Racjonalista - Strona głównaDo treści
HOMOSEKSUALIZM-PARADA RÓWNOŚCI

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
13-12-2005 17:47DiTi (5 punktów)HOMOSEKSUALIZM-PARADA RÓWNOŚCI
Mam wątpliwości, co do tych parad równości. Wg sondy, większość z was jest za paradami. Racjonalnie na to patrząc, gdyby było dużo takich związków homo-, nie rozmnażałby się naród i by wyginął powoli, ale skutecznie...bo wg. mnie klonowanie jest czymś sztucznym. Proszę o odpowiedź. I zapraszam do dyskusji. : )
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

enfant (64444 punktów)
>Mam wątpliwosći co do tych parad równości. Wg sondy
>wiekszość was jest za paradami. Racjonalnie na to patrząc
>gdyby by ło dużo taki związków homo- nie rozmnalzałby się
>naród i by wyginoł powoli ale skutecznie...bo wg. mnie
>klonowanie jest czymś sztucznym. Prosze o odpowiedź. i
>zapraszam do dyskusji : )

Ale na szczęście, nie kłócimy się o to, czy siłą narodu ma być czysta rasa heteroseksualna, czy też homoseksualna. W sporze wokół związków jednopłciowych chodzi o równość ludzi wobec prawa i laickość obyczajów. Same zaś parady, a głównie te ostatnie, mają na celu obronę podstawowej wartości demokracji, czyli wolności słowa, a co za tym idzie zgromadzeń, wieców, manifestacji pokojowych. Być może, taka debata, gromadząca nawet dosyć twardych prawicowców po stronie zwolenników parad, otworzy im troszkę mózgi. Zrozumieją, miejmy nadzieję, że homoseksualiści i tak istnieją, a żaden ucisk prawny tego nie zmieni. Spowoduje tylko kolejne frustracje, rozpacz i niczym niezawinione poczucie niższej wartości - niżej od konserwatywnego betonu, a przecież nikt nie chce być zalany betonem. Świat zachodni radzi sobie z wolnością i żaden naród przez nią nie wyginoł. Nawet u nas są geje, lesbijki, osoby starsze, bezpłodne i jakoś sobie radzimy.

dryń, dryń
DiTi (5 punktów)
Dobrze, niech sobie są, lecz czy pokazywanie swoich uczuć, zgoła odmiennych od większości, nie ponosi pewnych konsekwencji? Mam przyjaciela - geja...nie potępiam go, ale też nie pochwalam...Ale czy to, że są inni, daje im prawo do manifestowania tego?!
13-12-2005 18:20 
 Ocena 1 na 1
enfant (64444 punktów)
>Dobrze niech sobie są, lecz czy pokazywanie swoich uczuć z goła odmiennnych od wiekszosci nie ponosi pewnych konsekwencji?

Oczywiście, że ponosi. Na przykład, sprzeciw ludzi, którzy nie akceptują tego, że świat jest inny, niż sobie wyobrażają. Ale to już kłopot tych ignorantów życiowych, tych dorosłych dzieci, które na widok gejów reagują, jak by zobaczyli dużego pająka na grzechotce - boją się nieznanego, obcego zakodowanym im schematom normalności. Homoseksualiści manifestują swoją obecność, to że istnieją również tak kochający ludzie i chcą w ten sposób wywalczyć dla siebie prawa, jakie przysługują od dawna innym kochającym.

>Mam przyjciela- geja...nie potępiam go, ale też nie pochwlaam...Ale czy to że są inni daje im prawo do manifestowania tego?!

Jak można kogoś pochwalać, czy nie pochwalać za jego orientację seksualną?! To jest coś, z czym się człowiek rodzi, to jest zupełnie naturalne. Homoseksualizm jest rzadszy, ale nie mniej naturalny, niż heteroseksualizm. Oczywiście, dla odpowiednio nakręconego idioty określenia: rzadki, inny, obcy, nienaturalny, to wszystko jedno i to samo, ale ile można znosić ucisk debili.

dryń, dryń
bugi
>Jak można kogoś pochwalać, czy nie pochwalać za jego orientację seksualną?! To jest coś, z czym się człowiek rodzi, to jest zupełnie naturalne.>

Jeśli możesz, to wyjaśnij, co to znaczy, że coś jest naturalne. Czy istnieją w świecie zjawiska nienaturalne? Czy zdarzają się wynaturzenia?

Poza tym, z tego co ja wiem, nie znaleziono genu warunkującego orientację seksualną człowieka i ustala się ona w późniejszym rozwoju. Więc może jednak nie jest tak jak uważasz.

Widzę, że wielu ludzi na tym forum uważa obyczaj za coś z góry złego. Nie wrzucałbym od razu wszystkich obyczajów do kosza. Zamykanie się jedynie w możliwościach ludzkiego rozumu uważam za nieostrożne. Historia pokazuje nam, jak wielu potknęło się o swój rozum. Nieostrożność to też nierozumność. Może w obyczajach jest jednak coś, co może się nam przydać...
enfant (64444 punktów)
>>Jak można kogoś pochwalać, czy nie pochwalać za jego orientację seksualną?! To jest coś, z czym się człowiek rodzi, to jest zupełnie naturalne.>
>Jeśli możesz, to wyjaśnij, co to znaczy, że coś jest naturalne. Czy istnieją w świecie zjawiska nienaturalne? Czy zdarzają się wynaturzenia?
>Poza tym, z tego co ja wiem, nie znaleziono genu warunkującego orientację seksualną człowieka i ustala się ona w późniejszym rozwoju. Więc może jednak nie jest tak jak uważasz.

Homoseksualizm pojawia się od wieków w bardzo podobnych proporcjach. Jest zatem naturalny, tylko rzadszy, tak jak leworęczność. Poza tym nie wynika z niego nic złego, dobrego też, tylko właśnie popęd do tej samej płci. Innych cech nie warunkuje. Nijak nie idzie nazwać tego wynaturzeniem.

>Widzę, że wielu ludzi na tym forum uważa obyczaj za coś z góry złego. Nie wrzucałbym od razu wszystkich obyczajów do kosza. Zamykanie się jedynie w możliwościach ludzkiego rozumu uważam za nieostrożne. Historia pokazuje nam, jak wielu potknęło się o swój rozum. Nieostrożność to też nierozumność. Może w obyczajach jest jednak coś, co może się nam przydać...

A tego nijak nie idzie zrozumieć.

dryń, dryń
Nichyia (45 punktów)
Zgadzam się z budzikiem w stu procentach.

A co do tego fragmentu:

>Poza tym, z tego co ja wiem, nie znaleziono genu warunkującego orientację seksualną człowieka i ustala się ona w późniejszym rozwoju. Więc może jednak nie jest tak jak uważasz.

Idąc Twoim tokiem rozumowania można dojść do wniosku, że skoro nie znaleziono genu warunkującego orientację seksualną to KAŻDA orientacja seksualna jest wynaturzeniem.
bugi
>Idąc Twoim tokiem rozumowania można dojść do wniosku, że skoro nie znaleziono genu warunkującego orientację seksualną to KAŻDA orientacja seksualna jest wynaturzeniem.

A idąc tokiem rozumowania budzika, WSZYSTKO jest naturalne
Homoseksualizm to rzecz nabyta, wynikająca często z Z A B U R Z E Ń relacji z osobnikami tej samej płci. Nikt się z homoseksualizmem nie rodzi, chyba jeśli biologiczni rodzice to dwaj tatusiowie/mamusie.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Historia pokazuje nam, jak wielu potknęło się o swój rozum.
Historia, a może mniej patetycznie - codzienność - pokazuje, jak wielu potyka się, bo odrzuca rozum zastępując go np. emocjami.
stokrotka (877 punktów)
>Dobrze, niech sobie są, lecz czy pokazywanie swoich uczuć, zgoła odmiennych od większości, nie ponosi pewnych konsekwencji? Mam przyjaciela - geja...nie potępiam go, ale też nie pochwalam...Ale czy to, że są inni, daje im prawo do manifestowania tego?!
>
Racjonaliści też są inni od ogółu społeczeństwa - czy daje im to prawo do manifestowania swoich poglądów, tak przecież często balansujących na granicy tzw. obrazy uczuć religijnych...
mohawk (2936 punktów)
>Racjonaliści też są inni od ogółu społeczeństwa - czy daje im to prawo do manifestowania swoich poglądów, tak przecież często balansujących na granicy tzw. obrazy uczuć religijnych...
To jakiś żart jest?
stokrotka (877 punktów)
>>Racjonaliści też są inni od ogółu społeczeństwa - czy daje im to prawo do manifestowania swoich poglądów, tak przecież często balansujących na granicy tzw. obrazy uczuć religijnych...
>To jakiś żart jest?

To zależy co masz na myśli. My, racjonaliści mamy prawo manifestwać swoje poglądy, jak każdy inny człowiek. Oczywiście homoseksualiści także. Szczególnie w sytuacji gdy większość społeczeństwa zepchnęłaby najchętniej ich (a może i nas?!) na margines i uznała, że są gdzieś tam... A to nieprawda. Są tuż obok.
macabun (13 punktów)
>>>Racjonaliści też są inni od ogółu społeczeństwa - czy daje im to prawo do manifestowania swoich poglądów, tak przecież często balansujących na granicy tzw. obrazy uczuć religijnych...
>>To jakiś żart jest?
>To zależy co masz na myśli. My, racjonaliści mamy prawo manifestwać swoje poglądy, jak każdy inny człowiek. Oczywiście homoseksualiści także. Szczególnie w sytuacji gdy większość społeczeństwa zepchnęłaby najchętniej ich (a może i nas?!) na margines i uznała, że są gdzieś tam... A to nieprawda. Są tuż obok.

ojej , ja biedna mala pokrzywdzona dziewczynka.
zly pan wytracil lizaka z mojej buzi, a wszyscy sa przeciwko mnie(nam)
"my, racjonalisci.."- prosze cie, to chyba jakas kpina...
sa tuz obok , ale moze nie potrzeba demonstrowac herbu dwuch skrzyzowanych fallusow pokrytych przelana w slusznej sprawie krwia, w karykaturalny sposob(hordy łysych półmozgow z zakrzepla slina w kacikach ust i kamieniami w reku versus wrazliwi, wykrztalceni, inteligentni mlodzi ludzie z naturalnym doborem 'normalnej' przeciez orjentacji seksualnej)
sory, ale stajesz w figurze tych wlasnie wojownikow rownosci, pokrzywdzeni, napietnowani, zwrocmy na siebie uwage calego świata..
oczywiscie momentami przesadzam...ale nie potrafie sie powstrzymac czytajac posty 15 dziewczynek, w gotykstajlu, z jasno wypracowanymi pogladami (gdzie sie tyle nasluchalas nieboraku)
Cynamon
> Mam przyjaciela - geja...nie potępiam go, ale też nie pochwalam...>

Ja cie tez nie potepiam, ale chwalic za heteroseksualizm tez nie bede.
motyl
>bo wg. mnie klonowanie jest czymś sztucznym.
Co to znaczy, że klonowanie jest czymś sztucznym, jeśli wolno się dopytać? Istnieje jasna granica wskazująca, co jest sztuczne?
Pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>Mam wątpliwości, co do tych parad równości.
A jakie mianowicie? Bo nie wysławiasz na ten temat żadnych...

