myśli powinni zawsze korzystać np. z Worda, gdzie mogą sobie poprawić większość najgorszych błędów.

Ja wpisując coś na forum niemal zawsze korzystam z Worda, już choćby dlatego, żeby przez jakąś awarię serwera nie stracić tekstu pisanego bezpośrednio na www. Wymóg korzystania z dodatkowego edytora powinien być ustalony jako porada w randze obligu
Daniel Delimata
>Swoją drogą nie musisz kodować swojego emaila antyspamowo u nas, skoro mamy takie zabezpieczenia programowe.

No niby tak, ale strzeżonego...
Ech. Nie ważne.

>>Taka dyskretna forma wyproszenia wszystkich "obcych"
>Zarzut bez sensu, skoro większość "obcych" też jest zalogowana. Poza tym część "swoich" jest niezalogowana.

Nie do końca to miałem na myśli pisząc o "obcych".

>>Osobiście bardzo cenię fora które zachowują swój poziom pomimo braku konieczności logowania.
>Obecnie niemal wszystkie fora wymagają logowania. To jest standard. Minimalna bariera przed niepotrzebnym oszołomstwem. Większość fanatyków, którzy przychodzą, aby sobie pobluzgać nie będzie miało aż takiej determinacji, aby zakładać konto, które i tak zostanie zaraz usunięte.

Jest kilka for które nie poddają się temu zjawisku i stoją dla gości otworem. Jak dotąd to forum mniej więcej takie było toteż zapowiedź zmian witam z pewnym smutkiem.

Być może warto dodać nieobowiązkowe pole dla gości do podania kontaktu. Dodatkowo można by jeszcze dorzucić pole w którym gość decydowałby czy podaje kontakt do publicznej wiadomości czy tylko dla redakcji.

>Być może to dobry pomysł, ale jego celowość nie jest dla mnie oczywista.

Edukowanie społeczeństwa jest celem który sam w sobie wart jest realizacji.

>Pomijam już to, że musiałby się znaleźć ktoś znający temat dobrze i nim zainteresowany. Chodzi o to, że od ludzi takich po prostu więcej się wymaga. Jeśli chcą werbalizować swoje myśli powinni zawsze korzystać np. z Worda, gdzie mogą sobie poprawić większość najgorszych błędów.
>Ja wpisując coś na forum niemal zawsze korzystam z Worda, już choćby dlatego, żeby przez jakąś awarię serwera nie stracić tekstu pisanego bezpośrednio na www. Wymóg korzystania z dodatkowego edytora powinien być ustalony jako porada w randze obligu

Na Worda to akurat nie każdego stać. Jeśli już coś bym polecał to darmowe odpowiedniki, bo chyba nie chcesz propagować naruszania prawa.
Daniel Delimata
A wszystko to zbiega się w czasie, jak zupełnie przypadkiem stwierdziłem, z pewną akcją.

www.bykom-stop.avx.pl/popierajanas.html
MaLk__
Widziałem taka akcję internetową już kilka lat temu. Nie dam jednak głowy za to, czy są tożsame.
Mariusz Agnosiewicz
>www.bykom-stop.avx.pl/popierajanas.html

Dzięki, nie wiedziałem, że takie mądre akcje ludzie robią w internecie. Popieramy, popieramy...
@bsynt (151 punktów)

> szanowne użytkowniczki i użytkownicy naszego forum

Zbiorowości w języku polskim są rodzaju męskiego

>   Jeszcze raz apeluję o zmniejszenie osobistych wojen i
>sporów do minimum, wówczas pewnie w ogóle nie będzie
>potrzeby ingerencji administratora, z czego korzystam
>naprawdę niechętnie.

A nie dałoby się dorobić linka do zrugania kogoś prywatnie, tak by nikt inny nie widział?

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Zbiorowości w języku polskim są rodzaju męskiego

Ale to nie jest reguła bezwzględna.
Jak wchodzisz na mównicę i mówisz: "Szanowni panowie!", to panie powinny wiedzieć, że i one się w tym kryją?

>A nie dałoby się dorobić linka do zrugania kogoś prywatnie, tak by nikt inny nie widział?

Kto się loguje, to jest. Pod nazwiskiem.

Michal, tutaj drobna uwaga: tego faktycznie nie widać. W większości for jest to przejrzyste, a u nas trzeba się domyślić, że email jest ukryty pod nazwiskiem.
@bsynt (151 punktów)
>>Zbiorowości w języku polskim są rodzaju męskiego
>Ale to nie jest reguła bezwzględna.
>Jak wchodzisz na mównicę i mówisz: "Szanowni panowie!", to panie powinny wiedzieć, że i one się w tym kryją?

"Pan" nie jest nazwą ogólną jakiegoś członka zbiorowości, wskazuje jednoznacznie na płeć. Czepiłem się "użytkownika"
>>A nie dałoby się dorobić linka do zrugania kogoś prywatnie, tak by nikt inny nie widział?
>Kto się loguje, to jest. Pod nazwiskiem.
>Michal, tutaj drobna uwaga: tego faktycznie nie widać. W większości for jest to przejrzyste, a u nas trzeba się domyślić, że email jest ukryty pod nazwiskiem.

ja nie wiedziałem (

Teresa
Chciałabym napisać jeszcze parę słów w sprawie dys* i poprawy błędów przez moderatora.

Uważam, że nasz mózg nie jest wcieleniem racjonalnego ideału, jakiego należałoby oczekiwać, gdyż go zaprojektował jakiś inteligentny kreator.
Ponieważ dys* jest realnie istniejącym zjawiskiem, być może powinna zostać wykreślona z rejestru chorób tak, aby nikt nie miał prawa mówić, że akurat dys* jest chorobą.

Nie twierdzę oczywiście, że człowiek nie może pisać poprawnie, ale niewątpliwie trudniej jest pisać bezbłędnie niż z błędami.
"Wymagajcie od siebie, choćby inni nawet od was nie wymagali!" (JPII), ale to trudne! To mniejszość. Zdecydowana!

Proponuję przegłosować zmianę zasad pisowni języka polskiego na prostsze i już.

Proponuję rozstrzygnięcie tej kwestii w sposób po prostu demokratyczny.
Ostatecznie o rozwiązaniach ogólnospołecznych powinno decydować referendum.

Pozdrawiam
-----------------------
To, co napisałam powyżej to jest żart, ale argumentację skopiowałam od M.A. z wątku pt.:"Homoseksualne rodziny" (www.racjonalista.pl/forum.php/p,60/s,11934).
Drogi Mariuszu Agnosiewiczu jesteś niewątpliwie mistrzem erystyki!
Ale pytanie brzmi, na czym właściwie opiera się etyka członków i założycieli PSR?
Tutaj na drodze głosowania wyłania się nawet tego, kto ma rację ? A dlaczego tak się nie wyłania zasad językowych?

Ku przestrodze jeszcze może przytoczę słowa czołowego teologa katolickiego św. Augustyna ("Wyznania"):
"przedstawiano mi ludzi, którzy wstydzili się jak hańby tego, że opowiadając o swoich dobrych czynach, popełnili błąd gramatyczny albo użyli wyrażeń prowincjonalnych, a dumnie kroczyli w obłoku pochwał, jeśli o swoich niegodziwych pasjach mówili zdaniami zaokrąglonymi, błyszczącymi obfitą ornamentyką."




Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365