Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polskie bumerangi.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
27-08-2007 11:30J.Szulc (5723 punktów)Polskie bumerangi.

wiadomosci.onet.pl/1594986,11,item.html

"Za chwilę" znowu się zacznie. Może nawet zaczęło.
Każda opcja polityczna szuka dobrego haczyka, na który da się złapać wyborcę.
Sprawa wymiany dowodów i odpłatności za to była poruszana niejednokrotnie. Nikt nie zrobił niczego.
Jak płaciliśmy, tak płacimy.
Czy ja faktycznie muszę płacić za to, co jest obowiązkowe?
Mnie się mój stary dowód bardzo podobał. Był zielony, miał karteczki. Kartonik jest taki ograniczony... i kosztował...

Przyszło mi na myśl inne rozwiązanie.
Otóż w dowodzie osobistym najważniejszy jest pesel, taki znak mojej bytności na Ziemi.
Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną "dziarę" z numerkiem?
Wymieniać tego nie trzeba, zgubić sie tego nie da, a w razie śmierci jest od razu identyfikacja.
Jak Wam się podoba?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

krutki (1550 punktów)
>Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną
>"dziarę" z numerkiem? (...)a w razie śmierci jest od razu identyfikacja. Jak Wam się podoba?

   Pomysł może i warty uwagi, ale czy "dziarę" dałoby się odczytać po śmierci np. w wypadku, po którym ciało jest zmasakrowane albo spalone?

Pozdrawiam


"Forever we will be what we want to be" | ośrodek trójmiejski
J.Szulc (5723 punktów)

Jak już ciało się spali, czy jest ewidentnie zmasakrowane, myślisz, ze dowód osobisty ocaleje?
Wątpię.
W każdym razie tatuażu nie zgubisz, nikt się nie "podepnie" pod Ciebie.
Można by doszukać się jeszcze kilku plusów.

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Jak już ciało się spali, czy jest ewidentnie zmasakrowane, myślisz, ze dowód osobisty ocaleje?
>Wątpię.
   Cóż, po ataku na wieże WTC znaleziono paszport "terrorysty." Wytrzymał uderzenie samolotu w budynek, temperaturę, która rzekomo zmiękczyła stal, wypadł z wewnętrznej kieszeni ubrania terrorysty i został znaleziony na ulicy pod gruzami WTC. Oczywiście stał się jednym z "dowodów" na to, że ataku dokonali członkowie Al CIAdy.

Iudicium est iudicium, sed iustitia pro nobis pugnare debet! -- Sami swoi.
Jarek Borzdyński (289 punktów)
Takie dowody osobiste stworzone właśnie w celu identyfikacji zmasakrowanych zwłok to przecież nieśmiertelniki, ale wątpie, żeby elegancko ubrana kobieta zechciała w czymś takim pokazać się publicznie
Jarek Borzdyński (289 punktów)
>Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną
>"dziarę" z numerkiem?

Albo jak z filmów s-f: więzień, wygolona głowa i na karku kod kreskowy, a zamiast imion i nazwisk, numery i serie...:P
J.Szulc (5723 punktów)

E, tam... zaraz więzień. To kojarzy się niemiło.
Kod kreskowy będzie sie kojarzył z kolei z produktem na półce sklepowej.
Obstaję przy artystycznej "dziarze".

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
frater
>wiadomosci.onet.pl/1594986,11,item.html
>"Za chwilę" znowu się zacznie. Może nawet zaczęło.
>Każda opcja polityczna szuka dobrego haczyka, na który da
>się złapać wyborcę.
>Sprawa wymiany dowodów i odpłatności za to była poruszana
>niejednokrotnie. Nikt nie zrobił niczego.
>Jak płaciliśmy, tak płacimy.
>Czy ja faktycznie muszę płacić za to, co jest obowiązkowe?
>Mnie się mój stary dowód bardzo podobał. Był zielony, miał
>karteczki. Kartonik jest taki ograniczony... i kosztował...
>Przyszło mi na myśl inne rozwiązanie.
>Otóż w dowodzie osobistym najważniejszy jest pesel, taki
>znak mojej bytności na Ziemi.
>Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną
>"dziarę" z numerkiem?
>Wymieniać tego nie trzeba, zgubić sie tego nie da, a w
>razie śmierci jest od razu identyfikacja.
>Jak Wam się podoba?
>

sprawa norm ja w SI

a propos Twój wiek i sprawy zdrowotne są w sprawach kluczowych
bez znaczenia

Pokój i Dobro
J.Szulc (5723 punktów)

Ja w sprawach ziemskich, mój drogi... ziemskich.