>Wg sondy, większość z was jest za paradami.
Nie wiem, jakie są wyniki sondy, ale trzeba pamiętać, że głosować może każdy, a więc nie tylko osoby identyfikujące się z 'linią' redakcyjną serwisu.

>Racjonalnie na to patrząc, gdyby było dużo takich związków homo-, nie rozmnażałby się naród i by wyginął powoli, ale skutecznie...bo wg. mnie klonowanie jest czymś sztucznym.
>Proszę o odpowiedź. I zapraszam do dyskusji. : )
Temat homoseksualizmu, jak się zdaje, był już poruszany na tym forum nie raz, co oczywiście nie oznacza, że nie można go wznowić, zwłaszcza jeśli ktoś występuje z nowymi argumentami, lub ciekawie, nowatorsko naświetla problem. Wydaje się jednak, że racjonalność, na którą się powołujesz jest wysoce wątpliwej próby. W zasadzie bowiem powtarzasz najbardziej kuriozalny argument homofobów. Sprowadza się on - jeśli przyjrzeć się jego założeniom - do przekonania nie tylko o nienaturalności (czegobykolwiek to nie znaczyło) homoseksualizmu, ale przede wszystkim do poglądu, iż jest to choroba, w dodatku zakaźna. Oczywiście, że gdyby w którymś momencie ludzkość zdominowała ta orientacja seksualna, liczba ludności musiałaby się drastycznie zmniejszyć, a w skrajnym przypadku miałby miejsce koniec naszej cywilizacji. Rozważanie jednak takiej ewentualności jest bezsensowne w świetle tego, co wiemy obecnie o homoseksualizmie. Zatem u podłoża Twojej argumentacji leży przekonanie nie tylko o tym, że rolą parad równości jest propagowanie homoseksualizmu, ale również, że propaganda taka (gdyby miała miejsce) może być skuteczna i to w bardzo szerokim zakresie. Gdybym był złośliwy, mógłbym zapytywać, czy oznacza to niepewność własnej orientacji, ale nie będę mieszał do dyskusji akcentów osobistych.
Tawiscara (9 punktów)
Każdy człowiek żyjący w demokratycznym kraju bez względu na:
-wyznanie
-pochodzenie
-kolor skóry
-orientację seksualną
ma takie samo prawo-również prawo do parad.
crush
>Każdy człowiek żyjący w demokratycznym kraju bez względu na:
> -orientację seksualną
>ma takie samo prawo-ronież prawo do parad.

To nieprawda - pedofile nie mają prawa do parad.
lipschitz (1674 punktów)
Mają prawo także pedofile, mogą np. domagać się większej prywatności w ośrodkach, gdzie w sposób nieskrępowany mogliby coś zacząć robić ze swoim problemem. Mordercy mają prawo manifestować za skuteczniejszą według nich resocjalizacją, lepszym środowiskiem dla dorastania, albo np. za równym traktowaniem ich np. względem żółnierzy, którzy dokonują podobnych rzeczy na wojnach. Każdy ma prawo manifestować, jeżeli nie domaga się w swoim proteście łamania prawa lecz jego zmiany.
crush
>Każdy ma prawo manifestować, jeżeli nie domaga się w swoim proteście łamania prawa lecz jego zmiany.

Czy dobrze rozumiem : zgadzasz się na marsze morderców postulujących zmiany w Kodeksie Karnym polegające na likwidacji sankcji za morderstwo?
enfant (64444 punktów)
>>Każdy ma prawo manifestować, jeżeli nie domaga się w swoim proteście łamania prawa lecz jego zmiany.
>Czy dobrze rozumiem : zgadzasz się na marsze morderców postulujących zmiany w Kodeksie Karnym polegające na likwidacji sankcji za morderstwo?

Morderca jest w więzieniu, więc nie może manifestować. Chyba, że okupanci Iraku, ale oni nawet nie muszą. Natomiast każdy wolny człowiek ma prawo do wyrażania i manifestowania swoich poglądów w sposób pokojowy. Można np. zamanifestować wolę zniesienia kary śmierci. Na szczęście u nas nie trzeba.

dryń, dryń
crush
>>>Każdy ma prawo manifestować, jeżeli nie domaga się w swoim proteście łamania prawa lecz jego zmiany.
>>Czy dobrze rozumiem : zgadzasz się na marsze morderców postulujących zmiany w Kodeksie Karnym polegające na likwidacji sankcji za morderstwo?
>Morderca jest w więzieniu, więc nie może manifestować.

OK, ograniczmy się więc do morderców, którzy nie siedzą w więzieniu. Mają prawo manifestować czy nie?
enfant (64444 punktów)
>>>>Każdy ma prawo manifestować, jeżeli nie domaga się w swoim proteście łamania prawa lecz jego zmiany.
>>>Czy dobrze rozumiem : zgadzasz się na marsze morderców postulujących zmiany w Kodeksie Karnym polegające na likwidacji sankcji za morderstwo?
>>Morderca jest w więzieniu, więc nie może manifestować.
>OK, ograniczmy się więc do morderców, którzy nie siedzą w więzieniu. Mają prawo manifestować czy nie?

Nie ma czegoś takiego jak jawni mordercy poza więzieniem. A jeżeli jakaś grupka będzie o sobie mówiła, że jest zgrają morderców i chce zamanifestować prawo do swobodnego zabijania, to bym zabronił ze względu na szkodliwość społeczną, nawoływanie do nienawiści, szerzenie skrajnej anarchii, itp. Nie znam procedur dla podobnych sytuacji. Zresztą, co to za denny przykład. Jeżeli tak wygląda to twoje poczucie humoru, to sam widzisz, że jedyne co możesz nim zrobić to się skutecznie nabijać z własnych poglądów. Chyba, że jesteś tylko parodią polskiego homofoba i fundamentalisty katolickiego. Jeżeli tak, to przepraszam i gratuluję - dałem się nabrać.

dryń, dryń
crush

>Nie ma czegoś takiego jak jawni mordercy poza więzieniem.

Pobożne życzenia - oczywiście, że są.

>A jeżeli jakaś grupka będzie o sobie mówiła, że jest zgrają morderców i chce zamanifestować prawo do swobodnego zabijania, to bym zabronił

Przyznajesz więc, że nie ma czegoś takiego jak absolutna wolność manifestowania.

>ze względu na szkodliwość społeczną, nawoływanie do nienawiści, szerzenie skrajnej anarchii, itp.

Z tych samych powodów można zabronić parad homoseksualistów. Pojęcie "szkodliwości społecznej" jest bardzo "rozciągliwe".

>Zresztą, co to za denny przykład.

Co w nim dennego?

>Jeżeli tak wygląda to twoje poczucie humoru, to sam widzisz, że jedyne co możesz nim zrobić to się skutecznie nabijać z własnych poglądów. Chyba, że jesteś tylko parodią polskiego homofoba i fundamentalisty katolickiego. Jeżeli tak, to przepraszam i gratuluję - dałem się nabrać.

Inwektywy możesz sobie darować.
enfant (64444 punktów)
>>Nie ma czegoś takiego jak jawni mordercy poza więzieniem.
>Pobożne życzenia - oczywiście, że są.

Jawni mordercy manifestujący swoją manię zabijania i walczący o prawo do mordów? Zauważ, że próbując wymyślne sytuacje i humorystyczne porównania, nie wykazujesz w moim myśleniu absurdu, lecz sam w nim toniesz.

>>A jeżeli jakaś grupka będzie o sobie mówiła, że jest zgrają morderców i chce zamanifestować prawo do swobodnego zabijania, to bym zabronił
>Przyznajesz więc, że nie ma czegoś takiego jak absolutna wolność manifestowania.

Nie wiem, co mówią przepisy prawa odnośnie podobnie skrajnych sytuacji. Nie zamierzam polemizować z księżycowymi przykładami. Jak byś ty krytykował zakaz procesji, to bym też wysunął przykład, że przecież nie ma absolutnej wolności. Tylko co z tego?

>>ze względu na szkodliwość społeczną, nawoływanie do nienawiści, szerzenie skrajnej anarchii, itp.
>Z tych samych powodów można zabronić parad homoseksualistów. Pojęcie "szkodliwości społecznej" jest bardzo "rozciągliwe".

Szerzenie nienawiści nie jest tak rozciągliwe. Geje nie nakłaniają do przemocy. A mordercy z twojego przykładu, czy Wszechpolacy z życia wzięci, tak robią.

>>Zresztą, co to za denny przykład.
>Co w nim dennego?

Jego absurdalność i wywrotowość, która nie wychodzi poza twój post. Mój jeszcze tylko ugładza, poprzez kontrast.

>>Jeżeli tak wygląda to twoje poczucie humoru, to sam widzisz, że jedyne co możesz nim zrobić to się skutecznie nabijać z własnych poglądów. Chyba, że jesteś tylko parodią polskiego homofoba i fundamentalisty katolickiego. Jeżeli tak, to przepraszam i gratuluję - dałem się nabrać.
>Inwektywy możesz sobie darować.

Przepraszam. To rzeczywiście srogie inwektywy. Jeśli jednak takie postawy tylko parodiujesz, to chyba nie ma sprawy.

dryń, dryń
crush
>>>Nie ma czegoś takiego jak jawni mordercy poza więzieniem.
>>Pobożne życzenia - oczywiście, że są.
>Jawni mordercy manifestujący swoją manię zabijania i walczący o prawo do mordów? Zauważ, że próbując wymyślne sytuacje i humorystyczne porównania, nie wykazujesz w moim myśleniu absurdu, lecz sam w nim toniesz.

Kolejne pobożne życzenia.

>>Przyznajesz więc, że nie ma czegoś takiego jak absolutna wolność manifestowania.
>Nie wiem, co mówią przepisy prawa odnośnie podobnie skrajnych sytuacji. Nie zamierzam polemizować z księżycowymi przykładami. Jak byś ty krytykował zakaz procesji, to bym też wysunął przykład, że przecież nie ma absolutnej wolności. Tylko co z tego?

Konkretnie - jesteś za absolutną wolnością manifestowania czy nie?

>>Z tych samych powodów można zabronić parad homoseksualistów. Pojęcie "szkodliwości społecznej" jest bardzo "rozciągliwe".
>Szerzenie nienawiści nie jest tak rozciągliwe. Geje nie nakłaniają do przemocy. A mordercy z twojego przykładu, czy Wszechpolacy z życia wzięci, tak robią.

Mordercy z mojego przykładu też nie nakłaniają do przemocy; Wszechpolaków nie znam; geje i ich poplecznicy szerzą nienawiść.

>>>Zresztą, co to za denny przykład.
>>Co w nim dennego?
>Jego absurdalność

Jego absurdalność nie jest "denna", jest celowa.

>i wywrotowość, która nie wychodzi poza twój post. Mój jeszcze tylko ugładza, poprzez kontrast.

Tego nie rozumiem - jaśniej proszę.