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
frater
pierwsza linijka o sprawach ziemskich mówi

normy unijne
aczkolwiek i tak wszyscy są zaznaczeni poprzez komórki GSM
i inwigilację windowsową

jeżeli jest wśród Was jakiś informatyk niech Wam wytłumaczy ilu dodatkowych użytkowników ma Wasz windows

bezpieczne jest surfowanie tylko z linuxa o to nie z każdej dystrybucji

Pokój i Dobro
Za największego wroga ludzie mają tego, kto mówi im prawdę.
pl.wikiquote.org/wiki/Platon
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>ilu dodatkowych użytkowników ma Wasz windows
   Tu (wyjątkowo) masz częściowo rację. To zależy, czy ktoś umie się zabezpieczyć. Marna parodia systemu operacyjnego autorstwa Micro$hitu najlepiej nadaje się do nieświadomego udostępniania danych o sobie oraz ułatwiania pracy spamerom.

>bezpieczne jest surfowanie tylko z linuxa
   Także *BSD, MacOS. Poza tym bezpieczeństwo jazdy nie zależy od marki samochodu, tylko od umiejętności kierowcy. Oczywiście Windows jest "samochodem" bez hamulców i kierownicy, a Internet Exploder robi za dopalacz.

   Temat na dłuższe wypracowanie, dlatego na tym kończę. Jeżeli chcesz, frater, rzeczywiście zrobić coś pożytecznego, załóż i poprowadź wątek na ten temat. Kilka osób może Ci w tym pomóc.

   Pozdrawiam.

Iudicium est iudicium, sed iustitia pro nobis pugnare debet! -- Sami swoi.
krutki (1550 punktów)
>Jeżeli chcesz, frater, rzeczywiście zrobić coś pożytecznego, załóż i poprowadź wątek na ten temat. Kilka osób może Ci w tym pomóc.

   Z chęcią poczytam na ten temat jako użytkownik-amator


"Forever we will be what we want to be" | ośrodek trójmiejski
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Podobny pomysł próbuje się uskuteczniać w USA. Tam nazywa się to "RealID" i ma postać układu scalonego, wszczepianego pod skórę. W tym momencie paszporty i prawo jazdy obywateli USA mają takie układy i jest przez to mnóstwo problemów - między innymi kradzież tożsamości. Niektóre osoby już mają takie implanty wszczepione.

   Reakcja społeczeństwa amerykańskiego jest różna - od entuzjastycznej po paniczny sprzeciw. Nic zresztą dziwnego - jedni widzą w tym wygodę, ponieważ taki elektroniczny gadżet ułatwiłby uiszczanie opłat, pomoc medyczną przez szybką identyfikację "nosiciela" itp. Z drugiej strony jest to ogromne zagrożenie dla prywatności.

   Jedni widzą w tym atak na wolność Amerykanów, inni dopatrują się spełnienia Apokalipsy:
16 I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia.


   Pozdrawiam.

Iudicium est iudicium, sed iustitia pro nobis pugnare debet! -- Sami swoi.
Zaratustra (145 punktów)

Bo to przecież jest ewidentny atak na wolność!
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną "dziarę" z numerkiem?
>Wymieniać tego nie trzeba, zgubić sie tego nie da, a w
>razie śmierci jest od razu identyfikacja.
>Jak Wam się podoba?<

Mnie jak mnie, ale wujek Adolf by się wkurzył, że małpujesz jego pomysły, tylko zamieniwszy przedramię na klatę. No i tuż po śmierci pod prysznicem z Cyklonem B dało się zidentyfikować, ale po puszczeniu przez krematoryjny komin już chyba nie.
Zaratustra (145 punktów)

Pisząc swoją wypowiedź nie widziałem twojej. I teraz wygląda jakbym sam trochę zmałpował.
J.Szulc (5723 punktów)

Bardzo wypaczyłeś mój oszczędnościowy pomysł.
Wdrukowanie pewnych skojarzeń myślowych to, jak widać, najlepszy sposób uczenia.
Poza tym, to alternatywa w stosunku do grabieżczej polityki tego państwa.
Ustawa nakazuje nam posiadanie "znaczka identyfikacyjnego" w celu utrzymania porządku ewidencyjnego. Zgoda. Rozumiem.
Nie podoba mi sie tylko to, że za ich (państwa) zachciankę muszę płacić ja, szary obywatel.
Do kasy tegoż państwa, z tytułu wymiany książeczek na kartoniki, wpływa w tej sytuacji sporo gotówki. I ciągle mamy dziurę.
Każdy taki kartonik jesteśmy zobowiązani wymienić po dziesięciu latach. Nowy wydatek - nowy wpływ.
Dobrze skalkulowane wspieranie marnych gospodarzy.
A zaproponowany przeze mnie tatuaż jest jeden na całe życie

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
Zaratustra (145 punktów)

>>Jak płaciliśmy, tak płacimy.
>Czy ja faktycznie muszę płacić za to, co jest obowiązkowe?

Nie tylko nie powinniśmy płacić. Coś takiego jak dowód jest totalnie bezssensowne i ogranicza wolność jednostki! Nie wystarczy paszport, prawo jazdy?

>Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną
>"dziarę" z numerkiem?

To plagiat. Już podczas II Wojny Światowej wprowadzano w zycie podobne pomysły.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Może lepiej na klatce piersiowej wykonać jakąś artystyczną
>"dziarę" z numerkiem?
>Wymieniać tego nie trzeba, zgubić sie tego nie da, a w
>razie śmierci jest od razu identyfikacja.
>Jak Wam się podoba?

Poczekaj chwilę, a będziemy mieli wszyscy wszczepione chipy. Więcej informacji, zgubić się nie da, a przynajmniej estetyczniej od dziar.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Zamieściłam ten wątek raczej z chęci pokazania, jak politycy zaczynają "grać" na uczuciach wyborców, szanując ich portfele.
Dopisek o dziarach miał być zabawną alternatywą.
Jakby co, to znam osobę, która robi to wręcz artystycznie

Przyznam szczerze, że nie podobają mi się żadne przyporządkowania, numerki mnie określające ani inne bazy danych osobowych.
Rozumiem jednak, że dla funkcjonowania państwa takie "segregatory" są potrzebne.
Jednak to państwo tego potrzebuje, nie ja.
Dlaczego w takim razie muszę płacić za coś, czego osobiście nie potrzebuję?

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
APawłowski (1150 punktów)
>Zamieściłam ten wątek raczej z chęci pokazania, jak politycy zaczynają "grać" na uczuciach wyborców, szanując ich portfele.
Państwo zawsze znajdzie sposób na to aby wyciągnąć jakąś kasę z kieszeni własnego obywatela. A jeśli w grę wchodzi dobro urzędników - czytaj środki na ich pensje, to już żadnych skrupułów nie ma.
>Dopisek o dziarach miał być zabawną alternatywą.
>Jakby co, to znam osobę, która robi to wręcz artystycznie
>Przyznam szczerze, że nie podobają mi się żadne przyporządkowania, numerki mnie określające ani inne bazy danych osobowych.
>Rozumiem jednak, że dla funkcjonowania państwa takie "segregatory" są potrzebne.
Właśnie, ciekaw jestem do czego? Jeszcze nikt nie wytłumaczył, jaki jest sens takiej skrupulatnej ewidencji obywateli, pewno to jeszcze jeden ze środków aparatu przymusu i nic więcej. Nie wiem czy mam rację, ale wydaje mi się że taniej by wyszło ponieść większe koszty związane z poszukiwaniem konkretnych obywateli, jeśli zajdzie taka konieczność, niż utrzymywanie administracji związanej z ewidencjonowaniem ludności, oraz śledzeniem ich poprzez system meldunkowy.
>Jednak to państwo tego potrzebuje, nie ja.
>Dlaczego w takim razie muszę płacić za coś, czego osobiście nie potrzebuję?
Bo ktoś tak kiedyś zdecydował i tak zostało i nie ma sposobu na to aby pozbyć się niepotrzebnej czynności administracyjnej.
Zaratustra (145 punktów)

>>Jednak to państwo tego potrzebuje, nie ja.
>>Dlaczego w takim razie muszę płacić za coś, czego osobiście nie potrzebuję?
>Bo ktoś tak kiedyś zdecydował i tak zostało i nie ma sposobu na to aby pozbyć się niepotrzebnej czynności administracyjnej.