>>>Jeżeli tak wygląda to twoje poczucie humoru, to sam widzisz, że jedyne co możesz nim zrobić to się skutecznie nabijać z własnych poglądów. Chyba, że jesteś tylko parodią polskiego homofoba i fundamentalisty katolickiego. Jeżeli tak, to przepraszam i gratuluję - dałem się nabrać.
>>Inwektywy możesz sobie darować.
>Przepraszam. To rzeczywiście srogie inwektywy. Jeśli jednak takie postawy tylko parodiujesz, to chyba nie ma sprawy.

Masz obsesję na punkcie parodiowania.
Nichyia (45 punktów)
>geje i ich poplecznicy szerzą nienawiść.

Hahaha.... ale się uśmiałam. A czy to też się tyczy lesbijek?
Bo jeśli tak to chyba muszę zacząć wprowadzać w moje wypowiedzi jakieś hasła promujące nienawiść.
enfant (64444 punktów)
>>>>Nie ma czegoś takiego jak jawni mordercy poza więzieniem.
>>>Pobożne życzenia - oczywiście, że są.
>>Jawni mordercy manifestujący swoją manię zabijania i walczący o prawo do mordów? Zauważ, że próbując wymyślne sytuacje i humorystyczne porównania, nie wykazujesz w moim myśleniu absurdu, lecz sam w nim toniesz.
>Kolejne pobożne życzenia.

Twoje argumenty są absurdalne i kosmiczne. Nie jest to sprytny absurd dekonstruujący, lecz samodestrukcyjny.

>>>Przyznajesz więc, że nie ma czegoś takiego jak absolutna wolność manifestowania.
>>Nie wiem, co mówią przepisy prawa odnośnie podobnie skrajnych sytuacji. Nie zamierzam polemizować z księżycowymi przykładami. Jak byś ty krytykował zakaz procesji, to bym też wysunął przykład, że przecież nie ma absolutnej wolności. Tylko co z tego?
>Konkretnie - jesteś za absolutną wolnością manifestowania czy nie?

Konkretnie - jesteś za absolutnym zakazem manifestowania czy nie?

>>>Z tych samych powodów można zabronić parad homoseksualistów. Pojęcie "szkodliwości społecznej" jest bardzo "rozciągliwe".
>>Szerzenie nienawiści nie jest tak rozciągliwe. Geje nie nakłaniają do przemocy. A mordercy z twojego przykładu, czy Wszechpolacy z życia wzięci, tak robią.
>Mordercy z mojego przykładu też nie nakłaniają do przemocy; Wszechpolaków nie znam; geje i ich poplecznicy szerzą nienawiść.

Wszechpolaków wyczyny mogłeś zobaczyć w telewizji. Zapewniam, nie był to miły widok. Za to u gejów nie widziałem faszystowskich gestów, ani wulgaryzmów, czy haseł łysole do gazu.

>>>>Zresztą, co to za denny przykład.
>>>Co w nim dennego?
>>Jego absurdalność
>Jego absurdalność nie jest "denna", jest celowa.

Niestety, lufa pomyliła ci się z rączką.

>>i wywrotowość, która nie wychodzi poza twój post. Mój jeszcze tylko ugładza, poprzez kontrast.
>Tego nie rozumiem - jaśniej proszę.

Spójrz wyżej.

>>>>Jeżeli tak wygląda to twoje poczucie humoru, to sam widzisz, że jedyne co możesz nim zrobić to się skutecznie nabijać z własnych poglądów. Chyba, że jesteś tylko parodią polskiego homofoba i fundamentalisty katolickiego. Jeżeli tak, to przepraszam i gratuluję - dałem się nabrać.
>>>Inwektywy możesz sobie darować.
>>Przepraszam. To rzeczywiście srogie inwektywy. Jeśli jednak takie postawy tylko parodiujesz, to chyba nie ma sprawy.
>Masz obsesję na punkcie parodiowania.

Oczarowałeś mnie swoją parodią. Ale o tym mieliśmy już nie pisać.


dryń, dryń
crush

>Twoje argumenty są absurdalne i kosmiczne. Nie jest to sprytny absurd dekonstruujący, lecz samodestrukcyjny.

Pobożnych życzeń ciąg dalszy.

>>Konkretnie - jesteś za absolutną wolnością manifestowania czy nie?
>Konkretnie - jesteś za absolutnym zakazem manifestowania czy nie?

Konkretnie - nie jestem za absolutnym zakazem manifestowania.

>>>>>Zresztą, co to za denny przykład.
>>>>Co w nim dennego?
>>>Jego absurdalność
>>Jego absurdalność nie jest "denna", jest celowa.
>Niestety, lufa pomyliła ci się z rączką.

Jaśniej proszę.

>>>i wywrotowość, która nie wychodzi poza twój post. Mój jeszcze tylko ugładza, poprzez kontrast.
>>Tego nie rozumiem - jaśniej proszę.
>Spójrz wyżej.

Spójrz wyżej.
enfant (64444 punktów)
>>Twoje argumenty są absurdalne i kosmiczne. Nie jest to sprytny absurd dekonstruujący, lecz samodestrukcyjny.
>Pobożnych życzeń ciąg dalszy.

No, dokładnie.

>>>Konkretnie - jesteś za absolutną wolnością manifestowania czy nie?
>>Konkretnie - jesteś za absolutnym zakazem manifestowania czy nie?
>Konkretnie - nie jestem za absolutnym zakazem manifestowania.

A ja za absolutną wolnością manifestowania. Nie naginaj moich argumentów do absurdalnych skrajności. Akceptowanie praw homoseksualistów do manifestowania nie wiąże się z popieraniem nieograniczonej wolności dla szeroko pojętej manifestacji publicznej. Tak samo jak tolerowanie istnienia homoseksualistów nie prowadzi do epidemii homoseksualizmu i końca ludzkości.

>>>>>>Zresztą, co to za denny przykład.
>>>>>Co w nim dennego?
>>>>Jego absurdalność
>>>Jego absurdalność nie jest "denna", jest celowa.
>>Niestety, lufa pomyliła ci się z rączką.
>Jaśniej proszę.

...a celownik z noktowizorem.

>>>>i wywrotowość, która nie wychodzi poza twój post. Mój jeszcze tylko ugładza, poprzez kontrast.
>>>Tego nie rozumiem - jaśniej proszę.
>>Spójrz wyżej.
>Spójrz wyżej.

I otwórz oczy!


dryń, dryń
macabun (13 punktów)
>>Każdy człowiek żyjący w demokratycznym kraju bez względu na:
>> -orientację seksualną
>>ma takie samo prawo-ronież prawo do parad.
>To nieprawda - pedofile nie mają prawa do parad.
>

a masturbanci maja...?
badania podaja jak wielu z nas uprawia taka wlasnie forme gimnastyki seksualnej..
moze warto zademonstrowac moje prawo do robienia tego na ulicy..
(a jakie badania? a poszukajciez sobie, nie pamietam strony)
Nichyia (45 punktów)
"Mam wątpliwości, co do tych parad równości. Wg sondy, większość z was jest za paradami. Racjonalnie na to patrząc, gdyby było dużo takich związków homo-, nie rozmnażałby się naród i by wyginął powoli, ale skutecznie...bo wg. mnie klonowanie jest czymś sztucznym. "

Nie widzę związku pomiędzy paradami, a gdybaniem nad tym co by było gdyby homoseksualistów było więcej niż heteroseksualistów.
Bo po pierwsze: homoseksualizm nie jest, jak ktoś już w tej dyskusji zauważył, zaraźliwy.
A po drugie: homoseksualiści stanowią zaledwie niewielki procent całej ludzkości, tak więc zagłada póki co nam nie grozi
Stąd też wywód na temat klonowania uważam za bezsensowny.

"Dobrze, niech sobie są, lecz czy pokazywanie swoich uczuć, zgoła odmiennych od większości, nie ponosi pewnych konsekwencji? Mam przyjaciela - geja...nie potępiam go, ale też nie pochwalam...Ale czy to, że są inni, daje im prawo do manifestowania tego?!"

W tej kwestii podzielam zdanie budzika. Przyznam, że również oburzyło mnie stwierdzenie "mam przyjaciela - geja... nie potępiam, ale nie pochwalam". Brzmi równie dziwnie jakby powiedziano "moja siostra urodziła się z niebieskimi oczami - nie potępiam, nie pochwalam". Potępiać lub pochwalać można coś na co ktoś ma bezpośredni wpływ. Czyli zachowanie, styl życia (homoseksualizm nim nie jest wbrew pozorom), czy poszczególne czyny.
Aczkolwiek rozumiem, gdyż z różnych stron, różne opinie można posłyszeć. Zarówno, że jest to zboczenie seksualne, równoznaczne z pedofilią, a także, że homoseksualizm był przyczyną tsunami, po stwierdzenia, że jest to normalne i nikomu nie szkodzi.

"Każdy człowiek żyjący w demokratycznym kraju bez względu na:
-orientację seksualną
ma takie samo prawo-również prawo do parad.

To nieprawda - pedofile nie mają prawa do parad.
"

Odkąd pedofilia, zoofilia, czy nekrofilia jest orientacją seksualną?
crush

>To nieprawda - pedofile nie mają prawa do parad."
>Odkąd pedofilia, zoofilia, czy nekrofilia jest orientacją seksualną?

Odkąd istnieją.
enfant (64444 punktów)
>Odkąd istnieją.

Bo dla ciebie choroby, zboczenia oraz inne orientacje seksualne siedzą w tym samym worku? Niestety, taki worek siedzi tylko w twojej głowie.
Z Wikipedii:Orientacja seksualna ma kilka aspektów w tym: doświadczanie stałego pociągu do ludzi o określonej płci, rozwinięcie własnej prywatnej tożsamości homo, hetero lub biseksualnej, rozwinięcie publicznej tożsamości bazującej na orientacji seksualnej oraz identyfikacje z innymi ludźmi o tej samej orientacji.
To jest orientacja. Określa ona, do której z płci czujesz popęd seksualny. Czy do przeciwnej, czy tej samej. Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne. Jednak cała pedofilia to choroba, a popęd i miłość do ludzi dojrzałych jest zdrowy. Orientacja to orientacja, a choroba to choroba. Nie byłbym tak przychylny zoofilom, by nazywać ich zboczenie orientacją seksualną. Zresztą żaden naukowiec nie byłby. Ale kto ich słucha? Crush jest samowystarczalny.

dryń, dryń
crush

>Z Wikipedii:Orientacja seksualna ma kilka aspektów w tym: doświadczanie stałego pociągu do ludzi o określonej płci, rozwinięcie własnej prywatnej tożsamości homo, hetero lub biseksualnej, rozwinięcie publicznej tożsamości bazującej na orientacji seksualnej oraz identyfikacje z innymi ludźmi o tej samej orientacji.

Z Wikipedii: Some people feel that various forms of "paraphilia", such as sexual attraction to animals (zoophilia), prepubescent children (pedophilia), or inanimate objects, are "alternative" sexual orientations to those listed above. Polecam przeczytanie całości.

>To jest orientacja. Określa ona, do której z płci czujesz popęd seksualny. Czy do przeciwnej, czy tej samej.

A jeśli ktoś nie czuje popędu seksulnego do żadnej z płci tylko do krówki sąsiada to co? Nie posiada orientacji seksulnej. Definicja jaką proponujesz jest wygodna dla homoseksualistów, ale nie do przyjęcia ponieważ pomija wiele zachowań seksualnych nie mieszczących sie w schemacie hetero, homo i bi.

>Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.

Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.

>Orientacja to orientacja, a choroba to choroba.

A balet to balet.

>Nie byłbym tak przychylny zoofilom, by nazywać ich zboczenie orientacją seksualną.

To nie jest kwestia przychylności tylko konieczność usystematyzowania.

>Zresztą żaden naukowiec nie byłby.

Naukowiec zoofil napewno sie z Tobą nie zgodzi.
enfant (64444 punktów)
>>Z Wikipedii:Orientacja seksualna ma kilka aspektów w tym: doświadczanie stałego pociągu do ludzi o określonej płci, rozwinięcie własnej prywatnej tożsamości homo, hetero lub biseksualnej, rozwinięcie publicznej tożsamości bazującej na orientacji seksualnej oraz identyfikacje z innymi ludźmi o tej samej orientacji.
>Z Wikipedii: Some people feel that various forms of "paraphilia", such as sexual attraction to animals (zoophilia), prepubescent children (pedophilia), or inanimate objects, are "alternative" sexual orientations to those listed above. Polecam przeczytanie całości.

Nie wiem skąd ten fragment. Wiem skąd ten artykuł: Sexual orientation. A tak poza edytowalną swobodnie Wikipedią, polecam inne źródła. Na stronach naukowych, w encyklopediach i gdziekolwiek poza źródłami ewidentnie religijnymi znajdziesz definicję, w której nikt się nie odważy nazwać dewiacji orientacją seksualną.

>>To jest orientacja. Określa ona, do której z płci czujesz popęd seksualny. Czy do przeciwnej, czy tej samej.
>A jeśli ktoś nie czuje popędu seksulnego do żadnej z płci tylko do krówki sąsiada to co? Nie posiada orientacji seksulnej. Definicja jaką proponujesz jest wygodna dla homoseksualistów, ale nie do przyjęcia ponieważ pomija wiele zachowań seksualnych nie mieszczących sie w schemacie hetero, homo i bi.

Może interesują go krówki tej samej płci, może innej. Nie wiem jak to wygląda z orientacjami w zoofilii. Jednak sam wskazujesz, że zboczenia nie mają nic nierozerwalnie wspólnego z orientacją seksualną, bo znaczą co innego. Tak jak może być zoofil w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez. Poziom zdrowia seksualnego (wolność od chorób) i posiadanie (bądź nie) okularów to dwie inne płaszczyzny. Zamiast okularów wstaw sobie orientacje i zrozum wreszcie, że jedyne co nieodwołalnie łączy zboczenia seksualne i orientacje seksualne, to wyraz seksualne.

> >Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.
>Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.

Jedno to choroba, a drugie to orientacja seksualna.

>>Orientacja to orientacja, a choroba to choroba.
>A balet to balet.

No i w końcu pojąłeś.

> >Nie byłbym tak przychylny zoofilom, by nazywać ich zboczenie orientacją seksualną.
>To nie jest kwestia przychylności tylko konieczność usystematyzowania.

Konieczność usystematyzowania wymaga usystematyzowania, a nie wrzucania wszystkiego do jednego worka.

>>Zresztą żaden naukowiec nie byłby.
>Naukowiec zoofil napewno sie z Tobą nie zgodzi.

Zgodzi, bo jeżeli podobają mu się knury, to wie, że jego orientacja jest heteroseksualna, a mimo to jest dewiantem.


dryń, dryń
crush

>Nie wiem skąd ten fragment. Wiem skąd ten artykuł: Sexual orientation. A tak poza edytowalną swobodnie Wikipedią, polecam inne źródła.

Fragment Wikipedii. Sam się na nią powoływałeś.

>Na stronach naukowych, w encyklopediach i gdziekolwiek poza źródłami ewidentnie religijnymi znajdziesz definicję, w której nikt się nie odważy nazwać dewiacji orientacją seksualną.

U "politycznie poprawnych" widocznie kiepsko z odwagą. Nie widzę powodu dla którego to samo zachowanie nie mogłoby być zarówno orientacją seksualną i dewiacją.

>>>To jest orientacja. Określa ona, do której z płci czujesz popęd seksualny. Czy do przeciwnej, czy tej samej.

Popęd można czuć nie tylko do osobników określonej płci ale równie dobrze do zwierząt (zoofilia), dzieci (pedofilia) czy zmarłych (chyba nekrofilia) dlatego definicja ograniczająca ilość orientacji do hetero, homo i bi jest bezsensowna.

>Może interesują go krówki tej samej płci, może innej. Nie wiem jak to wygląda z orientacjami w zoofilii.

Zoofilia to orientacja.

>Jednak sam wskazujesz, że zboczenia nie mają nic nierozerwalnie wspólnego z orientacją seksualną, bo znaczą co innego.

Gdzie to wskazuję? Niektóre zboczenia są orientacją seksulną (zoofilia) niektóre nie są - proste.

>Tak jak może być zoofil w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez.

Zgoda. Analogicznie - "Tak jak może być homoseksualista w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez"

>> >Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.
>>Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.
>Jedno to choroba, a drugie to orientacja seksualna.

Jeśli tak to istnieje między nimi jakaś zasadnicza różnica - wskaż ją, to nie powinno być trudne.

>>>Orientacja to orientacja, a choroba to choroba.
>>A balet to balet.
>No i w końcu pojąłeś.

Pojętny jestem po prostu.

>> >Nie byłbym tak przychylny zoofilom, by nazywać ich zboczenie orientacją seksualną.
>>To nie jest kwestia przychylności tylko konieczność usystematyzowania.
>Konieczność usystematyzowania wymaga usystematyzowania, a nie wrzucania wszystkiego do jednego worka.

To ty wrzucasz "do jednego worka" rozróżniając u ludzi raptem 3 orientacje seksulne kiedy w rzeczywistości jest ich o wiele więcej.

>>>Zresztą żaden naukowiec nie byłby.
>>Naukowiec zoofil napewno sie z Tobą nie zgodzi.
>Zgodzi,

Pytałeś?

> bo jeżeli podobają mu się knury, to wie, że jego orientacja jest heteroseksualna,

Chyba homo? Knur to Pan Świnia.

>a mimo to jest dewiantem.

Niby dlaczego jest dewiantem? Jak "facet z facetem" to normalne, a jak "facet z knurem" to dewiacja? Na czym polega różnica ?
enfant (64444 punktów)
>>Nie wiem skąd ten fragment. Wiem skąd ten artykuł: Sexual orientation. A tak poza edytowalną swobodnie Wikipedią, polecam inne źródła.
>Fragment Wikipedii. Sam się na nią powoływałeś.

No to przeczytaj to, na co się powoływałem. Chyba, że już w szkole uznałeś, że lekcje angielskiego są nieprzydatne.

>>Na stronach naukowych, w encyklopediach i gdziekolwiek poza źródłami ewidentnie religijnymi znajdziesz definicję, w której nikt się nie odważy nazwać dewiacji orientacją seksualną.
>U "politycznie poprawnych" widocznie kiepsko z odwagą. Nie widzę powodu dla którego to samo zachowanie nie mogłoby być zarówno orientacją seksualną i dewiacją.

Powód jest choćby językowy. Te słowa mają inne definicje. Nie możesz ich zmieniać na własne, kiedy ci się spodoba.

>>>>To jest orientacja. Określa ona, do której z płci czujesz popęd seksualny. Czy do przeciwnej, czy tej samej.
>Popęd można czuć nie tylko do osobników określonej płci ale równie dobrze do zwierząt (zoofilia), dzieci (pedofilia) czy zmarłych (chyba nekrofilia) dlatego definicja ograniczająca ilość orientacji do hetero, homo i bi jest bezsensowna.
>>Może interesują go krówki tej samej płci, może innej. Nie wiem jak to wygląda z orientacjami w zoofilii.
>Zoofilia to orientacja.

Nie. Zoofilia to dewiacja, a orientacja znaczy co innego. Już z definicji.

>>Jednak sam wskazujesz, że zboczenia nie mają nic nierozerwalnie wspólnego z orientacją seksualną, bo znaczą co innego.
>Gdzie to wskazuję? Niektóre zboczenia są orientacją seksulną (zoofilia) niektóre nie są - proste.

Proste, ale błędne.

>>Tak jak może być zoofil w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez.
>Zgoda. Analogicznie - "Tak jak może być homoseksualista w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez"

Niezbyt, bo tutaj zbiory się nie wykluczają. Mogą się pokrywać.

>>>>Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.
>>>Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.

Tym, że jedno nie jest orientacją, a drugie jest. Ponadto, to pierwsze jest chorobą.

>>Jedno to choroba, a drugie to orientacja seksualna.
>Jeśli tak to istnieje między nimi jakaś zasadnicza różnica - wskaż ją, to nie powinno być trudne.

W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś.

>>>>Orientacja to orientacja, a choroba to choroba.
>>>A balet to balet.
>>No i w końcu pojąłeś.
>Pojętny jestem po prostu.

Rzeczywiście, robisz postępy. Ale jeszcze popracuj nad słowem orientacja.

>>> >Nie byłbym tak przychylny zoofilom, by nazywać ich zboczenie orientacją seksualną.
>>>To nie jest kwestia przychylności tylko konieczność usystematyzowania.
>>Konieczność usystematyzowania wymaga usystematyzowania, a nie wrzucania wszystkiego do jednego worka.
>To ty wrzucasz "do jednego worka" rozróżniając u ludzi raptem 3 orientacje seksulne kiedy w rzeczywistości jest ich o wiele więcej.

Ponieważ nie wrzucam do jednego worka chorób i orientacji. Nie mówię też, że te dwa słowa to przeciwieństwa. To po prostu inne płaszczyzny znaczeń.

>>>>Zresztą żaden naukowiec nie byłby.
>>>Naukowiec zoofil napewno sie z Tobą nie zgodzi.
>>Zgodzi,
>Pytałeś?

Mogę się domyślić.

>> bo jeżeli podobają mu się knury, to wie, że jego orientacja jest heteroseksualna,
>Chyba homo? Knur to Pan Świnia.

Pomyliłem się. Normalni ludzie nie przywiązują szczególnej wagi do czyjejś orientacji seksualnej, stąd moja pomyłka. Możesz sobie wstawić maciorę (czy jak tam się zwie pani świnka), zamiast knura.

>>a mimo to jest dewiantem.
>Niby dlaczego jest dewiantem? Jak "facet z facetem" to normalne, a jak "facet z knurem" to dewiacja? Na czym polega różnica ?

Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między dwoma mężczyznami, czy dwiema kobietami kochającymi się z całego serca, a posuwającym w chlewie prosiaki zboczeńcem i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.