Niestety jest gorzej. Państwo policyjne tego potrzebuje i dlatego "nie ma sposobu na to aby pozbyć się niepotrzebnej czynności administracyjnej".
A w jakich krajach, oprócz Polski widziałeś Izby Wytrzeźwień?
APawłowski (1150 punktów)
>Niestety jest gorzej. Państwo policyjne tego potrzebuje i dlatego "nie ma sposobu na to aby pozbyć się niepotrzebnej czynności administracyjnej".
Policja, nawet w najbardziej niepolicyjnym kraju, ma swoje sposoby, aby zlokalizować tych, którzy unikają obowiązku meldunkowego a dowodów osobistych mają niezły zestaw na każdą okoliczność. To nie jest związane z policyjnością a chęcią stłamszenia obywateli.
>A w jakich krajach, oprócz Polski widziałeś Izby Wytrzeźwień?
Nawet w Polsce, jedynie ze słyszenia ów przybytek, póki co, znam.
Zaratustra (145 punktów)

>Policja, nawet w najbardziej niepolicyjnym kraju, ma swoje sposoby, aby zlokalizować tych, którzy unikają obowiązku meldunkowego a dowodów osobistych mają niezły zestaw na każdą okoliczność. To nie jest związane z policyjnością a chęcią stłamszenia obywateli.

Państwo policyjne ma ogromną chęć stłamszenia obywateli i objęcia ich maksymalną kontrolą. Obawiam się, że pomyliłeś instytucję policji z państwem policyjnym.

>>A w jakich krajach, oprócz Polski widziałeś Izby Wytrzeźwień?
>Nawet w Polsce, jedynie ze słyszenia ów przybytek, póki co, znam.

To czy z tegoż przybytku korzystasz czy nie jest nieistotne. Ważne jest to, iż jest to przybytek niegodny istnienia w panstwie demokratycznym. Służy wyłącznie nieuprawnionej represji.
J.Szulc (5723 punktów)

>>>A w jakich krajach, oprócz Polski widziałeś Izby Wytrzeźwień?
>>Nawet w Polsce, jedynie ze słyszenia ów przybytek, póki co, znam.
>To czy z tegoż przybytku korzystasz czy nie jest nieistotne. Ważne jest to, iż jest to przybytek niegodny istnienia w panstwie demokratycznym. Służy wyłącznie nieuprawnionej represji.

W tym momencie nie zgadzam się z Tobą, Zaratustro.
Takie "hoteliki" czasem są bardzo potrzebne. Nieuprawniona represja? A co z rodzinami tych niby pokrzywdzonych?
To już zupełnie inny temat. Wcale nie łatwy.

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
Zaratustra (145 punktów)

>W tym momencie nie zgadzam się z Tobą, Zaratustro.
>Takie "hoteliki" czasem są bardzo potrzebne. Nieuprawniona represja? A co z rodzinami tych niby pokrzywdzonych?
>To już zupełnie inny temat. Wcale nie łatwy.
>Pozdrawiam.

Bardzo łatwy. Jeśli ktoś popełni przestępstwo, poważne wykroczenie czy zagraża bezpieczenstwu innych trafia do aresztu lub do policyjnej izby zatrzymań.
Jeśli ktoś jest w "stanie wskazującym na spożycie" i zawinił wyłącznie tym, że wypił legalny produkt, obłożony na dodatek przez Państwo wysoką akcyzą to umieszczenie go w takim "hoteliku" jest nieuprawnioną represją.
Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Areszt nie jest miejscem dla pijanego, tak jak dla naromana po zażyciu "działki". Może być wręcz niebezpieczny.
Dlatego myślę, że niech taki delikwent prześpi sobie noc spokojnie, do czasu odzyskania świadomości.
Potem można traktować go już według "zasług".

Pozdrawiam.

"Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci (takoż blondynki), oni też mają swoją opowieść" - parafraza Desideraty
Zaratustra (145 punktów)
>Areszt nie jest miejscem dla pijanego, tak jak dla naromana po zażyciu "działki". Może być wręcz niebezpieczny.
>Dlatego myślę, że niech taki delikwent prześpi sobie noc spokojnie, do czasu odzyskania świadomości.

Problem w tym, że każdy delikwent może sobie przespać spokojnie noc. Także niegroźny i niewinny.