Pozdro.

dryń, dryń
crush

>>U "politycznie poprawnych" widocznie kiepsko z odwagą. Nie widzę powodu dla którego to samo zachowanie nie mogłoby być zarówno orientacją seksualną i dewiacją.
>Powód jest choćby językowy. Te słowa mają inne definicje. Nie możesz ich zmieniać na własne, kiedy ci się spodoba.

Kto ustala te definicje ?

>>Zoofilia to orientacja.
>Nie. Zoofilia to dewiacja, a orientacja znaczy co innego. Już z definicji.

Zoofilia to orientacja - z definicji.

>>>Jednak sam wskazujesz, że zboczenia nie mają nic nierozerwalnie wspólnego z orientacją seksualną, bo znaczą co innego.
>>Gdzie to wskazuję? Niektóre zboczenia są orientacją seksulną (zoofilia) niektóre nie są - proste.
>Proste, ale błędne.

Proste i prawdziwe.

>>>Tak jak może być zoofil w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez.
>>Zgoda. Analogicznie - "Tak jak może być homoseksualista w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez"
>Niezbyt, bo tutaj zbiory się nie wykluczają. Mogą się pokrywać.

Oczywiście, że się wykluczają.

>>>>>Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.
>>>>Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.
>Tym, że jedno nie jest orientacją, a drugie jest. Ponadto, to pierwsze jest chorobą.

Nieprawda. Obie te skłonności są zarówno orientacjami i chorobami.

>>>Jedno to choroba, a drugie to orientacja seksualna.
>>Jeśli tak to istnieje między nimi jakaś zasadnicza różnica - wskaż ją, to nie powinno być trudne.
>W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś.

W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś, a potem spręż się i przejdź do konkretów.

>>>>>Orientacja to orientacja, a choroba to choroba.
>>>>A balet to balet.
>>>No i w końcu pojąłeś.
>>Pojętny jestem po prostu.
>Rzeczywiście, robisz postępy. Ale jeszcze popracuj nad słowem orientacja.

Popracuj i to solidnie.

>>Niby dlaczego jest dewiantem? Jak "facet z facetem" to normalne, a jak "facet z knurem" to dewiacja? Na czym polega różnica ?
>Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między dwoma mężczyznami, czy dwiema kobietami kochającymi się z całego serca, a posuwającym w chlewie prosiaki zboczeńcem i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.

Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a posuwającymi się facetami i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.
Nichyia (45 punktów)
>Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a posuwającymi się facetami i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.

Jeżeli do tej pory nie zauważyłeś, że relacje między kobietą a mężczyzną też czasem opierają się tylko i wyłącznie na zwykłym "posuwaniu" i nie ma w nich ani odrobiny miłości, to znaczy, że pora wyjść chłopcze z Matrixa i zacząć żyć w realnym świecie.

Nie mogę też pojąć dlaczego, słowo homoseksualizm kojarzy Ci się tylko i wyłącznie z seksem, wówczas gdy znaczenie słowa heteroseksualizm wzbogaca się u Ciebie jeszcze o sferę uczuciową.
A więc wyjaśnię Ci coś, czego pewnie nikt Ci jeszcze nie powiedział: heteroseksualizm i homoseksualizm to nie jest wyłącznie pociąg SEKSUALNY do innych osób (innej, bądź tej samej płci), ale też wiąże się z tymi pojęciami cała gama uczuć, które między partnerami mogą zaistnieć, bez względu czy są oni innych czy tych samych płci!

Zresztą co tu mówić, Twoje wypowiedzi nie mają najmniejszego sensu. Jesteś nudny, zaprzeczasz sam sobie, i nie potrafisz stworzyć żadnego wartościowego argumentu.
crush

>Zresztą co tu mówić, Twoje wypowiedzi nie mają najmniejszego sensu.

Które i dlaczego - przykłady proszę.

>Jesteś nudny,

Nie wiedziałem, że to konkurs na najlepszy dowcip.

> zaprzeczasz sam sobie,

Gdzie - przykłady proszę.
Nichyia
>>Zresztą co tu mówić, Twoje wypowiedzi nie mają najmniejszego sensu.
>Które i dlaczego - przykłady proszę.

Choćby np. wypowiedzi dotyczące manifestacji morderców i absolutnej wolności manifestacji. Są tak daleko abstrakcyjne i odbiegające od tematu, że w tym przypadku nie mają sensu.

>> zaprzeczasz sam sobie,
>Gdzie - przykłady proszę.

Proszę o to przykład:

- >>Powód jest choćby językowy. Te słowa mają inne definicje. Nie możesz ich zmieniać na własne, kiedy ci się spodoba.

>Kto ustala te definicje ?

- >Zoofilia to orientacja - z definicji.


Z definicji, którą, nawet nie wiesz kto, ustalił i w jaki sposób funkcjonuje (prawdopodobnie w tym przypadku jest to definicja powstała wyłącznie w Twojej głowie). Czy to nie wystarczający przykład tego, że Twoje wypowiedzi nie mają odpowiedniej argumentacji i przy dłuższym kontynuowaniu dyskusji sam zaczynasz się gubić?

Zresztą... temat tej dyskusji jest daleko inny od prezentowanych przez Ciebie poglądów. Jeśli chcesz się rozwodzić na tematy pociągu seksualnego do knurów, czy manifestacji morderców o zniesienie sankcji za popełnione przez nich czyny, to załóż inny wątek. Ten dotyczy parad ogranizowanych przez homoseksualistów.
Tymczasem niemal w żadnej Twojej wypowiedzi nie padło słowo na ten temat.
crush

>Choćby np. wypowiedzi dotyczące manifestacji morderców i absolutnej wolności manifestacji. Są tak daleko abstrakcyjne i odbiegające od tematu, że w tym przypadku nie mają sensu.

Abstrakcja jest celowa - ma pomóc w rozstrzygnięciu kwestii absolutnej wolności do manifestacji. Nic tu nie odbiega od tematu.

>>> zaprzeczasz sam sobie,
>>Gdzie - przykłady proszę.
>Proszę o to przykład:
>- >>Powód jest choćby językowy. Te słowa mają inne definicje. Nie możesz ich zmieniać na własne, kiedy ci się spodoba.
>>Kto ustala te definicje ?
>- >Zoofilia to orientacja - z definicji.

>Z definicji, którą, nawet nie wiesz kto, ustalił i w jaki sposób funkcjonuje (prawdopodobnie w tym przypadku jest to definicja powstała wyłącznie w Twojej głowie). Czy to nie wystarczający przykład tego, że Twoje wypowiedzi nie mają odpowiedniej argumentacji i przy dłuższym kontynuowaniu dyskusji sam zaczynasz się gubić?

To nie ja się gubię tylko mój adwersarz. Każda dyskusja wymaga uporządkowania i ustalenia terminologi. Nie wystarczy napisać "te słowa mają inne definicje", ale trzeba podać te definicje i uzasadnić.

>Zresztą... temat tej dyskusji jest daleko inny od prezentowanych przez Ciebie poglądów. Jeśli chcesz się rozwodzić na tematy pociągu seksualnego do knurów, czy manifestacji morderców o zniesienie sankcji za popełnione przez nich czyny, to załóż inny wątek. Ten dotyczy parad ogranizowanych przez homoseksualistów.
>Tymczasem niemal w żadnej Twojej wypowiedzi nie padło słowo na ten temat.

Ależ padło. Nie wypieram się, że dyskusja zboczyła z początkowego tematu, ale to nie moja wyłączna zasługa.
enfant (64444 punktów)
>>>U "politycznie poprawnych" widocznie kiepsko z odwagą. Nie widzę powodu dla którego to samo zachowanie nie mogłoby być zarówno orientacją seksualną i dewiacją.
>>Powód jest choćby językowy. Te słowa mają inne definicje. Nie możesz ich zmieniać na własne, kiedy ci się spodoba.
>Kto ustala te definicje ?

Obojętnie. Tu chodzi tylko o słowa. Ktoś kiedyś zauważył, że jest coś takiego, że kobiecie może się podobać mężczyzna, ale również czasami inna kobieta. Chciał nadać słowo opisujące obie możliwości. Stwierdził, że pasować będzie orientacja (odpowiednika w jego języku), słowo tożsame z kierunkiem, ponieważ chodzi o to, w którym kierunku kierowane uczucie - osoby tej samej, czy przeciwnej płci. Tak znaczenie znalazło swój zbiór odpowiednio poukładanych literek, jako swój znak. Jeżeli uważasz normalne rzeczy jako nienormalne i zdrowe za chore, to spróbuj chociaż tego dowieść trzymając się polskiego języka. Możesz polemizować ze znaczeniami i rozmaitymi zagadnieniami, ale odczep się od ustalonych terminów. One znaczą to, co znaczą. Rozkręcasz istniejący język na swoją korzyść i z tym polemizujesz. To metody rządów totalitarnych, gęsto praktykowane przez "politycznie błędne" konserwy.

>>>Zoofilia to orientacja.
>>Nie. Zoofilia to dewiacja, a orientacja znaczy co innego. Już z definicji.
>Zoofilia to orientacja - z definicji.

Twojej urojonej.

>>>>Jednak sam wskazujesz, że zboczenia nie mają nic nierozerwalnie wspólnego z orientacją seksualną, bo znaczą co innego.
>>>Gdzie to wskazuję? Niektóre zboczenia są orientacją seksulną (zoofilia) niektóre nie są - proste.
>>Proste, ale błędne.
>Proste i prawdziwe.

Może w twoim języku, gdzie człowiek o jednej orientacji (zoofilia) może mieć dwie orientacje (homo, hetero), z czego jedna z orientacji jest chora (homo), obojętnie czy występuje z orientacją (zoofilia), czy bez orientacji (ludziofilia), za to druga orientacja (hetero) jest orientacją zdrową, obojętnie czy występuje bez orientacji (ludziofilia), czy z orientacją (zoofolia). Chyba tylko ty się w tym orientujesz.

>>>>Tak jak może być zoofil w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez.
>>>Zgoda. Analogicznie - "Tak jak może być homoseksualista w okularach i bez, tak zdrowy człowiek w okularach i bez"
>>Niezbyt, bo tutaj zbiory się nie wykluczają. Mogą się pokrywać.
>Oczywiście, że się wykluczają.

W twoim wykluczającym się i słusznie wykluczonym języku.

>>>>>>Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.
>>>>>Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.
>>Tym, że jedno nie jest orientacją, a drugie jest. Ponadto, to pierwsze jest chorobą.
>Nieprawda. Obie te skłonności są zarówno orientacjami i chorobami.

W języku, w którym wszystko znaczy to samo, owszem. W polskim, nie.

>>>>Jedno to choroba, a drugie to orientacja seksualna.
>>>Jeśli tak to istnieje między nimi jakaś zasadnicza różnica - wskaż ją, to nie powinno być trudne.
>>W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś.
>W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś, a potem spręż się i przejdź do konkretów.

Konkrety to znajdziesz w słowniku. Nie tym twoim, tylko powszechnym.

>>>>>>Orientacja to orientacja, a choroba to choroba.
>>>>>A balet to balet.
>>>>No i w końcu pojąłeś.
>>>Pojętny jestem po prostu.
>>Rzeczywiście, robisz postępy. Ale jeszcze popracuj nad słowem orientacja.
>Popracuj i to solidnie.

Powiedziałbym nawet wyciskaj poty, bo póki co jest kiepsko.

>>>Niby dlaczego jest dewiantem? Jak "facet z facetem" to normalne, a jak "facet z knurem" to dewiacja? Na czym polega różnica ?
>>Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między dwoma mężczyznami, czy dwiema kobietami kochającymi się z całego serca, a posuwającym w chlewie prosiaki zboczeńcem i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.
>Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a posuwającymi się facetami i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.

Pomiędzy mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a dwoma mężczyznami (czy dwiema kobietami) kochającymi się z całego serca, dostrzegam tylko jedną różnicę. Płciową. Kropka. Koniec zeszytu.


dryń, dryń
crush

>>Kto ustala te definicje ?
>Obojętnie.

Dlaczego odmawiasz mi tego prawa? Czyżby dyskryminacja?

>Tu chodzi tylko o słowa.

Za słowami kryją się konkretne zachowania.

> Ktoś kiedyś zauważył, że jest coś takiego, że kobiecie może się podobać mężczyzna, ale również czasami inna kobieta.

Uparcie pomijasz inne możliwe podmioty (dzieci, zwierzęta, zwłoki, itp.) tegoż "podobania".

>Chciał nadać słowo opisujące obie możliwości. Stwierdził, że pasować będzie orientacja (odpowiednika w jego języku), słowo tożsame z kierunkiem, ponieważ chodzi o to, w którym kierunku kierowane uczucie - osoby tej samej, czy przeciwnej płci.

Znowu zawężasz ilość orientacji.

> Tak znaczenie znalazło swój zbiór odpowiednio poukładanych literek, jako swój znak. Jeżeli uważasz normalne rzeczy jako nienormalne i zdrowe za chore, to spróbuj chociaż tego dowieść trzymając się polskiego języka.

Proszę o to samo:"Jeżeli uważasz normalne rzeczy jako nienormalne i zdrowe za chore, to spróbuj chociaż tego dowieść trzymając się polskiego języka"

>Możesz polemizować ze znaczeniami i rozmaitymi zagadnieniami, ale odczep się od ustalonych terminów.

Przez kogo ustalonych?

> One znaczą to, co znaczą.

Czyli co?

> Rozkręcasz istniejący język na swoją korzyść i z tym polemizujesz.

Mówisz o sobie.

>To metody rządów totalitarnych,

Zgoda.

>>>>Zoofilia to orientacja.
>>>Nie. Zoofilia to dewiacja, a orientacja znaczy co innego. Już z definicji.
>>Zoofilia to orientacja - z definicji.
>Twojej urojonej.

Nie, przeze mnie ustalonej - sam dałeś mi do tego prawo.

>Może w twoim języku, gdzie człowiek o jednej orientacji (zoofilia) może mieć dwie orientacje (homo, hetero), z czego jedna z orientacji jest chora (homo), obojętnie czy występuje z orientacją (zoofilia), czy bez orientacji (ludziofilia), za to druga orientacja (hetero) jest orientacją zdrową, obojętnie czy występuje bez orientacji (ludziofilia), czy z orientacją (zoofolia). Chyba tylko ty się w tym orientujesz.

Orientuję się.

>>>>>>>Pedofilia natomiast to choroba. Pedofile mogą mieć różne orientacje seksualne.
>>>>>>Czym się różni pedofilia od homoseksualizmu, że jedno to choroba, a drugie nie.
>>>Tym, że jedno nie jest orientacją, a drugie jest. Ponadto, to pierwsze jest chorobą.
>>Nieprawda. Obie te skłonności są zarówno orientacjami i chorobami.
>W języku, w którym wszystko znaczy to samo, owszem. W polskim, nie.

Prosty przykład ułatwiający zrozumienie:każdy kwadrat jest rombem i zarazem każdy kwadrat jest prostokątem.

>>>>>Jedno to choroba, a drugie to orientacja seksualna.
>>>>Jeśli tak to istnieje między nimi jakaś zasadnicza różnica - wskaż ją, to nie powinno być trudne.
>>>W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś.
>>W kółko to samo. Poznaj znaczenie słów: choroba, dewiacja, orientacja. Sam będziesz się śmiał z tego, co powyżej wypisałeś, a potem spręż się i przejdź do konkretów.
>Konkrety to znajdziesz w słowniku. Nie tym twoim, tylko powszechnym.

Proszę bardzo - trzytomowy słownik języka polskiego PWN.

>>>>Niby dlaczego jest dewiantem? Jak "facet z facetem" to normalne, a jak "facet z knurem" to dewiacja? Na czym polega różnica ?
>>>Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między dwoma mężczyznami, czy dwiema kobietami kochającymi się z całego serca, a posuwającym w chlewie prosiaki zboczeńcem i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.
>>Jeżeli nie dostrzegasz różnicy między mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a posuwającymi się facetami i później piszesz, że akurat z twoją seksualnością wszystko OK, to coś jednak nie jest OK.
>Pomiędzy mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a dwoma mężczyznami (czy dwiema kobietami) kochającymi się z całego serca, dostrzegam tylko jedną różnicę. Płciową. Kropka. Koniec zeszytu.

Pomiędzy mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a mężczyzną i klaczą kochającymi się z całego serca nie ma nawet różnicy płci - i co z tego?
enfant (64444 punktów)
>>>Kto ustala te definicje ?
>>Obojętnie.
>Dlaczego odmawiasz mi tego prawa? Czyżby dyskryminacja?

Bo język polski to nie Wikipedia.

>>Tu chodzi tylko o słowa.
>Za słowami kryją się konkretne zachowania.

Właśnie konkretne, a nie te, jakie ma ochotę widzieć tam jeden z dyskutantów.

>> Ktoś kiedyś zauważył, że jest coś takiego, że kobiecie może się podobać mężczyzna, ale również czasami inna kobieta.
>Uparcie pomijasz inne możliwe podmioty (dzieci, zwierzęta, zwłoki, itp.) tegoż "podobania".

Obiekty pożądania, jak dzieci, zwierzęta, zwłoki są grupami, w których występują osobniki obu płci. Na tym poziomie możemy stwierdzić, czy dana osoba jest dewiantem, czy nie. Inna sprawa to, czy płeć danego celu ma dla pożądającego znaczenie, a jeśli tak, to jaki kierunek (orientację) obiera sobie nasz bohater w wyborze partnera. Wiedząc, możemy określić orientację danego człowieka.

>>Chciał nadać słowo opisujące obie możliwości. Stwierdził, że pasować będzie orientacja (odpowiednika w jego języku), słowo tożsame z kierunkiem, ponieważ chodzi o to, w którym kierunku kierowane uczucie - osoby tej samej, czy przeciwnej płci.
>Znowu zawężasz ilość orientacji.

No dobra, jest jeszcze bi.

>> Tak znaczenie znalazło swój zbiór odpowiednio poukładanych literek, jako swój znak. Jeżeli uważasz normalne rzeczy jako nienormalne i zdrowe za chore, to spróbuj chociaż tego dowieść trzymając się polskiego języka.
>Proszę o to samo:"Jeżeli uważasz normalne rzeczy jako nienormalne i zdrowe za chore, to spróbuj chociaż tego dowieść trzymając się polskiego języka"

Nie uważam normalnych rzeczy za nienormalne, ani zdrowych za chore. Przecież nie piszę, że wszyscy hetero- i homoseksualiści są chorzy. Piszę tak tylko o zoofilach, pedofilach i innych dewiantach. Czyżbyś uważał zboczenia za stan pożądany i normalny?

>>Możesz polemizować ze znaczeniami i rozmaitymi zagadnieniami, ale odczep się od ustalonych terminów.
>Przez kogo ustalonych?

A ja wiem? Jak już raczyłeś wpaść po drodze do szkoły, to też pytałeś, co za baran wymyślił definicję rombu? I kładłeś nauczycielowi śmietnik na łeb, bo twoim zdaniem romb to takie okrągłe?

>> One znaczą to, co znaczą.
>Czyli co?

Czyli mają znaczenie takie, jakie ustalono.

>> Rozkręcasz istniejący język na swoją korzyść i z tym polemizujesz.
>Mówisz o sobie.

I co ci nauczyciel odpowiedział?

>>To metody rządów totalitarnych,
>Zgoda.

No nareszcie.

>>>Zoofilia to orientacja - z definicji.
>>Twojej urojonej.
>Nie, przeze mnie ustalonej - sam dałeś mi do tego prawo.

Nie dałem ci prawa podstawiania pod coś już oznaczające słowa, nowych, dowolnie przez ciebie wybranych definicji. Nie masz takiego prawa, dopóki istnieje coś takiego, jak język polski i jego zasady.

>>Może w twoim języku, gdzie człowiek o jednej orientacji (zoofilia) może mieć dwie orientacje (homo, hetero), z czego jedna z orientacji jest chora (homo), obojętnie czy występuje z orientacją (zoofilia), czy bez orientacji (ludziofilia), za to druga orientacja (hetero) jest orientacją zdrową, obojętnie czy występuje bez orientacji (ludziofilia), czy z orientacją (zoofolia). Chyba tylko ty się w tym orientujesz.
>Orientuję się.

Może podaj swoją definicję orientacji. Bo skoro dla ciebie wszystkie dewiacje to orientacje i orientacje to orientacje, to nie ma człowieka bez orientacji. W takim razie dlaczego sam popęd do ludzi ("ludziofilię") uważasz za jednoznaczny z brakiem orientacji, mimo że i tak tu musi być orientacja, bo albo homo albo hetero? Jedziesz: orientacja -...

>>>Nieprawda. Obie te skłonności są zarówno orientacjami i chorobami.
>>W języku, w którym wszystko znaczy to samo, owszem. W polskim, nie.
>Prosty przykład ułatwiający zrozumienie:każdy kwadrat jest rombem i zarazem każdy kwadrat jest prostokątem.

Nagle przychodzi crush i mówi, że każdy prostokąt jest trójkątem. Bo tak.

>>Konkrety to znajdziesz w słowniku. Nie tym twoim, tylko powszechnym.
>Proszę bardzo - trzytomowy słownik języka polskiego PWN.

Zacytuj, proszę.

>>Pomiędzy mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a dwoma mężczyznami (czy dwiema kobietami) kochającymi się z całego serca, dostrzegam tylko jedną różnicę. Płciową. Kropka. Koniec zeszytu.
>Pomiędzy mężczyzną i kobietą kochającymi się z całego serca, a mężczyzną i klaczą kochającymi się z całego serca nie ma nawet różnicy płci - i co z tego?

To, że nie ma różnicy w orientacji między mężczyznami z twoich przykładów. Niestety ten drugi jest zoofilem, a pierwszy jest zdrowy. W moich przykładach była różnica płci i orientacji, ale zdrowi byli wszyscy.

dryń, dryń
placownik (17853 punktów)

   Może warto by było wykorzystać w waszej dyskusji definicję dewiacji, którą jak mi się wydaje uzgodniłem z crushem poniżej ?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
crush
>>>>Kto ustala te definicje ?
>>>Obojętnie.
>>Dlaczego odmawiasz mi tego prawa? Czyżby dyskryminacja?
>Bo język polski to nie Wikipedia.