A dla narkomanów i pijanych, dla których areszt może być niebezpieczny są jeszcze oddziały psychiatryczne.
APawłowski (1150 punktów)
>Państwo policyjne ma ogromną chęć stłamszenia obywateli i objęcia ich maksymalną kontrolą. Obawiam się, że pomyliłeś instytucję policji z państwem policyjnym.
Nie nie pomyliłem. Wskazałem jedynie na bezsens stosowania skrupulatnej ewidencji obywateli poprzez dowody osobiste i obowiązek meldunkowy. A zgadzam się w całej rozciągłości że państwo ma ogromne zapędy do wtrącania się w każdy aspekt życia swoich obywateli i zawsze znajdzie, choćby najbardziej karkołomny argument aby to uczynić.

>To czy z tegoż przybytku korzystasz czy nie jest nieistotne. Ważne jest to, iż jest to przybytek niegodny istnienia w państwie demokratycznym. Służy wyłącznie nieuprawnionej represji.
Czasami lepiej "leżaczka" umieścić w bezpiecznym miejscu aż dojdzie do siebie, niż czekać aż coś mu się stanie. Choć społecznie owe przybytki są postrzegane faktycznie jako pewien środek represji.
Zaratustra (145 punktów)
>>Państwo policyjne ma ogromną chęć stłamszenia obywateli i objęcia ich maksymalną kontrolą. Obawiam się, że pomyliłeś instytucję policji z państwem policyjnym.
>Nie nie pomyliłem. Wskazałem jedynie na bezsens stosowania skrupulatnej ewidencji obywateli poprzez dowody osobiste i obowiązek meldunkowy. A zgadzam się w całej rozciągłości że państwo ma ogromne zapędy do wtrącania się w każdy aspekt życia swoich obywateli i zawsze znajdzie, choćby najbardziej karkołomny argument aby to uczynić.

Tu się zgadzamy. Jest jednak wiele państw, które nie wprowadziły dowodów osobistych.

>Czasami lepiej "leżaczka" umieścić w bezpiecznym miejscu aż dojdzie do siebie, niż czekać aż coś mu się stanie.

Jeśli zaistnieje taka potrzeba są inne bezpieczne miejsca.

> Choć społecznie owe przybytki są postrzegane faktycznie jako pewien środek represji.

One obiektywnie są, a przynajmniej mogą być środkami represji.
Agatella (19 punktów)
Moje koty mają wszczepiony "czip" elektroniczny... Ja mam nowy dowód już z rok i mogę zaświadczyć, że to żaden wydatek w porównaniu z paszportem. A oba razem wzięte to nadal żaden wydatek w porównaniu z "nostryfikacją" rozwodu za granicą. Kiedy wejdą "europejskie" śluby i rozwody?
J.Szulc (5723 punktów)

A potrzebny Ci ślub?
Chyba, żeby potem biegać za rozwodem

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czy ja faktycznie muszę płacić za to, co jest obowiązkowe?

Ustawa pochodzi z 1974 - przestępcy z PZPR uchwalili przestępcze prawo, sprzeczne z obowiązującą dzisiaj Konstytucją.

Pogodziłbym się z koniecznością wymiany dowodu, gdyby jedyną konsekwencją grożącą mi była niemożliwość załatwienia czegoś w banku czy urzędzie. Ale niestety, czerwoni zza grobu straszą mnie karą ograniczenia wolności lub grzywny...

Niedoczekanie komuchy! Dopóki będziecie mnie straszyć ustawą z 1974 roku, dopóty nie wymienię dowodu, nie zapłacę grzywny i raz jeszcze stanę się ofiarą komunistycznych represji.

Słuchajcie komuchy, macie tylko dwa wyjścia: albo uchylić ustawę z 1974, albo znieść opłatę za nowy dowód - inaczej żaden uczciwy i racjonalnie myślący obywatel wolnej Polski nie zapłaci wam za nowy dowód.

doku
J.Szulc (5723 punktów)

A jednak płacimy....
Mnie, co prawda, stary "książeczkowy" dowód załatwił mój kot, więc zmieniłam na "kartonik". Nie jestem jednak pewna, że gdyby nie swego rodzaju przymus, nie nosiłabym tego swojego pierwszego "jestestwa".
Poza tym, dlaczego nie możemy tak, jak w Europie?
Czy jakiś kraj Unii, oczywiście nie licząc wschodnich rubieży
używa również dowodów?
Przecież mamy paszporty i prawa jazdy.
Może trzeba zainstalować faktycznie czip, jak u kotów przedmówczyni?

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365