Więc od początku - kto ustala te definicje?

>>>Tu chodzi tylko o słowa.
>>Za słowami kryją się konkretne zachowania.
>Właśnie konkretne, a nie te, jakie ma ochotę widzieć tam jeden z dyskutantów.

Mówisz o sobie.

>Obiekty pożądania, jak dzieci, zwierzęta, zwłoki są grupami, w których występują osobniki obu płci.

W przypadku zwierząt to nieprawda.

>Na tym poziomie możemy stwierdzić, czy dana osoba jest dewiantem, czy nie.

Kto może stwierdzić? Na jakiej podstawie? Jaka jest Twoja definicja dewiacji?

>Nie uważam normalnych rzeczy za nienormalne, ani zdrowych za chore.

To tak jak ja.

> Przecież nie piszę, że wszyscy hetero- i homoseksualiści są chorzy.

Czym się różnią homosesksualiści od zoofilów, że jednych uważasz za zdrowych a drugich za chorych? Wytłumacz wreszcie!

>Piszę tak tylko o zoofilach, pedofilach i innych dewiantach. Czyżbyś uważał zboczenia za stan pożądany i normalny?

Absolutnie nie. W przeciwieństwie do Ciebie.

>>>Możesz polemizować ze znaczeniami i rozmaitymi zagadnieniami, ale odczep się od ustalonych terminów.
>>Przez kogo ustalonych?
>A ja wiem? Jak już raczyłeś wpaść po drodze do szkoły, to też pytałeś, co za baran wymyślił definicję rombu?

Jak miałem wątpliwości (w przypadku rombu nie miałem) to oczywiście, że tak.

>I kładłeś nauczycielowi śmietnik na łeb, bo twoim zdaniem romb to takie okrągłe?

"To takie okrągłe" ma inną definicję i nie było najmniejszego powodu żeby się sprzeczać w tej kwestii. W innych sprawach (j.polski, historia, wych.obywatelskie) spierałem się jak najbardziej.

>>> One znaczą to, co znaczą.
>>Czyli co?
>Czyli mają znaczenie takie, jakie ustalono.

Ustalono przez kogo?

>>> Rozkręcasz istniejący język na swoją korzyść i z tym polemizujesz.
>>Mówisz o sobie.
>I co ci nauczyciel odpowiedział?

Na pytanie : Dlaczego należy kochać Związek Radziecki? Motał się tak samo jak TY teraz.

>Nie dałem ci prawa podstawiania pod coś już oznaczające słowa, nowych, dowolnie przez ciebie wybranych definicji. Nie masz takiego prawa, dopóki istnieje coś takiego, jak język polski i jego zasady.

Daj mi namiary na słownik języka polskiego, który definiuje pojęcie "orientacja seksualna".

>Może podaj swoją definicję orientacji. Bo skoro dla ciebie wszystkie dewiacje to orientacje i orientacje to orientacje, to nie ma człowieka bez orientacji. W takim razie dlaczego sam popęd do ludzi ("ludziofilię") uważasz za jednoznaczny z brakiem orientacji, mimo że i tak tu musi być orientacja, bo albo homo albo hetero? Jedziesz: orientacja -...

Jadę: Orientacja seksualna określa kierunek pociągu seksualnego czy pożądania danej osoby.

>>>>Nieprawda. Obie te skłonności są zarówno orientacjami i chorobami.
>>>W języku, w którym wszystko znaczy to samo, owszem. W polskim, nie.
>>Prosty przykład ułatwiający zrozumienie:każdy kwadrat jest rombem i zarazem każdy kwadrat jest prostokątem.
>Nagle przychodzi crush i mówi, że każdy prostokąt jest trójkątem. Bo tak.

Nie, mówi, że kwadrat (homoseksualizm) jest zarówno rombem (orientacja seksualna) i prostokątem (dewiacja). Proste.

>>>Konkrety to znajdziesz w słowniku. Nie tym twoim, tylko powszechnym.
>>Proszę bardzo - trzytomowy słownik języka polskiego PWN.
>Zacytuj, proszę.

Nie ma co cytować - brak hasła "orientacja seksualna".

> Niestety ten drugi jest zoofilem, a pierwszy jest zdrowy.

Zgoda

>W moich przykładach była różnica płci i orientacji, ale zdrowi byli wszyscy.

Pobożne życzenia.
mohawk (2936 punktów)
>U "politycznie poprawnych" widocznie kiepsko z odwagą. Nie widzę powodu dla którego to samo zachowanie nie mogłoby być zarówno orientacją seksualną i dewiacją.
No to u mnie nie będzie kiepsko. Tak, pedofilia to również (w każdym razie potencjalnie) orientacja seksualna. Tak samo jak homoseksualna, ale i heteroseksualna. Coś z tego wynika? To że są to kwestie częściowo arbitralne jest oczywiste.
crush
> Tak, pedofilia to również (w każdym razie potencjalnie) orientacja seksualna. Tak samo jak homoseksualna, ale i heteroseksualna. Coś z tego wynika?

Ano wynika - koniec z domaganiem się przywilejów pod sztandarem "równości wszystkich orientacji sesksualnych". Póki co pedofilia jest karalna. Jeszcze.
mohawk (2936 punktów)
>>Coś z tego wynika?
>Ano wynika - koniec z domaganiem się przywilejów pod sztandarem "równości wszystkich orientacji sesksualnych". Póki co pedofilia jest karalna. Jeszcze.
Można na to jednak spojrzeć inaczej - koniec z absolutyzacją wartości jednej orientacji - skoro cała arbitralność takiego zabiegu wychodzi na jaw. Wszystko w tej pozycji zależy od siły argumentacji na rzecz 'dyskryminacji' - gdyż ta zawsze domaga się uzasadnienia. "Dyskryminacja" pedofilii znajduje swoje - powszechnie akceptowalne, dobrze ugruntowane i pewnikiem słuszne - uzasadnienie. W odniesieniu do homoseksualizmu trzeba by dopiero taką argumentację wypracować, co moim zdaniem byłoby niezwykle trudne. BTW. Nie czytałem wszystkich wypowiedzi w tym wątku, więc niejako nie jestem na bieżąco i być może powielam jakieś argumenty, albo chybiam meritum tej dyskusji.
placownik (17853 punktów)

>>Nie byłbym tak przychylny zoofilom, by nazywać ich zboczenie orientacją seksualną.

>To nie jest kwestia przychylności tylko konieczność usystematyzowania.

   Jeśli sam wierzysz w to co napisałeś, to musisz chyba przyznać, że systematyka według której homoseksualizm i pedofilia to dwa równorzędne elementy grupy nazwanej orientacją seksualną jest delikatnie mówiąc do bani. Zamiast usystematyzowania uzyskujesz mętlik pojęciowy. Homoseksualista może, lecz nie musi być pedofilem. Pedofil z kolei może, lecz nie musi być homoseksualistą. To trochę tak jakbyś twierdził, że istnieją trzy płcie, żeby pozostać przy seksie. Mężczyźni, kobiety i ludzie w wieku podeszłym.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
crush

>   Jeśli sam wierzysz w to co napisałeś, to musisz chyba przyznać, że systematyka według której homoseksualizm i pedofilia to dwa równorzędne elementy grupy nazwanej orientacją seksualną jest delikatnie mówiąc do bani.

Nie widzę powodu żeby to przyznać. Wręcz przeciwnie.

>Zamiast usystematyzowania uzyskujesz mętlik pojęciowy. Homoseksualista może, lecz nie musi być pedofilem.

O mętliku nie ma mowy. Oczywiście niektóre osoby mogą posiadać kilka orientacji seksualnych (wśród nich jedna może być dominująca). Jednakże dla określenia czyjeś orientacji wystarczy, moim zdaniem, wskazać najistotniejszą cechę (zespół cech) warunkującą czy dany obiekt może być przedmiotem czyjegoś pociągu seksualnego. Dla heteroseksualistów będzie to człowiek odmiennej płci , dla zoofilów zwierzę, dla pedofilów najistotniejszy będzie wiek itp.

> Pedofil z kolei może, lecz nie musi być homoseksualistą.

Jak wyżej.

>To trochę tak jakbyś twierdził, że istnieją trzy płcie, żeby pozostać przy seksie. Mężczyźni, kobiety i ludzie w wieku podeszłym.

Nie istnieją trzy płcie, ale istnieje wiele orientacji seksualnych. Nie widzę tu żadnej sprzeczności.

Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

   To może z drugiego końca. Jeśli pedofilia, zoofilia, fetyszyzm, nekrofilia, itp. to Twoim zdaniem orientacje seksualne, to co według Ciebie nazwiemy dewiacją, lub zboczeniem?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
crush
>   To może z drugiego końca. Jeśli pedofilia, zoofilia, fetyszyzm, nekrofilia, itp. to Twoim zdaniem orientacje seksualne, to co według Ciebie nazwiemy dewiacją, lub zboczeniem?

Moja propozycja to definicja z Wikipedii ( z małą korektą) : "dewiacja - to zaburzenie preferencji seksualnych; utrwalone zachowanie seksualne, które kształtuje się w rozwoju na skutek oddziaływania bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia. Elementy strukturalne zachowania parafilnego, które umożliwiają jednostce osiągnięcie satysfakcji na poziomie psychicznym (czyli zaspokajają potrzeby seksualne) jednocześnie wykluczają spełnienie biologicznej (prokreacja) i społecznej (tworzenie więzi) funkcji zachowania seksualnego"
placownik (17853 punktów)

   Czyli jednak prawie dogadaliśmy się. W myśl podanej przez Ciebie definicji, z którą jednak nie do końca się zgadzam, peofilia, zoofilia, fetyszyzm i nekrofilia to dewiacje ponieważ >wykluczają spełnienie biologicznej (prokreacja) i społecznej (tworzenie więzi) funkcji zachowania seksualnego

   Postawmy jeszcze w tej części kropkę nad i zgadzając się, że jeśli pewne zachowanie seksualne uznamy za dewiację to nie będziemy go traktowali jako orientacji seksualnej.

   Jednak z tą definicją, jak pisałem wyżej, nie zgadzam się w pełni. Zaakceptowałbym ją gdyby "i" zastąpić przez "lub". Uważam, że wystarczy spełnienie jednego z tych warunków, aby utrwalone zachowanie uznać za dewiację. Jednak nawet bez tej korekty podana przez Ciebie definicja wyklucza możliwość uznania "wrodzonego" homoseksualizmu za dewiację. Nie spełnia on bowiem tej części definicji która mówi o >kształtowaniu się w rozwoju na skutek oddziaływania bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia

   Zgodnie z tą definicją uznaję za dewiację homoseksualizm "nabyty", bo i z takim możemy mieć do czynienia. Przypadki homoseksualizmu tego właśnie "typu" czasami poddają się leczeniu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
zima (560 punktów)
Według definicji jak kobieta ma dni niepłodne i uprawia sex to jest dewiantką. Zresztą jak gość z zabezpieczeniem to też jest!
Hahahahhhahahahahahahahhahahahahhhhhaaaaahhahahahahahahaaah! Dobre!
Może czas pomyśleć nad przeformułowaniem definicji, bo tak wszystkie stosunki, z których nie ma dzieci są dewiacją.
/--------------------------
Ad infernum ad infernum....
placownik (17853 punktów)

   Myślę że definicja broni się przed takimi interpretacjami choćby poprzez określenie >utrwalone zachowanie seksualne

   Jeśli więc jakimś cudem u kobiety ukształtowało by się w rozwoju na skutek oddziaływania bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia, a następnie utrwaliło zachowanie seksualne wyrażające się chęcią odbywania stosunków seksualnych wyłącznie w dni niepłodne, to można by nazwać to dewiacją. Podobnie w przypadku gościa z zabezpieczeniem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
zima (560 punktów)
Nie ma boomu na dzieci, więc można podejrzewać, że tak jest- że stosunki nie prowadzące do potomstwa utrwaliły się w ten, czy inny sposób.
Coś w tej definicji trzeba zmienić. Choćby zaklasyfikować dewiacje na lekkie, średnie, ciężkie i zakręcone. Bo podejrzewam, że jeśli patrzeć według starej definicji, to dewiantami byłoby z 90% ludności (choć przez chwile).
/------------------------------------------
Chyba może napewno.
crush

>   Postawmy jeszcze w tej części kropkę nad i zgadzając się, że jeśli pewne zachowanie seksualne uznamy za dewiację to nie będziemy go traktowali jako orientacji seksualnej.

Możemy się tak umówić.

>   Jednak z tą definicją, jak pisałem wyżej, nie zgadzam się w pełni. Zaakceptowałbym ją gdyby "i" zastąpić przez "lub". Uważam, że wystarczy spełnienie jednego z tych warunków, aby utrwalone zachowanie uznać za dewiację.

Zgoda na "lub".

>Jednak nawet bez tej korekty podana przez Ciebie definicja wyklucza możliwość uznania "wrodzonego" homoseksualizmu za dewiację.

Musisz najpierw udowodnić istnienie "wrodzonego" homoseksualizmu.
Nie zapominaj także, że definicja mówi o "kształtowaniu" a nie "powstawaniu".

> Nie spełnia on bowiem tej części definicji która mówi o >kształtowaniu się w rozwoju na skutek oddziaływania bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia

Jak wyżej.

>   Zgodnie z tą definicją uznaję za dewiację homoseksualizm "nabyty", bo i z takim możemy mieć do czynienia. Przypadki homoseksualizmu tego właśnie "typu" czasami poddają się leczeniu.

Jesteś niekonsekwentny to samo zachowanie raz uznajesz za normę ("wrodzony" homoseksualizm) a innym razem za dewiację ("nabyty" homoseksualizm) - w jaki sposób chcesz odróżniać "zdrowych" od "dewiantów"?

Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

>Jesteś niekonsekwentny to samo zachowanie raz uznajesz za normę ("wrodzony" homoseksualizm) a innym razem za dewiację ("nabyty" homoseksualizm)

   Niekonsekwencja jest pozorna. Ten sam stan można osiągać różnymi drogami. Ciężarowiec może dopracować się imponującej muskulatury dzięki wrodzonym predyspozycjom wspartym treningiem, lub dzięki predyspozycjom nieco mniejszym, wspartym treningiem wspomaganym użyciem "niedozwolonych środków".

>- w jaki sposób chcesz odróżniać "zdrowych" od "dewiantów"?

   Doświadczony psycholog kliniczny ma szansę na ustalenie w historii choroby >bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia, których oddziaływanie wpłynęło na ukształtowanie się w rozwoju utrwalonego zachowania seksualnego

   Pamiętajmy przy tym, że dewiacja to >zaburzenie preferencji seksualnych

   Przez zaburzenie rozumiem zmianę wrodzonych preferencji seksualnych. Wydaje mi się, że nikt nie rodzi się zoofilem, nekrofilem, fetyszystą itp.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
crush
>   Niekonsekwencja jest pozorna. Ten sam stan można osiągać różnymi drogami. Ciężarowiec może dopracować się imponującej muskulatury dzięki wrodzonym predyspozycjom wspartym treningiem, lub dzięki predyspozycjom nieco mniejszym, wspartym treningiem wspomaganym użyciem "niedozwolonych środków".

Nie widzę analogii. "Niedozwolone srodki" (słuszny cudzysłów) są niedozwolone tylko dlatego, że tak postanowił zarząd tej lub innej federacji sportowej. Bezsens. Tak samo kombinują z długością nart u skoczków, powierzchnią kombinezonów itd.

>>- w jaki sposób chcesz odróżniać "zdrowych" od "dewiantów"?
>   Doświadczony psycholog kliniczny ma szansę na ustalenie w historii choroby >bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia, których oddziaływanie wpłynęło na ukształtowanie się w rozwoju utrwalonego zachowania seksualnego

Gdzie tu jest metoda odróżniania?

>   Przez zaburzenie rozumiem zmianę wrodzonych preferencji seksualnych. Wydaje mi się, że nikt nie rodzi się zoofilem, nekrofilem, fetyszystą itp.

Ani homoseksualistą.
placownik (17853 punktów)

>>>- w jaki sposób chcesz odróżniać "zdrowych" od "dewiantów"?
>>Doświadczony psycholog kliniczny ma szansę na ustalenie w historii choroby >bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia, których oddziaływanie wpłynęło na ukształtowanie się w rozwoju utrwalonego zachowania seksualnego

>Gdzie tu jest metoda odróżniania?

   Ściśle rzecz biorąc, nie jest to metoda odróżniania lecz diagnozowania. Do lekarzy po diagnozę udają się na ogół ludzie chorzy. Uważam, że byłoby lepiej aby w przypadku homoseksualizmu tak pozostało. Bo przecież nie zawsze klientem lekarza jest człowiek czujący się chorym. Specjaliści medycyny pracy na przykład, wydają świadectwa "zdrowia" uprawniające do podjęcia określonej pracy. Konsekwencją uznania wszystkich homoseksualistów za jednostki chore, może być oczekiwanie od lekarza medycyny pracy, że będzie potwierdzał na świadectwie wydawanym kandydatowi na nauczyciela fakt jego heteroseksualizmu czyli "zdrowia".

>>Przez zaburzenie rozumiem zmianę wrodzonych preferencji seksualnych. Wydaje mi się, że nikt nie rodzi się zoofilem, nekrofilem, fetyszystą itp.

>Ani homoseksualistą.

   Czy Twoim zdaniem wszyscy rodzimy się heteroseksualni?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
crush
>   Ściśle rzecz biorąc, nie jest to metoda odróżniania lecz diagnozowania.

Dla uściślenia - diagnozowania czego?

>Do lekarzy po diagnozę udają się na ogół ludzie chorzy.

Kiedy zdają sobie sprawę, ze coś im dolega, ale nie zawsze mają tą świadomość.

>Uważam, że byłoby lepiej aby w przypadku homoseksualizmu tak pozostało.

To znaczy jak?

>Specjaliści medycyny pracy na przykład, wydają świadectwa "zdrowia" uprawniające do podjęcia określonej pracy.

Nie wydają świadectwa zdrowia, tylko orzekają, iż stan zdrowia danej osoby umożliwia jej wykonywanie pracy na konkretnym stanowisku. Np. osoba chora na cukrzycę może być świetnym hydraulikiem lub dyrektorem banku, ale nie bardzo pilotem F16.

>Konsekwencją uznania wszystkich homoseksualistów za jednostki chore, może być oczekiwanie od lekarza medycyny pracy, że będzie potwierdzał na świadectwie wydawanym kandydatowi na nauczyciela fakt jego heteroseksualizmu czyli "zdrowia".

Nie widzę takiego zagrożenia, chociaż mogę sobie wyobrazić stanowiska na których znajomość orientacji seksualnej pracownika byłaby wskazana, np. funkcjonariusze dokonujący kontroli osobistych.

>>>Przez zaburzenie rozumiem zmianę wrodzonych preferencji seksualnych. Wydaje mi się, że nikt nie rodzi się zoofilem, nekrofilem, fetyszystą itp.
>>Ani homoseksualistą.
>   Czy Twoim zdaniem wszyscy rodzimy się heteroseksualni?

Podobnie jak Ty powiedziałbym raczej - wydaje mi się, że wszyscy rodzimy się heteroseksualni. Nie widzę sensu dzielenia homoseksualizmu na wrodzony i nabyty. Jeśli istnieje homoseksualizm wrodzony ( o ile mi wiadomo nikt tego nie udowodnił) to jest on takim samym zaburzeniem jak homoseksualizm nabyty.

Pozdrawiam
meliadus
no mnie sie wydaje że w strachu uprzed paradami jest sam zabobon i jakies takie przekonanie ze homo- itp sie mozna zarazic a tak chyba nie jest...??? jak beda paradowac to sie ich namnozy? uważam że zgodnie z 1 z zalozen tej strony i nasza seksualnosc trzeba poddawac krytyce bo to jest jedyna droga do prawdy o nas samych,a jak wyjdzie szydlo z worka to co? a niech wychodzi... ja sie tam niczego nie boje...
macabun (13 punktów)
>no mnie sie wydaje że w strachu uprzed paradami jest sam zabobon i jakies takie przekonanie ze homo- itp sie mozna zarazic a tak chyba nie jest...??? jak beda paradowac to sie ich namnozy? uważam że zgodnie z 1 z zalozen tej strony i nasza seksualnosc trzeba poddawac krytyce bo to jest jedyna droga do prawdy o nas samych,a jak wyjdzie szydlo z worka to co? a niech wychodzi... ja sie tam niczego nie boje...

homoerotym przesiaka w cale spektrum relacji wydażającymi sie pomiedzy ludzmi
chodzi mi o aspekt mojej ewentualnej atrakcyjnosci wobec mezczyzny homoseksualnego, co nie stawia mnie w wygodnym polozeniu.
NIE CHCE zwyczajnie czuc sie obiektem w oczach mezczyzn na ktorych nie zwracam sie w sposob jaki robie to w odniesieniu do kobiet
oczywiscie to ze ja sobie nie chce, to nic nie znaczy
mialem i mam ciagle 'dostep' do homoseksualnych i WIEM(kurcze jaki jestem oswiecony, WIEM..) ze ich subtelnosc, przyzwyczajenia i swoboda we wlasnej grupie jest ostatecznie napastliwa
homoseksualisci doskonale wiedza ze satysfakcja dla geja jest poderwanie heteryka, bycie z nim, 'przekonanie' go
gej z gejem w polowie przypadkow spotyka sie wylacznie dla seksu
atrakcyjny dla geja na zawsze pozostaje heteryk
zaznaczam ze mam przyjaciol gejow, i doskonale wiem o czym pisze..dlatego to robie
nie ma w tym roztrzepania i oslepienia
uwazam ze parady tego typu sa niepotrzebne i podkrecaja i tak rozgrzane lobby na homoerotyzm

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365